Jak wygląda typowy dzień zawodowego piłkarza?
Kew Jaliens: Teraz, gdy mieszkam w Krakowie, jest trochę inaczej. Wcześniej, w Holandii, gdzie żyją wszyscy moi bliscy, zwykle po treningach miałem wiele spotkań z różnymi ludźmi. W kalendarzu na wolne dni zazwyczaj planowałem spotkania z rodziną, przyjaciółmi. Staram się, aby moja rodzina była zawsze na pierwszym miejscu. Rano, w drodze na trening, zawożę dzieci do szkoły, po południu je odbieram. Po powrocie z treningu, jeżeli nie mam innych spraw, resztę dnia spędzam z rodziną. Jestem człowiekiem rodzinnym. Piłkę traktuję jako moją pracę. To jest mój zawód, w którym wypełniam swoje obowiązki. Jeżeli tylko mam wybór, wybieram czas z moją rodziną.
Osman Chavez: Przede wszystkim musimy pamiętać o tym, że mamy pracę i jest ona ważnym elementem w życiu. Moją pracą jest piłka nożna, codzienny trening. Jeśli nie trenuję, spędzam czas z rodziną. Ale przede wszystkim, i to jest najważniejsze, spędzam czas z Panem Bogiem. To są trzy najwyższe priorytety w moim życiu: Bóg, rodzina i praca. Ale najważniejszy z nich jest Bóg.
Andrés Riose: Wracam do domu mniej więcej o godz. 13.00 i towarzyszę rodzinie podczas posiłku w domu. Jeśli nie jestem zbyt zmęczony, bawię się z synem, a jeśli jestem zmęczony, kładę się na sjestę. W Argentynie mamy zwyczaj, żeby kłaść się spać w czasie sjesty. Po sjeście staram się spędzić czas z rodziną, na przykład zwiedzamy miasto. Razem z synem uwielbiamy Boga, słuchamy muzyki chrześcijańskiej. Kiedy dołącza do nas żona, tańczymy w domu wszyscy troje. Wybieramy takie rzeczy, żeby miło spędzić czas i dobrze się czuć. Potem kolacja. Tak wygląda mniej więcej każdy dzień, ale wiadomo, że każdy dzień jest też niespodzianką.
Dla wielu ludzi piłka nożna to dobry sposób na relaks i aktywny odpoczynek. Dla Was jest ona pracą zawodową. Jak w takim razie odpoczywacie?
Kew Jaliens: Odpoczynek dla mnie to wszystko, tylko nie piłka. Jeżeli jestem w domu, nie oglądam żadnych meczów. Poświęcam czas innym rzeczom. Dla mnie odpoczynek to czytanie książki czy słuchanie muzyki. Wiele razy odpoczywam, oglądając z moimi dziećmi telewizję, szczególnie bajki. Dla nich jest to bardzo ważne, że jestem obecny. Gdy razem z żoną zdecydowaliśmy się mieć dzieci, naturalnym priorytetem w spędzaniu wolnego czasu stały się właśnie one. Pozwalamy, by to one podpowiadały nam, co chcą wspólnie z nami robić.
Osman Chavez: Nie. Tylko nie piłka (śmiech). Oczywiście piłka nożna to moja praca, ale zawsze jest czas na inne rzeczy. Z reguły trenujemy najczęściej raz dziennie do południa, dlatego mamy więcej czasu, żeby spędzić go w domu. Jestem wtedy z rodziną, słucham muzyki, oglądam programy chrześcijańskie, czytam książki. Obecna sytuacja wymaga, bym koncentrował się na piłce nożnej. Jesteśmy teraz na najwyższej pozycji i dlatego bardzo ważne jest, żeby utrzymać tę pozycję, skupić się na tym i wygrywać mecze. Mam nadzieję, że jak będę miał wakacje, uda mi trochę więcej zwiedzić.
Andrés Rios: Jeśli mam wolny dzień, spotykam się z Osmanem i jego rodziną. Ostatnio pojechaliśmy do Zakopanego. Tam jest bardzo ładnie. Prawie każdy wolny dzień spędzamy razem – rodzina Osmana i moja. Chcemy zwiedzać więcej w Krakowie, pójść razem do zoo, ze względu na dzieci. Chodzę też z żoną na zakupy, bo ona, tak jak większość kobiet, lubi robić zakupy.
W jaki sposób wspiera Was rodzina? Jak radzą traktują to, że jesteście zawodowymi piłkarzami?
Kew Jaliens: Żona wie, że piłka nożna jest częścią mojej pracy. Jestem piłkarzem od 17 roku życia. Kiedy wychodziła za mnie za mąż, wiedziała, co się z tym wiąże, i przyjęła to. Nie jest to dla niej żadnym problemem.
Osman Chavez: Moja rodzina doskonale zdaje sobie sprawę, że mogłem zostać zawodowym piłkarzem tylko dzięki Bożej łasce. Są zadowoleni, wdzięczni Bogu również za to, że znajduję dla nich czas. Są szczęśliwi, w żaden sposób niczego mi nie zarzucają. Wspierają mnie w mojej pracy na co dzień.
Jestem chrześcijaninem, ale jestem też piłkarzem, który bardzo chce wygrać każdy swój mecz. Mogę Cię zatrzymać, jeżeli muszę, ale moją intencją nigdy nie jest cię zranić
Czy dobrze czujecie się w Polsce?
Kew Jaliens: Odkryłem w Polakach gotowość niesienia pomocy. Wiele razy, gdy szedłem do sklepu po zwykłe zakupy i ekspedientka nie rozumiała, o co mi chodzi, spotykałem kogoś gotowego służyć tłumaczeniem. Doświadczyłem tego w wielu innych sytuacjach. Początkowo jesteście jakby nieśmiali i wycofani, ale jeżeli ktoś zwróci się do was z prośbą o pomoc, przełamujecie lody i jesteście gotowi nawiązać kontakt.
Andrés Rios: Tak, bardzo mi się tu podoba. Zawsze powtarzam, że ten kraj mnie zaskoczył. Ludzie, których spotykamy, są bardzo mili w stosunku do obcokrajowców. To mnie cieszy. Mój menadżer i ludzie, którzy opiekują się moją karierą, twierdzą to samo. Zaskoczyło mnie, że oni też tak uważają, ponieważ znamy różne kraje – Anglię, Włochy, prawie całą Europę. Ponadto Pan Bóg rozbudził w moim sercu troskę i czułość wobec Polaków.
A polscy kibice?
Kew Jaliens: Są bardzo głośni, ale mnie się to podoba. W Holandii kibice dają o sobie znać tylko wtedy, gdy gra dobrze się toczy i gdy strzelisz trzy bramki. A jeżeli coś źle idzie, to można usłyszeć, co o tobie myślą. Polscy kibice są inni. Zagrzewają zespół do walki bez względu na to, jaki jest wynik. To jest niesamowicie zachęcające, że ci, którzy przychodzą zobaczyć mecz, wspierają bezwarunkowo grupę, której kibicują.
Osman Chavez: To dla mnie coś niezwykłego, że są w Polsce ludzie, którzy bardzo lubią piłkę nożną i żyją tym sportem. Nawet jeżeli przegrywamy mecz, zawsze nas wspierają i dopingują. A kiedy schodzimy z boiska, pozdrawiają – i to jest wspaniała sprawa.
Andrés Rios: W Argentynie kibice mają mnóstwo papieru, bębnów i przez cały mecz śpiewają, wspierają zawodników. Są przy tym bardzo głośni. Jeżeli drużynie nie idzie dobrze, to usłyszy z trybun, że jest źle. Trzeba się z tym umieć zmierzyć. Takie sytuacje mogą zdarzyć się wszędzie. Tutaj pod tym względem publika na meczach jest trochę podobna.
Jesteście ludźmi wierzącymi w Boga. Co jest dla Was najcenniejsze w przyjaźni z Nim?
Kew Jaliens: Dla mnie w przyjaźni z Bogiem najcenniejsza jest miłość, którą dostaję od Niego. Kiedy odkrywałem, co Bóg zrobił i robi dla mnie każdego dnia, to mogę, poprzez wdzięczność za te wszystkie rzeczy, budować z Nim relację. W tej relacji otrzymuję od Niego miłość, czuję, że On mnie kocha. Wtedy uczę się kochać innych ludzi, zamiast tylko zwracać uwagę na ich zewnętrzność. To pomaga mi być bardziej cierpliwym wobec ludzi również z innych kultur. Pomaga mi nie osądzać innych na podstawie pierwszego wrażenia czy tego, jak się zachowują. Boża miłość daje mi też pewność, że dla każdego człowieka jest światło nadziei. To wszystko możliwe jest dzięki Jezusowi.
Osman Chavez: Wszystko jest dla mnie cenne w relacji z Bogiem! Kiedy Go chwalę, wywyższam, kiedy się modlę. To jest dla mnie najważniejsze. Bóg nas powołał, żebyśmy głosili Jego Słowo, i właśnie to staram się robić. To jest najwspanialsza relacja – z Bogiem. Jestem bardzo szczęśliwy, kiedy mogę być Mu posłuszny i poddać się Jego woli. Każdego dnia, z tej relacji z Bogiem, otrzymuję to, co jest w życiu najlepsze.
Gdy razem z żoną zdecydowaliśmy się mieć dzieci, naturalnym priorytetem w spędzaniu wolnego czasu stały się właśnie one. Pozwalamy, by to one podpowiadały nam, co chcą wspólnie z nami robić
A co zaskakuje Was w Bogu najbardziej?
Andrés Rios: Jego wierność. Przyjąłem Pana Jezusa, kiedy miałem 16 lat. To były moje pierwsze kroki. Znajdowałem się w bardzo trudnej sytuacji – żyłem z kobietą, która nie jest teraz moją żoną. Popełniałem różne błędy, ale zawsze mogłem doświadczyć Bożej wierności. Poznałem słowa z Psalmu 139, w którym jest napisane, że gdy jeszcze byliśmy w łonie matki, Pan Bóg już wtedy nas znał. Zrozumiałem tę wierność. Pomyślałem sobie: „Nie sądziłem nigdy, że ktoś może tak dochować wierności”.
Po latach spędzonych z Panem Bogiem, kiedy zdarzają się jakieś upadki, potknięcia, widzę, że Bóg jest zawsze wierny. Zawsze i wszędzie. Kto się od Niego oddala, zawsze może do Niego wrócić. To jest najwspanialsze dla każdego chrześcijanina. Jeżeli powierzamy swoje życie Bogu, to nawet gdy potkniemy się i upadniemy, możemy zawsze do Niego wrócić.
A jak jest na boisku? Czy dyskutujecie z Panem Bogiem o tym, co się tam dzieje?
Andrés Rios: Na początku przychodzi takie pytanie: „Dlaczego dzieje się to, dlaczego dzieje się tamto?”. Teraz rozumiem, że Bóg zawsze ma kontrolę nad wszystkim. Trzymam się Bożego Słowa i wiem, że Jego myśli nie są naszymi myślami, a nasze drogi nie są drogami Pana Boga. Zawsze kiedy pojawia się we mnie gniew albo pytanie, dlaczego coś się dzieje, uświadamiam sobie tę prawdę, że Bóg ma kontrolę nad wszystkim.
Czy jako piłkarz, który jest chrześcijaninem, w szczególny sposób zwracasz uwagę na zasady fair play?
Kew Jaliens: Jestem chrześcijaninem, ale jestem też piłkarzem, który bardzo chce wygrać każdą swoją grę. Gram na obronie, więc zdarza się, że muszę czasami kogoś zatrzymać czy ściągnąć na ziemię. Najważniejsze w grze fair play są moje intencje. Nie fair są motywacje, by kogoś zranić. Mogę zatrzymać przeciwnika, jeżeli muszę, ale moją intencją nigdy nie jest go zranić. Nie zachowuję się agresywnie, nie napluję komuś w twarz, nie uderzę łokciem czy coś w tym rodzaju. Jeśli chodzi o mnie, to pokładam nadzieję w sile, którą daje mi Jezus, w tym, że mogę wygrać, grając fair.
Czy trudno jest świadczyć o Bogu na boisku, w klubie?
Osman Chavez: W klubie jest trudniej, bo to są koledzy z pracy. Nie jest łatwo z nimi na ten temat rozmawiać. Kiedy ktoś przychodzi do domu Bożego, do kościoła, o wiele łatwiej jest mu głosić Słowo Boże. Jeśli tam ktoś przychodzi, to nie jest to przypadek. Przychodzi, bo szuka odpowiedzi. I w takich sytuacjach jest zawsze łatwiej mówić o Bogu, ale wiem, że Bóg powołał nas do tego, żebyśmy byli odważni, żebyśmy nigdy się nie bali świadectwa naszej wiary, ponieważ On jest z nami.
Kew Jaliens – urodził się w Rotterdamie, ma 33 lata. Holenderski piłkarz występujący na pozycji obrońcy. W sezonie 2004/2005 przyczynił się do awansu swojego klubu do półfinału Pucharu UEFA, a w następnym (2005/2006) zdobył z AZ Alkmaar wicemistrzostwo Eredivisie. 1 marca 2006 roku Jaliens zadebiutował w reprezentacji w zwycięskim (1:0) meczu z Ekwadorem. Marco van Basten powołał Jaliensa do kadry na Mistrzostwa Świata w Niemczech.
Osman Chavez – urodzony w Guadalupe (Honduras), ma 27 lat, piłkarz. Pozycja na boisku – obrońca. Będąc zawodnikiem CD Platense został na rok wypożyczony do CD Motagua Tegucigalpa, skąd po raz pierwszy otrzymał powołanie do reprezentacji Hondurasu (2008). Uczestnik ubiegłorocznych finałów MŚ w RPA. Od sierpnia 2010 roku jest zawodnikiem Wisły Kraków. Zawsze podkreśla, że wszystko, co osiągnął jako piłkarz, zawdzięcza Bogu.
Andrés Rios – urodzony w Buenos Aires (Argentyna), ma 22 lata. Pozycja na boisku – napastnik. W barwach stołecznego klubu zdobył w 2008 roku mistrzostwo (Torneo Clausura). Strzelił też kilka ważnych bramek, m.in. w meczu Copa Sudamericana przeciwko brazylijskiemu Botafogo, czym przyczynił się do awansu River do ćwierćfinału rozgrywek. W 2009 roku wraz z reprezentacją Argentyny U-20 uczestniczył w młodzieżowych mistrzostwach Ameryki Południowej.