<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Reportaż &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/tematyka/reportaz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Tue, 20 Jun 2023 10:07:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Czy ktoś zrozumie moje zmagania?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2023/czy-ktos-zrozumie-moje-zmagania/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2023/czy-ktos-zrozumie-moje-zmagania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 20 May 2023 09:49:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2023/2 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=3497</guid>

					<description><![CDATA[<p>Być może zastanawiasz się, “czy moje zmagania kogokolwiek interesują?” To normalne, że w życiowym zagubieniu czujemy się osamotnieni i niezrozumiani. Uciekamy od towarzystwa, a zarazem tęsknimy za obecnością drugiej osoby i chcielibyśmy zostać wysłuchani.&#160; Z myślą o osobach, które zmagają się z trudnymi okolicznościami lub doświadczeniami, na początku tego roku rozpoczęła działanie strona Moje zmagania. [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2023/czy-ktos-zrozumie-moje-zmagania/">Czy ktoś zrozumie moje zmagania?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Być może zastanawiasz się, “czy moje zmagania kogokolwiek interesują?” To normalne, że w życiowym zagubieniu czujemy się osamotnieni i niezrozumiani. Uciekamy od towarzystwa, a zarazem tęsknimy za obecnością drugiej osoby i chcielibyśmy zostać wysłuchani.&nbsp;</p>



<p>Z myślą o osobach, które zmagają się z trudnymi okolicznościami lub doświadczeniami, na początku tego roku rozpoczęła działanie strona <a href="https://www.mojezmagania.pl/">Moje zmagania</a>.</p>



<h2>MOJE I TWOJE ZMAGANIA</h2>



<p>W pewnym momencie życia każdy z nas zmagał się z czymś trudnym. Nierzadko czuliśmy się przygnieceni naszymi problemami, poniekąd dlatego, że musieliśmy nieść je sami.</p>



<p>Dopiero kiedy ktoś okazał nam zainteresowanie, chciał wysłuchać, odzyskaliśmy nadzieję i chęć życia.</p>



<p>Dzięki takim osobom — wysłuchującym nas, towarzyszącym w zmaganiach — odkryliśmy, że miłość &#8230; jest osobą. Tą osobą jest Jezus Chrystus. W dalszym ciągu w naszym życiu zmagania są obecne, ale nie jesteśmy pozostawieni sami sobie. Znaleźliśmy Kogoś, kto pokazał i zaoferował nam obfite życie, które jest źródłem ogromnej radości.</p>



<p>Tęsknota za czymś więcej – znaczeniem, tożsamością lub miłością – to tak naprawdę bardzo dobry początek. Kiedy za tym tęsknimy, to znaczy, że jesteśmy gotowi podjąć pierwsze kroki.&nbsp;</p>



<h2>DLA KOGO JEST PORTAL MOJEZMAGANIA.PL?</h2>



<p>– Stworzyliśmy ten portal, aby osoby zmagające się problemami w relacjach, zdrowiem czy trudną przeszłością mogły przeczytać historie podobne do własnej – mówi koordynatorka projektu Natalia Balcer.</p>



<p>Jeśli czujesz, że ostatnie lata w szczególności dały ci w kość, nie jesteś sam. Choroby, kryzysy, wojny &#8211; w takich okolicznościach trudno szukać radosnych emocji. Tym bardziej więc nowe miejsce w sieci, jakim jest portal “Moje zmagania”, wydaje się strzałem w dziesiątkę.&nbsp;</p>



<p>– Zdajemy sobie sprawę, że obecnie wiele osób szuka odpowiedzi na trudne pytania właśnie w Internecie – kontynuuje Balcer. – Chcemy odpowiedzieć na tę potrzebę i w ten sposób nawiązać kontakt z osobami, które potrzebują wsparcia.</p>



<p>Portal mojezmagania.pl nie ma na celu na siłę rozwiązywać twoich problemów. Raczej, będzie ci towarzyszyć i służyć podporą, kiedy przechodzisz przez trudności.&nbsp;</p>



<p>– “Moje zmagania” to bezpieczne miejsce, w którym można znaleźć wsparcie oraz porozmawiać z mentorem – dodaje koordynator projektu Bartek Serkowski. – Naszym celem jest wyrażanie empatii, zachęta do skorzystania z pomocy specjalisty lub pokazanie perspektywy duchowej na dany problem.</p>



<p>Korespondencja z mentorem jest bezpłatna.&nbsp;</p>



<h2>MOJE ZMAGANIA A TEMATY NA MOJEZMAGANIA.PL</h2>



<p>Portal “Moje zmagania” chce dać ludziom opcję, aby nie brnąć przez trudy życia w pojedynkę.</p>



<p>– Każdy gość portalu ma możliwość napisania prywatnej wiadomości&nbsp; – wyjaśnia Balcer.&nbsp; – Trafia ona do jednego z naszych wolontariuszy, których nazywamy mentorami. To doświadczeni chrześcijanie, przeszkoleni w zakresie towarzyszenia ludziom w ich zmaganiach i reagowaniu na sytuacje kryzysowe. Ich zadaniem jest okazanie empatii, wsparcia bez oceniania i wskazanie praktycznych źródeł pomocy. Nie oferujemy terapii, pomocy psychologicznej ani prawnej.</p>



<p>Z danych spisu powszechnego z marca 2021 r., wyłania się niepokojący obraz polskiego społeczeństwa. Mianowicie, znacząco rośnie liczba osób mieszkających samotnie. Z jednej strony, własny kąt to wielki komfort, a z drugiej &#8211; negatywnie odbija się to na psychice wielu. </p>



<p>Mentorzy pragną towarzyszyć swoim korespondentom w problemach, ale także wskazywać im na źródło nadziei i siły, jakim jest Chrystus.</p>



<p>– Coraz więcej osób ma kłopoty emocjonalne na przykład w dziedzinie depresji – mówi Serkowski. – Zauważyliśmy, że pandemia dodatkowo je nasiliła. Uważam, że ludzie potrzebują wsparcia ze strony innych, a często myślą, że muszą zmagać się sami i nikt ich nie zrozumie. Wierzę też, że sfera duchowa, a konkretnie relacja z Bogiem, ma ogromny wpływ na to, jak sobie radzimy ze stresem, cierpieniem, bólem.</p>



<h2>SKĄD POMYSŁ NA PORTAL INTERNETOWY?</h2>



<p>Portal zawiera wiele artykułów, które podejmują trudne tematy jak zmagania z depresją, lękiem, lub samotnością. Na pomysł wyjścia do osób, które znajdują się w trudnych sytuacjach, wpadła kanadyjska organizacja Power to Change, która stworzyła bezpieczne miejsce w sieci: <a href="http://issuesiface.com/">issuesiface.com</a>. </p>



<p>Pomysł na polski portal zrodził się w umyśle garstki zapaleńców. Natalia, Bartek, Gosia, Renia i Marek razem z grupą przyjaciół zdecydowali, że także stworzą taką stronę. Uznali, że kanadyjski pomysł sprawdzi się i w Polsce. </p>



<p>– Polska wersja portalu to wybrane i przetłumaczone treści ze strony kanadyjskiej, jak również wartościowe artykuły od naszych partnerów, takich jak magazyn “Nasze Inspiracje” – wyjaśnia Natalia Balcer.</p>



<p>Już dzisiaj na stronie “Moje Zmagania” można znaleźć bardzo wartościowe artykuły na takie trudne tematy, jak: depresja, utrata pracy, rozwód, lęki, przemoc, myśli samobójcze, uzależnienia… i dużo, dużo więcej!&nbsp;</p>



<h2>DLACZEGO KOMUŚ ZALEŻY?</h2>



<p>Bóg stworzył nas do życia w obfitości. Abyśmy mogli poznać Go osobiście, bez przeszkód. Abyśmy żyli pełnią życia każdego dnia: w radości i świadomości, dlaczego tu się znajdujemy.</p>



<p>Ludzkość zgrzeszyła wybierając własną drogę. Ale w swojej łasce i miłości, Bóg oferuje nam powrót do Jego doskonałego planu.&nbsp;</p>



<p>Pomimo naszego buntu i obojętności Bóg tak bardzo nas kocha, że posłał swojego jedynego syna, Jezusa, aby umarł śmiercią, na którą zasłużyliśmy. Jego śmierć przywróciła naszą relację z Bogiem, zerwaną z powodu naszego grzechu.</p>



<p>Jezus oferuje pełne, prawdziwe życie każdemu, kto jest gotów Mu zaufać i uwierzyć w to, co dla nas zrobił. On zaprasza nas, żeby Mu zaufać i dać Mu wszystko: każdą radość, każdą walkę, każdy błąd i porażkę… a nawet naszą przyszłość.</p>



<p>MojeZmagania.pl jest projektem <a href="https://www.mt28.pl/">Ruchu Chrześcijańskiego Mt28</a>. Celem organizacji jest okazywanie miłości Bożej każdemu człowiekowi oraz pomoc w nawiązaniu osobistej relacji z Jezusem Chrystusem.</p>



<h3><strong>Czy znajdę w tym coś dla siebie?&nbsp;</strong></h3>



<h4><strong>Zajrzyj na stronę i sprawdź sam:</strong> <a href="https://www.mojezmagania.pl/">https://www.mojezmagania.pl/</a>.</h4>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2023/czy-ktos-zrozumie-moje-zmagania/">Czy ktoś zrozumie moje zmagania?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2023/czy-ktos-zrozumie-moje-zmagania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Warszawa i Jerozolima połączone muzyką</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/warszawa-i-jerozolima-polaczona-muzyka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Jun 2020 12:17:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2020/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Wójcikiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2902</guid>

					<description><![CDATA[<p>Warszawa i Jerozolima znowu razem &#8211; po sąsiedzku jak za dawnych lat. I choć dzielą nas tysiące kilometrów to muzycznie połączono te dwa miejsca w niezwykły sposób dzięki Mate.O i jego najnowszemu utworowi. Adonai Światłem Jest „Adonai Światłem Jest” jest niezwykłą kompozycją na wielu płaszczyznach. Jak podaje sam autor, melodia przewodnia powstała z inspiracji „wiejskiej [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/warszawa-i-jerozolima-polaczona-muzyka/">Warszawa i Jerozolima połączone muzyką</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Warszawa i Jerozolima znowu razem &#8211; po sąsiedzku jak za dawnych lat. I choć dzielą nas tysiące kilometrów to muzycznie połączono te dwa miejsca w niezwykły sposób dzięki <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2011/fuzja-muzyki-slowa-obrazu/">Mate.O</a> i jego najnowszemu utworowi.</p>
<h3>Adonai Światłem Jest</h3>
<p>„Adonai Światłem Jest” jest niezwykłą kompozycją na wielu płaszczyznach. Jak podaje sam autor, melodia przewodnia powstała z inspiracji „wiejskiej Polki-Żydówki”. Ten motyw był prawdopodobnie autorstwa nieżyjącego już podkarpackiego skrzypka. A dzięki nieustępliwości Mate.O, który od wielu lat odkrywa dziedzictwo starych pieśni, możemy usłyszeć go w nowoczesnej aranżacji.</p>
<p>Mamy zatem przywołany temat wspólnej historii polsko-żydowskiej kultury, która jak nigdzie na świecie, a właśnie w Polsce w XVIII i XIX wieku, tworzyła unikatowy ruch. Jej wielowymiarowość była czymś wyjątkowym. Dlatego też, muzyczna podróż Mate.O jest doskonałym przykładem tego, jak dziedzictwa polskie i żydowskie wciąż mocno na siebie oddziałują. Nie dziwi więc fakt, że ich wpływ możemy obserwować także między innymi w muzyce i sztuce.</p>
<p>Produkcją nowego numeru zajął się genialny <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2010/proroczy-dzwiek-dla-polski/">Paweł Bzim Zarecki</a>, a za warstwę muzyczną i liryczną odpowiadał Mate.O. Jednak kolorytu i oryginalności temu utworowi nadaje współpraca z muzykami MIQEDEM z Izraela.</p>
<h3>Warszawa i Jerozolima</h3>
<p>W utworze można usłyszeć charakterystyczny dźwięk tar’u, dynamikę perkusji i metrum typowe dla egzotycznych klimatów. Do tego dołączyły rockowy riff i genialne wokale Jadźki Kłapy-Zareckiej oraz wcześniej wspomnianego Mate.O. Całość tworzy nieoceniony klimat.</p>
<p>Bardzo podoba mi się jeden z komentarzy pod klipem na portalu Youtube. Jeden z zagranicznych fanów napisał, że mimo, iż nie rozumie polskich słów, to nie przestaje się uśmiechać i cieszyć słuchając tej muzyki. I to właśnie najlepiej oddaje klimat tego utworu. Radość i dobra energia wypływa z każdej nuty i słowa, które są uwielbieniem naszego Boga.</p>
<p>Zapraszamy do obejrzenia teledysku Adonai Światłem Jest:</p>


<p><a href="https://youtu.be/AgYlS-UFbwU">https://youtu.be/AgYlS-UFbwU</a></p>


<h5>Nasze Inspiracje są partnerem medialnym projektu. Aby wesprzeć Mate.O oraz artystów współpracujących, obserwuj, subskrybuj i polub:</h5>


<p class="mb-0"><strong>Facebook</strong>: <a rel="noreferrer noopener" href="https://www.facebook.com/mateoband" target="_blank">Mateoband</a></p>



<p class="mb-0"><strong>Instagram:</strong> <a rel="noreferrer noopener" href="https://www.instagram.com/mate.o_official/" target="_blank">Mate.o_official</a></p>



<p><strong>YouTube:</strong> <a href="https://www.youtube.com/channel/UCvcGiJydu24lVMoSVkoMrrg" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Mate.O Official</a></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/warszawa-i-jerozolima-polaczona-muzyka/">Warszawa i Jerozolima połączone muzyką</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kim jesteś w głębi swojego serca?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kim-jestes-w-glebi-swojego-serca/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kim-jestes-w-glebi-swojego-serca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Aug 2019 10:19:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2829</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tony Stolzfus jest wiodącym światowym autorytetem w dziedzinie coachingu duchowego i autorem książek: Pytania do Jezusa i Sztuka zadawania pytań w coachingu, które przetłumaczono na język polski. Pozostałe są dostępne na stronie www.coach22.com. W Polsce Instytut Rozwoju Złote Jabłko organizuje warsztaty, w oparciu o materiały szkoleniowe Meta-Formation Leadership Institute założonego przez Tony’ego Stoltzfusa. Tony, jesteś mistrzem zadawania [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kim-jestes-w-glebi-swojego-serca/">Kim jesteś w głębi swojego serca?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tony Stolzfus</strong> jest<strong> wiodącym światowym autorytetem w dziedzinie coachingu duchowego</strong> i autorem książek: <em>Pytania do Jezusa i Sztuka zadawania pytań w coachingu</em>, które przetłumaczono na język polski. Pozostałe są dostępne na stronie www.coach22.com. W Polsce Instytut Rozwoju Złote Jabłko organizuje warsztaty, w oparciu o materiały szkoleniowe Meta-Formation Leadership Institute założonego przez Tony’ego Stoltzfusa.</p>
<h5>Tony, jesteś mistrzem zadawania pytań. Dlaczego pytania są dla ciebie takie ważne?</h5>
<p>Piękno pytań polega na tym, że odkrywają one to, co ktoś chce zrobić. To, do czego jesteś zmotywowany. A nie to, co ja jako coach chcę, żeby zrobił. Pytania zmuszają do aktywnego myślenia, a nie pasywnego przyjmowania czyjegoś zdania. Popychają one w kierunku poszukiwania Boga i współpracy z Nim, a nie pozwalania, by ktoś inny za ciebie szukał i słuchał Boga.</p>
<blockquote><p>Pytania są ważne, ponieważ to, na ile udaje się nam stawać bardziej podobnymi do Jezusa, jest bardziej funkcją naszej motywacji niż wiedzy</p></blockquote>
<p>Pytania są ważne, ponieważ to, na ile udaje się nam stawać bardziej podobnymi do Jezusa, jest bardziej funkcją naszej motywacji niż wiedzy. Oto sposób, by zbudować właściwe nastawienie. Poświęć chwilę i pomyśl, czy przychodzą ci do głowy zmiany, które uczyniłyby z ciebie lepszego chrześcijanina, lepszego męża czy żonę, lepszego rodzica, lepszego przedstawiciela Jezusa w twoim miejscu pracy itd. A teraz stwórz drugą listę: do ilu rzeczy czujesz się niezmiernie zmotywowany a jeszcze nad nimi nie pracujesz? Dla większości chrześcijan pierwsza lista będzie bardzo długa, podczas gdy druga – raczej krótka. Nie robimy tego, co powinniśmy – robimy to, do czego się czujemy zmotywowani. Większość liderów chrześcijańskich mówi ludziom, co mają robić. Te rady nie działają, ponieważ większość ludzi (zwłaszcza w tym pokoleniu) nie czuje silnej motywacji do robienia tego, co mówi im ktoś inny.</p>
<h5>Jesteś znanym chrześcijańskim coachem. Niektórzy obawiają się terminu „coaching”. Czy na bazie swojego doświadczenia możesz wytłumaczyć, na czym polega chrześcijański coaching?</h5>
<p>Coaching to nic strasznego. To po prostu metodologia – sposób wprowadzania zmiany. Nie chodzi o to, by czegoś cię nauczyć, czy powiedzieć ci, co masz robić, ale by pomóc ci wziąć odpowiedzialność za twoje własne życie. Oto dobry kontrast. Mentor to osoba dzieląca się swoim doświadczeniem czy wiedzą. Mentor daje ci to, co sam otrzymał od Boga. Coach wydobywa z ciebie to, co Bóg dał tobie. Coaching to proces wspierania kogoś w rozwoju, bez mówienia mu, co ma robić. W kontekście chrześcijańskim oznacza to popychanie kogoś z powrotem do Ducha Świętego, by uzyskał tam odpowiedzi, a nie dawanie rad.</p>
<h5>Jak twoim zdaniem dokonuje się przemiana?</h5>
<p>Gdy mówię o przemianie, mówię o zmianie tego, kim jesteś w głębi swojego serca. Gdy jesteś przemieniony, w pewnym sensie jesteś zupełnie inną osobą, niż byłeś przedtem. Kluczem do transformacji jest zrozumienie, jak zmienia się serce. Przez lata prosiłem różne grupy, by wskazały „dwie rzeczy, które przemieniły czyjeś życie w taki sposób, że po zmianie już nigdy ten ktoś nie był taki sam”. Tym, co prawie wszyscy wymieniali, były trudne doświadczenia i relacje. To właśnie klucze do transformacji: proces musi być empiryczny i odbywać się w kontekście bliskiej relacji.</p>
<h5>Jaka jest rola pragnień w naszym życiu?</h5>
<p>Gdy ludzie żyją pełnią życia, czują się kochani, akceptowani, doceniani, wówczas są najbardziej otwarci na przyglądanie się swojemu sercu. Mówiąc też o pełni, mam na myśli proces wypełniania przez Jezusa najgłębszych pragnień naszych serc. Wszyscy pragniemy miłości, przynależności, bezpieczeństwa, bycia ważnym i zapamiętanym itp. To Bóg włożył w nas te pragnienia, by nas do siebie przyciągnąć, bo On jest jedynym trwałym źródłem spełnienia tych pragnień. Pragnienie kojarzy się nam negatywnie ze względu na wersety o „pożądliwości ciała”. Ale Jezus też miał pragnienia i wyrażał je. Na przykład pragnął spożyć Paschę z uczniami. W greckim oryginale Jezus mówi: „To było moje wielkie pragnienie, by spożyć tę Paschę z wami”. To radość i rozkosz Jezusa, by dać nam to, czego pragniemy – miłość, wolność, pokój, do których tęsknimy. Ofiarowuje nam to poprzez dawanie nam siebie samego.</p>
<h5>Jak odróżnić Boże pragnienie od własnych namiętności?</h5>
<p>List św. Jakuba (4:14) daje dobry przykład, jak działa pragnienie. To, co powoduje walki między nami, to niezaspokojone pragnienie. Kiedy chcemy czegoś, czego nie mamy, robimy różne głupie rzeczy, by to zdobyć. Jakub proponuje niesamowite rozwiązanie tego problemu. W pełnym kontekście werset ten brzmi tak: <em>Nie macie [tego, czego pragniecie], bo nie prosicie [Boga o zaspokojenie swoich pragnień]</em> (parafraza). Oto fundament, na którym zbudowane jest pełne życie chrześcijanina. Następny werset mówi: <em>Prosicie [o swe pragnienia], a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności.</em> Źle prosić, to prosić o<strong> jakąś rzecz czy zdarzenie w tym świecie</strong>, o których myślisz, że wypełnią twoje pragnienie. Zamiast tego mam prosić Jezusa, by dał ci spełnienie poprzez danie ci samego siebie. Prosimy o rzeczy, zamiast o samo spełnienie pragnienia.</p>
<h5>A jak praktycznie wygląda pozwalanie Jezusowi, by wypełniał nasze pragnienia? Jak to się robi?</h5>
<p>Moja książka <em>Pytania do Jezusa</em> pokazuje ten proces. Trzeba zmienić sposób, w jaki się modlimy. Większość z nas spędza swój czas modlitwy, skupiając się na robieniu: „Boże, co chcesz żebym <strong>zrobił?</strong>”, „Pomóż mi to <strong>zrobić</strong>.”, „Przebacz mi to, co <strong>zrobiłem</strong>.”. Modlimy się o sprawy związane z byciem chrześcijaninem. Trzeba zmienić charakter medytacji – przejść od modlitwy o sprawy do modlitwy o relacje. Uczysz się zadawać Jezusowi intymne pytania, jak: „Jezu, co we mnie kochasz?” czy „Co napawa Cię dumą, gdy patrzysz na mnie?”. Wtedy On mówi coś przepięknego, i to wypełnia aż po brzegi tę pustkę w sercu. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się prosić o rzeczy i efekty, że nie przychodzi nam do głowy, by po prostu kochać Go i być przez Niego kochanym.</p>
<blockquote><p>Kluczem do transformacji jest zrozumienie, jak zmienia się serce</p></blockquote>
<h5>W Pytaniach do Jezusa piszesz o zmianie sposobu myślenia o modlitwie. Jaką różnicę to wprowadziło do twojej relacji z Bogiem?</h5>
<p>Odkrycie tego sposobu zajęło mi 30 lat! Gdy zacząłem się tak modlić, od razu moją uwagę przykuł fakt, że procent odpowiedzi na moje modlitwy wzrósł o jakieś tysiąc. Gdy pytałem Jezusa, jak bardzo mnie kocha, albo co we mnie akceptuje, było mi naprawdę łatwo wejść z Nim w kontakt. W tym samym czasie przesuwałem granice mojego coachingu. Poczyniłem deklarację: „Boże, kiedy pomagam ludziom, pragnę, by uzyskali odpowiedzi na każde pytanie, które Ci zadadzą!”. I to się zaczęło dziać. Ludzie, którzy przez 20 lat nie słyszeli Bożego głosu – zaczęli Go słyszeć. Ja sam czuję się bardziej komfortowo w Bożej obecności, i docieram do Niego szybciej.</p>
<h5>Z twojego doświadczenia: co sprawia ludziom najwięcej trudności w radzeniu sobie ze zmianą w ich życiu?</h5>
<p>Powodem, dla którego zmiana jest psychologicznie trudna, jest fakt, że nasze serca przywiązały się do naszego świata. Rozwijamy się bezpiecznie w znanym otoczeniu i wiążemy z nim nasze pragnienia. Kiedy zmieniają się okoliczności, to nie jest tylko powierzchowna zmiana. Są rzeczy, które reprezentują głębokie pragnienia naszego serca: pragnienia bezpieczeństwa, przynależności czy komfortu. A teraz nagle ktoś to wszystko zabiera. Strach i złość w reakcji na zmianę zazwyczaj nie dotyczą fizycznych rzeczy, ludzie obawiają się najbardziej utraty swoich pragnień. Im bardziej pragnienia wypełniane są przez Jezusa, tym mniej straszna wydaje się zmiana!</p>
<h5>Jak możemy stworzyć przestrzeń do pozytywnych zmian w naszym życiu?</h5>
<p>Przede wszystkim musimy mieć pewność, że nie tracimy z oczu celu. Zmianą zajmuję się przez większość mojego życia, ale sama zmiana nie jest celem życia chrześcijanina. Świętość również nim nie jest. Tym celem jest więź z Bogiem. Najbardziej pozytywną zmianą, jaką możemy uczynić, to rozwinąć swoją relację z Ojcem, Synem i Duchem Świętym.</p>
<h5>Dziękuję za rozmowę</h5>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kim-jestes-w-glebi-swojego-serca/">Kim jesteś w głębi swojego serca?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kim-jestes-w-glebi-swojego-serca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odkryć w Bogu serce Taty</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/odkryc-w-bogu-serce-taty/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 12:12:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2767</guid>

					<description><![CDATA[<p>Henryk Wieja: Josh, w jaki sposób dbasz o swoją osobistą relację z Bogiem jako Ojcem? Josh McDowell: Chciałbym powiedzieć, że to proste, ale tak nie jest. Większość czasu zmagam się z tym. Nikt nigdy nie zadał mi tego pytania. Nigdy o tym nie mówiłem publicznie. Gdy byłem niewierzący, chrześcijanie, którzy zwiastowali mi ewangelię, mówili: „Bóg [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/odkryc-w-bogu-serce-taty/">Odkryć w Bogu serce Taty</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h5>Henryk Wieja: Josh, w jaki sposób dbasz o swoją osobistą relację z Bogiem jako Ojcem?</h5>
<p><strong>Josh McDowell</strong>: Chciałbym powiedzieć, że to proste, ale tak nie jest. Większość czasu zmagam się z tym. Nikt nigdy nie zadał mi tego pytania. Nigdy o tym nie mówiłem publicznie. Gdy byłem niewierzący, chrześcijanie, którzy zwiastowali mi ewangelię, mówili: „Bóg kocha cię jako twój Ojciec w Niebie”. Ta wiadomość nie przynosiła mi radości, ale ból, ponieważ nie miałem dobrego przykładu w osobie ziemskiego ojca. I nadal czasem mam z tym trudność. Nie potrafię dobrze określić różnicy między moim ziemskim a Niebiańskim Ojcem. Dorastałem w obecności ojca, który mnie krzywdził. To była największa przeszkoda w tym, aby zostać chrześcijaninem. Tu nie chodziło o kwestie intelektualne. Nie chodziło o wiarygodność Pisma Świętego czy osoby Jezusa. Gdy przekonałem się, że Biblia mówi prawdę, przyjąłem to przesłanie. A tym, co ostatecznie przyciągnęło mnie do Jezusa, była Boża miłość, nie dowody naukowe. Wszystko, co dowody uczyniły – to przyciągnęły moją uwagę. To trochę tak, jakbym ja zamykał drzwi, a Bóg włożył między nie nogę. Zdałem sobie sprawę, że gdybym był jedynym człowiekiem na ziemi, Chrystus też umarłby za mnie. To przyprowadziło mnie do Chrystusa.</p>
<h5>Czy przyjjęcie Chrystusa pomogło Ci przebaczyć własnemu ojcu?</h5>
<p>Tak. Z pewnością tak. Obecnie nie przychodzi mi do głowy żadna z osób obecnych w moim życiu, której miałbym przebaczyć, a jeszcze tego nie uczyniłem. Przebaczyłem również mojemu ojcu i przyprowadziłem go do Chrystusa.</p>
<p>W czasach studenckich, gdy byłem w Wheaton Collage, uczestniczyłem w bardzo poważnym wypadku samochodowym. Zabrali mnie do domu karetką. Ze szwami na plecach, szyi. Leżałem na specjalnej desce, byłem poprzypinany pasami, tak żebym się nie ruszał i nie pogłębił urazu dolnej części kręgosłupa i szyi. Miałem też unieruchomioną głowę. Mój tato był w pokoju. Zauważyłem dwie rzeczy. Był trzeźwy. A prawie nigdy wcześniej nie widziałem mojego taty trzeźwego. I płakał. Jedyna emocja, którą znałem z jego strony, to była wściekłość. A tym razem płakał. Stanął przede mną. Pamiętam to doskonale, bo jedna z jego łez spadła na moją twarz. Powiedział: „Synu, jak możesz kochać takiego ojca jak ja?”.</p>
<h5>Wtedy nastąpił przełom?</h5>
<p>Wcześniej, gdy zostałem chrześcijaninem, przejechałem 40 km, aby zjeść obiad z moim tatą i powiedzieć mu, że się nawróciłem. Chciałem też mu wyznać, że bardzo go kocham. Pochyliłem się i powiedziałem: „Tato, przyjechałem tu, by ci powiedzieć, że cię kocham”. I zamilkłem. Nie wiem, kto był bardziej zakłopotany. Ja z powodu tego, co powiedziałem, czy mój ojciec, który to usłyszał. To był moment, w którym coś wydarzyło się w moim życiu. I wtedy powiedziałem ojcu o Jezusie. Mój tata najpierw wyszedł. Pomyślałem sobie: „Zepsułem sprawę”. Ale po 45 minutach wrócił, usiadł przy mnie i powiedział: „Synu, jeśli Bóg może zrobić w moim życiu to, co widzę, że zrobił w twoim, to chciałbym otrzymać taką możliwość”. Tam, w tamtym miejscu, mój ojciec modlił się ze mną. Przez następne 14 miesięcy do momentu jego śmierci wiedziałem, co to oznacza mieć ojca. I potem powtarzałem moim dzieciom wiele razy: „Moja relacja z wami jest rezultatem tych 14 miesięcy”. Dowiedziałem się w tym czasie, jak to jest mieć ojca, który się troszczy. Nigdy nie dzieliłem się tym publicznie. Moja żona powtarza mi to na okrągło: „Kochanie, twoje dzieci tak bardzo cię kochają. Chciałyby spędzać z tobą czas, kiedy tylko mogą!”. A mi trudno w to uwierzyć. Czy to nie głupie? Dorastałem w przekonaniu, że mój tata pije, bo nie jestem dzieckiem wartym spędzania z nim czasu.</p>
<h5>Żyłeś w poczuciu winy?</h5>
<p>Nie, to nie było poczucie winy. To był strach połączony z pragnieniem, by ktoś spędzał ze mną czas. I to dotyka mnie do dzisiaj. Pomimo mojej całej wiedzy dotyczącej Pisma Świętego mam to nadal z tyłu głowy. Trudno mi uwierzyć, gdy ludzie mówią: „Josh, chciałbym wypić z tobą kawę, spędzić z tobą trochę czasu”. Trudno mi to pojąć emocjonalnie, ponieważ mój tato nigdy nie chciał spędzać ze mną czasu. To dawało mi do zrozumienia, że nie jestem tego wart.</p>
<blockquote><p>Dorastałem w przekonaniu, że mój tata pije, bo nie jestem dzieckiem wartym spędzania z nim czasu</p></blockquote>
<p>Gdy wracam do domu, moje dzieci dzwonią do mnie i mówią: „Tato, czy mógłbyś przyjść do nas do pokoju? Tato, czy moglibyśmy razem pójść do centrum handlowego? Tato, czy możemy zrobić to razem?”. I odczuwam z tego powodu tyle radości. Ale gdzieś w głębi serca zadaję sobie pytanie: „Dlaczego tak trudno jest mi pojąć, że moje dzieci naprawdę chcą spędzać ze mną czas?”. Mój ojciec nigdy tego nie chciał. Relacja z tatą, jakakolwiek by była, ma wpływ na prawie każdą relację, jaką masz w swoim życiu. Jednak dzięki Bożej łasce udało mi się wiele przezwyciężyć. Moje życie wcale nie jest usłane różami. Każdego dnia muszę się uczyć ufać Chrystusowi jeszcze bardziej. Moje doświadczenia z dzieciństwa mnie prześladują.</p>
<h5>Co na ten temat mówi do Ciebie Bóg?</h5>
<p>Rozmawiałem o tym z Bogiem i On zapytał: „Josh, czy lubisz siebie?”. Tak, lubię to, kim jestem. Nie jestem jeszcze w pełni tym, kim powinienem być, ale nie jestem też tym, kim byłem. Nie wiem, czy żyje na świecie ktoś, kto cieszy się z procesu pokonywania swoich traum z dzieciństwa bardziej niż ja. Ponieważ za każdym razem, gdy przezwyciężę coś, przepracuję to, staję się lepszą osobą, lepszym mężem, lepszym ojcem. Wierzę także, że lepszym mówcą. Dlatego odpowiedziałem wtedy Bogu:. „Boże, naprawdę jestem zadowolony z człowieka, jakim mnie uczyniłeś. Jestem dobrym przyjacielem dla ludzi”. I wtedy padło pytanie „A kogo użyłem, byś był tym, kim jesteś?”. Uświadomiłem sobie, że mojej matki i ojca. Podziękowałem wtedy za nich Bogu. I poczułem, jakby olbrzymi ciężar został zdjęty z moich pleców. Mogę teraz żyć w większej radości, wspominając swoją przeszłość. Czasem nadal moja przeszłość mnie sponiewiera. I większość ludzi o tym nie wie, ponieważ jestem bardzo pogodnym człowiekiem. Jednak nie jestem jeszcze tym, kim mam być. Z pewnością nie obchodzę problemów wokół, ale chcę się z nimi zmierzyć.</p>
<h5>Przypuszczam, że często zauważasz coś niezwykłego, gdziekolwiek się udajesz. Widziałem, jak dzieci podchodzą do Ciebie i mówią: „Josh, chciałbym, żebyś był moim ojcem”.</h5>
<p>Słyszałeś to? Ojciec dziewczynki, która to powiedziała, stał tuż obok niej. Widziałeś jego reakcję? Powiedział: „Kochanie, nie!”. Pomyślałem sobie: „Nieźle”. Chyba nigdy jeszcze żadna dziewczynka nie powiedziała mi tego, stojąc przy swoim ojcu. Ale mówiło mi to wiele dzieci, tysiące. Założę się, że miały potem dobrą rozmowę ze swoimi ojcami.</p>
<blockquote><p>Dzieci chcą, by ich rodzice byli z nimi szczerzy. Żadnych przeszkód, żadnych barier</p></blockquote>
<p>Większość dzieci chce, by ich tato był prawdziwy. Chcą mieć bardzo bliską, intymną relację ze swoim ojcem. I trzeba być w tym ostrożnym. Gdy tylko wypowie się słowo „intymność”, w większość kultur wszyscy momentalnie myślą: „seks”. Nie, nie, nie! To nie ma ze sobą nic wspólnego! Pewnego razu 16-letnia dziewczynka napisała mi w liście definicję słowa „intymność”: „to umiejętność bycia szczerym wobec drugiej osoby”. Czyli żadnych fasad, żadnych barier. Dlatego tak często ludzie kojarzą to z seksem. Ponieważ jeśli łączy cię z żoną prawdziwa intymność, seks jest o wiele lepszy. Nie ma między wami żadnych barier. Jesteś wtedy prawdziwy i szczery wobec drugiej osoby. Myślę, że dlatego ludzie łączą intymność z seksem. Ale intymność nie ma nic wspólnego z seksem.</p>
<p>Dzieci chcą, by ich rodzice byli z nimi szczerzy. Żadnych przeszkód, żadnych barier. I myślę, że to jest to, co ta dziewczynka zauważyła. Być może to wskazało na jakąś słabość, z którą musiała walczyć. Ale gwarantuję Ci, że ten ojciec nie będzie już taki sam jak od tej pory.</p>
<h5>Dziękuję, Josh, za to, że jesteś taki szczery. Odzwierciedlasz kochającego ojca.</h5>
<p>Jest mi łatwiej, będąc w Twoim towarzystwie, przyjacielu. Nie ma nikogo na całym świecie, kogo szanowałbym bardziej niż Ciebie, Henryku. Spędziliśmy razem wiele cennego czasu.</p>
<h5>Jesteś dla mnie inspiracją i wzorem w wielu dziedzinach. Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.</h5>


<div class="wp-block-columns mt-2 mt-md-4">
<div class="wp-block-column">
<figure class="wp-block-image size-large"><img width="500" height="419" src="https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/josh-mcdowell-portrait.jpg" alt="" class="wp-image-2670" srcset="https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/josh-mcdowell-portrait.jpg 500w, https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/josh-mcdowell-portrait-380x318.jpg 380w" sizes="(max-width: 500px) 100vw, 500px" /></figure>
</div>



<div class="wp-block-column">
<p><strong>Josh McDowell</strong> to znany na całym świecie autor książek oraz wykładowca przemawiający i motywujący chrześcijan w ponad 100 krajach świata. Specjalizuje się w temacie rodziny, pielęgnowania relacji i komunikowania się z młodymi ludźmi. Zapraszamy do przeczytania drugiej części wyjątkowego wywiadu, w którym Josh McDowell bardzo szczerze dzieli się swoim osobistym życiem.</p>
</div>
</div>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/odkryc-w-bogu-serce-taty/">Odkryć w Bogu serce Taty</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Służba uzdrowienia częścią uczniostwa</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/sluzba-uzdrowienia-czescia-uczniostwa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 11:46:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2743</guid>

					<description><![CDATA[<p>Henryk Wieja: Randy, jest tyle chorób i tak wielu ludzi cierpi z ich powodu, także w Kościele. Czy Bóg się tym przejmuje? Randy Clark: Wierzę, że tak. Ewangelia dotyczy nie tylko przebaczenia grzechów, zawiera także Dobrą Nowinę o uzdrowieniu i uwolnieniu ze zniewolenia. Ewangelia zbawienia jest częścią całej ewangelii Królestwa Bożego, którą wielu ludzi zredukowało [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/sluzba-uzdrowienia-czescia-uczniostwa/">Służba uzdrowienia częścią uczniostwa</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h5>Henryk Wieja: Randy, jest tyle chorób i tak wielu ludzi cierpi z ich powodu, także w Kościele. Czy Bóg się tym przejmuje?</h5>
<p><strong>Randy Clark</strong>: Wierzę, że tak. Ewangelia dotyczy nie tylko przebaczenia grzechów, zawiera także Dobrą Nowinę o uzdrowieniu i uwolnieniu ze zniewolenia. Ewangelia zbawienia jest częścią całej ewangelii Królestwa Bożego, którą wielu ludzi zredukowało do ewangelii zbawienia tylko i wyłącznie. Nie rozumieją, że Dobra Nowina to także wieść o mocy Bożego uzdrowienia. Jezus zmarł na krzyżu, żeby to było możliwe. Co ciekawe, w pierwszym Kościele, w pierwszych czterech wiekach uważano, że trwa duchowa walka pomiędzy mocą Bożą a diabłem i siłami demonicznymi, ale wiadomo było z góry, że Bóg tę walkę wygra. Wierzono, że wszystko to, co jest złe, np. choroba, nie pochodzi od Boga. Twierdzono, że jeśli dzieje się coś złego, nie należy tego akceptować, ale z tym walczyć. Później, około 1000 roku, pojawił się nowy światopogląd. Uznano, że wszystko (także to, co złe) dzieje się zgodnie z wolą Bożą, ponieważ Bóg do tego dopuszcza – i to zapoczątkowało pewien rodzaj fatalizmu. Kiedy przykładowo ktoś zachorował, zamiast walczyć z chorobą w mocy Bożej, zaczęto zadawać pytania: Czego Bóg próbuje mnie nauczyć? Dlaczego On to na mnie zesłał? To błędna postawa. Wprowadziła zamieszanie w Kościele. Opracowano zatem teologię, która akceptowała te złe rzeczy, zamiast z nimi walczyć.</p>
<h5>Na czym zatem polega różnica między ewangelią Królestwa a ewangelią zbawienia?</h5>
<p>Przekonanie dominujące w chrześcijaństwie przez pierwsze tysiąc lat moglibyśmy podsumować wyrażeniem „Chrystus-zwycięzca”. Jezus odniósł dla nas zwycięstwo! Mogę uzyskać przebaczenie grzechów, uzdrowienie z chorób, uwolnienie od opresji demonicznej, ponieważ Chrystus jest zwycięzcą. On pokonał nieprzyjaciela na krzyżu. I te wszystkie błogosławieństwa są dostępne i zawarte w ewangelii, która mówi o Królestwie Jezusa Chrystusa – jako zwycięzcy. Potem nastąpiła zmiana. Skupiono się tylko na aspekcie prawnym odkupienia dokonanego przez Chrystusa. Położono tak silny nacisk na usprawiedliwienie i zbawienie, że stały się one jedyną treścią słowa „odkupienie”. Jednak Chrystus umarł nie tylko po to, żebyśmy mogli odważnie podejść do Bożego tronu łaski, ale także dlatego, że potrzebujemy czegoś więcej.</p>
<blockquote>
<p>Jego moc działa teraz nie tylko po to, żeby przywrócić mnie do społeczności z Bogiem – daje mi też możliwość rozprawienia się z chorobami i niemocami</p>
</blockquote>
<p>Zrozumienie, że Jezus jest zwycięzcą, ma wpływ na całe nasze życie. Przez Chrystusa zostałem usprawiedliwiony. Ale w Nim jest jeszcze więcej! Ponieważ Chrystus już zwyciężył, mam teraz dostęp do mocy Bożej. Jego moc działa teraz nie tylko po to, żeby przywrócić mnie do społeczności z Bogiem – daje mi też możliwość rozprawienia się z chorobami i niemocami. To coś jeszcze większego niż ewangelia zbawienia. To pełna ewangelia Królestwa Bożego. Dlatego służba uzdrowienia powinna być częścią prawdziwego uczniostwa w Kościele.</p>
<h5>W jaki sposób powinniśmy powrócić do tego pierwotnego Bożego zamysłu, aby poruszać się w obrębie pełnej ewangelii Królestwa Bożego i współpracować z Bogiem?</h5>
<p>Dotyczy to każdego wierzącego. Wszyscy wierzący mają takie zadanie. Jednym z ważniejszych fragmentów Pisma Świętego – większość ludzi uczy się go na pamięć – jest wielki nakaz misyjny, w którym Jezus powiedział: <em>Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem</em> (Ew. Mat. 28:19–20). Mowa tu nie tylko o nauczaniu ludzi, jak mogą stać się lepsi i postępować moralnie. Często ograniczamy ewangelię tylko do tego aspektu. Chodzi tu też o to, w jaki sposób modlić się za chorych. Kiedy analizujemy wielki nakaz misyjny (a wierzę, że należy go interpretować w świetle rozesłania apostołów przez Jezusa), czytamy, że uczniowie zostali posłani, by uzdrawiać chorych i wypędzać demony. Gdy przyglądamy się Ewangeliom, tego typu misje zawsze są wymienione na początku listy zadań uczniów. To ważne z punktu widzenia żydowskiego, bo przecież chrześcijanie w pierwszych wiekach byli głównie Żydami. Mieli przekonanie, że nie wystarczy tylko znać prawdę, zyskać poznanie intelektualne. Dokładnie tak to pojmowali. Jeśli jesteś uczniem Mistrza, musisz stać się taki jak On i robić to co On.</p>
<h5>Czyli, jeśli jesteś uczniem Jezusa, musisz wykonywać to, co On czynił? Ten model różni się od modelu greckiego.</h5>
<p>Apostoł Paweł przedstawia hebrajskie rozumienie uczniostwa. Mówi: „Bądźcie moimi naśladowcami, tak jak ja naśladuję Chrystusa”. Chrystus pokazał nam nasz potencjał. W swojej arcykapłańskiej modlitwie, zapisanej w Ewangelii św. Jana w rozdziale 17, Jezus prosił Ojca, abyśmy przynosili owoc. Jezus jest naszym wzorcem i pionierem w tych rzeczach. Wszystko jest możliwe dla osoby posłusznej i oddanej Bogu, która porusza się w mocy Ducha Świętego. A zatem jak mogliśmy dojść do takiego przekonania, że uczniostwo polega tylko na uczeniu się na pamięć fragmentów Pisma Świętego i prowadzeniu moralnego życia, ale bez żadnego powiązania z mocą? Stało się tak, ponieważ odeszliśmy od Słowa Bożego i ograniczyliśmy Pismo Święte. Uznaliśmy, że dotyczy ono tylko zbawienia, a nie całego dzieła Królestwa Bożego. Tymczasem uzdrowienie i uwolnienie od opresji demonicznej stanowią jego ważną część.</p>
<h5>Kładziesz duży nacisk na tzw. słowo wiedzy. Czym jest słowo wiedzy i w jaki sposób je otrzymać?</h5>
<p>Słowo wiedzy otrzymujesz od Boga w sposób nadprzyrodzony. Nie tylko w wyniku czytania, studiowania. Jest to każda informacja pochodząca od Boga. To pojęcie ma szerokie znaczenie. Słowo wiedzy otrzymujesz, gdy Bóg objawia ci coś, co chce uczynić. W kontekście uzdrowienia może się zdarzyć, że Bóg objawi ci, jak ktoś ma na imię, gdzie mieszka, na jaką chorobę cierpi, gdzie odczuwa ból. Bóg może objawić ci nawet więcej.</p>
<p>Kilka tygodni temu nauczałem w Nigerii. Jest tam kościół liczący kilka tysięcy osób. Poprosiłem 20 osób, które nigdy wcześniej nie otrzymały słowa wiedzy, żeby wyszły do przodu. Nauczałem na temat tego, jak rozpoznawać słowa wiedzy i jak je przyjmować. Ci ludzie otrzymali słowo wiedzy i okazało się, że żadna z tych osób się nie pomyliła. Doświadczyli tego po raz pierwszy. Każdy powiedział o jakimś schorzeniu osoby obecnej na sali – i Bóg te osoby uzdrowił.</p>
<blockquote>
<p>Słowo wiedzy jest w jakiś sposób powiązane z innymi darami Bożego objawienia. Może też poprzedzać dar prorokowania</p>
</blockquote>
<p>Znam też pewnego człowieka z Nowej Zelandii, który w swoim kraju jest jedną z głównych osób odpowiedzialnych za cały system elektryczności. On sam ma stopień magistra, ale jest przełożonym ludzi z doktoratami, co nie zdarza się zbyt często. Kiedyś podczas pracy ludzie mieli trudności z rozwiązaniem poważnego problemu. I wtedy to jemu właśnie Bóg powiedział, poprzez słowo wiedzy, co trzeba zrobić, żeby naprawić urządzenie. Wykonał to zgodnie z instrukcją od Boga. Dlatego uzyskał później tak wysokie stanowisko. To bardzo praktyczny przykład. Bóg może też dać słowo wiedzy ludziom, którzy zajmują się biznesem. A więc słowo wiedzy jest w jakiś sposób powiązane z innymi darami Bożego objawienia. Może też poprzedzać dar prorokowania. Słowo wiedzy i proroctwa to dary objawienia. I w taki sam sposób, w jaki otrzymujemy słowo wiedzy, możemy otrzymać słowo proroctwa. Proroctwo jest jednak dane przede wszystkim po to, żeby budować, zachęcać i pocieszać. Może też pewne rzeczy zapowiadać. Zwykle pomaga ludziom w ich życiu duchowym. Proroctwo przede wszystkim przynosi pomoc. Natomiast terminem „słowo wiedzy” posługuję się głównie w kontekście fizycznego uzdrowienia.</p>
<h5>W jaki sposób powinniśmy się modlić o uzdrowienie?</h5>
<p>Większość modlitw o uzdrowienie zapisanych w Nowym Testamencie to modlitwy nakazujące. Tymczasem my zwykle wypowiadamy modlitwy, które są tylko prośbami. Prosimy Boga, by coś zrobił. Modlitwa nakazująca ma miejsce wtedy, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, kim jesteśmy w Chrystusie. W Jezusie Chrystusie mamy autorytet, przemawiamy w autorytecie Jezusa i nakazujemy, żeby coś się stało. Tutaj słowo wiedzy jest bardzo przydatne. Wiemy, że Bożą wolą zawsze jest uzdrowienie, ale nie znamy czasu tego uzdrowienia. Ja zawsze spodziewam się i oczekuję, że uzdrowionych będzie przynajmniej 10% ludzi zgromadzonych w danym miejscu. A najczęściej dzieje się tak, że uzdrowienie otrzymuje 20–40% osób na spotkaniu.</p>
<h5>A jeśli nie dochodzi do uzdrowień?</h5>
<p>Był taki czas, że w ogóle nie oglądałem uzdrowień. Nie wynikało to z suwerennej woli Bożej, ale raczej było związane z moimi oczekiwaniami. Chodziło o niezrozumienie Bożego sposobu działania, niezrozumienie Bożych dróg. Nie wiedziałem nic na temat słów wiedzy, nie rozumiałem tego. Nie wiedziałem, w jaki sposób tworzy się wiara. Jest coś takiego jak związek przyczynowo-skutkowy. Wierzę, że za pomocą słowa wiedzy Bóg wskazuje nam, co zamierza uczynić na konkretnym spotkaniu. A kiedy już poznam Boże zamysły, rodzi się we mnie o wiele większa wiara, że ludzie będą uzdrowieni.</p>
<p>Wierzę, że Bożą wolą jest uzdrowienie. Słowo wiedzy nie ogranicza tego, co Bóg zamierza uczynić, ale pomaga stworzyć pewną atmosferę wiary. Zaczynamy dostrzegać jakąś część Bożych planów. Ale czasami ktoś nie zostaje uzdrowiony. Innym razem przekazuje się słowo wiedzy bez wcześniejszego wyjaśnienia, przygotowania i zrozumienia tego daru. Ale czasem słowo wiedzy we mnie jest tak silne, że nawet jeśli ludzie nie mają wiary, i tak zostają uzdrowieni, ponieważ ja mam wiarę, że Bóg to uczyni.</p>
<h5>Czy myślisz, że my – jako chrześcijanie – nie modlimy się wystarczająco często, żeby ludzie byli uzdrowieni? Że jesteśmy w tym zbyt bierni?</h5>
<p>Tak, myślę, że jesteśmy bierni. Wielu ludzi zaangażowało się w różne bezbożne sposoby praktykowania uzdrowienia, takie jak np. ruch New Age. To są ludzie o wrażliwych sercach, którzy interesowali się tematem uzdrowienia, ale zabrakło im solidnego przygotowania w Kościele dotyczącego sposobu prowadzenia modlitwy za chorych. Potrzebujemy przygotowania, musimy uczyć się dostrzegać to, co czyni Bóg Ojciec, i błogosławić to dzieło. Większość mojej działalności to właśnie przygotowywanie ludzi do tej służby. To nauczanie, jak podążać za Bogiem w uzdrowieniu, w uwolnieniu, w proroctwie i w innych sprawach.</p>
<h5>Mówisz wiele o darze wiary&#8230;</h5>
<p>O darze wiary jest mowa w 1 Liście do Koryntian 12:9. I jest to dar. Na wskazanej liście nie znajdują się osiągnięcia – są to dary. Nie jest to coś, co sami stwarzamy czy sami wypracowujemy. To dary łaski, to po prostu przejawy łaski. Wiara przychodzi od Boga, jako dar. I wierzę, że tam, gdzie jest napisane: <em>Miejcie wiarę w Boga!</em> (Ew. Mar. 11:22), wierniejszym tłumaczeniem byłoby „Miejcie wiarę Boga” albo „Miejcie wiarę Bożą”. Jeśli ktoś doświadczył takiego daru, otrzymał taki dar i widział cud, takie tłumaczenie ma dla niego sens. (Z tych samych względów dla tych tłumaczy większy sens miał zwrot „Miejcie wiarę w Boga”). W tym kontekście napisano przecież: Ktokolwiek by rzekł tej górze: <em>Wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się</em> (Ew. Mar. 11:23).</p>
<p>Trudno jest mieć taką wiarę, w której nie ma żadnych wątpliwości. Tak silna wiara zdarza się rzadko. Jeśli występuje taka sytuacja, że mamy pełnię wiary, bez żadnych wątpliwości, to właściwie przeszliśmy z miejsca swojej miary wiary do daru wiary. Mnie kilka razy coś takiego się przydarzyło.</p>
<h5>W najbliższym czasie wydajemy w języku polskim Twoją książkę pt. „Przełom w uzdrowieniu”. Dlaczego poleciłbyś ją osobom, które zajmują się służbą uzdrowienia?</h5>
<p>Poprzednią książkę, „Moc uzdrowienia”, napisałem w oparciu o moje wieloletnie studia i pracę doktorską, kiedy zająłem się zgłębianiem Biblii oraz historii uzdrowień. Zebrałem też doświadczenie z ponad 30 lat mojej służby uzdrowienia. To zbiór tego wszystkiego, co wiem na temat uzdrowienia. Jak modlić się za chorych, jak oglądać i widzieć to, co Bóg czyni. Starałem się to wyjaśnić, aby czytelnicy mogli skorzystać z mojego doświadczenia.</p>
<blockquote>
<p>Chrystus pokazał nam nasz potencjał. Modlił się, abyśmy przynosili owoc</p>
</blockquote>
<p>Książka, która teraz zostanie przez Was wydana (Wydawnictwo Koinonia – przyp. red.), a chyba tłumaczenie polskie będzie pierwszym przekładem tej książki, to „Przełom w uzdrowieniu”. To jest moja najnowsza i ulubiona książka. Dlaczego ulubiona? Kiedyś przemawiałem w pewnym kościele luterańskim w Stanach Zjednoczonych. Miałem wygłosić kazanie. Nie przygotowałem żadnych notatek, ponieważ było ono oparte na pewnym obrazie. Jego przesłanie dotyczyło tego, że czasami, zanim wybudujemy mur, musimy uprzątnąć gruzowisko. A w kwestii uzdrowień jest jeszcze wokół nas bardzo dużo gruzu: błędnych przekonań, niewłaściwych wierzeń, niezrozumienia, przez które ludzie nie wierzą w uzdrowienia albo mają niewielką wiarę. Dlatego pierwsza część książki traktuje o tych rodzajach nauczania, które utrudniają uzdrowienie i które należy wykorzenić. Właśnie z tym starałem się rozprawić. Druga część książki mówi o tym, co pomaga nam budować wiarę. Wielu ludzi wyraża opinię, że jest to publikacja bardzo praktyczna i pomocna. Napisałem tę książkę, żeby czytelnicy mogli pozbyć się rzeczy, które przeszkadzają im w uzyskaniu wiary, ale też dowiedzieli się, w jaki sposób uczyć inne osoby wprowadzać to w praktyce.</p>
<h5>Dziękuję bardzo, Randy. Dziękuję Ci za Twoją pokorę. Dziękuję, że jesteś przykładem Bożej miłości. Za Twoje posłuszeństwo i za to, że dajesz się prowadzić Duchowi Świętemu. Dziękuję, że chcesz dzielić się tym darem, który sam od Boga otrzymałeś.</h5>
<p>Kiedyś otrzymałem proroctwo mówiące o tym, że pewnego dnia będę jeździł po świecie, wkładał ręce na ludzi i w ten sposób rozniecał i aktywował dar. Nie pokładam swojej ufności we własnym działaniu. Wierzę w powołanie, o którym wiem, że zostało mi przekazane. Wystarczy po prostu wierzyć, bo wtedy wiesz, że to jest Boże przeznaczenie i Boże powołanie dla twojego życia. Tak naprawdę w tym wszystkim nie chodzi o uzdrowienie, uwolnienie. Nie chodzi tu nawet o Królestwo Boże. Chodzi o Króla tego Królestwa, naszego Pana i Zbawiciela – Jezusa.</p>
<h5>Bardzo dziękuję za rozmowę.</h5>


<div class="wp-block-columns mt-2 mt-md-4">
<div class="wp-block-column">
<figure class="wp-block-image size-full"><img width="500" height="419" src="https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/randy-clark-portrait.jpg" alt="" class="wp-image-2746" srcset="https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/randy-clark-portrait.jpg 500w, https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/randy-clark-portrait-380x318.jpg 380w" sizes="(max-width: 500px) 100vw, 500px" /></figure>
</div>



<div class="wp-block-column">
<p><strong>Randy Clark </strong>jest przewodniczącym i&nbsp;założycielem organizacji Global Awakening, koordynatorem sieci apostolskiej i&nbsp;międzynarodowej służby o globalnym zasięgu. To także ceniony mówca i&nbsp;autor książek, w których porusza głównie temat uzdrowienia.</p>
</div>
</div>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/sluzba-uzdrowienia-czescia-uczniostwa/">Służba uzdrowienia częścią uczniostwa</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Klucze do serc młodych ludzi</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/klucze-do-serc-mlodych-ludzi/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/klucze-do-serc-mlodych-ludzi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Aug 2019 20:48:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2668</guid>

					<description><![CDATA[<p>Henryk Wieja: Witaj, Josh. Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy byłeś w Polsce? Josh McDowell: Myślę, że jakieś 35 lat temu. Wzięliśmy wtedy razem udział w programie telewizyjnym. Zostałeś bardzo dobrze przyjęty przez Polaków. Co sprawia, że potrafisz z taką łatwością i miłością dotrzeć do młodego pokolenia, bez względu na krąg kulturowy? Wierzę, że w [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/klucze-do-serc-mlodych-ludzi/">Klucze do serc młodych ludzi</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h5>Henryk Wieja: Witaj, Josh. Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy byłeś w Polsce?</h5>
<p><strong>Josh McDowell:</strong> Myślę, że jakieś 35 lat temu.</p>
<h5>Wzięliśmy wtedy razem udział w programie telewizyjnym. Zostałeś bardzo dobrze przyjęty przez Polaków. Co sprawia, że potrafisz z taką łatwością i miłością dotrzeć do młodego pokolenia, bez względu na krąg kulturowy?</h5>
<p>Wierzę, że w każdej kulturze na świecie najbardziej znaczącej pozycji wpływu na młodych ludzi nie osiąga się jako gwiazda sportu, aktor czy polityk, ale jako ojciec. Dzieci naprawdę pragną poznać serce taty. Za kilka dni, gdy spotkam się dziećmi w szkołach, rozpocznę od słów: „To nie będzie wykład. Po prostu podzielę się z wami moim sercem taty”. Przemawiam z perspektywy ojca czworga dzieci i dziadka dziesięciorga wnuków.</p>
<p>Kiedy komunikujesz się z młodymi ludźmi, oni chcą wiedzieć, czy jesteś prawdziwy. Nie można ich nabrać. Oni przejrzą wszelkie zasłony. Sprawdzą, czy żyjesz tym, o czym mówisz. Dzisiaj większość młodych ludzi, w każdej kulturze na świecie, wysłucha tego, o czym mówisz – ale nie oznacza to jeszcze, że będzie się zgadzać z tym, co mówisz. Zastosują to dopiero wtedy, gdy uwierzą, że żyjesz zgodnie z tym, co mówisz. Bardzo ważne jest, aby być autentycznym. Zawsze chcę, żeby ludzie dostawali ode mnie to, na kogo wyglądam, i żebym wyglądał na osobę, która daje to, co ma. Chcę być tą samą osobą, gdy stoję przed publicznością i gdy idę ulicą. To klucz w kontakcie z młodymi ludźmi. Inną ważną kwestią jest to, by być na czasie z ich problemami. Z tym, czego się boją, co ich cieszy, co frustruje. Poza tym nie możemy traktować młodych osób z góry. Nie musimy ubierać się tak jak oni, bo to spowoduje negatywny odzew. Jednak powinniśmy mówić i ubierać się w taki sposób, by oni chcieli pójść w nasze ślady.</p>
<h5>Czy mógłbyś podzielić się z perspektywy serca ojca tym, jaka jest Twoja największa obawa w obliczu wyzwań, przed którymi stoją dzisiaj młodzi ludzie?</h5>
<p>Myślę, że zagrożeniem numer jeden jest ogólnodostępna pornografia. Jestem przekonany, że to jedno z największych zagrożeń dla młodych ludzi w całej historii świata. W każdym kraju. Nie ma kraju, nawet w najgłębszej dżungli Afryki czy Azji, który pozostawałby poza zasięgiem pornografii. Jest tak rozpowszechniona, że ma z nią styczność ok. 75% dzieci na świecie. Pornografia to w większości przypadków symptom głębszego problemu: braku relacji z tatą, strachu, molestowania seksualnego, braku zrozumienia seksualności. Prawie zawsze zaangażowanie w pornografię wynika z innych, głębszych problemów. I to jest powód, dla którego kościoły, zarówno katolickie, jak i protestanckie, walczą z pornografią. Próbują poradzić sobie z tym wyzwaniem. Mówią: „Musisz przestać to oglądać”. Jednak to nie rozwiązuje problemu. Gdy dana osoba przestanie oglądać pornografię, a ty nie pomożesz jej poradzić sobie z wewnętrznymi problemami, które ją do niej przywiodły, mogę cię zapewnić, że do tego wróci.</p>
<h5>Zatem czym są te czynniki?</h5>
<p>Relacja z ojcem. Wiele z tych przypadków to krzyk i wołanie o miłość. Wiele z nich to narzucana przez internet tożsamość seksualna. Nie umiemy sobie wyobrazić, jak młodzi ludzie radzą sobie z takimi pojęciami jak homoseksualizm czy małżeństwa gejowskie. Są zagubieni i pytają: „Kim jestem?”, „Jaka jest moja tożsamość?”. I wielu młodych ludzi próbuje odnaleźć własną tożsamość w seksualności. Należy im więc pomóc odpowiedzieć na pytanie „Kim jestem?”. Jestem indywidualnością, osobą stworzoną na Boże podobieństwo, o wiecznej wartości i godności. W Stanach Zjednoczonych kilka dni temu, podczas konferencji księży katolickich, zrobiono coś na skalę historyczną. Wydano jedno z najlepszych orzeczeń, jakie kiedykolwiek czytałem na ten temat. Rozpoczyna się tak: „Pierwsza rzecz, jaką powinieneś zrobić, to zdać sobie sprawę z piękna Bożej koncepcji seksualności”. To jest to, czego potrzebujesz. Zdać sobie sprawę ze swojej indywidualności, ze swojego ciała, z tego, że jesteś stworzony na podobieństwo Boga, z wartością i godnością. Celem seksu jest wyrażanie miłości między mężem i żoną. Innymi słowy, w orzeczeniu tym rozpoczęto od ukazania pozytywnego modelu, a dopiero później postanowiono przejść do zagrożeń wynikających z pornografii. I to jest odpowiedź.</p>
<h5>Czy zgodziłbyś się w takim razie z wnioskiem, że większość rodzin albo zaniedbuje, ignoruje problemy, które zalewają młode pokolenie, albo jest nieprzygotowana, by sobie z nimi radzić? W szczególności w dziedzinie przedwczesnego kontaktu seksualnego?</h5>
<p>Trafne jest każde z tych stwierdzeń. Przede wszystkim rodzice są kompletnie nieświadomi rzeczywistości i wyzwań, z jakimi borykają się ich dzieci.</p>
<h5>Aż tak źle to postrzegasz?</h5>
<p>Rodzice myślą w ten sposób: „Nasza drogocenna córka, nasz syn – czy którekolwiek z nich popatrzyłoby na pornografię? Nie ma takiej opcji! To przecież my ich wychowaliśmy, modliliśmy się o nich. Nie będą więc szukać pornografii”. I zastanawiam się: co za naiwność.</p>
<blockquote>
<p>Kiedy komunikujesz się z młodymi ludźmi, oni chcą wiedzieć, czy jesteś prawdziwy. Nie można ich nabrać. Oni przejrzą wszelkie zasłony</p>
</blockquote>
<p>Oczywiście, twoje dziecko prawdopodobnie nie będzie szukać pornografii. Jednak 91% młodych ludzi, którzy uzależnili się od pornografii, nigdy jej nie szukało. To pornografia szuka ich i znajduje! Aż 91% młodych ludzi, którzy zaczęli oglądać pornografię, było kompletnie niewinnych. Robili zadanie domowe, przygotowywali coś do szkoły. Aż do momentu, w którym na komputerze pojawiła pornografia.</p>
<h5>Prawie przez przypadek&#8230;?</h5>
<p>Nie, to celowy zamiar tych, którzy za pornografią stoją. Kolejna kwestia jest taka, że mało się o tym mówi. Dlatego ludzie wierzący są nieświadomi, jak rozległe jest to zjawisko.</p>
<h5>Mówisz wiele o spójności, integralności życia. Dlaczego jest w tej kwestii tak wiele zaprzeczania, a wręcz ciszy?</h5>
<p>Musisz wiedzieć, kim jesteś, i mieć głębokie przekonanie na temat tego, w co wierzysz. Większość ludzi tego nie ma. Wiedzą, w co wierzą, ale nie wiedzą, dlaczego w to wierzą. Rzadko spotykam chrześcijanina, bez względu na denominację, który jest w stanie mi odpowiedzieć, dlaczego wierzy, że Biblia jest prawdziwa. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym? Jeśli tak, to dlaczego? Odpowiedzi z reguły są patetyczne. Jeśli posiadasz tylko system wierzeń zamiast głębokiego przekonania, będziesz milczał. I dopóki nie będziesz miał zdrowego i pozytywnego biblijnego poglądu na seksualność – nie będziesz w stanie o tym mówić. Dopóki nie uzmysłowisz sobie tego, że seks jest czymś pięknym, a nie czymś, co należy ukrywać, czymś brudnym. Sposób, w jaki Bóg nas stworzył, to jedna z najpiękniejszych rzeczy. Nasze ciała są święte, piękne. Nie są czymś grzesznym. Jeśli bazujesz na Biblii, jeśli w taki sposób postrzegasz rzeczywistość, będziesz czuł się naprawdę pewny tego, w co wierzysz. Niestety niewielu ludzi potrafi zwerbalizować swoje przekonania.</p>
<h5>W książce dla ojców napisałeś: „Dobro od zła najłatwiej odróżniają dzieci najbardziej kochane”. Jak jako rodzice możemy być przyjaciółmi, którzy w pełen miłości sposób przedstawią granice i zainwestują w sposób praktyczny w tę dziedzinę życia naszych dzieci?</h5>
<p>Największe poczucie bezpieczeństwa, w prawie każdej kulturze na świecie, daje dziecku w tych czasach nie wiedza o tym, że „Mój tato i moja mama mnie kochają”. Tak było kiedyś. Obecnie największym źródłem poczucia bezpieczeństwa jest świadomość, że „Mój tato kocha moją mamę i nie rozwiodą się”. Podam przykład. Mój syn miał 6 lat, kiedy pewnego dnia zaczął być bardzo niespokojny. Nie pytałem „Synu, co myślisz?”, ale zapytałem „Synu, jak się czujesz?”. Mój syn zadał mi pytanie: „Tato, czy ty zostawisz mamę?”. Czekałem na to. Zapytałem: „Dlaczego o to pytasz?”. Troje z jego przyjaciół miało rodziców, którzy się rozwiedli. I nawet dzieci pochodzące z domów, w których rodzice nawzajem bardzo się kochają, odczuwają ten lęk, że rodzice się rozwiodą. Dlatego popatrzyłem mu prosto w oczy i powiedziałem: „Synu, chcę, żebyś posłuchał swojego taty – kocham twoją mamę, jestem jej oddany. Nigdy nie zostawię twojej mamy. Kropka”. Mój 6-latek odetchnął z ulgą, mówiąc: „Dzięki, tato!”.</p>
<blockquote>
<p>Jeśli ziemski ojciec nie spędza z dzieckiem czasu, dziecku trudno jest uwierzyć, że niebiański Ojciec chce spędzać z nim czas</p>
</blockquote>
<p>Czy on potrzebował usłyszeć, że go kocham? Nie. Potrzebował wiedzieć, że kocham jego mamę i jej nie zostawię. To bardzo ważne, gdy sprawy dotyczą seksualności. W książce pt. „Opowiedz swoim dzieciom o seksie” podkreślałem, że w czasach pornografii w internecie wszystko się zmieniło. Wysłałem więc ekipę filmową do domu każdego z moich dzieci, by przeprowadzono z nimi wywiady. Odpowiedź, która najbardziej mnie poruszyła, padła, kiedy zadano pytanie: „Co było największą motywacją, by zachować czystość seksualną do dnia twojego ślubu?”. Moje dzieci odpowiedziały: „Ponieważ zawsze chciałem tego samego, co łączyło mojego tatę z mamą”. Myślę, że to jedna z największych motywacji dla młodych ludzi, aby czekać. Wtedy będą słuchać ciebie jako rodzica i będą podążać za twoimi wskazówkami.</p>
<p>Gdy moja najmłodsza córka była na pierwszym roku studiów, pewnego razu przyszła na jeden z moich wykładów. Musiała wyjść wcześniej, żeby zdążyć na swoje zajęcia, jednak zostawiła mi kartkę z notatką. Napisała: „Tato, czy wiesz, że jak byłam małą dziewczynką, zawsze chciałam, żeby Jezus był właśnie taki jak Ty?”. Wzruszyłem się. Ludzie patrzyli na mnie, a ja płakałem. Wierzę, że nasze dzieci będą myśleć o Bogu w sposób, w jaki myślą o nas, rodzicach.</p>
<h5>Czy chodzi zatem o nasz wpływ jako rodziców?</h5>
<p>Największą barierą dla większości dzieci, by pokochały Boga, jest obraz ich ziemskiego ojca. Jeśli ziemski ojciec nie spędza z dzieckiem czasu, dziecku trudno jest uwierzyć, że niebiański Ojciec chce spędzać z nim czas. Jeżeli ziemski ojciec nie rozmawia z dzieckiem, już jako dorosłemu trudno jest mu myśleć, że niebiański Ojciec chce z nim rozmawiać. Obraz ziemskiego ojca ma wielkie znaczenie, gdy chodzi o seksualność. Gdy masz pełną miłości relację ze swoimi dziećmi, nie oznacza to, że twoje dzieci zawsze będą się z tobą zgadzać. Ale oznacza, że będą słuchać tego, co do nich mówisz. Zasady bez relacji prowadzą do buntu. Dzieci nie reagują na zasady. Przestrzegają ich dopiero w kontekście bliskiej relacji. Prawda bez relacji prowadzi do odrzucenia. Możesz nauczać biblijnych zasad w swoim domu, ale jeśli nimi nie żyjesz, twoje dzieci nie będą chciały tego, co ty masz w swoim życiu.</p>
<h5>Zatem wszystko sprowadza się do relacji. Po pierwsze z Bogiem, potem ze współmałżonkiem, a następnie z dziećmi. Czy mógłbyś podać praktyczne wskazówki, jak budować zdrowe relacje, a zarazem stawiać dzieciom pełne miłości granice?</h5>
<p>Zanim zaczniesz stawiać pełne miłości granice, najpierw musisz zbudować z dzieckiem relację. Inaczej spotkasz się z buntem. Pierwsza ważna rzecz w przypadku dzieci – doceniaj. Na ogół czekamy, aż dzieci zrobią coś źle, żeby je napomnieć. Uważam, że to jest złe. Musimy szukać w nich tych rzeczy, które robią dobrze, i wyrażać podziw. Gdy doceniasz dziecko – czy kogokolwiek innego, np. uczniów w klasie, pracowników – przekazujesz następujące przesłanie: „Jestem kimś znaczącym”. Mówisz wtedy coś, co ma wartość. Popatrz na Jezusa. Kiedy wyszedł z wody, niebo się otworzyło, a Bóg Ojciec powiedział: „To jest Syn mój umiłowany, w którym mam upodobanie”. Wyraził w ten sposób swoje docenienie dla Jezusa.</p>
<p>Musimy zacząć zwracać uwagę na nasze dzieci, gdy coś robią dobrze, i doceniać je za to. Ważne jest także spędzanie z nimi czasu. Dla dzieci miłość oznacza w rzeczywistości CZAS. Możesz mówić dzieciom, co tylko chcesz, powtarzać, że je kochasz. Ale jeśli nie spędzasz z nimi czasu – będziesz największym hipokrytą na świecie. Każdy, kto spędza z tobą czas, wskazuje tym samym, że jesteś dla niego ważny.</p>
<blockquote>
<p>Musimy zacząć zwracać uwagę na nasze dzieci, gdy coś robią dobrze, i doceniać je za to</p>
</blockquote>
<p>Następna rzecz to wzmacnianie. Gdy wzmacniamy emocje drugiej osoby, daje jej to poczucie autentyczności. W Liście do Rzymian jest napisane: „Cieszcie się z cieszącymi, a płaczcie z płaczącymi”. Co oznacza „cieszcie się z cieszącymi”? Gdy inni są szczęśliwi – bądź szczęśliwy, ciesz się z nimi. Płacz z płaczącymi – jeśli są smutni, dziel z nimi ich smutek.</p>
<p>Moja córka była na studiach medycznych i przygotowywała się do najtrudniejszego egzaminu, jaki można mieć na medycynie. Pomodliłem się z nią. Następnego ranka o 4.45 odprowadziłem ją do samochodu, pomodliłem się z nią jeszcze raz. Tego dnia przemawiałem do grupy ponad 500 dyrektorów korporacji. I gdy moja córka zadzwoniła, przeprosiłem tych wszystkich dyrektorów. Odebrałem telefon i usłyszałem: „Tato, zaliczyłam z wynikiem 98%”. Wiem, że mógłbym odpowiedzieć: „Kochanie, właśnie przemawiam, oddzwonię do Ciebie, jak tylko będę w domu”. Przed 500 dyrektorami odpowiedziałem: „Kochanie, to cudowne! Pracowałaś na to tak ciężko. Mama i ja bardzo się cieszymy z tego powodu”.</p>
<h5>Tak, to jest wspaniały przykład wzmocnienia&#8230;</h5>
<p>Przez resztę swoich studiów moja córka dzwoniła do mnie po każdym egzaminie. Dlaczego? Wzmacniałem i potwierdzałem jej uczucia. Budowałem most, a nie barierę. Żyłem Pismem Świętym, a nie je cytowałem. I to ma wpływ na dziecko. Tak więc ważne jest wzmacnianie dziecka, docenianie, spędzanie czasu. I jeszcze jeden element – wyznaczenie dziecku rozsądnych zasad, granic i nałożenie na nie odpowiedzialności za ich przestrzeganie.</p>
<p>W ten sposób dziecko może się nauczyć odpowiedzialności. Jeżeli nie masz bliskiej relacji ze swoich dzieckiem, odbije się to na tobie rykoszetem. Gdy wytyczasz swojemu dziecku rozsądne granice i zasady oraz czynisz je odpowiedzialnym za ich przestrzeganie – uświadamia to twojemu dziecku: „Mój tatuś i moja mamusia mnie kochają”.</p>
<h5>Bardzo dziękuję za rozmowę.</h5>


<div class="wp-block-columns mt-3 mt-md-5">
<div class="wp-block-column">
<figure class="wp-block-image size-full"><img width="500" height="419" src="https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/josh-mcdowell-portrait.jpg" alt="Josh McDowell" class="wp-image-2670" srcset="https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/josh-mcdowell-portrait.jpg 500w, https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/josh-mcdowell-portrait-380x318.jpg 380w" sizes="(max-width: 500px) 100vw, 500px" /><figcaption>Josh McDowell</figcaption></figure>
</div>



<div class="wp-block-column">
<p><strong>Josh McDowell </strong>to jeden z najpopularniejszych chrześcijańskich mówców motywacyjnych, apologetów, pisarzy i globtroterów. Przemawiał do ponad 35 mln ludzi w 149 krajach. Jest autorem 149 książek. Wygłosił ponad 34 tys. wykładów. Nieustannie bada, obserwuje, wyciąga wnioski oraz wyposaża liderów, by mogli żyć i&nbsp;służyć jak Chrystus.</p>
</div>
</div>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/klucze-do-serc-mlodych-ludzi/">Klucze do serc młodych ludzi</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/klucze-do-serc-mlodych-ludzi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pieśni naszych ojców</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/piesni-naszych-ojcow/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/piesni-naszych-ojcow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Aug 2019 10:11:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2585</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mateusz Wójcikiewicz: Gdzie szukałeś inspiracji, tworząc nową płytę? Czy ktoś zainspirował Cię do podjęcia tego tematu? Mateusz Otremba: Pierwsza myśl o tym albumie pojawiła się ok. 6 lat temu. Temat „Pieśni naszych ojców” był dla mnie istotny, ponieważ dotyczy dostrzegania drogocennych aspektów historii Kościoła i odkrywania ich w obecnym kontekście. Po kilku latach dojrzewania to [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/piesni-naszych-ojcow/">Pieśni naszych ojców</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h5>Mateusz Wójcikiewicz: Gdzie szukałeś inspiracji, tworząc nową płytę? Czy ktoś zainspirował Cię do podjęcia tego tematu?</h5>
<p><strong>Mateusz Otremba:</strong> Pierwsza myśl o tym albumie pojawiła się ok. 6 lat temu. Temat „Pieśni naszych ojców” był dla mnie istotny, ponieważ dotyczy dostrzegania drogocennych aspektów historii Kościoła i odkrywania ich w obecnym kontekście. Po kilku latach dojrzewania to tego projektu, w zeszłym roku, zabrałem się do poszukiwania materiałów i pracy nad aranżacjami z producentem płyty, Mirkiem Stępniem. W poszukiwaniu pieśni udałem się w podróż do czasu mojego dzieciństwa, ale były to też godziny wertowania starych śpiewników. Płyta „Pieśni naszych ojców” nie jest projektem autorskim, nie jestem autorem ani muzyki, ani tekstów. Spośród 13 utworów napisałem muzykę do XXV pieśni Jana Kochanowskiego o incipicie „Czego chcesz od nas, Panie”. Czas pracy nad tą płytą był odkrywaniem bogactwa tego, co zostało już wcześniej napisane, i szukaniem sposobu na interpretacje.</p>
<h5>Dlaczego warto wracać do tego, co było?</h5>
<p>W życiu każdego człowieka i w jego historii istnieje chwalebne i błogosławione dziedzictwo. Jest też i to, co moglibyśmy nazwać przeklętym dziedzictwem. Tak samo jest z historią Kościoła. Ja starałem się odkryć tę historię, która pozostawiła błogosławieństwo, życie tętniące w tych pieśniach. Kościół przez wieki angażował się w różne przestrzenie życia społecznego. Dotykam tutaj przestrzeni kultury, a w tym wspólnego śpiewania pieśni, które od zawsze było formą wychwalania Boga i doświadczeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie.</p>
<p>Warto wracać do tego, co było, żeby zobaczyć wielkość, wspaniałość Boga, który objawiał się w życiu konkretnych ludzi i w historii świata. Spisali oni w pieśniach swoje doświadczenie Boga, które miało wpływ na życie wielu kolejnych pokoleń. Kiedy je odkrywamy, pojawia się w nas zachwyt nad tym, kim Bóg jest, i wdzięczność za Jego działanie. Zauważamy też, że ktoś z krwi i kości był przed nami i dzięki tym osobom nastąpił duchowy zasiew, którego my jesteśmy owocem – czy jesteśmy tego świadomi, czy nie. Jesteśmy owocem wiary i uwielbienia Boga w życiu poprzednich pokoleń.</p>
<h5>Zapoznałem się z tekstami, które wybrałeś na tę płytę. Część z nich przestudiowałem. W połączeniu z muzyką budzą one jeszcze więcej emocji. Czego sam się nauczyłeś podczas tworzenia tego materiału?</h5>
<p>Zaczynem do sięgania po te pieśni było moje doświadczenie sprzed wielu lat, moje osobiste spotkanie z Chrystusem, zrozumienie, przyjęcie Ewangelii i narodzenie się do nowego życia duchowego. Dla mnie jako nastolatka, który miał tzw. przeszłość kościelną, formuła tych hymnów była zbyteczna, niedzisiejsza, męcząca, przyciężkawa, ale Bóg wykorzystał te pieśni, aby Duch Boży mnie dotknął. Byłem kiedyś na zielonej szkole organizowanej przez chrześcijan, gdzie uczęszczałem na obowiązkowe zajęcia chóru. To była dla mnie męczarnia. Mentalnie i duchowo byłem w innym świecie, a tam musiałem stanąć na baczność, jak do hymnu. To wszystko kojarzyło mi się z jakimś koszmarnym przymusem. Jednak kiedy śpiewałem na próbie chóru jedną z tych starych pieśni – duch Boży dotknął mnie i usłyszałem, co śpiewam. Po policzkach popłynęły mi łzy. Kolejne kilkanaście godzin po tym zdarzeniu było kluczowych dla mojego życia. W nocy otrzymałem od Boga pewien sen. Kiedy rano się obudziłem, a wszyscy poszli na śniadanie, miałem osobisty czas z Bogiem, modliłem się i wtedy oddałem Mu swoje życie. Także z tego powodu mam taki szacunek do tego, co było.</p>
<h5>Mój przyjaciel ma kilka tysięcy wersji utworu „Amazing Grace”. Ta pieśń niesie ze sobą coś niezwykłego. Jest coś niesamowitego w starych utworach i hymnach, głębia i przesłanie. I nie chodzi tu o samą muzykę, ale też o teksty.</h5>
<p>Chciałbym tutaj podkreślić, że nie sięgam do historii Kościoła i do starych pieśni jak do skansenu, przez sentyment do staroci. Sięgam tam, ponieważ objawił się w nich Bóg, a to, co ludzie spisali, stało się duchowym skarbcem podarowanym pokoleniom. Odkrywałem go w trakcie wyboru pieśni na płytę. Z setek utworów mogłem wybrać tylko kilkanaście. Dostrzegłem w tych pieśniach serce przepełnione wdzięcznością i uwielbieniem dla Boga. Zauważyłem, że ich autorzy potrafili nie tylko skoncentrować całą swoją uwagę na osobie Boga, Jego atrybutach i tym, kim On jest, ale również opisać to w kontekście przeżywanej codzienności. Uchwycili dwie najważniejsze rzeczy: te pieśni nie są o nich samych, ale skupiają się wokół osoby Jezusa, oraz, co również jest ważne, teksty nie są odrealnione, oderwane od życia. Myślę, że to jest coś, co dzisiaj, we współczesnej twórczości albo zatraciliśmy, albo stosujemy bardzo rzadko. Słyszę w utworach tych autorów wiele pracy, którą włożyli w opisanie Bożej chwały, ale także doświadczenia tej chwały w kontekście realnych doświadczeń. Pieśń „Przez dobrą moc Twą, Panie, otoczony” napisał Dietrich Bonhoeffer w celi śmierci, w grudniu 1944 r. Kilkanaście tygodni później na rozkaz Hitlera został stracony przez powieszenie, tuż przed kapitulacją III Rzeszy. W takim momencie swojego życia Bonhoeffer napisał tekst przepełniony ufnością do Boga. Wymienia atrybuty Boga: wszechobecność, wierność, bliskość. Opisuje stan cierpienia, zagrożenia – z ufnością. To postawa, którą znajdujemy w Słowie Bożym, w modlitwach psałterzowych. To też zdolność opisania kontekstu swojego życia przed Bogiem.</p>
<blockquote><p>Jeżeli mamy niezaspokojoną potrzebę wyrażania zachwytu i uwielbienia dla Boga, to odkrywanie dziedzictwa, które zostawili nasi ojcowie wiary, jest odkrywaniem skarbu</p></blockquote>
<h5>Czego my sami możemy się z tych utworów nauczyć?</h5>
<p>Jeżeli mamy niezaspokojoną potrzebę wyrażania zachwytu i uwielbienia dla Boga, to odkrywanie dziedzictwa, które zostawili nasi ojcowie wiary, jest odkrywaniem skarbu. Nie poznajemy tej historii, żeby w niej zostać i epatować jej pięknem, tylko sięgamy po ukryty skarb – chcemy go odkryć, bo on ma znaczenie dla naszej teraźniejszości i przyszłości naszych dzieci. Są jeszcze inne istotne sprawy. Powstawanie tych pieśni miało aspekt kulturotwórczy, wpływało na przestrzeń kultury, budowanie płaszczyzny spotkania i komunikowania międzypokoleniowego. Podoba mi się również współistnienie muzyki i tekstu. Tekst niósł ogromny duchowy ładunek, ale także przybierał konkretną formę, współistniejąc z melodią. Nierozdzielna treść i forma pomagały odczytywać znaczenia i stawać się współuczestnikami tych pieśni. Te pieśni przetrwały przez wiele pokoleń i są nadal śpiewane w wielu narodach. Dla mnie, autora, który pisze teksty obecnie, to ciągła inspiracja do tworzenia. Widzę, że mam od kogo się uczyć. Czy w jakiś sposób stylizuję się na te XVI- lub XIX-wieczne utwory, które zawarłem na tej płycie? Nie, piszę współczesne utwory, ale mam przywilej wracania i sięgania głębiej, do istoty i struktury tamtych pieśni.</p>
<h5>Wielki wpływ na Twoje życie miała relacja z Twoim dziadkiem, Wincentym, o którym śpiewasz w utworze „Lekki jak ptak”. Czy powstanie płyty „Pieśni naszych ojców” ma związek także z jego osobą?</h5>
<p>Jednym ze sposobów komunikacji dziadka Wincentego z nami było to, że śpiewał pieśni, czytał i pisał wiersze. Dzięki niemu nauczyłem się, że jest to jedna z metod komunikowania się między ludźmi oraz między ludźmi a Bogiem – i pogłębiania tej komunikacji. W książeczce dołączonej do płyty cytuję Dziadka i przywołuje pamięć o nim. On sam, sięgając do Bożego Słowa i dawnych pieśni, był także aktywnym twórcą. Tworzył do późnej starości. Wśród rzeczy, których mogłem się od niego uczyć, jest codzienny zachwyt nad Bogiem i życie wdzięcznością za dar zbawienia.</p>
<h5>Bill Johnson powiedział kiedyś, że to, co dla nas jest sufitem, powinno być podłogą dla następnego pokolenia. Jesteś uczestnikiem niesamowitego przekazu pokoleniowego, zostałeś obdarowany wielkim dziedzictwem. Czy masz w sobie determinację, by niczego z tego nie zmarnować&#8230;?</h5>
<p>Tamci autorzy potrafili przekazać to bogate dziedzictwo tak, aby mieć realny wpływ na kulturę i na funkcjonowanie Kościoła. W ten sposób postawili kolejne piętro, na które my mogliśmy wejść. Następnie możemy pobłogosławić kolejne pokolenia, przekazać im namacalne narzędzia, by mogły pójść dalej.</p>
<p>Gdyby duchowi ojcowie nie pozostawili po sobie tego dziedzictwa, bylibyśmy zmuszeni zastanawiać się, jak misterium Boga opisać, używając narzędzi karłowatej popkultury. A dzięki nim jesteśmy bogatsi o spisane, przekazane nam dzieła. Dzięki spisanej literaturze, zachowanej sztuce możemy używać różnych środków wyrazu, aby współcześnie się komunikować. W całej historii Kościół był twórczy, znajdował formułę, aby Bożą pełnię komunikować światu. Tak powstawały wielkie dzieła, wobec których nikt nie mógł przejść obojętnie. Można to zobaczyć na przykładzie muzyki Bacha. Na płycie „Pieśni naszych ojców” znalazł się jeden utwór z muzyką Bacha, i tekstem rosyjskiego poety Jana Prochanowa. Dzisiaj wielu cytuje Bacha – nie dlatego, że kiedyś był nowoczesny, ale ponieważ jest tak porażająco twórczy i genialny. Bóg wyznaczył nam czas i miejsce. Możemy pobłogosławić młodsze pokolenie, współuczestnicząc w jego drodze. Ma to charakter osobistego wpływu, którego nie da się podrobić. Możemy uczyć nasze dzieci szacunku i zauważania Bożego działania w historii świata i życiu ludzi. Ich zadaniem będzie tworzyć taką jakość społecznego wpływu, aby mogło to być pomnożone w przyszłych pokoleniach.</p>
<h5>Kto współpracował przy tym albumie? Kogo zaprosiłeś do tego projektu?</h5>
<p>Uczestniczyłem w wielu wspaniałych projektach przez wszystkie twórcze lata mojego życia, ale to największy projekt, za który odpowiadałem. Zaprosiłem do współpracy wielu gości, a pośród nich wielu serdecznych przyjaciół. Osoba mi najbliższa, która miała bardzo wielki wpływ na powstanie tego albumu, to Mirek Stępień, główny producent albumu, który aranżował większość utworów, gra też na basie i akordeonie. W sekcji rytmicznej pojawił się Irek Głyk, na instrumentach perkusyjnych Thomas Celis Sanchez, dodatkowo chłopaki z Mate.O Akustyczny Kwartet – Wojtek Gąsior, Adaś Szewczyk. Jest również Paweł Zarecki z żoną, Jadwigą Kłapą-Zarecką. Paweł aranżował i produkował muzycznie dwa utwory na tej płycie. Jest Kasia Gacek-Duda, która gra na fletach, skrzypcach i innych ludowych instrumentach. Kasia to góralka z Beskidu Żywieckiego, bez której nie wyobrażam sobie nagrania tego albumu, jest dla mnie odkryciem. Jest też Joachim Mencel, który gra na fortepianie i lirze korbowej. Dodatkowo Maciej „Kocin” Kociński, wspaniały saksofonista, a także świetny trębacz, Piotr Damasiewicz. Pojawił się poznański chór Gospel Joy oraz dwa dziecięce chóry Kids Gospel Joy z Poznania pod batutą Agnieszki Górskiej-Tomaszewskiej. W trzech utworach śpiewa moja żona, Natalia Niemen. No i oczywiście jest niesamowita rodzina Wałachów z Trójwsi Beskidzkiej: Beniamin, Martin i Monika Wałach. Monika zaśpiewała solo utwór „Ciebie, Boże, chwalimy / Te Deum laudamus”. To utwór z IV w., muzyka jest niezwykła, w Polsce możemy go usłyszeć tylko w rejonie Trójwsi Beskidzkiej. Na płycie znalazła się nasza góralska adaptacja melodii, która przywędrowała niegdyś z Austrii. W historii Kościoła do tego tekstu powstało bardzo wiele melodii. Ta, którą śpiewa Monika, jest wyjątkowa.</p>
<blockquote><p>Wierzę, że duchowe dziedzictwo powinno być pomnożone w kolejnych pokoleniach</p></blockquote>
<h5>To naprawdę niesamowite bogactwo umiejętności, doświadczenia i różnorodności. Czy możemy się spodziewać kontynuacji tego projektu?</h5>
<p>Tak, mam taki cel, aby w najbliższych latach powstało więcej takich płyt. I rzeczywiście już tworząc tę płytę, nagraliśmy jeden utwór, który nie wszedł na pierwszy album. Mamy już kolejne minuty muzyki nagranej na album następny. Wierzę, że zaangażujemy kolejnych artystów. I że zainspiruje to ludzi, którzy będą chcieli wesprzeć finansowo powstawanie kolejnego albumu.</p>
<h5>Powstanie tej płyty umożliwiła kampania na jednym z portali crowdfundingowych, która zakończyła się sporym sukcesem. Projekt wsparło blisko 150 osób. Czy zaskoczył Cię taki wynik?</h5>
<p>Bardzo mnie zaskoczyło to, jak ludzie zaangażowali się w tę akcję. Dodało mi to wiatru w żagle. Bez tych pieniędzy nie ruszylibyśmy z płytą. Modliłem się o powodzenie tej kampanii. Wiedziałem wtedy, że jeśli ten ruch oddolny nie wypali, to naprawdę nie będziemy w stanie tego zrealizować. To jest ogromne szczęście, że tyle indywidualnych osób wsparło tę akcję. To też największy zaszczyt, który mnie spotkał przy tej pracy. Doceniam również, że tak wielu wspaniałych muzyków poświęciło swój czas, żeby nagrać dźwięki na tę płytę. Pojawili się także inni sponsorzy, którzy mi zaufali. Bardzo im wszystkim dziękuję.</p>
<h5>Plany na najbliższą przyszłość, w tym przyszłość muzyczną?</h5>
<p>Teraz zaczyna się intensywniejszy czas koncertów. Liczę, że będzie to wieczorne świętowanie niezwykłych spotkań z Bogiem i ze sobą nawzajem, wyrażanie wdzięczności i zachwytu dla Niego. Chciałbym, aby to wspólne oddawanie chwały Bogu łączyło pokolenia. Ruszają wiosenne koncerty „Pieśni naszych ojców” i już planujemy jesienną trasę. Od jakiegoś czasu w zespole TU/Mate.O pracujemy nad nowymi piosenkami i nad albumem, który chcielibyśmy zacząć nagrywać jesienią tego roku. Kolejną sprawą jest Akademia TU (Totalne Uwielbienie). To ważna dla mnie sprawa. Chciałbym, aby Akademia TU była skierowana do osób, które będą chciały uczyć się pisać nowe pieśni dla Kościoła. Mamy świetną kadrę, osoby z dużym doświadczeniem. Wierzę, że każdy może się wiele nauczyć i powstanie kilkanaście nowych polskich pieśni uwielbienia.</p>
<h5>Bardzo dziękuję za rozmowę.</h5>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/piesni-naszych-ojcow/">Pieśni naszych ojców</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/piesni-naszych-ojcow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kiedy miłość jest motywacją dzieją się cuda</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kiedy-milosc-jest-motywacja-dzieja-sie-cuda/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Aug 2019 10:41:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2554</guid>

					<description><![CDATA[<p>Henryk Wieja: Ben, często podkreślasz, że chcąc być jak Jezus, powinniśmy mieć bliską relację z Duchem Świętym. Ben Fitzgerald: Tak. Duch Święty to trzecia Osoba Boga. Myślę, że czasem ludzie wierzący traktują Go z dystansem. A Jezus był w intymnej jedności z Duchem Świętym. I każdy wierzący może żyć w ten sam sposób! Gdyby Jezus [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kiedy-milosc-jest-motywacja-dzieja-sie-cuda/">Kiedy miłość jest motywacją dzieją się cuda</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h5>Henryk Wieja: Ben, często podkreślasz, że chcąc być jak Jezus, powinniśmy mieć bliską relację z Duchem Świętym.</h5>
<p><strong>Ben Fitzgerald:</strong> Tak. Duch Święty to trzecia Osoba Boga. Myślę, że czasem ludzie wierzący traktują Go z dystansem. A Jezus był w intymnej jedności z Duchem Świętym. I każdy wierzący może żyć w ten sam sposób! Gdyby Jezus powiedział do uczniów: „Będę musiał odejść i będę się komunikował z wami z Nieba” – wówczas nie potrzebowalibyśmy Ducha Świętego. Ale Jezus powiedział coś innego: „Ja odchodzę i to jest lepsze dla was, bo poślę wam mojego Ducha, który zamieszka w was”. Duch Boży przyszedł do nas z samego środka Bożej Obecności w Niebie. On zamieszkał w każdym, kto oddał swoje życie Jezusowi. Osobista więź z Duchem Świętym i kochanie Go są bardzo ważne. Na tym polega relacja z Bogiem. Jeśli masz relację z Duchem Świętym i rozmawiasz z Nim, odnosisz się jednocześnie do Boga Ojca i Jezusa. Dlatego kocham Ducha Świętego.</p>
<h5>Jesteś zaangażowany w rozniecanie miłości do Jezusa w Europie. W jaki sposób ten ogień miłości został rozpalony w Twoim sercu?</h5>
<p>Przyjeżdżam do Europy od blisko czterech lat. W lutym 2014 r. byłem z przyjacielem, Toddem White’em, w Norymbergii, w Niemczech. I wtedy obaj otrzymaliśmy wizję: widzieliśmy ludzi z różnych zakątków Europy, z jaśniejącymi twarzami, którzy wołali: „Panie, czy nie zechciałbyś wziąć Europy z powrotem?”. Staliśmy wtedy w miejscu, z którego kiedyś Hitler głosił płomienne mowy, przeprowadzał marsze i parady. Gdy wróciłem z tego wyjazdu, moje serce biło dla Europy. Miałem silne przekonanie, że Bóg na nowo będzie się tutaj poruszał w niesamowity sposób. Zaraz po tym zrodziło się Awakening Europe. Wierzę, że ta bogata historia przebudzenia w Europie zostanie odnowiona. Wierzę, że Bóg zainspiruje to pokolenie, by odważnie głosić ewangelię. Myślę, że stoimy o krok od jednego z największych Bożych poruszeń w Europie.</p>
<h5>Często podkreślasz, że gdy Duch Święty używa ludzi, zwiastowanemu Słowu powinny towarzyszyć znaki i cuda. Kiedy sam zacząłeś doświadczać takich przejawów Bożej Obecności w swojej służbie, w życiu?</h5>
<p>Mam niesamowitą mamę. Obserwowałem ją, kiedy byłem dzieckiem i nastolatkiem. Wszędzie rozmawiała z ludźmi o Jezusie. Wtedy nie chciałem mieć nic wspólnego z Bogiem. Ale gdy narodziłem się na nowo, przypomniałem sobie, w jaki sposób ona spędzała czas z Jezusem. Zacząłem czytać Biblię „gedeonitkę” przez cztery godziny dziennie. A więc jedyny przykład, jaki miałem, to Jezus chodzący z uczniami i modlący się o ludzi. W ciągu kilku miesięcy od nawrócenia wyszedłem na ulicę, by robić to samo. Wszedłem do sklepu z meblami. Tam spotkałem ekspedientkę, która miała bandaż na stopie. Zapytałem, co się stało. Odpowiedziała, że na stopie ma narośl i potrzebna jest operacja, w efekcie której straci całą stopę. Byłem świeżo nawróconym wierzącym. Nikt mi nie powiedział: „Nie powinieneś tego robić”. Zapytałem więc: „Czy mogę się o Ciebie pomodlić?”. Nie wiedziałem, jak to zrobić. Po prostu się pomodliłem. I wtedy Duch Święty przemówił do mnie słowami: „Ona zostanie uzdrowiona przed swoimi urodzinami”. Powiedziałem jej to: „Bóg właśnie powiedział mi, że zostaniesz uzdrowiona przed swoimi urodzinami”. Była zszokowana. Urodziny miała za miesiąc. Po miesiącu tam wróciłem, a ona zaczęła biec w moim kierunku. I biegła! A wcześniej tego nie umiała. Narośl całkowicie zniknęła! Bożą wolą jest, byśmy uzdrawiali chorych. Nie ma znaczenia, czy czujemy się doświadczeni czy nie. Stajesz się wykwalifikowany, gdy zamieszka w tobie Duch Święty – ponieważ On jest Tym, który ma dar uzdrawiania i dar słów poznania.</p>
<h5>W ewangelii jako stylu życia przykładasz wielką wagę do okazywania współczującej miłości. To podstawa służby uzdrawiania. Czy mógłbyś podać więcej przykładów, jak Bóg używa Cię w tej służbie?</h5>
<p>Myślę, że jeżeli Jezus okazywał tak wielkie współczucie ludziom chorym, to my też powinniśmy. Współczucie stało się dla mnie największym narzędziem – dzięki niemu mogę dotrzeć do ludzi, których życie zostało zniszczone przez narkotyki. Ich wychodzenie z nałogu, ich przemiana nie przychodzą od razu. Przyjęcie objawienia Bożej miłości zabiera im więcej czasu. Współczucie sprawia, że chcesz im towarzyszyć, bo widzisz już, kim mogą się stać w Bogu. Współczucie sprawia, że kochasz gościa, który leży na kanapie i co dwa tygodnie wraca do swojego uzależnienia od narkotyków. Ale ostatecznie zostaje uwolniony! Tak więc dla mnie motywacją są współczucie, cierpliwość i pełna miłości łagodność. Wierzę, że nie ma lepszego sposobu poruszania się z Bogiem niż przepełnienie współczuciem. Nie chodzi o to, by być tylko świadkiem kolejnego cudu. Poprzez ciebie Bóg może dotknąć danej osoby, by jej życie się zmieniło. Bóg może bez przeszkód przepływać przez ciebie, kiedy twoje serce jest prawe. Może On też bardziej wyrażać siebie samego. A nawet jeśli się modlisz i nie widzisz żadnego cudu, ale jesteś pełen współczucia i miłości, ludzie zostają dotknięci przez Boga.</p>
<h5>Wspomniałeś także, że słowa wiedzy w praktyczny sposób pozwalają rozpocząć rozmowę i powiedzieć komuś o miłości Jezusa.</h5>
<p>Dokładnie tak. Na początku przedstawiam się i zadaję pytanie: „Cześć, mam na imię Ben. To może zabrzmieć trochę dziwnie, ale czy masz może córkę, która nie rozmawiała z tobą od czterech tygodni?”. I często słowo wiedzy, które otrzymałem, okazuje się trafne. Wtedy ta osoba pyta: „Skąd o tym wiesz?”. To świetny moment na przekazanie ewangelii. Mówię: „Jezus wie o wszystkim i troszczy się o ciebie, o to, co ma miejsce w twoim życiu”. Słowa wiedzy oraz uzdrawianie otwierają ludzi na ewangelię jak nic innego. Bo skąd mógłbym o tym wiedzieć? Wówczas mogę powiedzieć komuś o Bożej miłości: „Bóg, który cię zna, chce mieć z tobą relację. I chce ci pomóc”. Dlatego kocham dar słów poznania. Używane w tym celu pomagają przyprowadzić ludzi do Jezusa.</p>
<blockquote><p>Współczująca miłość sprawia, że chcesz drugiemu człowiekowi towarzyszyć, bo widzisz już, kim może się stać w Bogu</p></blockquote>
<h5>Setki tysięcy młodych ludzi w Europie słuchały Cię podczas konferencji „Awakening Europe”. I wielu z nich miało pragnienie, by wyjść na ulice i modlić się o innych w posłuszeństwie Duchowi Świętemu. Natomiast obawiają się, że mogą być nieprecyzyjni lub źle zinterpretują podpowiedzi Ducha Świętego. Od czego mogą zacząć?</h5>
<p>Wielu ludzi prosi mnie: „Czy mógłbyś się pomodlić o odwagę dla mnie?”. Kocham się o to modlić, ale często powtarzam: „Nawet jeśli się o to pomodlę, to ty nadal będziesz musiał być tą osobą, która pójdzie”. Po prostu zacznij to robić. Nie zawsze będzie to wyglądało idealnie. Ale nie możesz sobie tego zbyt mocno wypominać. Jeśli zostaniesz odrzucony i to będzie bardzo boleć, uzbieraj 10 takich porządnych odrzuceń, które naprawdę bolą, i wtedy przestaniesz się martwić o to, co ludzie o tobie myślą. Ja zbierałem takie odrzucenia na początku, gdy sprawy nie szły mi zbyt łatwo, źle odczytałem słowa wiedzy lub ktoś nie został uzdrowiony. Modliłem się wtedy: „Boże, to mi nie wyszło. Proszę, daj mi więcej mądrości, daj mi więcej łaski, więcej namaszczenia”. Ale pozwoliłem, by te odrzucenia bolały mnie przez chwilę, aż przestałem się przejmować. Tu chodzi o Boga, który dotyka ludzi. A w większości przypadków ludzie nie są uprzedzeni względem ciebie – są negatywnie nastawieni do religijnego postrzegania Boga. Dlatego idź z miłością w sercu. Biblia mówi, że miłość nie zawodzi. Jeśli zostaniesz odrzucony, pomyśl sobie: „No cóż, to jedno z dobrych narzędzi, które pomogą mi przestać martwić się o to, co ludzie o mnie pomyślą”. Pokonaj strach przed ludźmi, ponieważ nie urodziłeś się po to, żeby żyć w strachu.</p>
<h5>Co powinno wyróżniać nas, chrześcijan?</h5>
<p>Najważniejszą cechą ludzi wierzących powinna być miłość. Świat pozna nas tylko po miłości do ludzi. Słowo Boże mówi także, że po miłości do siebie nawzajem. Miłość powinna być naszą motywacją numer jeden, gdy modlimy się o chorych lub gdy prosimy Boga, by odnowił Europę. Myślę często o ludziach, którzy giną i idą do piekła. I modlę się nie tylko dlatego, by nie musieli tam trafić. Modlę się, ponieważ miłość nie chce, by cierpieli. Miłość nie chce, by Europa pogrążyła się w ciemności. Miłość jest kluczem.</p>
<h5>Wspomniałeś także o dwóch elementach, które zostały w Kościele zaniedbane lub nie są praktykowane regularnie.</h5>
<p>Tak. To modlitwa i ewangelizacja. Historia pokazuje jasno, że gdy Kościół w tych dwóch kwestiach prze do przodu, następuje przebudzenie. Każde przebudzenie narodziło się z modlitwy i ewangelizacji. Jeżeli przestają one być na czele, widzimy, jak grzech ze świata zaczyna przenikać do Kościoła. To strategia przeciwnika, byśmy przystopowali z modlitwą i ewangelizacją, byśmy zapominali, że ludzie naprawdę giną. Ale żyjąc w perspektywie wieczności, będziemy się modlić: „Boże, przyprowadź ich do siebie. A my pójdziemy im powiedzieć o Tobie!”. Modlitwa i ewangelizacja są potrzebne. Możemy się modlić: „Boże, nie mam zbyt wielkiej pasji do modlitwy. Nie mam też pasji, by wyjść na ulicę. Jest coś zimnego w moim sercu w tych dziedzinach. Czy mógłbyś mi dać Twoje współczucie, czy mógłbyś płonąć we mnie?”. Ja w ten sposób się modlę. Proszę: „Boże, daj mi głębsze życie modlitewne. Daj mi większą pasję, by zdobywać ludzi dla Ciebie”.</p>
<h5>W jaki sposób odważne dzielenie się ewangelią połączone jest z poczuciem wolności?</h5>
<p>Jeżeli jesteś wolny od siebie samego, jesteś także wolny od opinii innych ludzi na twój temat. Wiesz, co Jezus myśli o tobie. Wiesz, że to On mieszka w tobie, nie twoje ego. Myśli innych ludzi cię nie definiują, ponieważ nie żyjesz po to, by coś otrzymać dzięki ich myślom. Przykładowo: jeżeli żyję cały czas tak, byś mnie lubił, będę chodził w strachu, że jeżeli zrobię coś nie tak, nie będziesz mnie lubił. Ale jeśli znam swoją tożsamość, jeśli znam Ojca w Niebie i wiem, że On jest miłością, bez obaw oddam Mu samego siebie. On opanuje moją naturę i będzie mi o wiele łatwiej dotrzeć do ludzi. Kiedy mamy Jezusa, możemy wyjść na zewnątrz ze świadomością, że mamy naszego Ojca ze sobą i On nas wspiera. Wzorce świata nie definiują tego, kim jesteśmy. A z pewnością kultura tego świata nie powinna definiować naszej kultury. Nasza kultura to styl Bożego Królestwa, pochodzący od Króla. To bardzo mi pomaga nie martwić się, co inni o mnie myślą.</p>
<h5>Czy masz jakieś wskazówki dla tych, którzy chcą iść z Bogiem dalej? Kiedy już zostali napełnieni Duchem Świętym i pytają, co teraz?</h5>
<p>Jezus powiedział: „Idź za mną”. Bożą wolą jest, abyśmy naśladowali Jezusa i stawali się tacy jak Jezus. Dlatego zacznij robić to, co robił Jezus. Módl się cały czas. Szukaj Boga cały czas. Czytaj Jego Słowo cały czas. I wychodź do ludzi. W procesie kochania Boga i wychodzenia do ludzi Bóg będzie pilnował tego, by przez ciebie była wykonywana Jego wola. On będzie tego dokonywał, gdy ty skoncentrujesz swój wzrok na Jezusie i podejmiesz decyzję: „Będę w bliskiej więzi, zakochany w Nim. I pójdę z Duchem Świętym, który mnie wypełnia i dotknie ludzi. Zacznę żyć w ten sposób”. Idź na zewnątrz, uzdrawiaj chorych, oczyszczaj trędowatych, wyrzucaj demony, wzbudzaj z martwych. Darmo to otrzymałeś od Ducha Świętego – darmo to rozdawaj.</p>
<h5>Czy chciałbyś odwiedzić wszystkie kościoły i wysłać ludzi na ulice?</h5>
<p>Bardzo bym tego chciał! Ludzie wierzący powinni wyjść na zewnątrz. Nie powinniśmy żyć w ukryciu, ewangelia powinna być widoczna. Największą motywacją jest to, kiedy Duch Święty dotyka serc. I o to się modlę, by Duch Święty dotknął czyjegoś serca, by zapłonęło i pokochało dusze ludzi tak, aby wyrwać je z ciemności.</p>
<h5>Bardzo dziękuję za rozmowę.</h5>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kiedy-milosc-jest-motywacja-dzieja-sie-cuda/">Kiedy miłość jest motywacją dzieją się cuda</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kościół uliczny</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kosciol-uliczny/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Aug 2019 09:54:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2536</guid>

					<description><![CDATA[<p>Agnieszka Karbowiak: Prowadzicie bardzo ciekawą inicjatywę o nazwie „Kościół Uliczny”. Co to takiego? I jak to przedsięwzięcie funkcjonuje? Paweł Bukała: Nazywam to platformą, w którą zaangażowanych jest wiele kościołów. Każdy może się w niej czuć swobodnie. Nasze nabożeństwa są bardzo proste: czas uwielbienia, kazanie, ogłoszenia. Dlaczego nie robić tego na ulicy? W Kościół Uliczny w [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kosciol-uliczny/">Kościół uliczny</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h5>Agnieszka Karbowiak: Prowadzicie bardzo ciekawą inicjatywę o nazwie „Kościół Uliczny”. Co to takiego? I jak to przedsięwzięcie funkcjonuje?</h5>
<p><strong>Paweł Bukała:</strong> Nazywam to platformą, w którą zaangażowanych jest wiele kościołów. Każdy może się w niej czuć swobodnie. Nasze nabożeństwa są bardzo proste: czas uwielbienia, kazanie, ogłoszenia. Dlaczego nie robić tego na ulicy? W Kościół Uliczny w Warszawie zaangażowało się 14 kościołów różnych denominacji. Przychodzą pastorzy, biskupi, misjonarze, którzy głoszą ewangelię. Uwielbienie prowadzą grupy muzyczne z różnych kościołów. Podczas tych spotkań zachęcamy, aby ludzie przyjmowali Jezusa do swojego życia. Czasami jednorazowo nawet kilkadziesiąt osób decyduje się rozpocząć życie z Bogiem. Następnie ludzie są zapraszani do kościołów zaangażowanych w tę służbę.</p>
<p>Organizujemy też koncerty, różne formy teatralne. Mamy również „Namiot uzdrowienia”. Raz w tygodniu odbywa się tam modlitwa o uzdrowienie, choć o Boże uzdrowienie modlimy się wszędzie tam, gdzie ludzie go potrzebują. Widzimy, jak po modlitwie nogi się wydłużają, odchodzą różne bóle, poprawia się słuch, wzrok. Kiedyś przyszedł do namiotu człowiek, który chciał się modlić o uwolnienie od palenia papierosów, a po modlitwie z wielkim zdziwieniem stwierdził, że Bóg uleczył jego wzrok.</p>
<p><strong>Marta Bukała:</strong> Często oczekujemy, że Bóg będzie działał od razu, a On czasem wybiera proces rozłożony w czasie. Wychodzimy z założenia, że Bóg wysłuchuje każdej naszej modlitwy. Po każdej modlitwie coś się dzieje. Może czasami nie zobaczymy spektakularnych efektów od razu, ale Bóg coś robi. Jednym z przykładów jest człowiek, który miał wypadek i chodził o kulach. Po jakimś czasie przyszedł podziękować za modlitwę, kule już mu nie były potrzebne. Powiedział, że nie stało się to od razu, ale jakiś czas po tej modlitwie został uzdrowiony. Wtedy obiecał Bogu, że przestanie kraść. Pojednał się ze swoją siostrą, wrócił do domu, przestał być osobą bezdomną. Niezwykła była jego świadomość, że to Bóg go uzdrowił. To było wspaniałe świadectwo dla innych bezdomnych. Modlimy się o uzdrowienia i wiemy, że Bóg uzdrawia – tak samo, jak odpuszcza grzechy. Niech Jemu będzie chwała w tym wszystkim.</p>
<h5>Jak rozpoczęliście działalność Kościoła Ulicznego?</h5>
<p>P.B.: Kluczem do tego, co człowiek robi jako osoba wierząca, jest powołanie i wysłanie go przez Boga do danego dzieła. Zaczęliśmy pracować wśród osób bezdomnych, głosić ewangelię. Również w tej chwili prowadzimy ośrodek dla osób bezdomnych i uzależnionych. Wszystko to wynika ze spotkania z Bogiem, z tego, co On włożył w nasze serca. On nas w tym prowadzi, otrzymaliśmy to powołanie w modlitwie.</p>
<p>M.B.: Wynika to z miłości do Boga i posłuszeństwa. Myślę, że kiedy Bóg się nam objawia, kiedy zakochujemy się w Nim, to chcemy się tym dzielić z innymi. I pytamy Boga: „Boże, co chciałbyś, abym ja zrobił?”. Chcemy służyć Bogu tam, gdzie nas postawi. Służba Bogu może mieć różną formę. Kiedy jedziesz na ewangelizację i musisz posprzątać to miejsce, pozbierać śmieci, to też jest służba. Myślę, że tak to się zaczęło.</p>
<h5>Wspomnieliście o ośrodku dla bezdomnych. Prowadzicie również roczną terapię dla tych osób. Jak to wygląda?</h5>
<p>P.B.: Kiedy trafia do nas na terapię człowiek z ulicy, rozpoczyna cykl składający się z czterech etapów, który trwa rok. Pierwszy etap zajmuje dwa tygodnie. Następne – trzy miesiące, kolejne trzy i sześć miesięcy. Po ukończonej terapii taka osoba trafia do hostelu na pół roku. I wtedy zaczyna sama sobie radzić w tej rzeczywistości. Jedną nogą jest jeszcze u nas, ale zaczyna już funkcjonować w społeczeństwie, szuka pracy itd. Na każdym z etapów są wyznaczone cele, które podopieczny musi osiągnąć. To mu pomaga stanąć na nogi. Nasza terapia oparta jest na Piśmie Świętym. Wprowadzamy również wiele elementów terapeutycznych. Współpracuje z nami była dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). W ten sposób terapia może utrzymać wysoki poziom. Nie zaniedbujemy jednak sfery duchowej: jest codzienne nauczanie, studiowanie Słowa Bożego, uwielbienie, modlitwa. Chcemy, aby ci ludzie mogli nawiązać głęboką relację z Bogiem. Naszym mottem są słowa Psalmu 113, które mówią, że Bóg podnosi nędzarza ze śmietniska i sadza go wśród książąt. Kościół uliczny i ośrodek są do tego narzędziami.</p>
<h5>A jak radzą sobie osoby, które przeszły przez terapię? Co robią dzisiaj?</h5>
<p>M.B.: Inspirująca jest historia Mietka, który ukończył u nas terapię jakiś czas temu. On naprawdę kocha Boga. Przy okazji różnych spotkań opowiada, w jak niesamowity sposób Bóg działa w jego życiu. Jest głęboko wdzięczny Bogu i ludziom. Jego życie się zmienia. Bóg zwrócił mu rodzinę – córka na nowo mówi do niego „tato”. Mietek pracuje uczciwie i wynajmuje mieszkanie. Wcześniej był osobą bezdomną. Przesiedział 12 lat w więzieniu, był bokserem. W tej chwili ma serce jak baranek, serce przemienione przez Chrystusa. Mietek ma ponad 60 lat. Mógłby być moim ojcem. A gdy ostatnio opowiadał swoją historię, powiedział do mnie: „Marta, byłaś dla mnie jak matka”. To dla nas bardzo znaczące i zachęcające.</p>
<h5>W jaki sposób Bóg realnie manifestuje się w waszej pracy?</h5>
<p>P.B.: Dostrzegamy Boże ponadnaturalne działanie np. w finansach. Widzimy też wiele Bożych cudów: ludzie są zbawiani, uwalniani od demonów, przeżywają chrzest w Duchu Świętym. Gdy Bóg powołał mnie do pomagania bezdomnym, odpowiedziałem Mu: „Boże, żeby pomagać bezdomnym, trzeba mieć przynajmniej milion dolarów!”. Wtedy Bóg wskazał: „Będziesz miał tyle, ile będzie potrzebne”. Wielu ludzi z całej Polski wspiera nas finansowo. Wciąż żyjemy z wiary. Patrząc w przyszłość, nie zawsze mamy pewność, ile będzie tych pieniędzy. Ale widzę w tym ponadnaturalne Boże zaopatrzenie. Dziękuję Bogu za to, że kiedy On posyła do służby, zawsze zaopatruje. Jestem wdzięczny wielu ludziom, którzy te środki przelewają, że są wrażliwi na to, co Bóg chce poprzez nas zrobić.</p>
<blockquote><p>Gdy przełamujemy się, aby zanieść ludziom Boga – to jest prawdziwa miłość</p></blockquote>
<h5>Jak widzicie kolejne działania kościoła ulicznego w przyszłości?</h5>
<p>P.B.: Mamy przekonanie, że to, co robimy, będzie dotykało wielu ludzi w naszym kraju. Dzisiaj jest to już Ruch Kościoła Ulicznego w Polsce. W 2010 r. powstał Kościół Uliczny w Warszawie. W 2011 r. – ośrodek „Nowy Początek” dla osób bezdomnych i uzależnionych. W 2012 r. – Kościół Uliczny w Szczecinie. W 2013 r. – drugi Kościół Uliczny w Warszawie. W 2014 r. – w Poznaniu oraz w Gdańsku. W 2015 r. powstał Kościół Uliczny w Białymstoku i Ostrowie Wielkopolskim. Następnie w Krakowie. Docierają do nas informacje, że kolejne osoby chciałyby rozpocząć działanie kościołów ulicznych i ośrodków terapeutycznych w swoich miastach. Myślę, że ta służba będzie dotykała wielu ludzi w Polsce, a nawet poza granicami kraju. Czekamy z entuzjazmem na to, co będzie się działo w przyszłości. Wciąż pytamy Boga, w jaki sposób działać. Kiedyś Bóg darował nam pewne obietnice i jeszcze nie do końca wiemy, jak przełożyć je na rzeczywistość. Wierzymy, że Bóg będzie otwierał przed nami kolejne drzwi i że będziemy mogli docierać do większej liczby osób. W moim sercu mocno tkwi ojcostwo i uczniostwo. Mam pragnienie, aby ludzie mogli wzrastać w Bogu. Wierzę, że to jest kierunek naszej służby: ewangelizacja, stawanie się ojcami i matkami dla tych, którzy tego potrzebują. Jezus się nie zmienił. Tak, jak uzdrawiał i zmieniał życie ludzi dwa tysiące lat temu, tak samo chce robić to dzisiaj, przez nas.</p>
<h5>Pamiętam, Pawle, twoje słowa: „Ludzie potrzebują kogoś, kto okaże im miłość”.</h5>
<p>P.B.: Wiele mówi się na temat miłości. Ludzie zajmują się rzeczami dnia powszedniego, idą do pracy. Jednak niewielu realizuje tę miłość w praktyczny sposób. Każdy z nas ma bardzo ważne zadania przed sobą: rodzina, praca. Ale myślmy też o tym, co jeszcze Bóg chce przez nas uczynić, w jaki sposób pomóc ludziom żyjącym wokół nas. Musimy czasami wyjść z naszego miejsca komfortu i zrobić coś, co wymaga poświęcenia. Chodzi o to, aby mieć otwarte serce i uszy na potrzeby innych ludzi.</p>
<p>Można przykładowo pomóc komuś dostać się na taką terapię, kupić mu bilet, aby mógł tam pojechać. Możemy też zaprosić kogoś na studium biblijne. Rodzi się pytanie, czy otworzymy swoje serce dla osób, z którymi przebywanie nie jest zupełnie komfortowe. Czy naprawdę okazujemy innym miłość w praktyce? Może ktoś, kto pracuje obok nas, nigdy nie słyszał o Jezusie, a może ma problemy z depresją. Gdy przełamujemy się, aby zanieść ludziom Boga – to jest prawdziwa miłość.</p>
<p>M.B.: Chciałabym powtórzyć za Heidi Baker, że „miłość ma kształt, miłość zawsze jakoś wygląda”. Dla osoby głodnej miłość wygląda jak chleb. Dla kogoś bezdomnego miłość wygląda jak dom. Bóg kocha ludzi w praktyczny sposób, poprzez nasze ręce, nasze czyny, przez kubek gorącej zupy, przez miejsce do spania. Dla osoby samotnej miłość będzie wyglądała jak przyjaciel. Jezus mówi: Łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie (Ew. Mat. 25:35). Miłość ma konkretny kształt, wymiar. Wystarczy być posłusznym Duchowi Świętemu. Czasem Bóg poruszy nasze serce, aby z kimś spędzić czas, aby odwiedzić jakąś osobę, może niepełnosprawną. Może widząc kogoś na ulicy, zapytasz, jak się czuje, i pomodlisz się o niego.</p>
<p>Jezus powiedział też: „Po miłości was poznają”. I nie chodzi tylko o słowa. Chodzi o postawę wobec drugiego człowieka. Bóg pokochał nas w praktyce! On zrobił dla nas coś najcenniejszego: z miłości Jezus dobrowolnie umarł za nas na krzyżu. Zrezygnował z Nieba dla nas. Miłość jest także poświęceniem czasu. Może nie wszyscy są powołani, aby oddać takiej służbie swoje życie w pełnym wymiarze, ale może w twoim przypadku to będzie 20 minut poświęcone sąsiadowi – albo jeszcze coś innego. Taka miłość ma kształt i jest praktyczna.</p>
<h5>Bardzo dziękuję za rozmowę.</h5>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kosciol-uliczny/">Kościół uliczny</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak się ma dziś pokój Jerozolimy?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/jak-sie-ma-dzis-pokoj-jerozolimy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jul 2019 13:08:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2326</guid>

					<description><![CDATA[<p>­Henryk Wieja: Czym jest Succat Hallel? Martin Sarvis: Dom modlitwy Succat Hallel został założony 15 lat temu. Towarzyszyła nam wizja, aby jak najbliżej miejsca, w którym król Dawid sprowadził Arkę Przymierza, Bożą Obecność do Jerozolimy, powstali chwalcy i wstawiennicy służby Panu. Czy mógłbyś wytłumaczyć, czym jest ta posługa Panu? Martin Sarvis: Posługa Panu to uwielbienie, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/jak-sie-ma-dzis-pokoj-jerozolimy/">Jak się ma dziś pokój Jerozolimy?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>­Henryk Wieja: Czym jest Succat Hallel?</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Dom modlitwy Succat Hallel został założony 15 lat temu. Towarzyszyła nam wizja, aby jak najbliżej miejsca, w którym król Dawid sprowadził Arkę Przymierza, Bożą Obecność do Jerozolimy, powstali chwalcy i wstawiennicy służby Panu.</p>
<p><strong><br />
Czy mógłbyś wytłumaczyć, czym jest ta posługa Panu?</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Posługa Panu to uwielbienie, wstawiennictwo w modlitwie, słuchanie tego, co Bogu się podoba, i wykonywanie tego. To przebywanie w Jego Obecności. To nie służba ewangelizacji, nauczania czy troski o innych. To pozostawiamy społecznościom ludzi wierzących, które są w okolicy. My natomiast staramy się stworzyć miejsce nieprzerwanej służby uwielbienia Pana. Kiedy król Dawid sprowadził Arkę Przymierza z Bożą Obecnością do Jerozolimy, ustanowił szczególne miejsce niedaleko źródeł Gichonu, na górze Syjon. Postawił nad Arką Przymierza namiot i powołał ludzi do służby uwielbienia. Ich zadaniem było chwalić Boga dniem i nocą, 24 godziny na dobę, przez 31 lat. Kiedy organizowaliśmy Succat Hallel, naszą wizją było stworzenie czegoś podobnego. Chcieliśmy, aby w tym miejscu w Jerozolimie trwała nieprzerwana służba uwielbienia Pana.</p>
<p><strong><br />
Jeśli dobrze Cię zrozumiałem, Succat Hallel jest kontynuacją Namiotu Dawida, ale w wymiarze XXI w.?</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Tak. To taki namiot. Succa oznacza małe schronienie. W czymś takim przebywał naród Izraela, kiedy był na pustyni. Namiot był również rozpostarty nad tamtym miejscem Bożej Obecności. Succa to również przybytek. Dlatego Succat Hallel ma być miejscem, w którym chwali się Pana. A chwalenie jest formą służby Bogu.</p>
<p><strong><br />
Rozumiem, że jest to forma posługi Panu, która przyciąga i sprawia, że Jego chwała przychodzi i Jego Obecność się objawia.</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Takie jest nasze pragnienie. Silne pragnienie. Bóg mówi w Księdze Zachariasza, że On będzie murem ognistym wokoło Jerozolimy, ale także chwałą pośród nas (zob. Ks. Zach. 2:9). Pragniemy, aby Boża chwała powróciła do Jerozolimy, gdy usługujemy przed Bogiem. On zamieszkuje w chwale swojego ludu, Izraela. Tak więc Izrael uwielbia i chwali Boga właśnie tam. Uczestniczą w tym ludzie z wielu miejsc, wielu kongregacji.</p>
<p><strong><br />
To niesamowite. Koordynujecie tę służbę 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Jak to możliwe, że macie wystarczającą liczbę osób, które uczestniczą w tym niegasnącym uwielbieniu?</strong></p>
<p><strong>Norma Sarvis:</strong> Bóg zaopatruje. Mamy ludzi, którzy odwiedzają Jerozolimę na tydzień, na dwa. Mamy stażystów, którzy przyjeżdżają na trzy miesiące. Mamy ludzi, którzy przybywają spoza Izraela na całe lata. Wśród uwielbiających Pana jest też wielu Izraelczyków. Bóg posyła zespoły i pracowników. Czasami odwiedzająca grupa dzwoni i pyta, czy mogłaby zarezerwować dwie godziny. A my chętnie im ten czas udostępniamy. Succat Hallel to miejsce międzynarodowe. Przyjeżdżają do nas osoby z Azji, Europy, Ameryki Północnej, Ameryki Południowej. Ludzie z całego świata.</p>
<p><strong><br />
Czy my, nie-Żydzi, reprezentujący międzynarodowy Kościół, Ciało Chrystusa spoza Izraela, również jesteśmy tam mile widziani?</strong></p>
<p><strong>Norma Sarvis:</strong> Jesteście bardzo mile widziani! Możecie przyjść i wziąć udział w tym, co już się tam dzieje. Gdybyście chcieli sami poprowadzić godzinę lub dwie godziny modlitwy jako grupa, to także jest możliwe. Mamy warty z udziałem dzieci, warty arabskie, izraelskie, hiszpańskie, francuskie. W jakimkolwiek języku – Bóg rozumie je wszystkie [uśmiech].</p>
<p>Gdy mówię „warta”, mam na myśli to samo pojęcie, którego używa się w wojsku. Kiedy udajesz się na wartę, masz za zadanie być czujnym wobec wszystkiego, za co jesteś odpowiedzialny. Naszą odpowiedzialnością w tym czasie jest to, by przez godzinę lub dwie być uważnym, wyczulonym na to, co mówi Bóg. Co sprawiłoby Mu przyjemność w tym momencie? W jaki sposób możemy Mu usłużyć podczas naszej warty? Jezus powiedział: „Czy nie mogliście ze mną czuwać choćby jedną godzinę?”. Tak więc naszym pragnieniem jest usługiwać w Jego Obecności i odpowiadać na Jego pragnienia w tym czasie.</p>
<blockquote><p>Na całym świecie Bóg tworzy domy uwielbienia i wstawiennictwa. To może otworzyć Niebiosa i zmienić duchową atmosferę</p></blockquote>
<p>Wszystko zaczęło się od spotkań w domach, po kilka godzin w tygodniu. To było 15 lat temu. I stopniowo dołączało do nas coraz więcej ludzi. Znaleźliśmy też inne miejsce, w którym mogliśmy rozpocząć warty nocne. Obecnie od ośmiu lat uwielbienie trwa 24 godziny na dobę. Czasem uczestniczy w nim duża grupa, która przyjechała z innego kraju i prowadzi dwugodzinną wartę. Czasem może to być jedna osoba, chłopak lub dziewczyna z gitarą w ręku. Ale zawsze ktoś tam jest i usługuje Panu.</p>
<p>Zawsze podkreślamy, że to nie jest coś wyjątkowego w nas. Na całym świecie Bóg tworzy domy uwielbienia i wstawiennictwa. To może otworzyć Niebiosa i zmienić duchową atmosferę. W różnych krajach istnieją tysiące takich domów uwielbienia i wstawiennictwa, np. w Indonezji. Succat Hallel ma swój udział w ich tworzeniu i pomaga zakładać domy modlitwy na Bliskim Wschodzie. Takie uwielbienie Boga rozpoczęto już w Dubaju, a także w Turcji i w Egipcie. Jesteśmy z tymi ośrodkami w kontakcie.</p>
<p><strong><br />
Martin Sarvis:</strong> Zaczęliśmy w domach, a po drodze było jeszcze jedno miejsce. W końcu Bóg umieścił nas na zboczu doliny Ben Hinnom, która znajduje się dokładnie naprzeciw góry Syjon.</p>
<p><strong><br />
Podoba mi się lokalizacja – naprzeciw góry Syjon, z widokiem na mury Jerozolimy. Widzicie także Górę Oliwną. Gdy w modlitwie prowadzicie straże na murach Jerozolimy, macie oko na Górę Oliwną, aby widzieć, kiedy Jezus powróci!</strong></p>
<p><strong>Norma Sarvis:</strong> Tak, to jest błogosławieństwo. Półtora roku mija, odkąd Pan zmienił naszą lokalizację. Dokładnie przed naszym budynkiem znajduje się Wzgórze Świątynne, z którego Jezus będzie panował. A na prawo od tego miejsca – Góra Oliwna, na którą On powróci.</p>
<p><strong><br />
Wspominałaś, że także dzieci uczestniczą w uwielbieniu w Succat Hallel. W jaki sposób je szkolicie? Jak je przygotowujecie do tej służby?</strong></p>
<p><strong>Norma Sarvis:</strong> Ja mam sesję, podczas której uczę dzieci, jak się modlić, jak uwielbiać, jak tańczyć przed Panem. To są dzieci w wieku 4–8 lat. Po mojej sesji odbywa się następna, dla dzieci w wieku 8–12 lat. W tej grupie jest ok. 14 muzyków. Mamy z tej grupy dwa zespoły uwielbienia. Dzieci uczą się uwielbiać Boga. I często przychodzą wcześniej, podczas mojej sesji, ponieważ potrzebują więcej czasu. Trenujemy po prostu rodziny lewitów, w uwielbieniu uczestniczą rodzice i dzieci. Te dzieci wiedzą, czym jest modlitwa i uwielbienie, ponieważ ich rodzice biorą w tym udział. Pan pokazał mi, że uzdrowienie jest dla tych dzieci chlebem codziennym. Ja myślałam, że nauczę je, jak się modlić o uzdrowienie, więc zapraszaliśmy chorych, by przychodzili. Kiedy przyszli pierwszy raz, ktoś miał chore ucho. A dzieci po prostu włożyły tej osobie swoje palce do ucha i modliły się o nią. One uczą się, jak być wrażliwymi, jak nie krzywdzić ludzi, jak słuchać Ducha Świętego podczas modlitwy.</p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Od początku jest też naszym pragnieniem, by to miejsce reprezentowało „nowego człowieka”, o którym mówi Biblia – aby przychodzili tu do Boga w jedności Żydzi i nie-Żydzi. Norma i ja jesteśmy Izraelczykami. Richard Ridings i jego żona, Patti, pochodzą ze Stanów Zjednoczonych – to w nich pierwotnie zrodziła się ta wizja. Od początku jesteśmy w tym razem, jako Żydzi i chrześcijanie wywodzący się z pogan. Potem dołączyli ludzie z innych krajów. Cieszymy się, że pojawia się coraz więcej osób z Izraela, w szczególności młodych Izraelczyków, zwłaszcza w ostatnich latach. Stanowią oni połowę wszystkich liderów modlitwy. Są to Izraelczycy – wierzący zarówno żydowscy, jak i arabscy.</p>
<p><strong><br />
Nie wiem, czy ktoś już wam to mówił, Martinie i Normo – moim zdaniem reprezentujecie tego jednego „nowego człowieka” jako małżeństwo. Amerykanin i Żydówka. Stanowicie teraz nową jakość komplementarną, prowadząc tę służbę uwielbienia.</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> To prawda. Dziękujemy. Oboje pochodzimy z Ameryki. Norma jest Żydówką, ja wywodzę się z pogan. Nie wierzę, że stałem się Żydem przez poślubienie Normy, jednak stałem się obywatelem Izraela. Tak, to jeden, nowy człowiek. Podobnie jak Rut, która przyszła jako poganka i została wprowadzona do ludu Izraela przez Boaza. Powiedziała do swojej teściowej: „Twoja ziemia będzie moją ziemią, twój lud moim ludem, a twój Bóg moim Bogiem”. I Bóg w swojej łasce nie tylko mnie i Normę połączył, ale też sprowadził nas razem do ziemi Izraela.</p>
<p><strong><br />
Psalm 122 mówi, że mamy się modlić o pokój dla Jerozolimy. Bóg obiecuje, że wynagrodzi odpocznieniem tych, którzy modlą się o pokój dla Jerozolimy. Czy mógłbyś to wytłumaczyć? Wydaje mi się, że znaczenie hebrajskiego oryginału może być nieco inne niż to, które przyjmujemy, nie znając języka oryginalnego.</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Ludzie przychodzą do Boga i mówią: „Panie, dziś przyszedłem modlić się o pokój dla Jerozolimy” – to jest wspaniałe! W języku hebrajskim oznacza to jednak coś więcej&#8230; Modlitwa określana jest hebrajskim zwrotem lehip hallel, jednak w Psalmie 122 użyto innego słowa: lisz ol lub sza-al. Pojawia się ono w hebrajskim oryginale Biblii ponad 78 razy, a tylko raz tłumacze zdecydowali się je przełożyć jako „modlitwa”; słowo to faktycznie oznacza „zapytać”, „zabiegać”.</p>
<p><strong><br />
A więc nie tylko „prosić o coś”, ale też „domagać się informacji o czymś”?</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Tak. Wierzę, że ten werset ma bardzo głębokie znaczenie. Mówi, żeby „wypytywać”, „dociekać, jak ma się pokój w Jerozolimie”.</p>
<p><strong><br />
W takim razie, gdy czytamy, aby prosić o pokój dla Jerozolimy, to raczej zgodnie z oryginałem powinniśmy pytać Boga: „Panie, w jaki sposób widzisz sytuację Jerozolimy i jej pokój? Jak to wygląda z Twojej perspektywy?”</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Dokładnie tak. I nawet jeszcze głębiej, ponieważ słowo szalom wywodzi się od słowa szalem, a szalem oznacza pełnię. Kompletną pełnię. Dlatego, kiedy pytamy o szalom Jerozolimy – mówimy tutaj o pełni. Czy zatem są miejsca w Jerozolimie, w których nie ma jeszcze tej pełni, za które mogę się dzisiaj modlić? To jest powtarzane w Izraelu każdego dnia, ponieważ gdy spotykamy kogoś na ulicy, pytamy: „Masz lum ha” (jeśli mówimy do mężczyzny) lub „Masz lum eh” (jeśli mówimy do kobiety). Dosłownie znaczy to: „Jak się masz?”. Ale jest w tym ukryte głębsze znaczenie: „Jak się ma dzisiaj twoja pełnia?”.</p>
<p><strong><br />
To bardzo ciekawe. To nie tyle szalom „pokój tobie”, ale bardziej zapytanie: „Jak się ma twój pokój szalom dzisiaj”?</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Tak. Pytamy: „Jak się ma dzisiaj twoja pełnia?”. W 15 rozdziale Księgi Jeremiasza znajdziemy bardzo poruszający werset: „Jeruzalem, kto będzie pytał o twój pokój?” (zob. Ks. Jer 15:5). Kto będzie pytał, jak się ma twój szalom? I tu użyto dokładnie tego samego słowa co w Psalmie 122. Bóg mówi, byśmy prosili w modlitwie, żeby nas poinstruował. Byśmy Go pytali&#8230; On kocha, gdy Go pytamy, a nie po prostu przychodzimy i robimy coś bez wiedzy o Jego perspektywie. Wierzę, że gdy będziemy pytać Boga, On nam to pokaże. Objawi naszej rodzinie czy naszemu kościołowi, komukolwiek, kto będzie pytał, jak się ma pokój Jerozolimy.</p>
<p><strong><br />
Zatem naszą postawą powinno być proszenie Boga, Ducha objawienia i mądrości, pytanie Go, jak powinniśmy się modlić o Jerozolimę i Izrael.</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Tak, zgadzam się. I myślę, że za tym idzie kolejna prawda: <em>Niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie [Jeruzalem] miłują</em> (Psalm 122:6). Ci, którzy miłują Jerozolimę, będą chcieli wiedzieć, jaka jest jej sytuacja, będą o nią pytali. A wtedy zostanie nad nimi uwolniona łaska.</p>
<p><strong><br />
Bóg chce wynagrodzić tych, którzy Go pytają, jak wygląda pełnia Jerozolimy. On wynagrodzi tych, którzy są otwarci na Ducha objawienia i mądrości, którzy modlą się zgodnie z Bożym pragnieniem i proroczo uwalniają Jego pragnienia dotyczące Jerozolimy. Dziękuję Wam, to bardzo inspirujące!</strong></p>
<p><strong>Martin Sarvis:</strong> Myślę, że zostaliśmy poinstruowani, jak się modlić o Jerozolimę, pytając Pana o objawienie i mądrość: „Jak wygląda pełnia Jerozolimy?”. Wejdźcie, proszę, na stronę internetową Succat Hallel. Dowiedzcie się więcej. A gdy będziecie się wybierać do Izraela, zaplanujcie czas, który spędzicie w Succat Hallel, zapraszając Bożą Obecność i przyjmując objawienie, jak się modlić o pokój Jerozolimy.</p>
<p><strong><br />
Bardzo dziękuję Wam za rozmowę.</strong></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/jak-sie-ma-dzis-pokoj-jerozolimy/">Jak się ma dziś pokój Jerozolimy?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
