<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2011/2 (lato) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/lato-2011/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Dec 2019 13:13:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Stres pod kontrolą</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/stres-pod-kontrola/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/stres-pod-kontrola/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 13:40:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Joyce Meyer]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=952</guid>

					<description><![CDATA[<p>Spójrzmy na krzesło. Zostało tak skonstruowane, aby unieść określoną liczbę kilogramów. I jeśli jest właściwie używane, powinno dobrze funkcjonować przez wiele lat. Z kolei gdyby stale stawiano na nim ciężary przekraczające jego możliwości konstrukcyjne, po krótkim czasie zniszczyłoby się i ostatecznie złamało. Każdy z nas został tak stworzony, by móc unieść określoną ilość fizycznego, umysłowego [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/stres-pod-kontrola/">Stres pod kontrolą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Spójrzmy na krzesło. Zostało tak skonstruowane, aby unieść określoną liczbę kilogramów. I jeśli jest właściwie używane, powinno dobrze funkcjonować przez wiele lat. Z kolei gdyby stale stawiano na nim ciężary przekraczające jego możliwości konstrukcyjne, po krótkim czasie zniszczyłoby się i ostatecznie złamało.</p>
<p>Każdy z nas został tak stworzony, by móc unieść określoną ilość fizycznego, umysłowego i emocjonalnego obciążenia. Kiedy przyjmujemy na siebie więcej presji, niż potrafimy unieść, doprowadzamy sami siebie do stanu wyczerpania i wypalenia.</p>
<h4>Sposób określania własnych możliwości</h4>
<p>Słowo „rozwaga” nie jest obecnie zbyt popularne. Dokładnie oznacza ono czujne, ostrożne zarządzanie w wymiarze ekonomicznym.</p>
<p>W Piśmie Świętym słowa „roztropny” czy „rozważny” odnoszą się do dobrego szafarza, skutecznego zarządcy lub menedżera powierzonych mu przez Boga darów, które otrzymał od Niego, by ich dobrze używać. Te dary obejmują czas, energię, siły, zdrowie, a nawet wartości materialne. Obejmują również nasze ciała – w takim samym stopniu jak nasze umysły i ducha człowieczego.</p>
<p>Każdy z nas otrzymał inny zestaw darów, a także inny poziom zdolności zarządzania tymi darami. Musimy rozpoznać nasze własne ograniczenia i umieć chronić siebie samych przed osiągnięciem poziomu zupełnego wyczerpania lub stanu przeciążenia.</p>
<p>Zamiast ciągłego poganiania siebie w coraz większym tempie, by zaspokajać oczekiwania innych ludzi czy zdobywać coraz to nowe własne cele, spróbujmy posłuchać Bożych instrukcji i mądrze z nich korzystajmy. Aby umieć cieszyć się życiem, musimy nauczyć się praktycznego zastosowania pełnych mądrości Bożych zaleceń.</p>
<h4>Pierwszy krok</h4>
<p>Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę cokolwiek może wywołać w nas stres? Stresorem może być wielki problem albo jakiś drobiazg. Na dodatek to, co wyzwala stres w nas, na inną osobę może nie mieć żadnego wpływu. A to, co irytuje nas dzisiaj, jutro może nie mieć żadnego znaczenia.</p>
<p>Na przykład – nawet wejście do sklepu spożywczego może wyzwolić w nas wysoki poziom stresu, szczególnie jeśli brakuje nam pieniędzy lub kasjerka zamyka chwilowo swoje stanowisko z powodu braku drobnych monet do wydawania. Ustawiamy się w następnej kolejce, a kiedy już jesteśmy przy kasie, okazuje się, że na pięciu wybranych przez nas produktach brakuje metek z ceną i kodem kreskowym. Kasjerka dzwoni po pomoc, a kolejka za nami wydłuża się w ekspresowym tempie. Drobne, pozornie nic nieznaczące okoliczności mają zdolność wyzwalania w nas takiego napięcia, które w końcu eksploduje.</p>
<p>Nikt nie jest w stanie oddalić od nas tych wszystkich wielkich i małych rzeczy, które są przyczyną nadmiernych reakcji stresowych. Dlatego też każdy z nas musi sam umieć identyfikować te elementy, które wyzwalają w nim wysoki poziom stresu. Powinniśmy być świadomi tego, w jaki sposób wpływają one na nas oraz jak właściwie na nie reagować.</p>
<h4>Ustal swój własny sposób reagowania</h4>
<p>Świat wokół nas reaguje gniewem i stresem na pojawiające się trudności. Jednak nasza postawa wobec trudności może być całkowicie odmienna. Kiedy na niesprzyjające okoliczności reagujemy stresem, nastawiamy się na porażkę, zanim ona tak naprawdę nastąpi. Właściwa reakcja z naszej strony może zupełnie zmienić okoliczności wokół nas.</p>
<p>Zamiast wyzwalać w sobie stres i napięcie, wyciszmy się, weźmy głęboki oddech i spróbujmy z właściwą perspektywą spojrzeć na daną sytuację. Nie pozwólmy, aby okoliczności dyktowały nam, jak powinniśmy się czuć czy jak reagować.</p>
<p>Nie zawsze mamy wpływ na to, co dzieje się wokół nas, ale posiadamy kontrolę nad tym, jak na te okoliczności zareagujemy. Wybierz postawę proaktywną. Zanim problem się pojawi, zdecyduj, jaka będzie twoja postawa w danej sytuacji. Przekonasz się, że właściwe nastawienie z twojej strony otwiera drzwi do niezwykłej ingerencji i pomocy ze strony Boga.</p>
<h6><em>Tłumaczyła: Alina Wieja</em><br />
Opublikowano za pozwoleniem Joyce Meyer Ministries (www.joycemeyer.org).</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/stres-pod-kontrola/">Stres pod kontrolą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/stres-pod-kontrola/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Płonąć bez wypalenia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/plonac-bez-wypalenia/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/plonac-bez-wypalenia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 13:28:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[Winfried Hahn]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=945</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z desperacją próbuje się zapobiec grożącemu nieszczęściu i z jeszcze większym zaangażowaniem oddaje się pracy i swym zajęciom. Nikt nie chce przecież zawieść. Żywi się nadzieję, że uczucie przeciążenia wkrótce minie, że znów będzie można spokojnie spać i znów podoła się wszystkim zadaniom. Myśl o następnym urlopie budzi wiarę, że po odpoczynku wszystko wróci do [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/plonac-bez-wypalenia/">Płonąć bez wypalenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Z desperacją próbuje się zapobiec grożącemu nieszczęściu i z jeszcze większym zaangażowaniem oddaje się pracy i swym zajęciom. Nikt nie chce przecież zawieść. Żywi się nadzieję, że uczucie przeciążenia wkrótce minie, że znów będzie można spokojnie spać i znów podoła się wszystkim zadaniom. Myśl o następnym urlopie budzi wiarę, że po odpoczynku wszystko wróci do normy i przybędzie sił do działania.</p>
<p>Jednak stan osoby się pogarsza, aż dochodzi do całkowitego załamania: zdolność koncentracji spada, poczucie wyczerpania wzrasta, lęki rozwijają się aż do poziomu paniki, w miejscu pracy występuje poczucie całkowitego przeciążenia, następnie pojawiają się zwolnienia lekarskie, pobyty w szpitalach itd.</p>
<p>W taki sposób wiele osób opisuje swoje doświadczenie z zespołem wypalenia. Niektórzy wychodzą z tego stanu i po pewnych zmianach odnajdują powrotną drogę do wykonywania zawodu. Inni przeżywają rozpad swego dotychczasowego świata, gdyż każda próba powrotu do zwykłego życia i pracy wiąże się z tak drastycznym poczuciem przeciążenia i strachu, że jedynym rozwiązaniem okazuje się rozpoczęcie życia na nowo w całkowicie zmienionych okolicznościach.</p>
<h4>Kto jest zagrożony wypaleniem?</h4>
<p>Z obserwacji wynika, że zjawisko wypalenia dotyka najczęściej właśnie ludzi aktywnych, zaangażowanych, zmotywowanych i wydajnych w pracy. Na chorobę tę szczególnie podatne są osoby sprawiające wrażenie silnych, gdyż to one mocno nastawiają się na osiągnięcie celu i dobrych rezultatów.</p>
<p>Takie cechy należą jak najbardziej do pozytywnych, ale mogą sprzyjać przeoczeniu sygnałów przepracowania i przeciążenia. Najważniejszy przecież jest cel, a człowiek może ponieść liczne ofiary, by go urzeczywistnić. Można stwierdzić, że główną przyczyną popadania w stan wypalenia jest nastawienie na sukces.</p>
<p>Dlatego również wśród chrześcijan można znaleźć wiele osób, które z powodu zbyt dużego zaangażowania są zagrożone wypaleniem. Wydaje się więc, że zaangażowanie, gotowość do poświęceń, a nawet entuzjazm mogą stać się czynnikami ryzyka.</p>
<h4>Jakie są powody wypalenia?</h4>
<p>Dorosły człowiek sam określa, w jakim otoczeniu przebywa, a co za tym idzie, na jakich zewnętrznych „poganiaczy” się naraża. Dlatego decydująca jest kwestia, co go wewnętrznie motywuje. W głębi duszy zawsze chodzi o pragnienie bycia uznanym i lubianym. Często jednak ludzie nie są tego świadomi.</p>
<p>W każdym razie nie zdają sobie sprawy z tego, jakiej mocy, determinującej i deformującej życie, może nabrać to pragnienie, gdy wrze w głębi człowieka. Fakt, że pragnienie uznania może stać się tak silne, zawsze jest związany z sytuacjami z dzieciństwa, w których zawiedliśmy. Im wcześniej takie sytuacje stały się naszym udziałem, tym bardziej brzemienne i tym bardziej nieuświadamiane są ich skutki.</p>
<p><strong>Tęsknota za uznaniem</strong></p>
<p>Wielu ludzi próbuje nie tylko w dzieciństwie, ale też przez całe życie zaspokoić tę potrzebę uznania, docenienia przez ojca: poprzez szczególne sukcesy, poprzez osiągnięcie publicznego uznania, poprzez karierę. Ale nigdy nie mają dosyć. Nieświadome pragnienia z dzieciństwa są tak potężne, że nie można ich zaspokoić tą drogą.</p>
<p><strong>Tęsknota za miłością</strong></p>
<p>W grę może wchodzić odczuwalny brak zainteresowania ze strony matki. Może matka była przeciążona, sama dochodziła do granic swoich możliwości i dlatego rzadko uśmiechała się do swego dziecka czy poświęcała mu całkowitą uwagę. Człowiek z taką przeszłością może rozwinąć osobowość pomocnika: pomagając innym, zaskarbia sobie – a przynajmniej taką ma nadzieję – ich szacunek i miłość, co jest jego główną niezaspokojoną potrzebą. Jednak ponieważ ta potrzeba nie może zostać w pełni zaspokojona, taka osoba musi wciąż na nowo zażywać swego „narkotyku”. Pomaganie może się w ten sposób stać nałogiem.</p>
<p>Koloryt orientacji na sukcesy może być więc za każdym razem inny. W pierwszym przypadku chodzi raczej o samostanowienie i publiczne uznanie, co ma wydźwięk dość agresywny, natomiast w drugim przypadku o idealistyczne pomaganie i dużą potrzebę miłości, a więc raczej o skłonność depresyjną.</p>
<p>W wielu sytuacjach motywacją działania osób dotkniętych wypaleniem jest mieszanka różnych czynników. Wspólne dla wszystkich jest jednak to, że nie chodzi niestety o świadome motywacje. Powyżej wymienione elementy są zaledwie szczytem góry lodowej. Na szczęście nie musi tak zostać.</p>
<p>Powinno się zawsze dążyć do poznawania samego siebie: czy spostrzegę w sobie któryś z wymienionych aspektów? Szczególnie kryzysy życiowe pozwalają nam zauważyć, jak ważne jest, aby zastanowić się nad swoimi motywacjami, nad tym, co wydaje się oczywiste w naszym życiu. Sposób, w jaki teraz żyję, doprowadził mnie przecież do pewnej granicy.</p>
<p><strong>Okoliczności zewnętrzne</strong></p>
<p>Pod pojęciem zewnętrznych „poganiaczy” kryje się presja wynikająca z sytuacji socjalnej lub ze środowiska zawodowego. Wydaje się, że wielu szefów stosuje w pracy bardzo wyrafinowane techniki wywierania presji. Poza tym każda większa firma korzysta z usług firmy doradczej w celu rozłożenia tej samej pracy na mniejszą liczbę pracowników. Istnieją środowiska zawodowe, w których presja i stres osiągnęły już takie rozmiary, że większość ludzi nie może na dłuższą metę pozostać zdrowymi.</p>
<p>W sytuacjach kryzysowych nikt już nie wie, czy utrzyma swoje miejsce pracy w następnym kwartale. Jednocześnie często wymagane są szczególne osiągnięcia i wydajność. Ledwie jakiś projekt został wreszcie z sukcesem zakończony, a już nikogo to nie interesuje, gdyż firma w międzyczasie zmieniła profil. Za rozwój zespołu wypalenia nie jest przy tym odpowiedzialny pierwotny stres w pracy, lecz bardziej stres wtórny: poczucie bezradności, opuszczenia, braku docenienia.</p>
<blockquote><p>Jeśli ludzie są gotowi szczerze i z pokorą zaakceptować swoje granice, to Bóg daje im siłę do ich poszerzenia</p></blockquote>
<h4>Jak rozwija się wypalenie?</h4>
<p>Wypalenie przechodzi przez pewne etapy, opisane przez różnych autorów (Freudenberger, Lauderdale, Edelwich, Cherniss i in.). Z tych i innych opisów oraz z własnych obserwacji wynika dla mnie następujący model faz:</p>
<p><strong>Faza 1: Entuzjazm</strong></p>
<p>Człowiek podchodzi z entuzjazmem do swego życia, angażuje się z oddaniem w pracę zawodową, zakłada rodzinę, buduje dom, działa aktywnie w jakimś stowarzyszeniu lub w kościele itd. Jest pełen zapału, oczekiwań i cieszy się, że będzie mógł wreszcie zrealizować własne cele.</p>
<p><strong>Faza 2: Zwątpienie</strong></p>
<p>Po początkowym entuzjazmie zaczynają występować pierwsze trudności i rozmach maleje. Pojawiają się następujące pytania: Czy to całe zaangażowanie się opłaca? Czy nie wkładam w to zbyt dużo sił? Czy to, co robimy, jest rzeczywiście efektywne? Niejednokrotnie chodzi o wątpliwości ukryte, do których człowiek nie chce się przyznać. Ze zwiększonym nakładem pracy podąża więc dalej po wytyczonej drodze. Pytania odsuwa na bok, ale przejawy zmęczenia dają o sobie znać. Wątpliwości się nasilają.</p>
<p><strong>Faza 3: Zmęczenie i rozczarowanie</strong></p>
<p>Z narastającym zmęczeniem i poczuciem rozczarowania coraz trudniej jest oddalić wątpliwości. Niepewności i frustracji nie da się dłużej ignorować. Cele podawane są w wątpliwość, początkowo może w ukryciu. Mimo to człowiek nie chce zejść z rozpoczętej drogi i, zagryzając zęby, walczy dalej. Nie chce przecież zrezygnować z tego, co już osiągnął. Wydaje się, że nie istnieje żadna alternatywa. W końcu człowiek realizuje przecież swoje cele i ideały. Jednak lód, na którym stoi, staje się coraz cieńszy.</p>
<p><strong>Faza 4: Wyczerpanie i załamanie – wypalenie </strong></p>
<p>Człowiek nie jest już w stanie utrzymać życia w dotychczasowych ramach. Widoczne są objawy wypalenia: problemy ze snem, narastające poczucie przeciążenia, wyczerpanie przy najmniejszych zadaniach, zwiększona drażliwość, częsta zmienność nastrojów (od niebiańskiego zachwytu do śmiertelnego smutku), stany lękowe aż do ataków paniki, rozpacz. Wszystkim tym symptomom mogą towarzyszyć objawy psychosomatyczne, jak np. bóle głowy, napięcie mięśni, problemy z trawieniem itp.</p>
<h4>Jak można płonąć, nie wypalając się?</h4>
<p>Ważne jest, by w porę dostrzec i wziąć poważnie sygnały wypływające z naszej duszy i ciała. Kto rozpoczyna z entuzjazmem i gorliwością (faza 1), musi odpowiedzialnie zmierzyć się z oznakami stresu i wyczerpania. W tym momencie dalsza aktywność z całym zaangażowaniem bez zatrzymania się może stać się niebezpieczna dla zdrowia naszej duszy i ciała.</p>
<p>Gdy pojawią się oznaki przeciążenia, pierwszym środkiem zaradczym jest wykreślenie kilku rzeczy ze swojego kalendarza, aby pojawiło się w nim więcej czasu wolnego. Brzmi to banalnie, ale uda się tylko wtedy, gdy krok ten będzie podjęty świadomie i stanowczo. Nawet jeśli wykreślony termin w kalendarzu oznaczałby przepuszczenie szansy w trudnym życiu zawodowym, to w przypadku nasilających się symptomów stresu (nerwowość, napięcie, drażliwość, problemy z koncentracją i ze snem, lęki, poczucie przepracowania itd.) konieczna jest reakcja.</p>
<p>Istotne jest, by w wolnym czasie znaleźć jakąś odskocznię w postaci hobby, odwiedzin u przyjaciół, pływania, sportu, muzykowania itp. Jeżeli życie kręci się tylko wokół pracy, to zagrożenie już czyha. Bardzo ważne jest też spędzanie czasu z rodziną. Odpoczynek, przyjemne wspólne zajęcia to najlepsze lekarstwo i ochrona.</p>
<p>Mimo to wielu przeciążonych ludzi dochodzi do punktu, w którym muszą szczerze postawić sobie pytanie: Jak ma być dalej? Czy jestem w stanie kontynuować rozpoczętą drogę? Czy mam jeszcze siłę, zdolności, a także powołanie do celów, do których dążę?</p>
<p>Decydująca, przede wszystkim dla chrześcijan, jest kwestia motywacji. Jeśli dążenie do kariery, do bycia kimś ważnym, syndrom pomocnika, kompensacja poczucia niskiej wartości lub innych deficytów czy też powodowane wyrzutami sumienia nastawienie na osiągnięcia nie dopuszczają analizy dotychczasowego stylu życia, istnieje niebezpieczeństwo przeciążenia, a przez to wypalenia.</p>
<p>Gdy jednak człowiek przeprowadzi szczerą „inwentaryzację” i jest gotowy zejść z dotychczasowej drogi i nie kontynuować jej w sposób destrukcyjny, pojawia się szansa znalezienia nowych możliwości – często bez konieczności rezygnacji z właściwych celów. Zastanowienie się nad swoim dotychczasowym stylem życia, postawienie sobie niewygodnych pytań może oznaczać konieczność zaakceptowania własnych granic, a przez to życie z mniejszym zasobem pieniędzy, mniejszym uznaniem ze strony innych i mniejszymi możliwościami wpływu.</p>
<p>Można odkryć wolny czas na odpoczynek lub zmienić cele, wyznaczając sobie mniejsze, ale osiągalne. Potrzebna jest odwaga do rozmowy z przełożonym, nawet jeśli jej skutkiem byłoby załamanie kariery.</p>
<h4>Zaakceptuj swoje granice</h4>
<p>Często obserwuję rzecz następującą: jeśli ludzie są gotowi szczerze i z pokorą zaakceptować swoje granice, Bóg daje im siłę do ich poszerzenia. Kto nie trzyma się kurczowo swoich celów aż do momentu wypalenia, doświadcza często tego, że Bóg zapala go swoim ogniem. Wtedy można „płonąć, nie spalając się”.</p>
<p>Gdy Mojżesz chciał uwolnić swój naród o własnych siłach, skończyło się to katastrofą. Jednak gdy spotkał się z Bogiem w płonącym krzewie, ogarnął go ogień, którym zaczął płonąć, nie spalając się. Spotkanie z Bogiem usuwa wątpliwości i odnawia powołanie. Kto wypuści z rąk cele, które sam stworzył, być może, spotykając się z Bogiem, otrzyma nowy ogień i zostanie na nowo zapalony i ożywiony. Spotkanie z Bogiem może przekształcić zespół wypalenia w „wizję zapalenia” nowymi celami lub celami z przeszłości, ale odnowionymi przez Boga.</p>
<p>Wersety z Księgi Izajasza 54:2–3 mogą się wtedy wypełnić w nowy sposób: <em>Poszerz zasięg twojego namiotu i zasłony twoich mieszkań, nie krępuj się, wydłuż twoje sznury wbij mocno twoje paliki! Bo się rozszerzysz w prawo i w lewo, a twoje potomstwo odziedziczy narody i zaludni spustoszone miasta.</em> Jest to zaskakująca tajemnica, że ten, kto wypuści z rąk własne cele zorientowane na sukcesy i samorealizację, może spotkać się z Bogiem w nieoczekiwany sposób. W tym wersecie Bóg pozwala nam przekraczać nasze granice i zachęca nas do tego. Ale nie jest to ogień naszej własnej gorliwości, który nas spala, lecz ogień Boży, który w nas płonie jako źródło mocy, zachęty i nadziei, tak że płoniemy, nie wypalając się. Jest to też głęboki sens sytuacji opisanej w Księdze Kapłańskiej 10:1–7: jeżeli obcy ogień (własne pomysły na życie) płonie w naszych kadzielnicach (sercach), prowadzi to do katastrofy. Natomiast Boży ogień kreuje życie i daje radość tworzenia.</p>
<h4>Jestem wypalony. Co mogę teraz robić?</h4>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Wypuścić z rąk</strong></p>
<p>Dopóki trzymam dotychczasowe życie kurczowo w rękach, wewnętrzne napięcie i paraliż nie mogą ustąpić. Branie pod uwagę najgorszego oznacza często, że dana rzecz przestaje być straszna, gdyż zaczynamy się z nią rozprawiać.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong> Zaufać i mieć nadzieję</strong></p>
<p>Świadomość, że również teraz, gdy czuję się bezsilny i zdany na łaskę, mogę zaufać Bogu, a On mnie wspiera i wszystko ma w swoich rękach, może przynieść pocieszenie. Nawet jeśli we wnętrzu mamy burzę negatywnych myśli, jest bardzo ważne, aby uświadamiać sobie, że Boże obietnice również teraz są aktualne. Nawet jeśli opanowuje człowieka poczucie winy, następujące słowa nie straciły ważności: nawet, gdy my nie jesteśmy wierni, Bóg pozostaje wierny (por. List do Rzym. 3:3–4).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong> Być gotowym na nowe rzeczy</strong></p>
<p>Im szybciej dokona się potrzebnych zmian, tym większa szansa odbudowy. Niekiedy lęk, ataki paniki i reakcje obronne w stosunku do dotychczasowego środowiska są jednak tak silne, że konieczne jest znalezienie nowych form życia i pracy. Istotne jest w każdym razie unikanie nacisków wobec osoby przeżywającej wypalenie, wykazanie zrozumienia dla niej oraz niepośpieszanie jej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Skorzystać z pomocy medycznej</strong></p>
<p>W końcu ważne jest również zwrócenie się do odpowiedniego lekarza w celu złagodzenia objawów wypalenia poprzez stosowne leki oraz terapię. Nie każda reakcja wynikająca z przeciążenia czy stresu wskazuje na rozpoczynający się zespół wypalenia. Ciężar odpowiedzialności oraz obciążenia towarzyszą dzisiaj prawie każdemu zawodowi wymagającemu kwalifikacji. Z tego względu nie powinno się zbyt szybko mówić o wypaleniu, lecz utrzymywać tak długo, jak to możliwe, gotowość do zaangażowania i wydajność w pracy, starając się jednak nie przeoczyć momentu, w którym zaczyna się rozwijać destrukcyjne przeciążenie.</p>
<p>Ochronę przed wypaleniem daje odpowiedzialny i wyważony styl życia, w którym zachowany jest zdrowy stosunek pomiędzy wyzwaniami i gotowością do zaangażowanej pracy a odpoczynkiem i sensownym spędzaniem wolnego czasu. Wymaga to z jednej strony odwagi do zaakceptowania granic, z drugiej zaś odwagi do stawienia czoła wyzwaniom. Chrześcijanie mają możliwość czerpania nowych sił i nadziei ze społeczności z Bogiem. Właśnie świadomość, że to Bóg powołał nas do pewnych zadań, pozwala nam płonąć, nie wypalając się.</p>
<p><em>tłumaczenie: Agnieszka Matejek </em></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/plonac-bez-wypalenia/">Płonąć bez wypalenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/plonac-bez-wypalenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Życie w trybie kryzysowym</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zycie-w-trybie-kryzysowym/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zycie-w-trybie-kryzysowym/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 13:10:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Bill Hybels]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=942</guid>

					<description><![CDATA[<p>Większość aktywnych ludzi spędza jakąś część czasu w trybie kryzysowym. W życiu po prostu tak wychodzi. Jesteś księgowym w okresie rozliczania podatków. Reperujesz klimatyzację w sierpniu. Zakuwasz do egzaminu adwokackiego. Twoje dzieci łapią ospę wietrzną. Masz dwa tygodnie, żeby wyrobić normę sprzedaży. Problem pojawia się, kiedy spędzasz w trybie kryzysowym zbyt dużo czasu. Wtedy tryb [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zycie-w-trybie-kryzysowym/">Życie w trybie kryzysowym</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Większość aktywnych ludzi spędza jakąś część czasu w trybie kryzysowym. W życiu po prostu tak wychodzi. Jesteś księgowym w okresie rozliczania podatków. Reperujesz klimatyzację w sierpniu. Zakuwasz do egzaminu adwokackiego. Twoje dzieci łapią ospę wietrzną. Masz dwa tygodnie, żeby wyrobić normę sprzedaży.</p>
<p>Problem pojawia się, kiedy spędzasz w trybie kryzysowym zbyt dużo czasu. Wtedy tryb ten staje się stylem życia. Kiedy tak się dzieje – kiedy strzałka tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem znajduje się na czerwonym – zaczynasz robić jedyne, co da się wtedy zrobić. Oszczędzasz. Redukujesz wkład energii w pewne dziedziny życia, żeby zainwestować ją w inne – zazwyczaj w te związane z wynikami, na których skupia się twoje poczucie własnej wartości. Znaczenie zaczynają mieć tylko te niezwykle istotne sprawy, które mają się nie posypać, więc wkładasz w nie całą swoją energię. W każdej innej dziedzinie życia stajesz się skąpcem; gromadzisz energię, angażujesz się w minimalny sposób, podchodzisz powierzchownie, prześlizgujesz się po problemach, działasz pobieżnie.</p>
<h4>Powierzchowne relacje</h4>
<p>Najpierw pobieżnie zajmujesz się związkami. Więź ze współmałżonkiem, która kiedyś była silna i bliska, staje się coraz słabsza i luźniejsza. Masz nadzieję, że on czy ona nie mają poważnych potrzeb, ponieważ tobie brak energii, by sobie z nimi poradzić. Prześlizgujesz się po konfliktach. Zaklejasz plastrem poważne problemy. Naszywasz łaty i udajesz, że wcale nie jest tak źle.</p>
<p>Prześlizgujesz się też nieuważnie nad relacjami z dziećmi. Nie śledzisz już dokładnie, co się u nich dzieje. Nie wiesz, co wydarza się w ich życiach. Niewielkie oznaki problemów przyciągają twoją uwagę, ale wypierasz je z umysłu. Dostrzegasz flagi ostrzegacze, ale odwracasz głowę. Nie masz energii, by stawić im czoła – w każdym razie nie teraz. Może jutro. Albo może po prostu same przejdą.</p>
<p>Twoje przyjaźnie, które wcześniej były tak głębokie i odpowiedzialne, teraz charakteryzuje płytkość. Luźne znajomości w ogóle już nie istnieją. Wkrótce nikt nie będzie miał do ciebie dostępu, ponieważ tak będzie zajmować cię pilnowanie, żeby nic się nie posypało.</p>
<p>Podobnie traktujesz też swój związek z Bogiem. Ograniczasz modlitwy do desperackiego wołania. Ograniczasz oddawanie czci do dziękowania Bogu, że pomaga ci przetrwać szaleństwo kolejnego tygodnia. Jesteś zbyt zabiegany, by oddawać się refleksji, medytacji czy introspekcji. Zaczynasz usprawiedliwiać małe grzeszki, a potem większe. Zanim się obejrzysz, jesteś już daleko od duchowej niewinności<br />
.<br />
Potem zaczynasz pobieżnie traktować warstwę emocjonalną. Orientujesz się, że wybuchasz gniewem częściej niż trzeba, ale nie masz czasu, żeby zastanowić się dlaczego. Nie zwracasz już uwagi na uczucia takie jak uraza, smutek czy wina. Stajesz się mechanicznym żołnierzykiem: tylko maszerujesz, robisz, co trzeba, i upychasz swoje uczucia coraz głębiej. Gdybyś wiedział, że one gromadzą się i planują emocjonalną rewoltę, która pewnego dnia śmiertelnie cię przestraszy, może zwracałbyś na nie uwagę. Ale tego nie wiesz. Poza tym nie masz dość energii, żeby przewracać każdy kamień i brnąć przez lepkie błoto swojego życia emocjonalnego. Nie masz czasu zajrzeć do swojego wnętrza.</p>
<h4>Sprawdź wszystkie wskaźniki</h4>
<p>Nawet jeśli masz czas na rozważenie swojego stanu emocjonalnego, istnieją duże szanse na to, że tego nie zrobisz. Społeczność chrześcijańska ma bogatą tradycję ignorowania emocjonalnej strony życia. Jeśli chodzi o odczytywanie wskaźników na desce rozdzielczej swojej psychiki, wielu chrześcijan patrzy tylko na jedną wskazówkę: duchową. Zakładają, że jeśli z przekonaniem podążają drogą Chrystusa, jeśli modlą się i odbierają pożyteczne nauki, jeśli oddają cześć publicznie i prywatnie, wszystko jest w porządku.</p>
<p>Niektórzy chrześcijanie posuwają się o krok dalej i sprawdzają wskazówkę fizyczną. Wierzą podobnie jak my, że częścią posłuszeństwa chrześcijańskiego, częścią oddawania się Bogu do pełnej dyspozycji, jest dbanie o swoje ciało. Jedzą więc siemię lniane i korę drzew, podnoszą ciężary i ćwiczą aerobik. Są przekonani, że utrzymując w normie wskaźnik duchowy i fizyczny, będą w stanie pracować ciężko, utrzymywać kurs i wygrywać aż do śmierci.</p>
<p>Ale chociaż te wskaźniki są istotne, istnieje też trzecia wskazówka, emocjonalna, zaś ignorowanie jej stało się przyczyną upadku wielu silnych duchowo i fizycznie ludzi (&#8230;).</p>
<blockquote><p>Stajesz się mechanicznym żołnierzykiem: tylko maszerujesz, robisz, co trzeba, i upychasz swoje uczucia coraz głębiej</p></blockquote>
<h4>Kurczenie się serca</h4>
<p>Wyczerpanie emocjonalne wynikające z życia w kryzysie powoduje w końcu kurczenie się serca. Serce takie nie czci już tak autentycznie jak kiedyś i nie kocha Boga z taką pasją jak wcześniej. Nie jest już wrażliwe na potrzeby innych i straciło płomień współczucia.</p>
<p>Podczas gdy serca zdrowych chrześcijan powiększają się, obejmując coraz więcej Serca Chrystusa, serca chrześcijan w trybie kryzysowym stają się wyschnięte i słabe. Pewien mężczyzna z naszego kościoła powiedział: „Macie rację w kwestii trybu kryzysowego. Mam więcej pracowników, większy budżet, większy budynek, większy dom, większe konto bankowe i większy brzuch niż pięć lat temu. Ale za to mam tylko pustą jamę w miejscu, gdzie kiedyś było moje serce”.</p>
<p>Podczas gdy często lekceważymy wyczerpanie emocjonalne, nie da się ignorować spustoszenia, jakie czyni ono w naszym życiu. Poza wysysaniem współczucia z serca wyczerpanie emocjonalne sprawia też, że jesteśmy podatni na grzech. Ludzie, którzy są wyczerpani emocjonalnie lub których emocje były zaniedbywane, zaczynają na emocjonalnym poziomie nawoływać o pocieszenie, ulgę, ucieczkę, o coś, co sprawi, że poczują się dobrze i co zaspokoi ich zmysły. Zaczynają pragnąć szybkich zastrzyków szczęścia. Mamią ich pokusy, które nigdy wcześniej ich nie pociągały. Czynności, których nigdy wcześniej nawet nie rozważali, stają się realnymi opcjami. Pewien chrześcijanin, który popełnił cudzołóstwo, zmobilizował nas do uczynienia rozrywki priorytetem w naszym małżeństwie. Podpowiedział nam też, żebyśmy uważnie obserwowali nasze wskaźniki emocjonalne (&#8230;).</p>
<p>– Nie pozwólcie, żeby doszły do zera – ostrzegał. – Kiedy człowiek ulega wyczerpaniu emocjonalnemu, zaczyna pragnąć szybkiego rozwiązania. I nader często pojawia się ono w postaci niedozwolonych związków. W sekretnych spotkaniach i potajemnych rozmowach jest coś takiego, co daje szybko działającą euforię, której pragnie wyczerpana emocjonalnie osoba. Ale jest to euforia z gatunku tych, które gwarantują zły odjazd.</p>
<h4>Wybierz powolne ładowanie</h4>
<p>Wyczerpane akumulatory emocjonalne również potrzebują podładowania. Chodzi o to, by określić, co cię odnawia, a potem uwzględnić to w swoich planach. Oznacza też rozkładanie emocjonalnie wyczerpujących obowiązków w taki sposób, żeby pomiędzy nimi móc podładować się do poziomu emocjonalnej pełni. W naszej kulturze jest to niemałe wyzwanie. Dzisiejsza nowoczesna technologia umożliwia ludziom branie na siebie ogromnej ilości obowiązków i wyciskanie każdej minuty jak cytryny (&#8230;).</p>
<p>Zreorganizowanie życia i przyjęcie łatwiejszego do opanowania planu zajęć daje czas na podładowywanie. Ale wtedy trzeba odkryć konkretne czynności, które mogą naładować nas i uzupełnić nasze zasoby emocjonalne. Musimy włączyć w swoje plany zajęć formy rozrywki, które naprawdę nas relaksują.</p>
<p>We współczesnej kulturze zachodniej mamy tendencję do postrzegania rozrywki jako luksusu, jako czegoś, w co angażujemy się, kiedy nie mamy nic ważnego i produktywnego do zrobienia. Nie dla wszystkich jest to oczywiście prawda. Z pewnością niektórzy ludzie czytający te słowa mogliby oskarżyć swoich współmałżonków o to, że zbyt angażują się w rozrywkę lub są zbyt „powolni”. Jednak wielu ludzi zrobiłoby wielką przysługę sobie, swoim współmałżonkom i rodzinom, gdyby nauczyli się relaksować, znaleźli wytchnienie w rozrywce, która by ich ożywiała. Zamiast luksusem może okazać się to koniecznym antidotum na chroniczne wyczerpanie emocjonalne.</p>
<blockquote><p>We współczesnej kulturze zachodniej mamy tendencję do postrzegania rozrywki jako luksusu. Zamiast luksusem może okazać się to koniecznym antidotum na chroniczne wyczerpanie emocjonalne</p></blockquote>
<h4>Spotkajmy się jeszcze raz</h4>
<p>Kolejnym sposobem napełnienia zbiorników emocjonalnych jest kultywowanie ożywiających związków. Podobnie jak my znasz prawdopodobnie trzy rodzaje związków.</p>
<p>Po pierwsze, związki wyczerpujące, z rodzaju tych, które wysysają energię. Ludzie ci mogą być mili, ale z jakiegoś powodu coś między wami nie gra; może zawsze chcą czegoś od ciebie i nigdy nie dają nic w zamian. W ciągu godziny spędzonej z takimi ludźmi sześć razy patrzysz na zegarek, a po wyjściu sugerujesz współmałżonkowi, żeby następne spotkanie ustalić na rok 2025. Nie to, że ich nie lubisz, ale zawsze po wyjściu od nich czujesz pustkę.</p>
<p>Następne są związki neutralne. Właściwie cię nie wysysają; trochę od ciebie czerpią, ale też trochę oddają w zamian, więc jesteście kwita. Mimo to takie związki nie ulepszają naprawdę twojego życia i nie czujesz wielkiej motywacji, żeby je podtrzymywać.</p>
<p>Wreszcie są też związki ożywiające, które mogą tchnąć w ciebie życie. Odwiedzasz inną parę i po, jak się wydaje, paru minutach mówisz: „Niesamowite, już 23:30. Kiedy minął ten wieczór?”. Jadąc do domu, zastanawiasz się głośno ze współmałżonkiem, jakie mają plany na piątek. Nie masz ukrytych zamiarów. Nie potrzebujesz niczego od nich ani nie czujesz wobec nich zobowiązania; nie musisz im doradzać lub ich „naprawiać”. Po prostu lubisz z nimi być. Możesz zrelaksować się. Możesz rozmawiać swobodnie. Kiedy się rozstajecie, wszyscy czują się odświeżeni, pełni energii i beztroscy.</p>
<p>(&#8230;) wielu ludzi, szczególnie pracujących w zawodach związanych z pomocą innym, ma pewną ilość związków neutralnych, wiele wyczerpujących i niewiele, jeśli w ogóle, związków ożywiających. Czy jest coś dziwnego w tym, że czują się wyczerpani emocjonalnie? Jezus miał o wiele bardziej zrównoważony układ związków. Umyślnie wystawiał się na wyczerpujących ludzi – masy, które się Go trzymały, pragnęły uzdrowienia, zadawały nieustannie strumienie pytań. Wygląda na to, że miał dość neutralne związki z przyjaciółmi i uczniami, którzy za Nim podążali, ale pozostawali na pograniczach Jego życia. Ale w życiu Jezusa była też pewna ilość ożywiających ludzi. Często wymykał się gdzieś z Piotrem, Jakubem i Janem, a także zatrzymywał u Marii, Marty i Łazarza. Potrzebował czasu z ludźmi, którzy ponownie napełniali Jego ducha, podbudowywali Go i zapewniali Mu swobodę odprężenia się. Wydaje nam się, że jednym z powodów, dla których Jezus załamał się nad grobem Łazarza, było to, że stracił pobudzającego brata.</p>
<p>Częścią bycia chrześcijaninem jest dawanie tym, którzy nie mogą nic oddać w zamian. Jeśli twierdzimy, że idziemy śladem Jezusa, powinniśmy umyślnie podtrzymywać wyczerpujące związki, podobnie jak On, a także neutralne. Ale nie możemy przeładowywać naszego świata ludźmi wyczerpującymi i neutralnymi. Skoro Jezus potrzebował ożywiających związków, o ileż bardziej potrzebujemy ich my?</p>
<h4>Nie bój się zredukować biegu</h4>
<p>Zalanie się łzami nad biurkiem w pracowite sobotnie popołudnie to jedna z lepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek mi się przydarzyły. Desperacja sprawiła, że stawiłem czoła temu, co życie w trybie kryzysowym i wyczerpanie emocjonalne zrobiło mi oraz moim związkom z ludźmi, których kocham, i to ona zmotywowała mnie do zrobienia czegoś z tym problemem. Zmusiło mnie to do podjęcia największego ryzyka w moim życiu. Dało mi swobodę powrotu do rekreacji bez poczucia winy, że robię coś „nieproduktywnego” (&#8230;).</p>
<p>Nie było łatwo dokonać tych zmian, a wielu ludzi może nie zgadzać się z krokami, które podjąłem. Ale mogę z całego serca powiedzieć, że wyjście z życia w trybie kryzysowym było warte ceny, jaką musiałem zapłacić. Wspaniale jest znowu odnosić się do pracowników jak do ludzi. Mieć przyjaciół, którzy znów uważają mnie za odpowiedzialnego. Mieć czas aktywnie zajmować się dziećmi. Móc znowu włożyć twórczą energię w małżeństwo.</p>
<p>Chciałbym wykrzyczeć to ze szczytów wszystkich gór: Warto podjąć każdą radykalną zmianę, żeby wyjścia z trybu kryzysowego. Warto!</p>
<p>Może ty również potrzebujesz radykalnych zmian w życiu. Może musisz zrewidować swój zakres obowiązków w pracy. Może powinieneś zredukować ilość podróży. Może musisz zrezygnować z członkostwa w zarządzie albo porzucić ten dodatkowy kurs. Kolejnym rozwiązaniem może być odmowa brania na siebie tylu projektów, zatrudnienie dodatkowej pomocy albo okrojenie swoich celów. Można nawet zgodzić się na „degradację” lub zrezygnować ze wspaniałej sposobności – albo z całej ich garści. Jak wspaniały jest styl życia, który nie daje ci czasu, by się nim cieszyć?</p>
<h6>Artykuł został opracowany na podstawie książki Billa i Lynne Hybelsów – Więzi i więzy – wydanej prze wydawnictwo Esprit, Kraków 2010, tłum. D.Kurek (fragmenty rozdziału 11: Życie w trybie kryzysowym).</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zycie-w-trybie-kryzysowym/">Życie w trybie kryzysowym</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zycie-w-trybie-kryzysowym/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mogę wygrać, grając fair</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/moge-wygrac-grajac-fair/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/moge-wygrac-grajac-fair/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 10:35:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1000</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak wygląda typowy dzień zawodowego piłkarza? Kew Jaliens: Teraz, gdy mieszkam w Krakowie, jest trochę inaczej. Wcześniej, w Holandii, gdzie żyją wszyscy moi bliscy, zwykle po treningach miałem wiele spotkań z różnymi ludźmi. W kalendarzu na wolne dni zazwyczaj planowałem spotkania z rodziną, przyjaciółmi. Staram się, aby moja rodzina była zawsze na pierwszym miejscu. Rano, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/moge-wygrac-grajac-fair/">Mogę wygrać, grając fair</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jak wygląda typowy dzień zawodowego piłkarza?</strong></p>
<p><strong>Kew Jaliens:</strong> Teraz, gdy mieszkam w Krakowie, jest trochę inaczej. Wcześniej, w Holandii, gdzie żyją wszyscy moi bliscy, zwykle po treningach miałem wiele spotkań z różnymi ludźmi. W kalendarzu na wolne dni zazwyczaj planowałem spotkania z rodziną, przyjaciółmi. Staram się, aby moja rodzina była zawsze na pierwszym miejscu. Rano, w drodze na trening, zawożę dzieci do szkoły, po południu je odbieram. Po powrocie z treningu, jeżeli nie mam innych spraw, resztę dnia spędzam z rodziną. Jestem człowiekiem rodzinnym. Piłkę traktuję jako moją pracę. To jest mój zawód, w którym wypełniam swoje obowiązki. Jeżeli tylko mam wybór, wybieram czas z moją rodziną.</p>
<p><strong>Osman Chavez</strong>: Przede wszystkim musimy pamiętać o tym, że mamy pracę i jest ona ważnym elementem w życiu. Moją pracą jest piłka nożna, codzienny trening. Jeśli nie trenuję, spędzam czas z rodziną. Ale przede wszystkim, i to jest najważniejsze, spędzam czas z Panem Bogiem. To są trzy najwyższe priorytety w moim życiu: Bóg, rodzina i praca. Ale najważniejszy z nich jest Bóg.</p>
<p><strong>Andrés Riose:</strong> Wracam do domu mniej więcej o godz. 13.00 i towarzyszę rodzinie podczas posiłku w domu. Jeśli nie jestem zbyt zmęczony, bawię się z synem, a jeśli jestem zmęczony, kładę się na sjestę. W Argentynie mamy zwyczaj, żeby kłaść się spać w czasie sjesty. Po sjeście staram się spędzić czas z rodziną, na przykład zwiedzamy miasto. Razem z synem uwielbiamy Boga, słuchamy muzyki chrześcijańskiej. Kiedy dołącza do nas żona, tańczymy w domu wszyscy troje. Wybieramy takie rzeczy, żeby miło spędzić czas i dobrze się czuć. Potem kolacja. Tak wygląda mniej więcej każdy dzień, ale wiadomo, że każdy dzień jest też niespodzianką.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Dla wielu ludzi piłka nożna to dobry sposób na relaks i aktywny odpoczynek. Dla Was jest ona pracą zawodową. Jak w takim razie odpoczywacie? </strong></p>
<p><strong>Kew Jaliens:</strong> Odpoczynek dla mnie to wszystko, tylko nie piłka. Jeżeli jestem w domu, nie oglądam żadnych meczów. Poświęcam czas innym rzeczom. Dla mnie odpoczynek to czytanie książki czy słuchanie muzyki. Wiele razy odpoczywam, oglądając z moimi dziećmi telewizję, szczególnie bajki. Dla nich jest to bardzo ważne, że jestem obecny. Gdy razem z żoną zdecydowaliśmy się mieć dzieci, naturalnym priorytetem w spędzaniu wolnego czasu stały się właśnie one. Pozwalamy, by to one podpowiadały nam, co chcą wspólnie z nami robić.</p>
<p><strong>Osman Chavez:</strong> Nie. Tylko nie piłka (śmiech). Oczywiście piłka nożna to moja praca, ale zawsze jest czas na inne rzeczy. Z reguły trenujemy najczęściej raz dziennie do południa, dlatego mamy więcej czasu, żeby spędzić go w domu. Jestem wtedy z rodziną, słucham muzyki, oglądam programy chrześcijańskie, czytam książki. Obecna sytuacja wymaga, bym koncentrował się na piłce nożnej. Jesteśmy teraz na najwyższej pozycji i dlatego bardzo ważne jest, żeby utrzymać tę pozycję, skupić się na tym i wygrywać mecze. Mam nadzieję, że jak będę miał wakacje, uda mi trochę więcej zwiedzić.</p>
<p><strong>Andrés Rios:</strong> Jeśli mam wolny dzień, spotykam się z Osmanem i jego rodziną. Ostatnio pojechaliśmy do Zakopanego. Tam jest bardzo ładnie. Prawie każdy wolny dzień spędzamy razem – rodzina Osmana i moja. Chcemy zwiedzać więcej w Krakowie, pójść razem do zoo, ze względu na dzieci. Chodzę też z żoną na zakupy, bo ona, tak jak większość kobiet, lubi robić zakupy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>W jaki sposób wspiera Was rodzina? Jak radzą traktują to, że jesteście zawodowymi piłkarzami?</strong></p>
<p><strong>Kew Jaliens:</strong> Żona wie, że piłka nożna jest częścią mojej pracy. Jestem piłkarzem od 17 roku życia. Kiedy wychodziła za mnie za mąż, wiedziała, co się z tym wiąże, i przyjęła to. Nie jest to dla niej żadnym problemem.</p>
<p><strong>Osman Chavez:</strong> Moja rodzina doskonale zdaje sobie sprawę, że mogłem zostać zawodowym piłkarzem tylko dzięki Bożej łasce. Są zadowoleni, wdzięczni Bogu również za to, że znajduję dla nich czas. Są szczęśliwi, w żaden sposób niczego mi nie zarzucają. Wspierają mnie w mojej pracy na co dzień.</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>Jestem chrześcijaninem, ale jestem też piłkarzem, który bardzo chce wygrać każdy swój mecz. Mogę Cię zatrzymać, jeżeli muszę, ale moją intencją nigdy nie jest cię zranić</p>
<p>&nbsp;</p></blockquote>
<p><strong>Czy dobrze czujecie się w Polsce? </strong></p>
<p><strong>Kew Jaliens:</strong> Odkryłem w Polakach gotowość niesienia pomocy. Wiele razy, gdy szedłem do sklepu po zwykłe zakupy i ekspedientka nie rozumiała, o co mi chodzi, spotykałem kogoś gotowego służyć tłumaczeniem. Doświadczyłem tego w wielu innych sytuacjach. Początkowo jesteście jakby nieśmiali i wycofani, ale jeżeli ktoś zwróci się do was z prośbą o pomoc, przełamujecie lody i jesteście gotowi nawiązać kontakt.</p>
<p><strong>Andrés Rios:</strong> Tak, bardzo mi się tu podoba. Zawsze powtarzam, że ten kraj mnie zaskoczył. Ludzie, których spotykamy, są bardzo mili w stosunku do obcokrajowców. To mnie cieszy. Mój menadżer i ludzie, którzy opiekują się moją karierą, twierdzą to samo. Zaskoczyło mnie, że oni też tak uważają, ponieważ znamy różne kraje – Anglię, Włochy, prawie całą Europę. Ponadto Pan Bóg rozbudził w moim sercu troskę i czułość wobec Polaków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>A polscy kibice?</strong></p>
<p><strong>Kew Jaliens:</strong> Są bardzo głośni, ale mnie się to podoba. W Holandii kibice dają o sobie znać tylko wtedy, gdy gra dobrze się toczy i gdy strzelisz trzy bramki. A jeżeli coś źle idzie, to można usłyszeć, co o tobie myślą. Polscy kibice są inni. Zagrzewają zespół do walki bez względu na to, jaki jest wynik. To jest niesamowicie zachęcające, że ci, którzy przychodzą zobaczyć mecz, wspierają bezwarunkowo grupę, której kibicują.</p>
<p><strong>Osman Chavez:</strong> To dla mnie coś niezwykłego, że są w Polsce ludzie, którzy bardzo lubią piłkę nożną i żyją tym sportem. Nawet jeżeli przegrywamy mecz, zawsze nas wspierają i dopingują. A kiedy schodzimy z boiska, pozdrawiają – i to jest wspaniała sprawa.</p>
<p><strong>Andrés Rios:</strong> W Argentynie kibice mają mnóstwo papieru, bębnów i przez cały mecz śpiewają, wspierają zawodników. Są przy tym bardzo głośni. Jeżeli drużynie nie idzie dobrze, to usłyszy z trybun, że jest źle. Trzeba się z tym umieć zmierzyć. Takie sytuacje mogą zdarzyć się wszędzie. Tutaj pod tym względem publika na meczach jest trochę podobna.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Jesteście ludźmi wierzącymi w Boga. Co jest dla Was najcenniejsze w przyjaźni z Nim? </strong></p>
<p><strong>Kew Jaliens:</strong> Dla mnie w przyjaźni z Bogiem najcenniejsza jest miłość, którą dostaję od Niego. Kiedy odkrywałem, co Bóg zrobił i robi dla mnie każdego dnia, to mogę, poprzez wdzięczność za te wszystkie rzeczy, budować z Nim relację. W tej relacji otrzymuję od Niego miłość, czuję, że On mnie kocha. Wtedy uczę się kochać innych ludzi, zamiast tylko zwracać uwagę na ich zewnętrzność. To pomaga mi być bardziej cierpliwym wobec ludzi również z innych kultur. Pomaga mi nie osądzać innych na podstawie pierwszego wrażenia czy tego, jak się zachowują. Boża miłość daje mi też pewność, że dla każdego człowieka jest światło nadziei. To wszystko możliwe jest dzięki Jezusowi.</p>
<p><strong>Osman Chavez</strong>: Wszystko jest dla mnie cenne w relacji z Bogiem! Kiedy Go chwalę, wywyższam, kiedy się modlę. To jest dla mnie najważniejsze. Bóg nas powołał, żebyśmy głosili Jego Słowo, i właśnie to staram się robić. To jest najwspanialsza relacja – z Bogiem. Jestem bardzo szczęśliwy, kiedy mogę być Mu posłuszny i poddać się Jego woli. Każdego dnia, z tej relacji z Bogiem, otrzymuję to, co jest w życiu najlepsze.</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>Gdy razem z żoną zdecydowaliśmy się mieć dzieci, naturalnym priorytetem w spędzaniu wolnego czasu stały się właśnie one. Pozwalamy, by to one podpowiadały nam, co chcą wspólnie z nami robić</p></blockquote>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>A co zaskakuje Was w Bogu najbardziej?</strong></p>
<p><strong>Andrés Rios:</strong> Jego wierność. Przyjąłem Pana Jezusa, kiedy miałem 16 lat. To były moje pierwsze kroki. Znajdowałem się w bardzo trudnej sytuacji – żyłem z kobietą, która nie jest teraz moją żoną. Popełniałem różne błędy, ale zawsze mogłem doświadczyć Bożej wierności. Poznałem słowa z Psalmu 139, w którym jest napisane, że gdy jeszcze byliśmy w łonie matki, Pan Bóg już wtedy nas znał. Zrozumiałem tę wierność. Pomyślałem sobie: „Nie sądziłem nigdy, że ktoś może tak dochować wierności”.</p>
<p>Po latach spędzonych z Panem Bogiem, kiedy zdarzają się jakieś upadki, potknięcia, widzę, że Bóg jest zawsze wierny. Zawsze i wszędzie. Kto się od Niego oddala, zawsze może do Niego wrócić. To jest najwspanialsze dla każdego chrześcijanina. Jeżeli powierzamy swoje życie Bogu, to nawet gdy potkniemy się i upadniemy, możemy zawsze do Niego wrócić.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>A jak jest na boisku? Czy dyskutujecie z Panem Bogiem o tym, co się tam dzieje? </strong></p>
<p><strong>Andrés Rios:</strong> Na początku przychodzi takie pytanie: „Dlaczego dzieje się to, dlaczego dzieje się tamto?”. Teraz rozumiem, że Bóg zawsze ma kontrolę nad wszystkim. Trzymam się Bożego Słowa i wiem, że Jego myśli nie są naszymi myślami, a nasze drogi nie są drogami Pana Boga. Zawsze kiedy pojawia się we mnie gniew albo pytanie, dlaczego coś się dzieje, uświadamiam sobie tę prawdę, że Bóg ma kontrolę nad wszystkim.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy jako piłkarz, który jest chrześcijaninem, w szczególny sposób zwracasz uwagę na zasady fair play? </strong></p>
<p><strong>Kew Jaliens:</strong> Jestem chrześcijaninem, ale jestem też piłkarzem, który bardzo chce wygrać każdą swoją grę. Gram na obronie, więc zdarza się, że muszę czasami kogoś zatrzymać czy ściągnąć na ziemię. Najważniejsze w grze fair play są moje intencje. Nie fair są motywacje, by kogoś zranić. Mogę zatrzymać przeciwnika, jeżeli muszę, ale moją intencją nigdy nie jest go zranić. Nie zachowuję się agresywnie, nie napluję komuś w twarz, nie uderzę łokciem czy coś w tym rodzaju. Jeśli chodzi o mnie, to pokładam nadzieję w sile, którą daje mi Jezus, w tym, że mogę wygrać, grając fair.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy trudno jest świadczyć o Bogu na boisku, w klubie?</strong></p>
<p><strong>Osman Chavez:</strong> W klubie jest trudniej, bo to są koledzy z pracy. Nie jest łatwo z nimi na ten temat rozmawiać. Kiedy ktoś przychodzi do domu Bożego, do kościoła, o wiele łatwiej jest mu głosić Słowo Boże. Jeśli tam ktoś przychodzi, to nie jest to przypadek. Przychodzi, bo szuka odpowiedzi. I w takich sytuacjach jest zawsze łatwiej mówić o Bogu, ale wiem, że Bóg powołał nas do tego, żebyśmy byli odważni, żebyśmy nigdy się nie bali świadectwa naszej wiary, ponieważ On jest z nami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Kew Jaliens</strong> – urodził się w Rotterdamie, ma 33 lata. Holenderski piłkarz występujący na pozycji obrońcy. W sezonie 2004/2005 przyczynił się do awansu swojego klubu do półfinału Pucharu UEFA, a w następnym (2005/2006) zdobył z AZ Alkmaar wicemistrzostwo Eredivisie. 1 marca 2006 roku Jaliens zadebiutował w reprezentacji w zwycięskim (1:0) meczu z Ekwadorem. Marco van Basten powołał Jaliensa do kadry na Mistrzostwa Świata w Niemczech.</p>
<p><strong>Osman Chavez</strong> – urodzony w Guadalupe (Honduras), ma 27 lat, piłkarz. Pozycja na boisku – obrońca. Będąc zawodnikiem CD Platense został na rok wypożyczony do CD Motagua Tegucigalpa, skąd po raz pierwszy otrzymał powołanie do reprezentacji Hondurasu (2008). Uczestnik ubiegłorocznych finałów MŚ w RPA. Od sierpnia 2010 roku jest zawodnikiem Wisły Kraków. Zawsze podkreśla, że wszystko, co osiągnął jako piłkarz, zawdzięcza Bogu.</p>
<p><strong>Andrés Rios</strong> – urodzony w Buenos Aires (Argentyna), ma 22 lata. Pozycja na boisku – napastnik. W barwach stołecznego klubu zdobył w 2008 roku mistrzostwo (Torneo Clausura). Strzelił też kilka ważnych bramek, m.in. w meczu Copa Sudamericana przeciwko brazylijskiemu Botafogo, czym przyczynił się do awansu River do ćwierćfinału rozgrywek. W 2009 roku wraz z reprezentacją Argentyny U-20 uczestniczył w młodzieżowych mistrzostwach Ameryki Południowej.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/moge-wygrac-grajac-fair/">Mogę wygrać, grając fair</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/moge-wygrac-grajac-fair/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zaburzenia odżywiania wśród nastolatków</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zaburzenia-odzywiania-wsrod-nastolatkow/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zaburzenia-odzywiania-wsrod-nastolatkow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 09:32:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimiera Sikora]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=997</guid>

					<description><![CDATA[<p>W grupie przedszkolaków przeprowadzono eksperyment. Każdemu dziecku wręczono dwie lalki o identycznej twarzy, włosach, tak samo ubrane. Różniły się jedynie tuszą. Poproszono je, by wskazały, która lalka bardziej im się podoba. Wszystkie, w przytłaczającej większości, wybrały szczupłą lalkę. Dorastające dzieci, obserwują, jak dorośli pilnują wagi, oglądają reklamy dietetycznego pożywienia, szczupłe tancerki, aktorki i modelki. Idea, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zaburzenia-odzywiania-wsrod-nastolatkow/">Zaburzenia odżywiania wśród nastolatków</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W grupie przedszkolaków przeprowadzono eksperyment. Każdemu dziecku wręczono dwie lalki o identycznej twarzy, włosach, tak samo ubrane. Różniły się jedynie tuszą. Poproszono je, by wskazały, która lalka bardziej im się podoba. Wszystkie, w przytłaczającej większości, wybrały szczupłą lalkę. Dorastające dzieci, obserwują, jak dorośli pilnują wagi, oglądają reklamy dietetycznego pożywienia, szczupłe tancerki, aktorki i modelki. Idea, że szczupłe jest lepsze, zyskała w dzisiejszej kulturze taką moc, że wywiera wpływ na myślenie naszych dzieci już we wczesnym dzieciństwie.</p>
<p>Młodzi ludzie, u których rozwijają się zaburzenia w odżywianiu, często wcale nie są otyli. Jednak strach przed otyłością w społeczeństwie promującym smukłość może popchnąć ku szkodliwym metodom odżywiania się i przeczyszczania.</p>
<h4>Zaczyna się od wnętrza</h4>
<p>Sprawą najistotniejszą jest zrozumienie, że problemy odżywiania (anoreksja, bulimia, otyłość) nie sprowadza się jedynie do kwestii pożywienia czy masy i wymiarów ciała, choć tak by się mogło wydawać. Zaburzenia w przyjmowaniu pokarmów są nierozerwalnie związane z konfliktami wewnętrznymi. Jedzenie staje się po prostu formą walki z licznymi problemami natury psychologicznej, jakie trapią nastolatki i ludzi u progu dorosłości. U podłoża tych zaburzeń mogą leżeć problemy uczuciowe, naturalna w młodym wieku potrzeba określenia własnej tożsamości, negatywny obraz własnej osoby, paradoks jednoczesnego odczuwania miłości i nienawiści do swojej rodziny, rozwój seksualny.</p>
<p>Zaburzenia w przyjmowaniu pokarmów znacznie częściej występują u dziewcząt niż u chłopców, chociaż w ostatnim okresie wzrasta liczba zachorowań i u tych drugich. Każdy przypadek jest jednak inny i kluczem do jego zrozumienia jest dziecko, a nie tylko występujące objawy. Problem jest złożony i delikatny, a jego rozwiązanie zazwyczaj trwa długo. Jednak im wcześniej nastąpi rozpoznanie, tym łatwiejsze będzie leczenie, które dotyczy nie tylko działań medycznych, lecz obejmuje również terapię psychologiczną dziecka i jego rodziny.</p>
<p>W pracy z dziećmi i z młodzieżą ważne jest także podejmowanie działań profilaktycznych, których celem jest wychowanie młodego człowieka. Jako rodzice możemy mu pomóc stawić czoła kłopotom, jakie niesie życie, w bardziej zdrowy i skuteczny sposób niż głodówka, objadanie się czy przeczyszczanie.</p>
<h4>Kontrola nad otoczeniem</h4>
<p>Badacze i teoretycy widzą źródła zaburzeń w odżywianiu w grupie uwarunkowań zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Do tych pierwszych zaliczają to, co wiąże się z funkcjonowaniem człowieka na różnych poziomach – a więc myśli, odczucia, działania. Do drugich z kolei to, co wiąże się z funkcjonowaniem środowiska, w którym żyje jednostka, na poziomie społecznym, kulturowym i ekonomicznym. Niekorzystny układ i nasilenie czynników obu rodzajów mogą przyczynić się do wystąpienia choroby.</p>
<p>Szkoła jest miejscem, w którym dzieci i młodzież spędzają dużo czasu i są poddawani oddziaływaniu różnych bodźców zewnętrznych (ocena społeczna, moda itp.), jak i wewnętrznych (zamęt tożsamościowy, burza hormonalna). Wówczas to sfera jedzenia może stać się obszarem, za pomocą którego nastolatek będzie próbował utrzymać kontrolę nad swoim ciałem oraz otoczeniem społecznym. Stąd oddziaływania profilaktyczne, głównie pierwszego stopnia (skierowane do dzieci jeszcze niezagrożonych nieprawidłowym stosunkiem do jedzenia i własnego ciała), ale też drugiego stopnia (skierowane do dzieci, które ujawniają pewne symptomy zaburzeń jedzenia), dają szansę na zatrzymanie lub odwrócenie tych negatywnych tendencji.</p>
<p>Ze względu na to, że od wielu lat pracuję w poradni psychologiczno-pedagogicznej, sama systematycznie prowadzę w szkołach różnego typu zajęcia warsztatowe, profilaktyczne, w tym promujące zdrowie i zdrowy styl życia. Są takie programy profilaktyczne, które prowadzę przez kilka lat z tą samą klasą, np. w klasach IV–VI szkoły podstawowej lub I–III gimnazjum. Sama forma warsztatów, w tym aktywne metody pracy, zapewnienie poczucia bezpieczeństwa i dyskrecji, a zwłaszcza możliwość prezentowania własnych pomysłów i rozwiązań sprawiają, że zajęcia te są bardzo lubiane przez uczniów. Stanowią dla nich nową formę zdobywania wiedzy i umiejętności, zwłaszcza w sferze psychicznej, związanej z radzeniem sobie z własnymi emocjami i problemami.</p>
<h4>Fałszywe wartości</h4>
<p>Na zajęciach warsztatowych wiele miejsca poświęcam tematom dotyczącym akceptacji siebie i swojej odmienności oraz wzmacnianiu poczucia własnej wartości u dzieci. W tym także „rozbrajaniu” fałszywych wartości, promowanych przez współczesną kulturę, jakimi są np. atrakcyjność fizyczna czy inteligencja. Wskazuję te prawdziwe wartości życia, jakimi są: miłość do ludzi, dobroć, łagodność, współczucie, prawość, wiarygodność, prawdomówność, odpowiedzialność itp. Uczę dzieci pozytywnego myślenia i mówienia o sobie, równoważenia swoich słabości przez maksymalne wykorzystanie silnych stron. Wyjaśniam zmiany zachodzące w okresie dojrzewania w sferze fizycznej, emocjonalnej i seksualnej, pomagam nastolatkom w poszukiwaniu swojego miejsca w świecie i określaniu własnej tożsamości. Zachęcam też do poszukiwania wartości i przekonań, na których można się oprzeć w życiu, takich jak np. wiara w Boga.</p>
<p>Zajęcia te wymagają ode mnie dużej otwartości i zaangażowania w problemy dzieci, ale obserwowanie zmian, jakie się w nich dokonują, i zyskiwanie ich zaufania przynoszą mi ogromną satysfakcję zawodową i osobistą.</p>
<p>Mogę stwierdzić, że jeśli nastolatek „wie, kim jest”, ma poczucie własnej wartości i tożsamości oraz otrzymuje wsparcie i zrozumienie w rodzinie, znacznie lepiej radzi sobie z presją, jakiej doświadcza w szkole ze strony rówieśników, oraz z rozwiązywaniem różnych problemów, w tym dotyczących odżywiania.</p>
<p>Moje doświadczenia wskazują, że jeśli działania profilaktyczne prowadzone są systematycznie przez dłuższy czas, w dużej mierze przynoszą spodziewane efekty. Natomiast trudno jest mówić o skuteczności działań jednorazowych, sporadycznych.</p>
<blockquote><p>Jeśli nastolatek „wie, kim jest”, znacznie lepiej radzi sobie z rozwiązaniem problemów, także dotyczących odżywiania</p></blockquote>
<h4>Nie ten najprzystojniejszy</h4>
<p>Bóg ukształtował człowieka na swój własny obraz. Jakże niemądrą rzeczą jest zatem wątpienie w naszą wartość. A Boże spojrzenie na kult piękna zostało wyrażone niezwykle jasno ponad trzy tysiące lat temu, kiedy to prorok Samuel poszukiwał króla dla Izraela. Samuel oczywiście wybrał najwyższego i najprzystojniejszego syna Jessego, lecz Bóg powiedział mu, że był to niewłaściwy wybór:<em> Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce</em> (1 Sam. 16:7).</p>
<p>Nawet chrześcijanie nie wpajają dzieciom pełnego znaczenia tych słów. Stąd niektóre dzieci są tak bardzo pozbawione poczucia własnej wartości, że nie potrafią nawet uwierzyć, iż Bóg mógłby je kochać. Wartości, które ceni Bóg, są często ukryte, niewidoczne dla ludzkich oczu. Najbardziej cieszą Go owoce Ducha w nas, tj.<em> miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie</em> (List do Gal. 5:22–23).</p>
<p>Bóg kocha całe stworzenie i troszczy się o nie, w sposób szczególny jednak umiłował człowieka – tak, że Syna swego<em> Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne</em> (Ew. Jana 3:16).</p>
<h4>Jak siebie samego</h4>
<p>On nakazał nam kochać bliźniego jak siebie samego i chce, byśmy, kochając innych, kochali najpierw samych siebie. Stworzył nas tak cudownie i godne podziwu są Jego dzieła (Psalm 139:14).</p>
<p>Bóg chciał, abyśmy byli różni, odmienni, niepowtarzalni, nie musimy się więc ze sobą porównywać. Wszystkie dzieci są stworzone jako posiadające wartość i muszą otrzymać prawo do osobistego szacunku i godności.</p>
<p>Bóg nie chce, aby ktokolwiek cierpiał, chorował, doświadczał odrzucenia, potępienia, poczucia winy, samotności i lęku. On posłał na świat Jezusa,<em> aby owce miały życie i miały je w obfitości</em> (Ew. Jana 10:10).</p>
<p>Zapewnia nas, że nawet gdy inni nas odrzucą, wyśmieją, nie zrozumieją, Jego miłość nie odstąpi od nas (Ks. Izaj. 54:10). A kiedy spotka nas choroba, możemy się uciec do Niego, bo <em>w Jego ranach jest nasze zdrowie</em> (Ks. Izaj. 53:5). <em>On pozwala nam zawsze zwyciężać w Chrystusie</em> (2 List do Kor. 2:14).</p>
<h4>Siła tożsamości</h4>
<p>Biblia w wielu miejscach wskazuje rodzicom, jak mają wychowywać swoje dzieci, aby ukształtować w nich właściwą tożsamość i bojaźń Pańską oraz odniesienie do innych ludzi. Pełna jest też wskazówek dotyczących kształtowania w dzieciach wewnętrznej siły, niezbędnej do pokonywania trudności, które przed nimi staną. Rodzice, nauczyciele i wychowawcy mogą wprowadzać dzieci na drogę prowadzącą do poczucia własnej wartości i szacunku do siebie samych. Mogą pomóc dzieciom lepiej radzić sobie w otaczającym świecie.</p>
<p>Jednak najważniejszą rzeczą, jaką rodzic może zrobić dla swojego dziecka, jest zaszczepienie mu autentycznej wiary w to, że Bóg je kocha, zna osobiście, ceni bardziej niż wszystkie skarby świata, rozumie jego obawy i niepokoje i troszczy się o nie jak nikt inny.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zaburzenia-odzywiania-wsrod-nastolatkow/">Zaburzenia odżywiania wśród nastolatków</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/zaburzenia-odzywiania-wsrod-nastolatkow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ratunku! Moi rodzice się kłócą</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/ratunku-moi-rodzice-sie-kloca/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/ratunku-moi-rodzice-sie-kloca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 09:10:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Zofia Lewandowska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=993</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pan Bóg jest autorem rodziny. Pierwsze zadanie, jakie dał Adamowi i Ewie, brzmiało: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną (Ks. Rodz. 1:28). Na kartach Biblii jest bardzo wyraźnie zapisane, że dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona (Psalm 127:3). Wiele błogosławieństw dotyczy posiadania potomstwa. Bożą wolą są [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/ratunku-moi-rodzice-sie-kloca/">Ratunku! Moi rodzice się kłócą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pan Bóg jest autorem rodziny. Pierwsze zadanie, jakie dał Adamowi i Ewie, brzmiało:<em> Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną</em> (Ks. Rodz. 1:28). Na kartach Biblii jest bardzo wyraźnie zapisane, że <em>dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona</em> (Psalm 127:3). Wiele błogosławieństw dotyczy posiadania potomstwa. Bożą wolą są silne więzy rodzinne między małżonkami oraz między rodzicami a dziećmi. Zrywanie czy niszczenie tych więzi powoduje ból i tragedię, które nigdy nie były w planach dla rodzaju ludzkiego.</p>
<p>Rodzinę można potraktować jako system. Znaczy to, że nie jest ona prostym związkiem poszczególnych osób wchodzących w jej skład, lecz siecią ich wzajemnych relacji. Ich funkcjonowanie wynika zatem z zależności, w jakiej ze sobą pozostają. Zachowanie jednego z członków pociąga za sobą reakcje pozostałych, te z kolei prowadzą do następnych – i tak w nieskończoność. Małżeństwo, które znajduje się w kryzysie, oddziałuje na dzieci, niestety nie zawsze zdając sobie z tego sprawę. Negatywne emocje przeżywane przez małżonków, ból i rany zadawane sobie wzajemnie powodują, że koncentrują się oni przede wszystkim na sobie i zapominają o ochronie swoich dzieci.</p>
<h4>Jak dzieci reagują na kryzys w rodzinie</h4>
<p>Wielu rodziców nie uświadamia sobie, jak mocno dzieci przeżywają ich konflikt i rozstanie, a nawet jeśli widzą, że z dzieckiem coś się dzieje, nie bardzo potrafią mu pomóc. Zwykle pierwszym sygnałem problemu w rodzinie są kłopoty, które sprawia dziecko. Rodzice wzywani do szkoły dowiadują się, że ich dziecko zachowuje się agresywnie albo uciekło z lekcji.</p>
<p>Kłopoty dziecka stanowią najczęściej wyraz zaburzeń relacji emocjonalnych między rodzicami. Wzorzec komunikacji w rodzinie jest oparty na wzajemnym odnoszeniu się rodziców do siebie. Dzieci uczą się bądź jawnych i jednoznacznych kontaktów, bądź też odwrotnie – niewyrażania swoich uczuć i ukrywania ich.</p>
<p>Jeżeli w rodzinie dotkniętej poważnym kryzysem, zmierzającym do rozwodu rodziców, są dzieci w wieku przedszkolnym, to one najczęściej czują się winne i odpowiedzialne za problemy rodziców. Starsze dzieci, wchodzące w wiek nastoletni, zagrożone są buntem i izolacją od rodziców. Ratując więc zagrożone rozpadem małżeństwo, jednocześnie ratujemy przyszłość dzieci. Mamy duży wpływ na to, z jakim bagażem ci młodzi ludzie wejdą w swoją dorosłość.</p>
<h4>Zagrożone małżeństwo – zagrożone dziecko</h4>
<p>Statystyki mówią, że wśród rozwiedzionych w 2006 roku małżeństw ok. 63% wychowywało w momencie rozwodu ponad 67 tysięcy małoletnich dzieci (por. www.rozwod.pl, 2009). Każde z tych 67 tysięcy dzieci to bezcenny człowiek, przed którym jest jeszcze prawie całe życie. Dlatego tak ważne jest, by zatroszczyć się o jego bezpieczną i normalną przyszłość. Negatywne skutki rozpadu małżeństwa, które mają wpływ na dzieci, można by mnożyć. Jeden z nich to nieobecność ojca w życiu dziecka, która jest częstą przyczyną kształtowania się postaw homoseksualnych u młodych ludzi (dogłębnie problem ten analizuje Don Schmierer w książce pt. <em>Zdążyć przed</em>).</p>
<p>Dom rodzinny, relacje panujące między rodzicami, ich relacje z dziećmi, styl wychowywania i rozwiązywania problemów, ewentualna patologia występująca w domu rodzinnym – to wszystko zostawia trwały ślad w każdym człowieku. Jeżeli związek małżeński dotyka kryzys, na ratowaniu tego związku zyskuje każdy członek rodziny, a także osoby z bliższego i dalszego otoczenia.</p>
<p>Jak pisze Anna Ostaszewska, zranienia z dzieciństwa mogą spowodować w każdym z nas powstanie fałszywych przekonań i niekonstruktywnych zachowań. Takie przekonania i zachowania funkcjonują także w małżeństwach. Na szczęście braki z dzieciństwa możemy uzupełnić w życiu dorosłym poprzez „uświadomienie treści nieświadomych po to, by móc świadomie kierować swoim zachowaniem, a nie poddawać się nieświadomym mechanizmom”. Przykładem może tu być skutek negatywnych słów wypowiadanych do dzieci: „ty głupcze”, „nie dasz rady”, które bardzo mocno uderzają w jego poczucie własnej wartości i są swego rodzaju samospełniającymi się proroctwami: <em>Śmierć i życie są w mocy języka</em> (Przyp. Sal. 18:21a).</p>
<blockquote><p>Ból i rany zadawane sobie przez małżonków powodują, że koncentrują się oni przede wszystkim na sobie i zapominają o ochronie swoich dzieci</p></blockquote>
<h4>Co przeżywa dziecko</h4>
<p>Należy uświadomić sobie, co dzieci mogą przeżywać w związku z problemami rodziców. Kiedy w życiu<strong> dziecka do trzeciego roku życia</strong> zabraknie jednego z rodziców, przeżywa ono silny niepokój. Może być płaczliwe, mieć zmienne stany emocjonalne, może mieć kłopoty z zasypianiem lub budzić się w nocy.</p>
<p><strong>Dziecko w wieku przedszkolnym</strong> pragnie przede wszystkim, aby rodzice do siebie wrócili. Może cofnąć się do wcześniejszych etapów rozwoju (moczyć się w nocy, ssać kciuk lub kurczowo „trzymać się spódnicy”). Często dzieci w tym wieku obarczają się winą z powodu tego, że rodzice się kłócą lub się rozeszli. Często, żeby odreagować stres związany z konfliktem rodziców, może zachowywać się agresywnie wobec nich, ale także wobec rodzeństwa i reszty swojego otoczenia. Towarzyszy mu permanentny lęk, że zostanie samo. Na tym etapie może mieć kłopoty z koncentracją i z zasypianiem, jak w poprzednim etapie, może również stracić apetyt.</p>
<p><strong>Dzieci w wieku szkolnym (6–12 lat)</strong> także nie potrafią pogodzić się z myślą, że ich rodzice nie są razem. Ich marzeniem staje się dzień, w którym rodzice jednak się pogodzą. Zaczynają obwiniać jedną ze stron, samodzielnie analizować przyczyny rozpadu rodziny. Dzieci na tym etapie wstydzą się swojej sytuacji rodzinnej, zaczynają sprawiać trudności wychowawcze, mają problemy na poziomie samoakceptacji. Również na tym etapie rozwoju dziecka mogą pojawić się różnego rodzaju objawy fizyczne, jak bóle brzucha, bóle głowy, wymioty, które są reakcją na stres związany np. ze spotkaniem z jednym z rodziców.</p>
<p><strong>Dziecko w okresie dojrzewania</strong> przeżywa kryzys rodziców zarówno na poziomie relacji z nimi, jak i w kształtowaniu własnego światopoglądu i relacji z rówieśnikami. Często staje w roli obrońcy jednego z rodziców, odrzucając drugiego. Ciągle zmuszane jest to szukania winy po którejś ze stron, kiedy rodzice wzajemnie się oskarżają, np. w jego obecności. W okresie dojrzewania często wycofuje się w obręb grupy rówieśniczej, która zastępuje relacje rodzinne.<br />
Bywa zazdrosne o nowych partnerów rodziców, odbiera to jak zdradę. Może również bać się wejść w trwały związek, nie wierzyć w jego trwałość. Często zdarza się, że młody człowiek manipuluje rodzicami, którzy się rozstali, wykorzystując ich poczucie winy.</p>
<p>Zrozumienie przez rodziców zachowań ich dzieci, zaakceptowanie faktu, że są one najczęściej skutkiem kryzysu czy wręcz rozpadu związku małżeńskiego, może stać się punktem zwrotnym w kryzysie. Jeżeli dobro dzieci jest dla rodziców dużą wartością, mogą oni podjąć starania o uratowanie swojego małżeństwa ze względu na dzieci. Nie jest tajemnicą, że dzieci z rozbitych rodzin same w przyszłości bardzo często powielają błędy rodziców – na przykład w obliczu poważnych konfliktów prawie natychmiast podejmują decyzję o rozwodzie. Bardzo ważne jest, by rodzice uświadomili sobie, że walczą nie tylko o swój związek, ale i o przyszłe udane życie swoich dzieci.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/ratunku-moi-rodzice-sie-kloca/">Ratunku! Moi rodzice się kłócą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/ratunku-moi-rodzice-sie-kloca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Małżeństwo na urlopie – w co warto się wyposażyć?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/malzenstwo-na-urlopie-w-co-warto-sie-wyposazyc/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/malzenstwo-na-urlopie-w-co-warto-sie-wyposazyc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 09:01:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=990</guid>

					<description><![CDATA[<p>Małżeństwo jest szczególną relacją, która wymaga zarówno pielęgnowania, jak i przemyślanych działań, aby utrzymać jej atrakcyjność i trwałość. Bożym zamiarem jest to, by ta relacja była źródłem szczęścia dla obojga małżonków przez całe ich życie. Jednak inwestowania w małżeństwo trzeba się stale uczyć na każdym etapie stażu małżeńskiego. Wymaga wciąż nowych pomysłów i może być [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/malzenstwo-na-urlopie-w-co-warto-sie-wyposazyc/">Małżeństwo na urlopie – w co warto się wyposażyć?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Małżeństwo jest szczególną relacją, która wymaga zarówno pielęgnowania, jak i przemyślanych działań, aby utrzymać jej atrakcyjność i trwałość. Bożym zamiarem jest to, by ta relacja była źródłem szczęścia dla obojga małżonków przez całe ich życie. Jednak inwestowania w małżeństwo trzeba się stale uczyć na każdym etapie stażu małżeńskiego. Wymaga wciąż nowych pomysłów i może być wyzwaniem, ale właśnie dzięki temu małżeństwo nigdy nie będzie nudne i nie przestanie być atrakcyjne.</p>
<p>Jedną z cennych inwestycji w małżeństwo może być wspólny urlop. Pod warunkiem, że jesteśmy świadomi pewnych trudności, z jakimi może się on wiązać. Wielu oczekuje, że przebywanie ze sobą razem przez dwadzieścia cztery godziny na dobę na przestrzeni tygodnia lub dwóch rozwiąże i nadrobi wszystkie zaniedbania nagromadzone w ciągu całego roku intensywnej pracy i codziennego zabiegania.</p>
<p>Jednak często dzieje się wręcz przeciwnie. Zamiast przynieść odpoczynek, ten czas może stać się źródłem wielu konfliktów i dodatkowego stresu. Niestety w budowaniu relacji małżeńskich, rodzinnych nic nie zmienia się natychmiast ani automatycznie. Zatem wybierając się na urlop i oczekując wielu dobrych rezultatów w efekcie wspólnego odpoczynku, warto uświadomić sobie to, co jest znacznie ważniejsze niż wszystkie inne cenne rzeczy spakowane do urlopowych walizek.</p>
<h4>Okazać podziw, szacunek i wdzięczność</h4>
<p>Są zapisy i założenia w naszym umyśle, które dochodzą do głosu zawsze w konkretnych sytuacjach. To mogą być dobre i złe przekonania. Czas urlopu może stanowić okazję do odkrywania siebie nawzajem w nowy sposób. Ale to my wybieramy, na czym będziemy się koncentrować: na dobrych cechach, na tym, co pociągało nas we współmałżonku, czy na tym, co nas w tej osobie drażni, denerwuje, irytuje. Na urlopie ta irytacja może się niestety jeszcze bardziej nasilić, ponieważ odzwyczailiśmy się od bycia cały czas razem. Warto wtedy przypomnieć sobie to, co sprawiło, że postanowiliśmy być ze sobą. Spróbujmy na nowo okazać podziw, szacunek i wdzięczność za wszystko, co postrzegamy w sobie nawzajem jako cenne. I traktujmy współmałżonka tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.</p>
<p>Okazywanie miłości musi mieć zawsze wymiar praktyczny: zrobienie czegoś konkretnego, co uszczęśliwi drugą osobę i sprawi, że poczuje się naprawdę kochana. Jeżeli nie wiemy, co możemy zrobić, po prostu zapytajmy: Co sprawi ci przyjemność? Co sprawi ci radość? Co sprawi, że poczujesz się przeze mnie kochany/kochana?</p>
<p>Dobra komunikacja otwiera drogę do porozumienia na poziomie serc. Dobre słowa są jak lekarstwo dla duszy. Są wzmacniane przez to, jak na siebie patrzymy i co wyrażamy językiem całego ciała. Jeśli na samym początku urlopu mamy zamiar skonfrontować wszystkie problemy nagromadzone w ciągu roku, może się okazać, że zatrujemy atmosferę całego wypoczynku. Nie wytaczajmy wszystkich pretensji i niezaspokojonych oczekiwań jak amunicji w walce przeciwko sobie.</p>
<p>Skoncentrujmy się na poprawieniu wzajemnej więzi, w której dobra komunikacja jest kluczowym elementem. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, by prowadzić ze sobą spokojny dialog, nastawiony na słuchanie i zrozumienie drugiej strony. Upewniajmy się, czy dobrze odczytujemy to, co druga strona pragnie przekazać.</p>
<p>Dialog bez sarkazmu i cynicznych uwag czy wzajemnego oskarżania będzie cennym prezentem dla obojga. Można nie zgadzać się ze sobą we wszystkim, mieć własne zdanie na dany temat i nadal szanować się nawzajem i kochać. Pod koniec urlopu, na którym nauczymy się komunikować ze sobą w dobry sposób, może się okazać, że trudne rzeczy przestały po prostu takimi być.</p>
<p>Brzmi jak paradoks, ale nim nie jest. Życie większości ludzi można dzisiaj porównać do biegu na bieżni ruchomej. W każdym ćwiczeniu, biegu lub marszu, szczególnie jeżeli są one intensywne lub długotrwałe, potrzebny jest czas wystygania. Coraz więcej lekarzy przestrzega przed nagłym zatrzymaniem się podczas biegu czy szybkiego marszu, ponieważ może ono doprowadzić do zawału serca i nagłej śmierci.</p>
<p>Nie inaczej jest w życiu psychoemocjonalnym. Pamiętajmy – im bardziej intensywne jest nasze życie, tym dłuższego czasu ostygania potrzebujemy. Pomóżmy sobie nawzajem w powolnym ostyganiu z całorocznego biegu. Nie jest dobrze pakować się i wyjeżdżać w długą trasę natychmiast po ciężkim, ostatnim dniu pracy przed urlopem. Wtedy dochodzi do największej ilości konfliktów i nieporozumień, do tego stopnia, że niektóre pary w ostatniej chwili odwołują wspólny wyjazd, na przykład z powodu ostrej kłótni.</p>
<p>Dajmy sobie przestrzeń, by się uspokoić i chociaż trochę wypocząć jeszcze przed samym urlopem. Zaplanujmy dzień na wyciszenie, by cieszyć się dobrym wspólnym odpoczynkiem. To powinno stać się zasadą w dobrym planowaniu i dobrym zarządzaniu swoimi siłami.</p>
<blockquote><p>Wielu zaczyna trenować swoje ciało na kilka miesięcy przed urlopem. Czemu zatem nie trenować także ekspresji swoich emocji już dużo wcześniej – zanim nastąpi ich pełna prezentacja?</p></blockquote>
<h4>Drobiazgi nie mogą przejąć kontroli</h4>
<p>Jak woda podmywająca brzeg, tak drobne nieporozumienia, różnice w oczekiwaniach, w podejściu do sposobu odpoczywania, stawianie na swoim i udowadnianie swojej racji potrafią zniszczyć nawet najpiękniejszy wypoczynek w wymarzonym miejscu na świecie. To musi również stać się naszym postanowieniem: chcę się cieszyć tym urlopem, bez względu na to, czy wszystko będzie takie, jak sobie wymarzyliśmy.</p>
<p>W pewien sposób otwarte oczekiwania pozwalają nam pozytywnie przyjąć wiele niespodzianek. Dobry Bóg obiecuje, że we wszystkim dopomaga ku dobremu tym, którzy Jego, Boga, miłują. Nie pozwólmy, aby zła pogoda, marudzące dzieci, naburmuszeni przyjaciele czy towarzysze podróży okradli nas z długo oczekiwanego odpoczynku. Wdzięczność za wszystkie pozytywne strony danej sytuacji, radosna spontaniczność i elastyczność w zmianie programu, dobre poczucie humoru, radosne usposobienie i docenianie wysiłków współmałżonka powinny być obowiązkowym wyposażeniem urlopowym.</p>
<p>Wielu zaczyna trenować swoje ciało na kilka miesięcy przed urlopem, by dobrze wyglądało w kostiumie kąpielowym. Czemu zatem nie trenować także ekspresji swoich emocji i poczucia humoru już dużo wcześniej – zanim nastąpi ich pełna prezentacja? Ale nade wszystko pielęgnowanie wdzięczności i uwielbienia dla Boga za każdy przejaw dobra i Jego przychylności zmieni nie tylko urlop, ale całe nasze życie.</p>
<h4>O intymny czas sami musimy zadbać</h4>
<p>W sytuacji gdy wyjeżdżamy na wakacje z dziećmi, z dalszą rodziną czy przyjaciółmi, zatroszczmy się, by mieć czas dla siebie. Nic tak nie umacnia małżeństwa jak pielęgnowanie randek, czasu tylko we dwoje. Bycie ze sobą, przytulenie, intymne rozmowy, dzielenie się marzeniami i pomysłami to elementy, które cementują przyjaźń w małżeństwie. Jedność i przyjaźń wzrastają poprzez wspólny czas modlitwy, czytanie Bożego Słowa i uwielbianie Boga, wyrażanie Mu wdzięczności i przynoszenie wspólnych uzgodnionych próśb przed Jego tron.</p>
<p>Często w codziennym zabieganiu małżonkom nie udaje się tego ani zapoczątkować, ani – tym bardziej – pielęgnować. Czas urlopu może zainicjować coś, co będzie już regularną potrzebą małżeńskiego życia, a tak naprawdę zaproszeniem Boga, który wymyślił małżeńskie przymierze. To sam Bóg stworzył romans w małżeństwie, dał seksualną więź, również dla radości i umacniania jedności. Pragnie, abyśmy o tę dziedzinę życia małżeńskiego potrafili w szczególności się zatroszczyć. Ona jednak nie funkcjonuje dobrze w oderwaniu od duchowej więzi między małżonkami.</p>
<h4>Szansa, z której nie można dać się okraść</h4>
<p>Nawet jeśli nie stać nas na drogi, atrakcyjny wyjazd do egzotycznego kraju, jednak możemy w miarę swoich możliwości stworzyć tę dobrą przestrzeń dla odpoczynku, intymności i wzmacniania przyjaźni między sobą. Nawet weekend, w czasie którego bliskie osoby zechcą zająć się dziećmi, może być wspaniałym lekarstwem na znużenie i przemęczenie w relacji małżeńskiej.</p>
<p>Warto wiedzieć, że jeśli coś takiego postanowimy i będziemy chcieli wprowadzić to w życie, zazwyczaj pojawi się wiele przeszkód, by tego pomysłu nie zrealizować. Trzeba pamiętać, że to jest walka o coś naprawdę bardzo cennego. Ze względu na to, że dla Boga małżeństwo ma tak wielkie znaczenie, szatan próbuje je za wszelką cenę zniszczyć. Nie ma takiej sytuacji, w której nie można by znaleźć dobrego rozwiązania, także w kwestii małżeńskiego urlopu. Bóg na pewno chce nam w tym pomóc. Problem zazwyczaj polega na tym, jak bardzo nam na tym zależy i jak wiele wysiłku jesteśmy w stanie włożyć w to, by dobre postanowienia stały się rzeczywistością.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/malzenstwo-na-urlopie-w-co-warto-sie-wyposazyc/">Małżeństwo na urlopie – w co warto się wyposażyć?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/malzenstwo-na-urlopie-w-co-warto-sie-wyposazyc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odpocznij na miarę swojego temperamentu</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/odpocznij-na-miare-swojego-temperamentu/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/odpocznij-na-miare-swojego-temperamentu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 08:53:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=986</guid>

					<description><![CDATA[<p>Potocznie często zamiennie używamy słów: temperament, osobowość i charakter. Mówimy, że ktoś ma barwną osobowość, ognisty temperament, łagodny charakter. W rzeczywistości to zupełnie odrębne pojęcia. Skąd czerpiesz energię? Czy kiedykolwiek próbowałeś opisać swoją osobowość? Jeżeli tak, to prawdopodobnie przyłapałeś się na wymienianiu listy przymiotników, takich jak: radosny, zabawny, łatwo nawiązujący kontakty, zrównoważony. Może myślisz teraz [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/odpocznij-na-miare-swojego-temperamentu/">Odpocznij na miarę swojego temperamentu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Potocznie często zamiennie używamy słów: temperament, osobowość i charakter. Mówimy, że ktoś ma barwną osobowość, ognisty temperament, łagodny charakter. W rzeczywistości to zupełnie odrębne pojęcia.</p>
<h4>Skąd czerpiesz energię?</h4>
<p>Czy kiedykolwiek próbowałeś opisać swoją osobowość? Jeżeli tak, to prawdopodobnie przyłapałeś się na wymienianiu listy przymiotników, takich jak: radosny, zabawny, łatwo nawiązujący kontakty, zrównoważony. Może myślisz teraz o różnych sytuacjach i o tym, jak na nie reagujesz. Istnieje wiele teorii na temat tego, czym jest nasza osobowość, jednak wszystkie potwierdzają, że jednym z aspektów osobowości jest wyjątkowość. Osobowość dotyczy zatem kombinacji różnych cech, które sprawiają, że każdy człowiek jest wyjątkowy. Sposób odpoczywania i rodzaj aktywności fizycznej zależą od preferencji naszej osobowości, którą może być introwersja lub ekstrawersja.</p>
<p><strong>Introwersja</strong> dotyczy osób, które koncentrują się na swoim wewnętrznym świecie – własnych pomysłach i doświadczeniach. Kierują swoją uwagę do wewnątrz, czerpią energię z refleksji nad myślami, wspomnieniami i uczuciami. <strong>Ekstrawertycy</strong> z kolei to ludzie, którzy skupiają się na relacjach z innymi i na aktywnym działaniu. Kierują swoją uwagę na zewnątrz, czerpią energię z interakcji i wspólnego przeżywania.</p>
<p>Określenie preferencji własnej osobowości jest pierwszym krokiem, który proponuję wykonać w poszukiwaniu odpowiedniego sposobu na odpoczywanie.</p>
<h4>Kształtowanie charakteru</h4>
<p>Charakter to kombinacja umysłowych i moralnych nawyków, które stają się owocem naszej pracy nad sobą. Abraham Lincoln powiedział, że „reputacja jest cieniem rzucanym przez drzewo, którym jest nasz charakter”. Charakter można też porównać do budowli wzniesionej na bazie fundamentu, jakim jest temperament, w warunkach, które tworzy nasza osobowość. Rzeczywiste cechy charakteru to te, które stały się utrwalonym nawykiem, a w momencie prób okazały się trwałe.</p>
<p>Również w czasie wypoczynku możemy inwestować w nasz charakter. Rekreacja może stać się sposobem rozwijania cech charakteru. Czasami nieświadomie wybieramy taki rodzaj sportu lub odpoczynku, który pozwala wzmacniać pożądane owoce charakteru.</p>
<p>Dla przykładu, dobrym sposobem na ćwiczenie cierpliwości może okazać się wędkowanie lub minigolf. Jeżeli chcemy rozwijać w sobie wytrwałość, pomocne będą aktywności długodystansowe lub formy wypoczynku, w których osiągnięcie celu wymaga poświęcenia czasu. Istnieje wiele takich rozrywek: układanie puzzli, majsterkowanie, szycie czy nawet robienie na drutach. Wypoczynek czy sport mogą stanowić świetne pole do kształtowania pożądanych właściwości charakteru.</p>
<blockquote><p><strong>Zniechęcenie, niepowodzenie czy irytacja</strong> – to czynnik, które mogą nas na nowo zmobilizować do sprawdzania, czy <strong>rodzaju urlopu lub aktywności fizycznej</strong>, w której się zaangażowaliśmy, jest <strong>zgodny z naszym temperamentem</strong></p></blockquote>
<h4>Poznaj możliwości swojego temperamentu</h4>
<p>Jednak to właśnie nasz temperament ma najsilniejszy wpływ na to, jaki sposób rekreacji czy odpoczynku jest dla naszego organizmu najbardziej efektywny. Temperament dziedziczymy genetycznie i raczej nie zmienia się on w przeciągu naszego życia. W dużej mierze determinuje rodzaj aktywności, który jest dla nas najbardziej atrakcyjny i skuteczny.</p>
<p>Istnieje sześć głównych wymiarów temperamentu, które mają wpływ na wybierany przez nas rodzaj sportu czy aktywności, mający służyć regeneracji sił.</p>
<p><strong>Żwawość</strong> – to zdolność do szybkiego reagowania. Osoba żwawa posiada doskonały refleks, potrafi przewidywać kierunki ruchów, umiejętnie reaguje na nagłą zmianę sytuacji. Jeżeli z natury szybko reagujemy, będziemy wybierali sporty, które wymagają szybkich reakcji: od wszelkiego rodzaju sportów ekstremalnych po gry zespołowe, takie jak piłka nożna, siatkówka i koszykówka. Osoba wykazująca się niską żwawością wybierze raczej wędkowanie, trekking, ćwiczenia fitness, siłownię lub pływanie. Najlepiej jednak takie osoby odpoczywają podczas zajęć niewymagających aktywności fizycznej.</p>
<p><strong>Perseweratywność</strong> – jest tendencją do powtarzania danego zachowania lub reakcji w sytuacji, gdy czynnik, który ją wywoływał, przestał już istnieć. Osoby o wysokim wskaźniku perseweratywności cechuje pewnego rodzaju sztywność zachowania. Potrzebują one nieco czasu, aby przystosować się do nowej sytuacji. Zmiany wywołują w nich stres, dlatego najlepiej odpoczywają w stabilnym otoczeniu. Będą się też świetnie odnajdowały w sportach, które nie wymagają współzawodnictwa, takich jak: jazda na rowerze, trekking, wspinaczka, wędkarstwo, pływanie. Osoby z wysokim wskaźnikiem perseweratywności świetnie się czują na wczasach pod gruszą. Natomiast osoby z niskim natężeniem tej cechy będą chętnie uprawiać sporty ekstremalne i gry zespołowe, mogą również ćwiczyć różne techniki walki.</p>
<p><strong>Wrażliwość sensoryczna (na bodźce zewnętrzne)</strong> – to zdolność odczuwania nawet najsłabszych bodźców napływających z zewnątrz. Dla osób wrażliwych sensorycznie doskonałym odpoczynkiem będzie miejsce przede wszystkim czyste i estetyczne. Osoby takie męczą się wręcz, gdy otacza je nieporządek, nieprzyjemna woń, a czasami nawet brak koordynacji kolorów. Dla osób o niższej wrażliwości sensorycznej nie ma szczególnego znaczenia miejsce czy harmonia otoczenia. Natomiast w kontekście aktywności osoby wrażliwe sensorycznie mogą dobrze odnajdować się w sportach, w których zadaniem jest uchwycić nawet najmniejszy ruch przeciwnika. To właśnie one świetnie odczuwają własne emocje, jak również emocje rywala. Osoby o niskiej wrażliwości sensorycznej nie zauważają subtelnych oznak zmęczenia oponenta i raczej nie dostrzegą błędów, które chciałby on ukryć.</p>
<p><strong>Reaktywność emocjonalna</strong> – to wymiar temperamentu, który decyduje o podatności na stres i napięcie oraz o utrzymywaniu pewności siebie pomimo krytyki. Niska reaktywność sprawia, że jesteśmy odporni emocjonalne i opanowani w obliczu zmian i bodźców wywołujących duże emocje. Wysoka reaktywność oznacza, że nawet niewielkie trudności urastają do miary problemu, a w ciężkich chwilach jesteśmy podatni na załamanie. W aktywności ruchowej, którą wybieramy, może się to przejawiać postawą „gorączki sportowej”. Osoba posiadająca wysoką reaktywność emocjonalną może osłabiać morale grupy lub znacznie podnosić poziom napięcia w grze. Natomiast będzie ona świetnie zmobilizowana w sportach indywidualnych, w których otrzymuje niewielki bodziec, a w zamian może odpowiedzieć silną reakcją. Odpowiednimi dla niej sportami będą wszelkie indywidualne ćwiczenia doskonalące, niestandardowe sporty wymagające dużego wkładu własnego. Ważne jest także, by taka osoba dobierała rekreację wolną od rywalizacji czy ograniczenia czasowego. Z kolei osoby o wysokiej reaktywności emocjonalnej nie powinny wybierać sportów ekstremalnych, w których istotną rolę odgrywa duża szybkość, cechujących się nieprzewidywalną akcją i zmiennymi warunkami, wymagających potrzeby rozwiązywania problemów na bieżąco i podejmowania strategicznych decyzji. Optymalny wypoczynek to taki, któremu nie towarzyszy ograniczenie czasowe (takie jak np. podczas zorganizowanych wycieczek). Osobom o niskiej reaktywności emocjonalnej nie przeszkadzają ograniczenia czasowe czy zmieniające się bodźce zewnętrzne.</p>
<p><strong>Wytrzymałość</strong> – jest zdolnością do adekwatnego reagowania w sytuacjach długotrwałej aktywności lub w warunkach silnej stymulacji zewnętrznej. Osoby wytrzymałe potrafią kontynuować ćwiczenia pomimo zmęczenia, dobrze znoszą ból, potrafią się doskonale koncentrować pomimo zakłóceń. Mogą one skutecznie uprawiać sporty wytrzymałościowe, długodystansowe lub wymagające dużego wysiłku, np. wspinaczkę. Osoby o niskiej wytrzymałości odnajdują się w dyscyplinach sportowych związanych z krótszymi odstępami czasowymi, takich jak jogging i aerobik. Najefektywniejszy odpoczynek dla osób, które pracują w zawodach wymagających wysokiej wytrzymałości, to wszelki odpoczynek regenerujący organizm, odciążający stawy – w wodzie lub w saunie – a także nieprzeciążający organizmu aktywny relaks na świeżym powietrzu. Doskonałą regeneracją po wykonaniu zadań wytrzymałościowych jest masaż.</p>
<p><strong>Aktywność</strong> – szósty wymiar temperamentu – to zdolność decydująca o potrzebie uczestniczenia w wielu angażujących przedsięwzięciach. Osoby aktywne źle znoszą monotonię i w związku z tym potrzebują po prostu aktywnego wypoczynku. Leżenie „plackiem na plaży” nie jest dla nich. Szukają okazji do zmian otoczenia, lubią również różnorodny trening. W sportach i różnych aktywnościach, których się podejmują, mogą mieć problemy z dopracowaniem techniki i doskonaleniem umiejętności. Osoby aktywne bywają bardzo zręczne, jednak z reguły nie są „aptekarsko” dokładne. Stymulująco oddziałuje na nie rywalizacja. Decydującą rolę w wybieranych przez nie sportach odgrywa również element ryzyka. Z kolei osoby o umiarkowanej i niższej aktywności są dokładniejsze i w wykonywanych zadaniach popełniają mniej błędów. Większą przyjemność sprawiają im zajęcia wolne od ryzyka i rywalizacji. Dla tych z nas, którzy mają wymiar aktywności na umiarkowanym i niższym poziomie, relaks z książką na plaży czy w ogródku to idealny sposób na regenerację sił.</p>
<h4>Przemyśl, zanim wybierzesz</h4>
<p>Powyższe przykłady dotyczą wyboru wypoczynku i aktywności zgodnych z naszymi wrodzonymi predyspozycjami. Nie odnoszą się natomiast naszych osobistych preferencji w zakresie rekreacji i odpoczywania, które mogą wynikać z różnego rodzaju sympatii i doświadczeń. Jednak, biorąc pod uwagę sześć wymiarów temperamentu, możemy precyzyjniej określić najbardziej dogodny dla nas wypoczynek lub aktywność. Większość z nas zresztą właśnie w ten sposób wybiera swoje ulubione sporty.</p>
<p>Zniechęcenie, niepowodzenie czy irytacja – to czynniki, które mogą nas na nowo zmobilizować do sprawdzenia, czy rodzaj urlopu lub aktywności fizycznej, w które się zaangażowaliśmy, jest zgodny z naszym temperamentem. Czy przypadkiem nie będzie dla nas bardziej korzystne, jeżeli przeanalizujemy nasze naturalne predyspozycje i zdecydujemy się na zmiany? Mogą one spowodować, że tegoroczny urlop zaplanujemy z większą świadomością swoich potrzeb.</p>
<h6>Źródła:<br />
1. J. Strelau,<em> Psychologia</em>, cz. 1. Gdańsk 2000.<br />
2. http://psychologsportu.blogspot.com/2009/12/temperament-na-miare-zota.html (dostęp z dnia 20.04.2011).<br />
3. R. S. Weinberg, D. Gould,<em> Foundations of Sport and Exercise Psychology</em>. Wyd.5. Human Kinetics , 2011.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/odpocznij-na-miare-swojego-temperamentu/">Odpocznij na miarę swojego temperamentu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/odpocznij-na-miare-swojego-temperamentu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nocny patrol w wielkim mieście</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 08:41:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Oliwer Cieślar]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=982</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasz patrol pastorski rozmawiał z doormanem. Doorman to ochroniarz pubu; jednak w przeciwieństwie do polskiego tzw. bramkarza, nie jest pracownikiem pubu, ale niezależnej firmy ochroniarskiej i, aby wykonywać swój zawód, musi zdobyć licencję z urzędu miasta. Po chwili podeszło dwóch chłopaków. Chcieli wejść do pubu, ale odmówiono im wstępu. Mimo ostrej wymiany zdań ochroniarz nie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/">Nocny patrol w wielkim mieście</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nasz patrol pastorski rozmawiał z <em>doormanem</em>. <em>Doorman</em> to ochroniarz pubu; jednak w przeciwieństwie do polskiego tzw. bramkarza, nie jest pracownikiem pubu, ale niezależnej firmy ochroniarskiej i, aby wykonywać swój zawód, musi zdobyć licencję z urzędu miasta. Po chwili podeszło dwóch chłopaków. Chcieli wejść do pubu, ale odmówiono im wstępu. Mimo ostrej wymiany zdań ochroniarz nie zmienił decyzji. To on ma ostatnie słowo. Zorientowałem się, że ci chłopcy to chuligani z sąsiedniego miasta. Przyjechali, ponieważ w ich rodzinnym mieście zabroniono im wstępu do pubów przez następne pół roku.</p>
<h4>Problem z powrotem do domu</h4>
<p>Dwie godziny później mieliśmy okazję znów ich zobaczyć. Tym razem sytuacja wyglądała gorzej. Z daleka było słychać krzyki, przekleństwa i wyzwiska. Obwiniali się nawzajem o namowę do przyjazdu tutaj i problemy z wpuszczeniem do pubu. Okazało się, że od pół godziny nie było śladu zamówionej przez nich taksówki i nie mogli dostać się do domu. Gdy tylko się zbliżyliśmy, jeden z nich skierował na nas swoją frustrację i gniew. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, co moglibyśmy w tej sytuacji zrobić, ale lider naszej grupy pastorów miał doświadczenie.</p>
<p>Podeszliśmy, powiedzieliśmy, że pomożemy, ale muszą się uspokoić. Kolega z patrolu zaczął negocjować z taksówkarzami, by załatwić chłopakom transport. Reszta z nas rozmawiała z nimi, modląc się jednocześnie o Bożą mądrość. Wyjaśnialiśmy, że nie mają się czego obawiać, już wkrótce dostaną się do domu. Sytuacja nieco się poprawiła, choć wciąż jednemu z nich opanowanie złości sprawiało poważny problem. Wtedy jeden z pastorów podszedł i objął go ramieniem. To był prawdziwy przełom. Chłopak momentalnie się uspokoił. Chwilę później obaj młodzi ludzie siedzieli już w odjeżdżającym samochodzie. Duch Święty dał nam mądrość, jak pomóc tym chłopakom. Teraz wiem, że ich agresja wynikała ze strachu.</p>
<h4>Bogu na tobie zależy</h4>
<p>Kilkanaście minut później podeszła do nas kobieta, która chciała z nami porozmawiać o Bogu. Miała niskie poczucie własnej wartości – stąd pytania typu: „Czy Bóg wie, że jestem miłą osobą?”. Niedawno doświadczyła śmierci kogoś bliskiego… Potrzebowała modlitwy i pocieszenia. Była zainteresowana chrześcijaństwem i Bogiem. Daliśmy jej kontakt do kursu o podstawach chrześcijaństwa (Alfa) oraz zapewniliśmy, że będziemy się modlić o nią i o jej potrzeby. Po półgodzinnej rozmowie pożegnaliśmy się. Odchodząc, wydawała się o wiele bardziej spokojna i odprężona.</p>
<p>Podczas patrolu razem z pastorami m.in. opatrywaliśmy skaleczone czoło, zbieraliśmy szklane butelki (aby nie posłużyły jako niebezpieczne narzędzia) i odprowadzaliśmy nietrzeźwą młodzież do taksówek. Rozdawaliśmy też klapki japonki dziewczynom, które miały wysokie szpilki (po wielu godzinach nie były już w stanie w nich chodzić) oraz okrywaliśmy ciepłymi kocami zziębniętych ludzi czekających na przystanku. Dlaczego to wszystko? Ponieważ wolontariusze z różnych lokalnych kościołów chcą pomagać ludziom, pokazując w praktyczny sposób, że Bogu na nich zależy! Widziałem, jak pastorzy starają się łagodzić konflikty przez rozmowę ze zwaśnionymi stronami, co przynosiło dobre rezultaty.</p>
<h4>Pastor – czyli kto?</h4>
<p>„Pastorem ulicy” może zostać każdy dorosły członek lokalnego kościoła – kobieta lub mężczyzna (brak górnej granicy wiekowej) – który zdecyduje się dobrowolnie poświęcić kilka godzin w miesiącu, przejdzie specjalny kurs i dostarczy zaświadczenie o niekaralności. Kurs obejmuje takie zagadnienia, jak: zarządzanie konfliktem, doradztwo, przeciwdziałanie przemocy w rodzinie, przyczyny uzależnień i podstawy udzielania pierwszej pomocy.</p>
<p>Pastorzy, oprócz dobrego serca, mają również głowę na karku i dbają o swoje bezpieczeństwo, a cała ich praca jest dobrze przemyślana. Działają w piątki i soboty, od 22.00 do 3.00 w nocy (a w niektórych przypadkach nawet dłużej). Przed każdym patrolem zgłaszają swoje wyjście policji i stacji monitoringu miasta. Zawsze chodzą w minimum czteroosobowych grupach, tylko w zasięgu kamer miejskich. Wyposażeni są w krótkofalówki, co zapewnia im łączność z policją, monitoringiem i ochroniarzami pubów. Większość patroli przebiega we względnym spokoju, ale gdy zaczyna się robić „gorąco”, grupa pastorów oddala się na bezpieczną odległość i prosi o pomoc policję.</p>
<h4>Patrol modlitewny</h4>
<p>Od listopada 2010 roku raz w tygodniu organizuję na mojej uczelni modlitwę o działalność i potrzeby pastorów ulicy. Razem z grupą studentów modlimy się o bezpieczeństwo oraz okazję do rozmów z ludźmi. Każdego tygodnia dostaję od pastorów raporty z nocnego patrolu z prośbami modlitewnymi o spotkanych ludzi. W jednym z nich znalazła się następująca notatka:</p>
<p>(…) W nocy dwie kobiety (imion nie znamy) upiły się tak bardzo, że zostały wyrzucone z pubu wprost na ulicę. Kiedy zjawiliśmy się na miejscu, dziewczyny siedziały na ławce, skąpo ubrane, w temperaturze poniżej zera. Okryliśmy je kocami, a jeden z nas poszedł zorganizować dla nich przejazd taksówką. Niestety, żaden z taksówkarzy nie miał zamiaru zabrać ich w takim stanie, z obawy przed zabrudzeniem samochodu. Zdecydowaliśmy się wziąć je do naszej bazy, gdzie mogły się ogrzać i umyć. Po 20 minutach trochę wytrzeźwiały i wyglądały lepiej, na tyle, żeby jeden z taksówkarzy zgodził się je odwieźć. To wydarzenie podkreśla, jak ważne jest bezpieczne miejsce, gdzie można zabrać ludzi z ulicy, aby się o nich zatroszczyć. Prosimy o modlitwę w tej sprawie.</p>
<h4>Zadziwiająca skuteczność</h4>
<p>Podczas mojego pierwszego wyjścia z pastorami dowiedziałem się, że po półtora roku ich działalności w trzydziestotysięcznym miasteczku spadła ilość nocnych incydentów oraz wezwań na pogotowie i policję. Warto również podkreślić, że sama obecność pastorów na ulicach w tych kluczowych godzinach przynosi pozytywne skutki dla całego miasta.</p>
<p>Kilka dni później usłyszałem na szkoleniu od policyjnej funkcjonariuszki, że dzięki patrolom pastorów ulicy również liczba przypadków przemocy domowej spadła o 30%. Dzieje się tak, pomimo że pastorzy w ogóle nie zajmują się przemocą domową. Najwyraźniej sam fakt, że wypełnia nas Boża obecność i służymy pomocą tam, gdzie są ludzie, ma na nich pozytywny wpływ w duchowym wymiarze.</p>
<p>Przekonałem się, że mimo późnej pory nocnej pastorzy mają dla ludzi nie tylko praktyczną pomoc, ale i ciepłe słowa. Zamiast pogardy i potępienia jest miłość i troska, a to w niesamowity sposób zmienia nastawienie ludzi. Kilka razy słyszałem podziękowania za tę niecodzienną pracę i prośby, by pastorzy nie przestawali tego robić! Niektórzy zaś pytali: „Kim są pastorzy i czy coś za to dostają?”. Zawsze padała ta sama, skromna odpowiedź: „Robimy to, bo kochamy ludzi i kochamy Jezusa”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Street Pastors</strong></p>
<p>To ponadwyznaniowa chrześcijańska organizacja założona w Londynie w 2003 roku przez Lesa Isaaca. Jej mottem jest: „Troska. Słuchanie. Pomaganie”. Zadaniem ubranych w niebieskie uniformy pastorów jest patrolowanie ulic w weekendowe wieczory. Niosą oni praktyczną pomoc i dbają o bezpieczeństwo wszystkich, którzy znajdą się wtedy w okolicach pubów i dyskotek. Organizacja odebrała wiele nagród społecznych, została też publicznie wyróżniona m.in. przez burmistrza Londynu oraz premiera Wielkiej Brytanii. Niedawno pastorzy zostali obdarzeni zaufaniem przez organizatorów Letnich Igrzysk Olimpijskich oraz Paraolimpijskich w Londynie w 2012 roku. Zaprosili oni członków Street Pastors do patrolowania ulic Londynu i zabezpieczenia imprez sportowych przez cały czas trwania Igrzysk. To jest naprawdę fantastyczne, że wielkie organizacje sportowe mają tak dobre zdanie o chrześcijańskim stowarzyszeniu! Grupa emerytowanych misjonarzy działających na całym świecie przyznała niedawno, że Street Pastors to według nich najlepsza inicjatywa ewangelizacyjna od czasów powstania Armii Zbawienia.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/">Nocny patrol w wielkim mieście</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wyzwania czasów ostatecznych</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/wyzwania-czasow-ostatecznych/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/wyzwania-czasow-ostatecznych/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 08:14:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Ariel Blumenthal]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=977</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiele by można napisać, relacjonując mój dwunastodniowy pobyt w Globalnym Centrum Misyjnym, które współpracuje z chrześcijańską wspólnotą Taira w Iwaki – mieście znajdującym tuż poza rejonem ewakuacyjnym wokół elektrowni atomowej Fukushima. Jeszcze do niedawna większość z was nie słyszała o Fukushimie – teraz ta nazwa stała się niesławna, podobnie jak „Czarnobyl” dla poprzedniego pokolenia. Obecnie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/wyzwania-czasow-ostatecznych/">Wyzwania czasów ostatecznych</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wiele by można napisać, relacjonując mój dwunastodniowy pobyt w Globalnym Centrum Misyjnym, które współpracuje z chrześcijańską wspólnotą Taira w Iwaki – mieście znajdującym tuż poza rejonem ewakuacyjnym wokół elektrowni atomowej Fukushima. Jeszcze do niedawna większość z was nie słyszała o Fukushimie – teraz ta nazwa stała się niesławna, podobnie jak „Czarnobyl” dla poprzedniego pokolenia. Obecnie cały świat wątpiłby, czy z Fukushimy może pochodzić cokolwiek dobrego.</p>
<p>Dwa tysiące lat temu, wbrew oczekiwaniom wielu, Bóg wybrał niepozorną wioskę Nazaret jako miejsce, w którym Mesjasz miał spędzić większość swojego życia. Fakt ten był w oczach niektórych zniewagą: <em>Czy z Nazaretu może być coś dobrego?</em> (Ew. Jana 1:46). Czy wielki król nie powinien pochodzić z Jerozolimy? Może z Hebronu? Lub z Betlejem? Nasze drogi nie są Jego drogami… Jego drogi są wyższe niż nasze.</p>
<p>Wierzę, że Pan Bóg wybrał miasto Iwaki, by przynieść Japonii coś niezwykle dobrego – długo wyczekiwany przełom i przebudzenie. Chciałbym się z Wami podzielić niektórymi z moich doświadczeń oraz tym, czego się nauczyłem, będąc tam.</p>
<p>Potrójna katastrofa: trzęsienie ziemi, tsunami oraz napromieniowanie w północno-wschodniej Japonii wydaje się scenariuszem prosto z Księgi Objawienia Jana, choć w mniejszej skali. To, co tam zobaczyłem i czego doświadczyłem, było jak próba generalna wydarzeń, które ze zwiększoną siłą nastaną w czasach ostatecznych. Oto niektóre z moich najważniejszych przemyśleń:</p>
<p><strong>1. Wiara, która jest gotowa poświęcić życie.</strong> <em>A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć</em> (Obj. Jana 12:11). Zdecydowana większość chrześcijan z około 20 kościołów w Iwaki, w tym pastorzy i misjonarze, opuściła miasto z powodu braku paliwa, wody, elektryczności – a następnie z powodu zagrożenia promieniowaniem. A jednak każdego dnia zjawia się tu ciężarówka lub dwie z pomocą medyczną, przyjeżdżają też wolontariusze – chrześcijanie z innych części miasta. Oznacza to, że wszyscy chrześcijanie, którzy pozostają w Iwaki, to ci, którzy znali swoje powołanie dane im od Boga w obliczu niebezpieczeństwa, zagrożenia poważną chorobą, a nawet śmiercią. W rezultacie nasze codzienne spotkania były przepełnione obecnością Ducha Świętego, wiarą i radością. Poczucie wzajemnej życzliwości i jedności w służeniu Jezusowi było namacalnie odczuwalne.</p>
<p><strong>2. Doświadczenia i prześladowania przynoszą jedność.</strong> Byli tam chrześcijanie charyzmatyczni, baptyści, prezbiterianie, katolicy, mesjańscy żydzi i inni. Próba wiary w czasach ostatecznych oczyści i zjednoczy Ciało Chrystusa. Ciemność stanie się ciemniejsza, a możliwość wyboru Światła będzie jeszcze bardziej klarowna.</p>
<p><strong>3. Wiara czy strach?</strong> W Iwaki wierzących przepełniała wiara i radość – nie strach. Poziom napromieniowania był w miarę niski, a mimo to media tworzyły z tego sensację – żeby tylko utrzymać widzów wpatrzonych w ekrany i zachować płynność sprzedaży reklam. Gdy wróciłem do Izraela, na lotnisku Ben Gurion jeden z oficerów przy odprawie zatrzymał mnie i zapytał, skąd przyleciałem. „Z Japonii” – odpowiedziałem. „W porządku… trzymaj bagaże przy sobie… możesz iść, idź już…. nie podchodź do mnie!”. Grupa wierzących Amerykanów przyleciała do Iwaki z darem dla kościoła – trzema bardzo drogimi urządzeniami elektronicznymi Geigera do pomiaru poziomu napromieniowania. Powiedzieli, że musieli tego sprzętu szukać w całych Stanach, ponieważ w większości sklepów zostały wyprzedane – w Stanach Zjednoczonych, oddalonych od Fukushimy o 10 tysięcy kilometrów! Księga Objawienia 6:15–17 zarysowuje obraz strachu, który ogarnie świat podczas wydarzeń czasów ostatecznych. Ale ci, którzy już umarli w Chrystusie i oddali Bogu swoje życie, nie mogą już zostać zabici – będą lśnili jak gwiazdy na niebie. Będą sługami, którym Mistrz powie:<em> Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma</em> (Mt 25:29).</p>
<h6><em>Tłumaczyła: Estella Korzeń</em></h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/wyzwania-czasow-ostatecznych/">Wyzwania czasów ostatecznych</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/wyzwania-czasow-ostatecznych/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
