Strona główna Artykuły Numery 2014/2 (lato) W oczach wirtualnych recenzentów
w-oczach-wirtualnych-recenzentow

W oczach wirtualnych recenzentów

W dzisiejszym świecie korzystanie z internetu stało się rzeczą zupełnie oczywistą. Każdy korzystający z tego medium zostawia w nim swój ślad. Użytkownicy portali społecznościowych sami decydują o tym, co dociera do ich odbiorców. Warto przyjrzeć się bliżej temu zjawisku. Kiedy mamy władzę nad tym, co inni przeczytają i zobaczą na nasz temat, pojawia się tendencja do manipulowania treścią tak, by przedstawić się w jak najlepszy sposób. I może nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że zamiast kreować swój wizerunek na podstawie rzeczywistości, wielu kreuje rzeczywistość tak, aby pasowała do ich wizerunku stworzonego w sieci.

Popularne portale społecznościowe, takie jak Facebook, Instagram, Twitter, czy wszelkiego rodzaju blogi umożliwiają nam kreowanie wizerunku w określony sposób. Zdjęcia i treści publikowane na Facebooku, Instagramie, Twitterze oraz blogach są poddawane stałej ocenie innych użytkowników. Służą do tego popularne „like’i” – inaczej „polubienia” – oraz komentarze.

Wykreować siebie

W erze wielkiej popularności portali społecznościowych można zauważyć, że wirtualne oceny stają się ważniejsze niż słowa uznania usłyszane z ust rodziny, przyjaciół, znajomych. Jeśli nastąpiło takie przewartościowanie, powinien to być dla nas niepokojący sygnał związany z tworzeniem wirtualnego wizerunku. Pojawiają się także pytania o świadomość własnej tożsamości, o to, jak odróżnić prawdę od kłamstwa. Czy wizerunek stworzony w sieci da się dziś zweryfikować? Świat portali społecznościowych to w dużej mierze iluzja, nieprzerwanie tworzona przez poszczególnych kreatorów – użytkowników.

Iluzja serwowana przez internet może stać się źródłem poczucia wartości, spełnienia i radości, ale rezultaty tego nie mogą być dobre. Wirtualny wizerunek, który decyduje o tym, jaki dana osoba ma obraz siebie i jaki obraz przyjmuje za właściwy, to bardzo niestabilna budowla. Okazuje się, że żyjąc na bazie wirtualnego wizerunku, uzależniamy swoją tożsamość od samopoczucia innych. Nasze postrzeganie siebie zależy do tego, czy komuś chce się kliknąć przycisk „like”, czy ma ochotę skomentować nasze zdjęcie lub wpis na blogu.

Żyjąc na bazie wirtualnego wizerunku uzależniamy swoją tożsamość od samopoczucia innych

Za cenę like’a

Kreowanie własnego wizerunku w sieci, które już niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, to jak budowanie swojego życia na piasku. Bardzo łatwo tu ulec różnego rodzaju modom i tendencjom, byleby tylko uzyskiwać coraz większe uznanie w oczach wirtualnych recenzentów. Nagle każdy, nawet najmniejszy szczegół na „zupełnie przypadkowo” zrobionym zdjęciu ma ogromne znaczenie. Wszystko musi wyglądać zupełnie naturalnie, każda rzecz powinna leżeć w odpowiednim miejscu, tak by oglądający zdjęcie użytkownicy mogli zobaczyć np. nowe ubranie, nowy gadżet – niby nierzucający się w oczy, a jednak łatwo zauważalny. Każdy posiłek staje się okazją do tego, by podzielić się z wirtualną publicznością wykwintnym menu, nawet jeśli stołujemy się w barze szybkiej obsługi. To wielu nie przeszkadza, by zrobić zdjęcie jakiejś atrakcyjnej potrawie i opublikować jako swoją.

Prawda czy iluzja?

Oczywiście nie jest tak, że wszyscy publikujący różnego rodzaju zdjęcia w internecie nie potrafią określić swojej tożsamości czy tego, kim są naprawdę. Chodzi o znacznie poważniejszy problem – dopasowywanie rzeczywistości do wirtualnego obrazu siebie, pełnego iluzji. Odbiorca ma pomyśleć: „Jakie on ma super życie! Wypady ze znajomymi, zakupy w trakcie pracy, do tego wykwintne jedzenie”, a następnie kliknąć „like’a” jako wyraz aprobaty i podziwu. To wszystko jest możliwe z powodu małej weryfikowalności treści zamieszczanych w internecie przez użytkowników. Z większością znajomych na Facebooku czy Instagramie widujemy się rzadko lub wcale, więc odbiorcy mogą uznać za prawdziwe wszystko, co zostanie im zaserwowane. Wykorzystanie tej możliwości sprawia, że iluzję tworzy się dziś bardzo łatwo. Co najbardziej zaskakujące, po pewnym czasie sam autor danych treści stopniowo zaczyna w nie wierzyć i postrzegać je jako prawdę o sobie.

Po pewnym czasie autor danych treści stopniowo zaczyna w nie wierzyć i postrzegać je jako prawdę o sobie

Codziennie przed publicznością

Kreowanie własnego wizerunku w popularny, pełen iluzji sposób może być związany z brakiem poczucia własnej wartości, naturalną potrzebą bycia zauważonym, ale opiera się także na różnego rodzaju zranieniach. Może się łączyć z obawą przed ukazaniem prawdy o sobie. W obecnym czasie nie jest to już problem jedynie celebrytów, znanych z telewizji czy gazet. W spiralę kreowania idealnego obrazu siebie wpada coraz więcej osób, które stając się użytkownikami danego portalu, dokonują takich wyborów na co dzień. A na swoim profilu można zamieścić tylko to, co uważa się za atrakcyjne.

W ostatnim czasie spotkałem się z wpisem na Twitterze, który na pierwszy rzut oka wydawał się niepozorny. Jednak po zastanowieniu dostrzegłem w nim pewne symptomy opisywanego tu zjawiska. Tweet zawierał pytanie o dostępne aplikacje związane z grą w squasha. Autor wpisu rozpoczął uprawianie tego sportu i poszukiwał takich programów. Zapytał: „Czy istnieją jakieś możliwości, bym mógł zmierzyć to, jak gram, i dzielić się tym z innymi?”. Zauważmy, że pytanie nie brzmiało: „Kto chciałby zagrać?”, „Jakie rakiety są najlepsze?” czy „Skąd czerpać informacje na temat doskonalenia swojej gry?”. Dotarł do mnie prawdziwy przekaz tego wpisu: Potrzebuję aplikacji, czyli czegoś, co zmierzy, jak gram i ile gram, tak abym mógł się tym pochwalić przed innymi. Czytając, zdałem sobie sprawę, że taki może być kierunek, w którym zmierza świat portali społecznościowych. To dzielenie się jak największą ilością informacji o tym, co się je, czyta, ogląda, czego słucha, jakie sporty się uprawia, w jakie gry się gra – tworzy coraz większą przestrzeń do kreowania fantazji na temat własnego wizerunku.

Realny świat a fikcja

Osoba kreująca swój wizerunek w internecie według tego schematu przykłada ogromną wagę do scenerii każdego zdjęcia, które zamierza opublikować – według kryterium: jak pokazać mój świat jako najbardziej idealny. Oceny innych użytkowników odgrywają dużą rolę w określaniu definicji tego, kim ta osoba jest i jak siebie widzi. Opinie przyjaciół i znajomych przestają mieć tak duże znaczenie jak to, co wirtualne. To wszystko sprawia, że poczucie własnej wartości, jeden z filarów zdrowego obrazu siebie, budowane jest z elementów przypominających puste w środku, plastikowe rurki o cienkich ścianach. Kiedy zostają poddane naciskowi, łamią się jak zapałki. Podobnie dzieje się, kiedy obraz, który dana osoba tworzy w internecie, nagle się rozsypuje. Kiedy realna rzeczywistość w porównaniu z tym, co można było zobaczyć w internecie, wydaje się nieatrakcyjna i niewarta zainteresowania.

Poza internetową projekcją

Budowanie swojej tożsamości na podstawie popularności w internecie można przyrównać do człowieka budującego swoje życie na piasku, o którym mówił Jezus (zob. Ew. Łuk. 6:46–49). Poczucie własnej wartości, określenie tego, kim się jest, wzniesione na fundamencie internetowych ocen w momencie każdej poważniejszej próby upadnie, a człowiek zostanie całkowicie rozbity. To miejsce, do którego chce ludzi doprowadzić Boży przeciwnik – aby uwierzyli, że poza internetową projekcją samych siebie nie mają nic do zaoferowania temu światu, że są bezużyteczni, nieistotni. Jednak już na początku Pisma Świętego Bóg podkreśla, że jako ludzie jesteśmy istotami stworzonymi na Jego obraz i podobieństwo. Z Psalmu 139 wiemy, że Bóg ukształtował każdego człowieka indywidualnie, wyjątkowo i cudownie. Dlatego zamiast tracić czas na kreowanie iluzji warto spędzać go z Bogiem, dając Mu możliwość zmiany naszego pojmowania siebie. Tylko tożsamość budowana na skale, którą jest Jezus Chrystus, może przynieść dobre i trwałe efekty, ponieważ to On jest Prawdą (zob. Ew. Jana 14:6). A przyjęcie Jego perspektywy w postrzeganiu siebie samego, tego, kim się jest, powoduje, że budujemy na trwałym gruncie, ponieważ prawda jest niezmienna.

Siła właściwej decyzji

Przybieranie innego wizerunku niż ten prawdziwy można przyrównać do sytuacji Dawida opisanej w 1 Księdze Samuela, w rozdz. 17. Dawid został ubrany w zbroję swojego króla, Saula, aby mógł walczyć z Goliatem. Jednak gdy tylko ją założył, wiedział, że zbroja ta nie należy do niego. Była za duża, krępowała jego ruchy. Ten młody człowiek znał swoją tożsamość i wiedział, że nie jest w stanie walczyć z olbrzymem, jeśli będzie udawał (swoim ubiorem) kogoś, kim nie jest. Przede wszystkim znał swojego Boga. Stanął w prawdzie, jako zwykły pasterz owiec, mający przy sobie procę i kilka kamieni. Nie musiał udawać wielkiego wojownika, żeby wszyscy dookoła zobaczyli, jak jest mocny. Dawid nie uległ presji budowania nieprawdziwego wizerunku. Znamy efekt decyzji Dawida – zwyciężył Goliata. Kimkolwiek w twoim życiu jest Goliat, możesz go pokonać tylko prawdą.

 

Pomocne kroki:

  • Odrzuć obraz wykreowany w internecie na rzecz Bożej prawdy o sobie. Nie ma ludzi idealnych, każdy ma trochę zalet i jakieś wady. Jest to fundamentalna i ważna prawda.
  • Przyjmij Bożą perspektywę – podłącz się do prawdziwego źródła informacji o sobie. Bóg stworzył każdego człowieka indywidualnie. On jest najlepszym źródłem prawdy o nas.
  • Zaprzestań wartościowania siebie na podstawie tego, co mówią inni, oraz ocen i komentarzy, które otrzymujesz przy zdjęciach lub wpisach.
  • Nie utożsamiaj internetu ze sprawdzonym źródłem informacji o człowieku i jego wartości.
  • Zacznij budować (lub odbudowywać) relacje przyjaźni w świecie rzeczywistym. Przez „wsiąknięcie” w świat internetu wielu często izoluje się od rzeczywistych relacji. W procesie poznawania własnej tożsamości potrzebni nam są zaufani przyjaciele, którzy w miłości pomogą nam odkryć i rozwijać mocne strony.
Źródła:
Alina i Henryk Wieja, Jak skutecznie pomagać innym, Koinonia, 2004.
Josh McDowell, Jego obraz, mój obraz, TKECh, 1987.