Sztuka, podobnie jak wiara, polega na współpracy – z Bogiem, z własnym wnętrzem i z ludźmi. Dobra sztuka jest ponadczasowa, komunikatywna, wpływowa i dociera do samej duszy. Zła jakość tego, co tworzymy, daje zły obraz naszej wiary. Sztuka jest nieodzowną częścią religii. Jako chrześcijanin wierzę, że człowiek został powołany, by stać się w świecie współtwórcą – u boku Jezusa.
Miejsce dla Boga w sztuce
Bóg jest większy, potężniejszy, piękniejszy i bardziej twórczy niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić. Nasza niemożność ogarnięcia Go pozwala nam zrezygnować z próby definiowania Jego Osoby. A możemy podjąć wyzwanie, jakim jest doświadczanie Go. Bóg nie jest wytworem naszej wyobraźni, ale jest jej przyjacielem.
Wsłuchując się w Jego głos, będziemy umieli działać. Tym bardziej, będziemy umieli tworzyć coś nowego, by dać wyraz nieograniczonym przygodom, jakich doświadcza Boże dziecko. Wtedy to, co tworzymy, nie będzie sztuką, która ilustruje religię. Ale będzie ekspresją naszego wnętrza, naszej rozwijającej się relacji z Tym, który patrząc na wszystko, co stworzył, powiedział, że było to bardzo dobre (1Mojż. 1:31).
Co może wnieść w sztukę chrześcijanin, czego niewierzący nie potrafi? W zasadzie można by powiedzieć, że wszystko. W naszych sercach została zaszczepiona cząstka Stwórcy, nasza inspiracja i natchnienie pochodzą z Ducha, który wszystko stworzył. Nie ma żadnego powodu, dla którego nie bylibyśmy w stanie tworzyć rzeczy najpiękniejszych, najbardziej profesjonalnych i najbardziej wpływowych.
Czy sztuka i wiara mogą się łączyć?
Twórczość chrześcijan nie jest propagandą i nie musi zawierać chrześcijańskich symboli (na przykład krzyż w malarstwie czy slogany w muzyce). Są głębokie w wymowie, ale nie zawsze są tym, co rzeczywiście daje wyraz naszemu przeżywaniu. Samo określanie pewnej sztuki jako chrześcijańskiej jest niedorzeczne, gdyż przypisuje twórczość prądom religijnym, niczym filozofiom.
W istocie zarówno tworzenie, jak i podziwianie dzieła stworzonego, może być przeżyciem duchowym i nigdy nie powinno być traktowane zbyt lekko. Jedyny Bóg nie tylko stworzył samych twórców – czyli ludzi, ale także środki przekazu (kolor, dźwięk, ruch). Jako największy Artysta, Bóg podarował nam inspiracje, umiejętności i szeroką zdolność komunikowania. A także wyjątkowe połączenie z drugim człowiekiem, odbiorcą naszej twórczości.
Satysfakcjonując się słabą jakością naszej twórczości, komunikujemy światu, że jakość nie ma znaczenia. Dobra sztuka jest ponadczasowa, komunikatywna, wpływowa i dociera do samej duszy. Sztuka polega na współpracy – z Bogiem, z własnym wnętrzem i z ludźmi. Efektem dobrej współpracy będzie twórczość, która nie przemija i przyciąga ludzi do Boga Wszechświata.
Artysta i jego wiara
Dążąc do tworzenia sztuki, która byłaby uświęcona, przemieniająca i odkupiająca, przyjąłem na siebie pewne zobowiązania. Chcę, aby wiara i sztuka w moim życiu były ze sobą połączone.
1. Nigdy nie utracę umiejętności popadania w zachwyt.
Wierząc, że Bóg stworzył wszechświat, chcę szukać inspiracji przede wszystkim u Niego. Wypatruję wręcz Jego iskry w pięknu, które mnie otacza. Poddaję Bogu wszystkie moje zmysły, by móc być ukierunkowanym na Niego w każdym środowisku, w jakim się znajduję: na łonie natury czy w mieście. Chcę odkrywać, zwracać uwagę, poświęcać czas. Nie chcę stracić wrażliwości na twórczość, jaka już mnie otacza.
Zdając sobie sprawę z mojej potrzeby zagłębiania się czasami tylko i wyłącznie w Bożą obecność, postanawiam regularnie znajdować czas na „ucieczkę” do miejsc jak najbardziej naturalnych.
Dla mnie ucieczką do Boga jest wspinaczka, góry, obserwowanie dzikich zwierząt. A nawet wspinanie się na drzewa i wręcz zgubienie się na łonie natury, by potem musieć znaleźć drogę powrotną. Chcę doświadczać świata, jakim stworzył go Bóg, chcę zachwycać się doskonałością Jego pomysłów. W otoczeniu natury odkrywam spokój, inspirację i chęć do działania.
2. Sztuka i wiara są darem, za który jestem odpowiedzialny.
Wierzę, że jestem częścią Bożego kunsztu. Stworzony by tworzyć więcej, zobowiązuję się, że regularnie i z pasją będę tworzył własną sztukę. Bez względu na to, czy moja twórczość powstaje dla mojej własnej przyjemności, czy też dla publicznej dystrybucji, zdaję sobie sprawę, że Bóg daruje nam pewien wgląd w rzeczywistość. I czuję się zobowiązany, by wyrazić, co odczuwam.
Wiem, że Bóg jest doskonały, a Jego twórczość jest piękna i doskonała w najmniejszych szczegółach. Dlatego chcę dać z siebie tylko to, co najlepsze. Nie chcę dać się złapać w pułapkę myślenia: „Cokolwiek zrobię, Bóg to pobłogosławi”.
Pragnę bez końca rozwijać się, uczyć i ulepszać to, co robię, a także szukać coraz to nowych rozwiązań. Wiem, że Boża koncepcja tego, co znaczy produktywność i sukces, bardzo różni się od koncepcji tego świata. Dlatego nigdy nie będę się wstydził mojego powołania i oddania działaniom twórczym.
3. Mam świadomość wieczności.
Podobnie jak wielu, mam tendencję to wypychania mojego czasu przeróżnymi obowiązkami i zadaniami, które odciągają moją uwagę od tego, co ważne. Postanowiłem, że regularnie będę ewaluował moje życie. Będę badał jaka panuje zależność pomiędzy moimi priorytetami w życiu a czasem, jaki im poświęcam.
Mój czas na ziemi jest darem i każda z 525,600 minut w roku jest nową szansą. Nie każda chwila będzie przyjemna, ale ode mnie zależy, czy każda przysłuży się rozwojowi mojego doświadczenia i charakteru. Wiedząc, że zbyt wiele w życiu już mnie ominęło, nie chcę już dłużej oburzać się na własny terminarz. Ale chcę z nim umieć pracować, w perspektywie wieczności. Być może będzie to wymagało zrezygnowania z pewnych zobowiązań, a przyjęcia innych – też i w tych decyzjach może dopomóc nam Bóg.
Moja tożsamość mieści się w byciu dzieckiem Bożym, a nie w efektywności i wydajności działań. Nigdy więcej już nie chcę paść ofiarą systemu, w którym trzeba być zajętym i zapracowanym. To moja odpowiedzialność, by znajdować czas na odwiedzanie rodziny, przyjaciół, a przede wszystkim, by być z Bogiem i w otoczeniu natury. Bez względu na to, jak zwariowane wydają się dni, chcę stosować się do Bożego przykazania, by przestrzegać szabatu w każdym tygodniu.
4. Zachęcam i wspieram innych artystów.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest łatwo być chrześcijaninem i tworzyć sztukę w tym świecie. Chcę robić wszystko, co w mojej mocy, by wspierać moich przyjaciół i znajomych w ich działaniach twórczych. Uczestniczę w wystawach, projekcjach filmowych, koncertach, wystąpieniach, prezentacjach i innych wydarzeniach, które są dla nich ważne.
Wspieram ich nie tylko jako osoba wierząca, tak zwany „brat w Chrystusie”, ale również jako artysta, który chce się uczyć. Chcę doceniać ich ekspresję i uczyć się od nich, a także zachęcać ich i pomagać. Współpracując ze sobą nawzajem, możemy doświadczyć prawdziwej jedności między sobą, kiedy przeżywamy nasze twórcze przygody. Wobec tych, którzy zajmują się tym samym fachem, chcę być współpracujący i uczynny, nigdy natomiast rywalizujący czy współzawodniczący.
5. Inwestuję tam, gdzie sztuka i wiara współgrają.
Wiele kościołów nie kładzie dużego nacisku na wspieranie, zachęcanie i inwestowanie w twórcze działania młodych chrześcijan. Szczególnie tych, którzy chcieliby zająć się tym zawodowo. Z tego względu sam chcę być tym aktywnym członkiem kościoła, który weźmie na siebie tę odpowiedzialność, aby w imię wspólnoty wspierać artystów.
Chcę robić, co tylko mogę, by podnosić w kościele świadomość tego, jak Bóg działa, w jaki sposób możemy się modlić o artystów oraz jak możemy kształcić i zachęcać młodych członków kościoła do działań twórczych. Moim marzeniem jest zobaczyć kościół wspierający artystów z równie gorącym sercem jak misjonarzy wyjeżdżających do Afryki.
Chrześcijański artysta, który pracuje zawodowo, nie powinien być poniżany przez wierzących za to, że nie używa swoich talentów wyłącznie w działaniach kościelnych. Świadomość, że jest jeszcze wiele kościołów, które odrzucają artystów w ten sposób, sprawia mi ból. Moim pragnieniem jest odwrócenie tych postaw i przypominanie chrześcijanom z wrażliwością, co to znaczy być solą ziemi i światłością dla świata.
6. Tworzę sztukę, która prowokuje, inspiruje i uwalnia.
Sztuka, którą tworzę, jest zwierciadłem moich poglądów, a te są kształtowane przez moje przeżycia wewnętrzne i relację z Bogiem. Zatem zobowiązuję się do tego, by tworzyć wszystko w oparciu o prawdę. Życie jest pełne radości, ale także zmagań i przeciwności. W naszym życiu jest grzech, ale też możliwość odkupienia. Im głębsza ciemność, tym jaśniejsze wydaje się światło.
Nie chcę, by filmy, nad którymi pracuję, były mroczne, pełne zła i grzechu. Ale nie będą także „osłodzone”. Jako twórca filmowy, pracuję w branży opowiadającej historie. Te nie mogą zaistnieć bez jakiegoś konfliktu, który staje się zwrotem akcji. Konflikty nigdy nie są łatwe. Pokazując trudne realia i prawdę, nie chcę gorszyć moich odbiorców. Pokazując ciemne strony człowieczeństwa, chcę ich używać w celu pokazania światła i drogi wyjścia.
Boże Słowo może się wydawać kontrowersyjne i obraźliwe zarówno dla wierzących i niewierzących, więc zdaję sobie sprawę, że podobnie może być z moją twórczością. Chcę iść po określonej linii, która wyznacza tor mojej działalności. Z tego względu zobowiązuję się, że będę spędzał regularnie czas z Bogiem, a także podporządkuję się radzie dojrzałych chrześcijan, którym dam dostęp do mnie i mojej twórczości.
7. Walczę o Bożą sprawiedliwość dla potrzebujących.
Nie jestem typem osoby, która łatwo się denerwuje. A jednak jest coś, co potrafi dotknąć mnie do głębi. Jest to świadomość panującej na świecie niesprawiedliwości. W szczególności, jeśli dotyczy ona uciskanych i prześladowanych, nie tylko chrześcijan. Poprzez moją sztukę pragnę udzielić głosu tym, których nikt nie słyszy.
Nieraz jestem poruszony do łez, gdy słyszę historie ludzi, którzy są osamotnieni, pozbawieni nadziei, a także kontaktu ze światem wokół. Chcę ich reprezentować i otwierać im drzwi do miejsc, do których w inny sposób nigdy nie mieliby dostępu. Z jednej strony mógłbym zostać misjonarzem, ambasadorem czy rzecznikiem takich ludzi. Z drugiej strony wiem, że nie do tego powołał mnie Bóg.
Czuję się odpowiedzialny za to, by używać mojej umiejętności tworzenia dla dobrej sprawy. Aby opowiadać historie, które będą konfrontowały i rzucały wyzwanie tym, którym te tematy są odległe.
Sztuka i wiara – odpowiedzialność artysty
Jako artysta, który ciągle uczy się chodzić z Bogiem, i jako Boże dziecko, które chce być dobrym artystą, stawiam czoła napięciu. To napięcie tworzy się między wiarą a sztuką, którą tworzę. Przez większość życia rozładowywałem to napięcie, ignorując jedno albo drugie. Ale dzisiaj zdaję sobie sprawę, że doświadczam pełni tylko wtedy, kiedy integruję jedno z drugim.
Bóg powołał mnie do bycia twórczym i bez względu na to, czy będę taki poprzez aktorstwo, reżyserię, malarstwo, muzykę, pisarstwo czy inne… pragnę wykorzystywać wszystkie dary, które otrzymałem, najlepiej jak potrafię. I zmieniać świat wokół mnie dla Bożej chwały.