Sekret młodości

Obudził mnie dzwonek telefonu. Zaspana, nie potrafiłam sobie przypomnieć, jaki jest dzień tygodnia... i dlaczego ktoś dzwoni tak wcześnie. „Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!" – usłyszałam miły głos przyjaciółki. Oprzytomniałam dość szybko. Już wiedziałam, jaki dziś dzień. "Niech cię nie martwi upływający czas i przybywające ci lata”.

Faktycznie, co roku urodziny wzbudzają we mnie coraz bardziej ambiwalentne uczucia. Z jednej strony, to zawsze okazja do radości ze względu na miłe życzenia, gości, prezenty. Jednak z drugiej strony… No właśnie. Czy tracimy świadomość, na czym polega sekret młodości?

Do 18 roku życia człowiek cieszy się, że przybył mu kolejny rok. Dzieciaki podkreślają nawet każde pół roku, nastolatki nie mogą się doczekać dowodu osobistego. Ale już studenci potrafią zacząć narzekać: „Ale jestem stara… To wcale nie jest śmieszne”.

Każdego roku jest coraz „gorzej”. Nawet nie zauważyłam, kiedy krem 40+ przestał być odpowiedni. 45+? Naprawdę? „Ile Pani ma lat?” – to pytanie, zadane u lekarza lub przy wypełnianiu jakiejś ankiety, zawsze wywołuje we mnie niepewność: muszę policzyć… Niestety, czasu nie da się cofnąć.

Licznik starości

Czy mając 45+, powinnam czuć się staro czy młodo? Gdy – szczególnie z okazji kolejnych urodzin – nachodzą mnie takie wątpliwości, przypominam sobie pewną historię. Historia jest oczywiście z życia wzięta.

Krótko po swoich 91 urodzinach prababcia mojej koleżanki, stojąc przed lustrem, stwierdziła zdecydowanie: „Muszę coś ze sobą zrobić, bo wyglądam jak stara baba!”. Wszyscy obecni parsknęli śmiechem, a prawie 50-letnia wnuczka cicho wyszeptała, tak żeby babcia nie słyszała: „Mnie się czasem wydaje, że to ja jestem stara”.

Kiedy właściwie możemy mówić o starości? Czy dziewięćdziesięciolatka musi być nazywana staruszką? Jak określić 80-letniego człowieka? Prawdę mówiąc, już samo słowo „starość” czy „starzenie się” nie brzmi dobrze. Nieraz słyszałam, jak w kościołach używa się terminu „spotkanie dla starców”, mówiąc o spotkaniu dla osób powyżej 70 roku życia.

Patrząc na wiele osób w tym wieku, aż chce się powiedzieć, że to absurd! Trudno nazwać te osoby młodzieżą, ale to często jeszcze pełne energii, sprawne, zadbane kobiety i bystrzy, dowcipni mężczyźni. Czy można nazwać ich „starcami”? Nie mam wątpliwości, że nie. Jest tylko jeden warunek: te osoby same nie mogą o sobie myśleć, że są stare.

Urodzeni młodzieńcy

W tym zapewne kryje się cały sekret młodości i starości. Można być starym, mając 40 lat – jeśli w to wierzymy i zaczynamy być gderliwi i zrzędliwi. Jednak można czuć się nadal młodo, mając lat 80 (choć zapewne zdarzają się osobom w tym wieku gorsze dni).

Usłyszałam niedawno od niemłodej już pani, czekającej na zabiegi w sanatorium, trafną myśl: „Ludzie rodzą się starzy albo młodzi”. Starość w gruncie rzeczy nie zależy od naszego wieku, lecz od nastawienia naszej psychiki. Oczywiście, pani w wieku 60 lat nie powinna zachowywać się jak nastolatka. To nie odejmie jej lat, a co najwyżej ośmieszy.

Natomiast codzienne dbanie o swoje zdrowie, dietę, stosowanie pielęgnacyjnych kosmetyków, a nawet zwykła wizyta u fryzjera sprawią, że można nie tylko poczuć się młodziej, ale i młodziej wyglądać.

Sekret młodości

Wspomniana wcześniej prababcia postanowiła, by nie wyglądać „jak stara baba”, pójść do fryzjera i kupić sobie jakieś kosmetyki. Poznałam ją kilka lat wcześniej, gdy przekroczyła już 80 rok życia. Zapamiętałam ją jako niezwykle zadbaną i elegancką kobietę. Była nienagannie uczesana, paznokcie miała pociągnięte delikatnym lakierem, na twarzy dyskretny makijaż. „Też bym chciała tak wyglądać w jej wieku” – westchnęłam.

Można pomyśleć, że taki wygląd można mieć, jeśli wiodło się bezproblemowe i przyjemne życie. W przypadku mojej znajomej jednak wcale tak nie było. Życie jej nie rozpieszczało, podobnie jak większości jej rówieśników. W czasie II wojny światowej, zaledwie miesiąc po ślubie, straciła ukochanego męża. Po latach poszukiwań odkryto, że zginął w Katyniu. Powtórnie wyszła za mąż dopiero po wielu latach, za wdowca z małymi dziećmi. Niestety, mąż wkrótce ciężko zachorował i musiała opiekować się nim i jego dwójką dorastających pociech.

W takiej sytuacji można poczuć się zmęczoną i starą, nie mając nawet pięćdziesiątki. Chociaż miała wiele obowiązków i pracowała w trudnych warunkach, zawsze dbała o siebie. Pozostała piękną kobietą pomimo upływu dziesięcioleci. Mimo zmarszczek na twarzy, słabszego wzroku i wolniejszych ruchów. Nie czuła się staro i nikt ją za starą nie uważał. Ona po prostu „urodziła się, by być młodą”.

Moja decyzja

Młodość to stan umysłu. Jedna z moich koleżanek powiedziała niedawno: „Wiesz, za trzy lata będę obchodziła pięćdziesiątkę, a czuję się, jakbym była rówieśniczką mojej 20-letniej córki”. Faktem jest, że naprawdę wygląda na niewiele starszą. Nie jest sztuką zachwycać swoim wyglądem, gdy się ma dwadzieścia lat – delikatna, gładka cera, figura modelki, lśniące włosy. Sztuką jest wzbudzić podziw, mając lat 50, 60 lub więcej.

Jednak wiele osób w tym wieku to zgorzkniali, zamknięci w domu, zaniedbani renciści lub emeryci. Oczywiście, nie każda osoba po sześćdziesiątce jest sprawna fizycznie. Wiele osób w tym wieku poważnie choruje, z trudem się porusza.

Czy jednak dla wielu odczucie „jestem stary” to nie świadomy wybór? Sami izolują się od świata, a przez to czują się niepotrzebni. Zgorzkniały starszy człowiek siedzi więc w swoim domu i narzeka, że nikt go nie odwiedza, a w innym domu siedzi jeszcze starsza kobieta i podobnie skarży się na samotność. Może zamiast narzekać, pomyśleliby: „Co dobrego może mnie dziś spotkać?” albo „Co mogę dziś ciekawego zrobić?”.

Przygotowani na najlepsze

Dla mnie wzorem aktywności nierzadko są starsze osoby ze Stanów Zjednoczonych. Mnóstwo ludzi w wieku emerytalnym angażuje się tam w pracę społeczną, wolontariat w kościele, w szpitalach, w domach opieki. Wielu z nich przyjeżdża do Europy pomagać w realizacji różnych projektów: budują place zabaw, organizują obozy językowe dla dzieci.

Jedna z moich koleżanek, widząc zespół takich niemłodych już wolontariuszy, z trudnością wysiadających z autobusu, stwierdziła: „Nie wyobrażam sobie moich rodziców czy teściów jadących do USA, żeby tam prowadzić jakiś obóz dla dzieci!”. Nie wszystkie amerykańskie wzorce są godne naśladowania, ale ten zdecydowanie tak.

Mam jeszcze sporo lat do emerytury, zdrowie też nie najgorsze, dom pełen ludzi, zajęć tyle, że nie wiem, w co ręce włożyć. Szczerze myślę, że do następnego etapu w życiu musimy przygotować się wcześniej. Dlatego przypatruję się starszym osobom z mojego otoczenia, by nie poczuć się nagle jak stojący nad przepaścią i nie mówić: „Już nikomu nie jestem potrzebna”.

Wiecznie młodzi

Każdy z nas może być potrzebny innym ludziom, obojętne ile ma lat. Trzeba tylko znaleźć sobie właściwe zajęcie, nie czekając, że to inni wyjdą do nas z propozycją. Po prostu każdy z nas musi coś ze sobą zrobić, by nie wyglądać i nie czuć się staro. W tym kryje się sekret młodości.

To naprawdę w znacznym stopniu zależy od nas. Nie tylko od doświadczeń, jakie przeszliśmy w życiu, od dostatku finansowego, od innych ludzi, lecz przede wszystkim od tego, czym wypełnialiśmy nasze serce. Niejednokrotnie czas przecieka nam przez palce, pozostawiając poczucie niespełnienia i zmarnowanego życia, bo nie umiemy mądrze go wykorzystać.

„Panie, pozwól mi mądrze wykorzystać ten dzień” – modlę się codziennie rano.