Apostoł Paweł pisał, że w każdych warunkach, o każdym czasie, najważniejsze są wiara, nadzieja, miłość. To tych wartości powinniśmy szukać i o nie zabiegać. Jednak z tych trzech, podpowiada, najważniejsza jest miłość! Czy zdajemy sobie z tego sprawę? Jak to wpłynie na nasze decyzje i wybory?
Nasz umysł stale szuka jakichś nowości. Ciągle pragnie nowych sposobów działania, nowych pomysłów. Ciągle szukamy czegoś innego, czegoś, co sprawi, że nasze życie będzie może troszkę lepsze, łatwiejsze, a może przyjemniejsze. Trudno jednoznacznie określić, czego szukamy i czy jest to dobre czy złe.
W tym zwariowanym świecie wymyślamy nowe określenia dla starych rzeczy i zwyczajnie popadamy w zagubienie. Na pewno nie można powiedzieć, że takie poszukiwania są czymś złym. Po części leżą one w naszej naturze, mamy różne potrzeby i pragniemy ich zaspokojenia. Ale jest w nas coś, co ciągle chce tego samego, co nigdy się nie zmienia.
Nasze serce chce jednego – chce miłości! Bez miłości trudno żyć. Od wieków miliardy ludzi poszukują tego samego przez poematy, pieśni, dzieła sztuki. Tego samego szukano również na wojnach, w drobnych gestach, w zwykłym, codziennym życiu. Nie ma wątpliwości, iż głównym problemem człowieka jest jego serce, a raczej to, gdzie się ono znajduje i czego szuka.
Wiara, nadzieja i miłość w sercu człowieka
Bóg, tworząc człowieka, jednocześnie stworzył w ludzkim sercu miejsce, którego nie jesteśmy w stanie wypełnić niczym innym, jak tylko Jego miłością. Możemy zaspokoić wiele innych potrzeb, szukać „środków zastępczych”. Ale żadnym substytutem nie zaspokoimy potrzeby Bożej miłości. Nie uda nam się wypełnić tego miejsca w sercu niczym innym, bo jest to miejsce przeznaczone tylko dla Boga.
Sami z siebie nie potrafimy dojść do spełnienia w życiu, nieustannie poszukując nowych bodźców. Każdy nasz dzień to pragnienie miłości. Nie zawsze jest ono uświadomione, tak jak potrzeba oddychania, jedzenia, pracowania. Jednak bez miłości wszystkie nasze działania, a nawet marzenia, tracą sens. Prowadzą nas w pustkę, dają poczucie beznadziei, wpędzają w depresję.
Niekochany człowiek nie potrafi być szczęśliwy. Mimo to trudno nam się skupić na Bożej miłości, kiedy dookoła jest tyle środków zastępczych. Świat nieustannie próbuje nam zastąpić Boga i Jego miłość. Apostoł Paweł pisał do Efezjan, że modli się, by Chrystus zamieszkał w ich sercach swoją miłością. By sami mogli doświadczyć, jak szeroka, długa, głęboka i wysoka jest miłość Jezusa.
Wiara, nadzieja i miłość przewyższają wszelkie poznanie! Największa z nich, miłość, będzie działała w nas – dla nas! To największy Boży prezent. Bo On potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy (List do Efezjan 3:14-21).
Miłość nigdy nie ustaje
Ludzka miłość jest niedoskonała… Wystarczy rozejrzeć się wokół, by zauważyć samotne matki, dzieci, opuszczonych ludzi starszych. Ci, którzy byli sobie bliscy, po jakimś czasie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Bywa, że nawet nie chcą się znać. Niewiele możemy zaoferować sobie nawzajem w ludzkiej sile.
Dlatego apostoł Paweł modlił się o to, by Bóg wypełnił nasze serca miłością, która przewyższa wszelkie poznanie, która nie jest z nas. Wiara jest wyrazem nadziei, która prowadzi do miłości. Paweł rozumiał, że Boża chwała objawia się tam, gdzie jest Jego miłość.
Gdzie Boża miłość rozlewa się w sercach ludzi, tam pojawia się cierpliwość. Tam tworzy się miejsce, w którym można znieść nawet najtrudniejsze chwile. Ta miłość nie szuka swego, nie unosi się pychą, wszystko znosi, wszystkiego się spodziewa. Wiara, nadzieja i miłość poszerzają nasze serca, pokonują nasz egoizm. One unicestwią fałszywą dumę i nasze fałszywe wyobrażenia o miłości.
Romantyczna miłość znana z filmów i powieści, choć piękna, jest jednak tylko zapatrzeniem w człowieka – w siebie nawzajem. To za mało. Bożej miłości potrzebujemy jak powietrza, potrzebujemy jej, by widzieć więcej, by więcej rozumieć. Aby nasze serce przestało być kamienne. W Bożej miłości jest coś romantycznego – ona naprawdę jest wieczna i naprawdę zmienia życie.
Czy kolejny rok naszego życia będzie inny niż poprzedni? Czy wyczekiwany nowy rok będzie nowy?
W wierze, z nadzieją, ku miłości
Łatwo jest mieć dobre myśli o innych, gdy doświadczamy dobrych rzeczy, gdy ktoś jest dla nas miły. Dużo trudniej o to samo, kiedy spotykają nas wyzwania i trudne sytuacje. Miłować nieprzyjaciół to kochać ich, zanim staną się wrogami.
Jedności w Duchu nie osiągniemy naszymi niedoskonałymi ludzkimi wysiłkami. Prawdziwa, wieczna miłość, o którą rozgrywa się cała walka, możliwa jest tylko dzięki Stwórcy. Dzięki Temu, który pierwszy pokochał. Kochające serce to serce usługujące. Niezapatrzone w siebie, pragnące być jak Król i sługa – jak Jezus.
Wielu z nas głęboko i szczerze pragnie wiary, nadziei i miłości. Ale wielu nie potrafi pozwolić odejść temu, co złe. Słowo Boże wykonało w nas pracę, wiemy już, co jest dla nas dobre, a co nie. Mimo wszystko większość z nas przyzna, w tym ja sam, że często łatwiej widzieć źdźbło w oku brata niż belkę w swoim. Łatwiej być sędzią dla innych niż ich sługą.
Gdy Bóg nie panuje nad moim sercem, bo nie wyraziłem na to zgody, nie panuje również nad umysłem i nad całym życiem. I moje poszukiwania prawdziwej miłości stają się raczej ciągłym błądzeniem niż odkrywaniem.
Miłość wszystko znosi
Gdy przychodzimy ze swoimi grzechami do Boga, coś w nas pęka i zmienia się nasza natura. Bóg zawsze chce dać nam coś szczególnego. Chce zastąpić ciemność swoją miłością. Bez wyznania grzechu można ciągle stać w miejscu. Myśląc, że zaczynamy coś nowego, w istocie robimy to samo. Nieudolnie okazujemy miłość, sądząc, że tak będzie „po chrześcijańsku”, by za chwilę tłumaczyć nasz egoizm asertywnością.
Jeśli nasze serce nie zostanie przemienione miłością Boga do nas, to „nowe” dalej będzie starym. Kolejny rok życia nie będzie różnił się od poprzedniego. Nieraz jestem zmęczony szukaniem nowych dróg i próbami unikania tych, które już znam. Zamiast trwać przy Jezusie, który zmienił moje życie, i pozwolić Mu, by je wciąż odnawiał, łatwiej mi nakładać na siebie coraz więcej obowiązków i nie mieć na nic czasu.
W przypadku wielu z nas „nie mieć czasu” znaczy: nie mieć czasu dla Boga. Nie bez przyczyny Słowo Boże nas ostrzega: Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia! (Przyp. 4:23). Tam wszystko ma swój początek, albowiem gdzie jest skarb twój tam będzie i serce twoje (Mat. 6:21).
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość…
Kim dla mnie jest Bóg? Wiem, że jest Tym, który zmienił moje życie. Wybacza mi moją głupotę, małostkowość, brak miłości. On jest Tym, który ucisza burzę, zamienia łzy w taniec, współdziała ku dobremu. Przyszedł dla mnie, umarł za mnie, okazuje miłość…
Mógłbym wiele wymieniać, nie dlatego, że nauczyłem się tego na pamięć, ale dlatego, że tego doświadczyłem. Mimo to ciągle tracę czas na niepotrzebne rzeczy. Na rzeczy, których często nawet nie rozumiem… Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serce! (Psalm 90:12). Mądre serce to serce, które kocha Boga i otwiera się na Jego miłość.
Wszystko, co wypływa z serca poddanego Bogu, również będzie poddane Bogu. Jeśli liczymy nasze dni, każdy dzień może być ważny, każdy dzień może być dobrze wykorzystany. Każdy może przynieść miłość, która przekracza wszelkie poznanie. Ona zawsze pozostanie, bo jeśli są proroctwa, to przeminą. Języki ustaną i nawet nasza wiedza stanie się niczym.
Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie (…) pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość (I Kor. 13:9,13). Oby ten nowy rok był pełen miłości płynącej z serca samego Stwórcy.