krolewskie-dna

Królewskie DNA

„Obfitość” to słowo klucz do zrozumienia jakości życia, o którym mówił Jezus. Pomyłka, którą wielu ludzi popełnia, słysząc słowo „obfitość”, to postawienie znaku równości pomiędzy obfitością a bogactwem. Założenie, że to pieniądze stanowią o życiu w obfitości, jest błędne. To tak, jakbyśmy stwierdzili, że trzymanie w rękach piłki czyni nas zawodowymi piłkarzami. Bogactwo i pieniądze wyznaczają tylko stan zewnętrzny, stan posiadania. Natomiast obfitość życia dotyczy rzeczywistości związanej z tym, co wewnętrzne, naszej tożsamości i sposobu myślenia.

Nieograniczone możliwości

Jezus przyszedł, abyśmy mieli życie i obfitowali (zob. Ew. Jana 10:10), by dać nam życie z nieograniczonymi możliwościami. Jednocześnie sam Jezus ostrzega, że Jego przeciwnik przychodzi po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Przeciwnik Boga ustawicznie pokazuje nam ograniczenia, zakrywa przed nami możliwości i napełnia strachem przed każdą próbą skorzystania z Bożej oferty życia w prawdziwej wolności.

Jeśli nasza dusza wejdzie w przestrzeń obfitości, będziemy uczestnikami przebudzenia i wszystkiego tego, co Bóg chce przez nas czynić. Ta przestrzeń to przede wszystkim nowa tożsamość dziecka Bożego i mentalność dziecka Króla. Bóg chce, abyśmy w takiej mentalności dokonywali wyborów. Kluczowy dla nas jest więc proces rozwijania i pielęgnowania sposobu myślenia w duchu obfitości. Wtedy wola Nieba będzie mogła nieprzerwanie się wypełniać tu, na ziemi, zgodnie ze słowami modlitwy: Niech będzie na ziemi wola Ojca, tak jak jest w Niebie. Jeśli chcemy nauczyć się zarządzać zasobami przychodzącymi z Nieba, z Królestwa Bożego, musimy myśleć w duchu obfitości. Ćwiczenie tego sposobu myślenia rozpoczyna się od zrozumienia Bożej definicji obfitości.

Jeśli chcemy nauczyć się zarządzać zasobami pochodzącymi z Nieba, z Królestwa Bożego, musimy myśleć w duchu obfitości

Obfitość w Bożym zamiarze

Co do życia w obfitości, Bóg jasno określił swój zamiar dla człowieka już w czasach starotestamentowych. Jako przykład dla wszystkich ludzi na świecie pokazał Izraelowi drogę, która prowadzi do obfitego życia: Jeżeli zaś usłuchasz głosu Pana, Boga twego, i będziesz pilnie spełniał wszystkie jego przykazania, które ja ci dziś nadaję, to Pan, Bóg twój, wywyższy cię ponad wszystkie narody ziemi. I spłyną na ciebie, i dosięgną cię wszystkie te błogosławieństwa, jeżeli usłuchasz głosu Pana, Boga twego. […] Otworzy Pan przed tobą swój skarbiec dobra, niebiosa, aby dawać deszcz na twoją ziemię w czasie właściwym i aby błogosławić wszelką pracę twoich rąk tak, że będziesz mógł pożyczać wielu narodom, ale ty sam nie będziesz pożyczał (Ks. Powt. Pr. 28:1–2.12). Moglibyśmy zadać pytanie: Czy Bóg wyprowadził naród wybrany z niewoli egipskiej po to, aby za chwilę wprowadzić go w ograniczenia przykazań, które im dał? Nic podobnego. Bóg ustanowił prawa i przepisy w kategoriach obfitości. Boże ustawy i zalecenia to instrukcje, jak czerpać z nieograniczonych zasobów Nieba, a nie zestaw praw, które same w sobie mają nas ograniczać.

Twórca najlepiej zna zasady

Każde urządzenie stworzone przez człowieka ma swoją instrukcję obsługi. Nawet każda gra planszowa ma własny zestaw zasad i reguł, które umożliwiają dotarcie do celu i uzyskanie satysfakcji wygranej. Zanim zaczynam grać w jakąkolwiek grę planszową, najpierw czytam uważnie instrukcję i zasady tej gry. Wiem, że ktoś stworzył tę grę i napisał do niej zasady, aby była jak najbardziej atrakcyjna dla graczy. Wielu ludzi rozpoczyna grę czy korzysta z urządzeń, czytając instrukcje pobieżnie lub wcale. Uważają, że wiedzą intuicyjnie, co mają robić. Okazuje się jednak, że to nie wystarczy, a konsekwencje mogą być bolesne.

Bóg, który jest Stwórcą wszechświata, ziemi, zwierząt, ludzi – jako Pomysłodawca i Projektant człowieka najlepiej zna instrukcje do szczęśliwego i spełnionego życia. I jeśli możemy mieć zaufanie do twórców, którzy są tylko ludźmi, tym bardziej chciejmy zaufać Bogu, że ustanowione przez Niego „zasady życia” dla nas, ludzi, są najlepsze i najbardziej optymalne.

Dzięki przyjęciu Jezusa Chrystusa jesteśmy nazwani „królewskim kapłaństwem”. Mamy w Nim nowe, królewskie pochodzenie

Zmiana mentalności w życiu Abrahama

By móc zdefiniować, czym jest myślenie w duchu obfitości, można przyjrzeć się podróży, w którą Bóg wysłał Abrahama. Na początku Abraham zaczynał jako Abram. Ostatecznie stał się Abrahamem. Bóg przeprowadził go przez proces, który dokonał radykalnej przemiany w nim na poziomie tożsamości i mentalności. Bez tej przemiany Abraham nie mógłby wejść w przeznaczenie błogosławieństwa. W podobny sposób Bóg zaplanował wejście w pełnię życia dla każdego z nas.

Jaki więc Abraham ma związek z nami dzisiaj? Bóg mówi: Jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy (List do Gal. 3:29). Niech naszym pragnieniem będzie, aby Bóg wydobył z nas potencjał, który włożył w każdego z nas. W tym fragmencie apostoł Paweł napisał o nas – w kontekście tej samej obietnicy. Jeżeli jesteśmy w Chrystusie, jesteśmy dziedzicami Abrahama. Także poprzez nasze życie ludzie wokół nas mogą być błogosławieni. To przeznaczenie błogosławieństwa niesiemy w swoim nowym DNA. Jeśli przyjmujemy Jezusa, jesteśmy nazwani synami i córkami Bożymi. Oznacza to, że podobnie jak w kwestii dziedziczenia, „dziedziczymy dziedzictwo Króla”. Dlatego Słowo Boże nadaje nam królewską tożsamość, nazywa nas dziećmi Boga Najwyższego.

Zewnętrzna i wewnętrzna strona obfitości

Co się dzieje, kiedy pozwalamy Bogu przemienić nasz sposób myślenia? Rozpoczyna się proces, który pozwala nam skonfrontować stary sposób myślenia i system ograniczeń. Niestety czasami wnosimy je do naszej nowej relacji z Bogiem, zbyt łatwo nadajemy jej dawne ograniczenia. I możemy nie być tego świadomi. Gdy Bóg rozpoczął podobny proces w życiu Abrama, był on już dojrzałym, bardzo bogatym człowiekiem. Doświadczał zewnętrznej obfitości. Miał wiele bydła i potężnych posiadłości, dobrze zarządzał ogromnym majątkiem. Jednak Bóg nie poprzestał na tym. Przeprowadził Abrahama na kolejny poziom, przedstawił mu mocną listę instrukcji i kroków, które poruszyły jego wnętrze, przede wszystkim w zakresie sposobu myślenia i zaufania Bogu. Ta najważniejsza przemiana dokonała się w nim samym poprzez relację z Bogiem. Patrząc na historię Abrahama, zapragnijmy tego samego procesu w naszym życiu.

Gdy książę ma mentalność żebraka, będzie żył jak żebrak, aby tylko przetrwać, mimo że jest księciem

Trzy kroki w procesie przemiany

Bóg powiedział do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę (Ks. Rodz. 12:1). Na podstawie tych słów możemy lepiej zrozumieć proces przemiany, jaki dokonał się w Abramie. Te słowa mówią o trzech krokach, ważnych także dla nas.

Krok pierwszy: Wyjść z dotychczasowego miejsca komfortu

Abraham posłusznie wyszedł ze swojego miejsca bezpieczeństwa i komfortu, aby polegać tylko na Bogu. To jest warunek, aby być podłączonym do niewyczerpanych i nieograniczonych Bożych zasobów. Musimy opuścić swoją strefę komfortu po to, byśmy nie mieli w życiu czegoś, na czym moglibyśmy polegać bardziej niż na Bogu.

Krok drugi: Pozostawić starą tożsamość i mentalność, z ich ograniczeniami

Pozostaw tożsamość, w której wyrosłeś. Kiedy Bóg powiedział Abramowi: „Chcę, żebyś zostawił swoją rodzinę”, oczywiście nie chodziło Mu o porzucenie członków rodziny (wiemy, że Abram zabrał ich w podróż razem ze sobą).

Nasza tożsamość jest kształtowana wspólnie z tymi, z którymi wyrastamy, i częściowo przez nich. Trudno jest zmienić tę tożsamość czy wprowadzić ją na inny tor w starym środowisku, w którym nadal funkcjonujemy. Trudno jest też zmienić kierunek, który ta tożsamość narzuca. Jeśli nasze otoczenie nadal komunikuje nam: „Popatrz na siebie! Nigdy nie wydostaniesz się z tego pudełka, do którego cię włożyliśmy”, to z czasem zgadzamy się na taki stan rzeczy. Przyzwyczajamy się i powoli to pudełko zaczyna być dla nas komfortowe, a nawet przyjemne. Żyjąc w ten sposób, można być nawet podziwianym i poważanym, ale z Bożej perspektywy rozmijamy się wtedy z celem, dla którego Bóg nas stworzył. By móc ten cel odkryć i stać się tym, kim On chce, byśmy się stali, musimy wyjść poza ograniczenia swojej tożsamości i sposobu myślenia.

Krok trzeci: Zostawić stary system wartości

Każdy z nas wywodzi się z rodziny, która w określony sposób patrzy na świat i na zasoby dostępne w życiu. Określamy, co jest dla nas wartościowe i możliwe do osiągnięcia. Robimy to w sposób charakterystyczny dla naszej klasy społeczno-ekonomicznej. Dodatkowo mamy także swoje zaplecze – grupę ludzi, która wspiera nasze poczynania. Wszyscy ci ludzie oraz całe mnóstwo innych elementów wpływu otaczającej nas kultury kształtują to, co przyjmujemy jako „normę”. Istnieje o wiele więcej sposobów patrzenia na świat niż ten, który znamy do tej pory, jednak poznanie każdego z nas jest cząstkowe i ograniczone naszym sposobem myślenia.

Trzy pary okularów

Aby zrozumieć ograniczenia związane ze sposobem myślenia, można posłużyć się pewną przenośnią. Istnieją przynajmniej trzy rodzaje okularów, przez które patrzą różne grupy społeczne. Mogą to być okulary żebraka, okulary klasy średniej i okulary obfitości. Dlaczego ważne jest, aby rozpoznać, przez jakie okulary (czyli w jakim systemie myślenia) patrzymy na rzeczywistość?

Dzięki przyjęciu Jezusa Chrystusa jesteśmy nazwani „królewskim kapłaństwem”. Mamy w Nim nowe, królewskie pochodzenie. Mamy przez Boga Ojca zagwarantowaną obfitość – ponad nasze najśmielsze oczekiwania. Jednak dopóki nie zaczniemy myśleć w duchu obfitości, nie będziemy potrafili poradzić sobie ani z naszą starą tożsamością i przyjęciem królewskiego DNA, ani ze zmianą sposobu myślenia i zarządzania powierzonymi nam zasobami czy możliwościami. Nie będziemy również umieli mądrze zarządzać darowaną nam obfitością.

Poprzez nasze życie ludzie wokół nas mogą być błogosławieni. To przeznaczenie błogosławieństwa niesiemy w swoim nowym DNA

Księga Przypowieści Salomona mówi nam o dwóch różnych rodzajach mentalności: Im mniej rozumu ma książę, tym okrutniejszym jest zdziercą; lecz kto nienawidzi wymuszonych datków, długo żyć będzie (Przyp. Sal. 28:16). Książę, który nie postrzega siebie jako dobroczyńcy, a więc tego, który zaopatruje, będzie innych karał swoją władzą. Ale ten, kto nienawidzi wymuszania posłuszeństwa przez przemoc lub kontrolę, będzie budował trwałe dziedzictwo.

Nastawieni na przetrwanie czy na rozwój?

Gdy książę ma mentalność żebraka, będzie żył jak żebrak, aby tylko przetrwać, mimo że jest księciem. Ten sposób myślenia zarządzany jest przez strach przed wyczerpaniem się codziennego zaopatrzenia. Nawet jeśli taka osoba znajdzie się w posiadaniu jakiegoś niezwykłego dziedzictwa czy bogactwa, nadal będzie żyć w mentalności nastawionej na przetrwanie – tyle że na wyższym poziomie. Taki człowiek ma wielkie zasoby, ale używa ich tylko dla własnej ochrony, zamiast błogosławić nimi innych. Jego sposób myślenia został uformowany wokół tego, jak przetrwać, a nie jak żyć w obfitości, rozwijać się oraz być błogosławieństwem dla innych.

Każdemu człowiekowi grozi mentalność żebracza, mimo że w Jezusie możemy być książętami. Dopóki nie zmienimy naszego sposobu myślenia, grozi nam nadużywanie władzy i wpływu, które otrzymaliśmy. Potrzebna jest świadomość nowej tożsamości, czyli zrozumienie tego, co znaczy być Bożym dzieckiem. I konieczna jest przemiana sposobu myślenia – z myślenia żebraka na myślenie syna i córki potężnego Boga, Króla wszechświata.

Aby zatem nie zaprzepaścić dziedzictwa, które otrzymaliśmy w Jezusie Chrystusie, musimy nauczyć się żyć w mentalności Królestwa Bożego, mentalności obfitości, bo tylko taki sposób myślenia staje się błogosławieństwem dla świata i uwielbieniem dla Boga. I tylko w taki sposób ci, którzy w Bożym Słowie nazwani są królewskim kapłaństwem, zrealizują swoje przeznaczenie.

Źródło:
Danny Silk, Culture of Honor, wyd. Destiny Image.