Kiedy w sezonie jesiennym odwiedziłem szkołę, w której uczą się moje córki, zauważyłem, że została ona udekorowana z okazji Halloween. W trakcie tej wizyty odbyłem rozmowę z panią nauczycielką języka angielskiego, która dała mojej córce zadanie domowe, aby nauczyła się słów dotyczących Halloween i nazw postaci związanych z tym świętem, takich jak zombie czy inne upiory. Zwróciłem uwagę, że napełnianie umysłu dziecka tego rodzaju słownictwem wydaje mi się subtelną próbą wpływania na jego duchowy rozwój w sposób, którego bym sobie nie życzył. Pani nauczycielka odpowiedziała, że jedynie uczy dzieci kultury anglosaskiej i słownictwa stanowiącego jej integralną część. Ta rozmowa skłoniła mnie jednak zarówno do refleksji, jak i do działania…
Neutralna prezentacja kultury?
Postanowiłem bliżej przyjrzeć się zjawisku świętowania Halloween, które jako stosunkowo nowy obyczaj przenika do polskich szkół, a stamtąd do naszej kultury. Przestrzenią propagowania tego święta w szkołach są lekcje języka angielskiego. Jakiś czas temu szkolne podręczniki do nauki tego przedmiotu wypełniły się monstrami i związanym z nimi słownictwem. Umysły dzieci zaczęto oswajać z tego typu pojęciami. Wszystko to dzieje się pod pretekstem neutralnej światopoglądowo prezentacji kultury anglosaskiej.
Zastanawiające, że moje dość bogate kontakty z Anglikami i Amerykanami nie dały mi dotąd okazji do rozmów o tych stworach. W wielu sytuacjach pojawiało się natomiast słownictwo związane z chrześcijańskim dziedzictwem kultury anglosaskiej, zupełnie nieobecne w treściach programowych przekazywanych na lekcjach języka angielskiego. A jest to tym bardziej zdumiewające, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że chrześcijaństwo stanowi element anglosaskiej kultury w znacznie większym stopniu niż pogańskie Halloween, sprowadzone do Ameryki przez irlandzkich imigrantów w latach 40 XIX w. i szerzej nieznane aż do 20-lecia międzywojennego. Oczywiście podkreśla się, że szkoła ma być świecka, czyli neutralna światopoglądowo. Dlatego na lekcjach angielskiego dzieci na pewno nie usłyszą o Bogu, Jezusie czy Biblii, natomiast dogłębnie oswajają się z Halloween – celebrowaniem świata ciemności, wróżbiarstwa i czarów.
W trosce o następne pokolenia
Ogromna większość rodziców posyłających swe dzieci na imprezy z okazji Halloween nie dostrzega związku między światem duchowym a tym świętem. Są przekonani, że chodzi o nieszkodliwą zabawę. Argument, że świętowanie Halloween to dobra zabawa, przypomina ten, którego używają dilerzy narkotyków oferujący swój „towar” dzieciom. A właściwie dlaczego otaczanie dzieci obrazami upiorów miałoby być zabawne? Obcowanie z makabrą Halloween w jakiś sposób stymuluje przecież psychikę. Pytanie brzmi: Czy chcemy dostarczać naszym dzieciom tego rodzaju bodźców? Co przez to osiągniemy? Kogo ukształtujemy?
Każda kultura ma swoje patologie. Kultura anglosaska nie jest wyjątkiem – obok Szekspira i Dickensa posiada swoją aberrację w postaci Halloween. Od szkoły powinniśmy jednak oczekiwać, że będzie prezentować obcą kulturę przez pryzmat tego, co w niej najwznioślejsze, a nie w kontekście jej wynaturzeń.
Zauważmy, że preambuła konstytucji naszego kraju mówi o trosce o byt i przyszłość naszej ojczyzny. Wskazuje na wiarę w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna. Zadajmy sobie więc pytanie: Co prawdziwego jest w przewrotnym święcie Halloween, które udaje element kultury anglosaskiej i dobrą zabawę, a ukrywa swoje związki z demonicznym światem duchowym – pozornie tylko nieszkodliwym i nieowocującym w psychice wystawionych na nie dzieci? Preambuła naszej konstytucji mówi o wdzięczności za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie narodu. Czy otwarcie szkół publicznych na, zakamuflowany na razie, satanizm stanowi wyraz wdzięczności za to dziedzictwo?
Stanowisko wyrażone z szacunkiem
Okazuje się, że istnieje szereg obiektywnych i niezależnych od wyznawanego światopoglądu powodów, dla których w szkole publicznej nie powinno być miejsca dla Halloween. Wymienię kilka z nich:
1. Wspomniane święto wiąże się ściśle z pogańskimi lub nawet bardziej destruktywnymi systemami religijnymi, które nie wytwarzają zdrowych więzi społecznych. Niszczą istniejące relacje i zastępują je relacjami opartymi na przemocy i strachu.
2. Tego rodzaju święta wpływają niszcząco na psychikę człowieka, w szczególności dzieci, ulegających wpływom tego rodzaju wierzeń.
3. Szkoła publiczna, jako instytucja z założenia neutralna światopoglądowo, nie powinna swym autorytetem sankcjonować wierzeń religijnych, zwłaszcza sprzecznych z chrześcijańskim systemem wartości, do którego odwołuje się obowiązująca w naszym kraju konstytucja.
4. Poddanie dzieci, które wychowują się w wierzących rodzinach, oddziaływaniu symboliki Halloween (na neutralnym z założenia gruncie szkoły publicznej) stanowi naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 Konstytucji RP).
Działanie rozważne i uprzejme
Z powyższych względów postanowiłem więc wyrazić swój sprzeciw wobec świętowania Halloween. Na początku listopada skierowałem stosowny list do pani dyrektor szkoły, w której uczą się moje córki. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu spotkał się on ze zrozumieniem i przychylnym odbiorem, a pani dyrektor zapowiedziała, że w przyszłym roku Halloween nie będzie w tej szkole obchodzone.
Jestem przekonany, że jako chrześcijanie możemy kształtować rzeczywistość wokół nas. Możemy opowiadać się przeciwko złu, które dzieje się na naszych oczach. Warto to przemyśleć, zwłaszcza jeśli chodzi o dobro naszych dzieci i wychowywanie następnego pokolenia. W odważnym działaniu wcale nie musi być nas wielu, nie musimy być napastliwi ani obrażać tych, którzy się z nami nie zgadzają. Natomiast pełne szacunku, uprzejme wypowiedzenie kilku słów zdrowego rozsądku ma moc usuwać ciemność i czynić nasz świat bardziej niebiańskim. A o to przecież chodzi.