Sama fraza 'kryzys rodzinny’ kojarzy się z reguły z czymś z gruntu złym, negatywnym. To coś, czego nie chcemy, odsuwamy jak najdalej od nas. Takie negatywne myślenie o kryzysie generuje różne przykre emocje: lęk, brak poczucia wpływu i kontroli, bezradność, złość. Może prowadzić do postawy wycofywania się, bierności, agresji.
Czy możliwe jest spojrzenie na kryzys w sposób pozytywny? Czy ma to jakiś sens, czy prowadzi do czegoś dobrego? Słowo kryzys definiowane jest jako stan, w którym zachwiane zostaje to, co było. To najcięższy, przełomowy moment, w którym sytuacja jest tak poważna, że grozi radykalnym rozwiązaniem.
Kryzys to pewien punkt zwrotny dla rodziny. Można zaryzykować tezę, że każda rodzina rozwija się od kryzysu do kryzysu. Rozwiązanie przyjęte przez daną rodzinę może być konstruktywne albo destrukcyjne – tzn. może nastąpić poprawa lub pogorszenie.
Kryzys rodzinny – jak mu zapobiec?
Każda rodzina dąży do utrzymania pewnej stałości, stabilizacji. Pewne zadania, obowiązki zostają rozdzielone, role zdefiniowane, normy i wartości zaakceptowane. Na przykład, to ojciec utrzymuje rodzinę, w związku z czym spędza dużo mniej czasu z dziećmi, nie bierze udziału w ich zadaniach edukacyjnych. Nagle w życiu rodziny pojawia się nowy czynnik zaburzający dotychczasową równowagę systemu rodzinnego (np. poważna choroba matki).
To, co wcześniej wypracowane, wszelkie podziały obowiązków, zasady, normy przestają być skuteczne. Równowaga, ład rodzinnego życia zostają zachwiane. Pojawiają się różne, trudne emocje, nie tylko związane z tym nowym czynnikiem, ale również z tym, że trzeba coś zmienić. Początkowo rodzina próbuje przywrócić równowagę poprzez stosowanie już znanych, nawykowych metod.
Nie da się jednak przyszyć nowych łat do starego ubrania. Bezskuteczne próby utrzymania tego, co było, rodzą frustrację. Kryzys rodzinny często wymaga wykształcenia nowych wzorców i metod zachowania. Przykładowo, ojciec musi więcej czasu poświęcić dzieciom, ktoś nowy zostaje wprowadzony do rodziny itp. Jeśli rodzina się usztywni i będzie stawiała zaciekły opór przed konieczną zmianą, będzie to rozwiązanie destrukcyjne. Przyniesie pogorszenie funkcjonowania rodziny. Na przykład, dzieci nie będą zadbane, co będzie skutkowało brakami edukacyjnymi, zaburzeniami zachowania.
Jeśli rodzina otworzy się na zmianę i poszuka najlepszego dla siebie rozwiązania – utworzy nowy stan równowagi. To przyniesie pokój, poczucie bezpieczeństwa i stabilności.
Sytuacja kryzysowa często wymaga wykształcenia nowych wzorców i metod zachowania
Warto zauważyć, że tak rozumianym kryzysem w rodzinie są nie tylko trudne zdarzenia losowe i problemy przychodzące z zewnątrz. Mam tutaj na myśli śmierć, chorobę, problemy ekonomiczne i tym podobne. Oprócz kryzysów losowych w rodzinie nieuchronnie pojawiają się kryzysy rozwojowe. Spróbujmy przyjrzeć się temu, analizując poszczególne fazy rozwoju życia rodzinnego.
Życie rodziny polega na przechodzeniu od jednej fazy życia rodzinnego do następnej. Każda faza niesie ze sobą charakterystyczne zadania do wypełnienia. Prawidłowe zrealizowanie tych zadań stwarza możliwość dobrego funkcjonowania rodziny w fazie następnej. Można by tu zacytować przysłowie „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”. Każdy kryzys rodzinny może być dużo lżejszy, jeśli wiemy z czym mamy do czynienia.
Fazy rozwoju rodziny:
Faza I – Narzeczeństwo
Jest to moment, w którym młodzi ludzie decydują się na założenie rodziny, po to aby… Różne mogą być motywy wchodzenia w związek małżeński. Przyszli małżonkowie stoją przed zadaniem określenia tego celu (indywidualnie i wspólnie). Jeśli to zadanie przebiegnie pomyślnie, wzrasta szansa na dobre funkcjonowanie tego małżeństwa. Czyli, ich motywacja powinna być w miarę zgodna i do zaakceptowania dla drugiej osoby. Oraz powinna zawierać motywy miłości, a nie tylko troski o siebie (np. ucieczka z domu, lęk przed staropanieństwem, niechciana ciąża itp.).
Faza II – Wczesne małżeństwo
Zadanie, jakiego muszą się podjąć nowi małżonkowie, to skonfrontowanie norm i zasad wyniesionych z dwóch odmiennych domów. Musi nastąpić ustalenie własnych norm, pasujących do ich systemu rodzinnego. Dotyczy to wielu obszarów, np. na co wydajemy pieniądze, ile czasu spędzamy razem, a ile osobno, kto się czym zajmuje, kiedy sprzątamy, jak się odżywiamy, jak rozmawiamy o problemach itp. Potocznie nazywa się ten czas fazą docierania się.
W tym czasie pojawia się dużo napięć (wyrażonych wprost albo nie wprost) między małżonkami. Kryzys polega tu na tym, że trzeba zmienić swoje dotychczasowe przyzwyczajenia, coś, co było dla każdego oczywiste przez wiele lat pobytu w jego domu rodzinnym. Jest to proces, który wchodzi w skład tzw. oddzielenia od rodziny pochodzenia, którego wagę podkreśla też Pismo Święte. Niekorzystne rozwiązanie tego kryzysu rozwojowego to usztywnienie się któregoś z małżonków lub obojga. Zostaje na przykład wyrażone słowami: „Jedyne słuszne podejście, to takie, jakie istnieje w mojej rodzinie. Ty musisz się podporządkować”. Kończy się to albo nieustanną walką, albo przyjęciem na siebie ról „agresora i ofiary”.
Faza III – Narodziny dziecka
Pojawienie się nowego członka rodziny, szczególnie pierwszego dziecka, niesie ze sobą wiele radości, ale też stanowi spore wyzwanie dla całej rodziny. Zadanie, jakie staje przed małżonkami polega na wypracowaniu strategii pogodzenia dwóch ról – małżeńskiej i rodzicielskiej. To, co w trakcie poprzedniej fazy zostało z trudem ustalone, teraz musi ponownie ulec zmodyfikowaniu. Zmienia się np. podział obowiązków, ilość czasu spędzanego na zewnątrz i w rodzinie, wydatki, relacje z dziadkami i resztą rodziny, a także z przyjaciółmi, strategie radzenia sobie ze zmęczeniem i brakiem snu.
U małżonków mogą pojawiać się różne odczucia: poczucie straty, bycia odepchniętym, braku wolności, niezależności, może pojawiać się złość, lęk, niechęć itp. Złe poradzenie sobie z tym zadaniem może przybierać dwie formy: życie tak, jakby nic się nie stało (np. rodzice nadal żyją intensywnie, podrzucając dziecko innym) albo skupienie się tylko na roli rodzicielskiej i zaniedbywanie roli małżonka.
Faza IV – Średnia faza małżeństwa
Jest to czas, gdy dzieci w rodzinie rozpoczynają edukację przedszkolną i szkolną i trwa aż do okresu nastoletniego. Zadanie, jakie stoi przed małżonkami polega na stopniowym przechodzeniu od relacji zależności między dziećmi i rodzicami do relacji partnerskiej. Dzieci wymagają już coraz mniej opieki bezpośredniej, coraz bardziej kierują swoje zainteresowanie na zewnątrz rodziny. W związku z tym rodzice, szczególnie matki, mają coraz więcej czasu dla siebie oraz dla związku małżeńskiego.
Jeśli wcześniej małżonkowie zaniedbali tę relację, koncentrując się tylko na dzieciach, nieuchronne odchodzenie dzieci z domu mogą odbierać jako zagrażające. Może to skutkować kurczowym trzymaniem się roli rodzica, blokowaniem samodzielności dziecka. Może prowokować dziecko do nadmiernego buntu bądź do przyjmowania postaw zależności, bierności.
Faza V – Faza oddzielenia dzieci od rodziców
Potocznie faza ta nazywana jest „fazą pustego gniazda”. Dzieci zaczynają żyć samodzielnie i wytwarzają międzypokoleniowe granice pomiędzy sobą i rodzicami. Zadanie małżonków polega na pogodzeniu się z nową sytuacją i zmodyfikowaniu formy kontaktów z dzieckiem. W tej fazie pojawia się też często ponowne definiowanie celu dla związku małżeńskiego. Małżonkowie zostają sami, nie ma już spraw zastępczych. Często pojawia się pytanie, czy coś ich jeszcze łączy.
W tym okresie wiele małżeństw się rozpada, ponieważ wcześniej trwali ze sobą jedynie ze względu na dzieci. Dodatkowym obciążeniem psychicznym jest często tzw. kryzys wieku średniego. Każdy z małżonków robi pewnego rodzaju podsumowanie, co udało mu się w życiu osiągnąć, czy spełniają się jego młodzieńcze marzenia, jakie ma przed sobą możliwości. W tym okresie wiele osób przeżywa też śmierć swoich rodziców. Jeśli nigdy dostatecznie nie przeżyli oddzielenia od nich, mogą czuć się bezradni, zagubieni.
Faza VI – Emerytura i starość
Zaakceptowanie bierności zawodowej i starzenia się to najważniejsze zadania w tym czasie. Wiele osób odbiera moment zakończenia aktywności zawodowej jako degradację społeczną. Poszukują sposobu na bycie potrzebnym (np. jakaś aktywność społeczna, rola dziadka/babci). Ponownie zmienia się organizacja życia domowego, ponieważ małżonkowie spędzają dużo czasu razem, w domu.
Pojawiają się różnorodne dysfunkcje i choroby własne oraz małżonka, w końcu następuje konieczność przeżycia śmierci małżonka. Negatywne rozwiązanie tego kryzysu rozwojowego może przybrać postać bierności, wycofania się, depresji bądź ciągłego przekraczania granic nowej rodziny własnego dziecka, postawy roszczeniowej, kontrolującej.
Jak rozpoznać kryzys rodzinny w odpowiedniej fazie
Jak widzimy, w każdej z omówionych wcześniej faz pojawia się przynajmniej jeden stan kryzysowy, tzn. nowy czynnik, zadanie, które wymaga zmiany funkcjonowania rodziny. Od rodziny zależy, czy ta chwilowa dezintegracja pozwoli im się zintegrować na nowym, często wyższym poziomie, czy też pojawią się u nich niekorzystne mechanizmy funkcjonowania, zakłócające dobry rozwój rodziny i jej członków.
Nie mamy większego wpływu na pojawianie się kryzysowych zdarzeń losowych. Kryzys rodzinny to naturalna część rozwoju człowieka i jego relacji. Mamy natomiast wpływ na to, jak na nie zareagujemy. Spojrzenie na kryzys w sposób pozytywny zmniejsza lęk przed jego pojawieniem się, zmniejsza poczucie bezradności, aktywizuje nas do szukania konstruktywnych rozwiązań.
Człowiek kroczący w życiu z Bogiem może być pewny, że nic w jego życiu nie dzieje się przypadkiem. Często szukanie woli Bożej w kryzysowych doświadczeniach jest czymś szalenie trudnym. Gdy jednak wsłuchamy się w Boży głos, wierzę, że wskaże nam On konstruktywne rozwiązanie. Bardzo ważna jest też świadomość tego, że Bóg uzdalnia ludzi do miłości, do dawania. Zachęca swój lud do pomocy w dźwiganiu brzemion bliźnich.
Ważna jest więc umiejętność proszenia o pomoc, otwarcia się na nią. Może to być ktoś z rodziny, może to być też osoba z zewnątrz: przyjaciel, jakiś specjalista, osoba, która przeszła podobne doświadczenia.