1. Mateusz Wójcikiewicz: Sięgamy wstecz do roku 1994. Skąd wziął się pomysł na stworzenie chrześcijańskiego czasopisma w Polsce?
Alina Wieja: Mówiąc o pomyśle, trzeba sięgnąć jeszcze bardziej wstecz, do końca lat osiemdziesiątych. Wtedy dotarły do mnie bardzo atrakcyjne jak na tamten czas chrześcijańskie czasopisma dla kobiet w języku angielskim. Nie tylko byłam pod ich ogromnym wrażeniem, ale też odczułam, że to sam Bóg włożył w moje serce marzenie o takim czasopiśmie dla kobiet w Polsce. Bardzo zainspirował mnie również niemiecki magazyn o nazwie „Lydia”, której redaktorem była moja przyjaciółka, Elizabeth Mittelstaedt. W tym czasie na polskim rynku pojawiały się dopiero pojedyncze tytuły chrześcijańskich książek. Zaczęłam się modlić do Boga, by marzenie o czasopiśmie stało się rzeczywistością. I otrzymałam od Boga wspaniałą obietnicę z Księgi Habakuka 2:2: I odpowiedział mi Pan, mówiąc: Zapisz to, co widziałaś, i wyryj to na tablicach, aby to można szybko przeczytać. Na podstawie tego słowa czułam wyraźnie w swoim sercu, że to marzenie jest od Pana Boga – że to Jego pomysł. I że nie chodzi o książkę, ale o czasopismo. „Szybko przeczytać” można artykuły w gazecie [uśmiech] – tak odebrałam te słowa. Zaczęłam się o to modlić i szukać ludzi, z którymi mogłabym to marzenie realizować.
2. Mateusz Wójcikiewicz: Jak zareagował twój mąż :), kiedy pojawił się pomysł założenia czasopisma?
Alina Wieja: Z entuzjazmem. Henryk był tym pomysłem bardzo podekscytowany. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć, i dokładnie tak było. Od samego początku wspierał mnie bardzo w realizacji tego marzenia. Nie byłoby dalekim od prawdy stwierdzenie, że to wspólnie zrodziliśmy „Nasze Inspiracje”. Stał za mną mocno, szczególnie w takich momentach, kiedy ludzie wmawiali mi, że to się nie uda, że jestem bez szans… Mój mąż od początku wierzył, że ten pomysł jest od Boga i dlatego musi się udać. Za to jestem mu ogromnie wdzięczna.
3. Wiola Niedziela: Czyli początki czasopisma były…
Alina Wieja: Ekscytujące, niezwykłe, na miarę cudów, ale czasami też bardzo trudne i stresujące. To było jedno z tych przedsięwzięć, które razem z mężem rozpoczynaliśmy, a nikt w Polsce nie szedł tą ścieżką przed nami. Ale sam Pan Jezus szedł z nami – i to było i jest najważniejsze! Tylko dzięki Niemu, Jego łasce i wierności, Jego zaopatrzeniu w ludzi i w środki świętujemy dzisiaj ten jubileusz. W tamtym czasie na polskim rynku było kilka magazynów chrześcijańskich, wydawanych w ramach działalności kościołów, na zasadzie czasopisma kościelnego czy denominacyjnego. „Nasze Inspiracje” były jednak pierwszym niezależnym chrześcijańskim czasopismem, obecnym również na tzw. rynku świeckim. Musieliśmy spełniać wszystkie wymogi prawne i finansowe dotyczące prasy ogólnej. I to było na początku dużym wyzwaniem i niezwykłą przygodą.
4. Mateusz Wójcikiewicz: Jaki numer magazynu szczególnie pozostaje w Twojej pamięci?
Alina Wieja: Oczywiście pierwszy numer! Później w sposób szczególny zapisywały się też inne numery, które albo wyróżniały się czymś pięknym i przełomowym co do treści czy grafiki, albo też zmuszały do rozwiązywania bardzo trudnych problemów…
5. Wiola Niedziela: Skąd redakcja czerpała materiały do publikacji? Czy od samego początku nadsyłano dużo artykułów?
Alina Wieja: Na początku praktycznie tylko w bardzo wąskim gronie osób tworzących to czasopismo zachęcaliśmy siebie nawzajem do pisania. Pozostałe artykuły były tłumaczone, głównie z języka angielskiego. Zwracałam się do zaprzyjaźnionych wydawców zagranicznych z prośbą o udostępnienie nam artykułów. Spotykałam się z ogromną przychylnością zarówno ze strony redaktorów, jak i samych autorów. Ta sytuacja wzbudziła moje drugie marzenie, aby i wśród nas, Polaków, było coraz więcej autorów, którzy mogliby pisać do „Naszych Inspiracji”. Chodziło przede wszystkim o Polaków, którzy kochają Boga i Jego Słowo. Z tego powodu zorganizowaliśmy kilka szkoleń dla osób piszących artykuły. To były bardzo cenne inwestycje. Dzisiaj tłumaczone artykuły to jeden lub dwa w numerze, i wybieramy je ze względu na ciekawy temat czy postać autora, a nie dlatego, że nie mamy czym wypełnić łamów czasopisma.
Cel i wizja są nadal takie same: inspirowanie do życia blisko Boga i ludzi, czyli poznawania Bożych niezmiennych wartości, z umiejętnością zastosowania ich w codziennym, praktycznym życiu
6. Mateusz Wójcikiewicz: Kim są obecnie autorzy tekstów w „Naszych Inspiracjach”?
Alina Wieja: Grupa osób piszących do „Naszych Inspiracji” jest bardzo zróżnicowana, zarówno pod względem doświadczenia pisarskiego i dziennikarskiego, jak i pod względem profesjonalnym – wykonywanego zawodu. Ponieważ i tematyka czasopisma jest bardzo różnorodna, szukamy profesjonalistów z różnych dziedzin, ludzi kompetentnych w danym temacie. Autorami artykułów są m.in. lekarze, psychologowie, doradcy chrześcijańscy, duchowni, biznesmeni, nauczyciele, pedagodzy, artyści. W zależności od poruszanego zagadnienia zwracamy się do osób, które w danej dziedzinie mają szeroką wiedzę, są bogate w konkretne doświadczenia. I oczywiście chcą się nimi dzielić z innymi :). Jest też w tym czasopiśmie miejsce na historie z życia, które czytelnicy bardzo lubią poznawać. Cennym polem poszukiwania autorów są regularnie prowadzone przez nas szkolenia w ramach Instytutu Poradnictwa Chrześcijańskiego. Te szkolenia rozpoczęliśmy wraz z mężem również dokładnie 20 lat temu – są one nie tylko kuźnią doradców chrześcijańskich, ale również kopalnią diamentów, jeżeli chodzi o pozyskiwanie autorów do współpracy w ramach „Naszych Inspiracji”. Dla nas bardzo ważne jest, aby osoby piszące nie tylko miały wiedzę i zdolności pisarskie, ale także kochały Boga i szanowały ludzi, naszych czytelników.
7. Mateusz Wójcikiewicz: Z „Naszymi Inspiracjami” współpracuje także wiele zagranicznych autorów. Czym dla nich jest współtworzenie tego czasopisma?
Alina Wieja: Wielu potwierdza, że traktują to jako wielki przywilej i radość, że poprzez „Nasze Inspiracje” mogą ze swoim przesłaniem docierać również do tysięcy Polaków. Do tej pory każdy obcojęzyczny autor, kiedy otrzymywał czasopismo ze swoim opublikowanym artykułem, dziękował nam za taką możliwość. Osoby, które wierzą w moc słowa pisanego i dzielą się tym, czym zostały obdarowane przez Boga, przyjmują każdą taką szansę z wdzięcznością i pokorą. To prawdziwy przywilej pracować z taką grupą autorów.
8. Wiola Niedziela: A sam zespół redakcyjny? Czytając stopki redakcyjne kolejnych roczników, można zobaczyć, że przewinęło się przez redakcję naprawdę sporo osób.
Alina Wieja: Tak, tego typu zmiany są nie do uniknięcia na przestrzeni tak wielu lat i w tak dynamicznym przedsięwzięciu, jakim jest czasopismo. Ta praca wymaga ogromnej elastyczności, dyspozycyjności oraz otwartości na ciągłe zmiany. Zachowawcze postawy czy też przywiązanie do jednej wybranej formy w przypadku czasopisma niestety się nie sprawdzają, ponieważ hamują jego rozwój. Sprawiają, że magazyn zaczyna się starzeć. W ten sposób zniknęło z rynku wiele tytułów gazet i czasopism. Ja zawsze z radością przyjmowałam do pracy nowe, w tym też i dużo młodsze osoby. Zdawałam sobie sprawę, że wprowadzenie ich w dynamikę pracy redakcyjnej kwartalnika i nauczenie wielu praktycznych rzeczy będzie wymagało ode mnie wiele czasu i wysiłku. Dzisiaj z perspektywy czasu widzę, że każda osoba, z którą miałam przywilej współpracować, zawsze wnosiła coś nowego, świeżego do ogólnego wizerunku „Naszych Inspiracji”. Tworzenie czasopisma jest zawsze pracą całego zespołu.
9. Wiola Niedziela: A czy zdarzyło się, że dużo w kogoś zainwestowałaś i wiele go nauczyłaś, a potem ta osoba odeszła, np. do konkurencji, albo rozpoczęła swoją własną działalność w branży wydawniczej?
Alina Wieja: Oczywiście, takie sytuacje miały miejsce. I to nie raz. Rozstania też są częścią takiego procesu. I tak jak wszędzie, w biznesie, w firmach i organizacjach, są rozstania dobre i gorsze. I jednych, i drugich mogłam doświadczyć. Szczególnie jedno rozstanie było dla mnie bardzo przykre i smutne, ale pewna mądra osoba z tej branży powiedziała mi: pamiętaj, że zainwestowałaś w człowieka. Z tej perspektywy to przestaje być ważne, czy ta osoba pracuje w naszym zespole czy dla kogoś innego. Ważne, aby to, co robi, robiła z pasją dla Boga i wypełniła swoje powołanie. To zdjęło ze mnie jakiś wielki ciężar. Dzisiaj, ucząc kogoś tego zawodu, chcę czynić to po prostu dla Boga, bo to On jest Panem tej firmy i Panem każdego człowieka.
Wierzę, że „Nasze Inspiracje” będą zawsze przynosiły ludziom nadzieję i nowe Boże pomysły na szczęśliwe, spełnione życie, które podoba się Bogu!
10. Mateusz Wójcikiewicz: Czym różni się styl dziennikarstwa w „Naszych Inspiracjach” sprzed lat 20 od tego dzisiejszego?
Alina Wieja: Ostatnich 20 lat to okres naprawdę niezwykłego tempa zmian. Praktycznie widzimy to w każdej dziedzinie życia, w tym również w stylu dziennikarstwa, w kwestii czytelnictwa, jak i w rozwoju technologii przemysłu poligraficznego. Co do samego stylu dziennikarstwa, trzeba przyznać, że na przestrzeni 20 lat bardzo zmienił się język wypowiedzi, sposób redagowania i graficznego opracowania czasopism. Tempo życia, nowe technologie, wpływ internetu oraz portali społecznościowych narzucają nowy styl przekazu informacji. Język stał się lapidarny, o bardzo zwartej, dynamicznej konstrukcji zdań. Opisowo można ten proces określić jako zdecydowane przejście od strony biernej i zdań wielokrotnie złożonych do strony czynnej i krótszych zdań prostych, co nie znaczy ubogich językowo, ale po prostu bardziej komunikatywnych. Dzisiaj jedno z wyrażeń charakteryzujących nową generację czytelników brzmi: „pokolenie leadu”, czyli pokolenie, które czyta głównie wstępy, nagłówki, śródtytuły i wyróżniki tekstu [uśmiech]. I tego też nie możemy jako redakcja ignorować.
11. Mateusz Wójcikiewicz: „Nasze Inspiracje” zmieniały się z czasem także w wyglądzie opracowania graficznego.
Alina Wieja: Dokładnie tak! Te wszystkie zmiany, które teraz wymieniłam, wymagają też innej grafiki. Możemy zaobserwować pewien trend oddziaływania, głównie za pomocą obrazów, kolorów, czyli za pomocą dużej ilości dobrych zdjęć, ciekawej grafiki, nowych rodzajów czcionki i ogólnie nowej typografii. Nadal pragniemy docierać do nowych pokoleń czytelników, określanych jako Homo videns w miejsce Homo sapiens :). Homo videns to znaczna grupa przedstawicieli millennialsów, którzy odbierają rzeczywistość głównie za pomocą obrazów, a mniejszą wagę przykładają do intelektualnego przekazu werbalnego. Współpracowaliśmy z kilkoma grafikami. Przeglądając kolejne numery, można zobaczyć, jak bardzo zmieniało się pismo pod względem szaty graficznej, nie tylko ze względu na warsztat i upodobania grafików, ale także na ogólne zasady grafiki wprowadzane na rynek prasy.
12. Mateusz Wójcikiewicz: Czy są elementy, zdjęcia, które z dzisiejszej perspektywy wydają się bardzo zabawne? Może łączy się z tym jakaś historia?
Alina Wieja: Kiedy przyjrzymy się kolejnym okładkom „Naszych Inspiracji” od pierwszego numeru do obecnego, można zauważyć bardzo widoczną drogę poszukiwań samej koncepcji i formy przekazu, tak aby wyjść naprzeciw upodobaniom czytelników. Dotyczy to również samego logo czasopisma, jak i oprawy graficznej wnętrza. Na przestrzeni lat miałam przywilej współpracować z wieloma redaktorami, korektorami, grafikami i osobami wykonującymi skład magazynu. Bardzo dużo zależy od człowieka, z którym się współpracuje… Tych okładek, zdjęć i opracowań, które dzisiaj wydają się zabawne i wywołują uśmiech na twarzy, znaleźlibyśmy wiele. Czasami z kolei nie były to wcale zabawne historie, kiedy coś nie wyszło grafikom lub na etapie druku. Bardzo to przeżywałam i na początku traktowałam jako osobistą porażkę. Mój mąż musiał mnie wtedy mocno pocieszać [uśmiech].
13. Wiola Niedziela: Dziś mamy sporo informacji zwrotnej. Czytelnicy cenią sobie list redaktora na początku numeru, który zawsze wiele mówi o wizji czasopisma. Wizja i cel „Naszych Inspiracji” pozostają niezmienne. Za to z upływem czasu zmieniała się forma kwartalnika…
Alina Wieja: Dokładnie tak, cel i wizja są nadal takie same: inspirowanie do życia blisko Boga i ludzi, czyli poznawania Bożych niezmiennych wartości, z umiejętnością zastosowania ich w codziennym, praktycznym życiu. Wszyscy dzisiaj potrzebujemy przypominania sobie o tym, jakie są biblijne standardy, które nadal obowiązują odnośnie do osobistego życia, małżeństwa, rodziny, troski o własny rozwój, o zdrowie, o relacje… I tak, jak już wcześniej mówiłam, zawsze dążyłam do tego, aby forma czasopisma spełniała oczekiwania czytelników oraz nadążała za zmianami społecznymi, natomiast pragnę, aby wartości pozostały niezmienne. Na samym początku określiliśmy sobie grupę docelową naszych czytelników. Redagując magazyn, trzeba jednak pamiętać, że czytelnikom też przybywa lat. Ci, którzy w 1994 r. mieli lat czterdzieści, dzisiaj mają sześćdziesiąt. Oni przyzwyczaili się do formy „Naszych Inspiracji” z czasu ich młodości [uśmiech]. A my nadal pragniemy docierać do naszej ustalonej grupy odbiorców, począwszy od 25-latków. Gdy my założyliśmy pismo, oni mieli wtedy pięć lat. Równocześnie nie chcemy stracić naszych czytelników o 20 lat starszych! To pokazuje, jak bardzo elastycznym trzeba być pod względem samej formy przekazu.
14. Wiola Niedziela: Czy sama Redaktor Naczelna czerpie zachętę z treści publikowanych artykułów?
Alina Wieja: Jak najbardziej! Zawsze jestem podekscytowana, kiedy zaczynają napływać nowe artykuły do kolejnego numeru. Czytam artykuły nie tylko jako redaktor naczelna, by wybrać te właściwe, ale też jako kobieta, która sama chce się czegoś nowego nauczyć i dowiedzieć, z czegoś skorzystać, zachwycić się tym, jak ktoś inny pięknie coś napisał. Otrzymujemy czasami bardzo cenne, osobiste historie, poezję lub inne formy literackie, które nie zawsze mieszczą się w profilu czasopisma, ale samo przeczytanie ich jest dla mnie cennym doświadczeniem, wzbogaca mnie samą.
Moim marzeniem jest, aby „Nasze Inspiracje” nigdy nie zgubiły swojego głównego przesłania!
15. Wiola Niedziela: Cennym źródłem informacji dla kwartalnika jest praca korespondenta z Jerozolimy, Estery Wieji. Czy to pomaga edukować czytelników w zakresie sprawdzonych wiadomości z Izraela i tamtejszych burzliwych wydarzeń?
Alina Wieja: Historia współpracy z Esterą jest czymś niezwykłym dla mnie pod wieloma względami. Było to dla mnie szczególnym przywilejem móc współpracować w ramach tej samej redakcji z córką, która była świeżo upieczonym adeptem dziennikarstwa, i to w wymiarze międzynarodowym. Estera studiowała ten kierunek najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem na Uniwersytecie Warszawskim. Początki naszej współpracy były ciekawym doświadczeniem w stylu sprawdzania, czy „jajko jest mądrzejsze od kury” [śmiech]. Doceniałam jej wiedzę, szerokie horyzonty, warsztat dziennikarski, a ona zaczęła doceniać moje doświadczenie zawodowe, którego z reguły uniwersytety nie dają, ponieważ nabiera się go po prostu w działaniu. Kiedy Estera otrzymała propozycję pracy w Międzynarodowej Ambasadzie Chrześcijańskiej w Jerozolimie, wiedziałam, że bardzo będzie mi jej brakowało. Nie tylko jako córki, ale również jako naprawdę bardzo kreatywnego i sumiennego współpracownika. Stąd bardzo się ucieszyłam, kiedy ona sama zaproponowała dalszą współpracę z „Naszymi Inspiracjami” w roli korespondenta z Jerozolimy. A na drugą część pytania to już muszą odpowiedzieć sami czytelnicy 🙂
16. Wiola Niedziela: Która z rubryk „Naszych Inspiracji” spotyka się ze szczególną sympatią?
Alina Wieja: Stali czytelnicy mają swoich faworytów, czy to w formie działu, tematyki, czy po prostu ulubionego autora. Do takich już długodystansowych autorów lubianych przez wielu należą Lidia Czyż, Kazimierz Barczuk, Henryk Wieja. Jeśli chodzi o nową generację autorów, wiele ciepłych komentarzy otrzymuję pod adresem Sylwii Tomczyk, Tomka Bogowskiego, Karola Sobczyka, Krzysztofa Jędrzejewskiego, Wioli Niedzieli oraz Mateusza Wójcikiewicza [uśmiech]. Praktycznie mogłabym tutaj wymienić całą listę autorów, którym jestem ogromnie wdzięczna za ich niezwykły wkład w czasopismo. A z działów, to rzeczywiście Korespondencja z Jerozolimy Estery Wieji otrzymała mnóstwo zachęcających opinii w ostatnim okresie. Wiele osób informowało nas, że regularnie czyta „Nasze Inspiracje”, od kiedy Estera zaczęła pisać na temat Izraela. Inni dodawali, że w „Naszych Inspiracjach” szukają przede wszystkim artykułów właśnie na temat Izraela.
17. Mateusz Wójcikiewicz: Gdybyśmy spróbowali sięgnąć myślami w przyszłość, jakie będą „Nasze Inspiracje” za kolejnych 20 lat?
Alina Wieja: To pytanie to raczej ja Wam, młodym redaktorom, powinnam zadać :). Obecni 25–30-latkowie będą mieli wtedy 45–50 lat. To graniczy z cudem, ale wierzę, że będzie tak: 45-latkowie i starsi od nich z niecierpliwością będą nadal oczekiwali każdego kolejnego numeru, czyli będą czekać na „swoje” „Inspiracje”. A nowe pokolenie 25-latków zachwyci się tym, że papierowa wersja magazynu przetrwała i ma się dobrze, i potwierdzi, że zostali zainspirowani przez to czasopismo. Wierzę, że „Nasze Inspiracje” będą zawsze przynosiły ludziom nadzieję i nowe Boże pomysły na szczęśliwe, spełnione życie, które podoba się Bogu! Z tego powodu pozostaną zawsze młode, czyli będą nie tylko nadążać za zmianami, ale także kształtować te dobre zmiany w społeczeństwie i zawsze inspirować do relacji z Bogiem oraz do stosowania biblijnych wartości w codziennym życiu. A to są wartości niezmienne! I to jest moim marzeniem, aby „Nasze Inspiracje” nigdy nie zgubiły swojego głównego przesłania!
18. Mateusz Wójcikiewicz: Jakie są zatem plany na najbliższą przyszłość związane z tworzeniem czasopisma?
Alina Wieja: To kolejne pytanie też jest chyba bardziej skierowane do Ciebie, do Wioli Niedzieli i do Rafała Korzenia, który już przymierza się do elektronicznej wersji „Naszych Inspiracji”. Myślę, że wkrótce takie „e-Nasze Inspiracje” się narodzą 🙂 Ciągłym wyzwaniem jest poszerzanie kanałów i sposobów dystrybucji czasopisma. Każdy numer „Naszych Inspiracji” jest dostępny w wielu księgarniach i np. w sieci Empik, ale stale poszukujemy nowych możliwości promocji i dystrybucji oraz nowych pomysłów w zakresie docierania do nowych czytelników.
19. Wiola Niedziela: W najbliższej przyszłości zostanie także uruchomione elektroniczne archiwum, dostępne bezpłatnie dla czytelników. Skąd ten pomysł?
Alina Wieja: Ten pomysł towarzyszył mi już od wielu, wielu lat, ale jak to z różnymi pomysłami bywa, dopiero kiedy uda się go zrealizować, można powiedzieć, czy jest dobry czy zły. W tym przypadku dziękuję szczególnie Tobie, Mateuszu, że podjąłeś się tego pracochłonnego projektu, dzięki któremu nasi wierni czytelnicy i młodsze pokolenia będą mogły zapoznać się z treściami, które się nigdy nie dezaktualizują. To ukłon w kierunku naszych czytelników.
To archiwum to również forma docenienia autorów i redaktorów, którzy pracowali dla „Naszych Inspiracji”. Wiele artykułów ma potężną wartość merytoryczną w zakresie specjalistycznych tematów dotyczących małżeństwa, rodziny, wychowania dzieci, zdrowia duchowego, psychicznego i fizycznego. Chcemy te wszystkie artykuły udostępnić z okazji dwudziestolecia „Naszych Inspiracji”, aby jak najwięcej osób mogło z tych niezwykłych zasobów skorzystać. Archiwum jest nade wszystko obrazem wierności Boga i Jego błogosławieństwa.
20. Wiola Niedziela: Czytelnicy sięgają po czasopismo z różnych powodów. Wszyscy każdego dnia napotykamy wyzwania, podejmujemy decyzje, rozwiązujemy problemy. Co najbardziej pomaga redakcji w tym, by wychodzić naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom czytelników?
Alina Wieja: Nic nie zastąpi dobrego dialogu pomiędzy czytelnikami a redakcją. Dlatego jeszcze raz bardzo pragnę podkreślić, jak ogromnie cenimy sobie wszystkie maile, telefony i listy do redakcji z konkretnymi podpowiedziami, pomysłami, refleksjami; jesteśmy też wdzięczni za udział w ankietach, konkursach. Dziękujemy Wam, drodzy Czytelnicy. Bez Was cały ten trud nie miałby sensu! Niech to pismo nadal będzie w Waszych rękach dobrym ziarnem, które można zasiewać w serca wielu ludzi, by przyniosło tysiąckrotny plon dla Bożej chwały i dla korzyści wielu osób. Dziękujemy też wszystkim reklamodawcom za to, że poprzez Wasze reklamy czasopismo mogło przetrwać na rynku tych 20 lat. Ale nade wszystko pragnę oddać chwałę i podziękować Bogu za Jego wierność, pomoc i ogromne błogosławieństwa, których mogliśmy doświadczać od samego początku aż do dzisiaj – i wierzę mocno, że będziemy je oglądać także w następnych latach! Dziękuję Bogu za każdy cud i przejaw Jego dobroci. Dziękuję wszystkim, z którymi mogłam współpracować w ciągu tych 20 lat.
Dziękujemy za rozmowę.