Strona główna Artykuły Numery 2010/4 (zima) Uzdrowienie zranionej duszy
uzdrowienia-zranionej-duszy

Uzdrowienie zranionej duszy

Bez wątpienia żyjemy w świecie pełnym zranionych ludzi. W chwilach, w których przeżywamy trudne doświadczenia, wszystko, co widzimy, czujemy, o czym decydujemy i myślimy, zostaje wyryte w naszym sercu i w naszej podświadomości. To, w co w takich chwilach uwierzyliśmy, stale kształtuje nasze przekonania i determinuje wybory, a zapisane emocje są nadal obecne w naszej duszy, nawet jeśli sami sobie tego nie uświadamiamy i nie kojarzymy ich z tymi przeżyciami.

Zranienia naszego wewnętrznego człowieka są niewidzialne, ale często rozpoznajemy je po emocjach i zachowaniu. To, co czuliśmy w chwili zranień, wpływa na nasze uczucia. Nasz mózg rejestruje wydarzenie i związane z nim emocje. W przyszłości, kiedy znajdziemy się w podobnej sytuacji, część naszego mózgu odpowiedzialna za zapis emocjonalny odtworzy tamte uczucia. Możemy zatem powiedzieć, że nasze doświadczenia z przeszłości wpływają na obecne reakcje emocjonalne.

Jeśli nosimy w sobie zranienia, szatan na pewno dołoży wszelkich starań, żeby nie zostały odkryte i uzdrowione. W miejscach tych zranień wróg pracuje, wykorzystując nawet nasze mechanizmy obronne, chcąc powstrzymać nas przed przyjęciem pełnego Bożego uzdrowienia. Warto zwracać uwagę na emocje. Mają one tendencję do podnoszenia się w nas, kiedy stajemy twarzą w twarz z sytuacjami, które niosą ze sobą ryzyko ponownego zranienia.

Identyfikowanie problemu

Nie musimy sami radzić sobie ze zranieniami w naszym sercu, nawet nie jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Możemy, tak jak Dawid, poprosić Boga: Badaj mnie, Boże, i poznaj serce moje! Doświadcz mnie i poznaj myśli moje! I zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady, a prowadź mnie drogą odwieczną! (Psalm 139:23-24). On z radością nam pomoże. Biblia pokazuje, że człowiek nie zna stanu własnego serca ani głębi swojego myślenia.

Dawid o tym wiedział, dlatego w pokorze stawał przed Panem Bogiem. Chciał, by Bóg odkrył mu, co kryje się w jego [Dawida] sercu i konfrontował jego postępowanie z Bożymi drogami. My możemy robić to samo: prosić Boga, aby poprzez doświadczenia w naszym życiu wydobywał na wierzch to, co skrywa nasze serce, nasze emocje i sposób myślenia. A potem objawiał swoją prawdę i leczył nas.

Dlaczego potrzebujemy uzdrowienia?

W Liście do Rzymian apostoł Paweł pisze, że Bóg tych, których przedtem znał, przeznaczył właśnie, aby się stali podobni do obrazu Syna jego (List do Rzym. 8:29a). A więc nasze uzdrowienie i nasza wolność nie są nam dane tylko po to, abyśmy mogli poczuć się  lepiej i aby było nam łatwiej żyć. Głównym celem uzdrowienia i naszym powołaniem jest stawanie się podobnymi do Jezusa! Być takimi, jak Jezus w sposobie naszego odczuwania, myślenia i zachowania. Sami tego nie możemy zrobić, ale możemy powierzyć ten proces uzdrowienia Bogu, mając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w [nas] dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa (List do Filip. 1:6). Naszym zadaniem jest po prostu poddać się Panu Bogu w procesie odkrywania tego, co wymaga zmian, a także w momencie, w którym On będzie chciał te zmiany w nas wprowadzać.

Kiedy zdajemy sobie sprawę, że istnieje w naszym życiu problem, z którym nie jesteśmy sobie w stanie poradzić i który przeżywamy ze zdwojoną siłą w różnych sytuacjach, a modlitwa wydaje się być bezskuteczna, może to wskazywać na jego duchowe korzenie. Taki problem może dotyczyć czterech podstawowych dziedzin: grzechu pokoleniowego, zranienia serca, niebożego sposobu myślenia lub demonicznej presji, które należy rozpoznać i usuwać z pomocą Ducha Świętego.

Wielu ludzi jest zranionych i potrzebuje Bożej pomocy. Tworzą coś, co nazywamy mechanizmami obronnymi, które mają za zadanie „chronić”, ale na dłuższą metę powstrzymują przed przyjęciem uzdrowienia.

Mechanizmy obronne

Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z faktu, że są zranieni i potrzebują Bożej pomocy. Tworzą coś, co nazywamy mechanizmami obronnymi, które mają za zadanie „chronić”, ale na dłuższą metę powstrzymują przed przyjęciem uzdrowienia. Duch Święty jest zawsze gotowy uzdrowić nasze wewnętrzne zranienia, lecz jeśli w żaden sposób nie potrafimy tego przyjąć, oznacza to, że istnieje jakaś przyczyna – blokada, która je powstrzymuje. Najczęściej jest to jakiś mechanizm obronny, który chroni naszą ranę przed kolejnym urazem i bólem, ale jednocześnie, niestety, stanowi przeszkodę na drodze do uleczenia.

Przebaczenie – klucz do wolności

Mechanizmy obronne mogą przejawiać się w różnych formach, ale główną jest brak przebaczenia. Problem nieprzebaczenia ma swoje źródło w braku zaufania wobec Bożej sprawiedliwości. Kiedy nie chcemy (nie potrafimy) przebaczyć, w gruncie rzeczy boimy się, że nikt (włącznie z Bogiem) nie zrobi nic w sprawie wyrządzonej nam krzywdy. Dlatego staramy się sami dopilnować sprawiedliwości. Przebaczenie jest formą zaufania, że Bóg zajmie się naszą sprawą i wymierzy swoją sprawiedliwość.

Słowo Boże zaleca, abyśmy pozostawiali dochodzenie sprawiedliwości Bogu, ponieważ On odpłaci naszym krzywdzicielom. Czy zdajemy sobie sprawę, że poprzez brak przebaczenia możemy nie dopuścić, by Boża sprawiedliwość została wymierzona? Jeśli nie damy Bogu miejsca, nie możemy oczekiwać Jego działania w naszym imieniu. Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan (List do Rzym. 12:19).

Jednym z kluczy do życia w przebaczeniu jest przyjęcie prawdy, że Bóg się o nas troszczy. Jeśli jakieś krzywdy są nam wyrządzane, to Bóg odda sprawiedliwość tym, którzy nas skrzywdzili. Warunkiem jest, byśmy ufali Mu w tych sytuacjach. Samo przebaczenie nie oznacza automatycznie uzdrowienia, ale jest kluczem, który otwiera do niego drzwi.

Zmiana sposobu myślenia

Trauma ma siłę tworzyć w naszym sercu różnego rodzaju przekonania. A one mają wpływ na nasze wyobrażenie o życiu, na poglądy i postawy. Szczególnie ważne jest to, w co wierzymy na temat swojej tożsamości, na temat Boga oraz innych ludzi. Te przekonania stanowią fundament naszego życia.

Głęboko zakorzenione negatywne przekonania nie tak łatwo się zmieniają; czas ich nie leczy; nie ulegają zmianie dzięki zrozumieniu tego, co się stało ani na skutek empatii ze strony innych osób. Żyjemy z nimi, postępujemy według nich, czujemy je. Nasze życie jest zbudowane na tych przekonaniach.

Psychologowie stosują różne metody w terapii zorientowanej na traumę. Terapia poznawczo-behawioralna będzie się starała przeciwstawiać racjonalne przekonania fałszywym. Ponieważ to podejście jest nakierowane na system przekonań, jest w pewnej mierze skuteczne. Jednak zapis racjonalny (kognitywny) w mózgu nie jest w stanie pominąć emocjonalnego zapisu mózgu, a zatem będzie to długi, żmudny proces. W sytuacjach przypominających przebytą traumę, zapis emocjonalny i tak bierze górę nad zapisem kognitywnym, racjonalnym. Zatem taka terapia może trwać bardzo długo. Wygląda na to, że wiedza rozumowa, analityczna niezbyt prędko „przetwarza” przekonania wyrosłe na traumie zapisanej emocjonalnie w mózgu.

Przekonania zrodzone w traumatycznym wspomnieniu są oporne na słowne argumenty. Mówienie o traumie, nawet bezpośrednio po wydarzeniu, nie usunie głęboko tkwiącego przekonania. Tak więc zwykła terapia poprzez rozmowę jest niewystarczająca.

Objawienie to więcej niż wiedza

Kiedy przyjmujemy Boże uzdrowienie i słuchamy głosu Ducha Świętego, Boża prawda mierzy się z przekonaniami zrodzonymi z traumatycznych doświadczeń. Duch Święty może przypomnieć nam bolesne doświadczenie, a następnie objawić, w jakie kłamstwo zaczęliśmy wówczas wierzyć w naszym sercu. Wiemy, że objawienie Bożej prawdy przez Ducha Świętego jest pełne mocy. Objawienie to coś więcej niż wiedza na temat Bożej prawdy. Objawienie przebija się przez analityczny umysł do centrum emocjonalnego zapisu w mózgu. Tego właśnie potrzebujemy. Boża prawda jest bardzo skuteczna w usuwaniu „traumatycznych przekonań” i uzdrawianiu emocji.

Uzdrowienie jest możliwe

Psalmista ogłasza: [Bóg] uzdrawia tych, których serce jest złamane, i zawiązuje ich rany (Psalm 147:3). Jezus także potwierdza te słowa w Ewangelii: Posłał mnie, abym uzdrawiał skruszone na sercu (Ew. Łuk. 4:18, przekład Biblii Gdańskiej). Wspaniałe jest to, że Jezus, tak samo jak dawniej, dzisiaj poprzez Ducha Świętego dokonuje uzdrowienia, którego możemy doświadczyć w Jego obecności.

Kiedy przypominamy sobie bolesne wydarzenia, możemy, jak Dawid, szczerze i otwarcie opowiadać Bogu o tym, co czujemy. Być może myślimy, że przecież Bóg zna nasze serca i wie, co czujemy, ale popatrzmy na sytuacje opisane w Ewangeliach. Kiedy Jezus uzdrawiał ludzi, zawsze prosił, aby najpierw opowiedzieli Mu o tym, co ich trapi i boli. Z naszym emocjonalnym bólem możemy robić to samo.