Wolna miłość – co to znaczy?
Wolna miłość, w powszechnym rozumieniu, jest to związek bez zobowiązań. Wolne związki to temat, na który chrześcijanie z dezaprobatą kręcą głową. Z punktu widzenia biblijnego wolne związki nie mieszczą się w ramach chrześcijańskiego życia.
Odnoszę jednak wrażenie, że pomimo tych samych priorytetów, wiele par w kościele ulega pokusie rozważenia wspólnego życia bez zalegalizowania związku. Dzieje się to z czysto praktycznych względów, np. w czasie studiów jako chwilowe rozwiązanie. Siedząc w gronie studentek, słyszę, jak wypowiadają swoje opinie rozmawiają o seksie: „Nie kupuj kota w worku”.
Liczba argumentów, pewność, z jaką wypowiadają te słowa, zwróciły moją uwagę na fakt, że bardzo łatwo powtarza się pewne twierdzenia i przyjmuje się je bezkrytycznie. Nawet sami chrześcijanie zaczynają zakładać, że twierdzenia te są prawdą, często bez odpowiedniego przestudiowania tematu. W związku z tym rodzi się pytanie: czy wiesz, dlaczego wybierasz małżeństwo?
Związek i odpowiedzialność
Pisząc ten artykuł, jestem na etapie przygotowań do ślubu, co jednoznacznie wskazuje, że wybrałam drogę małżeństwa. Szukając Bożej woli dla mojego życia i uznając, że tylko Bóg posiada najlepsze rozwiązania, nie poddawałam w wątpliwość instytucji małżeństwa. Zastanawiałam się jednak, dlaczego małżeństwa, które znam, są albo nudne, albo praktycznie rozbite.
Na podstawie takich obserwacji związki pozamałżeńskie wydawały mi się bardziej spontaniczne, żywe i autentyczne. Starałam się jednak ufać Bogu, że Jego rozwiązanie na wielką romantyczną miłość jest najlepsze. Chciałam jednak zrozumieć, dlaczego ogranicza to rozwiązanie tylko do małżeństwa.
Odkryłam, że prawdziwą wolność w miłości daje poczucie bezpieczeństwa. A ono jest obecne tylko w relacji budowanej na odpowiedzialności. Każdy krok, który prowadził nas, mojego narzeczonego i mnie, do potwierdzenia naszego związku publicznie, powodował, że czułam się wolna od strachu.
Kiedy mój przyszły mąż zaczął rozmawiać ze mną o małżeństwie oraz kiedy się oświadczył. I w końcu, kiedy udaliśmy się do urzędu, aby uzyskać zaświadczenia o naszym stanie cywilnym. W tym wszystkim rosła moja pewność, że jestem traktowana poważnie.
Każdy człowiek w głębi duszy chce być traktowany poważnie. Dlatego też tak cenny jest ten najważniejszy krok, jakim jest małżeńskie ślubowanie. Przymierze zawarte przed Bogiem wnosi poczucie bezpieczeństwa w takim związku, a to daje prawdziwą wolność. Czy nie dlatego mówimy o Jezusie, że jest naszą wolnością? Pewność Jego miłości pozwala nam funkcjonować w poczuciu bezpieczeństwa, które w efekcie rodzi wolność.
Sprzeczne definicje
Dzisiaj wolność to słowo-worek. Można włożyć do niego każde pragnienie i potrzebę, bez oceniania ich etycznych konsekwencji. Ta wolność jest zazwyczaj postrzegana przez pryzmat potrzeb, jakie rodzą się w nas samych. Na przykład, osobie przeciętnie zarabiającej, wolną wydaje się osoba bogata, bo realizuje się finansowo. Osoba, która boi się ryzyka, będzie podziwiać te, które podejmują wyzwania.
Wolność postrzegamy więc subiektywnie i w wąskiej perspektywie. Nie inaczej jest z wolnością w miłości. Wolną miłość definiuje się często jedynie przez pryzmat przyjemności. A mówiąc ściślej: przez pryzmat seksu, bez uwzględnienia zobowiązań finansowych, prawnych i emocjonalnych. Paradoksalnie jednak, nieograniczony niczym seks prowadzi właśnie do takich obciążeń, czyli obciążeń finansowych, emocjonalnych, a nawet prawnych.
Badania przeprowadzone na temat czystości seksualnej wykazują, że swoboda seksualna niesie ze sobą nie tylko niepożądane niebezpieczeństwa. Ale także negatywnie wpływa na związek i każdą sferę życia człowieka: na relacje z ludźmi, karierę zawodową (np. niechciana ciąża). Zdarza się, że wywołuje zaburzenia psychiczne, spowodowane brakiem poczucia bezpieczeństwa. Lub z powodu nieodwzajemnionych uczuć w powierzchownych, przygodnych relacjach.
Związek na wątpliwym fundamencie
Pozytywne komentarze osób badanych można streścić w jednym słowie: przyjemność. Byłam bardzo zaskoczona, że mimo wyraźnych zagrożeń, jakie są naukowo potwierdzone, promuje się nieograniczoną niczym przyjemność. Wręcz nie zważając na konsekwencje (!). Swoboda seksualna nie wynika więc ani z racjonalnych argumentów, ani z naukowych analiz. Jest tylko postawą.
To niekonsekwentna i nie wynikająca z racjonalnego podejścia tendencja, która obecna w historycznej czasoprzestrzeni od wieków, teraz po prostu staje się modą. Jest subiektywnym podejściem, nie opartym na szczerej analizie psychologicznej czy społecznej.
W kontekście wolności seksualnej nie można mówić o miłości. A to dlatego, iż postawa ta jest nastawiona na funkcjonowanie w egocentrycznej przestrzeni własnego „ja”. Zaś miłość, w dosłownym znaczeniu tego słowa, nastawiona jest na dawanie i poświęcanie samego siebie. To dzielenie się sobą w każdym wymiarze.
Miłość zawsze była definiowana w kontekście rezygnowania z siebie, a nie tylko zaspokajania własnych potrzeb. Dlatego mówiąc o „wolnej miłości” według definicji społecznej, stajemy przed koniecznością wyboru: albo kochasz, albo jesteś „wolny”. Albo związek, albo wolność.
A zatem prawdziwa wolność w miłości nie może funkcjonować w innej formie niż małżeństwo, bo wolność niesie ze sobą poczucie bezpieczeństwa. A z kolei miłość wnosi troskę i poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka.
Recepta na związek
Wychodzę z kina. Obejrzałam kolejny wariant romantycznej, szalonej miłości. Takie filmy są uwielbiane przez młode kobiety, czekające na księcia z bajki. A zarazem wyśmiewane przez te, które twierdzą, że „chodzą twardo po ziemi”. Z kolei u mnie obejrzenie tego rodzaju romantycznego filmu pozostawia pewnego rodzaju niesmak. To odczucie, że w tej wzniosłej, pełnej poświęceń relacji brakuje głównego bohatera – Boga.
Jeśli nawet ten bohater się pojawi, to tylko w roli „błogosławieństwa przed ołtarzem”. Utarło się przekonanie, że romantyczna miłość ma być wolna i pełna swobody. A kościół symbolizuje tylko kontrolę, na której czele stoi Pan Bóg. Filmy te, nawet jeśli poruszają temat wiary, to zazwyczaj spychają go na bok lub zamykają w nieznaczącym epizodzie.
A jak jest w życiu? Połączenie wydawało mi się niemożliwe. Jak pogodzić miłość do Boga, pełną zapału i poświęcenia, z romantyczną miłością do drugiej osoby? Jak pomóc nastolatce, która chce żyć z pasją dla Pana Boga, ale też pragnie zakochać się? Na ile może mieć w tym wolności, ile swobody, a jakie powinny być ograniczenia? Czy słowa wolność i małżeństwo w ogóle do siebie pasują?
Stereotypy, w jakie wrastamy, i podziały ról, które akcentujemy lub drastycznie zmieniamy – to wszystko niesie dodatkowe presje. Walcząc ze stereotypami, często sami mamy wpływ na ich utrwalanie się w naszych umysłach. Patrzymy na małżeństwo jak na skostniałą relację, którą łączą jedynie wspólne problemy. Stereotyp ten potrafi ujawnić się nawet w momencie, gdy wydaje ci się, że rozumiesz Boży model małżeństwa.
Najlepszy scenariusz filmu romantycznego
Skoro Pan Bóg stworzył mężczyznę, a potem, po zastanowieniu, także kobietę, to chyba przewidział, że stracą dla siebie głowę. To Bóg zainicjował miłość. Co najważniejsze, od samego początku ich wzajemnego poznawania się (co musiało być bardzo ekscytujące), ciągle im towarzyszył. Myślę, że był nawet bardzo zaangażowany w całą tę pierwszą „historię romantyczną”.
W raju Bóg był głównym bohaterem. Pojawiał się w historii miłosnej Abrahama i Sary, Izaaka i Rebeki, Boaza i Rut, króla Achaszwerosza i Estery, Dawida i Abigail. Przykłady można mnożyć. To niesamowite. Każda z tych par mogłaby z radością opowiedzieć o szczegółach ich zaskakujących przygód, które przeżyli tylko we dwoje. A jednocześnie wszystkie te historie są świadectwem współdziałania i zaangażowania ze strony Boga.
Nasz Stwórca pisze najlepsze scenariusze miłosne dla Jego dzieci. Zawsze jest głównym bohaterem, co nadaje ludzkiej romantycznej historii trwałość, na jaką bez Boga nie byłoby nas stać. Czy w twoim związku też jest obecny główny bohater? To Jego obecność sprawia, że sznur potrójny nie tak szybko się zerwie (Kazn. Sal. 4:12).
Główny bohater naszego związku
Główny bohater mojej historii jest dla mnie siłą i wsparciem. Bez niego zostałyby tylko zasuszone płatki róż, kilka zdjęć i zaburzenia emocjonalne, spowodowane brakiem fundamentu, jakim jest Chrystus.
Wolna miłość w znaczeniu, jakim posługuje się współczesne społeczeństwo, stanowi sprzeczność. Związek, w który osoby „zaangażowane” próbują się nie angażować, nie jest tak naprawdę związkiem. Jest raczej egoistycznym układem opartym na kruchym fundamencie. Zbyt kruchym, by pozwolił tej relacji przetrwać.
Małżeństwo jest jedyną możliwą platformą dla miłości – w prawdziwej wolności.