Ślub jest zaledwie wstępem do przygody, która może stać się piękna. Na podstawie własnych doświadczeń, przeczytanych książek i poradników, pozwoliłem sobie na krótką analizę tego tematu. Wysunąłem wnioski, które w punktach zamieszczam poniżej.
Nie jest to gotowa recepta na dobre małżeństwo ani cudowny lek na wszystkie problemy. Jest to raczej refleksja i zachęcenie do tego, by sprawę małżeństwa traktować poważnie. Zachęcam wszystkich czytelników do pracy nad własnymi małżeństwami, bo, jak wiadomo, „bez pracy nie ma kołaczy”.
Po pierwsze: Bóg na pierwszym miejscu
Postawienie Boga na pierwszym miejscu w naszym życiu, małżeństwie, rodzinie pozwoli osiągnąć zadowolenie, radość i poczucie bezpieczeństwa. Taka decyzja nie jest prosta i wymaga poddania Bogu wszystkiego, co mamy. Oznacza to, że mąż i żona kierują się Bożymi wskazówkami i oboje rozwijają swoją małżeńską relację w oparciu o Jego standardy.
Modlą się o Boże prowadzenie i błogosławieństwo w codziennym życiu. W tym procesie niezmiernie ważne jest, by obie strony były tak samo zaangażowane. Klucz stanowi wzajemne oddanie, szacunek i uległość (1 Piotra 5:5). W życiu każdego z nas zdarzają się szczęśliwe chwile, ale prawdziwa radość i długotrwałe szczęście możliwe są tylko w wyniku poddania się Bogu.
Do zakochania jeden krok, ale do wspaniałego życia we dwoje tych kroków jest trochę więcej. Dla radości współmałżonków i dla radości Stwórcy warto się o nich dowiedzieć jak najwcześniej.
Ślub i co dalej? Od zauroczenia do zakochania
Ślub i miesiąc miodowy się kończą. Pierwotne zauroczenie, okazuje się, nie jest prawdziwą miłością. Istnieje różnica między uczuciem, jakim darzymy się podczas randek w okresie narzeczeństwa i podczas pierwszych miesięcy wspólnego życia, a prawdziwą miłością, która pojawia się później.
To pierwsze uczucie można by określić jako płomień podsycany specjalnym paliwem. To drugie, czyli miłość przychodząca z czasem, jest niezbędne do wspólnego życia. Pojawia się, gdy małżonkowie zaczynają wspólnie pracować nad swoim związkiem, odkrywając i wzmacniając swoje silne strony, nie skupiając się na słabościach i wadach. Wymaga to wzajemnej otwartości i zaufania.
Z punktu widzenia fizjologii organizm nie może długo funkcjonować karmiony silnymi emocjami „pierwszej miłości”. Niektóre pary, przechodząc przez okres budowy prawdziwej miłości, myślą, że z ich uczuciem dzieje się coś złego, że ich miłość, niepodsycana już tym wysokooktanowym paliwem, gaśnie. Jednak taka transformacja jest niezbędnym krokiem na drodze małżeńskiego szczęścia.
Podczas startu rakieta wykorzystuje silniki napędzane wodorem (wysokoenergetyczne), które pozwalają oderwać się od ziemi. Potem zaś, po odrzuceniu pustych zbiorników, przechodzi na paliwo stałe – mniej energetyczne, ale wystarczające na dłużej.
Małżeństwo to podróż w głąb siebie
W początkowym okresie związku i małżeństwa partnerzy dostrzegają jedynie swoje zalety. Jednak z czasem nie tylko zaczynają dostrzegać wady partnera, ale wręcz skupiają się na nich. W tym początkowym okresie warto więc poznać pragnienia i potrzeby współmałżonka, tak aby móc je zaspokoić.
Niezwykle pomocna w tym procesie może okazać się lektura książki Gary’ego Chapmana pt. Sztuka wyrażania miłości w małżeństwie. Nie wszyscy posługujemy się tym samym „językiem”, wyrażając i przyjmując miłość. Poznanie własnego „języka” i „języka” współmałżonka jest niezwykle ważne. Wszystkie są równowartościowe i właściwe, ale przede wszystkim indywidualne. Przypomnimy pokrótce te podstawowe języki miłości:
1. Docenianie i słowa uznania.
2. Spędzanie czasu z drugą osobą.
3. Obdarowywanie.
4. Praktyczna pomoc i codzienna troska.
5. Dotyk i kontakt fizyczny.
Jedne usta, dwoje uszu
Kolejnym krokiem na drodze małżeńskiej zażyłości jest nabycie umiejętności skutecznego słuchania. Uwielbiamy mówić – większość z nas woli mówić niż słuchać. Słuchanie jest ważne z wielu powodów. Czasami każdy z partnerów pragnie być wysłuchany, ale żaden nie chce słuchać drugiego. Gdybyśmy mieli wystarczająco dużo czasu, by powiedzieć wszystko, co nam leży na sercu, a współmałżonek z uwagą wysłuchałby naszych słów, wielu nieporozumień i konfliktów można by uniknąć.
Należy na to spojrzeć również z drugiej strony. Mężowie powinni słuchać tego, co mówią ich żony, pozwalając im wyrazić swoje odczucia i emocje, bez dawania rad i gotowych rozwiązań. Żony zaś powinny wysłuchać mężów, wiedząc, że gdy to robią, budują w nich poczucie wartości i odpowiedzialności za rodzinę.
Zaproś na ślub moc przebaczenia
Nauczmy się, kiedy i w jaki sposób mówić „przepraszam”. Wszyscy popełniamy błędy, czasem zdarza się, że ranimy się wzajemnie. Powinniśmy nauczyć się rozróżniać, kiedy, w jakich sytuacjach i w jaki sposób ranimy partnera. Nie bójmy się przyznać do błędu i przeprosić. A w sytuacjach odwrotnych, udzielajmy przebaczenia z hojnością.
Nie każde „przepraszam” jest szczere i wypowiedziane we właściwy sposób. Często ktoś przeprasza, ale w środku chowa złość. Nie ma idealnych ludzi, nie ma także idealnych małżeństw. Umiejętność wybaczania sobie nawzajem jest jednym najważniejszych składników spajających i wzmacniających małżeństwo.
Równocześnie nie chowajmy urazy. Uraza należy do czynników najbardziej niszczących wzajemne zaufanie i relacje. Postarajmy się zrozumieć współmałżonka, uświadomić sobie, dlaczego w sytuacjach kryzysowych zachowuje się w dany sposób. Pomoże to w przyszłości nie chować do siebie nawzajem urazy. Nie pozwólmy, by brak przebaczenia dokonał dewastacji naszych uczuć.
„i że będę cię szanować…”
Lekceważenie partnera i jego potrzeb zazwyczaj przychodzi nam łatwo, szczególnie w pierwszym okresie małżeństwa, kiedy jeszcze nie nauczyliśmy się dzielić życia we dwoje. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego faktu, że zachowujemy się lekceważąco w stosunku do drugiej osoby. Nie dostrzegamy takich zachowań i postaw, szczególnie w zauroczeniu, o którym pisałem wcześniej. Pamiętajmy: im wcześniej zaczniemy się do siebie odnosić z szacunkiem, tym lepiej dla naszego małżeństwa.
Unikajmy zwrotów „ty zawsze” i „ty nigdy”. W chwilach konfliktu takie słowa często pojawiają się w naszych ustach. Wypowiedziane w gniewie potrafią głęboko zranić i podważyć wzajemne zaufanie. Często są niezgodne z prawdą i mogą powodować we wzajemnych relacjach wiele poważnych zniszczeń.
To, co dobre i godne pochwały
Skupiajmy się na zaletach i silnych stronach partnera. Jesteśmy różni, takimi stworzył nas Bóg. Bożym nakazem jest, by mężczyzna i kobieta opuścili rodzinne domy i stali się jednością – jednym ciałem, w którym wzajemnie się uzupełniają:
Lepiej jest dwom niż jednemu, mają bowiem dobrą zapłatę za swój trud: bo jeżeli upadną, to jeden drugiego podniesie. Lecz biada samotnemu, gdy upadnie! Nie ma drugiego, który by go podniósł. Także, gdy dwaj razem leżą, zagrzeją się; natomiast jak może jeden się zagrzać? A jeżeli jednego można pokonać, to we dwóch można się ostać; a sznur potrójny nie tak szybko się zerwie (Kazn. Sal. 4:9-12).
Zachować radość po ślubie
Odrobina humoru dobrze robi każdemu małżeństwu. Poczucie humoru wnosi w małżeństwo wiele radości. Śmiech redukuje stres, stymuluje nasz system odpornościowy, pozwala na utrzymanie wzajemnej relacji w świeżości. Niech nasz ślub będzie pełen wesela, ale nie zostawiajmy tej radości w tym miejscu. Niech towarzyszy nam przez całe życie.
Humor jest przyprawą nadającą małżeństwu smak. Pamiętajmy zawsze o tym, jaki był i jest Boży plan dla małżeństwa. Zostaliśmy stworzeni jako Boże dzieci. Możemy zrealizować Boży plan i wypełnić swoje przeznaczenie. Bóg dał nam siebie nawzajem, byśmy, wspierając i uzupełniając się, budowali silne małżeństwa i silne rodziny.