Strona główna Artykuły Numery 2010/2 (lato) Gdzie zaczyna się zdrada małżeńska
gdzie-zaczyna-sie-zdrada

Gdzie zaczyna się zdrada małżeńska

Żyjemy w świecie, w którym normy moralne ulegają degradacji. Wartości, które kiedyś były święte, obecnie tracą na znaczeniu. Zewsząd docierają do nas obrazy już nie tylko nagich kobiet, ale i nagich mężczyzn. Rozrywka oraz reklama pobudzają seksualnie. Billboardy, czasopisma, Internet, filmy czy programy telewizyjne wręcz ociekają seksem. Wolność seksualna, wolność słowa, wolność religijna to popularne i bardzo modne slogany. W takiej rzeczywistości przychodzi małżeństwom walczyć o zachowanie czystości i jedności.

To trudna walka. Jak pokazują ostatnie statystyki, aż 50% mężczyzn oraz 35% kobiet dopuściło się zdrady fizycznej. Problem ten dotyczy niestety również małżeństw chrześcijańskich. Złamanie przysięgi wierności powoduje osłabienie lub całkowite zniszczenie więzi psychoemocjonalnej między małżonkami, prowadzi do rozbicia rodziny i często kończy się rozwodem. Niewierność wyrządza krzywdę także dzieciom, ale przede wszystkim jest złamaniem Bożego przykazania, które zostało dane ludziom dla naszego dobra, by uchronić nas od bólu. Jest to jeden z najbardziej niszczących grzechów, który pozostawia po sobie blizny – poczucie wstydu oraz ogromnej straty, towarzyszące do końca życia.

Droga do zdrady

Każda bitwa zaczyna się w umyśle człowieka. Jeśli pozwolimy, by naszą głową zawładnęły grzeszne myśli, gdy zaczniemy je pielęgnować i nie zdusimy ich w zarodku, powoli zaczną się one rozrastać i opanują nasz umysł, co z kolei pociągnie za sobą określone działanie. Kolejnym krokiem do zdrady jest emocjonalne zaangażowanie, od którego bardzo blisko już do zaangażowania fizycznego. Gdy dochodzi do takiej sytuacji, ciężko jest się później z niej wyplątać, nie ponosząc konsekwencji swojego postępowania. Poza tym w zdradzie tkwi ukryta moc – wewnętrzna siła, która narasta i od której bardzo trudno się uwolnić – z jednej strony kusi, z drugiej wywołuje paniczny strach, co będzie, gdy kłamstwo i grzech ujrzą światło dzienne. Ostatnim krokiem ku upadkowi staje się racjonalizowanie, próba wytłumaczenia siebie, obwinianie współmałżonka i usiłowanie zrzucenia z siebie winy za całą sytuację.

Droga wyjścia

Wielu ludzi, będąc w tym punkcie, nie widzi szans powrotu do małżonka, jednak dla każdego jest nadzieja. Bóg daje taką możliwość. W swoim Słowie mówi do nas: Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje i porzuca, dostępuje miłosierdzia (Prz 28:13). Dzięki łasce Bożej mamy kolejną szansę. Uznając swój grzech, powinniśmy się natychmiast od niego odciąć, zrywając wypielęgnowaną relację z osobą, z którą zdradzaliśmy współmałżonka. Ścieżka powrotu jest trudna oraz bolesna; często oznacza wyrzeczenie się wbrew sobie uczuć, jakie zdążyły rozkwitnąć i dojrzeć. Oznacza także podjęcie wysiłku, by ratować relację małżeńską. To przede wszystkim do nas należy praca w celu odnowienia więzi emocjonalnych z osobą, która doznała ogromnych zranień, została przez nas odtrącona i porzucona.

Wielu małżonków często w takiej sytuacji zostaje zmuszonych do zgody na rozwód, ale ta droga nie pokrywa się z Bożą wolą ani Jego planem. Bóg ustanowił małżeństwo jedno na całe życie, a przysięga wierności nie przestaje obowiązywać tylko dlatego, że druga strona dopuściła się zdrady. Rozwód nie jest dobrym sposobem na zakończenie nieudanego związku.

Nieczystość seksualna nie ogranicza się tylko i wyłącznie do sfery fizycznej. Boże standardy w tej kwestii są wysokie. Bożą wolą jest, byśmy zachowywali w każdym aspekcie naszego życia – w myślach, słowach oraz czynach.

Kolejna szansa?

Zaledwie niewielki odsetek ludzi rozwiedzionych twierdzi, że w kolejnym małżeństwie bardziej im się poszczęściło. Szanse na stworzenie trwałego związku maleją z każdym kolejnym małżeństwem. Jak pokazują amerykańskie statystyki, spośród małżeństw zawartych po raz pierwszy rozwodzi się ok. 40%, drugie małżeństwa rozpadają się w 60% i liczba ta wzrasta aż do 75% w przypadku trzeciego małżeństwa. Ale przede wszystkim rozwód pozostawia trwałe blizny w psychice człowieka. Nawet po kilkunastu latach wiele osób odczuwa w stosunku do byłego współmałżonka gniew, wściekłość oraz zazdrość. Nierzadko towarzyszy temu depresja oraz poczucie samotności. Ból wywołany przez zerwane relacje jest noszony przez całe życie także przez dzieci. Dla nich rozwód nie oznacza drugiej szansy, raczej jest źródłem cierpień i poczucia, że na zawsze utraciły już swoje dzieciństwo oraz niewinność. Aby uniknąć takiej sytuacji, w rodzinie, w której trwa kryzys małżeński, należy podjąć odpowiednie kroki, by na nowo przyciągnąć oddalającego się małżonka i ocalić rozpadający się związek. Doprowadzenie do konfrontacji z prawdą to jedyna słuszna droga do uratowania związku.

Boże normy

Nieczystość seksualna nie ogranicza się tylko i wyłącznie do sfery fizycznej. Boże standardy w tej kwestii są wysokie. W Ewangelii św. Mateusza czytamy: każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim (Mt 5:28). Bożą wolą jest, byśmy zachowywali czystość seksualną w każdym aspekcie naszego życia – w myślach, słowach oraz uczynkach. W Liście do Hebrajczyków (13:4) możemy przeczytać: Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg.

Jakże często zapominamy o Bożych normach. Z największą surowością potrafimy osądzić kogoś, kto dopuścił się zdrady fizycznej, jednak nasze żarty z podtekstem seksualnym stały się czymś normalnym, a fantazjowanie na temat naszego kolegi czy koleżanki z pracy jest zupełnie nieszkodliwe, póki nie dojdzie do faktycznego zaangażowania. Nawet oglądanie stron pornograficznych w Internecie potrafimy sobie racjonalnie wytłumaczyć. Jeśli nie znajdujemy satysfakcji i zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych w małżeństwie, czujemy się usprawiedliwieni ze względu na okoliczności. Możemy sobie także tłumaczyć, że nie jest to takie złe, bo przecież wszyscy inni również to robią, ale nie ma usprawiedliwienia dla żadnego grzechu. Bożą wolą jest, byśmy unikali wszelkich, nawet najdrobniejszych przejawów nieczystości seksualnej w naszym życiu. Św. Jakub w swoim Liście (1:14) trafnie opisał drogę człowieka do upadku: każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć. Tak się dzieje, gdy nie zarządzamy własnymi myślami i nie pilnujemy ich.

W wielu przypadkach warto skorzystać z fachowej pomocy chrześcijańskiego doradcy, który jest w stanie wysłuchać, zachęcić, dodawać otuchy, łagodzić emocje oraz odpowiednio pokierować działaniami, by doprowadzić do rozwiązania konfliktu. Bóg w swoim Słowie podkreśla, że seks jest czymś pięknym i został dany ludziom nie tylko po to, by się rozmnażali, lecz także po to, by doświadczali niesamowitej rozkoszy. Jednak tak to zaplanował, byśmy mogli cieszyć się nim i budować nasze relacje małżeńskie. Poza małżeństwem seks staje się niszczący i szkodliwy – zarówno dla naszego ciała, jak i dla ducha i emocji. Dlatego, chcąc uniknąć takich problemów, powinniśmy za wszelką cenę starać się pielęgnować nasze relacje ze współmałżonkiem i zaspokajać jego potrzeby. Powinniśmy minimalizować zagrożenia w naszym małżeństwie i praktykować w życiu takie wartości, jak oddanie, poświęcenie, czystość, miłość, odpowiedzialność oraz uczciwość. Warto postępować zgodnie z Bożą wolą nawet wtedy, gdy nasze uczucia i emocje pociągają nas w inną stronę.