Kiedy czytamy 3 rozdział Listu do Rzymian, możemy mieć wrażenie, że apostoł Paweł albo się zapomniał, albo był w pewnym zamieszaniu, ponieważ dwukrotnie w tym rozdziale zadaje bardzo podobne pytanie: „Czymże więc góruje Żyd?” oraz: „Czy więc Żydzi przewyższają chrześcijan?”. Na te prawie identyczne pytania podaje nam dwie odpowiedzi – tak różne od siebie, jak to tylko możliwe.
Jedno pytanie, dwie odpowiedzi
We wstępnych słowach tego rozdziału apostoł Paweł zadaje pierwsze pytanie: Czymże więc góruje Żyd? Albo co za pożytek jest z obrzezania? I daje odpowiedź bardzo jednoznaczną i absolutnie pozytywną: [Pożytek] wielki pod każdym względem (List do Rzym. 3:1–2). I ta odpowiedź jest afirmowana, mocno podkreślana przez wszystkich przyjaciół Izraela. Należą do nich ci, którzy zgadzają się, że Żydzi nadal są wyjątkowym narodem i nadal mają wielkie znaczenie dla Boga, a wspieranie ich ma wielką wagę. Jednak już osiem wersetów dalej apostoł Paweł zadaje podobne pytanie: Cóż więc, czy Żyd przewyższa Greka [poganina]? (List do Rzym. 3:9, parafraza). Oryginalny grecki tekst pozwala nam przeczytać ten fragment następująco: „Czy my, Żydzi, przewyższamy wierzących wywodzących się pogan?”.
W tym momencie odczuwamy pokusę, by przypomnieć apostołowi Pawłowi, że przecież kilka wersetów wcześniej już zadał to pytanie. Czy więc się zapomniał? Czy potrzebuje powtórzyć swoje wcześniejsze słowa? Zaskakująca odpowiedź apostoła Pawła wprowadza nas w zupełną konsternację. Jakby zupełnie zaprzecza on swojej pierwszej, pozytywnej wypowiedzi, odpowiadając tym razem: Wcale nie! Podaje nam więc dwie odpowiedzi na to samo pytanie: „Przewyższa we wszystkim” i „W niczym nie przewyższa”. Co stało się z apostołem Pawłem pomiędzy wersetem 1 i 9, że tak radykalnie zmienił zdanie?
Kościół podzielony
Prawdą jest, że te dwie zupełnie sprzeczne odpowiedzi w dużej mierze określają dzisiejsze miejsce Kościoła w nastawieniu do Izraela. Kiedy dziś zapytamy wykładowców w szkołach biblijnych, pastorów, księży oraz członków Kościoła: Co wyróżnia Izrael? Z jakiego powodu Izrael i Żydzi mają takie szczególne znaczenie? Postawy ludzi błyskawicznie się spolaryzują. Jedna grupa powie: „Są szczególni pod każdym względem! Tak, Kościół powinien wspierać Izrael!”. Druga grupa wskaże z naciskiem: „Nic bardziej błędnego! Oni potrzebują Jezusa dokładnie w ten sam sposób jak wszyscy ludzie na ziemi! Nic ich nie wyróżnia!”. Nie ma dziś innego zagadnienia, co do którego Kościół byłby bardziej podzielony, niż kwestia Żydów i Izraela. Doświadczamy tego również bardzo wyraźnie w Kościele w Europie.
Jeśli chrześcijanin nie bierze pod uwagę dwóch stron medalu, dwóch odpowiedzi, nie będzie w stanie pojąć paradoksu Izraela
Dwie strony medalu
Dwie strony mają rację. Problem powstaje wtedy, kiedy wierzący wybierają jedną odpowiedź, odrzucając drugą. Wielu chrześcijańskich przyjaciół Izraela zna na pamięć fragment Listu do Rzymian 3:1–2. Ale zmagają się z zaakceptowaniem drugiej odpowiedzi apostoła Pawła, z wiersza 9. Z kolei druga grupa w Kościele z całą pasją serca zgadza się z drugą odpowiedzią (3:9), ale równie trudno jej przyjąć pierwszą odpowiedź apostoła. Prawda natomiast polega na tym, że apostoł Paweł nie zaprzecza sam sobie. Wyjaśnia nam dwie strony tego samego medalu. Jeśli chrześcijanin nie bierze pod uwagę tych dwóch stron medalu, dwóch odpowiedzi, nie będzie w stanie pojąć tego paradoksu Izraela. I zrozumieć go w taki sposób, w jaki apostoł Paweł rzeczywiście tłumaczy Boży punkt widzenia. Te dwie odpowiedzi nie zaprzeczają sobie, ale raczej uzupełniają się nawzajem.
Pierwsza odpowiedź apostoła Pawła mocno podkreśla i afirmuje powołanie Izraela, jego etniczną tożsamość nadaną przez Boga. Z drugiej strony podkreśla, że nieobrzezani poganie, którzy prowadzą uświęcone życie dla Boga, mogą być bardziej „żydowscy” niż wielu naturalnych potomków Abrahama.
Boży osobisty sekretarz
W dalszej kolejności apostoł Paweł tłumaczy, że rzeczywiście nadal istnieje narodowe powołanie Żydów, które różni się od powołania każdego innego narodu. [Żydom] zostały powierzone wyrocznie Boże (w. 2). Biblia jest bardzo żydowskim dokumentem. Została spisana przez Żydów i w ogromnej mierze zachowana dzięki nim, w jej oryginalnym języku. Spisującymi Pismo Święte byli hebrajscy prorocy, królowie, pasterze i kapłani. Kiedy zapisywali to, co Bóg wkładał w ich serca, z pewnością nie mieli świadomości, że spisują największy bestseller wszech czasów, który ostatecznie zostanie przetłumaczony na tysiące języków. Poruszającym tego przykładem jest prorok Jeremiasz. Bóg powołuje tego proroka, by zapisał przesłanie dla Jehojachima, króla Izraela (Ks. Jer. 36). Prorok posyła swojego sługę Barucha, by dostarczył zapisany zwój do adresata. Jednak okazuje się, że królowi nie podoba się to wezwanie do pokuty, spisane przez jakiegoś tam widzącego proroka, po czym wrzuca ten zwój do ognia. Kiedy Baruch wraca do Jeremiasza i przedstawia mu, co się wydarzyło – poselstwo nie zostało dobrze przyjęte w pałacu króla i zwój spalono – Jeremiasz ma prawo czuć się rozczarowany. Jednak Bóg nakazuje mu ponownie spisać to samo przesłanie, na nowym zwoju. Dlaczego? Ponieważ to przesłanie było przeznaczone nie tylko dla ówczesnego króla Izraela, ale również dla prezydenta Rosji, dla sprzedawcy samochodów w Oklahomie, dla pielęgniarki w Berlinie i dla studenta prawa w Manili. Biblia jest globalnym przesłaniem, które ma pokazać całej ludzkości Bożą drogę. To przesłanie zostało dane ludzkości poprzez ręce narodu żydowskiego.
Malcolm Hedding, poprzedni dyrektor ICEJ (Międzynarodowej Chrześcijańskiej Ambasady w Jerozolimie), często powtarzał, że Izrael jest Bożym osobistym sekretarzem. Pismo mówi: [Bóg] oznajmił swe słowo Jakubowi, ustawy swe i prawa Izraelowi. Nie uczynił tak żadnemu ludowi, dlatego nie znają jego praw (Psalm 147:19–20). Żaden inny naród nie otrzymał tego przywileju. Chociażby z tego jednego powodu Izrael zasługuje na nasz niekończący się, wieczny szacunek.
Żydowski Mesjasz
Jednak nie tylko zapisane Słowo Boże przyszło do nas z narodu żydowskiego, ale również Słowo, które stało się ciałem (zob. Ew. Jana 1:14), Ten, którego Imię brzmi: Słowo Boże (Obj. Jana 19:13) – Jezus – narodził się jako Żyd.
Dobrze pamiętam rozmowę z pewnym chrześcijaninem w Bawarii, który podszedł do mnie po niedzielnym nabożeństwie: „Zgadzam się, że Jezus urodził się jako syn Matki Żydówki. Kiedy przebywał na ziemi, był w pełni Żydem – podsumował. – Ale, Panie Juergen, zapomniał Pan, że Jezus po swoim zmartwychwstaniu otrzymał nowe, uwielbione ciało. W tym nowym ciele zasiada teraz w Niebie jako obywatel świata, bez konkretnej narodowości”. Muszę wyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie – pomyśleć o Jezusie jako o osobie nieposiadającej narodowości. Taki „Uniwersalny brat w Niebie. Bez narodowości”. Jednak mimo że zabrzmiało to bardzo intrygująco, niestety nie jest to prawdą biblijną. Ostatnie słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa, zapisane w ostatniej księdze Biblii, brzmią: Ja, Jezus, wysłałem anioła mego, by poświadczył wam to w zborach. Jam jest korzeń i ród Dawidowy, gwiazda jasna poranna (Obj. Jana 22:16).
Czy nie jest to zadziwiające? Do ostatniej strony Biblii Jezus nadal podkreśla, że nawet będąc w Niebie, mając nowe, uwielbione ciało, pozostaje Lwem z pokolenia Judy, z korzenia Dawidowego (zob. Obj. 5:5), potomkiem żydowskiego króla z Jeruzalemu. To jest kolejna kwestia, która zasługuje na najwyższy rodzaj szacunku i wdzięczności.
Nieodwołalne powołanie
Od samego początku Bóg definiuje DNA Izraela poprzez powołanie dane Abrahamowi: będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi (Ks. Rodz. 12:3b). To niezwykłe powołanie tłumaczy, że Bóg wybrał naród żydowski nie dla niego samego, ale by był błogosławieństwem dla całego świata. I właśnie to apostoł Paweł podkreśla w odpowiedzi na pierwsze pytanie: Czymże więc góruje Żyd? […] Przede wszystkim [tym], że im zostały powierzone wyrocznie Boże.
Apostoł Paweł zdaje sobie sprawę, że wielu natychmiast wytoczy mu przeciwny argument. „Pawle, czy zapomniałeś, że Żydzi nie przyjęli swojego Mesjasza?”. Paweł konfrontuje dokładnie tę postawę w następnym wersecie: Bo co z tego, że niektórzy nie uwierzyli? Czyż niewierność ich zniweczy wierność Bożą? (List do Rzym 3:3). Czy niewierność Izraela może odwołać Boże przymierze z tym narodem? Czy to, że odrzucili Mesjasza, spowodowało zmianę w Bożym nastawieniu do Izraela? Czy ich nieposłuszeństwo sprawiło, że Kościół został powołany, by zastąpić Izrael jako Boży lud?
Apostoł Paweł nie bawi się w dyplomację. Mówi wprost: Z pewnością nie! Wszak Bóg jest wierny, a każdy człowiek jest kłamcą (List do Rzym. 3:4a). Bóg nigdy nie zmienił zdania, jeśli chodzi o powołanie Izraela. Nawet jeśli Żydzi byli prześladowcami Kościoła i wrogami ewangelii, Bóg nadal traktuje ich jako umiłowanych, ze względu na praojców: Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla waszego dobra, lecz co do wybrania, są umiłowanymi ze względu na praojców. Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże (List do Rzym. 11:28–29). Bez wątpienia Bóg jest Bogiem, który dotrzymuje przymierza.
„Wcale nie”
Biorąc pod uwagę to wszystko, co zostało do tej pory wymienione – jakim cudem apostoł Paweł odpowiada, że Żydzi wcale nie przewyższają nas, chrześcijan, wywodzących się z pogan? Kiedy Paweł odpowiada na pierwsze pytanie w tak pozytywny sposób, odnosi się do powołania całego Izraela – jako narodu. Przy drugim pytaniu przechodzi natomiast na poziom indywidualnej jednostki. To pytanie można sformułować w następujący sposób: Rozpoznając powołanie Izraela jako narodu oraz nieodwołalne Boże obietnice dla Izraela, czy daje to Żydowi jako jednostce przewagę nad chrześcijaninem wywodzącym się z pogan? Wyrażając to jeszcze inaczej: Czy Żydzi idą prosto do Nieba tylko dlatego, że są naturalnymi potomkami Abrahama, narodem wybranym? I tutaj apostoł Paweł daje bardzo jednoznaczną odpowiedź: Wcale nie! (w. 9).
Niemiecka kanclerz Angela Merkel w swoim ostatnim przemówieniu do księży i liderów chrześcijańskich powiedziała: „Przed Bogiem nie jestem kanclerzem, lecz osobą”. To jest dokładnie to, co apostoł Paweł mówi w stosunku do Żydów. Niezależnie od ich unikalnego, uprzywilejowanego, kolektywnego powołania jako narodu, przed Bogiem każdy Żyd staje w takiej samej pozycji jak każda inna osoba na świecie. Przez Boga traktowany jest na równi z każdym innym człowiekiem.
Apostoł Paweł nie zaprzecza sam sobie. Wyjaśnia nam dwie strony tej samej kwestii, które uzupełniają się nawzajem
Wszyscy zgrzeszyli
Apostoł Paweł tłumaczy tę kwestię, powołując się na konkretne fragmenty Pism. Najmocniejsze stwierdzenie znajduje w Księdze Psalmów. Wypowiedziane zostało przez największego króla w całej historii Izraela, króla Dawida: Pan spogląda z niebios na ludzi, aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, który szuka Boga. Wszyscy odstąpili, wespół się splugawili. Nie ma, kto by dobrze czynił, nie ma ani jednego (Psalm 14:2–3). Mając to w pamięci, Paweł dochodzi do meritum swojej argumentacji i najistotniejszego przesłania ewangelii: Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej (List do Rzym. 3:22–25). A zatem bycie Żydem nie oznacza automatycznie wstępu do Nieba, lecz wymaga przebaczenia grzechów, tak jak w przypadku każdej innej osoby na świecie.
Klucz do błogosławieństwa
Wracając do sedna sprawy: Czymże więc góruje Żyd? Obydwie odpowiedzi są poprawne. Albo jaki ma pożytek z tego, że jest Żydem? Wielki pod każdym względem. Z powodu wyjątkowego narodowego powołania, które Bóg złożył na swój naród. Żydzi zostali nieodwołalnie powołani, by błogosławić całą ludzkość poprzez Boże Słowo oraz Mesjasza. W związku z tym Kościół wywodzący się z pogan powinien uznać siebie jako dłużnika względem Żydów i błogosławić ich, odwzajemniając się za te błogosławieństwa (List do Rzym. 15:27). Natomiast jeśli chodzi o osobiste zbawienie, to prawdą jest, co pewien pastor powiedział mi kiedyś pewnego niedzielnego poranka: „Żydzi to są normalni ludzie, tak jak wszyscy inni, którzy potrzebują zbawienia”. Podsumowując, apostoł Paweł nie zaprzeczał samemu sobie, ale ukazał nam zrównoważoną perspektywę bardzo złożonej kwestii. Wszyscy powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby zrozumieć jego tok myśli i za nim podążać. Jeśli odniesiemy w tym sukces, Kościół nie będzie już taki podzielony na te dwa obozy, które nazywają się: „Pod każdym względem” i „Wcale nie”.
Jeśli pojmiemy, co oznaczają te dwie strony jednego medalu, może się to okazać potężnym i bardzo potrzebnym, milowym krokiem, by te dwie grupy doprowadzić do wspólnego wyznania. To stanie się nie tylko ogromnym błogosławieństwem dla Izraela, ale też wielkim błogosławieństwem dla Kościoła. Niech Bóg nam w tym pomoże.