W drugiej połowie lipca, z powodu toczącego się konfliktu w Strefie Gazy, jeden z amerykańskich samolotów kierujący się do Izraela zawrócił swój lot i awaryjnie lądował w Paryżu. W efekcie tego Federalna Administracja Lotnictwa w Stanach Zjednoczonych wstrzymała kolejne loty do Tel Awiwu. W jej ślady natychmiast poszły linie kanadyjskie, a następnego dnia również wiele linii europejskich.
Zawieszenie lotów trwało tylko dwa dni, ale to wystarczyło, by lęk ogarnął świat. Pomimo że pociski wystrzeliwane z Gazy nie były w stanie stworzyć realnego zagrożenia dla samolotów w obrębie portu lotniczego w Tel Awiwie (w tej części kraju wszystkie rakiety Hamasu są przechwytywane przez tarczę antyrakietową), cel, jakim było wzbudzenie strachu, został osiągnięty.
Czasami zapominamy, że w ten sam sposób działa wróg człowieka, przeciwnik Boga. Kiedy paraliżuje nas lękiem, stajemy się dla niego zupełnie niegroźni, bezsilni albo gorzej – jesteśmy mu przydatni, ponieważ kontroluje nas strachem. Nasze własne obawy udzielają się z kolei innym ludziom i wprowadzamy atmosferę lęku w miejsca, które, obiektywnie mówiąc, powinny być silne.
Taki cel mają też zamachy terrorystyczne w Izraelu. Wróg chce wprowadzić popłoch tam, gdzie nie potrafi wywrzeć innego wpływu na ludzi. Gdyby Izrael poddał się lękowi, nawet w przypadku zwycięstwa na wojnie jako społeczeństwo odniósłby porażkę. Lud, który żyje w strachu, staje się słaby, apatyczny i bezsilny.
W Bogu otrzymaliśmy ducha mocy, miłości i trzeźwego myślenia, a nie bojaźni (zob. 2 List do Tym. 1:7). Nawet w sytuacji zagrożenia Bóg mówił do swoich uczniów, naśladowców, proroków i dowódców: „Nie bój się”. Wyrażenie to nabierało jeszcze większej mocy, kiedy Bóg dodawał: „Jestem z Tobą”. Bóg nie namawia nas do lekkomyślności, ale właśnie do trzeźwego myślenia, szczególnie w obliczu zagrożenia, i do zaufania Jemu, Bogu Wszechmogącemu.
Stawiając czoła prześladowaniom i życiu w ciągłym zagrożeniu, Izrael nie boi się żyć.
Stawiając czoła prześladowaniom i życiu w ciągłym zagrożeniu, Izrael nie boi się żyć. Przy okazji urodzenia trzeciego dziecka moja koleżanka Żydówka na pytanie znajomych, czy nie boi się rodzić dzieci w tym niebezpiecznym świecie, odpowiada: „Chcę ich mieć jak najwięcej! Nie damy się zastraszyć. Będziemy żyć na całego!”. Podobnie reagują setki, a może i tysiące innych rodzin w Izraelu.
Kiedy tego lata przyleciało do Izraela kilkanaście samolotów z Żydami z Francji (w celu powrotu do ziemi ojców – Aliyah, alija), wielu pytało ich, czy nie jest rzeczą niebezpieczną przeprowadzać się do Izraela w czasie trwającej wojny. Pewna dzielna matka z odwagą odpowiedziała: „W Izraelu czujemy się bezpieczniej niż we Francji. Ta ziemia to jedyne miejsce na świecie, w którym nie musimy się bać”.
Pomimo wojny i wrogiego nastawienia krajów sąsiednich Izrael tętni życiem. Nawet w obliczu ataków rakietowych w tak wielkich miastach jak Jerozolima czy Tel Awiw mieszkańcy nadal żyją swoim rytmem. Naiwne? Nie. Izraelczycy mają pełną świadomość rzeczywistości, w której żyją. Ale starają się nie pozwolić, by wróg kontrolował strachem ich wybory, a nawet myśli.
Wiele się nauczyłam w Izraelu na temat odważnego życia. Słuchając przeróżnych teorii spiskowych i podejrzeń na temat tego, co nam w życiu może zagrażać, stale przypominam sobie, do kogo należy zwycięstwo. Żaden najgorszy ludzki scenariusz nie jest dla Boga przerażający i nie czyni Boga bezsilnym, by nie mógł zaingerować w to, co się dzieje. Boży Duch, Duch trzeźwego myślenia, który mieszka we mnie, jest moją siłą i bezpieczeństwem. To nie my mamy drżeć ze strachu przed wrogiem. Kiedy stajemy w Bożej mocy i pod ochroną Jezusa Chrystusa, wróg musi ustąpić przed dziećmi Króla.