Nie należę do grupy szczęśliwców, których rodzice nauczyli choćby podstaw zarządzania osobistymi finansami. Nawet studia ekonomiczne nie dały mi takiej wiedzy i umiejętności. Moja edukacja finansowa była bolesna i kosztowna. Chciałbym zaoszczędzić podobnej moim synom. Brain Tracy powiedział: „Aby mieć motywację, trzeba mieć motyw”.
To właśnie na rodziców spada odpowiedzialność i obowiązek uczenia dzieci rozważnego gospodarowania pieniędzmi. Szkoła może w tej kwestii jedynie pomóc, lecz nie wyręczyć. Salomon napisał: Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości (Przyp. 22:6).
Dzieci i pieniądze – od czego zacząć?
Edukacja finansowa obejmuje wiele różnych sfer życia, jak obrazuje to koło odpowiedzialności. Jak zjeść słonia? Ciekawe pytanie, ale odpowiedź jest banalna: kawałek po kawałku. Co wspólnego ma zjedzenie słonia z edukacją dzieci na temat pieniędzy? Edukacja finansowa, jak i zjedzenie słonia, to proces, który możemy rozłożyć na etapy. Rodzice w tym procesie odgrywają kluczową rolę, uczą się razem z dziećmi.
Rodzice przekazują dzieciom wiedzę i umiejętności, które sami nabywają – czytając artykuły, książki, uczestnicząc w seminariach na temat gospodarowania pieniędzmi. Przesyłają im wtedy jasny komunikat: chcę cię nauczyć to sam się nauczyłem. Uczą ich poprzez pokazywanie. Jeżeli rodzic chce uczyć dziecko odpowiedzialności w dziedzinie finansów, a sam tego nie praktykuje, to ten sposób nie zda egzaminu.
Były sobie świnki trzy
Podstawową umiejętnością, która stanowi fundament wiedzy finansowej, jest metoda trzech świnek lub – jak określają to inni – metoda trzech słoików czy puszek. Dzieci do szóstego roku życia powinny mieć wprowadzony system, w którym pieniądze dzieli się na trzy grupy: dawanie (dziesięcina), oszczędności, wydawanie (zakupy).
W trakcie procesu uczenia budżetowania, ucz dziecko mądrego wydawania. Naucz je robienia zakupów, oddzielenia potrzeb od zachcianek, zaufania Bogu w tym, że On jedynie potrafi zaspokoić nasze potrzeby, uświadomienia wpływu reklam na kupowanie.
Dzieci, gdy są małe, jeszcze nie potrafią pojąć wartości pieniądza i tego, że ich ilość jest ograniczona. Howard Dayton w książce „Twoje pieniądze się liczą” pokazuje ciekawą metodę, w jaki sposób zilustrować dziecku, jak pieniądze są wydawane.
Przygotuj torebkę pełną monet z karteczką „Przychód”. Wytłumacz dziecku, że to są pieniądze, które otrzymujemy jako wynagrodzenie za naszą pracę. Następnie z torebki wyłóż pieniądze na mniejsze stosy: „Dawanie”, „Oszczędzanie”, „Wydatki”. To daje okazję do ciekawej rozmowy z dziećmi. Dlaczego jako rodzina pragniemy dzielić się z innymi poprzez dawanie? Na co rodzina wydaje pieniądze? Oraz, na co i dlaczego warto oszczędzać?
Takie doświadczenie namacalnie pokazuje, co dzieje się, gdy nie ma już monet w torebce „Przychody”. To rodzice podejmują decyzję, ile procentowo dziecko będzie odkładało do każdej skarbonki. Uważam, że na początku, gdy wprowadzamy ten system, powinniśmy większą część pieniędzy dzieci przeznaczać na oszczędności. Pieniądze powinny być odkładane przez dzieci na konkretne cele, np. na kupno roweru, droższej zabawki itp.
Nawyk wydawania dziecko nabywa wcześniej niż byśmy tego chcieli. W trakcie procesu uczenia budżetowania, ucz dziecko mądrego wydawania. Naucz je robienia zakupów, oddzielenia potrzeb od zachcianek. Niech dzieci uczą się zaufania Bogu w tym, że jedynie On potrafi zaspokoić nasze potrzeby. Uświadom je także wpływu reklam na kupowanie.
Pieniądze w rękach dzieci
Jak w każdej rodzinie, rodzice i dzieci mają różne określone obowiązki domowe, za które nie dostają pieniędzy. Może to być na przykład sprzątanie pokoju, mycie zębów, układanie zabawek, mycie podłóg i naczyń, odkurzanie. Kiedy dziecko jest gotowe, aby pójść do szkoły, może otrzymywać pewien dochód, którym może dysponować. To właśnie jest kieszonkowe.
Niektórzy uważają, że dziecko powinno zarobić na kieszonkowe, wykonując dodatkowe drobne czynności poza jego obowiązkami, aby uczyło się od małego wartości pracy i pieniądza. Dodatkowy dochód może być motywacją dla dziecka w przypadku, gdy kieszonkowe jest niewielką kwotą. Może to być mycie samochodu, koszenie trawnika, robienie drobnych zakupów, odprowadzanie młodszego rodzeństwa do szkoły. Wybierz sposób, który według ciebie jest najlepszy dla wieku i rozwoju dziecka.
Aby dzieci miały motywację do oszczędzania pieniędzy na realizację swoich celów i marzeń, rodzice nie powinni dawać im zbyt dużego kieszonkowego lub kupować wszystkiego, czego tylko zapragną. To staje się dla nich demotywujące i kreuje postawę roszczeniową. Może skłonić do myślenia, że dostaną coś bez trudu i poświęcenia.
Zachęcam także rodziców, aby nie chronili dzieci przed błędami w wydawaniu swoich pieniędzy. Pozwólmy, aby działało prawo naturalnych konsekwencji. Niech pierwsze błędy i doświadczenia dzieci będą źródłem późniejszych właściwych decyzji finansowych w dorosłym wieku.
Podsumowanie
- Miej perspektywę tego, jaki rezultat chcesz osiągnąć po latach uczenia dzieci gospodarowania finansami.
- Aby mieć motywację do uczenia się i uczenia dzieci, trzeba mieć dobry motyw/cel.
- Edukacja to powolny PROCES nabywania i utrwalania kolejnych nawyków. Proces ten trwa przez całe życie. Każdy moment, by zacząć, jest właściwy.
- Ty decydujesz, ile przeznaczyć na dawanie, oszczędności, wydatki. Pamiętaj – to, co często powtarzasz, staje się NAWYKIEM.
- Wysokość kieszonkowego wpływa na skłonność do oszczędzania i podjęcia dodatkowej pracy przez dziecko.
- Początkowe błędne decyzje finansowe dziecka stanowią koszt edukacji.