w-bozym-towarzystwie

W Bożym towarzystwie

Kiedy sięgnąłem myślami kilku lat wstecz, aby przed narodzinami naszego pierwszego dziecka zrobić podsumowanie swojego życia, zdałem sobie sprawę z tego, że każdego roku moje życie w wierze bardzo ewoluowało. Na niektórych etapach byłem nawet przekonany, że odkryłem już naprawdę sedno i będę teraz ewentualnie tylko poszerzał moje zrozumienie Boga w drobnych szczegółach. Jednak ciągle, co roku, zaskakiwało mnie coś nowego. Do tego stopnia, że już nigdy nie będę mógł powiedzieć, że niczego nowego nie odkryję.

Więcej niż skupienie myśli?

Tak też było w zeszłym roku. Moją uwagę mocno przykuł pewien fragment z Psalmu 16. Jestem przekonany, że nie bez znaczenia jest to, kto napisał te słowa. Ich autor – Dawid – zachwycił serce Boga do tego stopnia, że Jezus Chrystus, jedyny Boży Syn, został nazwany właśnie synem Dawida. W tym Psalmie przeczytałem słowa: Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy (Psalm 16:8a, BT). Myślę, że współczesna wersja tych słów mogłaby brzmieć mniej więcej tak: „Ciągle koncentruję się na Bogu” lub „Stale skupiam się na Nim”. Pamiętam, że wcześniej ten fragment wydawał mi się zupełnie niepraktyczny. Rozumiałem, że mogę kierować swoje myśli do Boga podczas osobistego czasu z Nim. Ale jak mam koncentrować się na Jego Obecności w mojej pracy? Co to znaczy „zawsze”? Długo szukałem odpowiedzi, jednak przyszła ona dopiero wówczas, kiedy podjąłem wyzwanie. Wyzwanie Dawida.

Od praktycznej strony

Kolejny dzień zaczął się na pozór podobnie jak poprzedni: pobudka, prysznic, śniadanie, herbata z Bogiem, wyjście do pracy. A jednak cechowała go wyraźna odmienność. Podtrzymywałem w sobie świadomość tego, że gdziekolwiek idę – On jest. Nie tylko w czasie modlitwy. Po prostu w każdej sytuacji. Początki, nie ma co ukrywać, były bardzo nieudolne. Chwila rozproszenia czy zdenerwowania i mój cel zupełnie rozmywał się na kilka godzin. Jednak każdy kolejny dzień przynosił pewne zmiany. Było coraz łatwiej. Uczyłem się odkrywać Boga wszędzie tam, gdzie właśnie się znajduję, poznawać Go w każdej okoliczności. Pamiętam, kiedy w grudniu moja żona weszła do pokoju z pozytywnym wynikiem testu ciążowego w dłoniach. To była niesamowita radość, po której nastąpiły słowa skierowane do Boga: „Nie mogę się doczekać, kiedy wszystko opowiem Ci na spokojnie, wieczorem”.

Jeśli jestem świadomy, że Bóg znajduje się ze mną w danym miejscu, tam też będę doświadczał Jego Obecności

Dzień, który zależy od towarzystwa

Zacząłem spędzać z Bogiem dzień za dniem, budując z Nim swoją historię. Po jakimś czasie świadomość Jego Obecności była stałym elementem każdego mojego dnia. Bóg stał się dla mnie bardzo bliski, wręcz namacalny. I pomimo że rozpocząłem budować z Nim żywą relację kilka lat wcześniej, dopiero od tamtej pory poznaję Go w nowy sposób.

To naprawdę proste, ale warto również to zaznaczyć: kiedy stajesz oko w oko z grzechem czy trudnością, koncentracja na Bożej Obecności pozwala ci przejść wobec nich niewzruszenie. Po prostu doświadczasz zwycięstwa. Dlatego cały werset zapisany przez Dawida wskazuje: Stawiam sobie zawsze Pana przed oczy, nie zachwieję się, bo On jest po mojej prawicy (Psalm 16:8, BT). Świetnie ujął to pastor kościoła Bethel w Kalifornii: „Żyjąc według Bożych zasad, odniesiesz sukces. Ale żyjąc w Bożej Obecności, nie doświadczysz porażki”.

Koncentracja na Bożej Obecności zmienia więcej, niż nam się wydaje. Zupełnie inaczej przychodzi się na spotkanie modlitewne, wiedząc, że nie idzie się wysłuchać nauczania, ale spotkać się z Bogiem w tym nauczaniu. Podobnie dzieje się ze służbą w kościele czy czytaniem Biblii w swoim osobistym czasie z Bogiem. Za każdym razem chodzi o ugoszczenie Boga w sytuacji, w której się znajduję. Chodzi o osobiste spotkanie się z Nim w tym miejscu. I nie dotyczy to tylko miejsc, które bezpośrednio kojarzą się z Bogiem.

Kiedy stajesz oko w oko z grzechem czy trudnością, koncentracja na Bożej Obecności pozwala ci przejść wobec nich niewzruszenie

Obecność, która zmienia wszystko

Na co dzień pracuję jako psycholog z osobami szukającymi pomocy w różnych trudnościach. Pragnąłem odkryć, jak mógłbym jeszcze bardziej ugościć Boga podczas spotkań z każdą z tych osób. Tak, aby Bóg mógł wnosić zmianę poprzez sam fakt swego przebywania, swej Obecności. Podjąłem decyzję, że przed każdą sesją będę prosił Boga, aby Jego Obecność spoczęła w miejscu, w którym siadają moi pacjenci. Podchodziłem do fotela, kładłem na nim rękę i prosiłem: „Boże, niech Twój Duch Święty spocznie na tym miejscu i niech tu pozostanie. Niech czyni zmianę w życiu osoby, która za moment tutaj usiądzie. Spotkaj się z nią, proszę, w tym miejscu”. Modlę się tak do dziś. Nigdy nie zapomnę jednego ze spotkań. Z uwagi na to, że każda taka rozmowa jest bardzo osobista, nie mogę tutaj przywołać żadnych szczegółów, chciałbym jednak podać przykład Bożego działania w odpowiedzi na tę modlitwę. Na pierwszej sesji mój rozmówca przez sporą część wizyty w bardzo agresywny sposób mówił o wielkiej nienawiści wobec pewnej osoby. Nie byłem w stanie wiele mu wtedy powiedzieć. Byłem niezwykle zdumiony, kiedy na drugiej sesji jego pierwsze słowa zabrzmiały: „Nie wiem, jak to zrobiłeś. Od kilku lat próbuję sobie z tym poradzić, a kiedy tylko wyszedłem stąd tydzień temu, poczułem, że cała nienawiść odeszła i już nie wróciła”. Zarówno ja, jak i on wiemy, Kto to zrobił. Wszystko zaczęło się od Jego Obecności.

Codzienne proste kroki

Znam osoby, które pracują w korporacjach i celowo przyjeżdżają do pracy 10 min wcześniej, aby zaprosić Boga do pomieszczenia, w którym przebywają, oraz do życia swoich kolegów zza biurka. Inni umieszczają na pulpicie swojego telefonu, tabletu czy komputera cytat z Pisma Świętego, który był dla nich punktem spotkania podczas porannej modlitwy z Bogiem. Jeszcze inni zaczynają posiłki czy jazdę samochodem krótką modlitwą. Wszystko to pomaga im trwać w świadomości tego, że Bóg nieustannie z nimi jest.

Kiedyś usłyszałem zdanie, że będziemy w naszym życiu uwalniać tylko to, czego jesteśmy świadomi. Jeśli jestem świadomy, że kocham swoją żonę, będę uwalniał miłość wobec niej. Podobnie jeśli jestem świadomy, że Bóg znajduje się ze mną w danym miejscu, tam też będę doświadczał Jego Obecności.

Goszczenie Boga w naszym życiu to największy przywilej, jaki mógł nam się przytrafić. Otrzymaliśmy jedno życie, które możemy przeżyć razem Nim. W końcu stworzył nas dla radości, przyjaźni, bliskiej więzi z nami. Obiecał, że będzie z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Czy może być coś bardziej szczególnego niż codzienność przeżywana razem ze Stwórcą?