Niektórzy ludzie myślą, że Pan Bóg jest nami znudzony i męczy Go nasza modlitwa. Są przekonani, że reaguje na nas takim samym zniecierpliwieniem, jakim reagują na nas inni ludzie. Na przykład, może mi się wydawać, że gdy zaczynam się modlić, Bóg mówi: „O nie, znowu Paweł! I po raz setny prosi o to samo”.
To nieprawda! To przeciwnik Boga podsuwa nam takie myśli. Bóg cieszy się, gdy chcemy z Nim rozmawiać, gdy do Niego przychodzimy. Skąd o tym wiem? Z Bożego Słowa. W ostatniej księdze Biblii nasze modlitwy są przyrównane do miłej wonności, która unosi się przed Bożym tronem. Bóg pragnie, by Jego ludzie modlili się.
Dlaczego się modlić?
W Księdze Jeremiasza czytamy: Wołaj do mnie, a odpowiem ci i oznajmię ci rzeczy wielkie i niedostępne, o których nie wiesz (Jer.33:3). Każdy z nas ma dzisiaj pytania do Boga. I dlatego powinniśmy wołać do Niego i pytać. Stoimy na rozdrożu w życiu? Musimy pytać. Chcemy poznać Boże plany? Mamy o to prosić. Chcemy być blisko Boga? Może to nastąpić tylko poprzez modlitwę.
Nie ma innej drogi do Boga. I nie wystarczy, jeżeli tylko raz się pomodlimy. Nie wystarczy przyjść na jedno spotkanie modlitewne w kościele, nie wystarczy raz złożyć ręce, ale mamy to robić każdego dnia, bez przestanku.
Pan Bóg chce nam odpowiadać. Jednak, czy my naprawdę pragniemy poznać Jego odpowiedzi? Pan Bóg zachęca: Wołaj do mnie! i obiecuje, że będzie do nas mówił, będzie nam objawiał wielkie rzeczy. Przez usilną modlitwę udowadniamy, że chcemy poznać Boże plany.
Godny zaufania
Bóg nie objawia swoich planów byle komu. Bóg objawia swoje plany tym, którzy są godni zaufania. Poprzez codzienną modlitwę pokazujemy, że chcemy być godni zaufania. Pan Bóg objawia swoje plany ludziom, którzy będą potem błagali o ich wypełnienie. Wszyscy prorocy i apostołowie byli ludźmi modlitwy.
Sam Pan Jezus dał nam przykład, jak się modlić. Wielokrotnie czytamy, że udawał się na odosobnienie, by spotkać się z Ojcem i z Nim rozmawiać. O ile bardziej potrzebujemy tego my, Jego stworzenie. Mamy modlić się również ze względu na czasy, w których żyjemy. Możemy wnioskować, że przyjście Pana Jezusa jest bliskie, patrząc na wydarzenia, które dzieją się na świecie, a przede wszystkim w Izraelu.
Na naszych oczach wypełniają się proroctwa, które zostały zapisane w Biblii. Pan Bóg daje obietnice, że zanim Mesjasz powróci, Kościół będzie się modlił. W ostatnich wersetach Biblii czytamy, że Duch i Oblubienica, czyli Kościół, wołają: „Przyjdź!”. Ludzie będą trwali w modlitwie 24 godziny na dobę, by wołać: „Przyjdź!”.
Modlitwa i udział każdego z nas
Wierzę, że Pan Jezus przygotowuje nas do swojego przyjścia. Ludzie będą stali na warcie, by w dzień i w noc wołać: „Panie Jezu, przyjdź!”. Myślę, że to jest jedna z przyczyn, dla której Pan jeszcze zwleka ze swoim przyjściem. Kościół jeszcze nie jest gotowy, a to jest związane z modlitwą.
Pan Bóg zachęca: Wołaj do mnie! i obiecuje, że będzie do nas mówił, będzie nam objawiał wielka rzeczy.
Bóg postanowił, że nie będzie pomijał udziału człowieka w wypełnianiu swoich planów. Naszym udziałem i pierwszym krokiem w tym procesie zawsze jest modlitwa. Jeśli ktoś z nas pragnie zbawienia dla swoich bliskich – musi zacząć od modlitwy. Jeśli ktoś pragnie zmian w swoim osobistym życiu, w swoim kościele – musi zacząć od modlitwy. Po prostu nie ma innej drogi.
Często rozmawiam z młodymi ludźmi z różnych części kraju, którzy mówią, że w ich kościołach, w ich miastach, jest bardzo trudna sytuacja. Pytają, jak to zmienić. Odpowiedź jest tylko jedna: zacząć się modlić. Był czas, kiedy na spotkania modlitewne w naszej Wspólnocie przychodziły dwie lub trzy osoby. „Zobaczysz, co Ja uczynię, jeśli będziesz Mi wierny!” – te Boże słowa dotknęły mojego serca.
Zdobywanie obietnic
Były momenty, kiedy na spotkaniach modlitewnych dla młodzieży byłem sam. Słyszałem Boże pytanie: „Paweł, czy chcesz widzieć na tych spotkaniach więcej ludzi?” Odpowiadałem: „Tak. Nawet gdybym teraz miał być sam”. Wiedziałem, że to ma znaczenie. Dzisiaj modli się w tym miejscu potężna grupa ludzi. Bóg chce, żebyśmy my byli wierni tak, jak On jest wierny!
Czasami słyszymy wspaniałą obietnicę i przyjmujemy wiarą, że ona jest dla nas. Ale przyjęcie obietnicy danej nam przez Boga to dopiero pierwszy krok. Drugim krokiem jest modlitwa, by ta obietnica wypełniła się. Dlaczego?
W księdze Daniela 9:1-2 czytamy, że Daniel, przeglądając księgi, odkrył, że minie 70 lat od początku niewoli, aż do momentu, kiedy Bóg wyprowadzi z niej swój lud. Co zrobił Daniel? Zaczął się modlić, aby Bóg wypełnił to, co zaplanował. Cały rozdział jest dla nas instrukcją, jak się modlić. Kiedy Pan Bóg daje obietnicę, chce, żebyśmy się nią radowali, ale przede wszystkim zobowiązuje nas, byśmy stanęli w modlitwie, aby ta obietnica mogła się wypełnić.
Modlitwa jako prośba
Wypełnianie Bożych obietnic uzależnione jest od tego, czy my będziemy o to prosić. Pan Bóg tak postanowił, że pewne rzeczy nie będą się działy bez naszego pragnienia i oczekiwania w danej sprawie i czynnego zaangażowania. Bóg mógłby wszystko przemienić w jednym momencie. Gdyby tylko chciał, wzbudziłby nawet kamienie, żeby się modliły.
Ale stworzył człowieka z wolną wolą i ustanowił go zarządcą tej ziemi. To jest dla nas, ludzi, niepojęte, że niczym nieograniczony Pan Bóg postawił sobie granice. Chce czynić rzeczy ze swoim przyjacielem, człowiekiem. Tak jak Dawid pisał, zdobycie obietnicy to jak zdobycie wielkiego łupu. Nie ma większej rzeczy, którą moglibyśmy zdobyć w tym świecie, niż Boże obietnice dla nas!
Jednak Bóg pragnie, abyśmy nie tylko cieszyli się nimi, ale także, byśmy modlili się o ich wypełnienie. Notujmy sobie obietnice, uczmy się ich na pamięć. Wtedy będziemy mogli ogłaszać te wielkie rzeczy nad naszym życiem, naszymi rodzinami, nad kościołem i całym krajem.
Błagajmy, by Bóg wypełniał swoje Słowo. Jak długo nie będzie w nas tego wołania, te obietnice nie ożyją w naszym życiu. Jeśli mój lud ukorzy się i zacznie wołać, odmienię los kraju. Jeśli ludzie zaczną wołać, Bóg spełni swoje plany, które są już postanowione i zapisane w księgach. Ale dopiero poprzez modlitwę zmienia się rzeczywistość.
Bóg chce, by nasze modlitwy były głosem naszego serca
Komu Bóg objawia swoje plany?
Kto może poznać Boże plany? Ten, kto się modli. Pan Bóg nie będzie objawiał swoich planów ludziom, których nigdy nie ma przed Jego tronem. Jak może szef powierzyć ważne zadania czy tajemnice firmy pracownikowi, który rzadko bywa w pracy? Tym bardziej wielki Bóg nie powierzy swoich planów komuś, kto nigdy do Niego nie przychodzi i nie interesują go sprawy postanowione w niebie. Boża wola zostanie objawiona tylko tym, którzy są przed Jego tronem!
Czytałem kiedyś świadectwo człowieka, który powiedział, że chce być znany w niebie. Jego pragnieniem było, by zarówno przeciwnik Boga, jak i całe Królestwo Niebieskie wiedziało o nim. Zdecydował, że będzie przychodził do Boga w modlitwie jak natręt. Ja też mam takie marzenie. Chcę, żeby aniołowie reagowali na mnie słowami: „Znowu Paweł…”. Chcę, żeby mówili: „Co tym razem…?”.
Krok posłuszeństwa i krok woli
Często tłumaczymy swoje lenistwo w modlitwie, mówiąc, że Pana Boga nie można do niczego zmuszać, lub że On i tak wypełni swoją wolę. Tak, Pan Bóg jest wszechmocny, ze wszystkim sobie poradzi, ale postanowił, że mamy modlić się aż do skutku i że wielkie rzeczy będą się działy tam, gdzie ludzie się modlą. Bóg będzie błogosławił tym, którzy modlą się wbrew zmęczeniu, chorobie, lub nawet gdy tego „nie czują”.
W 90% jest to krok posłuszeństwa. Pan Bóg wymaga od nas posłuszeństwa, a nie emocjonalnego zrywu. Bywa tak, że modlitwa to mozół i walka. Ale kiedy w tej walce Duch Święty nas wzmacnia, doświadczamy czegoś najlepszego. Przychodzi Jego radość, Jego objawienie, nowe spojrzenie na wszystko.
Jeśli czujesz walkę o czas modlitwy w twoim życiu, masz wrażenie, że ci się nie chce, że to nie jest dla ciebie, to wniosek jest tylko jeden: to właśnie jest dla ciebie! Często musimy pokonać opór w ciele, we własnych myślach, a wtedy zobaczymy wypełnianie się wielkich Bożych planów.
Jakiego rodzaju modlitwa zostaje wysłuchana?
Bóg kocha szczere, pokorne serca i szczere modlitwy. Może to być nawet jedno zdanie: „Panie, pomóż mi!”. Bóg nie szuka elokwencji w naszych słowach, nie szuka wyszukanej retoryki czy wspaniałej intonacji. Pragnie szczerych modlitw, jak czytamy w Psalmie 62: Ufaj Mu narodzie w każdym czasie, wylewajcie przed Nim serca wasze, Bóg jest ucieczką naszą!
U Boga nie ma żadnych schematów! Dawid jest dla nas przykładem człowieka, który przychodził do Boga szczerze i wylewał wszystko, co było w jego sercu. Jeżeli czujemy się słabi, możemy o tym Bogu powiedzieć. Jak coś nas przygniata, możemy to wyznać.
Nie negujmy niczego – jeżeli brakuje nam radości, wołajmy za psalmistą: Przywróć mi radość. Nie udawajmy, że wszystko jest wspaniale, jeśli nie jest. Bóg chce, by nasze modlitwy były głosem naszego serca.
Wytrwałość w modlitwie
Ojciec w niebie oczekuje, że w modlitwie będziemy wytrwali. W Ewangelii Łukasza Pan Jezus zachęca, by prosić aż do skutku, podając przypowieść o wdowie, która wytrwale przychodzi do bezbożnego sędziego z prośbą o pomoc. Tak natrętnie go prosi, że ten w końcu spełnia jej prośbę, z obawy, iż mogłaby go pobić.
Ten nieczuły człowiek, który z nikim się nie liczy, ulega błaganiom i zgadza się wziąć tę kobietę w obronę. O ileż bardziej Pan Bóg, który jest dobry i chce dla nas jak najlepiej, chce nam błogosławić.
Jezus zachęcał, abyśmy błagali, wołali, modlili się nieustannie do Ojca w niebie. Abyśmy modlili się aż do skutku, a nie zatrzymywali się w połowie drogi, tłumacząc sobie: to nie było wolą Bożą… może Bóg miał inny plan. Jeżeli są rzeczy, w których nie widzimy zmian, być może Pan Bóg chce nas wyćwiczyć w wytrwałości i byciu natrętnym.
Módl się aż przyjdzie odpowiedź
Dopóki nie mamy konkretnej odpowiedzi: „tak”, „nie” lub „poczekaj”, to z pewnością Bóg chce, byśmy nadal się modlili! Bóg szuka gorliwych modlitw, szuka też gorliwych ludzi. Szuka serc, przez które będzie zstępowało Królestwo, aby wola Boga postanowiona w niebie realizowała się na ziemi wśród nas.
Dlatego jest to tak ważne, żeby z wiarą wyznawać rzeczy, których jeszcze nie widzimy. Gdy będziemy wchodzić wiarą w rzeczywistość duchową, będziemy zaskoczeni, jak Bóg zmienia rzeczywistość fizyczną. Bóg dzisiaj mówi do każdego z nas: „Uwierz, a będziesz oglądał wielkie rzeczy”. Pan Bóg zachęca nas i obiecuje, że z takim nastawieniem nie zostaniemy zawiedzeni.