Strona główna Artykuły Numery 2013/4 (zima) Uczta, którą przygotowuje Ojciec
Uczta, którą przygotowuje Ojciec

Uczta, którą przygotowuje Ojciec

Wydawać by się mogło, że pewna historia biblijna opowiadająca o powrocie jest nam bardzo dobrze znana. Jednak do dziś wielu nie rozumie głębi jej znaczenia. Przypowieść o synu marnotrawnym, bo o niej mowa, to nie tylko historia obrazująca pokutę i nawrócenie. Opowiedział ją kiedyś sam Jezus. Kryje się w niej o wiele więcej bezcennych obrazów oraz treści. Czasami zaskakujących.

W Ewangeliach opisano młodego człowieka, który odebrał od ojca swoje dziedzictwo i szybko je roztrwonił. Kiedy wszystko stracił, musiał szukać pracy. Znalazł ją w chlewni. Gdy młodzieniec był już tak głodny, że chciał jeść nawet to, czym karmił zwierzęta, zaczął rozmyślać nad swoim stanem. Uzmysłowił sobie, że najniższy sługa w gospodarstwie jego ojca znajduje się w lepszej sytuacji niż on. Ukorzył się więc, gotów był wrócić i błagać ojca o przebaczenie. Chciał prosić ojca, aby przyjął go do pracy w charakterze służącego. Wiedział, że byłoby to dla niego znacznie lepsze niż to, czego doświadcza teraz.

Przyjęcie przygotowane

Kiedy czytałem tę historię, dostrzegłem coś bardzo istotnego. Ten młody człowiek, nawet gdy wracał już do domu ojca, nadal jeszcze nie doceniał, kim naprawdę jest ojciec i jak kochające ma serce. Spodziewał się, że zostanie u ojca sługą. Jak widać, nie znał i nie rozumiał miłości swojego ojca ani jego miłosierdzia. Ojciec z utęsknieniem wyczekiwał przecież jego powrotu. Wierzył, że zobaczy swego syna. Kiedy tak się stało, wybiegł synowi naprzeciw, pocałował go, zanim jeszcze ten zdążył cokolwiek powiedzieć. Następnie ojciec polecił przygotowanie wielkiej uczty, aby świętować powrót syna.

W codziennych błogosławieństwach

W tej historii, którą opowiedział sam Jezus, poznajemy także starszego brata. Nie chciał on uczestniczyć w przyjęciu, nie chciał świętować z ojcem powrotu młodszego z synów. Nie chciał celebrować tej radości, nie zamierzał brać udziału w uroczystości wydanej przez ojca. Zastanawiające, dlaczego tak się zachował. Starszy brat mieszkał przecież w domu ojca, doświadczał jego miłości i wszystkie błogosławieństwa ojca były darowane właśnie jemu. Jednak mimo doświadczania tych codziennych błogosławieństw, ojcowskiej obecności i troski, tak naprawdę nie rozumiał serca własnego ojca. Nie wiedział, o czym ojciec myśli, jakie ma marzenia, co go trapi, a co rozwesela…

Wyjątkowy obraz

Starszy brat był tak mocno skoncentrowany na swoim położeniu i swojej odpowiedzialności, że nie potrafił dzielić miłości ojca – pomiędzy siebie i swojego brata. Ten szczególny obraz do bólu przypomina mi historię, jaka toczyła się przez wieki. To historia o nastawieniu Kościoła do narodu wybranego, do Żydów. Wierzący w Jezusa, którzy wywodzą się ze wszystkich narodów, są obdarowani wszelkimi błogosławieństwami w domu Ojca. Cieszymy się z miłości Boga Ojca, jednak nie zawsze rozumiemy Jego serce… Większa część historii Kościoła była świadectwem nienawiści do narodu żydowskiego. Narodu, o którym w Piśmie Świętym czytamy, że Bóg go kocha i traktuje jak źrenicę własnego oka. Tymczasem wielu chrześcijan postrzega Żydów jako jedną z grup etnicznych, religijnych, które należy zewangelizować i włączyć do Kościoła. Mało kto rozumie, jakie miejsce ten naród zajmował i zajmuje w Bożym sercu.

Jakie jest serce Ojca?

Żyjemy w takich czasach historii, że zrozumienie Bożego serca w odniesieniu do narodu żydowskiego jest dla nas konieczne. Jeśli bowiem nie zobaczymy, nie zrozumiemy motywów Bożego serca dla Izraela, pozostaniemy w takiej pozycji, w jakiej znalazł się starszy syn opisany w opowieści. W sali bankietowej będzie odbywała się uczta, którą zorganizuje Ojciec, a my nie będziemy chcieli tam wejść. To był osobisty wybór starszego syna. Zauważmy, że nie mówił już nawet o młodszym: „mój brat”. Zwracał się do ojca, używając określenia „twój syn”. Kiedy serce ojca przepełniała radość, starszego syna ogarnął smutek i rozgoryczenie.

Odbudowa królestwa

Czy można poznać, co jest w Bożym sercu? W Księdze Dziejów Apostolskich czytamy, że uczniowie zapytali Jezusa: Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi? (Dz. Ap. 1:6). Termin „odbudowa królestwa” został użyty w Nowym Testamencie tylko raz. Potem jest powtórzony w Dziejach Apostolskich, ale już innymi słowami, kiedy Bóg mówi o „odbudowaniu przybytku Dawida” (zob. Dz. Ap. 15:15–16). Określenia „odbudowa królestwa” użyto tylko w związku z Izraelem. Nie tak, jak przywykliśmy myśleć – w związku z odbudową Kościoła. Słowa te, zapisane w Nowym Testamencie, dotyczą odbudowy Izraela, a my czasami wnioskujemy z nich, że zostanie odbudowany Kościół. Owszem, przebudzenie nastaje i jest w Kościele potrzebne. Jednak odbudowa, o której w tym fragmencie czytamy, to odbudowa Izraela.

Czy będziemy chcieli dzielić z Ojcem radość, że ma w swoim domu obydwu braci?

Proroczy cel Izraela

Teologia, która uczy, że Kościół zastąpił Izrael, neguje tym samym proroczy cel, jaki Bóg przeznaczył Izraelowi w czasach ostatecznych. Rozdział 11 Listu do Rzymian mówi o Izraelu jako o korzeniu drzewa. Korzeń daje wsparcie całemu drzewu, a więc także tobie i mnie. Zostaliśmy wszczepieni w drzewo, które nadal posiada swój korzeń. Nie my jesteśmy wsparciem tego drzewa, to korzeń nas utrzymuje. Korzeń znajduje się w ziemi. Fakt, że go nie widzimy, kiedy patrzymy na drzewo, wcale nie oznacza, że go nie ma. Jeżeli nie byłoby korzenia, oznaczałoby to, że my też jesteśmy martwi. Jeśli korzeń drzewa uschnie, umiera całe drzewo.

Jeśliby Bóg zrezygnował z Izraela, oznaczałoby to jednocześnie, że skończył On także z Kościołem. Słowa apostoła Pawła z Listu do Rzymian tłumaczą, że gdyby Bóg miał opuścić naród Izraela z powodu jego grzechów, występków i niewierności, to ma przecież tyle samo powodów, a może nawet więcej, by odrzucić również Kościół. Tak samo mógłby powiedzieć do ludzi w Kościele: „z powodu waszych grzechów i upadków nie chcę mieć z wami więcej do czynienia”. Jednak z żadnego z synów Bóg Ojciec nie zrezygnował: ani z tego, który pozostaje w Jego domu i korzysta z błogosławieństw, ani z tego, który wyruszył w daleką podróż, ale po czasie powraca.

W obrazie drzewa

Grzech Izraela był tematem sporu w ciągu całej historii Kościoła. Według Listu do Rzymian chrześcijanie wywodzący się z innych narodów, którzy pokutują i przyjmują Jezusa Chrystusa, zostają wszczepieni w drzewo oliwne. Ci, którzy odrzucają Mesjasza, zostają odcięci. Lecz korzeniem zawsze pozostaje Izrael. W odniesieniu do tego obrazu drzewa – wszystko, co jest pod powierzchnią ziemi, co jest korzeniem – stanowi obraz starotestamentowego Izraela. A wszystko, co ponad powierzchnią ziemi, to obraz Kościoła nowotestamentowego. Zatem Kościół jest duchową kontynuacją starotestamentowego Izraela, a nie jego zastąpieniem. Ma to ścisły związek z przymierzami, jakie Bóg zawierał z poszczególnymi ludźmi.

Bóg kontynuuje dzieło

W jaki sposób Bóg kontynuuje swoje dzieło? Przyjrzyjmy się wypowiedzi apostołów w bardzo konkretnej sytuacji. Apostołowie Piotr i Jan regularnie chodzili do Świątyni, aby się modlić. Przy bramie siedział chory człowiek, którego Bóg uzdrowił, posługując się apostołami (zob. Dz. Ap. 3). Uzdrowiony człowiek wstał, zbiegli się ludzie. To był cud! Zgromadzone tam osoby jeszcze przed chwilą przebywały w Świątyni, modląc się. Skąd o tym wiemy? Każdy bogobojny Żyd modlił się trzy razy dziennie. Czynili to też apostołowie. Kiedy ludzie oczekiwali wyjaśnienia cudu uzdrowienia, Piotr powiedział: „To uczynił Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba…”. A przecież w ten sam sposób Żydzi rozpoczynali każdą modlitwę! Innymi słowy, Piotr oznajmił: „My nie głosimy nowej religii. To uczynił ten sam Bóg: Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, który posłał Jezusa Mesjasza. My jesteśmy Jego uczniami. A wy, zgromadzeni tu, jesteście tego świadkami”. Piotr wyjaśniał, że Bóg jest Bogiem pokoleń. Mówił o pewnej kontynuacji zapisanej w Bożym sercu.

Stare i Nowe Przymierze

W nazewnictwie dwóch części Pisma Świętego używamy określeń: Stary Testament i Nowy Testament. Jezus ani apostołowie nigdy nie nazywali pierwszej części Biblii „Testamentem”. To określenie wprowadzono dopiero 200 lat później. Jezus i apostołowie mówili o Słowie Bożym „Pisma”. Kiedy Jezus odwoływał się do Pism, bardzo często stosował określenie „napisano”.

Czy istnieje różnica znaczeniowa pomiędzy terminami „Stary Testament” i „Stare Przymierze”? Może są po prostu zamienne? Otóż gdy ktoś pisze swój testament, najważniejsze są w nim podpis i data. Jeżeli testament nie zawiera daty, jest nieważny. Dlaczego akurat data? Ponieważ ostatnia, najnowsza data testamentu unieważnia wszystko, co zostało spisane wcześniej. Jeżeli zatem określamy drugą część Biblii mianem Nowego Testamentu, sugerujemy tym sposobem unieważnienie wszystkich ksiąg biblijnych, które napisano wcześniej. W tym sensie Pismo Święte nie stanowi testamentu. Pismo Święte to zapis przymierza! To zasadnicza różnica. Dopiero gdy jesteśmy tego świadomi, potrafimy lepiej zrozumieć, o jaką kontynuację chodzi w Bożym planie.

Zrozumienie serca Boga

Wszystkie przymierza zawarte przez Boga – bez względu na ich liczbę – są dzisiaj aktualne. Żadne następne nie unieważniło poprzednich. Poprzez każde kolejne przymierze Bóg kontynuuje swoje dzieło. Każde z nich miało znaczenie w przeszłości, ma je obecnie i będzie miało w przyszłości. Z Pisma Świętego wiemy o przymierzach, które Bóg zawierał kolejno z Adamem i Ewą, z Noem, z Abrahamem, z Mojżeszem, z Dawidem… Każde z nich jest realizowane! Nawet Księga Dziejów Apostolskich przywołuje to, co Bóg obiecał Dawidowi. Jakie znaczenie miałyby Boże obietnice dane Dawidowi, gdyby Jego Słowo rzeczywiście było tylko testamentem?

Nowe Przymierze rozpoczyna się rodowodem Jezusa Chrystusa, spisem poprzednich pokoleń, a więc jest kontynuacją poprzedniego Przymierza. Nie unieważnia ono żadnego z przymierzy zawartych przez Boga wcześniej. Korzeń nadal pozostaje żydowski. Pierwsze gałęzie, czyli pierwsi chrześcijanie, to przecież byli Żydzi. Ci, którzy spisali Nowe Przymierze, także byli Żydami. I również ostatnie pokolenia naśladowców Jezusa będą Żydami.

Bóg jest Bogiem pokoleń. W Jego sercu zapisana jest pewna kontynuacja

Dla czasów ostatecznych

Bóg mówi o odnowie, odbudowie Izraela. Taki jest Boży plan. Poprzez to odnowienie Bóg będzie błogosławił narody. W czasach ostatecznych będzie błogosławił Kościołowi poprzez Żydów. Nasza odpowiedzialność polega teraz na tym, aby szukać w Pismach Bożego serca, jakie ma On dla narodu wybranego, zobaczyć je i zrozumieć.

Wiele lat temu, kiedy podjąłem osobistą decyzję pójścia za Jezusem, moją modlitwą były słowa: „Boże, Ty wiesz, co jest w moim sercu. Ale ja chciałbym wiedzieć, co jest w Twoim. I co jest w Twoim sercu, Boże, w odniesieniu do mojego życia?”. Chciałem to wiedzieć i Bóg odpowiedział mi na tę modlitwę. Aby mówić innym, jakie jest Boże serce, musimy sami naprawdę je poznać.

Uczta przygotowana przez Ojca

Wieczerza, jaką spożywamy na pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, przypomina mi o uczcie, którą przygotowuje Bóg. Chleb i wino, które spożywamy podczas Wieczerzy, przypominają mi o przyjęciu, na jakie Bóg zaprasza wszystkich. On zaprasza starszych braci, ale także młodszych. I tych, którzy według własnej oceny nie odeszli od Boga na krok, i tych, którzy pragną drugiej szansy.

Czy zdecydujemy się pójść na przyjęcie wydane przez Boga Ojca? Czy może rozgoryczeni, odrzucimy zaproszenie? Jaka będzie nasza wewnętrzna postawa w tej sytuacji? Ta wyjątkowa uczta, którą przygotowuje Ojciec, będzie miała miejsce tylko raz. Czy będziemy chcieli dzielić z Ojcem radość, że ma w swoim domu obydwu braci, chrześcijan wywodzących się z pogan oraz Żydów?

Z powodu niezrozumienia serca Boga Ojca można nie mieć nawet świadomości wzgardzenia Jego ucztą. Przyjęciem, które organizuje Wszechmogący Bóg, Stwórca wszystkiego. Naszym zadaniem jest zaangażować się w to, aby naród izraelski doszedł do poznania swojego Mesjasza – Jezusa Chrystusa. Chciejmy naprawdę poznać Boże serce. Niech przede wszystkim nasze modlitwy staną się tego wyrazem.