Jak doceniać dziecko?

Jak doceniać dziecko?

Kubuś jest ruchliwym chłopcem. Jest również nieśmiały. W szkole nie zgłasza się do odpowiedzi. Unika sytuacji, w których musiałby coś powiedzieć. Za to w domu mówi dużo i często. Nie przestaje nawet wtedy, gdy już nikt nie ma cierpliwości go słuchać. Zdarza się, że zapomina odrobić pracę domową, niezbyt starannie przykłada się do swoich zadań.

Pewnego razu nauczycielka Kuby postanowiła, że przy okazji wywiadówki musi porozmawiać z jego rodzicami na temat szkolnych postępów chłopca. Kiedy jednak doszło do tego spotkania, zanim nauczycielka zdążyła cokolwiek powiedzieć, mama Kuby zasypała ją słowami: „Tak, tak… ja wiem, on jest niegrzeczny, nic nie umie, nie uczy się, jest leniem, ciągle mu powtarzam, że źle skończy, jak będzie tak robił”. Narzekaniom nie było końca. Wychowawczyni Kuby niemal sama załamała się pod stosem tych złych słów wypowiadanych przez mamę, więc zamilkła. Pod koniec spotkania powiedziała tylko: „Kuba jest uroczym chłopcem”.

Kto doceni sukces?

Po przemyśleniu tej sytuacji nauczycielka postanowiła od tamtego momentu tylko zachęcać Kubę i chwalić go za każdy, nawet najmniejszy drobiazg. Zastanawiała się: Czy ktokolwiek zachwyca się tym chłopcem? Czy ktoś cieszy się razem z nim i wierzy, że chłopiec może czegoś dokonać? Czy ktoś dostrzega jego sukcesy i je celebruje? Czy słyszy on tylko same negatywne stwierdzenia na swój temat?

W podejściu do sukcesu

Przecież wszyscy odnosimy jakieś sukcesy. Mniejsze lub większe. Każdy na swoją miarę, ale zawsze to nasze indywidualne zwycięstwa. Skoro więc udaje nam się zrobić coś dobrego, odnosimy sukcesy, to także po to, abyśmy mogli się nimi cieszyć i je celebrować.

Jeśli nie świętujemy sukcesów własnego dziecka, z czego to może wynikać? Nie mamy na to czasu? Uważamy, że to nieistotne? Czy może wcale tych sukcesów nie dostrzegamy? A może obawiamy się, że jeśli będziemy dziecko chwalić, doceniać, to wyrośnie na zapatrzonego w siebie narcyza?

Za pomocą słowa przekazujemy dziecku błogosławieństwo, akceptację, bezpieczeństwo, poczucie siły sprawczej. Wzmacniamy dziecko słowami: potrafisz, dasz radę, uda ci się. Jednak może mieć miejsce także sytuacja odwrotna. Niestety można też przekazywać dziecku przekleństwo, odrzucenie, poczucie niemocy i bezsilności.

Słowa mają moc sprawczą

To nie współczesna psychologia, ale Bóg poprzez swoje Słowo od zarania dziejów mówi: Życie i śmierć są w mocy języka (Przyp. Sal. 18:21, BT). Słowa mają moc sprawczą. Nie są tylko niewiele znaczącą falą dźwiękową. Najczęściej wydaje się nam, że potrafimy doceniać innych. Uśmiechniemy się i powiemy: „No, fajnie. Brawo”. I często w tym miejscu kończy się już docenianie, chwalenie naszych bliskich, a także naszych dzieci. Warto się jednak uczyć, jak wyrażać pochwałę i konkretne docenienie.

Jak wyrażać docenienie?

Po pierwsze – natychmiast. Zwłaszcza w stosunku do małych dzieci. W ten sposób utrwalamy w dziecku pozytywne nawyki. Spontaniczna i podekscytowana reakcja jest również komunikatem, że cieszymy się i współuczestniczymy w radości i sukcesie dziecka.

Po drugie – precyzyjnie. Mówmy dokładnie, co nam się podoba, pytajmy o szczegóły, o wyjaśnienie, jeśli czegoś nie rozumiemy. Dzieci bardzo chętnie opowiadają o swoich dziełach. Chcą się pochwalić, pragną zostać zauważone i docenione.

Przytulenie czy uścisk dłoni w geście gratulacyjnym mogą okazać się dla dziecka bezcenne

Po trzecie – jednoznacznie pozytywnie, bez ironii. Dzieci rzadko rozumieją ironię. Poza tym szukają jasnych komunikatów, wypowiedzianych wprost, które nazywają rzeczy po imieniu.

Po czwarte – nie porównujmy. Możemy porównywać np. jedną sytuację z inną, ale nie odnośmy tego do osób. Nie stosujmy porównań, takich jak: „Piszesz najpiękniej w całej klasie. Piotrek może ci pozazdrościć” lub „Jaka ładna fryzura. Teraz bardzo ładnie wyglądasz, ale przedtem, powiem ci szczerze, że tragicznie”. Tego typu zachęta czy komplement są wątpliwej jakości. Tak rozumiana szczerość ani nie wnosi do czyjegoś życia zachęty, ani też nie jest prawdziwym komplementem. Trzymajmy się tego, co chcemy pochwalić, docenić, a nie tego, co nam się nie podoba. Głupie stwierdzenie, nawet wypowiedziane w dobrej intencji, nadal pozostaje głupie.

Po piąte – doceniajmy gestami. Mowa ciała jest tak samo ważna jak słowa. Przytulenie czy uścisk dłoni w geście gratulacyjnym mogą okazać się bezcenne dla malucha, który poczynił wielki krok naprzód w swoim rozwoju. Kiedy np. nauczył się rysować całą postać, samodzielnie wiązać buty albo śpiewać piosenkę po angielsku.

Pamiętajmy również, że świętowanie to nie tylko fantastyczna impreza, dobra zabawa. Ważny jest cel świętowania z drugim człowiekiem. Celebracja sukcesu ma przede wszystkim podkreślić wagę danego zdarzenia. Tak, by zapamiętać je na zawsze. By stało się częścią nas. Niech będzie niczym kamień milowy na drodze życia. Niech sukcesy dziecka staną się takimi kamieniami, o których nigdy nie zapomni. Niech przynoszą mu radość i spełnienie. Warto także od najmłodszych lat uczyć dziecko dziękczynienia dla Boga za każdy mały i duży sukces.