Odbiciem tej duchowej rzeczywistości jest wiele aspektów życia w rzeczywistości fizycznej. Często ulegamy poczuciu tymczasowości, które nas przygniata i zniechęca. Dlatego w interesie nas, ludzi, jest to, by widzieć rzeczy takimi, jakimi są w wymiarze wieczności.
Pan Jezus Chrystus przyszedł pokazać swoim naśladowcom, jak poruszać się w duchowej rzeczywistości. Jego słowa Wykonało się – wypowiedziane na krzyżu – zerwały zasłonę oddzielającą człowieka od możliwości wejścia w Bożą obecność. Dzieło Chrystusa na krzyżu sprawiło, że niebo od strony Boga zostało dla nas otwarte.
Ze strony człowieka
Pan Bóg pragnie, byśmy na to, co postrzegamy i czego doświadczamy, potrafili spojrzeć z perspektywy duchowej rzeczywistości. W tym celu umieścił w naszych sercach możliwość odbioru tej rzeczywistości. Co więcej, zaprasza nas, byśmy w nią weszli i bezpiecznie się w niej poruszali.
Z naszej strony konieczna jest wiara, by Bóg mógł nas wprowadzić w duchową rzeczywistość, abyśmy mogli zrozumieć, że to wszystko, co widzimy i odczuwamy, jest tylko cieniem, ilustracją, namiastką duchowej rzeczywistości..
Bóg dał nam też rozum, żebyśmy poznali prawdę i prawdziwego Jezusa Chrystusa (1 Jana 5:20). Zaprasza nas, by nasze umysły były otwarte i poddane ciągłemu procesowi przemiany. Żeby to, co przyjdzie do nas jako objawienie na poziomie serca, nie zostało stłumione i zgaszone przez racjonalizowanie nieprzemienionego umysłu. W tym wymiarze każde ludzkie poznanie jest cząstkowe i nie jesteśmy w stanie do końca pojąć umysłem Bożych rzeczy. Nasz umysł potrzebuje duchowej transformacji.
Niemniej jednak Bóg oczekuje z naszej strony otwartości, byśmy to, czego w danym momencie nie rozumiemy, nosili w sercu, aż przyjdzie na to właściwy czas. Musimy uczyć się Bożego Słowa, rozmyślać, medytować nad nim w swoim umyśle i sercu, aby nasze myśli były coraz bliższe Bożym myślom. I abyśmy mogli coraz lepiej rozpoznawać z Bożej perspektywy to, co się dzieje na świecie,.
Cienie rzeczy przyszłych
Apostoł Paweł zwraca uwagę na to, że nadmiernie koncentrujemy się na samych nakazach i zakazach, obrzędach religijnych, świętach, porach roku i wszystkim, co może być tylko formą pobożności. Stajemy się ludźmi religijnymi, zaczynamy się skupiać na sprawach nieistotnych z biblijnego punktu widzenia i gubimy prawdziwą rzeczywistość duchową. Apostoł Paweł mówi o tym w ten sposób: Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych, rzeczywistością natomiast jest Chrystus (List do Kol. 2:17). Przestrzega, by nie zgubić Jezusa Chrystusa w naszej religijności, w zasadach pozbawionych osobistej więzi z Nim.
W Liście do Hebrajczyków znajdujemy inny przykład. Nawet sama świątynia starotestamentowa była tylko cieniem świątyni niebieskiej (por. List do Hebr. 8:5). Jej obraz Bóg precyzyjnie pokazał Mojżeszowi jako wzór. Mojżesz miał go odtworzyć w rzeczywistości fizycznej, by coś ważnego przekazać ludziom. Świątynia miała być miejscem oddawania czci Bogu i miejscem przebywania Boga wśród ludzi. Ale sama w sobie jako budowla miała być ilustracją, a nie obiektem czci. Miała być tylko obrazem i wyobrażeniem tego, jaka jest duchowa rzeczywistość.
Bóg mówi to samo nawet o zakonie, o prawie, które ustanowił. Jego prawo zawiera w sobie tylko cienie przyszłych dóbr, wskazuje na świętość Boga i potrzebę ofiary Jezusa. Samo w sobie nie ma być obiektem kultu czy przestrzegania dla samych zasad (por. List do Hebr. 10:1). Jest pomocą, żebyśmy umieli sobie wyobrazić, że sami z siebie nie potrafimy wejść w Bożą obecność. Byśmy zrozumieli, jak bardzo potrzebujemy Jezusa. Tylko dzięki ofierze Jezusa możemy się zbliżyć do świętego Boga. Przyjęcie ofiary Jezusa za nasze grzechy dokonuje w nas zmiany duchowej rzeczywistości. On czyni to najpierw na poziomie naszego ducha, potem poprzez przemianę umysłu, by w końcu i całe nasze ciało stało się Jego świątynią.
Pan Bóg pragnie, byśmy na to, co postrzegamy i czego doświadczamy, potrafili spojrzeć z perspektywy duchowej rzeczywistości.
Wiara – klucz do rzeczywistości duchowej
Musimy jeszcze raz przyjrzeć się istocie wiary w tym całym procesie. Tylko wiara widzi rzeczy duchowe. Widzi to, czego ludzie niewierzący nie dostrzegają, a wątpiący stracili z horyzontu. Dlatego Bóg obdarzył nas łaską wiary, żebyśmy wiarą mogli wejść w tę nową rzeczywistość, byśmy mogli się w wierze poruszać, przyjąć to, co Bóg mówi, i przekonać się, że jest to prawdą.
Czy potrafimy Bogu zaufać? Ojciec wiary, Abraham, poruszał się w wierze, bo skupiał się na duchowej rzeczywistości. Oczekiwał, że Bóg da mu to, co obiecał mu dać z rzeczywistości nieba. I nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić. I dlatego poczytane mu to zostało za sprawiedliwość (List do Rzym. 4:20-22). Abraham ufał Bogu. Wierzył Mu. Bóg powiedział o nim, że jest sprawiedliwy w Jego oczach, bo potrafił Mu zaufać.
Co znaczy być sprawiedliwym w bożych oczach?
Z jednej strony to przywdziać pancerz sprawiedliwości Chrystusa. Dzieje się to przez przyjęcie usprawiedliwienia dokonanego na krzyżu. Ale sama sprawiedliwość ma też inny wymiar – jest zaufaniem Bogu. Bóg nazywa sprawiedliwymi tych, którzy potrafią Mu zaufać. Bóg mówi: jeśli mi ufasz, jesteś w moich oczach sprawiedliwy. Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Sprawiedliwy mówi: „Napisano w Bożym Słowie…”. Nie to, co widzę fizycznymi oczami, nie to, co mi się wydaje, nie to, co w tym momencie czuję, ale to, co Bóg powiedział, jest prawdą. Nasza wiara musi pójść za tym, co mówi nam Bóg przez swoje Słowo. Nasze pragnienia mają się zakotwiczyć w tym, co Bóg nam obiecuje, a nasze wybory mają być ukierunkowane tym, co mówi Słowo. Duch Święty chce nam w tym pomóc i do tego zachęca.
Wiarę można zdefiniować wielorako. Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy (List do Hebr. 11:1). Wiara jest kwintesencją nadziei zakotwiczonej w niebie. Ale równocześnie tu na ziemi jest dowodem duchowej rzeczywistości. Bóg mówi, że On wypatruje ludzi, których wiara sprowadza Boże rzeczy na ziemię. On pragnie wzmacniać tych, którzy chcą żyć jako ludzie wiary.
Wiara jest też głównym ogniwem w duchowej komunikacji z Panem Bogiem. Jest percepcją i nasłuchiwaniem. Nie jest jednorazowym usłyszeniem, lecz nieustannym nasłuchiwaniem. Bóg może czasami posłać nam nowe instrukcje, które skorygują nasz bieg oparty na wcześniejszych wytycznych. Wspaniałym tego przykładem jest historia Abrahama, który w posłuszeństwie pierwszemu poleceniu od Boga był gotów ofiarować Mu swojego syna. Dzięki temu, że cały czas był wyczulony na Boży głos, w ostatnim momencie usłyszał, że jest przygotowany baranek, by ofiarować go w zamian za życie Izaaka. Gdyby Abraham postępował tylko na podstawie instrukcji otrzymanych wcześniej, niechybnie zabiłby Izaaka.
Wiara nie jest z usłyszenia. Wiara nie opiera się na tym, co działo się w przeszłości. Wiara wymaga ciągłego nasłuchiwania Boga. Jest nieustającą percepcją duchowej rzeczywistości.
Wiara jest kwintesencją nadziei zakotwiczonej w niebie.
Nasłuchiwanie nieba
Słowo Boże mówi, że ludzie dojrzali w wierze to ci, którzy przez długie używanie mają władze poznawcze wyćwiczone do rozróżniania dobrego i złego (List do Hebr. 5:14). Bóg jest Duchem, który porusza się w duchowej przestrzeni, ale pragnie się z nami nieustannie komunikować. W tym celu do naszego wnętrza dał nam ducha człowieczego, którego ma moc ożywić na całą wieczność. Będzie się z nim komunikował poprzez duchowe zmysły, na poziomie intuicji, czasami na poziomie sumienia. Poprzez sumienie dotknie nas, kiedy uczynimy coś złego. Bóg będzie się też posługiwał naszą wyobraźnią, ponieważ po to nam ją darował. Dzięki tym duchowym zmysłom sam pomoże nam rozpoznać i przyjąć duchową rzeczywistość. Ale my musimy nasze duchowe zmysły ćwiczyć i poddać działaniu Ducha Chrystusowego. To przez Niego będziemy poruszeni, gdy w trakcie lektury Bożego Słowa stanie się ono dla nas Rhema – tym osobistym przesłaniem Boga dla nas.
W jaki sposób możemy ćwiczyć nasze duchowe zmysły? Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że to, czym karmimy naszą wyobraźnię, na czym się skupiamy, w jakim kierunku idą nasze myśli, ma wpływ na naszą duchową percepcję. Jakie myśli karmimy? Czym karmimy naszą wyobraźnię? Na co patrzymy przed snem? Jakie obrazy pozostają w naszym umyśle, kiedy kładziemy się spać?
Dawid, człowiek według Bożego serca, opisuje w Psalmach, w jaki sposób starał się przebywać w Bożej obecności. Ogłaszał z wiarą, że Bóg jest po jego prawicy i że porusza się w cieniu Najwyższego, ponieważ tam czuł się najbardziej bezpieczny. Dawid widział Boga wiarą i widział Go oczami serca. Poddawał Mu swoją wyobraźnię i myśli, tak jak opisał w Psalmie 16:7-11. Dojrzałość Dawida polegała na tym, że przez długie ćwiczenie i poddawanie zmysłów pewnej dyscyplinie duchowej mógł się poruszać w cieniu Najwyższego.
Dostrzeganie bożej obecności
Bóg patrzy, na ile jesteśmy pokorni i na ile ufamy, że jest prawdą wszystko to, co On powiedział. Każdego poranka chce objawiać się nam na nowo. Bóg każdego dnia gotów jest wprowadzać nas w nowy wymiar duchowej rzeczywistości.
Oczy naszego serca zaczną widzieć. Nasze duchowe uszy będą słyszeć. Zobaczymy to, czego nie widzieliśmy. Usłyszymy to, czego nie słyszeliśmy, dlatego że do naszego serca zstąpi to, co Bóg dla nas przygotował – dla tych, którzy Go szukają, którzy chcą Go uwielbiać w duchu i prawdzie.
Istotne jest, aby czynić to w prawdzie Jego Słowa, a nie w swoich fałszywych wyobrażeniach na Jego lub swój temat. Uwielbienie i medytacja nad Bożym Słowem pomagają wejść w Bożą obecność. Sprawiają, że Bóg zaczyna oczyszczać nasze serca. Usuwa z nich to, co przeszkadza, by On miał dla siebie więcej miejsca i mógł odkryć nam tę tajemnicę: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Ew. Mat. 5:8).
Mnie osobiście bardzo pomaga studiowanie Bożego Słowa i rozmyślanie nad nim oraz uwielbianie Boga i głośne wypowiadanie tego, kim On jest. Bóg szuka takich, którzy Go uwielbiają w duchu i w prawdzie. Dlatego nie próbuję wątpić w to, co Bóg powiedział, ale wzmocniony wiarą, oddaję Bogu chwałę, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić.
I nawet jeśli nasz umysł pewnych rzeczy nie pojmuje, wiem, że trzeba je duchowo rozsądzać. Bóg dał nam ducha, by to objawienie do nas przyszło. Dał nam rozum, aby się temu poddał. Żebyśmy zrozumieli i poznali prawdę, aby potem w tej prawdzie móc się poruszać i zrozumieć rzeczywistość wokół nas. Wtedy dopiero staniemy się rzecznikami duchowego objawienia i duchowej rzeczywistości.