Przez wieki Duch Święty wciąż na nowo wzbudzał w ludziach głód odkrywania Boga. Nie inaczej było w roku 1901. W szkole biblijnej Charlesa Parhama w Topeka w stanie Kansas w USA spotykali się ludzie, którzy tęsknili za Bogiem i szukali Jego objawienia w Piśmie Świętym. Czytając Dzieje Apostolskie, dotarli do opisów chrztu Duchem Świętym i mówienia innymi językami. Ludzie ci modlili się o takie same doświadczenia.
Wierzyli, że nie były one przeznaczone tylko dla kościoła pierwszych chrześcijan, że mogą się stać także ich udziałem. Pan Bóg spełnił ich pragnienia i wysłuchał modlitwy. Kilka lat później, w roku 1905, w Los Angeles przy Azusa Street, powstała inna wspólnota, w której zgromadzeni również doświadczali wylania Ducha Świętego oraz modlitwy innymi językami. Szerzej o tych zdarzeniach pisaliśmy w jesiennym numerze „Naszych Inspiracji” (Jesień 2010). W tym artykule chcemy przybliżyć zjawisko przebudzenia duchowego w Europie i w Polsce.
Przebudzenie w europie
Dokładnie rok po wydarzeniach na Azusa Street, w 1906 roku przebudzenie dotarło do Europy za sprawą Thomasa Balla Barrata, kaznodziei z Norwegii (1862-1940). Po pobycie w Ameryce i kontakcie z członkami misji przy Azusa Street, założył on w Norwegii ośrodek, który zapoczątkował przebudzenie w Duchu Świętym w Europie.
Do Anglii przebudzenie dotarło również na początku XX wielu, w latach 1904-1905, znane jako przebudzenie walijskie. Natomiast przebudzenie w Niemczech miało charakter neopietystyczny – mający na celu pogłębienie żarliwości oraz intymności w nawiązaniu relacji z Bogiem, zbliżony do ruchu w Kościele luterańskim na przełomie XVII i XVIII w. Głosił konieczność studiowania i rozważania Pisma Świętego, a także rozwijania życia modlitewnego. Dotarło ono aż na Dolny Śląsk – do Wrocławia, Opola, Brzegu, Głogowa i innych miast.
Przebudzenie w Polsce
Na terenach polskich przebudzenie miało dwa źródła. Jednym z nich były wpływy duchowości, która dotarły do nas z Ameryki i Anglii, a także z Norwegii (z ośrodkiem w Oslo). Poprzez Norwegię i Anglię przedostały się do nas, pełne spontaniczności i entuzjazmu, nowe formy charyzmatycznej odnowy zrodzone w Ameryce Północnej.
Z kolei na Śląsku Cieszyńskim dokładnie w tym samym czasie rozpoczęło się duchowe przebudzenie, które nie było wywołane wpływem innych miejsc świata. „Doświadczenia szczególnego działania Ducha Świętego pojawiały się na Śląsku Cieszyńskim przed 1910 rokiem wśród członków Społeczności Chrześcijańskiej w Kościele ewangelickim. Wspólnie studiujący Biblię i modlący się uczestnicy godzin biblijnych otrzymywali dary mówienia językami i śpiewania w językach. Działo się to spontanicznie, pod wpływem Ducha Świętego, żaden człowiek nie inicjował tych doświadczeń, ani nie nauczał o potrzebie ich przeżywania”.
Stanowczy chrześcijanie – tak ich nazwano – wyróżniali się szczególną pobożnością, bardziej umiarkowaną w swym wyrazie, odmienną od pełnej entuzjazmu i spontanicznej pobożności charakterystycznej dla amerykańskiego przebudzenia. Była to odnowa mocno osadzona na autorytecie Pisma Świętego. Charakteryzowała się powagą, dyscypliną życia i gorącym pragnieniem, aby wrócić do zasad pierwszego Kościoła opisanego w Dziejach Apostolskich. Domagano się radykalnego stylu życia, bezkompromisowo opartego na biblijnych zasadach. Znane są przykłady, że właściciele ówczesnych karczm na Śląsku Cieszyńskim, po osobistym przyjęciu Jezusa Chrystusa jako Pana swojego życia, wylewali do rzeki cały alkohol, który był synonimem grzesznego życia, niszczącego życie jednostek i rodzin.
Na Górnym Śląsku – w Kędzierzynie i Katowicach – a następnie w Legnicy, w Kaliszu oraz w wielu miastach zachodniej Polski pojawiały się kolejne społeczności, w których Bóg poruszał ludzkie serca i objawiał się w nowy sposób. Przebudzenie wkrótce rozwinęło się na ziemiach całej Polski, szczególnie po odzyskaniu niepodległości w roku 1918.
Artur Bergholc następująco opisuje ten proces: „Miejscami zdarzyło się, że ludzie, wywędrowawszy przed wojną (I wojną światową – przyp. redakcji) do Ameryki, tamże się nawrócili. Cudowne, przewspaniałe objawienia Boże w tej części świata nie mogły ich zatrzymać w tym bogatym kraju. I gdy droga do ich rodzinnej ziemi była wolna, spieszyli do ojczyzny, aby zwiastować swym rodakom zbawienie w Jezusie. […] Ci, z których żaden nie uczęszczał do żadnej biblijnej szkoły, głosili najpierw pokutę. Wnet jednak torowały sobie drogę i inne prawdy Boże, jak chrzest z wody i Ducha Świętego”.
Boża Wierność
Ruch duchowego przebudzenia miał wiele korzeni i nigdy nie uzyskał jedności organizacyjnej. Jednak wszystkie fale duchowego przebudzenia poprzez wieki łączyło jedno – głód Boga i szukanie doświadczenia głębokiej relacji z Bogiem. Pismo Święte było traktowane jako jedyny wyznacznik norm wiary i życia.
Obok nawrócenia (zwanego też nowym narodzeniem – tzn. uznaniem Jezusa Chrystusa jako jedynego Pana i Zbawiciela), masowo doświadczano przeżycia chrztu w Duchu Świętym. Zazwyczaj przejawiało się to mówieniem językami. Istotne było również praktykowanie darów duchowych, czyli charyzmatów, m. in. prorokowania i uzdrawiania. Charakterystycznym zjawiskiem w tym procesie było traktowanie kościoła jako wspólnoty – rodziny – oraz nacisk na oczekiwanie powtórnego przyjścia Pana Jezusa na ziemię.
Chrześcijanie związani z ruchem przebudzeniowym uważali, że dary duchowe wymienione w listach apostoła Pawła (np. 1 List do Koryntian 14:1-25) zanikły wskutek postępującej instytucjonalizacji kościoła i jego zeświecczenia. Wierzyli jednak, że mogą być one przywrócone kościołowi i stać się udziałem każdego, kto pragnie Bożej obecności oraz jest otwarty na dary, które pochodzą od Boga.
Bóg – Kreator historii
W drugiej połowie XX wieku doszło do wyłonienia się kolejnej fali ruchu charyzmatycznej odnowy w obrębie Kościoła katolickiego. Powstawały wówczas wspólnoty doświadczające przeżycia chrztu w Duchu z modlitwą językami. Grupy starają się o wzbogacenie i odnowienie ich życia religijnego. Przykładem takiego ruchu jest ruch Odnowy w Duchu Świętym.
Fala przebudzenia nie zanikła we współczesnym świecie. Obecnie najbardziej dynamicznie rozwija się w Afryce i Azji. Pan Bóg jest wierny. Obiecał, że wypełni swoje zamierzenia wobec ludzkości. Bóg jest nieograniczony – działa na przestrzeni wieków i na całej ziemi. Nigdy nie zaprzestał czynienia tego, co obiecał. Ma plan zbawienia dla człowieka. Wciąż daje swojego Ducha Świętego. Jego dary duchowe nie zanikły wraz z odejściem ostatniego apostoła, lecz trwają przez wieki. Stają się udziałem tych, którzy szukają Boga, Jego mocy i obecności, zgodnie z tym, co obiecał: Szukajcie, a znajdziecie, proście, a będzie wam dane, pukajcie, a otworzą wam (Ew. Łuk. 11:9).
U progu XXI wieku
U progu XXI wieku jesteśmy świadkami wielkich światowych przemian i wydarzeń zarówno w sferze geopolitycznej, jak i w przyrodzie. Coraz więcej kataklizmów, a także kryzys ekonomiczny to zjawiska, które pośród wielu innych zwiastują rychłe powtórne przyjście Pana Jezusa. Równocześnie rośnie głód Bożej obecności, pragnienie poznawania Bożego Słowa i tęsknota za więzią z samym Bogiem – świętym i potężnym, dobrym i sprawiedliwym.
W czasie świąt Bożego Narodzenia, kiedy celebrujemy pamiątkę narodzin Jezusa Chrystusa, chcemy koncentrować się na tym, że On przyszedł, by nas pojednać z Bogiem. Pamiętajmy, by Jezus nie był jedynie treścią kolęd śpiewanych w czasie świąt, ale by Jego obecność napełniała nasze serca każdego dnia.
Czy nasze serca są głodne Boga? To głód Bożej obecności sprawi, że będziemy mieli swój osobisty udział w przebudzeniu XXI wieku, którego nowa fala już płynie przez nasz kraj.