sila-muzyki

Siła muzyki

Z Brianem Fentressem, jednym z założycieli i dyrektorem gospelowego zespołu ReGeneration – rozmawia Wojciech Paterek

Brian Fentress jest Amerykaninem, który kilka lat temu zamieszkał w Polsce. Tutaj wraz z grupą przyjaciół założył zespół ReGeneration. Obecnie znany jest również z popularnego programu „Must be the music”.

Kto zachęcił Cię do tej muzycznej misji w Polsce?

Znam siebie i prawdopodobnie bez Boga nie byłoby mnie już na tym świecie. Wiele głupich decyzji podjąłem w swoim życiu, ale Bóg był tak łaskawy, że mi się objawił. Pukał do drzwi mojego serca tak, jak puka do drzwi serca każdego człowieka. Otworzyłem Mu, a On pomógł mi się przed Nim uniżyć i oznajmił: „Życie to o wiele więcej niż to, czego doświadczyłeś. Czy nie chciałbyś spróbować Mi zaufać?”. Powiedziałem: „Tak!”.

Każdego dnia Bóg pokazuje mi nowe aspekty tego, Kim On jest. Są to cudowne i ekscytujące rzeczy. To sprawia, że wszystko, co robię, chcę robić właśnie dla Niego. Wiem, jak to jest robić coś tylko dla siebie. Wiem, jak człowiek się potem czuje. Początkowo świetnie, ale po czasie to uczucie przeradza się w pustkę. Tak naprawdę nie daje satysfakcji. W Biblii jest napisane, że tylko to, co robimy dla Chrystusa, jest wieczne. Duchowe osiągnięcia pozostają z tobą i są zapisane w Niebie. To rzeczy, dla których żyję. W Piśmie Świętym jest taki fragment, który mówi, że nie powinniśmy gromadzić skarbu tu, na ziemi, ale gromadzić prawdziwy skarb w Niebie. W dniu, w którym zobaczę Chrystusa twarzą w twarz i cały świat się przed Nim pokłoni, chciałbym, aby mógł mi powiedzieć: „Brian, wykonałeś dobrą robotę. Jestem z ciebie dumny!”. Marzę, by Jezus tak właśnie powiedział. Dlatego to wszystko robię.

 

A więc uważasz, że muzyka w jakiś sposób zmienia świat…

Jeśli chodzi o same piosenki, wynika to ze świadomości, kim jesteśmy w Bożych oczach. To także kwestia doświadczeń w życiu. Jestem bardzo szczery wobec siebie i wobec Boga. Dzięki temu mogę pisać piosenki, które mówią: „Wiele razy popełniałem błędy, próbując robić rzeczy, które wydawały mi się właściwe. Ale robiłem je po swojemu. Przeżyłem dzięki Twojemu miłosierdziu i łasce. Jesteś wspaniałym Bogiem!”. Nie boję się być szczery sam ze sobą. Nie od razu wszystko było super. Dawałem radę tylko dzięki Bogu. Dlatego te utwory muszą wskazywać na to, Kim jest Jezus! Bo tylko dzięki Jezusowi dzisiaj żyję. Teksty mówią o tym, czego dokonał Bóg.

Sama muzyka pochodzi z mojego serca. Gdy Bóg daje mi objawienie ze swojego Słowa, gdy już wszystko zostanie spisane – słucham jej i czuję się zachęcony. W naszym codziennym życiu, jeżeli rozwijamy się w naszej relacji z Bogiem, możemy osiągać kolejne etapy wiary. Możemy trafiać na przeszkody, ale Bóg jest niezmienny i zawsze przy nas trwa. Zawsze będziemy przechodzili próby czy pokuszenia. Te piosenki są aktualne, mają wciąż na nowo zachęcać. Wiele z nich pochodzi prosto z Ewangelii. Z tego powodu tak bardzo kocham je pisać, ponieważ Jezus przyszedł, żeby nas uratować. Byliśmy zgubieni, bez nadziei. Nie potrafiliśmy sobie pomóc, zbawić sami siebie. I z tego powodu to właśnie On jest wielki!

 

Co Cię zainspirowało, aby stworzyć zespół ReGeneration?

Zespół ReGeneration założyliśmy wraz z kilkoma przyjaciółmi. Zaprosiłem ich do siebie do domu, nie zdradzając pomysłu. Gdy wszyscy się zjawili, byli zaskoczeni, że w moim mieszkaniu znalazło się tak wiele osób! Powiedziałem: „Zaprosiłem was, ponieważ chciałbym założyć zespół. Chciałbym, żebyśmy śpiewali razem. Nie mamy jeszcze nazwy, chciałbym po prostu śpiewać i używać daru, który dał mi Bóg”. Wszyscy się zgodzili. Zorganizowano też wieczór muzyki gospel. Zaprosiliśmy chór gospel z Poznania, a zespół ReGeneration otworzył koncert. Od tego momentu zaczęto nas zapraszać w różne miejsca. Śpiewaliśmy w szpitalach pacjentom na oddziałach onkologii. W którymś momencie jeden z członków zespołu zapytał, czy nie moglibyśmy mieć prawdziwego zespołu, a nie tylko robić to tymczasowo. Wtedy oficjalnie zostaliśmy zespołem ReGeneration. Od tego czasu cały czas gramy.

 

Jak powstają Wasze utwory?

Bardzo różnie. Czasami budzę się w środku nocy i mam pomysł. Słyszę podział na głosy, całą piosenkę i wtedy ją zapisuję. Czasami mam w sercu samą melodię. Śpiewam ją sobie i w miarę upływu czasu rodzi się z niej pieśń. Czasami zainspirują mnie jakieś słowa. Bardzo rzadko siadam z zamiarem napisania czegoś. Wierzę, że piosenki, które piszę dla ReGeneration, zostały mi dane przez Boga.

 

Jakiś czas temu mogliśmy Was oglądać w telewizji, w bardzo znanym programie „Must be the music”. Jak się tam znaleźliście?

Są dwa powody. Pierwszy jest taki, że chcemy się dzielić z innymi Dobrą Nowiną o Jezusie. Gdy zakładaliśmy ReGeneration, zdaliśmy sobie sprawę, że każdy z nas jest w osobistej podróży z Bogiem. Jednocześnie działaliśmy razem, jako grupa, dla Boga. Jeśli chodzi o mnie samego, moja służba nie jest tylko dla ludzi z Kościoła. Chcę służyć ludziom, którzy szukają Boga. Być może doświadczyli Go w jakiś sposób, ale nie są jeszcze pewni lub potrzebują pomocy, by poznać Go osobiście. Mając to na uwadze, wystąpiliśmy w programie „Must be the music”. Naszym wspólnym celem było dzielić się Chrystusem poprzez muzykę gospel. Zrozumieliśmy, jak wielką siłę ma ta muzyka w Polsce. Można nią zainteresować ludzi i powiedzieć im o Bogu.

Z jednej strony wiedzieliśmy, że w programie nie dojdziemy za daleko, bo nie jest to najbardziej popularny styl muzyki, lubiany przez tłumy. Z drugiej strony czuliśmy, że pozwolą nam wystąpić w programie, ponieważ muzyka jest wystarczająco ciekawa. Wiedzieliśmy, że będziemy mieli jedną, może dwie możliwości, aby podzielić się ewangelią. Chcieliśmy powiedzieć to bardzo jasno i wprost. Odpowiednio się do tego przygotowaliśmy: modliliśmy się, pościliśmy i stawaliśmy przed Bogiem, prosząc: „Jezu, użyj nas, weź nasze ręce, uszy, umysły, głosy, oczy. Użyj wszystkiego”.

Zdaliśmy sobie sprawę, że nasza służba ma miejsce nie tylko na scenie, ale także za kulisami. Mieliśmy kontakt z producentami, stylistami, wizażystami, fryzjerami, osobami, które przeprowadzały z nami wywiady, prezenterami. Prosiliśmy Boga, by Jego światło było widoczne w nas przez cały ten czas.

 

A jaki był drugi powód?

Drugim powodem, dla którego chcieliśmy wystąpić w programie „Must be the music”, była potrzeba sprawdzenia się. Gramy muzykę gospel już od dłuższego czasu. Tak więc zaczęliśmy szukać ludzi, którzy mogliby nam pomóc w tych kwestiach. Nie mieliśmy w swojej karierze zbyt wielu koncertów. Tak więc był to dla nas sposób, by zawołać: „Chcemy podzielić się muzyką gospel ze światem! Czy jest ktoś, kto chciałby nam pomóc i wesprzeć nas w tym, jak mówimy o Jezusie?”.

 

Czyli nie tylko śpiewacie, ale także ewangelizujecie?

Jak najbardziej! Wierzymy, że należy budować relacje z ludźmi i najpierw trzeba kogoś poznać, aby móc rozmawiać z nim o Bogu. Wierzymy, że poprzez postawę naszych serc Bóg dotknął czyjegoś życia. Być może nie dowiemy się o owocu tego już teraz. Apostoł Paweł powiedział, że jeden człowiek sieje, inny żnie, a Bóg jest tym, który daje wzrost. Wierzymy, że gdy staniemy przed Chrystusem, On powie nam: „Pamiętacie, jak braliście razem udział w >>Must be the music<<? Widzicie tych ludzi, którzy tam stoją? Są tutaj właśnie dlatego”.

 

A co powiedziałbyś na temat samej muzyki gospel w Polsce?

Jednym z moich celów było zachęcanie ludzi, by odkryli, co dla nich osobiście może oznaczać muzyka gospel. Polega ona w dużej mierze na zrozumieniu tego, o kim i o czym się śpiewa. Niektórzy mówią, że gospel to muzyka duszy. I tak jest – ona wymaga autentyczności. Jeżeli wiem, że Jezus przyszedł, aby mnie zbawić, mogę zaśpiewać Cudowną Bożą łaskę, ponieważ rozumiem, co ona oznacza. Muzyka gospel łączy ducha, duszę i ciało. Gdy ktoś pozna Zbawiciela i doświadczy przyjaźni z Nim, wtedy dopiero zaczyna tworzyć prawdziwą muzykę gospel. A taka muzyka ma moc zmienić życie. Inspiruje. Jest czystym przekazem ewangelii.

Czasami dzwonią do mnie dyrygenci chórów i pytają: „Nasz chór chciałby się więcej modlić. Chcielibyśmy mieć koncerty, podczas których więcej ludzi zostanie dotkniętych przez Boga”. Z takiej postawy serca wypływa sens tworzenia. Trzeba najpierw coś przyjąć, by następnie móc się tym podzielić z innymi. Wtedy nie jest to już tylko imitacja, ale autentyczne doświadczenie Pana Boga poprzez muzykę gospel.

 

Co szczególnie podoba Ci się w Polsce? 

Przede wszystkim lubię Polaków. A w szczególności ludzi, z którymi jestem w kontakcie. Są to setki osób, które poznałem na koncertach i Warsztatach Gospel. Okazali mi wiele ciepła, miłości Chrystusa, dzielili się też ze mną swoją kulturą. Kocham polską kulturę, historię. Tę prężność i waleczność Polaków, to, że nigdy się nie poddawali. Myślę, że w tych cechach jest coś szczególnego. To jest jeden z powodów, dla których Polacy śpiewają muzykę gospel w tak ciekawy sposób. W pewnym sensie mogą się utożsamić z niewolnictwem, które przeżyli Afroamerykanie. Potrafią odnieść je do swojej historii i śpiewać, wyrażając bardzo podobne emocje oraz tę samą nadzieję, którą mamy w Chrystusie. Kocham także polskie jedzenie. Podoba mi się architektura w waszym kraju: nowe budynki, centra handlowe, które powstają w Poznaniu. Każdy powinien zobaczyć to piękne miasto.

 

Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś powiedzieć czytelnikom „Naszych Inspiracji”? 

Tak! Niedawno skończyliśmy nagrania do pierwszej piosenki i pracujemy pilnie, by jak najszybciej powstał cały album. Wierzę, że niedługo będzie dostępna nasza nowa płyta.

 

Dziękuję za rozmowę.

Tłumaczenie: Estella Korzeń