Hubert Sajda: Jak to się stało, że zdecydowałeś się na założenie prywatnego przedszkola i szkoły, a dzisiaj również i gimnazjum o profilu chrześcijańskim?
Jarosław Pietrzak: Pomysł zrodził się po prostu z potrzeby. Osobiście stanąłem przed wyborem przedszkola dla swoich dzieci. Zdałem sobie sprawę, że przedszkola funkcjonujące wokół nas nie do końca spełniają nasze oczekiwania. Staram się żyć w oparciu o wartości chrześcijańskie i takiego podejścia oczekuję od ludzi, z którymi moje dzieci będą przebywały przez większość dnia. Znalazłem jedno takie przedszkole w Poznaniu, ale Bóg sprawił, że z Poznania przeprowadziliśmy się do Warszawy. Tam po raz pierwszy zetknąłem się ze szkołą chrześcijańską. Zostałem tym bardzo zainspirowany. Zobaczyłem, że tego rodzaju przestrzeń stworzona dla dzieci jest kluczem do kształtowania właściwych, chrześcijańskich postaw przyszłych pokoleń. Odebrałem – wierzę, że od Boga – przekonanie, by z taką wizją wrócić do Poznania i tutaj założyć chrześcijańskie przedszkole i szkołę.
Edukacja chrześcijańska nie jest w naszym kraju popularna. Z historii wiemy, że istniały tego typu szkoły. Miały one bardzo elitarny charakter. Jakie jest wasze rozumienie edukacji chrześcijańskiej? Gdzie widzicie istotną różnicę?
Jest kilka takich różnic. Wystarczy chociażby przypomnieć znaczenie pojęcia „edukacja”. Kiedy zajrzymy do encyklopedii, zobaczymy, że edukacja, z łaciny educatio, to przede wszystkim wychowanie. Natomiast w dzisiejszym świecie skupiamy się na edukacji związanej z rozwojem umysłowym człowieka, ze zdobywaniem wiedzy. Niestety taka definicja edukacji spłyca jej pierwotny cel. Bowiem w głównej mierze chodzi o przygotowanie do życia.
Po pierwsze, w szkole wychowujemy dzieci, czyli w praktyce jesteśmy takim przedłużonym ramieniem rodziców. Wpływamy na kształtowanie u dzieci pewnych postaw i wartości, na których będą się mogły oprzeć w całym swoim przyszłym życiu. Dotyczy to zarówno mniejszych, jak i większych życiowych decyzji. Kształtując tożsamość dzieci, możemy mieć większą pewność, że w dorosłym życiu nie ulegną różnego rodzaju zagrożeniom.
Po drugie, kiedy realizujemy program edukacyjny dotyczący nauczania, taki sam jak w każdej innej szkole, kładziemy nacisk nie tylko na to, by dzieci przyswoiły sobie wiedzę i zrozumiały przerabiane zagadnienia. Zależy nam także, aby oprócz zdobywania wiedzy, nauczyły się logicznego myślenia, wyciągania wniosków i zastosowania poznanych prawd w życiu. Chodzi o nabywanie mądrości i cech, które będą potrzebne w dorosłym życiu. Takie podejście sprawia, że już od wczesnych lat przedszkolnych kształtujemy u dzieci cechy, które pomogą im się odnaleźć w dzisiejszym, wymagającym świecie. Szybciej odkryją swoje pasje, powołanie oraz ścieżkę zawodową związaną z konkretnymi predyspozycjami i talentami.
Po trzecie, pomagamy rodzicom w wychowaniu, skupiamy się na pozytywnych cechach dzieci. Rozwijamy je i wzmacniamy. To powoduje, że dzieci mają większą wiarę w to, co potrafią. Nabywają pozytywnych postaw i pewności. To je inspiruje i pobudza do kreatywności. Dzięki temu stają się bardziej otwarte i odkrywcze. W tym celu założyliśmy, że nie będziemy tworzyć klas z dużą liczbą uczniów. Chcemy skupić się na indywidualnym podejściu do każdego ucznia i pomóc mu wydobyć potencjał, który otrzymał od Boga. Do naszej szkoły chodzą dzieci, które nie różnią się od innych, a my jesteśmy zwykłymi, niedoskonałymi ludźmi. Jednak patrzymy na każde z nich jako na wyjątkową osobę. Każde dziecko jest jedyne w swoim rodzaju i ma w sobie coś niepowtarzalnego.
Poruszasz tu ważne tematy dotyczące zarówno wychowania, jak i edukacji. W czym zatem tkwi główna różnica pomiędzy edukacją świecką a chrześcijańską?
Przede wszystkim w tym, że wspomagamy rodziców w wychowaniu dzieci. Główne założenia edukacji chrześcijańskiej dotyczą opierania się na wartościach chrześcijańskich. Promujemy je i na ich podstawie budujemy system wychowawczy i edukacyjny. Chcemy, aby był on spójny z tym, co dziecko widzi w domu i w kościele. Ta spójność jest bardzo ważna. Wtedy dopiero dziecko ma jednolity obraz Boga i otaczającej rzeczywistości. Wtedy może w zgodzie z samym sobą wzrastać w tożsamości – czyli uczyć się tego, kim jest. Uczy się też rozpoznawać, w jakim otoczeniu żyje i jaka jest jego rola w tym świecie.
Patrzymy na edukację przez pryzmat trzech pytań: Co nasze działanie mówi o Stwórcy? Co mówi o stworzeniu? Oraz co mówi o zasadach funkcjonowania i postępowania w tym świecie? Przy takim podejściu cała edukacja służy temu, aby zrozumieć siebie, świat i procesy, które w nim zachodzą. Nasze wyniki w rankingach szkół, jakie przeprowadzano w Polsce, potwierdzają, że stworzona w ten sposób przestrzeń sprzyja naturalnemu i pozytywnemu rozwojowi, a także wprost proporcjonalnie przekłada się na bardzo wysokie postępy w nauce.
A jak to wygląda w praktyce? Na lekcji np. matematyki czy przyrody? Czy fakt, że szkoła jest chrześcijańska, ma jakieś przełożenie na sposób przekazywania wiedzy na lekcjach?
Oczywiście, że tak. O to właśnie w tym wszystkim chodzi. Takie nauczanie nie jest oderwane ani od wychowania, ani od wiedzy. Dotyczy zasad, wartości, które są podstawą naszych codziennych wyborów. Przykładowo, na matematyce uczymy się dodawania, tego, że dwa plus dwa daje cztery. To wskazuje nam na pewien porządek, który sprawia, że wszystko jest ułożone w logiczną całość i funkcjonuje w oparciu o ustalone zasady. To nasz punkt odniesienia do życia, coś pewnego, czyli taki nasz aksjomat. Uczymy się o nieskończoności, patrzymy na wszechświat i widzimy, że trudno ogarnąć jego granice. Uczymy się ułamków i widzimy, że wszyscy jesteśmy częścią większej całości. Uczymy się mnożenia i widzimy, że świat, który nas otacza, też się tym kieruje. Kiedy wrzucamy do ziemi jedno ziarno, gdy wykiełkuje i wyda plon, zbieramy pomnożenie. A co to nam mówi o Bogu, o Stwórcy? Jego naturą jest ład i porządek. Mówi to nam, że Bóg też jest nieskończony, że choć istnieje On w trzech Osobach (Bóg Ojciec, Jezus Chrystus i Duch Święty), nadal mówimy o Jedynym Bogu. A także, że gdy Bóg czegoś dotknie, daje swoje błogosławieństwo i następuje pomnożenie. Nauka jest dziełem Stwórcy i nosi Jego znamiona. Tego się nie da nie zauważyć. Nie można o tym nie mówić, bo jest to widoczne wszędzie! Za kolejny przykład weźmy przyrodę i fotosyntezę: mała cząsteczka – chlorofil – który potrafi zamieniać energię słoneczną w energię wiązań chemicznych, sam w sobie jest cudem. Różnorodne zjawiska fizyczne uczą nas czegoś więcej niż tylko samych pojęć. Wszystko w nauce wskazuje na pewien ład, porządek i niezmienność, które rządzą tym światem i wyrażają charakter Stwórcy. Jest Ktoś, kto w tak doskonały sposób stworzył nieodgadnioną jedność w tak różnorodnym świecie.
To niezwykłe, że można uczyć konkretnych treści, wskazując na Stwórcę tego wszystkiego. Czy widzicie jakieś nowe możliwości, wyzwania z perspektywy Waszej kilkuletniej działalności?
Tak. Pojawiają się sprawy, które wnoszą wiele dobrego do edukacji. Stanowią też dla nas pewnego rodzaju pozytywne wyzwanie. Pierwszą, bardzo nowatorską w naszym kraju, jest nauczanie domowe. Zapoznajemy się z tym od wielu lat, nawet zanim powstała regulacja prawna umożliwiająca taką edukację. Chcemy to wykorzystać, by promować edukację domową. Edukacja domowa (ang. homeschooling) nie jest jeszcze tak znana w Polsce jak chociażby w Stanach Zjednoczonych. Z pewnością stanowi ciekawą propozycję dla wielu rodziców, którzy zmagają się dzisiaj z twardym systemem, w którym nie ma miejsca na indywidualne podejście do dzieci. Wiem, o czym mówię. Sami wraz z żoną mamy dwójkę dzieci, bliźniaków, oczywiście zupełnie różnych od siebie [uśmiech]. W pewnym okresie widzieliśmy, że dla jednego z nich szkoła będzie najlepszym rozwiązaniem, podczas gdy dla drugiego korzystniejsze byłoby nauczanie domowe. Podjęliśmy właściwe decyzje, co mogliśmy dostrzec później, w rozwoju chłopców.
System edukacji domowej jest budowany po to, by pomagać rodzicom w kształtowaniu rozwoju ich dzieci. Wierzymy, że wyjątkowe talenty wymagają wyjątkowego podejścia. Mamy spore zaplecze przyjaciół: edukatorów, psychologów, prawników. Ludzi zarówno z Polski, jak i z innych krajów. Posiadają oni kilkunastoletnie, a nawet kilkudziesięcioletnie doświadczenie i mogą pomóc każdemu rodzicowi, który chce się tego podjąć. I nie jest ważne, z jakiej części kraju pochodzi.
A marzenia? Czy jest coś, co chcielibyście wdrożyć w całe dotychczasowe przedsięwzięcie?
Tak, jak najbardziej. Następne marzenie to chrześcijańskie liceum, które chcielibyśmy powołać do życia. Na dzień dzisiejszy stanowi to wyzwanie, ale wszystko wskazuje, że jest to następny krok. Chcielibyśmy bardzo, by liceum powstało w oparciu o doświadczenie tutoringu, jakie prowadzimy w naszym gimnazjum. Tutoring to indywidualne podejście do ucznia, oparte na partnerskim układzie, mającym wspomóc rozwój pozytywnych i naturalnych zdolności wychowanka w czasie wchodzenia w dorosłość. Widzimy, jak to dzisiaj działa. Chcielibyśmy, by stanowiło to wielką wartość w nauczaniu licealnym. Na razie to sfera naszych marzeń, a za dwa lata zobaczymy, ile z tych rzeczy uda nam się osiągnąć i jak zostaną one zweryfikowane przez Pana Boga.
Bardzo dziękuję za rozmowę.