Szczególnie wiele uwagi poświęca się dziś słowom, które wypowiadali nad nami nasi rodzice, a zwłaszcza ojcowie. Ojciec dostarcza wzorców – kulturowych, postaw, jego zadaniem jest przekazać dzieciom system wartości i zasad moralnych. Obecność ojca w rodzinie, jego aktywny udział w wychowaniu dzieci to klucz do ich prawidłowego rozwoju psychicznego i dobrego przystosowania społecznego. Dziecko tworzy sobie obraz Boga w dużej mierze na podstawie obrazu własnego ojca. Z wielu wypowiedzi specjalistów, a także badań naukowców jednoznacznie wynika, że nieobecność ojca w życiu dziecka wywiera na nie destrukcyjny wpływ. Co zatem, jeśli ojca zabraknie?
Samotne rodzicielstwo
Samotne wychowanie dzieci to w dzisiejszych czasach wielkie wyzwanie. Przyczyn samotności może być wiele – śmierć, rozwód, także wycofanie emocjonalne.
Chciałabym zwrócić szczególną uwagę na przypadek kobiet, które zostały same z powodu rozwodu. W dzisiejszych czasach rodziny często są rozrzucone po świecie, małżonkowie podróżują, zmieniają miejsce zamieszkania, opuszczają rodzinne strony w poszukiwaniu lepszych warunków bytowych czy pracy. Kiedy małżeństwo się rozpada, kobieta nierzadko zostaje osamotniona, z dala od swoich bliskich, od rodziny, na której pomoc i wsparcie mogłaby liczyć. To niezmiernie trudna sytuacja, bowiem jej skutkiem są liczne zranienia i poczucie krzywdy, zawodu, rozczarowania. Bardzo łatwo wtedy poddać się tak negatywnym emocjom, jak pogarda wobec męża, gorycz, oskarżanie mężczyzny, który zawiódł pokładane w nim zaufanie.
Może jesteś kobietą, której przyszło samotnie wychowywać dzieci i zadajesz sobie pytania: Czy dam sobie radę sama? Czy moje dziecko ma szansę zostać wartościowym człowiekiem i zdrową społecznie jednostką? Czy potrafię wychować dzieci tak, aby wyrosły na szczęśliwych, spełnionych ludzi?
To prawda, samotne macierzyństwo to wyjątkowo trudne zadanie. Dylemat tym większy, że tak wiele się mówi i pisze o tym, jak ważną rolę w procesie wychowania dziecka pełni ojciec. Kobieta, która została sama, i której przychodzi się zmierzyć z doniesieniami o zagrożeniach, jakie niesie dla dziecka dorastanie bez taty, może poczuć się zagubiona czy zalękniona.
Uciec od nienawiści
Mama nie zastąpi dziecku ojca ani nie jest w stanie dostarczyć mu wzorca męskości. Jednak wierzę, że ma szansę wychować dziecko w taki sposób, by zniwelować ujemne skutki braku taty w życiu dziecka. Oczywiście, każdy przypadek jest inny i wiele zależy od okoliczności, m.in. takich jak wiek dzieci i przyczyny samotnego macierzyństwa.
Jeżeli jednak nie ma ojca, który stanowiłby dla rodziny wsparcie i należycie sprawował swoją funkcję w wychowaniu dzieci, to zadaniem matki jest wychowanie dziecka tak, aby nie wytworzyć w nim urazu wobec ojca albo nawet całego „męskiego rodu”. Nawet w tak trudnej sytuacji jest możliwe, aby nie kreować negatywnego nastawienia dziecka do jego ojca i nie przenosić własnych zranień i bólu na dziecko. Nasz stosunek do tej sprawy to pewnego rodzaju posag, w który zaopatrujemy dzieci na przyszłość. Czy tym posagiem będzie szacunek i błogosławieństwo czy ciężkie kamienie oskarżeń i urazy?
Może jesteś kobietą, której przyszło samotnie wychowywać dzieci i zadajesz sobie pytanie: Czy dam sobie radę sama?
Przebaczyć
Gdy znalazłam się w podobnej sytuacji, pierwsza sprawa, z którą musiałam się uporać, to zranienia i żal. Konieczne było przebaczenie. I to nie jednorazowe. Prawie każdego dnia przez długi czas musiałam podejmować wciąż na nowo decyzję: przebaczam. Jemu. Sobie. W modlitwie oddawałam Bogu swoje problemy, ból, łzy. I On mnie uleczył. To był długi proces. Ale udało się! Dziś Pan Bóg oddał mi wspomnienia dobrych chwil, które były przykryte jakby grubym kirem czarnej rozpaczy i poczucia straty, zawodu. Teraz od nowa umiem cieszyć się życiem i czuję się szczęśliwa.
Nowe marzenia
Druga sprawa – musiałam pożegnać się ze swoimi marzeniami o długim, szczęśliwym małżeństwie, wspólnym wychowywaniu naszych dzieci i patrzeniu, jak dorastają. O tym, żeby się razem zestarzeć, a po drodze zostawić po sobie ślad na ziemi – coś wartościowego, dobrego. Nic z tego nie wyszło. Ale spotkałam na swojej drodze żywego Boga, a On zachęcił mnie, abym oddała Mu swoje marzenia. To także długo trwało.
Uczyłam się, że Bóg jest dobry, wszechmogący i bardzo mnie kocha, dlatego mogę Mu ufać, powierzyć każdą sprawę, a On obiecał, że wszystko dobrze uczyni (Psalm 37:5) i współdziała we wszystkim ku dobremu (List do Rzym. 8:28). Powoli weryfikowałam swoje marzenia i formułowałam je na nowo. Dziś widzę, jak moje prawie już dorosłe dzieci realizują swoje pasje, jak się rozwijają i dążą do swoich celów. Pan Bóg spełnił wiele moich marzeń o wiele cudowniej niż mogłam sobie wyobrazić. A na spełnienie niektórych jeszcze czekam. Ale już ufnie i z nadzieją, bo On jest dobry i Jego łaska trwa na wieki (Psalm 118, parafraza).
Z wyczuciem i taktem
I jeszcze jedna sprawa. Dzieci potrzebują taty i chcą mieć w swoim tacie bohatera, ważną osobę, na której można polegać, która nie zawiedzie. To było ogromne wyzwanie, aby, gdy działo się źle, gdy rozpadało się nasze małżeństwo i rodzina, mówić dobrze o tacie moich dzieci. Szczególnie wobec nich. Musiałam stale mieć na uwadze, że dzieci mimo wszystko kochają swojego tatę. Potrzeba było wielkiego wyczucia i taktu, aby do zranienia spowodowanego rozwodem nie dokładać dzieciom jeszcze jednego – żeby nie musiały się mierzyć ze złym wizerunkiem taty.
Z czasem było coraz łatwiej. Pan Bóg uleczył rany i mogłam z czystym sercem dzielić się ze swoimi dziećmi tym, co było dobre w naszej rodzinie. Ale na początku wkładałam w to wiele wysiłku. Konieczna była modlitwa i czas. Duch Święty dawał mi siłę i mądrość.
Zdaję sobie sprawę z tego, że czasem doświadczamy tak wielkich zranień i krzywdy, że nie potrafimy znaleźć niczego, co mogłoby stanowić dla dziecka ten punkt oparcia – dobrą myśl o ojcu. Wtedy cennym rozwiązaniem jest modlitwa: głośne wypowiadanie słów błogosławieństwa nad tatą. Aby dzieci je słyszały oraz by mogły przyłączyć się do błogosławienia swojego taty – w imieniu Jezusa. Bóg wysłuchuje takich modlitw.