aktywne-oczekiwanie

Aktywne oczekiwanie

Często myślimy, że święta wielkanocne są dużo ważniejsze od świąt Bożego Narodzenia albo odwrotnie, a tak naprawdę jedne i drugie są ściśle ze sobą powiązane. Nie możemy ich od siebie oddzielić, bo dzieło zbawienia rozpoczęło się w momencie, kiedy Pan Jezus przyszedł na ziemię.

Święta to szczególny czas. To przede wszystkim czas refleksji nad tym, co się stało dwa tysiące lat temu. Pan Jezus przyszedł jako człowiek. Zrezygnował z całej należnej Mu czci i chwały, którą miał u Ojca, zniżył się do nas, abyśmy mogli zostać zbawieni. Urodził się jako człowiek i umarł za nas, ludzi, na krzyżu. Wierzę, że czas świąt i związanego z nimi oczekiwania – czas Adwentu czy czas Wielkiego Tygodnia – to obraz tego, gdzie jako Kościół jesteśmy. Jesteśmy w miejscu oczekiwania na przyjście Pana Jezusa już nie jako człowieka, ale jako Króla.

Słowa, które zachęcają, by przyjąć postawę oczekiwania, są zapisane w Liście do Hebrajczyków: Tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy Go oczekują (List do Hebr. 9:28).

Dwa aspekty zbawienia

Na podstawie tego wersetu możemy powiedzieć, że istnieją dwa aspekty zbawienia. Po pierwsze – Pan Bóg zbawił nas od grzechu, śmierci i panowania szatana i pragnie, abyśmy zostali ukryci w Jego sprawiedliwości. To już się dokonało, kiedy Pan Jezus oddał samego siebie jako ofiarę przebłagalną za nas, abyśmy nie musieli płacić tej ceny, którą On zapłacił, kiedy oddał swoje życie. Przyjmując tę ofiarę, otrzymujemy zbawienie wieczne, które Jezus każdemu z nas za darmo chce ofiarować. Jedyna rzecz, jaką możemy zrobić, to ją przyjąć. Nie jesteśmy w stanie na to zapracować. Nie jesteśmy w stanie na to zasłużyć. Nie jesteśmy w stanie zrobić nic, aby przyczynić się do dzieła zbawienia, którego dokonał Jezus.

Musimy pamiętać, że ta ofiara dokonała się raz na zawsze. Pan Jezus nie wisi już na krzyżu. Nie płaci ceny stale na nowo. Wcześniej, przed Jego ofiarą, ofiary krwawe musiały być składane stale na nowo, aby ludzie mogli dostępować oczyszczenia. Ofiara Jezusa dokonała się raz na zawsze.

Jednak Pan Bóg chce pomóc nam zrozumieć, co to praktycznie dla nas znaczy. Wierzę, że Bóg chce wprowadzić nas w zrozumienie ofiary Chrystusa, abyśmy mogli doświadczać jej zwycięskiej mocy każdego dnia. Pragnie, abyśmy „sprawowali nasze zbawienie” – i nie chodzi tu o coś, co my możemy zrobić. I to jest właśnie ten drugi aspekt zbawienia. Jezus chce nas zbawić od bólu, cierpienia, choroby, jakichkolwiek opresji już teraz. Chce, abyśmy doświadczali Jego mocy. Jednak Bóg będzie to czynił tylko wśród tych ludzi, którzy tego oczekują, którzy na Niego czekają, którzy czekają na Jego moc płynącą ze zbawienia.

Łatwo przyjąć pewne prawdy wiary na poziomie umysłu. Jednak Bogu zależy na tym, byśmy nie tylko wiedzieli, że On może czynić cuda, ale także doświadczali ich każdego dnia. Abyśmy doświadczali Jego ochrony w każdym momencie naszego życia, na przykład w czasie podróży czy w pracy. Chce, żebyśmy doświadczali tego drugiego aspektu zbawienia, kiedy pojawiają się jakieś doświadczenia, choroby, trudne sytuacje, problemy na poziomie relacji z innymi.

Jak się zaangażować? Nie mamy stać gdzieś z boku, sceptycznie mówiąc: „No, to zobaczymy…”. Nawet w obliczu trudności, możemy mówić: „Panie, wierzę Ci, bo Ty obiecałeś”

Szczęśliwi, którzy czekają

W Księdze Izajasza zawarta jest wspaniała obietnica, która potwierdza tę postawę oczekiwania: I dlatego Pan czeka, aby wam okazać łaskę, i dlatego podnosi się, aby się nad wami zlitować, gdyż Pan jest Bogiem prawa. Szczęśliwi wszyscy, którzy na Niego czekają (Ks. Izaj. 30:18). Czy w naszych sercach jest pragnienie Bożego działania i Jego obecności?

Pan Bóg szuka ludzi, którzy w swoim oczekiwaniu nie są bierni, lecz aktywnie czekają na Jego działanie. Często myślimy, że jeśli Bóg jest Bogiem wszechmocnym, to sobie ze wszystkim poradzi – ważne jest, żebyśmy się tylko jakoś ostali. Jednak nie o to Bogu chodzi. Nie takiej postawy od nas oczekuje. Nasze czekanie na Niego ma być aktywne.

Jak mamy się zaangażować? Mamy nie stać gdzieś z boku, sceptycznie mówiąc: „No, to zobaczymy…”. Pan Bóg chce, żebyśmy zaczęli się z wiarą modlić: „Panie, Boże, jeżeli Ty to powiedziałeś, to my wierzymy i czekamy, aż się wypełni Twoja obietnica. Nawet gdy będzie przychodzić zwątpienie, będziemy mówić: „Panie, mimo to wierzę”. Kiedy w obliczu trudności Bóg przyjdzie z pytaniem: „Czy nadal mi wierzysz?” – będziemy mogli odpowiedzieć: „Tak, Panie, wierzę Ci, bo Ty obiecałeś”.

Panie, gdybyś tu był…

Konfrontację postawy intelektualnej i postawy opartej na zaangażowanym oczekiwaniu – możemy zobaczyć w zachowaniu Marii i Marty w historii wskrzeszenia Łazarza. Jedna i druga siostra wypowiedziały do Jezusa dokładnie to samo zdanie: „Panie, gdybyś tu był, nie umarłby nasz brat”. Jednak w sercu każdej z nich widzimy całkiem inne nastawienie. Marta podeszła do tego sceptycznie: owszem, jest zmartwychwstanie w dniu ostatecznym – i nie wyszła poza obręb takiego myślenia. Zupełnie inna była postawa Marii, która oczekiwała Bożego poruszenia w tej sytuacji, w której się znalazła. Kiedy powiedziała te słowa: „Panie Jezu, gdybyś tu był, nie umarłby brat mój” – nie były to słowa wyrzutu, lecz słowa bólu, smutku, ogromnego pragnienia, żeby Pan Jezus dokonał cudu. Czytamy, że w tym momencie Jezus zapłakał, wzruszył się w swoim sercu. Nie przez teologicznie poprawną rozmowę z Martą, poruszyło go serce Marii oczekujące Bożego działania. Dopiero wtedy Pan Jezus dokonał cudu. Łazarz powrócił do życia, został wskrzeszony z martwych.

Pan Bóg szuka ludzi, którzy w swoim oczekiwaniu nie są bierni, lecz aktywnie czekają na Jego działanie.

Gdy zaczynamy wątpić…

Pan Bóg pragnie tę moc objawiać przez każdego z nas. Wskazuje jednak, że będzie to czynił dla tych, którzy Go oczekują i czekają na Jego poruszenie. O to właśnie toczy się walka w naszym życiu. Często nasze doświadczenie życiowe i sytuacje, w których się znajdujemy, zdają się świadczyć, że jest inaczej. Zaczynamy myśleć, że może wolą Boga było, żebyśmy byli chorzy. Potem zaczynamy przypuszczać, że cuda, które faktycznie działy się za czasów Pana Jezusa, mogły mieć miejsce jedynie w tamtym czasie. Zaczynamy wątpić, czy Duch Święty nadal chce manifestować się w pełni swojej mocy.

Jeżeli postrzegamy Pana Boga jako odległego i niezaangażowanego, tak sam będziemy odnosić się do Jego działania w naszym życiu. Jeśli uwierzyliśmy w to, że Boże cuda mogły mieć miejsce tylko dwa tysiące lat temu, to ich nie będziemy dostrzegać i doświadczać. Gdy jednak zmieni się nasze nastawienie, gdy otworzymy się na Ducha Świętego, który wypełni nasze serca pragnieniem oczekiwania Bożego działania – nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, co będzie się wtedy działo. Bóg szuka w nas takiej postawy, jaką miała Maria.

Napięcie uczuciowe

Nawet Pan Jezus oczekuje pewnych wydarzeń. Czeka na słowa Ojca, który kiedyś powie: „Synu, już czas, abyś wrócił na ziemię”. Czytamy, że nikt nie wie, kiedy to się stanie. Musimy zrozumieć, że nie tylko my czekamy, ale czeka całe niebo. Czeka na moment, w którym Ojciec wyda rozkaz, że Pan Jezus ma powrócić już nie jako człowiek, ale jako Król. Pan Jezus czeka na tę chwilę. Wie, że kiedy powróci, będzie to wspaniały dzień, dzień wesela. Jednak smuci Go, gdy my nie angażujemy się w to oczekiwanie.

Aktywne czekanie to spodziewanie się z pewnym napięciem uczuciowym, że coś nastąpi. Jest to powiązane z nadzieją, z wiarą i radością. Kiedy wracamy do domu po jakiejś podróży, cieszymy się, że spotkamy naszych bliskich, naszych domowników, którzy w taki właśnie sposób na nas czekają. Jeśli nie wszyscy zauważają, że wróciliśmy, pojawia się smutek – czujemy się niedocenieni, zlekceważeni.

Pan Bóg tak wiele rzeczy chce uczynić, ale smuci się, że tak niewielu naprawdę tego oczekuje. Szuka serc, które czekają na Niego. Które pragną Jego dotknięcia. Które pragną wylania Ducha Świętego. Które pragną, żeby ludzie byli uzdrawiani. Które pragną, żeby ludzie byli zbawiani. Które pragną, żeby Polska się zmieniła. Nasze życie może stać się czasem oczekiwania. Czasem aktywnego oczekiwania na drugie przyjście Pana Jezusa Chrystusa, ale także na przejawy Jego nadprzyrodzonej mocy w naszym życiu.