Czy potop rzeczywiście miał miejsce?
Czy zadawanie pytania o biblijny potop ma jakikolwiek sens? Nie wystarczy, że jestem dobrym człowiekiem? Czy rzeczywiście muszę rozważać realność biblijnych historii? Owszem, to ma znaczenie.
Dla naszej wiary niezmiernie istotne jest, by odpowiedzieć sobie na pytanie: czy historie z Księgi Rodzaju traktujemy jako mit czy jako opis rzeczywistych wydarzeń?
Żyjemy według określonego światopoglądu. Co to znaczy? Jeżeli w coś wierzymy i mamy świadomość pozytywnych skutków danego zachowania, przyjmujemy jednocześnie określony styl funkcjonowania.
Dobrym przykładem może być higieniczny tryb życia. Nikt nie podważa faktu, iż odpowiednia dieta, uprawianie sportu oraz wypoczynek są dobre i prowadzą do pozytywnych rezultatów.
Analogicznie wygląda sprawa podejścia do historii biblijnych. Czy możemy wyciągać z nich wiążące dla naszego życia wnioski, jeśli przyjmiemy, że opisywane wydarzenia nigdy nie miały miejsca? A może powinniśmy jedynie wyciągać z nich nauki „moralne”?
Autorytet Biblii
Pismo Święte to nie mitologia. Zatem rozstrzygnięcie, czy mamy do czynienia z prawdziwą historią czy fikcją, okazuje się ogromnie istotne.
Ci z nas, którzy pamiętają bajkę dla dzieci pt. „Pszczółka Maja”, z pewnością znają Gucia, najlepszego przyjaciela Mai. Gucio często cytował różne przysłowia pszczół, których większość widzów nie traktowała zbyt poważnie. Ktokolwiek próbował wcielić je w życie, pewnie napotkał niejeden problem.
Nie braliśmy na poważnie tego, co mówił Gucio, ponieważ doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, że ani Gucio, ani jego przyjaciółka Maja nigdy nie istnieli. Ich wypowiedzi nie mogą być zatem wiążące, pomimo że czasami teoretycznie są zgodne z prawdą.
Musimy zadać sobie pytanie, czym jest dla nas Słowo Boże i gdzie je umieszczamy w naszym systemie wartości. Czy Biblia ma dla nas podobną wartość jak bajka o pszczółkach? Oczywiście dla większości z nas to porównanie jest absurdalne.
Zatem przyjmując, że Biblia ma dla nas wartość, możemy przyjąć dwie postawy wobec tekstu biblijnego: ortodoksyjną i liberalną. Na czym one polegają?
Uwierzyć w potop?
Wersja ortodoksyjna umieszcza Biblię jako nadrzędny autorytet, przez pryzmat którego powinniśmy oceniać i zmieniać nasze życie. W tym także nasze poglądy gospodarcze, polityczne i naukowe.
Postawa liberalna natomiast umieszcza Słowo Boże jako podrzędne nauce, polityce i kulturze. To skutkuje reinterpretacją znaczenia historii biblijnych. W ten sposób zostają podważane fundamentalne dla chrześcijaństwa doktryny: o stworzeniu świata przez Boga, o grzechu i jego konsekwencji… Oraz m.in. o historii potopu.
Z pewnością historia ta jest jednym z najbardziej zajmujących tematów w kontekście prawdziwości opisów biblijnych. Choć przeciętnemu czytelnikowi biblijny potop wydaje się „przesadzony”, z wielu powodów historia ta zasługuje na nasze zainteresowanie, a co za tym idzie, wiarę.
Zacznijmy od faktu, że potop opisano w wielu opowieściach – nie tylko w Biblii! Co ciekawe, niektóre źródła podają, że pośród różnych narodów świata istnieje ok. 500 przekazów o potopie lub ekstremalnej powodzi. Choć w wielu kulturach występują mity o potopie, biblijny opis przewyższa pozostałe szczegółowością i realnością.
Biblijny opis Arki Noego
Opis tych wydarzeń znajdujemy w 6. rozdziale Księgi Rodzaju, czyli pierwszej Księgi Mojżeszowej. Tekst opisuje genealogię głównego bohatera – Noego – i przedstawia czytelnikowi jego rodzinę. Wyraźnie zostaje nakreślona współczesna im sytuacja społeczna oraz stosunek Boga do tej sytuacji.
Ze względu na niegodziwość ludzi i panującą na ziemi degenerację Bóg postanawia zniszczyć efekty dotychczasowego rozwoju ziemi w celu jej odnowienia. Stwierdza, że jedynie Noe zasługuje na ratunek. Bóg przekazuje Noemu szczegółowe instrukcje dotyczące przyszłości i sposobu na ocalenie.
Autor tekstu podaje dokładne wymiary arki, opisuje sposób jej budowy, przedstawia konkretnych ludzi, którzy do niej wsiedli, oraz przytacza wiele szczegółów dotyczących zabranych zwierząt.
Podobnie rysuje się opis samego potopu. Tekst dokładnie tłumaczy, skąd brała się woda, jak długo trwało zalewanie i jak długo wznosiły się wody. Następnie także kiedy wody zaczęły opadać, kiedy można było wysiąść, a nawet gdzie osiadła arka.
Biblia opisuje nawet takie detale, jak fakt, że woda przykryła najwyższe góry na 14 łokci ponad ich szczyty.
A inne źródła?
Żadne inne opowiadanie o potopie nie jest tak precyzyjne. Żaden inny opis nie jest tak ściśle wkomponowany w chronologiczny ciąg przedstawianych wydarzeń. Pod względem skrupulatności opisów, które najczęściej stanowią potwierdzenie ich wiarygodności, Biblia wyróżnia się pośród innych tekstów religijnych.
Niemniej jednak wiele mitów wywodzących się z różnych kultur zawiera elementy spójne z biblijnym opisem. Mówią o zniszczeniu przez wodę, potopie spowodowanym przez Boga, znakach ostrzegawczych, uratowanych ludziach i zwierzętach na statku.
Mitologizując biblijny potop, podcinamy korzenie chrześcijaństwa i podważamy sens jego istnienia. Jako chrześcijanie wiemy, że również rzeczy przyszłe polegają na prawdziwości wydarzeń z czasów starotestamentowych – w tym historii potopu.
Potop w kontekście przyjścia Mesjasza
W Ewangelii Mateusza czytamy o powtórnym przyjściu Mesjasza:
A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. (Mt 24:37-39)
Jeśliby nie przyjąć potopu jako faktu, jak rozumieć te wersety? Czy możemy w ogóle oczekiwać powtórnego przyjścia bez uwierzenia najpierw w to, co miało miejsce wcześniej? Potop jest dowodem Bożej sprawiedliwości, której możemy się spodziewać, świadczy o wybawieniu sprawiedliwych i ukaraniu niesprawiedliwych:
Jeżeli staremu światu nie odpuścił, ale jako ósmego Noego, który ogłaszał sprawiedliwość, ustrzegł, gdy zesłał potop na świat bezbożnych. (2 Piotra 2:5)
Bóg obiecał, że nigdy już nie zniszczy świata w wodnym kataklizmie. Te słowa także nie miałyby sensu, gdyby potopu nie było. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał:
A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną a ziemią. (Ks. Rodzaju 9:11-13)
Tęcza – symbol przymierza
W powyższych wersetach jest mowa o Bożym przymierzu z ludźmi. Podważając owo przymierze, podalibyśmy w wątpliwość i inne. Na przykład, przymierze z Abrahamem, a co za tym idzie, podważylibyśmy wiarygodność Ewangelii.
Ewangelista Łukasz, podając rodowód Jezusa, wymienia wszystkich Jego przodków, od Adama, nie pomijając przy tym Noego. Wiemy zatem, że Noe musiał istnieć. Genealogie potwierdzają, że Jezus jest Mesjaszem.
Jeżeli jakikolwiek chrześcijanin wątpi w życie Noego, równocześnie dyskredytuje genealogię Jezusa. Przy takim światopoglądzie upada całe nauczanie Kościoła o Jezusie Mesjaszu.
O wodach potopu Biblia mówi również w kontekście chrztu: Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa (1 Piotra 3:21).
Autor powołuje się na potop jako pierwowzór konkretnego atrybutu chrztu. Słowo Boże, jak pisał apostoł Paweł do Tymoteusza, jest prawdą i jest pożyteczne do nauczania. Jeśliby Słowo Boże nie było prawdą, chrześcijaństwo nie różniłoby się niczym od jakiejkolwiek innej koncepcji religijnej.
Potwierdzenie wodnej katastrofy
Czy możemy empirycznie dowieść realności biblijnego potopu? Istnieje wiele argumentów potwierdzających wielką wodną katastrofę w dziejach świata; tutaj pragnę się skupić na jednym w szczególności. Opiszę wnioski, które płyną z wybuchu pewnego wulkanu.
Otóż 18 maja 1980 roku nastąpiła eksplozja wulkanu na górze Św. Heleny w stanie Waszyngton w USA. Erupcja miała siłę 400 megaton (20 tysięcy razy większą niż bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę). Góra straciła w tym dniu ok. 250 (według innych źródeł – nawet 400) metrów wysokości.
Wybuch zniszczył prawie tysiąc kilometrów kwadratowych lasu, a słup popiołu osiągnął 18 kilometrów. Kolejna erupcja w 1982 roku roztopiła śnieg zalegający na górze i spowodowała przetoczenie się olbrzymiej lawiny błota po stoku.
W wyniku tego zdarzenia w stanie Waszyngton powstała mniejsza wersja Wielkiego Kanionu, o długości 200 i wysokości 30 metrów; przepływa tam potok Toutle River. Seria tych geologicznych zjawisk wskazała na kilka istotnych dla badaczy tego tematu faktów.
Dowiodła między innymi, że:
– formowanie się kanionów może następować błyskawicznie;
– podobnie gwałtownie mogą formować się osady i powstawać skamieniałości;
– w jeziorze poniżej góry Św. Heleny ułożenie zniszczonych i wyrwanych przez lawinę drzew jest dokładnie takie, jakie odnajdujemy w innych warstwach osadowych, liczących miliony lat.
Budowa naszej Ziemi
Drzewa układają się na dwa sposoby: poziomo lub pionowo (korzeniami do góry). Właśnie tak ułożone są skamieniałe drzewa, jakie odnajdujemy w różnych miejscach na ziemi.
Skamieniałe drzewa ułożone pionowo często przecinają kilkanaście warstw osadów. Między dolną a górną warstwą czas mierzony w ewolucyjnych latach nieraz wynosi kilkadziesiąt milionów. Skamieniałe drzewa nie powinny w ogóle przetrwać w tych miejscach, jeśliby nie brać pod uwagę wielkich i błyskawicznie zachodzących zjawisk naturalnych.
Ponadto, warstwy skamielin w różnych miejscach są przemieszane – ułożone w innej kolejności niż zakłada to standardowy model geologiczny. Co to znaczy? W naturalny sposób to zjawisko nie powinno w ogóle zaistnieć. Jej istnienie stanowi więc kolejne potwierdzenie wodnej katastrofy, która tłumaczy ich pochodzenie.
Wybuch wulkanu Św. Heleny jest według mnie prezentem od Boga dla chrześcijan, którzy zaufali Jego Słowu. Ten potężny przyrodniczy eksperyment empirycznie potwierdził dużą część teoretycznych mechanizmów przedstawianych przez biblijnych kreacjonistów.
Boży Projekt
Jestem pewien, że opierając się na tekście Słowa Bożego (=projekt), aniżeli na założeniach naturalistycznych (=przypadek), można o wiele skuteczniej rozwijać naukę. Mitologizując biblijny potop, podcinamy korzenie chrześcijaństwa i podważamy sens jego istnienia.
Żadne miejsce w Biblii nie uprawnia nas do innego niż literalne odczytywania historii. Wręcz przeciwnie. Bóg wyposażył nas w mocne przyrodnicze argumenty, które w dobitny sposób wskazują na wiarygodne dowody mówiące o wieku Ziemi nie przekraczającym 10 000 lat.
Łącząc obydwa te świadectwa – Słowa Bożego i przyrody wokół nas – nie mamy podstaw, by podważać historyczność biblijnego potopu.