Strona główna Artykuły Numery 2015/2 (lato) Dlaczego miłość Boga do Izraela ma dla nas znaczenie
Miłość do Jerozolimy - Maja Mroczkowska

Dlaczego miłość Boga do Izraela ma dla nas znaczenie

Trudno sobie wyobrazić, w jakim miejscu byłaby dziś ludzkość, gdyby Abraham nie uwierzył Bogu. Od niego wszystko się zaczęło: przymierze z Bogiem zostało zawarte na wieki. Zawsze niezwykle ujmuje mnie sposób przedstawienia Abrahama w Liście do Hebrajczyków – z perspektywy czasu i w kontekście osoby Jezusa. Można dostrzec, że dopiero wtedy, gdy uczciwie złoży się ze sobą wszystkie wątki, historia zbawienia staje się kompletna i spójna.

Bóg obiecał Abrahamowi: Uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów (Ks. Rodz. 17:5, BT). Abraham stał się ojcem wielu narodów i dziedzicem obietnicy – przez wiarę. I Bóg poczytał mu to za sprawiedliwość (zob. Ks. Rodz 15:6). Pieczęcią, która to potwierdzała, było obrzezanie. Ten znak nie wyprzedził jednak przyczyny: to wiara była pierwsza. Także i my, idąc za przykładem praojca, przez wiarę otrzymujemy łaskę zbawienia w Panu Jezusie i stajemy się dziećmi Abrahama. Ludzie z wielu narodów, Żydzi i nie-Żydzi, wszyscy korzystamy z tego, że Bóg dotrzymał obietnicy złożonej Abrahamowi. Wszyscy jesteśmy dotrzymywaniem tej obietnicy.

Z korzyścią dla narodów

W Księdze Izajasza czytamy o narodzie Izraela: Oni ogłoszą chwałę moją wśród narodów (Ks. Izaj. 66:19b, BT). Izrael jako naród, przez który przyszło objawienie jednego Boga – Jahwe – stał się błogosławieństwem dla wszystkich innych narodów. Z tego powodu został oddzielony i jest uświęcany przez Pana na przestrzeni całej jego historii. Jednak Bóg nie uczynił tak, aby Izrael miał się z tego powodu pysznić czy wywyższać. Rolą Izraela było chlubić się namaszczeniem oraz posłannictwem ze względu na Świętego Boga. Podobnie Bóg nie wybrał Izraela po to, aby inne narody zazdrościły mu czy z nim konkurowały. Najwyższy tak umiłował wszystkie narody, że postanowił oddzielić jeden, aby poprzez niego się objawić i uświęcić wszystkie pozostałe. Z tego jednego narodu narodził się (na wieki w ten naród wpisany) Mesjasz, Jezus Chrystus – Zbawiciel wszystkich, błogosławieństwo wszystkich ludów ziemi, Żydów i nie-Żydów. To On, Jezus, stał się wypełnieniem – dotrzymaniem obietnicy danej Abrahamowi.

Te same strony przymierza

Przymierze zawarte z Abrahamem nie było ostateczne ani docelowe. Można powiedzieć, że w relacji ludu Izraela z Bogiem występuje pewna „gradacja” przymierza, które swoją pełną, doskonałą postać uzyskuje w Jezusie. On stał się pośrednikiem lepszego przymierza, które oparte zostało na lepszych obietnicach (List do Hebr. 8:6, BT). Warto tu zauważyć coś niezwykle istotnego: o ile samo przymierze ulega zmianie – na lepsze – o tyle strony, które je zawierają, pozostają nadal te same: to Bóg i lud Izraela. Zapowiedź tego lepszego przymierza znajduje się w 31 rozdziale Księgi Jeremiasza. Od wersetu 31 napisano, że będzie to coś innego niż do tej pory, coś dużo chwalebniejszego. Tutaj obietnice wskazują, że Bóg wzbudzi serca nowej jakości, wypisze w nich swoje prawo tak, że będzie ono integralną częścią natury człowieka. Nikt nie będzie już musiał nikogo pouczać ani nawet zachęcać, ponieważ poznanie Boga będzie rzeczą jawną i powszechną: poznają Go wszyscy. Nasuwa się zatem pytanie: Czy tak już się stało? Czy te obietnice już się zrealizowały? Skoro przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa przymierze zostało w pełni zawarte, a wciąż przecież musimy się pouczać i wcale nie wszyscy znają Pana – to w którym miejscu jesteśmy?

Kiedy poznajemy serce Boga, odkrywamy również, że Izrael jest Jego pierwszą miłością i Bóg nie porzuci, nie zrezygnuje z Izraela

Jak postępuje Bóg?

Poprzez głoszoną przez wieki teologię zastąpienia wierzący z narodów nauczyli się myśleć, że Bóg odrzucił Żydów i że wszystkie przymierza wraz z przypisanymi im obietnicami już ich nie dotyczą. Nauczano, że Żydzi „wypadli z obiegu”, a my, chrześcijanie, zajęliśmy ich miejsce. Argumentem dla takiego sposobu myślenia było to, że Żydzi zostali rozproszeni za karę i przez wieki doświadczają ucisku. Ale w tym miejscu rodzi się najważniejsze pytanie: Czy Bóg tak postępuje?

Spójrzmy na to tak, jak proponuje apostoł Paweł w Liście do Rzymian (11:11–12, BT): […] przez ich przestępstwo zbawienie przypadło w udziale poganom, by ich [Żydów] pobudzić do współzawodnictwa. Jeżeli zaś ich upadek przyniósł bogactwo światu […] – to o ileż więcej przyniesie ich zebranie się w całości! Może po to Żydzi zostali rozproszeni: aby być uwierającym fenomenem, ciągle w drodze. Dali się poznać każdemu narodowi i nie są dla nikogo anonimowi. Żydzi stali się jawnym znakiem w każdym miejscu na ziemi. Znakiem, który skłania do tego, aby wołać do Boga o wylanie na nich Ducha poznania Jezusa jako Mesjasza.

Jedni zależni od drugich

Nasze wstawiennictwo w modlitwie za Izrael musi być żarliwe i mocne. Prośmy Boga, żeby objawiał nam, kim jest Izrael w Bożym planie zbawienia – jeśli będziemy wzrastać w takim zrozumieniu, nasza modlitwa nie będzie powierzchowna, a rzeczywistość zacznie się zmieniać. Jaki jest tego cel? Tak, jak Żydzi nie dostąpią pełni poznania Boga bez narodów, tak też narody nie osiągną tego bez Żydów. To oni są dziedzicami obietnic i bez nich nie ujawni się pełna moc Nowego Przymierza. Bez Izraela nie nastąpi to, co Bóg zapowiada w Księdze Jeremiasza (31:31–37) na temat dotrzymania obietnicy danej Abrahamowi.

W ten sposób obie części ludzkości – Żydzi i nie-Żydzi – stają się zadaniem dla siebie nawzajem. Jest to zadanie dotyczące pokory i pełnego miłości przyjmowania jedni drugich. Narody mogą się wstawiać za Żydami i mogą pokutować za pychę wcześniejszego ich wykluczenia. Izrael natomiast, poprzez decyzję o rezygnacji ze statusu ekskluzywności i „bycia ponad”, może przyjąć swoją prawdziwą tożsamość: bycia sługą. To powołanie, jakie lud Izraela otrzymał ze względu na narody.

Objawienie Bożego serca

Do głębi wstrząsające słowa znajdujemy w Księdze Jeremiasza: Któż da mi schronisko dla podróżnych na pustyni, bym mógł opuścić swój naród i oddalić się od niego? (Ks. Jer. 9:1, BT). Pismo Święte uczy, że kiedy Bóg „stawia sprawę” w ten sposób, oczekuje, że w odpowiedzi wejdziemy w miejsce pokuty i poznania Jego serca, że we wstawiennictwie będziemy Go przekonywać do tego, czego On sam pragnie. Naszym powołaniem jest wstawiennictwo – rozumiane jako modlitwa partnerów i negocjatorów w duchowej rzeczywistości. Przykład takiej postawy dał nam Mojżesz, kiedy nie chciał przyjąć „oferty” zainicjowania nowego ludu w miejsce Izraela, zasługującego na wyniszczenie po sporządzeniu sobie cielca. Mojżesz negocjował zgodnie z Bożym sercem: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej […]? […] Odwróć zapalczywość Twego gniewu i zaniechaj zła, jakie chcesz zesłać na Twój lud. Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela (Ks. Wyj. 32:11–13a, BT). Jeśli więc możemy się stać takimi współpracownikami Boga, to tylko po to, aby zachęcać Go do całkowitego wypełnienia obietnicy danej Abrahamowi. Tego Bóg oczekuje ponad wszystko i to zamierza uczynić.

Powołanie Bożych negocjatorów

Co zatem powinniśmy robić? Najpierw potrzeba nam wołać o to, by Bóg sam objawiał chrześcijanom prawdę na temat Izraela i jego kluczowej roli w Bożym planie zbawienia. Módlmy się, aby Kościół wywodzący się ze wszystkich narodów zrozumiał, co oznaczają słowa: A jeżeli się wynosisz, pamiętaj, że nie ty podtrzymujesz korzeń, ale korzeń ciebie (List do Rzym. 11:18, BT). Musimy odczuć, jak bardzo niekompletni jesteśmy bez Żydów. Mówmy o tym otwarcie. Miejmy odwagę głosić i objaśniać, że teologia zastąpienia to najbardziej przewrotna dezinformacja, jaka mogła nas spotkać.

Umysły wielu chrześcijan już są przemieniane, Bóg daje światłe oczy serca (List do Efez. 1:18, BT) w głębszym poznaniu, kim On jest. Kiedy poznajemy serce Boga, odkrywamy również, że Izrael jest Jego pierwszą miłością i Bóg nie porzuci, nie zrezygnuje z Izraela. Któż ma prawo dyskutować o Bożym guście? Bożym pragnieniem jest zobaczyć, że wszyscy jesteśmy jedno, jak Syn i Ojciec są jednością. Kiedy Kościół zacznie wołać w zdecydowanej modlitwie za Izrael – aby poznał Jezusa i mógł spełnić swoje żydowskie, kapłańskie powołanie – nastąpi wypełnienie wszystkich zapowiedzi i obietnic. Bóg doprowadzi do pełni według miary Jezusa, nareszcie według Jego miary. A będzie to coś zupełnie przekraczającego nasze rozumienie obietnicy danej kiedyś Abrahamowi. Choć wciąż jest jej wypełnianiem.