Jom Haszoa

Jom Haszoa

W jeden z kwietniowych poranków w Izraelu, o godz. 10.00 dźwięk syren alarmowych zatrzymał ruch w całym kraju. Wszystko zamarło. Na drogach, nawet tych najbardziej zatłoczonych, podobnie jak na autostradach, każdy pojazd stanął w miejscu. Pasażerowie i kierowcy wysiedli z samochodów. Wszyscy ludzie, w domach czy na ulicy, przerwali swoje zajęcia. Ruchliwe pasaże w centrum miasta znieruchomiały. Na plażach i w parkach odpoczywający stanęli na baczność, a uprawiający sporty zatrzymali się. Zapanowały dwie minuty bezruchu, a jedynym słyszalnym dźwiękiem był przyprawiający o dreszcze alarm.

W ten sposób każdego roku cały Izrael oddaje hołd żydowskim ofiarom drugiej wojny światowej w Jom Haszoa (Dniu Holokaustu). Ustanowiono go świętem już na kilka lat po zakończeniu wojny. W podobny sposób upamiętnia się ofiary wojen i terroru z czasów istnienia państwa Izrael w Jom Hacikaron (Dniu Pamięci), poprzedzającym Święto Niepodległości. Z tej okazji syreny alarmowe dwa razy wprowadzają cały kraj w stan szczególnej refleksji. Najpierw na rozpoczęcie święta, czyli w wieczór poprzedzający, o godz. 20.00, a następnie rano, o godz. 11.00.

Stanęliśmy w ciszy razem z narodem, z którym Bóg nas połączył

W oba dni, gdy wyły poranne syreny, byłam w pracy. Gwar biura nagle ucichł. Wszyscy koledzy i koleżanki przy sąsiednich biurkach powstali ze swoich krzeseł. Stanęliśmy w ciszy razem z narodem, z którym Bóg nas połączył. Przerwano wszystkie rozmowy, bez względu na to, jak bardzo istotne. Przez dwie minuty wszystkie wiadomości, korespondencja prasowa i raporty, nad którymi pracowaliśmy, nie miały znaczenia. Za ten spokój za oknem i za tę ziemię, na której stoimy, wielu oddało swoje życie. Przez dwie minuty wydaje się, jakby alarm miał się nigdy nie skończyć. Cały naród przeszywa ból na myśl o milionach, które zginęły w ciągu niecałych stu lat. To były babcie i dziadkowie, mamy i tatusiowie, starsi bracia i siostry, wujkowie i ciocie całego Izraela. Nie ma w Izraelu Żyda ani Żydówki, którzy nie zostaliby w jakimś stopniu dotknięci albo przez Holokaust, albo wojny w Izraelu, albo terror.

W czasie rozpoczęcia Dnia Pamięci o godz. 20.00 poprzedniego wieczoru (według biblijnej tradycji dzień zaczyna się i kończy zachodem słońca) byłam z przyjaciółmi na studium biblijnym w domu żydowskiego pisarza, który uwierzył w Jezusa. Studiowaliśmy właśnie Psalm 22, który rozpoczyna się od przejmujących słów: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Psalm 22:2). W czasie wycia syren powstaliśmy. Każdy z Pismem Świętym w ręku wpatrywał się w wersety tego szczególnego Psalmu. Za każdym razem, gdy alarm cichnie, pojawia się pewien specyficzny rodzaj rozczarowania: Czy teraz Izrael tak po prostu ma wrócić do swoich rutynowych zajęć? Czy te minuty ciszy są w stanie oddać ból pomieszany z wdzięcznością i tęsknotą nas wszystkich? Wtedy sobie uświadamiam, że przecież największym hołdem dla tych, którzy odeszli, jest to, że ich potomkowie uwierzą w Życie – w Jezusa Chrystusa – i będą żyć!

Gdy usiedliśmy na swoje miejsca, przeczytaliśmy dalszą część wołania Króla Dawida: Wy, którzy się boicie Pana, chwalcie Go! Wysławiajcie Go wszyscy potomkowie Jakuba! Bójcie się Go wszyscy potomkowie Izraela! […] Będą chwalić Pana ci, którzy Go szukają […]. Niech serce wasze ożyje na zawsze! Wspomną i nawrócą się do Pana wszystkie krańce ziemi, i pokłonią się przed Nim wszystkie rodziny pogan.[…]Przyjdą i ogłaszać będą sprawiedliwość jego Ludowi, który się urodzi, gdyż tak uczynił (Psalm 22:24.27–28.32). Amen.