Wspólny mianownik

Wspólny mianownik

Już w czasach biblijnych zwracano szczególną uwagę na obchodzenie ważnych rocznic, by serca pozostawały pełne wdzięczności, by nie popełniać tych samych błędów. W marcu wspominaliśmy biblijne święto Purim, upamiętniające uratowanie narodu żydowskiego z rąk Persów. Niecałe dwa miesiące później przypadł Dzień Pamięci o Holokauście, który obchodzony jest przede wszystkim w Izraelu i… w Polsce, gdzie co roku odbywa się Marsz Żywych.

Wiosenny czas pielęgnowania pamięci zakończymy świętem Pięćdziesiątnicy, czyli dniem Zesłania Ducha Świętego, zwanym również Zielonymi Świątkami lub Świętem Tygodni (z hebr. Szawuot). Od kilku lat to także data Światowego Dnia Modlitwy. Zgodnie z tym, co zapowiedział Pan Jezus, Święty Bóg zesłał swojego Ducha, by był dla nas Przewodnikiem i Doradcą. Stało się to po siedmiu tygodniach od… no właśnie, od którego dnia liczymy owe pięćdziesiąt dni?

Te siedem tygodni każdego roku odliczamy wspólnie – Żydzi i chrześcijanie. Jako chrześcijanie liczenie siedmiu tygodni rozpoczynamy każdego roku w niedzielę wielkanocną. Żydzi natomiast rozpoczynają odliczanie pięćdziesięciu dni od drugiego dnia Paschy. W Starym Testamencie nie znajdujemy wytłumaczenia, dlaczego liczenie rozpoczyna się właśnie od drugiego dnia tego święta, a nie od pierwszego. Otrzymujemy jedynie takie polecenie. Z Nowego Testamentu dowiadujemy się nieco więcej: pierwszego dnia Pan Jezus spożył wieczerzę paschalną ze swoimi uczniami, drugiego został ukrzyżowany.

Obojętne, czyli liczymy te dni świadomie, obojętne, czy robimy to według tradycji żydowskiej czy chrześcijańskiej – początek tego okresu jest ściśle związany z żydowskim Mesjaszem, Jezusem – z Jego śmiercią i zmartwychwstaniem. Bez względu na nasze przekonania istnieje tylko jeden wspólny mianownik dla Żydów i chrześcijan, tylko jeden dla chrześcijan różnych wyznań i światopoglądów. Krzyż i grób Jezusa to jedyne, co może nas połączyć.

Kilka miesięcy temu, obchodząc Paschę i Wielkanoc, Żydzi i chrześcijanie dziękowali Bogu za wybawienie. Ten wyjątkowy czas pozwala nam, jednym i drugim, zgodzić się co do jednego bardzo ważnego faktu: uratowała nas krew Baranka.

Żyjemy w czasach, w których potęgują się różne konflikty. Myślę, że są to czasy szczególnie bolesne dla Bożego serca. Pierwszy konflikt dotyczy Żydów i chrześcijan. To walka o to, kim jest prawdziwy Baranek Boży – czy to tylko niewinna owieczka, która musiała ponieść śmierć w Egipcie, by uratować naród od zagłady, czy raczej potężny Zbawiciel, który uratował od śmierci całą ludzkość. Drugi konflikt odnosi się do chrześcijan na całym świecie, którzy mają tendencję do spierania się o każdy szczegół biblijny i historyczny, a nawet duchowy.

Bez względu na nasze przekonania istnieje tylko jeden wspólny mianownik dla Żydów i chrześcijan, tylko jeden dla chrześcijan różnych wyznań i światopoglądów. Krzyż i grób Jezusa to jedyne, co może nas połączyć

W konflikcie tej drugiej kategorii można wyróżnić jedną wyjątkową grupę ludzi. Chrześcijanie w Izraelu, wywodzący się ze skłóconych ze sobą Żydów i Arabów, dokładają starań, by osiągnąć coś, co po ludzku jest niemożliwe. Podają sobie ręce. Szukają rozwiązań. Patrzą sobie w oczy.

W sobotę, na dzień przed pamiątką zmartwychwstania Jezusa, w Ogrodzie Grobu w Jerozolimie zgromadziła się liczna grupa chrześcijan – Żydów i Arabów. Społeczności ze wschodniej i zachodniej Jerozolimy, z Betlejem, Ramallah, Rechowot i kilku innych miast usiadły razem przed pustym grobem. „Świat próbuje nas (Żydów i Arabów) pogodzić ze sobą przy grobie Abrahama, bo to nasz wspólny ojciec. Ale to się nigdy nie uda. Dlaczego? Bo w jego grobie leży jego ciało. Nie ma w nim życia” – powiedział na uroczystości jeden z żydowskich wierzących. Dlatego jedyną nadzieją jest grób Mesjasza. Dla Żydów i dla Arabów. Dla Żydów i dla chrześcijan. Dla świata. Tylko grób Jezusa może zażegnać konflikty, bo grób ten jest pusty – a to oznacza życie.

Wspominając tej wiosny najważniejsze wydarzenia w historii, nie zostajemy w przeszłości. Czerwcowe święto Pięćdziesiątnicy nie z przypadku stało się w XXI wieku Światowym Dniem Modlitwy. Dziękując za zesłanie Ducha Świętego, możemy się modlić, by ten sam Duch przychodził do nas z objawieniem tej największej, uwalniającej prawdy, że śmierć i zmartwychwstanie Jezusa łączą nas wszystkich.

Wobec pustego grobu nie mamy już o co walczyć. Krew Baranka sprawiła, że nie jesteśmy lepsi niż Arabowie i nie jesteśmy gorsi niż naród żydowski. Dlatego świat tak desperacko potrzebuje Mesjasza – niech ta myśl towarzyszy nam w Światowym Dniu Modlitwy.