Strona główna Artykuły Numery 2011/2 (lato) Nocny patrol w wielkim mieście
nocny-patrol

Nocny patrol w wielkim mieście

Tej sytuacji nie zapomnę do końca życia. Była wystraszona, ledwo trzymała się na nogach i opierała głowę na ramieniu pastora ulicy. Ta kobieta przed chwilą wyszła z pubu, w którym chciała się dobrze bawić – teraz płakała nad swoim życiem. Zastanawiałem się, czy na ulicy w wielkim mieście można komukolwiek pomóc. W ciągu tej nocy poznałem odpowiedź.

Nasz patrol pastorski rozmawiał z doormanem. Doorman to ochroniarz pubu; jednak w przeciwieństwie do polskiego tzw. bramkarza, nie jest pracownikiem pubu, ale niezależnej firmy ochroniarskiej i, aby wykonywać swój zawód, musi zdobyć licencję z urzędu miasta. Po chwili podeszło dwóch chłopaków. Chcieli wejść do pubu, ale odmówiono im wstępu. Mimo ostrej wymiany zdań ochroniarz nie zmienił decyzji. To on ma ostatnie słowo. Zorientowałem się, że ci chłopcy to chuligani z sąsiedniego miasta. Przyjechali, ponieważ w ich rodzinnym mieście zabroniono im wstępu do pubów przez następne pół roku.

Problem z powrotem do domu

Dwie godziny później mieliśmy okazję znów ich zobaczyć. Tym razem sytuacja wyglądała gorzej. Z daleka było słychać krzyki, przekleństwa i wyzwiska. Obwiniali się nawzajem o namowę do przyjazdu tutaj i problemy z wpuszczeniem do pubu. Okazało się, że od pół godziny nie było śladu zamówionej przez nich taksówki i nie mogli dostać się do domu. Gdy tylko się zbliżyliśmy, jeden z nich skierował na nas swoją frustrację i gniew. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, co moglibyśmy w tej sytuacji zrobić, ale lider naszej grupy pastorów miał doświadczenie.

Podeszliśmy, powiedzieliśmy, że pomożemy, ale muszą się uspokoić. Kolega z patrolu zaczął negocjować z taksówkarzami, by załatwić chłopakom transport. Reszta z nas rozmawiała z nimi, modląc się jednocześnie o Bożą mądrość. Wyjaśnialiśmy, że nie mają się czego obawiać, już wkrótce dostaną się do domu. Sytuacja nieco się poprawiła, choć wciąż jednemu z nich opanowanie złości sprawiało poważny problem. Wtedy jeden z pastorów podszedł i objął go ramieniem. To był prawdziwy przełom. Chłopak momentalnie się uspokoił. Chwilę później obaj młodzi ludzie siedzieli już w odjeżdżającym samochodzie. Duch Święty dał nam mądrość, jak pomóc tym chłopakom. Teraz wiem, że ich agresja wynikała ze strachu.

Bogu na tobie zależy

Kilkanaście minut później podeszła do nas kobieta, która chciała z nami porozmawiać o Bogu. Miała niskie poczucie własnej wartości – stąd pytania typu: „Czy Bóg wie, że jestem miłą osobą?”. Niedawno doświadczyła śmierci kogoś bliskiego… Potrzebowała modlitwy i pocieszenia. Była zainteresowana chrześcijaństwem i Bogiem. Daliśmy jej kontakt do kursu o podstawach chrześcijaństwa (Alfa) oraz zapewniliśmy, że będziemy się modlić o nią i o jej potrzeby. Po półgodzinnej rozmowie pożegnaliśmy się. Odchodząc, wydawała się o wiele bardziej spokojna i odprężona.

Podczas patrolu razem z pastorami m.in. opatrywaliśmy skaleczone czoło, zbieraliśmy szklane butelki (aby nie posłużyły jako niebezpieczne narzędzia) i odprowadzaliśmy nietrzeźwą młodzież do taksówek. Rozdawaliśmy też klapki japonki dziewczynom, które miały wysokie szpilki (po wielu godzinach nie były już w stanie w nich chodzić) oraz okrywaliśmy ciepłymi kocami zziębniętych ludzi czekających na przystanku. Dlaczego to wszystko? Ponieważ wolontariusze z różnych lokalnych kościołów chcą pomagać ludziom, pokazując w praktyczny sposób, że Bogu na nich zależy! Widziałem, jak pastorzy starają się łagodzić konflikty przez rozmowę ze zwaśnionymi stronami, co przynosiło dobre rezultaty.

Pastor – czyli kto?

„Pastorem ulicy” może zostać każdy dorosły członek lokalnego kościoła – kobieta lub mężczyzna (brak górnej granicy wiekowej) – który zdecyduje się dobrowolnie poświęcić kilka godzin w miesiącu, przejdzie specjalny kurs i dostarczy zaświadczenie o niekaralności. Kurs obejmuje takie zagadnienia, jak: zarządzanie konfliktem, doradztwo, przeciwdziałanie przemocy w rodzinie, przyczyny uzależnień i podstawy udzielania pierwszej pomocy.

Pastorzy, oprócz dobrego serca, mają również głowę na karku i dbają o swoje bezpieczeństwo, a cała ich praca jest dobrze przemyślana. Działają w piątki i soboty, od 22.00 do 3.00 w nocy (a w niektórych przypadkach nawet dłużej). Przed każdym patrolem zgłaszają swoje wyjście policji i stacji monitoringu miasta. Zawsze chodzą w minimum czteroosobowych grupach, tylko w zasięgu kamer miejskich. Wyposażeni są w krótkofalówki, co zapewnia im łączność z policją, monitoringiem i ochroniarzami pubów. Większość patroli przebiega we względnym spokoju, ale gdy zaczyna się robić „gorąco”, grupa pastorów oddala się na bezpieczną odległość i prosi o pomoc policję.

Patrol modlitewny

Od listopada 2010 roku raz w tygodniu organizuję na mojej uczelni modlitwę o działalność i potrzeby pastorów ulicy. Razem z grupą studentów modlimy się o bezpieczeństwo oraz okazję do rozmów z ludźmi. Każdego tygodnia dostaję od pastorów raporty z nocnego patrolu z prośbami modlitewnymi o spotkanych ludzi. W jednym z nich znalazła się następująca notatka:

(…) W nocy dwie kobiety (imion nie znamy) upiły się tak bardzo, że zostały wyrzucone z pubu wprost na ulicę. Kiedy zjawiliśmy się na miejscu, dziewczyny siedziały na ławce, skąpo ubrane, w temperaturze poniżej zera. Okryliśmy je kocami, a jeden z nas poszedł zorganizować dla nich przejazd taksówką. Niestety, żaden z taksówkarzy nie miał zamiaru zabrać ich w takim stanie, z obawy przed zabrudzeniem samochodu. Zdecydowaliśmy się wziąć je do naszej bazy, gdzie mogły się ogrzać i umyć. Po 20 minutach trochę wytrzeźwiały i wyglądały lepiej, na tyle, żeby jeden z taksówkarzy zgodził się je odwieźć. To wydarzenie podkreśla, jak ważne jest bezpieczne miejsce, gdzie można zabrać ludzi z ulicy, aby się o nich zatroszczyć. Prosimy o modlitwę w tej sprawie.

Zadziwiająca skuteczność

Podczas mojego pierwszego wyjścia z pastorami dowiedziałem się, że po półtora roku ich działalności w trzydziestotysięcznym miasteczku spadła ilość nocnych incydentów oraz wezwań na pogotowie i policję. Warto również podkreślić, że sama obecność pastorów na ulicach w tych kluczowych godzinach przynosi pozytywne skutki dla całego miasta.

Kilka dni później usłyszałem na szkoleniu od policyjnej funkcjonariuszki, że dzięki patrolom pastorów ulicy również liczba przypadków przemocy domowej spadła o 30%. Dzieje się tak, pomimo że pastorzy w ogóle nie zajmują się przemocą domową. Najwyraźniej sam fakt, że wypełnia nas Boża obecność i służymy pomocą tam, gdzie są ludzie, ma na nich pozytywny wpływ w duchowym wymiarze.

Przekonałem się, że mimo późnej pory nocnej pastorzy mają dla ludzi nie tylko praktyczną pomoc, ale i ciepłe słowa. Zamiast pogardy i potępienia jest miłość i troska, a to w niesamowity sposób zmienia nastawienie ludzi. Kilka razy słyszałem podziękowania za tę niecodzienną pracę i prośby, by pastorzy nie przestawali tego robić! Niektórzy zaś pytali: „Kim są pastorzy i czy coś za to dostają?”. Zawsze padała ta sama, skromna odpowiedź: „Robimy to, bo kochamy ludzi i kochamy Jezusa”.

 

Street Pastors

To ponadwyznaniowa chrześcijańska organizacja założona w Londynie w 2003 roku przez Lesa Isaaca. Jej mottem jest: „Troska. Słuchanie. Pomaganie”. Zadaniem ubranych w niebieskie uniformy pastorów jest patrolowanie ulic w weekendowe wieczory. Niosą oni praktyczną pomoc i dbają o bezpieczeństwo wszystkich, którzy znajdą się wtedy w okolicach pubów i dyskotek. Organizacja odebrała wiele nagród społecznych, została też publicznie wyróżniona m.in. przez burmistrza Londynu oraz premiera Wielkiej Brytanii. Niedawno pastorzy zostali obdarzeni zaufaniem przez organizatorów Letnich Igrzysk Olimpijskich oraz Paraolimpijskich w Londynie w 2012 roku. Zaprosili oni członków Street Pastors do patrolowania ulic Londynu i zabezpieczenia imprez sportowych przez cały czas trwania Igrzysk. To jest naprawdę fantastyczne, że wielkie organizacje sportowe mają tak dobre zdanie o chrześcijańskim stowarzyszeniu! Grupa emerytowanych misjonarzy działających na całym świecie przyznała niedawno, że Street Pastors to według nich najlepsza inicjatywa ewangelizacyjna od czasów powstania Armii Zbawienia.