Burza doskonała
Burza, która się rozpoczęła, polega na uwolnieniu kilku elementów – gdy połączą się one w danym regionie, wzrastają w siłę i stają się poważnym zagrożeniem. Ale w odróżnieniu od burzy, którą możemy zobaczyć np. w filmie Gniew oceanu, ta burza nie wstrząśnie jedynie klimatem i pogodą, lecz dotknie wielu innych dziedzin i systemów tego świata: systemu religijnego, politycznego i ekonomicznego, a także konfliktów zbrojnych i wydarzeń geofizycznych.
Przychodzi czas, kiedy tych pięć dziedzin będzie się tak przeplatało, że rozróżnienie, która z nich napędza kolejne przejawy burzy, stanie się niezmiernie trudne albo nawet niemożliwe. Poważne problemy będą występowały w obrębie każdej z dziedzin, przenikać następne, a nawet się powtarzać. Każdy element może spowodować kilka następnych zdarzeń, które wywołają „efekt falowy” na skalę międzynarodową czy światową.
Niektóre fale będą większe od innych, w zależności od tego, gdzie jesteśmy i co robimy. Różne części świata zostaną dotknięte różnymi doświadczeniami. Niektóre odczują tę burzę ekonomicznie, od strony gospodarki, w innych miejscach będą to wydarzenia geofizyczne (trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów). Będą i takie, które zostaną doświadczone na wszystkich poziomach. Problem będzie polegał głównie na pokrywaniu się różnych dziedzin i szybkości następowania takich wydarzeń jednego po drugim. Nie znaczy to, że we wszystkich dziedzinach zostaniemy doświadczeni w najgorszym stopniu. W skali od 1 do 10, gdzie 10 to największe zniszczenia, w jednej dziedzinie mogą wystąpić trudności stopnia 6, w innej 8. Wyzwaniem będzie połączenie się tych problemów i ich częstotliwość. Owa burza nie będzie przelotna, ale powracająca falowo.
Żyjemy w czasach, o których pisali Ezechiel i Jeremiasz. Prorokowali, że Bóg może zesłać nieszczęście na naród, jeśli ten uparcie będzie chodził własnymi drogami. Bóg mówił do narodów wielokrotnie i różnymi sposobami.
Dlaczego burza się nasila?
Burza potęguje się, ponieważ Kościół (Ciało Chrystusa) przestał być kręgosłupem naszych narodów. Większość krajów Europy i Ameryki Północnej powstawała w oparciu o chrześcijańskie wartości tak miała funkcjonować. Chrześcijańskie fundamenty odróżniały nas od innych kontynentów. Inne narody, nawet jeśli też przyjęły chrześcijaństwo, nie miały go w swoim narodowym DNA.
Kościół powinien wskazywać światu na nieskończoną mądrość Bożą i obnażyć moce przeciwnika Boga, szatana, które rządzą w powietrzu (Ef 2:2). A nie następuje to poprzez negocjowanie z tymi mocami, ale poprzez sprawiedliwe życie. To, jak żyjemy, otwiera bądź zamyka drzwi szatanowi, by pełnoprawnie nas nękał, a nawet władał nami za pośrednictwem przywódców, którzy nie znają Bożych dróg. Od Adama i Ewy aż po dzień dzisiejszy postępowanie ludzi dawało przyzwolenie przeciwnikowi, by nas atakować i w nas uderzać. Wróg ma do nas dostęp jedynie w sytuacji, w której Boża ręka nie spoczywa na nas, a w efekcie pozostaje między nami a Bogiem pusta przestrzeń. Ten dystans powiększa się, w miarę jak odstępujemy od Jego dróg i od Niego samego.
Ilekroć człowiek oddala się od Boga, ataki następują jeden po drugim, a władze w powietrzu (władcy ciemności) wkraczają na to terytorium. Im dłużej ciemne moce panoszą się w danej przestrzeni, tym więcej ludzi przestaje rozróżniać, co jest dobre, a co złe.
W naszych krajach przywódcy powstają z wyboru społeczeństwa. Innymi słowy, lider będzie reprezentował zawsze charakter większości, bo ona takiego lidera wybierze.W końcu granice między tym, co dobre, a tym, co złe, a także między świętym a skalanym zostają zatarte. Droga do Boga przez Jezusa i Jego krzyż przestaje być absolutem. A w zasadzie już samo pojęcie absolutu rozumiane jest jako brak tolerancji, najpierw przez świat, następnie przez Kościół. Owszem, są w Kościele wyjątki, ale przeważnie za sprawą ziemskich kompromisów niebiańskie absoluty i pojęcie wieczności znikają z tego świata.
Żyjemy w czasach, o których pisali Ezechiel i Jeremiasz. Prorokowali, że Bóg może zesłać nieszczęście na naród, jeśli ten uparcie będzie chodził własnymi drogami. Bóg mówił do narodów wielokrotnie i różnymi sposobami. Za każdym razem wzywał: Zawróćcie więc każdy ze swojej złej drogi i poprawcie swoje postępowanie i swoje czyny! (Jr 18:7-12).
Co się zbliża?
Jakie konsekwencje spadają tam, gdzie ludzie z uporem trzymają się własnych dróg, w uporze złego serca? Nadejdzie czas, w którym woda będzie droższa niż olej, a miasta będą ewakuowały ludzi, bo wystarczy zasobów wody dla wszystkich mieszkańców: […] spuściłem deszcz na jedno miasto, a na drugie miasto go nie spuściłem […] (Am 4:7). Trzęsienia ziemi sięgną nie tylko miejsc nakładania się płyt tektonicznych, ale i głębi lądów. Antysemityzm wzrośnie wprost proporcjonalnie do wzrostu cen paliwa. Brudna bomba (bomba radioaktywna – przyp. tłum.) wybuchnie na wybrzeżu. Wystąpią burze z ogromnym gradem, np. w ciągu 24 godzin napada ok. 60 cm deszczu; w 6 godzin pojawi się prawie metr śniegu. Rekordowe tornada o prędkości ponad 560 km/h dotkną miejsc, w których nigdy wcześniej nie wystąpiły. Zbiory spadną ze względu na nieoczekiwane zarażenia śniecią, a susza i zniszczenia spowodowane przez burze dramatycznie ograniczą zasoby naturalne i okroją zapasy żywności.
CO MOŻE ZROBIĆ KOŚCIÓŁ?
Przed Ciałem Chrystusa stoją teraz cztery główne cele. Przede wszystkim, Kościół musi powrócić do poznania Boga i Jego dróg, zamiast wciąż uczyć się o Bogu. Zastąpiliśmy Bożą moc schematami, objawienie – samorządem i racjonalizowaniem, a Boże serce – zdolnościami organizacyjnymi.
Po drugie, Kościół musi nauczyć się raz jeszcze, jak wzmacniać wiarę. Jesteśmy słabi i bardzo łatwo się poddajemy, kiedy nadchodzi kryzys. Nie zostaliśmy wystarczająco wypróbowani i utraciliśmy stanowczość. Bardzo mało rozumiemy z planów wroga. Nie potrafimy obronić naszej wiary bez wpadania w złość, dlatego na scenie politycznej tak mało silnych, czystych i duchowych głosów reprezentuje ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa. Utraciliśmy umiejętność świadczenia o tym, kim Bóg jest – świadczenia, które przekonuje innych, odważnie mówi, że Bóg nadal jest Bogiem i jest prawdziwy. Utraciliśmy moc świadectwa, które objawia Boga w osobisty sposób w tym bezosobowym świecie, które mówi: „To, co robię i jak żyję, dowodzi, że Bóg istnieje”.
Po trzecie, Kościół musi powrócić do zakochania się w Bożym Słowie i do wiary, że Jego Słowo jest niezawodne i nieomylne. To oznacza także, że Kościół powróciłby do przekonania, zrozumienia i świadomości, że Bóg jest doskonały i prowadzi do Niego tylko jedna droga: Mesjasz Jezus. Potrzebujemy nowego objawienia Bożej mocy w jej nieskończoności, objawienia, że Boża wiedza jest nieograniczona, Jego obecność jest zawsze przy nas, a On sam nigdy się nie zmienia. Na własne potrzeby uczyniliśmy sobie Boga małym.
Po czwarte, musimy zwołać i ogłosić święte zgromadzenia, by pokutować i zjednoczyć się w poście w różnych miejscach kraju – w czasie przeznaczonym na to, by przybliżyć nasze serca do Boga. Potrzebny jest czas powrotu do Boga i pokutowania za to, że ludy, które nie znają prawdziwego Boga, mówią: Gdzie jest ich Bóg? (Jl 2:12-17).
Zażegnać kryzys
Kryzysy są zawsze efektem odejścia od Bożych duchowych praw i naśladowania innych, fałszywych bogów. Bóg pozwala na nieszczęścia, byśmy przybliżyli się do Niego. Co to praktycznie znaczy? Znaczy to, że Bóg pozwala nam ponieść konsekwencje – zebrać owoc tego, co siejemy. Chodzenie Bożymi drogami przynosi błogosławieństwo i pełnię życia, natomiast chodzenie drogami „boga tego świata” przyniesie owoc tych dróg: rozpad relacji, zniszczenie, zepsucie i w końcu śmierć. Dokonujemy wyborów, które potem nas kształtują. Niestety zbudowaliśmy sobie już całą historię złych wyborów. W całym Piśmie Świętym czytamy, że podczas kryzysów ludzie wracali sercem do Boga, a On ich zawsze wysłuchiwał i działał, by im pomóc. Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem […] (Jr 29:12-13). Zacznijmy szukać Pana… a znajdziemy Go. Pamiętajmy, że nadal mamy Jego obietnicę, iż – gdy odwrócimy się od swoich złych dróg – Bóg uleczy naszą ziemię.