nowe-poruszenie

Nowe Boże poruszenie

Po tragicznych wydarzeniach z 10 kwietnia tego roku każdy Polak, zarówno w kraju, jak i za granicą, musiał zmierzyć się z tym, co się stało. Polski polityk Parlamentu Europejskiego, Jacek Saryusz-Wolski, powiedział, że wszelkie słowa są zbędne, a sytuacja wymaga zadumy i modlitwy, bo to znak od Boga. Bóg chce nam coś powiedzieć. Czy Go słyszymy?

Nie jest moim zamiarem ustosunkowywanie się do tego bolesnego wydarzenia. Szum medialny dostarcza nam wielu informacji i komentarzy. Odpowiedzialnością każdego z nas jest pytać się Ducha Świętego, co jest Bożą prawdą, a co nią nie jest. Jestem przekonany, że Bóg chce nam coś powiedzieć: każdemu z nas osobiście, jak i całemu narodowi. Oczy świata zostały zwrócone po raz kolejny w kierunku Polski. Tym razem w sposób szczególny, z wyrazami nowego zrozumienia dla tragicznej historii narodu polskiego. Wiele krajów ogłosiło żałobę, zmieniono programy telewizyjne – nawet w samej Rosji. Napłynęły kondolencje, pełne bólu i współczucia, wszyscy byli zaskakująco powściągliwi w słowach.

Zastanawiając się nad tymi wydarzeniami, chcę odwołać się do dwóch fragmentów biblijnych. Pierwszy to słowo, które Bóg przekazał przez proroka Izajasza. Izajasz pisze o śmierci króla Uzjasza, który był jego wujem: W roku śmierci króla Uzjasza widziałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj Jego szaty wypełniał świątynię. (…) I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, (…) gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów. (…) Potem usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie! (Iz 6:1-8).

Kto tam pójdzie?

Bóg zadał pytanie: Kto TAM pójdzie? Kto uda się do tych, którzy są poza świątynią? Dzisiaj dotyczy to wszystkich tych, którzy są poza Ciałem Chrystusa, miejscem szczególnej Bożej obecności. W Ewangeliach czytamy o tym, jak Pan Jezus wysyłał uczniów do różnych miejsc i zadań. Posyłał ich jednak zawsze tylko tam, gdzie sam zamierzał się udać. Pan Bóg pyta dzisiaj ludzi wierzących, którzy poznali Go osobiście, kto będzie poruszał się razem z Nim. Izajasz długo się nie wahał. Zawołał: Oto jestem, poślij mnie. Tę odpowiedź poprzedzała refleksja pokory wobec świętości Boga: Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg (…), gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów (Iz 6:5). Przekonanie, że po spotkaniu ze świętością Boga czeka człowieka niechybna śmierć, przewija się przez cały Stary Testament. A jednak nikt z takich mężów Bożych jak Jakub, Mojżesz, Eliasz i Izajasz nie zginął. Pan Jezus to przypieczętował: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5:8).

Wiele razy ogłaszano duchowe przebudzenie dla naszego narodu. Entuzjazmu nie starczało na długo. Bóg daje nam kolejną szansę. Znowu oczy całego świata patrzą na nas, na Polaków. Tym razem jednak w inny sposób. Nawet nie tak, jak wtedy, gdy Solidarność inspirowała wszystkich do walki o wolność bez rozlewu krwi. Inaczej niż wtedy, gdy zmarł papież i wydawało się, że ten osierocony naród potrafi zjednoczyć się w smutku i żałobie.

To prawda, że naszemu narodowi trudno oderwać się od swojej bolesnej, a nawet okrutnej przeszłości. Wypadek w Smoleńsku też wpisuje się w ten bolesny scenariusz. Data tragedii w Katyniu i to miejsce będą miały podwójną symbolikę na zawsze. Oto 70 lat po tragedii, która rozegrała się w lasach katyńskich, prawda o tych wydarzeniach, przez lata ukrywana i negowana, została ujawniona całemu światu. Ziemia odsłoni krew na niej przelaną i już nie będzie ukrywała swoich zabitych (Iz 26:21b). Przez ten tragiczny wypadek w Smoleńsku Bóg zamyka kolejny, 70-letni rozdział historii naszego narodu.

Pięknie ujął to Roger Cohen, autor artykułu Glory of Poland (Chwała Polski), który ukazał się w gazecie The New York Times 13 kwietnia 2010 r. Cytując znaczące słowa Donalda Tuska, autor napisał: „Słowa prawdy mogą zmobilizować i wprowadzić dwa narody na drogę pojednania. Czy jesteśmy zdolni do przekształcenia kłamstw w pojednanie? (…) Dlatego nie mówcie mi, że okrutnej historii nie można pokonać… Nie mówcie mi, że kłamstwa przetrwają na zawsze. Zapytajcie Polaków. Oni wiedzą”.

Po erze ruchu oporu – Solidarności – nasz Naród stoi u progu solidarności duchowej, także po to, by znowu zainspirować inne narody. By odzyskać dla Boga cały kontynent Europejski, na pozór utracony

Co Bóg do nas mówi?

Tak jak po 70 latach niewoli babilońskiej naród izraelski został wezwany do powrotu do swojej ziemi i do obudowania świątyni, Bóg chce powiedzieć nam, Polakom, coś bardzo ważnego, a w szczególności swojemu Kościołowi w Polsce. To od nas teraz zależy, czy wytrwamy niewzruszeni w Prawdzie, by nie tylko zamknąć trudną przeszłość, ale nade wszystko otworzyć się na dobrą przyszłość, którą Bóg zaplanował dla naszego narodu.

Bóg mówi do nas dzisiaj: Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam PRZYSZŁOŚĆ (oderwać od złej przeszłości) i natchnąć nadzieją. (…) A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem(czystym sercem), objawię się wam – mówi Pan – odmienię wasz los (Jr 29,11-14a).

Bóg zapowiedział koniec niewoli duchowej i odbudowanie jasności Kościoła jako zbiorowości ludzi świadomie wierzących w Jezusa Chrystusa, bez względu na przynależność denominacyjną. Bóg już wyruszył. To objawienie musi w pierwszej kolejności przyjść do samego Kościoła. Ludzie wierzący muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, co znaczy szukać Boga całym sercem. Czystym sercem, jak jest to powiedziane w wersecie: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. To nowy czas, by w prawdzie i przebaczeniu, już bez obciążeń, bez żalu i rozgoryczenia, bez zafałszowania historii, jako naród uwolniony poprzez prawdę, wejść w nowy etap historii.

Ludzie, którzy wierzą w dzieło Jezusa Chrystusa, pierwsi muszą usłyszeć to, co Bóg mówi do całego narodu. Bóg wodzi oczyma po całej ziemi i wypatruje tych, których serca skłaniają się ku Niemu. Już nie czas, by się ociągać. To my musimy uchwycić się kraju Jego szaty i pobiec za Nim, wołając: Oto jestem, poślij mnie! Bóg swoje plany będzie realizował poprzez Ciało Jezusa Chrystusa, które musi wyzbyć się kompleksów, strachu, wstydu i nie bać się współpracować z Pocieszycielem – Duchem Świętym – oraz z naszym Orędownikiem i Obrońcą – Jezusem Chrystusem, by Boże marzenia dla Polski się ziściły. Nie może też współpracować z oskarżycielem, który dzień i noc oskarża braci.

Prorok Jeremiasz otrzymał posłannictwo bardzo podobne do tego, które opisał Izajasz. Ludzie chcieli usłyszeć za jego pośrednictwem głos Boga, ale nie byli Mu posłuszni. Co Bóg odpowiedział na to Jeremiaszowi? – Nie pozostawiaj ich, idź z nimi. Prorok miał chwile zwątpienia, czytamy o tym w Trenach (3:18-26). Jeremiasz był skupiony na udręce, na cierpieniu, patrzył do swojego wnętrza i kiedy już był gotów poddać się utrapieniom – czytamy, co odkrył w swoim sercu: To biorę sobie do serca i w tym moja nadzieja, niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie Jego nie ustaje. Każdego poranka objawia się na nowo (Tr 3:21-23a). Jeremiasz zobaczył Boży płomień, który dodał mu otuchy i nadziei. Duch Boży w trzecim rozdziale Przypowieści Salomona (w. 5-6) woła: Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!

Nie próbujmy wszystkiego racjonalizować. Bóg przychodzi z upamiętaniem do Polski. Dotyka wszystkich obywateli w różny sposób. Pyta każdego z nas: Kiedy powstaniesz i pójdziesz ze Mną, by zmienić oblicze tej ziemi? Polska ziemia jest już oczyszczona z przelanej na niej niewinnej krwi, jest uleczona i gotowa na zstąpienie Bożej chwały i świętości. A ty jesteś gotowy?

Czas, by spotkać się z Bogiem osobiście

Musimy odwrócić się od swoich grzechów, bo tylko ludzie czystego serca będą oglądać Boga. Bóg chce spotkać się twarzą w twarz z każdym z nas. To już nie czasy Mojżesza, kiedy lud chciał rozmawiać z Bogiem tylko za pośrednictwem tego jednego człowieka. Po każdym spotkaniu Mojżesza z Bogiem jego oblicze emanowało Bożą chwałą. Dzisiaj, dzięki Jezusowi, wszyscy możemy i potrzebujemy spotykać się na nowo z Bogiem każdego dnia, żeby nasze twarze zajaśniały Jego blaskiem.

Często skupiamy się tylko na trzech latach publicznej służby Pana Jezusa. Zapominamy o tym, co Jezus czyni aż do teraz, przez ostatnie dwa tysiące lat. On nie zaprzestał swojej służby ze względu nas, ludzi, i swój Kościół. Po dziś dzień oręduje za nami i wstawia się przed tronem Ojca w Niebie. Pięknie ujął to John Ortberg w swojej najnowszej książce, Życie, jakiego pragniesz:

Historia nie należy do wpływowych, bogatych władców, armii, korporacji czy globalnych imperiów medialnych. To, co oni robią niezależnie od Boga, przez jakiś czas może wyglądać imponująco. Lecz nadejdzie dzień, w którym wszystkie ludzkie działania zostaną rzucone na stos popiołów martwej przeszłości i będą zapomniane. Historia należy do wstawienników – tych, którzy wierzą i swoimi modlitwami sprawiają, że przyszłość się urzeczywistnia. Wstawiennictwo jest tym, czym teraz zajmuje się Jezus. Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami (Rz 8:34). Jego posługa nauczania trwała trzy lata. Jego posługa wstawiennictwa trwa już dwa tysiące lat.

Gdy jesteśmy w swoim domowym zaciszu, z rodziną, wtedy jest czas i miejsce, żeby wylewać serca przed Bogiem. Kiedy schodzimy się jako Kościół, mamy ogłaszać wielkie dzieła Boga.

Co Bóg dzisiaj czyni?

To już czas, żeby odwrócić się od swojego wnętrza i dostrzec to, co Bóg czyni dla całego narodu. Mogą się pojawić rzeczy, z którymi się nie zgadzamy. Będą rozczarowania, nawet co do siebie nawzajem. Jednak Bóg przychodzi i przypomina: bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami (Ef 6:12). Nie obrażaj się. Nie uprzedzaj się. Przeciwstaw się temu, co złe, i nie chowaj urazy. Duch Święty przychodzi do Kościoła z nowym poziomem świadomości – by się przeciwstawić złu i by uwalniać ludzi od wpływu zła. Niech Boża chwała i świętość dotkną ziemi w nowy sposób. Święty, suwerenny Bóg jest w kontroli wszystkich wydarzeń życia. I mówi: Doświadczajmy i badajmy nasze drogi i nawróćmy się do Pana! Wznieśmy nasze serca i nasze dłonie do Boga (Tr 3:40-41). Po erze ruchu oporu – Solidarności – nasz naród stoi u progu solidarności duchowej, także po to, by znowu zainspirować także inne narody. By odzyskać dla Boga cały kontynent europejski, na pozór utracony. Znowu jesteśmy w miejscu historii, w którym cały świat uważnie patrzy, co się dzieje w Polsce.

Może nie zapewniliśmy wystarczającej ochrony modlitewnej naszym przywódcom. Zabrakło boju modlitewnego o wszystkich rządzących. Ale możemy wyruszyć teraz. Stoimy przed nowymi wyborami – prezydenta, senatorów, parlamentarzystów. Bóg chce, byśmy modlili się o właściwych ludzi dobrego wpływu. Upewnijmy się, czy sami idziemy właściwą drogą.

Bóg chce do nas mówić i dzisiaj przez znaki, cuda, proroctwa i poprzez bardzo subiektywne prowadzenie na poziomie serca. Ale nawet to wszystko przeminie. To, co pozostanie na całą wieczność, to Boże Słowo. Jego Słowo nigdy nie przeminie.

Rola Kościoła

Bóg nie ukrywa swoich planów przed swoim Kościołem. On zawsze objawiał Kościołowi to, co ma się wydarzyć. Bóg zapowiadał wiele rzeczy wcześniej, ale tego nie rozumieliśmy. Jako Kościół Jezusa Chrystusa jesteśmy w nowym miejscu. Czasu mamy coraz mniej, ale mamy Boga i możemy iść tam, gdzie On prowadzi. Od naszego zaangażowania zależy, jak szybko nastąpią dobre zmiany. Bóg przychodzi do naszego narodu, by polski naród powstał. By spotkał się z Chrystusem w nowy sposób. By spotkał się już nie z dzieciątkiem w betlejemskim żłobie, ale z Jezusem Chrystusem – Bogiem wcielonym, Panem Panów i Królem Królów. Ten naród dojrzewa do tego, by spotkać się bezpośrednio ze Zbawicielem. By klęknąć u stóp krzyża, który jest pusty. By zobaczyć, że grób też jest pusty. By przekonać się, że Jezus aż dotąd oręduje u Boga Ojca za nami. Dlatego i my musimy z większym zaangażowaniem dołączyć do naszego Orędownika i najbardziej oddanego Wstawiennika. Przez nasze usilne modlitwy sprowadźmy na ziemię to, co Pan Bóg zaplanował już w niebie.