mezczyzna-bezpieczny

Mężczyzna bezpieczny

Jeszcze kilka wieków temu mężczyźni byli uważani za niebezpiecznych. Wszczynali nieraz awanturnicze wyprawy na różne kontynenty, ryzykowali życiem. Obecnie to słowo ma nowe znaczenie. Dziś bardziej widoczni stają się mężczyźni pozbawieni poczucia bezpieczeństwa. Nazwałem ich: (nie)bezpieczni. W dzisiejszym świecie mężczyźni nie zawsze potrafią się odnaleźć. Coraz częściej myślą o sobie jako o osobach drugiej kategorii. (Nie)bezpieczny mężczyzna czuje, że musi udowodnić swoją wartość. Pokazać otoczeniu, że jest kimś

To był jeden z tych dni, który wydaje się, że minie bez większych wstrząsów i zawirowań. Moja piękna żona, jadąc windą, spojrzała na mnie ciepłym wzrokiem i zadała mi pytanie związane z naszą dyskusją przed jej kolejną publikacją: „Jak się czujesz z tym, że wydaję nową książkę?”. Jak ja się czuję? Przez myśl przemknęła mi prawidłowa odpowiedź i błyskawicznie wyrzuciłem ją z siebie: „Super! Bardzo się cieszę, że się tak rozwijasz”. Przez kolejne dni zastanawiałem się mocno nad tym, jakie są moje prawdziwe, głębsze odczucia. Czy rzeczywiście czuję się w pełni szczęśliwy? Czy też w ukrytych czeluściach mojego serca znajdują się pokłady zawiści, czarne dziury zazdrości, a może… pytania o swoją wartość?

MĘSKA POSTAWA

Są takie fragmenty Biblii, które wywołują pewien dyskomfort. Są też takie, które nagle nas zaskakują. Wyzwalaczem tych reakcji może być silne przeżycie lub inna osoba. Jednym z takich fragmentów Pisma Świętego jest dla mnie 31 rozdział Przypowieści Salomona. Chociaż mówi on o ideale kobiety, mogłem w tej przypowieści zobaczyć inną kwestię. Zdecydowanie męską. Warto spojrzeć na to, jak zachowuje się mąż tej wyjątkowej kobiety. Co robi, a czego nie robi w związku z jej działaniem? Myślałem, że postępowanie męża w tej przypowieści to jedynie reakcja na działanie żony. Przyglądając się jednak uważnie tym słowom, zauważyłem, że to mężczyzna jest tu sprawcą! To jego decyzje otwierają żonie drzwi do kolejnych odpowiedzialności, pozwalają jej rozwijać się, pomnażać talenty, finanse i postawę hojności. Zatem mężczyzna jest kluczem. Może on umożliwiać rozwój, radość, satysfakcję, ale może również burzyć, niszczyć i zniechęcać. Może otwierać drzwi, ale i je zamykać. Zastanawiałem się, jak to wygląda na co dzień w naszych domach. Jak jest w moim domu…?

(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA

Jeszcze kilka wieków temu mężczyźni byli uważani za niebezpiecznych. Wszczynali nieraz awanturnicze wyprawy na różne kontynenty, ryzykowali życiem. Obecnie to słowo ma nowe znaczenie. Dziś bardziej widoczni stają się mężczyźni pozbawieni poczucia bezpieczeństwa. Nazwałem ich (nie)bezpiecznymi. Powody są różne: brak zdrowego ojcostwa, niepewność w świecie, gdzie najbardziej liczy się nie siła fizyczna, umiejętność polowania czy wola walki, a inteligencja emocjonalna, empatia i umiejętność budowania relacji. W dzisiejszym świecie mężczyźni nie zawsze potrafią się odnaleźć. Coraz częściej myślą o sobie jako o osobach drugiej kategorii.

(Nie)bezpieczny mężczyzna czuje, że musi udowodnić swoją wartość. Pokazać otoczeniu, że jest kimś. Przychodzi mi na myśl film sprzed kilku lat – Shrek. Dla naszej rodziny był to przebój. Nasza córka była wtedy małym szkrabem, więc wiele razy oglądaliśmy z nią ten film. Do dzisiaj w naszych rozmowach pozostały okruchy tamtych zabawnych dialogów: „O, a ty się księcia z bajki spodziewałaś?”. Wyraźnie zapamiętałem scenę, w której ciasteczkowy ludzik, stojąc na torcie weselnym, wbija figurkę Lorda Farquaada głęboko w ciasto, uderzając go po głowie. Kiedy oglądam tę scenę, od razu narzuca mi się skojarzenie: możesz być wielki, jeśli uczynisz ludzi będących obok ciebie mniejszymi. Bajecznie proste! Ten sposób myślenia jest nam nieraz bliski, taki swojski. Nie znam na tyle mentalności innych narodowości, aby się o tym wypowiadać, ale wydaje mi się, że wbijanie innych w ziemię to jedna z tych dyscyplin, w których spokojnie moglibyśmy awansować, jako naród, do finałów mistrzostw Europy. A może i świata?

(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA A POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI

Wbijanie kogoś w ziemię wymaga odpowiedniego (najlepiej słabszego lub nieobecnego) przeciwnika. Co zatem robimy, aby poczuć się lepiej? Niestety, okazuje się, że nikt (no, może poza podwładnymi w firmie) nie nadaje się do tego lepiej niż członkowie rodziny. Często próbujemy podnieść swoją wartość ich kosztem. Wystarczy się rozejrzeć po pokojach. Przecież zawsze znajdzie się coś, co można komuś wytknąć. Żona przygotowała obiad nie tak, jak trzeba. Zupa może być za gorąca albo za zimna. Kotlet źle wysmażony. Zakupy zbyt duże. Po żonie kolej na dzieci. Po dzieciach kolej na uwagi o nieobecnych: przełożonych w pracy, kolegach, duchownych. Wydaje nam się, że kiedy krytykujemy i poniżamy osoby nieobecne lub słabsze od nas, jawimy się innym jako ci jedyni sprawiedliwi, mądrzejsi, lepsi. Jeśli oni (osoby, które krytykujemy) będą mniej wartościowi niż my, wtedy na ich tle będziemy wyglądać korzystniej.

Mężczyzna bezpieczny nie potrzebuje nikogo poniżać. Wie, kim jest. Nie potrzebuje poczucia wyższości. Nie musi być pierwszy. Nie stara się być ważniejszy od innych. Rozpoznamy go po pełnych zachęty słowach, które wypowiada pod adresem innych osób. Cieszy się ich powodzeniem i osiągnięciami. Taki mężczyzna mówi do swojej żony: Jest wiele dzielnych kobiet, lecz ty przewyższasz wszystkie! (Przyp. Sal. 31:29). Mężczyzna prawdziwie bezpieczny zna Boga i jest znany przez Niego. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie rozliczany na podstawie porównywania z innymi. Kiedy patrzy na swoją małżonkę dostrzega w niej piękno, zanim ono ujawni się światu niczym diament. Na początku może to być tylko nieoszlifowany kamień szlachetny, ale już wtedy ma ogromną wartość. Może przekształcić się w klejnot, który budzi zachwyt.

Mężczyzna bezpieczny nie potrzebuje nikogo poniżać. Wie, kim jest. Nie potrzebuje poczucia wyższości. Nie stara się być ważniejszy od innych. Rozpoznamy go po pełnych zachęty słowach, które wypowiada pod adresem innych osób

(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA A KONTROLA

Z wielu powodów nasze poczucie bezpieczeństwa jako mężczyzn zostało zachwiane. Podobnie jak słynny siedmiokilometrowy most na Wołdze, falujemy pod każdym podmuchem przeciwności. Boimy się stracić kontrolę nad otoczeniem, bo mogłoby zmienić się w kierunku, jakiego nie oczekiwaliśmy. Obawiamy się wypuścić z rąk to, co kontrolujemy. Boimy się, że musielibyśmy potem ponosić konsekwencje błędnych decyzji, że się ośmieszymy. (Nie)bezpieczny mężczyzna próbuje kontrolować wszystko i wszystkich. W jego otoczeniu nie można samodzielnie podjąć żadnej decyzji. Zwykłe zakupy są tematem sporów i dyskusji. Zakup kosztowniejszej rzeczy ciągnie się miesiącami.

Mężczyzna bezpieczny uczy swoje otoczenie odpowiedzialności i pozwala na błędy. Jest świadomy, że nie zawsze wszystko udaje się nam za pierwszym razem. Pamięta swoje pierwsze próby jazdy na rowerze. Obite kolana, porysowany lakier jednośladu kolegi oraz skaleczenia i ból. Nie wiadomo, która z konsekwencji upadku bardziej wywoływała łzy. Ale po kilku zaliczonych rowach i krzakach – udało się! Bez trzymanki! Jednak puścić kierownicę kontroli życia jest dużo trudniej. Dlatego warto się przygotować. Nie zakładać, że wiemy wszystko. Jeśli możemy, nauczmy ludzi, którzy znajdują się wokół nas, tego, czego nauczył nas Bóg. Uczmy się również z ich doświadczeń. Podejmijmy decyzję, by zaufać, że inni także będą podejmować dobre, właściwe decyzje. Serce małżonka ufa jej (Przyp. Sal. 31:11). Bezpieczny mąż z Księgi Przypowieści wie, że jego żona żyje w bojaźni Boga i będzie chciała dokonywać właściwych wyborów. Pozwala jej na zarządzanie domem i podejmowanie różnych decyzji, np. co do wspierania ubogich. Pozwala jej na zakup ziemi. Nie musi wszystkiego kontrolować, bo zna swoją żonę. Diament staje się coraz piękniejszy. Efektem zaufania ze strony męża jest nie tylko samo piękno żony i jej rozwój. Dzięki temu, że mąż nie zajmuje się jej kontrolowaniem, sam może podjąć nowe wyzwania. Zasiada w radzie starszych kraju (Przyp. Sal. 31:23b). Ma nowe odpowiedzialności i pomaga innym.

(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA A PRAWDA

Jednym z największych lęków każdego mężczyzny jest strach przed porażką. A zwłaszcza strach przed porażką w oczach ukochanej kobiety. Boleśnie zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo niedoskonali jesteśmy – pełni dobrych chęci, ale i ograniczeń, chociażby czasowych. Otoczenie, w tym nasze żony, potrafi mniej lub bardziej precyzyjnie wskazać nam nasze błędy: niezapłacony podatek, mandat za zbyt szybką jazdę, popsute drzwi szafki, „dawno obiecane” naprawy. (Nie)bezpieczny mężczyzna zawsze ma setki wymówek. Okoliczności wręcz sprzymierzyły się przeciwko niemu. Miał dobre chęci, ale wyszło… jak zawsze. Dąży do ukrycia prawdy. (Nie)bezpieczny mężczyzna nie chce, aby ujrzała ona światło dzienne. Boi się, że okaże się gorszy, niekompetentny. Tymczasem świat mówi mu, że musi być lepszy od innych. Przystojniejszy, zdolniejszy, bogatszy. Trudno mu zaakceptować prawdę, że w niektórych dziedzinach jego żona jest bardziej utalentowana i nierzadko lepiej wykształcona, że w wielu sytuacjach to ona ma rację, a nie on. Dobra wiadomość jest taka, że prawda nie musi być bolesna. To zależy od naszej postawy. Możemy próbować zagłuszyć prawdę, podnosząc głos o kilka decybeli. Możemy też uciekać przed nią: w pracę, w nałóg. Ale prędzej czy później dogoni nas, stanie przed nami w całej okazałości i… zaniemówimy.

Dla mężczyzny z opisanego fragmentu Przypowieści Salomona prawda stanowi okazję do świętowania. Ogłasza on całemu światu, że jego żona jest wyjątkowa i godna uznania. Oddajcie jej, co się jej należy! Niech ją w bramach wysławiają jej czyny! (Przyp. Sal. 31:31). Bezpieczny mężczyzna cieszy się, że jego żona może być bardziej utalentowana od niego. A nawet, że może częściej mieć rację. Nie musi sobie ani jej niczego udowadniać. Nie musi zawsze mieć racji. Mężczyzna bezpieczny nie zamierza nikogo umniejszać, wręcz przeciwnie. Zdaje sobie sprawę, że podobnie jak odnaleziony i dobrze szlifowany diament staje się brylantem, tak też dzieje się z nim oraz ludźmi dookoła niego. Efekty widać zwłaszcza w naszej piękniejszej połówce. Czy nie lepiej, by promieniowała blaskiem? Uśmiechem? Pasją?

CZY JESTEM MĘŻCZYZNĄ BEZPIECZNYM?

Po kilku dniach rozmyślań nad celnym pytaniem mojej żony zobaczyłem, jak łatwo jest wyrzucać z siebie słowa „poprawne politycznie”. Modlę się, aby Bóg zbadał mnie i pokazał, czy jestem mężczyzną bezpiecznym. Zobaczyłem, że naprawdę jestem szczęśliwy z powodu dokonań mojej żony. Moim pragnieniem jest, by ona rozkwitała. Dostrzegłem jednak, że Bóg ma ze mną jeszcze dużo pracy, abym był człowiekiem bezpiecznym – niczym mąż dzielnej kobiety z 31 rozdziału Przypowieści. Muszę pamiętać, że poczucie bezpieczeństwa łączy się z moim wyobrażeniem o Bogu, sobie samym i otoczeniu. A ja często się mylę. Jak każdy z mężczyzn, muszę przyjąć Boże rozwiązania. Dowiedzieć się, co Bóg myśli o mnie. To On jest Prawdą. Dlatego czasami wbrew osobistym doświadczeniom i emocjom, muszę zdecydować, że uwierzę Stwórcy, a nie stworzeniu, czyli sobie.

Jakie myśli wywołują w nas słowa: prawda, kontrola, poczucie własnej wartości? Czy powiedziałbyś o sobie, że jesteś mężczyzną bezpiecznym? Jeśli nie, możesz rozpocząć proces zmiany myślenia. Spójrz Bożym wzrokiem na siebie i na swoją żonę. Możesz przyczynić się do tego, że twoja żona rozkwitnie dla Boga. Karm się razem z nią Bożym Słowem, pomóż odkryć jej obdarowania i talenty, pozwól rozwijać się jej w tych dziedzinach, w jakich uzdolnił ją Bóg. Zachęcaj do podejmowania inicjatywy, rozwijania talentów i pasji. Dzięki temu ty także będziesz miał pomoc, a Bóg będzie mógł używać cię do nowych wyzwań.