Strona główna Artykuły Numery 2011/3 (jesień) Masz dobrą wiadomość w… TV
masz-dobra-wiadomosc-w-tv

Masz dobrą wiadomość w… TV

Z Krzysztofem Rompą – założycielem i dyrektorem Chrześcijańskiej Agencji Telewizyjnej WJM – rozmawia Malina Kucharska

Kiedyś ewangelia była głoszona na areopagu i na miejskich placach – tak aby jak najwięcej ludzi mogło ją usłyszeć. Dziś największe audytorium gromadzi się przed telewizorami, jednak niewielu śmiałkom udaje się rozgłaszać tą drogą dobrą nowinę. Krzysztof Rompa jest jednym z nich.

Co oznacza nazwa WJM?

WJM to skrót od „Wszystko jest możliwe”. Tworzymy programy, które pokazują, że Bóg jest w stanie każde zło zamienić w dobro, smutek w radość, przynieść uzdrowienie ducha, duszy i ciała. „Wszystko jest możliwe” to tytuł pierwszego cyklu reportaży, jaki udało nam się wyprodukować. W 2006 roku pod tą samą nazwą zarejestrowaliśmy agencję telewizyjną.

 

Opowiedz o programach, które tworzycie.

Działalność rozpoczęliśmy wspomnianym cyklem reportaży. To poruszające historie ludzi, którzy przeżyli tragedie rodzinne, poplątali sobie życie, wpadli w narkomanię, alkoholizm, weszli na drogę przestępczą, cierpieli z powodu rozwodu, depresji, chorób. Dzięki Bożej interwencji każda z tych opowieści ma szczęśliwe zakończenie. To wspaniałe świadectwa Bożego działania. Od marca trwają prace nad nową serią pt. „Znani o Biblii”. To cykl rozmów z osobami znanymi z telewizji, ze świata muzyki, show biznesu, polityki i nie tylko. Goście programu mówią o Biblii – o tym, dlaczego ją czytają, w jaki sposób jej treść wpływa na ich życie, dzielą się swoimi refleksjami na jej temat.

 

Czy możesz zdradzić coś więcej? Kto będzie wśród zaproszonych gości?

W pierwszym odcinku rozmawiamy z Anną Jamróz – Miss Polski 2009. W kolejnych odsłonach widzowie dowiedzą się, jaki wpływ Słowo Boże ma na życie m.in. Johna Godsona, Natalii Niemen czy mecenasa Sylwestra Nowakowskiego – pełnomocnika rodzin ofiar katastrofy samolotu CASA.

 

W tym roku mijają trzy lata, odkąd Wasze programy są emitowane na kanale religia.tv. Jaki jest odzew?

Każdy odcinek ogląda około 120 tysięcy osób. Otrzymujemy od widzów e-maile z prośbami o modlitwę, podziękowania oraz podnoszące na duchu informacje, że programy są im potrzebne. To bardzo zachęca do pracy. Kiedyś pastor zaprzyjaźnionego z nami kościoła z Częstochowy zaproponował, że spróbuje załatwić emisję reportaży w telewizji kablowej w pobliskim mieście. Udało się. Podczas emisji na ekranie wyświetlał się adres kościoła. W ciągu dwóch miesięcy, kiedy emitowane były programy, trafiło tam czterech widzów.

 

Telewizja to świetne narzędzie, żeby głosić dobrą nowinę. Gdy będziemy dzielić się ewangelią tylko z ludźmi z najbliższego otoczenia, wciąż pozostanie wielu, którzy nie będą mieli okazję jej usłyszeć

 

Każdy odcinek serii „Wszystko jest możliwe” kończy modlitwa nawrócenia. Co się później dzieje z osobą, która nawróci się, oglądając program w ogólnopolskiej telewizji? Jak może odnaleźć społeczność chrześcijan, w której będzie wzrastać? Czy kierujecie takie osoby do konkretnych kościołów, dajecie jakiś kontakt?

Na stronie internetowej agencji znajduje się mapa z podziałem na województwa. Są tam podane adresy kościołów, które znamy i możemy polecić. Współpracujemy z różnymi wspólnotami chrześcijańskimi – ewangelicznymi i katolickimi.

 

Na czym polega ta współpraca?

Marzymy o tym, żeby obecność ewangelii w telewizji była wspólnym dziełem polskiego Kościoła – Kościoła ogólnie rozumianego jako Ciało Chrystusa, pomimo że jesteśmy zgromadzeni w różnych kongregacjach. Jeśli Bóg kogoś uzdrowił i jest to potwierdzone medycznie lub jeśli ktoś wyszedł z narkomanii, alkoholizmu, zostały uzdrowione jego relacje rodzinne i jest to potwierdzone przez świadków, to chętnie przyjedziemy i nakręcimy o tym program. Gdy Jezus głosił z mocą, a ludzie byli uwalniani i uzdrawiani, wieść o tym roznosiła się wszędzie. Telewizja to świetne narzędzie, żeby rozgłosić dobrą nowinę. Kto chce, może mieć w tym swój udział, wspierając tę działalność w modlitwie, finansowo lub po prostu polecając programy krewnym i znajomym, których te świadectwa mogłyby podbudować i zachęcić do szukania Boga.

 

Programy mówiące wprost o ewangelii, o Biblii, o Bogu są w telewizji rzadkością. Jak udało się Wam uzyskać czas antenowy na ogólnopolskim kanale, który dociera do 8,3 mln domów?

Nie było łatwo. Staraliśmy się o emisję programów w TVP2, TV Polonia, TVP3 i TV Puls, jeszcze przed wycofaniem się koncernu Ruperta Murdocha. Wraz z powstaniem kanału religia.tv, pojawiła się nowa możliwość i wreszcie się udało. Ale na tym nie koniec. Mamy pomysły na nowe produkcje, którymi będziemy chcieli zainteresować TVP1 i inne stacje. Telewizja to wciąż jeszcze najpopularniejsze medium masowe, więc warto dalej walczyć.

 

W kręgach chrześcijańskich nierzadko można usłyszeć głosy, że wystarczyłoby po prostu głosić ewangelię ludziom z najbliższego otoczenia, poprzez relacje i świadectwo z życia osobistego, że zabieganie o dostęp do telewizji nie ma sensu.

Truizmem jest mówienie o tym, że media masowe wywierają ogromny wpływ na opinię publiczną, a spośród nich najsilniej działa telewizja. Jezus i Jego uczniowie głosili ewangelię wszędzie tam, gdzie byli ludzie i wybierali miejsca, w których mogły ich usłyszeć tłumy. Dziś ludzie mnóstwo czasu spędzają przed telewizorem. Każdy wie, jakie treści są tam emitowane. A my przecież mamy wspaniałą wiadomość do przekazania, chcemy, żeby poznali ją wszyscy. Gdy będziemy dzielić się ewangelią tylko z ludźmi z najbliższego otoczenia, wciąż pozostanie wielu, którzy nie będą mieli okazji jej usłyszeć.

Każdy sposób głoszenia jest dobry, pod warunkiem że towarzyszy mu uporządkowane życie. Jeśli wiara nie jest poparta zmianami w postępowaniu, to całe to przedsięwzięcie nie ma sensu. Zresztą programy, które tworzymy, to właśnie żywe świadectwa ludzi, których życie diametralnie się zmieniło przez spotkanie z Bogiem. Być może widzowie nigdy nie spotkaliby bohaterów odcinków, ale poprzez programy w telewizji mogą zobaczyć, jak bardzo Bóg tęskni za relacją z każdym człowiekiem.