Obecnie uczestniczymy w wielopłaszczyznowej zmianie, która zakłada m.in. rozszerzenie opieki przedszkolnej, obniżenie wieku szkolnego, wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi oraz zwiększenie efektywności świadczonej pomocy psychologiczno-pedagogicznej w przedszkolach i szkołach. Zakłada się także podtrzymywanie i umacnianie więzi rodzinnych, wspieranie integracji w lokalnym środowisku ucznia. Do tych zmian dostosowano podstawę programową wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego.
W projektach rozporządzeń znajduje się m.in. zapis o tym, że każdy uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi będzie miał zapewnioną w szkole specjalistyczną pomoc. Planuje się, aby w każdej szkole funkcjonował zespół nauczycieli i specjalistów, którego zadaniem będzie diagnozowanie i zindywidualizowane zaspokajanie specjalnych potrzeb edukacyjnych uczniów. W posiedzeniach takiego zespołu mogliby, a zasadniczo powinni, uczestniczyć rodzice danego dziecka.
Nowością jest wprowadzenie Karty Potrzeb i Świadczeń, która, według obecnego projektu, będzie zakładana w szkole każdemu uczniowi wymagającemu pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz innej pomocy specjalistycznej. Jej ideą będzie zebranie w jednym miejscu wszystkich informacji o dziecku. Tak przygotowana dokumentacja będzie stanowiła źródło cennej wiedzy o uczniu; jeśli rodzice wyrażą zgodę, będzie mogła „przechodzić” za uczniem do kolejnego etapu edukacyjnego. Projektowanych zmian jest jeszcze wiele; systematycznie będą wprowadzane kolejne projekty i rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Rodzice często bywają zaniepokojeni tempem wprowadzanych zmian i ich zasięgiem. Czują się niedoinformowani. Zastanawiają się, czy i komu ufać.
„A jeśli zaufam i będę współpracował jako rodzic, a okaże się, że wprowadzone zmiany były niekorzystne dla mojego dziecka? Co robić?” – takie pytania bardzo często zadają mi rodzice, zwłaszcza rodzice uczniów najmłodszych klas szkoły podstawowej, ponieważ są świadomi, że ten właśnie okres w życiu ich dziecka jest fundamentalny dla jego dalszego rozwoju.
Obowiązek czy wybór?
Wielu rodziców pyta mnie, czy ich dziecko, które urodziło się np. w 2006 roku, będzie musiało w roku szkolnym 2011/2012 obowiązkowo pójść do przedszkola lub oddziału przedszkolnego przy szkole. Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Obecnie, od 2009 roku, jest to dobrowolna decyzja rodziców, ale od roku 2011/2012 będzie to już obowiązek.
Źródła informacji
Jeśli chodzi o edukację, najbardziej wiarygodnym źródłem informacji są strony internetowe: Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratoriów oświaty. Bardzo często można skorzystać również z porady eksperta.
Prawdziwe informacje są podstawą zrozumienia bliższej i dalszej rzeczywistości. A informacją fundamentalną dla rodziców jest to, że nie zmieni się jedno – iż to zawsze rodzice będą decydowali o losie swojego dziecka. Poza promocją do klasy programowo wyższej, gdzie decydującym czynnikiem jest po prostu opanowanie podstawy programowej, każda decyzja zapada z woli lub za zgodą rodzica. To rodzice decydowali i decydować będą o swoim dziecku. Żadna decyzja dotycząca dziecka nie może zostać podjęta bez ich zgody.
Słuchać właściwego głosu
Byłam kiedyś z koleżanką na szkoleniu, które odbywało się w budynku dostosowanym do potrzeb osób niewidomych i niedowidzących. Wszystko było sygnalizowane dźwiękiem. Miły kobiecy głos towarzyszył nam od wejścia. Postanowiłyśmy spróbować dotrzeć do naszej sali z zamkniętymi oczami, kierując się tylko tym głosem. Mimo bardziej niż zwykle wytężonych zmysłów nie udało się. Osoby niewidome śmiały się z nas, że za bardzo „kombinowałyśmy” po swojemu. A wystarczyło słuchać i zaufać głosowi. Po odpowiedniej ilości ćwiczeń staje się to proste i logiczne.
Czy czegoś to nie przypomina?
Uzmysłowiło mi to znaczenie przypowieści o owczarni. Owce słuchają głosu pasterza i idą za nim, gdyż znają jego głos. Za obcym nie pójdą! Znają głos i ufają mu. On jest dobrym pasterzem. Ale owce mają już doświadczenie, że pasterz jest dobry. My też możemy się o tym przekonać.
Zaufanie jako akt uwielbienia Boga
Podczas jednego ze spotkań w kościele zaproponowałam, aby wszyscy na chwilę zamknęli oczy. Przedstawiłam się imieniem i nazwiskiem innej osoby, na co sala wybuchła śmiechem. Dlaczego? Zgromadzeni znali mój głos i choćbym ich przekonywała kilka dni, wiedzieliby, że imię, które im podaję, nie należy do mnie.
Zapytałam wtedy, skąd tak często pojawiają się w nas wątpliwości co do głosu Pana Jezusa? Dobry pasterz kładzie życie za swoje owce. Czy pozwoliliśmy kiedyś, aby Jezus dokonał tego prostego ćwiczenia w naszym życiu? Czy zaufaliśmy Mu, pozwoliliśmy, aby On okazał się przyjacielem, który kładzie swoje życie za nas nawet w najmniejszej sprawie? Bo kiedy ufamy w ten sposób, diametralnie i na zawsze zmienia się nasza perspektywa patrzenia na życie!
Dla ludzi wierzących sprawa powinna być oczywista. To daje niezwykły pokój w życiu. Zaufanie Bogu, gdy jest autentyczne, pozwala elastycznie wchodzić w nowe sytuacje, ponieważ wiemy, że nic i nikt nie stanowi dla nas zagrożenia. Ba! Nie postrzegamy ani ludzi, ani tego, co robią, jako źródła jakiegokolwiek zagrożenia, bo wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują! Człowiek ufający Bogu jest otwarty na świat i ludzi, może doświadczać życia, uczyć się, popełniając błędy. Kiedy ufamy Bogu, nie sobie, wiemy, że niepowodzenia czy trudności w naszym życiu są przejściowe, często celowe, i że On wszystko dobrze uczyni. I doświadczamy tego. Mamy inną perspektywę. Widzimy życie z perspektywy orła, a nie kury. Takie zaufanie jest miłe Bogu – to forma uwielbienia.
Kiedy wybierzemy taką perspektywę, stanie się ona niewiarygodnie ciekawa. A życie w czasie zmian? Może być proste, gdy słuchamy, weryfikujemy informacje i dokonujemy wyborów – albo coś akceptujemy i przyjmujemy, albo nie. I nie ma już lęku przed nowością i zmianami.
Zamknij na chwilę oczy i słuchaj… przecież znasz ten głos!