Jakie były początki waszego „wejścia” na scenę muzyczną?
Zanim zaczęliśmy grać jako exodus15, przez wiele lat muzykowaliśmy na obozach młodzieżowych Fundacji Proem, co z resztą robimy do dziś. Oficjalną działalność zespół rozpoczął w chwili, gdy otrzymał nazwę, czyli w połowie 2004 roku. Nazwy zespołu zaczęliśmy szukać w Biblii, od samego jej początku. Dotarliśmy do Księgi Wyjścia, czyli Exodus, do 15 rozdziału, gdzie można znaleźć jedną z pierwszych wzmianek na temat uwielbienia Boga przez muzykę. Zapisana jest tam dziękczynna pieśń Mojżesza, którą zaśpiewał po przejściu przez Morze Czerwone. Uznaliśmy, że exodus15 może być dobrą nazwą, ponieważ exodus oznacza wyjście. Dla nas oznaczało to wyjście do ludzi z tym, co chcemy zaprezentować. Najważniejszy dla nas okazał się werset 2 ze wspomnianego rozdziału: Pan mocą i pieśnią moją, stał się zbawieniem moim. On Bogiem moim, dlatego Go uwielbiam (Ks. Wyj. 15:2). Te słowa od początku były naszym mottem, dla każdego z nas są podstawą naszego muzykowania, ale i zwykłego życia. Teraz, wydając nową płytę, skracamy nazwę do e15.
Kto należy do zespołu?
Tak jak wspomniałem, zespół powstał w ramach Fundacji Proem. Pierwsze osoby, które kształtowały zespół, to pracownicy Fundacji (Rafał Piekarski, Magda Macyszyn, Daniel Macyszyn). Dzisiaj w dalszym ciągu część zespołu to ludzie na co dzień związani z Fundacją, czyli: Agata Dwulat – wokalistka, Przemek Dwulat – akustyk, Karolina Kupczyk – wokalistka, Michał Kupczyk – bębny. Natomiast pozostali muzycy pochodzą z różnych części Polski. Na gitarze od samego początku istnienia zespołu gra Andrzej Kamionka. Andrzej wielokrotnie grywał też na basie, czasem ratując nas w krytycznych sytuacjach. Na klawiszach od roku gra Piotrek Cichocki, basistą jest Mateusz Dajlidzionek, a perkusistą – Maciej Cioch. Jesteśmy grupą ludzi o bardzo różnych charakterach, którzy w jakiś sposób się uzupełniają. Mamy też wokół siebie muzyków, którzy albo współtworzyli nasz zespół w ciągu tych kilku lat, albo gościnnie wspomagali nas podczas koncertów. Do tego grona należą Tomek Sosulski – bas, Beata Wnuk – bas, Artur Sidorenko – gitary, Karol Soboń – klawisze, Mateusz Witkowski – bas, Łukasz Chyliński – gitary.
To nie jest wasza pierwsza płyta, co wcześniej nagraliście?
W 2007 roku, po powrocie z USA, gdzie byliśmy z pierwszą trasą koncertową, narodził się pomysł nagrania własnej płyty demo. W czerwcu tamtego roku udało nam się samodzielnie nagrać sześć utworów (z czego tylko jeden autorski). Zdecydowaliśmy, że warto byłoby nagrać jeden z naszych koncertów. Wiedzieliśmy, że w Polsce trudno znaleźć chrześcijańskie koncerty na DVD, i postanowiliśmy, że taka produkcja to dobry pomysł na początek poważnej działalności. Jednocześnie było to bardzo ciekawe doświadczenie. Nagranie koncertu zaplanowaliśmy na obóz Fishart Glory w Zakościelu, który odbywał się w połowie lipca. Praktycznie w dniu nagrania okazało się, że dwie nasze wokalistki jednocześnie straciły głos, a Tomek Gużda, odpowiedzialny za realizację wideo, musiał nagle wyjechać z powodów rodzinnych. Była to dla nas dobra lekcja pokory i cierpliwości. Dzięki Bogu akurat tego lata wyjątkowo w Zakościelu odbywały się dwa obozy Fishart. W czasie drugiego obozu wszystko poszło już zgodnie z planem.
We wrześniu 2009 roku zaczęliśmy planować kolejną trasę koncertową do USA. Uznaliśmy, że taki wyjazd byłby świetną okazją do nagrania pierwszej studyjnej płyty. Tak powstał album „o Tobie”
Okoliczności powstawania nowej płyty są ciekawe. Możecie coś więcej powiedzieć na ten temat?
We wrześniu 2009 roku zaczęliśmy planować kolejną, czwartą już trasę koncertową do USA. Tym razem była ona związana z obchodami 20-lecia Fundacji Proem. Uznaliśmy, że taki wyjazd byłby świetną okazją do nagrania pierwszej studyjnej, w pełni autorskiej płyty. Udało nam się nawiązać współpracę ze znanym producentem B.J. Davisem (pracował m.in. przy filmie Fireproof) i dzięki pomocy amerykańskich kościołów znaleźliśmy studio, w którym mogliśmy nagrać materiał. Między 1 a 5 marca tego roku nagraliśmy 10 utworów po polsku, 4 z nich również w języku angielskim (wersje angielskie chcemy wydać za oceanem). Było to dla nas nieprawdopodobne doświadczenie. Muzykę nagrywaliśmy przez dwa dni, przez następne trzy – wokale. Proces nagrywania zaproponowany przez B.J. Davisa był dla nas zupełną nowością – początkowo trudno było nam uwierzyć, że będziemy w stanie nagrać cały materiał w dwa dni. Oczywiście, dla profesjonalnych muzyków to nic specjalnego, jednak dla nas było wielkim wyzwaniem. Jesteśmy przekonani, że gdyby nie pomoc i prowadzenie B.J. Davisa, nie bylibyśmy w stanie temu sprostać. Wiemy, że to Boża łaska i to Jemu najbardziej jesteśmy wdzięczni.
Z jakim przekazem wychodzicie do ludzi?
Teksty na płycie opowiadają o życiu człowieka, jego zmaganiach z dzisiejszym światem, wyborach oraz relacji z Bogiem. Teksty mają charakter ewangelizacyjny, zależy nam na dotarciu do ludzi, którzy niekoniecznie mają wiele z Bogiem i chrześcijaństwem do czynienia. Muzyka, jaką gramy, to mieszanka r&b i gospel z elementami rocka.
Na jakie koncerty przyjmujecie zaproszenia?
Koncertów gramy tyle, na ile pozwala nam czas i liczba zaproszeń. Każdy z muzyków na co dzień ma swoje inne zajęcia (praca, szkoła), mieszkamy w różnych miejscach w Polsce. Z tego powodu jesteśmy w stanie spotkać się nie częściej niż dwa razy w miesiącu i wtedy też grać koncerty. Jesteśmy bardzo otwarci na współpracę i gdy tylko będziemy mieć zaproszenia, chętnie na nie odpowiemy.
Dalsze plany, marzenia?
Marzenia muzyczne to przede wszystkim tworzenie nowych autorskich utworów i podnoszenie poziomu muzycznego – indywidualnie i jako zespół. Po doświadczeniu pracy z producentem B.J. Davisem jesteśmy bardzo świadomi swoich słabości i wiemy, nad czym pracować. Natomiast najważniejsze dla nas, ważniejsze niż muzyka, są nasze relacje. Chcemy stawać się lepszymi ludźmi i budować między sobą porozumienie, które będzie się podobać Panu Bogu. Wierzymy, że najważniejsze jest to, w jaki sposób dochodzimy do założonych celów, a nie same efekty.