Strona główna Artykuły Autorzy Alina Wieja W jakim punkcie jesteś?
W jakim punkcie jesteś?

W jakim punkcie jesteś?

Większość z nas pewnie miała okazję odwiedzić nowoczesną galerię handlową w dużym mieście. Ci, którzy szukają sklepu z wybranym asortymentem, mogą skorzystać tam z konkretnej pomocy. W centralnych miejscach galerii zazwyczaj umieszczone są plany sytuacyjne z wykazem wszystkich sklepów i stanowisk usługowych. Dla osoby zainteresowanej dotarciem do wybranego miejsca bardzo ważnym elementem okazuje się nie tylko adres docelowy, ale też rozpoznanie punktu, w którym w danym momencie ta osoba się znajduje.

Ten niezwykle ważny punkt zaznaczony jest najczęściej kolorowym kółkiem z napisem „Jesteś tutaj”. Bez tej informacji cel dalszych poszukiwań może być trudny do osiągnięcia.

Nie inaczej dzieje się w naszym życiu małżeńskim, rodzinnym czy zawodowym, kiedy chcemy coś zmienić, naprawić lub coś nowego osiągnąć. Wytyczamy sobie jakiś konkretny cel, by zainwestować w dotarcie do niego swoje siły i poświęcić na to „coś” więcej czasu. Jednak w każdym takim przypadku bez świadomości swojego obecnego stanu, miejsca w życiu lub sytuacji, w której się znajdujemy, nie osiągniemy zamierzonego celu. Dobre zmiany rozpoczniemy od odkrycia w swoim osobistym życiu tego ważnego punktu: „Jesteś tutaj”. Pomoże nam on określić, od czego trzeba zacząć, by dojść do celu i zobaczyć dobre owoce swoich wysiłków.

W jakim punkcie jestem dzisiaj?

W każdej trudnej lub konfliktowej sytuacji szukajmy tej cennej informacji: „Jesteś tutaj”. Na tej podstawie będziemy mogli określić to, co trzeba zrobić lub zmienić, aby oglądać dobre rezultaty.

W relacji z dziećmi często planujemy, co powinniśmy im kupić lub na jakie dodatkowe zajęcia chcemy je zapisać. Wybieramy zajęcia sportowe, muzyczne, naukę języków obcych. Stawiając sobie takie doraźne cele, często zagłuszamy jednak świadomość tego, co tak naprawdę powinno się w naszej relacji z dziećmi zmienić. Rzadko myślimy o tej relacji w kategoriach odpowiedzi na pytanie: Co ja tak naprawdę wiem o swoim dziecku? Pomyślmy o tym, w jakim miejscu w tej relacji jesteśmy DZISIAJ, co nasze dziecko przeżywa, z czym sobie dzisiaj nie radzi.

Dobre zmiany rozpoczniemy od odkrycia w swoim osobistym życiu tego ważnego punktu: „Jesteś tutaj”

W jednym z najbardziej znanych ostatnio chrześcijańskich filmów, „Siła modlitwy”, znajduje się poruszająca scena, w której dorastająca córka zadaje mamie wiele pytań o fakty dotyczące niej samej. Widzimy przerażenie mamy, aktywnej bizneswoman, ponieważ nie zna ona odpowiedzi na większość pytań córki. To jeden z przełomowych momentów, od którego rozpoczął się proces zmian ratujących tę rodzinę. Wspomniana rozmowa była dokładnie takim punktem: „Jesteś tutaj”. Taka konfrontacja domaga się odpowiedzi na kolejne pytanie: Co chcesz z tym dalej zrobić? Dotyczy to praktycznie wszystkich relacji, zarówno rodzinnych, jak i tych poza domem, w miejscu pracy, w biznesie, w kościele.

Droga do wymarzonego miejsca

Jeśli ktoś tkwi w schemacie ciągłych konfliktów, wyzwań finansowych czy zdrowotnych, trzeba rozpocząć od zastanowienia się, jaka jest prawda o nas i o tym, co nas przytłacza. Jakie są nasze reakcje na obecną sytuację i nasz wkład w zaistniałe zmagania? Dlaczego tak jest? Co stoi nam na drodze, by porozumieć się ze współmałżonkiem lub z własnym dzieckiem? Co robię źle, skoro pewne problemy zdrowotne lub finansowe regularnie powracają? Rozpocznijmy ten proces od zapytania się samego Jezusa, który te sytuacje widzi z zupełnie innej perspektywy. Poprośmy, by sam Bóg pomógł nam zobaczyć przede wszystkim prawdę o tym, jak to wygląda dzisiaj, czyli by pokazał nam osobiście to ważne miejsce: JESTEŚ TUTAJ. Dobry Bóg nie tylko podpowie nam, jacy jesteśmy, ale także w swoim miłosierdziu uświadomi nam, od czego powinniśmy rozpocząć dobre kroki w kierunku zmiany, by znaleźć się w nowym, lepszym miejscu. Miejscu, o którym często marzymy, ale nie wiemy, jak do niego dojść.

Przebaczenie i pokuta

Przebaczenie sobie i innym, pokuta i prośba, by inni nam też wybaczyli, to bardzo ważne elementy, od których zazwyczaj Bóg rozpoczyna z nami ten proces, prowadzący do skutecznej zmiany sytuacji. On wskazuje nam to, co jest dobre, i to, co trzeba zmienić. Bóg zachęca, aby zamknąć błędy przeszłości przebaczeniem, przeproszeniem i wyrażeniem żalu za zło, które komuś wyrządziliśmy. Praktycznie bez tych pierwszych kroków trudno oczekiwać czegoś nowego i trwałego. Warto przeprosić współmałżonka i przyznać się do swoich błędów. Przeprosić dziecko za własne wybuchy gniewu, za złe słowa, krzyk czy akty przemocy. Dopiero wtedy można wejść na poziom odbudowywania relacji, głośnego wyrażenia skruchy i prośby, aby druga strona nam przebaczyła. Po takim akcie ukorzenia się mamy szansę wejść w nowy etap odbudowywania relacji: etap pojednania i nowego połączenia na poziomie serc.

Moc sprawcza Bożego pokoju

Wprowadzenie Bożego pokoju pomiędzy złą komunikację, umiejętność wysłuchania, co druga strona ma do powiedzenia, właściwa odpowiedź w reakcji na czyjeś niegrzeczne słowa i zachowania – to niezwykłe narzędzia wychodzenia z najtrudniejszych nawet konfliktów małżeńskich czy w relacji rodzic-dziecko. Wszystko rozpoczyna się od uczciwej odpowiedzi na to ważne pytanie: W jakim miejscu jestem w tej kwestii? Jak sam reaguję, kiedy dziecko próbuje przekroczyć ustalone granice lub nie respektuje wcześniej wyznaczonych zasad? Jakie powinienem wypracować nowe sposoby reagowania w miejsce wybuchów gniewu, obrażania się lub karzącego milczenia? Pamiętajmy, że zazwyczaj druga strona w konflikcie, a szczególnie dziecko, odwzorowuje nasze postawy. Prawdziwy pokój ma potężną moc wprowadzania Bożego porządku – nie tylko w relacjach, ale nawet w naszym organizmie. Przepędza konflikty i choroby. Ale trzeba ten pokój zaprosić, czynić i zatrzymać!

Język ujarzmiony

Wiele już napisano na temat mocy słów. Bardzo inspirujący jest fragment z Listu św. Jakuba 3:10–12. Autor przestrzega przed zaskakującym wpływem tego niepozornego narządu w ciele. Język ma niezwykłą moc w kreowaniu rzeczywistości. Słowa w postaci fal dźwiękowych niosą potężną energię duchową, która stwarza rzeczywistość duchową, a często także fizyczną. Okazuje się, że bardzo wiele chorób powstaje w organizmie pod wpływem nierozważnie wypowiadanych słów nad sobą lub nad konkretnym organem w ciele. Słowa wyartykułowane niosą życie lub śmierć. Bóg zachęca nas, abyśmy byli tego świadomi i ważyli swoje słowa. Abyśmy działali w duchu łagodności oraz mądrości. Abyśmy byli tymi, którzy czynią pokój. Bo tylko ci, którzy wprowadzają Boży pokój, zasiewają owoce sprawiedliwości Bożej, czyli zapraszają do danej sytuacji Boże Królestwo zgodnie z modlitwą, której uczył nas Pan Jezus: Przyjdź Królestwo Twoje!

Owoc Nieba

To, jacy jesteśmy i co robimy, rodzi konkretne owoce. Nasze główne powołanie to objawić miłość i dobroć Zbawiciela, Boga Ojca, według słów Listu św. Pawła do Tytusa 3:4. Nie jest to łatwe zadanie. W wielu trudnych sytuacjach warto z miejsca skruszonego serca zawołać: Boże, pomóż mi, proszę! Często narzucamy sobie przymus, by samemu z siebie „wyprodukować” więcej miłości, więcej łaski. Ale prawda jest taka, że sami nie damy rady. Kiedy będziemy próbowali to robić w oparciu o własne zasoby, spotka nas kolejna porażka i rozczarowanie. Możemy jednak poprosić Boga, by nasze własne serce potrafiło przyjąć więcej miłości i łaski z serca samego Boga, aby z kolei objąć pełnymi miłości ramionami zbuntowanego nastolatka czy własnego rodzica, który przez całe życie nigdy nas nie przytulił. Wyobraź sobie, że to poprzez twoje ramiona Bóg jeszcze bardziej przytula tę osobę do Jego ojcowskiego serca, ponieważ On kocha ją mocniej niż ty. Niech w tych dobrych działaniach zrodzi się owoc Nieba, owoc Ducha Świętego. Niech Boży owoc wypełni każdą relację: z żoną, z mężem, z dzieckiem.

Miejsce współdziałania z Niebem

Może się okazać, że kiedy twoje własne serce otworzy się na więcej miłości ze strony Boga, ludzie wokół ciebie doznają niezwykłej przemiany. Miłość, cierpliwość, Boży pokój i radość to prawdziwe cząstki owocu Nieba, którego Bóg Ojciec szuka w naszym życiu. To, co robimy ze swoimi darami i talentami, ma być użyteczne dla ludzi wokół nas. Najważniejsze jednak, by w tych dobrych działaniach został zrodzony prawdziwy owoc Nieba. Tego właśnie owocu Nieba szuka w nas Bóg Ojciec. A bez rozpoznania miejsca i stanu, w którym dzisiaj sami jesteśmy, nie dojdziemy do prawdziwej przemiany i zbioru najważniejszego owocu naszego życia. O czymś takim marzymy często podświadomie, a nasze serca naprawdę za tym tęsknią.

Kiedy twoje własne serce otworzy się na więcej miłości ze strony Boga, ludzie wokół ciebie doznają niezwykłej przemiany

Z Bożą pomocą możemy przejść ten trudny odcinek, od miejsca „Jesteś tutaj” do miejsca zrodzenia najwspanialszego owocu Nieba. W tym nowym miejscu rozpoczyna się najbardziej owocne współdziałanie z Niebem. I dopiero z takiego „owocowania” bierze się plon Bożego, cudownego zaopatrzenia nas we wszystko, czego sami potrzebujemy. W dalszej kolejności niezwykle błogosławieni będą tym również ludzie wokół nas.