<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Rodzina &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/tematyka/rodzina/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Tue, 25 Apr 2023 09:19:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Życie rodzinne w cieniu pandemii</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-burzynska/zycie-rodzinne-w-cieniu-pandemii/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Sep 2020 10:27:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2020/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Burzyńska]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2925</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od początku pandemii zabawę dzieci słychać w każdym zakątku domu. Jeśli ktoś pomylił namiot z jaskinią lwa, to wszędzie musi być słychać tego efekty. Żaden bohater nie chce umierać bez walki, a tym bardziej po cichu. Jest jeden skuteczny sposób na ciszę potrzebną nam do pracy. Dać dzieciom dostęp do Internetu. Wbrew poradnikom umieszczonym na [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-burzynska/zycie-rodzinne-w-cieniu-pandemii/">Życie rodzinne w cieniu pandemii</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Od początku pandemii zabawę dzieci słychać w każdym zakątku domu. Jeśli ktoś pomylił namiot z jaskinią lwa, to wszędzie musi być słychać tego efekty. Żaden bohater nie chce umierać bez walki, a tym bardziej po cichu.</p>
<p>Jest jeden skuteczny sposób na ciszę potrzebną nam do pracy. Dać dzieciom dostęp do Internetu. Wbrew poradnikom umieszczonym na różnych witrynach, moje dzieci nie mają ochoty układać puzzli albo malować cichutko farbami. Interesuje ich głównie granie w gry komputerowe, bo skoro do nauki używają telefonu i komputera, to dlaczego nie do grania?</p>
<p>Drastycznie zmieniły się wszystkie nasze filozofie, a zasady dotyczące elektroniki uległy obaleniu. Pocieszam się, że to tylko przejściowe i nie da się nad wszystkim panować non stop. Z początku wszyscy dawaliśmy sobie czas, by jakoś odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Z resztą jak wytłumaczyć dzieciom (9 i 11 lat), że nie mogą ciągle patrzeć się w telefon, skoro my bez przerwy zerkamy na własny?</p>
<h3>Wątpliwa produktywność</h3>
<p>Zauważyłam, że moja cierpliwość szybko się kończy przy okazji ciągłych wyzwań związanych z nauką, wspólnym „spędzaniem czasu” i próbie opanowania chaosu. Bo fatalnie jest „być ze sobą nawzajem”, kiedy tak naprawdę nadal brakuje nam czasu. To, że szkoły są zamknięte, wcale nie oznacza, że rodzice mają wolne od pracy. Taki urok pandemii &#8211; dopiero się tego uczymy.</p>
<blockquote><p>Nie da się jakościowo spędzać razem czasu, równocześnie pracując</p></blockquote>
<p>Po raz kolejny sprawdza się zasada, że nie da się robić dwóch ważnych rzeczy na raz. Nie da się jakościowo spędzać razem czasu, równocześnie pracując. Czy potrafimy pomagać dzieciom w nauce, a samemu zajmować się czymś innym, chociażby prowadzeniem rodzinnego budżetu? Nie przybyło nam czasu, ale przybyło nam obowiązków.</p>
<p>Złudnie próbujemy podwoić swoją wydajność. W efekcie, w marcu zawiesiłam swoje działania zawodowe, aby zająć się dziećmi. A także żeby dzięki temu mój mąż był w stanie pracować zdalnie. To wcale nie było łatwe, ale z doświadczenia wiem, że inaczej nie dalibyśmy rady. Dzisiaj stopniowo próbujemy na nowo przeorganizować nasze działania.</p>
<h3>Zmiany i obawy w pandemii</h3>
<p>Wiem, że nie każdy może sobie na takie przeorganizowanie pozwolić. Znam osoby, które przez ostatnie miesiące chodziły do pracy, a ich dzieci zostawały pod opieką dziadków, albo wynajętych opiekunek. Inni cieszą się z dodatkowego czasu wolnego podczas pandemii. Tymczasem nadal otrzymują pensję pomimo minimalnego nakładu pracy.</p>
<p>Jednak znam też osoby, które ponoszą stałe koszty pomimo braku klientów. Płacą wynagrodzenie pracownikom, mimo że sami nie zarabiają. Inni już dawno musieli sięgnąć po oszczędności.</p>
<blockquote><p>Jedni z przerażeniem myślą o swojej przyszłości finansowej albo zdrowotnej, a inni znudzeni czekają na powrót do normalności</p></blockquote>
<p>Nie chodzi o to, żeby się licytować, kto ma trudniej a kto gorzej. To normalne, że jedni czują się bardziej zagrożeni, a drudzy mniej. Jedni z przerażeniem myślą o swojej przyszłości finansowej albo zdrowotnej, a inni znudzeni czekają na powrót do normalności. Cała trudność polega na tym, że każdy swoją sytuację odbiera w sposób bardzo osobisty. A im bardziej coś odbieramy osobiście, tym trudniej nam zrozumieć i zauważyć innych.</p>
<p>Każdy pragnie zrozumienia. Poczucie, że jest się zrozumianym może dodać sił, by działać właściwie. To, co robimy, zawsze ma znaczenie, zawsze nas kształtuje, często wpływa na innych, nawet jeśli nie zawsze to widzimy.</p>
<h3>Szkoła w domu</h3>
<p>Początkiem wiosny w szkołach ogłoszono nauczanie zdalne. Nikt nie był na to przygotowany – ani nauczyciele, ani uczniowie, ani rodzice. Musieliśmy stworzyć zespół, który działałby na tyle dobrze, żeby dzieci rzeczywiście były wstanie przyswoić nowe umiejętności. Po pierwszym tygodniu u dzieci widać było czas ekscytacji: koniec z wczesnym wstawaniem, można w piżamie odrabiać lekcje.</p>
<p>Aż nagle, dość szybko, nastał czas burzy. Okazało się, że mamy za mało komputerów w domu, trzeba dobrze zorganizować czas i się dzielić. Jedno dziecko płacze, bo nie rozumie zadania, a drugie się denerwuje, bo nie zdąży oddać zadania na czas, a „pani kazała”. Nowa szkoła okazała się pełna nowych nerwów, rozczarowań i lęków. Nie takiej pandemii się spodziewaliśmy.</p>
<p>Drukujemy, edytujemy, przesyłamy. Piszę do nauczycieli, że coś nie działa, że za dużo, a z tyłu głowy i tak mam myśl, że jakoś nasze dzieci będą musiały sobie z tym poradzić. Przez pierwszych parę nocy śniła mi się szkoła. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak to wszystko przeżywam. Wspomniałam o tym koleżance, a ona odparła, że miała podobnie.</p>
<h3>Opanować rytm pandemii</h3>
<p>Na szczęście przyszedł przełom. Lekcje online zaczęły się sprawdzać, a moi synowie wychodzili z pokoju uśmiechnięci i zadowoleni. Udało się uformować styl współpracy. Dzieci nauczyły się obsługi platformy, przesyłania plików i zadawania pytań. Większość nauczycieli moich dzieci skupiła się na tym, żeby najpierw zrozumieć potrzeby ucznia i nauka zaczęła płynąć.</p>
<blockquote><p>Popołudniami staramy się nie korzystać z elektroniki. To dotyczy wszystkich członków rodziny</p></blockquote>
<p>To niesamowite, w jakim tempie chłopcy opanowali nowy system i nowe umiejętności. Dodatkowo ustaliliśmy, że uczymy się w godzinach porannych, a po 13:00 wyłączamy komputer. Popołudniami staramy się nie korzystać z elektroniki. To dotyczy wszystkich członków rodziny. Każdego dnia jest trochę inaczej, ale dzięki temu dzieciom łatwiej jest wtedy nie myśleć o telefonach i graniu.</p>
<p>Nie zmuszam ich w tym czasie do grania w planszówki, nie organizujemy nic na siłę, ale staramy się być z nimi i słuchać. Czasami wynikają z tego wielkie kłótnie, a czasami świetna zabawa lub ważne rozmowy. Bywa też, że wszystkiego po trochę.</p>
<h3>Nie chodzi o mnie</h3>
<p>Podziwiam wychowawców i nauczycieli, którzy zdecydowali się nagrywać lekcje dla uczniów na video. Pamiętam, kiedy sama po raz pierwszy miałam nagrać filmik na YouTube i bardzo to przeżywałam. Była to moja własna decyzja i mogłam się do tego przygotować, a mimo to nie było łatwo. Nauczyciele nie dostali ani wyboru, ani nadmiaru czasu.</p>
<p>Wysłałam podziękowanie do jednej z nauczycielek za pomysł z nagraniem lekcji. Filmik był bardzo naturalny. Nasz syn uśmiechał się do ekranu i czuł się zachęcony do pracy. Nauczycielka odpisała, że nagrywanie to dla niej ogromny stres i wielkie wyzwanie. Ale dodała: „to dzieciom ma być łatwiej”. Udało jej się zmniejszyć poczucie osamotnienia u dzieci z powodu nowej sytuacji.</p>
<h3>Bez porównywania</h3>
<p>Zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie miał takie możliwości. W dzisiejszym świecie najtrudniej uchronić się przed rozgoryczeniem i nadal robić tyle, ile się uważa za właściwe. Jak mówi Biblia, strzeżmy swoich serc, „<em>bo z niego tryska źródło życia</em>” (Przyp. Sal. 4:23). W obecnym czasie ta wewnętrzna siła jest nam wszystkim bardzo potrzebna.</p>
<p>Trudne sytuacje wyolbrzymiają różnice i zwiększają skupianie się na sobie. Dopóki szukamy swojej racji, tracimy szansę na budowanie czegoś większego. Każdy będzie musiał poradzić sobie z własnym lękiem i problemami, ale bez względu na poziom trudności będziemy potrzebowali wsparcia innych. Chroniąc się przed rozgoryczeniem, sami stajemy się silniejsi i możemy być wsparciem dla ludzi wokół.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-burzynska/zycie-rodzinne-w-cieniu-pandemii/">Życie rodzinne w cieniu pandemii</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powiedz i pokaż</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/elzbieta-bednarz/powiedz-i-pokaz/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Aug 2019 11:50:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Bednarz]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2867</guid>

					<description><![CDATA[<p>Miłość i zaangażowanie Pytana o definicję pojęcia „wychowania w wierze”, często odpowiadam, że jest to proces. Polega on na prowadzeniu dziecka ku Bogu poprzez własny przykład, nauczanie biblijne oraz modlitwę. Podkreślam słowo „proces”, gdyż te działania wymagają czasu, zaangażowania, ogromu miłości i dużo wysiłku ze strony wychowującego. Wychowanie w wierze nie będzie efektem krótkotrwałego oddziaływania. [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/elzbieta-bednarz/powiedz-i-pokaz/">Powiedz i pokaż</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Miłość i zaangażowanie</h3>
<p>Pytana o definicję pojęcia „wychowania w wierze”, często odpowiadam, że jest to proces. Polega on na prowadzeniu dziecka ku Bogu poprzez własny przykład, nauczanie biblijne oraz modlitwę. Podkreślam słowo „proces”, gdyż te działania wymagają czasu, zaangażowania, ogromu miłości i dużo wysiłku ze strony wychowującego. Wychowanie w wierze nie będzie efektem krótkotrwałego oddziaływania.</p>
<p>Akcentuję również zasadę, że przykład chrześcijańskiego stylu życia rodziców jest często tym, co wyznacza kierunek drogi dla ich dziecka. Drogi, którą dziecko chętnie podąży, aby być blisko Boga, jeżeli zobaczy urzeczywistnienie Boga w życiu rodziców. Szczególnej uwagi w procesie wychowania swojego dziecka wymagają wartości i postawy godne naśladowania. Biblia wyraźnie zachęca nas, by postępować jak godni naśladowcy Chrystusa, <em>wydając owoc w każdym dobrym uczynku i wzrastając w poznawaniu Boga</em> (List do Kol. 1:10). Często słyszy się w środowiskach chrześcijańskich, że dziecko wierzące to takie, które się nawróciło, czy ‑ używając innego terminu ‑ „oddało życie Jezusowi”. Nie zwraca się natomiast uwagi na inny aspekt wychowania chrześcijańskiego, który wymaga długiego i wytrwałego procesu kształtowania dojrzałej wiary dziecka.</p>
<h3>Integralny rozwój</h3>
<p>Dla chrześcijan Pismo Święte stanowi „w pełni wystarczającą, pewną, nieomylną normę poznania, wiary i posłuszeństwa”. W Biblii znajdujemy wiele przykładów wzorców wychowawczych. Przede wszystkim spójrzmy na wzorzec samego Chrystusa. W Ewangelii Łukasza czytamy: <em>Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu, oraz łaski u Boga i u ludzi</em> (Ew. Łuk. 2:52). Co ciekawe, Jezus, będąc Bogiem, jako dziecko w procesie wychowania został poddany wszechstronnemu rozwojowi: poznawczemu, fizycznemu i społecznemu. Celem tego rozwoju było nie tylko nabycie wiedzy o Bogu, dogłębne poznanie Bożego Słowa, rozwijanie potencjału intelektualnego czy naturalny wzrost fizyczny, lecz także bliska relacja z Bogiem (łaska u Boga) i człowiekiem (łaska u ludzi – kompetencje społeczne).</p>
<blockquote><p>W Biblii znajdujemy wiele przykładów wzorców wychowawczych</p></blockquote>
<p>Przykład Jezusa Chrystusa, który był w bezpośredniej więzi z Bogiem, wskazuje jednocześnie na Jego bliskość i relację z drugim człowiekiem. Postawa, postępowanie oraz wartości, jakie płyną z życia Jezusa Chrystusa, powinny być zatem wzorem do naśladowania dla każdego chrześcijanina, w tym każdego, kto dopiero kształtuje swój charakter. Jezus nie tylko wiedział, jak kochać Boga i człowieka, On każdym swoim czynem i postawą tę miłość urzeczywistniał.</p>
<h3>„Sprowadzony na ziemię”</h3>
<p>Spójrzmy na znany nam przykład: Oto historia młodzieńca, którą opisuje Ewangelia. Bogaty, młody człowiek z własnej woli przybiega do Jezusa, pada przed Nim na kolana i woła: <em>Nauczycielu dobry! Co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny?</em> (Ew. Mar. 10:17). Pojawia się tutaj podstawowe pragnienie człowieka wiary – bliska relacja z Chrystusem, pewność zbawienia. Ale okazuje się, że nie tylko to stanowi o naszej przynależności do Boga. Jezus odpowiada na pytanie pytaniem: <em>Czy znasz przykazania?</em>; wymienia przy tym kilka z nich (nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, czcij ojca swego i matkę). Młodzieniec nie odpowiada: „znam”, lecz oznajmia, że ich przestrzegał – a więc nie tylko je znał. Musiał on wzrastać w środowisku wychowawczym, które zadbało nie tylko o naukę, wiedzę, lecz także wdrożenie tych zasad w codzienne życie. Nie wszystko jednak udało się młodzieńcowi włączyć w swój osobisty system wartości, norm i działań. Problem stanowiły pieniądze, czyli to, co posiadał, i do czego się przywiązał. To sprawiło, że odszedł zasmucony od Jezusa. Ale przecież miał ogromną potrzebę duchową. On nie pytał Jezusa o potrzebę egzystencjalną ‑ dla niego potrzeba zbawienia była nadrzędna. Jezus „sprowadził go na ziemię”. Zwrócił uwagę na praktykę codziennego życia. Wydawałoby się, że to takie mało uduchowione, że o to nie musimy zabiegać.</p>
<h3>Pamiętając o drugim człowieku</h3>
<p>Przytoczone biblijne przykłady pokazują nam, że kształtowanie pełnej tożsamości chrześcijańskiej musi być zharmonizowane. Nie możemy w naszym procesie wychowywania dziecka zapominać o ważnym aspekcie życia zgodnego z Bożymi standardami, w którym liczy się nie tylko wyznanie wiary, modlitwa oraz tzw. moralne życie, lecz także stosunek do drugiego człowieka, wrażliwość na jego potrzeby, przyjście mu z pomocą. Miłość do Boga, ale także… do człowieka.</p>
<blockquote><p>To, co powiemy, co pokażemy poprzez swoje życie, będzie miało ogromny wpływ na wybory naszych dzieci</p></blockquote>
<p>Przywołam w tym miejscu opis misji Chrześcijańskiego Przedszkola, Szkoły Podstawowej i Gimnazjum „Samuel” w Warszawie, której słowa korespondują z powyższym: „Nasz wspólny cel to wszechstronny rozwój twojego dziecka, aby żyjąc w zgodzie ze Słowem Bożym, brało odpowiedzialność za siebie i pozytywnie wpływało na życie innych”. „Wychowanie w rodzinie, a także wychowanie w szkole (szczególnie w chrześcijańskiej), oraz wychowanie w Kościele powinno być oparte na fundamencie Pisma Świętego, w celu zmiany sposobu swojego życia i udzielaniu wzorca innym, którzy być może nie mają właściwych przykładów wśród najbliższych”.</p>
<h3>W poszukiwaniu drogi</h3>
<p>Chciałoby się tę krótką refleksję podsumować myślą Blaise’a Pascala: „Jakże daleko od wiedzy o Bogu do ukochania Boga!”. A zarazem dodać: „i ukochania drugiego człowieka”. Zatytułowałam swój artykuł: „Wychowywać dziecko w wierze tak, aby pragnęło być bliżej Boga i bliżej drugiego człowieka” nie bez przyczyny. Obserwuję, w jaki sposób rodzice poszukują drogi, którą powinni prowadzić swoje dzieci w poznawaniu Boga, w wychowaniu zgodnym z wartościami chrześcijańskimi tak, aby w przyszłości potrafiły wybrać to, co dobre, i właściwe.</p>
<p>Znamienne w tej kwestii są słowa z Przypowieści Salomona: <em>Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości</em> (Przyp. Sal. 22:6). To, co powiemy, a szczególnie to, co pokażemy dziś poprzez swoje życie, swoją relację z Bogiem i z drugim człowiekiem, będzie miało ogromny wpływ na wybory oraz ukształtowaną tożsamość chrześcijańską naszych dzieci. Tożsamość, która będzie wyznaczać ich sposób życia w dorosłości. Pamiętajmy przy tym, że wychowujemy nasze dzieci do życia w relacji z ludźmi, do tworzenia więzi, które powinny być oparte na miłości, wyrozumiałości, pokoju i innych społecznie akceptowanych wartościach.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/elzbieta-bednarz/powiedz-i-pokaz/">Powiedz i pokaż</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co z niego wyrośnie?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/co-z-niego-wyrosnie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 11:04:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2718</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po powrocie syna do domu rozwinęła się taka konwersacja: – Pamiętasz, Karolku – zapytała matka – ile czasu spędziliśmy razem, gdy byłeś mały? Jak wieczorami czytałam ci bajki przed zaśnięciem? Ile godzin odrabialiśmy razem zadania domowe? – Nie – odpowiedział syn, kiwając przecząco głową. – Nie pamiętam. – Nie? – posmutniała matka. – A co [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/co-z-niego-wyrosnie/">Co z niego wyrośnie?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Po powrocie syna do domu rozwinęła się taka konwersacja:<br />
– Pamiętasz, Karolku – zapytała matka – ile czasu spędziliśmy razem, gdy byłeś mały? Jak wieczorami czytałam ci bajki przed zaśnięciem? Ile godzin odrabialiśmy razem zadania domowe?<br />
– Nie – odpowiedział syn, kiwając przecząco głową. – Nie pamiętam.<br />
– Nie? – posmutniała matka. – A co pamiętasz?<br />
– Jak tata poszedł ze mną na mecz.</p>
<h3>Co pamiętasz?</h3>
<p>Każdym rodzicem targają ambiwalentne uczucia, gdy usłyszy podobną odpowiedź z ust własnego dziecka. Z jednej strony wie, że dzieci zapamiętują najlepiej (a czasem wyłącznie) te wydarzenia, które wiążą się z intensywnymi emocjami. W przypadku Karola takie emocje bez wątpienia wywołała wyprawa z tatą na mecz, co było zdarzeniem spektakularnym, być może jednorazowym.</p>
<p>Gdy sami szperamy w zakamarkach najwcześniejszej pamięci, mamy problemy z wydobyciem z nich jakichkolwiek epizodów z okresu do 3 roku życia – a zapewne właśnie wtedy nasi rodzice poświęcali nam najwięcej czasu i uwagi. Z czasu pomiędzy 3 a 5 rokiem życia mamy tylko mgliste wspomnienia. Zazwyczaj jedynie osoby, które przeżyły wtedy traumę – rozwód rodziców czy śmierć bliskiego członka rodziny – pamiętają takie wydarzenie, czasem wręcz z detalami.</p>
<blockquote><p>Wysiłek osoby wychowującej dziecko często można porównać do siania ziarna</p></blockquote>
<p>Z drugiej strony mądry rodzic wie, że choć jego dziecko nie może sobie przypomnieć wielu prozaicznych czynności, jakie codziennie mozolnie z mamą czy tatą wykonywało, takich jak jedzenie, mycie, czytanie bajek, bawienie się, to właśnie one mają decydujący wpływ na budowanie i kształtowanie zdrowia fizycznego i psychicznego dziecka.</p>
<p>Miłe, wyjątkowe, pozytywne wydarzenia z dzieciństwa, które zapamiętujemy (podobnie jak Karol wyprawę na mecz z tatą), są jak wieżyczka na zamku – wieżyczkę, zachwycającą strzelistością i górująca na budowlą, widzimy z daleka. Jednak o trwałości i wytrzymałości zamku nie decyduje wieża, ale fundamenty. Fundamenty, których nie widać, skryte zazwyczaj bardzo głęboko w ziemi. Nikt ich nie podziwia, nikt nie zachwyca się ich urodą. Przeciwnie – im są masywniejsze i głębiej wpuszczone w podłoże, z dala od ludzkiego wzroku, tym lepiej. Podobnie jest z wpływem rodzica czy nauczyciela na dziecko.</p>
<h3>Gdzie te owoce?</h3>
<p>Jako rodzice czy nauczyciele poświęcamy w kontaktach z dzieckiem mnóstwo czasu na mało atrakcyjne, często wręcz nudne czynności. Setki razy przypominamy o konieczności mycia zębów, siedzenia prosto przy stole, sprzątania pokoju, ścielenia łóżka, mówienia „dzień dobry”, ustępowania miejsca starszym. Tysiące godzin przeznaczamy na ćwiczenie wiązania butów, czytanie książek, naukę pisania i utrwalanie tabliczki mnożenia. Czasem bywamy sfrustrowani brakiem natychmiastowych efektów, tym, że trafił nam się taki „trudno wyuczalny egzemplarz”, podczas gdy dzieci sąsiadów mogą uchodzić za wzór grzeczności, nie mówiąc o genialnych kuzynach. Nieraz, nie mogąc doczekać się najmniejszych nawet owoców ciężkiej pracy, załamujemy ręce. Co z niego wyrośnie? – martwimy się, dezawuując własne wysiłki.</p>
<p>Gdy kilka tygodni temu szukałam mądrej maksymy dotyczącej edukacji, którą mogłabym wpisać do książki moim trzecioklasistom na koniec roku szkolnego, znalazłam piękne zdanie: „Nauczyciel ociera się o wieczność; nigdy nie może stwierdzić, gdzie kończy się jego wpływ” (Henry B. Adams). Stwierdzenie to można bez wątpienia odnieść również do działań każdego rodzica. Nigdy nie wiemy, gdzie kończy się nasz wpływ, kiedy dzieci przypomną sobie nasze rady, w jaki sposób jedno wypowiedziane kiedyś zdanie będzie jak kotwica w trudnej chwili.</p>
<h3>Przyjdzie czas żniw</h3>
<p>Gdy wiele lat temu uczęszczałam na próby chóru, śpiewaliśmy starą piosenkę, której refren pamiętam do dzisiaj: „Siej, choćbyś plonów nie widzieć miał, szczęśliw, kto ziarno w nadziei siał. Przyjdą błogie czasy żniw, przyjdą czasy żniw”. Wysiłek osoby wychowującej dziecko często można porównać właśnie do takiego siania ziarna. Siejemy przez długi czas, często z wysiłkiem, lecz mamy wrażenie, że ziarno spada na ugór. Chcielibyśmy zobaczyć szybkie efekty naszej pracy, lecz na owoc trzeba często czekać latami. A może się zdarzyć, że cieszącego serce owocu osobiście nie zobaczymy nigdy. Jednak nie możemy tracić nadziei, że ziarno przyniesie plon, choć może dopiero po wielu latach.</p>
<p>Przykładem matki, która zapewne nigdy nie zobaczyła rezultatów swojego działania, jest matka Mojżesza, Jochebed. Była przedstawicielką narodu żydowskiego, żyjącą w Egipcie, gdy członkowie jej narodu byli w tym kraju niewolnikami. Co gorsza, faraon wydał dekret, zgodnie z którym każdy nowo narodzony żydowski chłopiec miał zostać wrzucony do Nilu. Chcąc ratować swojego syna, Jochebed przez trzy miesiące ukrywała dziecko w domu, a gdy stało się to niemożliwe, włożyła je do trzcinowego koszyka, który wypuściła na wody Nilu. Krok – wydawałoby się – szalony, bo to właśnie ta rzeka miała hebrajskim chłopcom przynieść śmierć. W dodatku koszyk popchnęła w stronę zamieszkałą przez rodzinę okrutnego władcy. A jednak to właśnie stamtąd przyszedł ratunek – koszyk znalazła córka faraona; zauroczona niemowlęciem, wychowała je jak własnego syna. Matka Mojżesza miała na niego wpływ jeszcze przez krótki czas, pełniąc funkcję mamki (w tamtym okresie karmiono dzieci piersią mniej więcej do trzeciego roku życia), ale prawdopodobnie nigdy później nie zobaczyła swojego najmłodszego syna. Nigdy ani ona, ani ojciec Mojżesza nie dowiedzieli się – przynajmniej w Biblii nie znajdujemy żadnej wzmianki na ten temat – że został on wielkim przywódcą, który wyprowadził swój naród z niewoli do Ziemi Obiecanej. Rodzice Mojżesza mieli bardzo ograniczoną czasowo możliwość inwestowania w swego syna. I choć nigdy nie zobaczyli owocu swojego działania, wpływ, jaki wywarli, był niezwykłym błogosławieństwem dla wielu ludzi.</p>
<h3>Ocierasz się o wieczność</h3>
<p>Usłyszałam niedawno piękny aforyzm pochodzący od pewnego pastora z Indii: „Możesz policzyć ziarna w mango, ale nie jesteś w stanie policzyć owoców, które z tego mango wyrosną”. Podobnie żaden rodzic czy nauczyciel nie jest w stanie oszacować, w jaki sposób pozytywny wpływ, jaki wywiera na dziecko, zostanie pomnożony w życiu kolejnych osób, a nawet pokoleń. Dlatego powinien „siać”, nawet jeśli nie widzi szybkich efektów, bo naprawdę nie raz ociera się o wieczność.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/co-z-niego-wyrosnie/">Co z niego wyrośnie?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Inwestycje w rozwój dziecka</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/justyna-bury/inwestycje-w-rozwoj-dziecka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 09:31:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Bury]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2709</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zgodnie z oczekiwaniami Zadowoleni nauczyciele z entuzjazmem rozpoczęli pracę w kolejnym roku szkolnym. Uczyli z jeszcze większą cierpliwością oraz zaangażowaniem. Czasem zostawali po lekcjach, aby dokładniej wytłumaczyć temat. Gdy uczniowie mieli z czymś kłopoty, nauczyciele uznawali, że problem leży nie w dziecku, lecz w metodyce nauczania. Nadszedł koniec roku szkolnego. Wyniki testów trzech omawianych klas [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/justyna-bury/inwestycje-w-rozwoj-dziecka/">Inwestycje w rozwój dziecka</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Zgodnie z oczekiwaniami</h3>
<p>Zadowoleni nauczyciele z entuzjazmem rozpoczęli pracę w kolejnym roku szkolnym. Uczyli z jeszcze większą cierpliwością oraz zaangażowaniem. Czasem zostawali po lekcjach, aby dokładniej wytłumaczyć temat. Gdy uczniowie mieli z czymś kłopoty, nauczyciele uznawali, że problem leży nie w dziecku, lecz w metodyce nauczania.</p>
<p>Nadszedł koniec roku szkolnego. Wyniki testów trzech omawianych klas były najlepsze nie tylko w szkole, ale też w całym regionie. Postępy w nauce wyniosły ok. 30%. Dyrektor wezwał do siebie trójkę nauczycieli. Pogratulował im świetnych rezultatów. Ci natomiast podziękowali mu, że mogli pracować z najlepszymi uczniami. Wtedy dyrektor wyjawił, że był to eksperyment. Dzieci do owych trzech klas zostały wybrane losowo. Były przeciętnymi uczniami. Nauczyciele nie kryli zaskoczenia. Pomyśleli, że w takim razie wyjątkowo dobre wyniki są ich zasługą. Dyrektor dodał, że oni także zostali wybrani losowo. Zataił wszystko poza oczekiwaniami. Jaki był tego cel?</p>
<h3>Najlepsza motywacja</h3>
<p>W opisanym eksperymencie dowiedziono, że zachowujemy się najczęściej zgodnie z oczekiwaniami, jakie mają wobec nas inni. Kiedy nauczyciele oczekiwali od uczniów dobrych wyników, ci starali się bardziej i osiągali przynajmniej tyle, ile się po nich spodziewano. Uzyskiwane rezultaty się poprawiły, a tym samym wzrosła satysfakcja z nauki. Pewien szczególny Nauczyciel, Jezus, tak wyraził tę zasadę: Według wiary waszej niechaj się wam stanie (Ew. Mat. 9:29).</p>
<p>Traktujmy nasze dzieci w podobny sposób. Nasza postawa pełna oczekiwania i wiary w możliwości dziecka – kiedy mówimy: „Potrafisz to zrobić”, „Jestem przekonana, że świetnie dasz sobie radę” – będzie stanowiła dla niego silną motywację. Zaufanie, pozbawione jakiegokolwiek nacisku, umocni jego wiarę we własne siły oraz wzbudzi chęć do rozwijania zainteresowań. Wyrażajmy wobec dzieci pozytywne oczekiwania. Wierzmy w nie, w ich zdolności do osiągania dobrych i bardzo dobrych wyników.</p>
<h3>Wyraź docenienie</h3>
<p>Szukajmy powodów do pochwalenia i docenienia dziecka. Przeciętny ojciec lub matka krytykuje swoje dzieci aż osiem razy częściej, niż je chwali. Chwalmy dzieci za zachowanie, które chcielibyśmy oglądać u nich częściej. Chwalmy natychmiast i konkretnie: „Bardzo ładnie posprzątałeś po zabawie”, „Jestem z ciebie dumna, że podzieliłeś się z bratem”. Nie zwlekajmy z pochwałami.</p>
<p>Pochwal swoje dziecko, ale także męża, żonę, ucznia, pracownika. Każdy z nas potrzebuje słów zachęcenia i docenienia, świadomości, że ktoś w nas wierzy i nam kibicuje. O ile bardziej potrzebują tego nasze dzieci, u których poprzez wypowiadane nad nimi słowa kształtuje się obraz własnej osoby. Ucz dziecko właściwego postępowania, a nawet w starości nie zejdzie z dobrej drogi (Przyp. Sal. 22:6, EŚP).</p>
<h3>Trwała inwestycja</h3>
<p>Chcę, aby moje dzieci budowały poczucie własnej wartości w oparciu o trzy następujące prawdy, zapisane w Piśmie Świętym, o których staram się codziennie im mówić: że Pan Bóg bardzo je kocha, cudownie je stworzył i ma wyjątkowy plan dla ich życia. Jestem przekonana, że jeśli słyszą to już teraz, kiedy są jeszcze małe, będą wchodziły w kolejne lata swojego życia ze świadomością, że jest ktoś, kto je kocha jeszcze bardziej niż rodzice (nawet gdy rodziców zabraknie). Nie będą się zastanawiały, dlaczego mają taki czy inny kolor włosów, takie czy inne cechy charakteru – zapamiętają, że każdy został stworzony w określony sposób, aby wypełnić jedyne w swoim rodzaju powołanie.</p>
<p>Słowa, jakie wypowiadamy, szczególnie jako rodzice, mają moc. Niech będą to słowa błogosławieństwa: zachęcenia, docenienia i ogłaszania Bożej przychylności nad naszymi dziećmi. Brian Tracy ujął to tak: „Życie jest jedno i szybko przeminie. To przetrwa, co z miłości uczynię”.</p>
<h6>Źródła:<br>1. B. Tracy, „Maksimum osiągnięć”, Muza, 2013.<br>2. A. Wieja, „Być mądrą mamą”, Koinonia, 2013.</h6>


<div class="wp-block-columns mt-2 mt-md-4">
<div class="wp-block-column">
<figure class="wp-block-image size-full is-resized mx-3"><a href="https://koinonia.org.pl/products/byc-madra-mama"><img src="https://naszeinspiracje.com/wp-content/uploads/2020/03/byc-madra-mama-ksazka.jpg" alt="" class="wp-image-2712" width="250" height="360"/></a></figure>
</div>



<div class="wp-block-column align-self-center">
<p><strong>Więcej w temacie</strong> trwałych inwestycji w&nbsp;życie dziecka  można przeczytać w&nbsp;książce A. Wieji  pt. „<a href="https://koinonia.org.pl/products/byc-madra-mama">Być mądrą mamą</a>”</p>



<p>Dostępna również jako książka do słuchania &#8211; <a href="https://koinonia.org.pl/products/byn-madra-mama-cd-mp3">Audiobook</a></p>
</div>
</div>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/justyna-bury/inwestycje-w-rozwoj-dziecka/">Inwestycje w rozwój dziecka</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zaufanie testowane</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zaufanie-testowane/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Aug 2019 11:13:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2572</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zaufanie Bogu Zaraz po badaniach pojechaliśmy prowadzić razem z zaprzyjaźnionym pastorem weekendowe seminarium na temat darów Ducha Świętego. Podzieliliśmy się z nim naszymi „hiobowymi” wieściami. Zapytał, czy chcemy prosić kościół o modlitewne wsparcie. Odpowiedzieliśmy, że nie, ponieważ byliśmy przekonani, że to sprawa naszego zaufania Bogu. Po skończonym seminarium podszedł do nas i powiedział, że jest [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zaufanie-testowane/">Zaufanie testowane</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zaufanie Bogu<br />
Zaraz po badaniach pojechaliśmy prowadzić razem z zaprzyjaźnionym pastorem weekendowe seminarium na temat darów Ducha Świętego. Podzieliliśmy się z nim naszymi „hiobowymi” wieściami. Zapytał, czy chcemy prosić kościół o modlitewne wsparcie. Odpowiedzieliśmy, że nie, ponieważ byliśmy przekonani, że to sprawa naszego zaufania Bogu. Po skończonym seminarium podszedł do nas i powiedział, że jest przekonany, iż Duch Święty natchnął go, aby za nas się pomodlił. Do dziś pamiętam słowa tej modlitwy: „Ojcze, w Imieniu Jezusa stwórz to, co nie jest stworzone”. W czasie tej prostej, krótkiej, inspirowanej przez Boga modlitwy odczuliśmy potężną, stwórczą moc Boga. Kilka dni później w czasie badania zdziwiony lekarz potwierdził, że dziecko jest w 100% zdrowe. Jednak&#8230; Dzień przed tą wizytą wiedzieliśmy z moją żoną, Bożeną, że potrzebujemy złożyć Bogu naszą deklarację zaufania, która brzmiała tak: „Boże, wierzymy Ci, że nasze dziecko jest zdrowe. Jeżeli nawet powtórne badania wyjdą negatywnie, będziemy się modlić i walczyć o jego uzdrowienie. Natomiast niezależnie od tego, czy dziecko urodzi się zdrowe czy chore, chcemy powiedzieć, że dalej będziemy Ci ufać i służyć”. To była jedna z najtrudniejszych modlitw mojego życia.</p>
<p>Nie lubię takich sytuacji, co więcej, unikam ich, jak mogę, ale wiem, że co jakiś czas życie stawia nas przed podobnymi wyborami. Dla mnie jednymi z większych bohaterów wiary są Szadrach, Meszach i Abed-Nego, którzy stojąc u progu wrzucenia do pieca ognistego zadeklarowali swoje zaufanie Bogu, mówiąc do króla Nebukadnesara: <em>Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś</em> (Ks. Dan. 3:17–18, BT).</p>
<h3>Zaufanie ludziom</h3>
<p>Jest taka scena w filmie „Braveheart – Waleczne Serce”, w której główny bohater, William Wallace, rusza do walki z przeważającymi siłami Anglików. Czekał na pomoc szlachty, ale nie nadeszła. W czasie walki okazuje się, że szlachta jednak przybyła, ale&#8230; stanęła po stronie wroga. Znamienna jest tu reakcja Wallace’a – odchodzi załamany na duchu. Nie były go w stanie pokonać zewnętrzne problemy, a pokonała go (przynajmniej chwilowo) zdrada tych, którym zaufał. Zapewne wiesz, o czym piszę. Prawie każdy doświadczył w życiu czegoś podobnego. Kiedy pracowałem z ludźmi uzależnionymi, widziałem wiele podobnych dramatów. Czy żona alkoholika powinna przyjąć go do domu, gdy wraca i prosi o przebaczenie? To zależy od tego, czy rzeczywiście zmienił swoje nastawienie. Dowodem zmiany będzie chęć udania się do ośrodka odwykowego lub poddanie się terapii. Czy jeśli mu wybaczyła, nie powinna go przygarnąć? Jeżeli nie zmienił swojej postawy, nie powinna. Jeśli zgodzi się na jego powrót, zaszkodzi w ten sposób mężowi. Utwierdzi go w przekonaniu, że jego zachowanie jest do przyjęcia. Zaszkodzi też samej sobie i dzieciom, skazując je i siebie na nieludzkie życie i dając dzieciom do zrozumienia, że to, co nienormalne i niszczące, można zaakceptować.</p>
<p>Nie zawsze trudne wydarzenia w naszym życiu są aż tak dramatyczne. Zawsze jednak są bolesne dla osoby, która je przeżywa. Bardzo często doświadczenia te dotyczą zdrady ze strony kogoś, kogo uważaliśmy za przyjaciela. Załóżmy, że dwie najlepsze przyjaciółki zwierzają się sobie ze wszystkich swoich sekretów. Któregoś dnia jedna z nich odkrywa, że inna osoba wie wszystko to, z czego w tajemnicy zwierzyła się przyjaciółce. To bolesny cios. Co wtedy? Najlepiej sprawdzić u źródła, jak doszło do tego, że osoba trzecia zna fakty, których znać nie powinna. Jeżeli doszło do zdrady zaufania, najlepiej przebaczyć, nade wszystko dla własnego dobra. Jak zachowywać się wobec dawnej przyjaciółki? Dobrze jest z nią porozmawiać i określić się w relacji. Stanąć przed nią w prawdzie i np. powiedzieć: „Nie jestem w stanie dalej traktować cię jak przyjaciółkę, ale możemy być koleżankami” lub „Straciłam do ciebie zaufanie, ale nadal chciałabym się z tobą przyjaźnić, jednak nabranie na nowo zaufania zapewne potrwa pewien czas”. Krótko mówiąc, przebaczenie nie zobowiązuje cię do odbudowania relacji na tym samym poziomie, choć może w tym pomóc. Wybór należy do ciebie.</p>
<h3>Zaufanie sobie</h3>
<p>Kwestia zaufania sobie budzi zwykle wiele niezrozumienia w kręgach chrześcijańskich. Przecież powinniśmy ufać jedynie Bogu. Oczywiście, ale częścią zaufania do Niego jest nasze zaufanie do tego, jak nas stworzył i obdarował. Wydaje się, że w tej kwestii On bardziej ufa nam niż my samym sobie. Popatrzmy, jak Bóg ufał Mojżeszowi, kiedy objawił się mu w krzewie gorejącym. Bóg był całkowicie przekonany, że Mojżesz się nadaje. A Mojżesz uważał dokładnie odwrotnie. Czy dlatego, że nie ufał Bogu? Oczywiście, że nie. Dlatego, że nie ufał sobie jako temu, którego Bóg przygotował i którego posyła. Jeszcze wyraźniej widać to w scenie, w której Bóg powołał Gedeona (Ks. Sędz. 6:11–16, BT). Bóg postrzegał Gedeona jako „dzielnego wojownika”, Gedeon zaś odpowiedział: <em>Ród mój jest najbiedniejszy w pokoleniu Manassesa, a ja jestem ostatni w domu mego ojca</em>. Bóg jednak wzywał go do zaufania sobie samemu: <em>Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów</em>, a także do zaufania Bogu: Czyż nie Ja ciebie posyłam?. Zaufanie Bogu i idące za nim zaufanie sobie to dwie strony tej samej monety. Muszą iść w parze. Oczywiście łatwo jest wpaść w dwie niebezpieczne koleiny. Można „ufać” Bogu i nic nie robić, nie traktując siebie samych jako Bożych współpracowników. Można też uważać, że wszystko zawdzięczamy tylko sobie. Natomiast równowagę obrazuje następujący werset: <em>Pamiętaj o Panu, Bogu twoim, bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa</em> (Ks. Powt. Pr. 8:18, BT). Z jednej strony, nic nie robiąc, nie wejdziemy w zaplanowaną dla każdego z nas indywidualnie Bożą obfitość, z drugiej zaś możemy w pewnym momencie zapomnieć, od kogo ową siłę do zdobywania bogactwa otrzymaliśmy.</p>
<p>Mam jednak wrażenie, że wielu chrześcijan jest zbyt zapatrzonych w swoją małość i słabość, zapominając o obietnicy: <em>On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą</em> (Ks. Izaj. 40:29–31, BT). Jeszcze wyraźniej Bóg mówi o tym we fragmencie z Księgi Joela: <em>Kto słaby, niech powie: „Jestem bohaterem”</em> (Ks. Joela 4:10c).</p>
<p>Ufność do Boga polega również na tym, aby traktować siebie we właściwy sposób. Kilka lat temu wypełniałem formularz zgłoszeniowy na pewną konferencję, której miałem być uczestnikiem. Gdy doszedłem do rubryki, w której miałem zaliczyć się do wybranej kategorii, wpisałem kategorię VIP. Kiedy wraz ze znajomymi dostaliśmy bilety na konferencję, okazało się, że jako jedyny z naszej ekipy mam miejsce w trzecim rzędzie – pozostali znaleźli się na samym końcu. Gdy im wyjaśniłem, jak to się stało, odpowiedzieli: „Ale przecież ty nie jesteś VIP-em”. Odparłem: „No cóż, panowie, fakty przeczą waszej opinii” <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Jaki stąd wypływa morał? Traktuj siebie jak Bożego VIP-a, ponieważ rzeczywiście nim jesteś!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zaufanie-testowane/">Zaufanie testowane</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dobre słowa, które zmieniają życie naszych dzieci</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jul 2019 16:14:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2290</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dobre słowa, które kierujemy do dzieci, mogą zdziałać o wiele więcej, niż nam się wydaje. Słowa zachęty, pochwały i wdzięczności mają kolosalne znaczenie i wpływ na to, co myślą o sobie nasze dzieci. Nawet krótkie zdania wypowiadane do nich, szczególnie w pierwszych latach życia, odgrywają rolę w procesie kształtowania się ich poczucia wartości. Wpływają na [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/">Dobre słowa, które zmieniają życie naszych dzieci</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dobre słowa, które kierujemy do dzieci, mogą zdziałać o wiele więcej, niż nam się wydaje. Słowa zachęty, pochwały i wdzięczności mają kolosalne znaczenie i wpływ na to, co myślą o sobie nasze dzieci. Nawet krótkie zdania wypowiadane do nich, szczególnie w pierwszych latach życia, odgrywają rolę w procesie kształtowania się ich poczucia wartości. Wpływają na motywację dzieci, zdrowo funkcjonujący układ nerwowy, przyswajanie wiedzy i nowych umiejętności. Dobre słowa tworzą atmosferę zaufania i otwartości na relację z Bogiem oraz innymi ludźmi.</p>
<h4>Neurony jak piękne drzewa</h4>
<p>Caroline Leaf, terapeutka z dziedziny neurologii, od 30 lat skutecznie pomaga odzyskiwać sprawność funkcjonowania mózgu osobom po ciężkich wypadkach oraz udarach. Robi to przez wykonywanie z nimi ćwiczeń umysłowych. Pacjenci nie tylko wracają do poprzedniej sprawności umysłu, ale często nawet zwiększają zakres aktywnych obszarów mózgu. W swoich wieloletnich pracach Caroline Leaf wykazała, jak wielki wpływ na aktywność mózgu mają dobre, pozytywne myśli. To one powodują układanie się ścieżek neuronowych na kształt bogato rozgałęzionego drzewa. Złe i negatywne myśli sprawiają, że połączenia synaps formują się skąpo i wyglądają jak wyschłe, obumarłe rośliny. Najwięcej ścieżek neuronowych tworzy się w pierwszych 12 latach życia. Właśnie dlatego tak ważne jest, by niestrudzenie siać ziarna dobrych słów, które zrodzą miliony „pięknych drzew” w umysłach naszych dzieci. To zaowocuje w ich życiu jako dobre myśli o sobie, o innych i o świecie, a przede wszystkim o Bogu, naszym Stwórcy.</p>
<h4>Co się dzieje w małej głowie?</h4>
<p>U dzieci myśli kształtują się przede wszystkim na podstawie słów, które w ich otoczeniu (oraz na ich temat) wypowiadają osoby znaczące: rodzice, rodzeństwo, opiekunowie, nauczyciele. Właśnie dlatego każdy z nas może mieć realny wpływ na świat dziecka – czy to 2-latka, czy 12-latka. A w zasadzie nawet i dwudziestoparolatka, ponieważ nasze mózgi stają się w pełni rozwinięte ok. 25 roku życia. Wtedy płaty skroniowe osiągają pełnię swoich funkcji, jeśli chodzi o przewidywanie konsekwencji podejmowanych decyzji. Mniej więcej do tego wieku buduje się tożsamość młodego człowieka. Dlatego warto otaczać nasze dzieci dobrymi słowami już od najmłodszych lat. Każda chwila jest właściwa, żeby wyrazić słowa zachęty wobec dziecka. Aby to praktycznie zilustrować, podzieliłam nadarzające się okazje na cztery kategorie, w których możemy zasiewać ziarna dobrych słów. Są to: czas rozmowy, czas zabawy, ostrzeganie przed niebezpieczeństwem oraz moment na pochwałę.</p>
<h4>Czas rozmowy</h4>
<p>Przy każdej okazji możemy nasze dziecko przytulić i powiedzieć: „Ale jesteś fajny!”, „Bardzo cię lubię”, „Jesteś wspaniała!”, „Jesteś kochany”. Być może nie od razu przyjdzie nam to łatwo, ale warto po prostu to robić. My, Polacy, często myślimy, że zbyt dużo pochwał może „przewrócić dzieciom w głowie”. Nic bardziej błędnego. Dzieci, które słyszą o sobie dobre słowa, we właściwym czasie także dobrze o sobie myślą. Z reguły te pochwały wywołują w ich emocjach radość i sprawiają, że dzieci chcą zachowywać się adekwatnie do nadanego określenia.</p>
<p>Wiele lat temu udzielałam korepetycji z języka angielskiego 10-letniemu Michałowi. Na początku wydawał się nieco opieszały, ale po kilku słowach zachęty i docenienia drobnych wysiłków zaczął ochoczo i aktywnie uczestniczyć w lekcjach. Każdej środy, gdy mama Michała przychodziła po swoją pociechę, opowiadałam jej, nad czym pracowaliśmy, chwaliłam, że ma zdolnego syna. W odpowiedzi mama żaliła się: „Michaś jest taki leniwy, kompletnie nic mu się nie chce”. Chłopcu natychmiast zmieniał się wyraz twarzy&#8230; Próbowałam ratować to, co udało mi się z nim wypracować, i opowiadałam mamie, jak bardzo się starał. Gdy oboje odchodzili, długo myślałam o tym, jak kilka słów potrafi szybko zniechęcić dziecko, a z drugiej strony jak drobne nawet słowo zachęty pomaga mu się zmobilizować. Słowa naprawdę mają moc – zarówno naprawczą, jak i, niestety, niszczącą.</p>
<h4>Czas zabawy</h4>
<p>Co dobrego można powiedzieć podczas zabawy z dzieckiem? Wiele! Zacznijmy od wyrażenia entuzjazmu przysłówkami typu: „świetnie”, „nieźle”, „dobrze”, „ekstra ci to wyszło”, „bardzo ładnie to zbudowałeś”. To dodaje dziecku odwagi, pewności siebie i chęci do działania. Zabawa jest – szczególnie dla małych dzieci – momentem największej otwartości. Gdy do świata zabawy wkroczy dorosły, który aktywnie się zaangażuje, nie potrzeba górnolotnych słów czy długich zdań, a wystarczy jedynie kilka pozytywnych okrzyków, radosnych emocji, a dziecko utwierdzi się w myśleniu, że jest ważne, kochane i kreatywne. To w zabawie dzieci potrafią wznieść się na wyżyny (lub niziny) swoich możliwości, jeśli chodzi o kulturę osobistą. To idealny czas, żeby w krótkich zdaniach zauważyć dobre reakcje i podziękować za nie dziecku: „Dziękuję, że mi ustąpiłeś” albo „Dzięki, że podzieliłaś się swoją łopatką z bratem. Bardzo mi się to podobało”. Pamiętajmy, że każde zauważone i wzmocnione zachowanie zostanie przez dziecko powtórzone. Właśnie dlatego na złe zachowania warto reagować z jak najmniejszą dawką emocji. Najlepiej spokojnie powiedzieć coś w stylu: „To nie było dobre. Tak nie chcemy robić”.</p>
<h4>Ostrzeganie przed niebezpieczeństwem</h4>
<p>Zauważyłam, że na małe dzieci kompletnie nie działa tzw. straszenie: „Nie skacz tak, bo złamiesz nogę”. Ma to sens, jeżeli powiemy to dorosłemu, który wie, co to znaczy złamać nogę. Jednak dla małego dziecka jest to abstrakcyjna informacja. Zdając sobie sprawę z mocy wypowiadanych słów, zaczęłam wyrażać ostrzeżenia w stosunku do naszego syna w następujący sposób: „Jozue, usiądź na kanapie. Nie chcemy tak skakać”. Zamiast mówić: „Nie dotykaj, bo się poparzysz” mówię: „Odejdź od kuchenki i stań obok stołu”. Różnica między pierwszym a drugim zdaniem jest taka, że w pierwszym zabrakło konkretnych instrukcji, co dziecko ma zrobić. W jego głowie wybrzmiewają wtedy głównie słowa: „skacz”, „złamiesz nogę”. My wiemy, że powiedzieliśmy „nie”, ale jeżeli zdanie było przepełnione emocjami i dziecko się przestraszyło, zapamięta tylko dwa, trzy słowa. Dzieci potrzebują wskazania im dobrych zachowań. Jeżeli nie może stać koło kuchenki, to co może zrobić? Straszenie dziecka bólem to nieskuteczna metoda. Dziecko musi kiedyś usłyszeć o zagrożeniach, np. złamaniu nogi, oparzeniu rączki, ale w odpowiednim momencie, kiedy nie kłębią się w nas emocje i kiedy dziecko jest w stanie zrozumieć istotę tych konsekwencji.</p>
<blockquote><p>U dzieci myśli kształtują się przede wszystkim na podstawie słów, które w ich otoczeniu wypowiadają osoby znaczące</p></blockquote>
<p>Innym świetnym rozwiązaniem, jeśli chodzi np. o skakanie po kanapie, może być komunikat: „Zejdź na podłogę, poturlamy się trochę razem”. Propozycja zabawy sprawia, że dziecko chętnie spełni naszą prośbę. To wymaga od rodzica ćwiczenia w kreatywnym rozwiązywaniu sytuacji zagrożenia i sytuacji problemowych, ale przynosi dobre rezultaty. Powoduje, że między nami a dzieckiem kształtuje się silniejsza więź, bo nie zostawiamy dziecka z poczuciem, że odebraliśmy mu ciekawy pomysł na zabawę, nie daliśmy lepszej propozycji, nakrzyczeliśmy na nie lub je wystraszyliśmy.</p>
<h4>Moment pochwały</h4>
<p>Dzieci pochłaniają nasze słowa jak gąbka wodę. Potrzebują uwagi dorosłych oraz życiodajnych słów, ponieważ na ich podstawie buduje się ich tożsamość i poczucie wartości. Chwalenie dzieci za wykonane zadania, chęci, wysiłki czy nawet za właściwe nastawienie może przynieść wspaniałe owoce. Głównym zadaniem pochwał jest wzmacnianie dobrego zachowania. Warto pamiętać, że pochwały są ważne, nawet te oczywiste, takie jak: „Ale pięknie zjadłeś wszystko z talerza; zdjąłeś buciki; umyłeś ręce; umyłeś zęby; podzieliłeś się zabawką”. Jeśli uważnie się przyjrzymy dziecku w momencie wypowiadania pochwały, prawdopodobnie zobaczymy błysk w oku, kiwnięcie główką lub nieśmiały uśmiech.</p>
<h4>Mamo, Tato, jak mnie nazwiesz?</h4>
<p>W każdej sytuacji słowa rodzica wywierają na dziecko określony wpływ. Niektóre słowa i sposoby rozwiązywania trudnych kwestii są bardziej skuteczne niż inne, dlatego warto obserwować ich skutki i myśleć długodystansowo. Trzeba też pamiętać, że dzieci mają tendencję, by zachowywać się zgodnie z tym, jak się je nazywa. Dlatego naprawdę warto się zastanowić, zanim postanowimy zawołać: „Ty brudasie, wszystko rozlewasz!”. Jeżeli naszym celem jest pomóc dziecku nie brudzić się przy jedzeniu, lepiej jest włożyć energię w to, aby podpowiedzieć dziecku dwa dobre zachowania, dzięki którym w przyszłości uniknie poplamienia koszulki czy spodni. Negatywne opinie sprawiają, że dziecko zaczyna tak o sobie myśleć. Nie motywują go do dobrego zachowania i mierzenia wyżej, za to wpływają destrukcyjnie na jego myśli o sobie samym.</p>
<h4>Słowa kształtują tożsamość</h4>
<p>Charakter i sposób wypowiadania słów wpływają na to, jak dziecko się rozwija. Okazuje się, że dzieci, które w szkole słyszą od swoich rówieśników i nauczycieli pozytywne opinie na swój temat, są o wiele bardziej efektywne w wykonywaniu zadań niż te, którym nakazano zrobić coś pod groźbą kary.</p>
<p>Boże Słowo mówi, że<em> śmierć i życie są w mocy języka</em> (Przyp. Sal. 18:21a). Zarówno negatywne, jak i pozytywne słowa przynoszą określone skutki. Jednym z naukowców, którzy zbadali siłę negatywnych fal dźwiękowych, jest dr Masaru Emoto. Wypowiadane słowa to nie tylko fale dźwiękowe o pozytywnym lub negatywnym znaczeniu. Słowa mają też swój psychoemocjonalny i duchowy aspekt. Bóg nadał wypowiadanym słowom ogromną moc kształtowania rzeczywistości. On wie też, jak działa nasz mózg i co jest dla niego dobrym pokarmem. Dlatego polecił nam:<em> Myślicie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały</em> (List do Filip. 4:8). To zachęca mnie, by rozmawiać z dziećmi w taki sposób, który będzie je budował. Bez względu na to, czy to będzie dziecko moich znajomych, moich krewnych czy moje własne.</p>
<h6>Źródła:<br />
1. Hayford Jack, How to effectively speak blessings over your children? (Charisma 2014/1)<br />
2. Wieja Henryk, Moc błogosławieństwa ojca (Koinonia, Ustroń 2012)<br />
3. Wieja Alina, Być mądrą mamą (Koinonia, Ustroń 2013)</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/">Dobre słowa, które zmieniają życie naszych dzieci</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Twoje zaangażowanie jest ważne dla następnego pokolenia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2017 15:25:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Szczech]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2148</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy w sezonie jesiennym odwiedziłem szkołę, w której uczą się moje córki, zauważyłem, że została ona udekorowana z okazji Halloween. W trakcie tej wizyty odbyłem rozmowę z panią nauczycielką języka angielskiego, która dała mojej córce zadanie domowe, aby nauczyła się słów dotyczących Halloween i nazw postaci związanych z tym świętem, takich jak zombie czy inne [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/">Twoje zaangażowanie jest ważne dla następnego pokolenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy w sezonie jesiennym odwiedziłem szkołę, w której uczą się moje córki, zauważyłem, że została ona udekorowana z okazji Halloween. W trakcie tej wizyty odbyłem rozmowę z panią nauczycielką języka angielskiego, która dała mojej córce zadanie domowe, aby nauczyła się słów dotyczących Halloween i nazw postaci związanych z tym świętem, takich jak zombie czy inne upiory. Zwróciłem uwagę, że napełnianie umysłu dziecka tego rodzaju słownictwem wydaje mi się subtelną próbą wpływania na jego duchowy rozwój w sposób, którego bym sobie nie życzył. Pani nauczycielka odpowiedziała, że jedynie uczy dzieci kultury anglosaskiej i słownictwa stanowiącego jej integralną część. Ta rozmowa skłoniła mnie jednak zarówno do refleksji, jak i do działania&#8230;</p>
<h4>Neutralna prezentacja kultury?</h4>
<p>Postanowiłem bliżej przyjrzeć się zjawisku świętowania Halloween, które jako stosunkowo nowy obyczaj przenika do polskich szkół, a stamtąd do naszej kultury. Przestrzenią propagowania tego święta w szkołach są lekcje języka angielskiego. Jakiś czas temu szkolne podręczniki do nauki tego przedmiotu wypełniły się monstrami i związanym z nimi słownictwem. Umysły dzieci zaczęto oswajać z tego typu pojęciami. Wszystko to dzieje się pod pretekstem neutralnej światopoglądowo prezentacji kultury anglosaskiej.</p>
<p>Zastanawiające, że moje dość bogate kontakty z Anglikami i Amerykanami nie dały mi dotąd okazji do rozmów o tych stworach. W wielu sytuacjach pojawiało się natomiast słownictwo związane z chrześcijańskim dziedzictwem kultury anglosaskiej, zupełnie nieobecne w treściach programowych przekazywanych na lekcjach języka angielskiego. A jest to tym bardziej zdumiewające, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że chrześcijaństwo stanowi element anglosaskiej kultury w znacznie większym stopniu niż pogańskie Halloween, sprowadzone do Ameryki przez irlandzkich imigrantów w latach 40 XIX w. i szerzej nieznane aż do 20-lecia międzywojennego. Oczywiście podkreśla się, że szkoła ma być świecka, czyli neutralna światopoglądowo. Dlatego na lekcjach angielskiego dzieci na pewno nie usłyszą o Bogu, Jezusie czy Biblii, natomiast dogłębnie oswajają się z Halloween – celebrowaniem świata ciemności, wróżbiarstwa i czarów.</p>
<h4>W trosce o następne pokolenia</h4>
<p>Ogromna większość rodziców posyłających swe dzieci na imprezy z okazji Halloween nie dostrzega związku między światem duchowym a tym świętem. Są przekonani, że chodzi o nieszkodliwą zabawę. Argument, że świętowanie Halloween to dobra zabawa, przypomina ten, którego używają dilerzy narkotyków oferujący swój „towar” dzieciom. A właściwie dlaczego otaczanie dzieci obrazami upiorów miałoby być zabawne? Obcowanie z makabrą Halloween w jakiś sposób stymuluje przecież psychikę. Pytanie brzmi: Czy chcemy dostarczać naszym dzieciom tego rodzaju bodźców? Co przez to osiągniemy? Kogo ukształtujemy?</p>
<p>Każda kultura ma swoje patologie. Kultura anglosaska nie jest wyjątkiem – obok Szekspira i Dickensa posiada swoją aberrację w postaci Halloween. Od szkoły powinniśmy jednak oczekiwać, że będzie prezentować obcą kulturę przez pryzmat tego, co w niej najwznioślejsze, a nie w kontekście jej wynaturzeń.</p>
<p>Zauważmy, że preambuła konstytucji naszego kraju mówi o trosce o byt i przyszłość naszej ojczyzny. Wskazuje na wiarę w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna. Zadajmy sobie więc pytanie: Co prawdziwego jest w przewrotnym święcie Halloween, które udaje element kultury anglosaskiej i dobrą zabawę, a ukrywa swoje związki z demonicznym światem duchowym – pozornie tylko nieszkodliwym i nieowocującym w psychice wystawionych na nie dzieci? Preambuła naszej konstytucji mówi o wdzięczności za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie narodu. Czy otwarcie szkół publicznych na, zakamuflowany na razie, satanizm stanowi wyraz wdzięczności za to dziedzictwo?</p>
<h4>Stanowisko wyrażone z szacunkiem</h4>
<p>Okazuje się, że istnieje szereg obiektywnych i niezależnych od wyznawanego światopoglądu powodów, dla których w szkole publicznej nie powinno być miejsca dla Halloween. Wymienię kilka z nich:</p>
<p>1. Wspomniane święto wiąże się ściśle z pogańskimi lub nawet bardziej destruktywnymi systemami religijnymi, które nie wytwarzają zdrowych więzi społecznych. Niszczą istniejące relacje i zastępują je relacjami opartymi na przemocy i strachu.<br />
2. Tego rodzaju święta wpływają niszcząco na psychikę człowieka, w szczególności dzieci, ulegających wpływom tego rodzaju wierzeń.<br />
3. Szkoła publiczna, jako instytucja z założenia neutralna światopoglądowo, nie powinna swym autorytetem sankcjonować wierzeń religijnych, zwłaszcza sprzecznych z chrześcijańskim systemem wartości, do którego odwołuje się obowiązująca w naszym kraju konstytucja.<br />
4. Poddanie dzieci, które wychowują się w wierzących rodzinach, oddziaływaniu symboliki Halloween (na neutralnym z założenia gruncie szkoły publicznej) stanowi naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 Konstytucji RP).</p>
<h4>Działanie rozważne i uprzejme</h4>
<p>Z powyższych względów postanowiłem więc wyrazić swój sprzeciw wobec świętowania Halloween. Na początku listopada skierowałem stosowny list do pani dyrektor szkoły, w której uczą się moje córki. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu spotkał się on ze zrozumieniem i przychylnym odbiorem, a pani dyrektor zapowiedziała, że w przyszłym roku Halloween nie będzie w tej szkole obchodzone.</p>
<p>Jestem przekonany, że jako chrześcijanie możemy kształtować rzeczywistość wokół nas. Możemy opowiadać się przeciwko złu, które dzieje się na naszych oczach. Warto to przemyśleć, zwłaszcza jeśli chodzi o dobro naszych dzieci i wychowywanie następnego pokolenia. W odważnym działaniu wcale nie musi być nas wielu, nie musimy być napastliwi ani obrażać tych, którzy się z nami nie zgadzają. Natomiast pełne szacunku, uprzejme wypowiedzenie kilku słów zdrowego rozsądku ma moc usuwać ciemność i czynić nasz świat bardziej niebiańskim. A o to przecież chodzi.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/">Twoje zaangażowanie jest ważne dla następnego pokolenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowe pokolenie ojców</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/nowe-pokolenie-ojcow/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/nowe-pokolenie-ojcow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2016 13:49:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Wójcikiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2088</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dla nowego pokolenia ojców „zaangażowane tacierzyństwo” – jak współcześnie określa się ten nowy trend – to wyzwanie podobne do wypraw górskich, zdobywania szczytów i osiągania pozornie niemożliwego. Wyzwanie, z powodu którego coraz więcej mężczyzn traktuje ojcostwo bardzo poważnie. Obserwujemy dziś nowe definiowanie roli ojca w rodzinie. Dzisiaj widok ojca spacerującego z wózkiem nikogo już nie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/nowe-pokolenie-ojcow/">Nowe pokolenie ojców</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dla nowego pokolenia ojców „zaangażowane tacierzyństwo” – jak współcześnie określa się ten nowy trend – to wyzwanie podobne do wypraw górskich, zdobywania szczytów i osiągania pozornie niemożliwego. Wyzwanie, z powodu którego coraz więcej mężczyzn traktuje ojcostwo bardzo poważnie. Obserwujemy dziś nowe definiowanie roli ojca w rodzinie. Dzisiaj widok ojca spacerującego z wózkiem nikogo już nie dziwi, jednak dwie, trzy dekady temu sytuacja była odwrotna – widok taki budził zdumienie. Jeszcze bardziej niezwykłym zjawiskiem jest to, że pojęcie ojcostwa ewoluuje z inicjatywy współczesnych ojców, a nie pod presją otoczenia. Kiedy przez lata ojcowie nie angażowali się w proste obowiązki lub byli od nich odsuwani, niepostrzeżenie tracili coś niezwykle istotnego – więź z własnym dzieckiem.</p>
<h4>Moda na ojcostwo</h4>
<p>Powszechnie panująca moda na ojcostwo wśród współczesnych mężczyzn zasługuje na szczególną uwagę i&#8230; cierpliwość. Przede wszystkim jako ojcowie i mężowie oczekujemy tej cudownej wyrozumiałości oraz cierpliwości od naszych żon. Często w sytuacjach, w których mężczyzna robi coś nieporadnie, kobiety wkraczają zbyt szybko i interweniują, ponieważ wiedzą, że zrobią to szybciej i lepiej. To jednak wzmacnia bierność, na której traci nie tylko ojciec, ale także – i przede wszystkim – samo dziecko. Wspólny czas ojca z dzieckiem to często nauka siebie nawzajem, budowanie szczególnej więzi. Dlatego jestem wdzięczny mojej żonie, że nie interweniowała, kiedy pierwszy raz przebierałem Emilkę, a trwało to o wiele za długo, również dla niej. Warto jednak pamiętać, że to codzienne zaangażowanie procentuje w przyszłości. Ponadto każde wykonane zadanie, nawet najdrobniejsze, buduje w mężczyźnie przekonanie, że jest potrzebny i skuteczny.</p>
<h4>A z nich najważniejsza jest&#8230; obecność</h4>
<p>Niedawno zadałem sobie pytanie: Co powinienem i co muszę dać z siebie swojej córce? Dziś jako tata jestem pewien, że muszą to być uczuciowość i obecność, wyrażane w wielkich i małych chwilach. Potrzeba obecności jest jednym z trwałych elementów ojcowskiego instynktu. Jednak co do jednego musimy być zgodni: ojcostwo na co dzień to również walka, ale walka przede wszystkim z samym sobą i ze swoim egoizmem. To często również wyjście poza swoją strefę komfortu.</p>
<p>Przez długi czas obowiązywał szkodliwy podział ról na te należące głównie do matki, która wychowuje i zapewnia bezpieczeństwo, oraz do ojca, którego zadanie zredukowano do interwencji kryzysowych i mediacji w trudnych sytuacjach. Taki podział sprawiał, że matki musiały wziąć pełną odpowiedzialność za dziecko, a ojcowie szybko nauczyli się funkcjonowania według modelu „ojców nieobecnych”. W konsekwencji, świadomie lub nie, kobiety rezerwowały bliskość z dzieckiem tylko dla siebie. Równie często matki kontrolowały swoje dzieci nawet w ich dorosłym życiu.</p>
<blockquote><p>Dzisiejsza ewolucja ojcostwa nie polega na prostym naśladowaniu mamy. To ciągłe poszukiwanie indywidualnych rozwiązań</p></blockquote>
<p>Mój ulubiony bloger, Konrad Kruczkowski, pisze: „Tak bardzo przywykliśmy do obrazu, w którym rozżalony maluch krzyczy »Chcę do mamy!«, że wydaje nam się zupełnie naturalny”. Nowoczesny ojciec to ojciec, który razem z matką bierze pełną odpowiedzialność za dziecko. Co to oznacza w praktyce? Spędzanie z dzieckiem więcej czasu i przejmowanie części tradycyjnie kobiecych zadań. Jednak dzisiejsza ewolucja ojcostwa nie polega na prostym naśladowaniu mamy. To ciągłe poszukiwanie indywidualnych rozwiązań i tworzenie modelu zaangażowanego ojcostwa. Modelu, który nie stanie się ograniczającym schematem, ale rozwinie w nas kreatywność, potrzebną do wykorzystania potencjału, który tkwi w każdym z ojców.</p>
<p>Razem z żoną postanowiliśmy, aby Emilka uczestniczyła w naszych pasjach. Zauważyliśmy, że sprawia jej to ogromną radość, kiedy razem w trójkę gramy na instrumentach: żona na cajonie (instrument perkusyjny), ja na gitarze, a Emilka nie tylko stanowi wspaniały dodatek, ale też jest naszym małym dyrygentem. Entuzjastycznie angażuje się w życie rodziców również wtedy, kiedy razem z mamą ćwiczą. Nie wiem, czy jesteśmy świadomi tego, że dziecko do pierwszego roku życia stanowi najlepszy obciążnik, dodatkowo śmiejący się i chętny do całusów. Spędzanie czasu w taki sposób sprawia, że dziecko naśladuje rodziców. Dzieci często żyją i zachowują się tak jak ich rodzice. Powinno to nas, rodziców, motywować do dobrego wpływu.</p>
<p>Warto więc wstawać wcześniej, wracać do domu zaraz po zakończeniu pracy, nie brać dodatkowych zajęć, poświęcać swój czas dziecku. Parafrazując znane hasło, możemy trafnie określić priorytety: Bóg, rodzina, praca – to dobra kolejność. Ken Canfield, amerykański socjolog i założyciel National Center for Fathering, pisze: „Praca to fast food dla męskiego ego. A ojcostwo to bieg maratoński, którego metę wyznacza nasze ostatnie tchnienie”. Praca, hobby czy inne zajęcia szybciej przynoszą wymierny rezultat, podczas gdy nagroda za świadome ojcostwo przychodzi po kilku, kilkunastu latach.</p>
<p>Istnieje wiele argumentów za tym, aby ojcowie czynnie brali udział we wszelkich zajęciach ruchowych swoich dzieci. Tym bardziej, że ruch jest jednym z czynników powodujących budowanie gęstej sieci połączeń neuronalnych w rozwijającym się mózgu dziecka. Ma to ogromne znaczenie w jego rozwoju. Do takiej aktywności zachęca również psycholog i autor wielu książek Steve Biddulph, podkreślając: „Badania dowodzą, że tatusiowie są bardziej energiczni podczas zabaw, lubią pobudzać dzieci, podczas gdy matki chętniej je uspokajają”.</p>
<p>Więź tworzy się nie z wielkich słów, kiedy chwalimy swoje pociechy przed znajomymi (choć to też jest potrzebne), ale przede wszystkim ze wspólnego czasu, wielu rozmów i prostych gestów. Jako ojcowie musimy pamiętać: „Dobro od zła najłatwiej odróżniają dzieci najbardziej kochane”*.</p>
<h6>*Ks. dr Marek Dziewiecki. Cytat pochodzi z przedmowy do wydania polskiego w książce J. McDowella pt. „Przyjaciel, mentor, bohater”, wyd. Koinonia 2015.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/nowe-pokolenie-ojcow/">Nowe pokolenie ojców</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/nowe-pokolenie-ojcow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Autorytet taty w akcji</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/josh-mcdowell/autorytet-taty-akcji/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/josh-mcdowell/autorytet-taty-akcji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2016 13:41:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Josh McDowell]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2084</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy zdarzyło ci się usłyszeć z ust swoich dzieci słowa: „Nigdy mi na nic nie pozwalasz”, „Zawsze psujesz zabawę”? Większość naszych dzieci nie rozumie, dlaczego nakładamy na nie ograniczenia, toteż wymuszanie przestrzegania zasad powoduje napięcia, kłótnie i konflikty wewnątrz rodziny. Każdy z nas, ojców, stosuje pewien model rodzicielstwa. Wynika on z tego, jak postrzegamy autorytet [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/josh-mcdowell/autorytet-taty-akcji/">Autorytet taty w akcji</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czy zdarzyło ci się usłyszeć z ust swoich dzieci słowa: „Nigdy mi na nic nie pozwalasz”, „Zawsze psujesz zabawę”? Większość naszych dzieci nie rozumie, dlaczego nakładamy na nie ograniczenia, toteż wymuszanie przestrzegania zasad powoduje napięcia, kłótnie i konflikty wewnątrz rodziny.</p>
<p>Każdy z nas, ojców, stosuje pewien model rodzicielstwa. Wynika on z tego, jak postrzegamy autorytet rodzica i kwestie relacji w rodzinie. Na twój model wpłynęło najprawdopodobniej to, jak twoi rodzice egzekwowali zasady, kiedy dorastałeś, i jakie łączyły was więzi. Ta rola przypisywana zasadom i więziom w dużym stopniu określa sposób, w jaki traktujemy dzieci.</p>
<h4>Tato „rygorystyczny kontroler”</h4>
<p>„Zrobiłeś już zadanie domowe?”, „Wyniosłaś śmieci, tak jak ci mówiłem?”, „Miałeś wrócić przed dwudziestą drugą. I co?”. Takie pytania zadałby tato „rygorystyczny kontroler”. Faktycznie jednak nie chodzi o same pytania, a raczej o sposób egzekwowania autorytetu. Rygorystycznie kontrolujący, autokratyczni rodzice wymagają bezwzględnego posłuszeństwa regułom. Może znasz tatę, który kontroluje swoje dzieci, onieśmielając je lub zastraszając. Takie podejście można podsumować następująco: „Albo zrobisz to tak, jak ci mówię, albo pożałujesz!”. W skrajnych przypadkach autokratyczny tato sprawuje absolutną władzę nad dziećmi, co często skutkuje emocjonalnymi i fizycznymi nadużyciami. Jednak wielu autokratycznych ojców, którzy nie wymuszają przestrzegania zasad w tak ekstremalny sposób, stwarza dzieciom pozornie „dobry dom”. Dba należycie o ubranie i pożywienie dla dzieci, pozwala im bawić się z innymi dziećmi, słowem – wydaje się, że zapewnia wszystko, co niezbędne do „normalnego życia”. Mimo że kontrolujący ojcowie nigdy nie posuwają się do bicia dzieci ani zamykania ich w odosobnieniu za nieposłuszeństwo, rządzą jako surowi kontrolerzy egzekwujący przestrzeganie reguł. Wysoko stawiają zasady, ale nisko cenią więź.</p>
<p>Funkcjonowanie w opisanym systemie rodzicielskim sprawia, że dzieci reagują ucieczką lub konfrontacją. Towarzyszy im zwykle gniew. Kiedy dziecko wybierze ucieczkę, niekoniecznie musi dosłownie uciekać z domu, ale wycofuje się z niego emocjonalnie i pod względem więzi. Uczy się żyć na własną rękę i „być posłuszne”, przynajmniej na powierzchni. Jednak w jego wnętrzu prawdopodobnie aż się gotuje. Może słyszałeś opowieść o chłopcu, któremu ojciec polecił usiąść. Chłopiec nie chciał tego zrobić i dobitnie to wyraził. Wtedy tato wrzasnął: „Siadaj albo posadzę cię siłą!”. Chłopiec szybko usiadł, ale czyniąc to, wymamrotał pod nosem: „Zewnętrznie siadam, lecz wewnątrz ciągle stoję!”. Posłuszeństwo wymuszone przez tatę „rygorystycznego kontrolera” rzadko ukształtuje dziecko z wewnętrzną motywacją, aby czynić to, co dobre, nawet jeśli potulnie dostosowuje się ono do reguł. Zdominowane dziecko w swoim wnętrzu nosi frustrację i gniew. Jeśli natomiast dziecko wybierze konfrontację, uzewnętrzni swój gniew. Takie dzieci doskonale pojmują zasady i to, że są zmuszane do ich stosowania, co wcale im się nie podoba. Pomyśl o tym. Jak reagujesz na zasady, które postrzegasz jako ograniczające twoją wolność i dobrą zabawę? Wszyscy odruchowo sprzeciwiamy się nieuzasadnionym regułom. Właściwym kontekstem zasad jest relacja pełna miłości.</p>
<blockquote><p>Kiedy umieścimy zasady w kontekście więzi miłości, pojawia się bardzo jasny powód ich stosowania: zasady mają chronić dzieci i je wyposażać</p></blockquote>
<h4>Tato „wszystko przejdzie”</h4>
<p>Czasem ojcowie, którzy sami byli wychowywani przez autokratycznych rodziców, powielają ten model wobec własnych dzieci. Są również i tacy, którzy chcąc odreagować swoje doświadczenia, odrzucają wszelkie zasady. Ich model wychowania można nazwać „wszystko przejdzie”. To inaczej pobłażliwe rodzicielstwo. Pobłażliwy tata stanowi przeciwieństwo taty „rygorystycznego kontrolera”. Nisko ceni rodzicielskie zasady, za to duże znaczenie przypisuje więziom. Okazuje się jednak, że podejście taty „wszystko przejdzie” powoduje wykształcenie się powierzchownych i niezdrowych więzi. Dziecku ostatecznie nasuwa się refleksja: „Mojemu tacie tak naprawdę na mnie nie zależy”.</p>
<p>Zapewne nie raz widziałeś pobłażliwego tatę w akcji. W zasadzie to dziecko jest w akcji, a tato stoi i przygląda się, jak jego dziecko niszczy zabawki, rabatki kwiatowe, meble, a ogólniej rzecz ujmując – domowy spokój. Rodzice wychowujący dzieci w ten sposób stają się ich zakładnikami. Pewien tato rozpaczliwie próbował sprawić, aby jego czteroletni syn wsiadł do samochodu; chłopiec jednak bawił się w najlepsze na huśtawce. „Chodź, Jasiu, musimy się zbierać. Proszę, wsiadaj do samochodu” – błagał tato. Malec nie reagował. Po minucie czy dwóch tato powtórzył apel. Ponownie przeszedł on bez echa. Mijały kolejne minuty. W końcu tato stanowczo powiedział: „Janie, posłuchaj mnie. Nie mam zamiaru mówić ci jeszcze dziesięć razy, żebyś wsiadł do samochodu!”. Dzieci wychowywane przez pobłażliwych rodziców bardzo często stawiają na swoim, lecz nie są szczęśliwsze od tych z autokratycznych domów. W życiu tych dzieci nie zostaje zachowana równowaga między zasadami a więziami. Prawdę mówiąc, brak zasad sprawia, że dziecko myśli: „Gdyby mojemu tacie naprawdę na mnie zależało, bardziej interesowałby się tym, co robię&#8230; czasem powiedziałby »nie«&#8230; Chyba tak naprawdę mnie nie kocha”.</p>
<h4>Tato niedbały</h4>
<p>Kolejnym modelem rodzicielstwa jest niedbałe podejście do procesu wychowania, czyli postawa obojętności. Prezentuje ją nieobecny tato, który jest zbyt zajęty swoim życiem lub pracą zawodową i nie zna świata swojego dziecka. Tato może przyjmować postawę obojętności z powodu lęku przed niepowodzeniem. Jego dzieci czują, że są odstawione na boczny tor. Dzieci wychowywane w ten sposób mogą doświadczać zranień i gniewu. Tak było ze mną – dzieciakiem, którego tato był zawsze zbyt pijany, aby poświęcić uwagę swojemu małemu synowi. Stał się też powodem wielkiego bólu w sercu mojej matki. Budziło to we mnie wściekłość. Lecz ponad wszystko czułem się osamotniony i zapomniany. Model takiego ojcostwa cechuje zarówno niski poziom więzi, jak i niski poziom zasad. Brak zainteresowania stanowi dla dziecka następujące przesłanie: „Nie jesteś wiele wart. Nie jesteś ważny. Jesteś nikim”.</p>
<h4>Tato kochający</h4>
<p>Ten ostatni model rodzicielstwa jest po prostu postawą miłości. Tato kochający postrzega dobro swojego dziecka jako swój najwyższy priorytet. Nie chodzi tu przede wszystkim o osiągnięcie równowagi między odpowiednią ilością zasad a bliską i zdrową relacją. Tu tato ustanawia reguły – ale czyni to w kontekście więzi miłości ze swoimi dziećmi. W ten sposób dzieci szybko uczą się, że zasady wypływają z kochającego serca i mają na celu ochronić je przed krzywdą oraz zapewnić pomyślność.</p>
<p>Czy twoje dzieci wiedzą, dlaczego ustanawiasz zasady? Kiedy umieścimy zasady w kontekście więzi miłości, pojawia się bardzo jasny powód: zasady mają chronić dzieci i je wyposażać. Apostoł Paweł, gdy poinstruował ojców, aby nie pobudzali swoich dzieci do gniewu, nie polecił, aby z zasad zrezygnować. Boże reguły zawsze mają na celu dobro osoby, wobec której są stosowane. Jeśli nasze dzieci wpadają w gniew i sprzeciwiają się zasadom, które mają na celu ich dobro, odstąpienie od akcentowania zasad z pozoru może nie mieć sensu. Wydawać by się mogło, że nieustanne przypominanie zasad okaże się lepszym rozwiązaniem. Ale takie postępowanie spotęguje u dziecka jedynie poczucie rozgoryczenia. Dzieci muszą dostrzec, że nasze zasady wypływają z kochającego serca i faktycznie są dla nich dobre, zupełnie jak pouczenia i przykazania od Boga. Jako ojcowie musimy nauczyć się umieszczać Bożą prawdę i zasady obowiązujące w rodzinie bezpośrednio w kontekście relacji miłości. Tak właśnie postępuje tato kochający.</p>
<blockquote><p>Osoba, która kocha prawdziwie, pragnie chronić ukochanych i dbać o to, co dla nich najlepsze</p></blockquote>
<h4>Ojcostwo pełne równowagi</h4>
<p>W Liście do Efezjan apostoł Paweł użył zwrotu <em>żyjąc prawdziwie w miłości</em> (List do Efez. 4:15). Chciał przez to powiedzieć, że prawda i zasady zawsze mają wypływać z relacji miłości. Chcesz, żeby twoje dzieci stosowały się do pewnych zasad, bo pragniesz dla nich tego, co najlepsze. Chcesz, żeby trzymały się reguł, ponieważ je kochasz. Mimo to większość dzieci dostrzega tylko zasady, a uchodzi ich uwagi kontekst relacji. Myślę, że wiem, dlaczego tak się dzieje. Bez względu na nasz model rodzicielstwa większość z nas, mężczyzn, podchodzi do życia bardziej logicznie i racjonalnie niż kobiety. Nie jest to prawda absolutna, ale ogólnie rzecz biorąc, typowy tato nie jest w naturalny sposób zorientowany na relacje. Nie oznacza to, że mężczyznom trudno jest nawiązywać przyjaźnie czy że nie czerpią radości z budowania więzi – w większości przypadków tak nie jest. Najczęściej natomiast mężczyźni po prostu nie spoglądają na prawdę i zasady w kontekście relacji.</p>
<h4>Z powodu relacji&#8230;</h4>
<p>Wielu z nas, mężczyzn, stwierdziłoby, że zasady są zasadami i trzeba się do nich stosować bez względu na relacje. Prawda wygląda nieco inaczej: Bóg tak nas zaprojektował, żebyśmy przestrzegali zasad z powodu relacji. Otrzymaliśmy pewne nakazy i zakazy, ale mają one wspierać naszą pomyślność i chronić przed krzywdą. Tym właśnie kieruje się osoba, która kocha prawdziwie – pragnie chronić ukochanych i dbać o to, co dla nich najlepsze. Dlaczego mówisz dzieciom: „Nie dotykaj palnika”, „Spójrz w lewo, a potem w prawo, zanim przejdziesz przez ulicę”? Te polecenia i zakazy wypływają z miłości do dzieci. Spróbuj wyrwać je z kontekstu miłości, a wydadzą się restrykcjami, które mają na celu pozbawić adresata radości życia. Dlatego właśnie my, ojcowie, nieustannie i z premedytacją musimy wiązać każdą zasadę, którą nakładamy na dzieci, z naszą niesłabnącą miłością do nich. Właśnie tak czyni względem nas Bóg. On nie jest kontrolującym strażnikiem zasad, który śledzi każdy nasz krok, by przyłapać nas na robieniu czegoś złego. Nie jest również pobłażliwym czy niedbającym o nas Bogiem. Jest kochającym Ojcem, który pragnie dla nas tego, co najlepsze. Nasz Bóg jest Bogiem miłości; udzielił nam wytycznych, dzięki którym relacje rozwijają się i kwitną. Właśnie to ze wszystkich sił przekazuj swoim dzieciom.</p>
<p>Prawdziwie kogoś kochać to inaczej stawiać bezpieczeństwo, szczęście i powodzenie tej osoby na równi ze swoim własnym. Czy twoje dzieci wiedzą, że właśnie tak je kochasz? Usiądź z dziećmi i powiedz im, że po prostu pragniesz ich szczęścia. Wyjaśnij, że wszystko, co robisz i mówisz, jest próbą uchronienia ich od krzywdy i zadbania o to, co dla nich najlepsze. Porozmawiaj z nimi szczerze, powiedz, co leży ci na sercu. Niech dzieci odczują twoją troskę, abyście zbliżyli się do siebie na poziomie więzi.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/josh-mcdowell/autorytet-taty-akcji/">Autorytet taty w akcji</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/josh-mcdowell/autorytet-taty-akcji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rodzina na wakacjach</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/rodzina-na-wakacjach/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/rodzina-na-wakacjach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2016 10:14:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2053</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dla moich rozmówców mniej ważne było nawet to, co w tym czasie robili. Najistotniejszym okazywał się fakt, że dorośli po prostu razem z nimi przebywali: bawili się, gotowali, spacerowali, budowali wieże z klocków, kleili modele samolotów, jeździli na rowerze, czytali książki, rozmawiali&#8230; Jednocześnie moi rozmówcy zaznaczali, że takie chwile nie zdarzały się zbyt często. Gdy [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/rodzina-na-wakacjach/">Rodzina na wakacjach</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dla moich rozmówców mniej ważne było nawet to, co w tym czasie robili. Najistotniejszym okazywał się fakt, że dorośli po prostu razem z nimi przebywali: bawili się, gotowali, spacerowali, budowali wieże z klocków, kleili modele samolotów, jeździli na rowerze, czytali książki, rozmawiali&#8230; Jednocześnie moi rozmówcy zaznaczali, że takie chwile nie zdarzały się zbyt często.</p>
<p>Gdy niedawno poleciłam moim uczniom w klasie, by narysowali swoje marzenia, jeden z siedmiolatków przedstawił trasę, którą chciałby przejść z mamą. Po chwili wyjaśnił: „Ale to na pewno się nie spełni, bo ona jest bardzo zajęta”. A trasa, prowadząca od jego domu do miasta i z powrotem, zajęłaby maksymalnie 3–4 godziny. Niestety, pomimo wielu pozytywnych zmian społecznych, w ciągu ostatnich lat transformacji w Polsce jedno się nie zmieniło, a może nawet uległo pogorszeniu: ilość czasu spędzana przez rodziców z dzieckiem.</p>
<h4>Przewrotne dawkowanie czasu</h4>
<p>Jeszcze 20–30 lat temu to przede wszystkim ojcom zarzucano, że zbyt wiele pracują i nie włączają się w życie rodziny. „Taty nigdy nie było w domu, a jeśli był, to odpoczywał z gazetą na tapczanie lub majstrował coś przy samochodzie” – takie refleksje z młodości przedstawiają obecni 30–50-latkowie. Ale wtedy w domu była zazwyczaj obecna mama. Współcześni rodzice są jeszcze bardziej zabiegani, zmęczeni i zapracowani niż ich rodzice, dlatego dzieciom brakuje już nie tylko ojców, ale także matek. „Mamy nigdy nie ma” – wzdychają. Coraz szybsze, czasem wręcz obłędne tempo życia powoduje, że rodzice niezwykle oszczędnie dawkują pociechom swój czas. Zmieniła się także znacząco ilość wolnych godzin, jakimi dysponują dzieci – kiedyś miały ich więcej, aby pobyć w domu lub pobawić się na podwórku. Dziś, szczególnie w dużych miastach, mają taki ogrom zajęć pozalekcyjnych, że brak im czasu na zwykłą, spontaniczną zabawę. Z rodzicami widzą się tylko późnym wieczorem oraz wczesnym rankiem. Jednak wtedy wszyscy członkowie rodziny w pośpiechu, wywołującym nierzadko ogromne zdenerwowanie, szykują się do wyjścia z domu.</p>
<h4>Ilość czy jakość?</h4>
<p>Największe koszty takiego trybu życia ponoszą właśnie dzieci. Psychologowie podają, że rodzice powinni poświęcić dziecku w wieku 3–5 lat minimum pół godziny dziennie. I choć jest to bardzo mało, w wielu rodzinach dzieci nie mogą liczyć nawet na te skromne 30 minut uwagi rodzica. Za coraz wyższy poziom życia, który wymaga ciągłej pracy (nierzadko na kilka etatów), płacimy wszyscy: problemami zdrowotnymi, zerwanymi relacjami. Jednak zdecydowanie największą cenę ponoszą dzieci, ponieważ rodzicom brakuje czasu, sił i cierpliwości. „Co mam zrobić? Muszę pracować – wzdycha smutno wielu rodziców. – Przecież liczy się nie ilość, ale jakość czasu spędzanego z dziećmi, prawda?”. Owszem, jakość jest bardzo ważna. Ale podobnie jak w przypadku codziennych posiłków, nikt nie ma wątpliwości, że nie jest w stanie zaspokoić głodu nawet najwytworniejszą potrawą, jeśli otrzyma ją w mikroskopijnych ilościach. Trudno, aby dziecko było zadowolone, jeśli rodzice spędzają z nim czas może nadzwyczaj ciekawie, ale tylko sporadycznie.</p>
<p>Wszyscy zdajemy sobie sprawę, a specjaliści biją na alarm, że problem istnieje. Jak zatem można temu zaradzić? Badania wskazują, że czterech na pięciu Polaków zgadza się ze stwierdzeniem: „Czas wolny chcę przede wszystkim spędzić z rodziną”. Jak więc ten czas znaleźć? Doskonałą okazję do wspólnego spędzania czasu stanowią wakacje. Czas wolny – którego sposób zagospodarowania wielu z nas uzależnia przede wszystkim od posiadanych zasobów finansowych. Owszem, milej jest spędzić urlop na egzotycznej plaży czy w luksusowym ośrodku z basenem, ale co zrobić, jeśli środki na koncie bankowym na to nie pozwalają? Czy jest jakieś rozwiązanie?</p>
<h4>Serce okazane w obecności</h4>
<p>Okazuje się, że dla dzieci – szczególnie tych młodszych – nie jest najważniejsze, gdzie pojadą na wakacje. Żadna z pytanych przeze mnie osób nie zwracała na to uwagi. Liczył się sam fakt spędzania czasu z rodzicami. Bowiem dla dziecka najistotniejsze jest, by uwaga rodziców była skupiona na nim, aby rodzice byli obok i aby wiedziało, że w każdym momencie może do nich przyjść, zapytać o coś, poprosić o pomoc – i nie usłyszy przykrej odpowiedzi: „Nie mam czasu” czy „Nie teraz”, a także (przed czym trzeba ostrzegać coraz bardziej) nie zastanie mamy czy taty pochylonych bezustannie nad komórką, tabletem czy innym urządzeniem, dzięki któremu więcej wiedzą oni o celebrytach niż o własnej pociesze. Nierzadko rodzice umieszczają zdjęcia z wakacji na portalu społecznościowym zamiast pobawić się z dzieckiem. Jeśli jesteś rodzicem, naprawdę warto w czasie wakacji zarządzić sobie „post od komórki”. Załóż, że będzie ona służyć tylko do przeprowadzenia najpilniejszych rozmów, zaś swoją uwagę skup na członkach rodziny. Jeżeli sprawi ci to trudność, to poważny sygnał, że być może jesteś uzależniony od urządzeń elektronicznych.</p>
<h4>Planowanie z wyobraźnią</h4>
<p>Badania pokazują, że w Europie przeciętna matka poświęca swojemu dziecku zaledwie&#8230; kilka minut dziennie. Także Polki nie wypadły w tym rankingu najlepiej. Daleko im do matek ze Stanów Zjednoczonych czy Australii, które poświęcają małym dzieciom 1,5 godziny dziennie, a jeśli nie pracują zarobkowo, średnio nawet 4 godziny. Zdajemy sobie sprawę, że tamte kraje to społeczeństwa ze stabilniejszą gospodarką, a my musimy dopiero wszystkiego się dorabiać. Niemniej jednak warto się zastanowić, co przyniesie naszej rodzinie więcej korzyści: przeznaczenie czasu na pracę zawodową na kolejnym etacie, by zarobić na ekskluzywne krótkie wakacje, czy poświęcenie większej jego ilości w ciągu roku na przebywanie z dzieckiem: na prozaiczne, ale codzienne wyprawy do piaskownicy, na huśtawkę czy nad rzekę, na przytulenie, wspólne oglądanie bajki czy czytanie historii biblijnych na dobranoc. To czas, w którym po raz setny wysłuchamy opowieści o najlepszej koleżance z przedszkola, a w przypadku starszych dzieci – o obejrzanym filmie czy pierwszej miłości, o wielkich i małych problemach dziecka. Dzieci przede wszystkim potrzebują uwagi i zainteresowania rodziców, bo one dają mu poczucie bezpieczeństwa, miłości i przynależności.</p>
<h4>O prawdziwych wartościach</h4>
<p>Bez wątpienia dla nastolatków miejsce, w jakim spędzą wakacje, ma znaczenie. Ale to przede wszystkim od wpajanych w domu wartości i od wychowania zależy, czy starsze dziecko zrozumie, że ze względów finansowych jedyną dostępną formą wypoczynku jest urlop pod gruszą u cioci lub pod namiotem. Nie jest to oczywiście łatwe, bo presja rówieśnicza bywa ogromna i wakacje u cioci mogą wydawać się „obciachowe”, szczególnie gdy koledzy twierdzą, że o wartości człowieka świadczy to, co posiada. Dlatego warto już od najmłodszych lat wpajać dziecku, jakie są prawdziwe wartości w życiu, a zaprocentuje to w czasie dorastania.</p>
<p>Wykorzystajmy ten krótki okres, gdy dzieci są z nami i nas potrzebują, bo naprawdę nim się obejrzymy, nastąpi moment, w którym wyfruną z domu. A wtedy może to my będziemy mieli czasu w nadmiarze, za to one nie będą już chciały spędzać go z nami. Natomiast jeśli rodzicom uda się zbudować dobre relacje z dziećmi, to i w późniejszym wieku, gdy one same zostaną rodzicami, zechcą być może spędzić urlop wspólnie, w gronie trzech pokoleń. W naszej rodzinie organizowaliśmy takie wyjazdy i pozostają one jednymi z najmilszych naszych wakacyjnych wspomnień.</p>
<h4>Prawo do odpoczynku</h4>
<p>A jeśli już znajdziemy się na wakacjach, niezależnie od tego, w jakim miejscu, warto pamiętać, że rodzice też mają prawo do odpoczynku. Sama mam wyrzuty sumienia, że czasem w czasie wakacji wolałam poczytać książkę niż pobawić się z dziećmi, jednak takie podejście sprawiło, że nasza dwójka dzieci wymyślała sobie kreatywne zabawy, np. redagowanie gazety. Przez kilka lat zabieraliśmy im „do towarzystwa” jeszcze jedno dziecko z rodziny lub córkę przyjaciół w ich wieku. Bo rodzice w czasie wakacji też potrzebują chwili tylko dla siebie.</p>
<p>Tak jak w każdej dziedzinie życia, i w odpoczywaniu powinniśmy kierować się mądrością, zgodnie z tym, co mówi Słowo Boże:<em> Nie zachowujcie się jako niemądrzy. Żyjcie raczej jak ludzie mądrzy, którzy nie marnują najdrobniejszej chwili, szczególnie że przyszło nam żyć w trudnych czasach. Dlatego koniec z brakiem rozsądku</em> (List do Efez. 5:15b–17b, tł. LB).</p>
<h6>Źródła:<br />
1. www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/dusza/jak-spedzic-czas-wolny-jak-polacy-spedzaja-wolny-czas<br />
2. togethermagazyn.pl/czasu-sie-poswiecac-dziecku/</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/rodzina-na-wakacjach/">Rodzina na wakacjach</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/lidia-czyz/rodzina-na-wakacjach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
