<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Małżeństwo &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/tematyka/malzenstwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Tue, 14 Apr 2020 11:10:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Miłość, która pokonuje przeszkody</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/nick-vujicic/milosc-ktora-pokonuje-przeszkody/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Aug 2019 11:05:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Nick Vujicic]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2889</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jest pewien aspekt naszego związku, który odróżnia nas od wielu małżeństw, choć oczywiście nie od wszystkich. Poza wykonywaniem codziennych obowiązków żony i matki Kanae musi mi też pomagać radzić sobie z wyzwaniami wynikającymi z mojego braku rąk i nóg. Bardzo chciałbym, aby nie musiała sama stawiać czoła tym wszystkim trudnościom. Moja przyjaciółka i mentorka, Joni [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/nick-vujicic/milosc-ktora-pokonuje-przeszkody/">Miłość, która pokonuje przeszkody</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jest pewien aspekt naszego związku, który odróżnia nas od wielu małżeństw, choć oczywiście nie od wszystkich. Poza wykonywaniem codziennych obowiązków żony i matki Kanae musi mi też pomagać radzić sobie z wyzwaniami wynikającymi z mojego braku rąk i nóg. Bardzo chciałbym, aby nie musiała sama stawiać czoła tym wszystkim trudnościom.</p>
<p>Moja przyjaciółka i mentorka, Joni Eareckson Tada, napisała wiele na temat rozmaitych wyzwań, z jakimi musiał się uporać jej mąż Ken, będąc jednocześnie małżonkiem i opiekunem. Joni wymaga więcej opieki niż ja, ponieważ ja jestem bardziej mobilny. Mimo to moja żona Kanae musi za mnie robić wiele rzeczy. Pomyślcie tylko o setkach codziennych zajęć, które wymagają użycia kończyn, jak chociażby przygotowanie czy jedzenie posiłku, sprzątanie domu, kąpiel, czy nawet podrapanie się po głowie. Udało mi się znaleźć sposoby na wykonywanie może dwóch trzecich z tych czynności samodzielnie. Są jednak wciąż takie rzeczy, których po prostu nie jestem w stanie wykonać sam. Kanae zadziwia mnie każdego dnia tym, z jak niezwykłym wdziękiem mi pomaga. Bez wątpienia Kanae ma więcej codziennych zajęć niż większość żon, jednak radzi sobie z nimi z taką cierpliwością, że moja miłość do niej rośnie każdego dnia.</p>
<blockquote><p>Czasem mąż i żona potrzebują cofnąć się pamięcią w czasie i przypomnieć sobie, co tak właściwie spowodowało, że postanowili być razem</p></blockquote>
<h3>Małżeństwo zbudowane na aktach codziennej życzliwości</h3>
<p>Jezus dał nam najznamienitszy przykład altruizmu, gdy umierając na krzyżu, oddał swoje życie za nasze grzechy. Nie ma większej miłości niż Jego miłość. Gdy łączy nas z Jezusem osobista relacja, rezygnujemy z własnych pragnień i potrzeb i oddajemy nasze życie w Jego ręce. Podobnie jest w przypadku, gdy z kimś się pobieramy. Rezygnujemy z bycia samolubną jednostką na rzecz stania się bezinteresowną parą. Przedkładamy nasze małżeństwo i rodzinę nad swoje indywidualne potrzeby i pragnienia. Stawiając osobę, którą kochasz, na pierwszym miejscu w swoim życiu i w swoich czynach, okazujesz swoją miłość i podtrzymujesz swoją przysięgę małżeńską. Czasem mąż i żona potrzebują cofnąć się pamięcią w czasie i przypomnieć sobie, co tak właściwie spowodowało, że postanowili być razem. Mamy kilka sugestii, które wraz ze swoim współmałżonkiem możecie wypróbować, aby utrzymać mocne więzi Waszej miłości i małżeństwa.</p>
<h3>Codzienne sposoby na wzmocnienie małżeńskiej więzi</h3>
<h5>Zacznijcie dzień razem</h5>
<p>Udało nam się uczynić nawykiem wspólne czytanie Biblii przez pół godziny do godziny dziennie tuż po przebudzeniu. Czerpiemy z tego więcej korzyści, niż mogłoby się Wam wydawać. Napełnia nas to uczuciem niezwykłego spokoju i pozwala zaczynać dzień jako parze ufnej w naszą zjednoczoną siłę. Możecie uznać, że dla Was najlepszym pomysłem będzie wspólne pójście na spacer, słuchanie muzyki, a nawet zwykła wspólna kawa i śniadanie – ważne, by spokojnie omówić nowy dzień.</p>
<h5>Podtrzymujcie romans</h5>
<p>Pojawienie się dziecka z całą pewnością wywołało istotne zmiany w naszym życiu miłosnym. Każda para, którą znam, opowiada mniej więcej taką samą historię. Intymność i spontaniczność wylatują za drzwi z chwilą, kiedy w Waszym domu pojawia się maluch, ale to nie oznacza, że nie możecie dokonywać pewnych zmian i improwizować. Masaże pleców, przytulanie, skupienie na rozmowie i poświęcanie sobie uwagi są drobiazgami, które pomogą Wam rozpalić na nowo romantyczną więź. Podtrzymywanie więzi nie jest czymś, co można robić wtedy, gdy akurat nie masz nic innego do roboty. To coś, co robisz przy każdej nadarzającej się okazji.</p>
<h5>Wieczorne randki</h5>
<p>Muszę przyznać, że kiedy byłem singlem, uważałem pomysł „wieczornych wyjść” czy „randek” dla par małżeńskich za nieco żałosny i wydumany. Znamy małżeństwa, które przywiązują do swoich randkowych wieczorów bardzo dużą wagę. Wraz z Kanae dołączyliśmy do tego trendu „wieczornego randkowania dla małżeństw”. Największym wyzwaniem jest porzucenie wszystkich myśli i trosk związanych z pracą i dziećmi, a skoncentrowanie się na sobie nawzajem i naszych uczuciach. Zasada numer jeden brzmi: nie rozmawiajcie o pieniądzach ani stresie związanym z pracą!</p>
<h5>Miniwyprawy lub wakacje</h5>
<p>Dobrą okazją do takich wspólnych wypraw są naturalnie rocznice. Kiedy Wasze dzieci są małe, możecie poszukać niezbyt odległego miejsca, nawet oddalonego zaledwie o kilka czy kilkanaście kilometrów od Waszego domu. Kiedy są nastolatkami, może powinniście rozbić namiot w ogródku lub nocować w garażu. Żartuję! Mam starszych przyjaciół, małżonków, dla których takie wyjazdy stały się tradycją dawno temu. Każda taka okazja jest dla nich wielkim wydarzeniem nawet teraz, kiedy ich dzieci dorosły i wyprowadziły się z domu.</p>
<blockquote><p>Większość udanych małżeństw to te, w których mężczyzna i kobieta spędzali wspólnie czas jako przyjaciele, zanim zostali kochankami</p></blockquote>
<h5>Bądźcie „przyjaciółmi z przywilejami”</h5>
<p>Szczerze mówiąc, ten pomysł działa najlepiej w przypadku par małżeńskich, chociaż jego początki, o ile dobrze rozumiem, biorą się ze świata singli. Liczne badania potwierdziły, że większość udanych małżeństw to te, w których mężczyzna i kobieta spędzali wspólnie czas jako przyjaciele, zanim zostali kochankami. A zatem zakumplujcie się! Mam na myśli znalezienie sposobów wspólnego spędzania czasu i aktywności, które oboje lubicie. To może być hobby, jakiś rodzaj aktywności fizycznej, na przykład piesze wędrówki, jazda na rowerze czy wspinaczka po skałkach; czy też spokojniejsze zajęcia – wspólne chodzenie do kina, gotowanie posiłków czy wyprawy na plażę.</p>
<h5>Spędzajcie czas z innymi parami, które naprawdę się lubią</h5>
<p>To może okazać się trudniejsze, niż się wydaje, ponieważ tak wielu mężów i żon ma w zwyczaju przygadywać, zrzędzić, zadręczać się i dogryzać sobie nawzajem, kiedy znajdują się w towarzystwie innych par. Odkryłem, że spędzanie czasu z parami naprawdę kochającymi się nawzajem jest niezwykle inspirujące dla mnie i Kanae. Uczymy się od nich, jak zbliżać się do siebie, i widzimy, że miłość i przyjaźń mogą trwać przez naprawdę długi czas.</p>
<h5>Żyj, kochaj i śmiej się</h5>
<p>Ostatnio zapaliła mi się w głowie ostrzegawcza lampka, gdy Kanae powiedziała: Przed ślubem niemal cały czas się śmialiśmy. Brakuje mi tego. Chociaż niezwykle trudno było mi to przyznać przed samym sobą, moja żona miała rację. Co się zatem stało? Moja odruchowa odpowiedź brzmi tak, że po prostu daliśmy się złapać w pułapkę życiowej rutyny, przygotowując się na przyjście na świat Kiyoshiego, przyzwyczajając się do jego obecności w naszym życiu i do wspólnej egzystencji we troje. Nie ma jednak żadnej wymówki dla braku śmiechu w życiu i związku. Jedną z moich najpotężniejszych broni przeciwko moim prześladowcom, depresji i izolacji było poczucie humoru.</p>
<h3>Miłość bez granic</h3>
<p>Wszyscy jesteśmy godni miłości. Jeżeli głęboko w sercu uważasz, że pewnego dnia chciałbyś wziąć ślub i założyć rodzinę, potraktuj, proszę, naszą historię jako potwierdzenie tego, że takie marzenia się spełniają. I pamiętaj o najważniejszych przesłaniach:</p>
<ul>
<li>Nigdy nie rezygnuj z miłości, jeśli czujesz, że jej potrzebujesz, ponieważ Bóg celowo zaszczepił to pragnienie w Twoim sercu.</li>
<li>Zasługujesz na miłość, ponieważ powołał Cię do życia kochający Ojciec.</li>
<li>Istnieje ktoś, kto może Cię pokochać i dzielić z Tobą życie.</li>
<li>Udane małżeństwo wymaga wzajemnej bezinteresownej miłości oraz obustronnego głębokiego i trwałego zaangażowania.</li>
<li>Rodzicielstwo będzie próbą dla Waszego małżeństwa. Wzmocni więzi Waszej miłości, jednak wyłącznie wtedy, gdy będziecie okazywać sobie nawzajem głęboką empatię i niewzruszone wsparcie, przedkładając dobro rodziny nad swoje własne interesy.</li>
<li>Małżeństwo to „praca”, która polega głównie na rezygnowaniu z tak bliskiego każdemu z nas egocentrycznego podejścia i uczeniu się tego, by na pierwszym miejscu stawiać Boga, na drugim – małżonka i rodzinę, a dopiero na trzecim – samego siebie.</li>
<li>Twoje małżeństwo, Twoja rodzina i Twój dom powinny być zawsze bezpiecznym, pełnym miłości, troski i otuchy miejscem – schronieniem przed całym światem i wszystkimi trudnościami.</li>
</ul>
<p>Większość z Was, mam nadzieję, zaakceptuje istnienie miłości bez granic. Możecie mieć wrażenie, że wszystko inne na świecie ma swoje ograniczenia. Wszyscy jesteśmy ograniczeni na rozmaite sposoby, ale wszyscy możemy kochać bez granic dzięki mocy Jezusa Chrystusa. On umacnia mnie codziennie. Czyni mnie lepszym mężem. Czyni mnie lepszym ojcem. Czyni mnie lepszym dzieckiem Boga.</p>
<p>Uwierz w to, że znajdziesz miłość, której szukasz, i wiedz, że możesz kochać bez ograniczeń, na wzór miłości Jezusa Chrystusa do nas. Bóg pomoże Ci kochać Twojego współmałżonka i dzieci w pierwszej kolejności, a oni nauczą Cię więcej o miłości bez granic. Więcej niż sam kiedykolwiek mógłbyś się dowiedzieć.</p>
<h6>Artykuł zredagowany na podstawie książki: Nick i Kanae Vujicic, Miłość bez granic, Aetos Media Sp. z o.o. Wrocław 2016.<br />
Wykorzystano za pozwoleniem.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/nick-vujicic/milosc-ktora-pokonuje-przeszkody/">Miłość, która pokonuje przeszkody</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zaufanie Bogu a zdolność zaufania w małżeństwie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/joanna-nikiel/zaufanie-bogu-a-zdolnosc-zaufania-w-malzenstwie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/joanna-nikiel/zaufanie-bogu-a-zdolnosc-zaufania-w-malzenstwie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Aug 2019 10:46:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Nikiel]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://ni.chfzim.atthost24.pl/?p=2416</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasze poczucie bezpieczeństwa wynika z tego, że możemy na kogoś liczyć, a on na nas. Nie jesteśmy osamotnieni. Zaufanie pomaga nam pogłębić daną relację i rozwinąć się w niej. Dzięki zaufaniu możemy, bez obaw przed odrzuceniem lub wyrządzeniem krzywdy, współtworzyć bezpieczny obszar dla siebie i innych (np. dzieci). Bóg stworzył nas do relacji przede wszystkim [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/joanna-nikiel/zaufanie-bogu-a-zdolnosc-zaufania-w-malzenstwie/">Zaufanie Bogu a zdolność zaufania w małżeństwie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nasze poczucie bezpieczeństwa wynika z tego, że możemy na kogoś liczyć, a on na nas. Nie jesteśmy osamotnieni. Zaufanie pomaga nam pogłębić daną relację i rozwinąć się w niej. Dzięki zaufaniu możemy, bez obaw przed odrzuceniem lub wyrządzeniem krzywdy, współtworzyć bezpieczny obszar dla siebie i innych (np. dzieci). Bóg stworzył nas do relacji przede wszystkim z Nim samym, a dopiero potem z innymi ludźmi. Ta hierarchia przynosi pozytywne rezultaty w życiu codziennym. Próba zmiany w niej kolejności może mieć negatywne skutki.</p>
<h3>Przestrzeń dla Boga i współmałżonka</h3>
<p>Ufając Bogu, przyjmujemy właściwą perspektywę postrzegania siebie i współmałżonka. Zachęca nas do tego myśl zawarta w Przypowieściach Salomona: <em>Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!</em> (Przyp. Sal. 3:5–6). Co to oznacza dla nas w praktyce? Przede wszystkim nie powinniśmy swoich pomysłów, racji czy sposobów widzenia świata stawiać na pierwszym miejscu. Tworzymy w ten sposób przestrzeń dla Boga i życiowego partnera.</p>
<p>Jakie zagrożenia mogą wynikać ze stawiania małżonka na pierwszym miejscu? Relacja może rozwijać się na pozór poprawnie, do chwili, w której poczujemy się zawiedzeni przez drugą osobę, bo nie spełni naszych oczekiwań. Wtedy małymi krokami zbliża się kryzys. Gdy partnera czynimy odpowiedzialnym za zaspokajanie naszych potrzeb, skazujemy się na porażkę. Francuski filozof Blaise Pascal twierdził, że każdy z nas ma w sobie pustkę na kształt Boga. Kiedy będzie wypełniona przez Niego, a nie zamienniki, powstanie idealna całość. W małżeństwie współistnieje ona z drugą kompletną całością (a nie połówką) – i to stanowi odpowiedni filar bezpieczeństwa. Pojawiające się pragnienie, aby to druga osoba, a nie Bóg, zaspokajała nasze potrzeby, powinno być dla nas sygnałem ostrzegawczym.</p>
<h3>Naturalne ograniczenia</h3>
<p>Ufając Bogu, nabieramy właściwej perspektywy zaufania wobec małżonka. To Bóg wyposaża nas w zdolność zaufania partnerowi w momencie napotkania trudności. Dzięki Niemu będziemy uzdolnieni do towarzyszenia bliskiej osobie w tym wymagającym momencie, udzielając jej szeroko rozumianego wsparcia. W sytuacjach trudnych naturalna jest konfrontacja z ograniczeniami męża czy żony oraz naszymi własnymi, które mogą rodzić frustracje. W atmosferze zaufania jest miejsce, aby je omówić – bez obaw przed odrzuceniem. Wierząc Bogu, zmieniamy naszą postawę: z osoby osądzającej stajemy się osobą rozumiejącą i wspierającą.</p>
<blockquote><p>Ufając Bogu, nabieramy właściwej perspektywy zaufania wobec małżonka. To Bóg wyposaża nas w zdolność zaufania partnerowi w momencie napotkania trudności</p></blockquote>
<p>W sytuacjach ekstremalnie dla nas trudnych nie jesteśmy sami. To poczucie bezgranicznego wsparcia ze strony Boga wyposaża nas w chęć współpracy z kimś, kto jest nam bardzo bliski, ale nie jest naszą własnością – i w szacunek do tej osoby. W relacjach międzyludzkich, a w szczególności z najbliższymi członkami rodziny, czasem uaktywnia się pragnienie wzięcia odpowiedzialności za zachowania innych lub rozliczania ich z przyjmowanych postaw. W praktyce oznacza to, że staramy się narzucić komuś nasz plan wobec niego lub z tego planu go rozliczyć – co jest wyłącznie naszym pomysłem, a nie jego potrzebą. Próba zrobienia przez tę osobę czegoś poza naszym schematem prawdopodobnie wzbudzi w nas spory dyskomfort. Konfrontacja z tą perspektywą może nas skłonić do większej refleksji oraz przyjęcia postawy pokory.</p>
<h3>Rozwój kierowany przez Boga</h3>
<p>Decydując się zastosować przytoczony fragment z Przypowieści Salomona, uwalniamy współmałżonka do wprowadzania zmian, czyli rozwoju, którym kieruje Bóg – a nie my. Nasze postawy to balansowanie pomiędzy dążeniem do bliskości z jednej strony a właściwym dystansem z drugiej. Co oznacza pojęcie właściwego dystansu? Najprościej rzecz ujmując, to aktywne towarzyszenie, jednak bez osądzania. To nic innego jak pozostawianie przestrzeni do zadawania Stwórcy pytań dotyczących danej sytuacji i popełniania błędów – oraz oczekiwanie zmian. Liczy się przyjęcie właściwej postawy wobec zaistniałych okoliczności. Jeżeli w naszym rozumieniu współmałżonek popełnił błąd, to my decydujemy, czy wejdziemy w rolę sędziego (do tego na pewno nie powołał nas Bóg) czy w rolę osoby wspierającej, aby razem przejść przez trudną sytuację.</p>
<p>Dlaczego zaufanie jest tak istotne? Daje nam ono poczucie bezpieczeństwa, tworząc dobrą podstawę do nowych wyzwań. To ta płaszczyzna stwarza obszar, w którym słabości mogą zaistnieć i zostać przepracowane. Zaufanie niweluje obawę przed odrzuceniem i otwiera drzwi do wprowadzania zmian w związku. Słowa osądu zamieniają się w słowa wsparcia, bo wiemy, że Bóg ma o nas staranie.</p>
<h3>Nieufność w małżeństwie</h3>
<p>Relację, w której brakuje zaufania, możemy porównać do skłóconego domu: <em>Dom, rozdwojony sam w sobie, nie ostoi się</em> (Ew. Mat. 12:25). Oznacza to, że nasza relacja również nie przetrwa, jeśli czegoś z brakiem zaufania nie zrobimy. Naszym towarzyszem w codziennym funkcjonowaniu staje się lęk, obawa oraz poczucie zagrożenia. To one determinują dalsze zachowania wobec współmałżonka, w których atmosferze zaczyna się on dusić. Swoją energię wydatkujemy na sprawdzanie, rozliczanie i nadmierne kontrolowanie partnera zamiast na budowanie związku. Kiedy karmimy kontrolę, czyli działamy pod jej dyktando, obawa na chwilę znika, po czym wraca w większym rozmiarze. Powstaje błędne koło, z którego trudno się wydostać. Ktoś, kto boryka się brakiem zaufania, wątpliwościami, tworzy – jako swój bufor bezpieczeństwa – pewnego rodzaju smycz dla drugiej osoby. Zaciska ją poprzez pielęgnowanie podejrzliwości i niesłusznych oskarżeń, prowokowanie kłótni itp. Nieufność sprawia, że relacja małżeńska z dnia na dzień się osłabia. Istnieje wiele przyczyn braku zaufania, ale jedną z nich są nasze działania wobec drugiej osoby wynikające z błędnych oczekiwań.</p>
<h3>Zaufaj mi na nowo</h3>
<p>Co może być pomocne w procesie odnowy zaufania w małżeństwie? Szczera rozmowa na temat relacji oraz zwrócenie się z tym problemem do Boga. On ma wiele dobrych obietnic dla waszego małżeństwa. Jeżeli trudno jest wam poradzić sobie z brakiem zaufania, warto też skorzystać z profesjonalnej pomocy. Ważne jest skupienie uwagi na tym, co buduje związek. Wymaga to obserwacji i powielania tych aktywności, które przynoszą pozytywne efekty, nawet jeśli nie były podejmowane od bardzo dawna.</p>
<p>Człowiek się zmienia pod wpływem doświadczeń, dlatego czujmy się zachęceni, aby poświęcać sobie czas. Chciejmy na nowo poznawać siebie nawzajem. Pan Bóg działa na różne sposoby. On wyraża swoje dobre myśli w ten sposób: <em>Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją</em> (Ks. Jer. 29:11).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/joanna-nikiel/zaufanie-bogu-a-zdolnosc-zaufania-w-malzenstwie/">Zaufanie Bogu a zdolność zaufania w małżeństwie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/joanna-nikiel/zaufanie-bogu-a-zdolnosc-zaufania-w-malzenstwie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>10 sposobów by powiedzieć: Kocham Cię</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/10-sposobow-by-powiedziec-kocham-cie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/10-sposobow-by-powiedziec-kocham-cie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jul 2019 07:55:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Josh McDowell]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2296</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czego się obawiamy Istnieją dwie obawy, które często powstrzymują ludzi przed doświadczaniem bliskości związanej z upragnioną miłością. Jedną z nich jest obawa, że nikt nigdy nas nie pokocha. Druga to obawa, że my nigdy nie będziemy w stanie pokochać. Takie obawy to nic nienormalnego. Ja sam, kiedy dorastałem, nie znałem żadnego przykładu prawdziwej, pełnej miłości [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/10-sposobow-by-powiedziec-kocham-cie/">10 sposobów by powiedzieć: Kocham Cię</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Czego się obawiamy</h4>
<p>Istnieją dwie obawy, które często powstrzymują ludzi przed doświadczaniem bliskości związanej z upragnioną miłością. Jedną z nich jest obawa, że nikt nigdy nas nie pokocha. Druga to obawa, że my nigdy nie będziemy w stanie pokochać. Takie obawy to nic nienormalnego. Ja sam, kiedy dorastałem, nie znałem żadnego przykładu prawdziwej, pełnej miłości relacji. Mój ojciec był pijakiem. Wobec mamy stosował przemoc, przez większość czasu chodził pijany, a mnie ignorował. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek ojciec powiedział do mnie: „Kocham cię”. Kiedy opuściłem dom, byłem pełen obaw, że moje dysfunkcyjne dzieciństwo zaważy na moich przyszłych relacjach. Bałem się, że mój emocjonalny bagaż nie pozwoli mi nikogo pokochać, a ja z kolei nie będę w stanie przyjąć niczyjej miłości. Jednak prawda jest taka, że nikt nie dorasta w idealnej rodzinie. Nie ma czegoś takiego jak doskonali rodzice żyjący w miłości doskonałej. Każdy z nas doświadczył w swoim życiu jakiejś formy relacyjnej dysfunkcji. Wszyscy niesiemy emocjonalny bagaż. Zasadnicza kwestia polega na tym, w jaki sposób zamierzamy przepracować naszą dysfunkcję, aby stworzyć zdrową, bliską i trwałą relację miłości z drugą osobą.</p>
<p>Żyjemy w kulturze, w której relacje miłości często bywają krótkotrwałe. Wiele par żyje ze sobą na próbę. Ludzie obawiają się, że jeśli najpierw takiego życia nie przetestują, ich małżeństwo nie przetrwa. Badania pokazują, że liczba zawieranych małżeństw jest obecnie najniższa w historii. Jeśli liczba rozwodów utrzyma się na dzisiejszym poziomie, jedynie nieliczne pary mogą oczekiwać, że przeżyją razem więcej niż 15 lat. Tymczasem większość znanych mi małżeństw pragnie być razem do końca życia.</p>
<h4>Relacja, która przetrwa</h4>
<p>Jeśli więc pragniesz bliskiej relacji, która wszystko przetrwa, co w tym celu robisz? Słyszę dość często, jak mężczyzna twierdzi, że jego relacja z żoną byłaby wspaniała, gdyby miała ona takie podejście do seksu jak on. Wielu mężczyzn postrzega seks jako czynnik wiążący w ich małżeństwie i kluczowy warunek jego trwałości. To tak, jakby miłość i seks w ich umyśle były synonimami. Uważają oni, że jeśli się kogoś kocha, to doświadcza się wspaniałego seksu, a jeśli doświadcza się wspaniałego seksu, oznacza to, że naprawdę jest się zakochanym. Rzeczywistość wskazuje jednak, że to tak nie działa. Na przestrzeni lat spotkałem mnóstwo par małżeńskich, które chciały się dowiedzieć, dlaczego w ich związkach zabrakło prawdziwej bliskości. Podtrzymują kontakty fizyczne, ale nie odczuwają już głębokiej więzi na każdym poziomie. To tak, jakby seks jako fizyczna przyjemność został oddzielony od życia emocjonalnego i relacji. Stał się raczej odrębną czynnością niż okazywaniem głębokiej miłości. Prawda jest taka, że fantastyczne życie seksualne nie gwarantuje wspaniałej relacji. To raczej bliska więź na każdym poziomie skutkuje fantastycznym seksem. Czy chcesz wznieść waszą relację na nowy poziom bliskości i intymności?</p>
<p>Prawdziwa miłość nie jest czymś, co się nam przytrafia. To nie jest tak, że nagle trafia cię strzała Amora – i jesteś zakochany. Prawdziwa bliskość rozwija się i kształtuje w relację miłości, która nie przemija. Związek miłości pogłębia się, kiedy dwoje ludzi rozumie, czym miłość jest, i podejmuje świadome kroki potrzebne, by o tę miłość dbać. Nie chodzi tu tylko o emocje, a raczej o oddanie, by kochać kogoś przez całe życie. Uczucia przychodzą i odchodzą, natomiast kochać kogoś to znaczy wybierać – są to drobne wybory miłości, jakie podejmujemy dzień po dniu.</p>
<h4>Zobowiązanie wyrażania miłości</h4>
<p>Relacja małżeńska nie jest celem podróży, ale samą podróżą. Jej uczestnicy są ze sobą związani przez całe życie poprzez wybory dotyczące miłości. W dniu ślubu złożyłem uroczystą przysięgę, zobowiązanie, że codziennie, aż do końca mojego życia będę dokonywał wyboru, aby obdarzać moją żonę miłością. Ona zobowiązała się do tego samego. I dokonywane przez nas wybory rozkwitły relacją, która przyniosła nam zrozumienie, szczęście i radość. Wraz z żoną podjęliśmy 10 konkretnych zobowiązań. Dzięki nim powstaje między nami głęboka, intymna więź miłości.</p>
<p>Czy zauważyłeś, że żadne z tych postanowień nie jest zależne od osiągnięć twojego współmałżonka? To prawda, relacja to droga dwukierunkowa i czymś oczywistym z twojej strony jest oczekiwanie, by twój współmałżonek również spełnił swoją część. Zobowiązania te możesz jednak przyjąć na siebie, niezależnie od tego, co zrobi druga strona. Przez podjęcie tych postanowień będziesz w stanie lepiej zrozumieć, czym jest prawdziwa miłość i czego trzeba, by naprawdę kochać.</p>
<h4>Rozpocząć od siebie</h4>
<p>Jak stać się kochankiem, któremu druga strona nie będzie w stanie się oprzeć? Jak budować i wzmacniać samego siebie, by stać się osobą troskliwą, która dba o potrzeby drugiego, jest cierpliwa, nie obraża się, daje, a nie żąda, jest wyrozumiała i przebaczająca? Podejrzewam, że każdy człowiek chciałby mieć taką osobę u swego boku, jako partnera w życiu i w łóżku, do końca swoich dni. Innymi słowy, podjęcie takich postanowień miłości to zasadniczy warunek, by stać się dla drugiej osoby pożądanym towarzyszem życia. Złotą zasadę spełnionego małżeństwa można wyrazić następująco: „Te cechy, których pragniesz u współmałżonka, rozwiń najpierw u siebie”.</p>
<p>Jakie są twoje oczekiwania dotyczące relacji? Gdybyś miał na to pytanie odpowiedzieć, może pomyślałbyś najpierw, jakie cechy powinien mieć współmałżonek albo czego spodziewasz się po związku małżeńskim. Tymczasem biorąc na siebie tych 10 zobowiązań, nie koncentrujesz się tak bardzo na tym, co sam masz nadzieję otrzymać, ale co jesteś gotów wnieść. Sprawa nie polega na zmienianiu drugiej osoby, ale samego siebie. Dzięki właściwym wyborom możesz stać się człowiekiem wolnym, który nie oczekuje reakcji zwrotnej. Możesz być świadomy tego, czym jest prawdziwa miłość i jak można rozwijać intymną relację, która z każdym dniem nabiera znaczenia. Podejmij te kroki, by stać się lepszą żoną lub mężem. To pogłębi waszą relację. To jak złożenie propozycji: „Razem wybierzmy się w podróż, by odkryć, jak pogłębić naszą miłość”. Musimy zacząć tę podróż z Bogiem – Tym, który jest uosobieniem miłości. A od tego, jaką relację mamy z Nim, zależy w dużej mierze, jak odnosimy się do innych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<h3>Oto 10 sposobów okazywania sobie miłości. Realizujemy je poprzez:</h3>
<ol>
<li style="list-style: unset;">oddanie Bogu pierwszeństwa w życiu;</li>
<li style="list-style: unset;">miłość i akceptację samego siebie;</li>
<li style="list-style: unset;">bycie wspaniałym kochankiem;</li>
<li style="list-style: unset;">uważne słuchanie;</li>
<li style="list-style: unset;">uczenie się sztuki porozumiewania;</li>
<li style="list-style: unset;">okazywanie miłości akceptującej, wiernej i trwałej;</li>
<li style="list-style: unset;">szybkie rozwiązywanie konfliktów;</li>
<li style="list-style: unset;">nieustanne wybaczanie;</li>
<li style="list-style: unset;">mądre gospodarowanie pieniędzmi;</li>
<li style="list-style: unset;">dbanie o to, by nasza miłość była świeża i żywa.</li>
</ol>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/10-sposobow-by-powiedziec-kocham-cie/">10 sposobów by powiedzieć: Kocham Cię</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/10-sposobow-by-powiedziec-kocham-cie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szczęśliwe małżeństwo to nie kwestia przypadku</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/szczesliwe-malzenstwo-kwestia-przypadku/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/szczesliwe-malzenstwo-kwestia-przypadku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2016 09:57:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Wiola Niedziela]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2047</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zostaliśmy stworzeni przez Boga w taki sposób, że tęsknimy za bliskością. Nie jesteśmy szczęśliwi, jeśli relacje z najbardziej znaczącymi dla nas osobami nie układają się tak, jak byśmy tego chcieli. Takie poczucie niezadowolenia można uznać w pewnym sensie za dobre – oznacza ono, że te relacje nie są nam obojętne. Przemyślenie kilku spraw, ale z [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/szczesliwe-malzenstwo-kwestia-przypadku/">Szczęśliwe małżeństwo to nie kwestia przypadku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zostaliśmy stworzeni przez Boga w taki sposób, że tęsknimy za bliskością. Nie jesteśmy szczęśliwi, jeśli relacje z najbardziej znaczącymi dla nas osobami nie układają się tak, jak byśmy tego chcieli. Takie poczucie niezadowolenia można uznać w pewnym sensie za dobre – oznacza ono, że te relacje nie są nam obojętne. Przemyślenie kilku spraw, ale z Bożej perspektywy, pomaga nam postawić swoje stopy na dobrej drodze, aby rozpocząć budowanie szczęśliwego małżeństwa. Niezmienną prawdą jest również to, że Bóg, który jest Autorem koncepcji małżeństwa, chce udzielić nam niezwykłej pomocy.</p>
<h4>Potrzeby do odkrycia</h4>
<p>Media coraz częściej podkreślają, że młode pary żyją obok siebie, ponieważ obawiają się otworzyć przed drugą osobą i dać się poznać (właśnie ze strachu przed tą rzekomą „ulotnością miłości”). Potrzeby docenienia, poczucia bezpieczeństwa czy afirmacji są z naszej strony czymś naturalnym i nie musimy się ich wstydzić. Zdarza się jednak, że nawet po latach spędzonych w małżeństwie niektórzy boją się odkryć przed współmałżonkiem swoje potrzeby i pragnienia, a w konsekwencji czują się coraz bardziej osamotnieni. Nie takiej więzi małżeńskiej chciał dla nas Bóg, kiedy planował tę szczególną relację. Każdy z nas jest przez Boga kochany – a to, jak wyglądają nasze małżeństwa, nie jest Mu obojętne. Kiedy zgodzimy się z Bogiem, że nasze małżeństwo powinno być satysfakcjonujące (i jest to do osiągnięcia!), możemy ze swojej strony zrobić bardzo wiele.</p>
<h4>Mądrość w zaangażowaniu</h4>
<p>Zatem nawet jeśli słyszymy wokoło podsumowania nieudanych związków typu: „Los tak chciał”, „Widocznie tak musiało być”, albo „Po prostu się nie dobraliście”, nie dajmy sobie zamydlić oczu tego typu usprawiedliwieniami. Mimo że często spotykamy je w książkach i filmach, nie są one prawdą. Starajmy się do małżeństwa podchodzić z perspektywy wzmacniania tej relacji, a nie otwierania się na porażkę. Miejmy przed oczami wielkie cele, wielkie marzenia, ale niech nasze oczekiwania nie staną się żądaniami w stosunku do współmałżonka. Najlepszym i najpiękniejszym wyborem, jakiego możemy dokonać, to zadanie sobie pytania: Co ja mogę zrobić, aby nasza relacja rozkwitła?</p>
<p>Jeśli przyjmiemy właściwą postawę, nawet wobec rozczarowania czy bólu, i przebaczymy, zrobimy dojrzały krok, który Bóg pobłogosławi i wynagrodzi. Najbardziej szczęśliwe i spełnione małżeństwa składają się z nieidealnych ludzi. Przebaczenie jest w tej relacji miłości częścią życia, ale też sprawdzoną i najlepszą metodą. Sama znajomość teorii nie wystarczy, by małżeństwo było satysfakcjonujące.  Dlatego bądźmy zachęceni do praktycznego działania dla dobra naszego małżeństwa.</p>
<h4>Słowa, które darzą życiem</h4>
<p>Jednym z praktycznych kroków, które możemy podjąć, jest zamierzone, intencjonalne wypowiadanie słów życia. O jakie słowa chodzi? Bóg mówi, że kiedy kierujemy do współmałżonka słowa zachęty, wsparcia, pocieszenia, słowa, które podnoszą i motywują – <em>uwalniamy słowa, które darzą życiem</em> (Dz. Ap. 5:20c). Nawet najdrobniejsze słowa uznania budują bliskość. Ktoś kiedyś powiedział, że „szczęśliwego małżeństwa nie otrzymujemy w prezencie ślubnym. Szczęśliwe małżeństwo to efekt codziennego budowania, jakiego się podejmujemy, wchodząc w tę relację”. Nie jest też prawdą, że kiedy współmałżonek popełni błąd (na zaawansowanym etapie budowy naszego małżeństwa), cała budowla się zawala i nie ma już czego zbierać. Nie pozwólmy, by błędy i potknięcia, które zdarzają się każdemu, zatrzymywały nas i prowadziły do rezygnacji. Jeszcze wiele spełnienia, miłości i satysfakcji przed nami, jeśli będziemy kontynuować budowanie.</p>
<p>Jak możesz dziś obdarzyć współmałżonka słowami życia? Zastanów się, co szczerze lubisz w swoim mężu / w swojej żonie. Co ci w nim / w niej imponuje? Kiedy wchodzimy w związek małżeński, pragniemy nie tylko doświadczać miłości, ale też mieć poczucie, że jesteśmy szczerze lubiani i doceniani. Możesz powiedzieć np.: „Kochanie, dziękuję Ci, że mogę na Ciebie liczyć. Cieszę się, że to właśnie Ciebie poślubiłem/poślubiłam”. Nikt nie jest zadowolony, kiedy wykonywane przez nas obowiązki nie są docenione tylko dlatego, że należą do naszych obowiązków. Możemy wzmacniać siebie nawzajem, dostrzegając wysiłek drugiej osoby i wyrażając wdzięczność, np.: „Dziękuję Ci, że ciężko pracujesz dla naszej rodziny”. Słowa, które niosą życie, zapraszają Boże działanie do naszych małżeństw. Zapraszaj więc śmiało!</p>
<blockquote><p>Słowa, które niosą życie, zapraszają Boże działanie do waszego małżeństwa</p></blockquote>
<h4>Gesty, które uwalniają miłość</h4>
<p>Postaraj się patrzeć współmałżonkowi prosto w oczy zawsze, kiedy ze sobą rozmawiacie. W ten sposób zbliżacie się do siebie. Unikanie kontaktu wzrokowego jest łatwiejsze, ale niewiele gestów tak cementuje relację jak spojrzenie prosto w oczy. W ten sposób komunikujesz, że chcesz okazać zainteresowanie i obdarzasz zaufaniem swojego współmałżonka. Inne gesty, takie jak pogłaskanie po ranieniu, dotknięcie dłoni czy przytulenie, wyrażają dużo więcej, niż przypuszczamy; często okazywane, pomagają rozkwitać waszej relacji.</p>
<p>Zauważ, że twoje gesty nie muszą pozostać tylko twoje – możesz poprzez nie okazać swojemu współmałżonkowi Bożą miłość i troskę. To sprawia, że gesty stają się nawet bardziej znaczące, zbliżają was do siebie w jeszcze większym stopniu. Jeśli budowanie bliskości stanowi dziś dla ciebie wyzwanie, wiedz, że możesz liczyć na Bożą pomoc. Bóg jest zaangażowany w wasze małżeństwo, aby je wzmacniać i abyście doświadczali coraz większej bliskości i intymności.</p>
<h4>Randki, które dodają energii</h4>
<p>Kto powiedział, że randki są zarezerwowane tylko dla narzeczonych? Jeden z cenionych autorów książek dla małżeństw, Douglas Weiss, pisze, że jeśli wasze małżeństwo nie będzie co jakiś czas doładowane czasem radości, cieszenia się wspólnym odpoczynkiem i intymnością za sprawą randki małżeńskiej, jest niemal pewne, że w przyszłości będzie trzeba zainwestować w terapię. A to wymaga nawet dużo większego nakładu czasu i finansów. Dlatego pozbądź się przekonania, że nie stać was na randki. Jeśli coś jest dla was ważne, ujmijcie to i zapiszcie w domowym budżecie, podobnie jak rachunek za prąd czy wydatki na żywność. Potraktujcie finanse przeznaczone na randkę jako stały i konieczny element wydatków. Zaplanujcie konkretną datę (przynajmniej raz na 2 tyg.) i zacznijcie od razu! Tego, co zyskacie poprzez czas spędzony na randce, nie da się przecenić.</p>
<h4>Trochę luzu w oczekiwaniach</h4>
<p>Razem z mężem jesteśmy trafnym przykładem tego, że zainwestowanie w randki, nawet jeśli nastąpiło po kilku latach, niesamowicie odmienia małżeństwo. Na początku mieliśmy mnóstwo wymówek natury finansowej czy dotyczących braku czasu, ale postanowiliśmy, że będąc odpowiedzialnymi za stan naszej relacji, zrobimy wszystko, aby nasze randki były jednym z priorytetów w naszym życiu. I to była jedna z najlepszych inwestycji. Nie potrafimy dzisiaj wyrazić tego, jak randki odmieniły naszą relację, przybliżyły nas do siebie i pomogły nam dostrzegać w sobie nawzajem coraz więcej pięknych, odkrywanych na nowo zalet. To czas, w którym uczymy się odpoczywania we dwoje i wzmacniania w sobie nawzajem tego, co dobre. Ważne, aby zaplanować takie spotkania regularnie i starać się trzymać tych założeń. Z drugiej strony, jeśli z jakiegoś powodu trzeba randkę przełożyć, świat się nie zawali. Pozwólmy sobie na elastyczność i&#8230; trochę luzu we wzajemnych oczekiwaniach.</p>
<h4>Świadome budowanie</h4>
<p>Najważniejsze, czego chcemy się trzymać, to świadome i intencjonalne kroki w kierunku budowania relacji. Stawanie się kochającą rodziną realizujemy każdego dnia. Nie dzieje się to przypadkowo. Josh McDowell, jeden z bardzo lubianych autorów wśród polskich czytelników, podkreśla: „Podejmowanie świadomych kroków w celu zaspokojenia wzajemnych potrzeb jest ekscytujące i wynagradzające”. Życie biegnie zbyt szybko, żeby na spełnienie w relacji małżeńskiej czekać, podawać je w wątpliwość czy słuchać niestworzonych historii na temat prawdziwego szczęścia. Szczęście i spełnienie są możliwe, a Bóg – Ten, który małżeństwo zaprojektował, zachęca: zrób dziś pierwszy krok, jutro kolejny. Wasza wspólna droga jest piękna, ponieważ jest wasza.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/szczesliwe-malzenstwo-kwestia-przypadku/">Szczęśliwe małżeństwo to nie kwestia przypadku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/szczesliwe-malzenstwo-kwestia-przypadku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Syndrom pustego gniazda</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/syndrom-pustego-gniazda/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/syndrom-pustego-gniazda/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2015 10:44:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1718</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przecież jeszcze niedawno (i tu snujemy tęskne opowieści), w zasadzie dopiero co, nasze pociechy się rodziły, uczyły chodzić, szły pierwszy raz do przedszkola czy szkoły. Wyciągamy na potwierdzenie lekko spłowiałe fotografie, które wcale nie wydają nam się stare. Oglądamy filmiki wideo pokazujące, jak nasz rozkoszny berbeć taplał się w baseniku lub śpiewał babci piosenki. „Jakby [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/syndrom-pustego-gniazda/">Syndrom pustego gniazda</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przecież jeszcze niedawno (i tu snujemy tęskne opowieści), w zasadzie dopiero co, nasze pociechy się rodziły, uczyły chodzić, szły pierwszy raz do przedszkola czy szkoły. Wyciągamy na potwierdzenie lekko spłowiałe fotografie, które wcale nie wydają nam się stare. Oglądamy filmiki wideo pokazujące, jak nasz rozkoszny berbeć taplał się w baseniku lub śpiewał babci piosenki. „Jakby to było wczoraj” – wzdychamy. „Mamuś, to było 25 lat temu!” – brodaci młodzieńcy przywołują nas do rzeczywistości. A my&#8230; liczymy, liczymy i niby lata się zgadzają, ale nasze wewnętrzne poczucie upływającego czasu się temu opiera. „To niemożliwe!” – zaprzeczamy metryce.</p>
<h4>Nieuniknione, ale czy złe?</h4>
<p>A jednak pewien etap w życiu minął nieodwracalnie. Teraz spotykamy się na ślubach dzieci naszych przyjaciół lub podziwiamy ich wnuki na fotografiach zamieszanych na Facebooku. Andrzej dziadkiem? Mariola babcią? Nie potrafimy w to uwierzyć, bo przecież w naszej wyobraźni przyjaciele z lat młodości nadal mają najwyżej 30 lat. „Wy już też niedługo zostaniecie sami” – ostrzegają nas znajomi. Faktycznie, nasz syn wyprowadził się po ślubie dwa lata temu. Gdy córka wyjeżdża na studia, nasze gniazdo często jest, no właśnie, jakie? Puste? Wcale tego tak nie odczuwamy. Choć powoli oswajamy się z myślą, że nasze drugie „pisklę” opuści dom na zawsze. Owszem, zostaniemy wtedy w domu z mężem tylko we dwoje. Ale czy naprawdę musi nas to unieszczęśliwić? Czy trzeba kogoś przed tym etapem życia ostrzegać lub wręcz nim straszyć?</p>
<h4>Matczyne wyzwanie</h4>
<p>Owszem, zdajemy sobie sprawę z faktu, że okres, w którym dzieci wyprowadzają się z domu, często skutkuje syndromem pustego gniazda, z wszystkimi jego negatywnymi konsekwencjami. Jak podają specjaliści, są nimi: smutek, przygnębienie, obniżenie nastroju, a nawet załamanie i ból. W skrajnych przypadkach stan ten może zakończyć się poczuciem zdrady i depresją. Syndrom pustego gniazda dotyka szczególnie matek. Często przeraża je perspektywa utraty dzieci. W dodatku czas ten na ogół pokrywa się u nich z okresem menopauzy, więc wszystkie emocje trudniej jest znosić ze względu na wahania hormonalne. Jedna z kobiet tak opisała proces opuszczania domu przez dzieci: „Nie mogę sobie z tym poradzić. Nie mogę przestać płakać. To jest straszne”. Czas ten jest szczególnie stresujący dla tych mam, które całe swoje życie poświęciły wychowaniu dzieci.</p>
<blockquote><p>Po opuszczeniu przez dzieci rodzinnego gniazda nie przestajemy być rodziną, którą łączy miłość, troska i wzajemne wsparcie</p></blockquote>
<h4>Niełatwe też dla ojca</h4>
<p>Jednak i dla ojców okres ten może być trudny. Właśnie wtedy wielu z nich przechodzi na emeryturę, więc nagle czują się niepotrzebni i wypaleni. Dodatkowym problemem może się stać konieczność sprawowania opieki nad starszymi, nieraz schorowanymi rodzicami. To może pogłębiać poczucie starzenia się i nieuchronnego przemijania. Bez wątpienia opuszczenie domu przez dzieci jest szczególnie trudnym przeżyciem dla tych osób, które wcześniej straciły partnera życiowego. Wtedy zostają zupełnie same po wyprowadzce dzieci. Ale czy naprawdę muszą czuć się samotne i rozgoryczone?</p>
<h4>Emocjonalna pępowina</h4>
<p>Oczywiście, gdy dziecko opuszcza dom, nastaje nowy etap w życiu rodziców. Odcinanie „emocjonalnej pępowiny” jest procesem niełatwym i często długotrwałym. Jeszcze z przyzwyczajenia nieraz po obudzeniu zrywamy się, by sprawdzić, czy nasze dziecko nie zaspało do szkoły. I ze zdziwieniem codziennie od nowa stwierdzamy, że w domu pozostał pusty pokój. „Nareszcie mamy gdzie suszyć pranie, a kiedyś wstawimy tam łóżeczko dla wnuków” – planujemy. Na obiad wystarczą nam dwa ziemniaki (dla męża, bo kobiety „w tym wieku” unikają węglowodanów), a prania i prasowania mamy o połowę mniej. Chyba że latorośl nie dorobiła się pralki – wtedy dostaniemy co tydzień furę rzeczy do wyprania, ale dziwnym trafem nie mamy nic przeciwko temu. Jednak czy puste gniazdo musi być smutne?</p>
<blockquote><p>Mając wsparcie w Bogu, możemy wspaniale wykorzystać każdy kolejny etap życia</p></blockquote>
<h4>Nowy rodzaj relacji</h4>
<p>Nasze kontakty z dziećmi po wyprowadzce nie muszą się pogorszyć. Rzeczywiście znacząco zmieniają one swoją formę. Jednak czy pozostaną nadal bliskie i serdeczne, w dużej mierze zależy od naszego zaangażowania i od tego, jakie były wcześniej. Zarówno rodzice, jak i dzieci muszą wypracować nowe wzorce relacji. To może nie być łatwe, ale jest nieodzowne. Matka i ojciec muszą odciąć pępowinę, szczególnie w sferze emocjonalnej. Nie mogą dzwonić do dorosłego dziecka codziennie z pytaniem, czy ma co jeść, i przypomnieniem, żeby ciepło się ubierało. Z kolei dorosłe dzieci nie powinny zapominać o swoich rodzicach. Proste gesty, okazywanie zainteresowania przez wykonanie telefonu, miłe słowa, choćby krótkie, są bardzo ważne. Jak najczęstsze wizyty budują i podtrzymują wzajemne relacje. Bo przecież nawet po opuszczeniu przez dzieci rodzinnego gniazda nie przestajemy być rodziną, którą łączy miłość, troska i wzajemne wsparcie. „Rodzina pozszywana miłością rzadko się pruje” – plakietkę z taką maksymą otrzymałam od córki i powiesiłam na lodówce. To zszywanie miłością wymaga wysiłku i zaangażowania obu stron. Czasem jest mozolnym dzierganiem, ale z Bożą pomocą jest możliwe. I naprawdę się opłaca.</p>
<h4>Pozszywani miłością</h4>
<p>„Przyjdziecie rano na śniadanie?” – każdego sobotniego wieczoru mój mąż pyta naszego syna i synową. Wspólne niedzielne śniadania przed próbą zespołu, w którym śpiewają podczas nabożeństwa, stały się tradycją od dnia ich ślubu. Zapraszamy ich również na inne posiłki, ale gdy mają swoje plany, nie traktujemy tego jako afrontu, ponieważ my też mamy mnóstwo zajęć i obowiązków.</p>
<p>Po opuszczeniu domu przez dzieci nareszcie wielu rodziców, szczególnie tych, którzy poświęcali się wychowaniu swoich pociech, rezygnując nawet z pracy zawodowej, ma więcej wolnego czasu. Teraz mogą realizować swoje skrywane pasje i marzenia. Mają czas, żeby poświęcić się zapomnianym zainteresowaniom lub odkryć zupełnie nowe. Może wrócimy po 20 latach do szydełkowania czy rzeźbienia w drewnie? Do malowania lub modelarstwa? A może odkryjemy nowe pasje: modny decoupage, wędrówki po górach, robienie biżuterii czy tworzenie ekologicznego ogródka na balkonie?</p>
<h4>Dobra lista priorytetów</h4>
<p>Gdy stałam się świadomą chrześcijanką, wiele razy słyszałam o hierarchii priorytetów, czyli ważności elementów w życiu. Według Bożej hierarchii na pierwszym miejscu powinna się znajdować nasza indywidualna relacja z Nim. Następną pozycję zajmuje relacja z naszym współmałżonkiem, a kolejne, zależnie od sytuacji życiowej: dzieci, praca zawodowa, przyjaźnie, służba, pasje i czas dla siebie. Od wielu lat staram się żyć zgodnie z tą listą. I wiem, że jeśli pierwsze miejsce na liście zajmuje moja relacja z Bogiem, a następnie relacja z mężem, wtedy nawet po opuszczeniu domu przez nasze dzieci w moim życiu nastąpią ważne zmiany, ale nie wstrząs. Problem pojawia się, jeśli postawiliśmy swoją rolę rodzica wyżej niż rolę współmałżonka. A jeszcze trudniej jest, gdy relacje z dziećmi były ważniejsze niż osobista relacja z Bogiem, a dzieci stały się sensem i celem życia.</p>
<h4>Dar czasu i nowych odkryć</h4>
<p>Taką listę priorytetów w swoim życiu warto zrobić jak najwcześniej. Ale jeśli nigdy nie powstała, to niezależnie od tego, ile mamy lat, zawsze jest dobry moment, by się nad nią zastanowić, pewne sprawy przewartościować i nadać im właściwą rangę. Bóg dokładnie zaplanował istotę naszego istnienia. Jego celem było, byśmy przede wszystkim mieli z Nim codzienny kontakt. Dał nam również cenne dary w osobach naszych współmałżonków – męża czy żony – oraz dzieci. Jednak relacje z nimi nigdy nie miały przysłaniać relacji najważniejszej – z naszym Stwórcą i Jego Synem, Jezusem Chrystusem. Jeśli już to odkryliśmy, to mając wsparcie w Bogu, możemy wspaniale wykorzystać każdy kolejny etap życia, również etap „pustoszejącego gniazda”. Odkrywamy na nowo, ile radości możemy czerpać z czasu spędzanego tylko z mężem czy żoną, inwestując w tę relację, wychodząc na romantyczne spacery, na lody czy do kina. Mamy też więcej czasu na zaangażowanie się w służbę dla innych, naukę nowego języka, podróże czy odkrycie talentów, które być może skryliśmy głęboko.</p>
<h4>Pasjonujące możliwości</h4>
<p>Ogromnie podoba mi się postawa Amerykanów w średnim i starszym wieku. Tam prawie każdy senior zaangażowany jest jako wolontariusz: w szpitalu, szkole, bibliotece, domu opieki, ośrodku chrześcijańskim. Nieraz już niezbyt sprawni fizycznie, lecz zawsze uśmiechnięci, wykonują pracę, za którą nie dostają wynagrodzenia, ale która jest ogromnie potrzebna społeczeństwu, a przede wszystkim im – bowiem nie mają czasu na nudę, na narzekanie, czują się potrzebni. W Polsce wolontariat staje się także coraz bardziej popularny, ale i bez oficjalnej umowy można pomóc przyjaciołom, pensjonariuszom w domu opieki czy sąsiadce zmęczonej opieką nad małymi dziećmi. Każdy z nas ma jakiś talent, który może wykorzystać, niezależnie od tego, czy jest to umiejętność pieczenia ciasta, wysłuchania drugiej osoby czy majsterkowania. Jeśli prosimy Boga, On da nam nowe inspiracje i pozwoli odkryć uzdolnienia. A więc może nie powinniśmy nazywać naszego gniazda pustym, ale <em>gniazdem nowych możliwości?</em></p>
<p>Sposobów wykorzystania tego nowego etapu życia jest bardzo wiele. Każdy z nas został obdarzony innym talentem. I naprawdę od nas samych zależy, czy zgorzkniali będziemy opłakiwali stratę swoich „piskląt” czy też skorzystamy z nowych, niezwykłych możliwości, które się przed nami otwierają.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/syndrom-pustego-gniazda/">Syndrom pustego gniazda</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/syndrom-pustego-gniazda/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Słodki owoc małżeńskiej jedności</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 13:53:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Małgorzata i Mirosław Wielchorscy]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=368</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę – na swój obraz i podobieństwo: I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich (Ks. Rodz. 1:27). Bóg od samego początku zaplanował, aby mężczyzna i kobieta żyli we wspaniałej harmonii, aby łączyła ich szczególna więź. Ich relacja miała [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/">Słodki owoc małżeńskiej jedności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę – na swój obraz i podobieństwo: <em>I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich</em> (Ks. Rodz. 1:27). Bóg od samego początku zaplanował, aby mężczyzna i kobieta żyli we wspaniałej harmonii, aby łączyła ich szczególna więź. Ich relacja miała być wyjątkowa, wyłączna i odseparowana od innych, nawet najbliższych osób. Małżonkowie mieli stworzyć coś nowego, niepowtarzalnego. Mieli tak „przylgnąć” do siebie, aby stać się jednością. Kiedy o tym myślimy, wydaje się to niemożliwe do zrealizowania. Jak dwie tak różne osoby mogą tworzyć jedność?</p>
<h4>Staną się jednością</h4>
<p>Warunkiem pierwszym i koniecznym, bez którego nie powiedzie się to zjednoczenie, jest emocjonalne opuszczenie ojca i matki – stworzenie odrębnej rodziny. W Piśmie Świętym czytamy: <em>Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem (</em>Ks. Rodz. 2:24). Zauważmy, że Bóg powiedział, odnosząc się do małżeństwa, że mężczyzna i kobieta staną się jednym ciałem. Jedność nie jest zarezerwowana dla szczególnych, tzw. dobrze dobranych par. Jest możliwa w każdym małżeństwie!</p>
<p><strong>Małgosia:</strong> Kiedy cofam się pamięcią o 25 lat, do początków naszego małżeństwa, widzę wyraźnie, że musieliśmy fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie opuścić naszych rodziców. Mnie było dużo łatwiej w tej dziedzinie, ponieważ przez 5 lat studiowałam poza domem i przyzwyczaiłam się do samodzielnego życia. Większe trudności miał mój mąż. Był bardzo związany emocjonalnie ze swoją mamą.</p>
<p><strong>Mirek:</strong> Kiedy się pobraliśmy, zobaczyliśmy, że moja mama chce mieć duży wpływ na nasze wspólne życie. Pan Bóg utwierdził mnie w tym, że pragnie mi pomóc przerwać niewłaściwe więzy. Był to bolesny proces dla mnie i mamy. Popłynęło wiele łez, ale byłem zdeterminowany odciąć pępowinę i odpowiednio ułożyć relacje ze swoją mamą. W tym procesie Bóg dawał mi potrzebną mądrość i miłość do mamy. Z czułością, ale stanowczo zmieniałem granice wpływu mamy na nasze małżeńskie życie. W moim sercu nastąpiła zmiana. Moja kochana mama nadal była ważna. Ale od tamtego momentu żona stała się dla mnie najważniejsza i dzięki temu nasza relacja mogła się rozwijać i dojrzewać.</p>
<p>W tym miejscu zatrzymajmy się chwilę. Jeśli jesteśmy w małżeństwie, odpowiedzmy sobie na pytanie: Kto dla mnie – spośród wszystkich ludzi – jest najważniejszy? Jeżeli jest to twój współmałżonek, oznacza to, że idziecie w dobrym kierunku.</p>
<blockquote><p>Jedność jest możliwa w każdym małżeństwie</p></blockquote>
<h4>Jedność duszy i ducha</h4>
<p>Bycie jednością, jednym ciałem, dotyczy nie tylko wymiaru fizycznego, ale również duszy i ducha! Bóg, stwarzając kobietę, nie uczynił jej „niezależnie” od mężczyzny, ale wyjął jedno żebro Adamowi i to z niego uczynił kobietę. Ten sposób stworzenia kobiety mówi nam o zamiarze, jaki miał Bóg wobec małżeństwa – Stwórca chciał, abyśmy byli blisko siebie. Pragnął, abyśmy dobrze się znali i rozumieli. Kiedy Bóg przyprowadził kobietę do mężczyzny, Adam zareagował entuzjastycznie! Powiedział: <em>Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego</em> (Ks. Rodz. 2:23). Adam i Ewa – pierwsze małżeństwo – doświadczali wspaniałej relacji, ich jedność była doskonała. Miłość, pokój i harmonia wypełniały ich życie. Jednak ten stan nie trwał zbyt długo. Ich więź została zburzona. Nieposłuszeństwo (grzech) wobec Boga zniszczyło to, co było piękne między nimi. Kiedy Adam zgrzeszył, Bóg zapytał go, dlaczego tak postąpił. Zauważmy, że wtedy Adam już nie był tak zachwycony obecnością swojej żony. Odpowiedział Bogu: <em>Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem</em> (Ks. Rodz. 3:12). W sercu Adama nastąpiła zmiana. Zamiast wdzięczności i radości wynikającej z relacji małżeńskiej, widzimy niezadowolenie i zrzucanie winy na drugą osobę. Kobieta zachowała się podobnie. Ewa nie przyznała się do winy, ale zrzuciła ją na węża. Powiedziała:<em> Wąż mnie zwiódł i jadłam</em> (Ks. Rodz. 3:13).</p>
<p>Ta sama sytuacja powtarza się w naszych małżeństwach. Bóg ma dla naszych małżeństw prawdziwą jedność. Natomiast grzech, któremu ulegamy, próbuje niszczyć tę relację. Moglibyśmy zadać pytanie, w jaki sposób poprawić i wzmocnić naszą więź. Uważamy, że nie teoria, ale praktyka przekonuje nas najbardziej. Dlatego podzielimy się krótko naszym własnym doświadczeniem.</p>
<p>W sierpniu tego roku będziemy świętować 25-lecie naszego małżeństwa. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że to Bóg nas spotkał i nauczył, jak razem z Nim i ze sobą nawzajem iść przez życie. Pomimo trudności przeżyliśmy dotąd wiele cudownych i ekscytujących chwil. Te momenty w większości dotyczyły Boga, Jego dróg i wydarzeń, których On był autorem. On uczył nas, jak przebaczać ludziom, którzy nas zranili, oraz jak przebaczać sobie nawzajem. Uczył nas, jak kochać ludzi takimi, jakimi są, i mówić do nich słowa życia, które będą przynosić zmianę i uzdrowienie.</p>
<blockquote><p>Razem podejmujemy decyzje i razem ustalamy, jak będziemy funkcjonować jako rodzina</p></blockquote>
<p><strong>Małgosia:</strong> Jako młoda mężatka miałam ogromne pragnienie, aby poznać Mirka takim, jaki jest, i jednocześnie pokazać mu siebie – wszystko, co jest we mnie, dobre czy złe. Dzieliłam się z mężem moimi problemami, rozterkami, pragnieniami i tym, z czym musiałam walczyć, również moimi grzechami. Mój mąż wiedział o mnie wszystko i jednocześnie doświadczałam jego miłości i akceptacji. W ten sposób nasze dusze sklejały się coraz ściślej i doświadczaliśmy niezwykłej radości i zrozumienia. Ostatnio „zawaliłam na całej linii” w pewnej sprawie i kiedy przyszłam do Mirka powiedzieć mu, co się stało, znalazłam u niego całkowite zrozumienie i pocieszenie zamiast słów nagany czy złości. To doświadczenie przyniosło mi niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Uświadomiłam sobie, że nawet nad porażkami mogę przejść z podniesioną głową i godnością, kiedy wokół są bliscy, kochający ludzie. Wspaniałe jest życie z człowiekiem, przed którym nie muszę się ukrywać, mogę być w pełni sobą, zaakceptowana i przyjęta taka, jaka jestem. Kiedy o tym myślę, w moim sercu pojawia się wdzięczność dla Boga, że to dzięki Niemu możemy doświadczać tej harmonii i pokoju w naszej relacji. Jedność małżeńska dotyczy wielu dziedzin naszego życia. Mogłabym to ująć najprościej – JEDNOŚĆ to pójście razem w tym samym kierunku. To oznacza, że razem podejmujemy decyzje, razem ustalamy, jak będziemy funkcjonować jako rodzina i razem obmyślamy strategię działania. Cokolwiek robię w swoim życiu, biorę pod uwagę zdanie mojego męża – jak on będzie się czuł, kiedy tak postąpię. To odniesienie do współmałżonka jest bardzo ważne, ponieważ zapobiega konfliktom. A więc nie jestem już sama i nie jest najważniejsze to, czego ja chcę. Nie myślę już w kategoriach „ja”. Myślę: „my” – ja i mój mąż.</p>
<p><strong>Mirek:</strong> Pamiętam, jak jeszcze w narzeczeństwie, a było to niedługo po moim duchowym nowym narodzeniu (zob. Ew. Jana 3:1–8), prosiłem Boga, abyśmy mogli z Gosią w przyszłości jako małżeństwo być bardzo blisko siebie: w wymiarze ducha, duszy i ciała. Wtedy nie używałem słowa „jedność”, ale dokładnie tego pragnęło moje serce. Od początku naszej relacji budowaliśmy między sobą przyjaźń. Przyjaźń jest bardzo ważna, a nawet kluczowa, aby budować jedność w małżeństwie. Przez lata dużo rozmawialiśmy z Małgosią właśnie o przyjaźni. Oboje mieliśmy pragnienie, aby budować nie tylko dobre małżeństwo, ale coś więcej – małżeństwo pełne bliskości i intymności. Bliskość i intymność – tak właśnie określiłbym drogę do jedności. Takiego rodzaju jedność w małżeństwie naprawdę „narzuca” nam priorytet: moja żona jest zaraz po Bogu osobą dla mnie najważniejszą. Zawsze ceniłem przyjaźń, jaką mamy z żoną, i dziękowałem za nią Bogu. Ta przyjaźń sprawia, że mamy w sercach podobne pragnienia, cele i marzenia, które realizują się przez wiarę, dzięki naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi! Jedną z ważniejszych rzeczy, jaką odkrywałem w moim małżeństwie, jest ścisła zależność, którą można ująć tak: „Im bardziej ja poddaję moje życie Jezusowi Chrystusowi, tym bardziej On mnie zmienia. A wtedy jestem otwarty na jeszcze większą bliskość i intymność (jedność) z moją żoną.</p>
<h4>Piękno różnorodności</h4>
<p>Najdziwniejszą, a zarazem najwspanialszą rzeczą w małżeństwie jest ta duża odmienność dwóch osób, które zaczynają wspólne życie. Kiedy zaczynamy doceniać i szanować naszą wzajemną „inność”, a nie dążymy do „jednakowości” – nie mamy potrzeby walczyć ze współmałżonkiem, aby uczynić go choć trochę podobnym do nas samych. Pamiętajmy, szczególnie w okresie przeżywania różnych trudności, że jedność w małżeństwie jest z jednej strony darem Bożej miłości dla nas, a z drugiej owocem naszej wierności i posłuszeństwa wobec Bożego Słowa w codziennym życiu.</p>
<p>Małżeństwo przypomina podbój i zasiedlanie nowego terenu, jest czymś niezwykle pionierskim. Ponieważ nie ma znaczenia, ilu ludzi już przedtem zawarło związek małżeński – dla każdego małżeństwa jest to nowy, nieznany, niezasiedlony kraj, w który razem wkraczają.</p>
<p>Drodzy małżonkowie, z całego serca życzymy wam, abyście „podbili i zasiedlili” wasz teren, który jest waszą ziemią obiecaną. Bądźcie odważni i cierpliwi, a słodki owoc jedności będzie przynosił wam osobiste spełnienie i błogosławieństwo. Także dla innych małżeństw, na które macie i będziecie mieli w przyszłości wielki wpływ.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/">Słodki owoc małżeńskiej jedności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Więcej niż tylko obietnica&#8230;</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/wiecej-niz-tylko-obietnica/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/wiecej-niz-tylko-obietnica/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Aug 2015 14:35:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Asher Intrater]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=417</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zrozumienie i przyjęcie tego Bożego daru przynosi w naszym życiu jeszcze inne wspaniałe rezultaty. Pozwala nam pojąć miejsce Izraela i Kościoła w Bożym planie. Przyczynia się do rozwoju jedności w Kościele oraz pomaga nam lepiej zrozumieć krzyż i to, czego dokonał Jezus Chrystus. A nawet pomaga wejść w takie miejsce wiary, w którym można oglądać [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/wiecej-niz-tylko-obietnica/">Więcej niż tylko obietnica&#8230;</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zrozumienie i przyjęcie tego Bożego daru przynosi w naszym życiu jeszcze inne wspaniałe rezultaty. Pozwala nam pojąć miejsce Izraela i Kościoła w Bożym planie. Przyczynia się do rozwoju jedności w Kościele oraz pomaga nam lepiej zrozumieć krzyż i to, czego dokonał Jezus Chrystus. A nawet pomaga wejść w takie miejsce wiary, w którym można oglądać więcej Bożych znaków i cudów. Tym narzędziem jest przymierze. Jedno konkretne narzędzie dane nam przez Boga może się do tego wszystkiego przyczynić. W jaki sposób?</p>
<h4>Zabezpieczenie, które chroni</h4>
<p>Przymierze to inaczej zgoda pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Ono nigdy nie może zostać złamane. Rodzi się pytanie: Z jakich powodów Bóg stworzył coś takiego jak przymierze? Najważniejsza w sercu Boga jest miłość. To On umieścił w sercu człowieka pragnienie szukania miłości także w relacji z innymi ludźmi. Z drugą osobą, która posiada wolną wolę. A wiemy, że jeżeli ktoś ma wolną wolę, może zdradzić. W jaki zatem sposób można ochronić miłość? Bóg stworzył przymierze jako zabezpieczenie, które chroni miłość.</p>
<p>W naszej wspólnocie często powtarzam młodym dziewczętom: „Dziewczyny, czy wiecie, co to znaczy, kiedy młody chłopak mówi: Kocham cię?”. Odpowiadam: „To absolutnie NIC nie znaczy. Ale kiedy mówi: Chcę cię poślubić, wtedy zaczyna mówić serio”. Każdy może powiedzieć „Kocham cię”. Ale w miłości chodzi o to, czy chcesz wejść z kimś w przymierze. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ miłość bez przymierza upada. Przymierze zostało przez Boga stworzone po to, by miłość trwała na zawsze i nie uległa zniszczeniu.</p>
<h4>Relacja przymierza</h4>
<p>Kiedy więc młoda dziewczyna słyszy od chłopaka słowa „Kocham cię”, potem pyta: „A co to tak naprawdę znaczy?”. Jeśli on wyjmuje pierścionek i się oświadcza, ona nie tylko mu wierzy, ale już wie, co to znaczy. Słowo Boże podobnie mówi o Abrahamie, który powiedział Bogu: „Teraz wiem”. Wiara wzmocniona przymierzem pomogła mu później, w największym życiowym wyzwaniu, kiedy miał podnieść rękę na swojego syna Izaaka. Abraham wiedział, co oznacza przymierze. Izaak był przecież synem, poprzez którego miały się zrodzić następne pokolenia, liczne potomstwo. Abraham wiedział, że jeśli będzie musiał zabić Izaaka, Bóg będzie musiał wzbudzić go z martwych, ponieważ wcześniej Bóg samego siebie zobowiązał przymierzem z Abrahamem. A Bóg nigdy nie zerwie przymierza.</p>
<p>Dla nas dzisiaj słowa Pisma Świętego to nie tylko prawdy i obietnice, które Bóg nam daje. Bóg stworzył i w Jezusie zawarł z nami nowe przymierze, którego możemy być absolutnie pewni. Święty Bóg związał się z nami poprzez przymierze, a zagwarantował je w taki sposób, w jaki zawiera się przymierze. Zagwarantował je krwią własnego Syna, Jezusa Chrystusa. Dlatego możemy powiedzieć: „Ta relacja z Bogiem jest oparta nie tylko na obietnicy. Jest oparta na przymierzu. Teraz nie tylko wierzę. Teraz wiem”.</p>
<p>Kwestię przymierza widzimy też w niezwykle trudnej sytuacji, z jaką borykał się Abraham w kontekście swoich dwóch synów. Bóg powiedział Abrahamowi, że zawrze z nim przymierze przez Izaaka. Abraham pytał: „Ale co z Ismaelem, Boże? On jest moim pierworodnym synem. Czy to nie on powinien być synem przymierza?”. Abraham prosił wtedy Boga: <em>Oby tylko Ismael pozostał przy życiu przed twoim obliczem! Bóg na to odpowiedział: Nie! Ale żona twoja Sara urodzi ci syna i nazwiesz go imieniem Izaak, a Ja ustanowię przymierze moje z nim jako przymierze wieczne dla jego potomstwa po nim</em> (Ks. Rodz. 17:18–19). I potem Bóg mówi, że będzie błogosławił Ismaela, ale przymierze ustanowi z Izaakiem.</p>
<blockquote><p>Bóg nigdy nie łamie przymierza ustawionego przez siebie. On szanuje nie tylko przymierze małżeńskie, ale każde przymierze</p></blockquote>
<h4>Bóg honoruje przymierze</h4>
<p>Przez wiele lat, kiedy byłem zaangażowany w pojednanie palestyńsko-izraelskie, modliłem się: „Panie Boże, nie rozumiem tego. Zgodziłbym się z tym, co powiedział Abraham. Dlaczego nie zawarłeś przymierza z Ismaelem? Przecież on jest równie dobrym kandydatem jak Izaak. Czy w Biblii napisano coś złego na temat Ismaela? Nie. Panie Boże, więc o co Ci chodziło?”. Medytowałem nad tym przez 30 lat. Bóg pokazał mi bardzo prostą odpowiedź. To nie ma nic wspólnego z Ismaelem, Izaakiem ani porównywaniem ich obu. Tu chodzi o Sarę&#8230; I nagle zrozumiałem. W wierszu 19 jest napisane:<em> Ale żona twoja Sara&#8230;</em> Abraham nie był mężem Hagar (matki Ismaela), był mężem Sary.</p>
<h4>Abraham zawarł przymierze z Sarą!</h4>
<p>Bóg powiedział Abrahamowi: „Dobrze, będę błogosławił Ismaela, ale będę honorował twoje przymierze z Sarą – przymierze małżeńskie! Gdybym miał postąpić inaczej, wtedy, Abrahamie, podważyłbym twoje przymierze z Sarą”. Tutaj widzimy, jak sam Bóg w niezwykły sposób szanuje przymierze małżeńskie. W tej sytuacji nie chodziło o konflikt pomiędzy Żydami i Arabami ani nawet o to, czy „lepszy” był Ismael czy Izaak. Tutaj chodziło o uszanowanie przymierza małżeńskiego.</p>
<h4>W oczach Boga</h4>
<p>Zobaczmy jeszcze raz, w nieco innym kontekście, jak Pan Bóg uhonorował przymierze małżeńskie. Miało to miejsce nawet długi czas po opisanych poniżej wydarzeniach. Otóż kiedy Jakub chciał poślubić Rachelę, został oszukany przez swojego teścia, Labana. Zamiast Racheli pierwszą żoną Jakuba została Lea. Jakub jednak bardziej kochał Rachelę. Zasadnicze pytanie brzmi: które przymierze małżeńskie stanowiło to właściwe przymierze przed Bogiem? Małżeństwo z Leą. Mimo że jej twarz była ukryta pod welonem, a Jakub nie wiedział, że został oszukany. To przed Leą Jakub po raz pierwszy wypowiedział przysięgę: „Wchodzę w przymierze z tobą i będę wobec ciebie lojalny”. Wszedł z Leą w nierozerwalne przymierze przed Bogiem. A skąd możemy mieć pewność, że to Lea była w oczach Boga żoną Jakuba według przymierza? Ponieważ z tego właśnie powodu – nierozerwalności przymierza – Jezus był potomkiem z pokolenia Judy, a nie z pokolenia Józefa (Juda był synem Lei, a Józef – synem Racheli). Wielu dziwi się, że Jezus nie narodził się z linii potomków Józefa. Ale Bóg nigdy nie łamie przymierza ustanowionego przez siebie. On szanuje nie tylko przymierze małżeńskie, ale każde przymierze.</p>
<blockquote><p>Kiedy jesteśmy w relacji z Jezusem, mamy z Nim przymierze lojalności, które On zawarł, oddając swoje życie na krzyżu</p></blockquote>
<h4>Gwarancja przymierza</h4>
<p>Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy z uczniami podniósł kielich i powiedział: <em>Albowiem to jest krew moja nowego przymierza</em> (Ew. Mat. 26:28). Dlaczego Jezus powiedział uczniom: <em>Pijcie z niego wszyscy</em> (Ew. Mat. 26:27)? On wiedział, że kiedy zostanie ukrzyżowany, a uczniowie to zobaczą, zaprą się Go i będą uciekać. Gdyby więc Jezus nie zawarł z nimi przymierza, oni nie mieliby wiary, by powrócić. Dlatego powiedział: „To jest moje ciało, a ten kielich to moja krew”. Kiedy uczniowie uciekli, przypomnieli sobie, że mówił o przymierzu. A skoro byli w przymierzu krwi z Jezusem, musieli powrócić.</p>
<h4>Prawdziwe znaczenie</h4>
<p>Co tak naprawdę, w biblijnym rozumieniu, oznacza przymierze krwi, a więc także to zawarte przez Jezusa? Jest ono dla nas gwarancją. To nie tylko obietnica. Według hebrajskiego sposobu myślenia, w którym została napisana Biblia, wino jest symbolem krwi. Krew Jezusa przelana na krzyżu jest dla nas gwarancją, ponieważ taki był koszt zawarcia przymierza. Jezus nie tylko zmarł na krzyżu, byśmy w to wierzyli. My, którzy jesteśmy w relacji z Jezusem, mamy z Nim przymierze krwi – przymierze lojalności, które On zawarł, oddając swoje życie na krzyżu. I to jest istota przymierza. Sam Bóg – Jezus Chrystus – swoim własnym życiem to zagwarantował. Niech nasza wiara będzie tym wzmocniona. Niech będzie wzmocniona nasza lojalność wobec Jezusa. Niech integralność naszego życia będzie wzmocniona poprzez zrozumienie tego, jaki jest koszt i czym tak naprawdę jest przymierze zawarte z Jezusem.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/wiecej-niz-tylko-obietnica/">Więcej niż tylko obietnica&#8230;</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/wiecej-niz-tylko-obietnica/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nuda w małżeństwie? Randka czy terapia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/nuda-w-malzenstwie-randka-czy-terapia/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/nuda-w-malzenstwie-randka-czy-terapia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Aug 2015 07:20:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[dr Douglas Weiss]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=501</guid>

					<description><![CDATA[<p>Małżeństwo rozpoczyna się w przepiękny sposób. Panna młoda wygląda olśniewająco w białej sukni. Poświęciła wiele godzin, aby się przygotować. Wchodzi do kościoła przy dźwiękach muzyki. Duchowny wygłasza świetne kazanie o tym, że w małżeństwie mężczyzna i kobieta stają się jednością. Potem prosi parę młodą o złożenie przysięgi. Pan młody mówi: „Przysięgam, że będę nudny i [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/nuda-w-malzenstwie-randka-czy-terapia/">Nuda w małżeństwie? Randka czy terapia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Małżeństwo rozpoczyna się w przepiękny sposób. Panna młoda wygląda olśniewająco w białej sukni. Poświęciła wiele godzin, aby się przygotować. Wchodzi do kościoła przy dźwiękach muzyki. Duchowny wygłasza świetne kazanie o tym, że w małżeństwie mężczyzna i kobieta stają się jednością. Potem prosi parę młodą o złożenie przysięgi. Pan młody mówi: „Przysięgam, że będę nudny i będę cię nudził przez wszystkie dni naszego życia. Przysięgam, że przy mnie poczujesz się mało ważna i nigdy już nie wyjdziemy na randkę. Nie będziemy też zbyt często razem wychodzić”. Potem panna młoda powtarza: „Przysięgam, że będę nudna i będę cię nudziła przez wszystkie dni naszego życia. Przysięgam, że przy mnie poczujesz się mało ważny i nigdy już nie wyjdziemy na randkę. Nie będziemy też zbyt często razem wychodzić”. Czy to nie brzmi absurdalnie?</p>
<h4>Randka w małżeństwie</h4>
<p>Sam już nie wiem, ile w swej praktyce zawodowej spotkałem małżeństw, których życie wyglądało właśnie w ten sposób. Jedno z pytań, które zadaję każdemu małżeństwu, brzmi: „Jak często wychodzicie na randki tylko we dwoje?”. W odpowiedzi słyszę najczęściej: „Co pan ma na myśli przez randkę?”. Niektórzy pytają nawet, czy można uznać za randkę wspólne wyjście do banku, pralni lub na zakupy. Druga odpowiedź brzmi: „Już dawno nie byliśmy na randce”. Gdy dociekam dalej, okazuje się, że istotnie&#8230; minęło już wiele tygodni, miesięcy, a nawet lat.</p>
<p>Nigdy nie zapomnę reakcji jednego z małżeństw. Gdy zapytałem ich, kiedy ostatni raz byli na randce, spojrzeli na siebie (co nie jest dobrym znakiem) i przyznali, że minęły co najmniej 24 lata, odkąd wyszli gdzieś, by spędzić czas tylko we dwoje. Na początku myślałem, że żartują. Zapewnili mnie, że to prawda. Zachęciłem ich, aby zaczęli chodzić na randki.</p>
<blockquote><p>Jako małżeństwo macie do wyboru budowanie bliskości lub codzienną rutynę. Świadomie wybierzcie bliskość!</p></blockquote>
<h4>W obliczu codzienności</h4>
<p>Tom i Laura byli małżeństwem, mieli nieco ponad 20 lat. Oboje ukończyli studia, znaleźli dobre posady i mieli wspaniałe perspektywy na wspólne życie. Tom ukończył prawo i rozpoczął praktykę w firmie prawniczej. Laura pracowała w dziale personalnym w dużej firmie. Jako młode małżeństwo często chodzili do restauracji, teatru czy na koncerty. Po pewnym czasie na świat przyszło ich pierwsze dziecko. Laura postanowiła zostać w domu i zająć się jego wychowaniem. Niedługo potem urodziła jeszcze dwoje dzieci. Co zrozumiałe, w miarę wzrostu wydatków ich sytuacja finansowa zaczęła się komplikować. Tom i Laura zaczęli żyć w odmiennych światach. Tom był pochłonięty pracą, przygotowując się do procesów i występując przed sądem. Był dobrym prawnikiem i wygrywał jeden proces po drugim. Spędzał długie godziny w biurze. Wieczorami przynosił akta do domu, by jeszcze nad nimi popracować. Laura zmieniała pieluchy, nie dosypiała, robiła zakupy, woziła dzieci do przedszkola i na zajęcia sportowe.</p>
<h4>Zrób pierwszy krok</h4>
<p>Zgłosili się na terapię, ponieważ kłócili się coraz częściej. Trudno im było myśleć o sobie nawzajem z sympatią. Nierzadko odczuwali do siebie niechęć. On ją obwiniał, że cały czas jest zmęczona i zrzędliwa. Ona oskarżała go o to, że przestał ją wspierać i okazywać jej czułość. W trakcie terapii zapytałem, jak wyglądają ich randki. Spojrzeli na siebie i zaśmiali się niezręcznie. „Już dawno nie byliśmy na randce” – odpowiedzieli. Gdy urodziło się drugie dziecko, jedynymi okazjami do wspólnego wyjścia były świąteczne przyjęcia i kilka innych wydarzeń. Powiedziałem im wprost, że zanudzają siebie nawzajem. Żadne z nich nie znajdowało już radości w tej relacji. Zgodzili się ze mną. Zaczęli wychodzić na randki co dwa tygodnie, zostawiając dzieci pod opieką swoich rodziców. Dzięki temu i jeszcze kilku innym zmianom ich życie nabrało zupełnie nowej jakości. Ich relacja znowu stała się bliska. Znowu mogli „być” ze sobą, a nie jedynie funkcjonować obok siebie.</p>
<h4>Randka albo terapia</h4>
<p>Wychodzenie na randki jest ważnym, a nawet podstawowym aspektem małżeństwa. Może się przyczynić do zbudowania prawdziwej bliskości. Nie sposób przecenić roli randek. Jeśli chcecie żyć w szczęśliwym, pełnymi miłości małżeństwie, musicie wychodzić na randki. Znajomi czasem pytają mnie: „Jak mogę poprawić swoje małżeństwo bez wydawania pieniędzy na spotkania z terapeutą?”. To tak, jakby ktoś pytał lekarza: „Dlaczego czuję tam ból, kiedy to robię?”. Odpowiedź jest bowiem równie oczywista: chodźcie na randki. Często powtarzam zdanie: „Idź na randkę lub na terapię”. Randki są znacznie przyjemniejsze, lecz jeśli nie wychodzicie nigdzie tylko we dwoje, prędzej czy później będziecie się musieli spotkać z terapeutą.</p>
<h4>Jeden z priorytetów</h4>
<p>Dla mnie i mojej żony, Lisy, wspólne wyjścia z domu są jednym z priorytetów w małżeństwie. Jednym z powodów, dla których poślubiłem Lisę, było to, abym mógł się z nią spotykać jak najczęściej. Jest wspaniałą towarzyszką i kocham każdą chwilę, którą spędzamy razem. Jednak kiedy urodziło się nasze drugie dziecko, byliśmy małżeństwem z dziewięcioletnim stażem. Lisa poprosiła mnie wtedy, abyśmy przez pewien czas przestali wychodzić na randki i nauczyli się funkcjonować jako rodzice dwojga małych dzieci. Nasze życie zaczęło biec swoim rytmem. Wszyscy rodzice wiedzą, że opieka nad dwójką małych dzieci może być stresująca. Po kilku tygodniach człowiek myśli już tylko o tym, by się wyspać, i modli się, aby Bóg dał mu choć jedną spokojną noc. Dni zlewają się w tygodnie, tygodnie w miesiące i wszystkie wyglądają tak samo: praca, dzieci, sen, praca, dzieci, sen. Nie mieliśmy już czasu na żadne przyjemności. Od świtu do nocy oboje byliśmy pochłonięci przez codzienną rutynę.</p>
<h4>Przepędzić presję i stres</h4>
<p>Brakowało nam wspólnego czasu, który spełniałby funkcję łagodzącą napięcia w naszej relacji. Obowiązków było coraz więcej. Naturalny stres związany z pracą i wychowaniem dwójki cudownych maluchów zaczął odbijać się negatywnie na naszym małżeństwie. Pamiętam, jak pewnego wieczoru, wracając do domu, zrozumiałem, że nie sprawia mi to już radości. Zastanawiałem się, gdzie popełniliśmy błąd. Po krótkim namyśle dotarło do mnie, że już od miesięcy nie byliśmy na randce. Dlatego znowu zaczęliśmy wychodzić tylko we dwoje. W ciągu trzech tygodni nasze małżeństwo odżyło. Oboje mogliśmy odpocząć, spędzić dobrze czas. Mogliśmy cieszyć się swoją obecnością bez tych wszystkich rzeczy, które pochłaniały naszą uwagę. Od tego czasu wychodzimy na randkę regularnie.</p>
<blockquote><p>Jeżeli nie masz czasu i funduszy na randkę w małżeństwie, prędzej czy później będziesz musiał je znaleźć na terapię</p></blockquote>
<h4>Nie obwiniaj drugiej strony</h4>
<p>Wiele lat temu przyszło do mnie pewne małżeństwo. Oboje mieli ok. 40 lat, wychowywali dwóch nastoletnich synów. Postanowili udać się na terapię, gdyż „zupełnie przestało im się układać”. Unikali się, gdy tylko mogli. Docinali sobie nawzajem. Nie mieli dla siebie szacunku. Zastanawiali się nawet nad separacją, ale pomyśleli, że najpierw spotkają się z doradcą małżeńskim. Zazwyczaj w pierwszych chwilach takiego spotkania każde z małżonków próbuje mi powiedzieć, jak okropnym człowiekiem jest jego partner. Sugeruję wtedy przyjęcie „dekretu o zaprzestaniu wrogich działań” – rezygnację z wzajemnego obwiniania się. Następnie przeprowadzam gruntowne badanie stanu ich relacji. Oboje wyglądali na rozczarowanych, że nie mogą wyrzucić z siebie emocjonalnego jadu, zgromadzonego przez lata. Niewzruszony tym faktem, kontynuowałem spotkanie. Zadałem im pierwsze pytanie: „Jak często wychodzicie razem na randki?”. „Randki w małżeństwie? A co to jest?” – zapytali. „Chodzi mi o to, jak często zostawiacie swoich synów w domu i wychodzicie razem, aby we dwoje spędzić czas” – wyjaśniłem. Patrzyli na mnie w milczeniu. Na ich twarzach malowało się zdziwienie. Naprawdę nie potrafili zrozumieć, jak w ich relacji mogłyby wyglądać randki. Od wielu lat nigdzie razem nie wychodzili.</p>
<h4>Odnowić piękno związku</h4>
<p>Jeśli weźmiemy np. dwoje ludzi, którzy kochają Boga i siebie nawzajem, którzy szczerze starają się żyć zgodnie z Bożymi zasadami, lecz skażemy ich na wiele lat nudy i nie pozwolimy im spędzać czasu tylko we dwoje – staną się głęboko nieszczęśliwymi ludźmi. Dlatego pierwsze zadanie domowe tej pary polegało na wymyśleniu i zrealizowaniu dwóch randek: jednej przygotowanej przez męża, a drugiej przez żonę. Spotkaliśmy się znowu po dwóch tygodniach i zapytałem ich, jak się udały obie randki. Opowiedzieli mi o tym, co robili. Zapytałem: „Czy dobrze się ze sobą bawiliście?”. Spojrzeli na siebie, potem na mnie i ku własnemu zaskoczeniu odpowiedzieli: „Tak, bawiliśmy się bardzo dobrze!”. Zaśmiali się, gdyż wcześniej byli przekonani, że nie potrafią robić niczego razem i dobrze się przy tym bawić.</p>
<p>Jeśli zaniedbujecie chodzenia na randki, ograbiacie swoje małżeństwo ze znacznej części potencjału, jaki się w nim zawiera. Zdefiniujmy zatem, czym randka jest, a czym z pewnością nie jest. Randka to zaplanowany czas, trwający od trzech do pięciu godzin, tylko we dwoje. Czasami można postanowić zrobić coś wspólnie z innym małżeństwem, lecz niech nie zajmuje to więcej niż 25 proc. tego czasu. Randka to spędzanie czasu ze współmałżonkiem.</p>
<h4>Zasady randek</h4>
<p>Najlepiej będzie, jeśli uzgodnicie zasady oraz granice waszych randek. Pismo Święte mówi: Ci, którzy przemyśliwają nad dobrem, doznają miłości i wierności (Przyp. Sal. 14:22). Te granice pomogą wam rozwinąć nawyk wychodzenia na randki. Ich celem jest ochrona czasu, jaki spędzacie razem. Upewnijcie się, że wasze randki będą satysfakcjonujące dla was obojga. Dzięki temu będzie wam o wiele łatwiej ustanowić je stałym elementem pielęgnowania bliskości w małżeństwie. Granice są potrzebne. A więc czego absolutnie nie robimy na randce?</p>
<p><strong>Nie rozmawiamy o problemach</strong></p>
<p>Pamiętaj, randka powinna być przyjemna. Trudno jest czerpać przyjemność z wysłuchiwania skarg i narzekań. O tych sprawach możecie porozmawiać innym razem. Gdy jesteście na randce, musicie chronić ten czas przed problemami.</p>
<p><strong>Nie rozmawiamy o pieniądzach</strong></p>
<p>Nic szybciej nie obiera radości ze wspólnego wyjścia z domu niż słowa: „Nie stać nas na to”. Starajcie się, aby czas randki był wolny od takich problemów. Jeśli to możliwe, nie wspominajcie wtedy o finansach. Macie 16 godz. dziennie przez pozostałe sześć dni tygodnia, aby rozmawiać o ważnych kwestiach finansowych. Nie róbcie tego podczas randki.</p>
<p>Nie załatwiamy innych spraw<br />
Randka nie może być zakładaniem „pułapki” na współmałżonka, aby pojechać razem do sklepu, pralni lub banku. Randka nie może polegać na załatwianiu spraw, nawet tych najważniejszych. Każda współczesna rodzina ma wiele spraw, którymi musi się zająć. Jeśli potrzebujecie czasu, podzielcie się obowiązkami tak, by wykonać je w innym czasie.</p>
<p><strong>Nie idziemy na zakupy</strong></p>
<p>Większość mężczyzn nie lubi chodzić na zakupy. Niewiele jest również kobiet, które chciałyby spędzić romantyczny wieczór między półkami z narzędziami w sklepie budowlanym. Możliwe jest oczywiście, że niektóre małżeństwa postanowią przeznaczyć randkę na świąteczne zakupy, ale z zasady ostrzegam przed spędzaniem tego szczególnego czasu w sklepach.</p>
<p>Zachowując te granice, zapewnicie sobie pozytywne doświadczenia w czasie randek. Nie wszystkie randki potoczą się idealnie, ale dzięki powyższym zasadom będą jak najlepsze. Będziecie musieli zapłacić nie tylko za bilet do kina lub kolację w restauracji, ale również np. za opiekę nad dziećmi. Skoro inwestujecie w to swoje finanse, upewnijcie się, że wasze przeżycia będą tak pozytywne, jak to tylko możliwe.</p>
<h4>Szczegóły = dobre spotkanie</h4>
<p>Ważne, by uzgodnić wszystkie szczegóły, które odnoszą się do chodzenia na randki. Ustalcie, jak często będziecie wychodzić na randkę (raz w tygodniu, dwa razy w miesiącu?). Wiele małżeństw zgadza się chodzić na randki, lecz zapominają o ustaleniu szczegółów. Ostatecznie nie wywiązują się z obietnic. Spójrzcie na swoje rozkłady zajęć i razem ustalcie, który dzień tygodnia będzie najlepszy. Wyznaczcie sobie konkretny dzień w tygodniu. Kolejny krok to uzgodnienie czasu (rano, w ciągu dnia lub wieczorem). To nie pora dnia jest najważniejsza, lecz wasze oddanie i konsekwencja. Ostatnią decyzją jest umówienie pierwszego spotkania. Zapiszcie swoje postanowienie i dopiszcie datę. Konkretne porozumienie w kwestii randek i jego realizacja tchnie nowe życie w wasze małżeństwo. Wiele najwspanialszych wspomnień w moim małżeństwie to wspomnienia chwil, które spędziliśmy na randkach. Modlę się, aby Bóg wylał całą obfitość swoich błogosławieństw na czas, który zdecydujecie się spędzać tylko we dwoje. Zobaczycie, jak cenny może to być nawyk w waszym małżeństwie.</p>
<h4>Zaplanowanie randki</h4>
<p>Ustalcie, kto będzie odpowiedzialny za zaplanowanie najbliższej randki. Musi to być jedna osoba. To bardzo ważne. Świetnie sprawdza się pomysł, że każde z małżonków ponosi całkowitą odpowiedzialność za zaplanowanie 50 proc. randek. Co mam na myśli? Gdy nadejdzie dzień wyjścia na randkę, jedno z małżonków decyduje (bez jakichkolwiek nacisków ze strony partnera), dokąd pójdą i co będą robić. Przed następną randką to drugie z nich ponosi odpowiedzialność za wybór miejsca i przebieg randki. W takim systemie oczekiwania i korzyści są jasno określone. Zawsze będziecie wiedzieli, kto jest odpowiedzialny za zaplanowanie randki, i nigdy nie będziecie musieli przerzucać się pytaniem „Co chcesz dzisiaj robić?”.</p>
<h4>Kto decyduje?</h4>
<p>Obowiązkiem osoby planującej randkę jest wybranie tego, co sprawi przyjemność jej samej. Chodzi o to, by osoba odpowiedzialna za przebieg randki bawiła się na niej jak najlepiej. W takim układzie jej zadaniem nie jest uszczęśliwienie współmałżonka. Dlaczego? Nigdy nie zdołasz w pełni uszczęśliwić drugiego człowieka. Każdy z nas jest osobiście odpowiedzialny za to, by być szczęśliwym. Twój partner będzie miał szansę zrobić to, na co ma ochotę, w następnym tygodniu. To najbardziej sprawiedliwy ze wszystkich możliwych systemów. Masz czas, aby wymyślić coś twórczego, i nie musisz mieć poczucia winy, gdy nie trafisz z pomysłem, chcąc zadowolić współmałżonka. Gdy planujesz przebieg randki, twoim jedynym obowiązkiem wobec partnera jest upewnienie się, że będzie wiedział, jak się ubrać. Nie można dopuścić, aby partner pojawił się na balu w krótkich spodenkach lub poszedł na lodowisko w stroju wieczorowym. Poza tym nie musisz mówić współmałżonkowi, dokąd idziecie ani co będziecie robić. Niech to będzie ekscytujące!</p>
<h4>Gość na randce</h4>
<p>Jaka jest rola małżonka, który nie planuje przebiegu randki? Jest na niej gościem i po prostu podporządkowuje się temu, co zaplanował współmałżonek. Możliwe, że nie będzie nawet wiedział, dokąd idzie. Rolą gościa jest mieć pozytywne nastawienie i chętnie uczestniczyć w tym, co zaplanował gospodarz danej randki. Małżeńskie randki to czas, kiedy powinniście się cieszyć sobą nawzajem, okazywać sobie miłość i zadbać o to, aby było to tak pozytywne doświadczenie, jak to tylko możliwe. Dzięki temu zdołacie stworzyć i zachować w swoim związku prawdziwą bliskość na całe życie.</p>
<h6>Artykuł opracowano na podstawie książki Douglasa Weissa <a href="http://www.koinonia.org.pl/products/30-dni-ktore-odmienia-twoje-malzenstw" target="_blank"><em>30 dni, które odmienią twoje małżeństwo</em></a>, Koinonia 2012.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/nuda-w-malzenstwie-randka-czy-terapia/">Nuda w małżeństwie? Randka czy terapia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/nuda-w-malzenstwie-randka-czy-terapia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Po co zmieniać, jak jest dobrze?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 16:19:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Gruszczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=583</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zasada „dobrze jest, nie trza psuć” często spotyka się z aprobatą w życiu małżeńskim. Jesteśmy dobrym małżeństwem, nie kłócimy się, nie obrzucamy wyzwiskami, nie mamy nałogów, każde z nas ma swoje miejsce, swój azyl, w którym się chowa i odpoczywa, robiąc to, co lubi. Nie wchodzimy sobie w drogę. Jest dobrze. Nauczyliśmy się nawet unikać [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/">Po co zmieniać, jak jest dobrze?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zasada „dobrze jest, nie trza psuć” często spotyka się z aprobatą w życiu małżeńskim. Jesteśmy dobrym małżeństwem, nie kłócimy się, nie obrzucamy wyzwiskami, nie mamy nałogów, każde z nas ma swoje miejsce, swój azyl, w którym się chowa i odpoczywa, robiąc to, co lubi. Nie wchodzimy sobie w drogę. Jest dobrze. Nauczyliśmy się nawet unikać konfliktów i nie poruszać zapalnych tematów.</p>
<h4>Życie pełne przyzwyczajeń</h4>
<p>Żyjemy razem, mamy dzieci, wozimy je do szkoły, na pływanie, pracujemy, by było nas stać na samochód, wakacje za granicą. Jesteśmy zabiegani i zapracowani. Jest dobrze, więc nie trzeba nic zmieniać. Już się przyzwyczailiśmy. Gdy spotykamy małżeństwa z wieloletnim stażem, które obejmują się na spacerze, trzymają się za ręce, patrzymy na nie trochę jak na zjawisko nie z tego świata. W tym wieku? Wydaje się to dziwne czy nie na miejscu. Gdy ktoś nas zapyta, czy się kochamy, odpowiemy, że oczywiście. Jednak zastanawiając się nad naszym uczuciem, z żalem stwierdzimy, że więcej w nim przyzwyczajenia, rutyny niż dawnego żaru&#8230;</p>
<h4>Plaster aktywności na pustki ranę</h4>
<p>Pojawiającą się w małżeństwie pustkę zapełniamy pracą, działalnością społeczną, hobby, służbą w kościele. Siedząc razem przy stole, wymieniamy informacje, planujemy dzień, ustalamy, kto zawiezie i odbierze dzieci ze szkoły, z lekcji angielskiego itp. Coraz rzadziej dzielimy się swoimi przeżyciami i uczuciami. Tak naprawdę nie rozmawiamy ze sobą. Z czasem może się nawet zdarzyć, że czujemy się w małżeństwie jak dwoje obcych sobie ludzi, żyjących pod jednym dachem. Jak nie dopuścić do takiej sytuacji? Co zrobić, jeśli ma już ona miejsce w naszej relacji? Jak odnaleźć sposób, by nasz związek nie stał się monotonny? Czy mamy tylko mijać się w codziennej krzątaninie?</p>
<blockquote><p>Jak odnaleźć sposób, by nasz związek nie stał się monotonny?</p></blockquote>
<h4>Kwestia pielęgnacji</h4>
<p>Małżeństwo jest we współczesnym świecie jak egzotyczna roślina, która wymaga odpowiednich warunków i pielęgnacji. Potrafimy świetnie zatroszczyć się o trawnik, ogród czy samochód, często jednak nie potrafimy pielęgnować naszej relacji. Małżeństwo poddane jest działaniu zasad termodynamiki. Cóż to takiego? Zasady te mówią, że nie może istnieć układ zamknięty, któremu nie dostarcza się energii z innego źródła. Nasuwa się prosty wniosek: by małżeństwo funkcjonowało, rozwijało się i kwitło, trzeba o nie dbać, pielęgnować je i dostarczać mu energii. Pielęgnacji małżeństwa musimy się nauczyć. Nie wystarczy zdać się na intuicję. Podobnie jak w ogrodzie, trzeba wiedzieć, co jest chwastem, a co kiełkującym kwiatem. Musimy znać też pewne reguły: kiedy siać, sadzić, nawozić itd. Wiedzę na temat dbania o tę szczególną relację możemy czerpać z Biblii, dobrych książek, konferencji dla małżeństw, spotkań. Jednak najważniejsze jest, by w naszym małżeńskim życiu zastosować zdobytą już wiedzę. Bez zastosowania, czyli wykonania konkretnych działań, nie będzie oczekiwanego efektu.</p>
<h4>Niezależnie od stażu</h4>
<p>Osobiście możemy poświadczyć, że odpowiednio pielęgnowane małżeństwo, nawet po wielu latach zaniedbań, może na nowo zakwitnąć. Nasza małżeńska historia jest przykładem tego, że zwyczajnie dobre małżeństwo może stać się jeszcze lepsze. Przez 27 lat wspólnego życia uczyliśmy się, jak dbać o nasz ogród: podlewając, sadząc oraz wyrywając chwasty. Uczyliśmy się siebie, swoich reakcji, sposobów myślenia i odczuwania. Zdarzały się chwile radosne, ale też i wiele trudnych. Spędzaliśmy ze sobą czas, rozmawiając, dzieląc się przemyśleniami, robiąc coś razem. Możliwe, że było nam łatwiej, ponieważ widzieliśmy dobry przykład naszych rodziców. Wierzyliśmy, że się uda i że warto. Zajęło nam to trochę czasu. Myśleliśmy, że miejsce, do jakiego doszliśmy, skłania nas do następującego wniosku: naprawdę jest dobrze.</p>
<blockquote><p>Najważniejsze jest, by w naszym małżeńskim życiu zastosować zdobytą już wiedzę. Bez zastosowania, czyli wykonania konkretnych działań, nie będzie oczekiwanego efektu</p></blockquote>
<h4>Wyzwanie z bonusem</h4>
<p>Nagle pojawiło się przed nami wyzwanie w postaci spotkań małżeńskich. Nazywały się: „Małżeństwo – związek na całe życie”. Propozycja o tyle ciekawa, że prowadzona w obcym języku i przez internet. Wyzwanie podjęliśmy z entuzjazmem, chociaż każde z nas miało inne nastawienie: „Spotkania? Właściwie po co? Co nam to da? No, może przynajmniej język obcy się troszeczkę podszlifuje” – myślała jedna strona. „Dobrze, zawsze coś można zmienić, ulepszyć. Ale po angielsku? Czy damy radę?” – takie były refleksje drugiej. Przez następne 13 tygodni spotykaliśmy się w cyberprzestrzeni z czterema innymi małżeństwami. Okazało się, że zajęcia zaczęły wnosić wielką zmianę jakościową w nasze wspólne życie. Nawet z językiem angielskim poszło gładko.</p>
<h4>Ku lepszemu zrozumieniu</h4>
<p>Bardzo istotną częścią spotkań i dodatkową korzyścią było wspólne odrabianie zadań domowych. To w tym czasie, otwierając się przed sobą i dzieląc swoimi refleksjami, tak naprawdę pozwalaliśmy Bogu, aby zmieniał nasze złe nawyki. By leczył rany z przeszłości. Odkrywaliśmy Jego prawdy i wizję dla naszego małżeństwa. Czasem było to trudne. Trzeba było zmierzyć się ze swoimi uczuciami, obawami, przeszłością, otworzyć się zarówno przed współmałżonkiem, jak i przed Bogiem. Odkryliśmy, jak uzupełniać się w naszych słabościach i lepiej współdziałać. Patrząc z perspektywy lat spędzonych na odkrywaniu, jak uczynić małżeństwo szczęśliwym i trwałym, te 13 tygodni wspólnej pracy nad Bożymi prawdami bardzo dużo nas nauczyło.</p>
<h4>Wskazówki przekazywane dalej</h4>
<p>Bóg zachęcił nas, abyśmy zaczęli dzielić się z innymi małżeństwami tym, czego nas samych nauczył. Naszym następnym krokiem było przetłumaczenie materiałów i rozpoczęcie takich spotkań w Polsce. Dziś, oprócz wspomnianego cyklu spotkań dla małżeństw, dysponujemy również programem dla rodziców pragnących nie tylko być dobrymi i świadomymi rodzicami, ale także mającymi pozytywny wpływ na następne pokolenia. Zachęcamy serdecznie do skorzystania z tych spotkań. Czas, jakim dysponujemy, jest zbyt cenny, by go marnować. Najlepiej i najmniej boleśnie jest uczyć się na cudzych błędach. Zapraszamy do skorzystania z tej możliwości</p>
<h6>Więcej informacji o Misji 2=1 i o naszych cyklach spotkań na stronie: www.2equal1.com/polska.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/">Po co zmieniać, jak jest dobrze?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Obrazy malowane w kobiecych głowach</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/obrazy-malowane-w-kobiecych-glowach/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/obrazy-malowane-w-kobiecych-glowach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2015 13:29:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Gajewska]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=698</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jakiś czas temu natrafiłam na niezwykłą definicję małżeństwa zawartą w książce Larry’ego i Nordis Christensonów: „Małżeństwo przypomina podbój i zasiedlenie nowego kraju. Związek małżeński jest jak pionierska przeprawa przez niezbadany teren. I nie ma znaczenia, ilu ludzi przedtem zawarło już małżeństwo. Dla każdej pary rozpoczynającej wspólne życie jest to nowy, nieznany kraj. Dwie sprawy w [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/obrazy-malowane-w-kobiecych-glowach/">Obrazy malowane w kobiecych głowach</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu natrafiłam na niezwykłą definicję małżeństwa zawartą w książce Larry’ego i Nordis Christensonów: „Małżeństwo przypomina podbój i zasiedlenie nowego kraju. Związek małżeński jest jak pionierska przeprawa przez niezbadany teren. I nie ma znaczenia, ilu ludzi przedtem zawarło już małżeństwo. Dla każdej pary rozpoczynającej wspólne życie jest to nowy, nieznany kraj. Dwie sprawy w małżeństwie często bywają przyczyną konfliktów. Pierwszą jest to, że świeżo poślubieni małżonkowie wkraczają na nowy teren, żywiąc wielkie nadzieje i oczekiwania. Mają wizję własnego domu, pięknej przyszłości. Tą drugą są trudności. Nowy kraj nie oddaje swoich skarbów bez walki. Pionierzy natrafiają na przeszkody, które nie pozwalają im się tak łatwo osiedlić. Kiedy napotykamy trudności, nasza nadzieja słabnie. Gdy pojawia się w naszym życiu jakiś problem, witany jest ze zdumieniem, a czasem powoduje upadek na duchu. Ostra sprzeczka między mężem a żoną, trudności w dopasowaniu intymnym, różnice zdań w sprawach finansowych. W praktyce każda trudność może podciąć skrzydła nadziei”. Ale nie musi.</p>
<h4>Marzenia&#8230;</h4>
<p>Większość młodych kobiet zanim wyjdzie za mąż, wyobraża sobie ten dzień. Wiele razy rysuje go w myślach. Jak będzie ubrana ona, a jak on. Piękny welon do ziemi i długa suknia, do tego bukiet róż. On ubrany w czarny smoking przyjedzie karetą zaprzęgniętą w dwa konie. Będzie po prostu cudownie. Snucie tych marzeń i planów przynosi dużo radości. Czas płynie, dorastamy i zakochujemy się. Wybranek się oświadcza. Może nie wygląda jak Robert Redford czy jakikolwiek inny filmowy amant, ale kochamy go, więc to nie ma dla nas decydującego znaczenia. Wychodzimy za mąż. Jest oczywiście biała suknia, on w świetnym garniturze. Ślubujemy sobie miłość. Jest wspaniale.</p>
<h4>&#8230;a rzeczywistość</h4>
<p>Mija pół roku lub rok i nagle okazuje się, że to uczucie, zauroczenie zaczyna się gdzieś ulatniać. W pewnym momencie widzimy rzeczywistość coraz bardziej realnie. Chwilami aż za bardzo. Rzadko słyszy się przed ślubem, że „po” mogą pojawić się problemy. Nikt nam zazwyczaj nie mówi, że stajemy się pionierami, którzy mają zdobyć nową, przygotowaną dla nas przez Boga ziemię. Ogrom problemów nas przytłacza. Nieprzygotowani, nie potrafimy z nimi walczyć ani ich dobrze rozwiązywać. A przecież nie tak miało być. Zważywszy jednak na obietnicę, jaką złożyliśmy, stajemy do walki o siebie i małżeństwo, które zawarliśmy. To jest oczywiście idealny scenariusz.</p>
<blockquote><p>Kursy dla małżeństw nie powinny być uważane za pomoc w awaryjnych sytuacjach, ale jako standardowy element budowania relacji, szczególnie na początku małżeństwa</p></blockquote>
<h4>Siła wpływów</h4>
<p>Duży wpływ na jakość relacji małżeńskiej mają wyobrażenia, które mamy przed ślubem. Przez lata karmi się nas nieprawdziwym obrazem małżeństwa. Romantyczne filmy, seriale czy treści czasopism wiodą prym w kształtowaniu tych obrazów w naszych umysłach. To obrazy idealne, wręcz bajkowe. Zauważmy, że mężczyźni są tam często nad wyraz empatyczni. Co więcej, komunikują się na podobnym poziomie emocjonalnym, co kobiety. Odgadują ich potrzeby w mgnieniu oka. Nigdy nie robią bałaganu, zawsze są niesamowicie przystojni i zadbani. Wszystko to powoduje, że obraz wymarzonego mężczyzny jest „jak nie z tej ziemi”. I takiego męża pragniemy mieć. Przedstawianego w mediach czy literaturze – jak się okazuje – głównie przez kobiety. Tymczasem zderzenie z rzeczywistością jest często czynnikiem druzgocącym małżeństwo.</p>
<h4>W narzeczeństwie</h4>
<p>Podczas okresu narzeczeństwa młoda kobieta jest konfrontowana z odmiennym od rzeczywistego obrazem związku. Wtedy najczęściej jednak decyduje się zbagatelizować, nie zauważać pewnych kwestii, jeżeli związek z ukochanym partnerem do tego pięknego obrazu zbytnio nie przystaje. Subtelne sygnały alarmowe nie powstrzymują jej przed zawarciem związku małżeńskiego. Jakie są przykładowe wyobrażenia, które kobiety noszą w sercu przed ślubem? Oto niektóre z nich:</p>
<h4>Wyobrażenia związane z komunikacją</h4>
<p>Młoda mężatka, szczególnie na początku związku, czasem nie potrafi werbalnie przekazać partnerowi swoich potrzeb i pragnień. Oczekuje, że partner złapie w lot, co ona ma na myśli, nawet jeżeli ona sama tego nie wyrazi. Bardzo szybko stwierdza, że jej mąż, pomimo że jest dobrze wykształcony, nic nie rozumie. Nie wynika to z jego złej woli. To kwestia dwóch różnych sposobów myślenia. Żaden z nich nie jest gorszy od drugiego. Dla kobiety niezwykłym odkryciem jest to, że mężczyznom o swoich potrzebach trzeba mówić jasno i wprost. W przypadku konfliktu my kobiety mamy potrzebę „przegadania tematu”. Mąż natomiast najczęściej „trawi go w samotności”. Takie „trawienie” może trwać jakiś czas. On nie od razu jest gotowy, by wyjaśniać konfliktową sytuację. Zdarza się też, że problem istnieje tylko w głowie kobiety. Mężczyzna może zupełnie inaczej daną sytuację postrzegać. Dlatego dojście do prawdy i porozumienia może zajmować trochę czasu.</p>
<h4>Wyobrażenia o wyrażaniu emocji</h4>
<p>Kolejnym wyobrażeniem, które może powodować napięcia w małżeństwie, jest kobieca potrzeba wyrażania swoich emocji. Opisywanie przez nią przeżyć z całego dnia jest trudne do zniesienia dla męża, który wraca z pracy i chce odpocząć. Kobieta oczekuje, że partner ją wysłucha, zrozumie i odniesie się do jej historii emocjonalnie. Potakiwanie i niemrawe pomruki z jego strony nigdy jej nie zadowolą.</p>
<blockquote><p>Wyobrażenia i oczekiwania, jakie mieliśmy przed ślubem mają wpływ na jakość relacji małżeńskiej</p></blockquote>
<h4>Wyobrażenia związane z codziennością</h4>
<p>Młoda mężatka posiada obraz tego, jak ma wyglądać codzienne życie z ukochanym. Oczekuje kwiatów, robienia ekscytujących rzeczy, bycia zaskakiwaną pomysłami męża. Spodziewa się dużej ilości czasu spędzanego razem. Ku jej zaskoczeniu mąż nie przynosi kwiatów zbyt często, nie zabiera jej do romantycznych miejsc i nie zaskakuje twórczymi pomysłami. To z kolei powoduje rozczarowanie. Codzienność to obowiązki i wyzwania. Marzeniem każdej kobiety jest, by mąż dzielił z nią wszystkie trudy codziennego życia, a on nie zawsze potrafi je nawet zauważyć.</p>
<h4>Wyobrażenia dotyczące życia intymnego</h4>
<p>Kobieta intensywniej reaguje na dotyk i romantyczne słowa. Większe wrażenie robi na niej osobowość mężczyzny niż jego wygląd zewnętrzny. Kobiety posiadają intuicyjną świadomość, jak budować więź. Każda z nich pragnie być nie tylko kochanką dla swojego partnera, ale i najlepszą przyjaciółką, fanką, panią domu i równym partnerem. Mężczyźni nie posiadają intuicji w tym zakresie, dlatego nie wiedzą, jak żonę zachęcić. Posługują się najczęściej wzorcem, jaki wynieśli z rodzinnego domu. Okazuje się to jednak niewystarczające. Młodzi ludzie wkraczają w małżeństwo, wiedząc „wszystko” o seksie, ale bardzo mało o prawdziwej, nieegoistycznej miłości. Te różnice prowadzą do konfliktów i braku prawdziwego zrozumienia.</p>
<h4>Praktyczna pomoc</h4>
<p>Sam Bóg w Piśmie Świętym udziela nam pewnych wskazówek dotyczących małżeństwa. Choć nie wszyscy od razu utożsamiają je z praktyczną pomocą, to właśnie one okazują się kluczem do porozumienia. Jedna z nich brzmi:<em> I nie czyńcie nic z kłótliwości ani przez wzgląd na próżną chwałę, lecz w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie. Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze</em> (List do Filip. 2:3–4). Z tego fragmentu wynika, w jaki sposób powinniśmy traktować siebie nawzajem. Ostatnia część wersetu wskazuje, że nie powinniśmy być egoistyczni i walczyć o swoje racje. Biblia zawiera wiele fragmentów, w których pojawia się zwrot „siebie nawzajem”. Mówią one o stawianiu dobra drugiego człowieka ponad swoim własnym. <em>Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem</em> (List do Kol. 3:12–14).</p>
<h4>Czy oblubieńcy się przygotowali?</h4>
<p>Charles M. Sell trafnie zauważa: „Młodzi ludzie zawierający małżeństwo nie zawsze są do niego właściwie przygotowani. Nierzadko pochodzą z rozbitych rodzin. Niewłaściwe wzorce sprawiają, że ludziom brak umiejętności podejmowania właściwych decyzji lub też umiejętności wzajemnego dostosowania się po ślubie. Poświęcamy całe lata, żeby przygotować się do wykonywania zawodu, setki godzin, by przygotować się do imprez sportowych, więc cztery lub pięć spotkań i trochę samodzielnej pracy w domu to raczej niewiele, jeżeli chodzi o przygotowanie się do tak ważnej i cennej relacji, jaką jest małżeństwo”. Oczywiście, nie na wszystkie pytania uzyskamy odpowiedź od razu. Te pytania, które zostaną zadane, i czas, jaki zostanie im poświęcony, są bezcenne dla przyszłego małżeństwa. Osoby chcące wstąpić w związek małżeński zachęcam, by poświęciły czas na solidne przygotowanie się do niego. Warto skorzystać z dobrodziejstw kursu przedmałżeńskiego. Partnerzy powinni poznać siebie nawzajem i różnice wynikające z odmienności płci, których wcale nie jest mało i nie są tak oczywiste.</p>
<p>Małżonkowie, którzy doświadczają problemów z komunikacją, mogą skorzystać z kursów dla małżeństw. Tak naprawdę nie powinny być one uważane za pomoc w sytuacjach awaryjnych czy wyjątkowych, ale raczej za standardowy element budowania relacji, szczególnie na początku małżeństwa. To wielka inwestycja w relację. Nie zawsze obie strony czują potrzebę uczestniczenia w takim kursie. Nawet jeżeli tylko jedna osoba z niego skorzysta, może zmienić to perspektywę patrzenia na małżeństwo, poprawić jakość relacji. Na zdobycie wiedzy o sobie nawzajem nigdy nie jest za późno. Ważna jest szczerość i otwartość wobec siebie. Bez wzajemnej komunikacji żaden związek nie przetrwa. Rozmawiajmy otwarcie. Tu niezbędny jest prawdziwy dialog, nastawienie na słuchanie drugiej strony. Wydaje się to oczywiste. Większość małżeństw nie od razu jednak umiejętnie stosuje te wskazówki. Musimy też dać sobie czas, by się lepiej poznać, bez presji i wzajemnych nacisków. To proces wymagający współpracy.</p>
<h4>Najsilniejsza osoba</h4>
<p>Ważne jest również, by w obliczu trudności stanąć przed Bogiem w modlitwie. Nie czekajmy na większe problemy, lecz rozprawiajmy się z drobnymi sprawami na bieżąco. Pomocne mogą być osoby zaufane, które nas znają i w razie problemów wspierają nas i się modlą. Bez intymnej relacji z Bogiem będzie trudno wybaczać sobie nawzajem, a to konieczne w relacji między małżonkami. W modlitwie i szczerości przed Bogiem przebaczenie jest możliwe. Jedynie Bóg wzmacnia małżeństwo w sposób wyjątkowy i pomaga w sytuacjach, które z ludzkiego punktu widzenia są nie do rozwiązania. Nasza siła i możliwości mają swoje granice, ale Bóg przekracza je swoją mocą.</p>
<h6>Wybrane źródła:<br />
1. Christenson L. i N., Przyjaźń, miłość, małżeństwo, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1990.<br />
2. Sell Ch. M., Służba rodzinie, Chrześcijański Instytut Biblijny, Warszawa 2002.<br />
3. Smalley G., Gdybyś tylko wiedział&#8230;, Pojednanie, Lublin 1994.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/obrazy-malowane-w-kobiecych-glowach/">Obrazy malowane w kobiecych głowach</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/obrazy-malowane-w-kobiecych-glowach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
