<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2012/1 (wiosna) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/wiosna-2012/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Thu, 10 Jun 2021 14:33:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Z ołówkiem przez świat</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/z-olowkiem-przez-swiat/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/z-olowkiem-przez-swiat/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 15:45:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=731</guid>

					<description><![CDATA[<p>Elizabeth, założyłaś czasopismo „Lydia” i przez dwadzieścia pięć lat przewodzisz zespołowi redakcyjnemu. Przez te wszystkie lata otrzymałaś wiele listów od czytelniczek, a w nich słowa: „To zmieniło moje życie”. Co tak bardzo porusza ludzi w historiach publikowanych w „Lydii”? Prawdziwe historie mają moc. Poruszają, wpływają na nas. Jezus też opowiadał historie, aby ludzie lepiej rozumieli [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/z-olowkiem-przez-swiat/">Z ołówkiem przez świat</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Elizabeth, założyłaś czasopismo „Lydia” i przez dwadzieścia pięć lat przewodzisz zespołowi redakcyjnemu. Przez te wszystkie lata otrzymałaś wiele listów od czytelniczek, a w nich słowa: „To zmieniło moje życie”. Co tak bardzo porusza ludzi w historiach publikowanych w „Lydii”?</strong></p>
<p>Prawdziwe historie mają moc. Poruszają, wpływają na nas. Jezus też opowiadał historie, aby ludzie lepiej rozumieli prawdy, których nauczał. Historie mogą dodać siły. My kobiety mamy wiele wspólnego. Często zderzamy się z podobnymi pytaniami i problemami: Jak tworzyć dobre związki? Gdzie znajdę Boga? Jak poradzić sobie z cierpieniem? Po co żyję? Co znaczy być kobietą, która cieszy Boga?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Co odróżnia „Lydię” od innych czasopism kobiecych, w których wszystko kręci się wokół gwiazd, celebrytów i plotek?</strong></p>
<p>Wartości, autentyczność i prawda. „Lydia” pokazuje przykłady i rozwiązania. Tym samym jesteśmy zachętą dla kobiet w samym środku ich codziennego życia. Chodzi o to, żeby szukać prawdziwej radości. Kochać Boga i innych ludzi. Znaleźć uzdrowienie dla ciała, ducha i duszy. Ponadto w centrum zawsze znajduje się informacja najważniejsza na świecie: Jezus nas kocha. Rozpowszechnianie tej wiadomości to nie tylko domena mężczyzn. Dziwnym trafem, pierwszymi osobami, którym Jezus oznajmił, że zmartwychwstał, były właśnie kobiety. Potem polecił im: „A teraz powiedzcie o tym innym”. A kto był pierwszym chrześcijaninem w Europie? Też kobieta! Lidia, która wszystkim swoim sąsiadom opowiedziała dobrą nowinę (Dz. Ap. 16). Jej imieniem zatytułowaliśmy nasze czasopismo.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Historia Twojego życia jest dosyć burzliwa. Mówisz po węgiersku, niemiecku i angielsku, wiele razy się przeprowadzałaś. Gdzie czujesz się dzisiaj w domu?</strong></p>
<p>W Niemczech czuję się u siebie, choć rzeczywiście przeprowadzałam się aż siedemnaście razy! Urodziłam się w węgierskiej wiosce, która należała do byłej komunistycznej Jugosławii. W Niemczech poznałam mojego męża Ditmara. Pobraliśmy się w 1972 r. w Vancouver, w Kanadzie. Mieszkaliśmy w Los Angeles i Chicago, a następnie w 1981 r. przyjechaliśmy do Niemiec. Długa podróż z przygodami. Często czujemy się jak Abraham i Sara znani z Biblii, którzy mówili o sobie, że wszędzie są tylko gośćmi, przejazdem na tej ziemi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Najbardziej lubisz pisać ołówkiem. Jaka historia się z tym wiąże?</strong></p>
<p>Gdy byłam małą dziewczynką, miałam tylko jeden ołówek. Mama mi powtarzała, że musi mi on wystarczyć na cały rok. Ale ja tak lubiłam pisać. Latem pisałam palcem na piasku, moja stopa była wspaniałą gumką do ścierania. Zimą śnieg był moją białą kartką. Dziś mam pod ręką wszelkie możliwe pisaki, jednak słowo wstępne do „Lydii” wciąż jeszcze piszę ołówkiem. Do dzisiejszego dnia lubię go najbardziej i życzyłabym sobie, tak jak Matka Teresa, by zawsze być „ołówkiem w Bożej ręce”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong> Zatem twoja fascynacja pisaniem zaczęła się bardzo wcześnie.</strong></p>
<p>Wierzę, że Bóg wkłada swoje dary w serca dzieci. Dlatego rodzice powinni zwracać uwagę na to, co ich dzieci lubią. Ja kochałam pisanie. Moi rodzice tego nie zauważali, szczególnie ojciec. Chciał dobrze. Uważał, że powinnam nauczyć się czegoś praktycznego. Miałam zostać krawcową i szyć dla rodziny. Było nas siedem sióstr, potrzebowałyśmy wielu ubrań. Bardzo długo trwało, nim wreszcie mogłam zrealizować moje marzenie. Chciałabym być do tego lepiej przygotowana, ale z mojej strony staram się najlepiej, jak potrafię, a wszystkie moje ołówki powierzyłam Bogu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>Dopiero gdy przestanę kurczowo trzymać się swego bólu, mogę otrzymać od Boga dar Jego miłosierdzia</p>
<p>&nbsp;</p></blockquote>
<p><strong>Gdy miałaś siedemnaście lat, chciałaś opuścić ojczystą Jugosławię i uciekłaś przez zakazaną granicę do Austrii. Niewiele brakowało, a zostałabyś zastrzelona. Za czym tak bardzo tęskniłaś, że byłaś gotowa ryzykować własne życie?</strong></p>
<p>Za wolnością. Wolnością, żebym mogła powiedzieć, co myślę, otwarcie wyznawać swoją wiarę. Dorastając w komunizmie, czułam się rozdarta. Nie rozumiałam, dlaczego błędem jest wierzyć w Boga. Skąd wiadomo, że nie istnieje? Dlaczego nie wolno nam podróżować? Dlaczego kapitaliści to źli ludzie? Dlaczego nie wolno mi zadawać takich pytań? W wieku siedemnastu lat poznałam nowych przyjaciół i jeden z nich opowiadał nam, że moglibyśmy uciec na Zachód, do Austrii. Już wcześniej wiele słyszałam o tym „Zachodzie”. Bardzo chciałam zobaczyć szeroki świat. Może mogłabym tam studiować? Ucieczka była niebezpieczna i trudna. Nie wolno mi było pisnąć słowa nawet przed rodzicami. W grupie byłam najmłodsza. A jednak dla wolności byłam gotowa zaryzykować wszystko.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy twoje marzenie spełniło się w nowym kraju?</strong></p>
<p>Niestety moje marzenie zamieniło się w koszmar. Już podczas pierwszej nocy w Austrii mój przewodnik, który pomagał mi w ucieczce, zgwałcił mnie, ograbiając z mojego dziewictwa, prezentu, który chciałam zachować dla mojego przyszłego męża. Nie miałam żadnej szansy ani się bronić, ani uciec. Podczas tej bezsennej nocy przeżywałam prawdziwą huśtawkę uczuć: smutek, potem gniew, następnie przygnębienie, a na koniec dziwne otępienie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Prawdziwy koszmar! I to w wieku siedemnastu lat! Pomimo to promieniejesz dzisiaj radością życia. Jak to możliwe, że tamto wydarzenie cię nie złamało?</strong></p>
<p>Naturalnie, nie da się tego wyjaśnić w kilku zdaniach. Uleczenie nie przyszło natychmiast. Byłam bardzo głęboko zraniona – fizycznie, duchowo i emocjonalnie. Proces uzdrowienia rozpoczął się w momencie, kiedy porzuciłam mentalność ofiary, która ciągle domagała się współczucia. Dopiero gdy przestanę kurczowo trzymać się swego bólu, mogę otrzymać od Boga dar Jego miłosierdzia. Uczyłam się pozostawiać za sobą historię żalu, a przyjmować historię zbawienia. Pisać prosto na krzywych liniach potrafi tylko Bóg. A to, jak On to robi, zadziwia mnie do dziś.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Tę nadzieję, że Bóg potrafi pisać na krzywych linijkach, przekazujesz swoim czytelniczkom. Ale jak właściwie „Lydia” powstała?</strong></p>
<p>W 1981 r. przyjechaliśmy do Niemiec, ponieważ mój mąż objął kierownictwo nad ICI University (Korespondencyjna Szkoła Biblijna). Krótko po tym zaczęłam cierpieć na potworne bóle z powodu niewłaściwego postępowania lekarskiego. Najgorsze było to, że w moim sercu zapanowała głęboka noc, ogromne poczucie beznadziei. Zaczęłam bardzo intensywnie szukać zachęty. A gdzie ją znajdowałam? Nieustannie w Bożym Słowie. Ale również w chrześcijańskich czasopismach dla kobiet. Niestety, tylko w języku angielskim. Czytałam historie o kobietach, które poradziły sobie z trudnymi sytuacjami. Zastanawiałam się, dlaczego nie ma czegoś takiego również w języku niemieckim. Zaczęłam się modlić z nadzieją, że także w Niemczech Bóg powierzy to zadanie jakiejś kobiecie. Wtedy przeżyłam zaskoczenie. Miałam wrażenie, że Bóg mnie pyta: „A dlaczego nie ty?”. Pomyślałam: „Ja? Nie, nie potrafię!”. Ale ten pomysł nie dawał mi spokoju. To było tak, jakby Bóg mnie wzywał: „Włóż swoje zranienia i ból w moją rękę. Użyj ich dla mnie”. To była godzina narodzin „Lydii”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Jednak do realizacji była jeszcze daleka droga.</strong></p>
<p>O tak! Wydawcy, którym przedstawiałam mój pomysł, twierdzili: „Nie ma na to odpowiedniego rynku”. Jednak mój mąż wierzył, że się powiedzie: „Czemu nie? Pomogę ci!”. Ale skąd wziąć pieniądze? Pierwszych tysiąc marek zaoszczędziłam z domowego budżetu. Do dzisiaj dziwię się, skąd się wzięła reszta. Zawsze mieliśmy tyle, ile potrzebowaliśmy. Przede wszystkim dzięki Bogu i wiernym czytelniczkom, które prenumerowały „Lydię”. Przysyłały swoje historie do redakcji. Tak jest do dziś.</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>Proces uzdrowienia rozpoczął się w momencie, kiedy porzuciłam mentalność ofiary, która ciągle domagała się współczucia</p>
<p>&nbsp;</p></blockquote>
<p><strong>Czy byłaś przygotowana do tego zadania?</strong></p>
<p>Nie miałam dziennikarskich doświadczeń, ale zawsze byłam głodna wiedzy i bardzo dużo czytałam. Kocham czasopisma. Krótko po tym, jak założyłam „Lydię”, przyszła mi z pomocą moja przyjaciółka, specjalistka w dziedzinie dziennikarstwa prasowego. Wiele mnie nauczyła. Dużo nauczyłam się również dzięki czytelniczkom, które uczciwie pisały, co im się podobało, a co mogłoby być lepsze. Dzisiaj u mojego boku stoją dwie redaktorki</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Wygląda na to, że nie boisz się ryzyka. Kiedy opłaca się podjąć ryzyko?</strong></p>
<p>Wtedy, gdy jestem przekonana, że to zgodne z Bożym planem dla mnie. Nie są to tylko same uczucia. Oczywiście, odczuwam zdenerwowanie, a droga do celu nie staje się automatycznie wygodna. Jednak zawsze sobie powtarzam: Jeżeli Bóg mi to powierzył, chcę się odważyć, nawet jeśli to wygląda na niemożliwe. W Nim wszystko jest możliwe!</p>
<p>Nie każde ryzyko, jakie podejmowałam w życiu, było dobre. Dzisiaj wiem: decyzje ciągną za sobą konsekwencje. Dlatego modlę się, by Bóg mnie prowadził i czekam na Jego pokój w sercu. Tylko Bóg widzi przyszłość. Jeżeli nie mam Jego pokoju, dalej czekam. Ale jestem gotowa podejmować ryzyko. Przecież Jezus powiedział: <em>Zaryzykuj swoje życie dla mnie, a wygrasz więcej niż kiedykolwiek zamarzyłeś. Kto chce się tylko zabezpieczać, zostaje z pustymi rękami</em> (Ew. Łuk. 19:26; The Message). Bóg mówi do mnie przez swoje Słowo, a ja mogę na to odpowiedzieć moim własnym życiem. Pismo Święte jest najlepszym przewodnikiem, idę za nim z całkowitym zaufaniem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Od prawie czterdziestu lat jesteś szczęśliwą żoną Ditmara, w połowie Niemca, w połowie Kanadyjczyka, z niskim, basowym głosem. Odważyliście się razem na wiele przygód.</strong></p>
<p>Tak, tworzymy zgrany zespół. Ditmar przez dwadzieścia cztery lata był honorowym dyrektorem „Lydii”. Pełnił tę funkcję równolegle z bardzo odpowiedzialną służbą w ICI University. Od początku aktywnie mnie wspierał. Zawsze powtarza: „Moja praca to pomagać mojej żonie, żeby mogła wypełnić swoje powołanie”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Chyba nikt nie zna Cię lepiej niż on. Jak by Cię opisał?</strong></p>
<p>Mówi o mnie, że jestem czuła, wspaniałomyślna i gotowa na ryzyko. Często nazywa mnie swoim osobistym „jednoosobowym komediowym show”, ponieważ bardzo lubię go rozśmieszać.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Co Cię szczególnie poruszyło w ciągu tych dwudziestu pięciu lat z „Lydią”?</strong></p>
<p>Najbardziej porusza mnie, gdy ktoś odnajduje wiarę w Jezusa i podejmuje dobre decyzje. Pamiętam kobiety, które zrezygnowały z zamiaru aborcji po przeczytaniu „Lydii”. Niektóre nazwały potem swoje małe córeczki Lydia lub Elizabeth. Wzruszają mnie listy, w których kobiety opowiadają, jak zostały obdarowane nową odwagą, zachętą. Niektóre historie pomogły im poradzić sobie z rozczarowaniami, wybaczyć i pozwolić, żeby ich serce zostało uleczone. Wciąż zadziwia mnie to, co Bóg potrafi czynić poprzez drukowane słowo. Nasze ziemskie historie mogą mieć wieczną wartość.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy w ciągu tych lat był taki okres, gdy chciałaś zrezygnować, gdy było zbyt ciężko?</strong></p>
<p>Nie. Nigdy nie chciałam tak po prostu zrezygnować. Moje zadanie było dla mnie zbyt ważne. Ale w pewnym momencie lekarze powiedzieli: „Pani Mittelstaedt, czy spisała już pani testament?”. Po ugryzieniu przez kleszcza zachorowałam na boreliozę. Gdy to rozpoznano, było już za późno na leczenie. Nie bałam się śmierci, wiem, dokąd idę. Ale było mi strasznie smutno z powodu mojego męża i czytelniczek „Lydii”. Wtedy zrozumiałam, jak ważne jest dla mnie to czasopismo. To był bardzo trudny czas. Czytelniczki dodawały mi otuchy. W pewnym momencie zrodziło się we mnie przekonanie, że dam radę jeszcze pobiec setki mil. Nieważne, czy będzie to na wózku inwalidzkim czy o kulach.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Gdy spotykasz się dzisiaj z kobietami, które są niepełnosprawne i postrzegają siebie jako bezużyteczne lub jako ciężar dla innych, co im mówisz?</strong></p>
<p>Nikt nie jest bezużyteczny! Oddaj swój ból Bogu. Gdy byłam chora, wydawało mi się, że jestem ciężarem dla mojego męża. Przyjaciółka powiedziała mi: „Elizabeth, nie wiesz, co Bóg czyni dla innych poprzez ciebie, poprzez twoje istnienie”. Nawet kiedy czujemy się bezsilni, nie jesteśmy ciężarem. Słabi też mają swoje miejsce na tym świecie. Dla Boga są bardzo wartościowi. Tak, jak potrzebne są wokół nas dzieci, tak samo potrzebujemy ludzi ułomnych i starszych. Nawet jeżeli nie wszystko rozumiesz, zaufaj Bogu. On nie dopuści do czegoś, czego nie potrafisz unieść, nawet jeśli twoje uczucia mówią coś innego. Ten, który rozpoczął w nas dobre dzieło, doprowadzi je do końca.</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>Wciąż zadziwia mnie to, co Bóg potrafi czynić poprzez drukowane słowo. Nasze ziemskie historie mogą mieć wieczną wartość</p>
<p>&nbsp;</p></blockquote>
<p><strong>Jak to możliwe, żeby cierpienie nie tylko przeżyć, ale je przezwyciężyć?</strong></p>
<p>To się da zrobić tylko z Bogiem. Każdego dnia zdobywam z Jego Słowa siłę do tego, żebym z powodu cierpienia nie załamała się, nie zgorzkniała, ale stawała się lepsza i silniejsza. Pokonywać znaczy wzrastać. Życie wiele razy powaliło mnie na ziemię. Ale z Bożą pomocą za każdym razem wstawałam i stawałam się silniejsza. Apostoł Paweł właśnie to miał na myśli, gdy pisał: <em>W tym wszystkim jesteśmy więcej niż zwycięzcami</em>. Kamienie, o które się potykamy, mogą stać się stopniami do dojrzałości. Zauważam, że o wiele ważniejsze jest to, co dzieje się we mnie, niż to, co wydarza się wokół mnie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Forest Gump uważał, że „buty wiele mówią o ludziach”. Twoja biografia nosi tytuł „We własnych butach” i występuje w niej cała kolekcja butów, od japonek po szpilki. Co tak bardzo fascynuje kobiety w butach?</strong></p>
<p>Też tego nie wiem! Kiedyś usłyszałam taki dowcip: „Pewna kobieta przeszła koło sklepu obuwniczego”. [śmiech]. To cały żart! Bo która kobieta potrafi przejść obojętnie koło sklepu z butami? Buty wymienione w mojej książce zawsze coś oznaczają. „Buty księżniczki” to moje dzieciństwo. „Klapki japonki” oznaczają okres pustyni w moim życiu. W rozdziale „Taniec na świętej ziemi” odkrywam brakujące puzzle mojego życia. Wierzę, że moje doświadczenia dodadzą innym odwagi i siły, żeby iść do przodu wyznaczoną drogą. <em>We własnych butach</em> to historia mojego życia i coś dużo więcej. Inne kobiety mogą w tym odnaleźć odpowiedzi na swoje pytania i zarazem otrzymać nadzieję, by podążać za swoimi marzeniami.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Jakie buty zapakujesz sobie na przyszłość?</strong></p>
<p>Na pewno parę tenisówek, żebym mogła sprawnie się poruszać, ponieważ chcę nadal z pasją ścigać Boże cele w moim życiu. Psalmista Dawid pisze: <em>Biegnę drogą, która Ci się podoba, bo Ty uwolniłeś moje serce</em> (Psalm 119:32 – parafraza).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czego życzysz Twojemu czasopismu na następne dwadzieścia pięć lat?</strong></p>
<p>Przede wszystkim jestem wdzięczna, że wraz z gronem oddanych ludzi udało nam się zapewnić „Lydii” przyszłość. Jeżeli chodzi o zawartość czasopisma, życzyłabym sobie, żeby to nadal pozostał „nasz” magazyn. Jedna z czytelniczek napisała: „»Lydia« jest naszym czasopismem!”. Należy ono nie do mnie, ale do czytelników. Razem chcemy przybliżać się do Boga. Mam nadzieję, że kobiety wciąż będą przekazywały do publikacji swoje historie. Kiedy wspominam te listy z minionych dwudziestu pięciu lat, myślę sobie, że razem zmieniłyśmy otaczający nas świat na lepsze. Chcemy to robić dalej. Marzymy, że następne pokolenie pójdzie w nasze ślady.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Bardzo dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<h6><em>tłumaczenie: Estera Cieplik </em></h6>
<p>książka <a href="http://www.koinonia.org.pl/products/we-wzasnych-butach" target="_blank"><em>We własnych butach</em></a> została wydana przez Wydawnictwo Koinonia</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/z-olowkiem-przez-swiat/">Z ołówkiem przez świat</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/z-olowkiem-przez-swiat/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Plan na poniedziałek</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/plan-na-poniedzialek/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/plan-na-poniedzialek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 15:28:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Wiola Niedziela]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=727</guid>

					<description><![CDATA[<p>Postanawiamy w ciągu następnego roku zrealizować jakiś konkretny cel (nauczyć się języka obcego, spędzać więcej czasu z rodziną, zadbać o kondycję, zrzucić kilka kilogramów, podnieść swoje kwalifikacje w pracy). Nasz dobry zamiar zaczyna nas ekscytować. Robimy plan, wypełniamy swój nowiutki kalendarz, zaczynamy dzielić się z bliskimi naszym wspaniałym, naprawdę godnym podziwu postanowieniem. Po kilku miesiącach [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/plan-na-poniedzialek/">Plan na poniedziałek</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Postanawiamy w ciągu następnego roku zrealizować jakiś konkretny cel (nauczyć się języka obcego, spędzać więcej czasu z rodziną, zadbać o kondycję, zrzucić kilka kilogramów, podnieść swoje kwalifikacje w pracy). Nasz dobry zamiar zaczyna nas ekscytować. Robimy plan, wypełniamy swój nowiutki kalendarz, zaczynamy dzielić się z bliskimi naszym wspaniałym, naprawdę godnym podziwu postanowieniem.</p>
<p>Po kilku miesiącach orientujemy się, że czas upłynął szybciej, niż zdążyliśmy zauważyć. To już marzec? Nasz harmonogram albo nigdy nie został wprowadzony w życie, albo został porzucony po kilku dniach. W czym zatem tkwi sekret? Jak skutecznie realizować dobry plan i się nie poddać? Dlaczego nam nie wychodzi, skoro wszyscy powtarzają, że „chcieć znaczy móc”. Tylko jak przejść od zamiaru do czynu?</p>
<p>Poczucie porażki nie jest zbyt miłe. Zastanawiamy się więc, gdzie tkwi przyczyna. Radzimy się przyjaciół, szukamy dobrych, sprawdzonych rozwiązań. Bardziej zdeterminowani być może sięgną po literaturę motywacyjną, będą przeszukiwać Internet. Cały czas szukamy sposobów, złotych środków, niezawodnych przepisów na sukces. Ale co zrobić, gdy brakuje nam czasu, samodyscypliny, a z wytrwałością też nie jest najlepiej?</p>
<h4>ZARZĄDZANIE ENERGIĄ</h4>
<p>„Poświęć swoją energię na to, w czym chcesz być najlepszy. Nadzwyczajna dawka energii prowadzi do nadzwyczajnych rezultatów” – Jack Groppel.</p>
<p>Ustalmy, że nasze postanowienie to nasza misja. Weźmy sobie za przykład sportowców. Przed zawodami nieustannie ćwiczą. Treningi to ich codzienność. Tymczasem nasze życie to codzienność bez treningów. Jak uniknąć pułapek, z powodu których rezygnujemy?</p>
<p><strong>Pułapka nr 1</strong><br />
<strong>Zarządzając swoim czasem, nie jesteśmy w stanie wybić się z przeciętności.</strong></p>
<p>Tak naprawdę zarządzanie czasem sprowadza się do tego, że albo gdzieś jesteś, albo cię tam nie ma. Większe efekty można uzyskać, zarządzając nie tyle czasem, co zasobami swojej energii w czterech obszarach:</p>
<p>Wyróżnić na podlewie w ramce:<br />
zasoby energii duchowej<br />
zasoby energii umysłowej<br />
zasoby energii emocjonalnej<br />
zasoby energii fizycznej</p>
<p>Zastanów się, jak dbasz o swoje zasoby energii. By rośliny rosły, ludzie je podlewają. A ty – jak i czym się karmisz na poziomie fizycznym, emocjonalnym, umysłowym, duchowym?</p>
<p><strong>Pułapka nr 2</strong><br />
<strong>Nawet najprostsza misja okazuje się niewykonalna, jeśli wyzwoli się w tobie niewłaściwa emocja.</strong></p>
<p>Zwróć uwagę, czy kierujesz swoimi emocjami czy raczej emocje kierują tobą. Czy one ułatwiają czy utrudniają ci życie? Bóg stworzył je po to, by ci pomagały. Kiedy opanuje cię strach, nie ruszysz z miejsca. Naucz się wybierać te emocje, które są dobre dla otoczenia, a tobie pomagają w realizacji celów. To świadomy wybór.</p>
<p><strong>Pułapka nr 3</strong><br />
<strong>Brak dobrych nawyków jest najczęstszą przeszkodą w osiągnięciu celu.</strong></p>
<p>Czy bycie poukładanym w życiu to wada czy zaleta? Bóg stworzył nas jako istoty nawykowe. To, co powtarzasz regularnie, staje się twoim nawykiem. Rozpocznij od pierwszych trzech dni. By wyrobić w sobie nawyk, potrzebujesz od trzydziestu do sześćdziesięciu dni. Warto włożyć w to całe swoje zaangażowanie.</p>
<p><strong>Pułapka nr 4</strong><br />
<strong>Brak małych przerw często prowadzi do wyczerpania.</strong></p>
<p>Ludzie myślą, że życie to maraton. W rzeczywistości to sprint za sprintem. To nie stres, ale brak regeneracji pozbawia cię energii. Rób małe, ale zamierzone przerwy, a ukończysz zadanie. Zwróć uwagę, jak rozwiązujesz krzyżówki. Brakuje ci kilku haseł. Odkładasz to. Wracasz po chwili i nagle okazuje się, że znasz odpowiedzi. Dlaczego? To efekt krótkiej regeneracji.</p>
<p><strong>Pułapka nr 5 </strong><br />
<strong>Poruszanie się w swojej strefie komfortu jest łatwiejsze, ale nie zwiększa wyników.</strong></p>
<p>Jeśli chcesz być w czymś skuteczniejszy, musisz wyjść poza granice swoich możliwości, nieco zwiększyć wysiłek. Wtedy osiągniesz znacznie więcej, niż przypuszczasz.</p>
<p><strong>Pułapka nr 6</strong><br />
<strong>Kiedy robisz kilka rzeczy naraz, niczego nie robisz dobrze.</strong></p>
<p>By wykonać swoją pracę solidnie – skup się na jednej rzeczy. Nie potrafimy robić kilku rzeczy naraz. One nigdy nie będą zrobione dokładnie. Czy rozproszenie uwagi ci pomaga? Jak byś się czuł, gdyby ktoś, z kim rozmawiasz o czymś ważnym, zajmował się jeszcze dwiema innymi sprawami? Poświęć uwagę swojemu zadaniu. Włóż w nie serce.</p>
<p>Jeśli chcesz doprowadzić swoje zadanie do końca, ważne jest, byś sprecyzował swój cel. Nie wystarczy, że powiesz sobie na przykład: „Od dzisiaj zacznę ćwiczyć”. Musisz to sprecyzować: „Będę ćwiczył w poniedziałki, środy i piątki od godziny 18.00 do 19.00”. Im więcej informacji zawiera twój plan, tym większa szansa, że osiągniesz cel.</p>
<blockquote><p>Plan zadziała, jeśli my zadziałamy według planu</p></blockquote>
<h4>ŁASKA Z ZEWNĄTRZ</h4>
<p>Czy nasze działanie w ramach osiągnięcia celu to kwestia silnej woli? Ale jeśli jej nie mamy, jeśli brakuje nam wewnętrznej dyscypliny, gdzie znaleźć pomoc?</p>
<p><strong>Niezasłużona przychylność</strong></p>
<p>Bóg zaprojektował wprowadzanie zmian w naszym życiu w taki sposób, że potrzebujemy pomocy z zewnątrz. Nie jesteśmy w stanie sami siebie zbawić, więc Bóg posłał nam pomoc z zewnątrz – swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Tak dzieje się z każdym celem w naszym życiu – kluczowe jest dla nas pojęcie łaski. Łaska to nie pobłażliwość i przymykanie oka na to, co ktoś robi źle. Łaska to niezasłużona przychylność. Kiedy sami sobie nie jesteśmy w stanie poradzić, by osiągnąć cel, Bóg oferuje nam pomoc z zewnątrz. Nie jesteśmy samowystarczalni. Potrzebujemy relacji. Potrzebujemy Boga i ludzi, którzy obdarzą nas niezasłużoną przychylnością. Przykładowo: jeśli nie mamy wystarczającej wewnętrznej dyscypliny, by regularnie uprawiać sport, z pomocą przychodzi przyjaciel, który kilka razy w tygodniu zaoferuje swoje towarzystwo, by razem pobiegać. Ktoś z zewnątrz obdarza nas niezasłużoną przychylnością, swoim czasem i uwagą. Otrzymujemy dyscyplinę z zewnątrz.</p>
<p><strong>Dar procesu</strong></p>
<p>Żaden człowiek nie zmienia się z dnia na dzień. Bóg to rozumie, dlatego dał nam łaskę. Biblia pokazuje, jakie zmiany są w nas potrzebne, by nasz charakter był podobny do charakteru Jezusa Chrystusa. W tym celu Bóg stworzył coś takiego jak proces. Zmiany nie przychodzą natychmiast, ale stopniowo. Zmieniamy się, opierając się na pomocy z zewnątrz – pomocy Boga. Działamy według zasady małych kroków. Zmian nie jesteśmy w stanie sami w sobie wypracować, dlatego Bóg Ojciec przez usta Jezusa Chrystusa przekazał nam dobrą wiadomość: Beze mnie nic uczynić nie możecie (Ew. Jana 15:5c). Ale z Jego pomocą jesteśmy w stanie osiągnąć cel! Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie (List do Filip. 4:13).</p>
<h6>Źródła:<br />
Jack Groppel,<em> Siła umysłu lidera</em> [DVD], Global Leadership Summit, 2008.<br />
Henry Cloud,<em> Plan działania na poniedziałek</em> [DVD], Global Leadership Summit, 2008.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/plan-na-poniedzialek/">Plan na poniedziałek</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/plan-na-poniedzialek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pociągnąć widza za rękę i&#8230; puścić</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/pociagnac-widza-za-reke-puscic/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/pociagnac-widza-za-reke-puscic/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 14:52:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=783</guid>

					<description><![CDATA[<p>Skończyłeś studia na kierunku socjologia. Dlaczego więc wybrałeś zawód filmowca? Film i socjologia wbrew pozorom wcale nie są od siebie tak bardzo odległe. Studia socjologiczne pomagają mi w tworzeniu filmów. Socjologia to nauka o społeczeństwie, a jako filmowiec obserwuję to społeczeństwo, wyciągam z niego uniwersalne prawdy. Robię to samo co naukowiec, tylko że trzymam w [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/pociagnac-widza-za-reke-puscic/">Pociągnąć widza za rękę i&#8230; puścić</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Skończyłeś studia na kierunku socjologia. Dlaczego więc wybrałeś zawód filmowca?</strong></p>
<p>Film i socjologia wbrew pozorom wcale nie są od siebie tak bardzo odległe. Studia socjologiczne pomagają mi w tworzeniu filmów. Socjologia to nauka o społeczeństwie, a jako filmowiec obserwuję to społeczeństwo, wyciągam z niego uniwersalne prawdy. Robię to samo co naukowiec, tylko że trzymam w ręku kamerę.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Co cię skłoniło do wyspecjalizowania się w filmach dokumentalnych?</strong></p>
<p>Łatwiej mi jest zrobić film o tym, co widzę wokół siebie. Nie muszę wymyślać fikcyjnego świata. Podpatruję to, co jest blisko. Filmuję, analizuję. Pierwszy film dokumentalny, który zrobiłem, nosi tytuł Gadzio. Opowiada on o romskim chłopcu, który uczęszcza do świetlicy środowiskowej. W tej samej świetlicy przez dwa lata byłem praktykantem. Poznałem głównego bohatera, jego problemy, marzenia, relacje z innymi ludźmi. Postanowiłem zrobić o nim film. Podobnie powstała etiuda Wyspa Wiktorii. Wiktoria to sześcioletnia dziewczynka, która tęskni za swoim tatą pracującym w innym kraju. Jej tata jest moim kuzynem. Rzeczywistość podsuwa najlepsze tematy do filmów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>O czym opowiadają twoje filmy?</strong></p>
<p>Najbardziej fascynuje mnie temat systemu wartości. To, jak zmieniają się relacje między ludźmi. Moje filmy bardzo często mówią o przyjaźni, bo to świetny temat. Uważam, że słowo „przyjaciel” niesie w sobie bardzo dużo treści. Dobrze jest mieć przyjaciół we współczesnym świecie. Dlatego w swoich filmach próbuję odpowiadać na pytanie, kim jest przyjaciel. O tym mówi wspomniany już film Gadzio, ale także mój najnowszy film <em>Martijn</em> i <em>Zoe</em>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Film Martijn i Zoe to chyba jednak coś więcej niż tylko film o przyjaźni?</strong></p>
<p>To film o szczerej, głębokiej relacji pomiędzy córką a ojcem, który kilkanaście lat temu przyjechał z Holandii do Polski w celach misyjnych. Martijn zamieszkał we Wrocławiu, jest liderem zespołu Frühstück i pastorem wspólnoty chrześcijańskiej. W tę długą podróż Martijn zabrał żonę i półtoraroczną córkę. Dziś Zoe ma już 15 lat i poniekąd rozlicza ojca z decyzji. Ja pokazuję w filmie dwa światy. Świat ojca, pastora, który mówi o miłości Boga innym ludziom, oraz świat dorastającej córki, która stoi w opozycji. Zoe siłą rzeczy nie uczestniczyła w decyzjach taty.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy tu rysuje się konflikt?</strong></p>
<p>Konflikt jest tylko pretekstem. Martijn jest świadomy wyboru. Jak mówi, droga, którą wybrał, podróż, w którą zabrał całą swoją rodzinę, nie jest najłatwiejsza, ale najlepsza. Cały film jest świadectwem Martijna, ale też wspaniałym obrazem o miłości i o możliwej komunikacji ojca z córką.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Po obejrzeniu danego filmu nasuwają się nam różne myśli, refleksje, układamy sobie w umyśle to, co zobaczyliśmy. Film może silnie oddziaływać na widza. Czy w związku z tym masz poczucie misji?</strong></p>
<p>Reżyser to osoba, która chce się komunikować ze światem. Robiąc filmy, liczę na emocje u moich widzów. Liczę, że to będzie dla nich podróż, że w filmach zobaczą coś, co ich poruszy. To potwierdzenie udanej próby komunikacji z widzem. Chciałbym, żeby to nie było oglądanie dla samego oglądania, ale czas, w którym zastanowimy się, kim jesteśmy, co się dzieje wokół nas&#8230; W takim sensie na pewno mam poczucie misji. Wspomniana etiuda o sześcioletniej córeczce mojego kuzyna, który pracował za granicą, jest tego dobrym przykładem. Wiktoria bardzo za nim tęskniła. Gdy jej tata obejrzał film, wrócił do Polski. Wiem, że jeszcze kilku osobom w Irlandii pomogło to uświadomić sobie, że zbyt wiele tracą, przebywając daleko od rodziny. Bardzo mnie ucieszyło, że ten film wniósł coś dobrego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>To nadzwyczajna historia. Czy filmy dokumentalne naprawdę dają dużo większą możliwość komunikacji, wpływu?</strong></p>
<p>Filmy dokumentalne są wyjątkowe, bo oddziałują nie tylko na widza, ale też na bohaterów. Mamy tu do czynienia z prawdziwymi ludźmi, z rzeczywistymi emocjami. Czasami prowokuję bohaterów, żeby zastanawiali się nad swoim życiem. W filmie Gadzio chłopiec pyta pewnego pana Rudolfa, z którym się zaprzyjaźnił, gdzie jest jego syn. Okazuje się, że mieszka w Niemczech i pan Rudolf nie ma z nim kontaktu. Tutaj ojciec popada w zadumę, musi sobie tę sytuację przynajmniej powtórzyć, przeanalizować. Pojawiają się momenty, które nie są zaplanowane. To bardzo cenne.</p>
<p>&nbsp;</p>
<blockquote><p>Nasze talenty pochodzą od Boga. Ważne jest, żeby z Jego pomocą odkrywać je, ale też rozwijać</p>
<p>&nbsp;</p></blockquote>
<p><strong>Czy chciałbyś zmieniać stereotypowe myślenie ludzi? Mieć na to wpływ?</strong></p>
<p>Nie chcę mówić ludziom, co mają myśleć, to nie jest moja rola. Ale chciałbym powiedzieć, co ja osobiście myślę na pewne tematy. Jeśli robię film i łamię przy tym jakiś stereotyp, na przykład: romski chłopiec przyjaźni się z dziadkiem Ślązakiem, to pokazuję swój punkt widzenia, to, co myślę o przyjaźni. Ale to jest jedna z dróg, jedna z interpretacji świata, moja własna. Widz będzie sam interpretował to, co zobaczy. Nie mówię ludziom, co mają myśleć, chcę ich jedynie pociągnąć za rękę. Pociągnąć i zaraz puścić. Kierować na ścieżki, które są mi bliskie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Do kogo kierujesz swoje filmy? Czy chciałbyś robić filmy dla masowego odbiorcy? </strong></p>
<p>Przecież ja ciągle robię filmy dla masowego odbiorcy! Tylko masowi odbiorcy ich nie oglądają [śmiech]. Niestety nadal panuje powszechne przekonanie, że dokument to nudny film rodem z Kroniki Filmowej. A to nieprawda! Filmy dokumentalne to filmy o prawdziwych ludziach, prawdziwej rzeczywistości. W pierwszym dniu planu mojego debiutu przyjechała do nas ekipa telewizyjna i zadano mi pytanie: „Do kogo kierujesz ten film?”. Wcześniej reżyserka Magdalena Piekorz przeczytała scenariusz i powiedziała, że to będzie piękny film o przyjaźni. Odpowiedziałem wtedy: wszyscy zasługują na to, żeby zobaczyć „piękny film o przyjaźni”. Moje filmy kierowane są do wszystkich. Mówią o tak uniwersalnych wartościach, jak miłość, tęsknota, przyjaźń, relacje, więzi. Te kwestie dotykają każdego człowieka.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>A czy twoim zdaniem każdy człowiek ma szansę wpływać na innych?</strong></p>
<p>Wierzę, że każdy człowiek posiada talent. Te talenty pochodzą od Boga i ważne jest, żeby z Jego pomocą odkrywać je, ale też rozwijać. Poprzez talenty dane od Boga człowiek jest zdolny do czynienia dobra, do wnoszenia tego, co wartościowe. Musimy tylko wiedzieć, w jakiej sferze możemy to robić. Myślę, że poprzez czynienie dobra człowiek staje się światłością świata, czyli wpływa na innych. O to chodziło Jezusowi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>W branży filmowej chyba nie ma zbyt wielu chrześcijan. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?</strong></p>
<p>Branża filmowa nie odstaje w szczególny sposób od reszty. Sądzę, że można w niej znaleźć wielu ludzi, którzy są chrześcijanami. Niektórzy wręcz otwarcie tworzą projekty służące ewangelizacji. Pojawia się coraz więcej młodych, chrześcijańskich zespołów muzycznych, takich jak<em> Elohim</em>. Od pewnego czasu powstaje w Gdyni seria Agencji Telewizyjnej WJM „Znani o Biblii”, gdzie na tematy chrześcijańskie wypowiadają się ludzie m.in. ze świata mediów. Młodzi chrześcijanie coraz aktywniej biorą udział w twórczych przedsięwzięciach. I to jest bardzo dobre. Chrześcijanie nie powinni uciekać od świata, ale realnie w nim uczestniczyć i wpływać na niego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong> Co dokładnie przez to rozumiesz?</strong></p>
<p>Nie chodzi o to, żeby traktować świat, w którym żyjemy na co dzień, jako zagrożenie. To, co nas otacza, jest piękne, bo stworzył to Bóg. Jako chrześcijanie nie powinniśmy izolować się od świata, tworząc subkulturę, ale wręcz przeciwnie. Powinniśmy wychodzić do świata, inspirować się tym, co dobre w nim i w innych ludziach. W ten sposób budujemy relacje, tworzymy społeczność, jesteśmy zachęceniem dla innych. Znów odzywa się we mnie socjolog [śmiech]. Uważam, że to się mieści w chrześcijańskim przesłaniu: <em>Kochaj bliźniego swego jak siebie samego</em>. To najważniejsze przykazanie.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/pociagnac-widza-za-reke-puscic/">Pociągnąć widza za rękę i&#8230; puścić</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/pociagnac-widza-za-reke-puscic/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Po co nam „papierek”</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/po-co-nam-papierek/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/po-co-nam-papierek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 14:31:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=780</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Wysoka Izbo, chcemy związku partnerskiego!”* – wołają coraz głośniej zwolennicy takich relacji. Ich argumenty brzmią logicznie, sensownie i przekonująco. Na pytanie: Dlaczego nie małżeństwo? Odpowiadają: Bo kojarzy się z układem patriarchalnym. Jedna strona wykorzystuje drugą. Ona ślubuje mu posłuszeństwo i potem krąży między kuchnią, stertą prasowania i pokojem dziecka, robiąc to oczywiście po powrocie z [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/po-co-nam-papierek/">Po co nam „papierek”</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Wysoka Izbo, chcemy związku partnerskiego!”* – wołają coraz głośniej zwolennicy takich relacji. Ich argumenty brzmią logicznie, sensownie i przekonująco. Na pytanie: Dlaczego nie małżeństwo? Odpowiadają: Bo kojarzy się z układem patriarchalnym. Jedna strona wykorzystuje drugą. Ona ślubuje mu posłuszeństwo i potem krąży między kuchnią, stertą prasowania i pokojem dziecka, robiąc to oczywiście po powrocie z pracy, a on leży z gazetą na kanapie.</p>
<h4>Związek partnerski</h4>
<p>Niektórzy powtarzają, że małżeństwo to twór archaiczny. Ogranicza swobodę. Stworzone jest przez władzę państwową i religijną. Natomiast związek bez ślubu to układ bardziej partnerski. Dwie osoby chcą być razem, bo się kochają, a nie dlatego, że zobowiązuje ich złożona wiele lat wcześniej przysięga. A przecież różnie w życiu bywa&#8230;</p>
<p>Zwolennicy takich związków uważają, że ważna jest osobista relacja, a nie to, by jakiś urzędnik, ksiądz czy pastor przybił pieczątkę pod ich deklaracją miłości. „To nasza indywidualna, intymna sprawa”* – przekonują. Żądają rejestracji związków partnerskich, bo bez „papierka”, jak określają akt ślubu, nie można dostać wspólnie kredytu, nie można dowiedzieć się w szpitalu o stanie zdrowia partnera, odebrać listu poleconego, rozliczyć się razem z podatku, a ich dzieci też mogą czuć się niekomfortowo w szkole. Często więc osoby te przedstawiają swoich partnerów jako męża czy żonę, bo to ułatwia załatwienie wielu spraw. Niektórzy są gotowi pozwać państwo do sądu za to, że nie traktuje takich związków poważnie. Dyskryminuje je i ogranicza ich prawa. Akt małżeństwa często nazywają cyrografem.</p>
<p>„Obiecywanie wierności do śmierci jest obłudne, małżeństwa ciągle się rozpadają. Nie jestem w stanie przewidzieć, co będzie za tydzień, a co dopiero za dziesięć lat. Nie planujemy dalej niż wakacje”* – mówi trzydziestojednoletni mężczyzna, który od dwóch i pół roku jest w związku z trzydziestoletnią kobietą. Dla obojga nie była to pierwsza relacja. Wiele osób żyjących w związkach bez ślubu pochodzi z rozbitych małżeństw. Wokół siebie widzą coraz więcej rozbitych par, rozwiedzionych nawet wielokrotnie, więc ich zaufanie do małżeństwa cały czas maleje. Nacisk na rejestrację związków partnerskich dotyczy nie tylko par hetero-, ale i homoseksualnych, i jest coraz silniejszy. Zapewne w najbliższej przyszłości taka ustawa trafi do sejmu. Jej zwolennicy przewidują, że szybko wejdzie w życie. Ma ona ułatwić takim parom załatwienie wielu urzędowych spraw, zabezpiecza i gwarantuje im podstawowe prawa, takie jakie przysługują małżeństwom. Podpisujemy taki akt w przerwie na lunch i gotowe. Szybko i bezproblemowo. W zasadzie bardzo rozsądnie, prawda? Brzmi nowocześnie: „W razie czego nie trzeba przechodzić przez trudną procedurę rozwodową”, „Łatwiej się wyrejestrować, nie trzeba biegać po sądach”*. Łatwiej się rozstać. Znów szybko i bezproblemowo. Jeden z partnerów pakuje walizki i odchodzi. Można się „wyrejestrować”.</p>
<p>Podpisać, mieć prawa, odejść. Według coraz większej liczby ludzi w ten sposób powinno wyglądać nowoczesne społeczeństwo. Tradycyjny model rodziny coraz mniej nam odpowiada. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi traktujemy jak kontrakt: osobne konta, równy podział wydatków i obowiązków. Dużo wolności, najlepiej żadnych ograniczeń.</p>
<h4>Małżeństwo</h4>
<p>Małżeństwo zakłada trwałość i nierozerwalność. „Co Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozdziela” – słyszą osoby zawierające związek w kościele. Ślubują „miłość, szacunek i wierność małżeńską”. Podobnie przyrzekają osoby w Urzędzie Stanu Cywilnego. Zawierając związek małżeński, deklarujemy, że chcemy być ze sobą w tych dobrych, ale i w złych chwilach. Kryzysy małżeńskie nie omijają zapewne żadnej pary, a jednak złożona przez nas przysięga nie pozwala się tak szybko „wyrejestrować” ze związku. Ślubujemy trwać przy drugiej osobie w szczęściu i nieszczęściu, w zdrowiu i chorobie. Małżeństwo to nie układ typu: „Będę z tobą, póki będę cię kochał” czy „Póki będziemy się dobrze rozumieć”. Małżeństwo to przymierze: „Czasem jest dobrze, a czasem źle, ale nawet gdy będzie źle, ja będę przy tobie”. Jeśli traktujemy partnera poważnie, nie chcemy się z nim „rejestrować” tylko po to, by móc wspólnie rozliczyć podatki. Chcemy przyrzec, że zrobimy wszystko, by uczynić szczęśliwą osobę, którą kochamy. Decydujemy się mieć nie tylko przywileje, ale deklarujemy, że podejmujemy się wypełniać obowiązki.</p>
<h4>Przywileje a obowiązki</h4>
<p>„Nie uznaję czegoś takiego jak przysięga w obliczu przedstawicieli państwa czy kościoła. Nie mam też zamiaru ulegać presji społecznej i konwenansom. Nie chcę instytucjonalizować moich uczuć [&#8230;]. Chętnie zarejestrowalibyśmy nasz związek, żeby zabezpieczyć się i zagwarantować sobie podstawowe prawa, które przysługują małżeństwom”*. Osobliwy to sposób myślenia. Trudno wyobrazić sobie relację w pracy, gdy pracownik oświadcza, że szef ma obowiązek zapewnić mu ubezpieczenie i zabezpieczenie finansowe, ale on będzie wykonywał tylko te polecenia, które mu odpowiadają. Podpisanie innej umowy to byłby przecież cyrograf. Nie można przewidzieć, jakie będą oczekiwania przełożonego. Chcemy od państwa praw, czyli rejestracji związków partnerskich, ze swojej strony jednak nic nie obiecujemy i nie deklarujemy. Przywileje bez zobowiązań. Chcemy mieć prawo, ale obowiązki nazywamy presją. Paradoks.</p>
<p>Pragniemy, żeby osoba, z którą się wiążemy, była z nami nie tylko w dobrych chwilach, ale by nie opuściła nas w trudnościach, gdy zachorujemy, zestarzejemy się. Oczywiście sam „papierek” nie gwarantuje, że tak będzie. Ale jeśli druga osoba nie jest gotowa nawet tego zadeklarować i podpisać, to jak możemy oczekiwać, że będzie wobec nas lojalna i dochowa wierności. Że się nie „wyrejestruje”, gdy spotka kogoś atrakcyjniejszego, młodszego, bogatszego, zdrowszego, szczuplejszego itp., gdy minie już pierwsze zauroczenie i przytłoczy nas proza życia.</p>
<p>Słowa Stworzyciela:<em> Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego</em> (Ks. Rodz. 2:18) chcemy zastąpić bardziej nowoczesnym podpisaniem dokumentu o związku partnerskim. Interesuje nas usankcjonowanie związku zamiast jego uświęcenia. Partnerstwo zamiast wzajemnej pomocy. Słowo „poświęcenie”, dość niewygodne, lepiej, żeby zniknęło ze słownika. Pragniemy przecież zachować swoją odrębność i niezależność. Boże prawo zastępujemy swoim własnym. Tylko czy Bóg może to błogosławić? Stworzyć trwały i szczęśliwy związek bez Jego błogosławieństwa jest rzeczą niemożliwą.</p>
<h6>*Cytaty pochodzą z artykułu Chcemy związku partnerskiego, [w:] „Duży Format”, 10.11.2011 r.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/po-co-nam-papierek/">Po co nam „papierek”</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/po-co-nam-papierek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak rozmawiać z nastolatkiem o seksualności</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/jak-rozmawiac-z-nastolatkiem-o-seksualnosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/jak-rozmawiac-z-nastolatkiem-o-seksualnosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 14:08:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Winfried Hahn]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=775</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pytania z dziedziny seksualności często padają w pozornie niezręcznych dla nas sytuacjach. Bywa, że czujemy się nieprzygotowani lub w ogóle niezdolni do rozmowy. Zastanówmy się nad tym. Odłóżmy na bok codzienne sprawy, usiądźmy razem ze swoim synem czy córką i wykorzystajmy okazję, żeby odpowiedzieć na ich trudne pytania. Marzenia o relacji Momenty, w których nasze [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/jak-rozmawiac-z-nastolatkiem-o-seksualnosci/">Jak rozmawiać z nastolatkiem o seksualności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pytania z dziedziny seksualności często padają w pozornie niezręcznych dla nas sytuacjach. Bywa, że czujemy się nieprzygotowani lub w ogóle niezdolni do rozmowy. Zastanówmy się nad tym. Odłóżmy na bok codzienne sprawy, usiądźmy razem ze swoim synem czy córką i wykorzystajmy okazję, żeby odpowiedzieć na ich trudne pytania.</p>
<h4>Marzenia o relacji</h4>
<p>Momenty, w których nasze dziecko otwiera się przed nami, są szczególnie cenne. Być może od dłuższego czasu chciało nam o czymś ważnym powiedzieć. Okazja pojawia się znienacka, kiedy nasz nastolatek przełamuje się i pyta na przykład: „Tato, a właściwie kiedy ty pierwszy raz spałeś z dziewczyną?”. To uderza w nas jak bomba. Czy byliśmy gotowi na takie pytanie? Zauważmy, że zadając je, dziecko okazuje nam zaufanie. Córka może nagle zapytać: „Mamo, a jak rozpoznam, czy mój chłopak jest tym jedynym, na całe życie?”. W naszym domu wiele wieczornych rozmów zaczynało się takimi pytaniami, a kończyło późno w nocy przy ciastkach i cappuccino. Rozmawialiśmy z naszymi dziećmi o ich marzeniach i możliwości ich realizacji.</p>
<p>Nastolatki potrzebują dorosłych, którzy poświęcą im swój czas. Jeśli w momencie pojawienia się ważnego pytania, mimo szczerych chęci, nie możemy zmienić planów i poświęcić czasu swojemu dziecku, pamiętajmy, by umówić się na rozmowę. Zaprośmy je do pizzerii albo kawiarni. Z pewnością chętnie skorzysta z naszego zaproszenia, a w dodatku poczuje się tym dowartościowane. Zaletą zaplanowanego wcześniej spotkania jest też możliwość przygotowania się do niego.</p>
<h4>RADY DLA MATKI</h4>
<p><strong>Naucz swojego syna traktować serio swoje uczucia</strong></p>
<p>Chłopcy są bardzo wrażliwi, jednak skłonni do płaczu bywają raczej tylko we wczesnym dzieciństwie. Już wtedy zaczynają się uczyć, że lepiej nie okazywać swoich uczuć. Wystarczy przyjrzeć się chłopakom w grupie, w jaki sposób traktują swojego kolegę, który przewrócił się i płacze: „Mazgaj! Maminsynek! Beksa! Mięczak!”. Rodzice często mówią do swojego syna: „Weź się w garść! Nie bądź babą! Co inni o tobie pomyślą?”. A potem dziwimy się, że w dorosłym życiu mężczyźni nie potrafią płakać, że trudno im się porozumieć ze swoją żoną czy dziećmi. Uświadom nastolatkowi, że skrywanie swoich uczuć nie jest dobre, a w wielu życiowych sytuacjach uczucia zwracają nam uwagę na przykład na niebezpieczeństwo.</p>
<blockquote><p>By zdobyć zaufanie nastolatka, nie musimy być nieomylni, ale bądźmy wiarygodni</p></blockquote>
<p><strong>Pokaż mu, jak szanować kobiety</strong></p>
<p>Czy jako matka zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś pierwszą kobietą w życiu twojego syna, którą on kocha? Od relacji, jaką ma z tobą, będzie zależał jego stosunek do kobiet.</p>
<p>Kiedy mój syn zrobił prawo jazdy, mieliśmy razem pojechać do szkoły. Zanim wsiedliśmy do samochodu, zapytałam go, czy wie, jak dżentelmen zachowuje się w obecności damy. Wyjaśniłam, że powinien otworzyć drzwi pasażera, poczekać, aż kobieta wsiądzie, a dopiero potem zająć swoje miejsce. Syn podziękował mi za radę i kiedy się zatrzymaliśmy, wyskoczył z auta, otwierając mi drzwi!</p>
<p>Powiedz swojemu synowi, co kobiecie sprawia radość. Naucz go czytać między wierszami. Problemy sercowe to prawdopodobnie dziedzina, w której jesteś w stanie mu pomóc. Potraktuj go poważnie. Zapytaj o uczucia. Opowiedz mu jakąś historię z własnego życia. Pamiętaj, by tę rozmowę zachować w tajemnicy. W przeciwnym razie stracisz jego zaufanie i prawdopodobnie niczego ci więcej nie powie. Postaraj się dobrze go zrozumieć. Możesz powiedzieć swojemu synowi: „Wiem, że każdy z twoich kolegów chce być pierwszy, najszybszy i najlepszy. Ale chciałabym, żebyś wiedział, że w dziedzinie seksualności nie musisz z nimi rywalizować i chwalić się, że jesteś pierwszym facetem w klasie, który spał z dziewczyną”.</p>
<p><strong>Naucz go twardo stąpać po ziemi</strong></p>
<p>Spróbuj wykorzystać każdą okazję i rozmawiaj ze swoim synem, kiedy wraca ze szkoły, gdy podwozisz go do znajomych czy odbierasz po szkolnej wycieczce. W takich chwilach możesz zasiać w nim wiele dobrych myśli. Kiedy brakuje czasu i słów, zwyczajnie napisz list. Często przyklejałam na drzwiach do łazienki sentencje i biblijne cytaty napisane na kartkach. To zadziwiające, jaki wpływ mają na nas słowa, które wciąż czytamy.</p>
<p>Podbuduj swojego syna jako mężczyznę. Powiedz mu: „Taty nie ma w domu, więc zastąp go, proszę, i spróbuj naprawić kran”. Podziwiaj go i chwal. Kobiety szukają mężczyzn, w których mogłyby mieć oparcie. Nie trzymaj swojego syna w pozycji sztywnej zależności od siebie. Czy nauczył się już dbać o swoje sprawy? Czy oprócz zdobywanego wykształcenia i technicznych umiejętności potrafi gotować, prać lub wyprasować sobie koszulę?</p>
<blockquote><p>Czy wiesz, że jako matka, jesteś pierwszą kobietą w życiu twojego syna, którą on kocha?</p></blockquote>
<p><strong>Okaż córce szacunek dla jej kobiecości</strong></p>
<p>W dużej mierze to od ciebie zależy, jak twoja córka będzie traktować swoją kobiecość. Przygotuj ją na pojawienie się pierwszej miesiączki. Zachęć ją, żeby ci o tym powiedziała. Czy będziecie razem cieszyć się tym dniem czy zdawkowo odniesiesz się do tego wydarzenia? Tego dnia możesz zabrać swoją córkę na lody lub na zakupy. Pozwól, żeby sama coś sobie wybrała, na przykład nową bluzkę czy kolczyki. Z pewnością wasze rozmowy będą wtedy krążyć wokół tematu przyjaźni, miłości i seksualności. Może cię zapyta: „Dlaczego zakochałaś się w tacie?”, „Co cię w nim pociągało?”, „W jaki sposób ci się oświadczył?”. Córki lubią opowieści o swoich rodzicach i mogą słuchać ich godzinami. Jeśli twoja córka przeżyła miłosny zawód, jako matka masz szansę dodać jej otuchy. Rozmowa i pytania, które jej zadasz, pomogą jej uporządkować myśli i uczucia. Aby zbudować dobrą relację z córką, potrzeba wielu wspólnie spędzonych godzin, wielu rozmów. Zrób pierwszy krok, a jeśli od razu się nie uda, nie zniechęcaj się i próbuj dalej.</p>
<h4>RADY DLA OJCA</h4>
<p><strong>Zaufanie wymaga autentyczności</strong></p>
<p>Kiedy rozmawiasz ze swoim dorastającym nastolatkiem o tak delikatnych sprawach, jak seksualność, nie rób tego w moralizującym tonie. Nastolatek szczególną wagę przywiązuje do respektowania granic. Młodzi ludzie reagują wręcz alergicznie, kiedy odnoszą wrażenie, że rodzice traktują ich jak małe dzieci. Jeśli chcesz cieszyć się zaufaniem swojego nastolatka, musisz zdobywać je wciąż od nowa. Pozycja autorytetu łączy się z wiarygodnością i kompetencją. Z zaufaniem nastolatka jest podobnie. Nasz nastolatek dopiero wtedy pozwoli nam wejrzeć w swoje prywatne sprawy, kiedy uzna nas za godnych zaufania.</p>
<p>W naszej rodzinie nie jesteśmy chodzącymi ideałami i jak to w życiu bywa, także i między nami zdarzały się spięcia i kłótnie. Jednak jako rodzice zawsze pilnowaliśmy tego, żeby nasze dzieci, jeśli już uczestniczyły w konflikcie, brały również udział w jego rozwiązaniu. Pewnego dnia przypadkiem usłyszałem rozmowę mojego szesnastoletniego syna z kolegą. Mówił: „Kiedy moi rodzice się kłócą, jest to całkiem zabawne. Bo kiedy mój tata musi potem wyjść z domu, nie upłynie nawet piętnaście minut, a już dzwoni do mamy z przeprosinami. Inaczej nie potrafiłby się skupić na pracy”. Odebrałem to jako wielki komplement.</p>
<p>To zadziwiające, jak dobrymi obserwatorami są nasze dzieci. One uważnie się nam przypatrują i dobrze wiedzą, jak odnosimy się do siebie nawzajem. Żeby zdobyć ich zaufanie, nie musimy być nieomylni, ale bądźmy wiarygodni. Jakiś czas temu nasz dorosły syn powiedział: „Sądzę, że nie jesteście idealnym małżeństwem, ale gdybym w taki sposób potrafił dogadywać się ze swoją żoną jak wy, byłoby świetnie. Byłbym naprawdę zadowolony”.</p>
<p><strong>Bądź towarzyszem w burzliwym czasie</strong></p>
<p>Szczera atmosfera w naszej rodzinie sprzyjała prowadzeniu osobistych rozmów pomiędzy mną a moim synem w latach jego burzliwego dojrzewania. Wieczorami często chodziliśmy do restauracji. Prowadziliśmy tam męskie rozmowy. Stało się to dobrą tradycją, którą do dziś pielęgnujemy. Dużo się wtedy dowiedziałem o jego osobistych przeżyciach. Rozmawialiśmy długo i nie we wszystkim mogliśmy się zgodzić, ale zauważyłem, że przemyśliwał moje argumenty. Często też słyszałem, jak posługiwał się nimi w rozmowie ze swoimi znajomymi.</p>
<p>Ważne jest, by rodzice, nauczyciele i duszpasterze zdawali sobie sprawę z tego, że od pewnego momentu nie można nastolatkom niczego narzucać. Albo utrzymamy ich zaufanie, albo stracimy swój wpływ. Nie znaczy to wcale, że mamy im się podlizywać. By mogli dojrzeć, potrzebują powierzchni tarcia, muszą stawić opór poglądom, z którymi się zmierzą, aby stać się silnymi osobowościami. Pamiętajmy, że młodzi ludzie od razu wyczują, czy ktoś chce im dopiec z pozycji autorytetu czy też rzeczywiście jest o nich szczerze zatroskany.</p>
<blockquote><p>Nastolatek szczególną wagę przywiązuje do respektowania granic</p></blockquote>
<p><strong>Co ojciec może powiedzieć swojemu synowi?</strong></p>
<p>Podczas rozmów z synem miałem okazję udzielić mu wielu wartościowych rad. Oto kilka z nich:</p>
<p>Nie baw się dziewczynami. Kobieta ma swoją godność. Zaczepianie, dogryzanie i głupie uwagi ranią godność dziewczyny i ciebie również pozbawiają godności. Nigdy nie baw się dziewczynami. One są córkami swoich matek, siostrami swoich braci. Pomyśl o swojej siostrze. Czy chciałbyś, żeby ktokolwiek traktował ją z lekceważeniem i poniżał po to, żeby zabawić się jej kosztem?</p>
<p>Każdy człowiek ma swoją tajemnicę. Każde ciało jest nieco inaczej zbudowane. Nawet organy płciowe poszczególnych osób różnią się od siebie. Każdy jest indywidualnością, jest inny niż wszyscy. Także podczas intymnego zbliżenia każdy człowiek reaguje inaczej. Każdy chłopak i każda dziewczyna ma swoją tajemnicę. Ty również. Powinna ją poznać tylko jedna osoba – twoja przyszła żona. Skoro już przyjaźnisz się z dziewczyną, pamiętaj, szanuj jej tajemnicę i nie odkrywaj jej, bo nie należy do ciebie, lecz do jej przyszłego męża. Uważaj też na siebie i nie pozwól wyrwać sobie swojej tajemnicy. Zachowaj ją dla swojej przyszłej żony.</p>
<p>Szanuj cudze sekrety i zachowaj własne. Temu, kto szanuje cudze tajemnice i potrafi zachować swoją własną, łatwiej dochować wierności jednemu partnerowi. Jeśli ktoś traktuje siebie i innych lekkomyślnie, będzie mu trudno wytrwać w wierności. Kto nie szanuje i nie ceni tajemnicy małżeńskiej, nie będzie w stanie pozostać wiernym w czasie prób czy kryzysu.</p>
<p><strong>Co ojciec może powiedzieć swojej córce?</strong></p>
<p>Myślę, że ważne jest, abyśmy uświadomili naszym córkom, że istnieją duże różnice w seksualności mężczyzn i kobiet, i że dziewczyny mają prawo bronić się w przypadku natarczywej seksualności mężczyzn. Tak zwana „wolność obyczajów” pozbawiła kobiety ważnej ochrony. Męską seksualność pobudzają przede wszystkim zewnętrzne bodźce, podczas gdy żeńska seksualność reaguje w większym stopniu na bardzo bliską relację. Seksualność propagowana przez media i reklamę wychodzi raczej naprzeciw potrzebom męskiej seksualności.</p>
<p>Jako doradca chrześcijański często słyszę skargi młodych kobiet, które czują się przez mężczyzn wykorzystywane. „Nie bądź taka spięta, daj spokój. Wszystkie to robią. Coś z tobą jest nie tak” – to zwroty, za pomocą których wielu mężczyzn podporządkowuje sobie kobiety. Zresztą, która chciałaby uchodzić za pruderyjną i staroświecką? Dlatego wiele z nich porzuca swoje granice, a potem gorzko tego żałuje. To od nas, ojców, nasze córki powinny usłyszeć: „Nie jesteś staromodna, pruderyjna czy nienormalna, gdy strzeżesz swojej tajemnicy”. To my możemy wezwać nasze córki do obrony przed narzucającą się stroną męskiej seksualności i nauczyć je, jak traktować siebie z godnością.</p>
<p>Rozmawiajmy szczerze z naszymi nastolatkami. Młodzież nie potrzebuje naszego wskazującego palca wzniesionego do góry, lecz osób, którym naprawdę zależy na ich rozwoju, gotowych podjąć z nimi uczciwą dyskusję.</p>
<h6>Tekst powstał we współpracy z Ute Horn – lekarką z wieloletnią praktyką i autorytetem w sprawach dotyczących rodziny, seksualności i pracy wychowawczej z dziećmi i młodzieżą. Ceniona w Niemczech autorką książek o tej tematyce.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/jak-rozmawiac-z-nastolatkiem-o-seksualnosci/">Jak rozmawiać z nastolatkiem o seksualności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/jak-rozmawiac-z-nastolatkiem-o-seksualnosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rozmowy o seksie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/rozmowy-o-seksie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/rozmowy-o-seksie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 13:50:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Gruszczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=772</guid>

					<description><![CDATA[<p>O seksie rozmawiamy z kolegami, przyjaciółmi, w szkole lub po szkole, na imprezach, ale nie w domu. No, chyba że z dziećmi, choć to też raczej rzadkość. Dlaczego tak trudno nam rozmawiać na tematy intymne? Przyczyny są różne, ale myślę, że po części to wynik panujących przez lata ogólnych poglądów na temat seksu, który był [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/rozmowy-o-seksie/">Rozmowy o seksie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>O seksie rozmawiamy z kolegami, przyjaciółmi, w szkole lub po szkole, na imprezach, ale nie w domu. No, chyba że z dziećmi, choć to też raczej rzadkość. Dlaczego tak trudno nam rozmawiać na tematy intymne? Przyczyny są różne, ale myślę, że po części to wynik panujących przez lata ogólnych poglądów na temat seksu, który był pojmowany jako coś nieczystego, niedobrego. O takich sprawach się po prostu nie mówiło. Nawyk milczenia w jakimś stopniu pozostał. Często wstydzimy się rozmawiać na temat intymności, boimy się niezrozumienia, odrzucenia, może wyśmiania. Zdarza się i tak, że postrzegamy siebie jako ekspertów posiadających pełną wiedzę w tej dziedzinie i nie chcemy rozmawiać na temat intymności, nie widząc w tym sensu. Zanim więc odpowiemy sobie na pytanie, jak rozmawiać o seksie, zastanówmy się, czy w ogóle rozmawiać.</p>
<h4>Odsłona wnętrza</h4>
<p>Rozmowa z małżonkiem na temat intymności to odkrywanie przed nim swojego wnętrza, najskrytszych jego zakamarków, całkowite odsłanianie się. Jest to nawet o wiele trudniejsze od fizycznego obnażenia. By takie rozmowy prowadzić, potrzeba odpowiedniej atmosfery, zaufania i zrozumienia. Seks jest darem dla każdego małżeństwa. To podarunek Stwórcy, byśmy mogli cieszyć się prawdziwą jednością. Pełni nie tylko funkcję prokreacyjną. Intymność jest jednym z kroków do osiągnięcia pełni jedności małżonków. Zadowolenie, spełnienie w sferze intymnej sprawia, że nasz związek jest lepszy, trwalszy i silniejszy. Tak, jak uczymy się być razem na co dzień w różnych sytuacjach, tak też powinniśmy nauczyć się intymności. Każdy z nas posługuje się w tej sferze innym językiem. Wiąże się to z płcią, ale także z naszymi indywidualnymi cechami.</p>
<p>Decydując się na wspólną podróż przez życie, wybieramy „dzielenie się sobą” w każdej sferze, także w sferze intymności. Pozwalamy tej drugiej osobie zajrzeć w nasze wnętrze, otwieramy sekretne obszary naszego „ja”. Małżeństwo to codzienne oddawanie się sobie nawzajem. Fundamentem osiągnięcia jedności jest zaufanie i otwartość z jednej strony oraz chęć zrozumienia i szacunek z drugiej.</p>
<h4>Klucz do sukcesu</h4>
<p>Tak jak różnimy się od siebie fizycznie, różnimy się też w innych sferach. Inaczej odbieramy zewnętrzny świat, mamy inne temperamenty, sposoby reakcji, doświadczenia. Mamy różne potrzeby i pragnienia. Inaczej rozumiemy bliskość, inaczej postrzegamy także intymność. Jak w takich warunkach osiągnąć tę wymarzoną jedność? Otóż podstawowa zasada to wzajemna nauka. Nie wszystkim słowo „nauka” dobrze się kojarzy, ale bez zebrania odpowiedniej wiedzy o sobie nawzajem trudno będzie się małżonkom zrozumieć. Chęć zdobywania wiedzy o współmałżonku i dzielenia się informacjami o sobie to klucz do sukcesu. Tymczasem wiele par funkcjonuje na zasadzie, którą można nazwać „przecież”: „Przecież on powinien się domyślić”, „Przecież ona powinna to wiedzieć”. Jednak takie funkcjonowanie nie prowadzi do zrozumienia, poznania się i w efekcie do osiągnięcia spełnienia w małżeństwie.</p>
<blockquote><p>Różnice w podejściu do spraw intymnych to nie tylko kwestia płci</p></blockquote>
<h4>Jasne wypowiedzi</h4>
<p>Jedną z pierwszych rzeczy, jakich powinniśmy się nauczyć, jest jasne wypowiadanie naszych pragnień dotyczących kwestii intymnych. Nasza odmienność powoduje, że i podejście do seksu jest różne. Inaczej do seksu podchodzą mężczyźni, inaczej kobiety. Dla męża nie zawsze zrozumiałe jest to, że jego żona potrzebuje odpowiedniej atmosfery, poczucia bezpieczeństwa, czułości. Na jej odczucia i pragnienia duży wpływ ma wszystko, co dzieje się dookoła: to, jak jej minął dzień, co się wydarzyło w pracy itp. Z kolei żona nie zawsze będzie w stanie pojąć, dlaczego mąż, wykończony fizycznie po ciężkiej pracy, nagle nabiera chęci do amorów, gdy zobaczył ją w nocnej bieliźnie. A jednak różnice w podejściu do spraw intymnych to nie tylko kwestia płci. To sposób wychowania, wpływ środowiska, stereotypy i uprzedzenia, a także wcześniejsze doświadczenia. Dzielenie się pragnieniami, czyli wypowiadanie ich, dostrzeganie różnic i ich zaakceptowanie oraz chęć zrozumienia współmałżonka to podstawy satysfakcji małżeńskiej.</p>
<p>Podstawowym prawem, którym rządzi się intymność, punktem wyjścia, od którego wszystko się zaczyna, jest zasada zaspokajania nie siebie i swoich pragnień, ale pragnień współmałżonka. Słowo Boże mówi: <em>Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się należy, podobnie i żona mężowi. Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż; podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona</em> (1 List do Kor. 7:3–4 ). Seks małżeński nie może być egoistyczny.</p>
<h4>Mieszanka odwagi z łagodnością</h4>
<p>Rozmowy o seksie nie są łatwe, czasem bywają naprawdę bardzo trudne. Zdarza się, że któreś z partnerów nie chce na ten temat rozmawiać. Może to wynikać z ogólnego nastawienia do tych spraw, na przykład kiedy seks jest rozumiany jako uciążliwy obowiązek małżeński. Na jego odbieranie mogą też wpływać doznane w przeszłości zranienia, niemiłe przeżycia, akty przemocy związane z intymnością. W takich przypadkach w rozmowie szczególnie ważna jest z jednej strony odpowiednia atmosfera, pełna miłości, łagodności i cierpliwości, z drugiej zaś – postawa szacunku i zaufania do partnera.</p>
<h4>Sensowna pomoc</h4>
<p>Zdarza się, że rozmowy ze współmałżonkiem na temat seksu są tak trudne, że aż niemożliwe. Wtedy dobrze jest rozważyć możliwość skorzystania z pomocy poradniczej. To może się okazać najtrafniejszym wyjściem. Jak w każdej trudnej rozmowie, istotne są czas i miejsce. Odpowiednie otoczenie, atmosfera odgrywają dużą rolę. Na taką rozmowę najlepiej się umówić i określić „zasady bezpieczeństwa”. Na czym one polegają? Przede wszystkim na ustaleniu granic, jak daleko i jak głęboko ta rozmowa ma sięgać. Jeśli mąż lub żona zaczyna się czuć niekomfortowo, dajemy sobie prawo do przerwy, niedrążenia tematu. Ważne, by w rozmowie o intymności nie oceniać się nawzajem, nie komentować reakcji, postaw czy działań współmałżonka. W rozmowie wyrażamy własne zdanie poprzez zakomunikowanie, jak ja czuję, jak ja pragnę, jak ja to widzę. Dajmy sobie czas na przemyślenia. Dobrze jest wyrazić również swoje rozczarowania zdaniem: „Pomóż mi zrozumieć&#8230;”, „Chciałbym/chciałabym spełnić twoje oczekiwania, ale nie wiem, jak”. W takich sytuacjach najlepsza jest strategia małych kroków. Warto podeprzeć się kompetentną lekturą, która może znacznie ułatwić rozmowę. Można na przykład, powołując się na opinię autora, wyrazić swoje własne zdanie. Zawsze można bezpiecznie zapytać: „A co ty o tym sądzisz? Jak ty to odczuwasz? Co chciałabyś/chciałbyś zmienić w naszej intymnej relacji?”.</p>
<p>Rozmawiać o seksie warto, bo to prowadzi do lepszego zrozumienia siebie nawzajem, poznania swoich pragnień. Może poprawić jakość naszej intymności małżeńskiej i pomóc w osiągnięciu wyższego stopnia satysfakcji w związku. Zawsze może być jeszcze inaczej, ciekawiej, zaskakująco. Zachęcam. Warto.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/rozmowy-o-seksie/">Rozmowy o seksie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/rozmowy-o-seksie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pascha żydów i chrześcijan</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/baranek-paschalny/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/baranek-paschalny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 13:49:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=725</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pascha to święto jak żadne inne &#8211; wobec żadnego innego święta Żydzi i chrześcijanie nie są tak jednomyślni i wierni. Pascha według tradycji żydowskiej Pan Jezus spożył ze swoimi uczniami tradycyjną kolację paschalną, zgodnie z tym, co było przekazywane z pokolenia na pokolenie, zgodnie z Pismem. Tak jak przykazał Pan Bóg, Żydzi wspominają w tym czasie wierność [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/baranek-paschalny/">Pascha żydów i chrześcijan</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pascha to święto jak żadne inne &#8211; wobec żadnego innego święta Żydzi i chrześcijanie nie są tak jednomyślni i wierni</strong>.</p>
<h3>Pascha według tradycji żydowskiej</h3>
<p>Pan Jezus spożył ze swoimi uczniami tradycyjną kolację <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/nowa-pascha-w-nowej-ziemi/">paschalną</a>, zgodnie z tym, co było przekazywane z pokolenia na pokolenie, zgodnie z Pismem. Tak jak przykazał Pan Bóg, Żydzi wspominają w tym czasie wierność i łaskę Boga, który wyprowadził ich z Egiptu. Powtarzanie tej historii uwolnienia całego narodu spod panowania faraona nazywa się Hagadą.</p>
<p>Hagada przeplatana jest drobnymi poczęstunkami, toastami, modlitwami i piosenkami. W czasie paschalnej kolacji każdy podnosi kielich wina aż czterokrotnie. Pan Jezus wypowiedział pamiętne słowa właśnie przy czwartym podniesieniu: <em>Pijcie, to jest krew moja&#8230;</em></p>
<p>To słowa Jezusa, Baranka Bożego, który wyprowadza nas z niewoli, nie tylko egipskiej.</p>
<p>Możemy sobie wyobrazić, jak nagle uczniom otworzyły się oczy: „Baranek Boży! Krew baranka uratowała pierworodnych w Egipcie, w domach, których drzwi oznaczone były krwią. I oto Baranek Boży – między nami! Jego krew za nasze życie&#8230;”.</p>
<p>A może wcale jeszcze tego nie rozumieli&#8230; Może zrozumieli dopiero wtedy, kiedy zobaczyli krzyż? A może dopiero, gdy dwa miesiące później spłynął na nich Boży Duch?</p>
<h3>Pascha w Izraelu</h3>
<p>Kiedy w ubiegłym roku obchodziłam Paschę w <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/zima-2010/jerozolima-nie-spi/">Jerozolimie</a>, w gronie tradycyjnej rodziny żydowskiej, z wielkim zaciekawieniem obserwowałam wszystkich zgromadzonych wokół stołu. Było nas ponad dwadzieścia osób i reprezentowaliśmy różne kultury. Niektórzy wychowali się w Izraelu, część w Nowym Jorku, jeden z gości pochodził z Maroka.</p>
<p>Minęło parę godzin, zanim w ogóle dotknęliśmy jakiegokolwiek talerza na stole. Hagada przechodziła z rąk do rąk, a każdy głośno czytał jej fragment. Wiele było przy tym chwil zamyślenia, śmiechu, westchnień i, co najważniejsze, dużo wtrąceń: <em>Baruch Haszem i Baruch Adonai</em> (hebr. „chwała Bogu”, dosłownie: „błogosławiony jesteś, Panie” – wyraz wdzięczności i uwielbienia).</p>
<p>Co jakiś czas wszyscy wokół stołu czytali i powtarzali najpiękniejsze słowa: <em>Baruch ata Adonai Eloheinu Melech HaOlam</em> („Błogosławiony jesteś, Panie nasz i Boże, Królu Wszechświata”).</p>
<h3>Chrześcijanie w społeczności izraelskiej</h3>
<p><strong>Jako chrześcijanie zostaliśmy wszczepieni do społeczności izraelskiej, by poznać i zrozumieć Boże przykazania</strong>. Mesjasz sprawił, że <em>z dwojga jedność powstała</em> (zobacz: List do Efez. 2:11–14). To my zostaliśmy przybliżeni do narodu żydowskiego, nie odwrotnie.</p>
<p>Jestem poruszona tym, jak rodzina, która nie zna jeszcze („jeszcze” to kluczowe dla mnie słowo) zbyt dobrze ani samego Boga, ani Jego Syna, mimo wszystko jest z Nim mocno związana i wie, co to znaczy błogosławić.</p>
<p>Wszyscy <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/moc-krzyza-krew-baranka/">potrzebujemy Jezusa</a>, ale w odróżnieniu od innych błądzących, osoby z narodu żydowskiego w większości znają podstawy. Fundamentalnych prawd uczy się w domach, zwłaszcza przy okazji takich świąt. Teraz potrzebują poznania, kim jest ich Mesjasz.</p>
<p><strong>Naród wybrany potrzebuje objawienia.</strong> Niech święta Paschy i Wielkanocy będą dla nas zachęceniem do szczególnej modlitwy o naród żydowski. Izrael jest tak blisko Mesjasza, ale jeszcze Go nie rozpoznaje. Niech Duch Święty objawia Żydom i nie-Żydom, tak jak pierwszym uczniom Jezusa, kim jest Baranek. On swoją przelaną krwią uratował życie każdemu, kto w Niego uwierzył.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/baranek-paschalny/">Pascha żydów i chrześcijan</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/baranek-paschalny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sprawy damsko-męskie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/sprawy-damsko-meskie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/sprawy-damsko-meskie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 13:38:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Hołownia]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=767</guid>

					<description><![CDATA[<p>W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z rozpowszechnieniem bodźców o charakterze seksualnym w najbliższym otoczeniu, czyli z tzw. erotyzacją środowiska. Bodźce te wpływają na kierunek naszych zainteresowań, na wyobrażenia dotyczące relacji. Przeciętny nastolatek, oglądając w ciągu roku programy telewizyjne, widzi ponad 9 tys. scen sugerujących współżycie seksualne. Spośród tych scen ponad 7 tys., czyli ok. 80%, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/sprawy-damsko-meskie/">Sprawy damsko-męskie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z rozpowszechnieniem bodźców o charakterze seksualnym w najbliższym otoczeniu, czyli z tzw. <em>erotyzacją środowiska</em>. Bodźce te wpływają na kierunek naszych zainteresowań, na wyobrażenia dotyczące relacji. Przeciętny nastolatek, oglądając w ciągu roku programy telewizyjne, widzi ponad 9 tys. scen sugerujących współżycie seksualne. Spośród tych scen ponad 7 tys., czyli ok. 80%, przedstawia seks pozamałżeński. Licząc, że coś takiego powtarza się każdego roku, zanim nastolatek ukończy dwadzieścia lat, w samej telewizji zobaczy nawet do 90 tys. scen o treści seksualnej. Te obliczenia odnoszą się jedynie do przekazu telewizyjnego, nie wspomniano tutaj o prasie, literaturze, a przede wszystkim reklamie. Wpływ środków masowego przekazu na kształtowanie się u młodych ludzi wyobrażeń na temat relacji między kobietą a mężczyzną jest ogromny.</p>
<h4>Przyjmowane za standard</h4>
<ul>
<li>Wysyłane przez media fałszywe komunikaty mocno kształtują nasz sposób postrzegania związku oraz tego, czym jest akt seksualny. Co za tym idzie, kształtują nasze oczekiwania. Takie komunikaty często bezwiednie przyjmowane są za standard:</li>
<li>Czekanie z seksem do ślubu to staroświecki mit. Nikt już tak nie robi.</li>
<li>Bycie dziewicą czy prawiczkiem to wstyd. Coś musi być z tobą nie tak, jeśli tego nie robisz.</li>
<li>Seks można uprawiać zawsze, wszędzie i z każdym, jeśli tylko masz na to ochotę. Wszyscy to robią.</li>
<li>Seks to fizyczna przyjemność, przygoda (w oderwaniu od emocjonalnych i fizjologicznych konsekwencji).</li>
<li>Jeśli poznasz kogoś nowego, „lepszego”, możesz bez problemu zerwać obecną relację.</li>
<li>Związki pozamałżeńskie są właściwą i odpowiedzialną formą budowania relacji damsko-męskich.</li>
<li>Miłość to gorące i pasjonujące uczucie, które może przyjść w najmniej oczekiwanym momencie.</li>
<li>Akt seksualny to romantyczne uniesienie (w całkowitym oderwaniu od realizmu).</li>
</ul>
<blockquote><p>Od 2000 r. liczba rozwodów w Polsce wzrosła z 43 tys. do ponad 65 tys., co stanowi jedną czwartą liczby zawieranych każdego roku małżeństw. Statystyki wskazują, że dużą grupę wśród rozwodzących się stanowią bardzo młodzi ludzie. W 2008 r. aż 56% rozwodzących się mężczyzn i 75% rozwodzących się kobiet nie ukończyło jeszcze dwudziestu pięciu lat. Dodatkowo, co roku ok. 35 tys. dzieci rodzi się w związkach pozamałżeńskich.</p></blockquote>
<h4>Co mówią statystyki</h4>
<p>Chłopcy i dziewczęta, którzy rozpoczęli już współżycie, są trzy razy bardziej podatni na depresję niż ich rówieśnicy wstrzymujący się od kontaktów seksualnych. Dziewczęta aktywne seksualnie trzy razy częściej podejmują próby samobójcze niż ich koleżanki, które nadal są dziewicami. Z kolei chłopcy aktywni seksualnie podejmują próby samobójcze siedem razy częściej niż ich koledzy, którzy nie mają za sobą inicjacji seksualnej. Także ryzyko potencjalnego rozwodu wzrasta w przypadku osób aktywnych seksualnie przed ślubem. Natomiast badania odnotowują znacznie wyższy poziom satysfakcji ze współżycia seksualnego wśród par małżeńskich niż w związkach pozamałżeńskich. Wielu ludzi jest zawiedzionych, kiedy zmieniając partnerów, nie tylko nie odnajdują satysfakcji i przyjemności w danym związku, ale również ich samoocena oraz ocena ich partnera się pogarszają. Młodzi ludzie, doświadczając wielu związków połączonych z zaangażowaniem seksualnym, zmniejszają swoją naturalną zdolność przywiązywania się do drugiej osoby, znieczulają się na mnogość związków seksualnych. Badania wskazują, że jeśli młodzi ludzie rozpoczną współżycie w szesnastym roku życia, to więcej niż 44% z nich, zanim ukończy trzydzieści lat, będzie miało co najmniej pięciu partnerów seksualnych. Jeśli ich inicjacja seksualna następuje po ukończeniu dwudziestego roku życia, jedynie 15% z nich będzie miało więcej niż pięciu partnerów, natomiast 50% zawierzy całkowicie tylko jednemu partnerowi. Ponadto pary małżeńskie, które mieszkały ze sobą przed ślubem, są bardziej zagrożone rozwodem niż pary, które ze sobą wcześniej nie mieszkały. Statystyki mówią również, że w Polsce wśród młodych ludzi co piąta osoba między 15 a 16 rokiem życia i co druga między 17 a 19 rokiem życia ma już inicjację seksualną za sobą.</p>
<h4>Z punktu widzenia neurologii</h4>
<p>Na decyzje podejmowane przez nastolatków ogromny wpływ mają czysto biologiczne aspekty funkcjonowania w tym okresie rozwoju. Część mózgu, która kontroluje zdolność do podejmowania dojrzałych decyzji, jest w pełni wykształcona dopiero około dwudziestego piątego roku życia. Nie oznacza to, że młodzi ludzie nie potrafią podejmować żadnych dobrych decyzji, jednak do czasu ukończenia dwudziestu pięciu lat te decyzje nie będą w pełni dojrzałe i przemyślane, szczególnie jeśli chodzi o konsekwencje. Na zachowanie nastolatków w znacznym stopniu wpływają również substancje chemiczne wydzielane przez mózg:</p>
<p><strong>Dopamina</strong> – zwana „sygnałem nagradzającym”. Daje nam poczucie ekscytacji i przyjemności. Stanowi niejako „nagrodę” za odwagę do podjęcia działania, którego efekt jest trudny do przewidzenia, na przykład wstąpienie w związek małżeński, staranie się o potomka, rozpoczęcie nowej pracy czy biznesu. Rozbudza w nas tak pozytywne odczucia, że czujemy potrzebę do podjęcia kolejnych działań w celu powtórnego osiągnięcia tego samego stanu podekscytowania. Dopamina nie potrafi jednak rozpoznać wartości moralnych. Podejmowanie ryzykownych, ale negatywnych zachowań jest tak samo „nagradzane”. Takimi zachowaniami mogą być: szybka jazda samochodem, palenie, picie alkoholu, przygodny seks, zażywanie narkotyków.</p>
<p><strong>Oksytocyna</strong> – hormon ten jest zdecydowanie bardziej aktywny u kobiet, chociaż występuje również u mężczyzn. Jest on odpowiedzialny za tworzenie się więzi między kobietą a mężczyzną oraz między matką a jej dzieckiem. Oksytocyna jest wydzielana podczas porodu, karmienia piersią, stosunku seksualnego jak również podczas intymnego i znaczącego dotyku. Jeśli młoda dziewczyna przytula się do mężczyzny, wystarczy już 20 sekund przytulenia, a w jej mózgu wydzielana jest oksytocyna, uruchamiając proces tworzenia więzi. Wzrasta w niej pragnienie przebywania bliżej niego, darzy go coraz większym zaufaniem. Jeśli mężczyzna będzie chciał poszerzyć zakres ich kontaktów fizycznych, będzie jej z czasem trudniej odmówić. Zatem nastoletnia dziewczyna, która angażuje się w bliższe relacje fizyczne z mężczyzną, może znaleźć się w sytuacji, gdy – będąc niejako zaślepiona przez działanie oksytocyny – może pokładać zaufanie w niewłaściwym mężczyźnie, pogłębiając intymne zaangażowanie. Opisany chemiczny proces tworzenia się więzi tłumaczy nam bardzo bolesne emocje odczuwane przy zerwaniu z dotychczasowym partnerem.</p>
<p><strong>Wazopresyna</strong> – męski hormon odpowiedzialny za tworzenie się więzi między mężczyzną a kobietą oraz ojcem i jego dzieckiem. Działanie tego hormonu nie zostało tak dobrze przebadane jak działanie oksytocyny, wiadomo jednak, że działają one w bardzo podobny sposób. W odniesieniu do relacji damsko-męskich wazopresyna uwalniana jest w mózgu podczas aktu seksualnego i uruchamia proces tworzenia się emocjonalnej więzi mężczyzny z jego partnerką.</p>
<p>Dopamina, oksytocyna i wazopresyna są substancjami, które same w sobie nie rozpoznają wartości moralnych. Jeśli mężczyzna w nieprzemyślany sposób angażuje się w relacje fizyczne z nieodpowiednią kobietą, może wytworzyć się między nimi przywiązanie emocjonalne, które trudniej będzie później zerwać. Kobiety i mężczyźni nie zdają sobie sprawy, że kiedy angażują się w relację seksualną z partnerem, z którym następnie zrywają, angażując się w podobną relację z kolejnym, uruchamiają w mózgu wydzielanie tylko jednej substancji – dopaminy. Powielając ten wzorzec zachowań, ryzykują takie zmiany procesów neurologicznych, w efekcie których ich naturalna zdolność do tworzenia się długotrwałej więzi emocjonalnej z jednym partnerem zaniknie.</p>
<h4>Z punktu widzenia psychologii</h4>
<p>Wiele relacji budowanych jest na złudnie romantycznych wyobrażeniach typu: „Jesteś moją drugą połówką”, „Potrzebuję cię”, „Jeśli tylko znajdę tę właściwą osobę, będę szczęśliwy(a)”. Powyższe stwierdzenia można nazwać pułapką. Jeśli ktoś nie wie, kim naprawdę jest, czuje się niepełny jako osoba. Wszystkie jego próby nawiązywania relacji okażą się próbami odnalezienia samego siebie. Prawda natomiast jest taka, że uczucie wewnętrznej pustki nie jest skutkiem braku odpowiedniej osoby w naszym życiu. Przyczyna leży raczej w „ubytkach” naszej duszy, które często są spowodowane przez kompleksy i zranienia. Powstają wtedy niezdrowe relacje według przykładowych wzorców:</p>
<p><strong>POSTAWA TYPU A</strong></p>
<p>Jest to postawa, która charakteryzuje dwójkę ludzi bardzo mocno od siebie zależnych. Obydwoje starają się odnaleźć sens siebie w drugiej osobie. Ich tożsamość wypływa z siebie nawzajem. Jeśli natomiast któreś z nich stanie na własnych nogach, przestając czerpać z drugiej osoby, to druga osoba nie ma już miejsca oparcia. Taka osoba czuje się bardzo zagubiona i często traci sens swojego istnienia.</p>
<p><strong>POSTAWA TYPU W</strong></p>
<p>Jest to postawa, która charakteryzuje dwójkę ludzi skrajnie niezależnych od siebie. Mimo to coś trzyma ich w tej relacji. Obie osoby nadal mają zafałszowany obraz samego siebie, który mimo wszystko wiąże się z ich partnerem.</p>
<h4>W świetle Biblii</h4>
<p>Pismo Święte nie zabrania chodzić na randki. Trzeba jednak być świadomym tego, że relacje damsko-męskie mają pozytywne i negatywne strony. Aby się o tym przekonać, należy odpowiedzieć sobie na pytania: Kim jestem i kim się staję w tej relacji? Jaki owoc wydaje ta relacja w moim życiu i życiu partnera? Czy wzrastamy w Bogu? Jak siebie traktujemy?</p>
<p>Bóg w swoim Słowie jasno określił, w jaki sposób mamy traktować innych ludzi: kochać ich jak siebie samych (Ew. Mar. 12:31), darzyć ich szacunkiem (List do Rzym. 12:10), służyć sobie nawzajem (List do Gal. 5:13). Dodatkowo Biblia w skrupulatny sposób tłumaczy nam, czym jest prawdziwa miłość (1 List do Kor. 13: 4–8).</p>
<blockquote><p>Nawet jeśli problemy młodej osoby wydają się błahe, nie należy ich bagatelizować czy traktować lekko</p></blockquote>
<h4>Jak pomóc nastolatkowi?</h4>
<p>W rozmowach z młodzieżą nie powinniśmy „głosić kazań”. Bardzo ważne jest wyrażenie zainteresowania światem nastolatka, chęć poznania jego samego oraz rzeczy, które go interesują. Jeśli wiemy coś więcej na temat jego zainteresowań, wykorzystajmy tę wiedzę w rozmowie z nim. Stworzymy płaszczyznę porozumienia i zbudujemy zaufanie. Nawet jeśli problemy młodej osoby wydają się błahe, nie należy ich bagatelizować czy traktować lekko. Emocje, które przeżywają nastolatki, są bardzo silne, czasem nieadekwatne do sytuacji z perspektywy dojrzałej osoby, ale prawdziwe. Pomoc w świadomym i odpowiedzialnym budowaniu relacji damsko-męskich polega na wyjaśnianiu młodzieży zależności między sposobem funkcjonowania ich organizmu a ich zachowaniami i decyzjami. Dodatkowo naszym zadaniem jest pomóc nastolatkom dostrzec konsekwencje podejmowanych działań. To proces kształtowania u młodzieży właściwego wizerunku samego siebie, uleczenia zranień oraz zrozumienia odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa, kiedy wchodzą w relację o takim charakterze. Co najważniejsze, to czas motywowania, by w tej sprawie polegać przede wszystkim na Bogu.</p>
<p><strong>Wskazówki pomocne młodym ludziom w budowaniu relacji damsko-męskich:</strong></p>
<ul>
<li>Spisz wartości, które są dla ciebie najważniejsze, i według których chcesz podejmować najważniejsze decyzje w swoim życiu.</li>
<li>Znajdź przyjaciółkę, przyjaciela, który wyznaje podobne wartości i będzie dla ciebie zachętą oraz wsparciem.</li>
<li>Upewnij się, że twoi znajomi i przyjaciele znają twoje przekonania.</li>
<li>Ćwicz asertywność.</li>
<li>Nie angażuj się w relacje z kimś, kto nie zgadza się z twoimi przekonaniami.</li>
<li>Dobrze planuj swoje randki, żeby uniknąć potencjalnie trudnych sytuacji.</li>
<li>Unikaj alkoholu, narkotyków i wszelkich środków, które mogą wpłynąć na twoją zdolność do podejmowania decyzji.</li>
<li>Przedstaw swojego chłopaka/dziewczynę rodzicom.</li>
<li>Wyznacz sobie granice kontaktu fizycznego.</li>
</ul>
<h6>Bibliografia:<br />
J.S. McIlhaney, F. McKissic Bush, Hooked. <em>New science on how casual sex is affecting our children</em>, Northfield Publishing, Chicago 2008.<br />
L. Parrott, L. Parrott,<em> Relationships</em>, Zondervan, Michigan 1998.<br />
J. McDowell, <em>Nie! Pomóż swojemu dziecku pokonać presję seksualną</em>, Pojednanie, Lublin 1992.<br />
M. Zielona-Janek, A. Chodecka, <em>Jestem dziewczynką, jestem chłopcem. Jak wspomagać rozwój seksualny dziecka</em>, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2010.<br />
www.stat.gov.pl<em> Małżeństwa zawarte i rozwiązane w latach 1970–2008</em> (dostęp z dnia 04.01.2012 r.).<br />
www.agencjarozwodowa.pl Statystyki rozwodowe w Polsce (dostęp z dnia 04.01.2012 r.).</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/sprawy-damsko-meskie/">Sprawy damsko-męskie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/sprawy-damsko-meskie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Otoczyć Izrael modlitwą</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/otoczyc-izrael-modlitwa/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/otoczyc-izrael-modlitwa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 12:35:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[Wiola Niedziela]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=764</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zapewne nikt z nas nie chciałby wypowiadać nieprzemyślanych słów na ten temat. W obliczu tak bardzo trudnej obecnie sytuacji na Bliskim Wschodzie naszym zadaniem jest ciągłe zachęcanie do modlitw o pokój dla Izraela. Dlaczego? Możemy zaobserwować, że ten temat wielu chrześcijan nie porusza. Tymczasem nie chodzi o jakąś dziwną fascynację czy emocjonalne poruszenie, którego Pan [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/otoczyc-izrael-modlitwa/">Otoczyć Izrael modlitwą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zapewne nikt z nas nie chciałby wypowiadać nieprzemyślanych słów na ten temat. W obliczu tak bardzo trudnej obecnie sytuacji na Bliskim Wschodzie naszym zadaniem jest ciągłe zachęcanie do modlitw o pokój dla Izraela. Dlaczego?</p>
<p>Możemy zaobserwować, że ten temat wielu chrześcijan nie porusza. Tymczasem nie chodzi o jakąś dziwną fascynację czy emocjonalne poruszenie, którego Pan Bóg od nikogo nie wymaga, ale o autentyczne wypełnienie Bożego polecenia. Wyjaśnienia braku zainteresowania częściowo możemy szukać w tym, że w widoczny sposób pokutuje głoszona od wieków koncepcja teologii zastępczej, która mówi, że Izrael przestał być narodem wybranym, a w jego miejsce został powołany Kościół. Jednak, jeśli traktujemy Biblię jako całość, słuchamy Bożego głosu, nie możemy pewnych kwestii nie zauważyć. Bóg, który zawsze był, jest i będzie taki sam, nigdy nie odwołuje swoich obietnic. W tym i tych dotyczących Izraela. Jeżeli jako chrześcijanie trzymamy się wiarą jakichkolwiek obietnic z Nowego Testamentu, musimy też konsekwentnie podchodzić do obietnic danych przez Boga wcześniej. Bóg nigdy ich nie odwołał.</p>
<h4>Osobista odpowiedzialność</h4>
<p>Zanim jako pojedyncza osoba czy wspólnota odrzucimy przesłanie modlitwy o Izrael, warto zastanowić się, czy przypadkiem nie odrzucamy czegoś, czego sam Święty Bóg oczekuje od każdego z nas. Nasza odpowiedzialność przed Bogiem w tak istotnych sprawach jest niezaprzeczalna. Dobry Bóg nie chce, byśmy żyli z wątpliwościami. Jakie są Jego zamiary? Zatrzymajmy się i zapytajmy Jego samego, zanim dokonamy wyboru. Bóg pragnie, byśmy autentycznie znali Jego plany, ponieważ nas kocha.</p>
<h4>Aktualne obietnice</h4>
<p>W Pierwszej Księdze Kronik możemy przeczytać takie słowa: <em>Co Ty, Panie pobłogosławisz, jest błogosławione na wieki</em> (1 Kron. 17:27). To konkretna obietnica, z którą nie sposób dyskutować. Boże obietnice się nie zmieniają i w tym właśnie tkwi poczucie naszego bezpieczeństwa. Jeśli kochający Bóg choć raz coś obiecał, nigdy nie cofnie swojego słowa. Nic na świecie nie jest tak stabilne jak Jego Słowo. Stąd mamy również pewność, że jeśli budujemy swoje życie na solidnym fundamencie – Jezusie Chrystusie – nasza budowla nie runie, nic jej nie zburzy. Nasze życie się nie zawali, bo Bóg wszechświata jest wierny i wieczny.</p>
<p>Bóg skierował do Izraela, do wszystkich potomków Abrahama, takie słowa: <em>A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi</em> (Ks. Rodz.12:2–3). Mocne słowa. Pan Bóg chce nam uświadomić coś ogromnie istotnego. Z tej obietnicy wynika pewna zależność nas chrześcijan od narodu żydowskiego i odwrotnie. Łączy się to z wydarzeniami, które możemy oglądać na własne oczy. Kto będzie im w modlitwach błogosławił, ten będzie błogosławiony. Kto wybierze przekleństwo, czyli złorzeczenie, obmowę, ten musi liczyć się ze skutkami takiego wyboru. Bóg tak to ustanowił. Decyzja, co wybrać, należy do nas samych. Ale Pan Bóg nigdy nie zrezygnuje z motywowania nas, by wybrać dobro, by błogosławić.</p>
<blockquote><p>Naszym zadaniem jest ogłaszać nad Izraelem Boży pokój, a nie imitację pokoju</p></blockquote>
<h4>Czym jest błogosławienie?</h4>
<p>Słabe zainteresowanie sprawami narodu wybranego może wynikać po prostu z braku świadomości, czym tak naprawdę jest błogosławienie Izraelowi. Czy to rzeczywiście jakaś nadmierna fascynacja tym narodem?</p>
<p>By z bojaźnią podejść do Bożych planów, wcale nie trzeba znać narodu żydowskiego z pozycji eksperta. By z szacunkiem błogosławić Izrael, by wypowiadać słowa błogosławieństwa, nie trzeba najpierw zachwycać się żydowską kulturą, czy nawet orientować się we wszystkich wydarzeniach na bieżąco, choć byłoby to pomocne. Czasami jest to dosyć trudne, kiedy nie mamy dostępu do sprawdzonych źródeł informacji. A jeżeli nie znamy osobiście ani jednej osoby wywodzącej się z narodu żydowskiego, trudno jest nam odczuwać jakąś emocjonalną więź, która na pewno by nas mobilizowała do modlitwy. Ale nie to jest najważniejsze.</p>
<p>Błogosławienie jest przeciwieństwem przeklinania, ale nie jest fascynacją ani ludźmi, ani narodami. Wynika raczej z fascynacji Bogiem. Z chęci posłuszeństwa temu, co mówi Boże Słowo. Żyjemy w strategicznym momencie historii. Musimy być świadomi, że Bóg nie oczekuje od nas emocjonalnego zrywu ani też czegoś na kształt hobbystycznego zainteresowania Izraelem. Chodzi o coś więcej. Pan Bóg mówi, że powołaniem chrześcijan w tym właśnie czasie jest błogosławić Izrael, czyli wypowiadać nad tym narodem słowa życia, ogłaszać dobre Boże zamierzenia i plany dla tego narodu, modlić się, by Żydzi rozpoznali prawdziwego Mesjasza w osobie Jezusa Chrystusa. Bóg również dzisiaj wzbudza proroków, którzy nas zachęcają, byśmy mieli oczy otwarte na to, czego On chce dokonać.</p>
<h4>Trudna historia</h4>
<p>Nikt od nas nie oczekuje, byśmy, patrząc na niełatwą historię Izraela, nie widzieli błędów czy negowali fakty. Boże Słowo stale nas mobilizuje do trzeźwego myślenia i rozważania, czy tak się rzeczy mają. Mamy sprawdzać i pytać Boga, co jest prawdą. Wybierać to, co właściwe. Jednak zwróćmy uwagę, że Pan Bóg również poważnie nas przestrzega, byśmy nigdy, w żadnej sprawie, nie wchodzili w rolę sędziego. Byśmy nie krytykowali, ale błogosławili, patrząc wyżej, ponad okoliczności. Bóg wybrał Izrael i to się nie zmieniło. On chce błogosławić Izrael i tak samo chce błogosławić nam. Tylko nieprzygnieciona kompleksami pokora jest w stanie uznać kogoś za wyższego od siebie i z szacunkiem go błogosławić.</p>
<p>W modlitwach o naród żydowski chodzi przede wszystkim o to, aby wypełniły się Boże plany. Możemy mieć w tym udział. O tych wiecznych planach dotyczących i Izraela i Kościoła mówią nam proroctwa nie tylko Starego, ale i Nowego Testamentu. One się wypełnią. Potrzebne są nasze modlitwy i nasze posłuszeństwo. To zadanie, by błogosławić naród wybrany przez Boga, który ma ważną rolę do spełnienia w Jego planach, może okazać się dla nas osobistym testem. Jest też połączone z niesamowitą obietnicą. Obietnicą Świętego Boga, którego wszystkie słowa są wieczne i mają znaczenie.</p>
<blockquote><p>Tylko nieprzygnieciona kompleksami pokora jest w stanie uznać kogoś za wyższego od siebie i z szacunkiem go błogosławić</p></blockquote>
<h4>Prawdziwy pokój</h4>
<p>To prawda, że sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo skomplikowana. Po tylu latach nieustannych konfliktów wielu ludzi szczerze chciałoby zobaczyć jakąś naprawdę znaczącą zmianę. Jednak w niektórych postawach można zaobserwować tendencję do tego, by konflikt jedynie załagodzić. W ten sposób Izrael był już zmuszony oddać ziemię w zamian za pokój, co w efekcie i tak tego pokoju nie przyniosło. Bożym pragnieniem jest, byśmy nad Izraelem ogłaszali Jego<em> shalom</em>, prawdziwy Boży pokój, a nie jego imitację.</p>
<h4>Siła modlitw</h4>
<p>Obecnie możemy dostrzec, jak mocno polaryzują się ludzkie postawy wobec tematu błogosławienia narodowi żydowskiemu. Nasza osobista postawa ma znaczenie. Pan Bóg słyszy każdą naszą modlitwę, ceni każde słowo, ceni przede wszystkim posłuszeństwo i patrzy na serce. Duch Święty mobilizuje coraz więcej chrześcijańskich wspólnot na całym świecie do modlitwy o Izrael. Ten temat nie jest zarezerwowany dla wąskiego grona osób. To zadanie dla każdego, kto ma na uwadze, co Bóg chce uczynić w naszych czasach. Pan Bóg chce pokazywać nam swoje plany, wizje i wszystko to, co jest dla Niego ważne. To, co kocha, co nosi w swoim sercu i czym chce się dzielić z ukochanymi ludźmi.</p>
<h4>Kilka pierwszych kroków</h4>
<p>To Duch Jezusa Chrystusa motywuje nas do wstawiania się w modlitwie. Tylko On potrafi rozpalić w sercu ogień dla tych spraw, które są dla Niego istotne. To, że nasze ludzkie marzenia są czasami niekonkretne i nie zawsze się spełniają, nie znaczy, że Boże marzenia dla Izraela są oderwane od rzeczywistości. Tak naprawdę są ściśle z nią związane, a Pan Bóg, w odróżnieniu od nas, ma moc, by wszystkie swoje plany i marzenia spełnić. Chciejmy zrobić tych kilka pierwszych kroków posłuszeństwa. Bądźmy ciekawi Bożych planów dla naszych czasów. Szukajmy Jego dróg. Bądźmy spragnieni odkrywania Bożych marzeń. Weźmy ten ogień z Jego rąk&#8230;</p>
<h4>Otoczyć Izrael</h4>
<p>Pomimo że Izrael jest otoczony wrogością, my jako Kościół możemy go otoczyć modlitwą. Wierzę, że modlitwa ma moc, bo Bóg ma tę moc. Może nam się wydawać, że niewiele możemy zrobić, ale to właśnie modlitwa ma teraz największe znaczenie. By to, co Bóg postanowił w niebie, wypełniło się na ziemi, w tym również w Izraelu. Tam, gdzie Chrystus postawi swoje stopy drugi raz. By w konsekwencji również mogło wypełnić się w nas.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/otoczyc-izrael-modlitwa/">Otoczyć Izrael modlitwą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/otoczyc-izrael-modlitwa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kroki do pojednania</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/kroki-pojednania/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/kroki-pojednania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 12:19:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=761</guid>

					<description><![CDATA[<p>Upadek komunizmu w 1989 r. miał istotny wpływ na pobudzenie zainteresowania Izraelem i historią obecności Żydów na ziemiach polskich. W okresie komunizmu byliśmy jako naród bardziej skupieni na naszych narodowych krzywdach niż na tym, że sami również zawiniliśmy wobec innych. Do świadomości społecznej nie docierała prawda o naszych winach wobec narodu żydowskiego. Nie mówiono publicznie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/kroki-pojednania/">Kroki do pojednania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Upadek komunizmu w 1989 r. miał istotny wpływ na pobudzenie zainteresowania Izraelem i historią obecności Żydów na ziemiach polskich. W okresie komunizmu byliśmy jako naród bardziej skupieni na naszych narodowych krzywdach niż na tym, że sami również zawiniliśmy wobec innych. Do świadomości społecznej nie docierała prawda o naszych winach wobec narodu żydowskiego. Nie mówiono publicznie o takich faktach, jak narastający w latach trzydziestych XX wieku antysemityzm, o naszych winach związanych z Holokaustem, o licznych antysemickich incydentach po II wojnie światowej, o pogromie kieleckim czy mordzie w Jedwabnem. Milczał Kościół, milczały komunistyczne władze.</p>
<h4>Obudzeni ze snu</h4>
<p>Po 45 latach od zakończenia II wojny światowej zostaliśmy obudzeni z długiego snu. Zaczęło wzrastać zainteresowanie żydowską częścią naszej polskiej rodziny, której już w Polsce praktycznie nie ma. Wielu Polaków odkryło ze zdziwieniem i wstydem, że jesteśmy temu współwinni. Po upadku komunizmu poczuliśmy się uwolnieni, by zmierzyć się z ciemną kartą naszej historii dotyczącą relacji z narodem żydowskim.</p>
<h4>Autorytety wobec trudnych faktów</h4>
<p>Przez ostatnie 20 lat obserwowaliśmy i uczestniczyliśmy w odbudowie relacji Polski z Izraelem. Po 1989 r. liderzy polityczni byli raczej pozytywnie nastawieni do Izraela. Pierwszym etapem procesu odbudowy było uznanie naszych win wobec Żydów polskiego pochodzenia. Miało to miejsce na poziomie władz państwowych oraz części Kościoła. Podczas obchodów 50 rocznicy pogromu kieleckiego w 1996 r. ówczesny premier rządu Włodzimierz Cimoszewicz przeprosił za polskie winy wobec Żydów słowami: „Przepraszam za wszystko, w czym Polacy zawinili wobec Żydów”. Następnie, 7 lipca 2001 r., podczas obchodów 60 rocznicy zbrodni w Jedwabnem, prezydent Aleksander Kwaśniewski wypowiedział znamienne słowa: „Dzisiaj jako człowiek, jako obywatel i jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej przepraszam. Przepraszam w imieniu swoim i tych Polaków, których sumienie jest poruszone tamtą zbrodnią”. Papież Jan Paweł II również miał ogromny wpływ na zmianę polskiego nastawienia do Izraela. W Rzymie 12 marca 2000 r. miał miejsce bezprecedensowy akt pokutny, którego częścią było wyznanie win Kościoła katolickiego popełnionych w stosunku do Izraela. Oto cytat z tego aktu: „Boże naszych ojców. Ty wybrałeś Abrahama i jego potomstwo, aby imię Twoje zostało poniesione do narodów; głęboko bolejemy nad postępowaniem tych, którzy w ciągu dziejów powodowali cierpienia tych Twoich dzieci. A prosząc Cię o przebaczenie, pragniemy tworzyć trwałą więź prawdziwego braterstwa z ludem Przymierza”. W marcu 2000 r. podczas wizyty w Yad Vashem, w Izraelu, Jan Paweł II powiedział: „Jako biskup Rzymu i następca apostoła Piotra zapewniam lud żydowski, że Kościół katolicki jest głęboko zasmucony z powodu nienawiści, prześladowań i wszelkich przejawów antysemityzmu, jakich Żydzi doznali od chrześcijan w jakimkolwiek czasie i w jakimkolwiek miejscu”. Mając na uwadze wielki szacunek i autorytet, jakimi cieszył się Jan Paweł II, jesteśmy przekonani, że jego słowa i przyjazne gesty wobec ludu Przymierza wywarły pozytywny wpływ na postrzeganie Izraela przez polskie społeczeństwo.</p>
<h4>Głos chrześcijan</h4>
<p>Obok oficjalnego zwrotu w kierunku Izraela, w wielu miastach Polski chrześcijanie inicjowali modlitwy w miejscach zbrodni popełnionych na Żydach. Prosili Boga o przebaczenie z powodu niewinnie przelanej krwi. Nie znamy pełnej liczby tych miast, ale wiemy, że w wielu miastach i kościołach wzrasta zrozumienie roli Izraela w historii i we współczesnym świecie. Owocem tego zainteresowania jest modlitwa za Izrael, błogosławienie narodu żydowskiego oraz promowanie postaw przychylnych Izraelowi.</p>
<h4>Kielce</h4>
<p>Jednym z pierwszych miast uczestniczących w tym projekcie odbudowy są Kielce. Nowy nurt można określić nazwą: Od śmierci do życia. Grupa chrześcijan organizuje spotkania z młodzieżą izraelską podróżującą po miejscach zagłady. Spotkania odbywają się na cmentarzu żydowskim, w jednej ze szkół, czasem nawet na ulicy. Jako polska strona wyrażamy radość ze spotkania, ale nie ukrywamy bolesnej przeszłości, naszej winy wobec dziadków czy rodziców naszych gości. Wyrażamy szacunek do Izraela jako ludu Przymierza. Izrael jest naszym starszym bratem w wierze, którego chcemy wspierać i błogosławić. Spotkania te powodują, że wzajemne uprzedzenia znikają prawie natychmiast. Wierzymy, że te spotkania przerodzą się w trwałą przyjaźń między Polakami i Żydami, szczególnie w młodym pokoleniu, które już niedługo będzie kształtowało losy naszych narodów. W Polsce w ostatniej dekadzie odbyły się też liczne festiwale kultury żydowskiej oraz wydarzenia o charakterze religijnym. Jednym z nich jest pierwszy po 70 latach szabat w budynku synagogi kieleckiej w 2009 r. Naczelny rabin RP, Michael Szudrich wypowiedział wtedy ważne błogosławieństwo. Ogłosił, że czas żałoby w Kielcach się skończył.</p>
<h4>Śląsk Cieszyński</h4>
<p>Podobne inicjatywy mają miejsce na terenie Śląska Cieszyńskiego. Ich wyjątkowość polega na tym, że działania na rzecz Izraela łączą ze sobą środowiska organizacji społecznych z kościołami chrześcijańskimi. Wynika to z wyjątkowego dziedzictwa dobrych stosunków pomiędzy ludnością polską a żydowską, sięgającego początków XX wieku. Ten fakt przypieczętowała wizyta ówczesnego Ambasadora Izraela w Polsce, profesora Szewacha Weissa, w 2002 r. w Ustroniu. Podczas spotkania na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie Ambasador określił współdziałanie środowisk protestanckich, katolickich i żydowskich na Śląsku Cieszyńskim jako godne naśladowania.</p>
<blockquote><p>To pokolenie może być wykonawcą pojednania z Bożej inspiracji i z Jego pomocą</p></blockquote>
<h4>Strategiczne organizacje</h4>
<p>Wśród organizacji chrześcijańskich, które niosą pomoc ludności żydowskiej w naszym kraju (w tym ofiarom Holokaustu), wyjaśniają znaczenie starotestamentowych świąt biblijnych w wymiarze nowotestamentowym, a także organizują pobyty integracyjne, należy wymienić: Stowarzyszenie Poślij mnie, Drzewo Oliwne, Misję Polska-Izrael Chrześcijańskiej Fundacji Życie i Misja oraz Stowarzyszenie Służby Szalom w Oświęcimiu.</p>
<p>Stowarzyszenie Służby Szalom w Oświęcimiu organizuje kwartalne spotkania modlitwy na terenie byłego obozu hitlerowskiego KL Auschwitz-Birkenau. W modlitwach wyrażane są prośby do Boga o przebaczenie winy przelania krwi narodu żydowskiego na polskiej ziemi, o uwolnienie naszego narodu od grzechu antysemityzmu. Stowarzyszenie to organizuje coroczne konferencje o nazwie: „Z holokaustu do żywej nadziei”, podczas których uczestnicy modlą się na miejscu selekcji w byłym obozie KL Auschwitz-Birkenau. Osoby pochodzenia żydowskiego proszone są jako reprezentanci narodu żydowskiego o przebaczenie wszelkich krzywd, których Żydzi doświadczyli od Polaków. Nie brak również modlitw o polski naród, a także o rząd, aby był przychylny Izraelowi. Konferencje te mają znaczenie ogólnopolskie i międzynarodowe.</p>
<h4>Nowe projekty</h4>
<p>Chrześcijańskie Stowarzyszenie Akademickie bierze udział w projekcie wymiany młodzieży i studentów z Izraela i Polski pod hasłem: „Od Pamięci – Przez Przyjaźń – Ku Wspólnej Przyszłości” (Yad b’Yad). Co roku młodzież izraelska i polska rozpoczyna spotkanie wspólnym przejściem przez teren obozu hitlerowskiego w Oświęcimiu, by przezwyciężać ból oraz wstyd, a na bazie Bożej miłości uczyć przebaczenia i pojednania, wzbudzać nadzieję dla przyszłych pokoleń. To z kolei inicjuje praktyczną współpracę z kościołami oraz gminami wyznaniowymi w Polsce i w Izraelu. Program jest przeznaczony dla Izraelitów i Polaków w wieku od 21 do 33 lat. Uczestnicy wymiany zwiedzają dany kraj, a przebywając w gościnnych polskich i izraelskich domach, poznają nie tylko tradycyjne zwyczaje, ale nade wszystko praktyczny wymiar Słowa Bożego w życiu obojga narodów.</p>
<p>Służba Więzienna. Historia tej współpracy rozpoczęła się w 2005 r. Delegacja polskiej Służby Więziennej odwiedziła Izrael. Zaowocowało to rewizytą delegacji Służby Więziennej z Izraela oraz projektem ogólnonarodowym. Służba Więzienna w Polsce połączyła siły ze społecznościami żydowskimi w projekcie restauracji żydowskich miejsc pamięci. W 2009 r. w polskich więzieniach rozpoczęto projekt <em>Tikkun</em> (hebr. naprawa) z inicjatywy kpt. Artura Cyruka z Hajnówki. Zaangażowano więźniów w porządkowanie cmentarzy żydowskich w Polsce, ale także w przeciwdziałanie postawom antysemityzmu oraz edukację na temat pojednania. Do programu włączyło się 55 zakładów karnych w całym kraju. Według wstępnego planu Tikkun miał trwać rok, ale dobre efekty sprawiły, że kontynuowany jest do dziś. W Polsce istnieje około 400 żydowskich cmentarzy, większość bardzo zaniedbanych. W Zakładzie Karnym w Cieszynie, z inicjatywy por. Rafała Kaczmarczyka, akcję porządkowania cmentarza żydowskiego rozpoczęto jeszcze przed wprowadzeniem projektu Tikkun. Równolegle przeprowadzono kilka sesji edukacyjnych dotyczących historii Żydów w Polsce i obecnego państwa Izrael. Rozpoczął się nowy rozdział historii polsko-żydowskiej. W miejscach śmierci stworzono szansę, by życie powstało z martwych, by umysły i serca ożyły dla dobrego celu łączącego te dwa narody.</p>
<p>Także w Międzynarodowej Chrześcijańskiej Ambasadzie w Jerozolimie od września 2010 r. Polska ma swojego przedstawiciela. Działania Ambasady wzmacniają zrozumienie roli Izraela w historii świata, edukują na temat otwartości i szacunku wobec narodu żydowskiego. W tych działaniach obecność pierwszej przedstawicielki z Polski ma szczególny wymiar w obecnym czasie także dla narodu polskiego.</p>
<blockquote><p>Polska w relacji z Izraelem otrzymała drugą szansę</p></blockquote>
<h4>Akt proroczy</h4>
<p>Wśród tych działań nie można pominąć daty 19 września 2009 r. W ramach konferencji organizowanej przez Ruch Polska dla Jezusa w Legnicy miał miejsce akt proroczy połączony z modlitwą o oczyszczenie polskiej ziemi. Wzięli w nim udział liderzy ruchu PDJ oraz Chrześcijańskiej Fundacji Życie i Misja, reprezentujący wszystkich chrześcijan zaangażowanych w modlitwę o naród polski, trwającej nieprzerwanie od 2003 r. 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu.</p>
<p>Akt proroczy i modlitwa były połączone z wyznaniem, że polska ziemia została zbezczeszczona z powodu przelania niewinnej krwi, w tym szczególnie narodu żydowskiego. W Bożym Słowie jest napisane: <em>Nie bezcześćcie ziemi, w której mieszkacie! Krew bowiem bezcześci ziemię, a ziemi nie można oczyścić od krwi, która na niej została przelana, inaczej jak tylko krwią tego, który ją przelewa. I nie zanieczyszczajcie ziemi, w której mieszkacie, wpośród której i Ja mieszkam</em> (Ks. Liczb 35:33–34a). Wyrażono słowami wiary, że tylko zbawcza moc krwi Jezusa Chrystusa jest w stanie oczyścić tę ziemię: <em>A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego</em> (Obj. Jana 12:11a). W modlitwie proszono Boga o oczyszczenie polskiej ziemi na północy, na południu, na wschodzie, na zachodzie i w centrum naszego kraju, aby Boża chwała zstąpiła na polską ziemię i objawiła się w duchowym przebudzeniu całego narodu. Trzymano w rękach symboliczne ilości ziemi przywiezionej z pięciu wymienionych regionów kraju, które następnie zsypano razem na znak oczyszczenia ziemi i uwolnienia jej, by rodziła owoce błogosławieństwa.</p>
<p>Wymienione przykłady wskazują, że pojednanie jest możliwe. To pokolenie może być wykonawcą pojednania z Bożej inspiracji i z Jego pomocą. To sam Święty Bóg splótł dzieje Żydów i Polaków na przestrzeni wieków. On jest gotów odbudować cenne relacje naszych narodów, aby każdy z nich mógł wypełnić swoje powołanie według Bożego postanowienia. Jesteśmy jako chrześcijanie przekonani, że Polska w relacji z Izraelem otrzymała drugą szansę od Boga i pragniemy zrobić wszystko, żeby jej tym razem nie zmarnować.</p>
<h6>Współautorzy: Edward Ćwierz, Roman Gaweł,  Estera Wieja</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/kroki-pojednania/">Kroki do pojednania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/kroki-pojednania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
