<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2010/1 (wiosna) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/wiosna-2010/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Fri, 01 Jul 2022 07:08:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Przełom 1989 i chrześcijanie w Polsce</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/przelom-1989-chrzescijanie-w-polsce/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/przelom-1989-chrzescijanie-w-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Jul 2018 10:48:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Dobry wpływ]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[1989]]></category>
		<category><![CDATA[Chrześcijanie]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1273</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nowa rzeczywistość w Europie Przełom roku 1989 otworzył drzwi w Polsce dla oficjalnej działalności organizacji chrześcijańskich. To były lata przełomu także dla Kościoła. Od tamtej pory minęło niemal trzydzieści lat. Czy wszystkie inicjatywy przetrwały? W biznesie, dwie dekady istnienia świadczą o zapotrzebowaniu na działalność firmy bądź organizacji. Trzy dekady świadczą o ich skuteczności i sile [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/przelom-1989-chrzescijanie-w-polsce/">Przełom 1989 i chrześcijanie w Polsce</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Nowa rzeczywistość w Europie</h4>
<p>Przełom roku 1989 otworzył drzwi w Polsce dla oficjalnej działalności organizacji chrześcijańskich. To były lata przełomu także dla Kościoła. Od tamtej pory minęło niemal trzydzieści lat. Czy wszystkie inicjatywy przetrwały? W biznesie, dwie dekady istnienia świadczą o zapotrzebowaniu na działalność firmy bądź organizacji. Trzy dekady świadczą o ich skuteczności i sile przetrwania.</p>
<p>To nie są już chwilowe zrywy ani krótkoterminowe projekty. Dzisiaj w Polsce działają liczne ruchy, które powstały tuż po przełomie z 1989 roku dla chwały Bożego Królestwa. Nie utracili swojej misji i zapału.</p>
<p>Większość tych organizacji została zarejestrowana na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Jednak w przeważającej części ich wizje rodziły się już długo wcześniej. A dzisiaj nadal nie poddają się trudnościom i wytrwale <a href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/przelom-w-historii-polski-izraela-i-narodow/">realizują</a> wyznaczone cele.</p>
<h4>Przełom na uczelniach wyższych</h4>
<p>Tak było z pracą wśród studentów i absolwentów wyższych uczelni, prowadzoną pod nazwą <a href="http://chsa.org.pl"><strong>Chrześcijańskie Stowarzyszenie Akademickie – ChSA</strong></a>. Jeszcze zanim ruch uzyskał osobowość prawną w 1989 roku, na polskich uczelniach tworzyły się zrzeszenia studentów i uczniów od lat. Tworzyli je studenci, którzy uznali Jezusa Chrystusa za swojego Pana i Zbawiciela, a także akceptowali i stosowali w codziennym życiu prawdy zawarte w Piśmie Świętym.</p>
<p>„Kiedy powstawało ChSA pod koniec lat osiemdziesiątych, nikt w Polsce nie miał żadnego doświadczenia w działalności organizacji pozarządowych. Wszystko było nowe, brakowało odpowiednich regulacji prawnych.&#8221; – wspomina Ewa Pieszka, która dwadzieścia lat temu zakładała organizację razem z mężem, Mirkiem.</p>
<p>&#8222;ChSA przeszło przez wszystkie doświadczenia, które przyniósł przełom lat dziewięćdziesiątych. Nigdy jednak te wyzwania nie były nazywane problemami, to były dla nas jedynie otwierające się nowe możliwości!” </p>
<h4>Chrześcijańskie Stowarzyszenie Akademickie</h4>
<p>ChSA to misja, której głównym celem jest ewangelizacja i wprowadzanie w uczniostwo, motywowanie i uzdalnianie <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/misjonarz-na-swoim-podworku/">studentów</a>, aby byli skutecznymi świadkami Jezusa Chrystusa na wyższych uczelniach poprzez głoszenie ewangelii i świadectwo życia.</p>
<p>„Nie uważamy, że istnieje jedna jedyna właściwa metoda pracy wśród studentów. Stale na nowo próbujemy poznać i zrozumieć środowisko studenckie, by forma naszej pracy była ciągle aktualna i komunikatywna dla współczesnego młodego człowieka. Pomimo zmieniających się form, treść jednak pozostaje ta sama, niezmiennie Dobra Nowina” – kontynuuje Ewa Pieszka.</p>
<p>Stowarzyszenie działa wśród studentów uczelni wyższych, absolwentów, a także uczniów szkół średnich przygotowujących się do rozpoczęcia studiów. Biorąc pod uwagę, że ta młodzież to przyszłość naszego kraju, działalność takich organizacji jak ChSA jest kluczowa.</p>
<blockquote>
<p>Ewa i Mirek Pieszka założyli Chrześcijańskie Stowarzyszenie Akademickie &#8211; ChSA, aby studenci w Polsce mogli poznać Jezusa Chrystusa.</p>
</blockquote>
<h4>Mobilizacja pośród studentów</h4>
<p>Choć ChSA to organizacja w pełni polska, stanowi jednocześnie część ogólnoświatowej organizacji IFES (International Fellowship of Evangelical Students). Gdy ChSA rozpoczynało swoją działalność, nie było wiadomo, czy uczelnie otworzą swoje drzwi. Wcześniej publiczne instytucje, takie jak wyższe uczelnie, eksponowały w kwestiach światopoglądowych swoją „neutralność”. Jednak czasem bardziej przypominała wrogość niż obojętność.</p>
<p>Ale pragnienie czegoś więcej było i jest w młodych ludziach silniejsze. Zespół zakładający ChSA wchodził w zupełnie nowe obszary, począwszy od nakreślenia wyraźnej wizji. Przełom przyszedł poprzez budowanie strategii pracy opartej na lokalnych grupach studenckich, aż do tworzenia podstaw samej organizacji z jej strukturą. ChSA wzrastało w dojrzałość, ucząc się na bezcennych własnych doświadczeniach.</p>
<p>Rezultatem tego jest całkowicie autentyczna, mocno osadzona w realiach zarówno polskiego społeczeństwa, jak i Kościoła służba studencka. Jej liderzy czerpią z bogactwa różnorodności darów i potencjału studentów i absolwentów oraz całkowicie polegają na Bogu i słuchaniu Jego głosu. To pozostaje najlepszą receptą na tworzenie <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/lider-i-jego-misja/">misji</a>, która przetrwa wiele kolejnych dziesięcioleci.</p>
<h4>Zasianemu ziarnu Bóg daje wzrost</h4>
<p>Pracownicy i wolontariusze ChSA stworzyli w polskich kręgach akademickich naturalną płaszczyznę współpracy studentów-chrześcijan, dla których sednem życia jest osoba Jezusa Chrystusa. Chodzi przecież o to, aby studenci, zdobywając wiedzę, stali się prawdziwie mądrzy. A – jak napisał Salomon – początkiem mądrości jest poznanie świętego Boga.</p>
<p>„Żeby utrzymać stale świeżą wizję, trzeba przede wszystkim badać ją nieustannie przed Bogiem, pozwolić, aby to On zawsze był na pierwszym miejscu – inaczej stracimy orientację. To Bóg utrzymuje kierunek, wskazuje cel, uwalnia przełom,” podkreśla Ewa Pieszka. </p>
<p>Przez ostatnie niemal trzydzieści lat przez uczelnie przeszło kilka pokoleń, a mimo to aktywność ChSA pozostaje niezachwiana. Wierni wizji, jaką dał im Bóg, idą dalej jak bohaterowie, prosto swoją drogą i nie zbaczają ze swojej ścieżki (por. Jl 2:7).</p>
<p>Można powiedzieć, że ChSA dzieli swoje początki z <a href="http://misja.org.pl"><strong>Chrześcijańską Fundacją Życie i Misja </strong></a>w Ustroniu. Już w latach siedemdziesiątych w obrębie śląskiego środowiska akademickiego wyłoniła się silna, skonsolidowana grupa wierzących studentów, których spotkania organizował Henryk Wieja. Tak było w latach siedemdziesiątych.</p>
<h4>Przełom na Śląsku Cieszyńskim z efektem na cały kraj</h4>
<p>Gdy w Katowicach powstawało stowarzyszenie studenckie, Henryk Wieja z rodziną przenieśli się na południe kraju, by tam kontynuować pracę misyjną, której sztandarowym wydarzeniem był organizowany co roku <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Tydzień_Ewangelizacyjny_w_Dzięgielowie">Tydzień Ewangelizacyjny</a> dla kilku tysięcy uczestników. Razem z żoną, Aliną, inicjowali regularne spotkania i konferencje dla młodzieży.</p>
<p>Z upływem czasu zakres działań się poszerzał, aż 11 maja 1990 roku w Warszawie zarejestrowano Chrześcijańską Fundację Życie i Misja. To był prawdziwy przełom dla tej pracy. Jako niezależna organizacja pozarządowa, jedna z pierwszych w kraju, Fundacja mogła zatrudniać pracowników i rozwijać nowe formy działań misyjnych.</p>
<blockquote>
<p>Poradnictwo chrześcijańskie, działalność wydawnicza i ogólnopolskie konferencje to główne działania Chrześcijańskiej Fundacji Życie i Misja założonej przez Alinę i Henryka Wiejów.</p>
</blockquote>
<p>„W Jezusie znajduje się źródło znaczenia i odkupienia dla każdego człowieka. W celu skutecznego przeciwdziałania patologicznym zjawiskom i społecznemu nonkonformizmowi każde inne działanie jest nieporównywalne. Jezus jest jedynym rozwiązaniem” – tłumaczy Henryk Wieja.</p>
<h4>Chrześcijańska Fundacja Życie i Misja</h4>
<p>Na przestrzeni lat w obrębie <a href="http://www.misja.org.pl">Fundacji Życie i Misja</a> wykształciły się rozmaite misje. Choć były i są bardzo różnorodne, wizja pozostawała zawsze ta sama. Celem jest zachęcanie każdego człowieka, bez względu na to, z czym się zmaga i jaka jest jego przeszłość, do osobistego spotkania z Jezusem Chrystusem, który zmienia życie.</p>
<p>I tak, z inicjatywy Fundacji powstały: Misja Ewangelizacyjna Wśród Dzieci, Misja Młodzieżowa, Misja Kobieta Kobiecie, Misja Małżeństwa Małżeństwom, Misja Wśród Więźniów, Ewangeliczna Misja Zagraniczna, Instytut Poradnictwa Chrześcijańskiego, Chrześcijańska Szkoła Dramy, Tańca i Pantomimy, Wydawnictwo Koinonia, czasopismo <a href="http://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a> i inne.</p>
<p>Na przestrzeni lat wiele inicjatyw usamodzielniło się, a ich przywódcy powołali do istnienia niezależne organizacje chrześcijańskie. Ewangeliczna Misja Zagraniczna już od 1995 roku prowadzi własną działalność statutową pod nazwą Biblijne Stowarzyszenie Misyjne. Założona w 1991 roku Misja Wśród Więźniów od roku 1998 funkcjonuje samodzielnie jako Chrześcijańskie Stowarzyszenie Pomocy Resocjalizacyjnej FILEO.</p>
<p>Misja Ewangelizacyjna Wśród Dzieci od roku 2003 kontynuuje swą działalność jako Chrześcijańskie Stowarzyszenie Miłość Edukacja Dojrzałość. Na początku 2006 roku usamodzielniła się również Chrześcijańska Szkoła Dramy. Wszystkie, będąc samodzielnymi jednostkami, współpracują ze sobą, w miarę możliwości wspierając wzajemnie swą działalność. Wizja, która jest niezmienna, pomnaża się nie tylko w tym kraju, ale i w bardzo odległych miejscach świata.</p>
<h4>Skoncentrowanie działalności</h4>
<p>Po niespełna trzydziestu latach Fundacja skoncentrowana jest głównie na działaniach szkoleniowych i wyposażaniu osób zaangażowanych w służbę w Kościele i społeczeństwie. Najbardziej prężna praca Fundacji odbywa się w zakresie poradnictwa chrześcijańskiego i działalności wydawniczej.</p>
<p>„Naszym pragnieniem jest kształtowanie liderów, których styl życia, przemieniony przez Chrystusa, prowokuje do zadawania pytań o prawdziwe źródło radości, pokoju, stabilności i o sens życia” – wyjaśnia Henryk Wieja. W ten sposób Fundacja pomaga jednostkom, grupom, instytucjom i Kościołom w efektywnej i przystosowanej kulturowo służbie chrześcijańskiej w Polsce.</p>
<p>&#8222;Bóg dał nam łaskę oglądać owoce tej pracy – uczestnicy szkoleń poprzez swoje listy, a przede wszystkim poprzez świadectwo swojej pracy przypominają nam, że nasz trud nie idzie na marne. Siejemy Boże ziarno” – podkreśla Alina Wieja, inicjatorka wielu konferencji i szkoleń. Na przestrzeni lat Bóg okazywał swoją wielką łaskę, zabezpieczał wszelkie potrzeby i błogosławił w niewysłowiony sposób.&#8221;</p>
<h4>Przełom, aby dać przestrzeń twórczości</h4>
<p>Wizja dana przez Boga zawsze znajdzie swoich przeciwników, ale nie jest krucha ani ulotna. Dowód tego stanowi również <a href="http://proem.pl"><strong>Fundacja PROeM</strong></a>, która w swoich działaniach łączy wypoczynek, sport i zabawę z edukacją biblijną i rozwojem duchowym. </p>
<p>Nazwa organizacji nawiązuje do działania wspierającego – „pro” znaczy bycie za czymś, litera „M” natomiast może symbolizować miłość, młodzież, małżeństwo, muzykę. To wszystko chce wspierać fundacja. Od prawie trzydziestu lat służy nam, naszym dzieciom i naszym rodzinom, pokazując, jak inne może być nasze życie, jeśli żyjemy z Jezusem Chrystusem.</p>
<p>„Fundację rejestrowaliśmy jako jedną z pierwszych chrześcijańskich organizacji parakościelnych w Polsce” – mówi Władysław Dwulat, dyrektor Fundacji PROeM. Akt notarialny o powołaniu Fundacji podpisano w 1989 roku. Od tego czasu w organizacji nastąpiło wiele zmian, niektóre inicjatywy poszerzyły zakres swoich działań, inne przekształciły w coś zupełnie nowego.</p>
<p>Dzisiaj biuro PROeM mieści się w Centrum Chrześcijańskim w Zakościelu koło Inowłodza. Piękny ośrodek o obszarze 6 hektarów położony jest w centrum Polski – 100 km od Warszawy – nad rzeką Pilicą, w lasach Spalskiego Parku Krajobrazowego.</p>
<h4>Fundacja PROeM</h4>
<p>Przez wiele lat działalność organizacji polegała głównie na przekazywaniu doświadczenia i pomocy finansowej z Zachodu. Dzisiaj natomiast staje się ona coraz bardziej samodzielna dzięki wiernej pracy Polaków i współpracy z polskimi Kościołami. Niespełna trzydzieści lat Fundacji to przede wszystkim świadectwo Bożej wierności i ludzkiej wytrwałości.</p>
<p>W ciągu tych lat organizacja została wzbogacona o zespół muzyczny „exodus15”, rozpoczęła program pomocy żywnościowej dla najuboższych, regularnie organizuje konferencje dla kobiet, mężczyzn i całych rodzin.</p>
<blockquote>
<p>Fundacja PROeM, założona przez Ewę i Władysława Dwulatów, w swoich działaniach łączy wypoczynek, sport i zabawę z edukacją biblijną i rozwojem duchowym.</p>
</blockquote>
<p>Kluczowym wydarzeniem był zakup ośrodka w Zakościelu prawie dwadzieścia lat temu, w październiku 2000 roku. „O ośrodek modliliśmy się od samego początku powstania Fundacji, ale Pan Bóg wiedział, że potrzebowaliśmy aż dziesięciu lat, żeby dorosnąć do takiego wyzwania” – wyznaje Władysław Dwulat.</p>
<p>Jego żona, Ewa, również podkreśla, jak wielkim błogosławieństwem jest to miejsce: „Pomysł konferencji dla dziewcząt i kobiet <em>Współczesna Tabita</em> nosiłyśmy w sobie od jakiegoś czasu, ale dopiero ośrodek w Zakościelu pozwolił nam te marzenia urzeczywistnić”.</p>
<h4>Pełni do przelewu</h4>
<p>Ta pierwsza konferencja, w maju 2002 roku, rozpoczęła niesamowicie bogate lato. Tego roku przez okres wakacji w Zakościelu zorganizowano dziesięć tygodni obozów tematycznych, w tym obóz dla dzieci, obóz młodzieży, językowy, koszykarski, muzyczno-artystyczny, sportowy, studencki oraz wczasy dla rodzin. Ogółem przez ośrodek w tym jednym sezonie letnim przewinęło się ponad 1700 uczestników.</p>
<p>Edyta Wawrzyniak, żona kierownika ośrodka, tak wspomina te wydarzenia: „To było niezwykłe lato – udało nam się po raz pierwszy wypełnić dziesięć tygodni lata obozami tak bardzo różniącymi się od siebie tematycznie. Dało nam to pewność niezwykłych możliwości, jakie niesie ze sobą posiadanie tak pięknego ośrodka”.</p>
<p>W październiku roku 2003 Fundacja PROeM założyła <a href="http://schtomy.pl">Społeczność Chrześcijańską TOMY</a> w Tomaszowie Mazowieckim. „Od samego początku marzyliśmy o tym, aby to miejsce w ciągu kilku lat zamieniło się w chrześcijański kościół. Nie mieliśmy pojęcia, jak przyjmą nas ludzie, władze miasta, okoliczne kościoły, ale zaryzykowaliśmy” – z pokorą, ale jednocześnie z nieskrywaną dumą wspomina Agnieszka Crozier.</p>
<p>„I kościół powstał” – podpowiada Agnieszka Piekarska, żona pastora – Rafała. „Dzisiaj wraz z mężem prowadzimy w Tomaszowie chrześcijańskie przedszkole i szkołę podstawową dla 109 dzieci, a także szkołę języka angielskiego”.</p>
<h4>Gotowi na Boże poruszenie</h4>
<p>Z młodzieżą, studentami i nie tylko od lat pracuje w Polsce również<a href="http://mt28.pl"><strong> Ruch Chrześcijański Mt28 </strong></a>(wcześniej Ruch Nowego Życia). To polski przedstawiciel międzynarodowej organizacji Campus Crusade for Christ. Ruch Mt28 został zarejestrowany w Polsce w 1991 roku, chociaż historia jego działania w naszym kraju sięga roku 1976.</p>
<p>Ruch nie jest Kościołem, lecz organizacją, która chce pomagać istniejącym Kościołom w prowadzeniu ewangelizacji oraz budowaniu w wierze osób pozyskanych dla Chrystusa.</p>
<p>„Na początku zdecydowaliśmy się założyć fundację, choć prawnicy odradzali nam takie rozwiązanie i proponowali, by zarejestrować się jako związek wyznaniowy niebędący kościołem. Ustawa o wolności sumienia i wyznania wspomina o kościołach i innych związkach wyznaniowych, a my według nich takim właśnie związkiem jesteśmy. Co też po jakimś czasie zrobiliśmy” – opowiada jeden z założycieli, Zdzisław Miara.</p>
<p>Takie decyzje nie są łatwe. Każde Boże dzieło zawsze ma swoich przeciwników, więc i tym razem nie było łatwo. Jednak zgodnie z wizją, którą Bóg podarował <a href="http://cru.org">Billowi i Vonette Wright</a> z USA w latach pięćdziesiątych, również w Polsce rozpoczęto pracę misyjną w szerokim zakresie.</p>
<h4>Ruch Chrześcijański Mt28</h4>
<p>Już w roku 1979 ukazał się w Polsce film<em> Jezus</em>. Wydanie go w polskiej wersji językowej to jedno z pierwszych kluczowych przedsięwzięć pionierów wówczas Ruchu Nowego Życia. Służba ewangelizacyjna związana z filmem trwa nieprzerwanie od czterdziestu lat.</p>
<p>„Słowo Boże się nie zmienia, tak więc i polecenie Jezusa, by czynić uczniami narody – również. Ludzie bez Chrystusa potrzebują ratunku niezależnie od tego, do którego pokolenia należą. Dlatego nasza wizja docierania do naszego narodu z przesłaniem ewangelii, niosącym duchowe ocalenie, jest ciągle żywa” – kontynuuje Zdzisław Miara.</p>
<p>Z każdym rokiem Ruch poszerza swoją działalność – szkoła misyjna, służba wśród sportowców, kobiet, biznesmenów.</p>
<blockquote>
<p>Ruch Chrześcijański Mt28 to polski przedstawiciel międzynarodowej organizacji Campus Crusade for Christ.</p>
</blockquote>
<p>Jedenaście lat temu z inicjatywy grupy studentów z Politechniki Gdańskiej powstał magazyn „<a href="http://podprad.pl">Płyń POD PRĄD</a>”. „Wizja tego magazynu cały czas żyje w moim sercu. Wierzę, że słowo pisane ma moc. I wierzę też, że tylko Słowo Boże może przemienić ten kraj” – wyznaje z entuzjazmem redaktor naczelna magazynu, Katarzyna Michałowska.</p>
<h4>Wszędzie tam, gdzie jest potrzeba</h4>
<p>Studenci to ludzie z potencjałem, szukający autorytetów, słów pocieszenia i nowych relacji. Jednak często bez uwzględnienia Boga. Czasopismo, jako środek przekazu, daje wolność i przestrzeń, by to zmieniać.</p>
<p>„Moją wizją na przyszłość jest, aby to studenci mówili swoim rówieśnikom Dobrą Nowinę. By pomagali wzrastać tym, którzy uwierzą. Studenci znają swój język, swoje problemy i zmagania, dlatego cieszę się, że są zaangażowani w tworzenie naszego magazynu” – mówi Katarzyna Michałowska o swojej redakcji i współpracownikach.</p>
<p>Przez lata Ruch Chrześcijański Mt28 służył ludziom w Polsce. Dzisiaj nie dziwi fakt, że praca ta dotyka także osoby poza granicami naszego państwa. Szkoła Misyjna Ruchu przygotowuje ochotników do pracy za granicą Polski. Wizja podarowana przez Boga żyje i jest przekazywana dalej.</p>
<p>„Naszą wizję, którą sami odebraliśmy lata temu, przekazujemy każdemu, kto chce zaangażować się w naszą działalność – czy są to studenci czy ludzie pracujący zawodowo. Dlatego w wizji Ruchu jest miejsce dla każdego chrześcijanina” – dodaje Zdzisław Miara.</p>
<h4>Boża wizja nie przemija</h4>
<p>Założyciele każdej z wyżej wymienionych organizacji uwierzyli, że polski Kościół jest w stanie prowadzić zorganizowaną i kierowaną przez Ducha Świętego działalność misyjną. A także może wziąć odpowiedzialność duchową i finansową za osoby w służbie. I Bóg te marzenia realizuje. Nie przez dzień, nie przez miesiąc, ale przez całe lata.</p>
<p>Pan Bóg jest wierny i oczekuje naszej wierności. Pamiętamy czasy, kiedy Polska musiała liczyć na wsparcie z Zachodu – nie tylko finansowe. Pomoc była nam potrzebna w zakresie zdobywania wiedzy, prowadzenia biznesu, życia w prawdzie i stosowania biblijnych wartości, a przede wszystkim rozwoju duchowego.</p>
<p>Dzisiaj misjonarzy do Polski może przyjeżdżać zdecydowanie mniej, bo nasi pionierzy i liderzy chrześcijańscy stali się bardziej niezależni. Po latach niewoli Polska odżyła. Polscy chrześcijanie przyjęli Boże zlecenie dla swojego życia i postanowili je wypełnić. Po trzydziestu latach wiernej służby ich wizja żyje nadal.</p>


<p><em>Artykuł został zaktualizowany.</em></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/przelom-1989-chrzescijanie-w-polsce/">Przełom 1989 i chrześcijanie w Polsce</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/przelom-1989-chrzescijanie-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wyścig z czasem</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/wyscig-z-czasem/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/wyscig-z-czasem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 14:55:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1310</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ostatnie kliknięcie i wiadomość wysłana! Dobrze, bo przecież termin nadesłania tekstu upływał tego dnia. Zdążyłam. Dosłownie i w przenośni „za pięć dwunasta”, gdyż zegar wskazywał 23.55. Nie lubię, wprost nie znoszę robienia czegokolwiek na ostatni moment, ale miałam tak dużo zajęć, że nie nadążałam ze wszystkim. Półżywa doczołgałam się do tapczanu w pokoju, bo do [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/wyscig-z-czasem/">Wyścig z czasem</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnie kliknięcie i wiadomość wysłana! Dobrze, bo przecież termin nadesłania tekstu upływał tego dnia. Zdążyłam. Dosłownie i w przenośni „za pięć dwunasta”, gdyż zegar wskazywał 23.55. Nie lubię, wprost nie znoszę robienia czegokolwiek na ostatni moment, ale miałam tak dużo zajęć, że nie nadążałam ze wszystkim. Półżywa doczołgałam się do tapczanu w pokoju, bo do łóżka na piętrze chwilowo nie miałam siły. Czułam się – jak to się ładnie naukowo określa – wyczerpana psychofizycznie. A potocznie, byłam padnięta. Od wielogodzinnego siedzenia bolały mnie plecy, bo moja skolioza nie daje za wygraną. Zresztą dziś pogłębiającego się skrzywienia kręgosłupa nie mają chyba tylko noworodki. Głowa pękała mi od długiego, intensywnego myślenia, na dodatek w międzyczasie odebrałam kilkanaście telefonów (jak zbadali naukowcy, każda taka przerwa wybija nas z rytmu na 5-15 minut, więc w sumie co najmniej godzina z głowy). Trzy razy musiałam otworzyć komuś drzwi, załatwiając jakieś służbowe sprawy. Oprócz tego, znowu w międzyczasie (większość czynności wykonuję „w międzyczasie”), wrzuciłam pranie do pralki, ugotowałam zupę na dzień następny, zjadłam z rodziną kolację i rozwiesiłam pranie. Psychiczne i fizyczne napięcie spowodowało, że poczułam się, jakby moje baterie rozładowały się całkowicie. Nie miałam siły na nic.</p>
<h4>NA MIEJSCA, GOTOWI…</h4>
<p>Znacie takie uczucie? Przypuszczam, że aż za dobrze. Życie wielu z nas przypomina tytuł niemieckiego filmu „Biegnij, Lola, biegnij”. Jak tytułowa Lola, po prostu biegniemy przez całe życie. Szybko, szybciej i jeszcze szybciej… Życie nabrało takiego tempa, że mamy wrażenie, jakbyśmy nie nadążali za własnym życiorysem. Nawet nie wiemy, kiedy to się zaczęło. Od kilku czy kilkunastu lat świat ogarnia szaleństwo – bezwzględny wyścig szczurów zaczyna się nieraz już na oddziale położniczym. Matki wpadają wręcz w obsesję stymulowania swych dzieci, ledwie wydadzą one swój pierwszy krzyk, a może i wcześniej, w życiu płodowym. Oczywiście pobudzanie rozwoju dziecka poprzez różnorodne gry, zabawy edukacyjne czy czytanie mu książek jest niezwykle ważne. Basen – świetnie, kasety z muzyką czy tekstami w języku obcym – wspaniale.</p>
<h4>NORMA SPOŁECZNA</h4>
<p>Ale czy chcemy być kontrolowani przez modę na noszenie niemowlaków z jednych zajęć na drugie (mając w dodatku poczucie winy, że nasza sąsiadka robi w tym względzie o wiele więcej)? Oczekuje się, że współczesne sześciolatki powinny umieć już płynnie czytać i nieźle pisać, zaś mając 25 lat, powinniśmy mieć ukończone co najmniej dwa kierunki studiów i zdobyte pięcioletnie doświadczenie w pracy, znać trzy języki obce i mieć sporo odłożone na koncie emerytalnym.</p>
<p>W pracy z kolei mordercze współzawodnictwo nie pozwala udać się z czystym sumieniem na urlop. Dłuższa nieobecność oznaczałaby przeniesienie na mniej wymagające (czytaj: mniej płatne) stanowisko. Nadgodziny czy weekendowe dyżury stają się normą.</p>
<h4>ZYSKUJĄC NA CZASIE?</h4>
<p>Od rana do wieczora próbujemy zaoszczędzić trochę czasu na swój sposób: szampon z odżywką dwa w jednym (żeby nie płukać dwa razy), krem z peelingiem i żelem w jednym preparacie, którego nie musisz nakładać na 5 minut. Kawa rozpuszczalna jest dostępna już z cukrem i mlekiem, zupa „instant”, danie „w 5 minut”, ryż „błyskawiczny”&#8230; Wszystko bez gotowania, mieszania, parzenia i innych czasochłonnych czynności. Zyskujemy 23 minuty, więc szukamy dalej… Oglądamy wiadomości, prasując, i rozmawiamy przez telefon, robiąc makijaż. Byle szybciej, dalej, lepiej, więcej. Lewą ręką jedno, prawą ręką drugie. Gotując, piszemy e-maile. Pakując prezent urodzinowy dla męża, płacimy rachunki przez internet. Dzielnie spełniamy oczekiwania szefa, rodziny, przyjaciół, sąsiadów, współpracowników, a przede wszystkim… swoje własne. A na ból głowy, spowodowany tą obłędną gonitwą, mamy środki nie tylko mocne, ale i ultra, extra, max i forte, bo zwykłe tabletki już nie działają. Biegnij, Lola, biegnij&#8230;</p>
<blockquote><p>Muszę jeszcze tyle zrobić&#8230; – wymieniamy w myślach czynności, bez których – jak się nam wydaje &#8211; świat przestanie się kręcić. A może wcale nie musisz? Może życie będzie płynąć dalej?</p></blockquote>
<h4>PRZESILENIE</h4>
<p>Patrzę do skrzynki e-mailowej, a liczba oczekujących wiadomości mnie przeraża. Przecież niedawno robiłam porządek w korespondencji! Jak dawaliśmy sobie radę, gdy nie było internetu? Nawet mnie, choć do nastolatków nie należę, tamte czasy wydają się tak odległe jak epoka lodowcowa. Naukowcy obliczyli, że do człowieka w XVII wieku docierało w ciągu całego życia tyle informacji, ile zawiera jedno wydanie „Gazety Wyborczej”! A od lat 70. minionego wieku wyprodukowano więcej informacji niż przez ostatnie 5 tysięcy lat. Gdyby chcieć przestudiować dane naukowe z jednego tylko roku, potrzeba by na to 460 lat. Nic dziwnego, że nasze mózgi nie nadążają i przegrzewają się. Są przeciążone i zdezorientowane ciągłym dopływem informacji z internetu, telewizji, newsów, smsów, blogów, reklam, e-maili – zaczynają więc pracować w „trybie awaryjnym”. Badania lekarzy z University of London dowodzą, że praca w takim natłoku informacyjnym niszczy mózg nawet bardziej niż zażywanie narkotyków.</p>
<h4>CAŁODOBOWA OBSŁUGA</h4>
<p>Biegniemy coraz szybciej, dalej… Czasami, myjąc zęby, odnoszę wrażenie, że zaledwie przed momentem robiłam to samo. Dopiero po chwili dociera do mnie, że to było wczoraj. A więc tak szybko minęła doba? Znowu za mną jeden dzień, którego nawet nie zauważyłam? Dlaczego życie tak szybko nam ucieka? Przecież pamiętam jeszcze czasy mojego dzieciństwa, gdy przebywałam często w domu dziadków. Zegar kuchenny głośnym tykaniem wolno odmierzał kolejne minuty. Czas ciągnął się leniwie, przed zapadnięciem zmroku nadchodziła tzw. szara godzina, cicho i powoli kończył się dzień. A dziś? Kto dostrzega zapadanie zmroku? Ledwo zauważamy zmiany pór roku za oknem, a co dopiero kolor nieba! Kolejne sylwestry nakładają się na siebie, a mała choinka w kącie na biurku stoi prawie do Wielkanocy, bo nawet się nie spostrzegliśmy, kiedy przeleciało kilka miesięcy.</p>
<h4>AKCJA-REAKCJA</h4>
<p>Ale wszystko ma swoją cenę. Koszty są ogromne. Choruje nasza psychika, cierpi nasze zdrowie, rozpadają się relacje. Początkowo objawy fizyczne są z pozoru banalne: bóle głowy, kręgosłupa, żołądka, wysypka, puchnięcie nóg. Trudności z zaśnięciem, bo przed snem w naszym mózgu wirują myśli jak pranie w pralce. Słowo „stres” na trwałe wkradło się do naszego życia. Po kilku latach życia w takim ustawicznym napięciu pojawia się zniechęcenie, przewlekłe zmęczenie, wypalenie, wyczerpanie – czyli zaburzenia psychosomatyczne. Medycyna określa je jako zaburzenia nerwicowe, których przyczyną jest właśnie stres. Choroby psychosomatyczne – takie jak: wrzody układu pokarmowego, choroby układu krążenia, otyłość o podłożu psychosomatycznym, zaburzenia snu, migreny, zaburzenia łaknienia, zaburzenia wegetatywne – wszystkie są znakiem, że robimy więcej, niż możemy. Zawały przestały być chorobą dyrektorów i biznesmenów. A części zamiennych do naszego organizmu niestety kupić się nie da.</p>
<h4>NA RATUNEK</h4>
<p>Naprawiamy więc nadwątlone siły witaminami, minerałami, cudownymi mieszankami, genialnymi preparatami, środkami nasennymi wieczorem i pobudzającymi rano. Jak robot wielofunkcyjny: z narady na konferencję, po dzieci do szkoły, do fryzjera, do lekarza, na basen, do banku, do kuchni, po spotkaniu do sklepu całodobowego (bo inne już zamknięte), do teściów, do kościoła&#8230; Biegnij, Lola, biegnij&#8230; Zewsząd słyszymy, że brakuje nam dodatkowej godziny, że świat zwariował. A może to myśmy dali się zwariować? Może ktoś w końcu powie DOŚĆ?! Z czego zrezygnować, co odpuścić? Czy musimy spełnić wszelkie oczekiwania narzucane nam przez innych, a co gorsza przez siebie? Przecież świat się nie zawali, gdy nie pójdziemy kiedyś na urodziny cioci (choć owej cioci – i nam – może się tak wydawać), nie weźmiemy udziału w jakimś szkoleniu, konferencji, nie wyślemy kartek świątecznych, nie zaangażujemy się w nowy projekt.</p>
<h4>ZMIANA MYŚLENIA</h4>
<p>Jaka korzyść z tego, że ostatkiem sił zadowolimy kogoś, spełniając jego oczekiwanie, a zarazem przestanie nas cieszyć własne życie? Nie wszystkie okna zostały umyte na święta? Oczywiście, że szkoda, ale… czy to spowoduje, że świąt nie będzie? Nieodebrany telefon? Opuszczone spotkanie? To wszystko jest trudne, wywołuje poczucie winy, ale czasem niezbędne, by nie zgubić samego siebie. „Naucz się mówić NIE” – naciskają moje dzieci. „Ciało potrzebuje odpoczynku” – przypominają lekarze. Umysł dopomina się wyciszenia. „Przecież ja nie mam na to czasu! Muszę jeszcze tyle zrobić…” – wymieniamy w myślach czynności, bez których – jak się nam wydaje – świat przestanie się kręcić. A może wcale nie musisz? Może życie będzie płynąć dalej?</p>
<p>Taki wysiłek wywołuje poczucie wykorzystywania przez innych, żal za przemijającym życiem, wrażenie, że egzystencja nie ma sensu. Uczucia, w sytuacji stresowej spychane do podświadomości, i tak wyjdą na wierzch. Wybuchną jak uśpiony wulkan – frustracją, złością, agresją, zaburzeniami osobowości. Wtedy dopiero będziemy potrzebować specjalistycznej pomocy.</p>
<h4>USPOKOIĆ DUSZĘ</h4>
<p>A więc może czas powiedzieć DOŚĆ? Już nie biegnij, Lola. Powtórz za Psalmistą: Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę; jak dziecię odstawione od piersi u swej matki, tak we mnie spokojna jest dusza moja (Ps 131:2).</p>
<p>Spokój duszy, stan równowagi – czy to tylko mrzonka, marzenie minionej epoki, która już nie wróci? Uciszenia nie da się kupić za żadne pieniądze ani zdobyć najcięższą pracą. Prawdziwe wyciszenie jest bowiem jedynie następstwem przebywania w bliskości Boga. To zatrzymanie się i dostrzeżenie Jego obecności. Efekt skoncentrowania na Nim i uporządkowania priorytetów życiowych według Jego planu. On sam pokaże nam, z czego możemy zrezygnować. Uciszyłem i uspokoiłem mą duszę – chyba musimy odkrywać i przyswajać tę prawdę codziennie na nowo.</p>
<p>Zwolnij, Lola, zwolnij…</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/wyscig-z-czasem/">Wyścig z czasem</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/wyscig-z-czasem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Iluzje i intencje</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 14:31:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Świerczyńska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1307</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do osiągnięcia celu – jakim jest zbudowanie cennych i trwałych relacji – mogą być pomocne odkrycia współczesnej psychologii w dziedzinie komunikacji. To jednak nie wystarczy. Potrzebujemy cudu wejrzenia w serce drugiego człowieka. Potrzebujemy Bożego objawienia i miłości, by zrozumieć siebie nawzajem. Skuteczne komunikowanie Podstawą komunikacji jest kanał werbalny (słowa) i kanał pozawerbalny (zwany mową ciała), [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/">Iluzje i intencje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Do osiągnięcia celu – jakim jest zbudowanie cennych i trwałych relacji – mogą być pomocne odkrycia współczesnej psychologii w dziedzinie komunikacji. To jednak nie wystarczy. Potrzebujemy cudu wejrzenia w serce drugiego człowieka. Potrzebujemy Bożego objawienia i miłości, by zrozumieć siebie nawzajem.</p>
<h4>Skuteczne komunikowanie</h4>
<p>Podstawą komunikacji jest kanał werbalny (słowa) i kanał pozawerbalny (zwany mową ciała), poprzez które bezpośrednio kontaktujemy się z innymi ludźmi. Obraz drugiego człowieka w umyśle każdego z nas powstaje dzięki informacjom przekazywanym werbalnie i pozawerbalnie. Nie należy tego lekceważyć, lecz wprost przeciwnie – włożyć wysiłek niezbędny do nauki skutecznego komunikowania za pomocą wszystkich dostępnych nam środków.<br />
Często idziemy na łatwiznę w tej kluczowej dla naszego życia dziedzinie. Żądamy od innych, aby czytali w naszych myślach. Jednocześnie nie przywiązujemy żadnej wagi do sposobu, w jaki przekazujemy im nasze prawdziwe uczucia. Często nie mówimy o naszych oczekiwaniach. Wydaje się nam, że doskonale rozumiemy ludzi, lecz w rzeczywistości osądzamy ich bezlitośnie i przypisujemy najgorsze cechy.<br />
Sztuka prawdziwego słuchania polega na tym, że wyzbywamy się uprzedzeń, niepokojów i interesowności. Zaczynamy patrzeć oczyma drugiej osoby i postrzegać rzeczy z jej perspektywy. Z pewnością warto podjąć taki wysiłek, jeśli marzymy o tym, by rozumieć i być rozumianym. Bez tego niemożliwe jest tworzenie i utrzymywanie satysfakcjonujących związków.</p>
<h4>Blokady komunikacyjne</h4>
<p>Ludzie rozmijają się ze sobą, ponieważ powszechnie stosują liczne blokady uniemożliwiające komunikację. Thomas Gordon, ekspert w tej dziedzinie, wyjaśnia, że takie blokady mają miejsce wówczas, gdy rozmówca dzieli się z nami przeżyciami, a my – zamiast słuchać, by umieć zareagować na jego komunikat – wysyłamy wyłącznie własne komunikaty. W ten sposób blokujemy możliwość porozumienia.</p>
<p>Istnieje wiele barier utrudniających uważne słuchanie. Oto najczęściej spotykane:</p>
<p><strong>1. Porównywanie</strong> – w trakcie rozmowy cały czas porównujesz siebie i swojego rozmówcę, jego przeżycia ze swoimi, dlatego tak niewiele informacji do ciebie dociera.</p>
<p><strong>2. Domyślanie się</strong> – nie zwracasz uwagi na to, co twój rozmówca mówi, ale raczej na intonację jego głosu i inne drobne wskazówki. Chcąc go przejrzeć, nie dowierzasz jego słowom, ale próbujesz zgadnąć, co tak naprawdę on myśli lub czuje na podstawie jego gestów.</p>
<p><strong>3. Przygotowywanie odpowiedzi</strong> – cała twoja uwaga skupiona jest na przygotowywaniu tego, co masz powiedzieć za chwilę, dlatego nie koncentrujesz się na słuchaniu.</p>
<p><strong>4. Filtrowanie (słuchanie wybiórcze)</strong> – zwracasz uwagę tylko na to, co akurat cię interesuje albo unikasz pewnych informacji, zwłaszcza krytycznych i nieprzyjemnych.</p>
<p><strong>5. Osądzanie</strong> – zanim wysłuchasz swojego rozmówcę, już masz zdanie na jego temat. Dlatego nie zwracasz większej uwagi na to, co on mówi. Twój pochopny osąd jakiegoś jego stwierdzenia sprawia, że przestajesz słuchać i reagujesz odruchowo.</p>
<p><strong>6. Skojarzenia</strong> – to, co mówi rozmówca, uruchamia w tobie łańcuch skojarzeń, więc jesteś nieobecny w rozmowie.</p>
<p><strong>7. Utożsamianie się</strong> – wszystko, co słyszysz, przypomina ci coś, co ty zrobiłeś czy przeżyłeś. Cokolwiek powie twój rozmówca, odnosisz to do swojego doświadczenia, więc przerywasz mu i zaczynasz swoją opowieść.</p>
<p><strong>8. Udzielanie rad</strong> – wystarczy, że usłyszysz kilka pierwszych zdań, a już zaczynasz doradzać. Zamiast wysłuchać, przekonujesz rozmówcę do swoich rozwiązań. W ten sposób możesz nie rozpoznać uczuć, sprawić komuś przykrość.</p>
<p><strong>9. Sprzeciwianie się </strong>– podczas rozmowy wyszukujesz wypowiedzi, z którymi mógłbyś polemizować, aby stanowczo im się sprzeciwić. Nie jesteś zainteresowany dojściem do porozumienia, wolisz kłócić się i spierać, a w celu zaniechania tematu „dogryzasz” rozmówcy lub go lekceważysz.</p>
<p><strong>10. Przekonanie o swojej racji</strong> – jesteś gotów do przekręcania faktów, podnoszenia głosu, obwiniania i przypominania grzechów z przeszłości, byleby tylko uniknąć poczucia, że się mylisz. Nie znosisz, gdy ktoś cię poprawia. Nigdy nie przyznajesz się do błędów, więc nie uczysz się na nich i cały czas je popełniasz.</p>
<p><strong>11. Zmiana toru</strong> – nagle zmieniasz temat, przestawiasz rozmowę na inne tory albo obracasz temat w żart, chcąc w ten sposób uniknąć dyskomfortu słuchania drugiej osoby i poważnego traktowania jej słów.</p>
<p><strong>12. Zjednywanie</strong> – nie słuchasz uważnie, ale chcesz zjednać sobie rozmówcę, zgadzając się ze wszystkim.</p>
<h4>Weryfikacja komunikatu</h4>
<p>Rozpoznanie najczęściej stosowanych przez siebie barier to dopiero połowa sukcesu. Słuchanie wymaga naszego aktywnego udziału. Po wysłuchaniu drugiej osoby powinniśmy spróbować sparafrazować jej wypowiedź, czyli powtórzyć ją swoimi słowami. Zapobiega to nieporozumieniom, a wszelkie domysły i błędy w interpretacji są przy okazji od razu wyjaśnione. Można przy tym zauważyć, jak łatwo powstają błędne interpretacje.<br />
Parafrazowaniu może towarzyszyć precyzowanie, czyli zadawanie pytań w celu uzyskania pełniejszego obrazu. Po sparafrazowaniu, wyjaśnieniu i zrozumieniu tego, co zostało wyartykułowane, czas powiedzieć o swoich reakcjach, o tym, co dzieje się wewnątrz słuchającego. To dobry moment, aby sprawdzić, czy prawdziwe są nasze intuicyjne przeczucia, czy właściwie odczytaliśmy język ciała, ton głosu i inne znaki.<br />
Poprzez informację zwrotną oferujemy drugiej osobie nasz świeży i cenny punkt widzenia, a także dajemy jej nasze wsparcie, jeśli jesteśmy szczerzy, ale zarazem łagodni i delikatni. Podstawową zasadą uważnego słuchania jest formułowanie ocen i osądów dopiero po wysłuchaniu całości wypowiedzi i po upewnieniu się, że zrozumieliśmy ją prawidłowo.</p>
<blockquote><p>W komunikowaniu się bardzo ważnym jest kontakt wzrokowy – to właśnie on umożliwia nam nawiązanie relacji i odbiór niezbędnych informacji.</p></blockquote>
<h4>Spójność słów i gestów</h4>
<p>Inną barierą w porozumiewaniu się może być lekceważenie przekazów niewerbalnych. Otóż, jak odkrył antropolog Albert Mehrabian, tylko 7% informacji, które uzyskujemy w rozmowie, czerpiemy ze słów, 38% odczytujemy z tonu głosu, a 55% z mowy ciała. Przy tym nie bez znaczenia jest fakt, że komunikacja werbalna łatwiej podlega świadomej kontroli. Z tej też przyczyny sygnały niewerbalne są bardziej wiarygodne. Nawet jeżeli ktoś, chcąc ukryć prawdę, świadomie tłumi gesty, jego ciało i tak wysyła sygnały, które zadają kłam słowom. Dlatego też, gdy słowa i gesty przeczą sobie nawzajem, każdy uważny słuchacz uświadomi to sobie i nie będzie tego lekceważyć.<br />
Trzeba pamiętać, że różnimy się między sobą. Jedna osoba wykonuje szybkie, nerwowe gesty, kiedy jest rozdrażniona, inna stanie wtedy na baczność i marszcząc czoło, założy ręce. Jeśli interpretowalibyśmy zachowanie innych, koncentrując się tylko na gestach, nie biorąc pod uwagę różnic między ludźmi, niewłaściwie odczytywalibyśmy ich intencje i uczucia. Przy interpretacji mowy ciała nie należy też zapominać, że ma ona swoje własne „zasady gramatyczne”. Dlatego nie powinniśmy wyrywać gestów z kontekstu całej rozmowy.<br />
Jeśli zależy nam na porozumieniu, powinniśmy wystrzegać się wysyłania sprzecznych komunikatów, jak to na przykład zdarza się w przypadku osoby zakochanej, która zamiast otwartości, mimowolnie wycofuje się z powodu napięcia lub lęku przed ewentualnym odrzuceniem. Powinniśmy raczej przyjąć otwartą postawę ciała, wyrażającą zainteresowanie, pochylając się nieco w stronę rozmówcy i patrząc mu prosto w oczy. W komunikowaniu się bardzo ważny jest kontakt wzrokowy – to właśnie on umożliwia nam nawiązanie relacji i odbiór niezbędnych informacji.</p>
<h4>Głos i emocje</h4>
<p>Nie należy lekceważyć przekazu wokalnego, skoro, jak dowiedziono, niespełna 40% informacji, jakie odbieramy w procesie komunikacji, przypada na sam sposób mówienia. Obejmuje on wysokość, barwę i natężenie głosu, artykulację, tempo, intonację i rytm wypowiedzi, a także westchnienia, pomruki, śmiech itd.</p>
<p>Nie bez znaczenia jest fakt, że najtrudniej jest panować nad swoim głosem – jego siłą, intonacją i drżeniem. Głos nas zdradza. Czy tego chcemy czy nie, zdradza nasz nastrój i nastawienie. Ukrywane intencje przedostają się na zewnątrz w postaci tzw. pomyłek freudowskich: mówimy wyższym głosem, kiedy nasze struny głosowe są napięte wskutek intensywnie przeżywanych uczuć radości, złości lub lęku. Niższym tonem natomiast posługujemy się wtedy, gdy ze względu na wyciszenie, zmęczenie czy depresję rozluźniamy nasze struny głosowe. Tony głębokie, płynące z klatki piersiowej, są oznaką stałości, pewności i siły. Tony wysokie i cienki głos sugerują niepewność i brak zdecydowania.<br />
Także tempo mówienia odzwierciedla emocje i nastroje: szybkie może sygnalizować niepewność, wolne – bezradność. Ton naszego głosu zdradza, czy rzeczywiście przeżywamy to, o czym mówimy, czy jest to tylko naszym pobożnym życzeniem. Słuchacz nie da się tak łatwo oszukać i nie wystarczy jednym tchem wyartykułować przygotowanej wcześniej treści.</p>
<h4>Ukryte podteksty</h4>
<p>Nasze wypowiedzi zawierają metakomunikaty, które przekazują to, co boimy się powiedzieć bezpośrednio. Metakomunikaty, czyli ukryte informacje dotyczące uczuć i nastroju mówiącego, są źródłem wielu konfliktów między ludźmi. Używamy ich, modyfikując rytm lub wysokość dźwięków, przez co niektóre słowa są akcentowane. To niejednokrotnie zmienia całkowicie sens wypowiedzi lub zdania. Zaakcentowanie jednego lub większej liczby słów mówi wiele na temat naszego stanu emocjonalnego. W ten sposób zdanie, które jest zwykłym pytaniem, może zmienić się w krytykę lub wyrazić oburzenie. Metakomunikatami są też tzw. wyrazy modalne (takie jak: „oczywiście”, ,,daj spokój” itp.), które dodają do wypowiedzi podtekst irytacji i dezaprobaty. Trudno jest się przed nimi obronić. Atak jest tak subtelny, że często nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jaki sposób zostaliśmy zranieni – czujemy irytację, ale nie wiemy, dlaczego. Po usłyszeniu metakomunikatu dobrze jest powtórzyć go na głos i zapytać rozmówcę, czy miał na myśli to, co usłyszałeś, i czy jego uczucia są właśnie takie, jak myślisz. Jeśli nie sprawdzisz swojej interpretacji, pozostaniesz ze swoimi domysłami. Ujawnienie ukrytego ataku nauczy też drugą osobę, aby wypowiadała się bardziej bezpośrednio. Jednak żeby zdobyć się na ten krok, wymagane jest jednak przyjęcie neutralnej postawy, to znaczy nieprzyjmowanie bezpośrednio na siebie ataku, na który naturalną reakcją jest obrona.</p>
<h4>Nasza odpowiedzialność</h4>
<p>Relacje między ludźmi mogą być czymś fascynującym, jednak nie obędzie się bez wysiłku włożonego w ich budowanie. W zakres tego wchodzi słuchanie z uwagą, uwzględnianie przekazów niewerbalnych, nabywanie umiejętności skutecznego komunikowania, a także konsekwencja w wyjaśnianiu konfliktów i rozwiązywaniu na bieżąco powstałych problemów. Wszelkie próby ucieczki i wynikłe z tego zaniedbania mszczą się na nas. Jesteśmy odpowiedzialni za to, jak układamy relacje z naszą rodziną, z naszymi przyjaciółmi i bliskimi. Każda relacja wymaga niezbędnej dla niej troski i pielęgnacji, a do tego potrzebny jest wysiłek i cierpliwość. Aby prawidłowo odczytać intencje drugiego człowieka i usłyszeć bicie jego serca, potrzebujemy przede wszystkim miłości do niego. Ta zaś niewątpliwie jest darem. Darem, o który jednak możemy zawsze prosić naszego Ojca w niebie.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/">Iluzje i intencje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zakładnicy przeszłości</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/zakladnicy-przeszlosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/zakladnicy-przeszlosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 14:12:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Grażyna Para]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1303</guid>

					<description><![CDATA[<p>W dniu ślubu szczerze obdarzamy się wzajemnie najwspanialszymi obietnicami: „Przyrzekam, że będę cię kochać, będę się o ciebie troszczyć, będę z tobą zawsze, bez względu na okoliczności”. W sercu każdego jest jednak nadzieja, że ten wybrany (ta wybrana) zamieni nasze życie w sielankę, że nie będziemy już doświadczać tych negatywnych zdarzeń, które przeżywaliśmy w swojej [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/zakladnicy-przeszlosci/">Zakładnicy przeszłości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W dniu ślubu szczerze obdarzamy się wzajemnie najwspanialszymi obietnicami: „Przyrzekam, że będę cię kochać, będę się o ciebie troszczyć, będę z tobą zawsze, bez względu na okoliczności”. W sercu każdego jest jednak nadzieja, że ten wybrany (ta wybrana) zamieni nasze życie w sielankę, że nie będziemy już doświadczać tych negatywnych zdarzeń, które przeżywaliśmy w swojej rodzinie. Łudzimy się, że kiedy odłączymy się od gniazda rodzinnego, wszystko zmieni się na lepsze. Wierzymy, że potrafimy stworzyć nową jakość i ustrzec się od wszystkich błędów, które popełniali nasi rodzice.</p>
<p>Szybko jednak przychodzą dni, które nie odzwierciedlają tych nadziei. Usilne próby doprowadzenia do stanu, który sobie wyobrażaliśmy, zawodzą. Jesteśmy skoncentrowani na sobie i chcemy raczej zmieniać naszego współmałżonka niż siebie. Narzędziami, które stosujemy, są różne metody przymusu, kontroli, często pojawia się gniew, złość, a czasem wycofanie psychiczne – izolacja. Przychodzą nowe zranienia, żal, brak przebaczenia, użalanie się nad sobą… Wymarzony związek małżeński staje się pełen konfliktów i udręki. A przecież w Bożym zamyśle małżeństwo ma przynosić spełnienie każdemu z nas. Dlaczego zatem, będąc szczerymi chrześcijanami, ciągle zmagamy się z pewnymi problemami, zamiast doświadczać pełni zaplanowanej przez Boga radości, miłości i wolności? Dlaczego strach, frustracja i niepokój tak często pojawiają się w naszym życiu?</p>
<h4>Zapisane w myślach i emocjach</h4>
<p>W słojach naszych myśli i emocji istnieje zapis różnych wspomnień i doznań, które pozostają żywe. W sposób bezpośredni i głęboki oddziałują one na nasze myślenie, uczucia i relacje z innymi. Mają także wpływ na nasz sposób patrzenia na Boga, na siebie i innych ludzi. Jeśli odczuwamy gniew, zakłopotanie czy ból na wspomnienie czegoś, co miało miejsce w przeszłości, znaczy to, że właśnie wtedy bardzo wrażliwa część nas samych – nasze uczucia – zostały zranione. Rany te nie są widoczne tak jak fizyczne okaleczenia, ale są tak samo realne i tak samo bolesne.</p>
<p>Często w kościele oferujemy ludziom błędne idee mówiące, że oddanie swojego życia Panu Jezusowi i napełnienie Duchem Świętym, w sposób automatyczny zniwelują ich zahamowania emocjonalne. Nowe narodzenie w Chrystusie czyni nas synami i córkami Bożymi, ale to nie oznacza, że natychmiast wejdziemy w pełnię osobistego doświadczenia związku miłości z Bogiem jako Ojcem. Aby żyć w pokoju, bez strachu, musimy znaleźć się pod wpływem bezwarunkowej miłości Boga Ojca, aby otrzymać synowskie serce w miejsce serca sierocego.</p>
<h4>Sieroce serce</h4>
<p>Wszyscy rodzimy się z sierocym sercem. Niektóre podstawowe potrzeby, jak poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, przynależności i wartości, nigdy nie były zaspokojone w naszym życiu. Często nie czuliśmy, co to znaczy być kochanym, i nie mieliśmy okazji nauczyć się okazywania miłości. Zamiast tego rozwinęło się głębokie uczucie niepokoju, braku bezpieczeństwa, braku własnej wartości, czasem pogardy dla samego siebie. Błędy popełnione przez rodziców, którzy sami mieli sieroce serca i nie umieli wyrażać miłości, a także zranienia wywołane przez ludzi z otoczenia, spowodowały, że żyjemy w ciągłym strachu. Boimy się zaufać, boimy się odrzucenia, boimy się otworzyć serce, aby przyjąć miłość. Obawiamy się dać miłość, by nie być wykorzystanym. Kiedy nie potrafimy przyjmować miłości, nie potrafimy też bezwarunkowo kochać.</p>
<blockquote><p>Obawiamy się dać miłość, by nie zostać wykorzystanym.</p></blockquote>
<p>Choć większość rodziców nie rani dziecka celowo, sieroce serce dziecka odrzuca autorytet rodziców i chce wszystko robić niezależnie, na swój sposób. Rozczarowani i odrzuceni, zamykamy część naszego serca, aby nie dać się ponownie zranić. Wznosimy mur. Zostaje również utracona jakaś część zaufania podstawowego, a w efekcie następuje powielanie błędów, które popełniali nasi rodzice.</p>
<h4>Zranieni ranią innych</h4>
<p>Najczęściej spotykane skutki zranień to <strong>poczucie bezwartościowości (kompleks niższości), kompleks perfekcjonisty, nadwrażliwość i strach</strong>. Ludzie poranieni nie są zdolni do tego, aby być pełnymi bezwarunkowej miłości żonami czy mężami.</p>
<p><strong>Osoba o niskim poczuciu wartości</strong> usiłuje udowodnić, że jednak posiada jakąś wartość. Ma silną potrzebę wykazywania swojej racji w każdej sytuacji. We wszystkim widzi źródło dowartościowania siebie. Taka osoba staje się skrajnie egocentryczna. Niekoniecznie musi to oznaczać egoizm, czasem jest to złe traktowanie siebie. Czasami osoby takie wychwalają się, manipulując innymi, aby ci potwierdzali ich wartość. Ludzie tacy nie mogą kochać innych prawdziwą bezwarunkową miłością, jeśli stale potrzebują udowadniać sobie swoją wartość. Pozornie wydaje się, że kochają innych – w istocie jednak posługują się innymi, aby przekonać się, że są w porządku.</p>
<p><strong>Perfekcjonista</strong> zazwyczaj ma przewrażliwione sumienie, któremu towarzyszy poczucie winy i wielka ilość skrupułów. Jest bardzo wrażliwy na to, co mówią o nim inni. Ponieważ nie potrafi zaakceptować siebie, nie ma również pewności Bożej akceptacji. Wręcz przeciwnie, w jego wnętrzu rysuje się obraz Boga wymagającego, który – niezależnie od tego, jak bardzo człowiek się stara – nigdy nie jest nim usatysfakcjonowany. Ta postawa znajduje swoje odbicie również w małżeństwie. Perfekcjonista nie wierzy, że jest kochany bezwarunkowo, ponieważ doświadczenie podpowiada mu, że musi spełniać pewne warunki. Nie jest zadowolony z siebie, ale może to zostać przeniesione na niezadowolenie z partnera. Wobec niepowodzeń serce perfekcjonisty zwraca się często przeciwko „wyimaginowanemu Bogu”, który go nie akceptuje, co z kolei zamyka drogę do zmiany.</p>
<p><strong>Osoba nadwrażliwa</strong> często widzi to, czego inni ludzie nie dostrzegają, i ma skłonność do odczuwania tego, czego inni nie odczuwają. W małżeństwie osoba nadwrażliwa potrzebuje wiele aprobaty, choć właściwie nigdy nie będziemy w stanie zaspokoić jej potrzeb w sposób wystarczający. Osoba nadwrażliwa to taka, która kiedyś była głęboko zraniona, wyruszyła po miłość, ciepło i uznanie, ale zamiast tego doświadczyła czegoś przeciwnego i z tego powodu jej osobowość jest głęboko zraniona. Chcąc się zrewanżować, zachowuje się często jak osoba niewrażliwa i w sposób nieświadomy rani innych. Ukrywa swoje zranienia, przez co staje się szorstka i trudna we współżyciu. Często manipuluje innymi, używając do tego celu pieniędzy, seksu czy autorytetu.</p>
<p><strong>Osoba bojaźliwa</strong> boi się zaufać Bogu, dlatego rzadko osiąga wyznaczone cele. Tego typu osoby są niezdecydowane, pełne obaw przed niepowodzeniem, nigdy nie angażują się w coś, co w ich oczach jest ryzykowne, boją się dokonywać wyborów.</p>
<h4>Bóg ma rozwiązanie</h4>
<p>Uzdrowienie fałszywej opinii o samym sobie i o współmałżonku jest w rzeczywistości zależne od naszego wyboru. Nie mamy prawa poniżać kogoś, kogo Bóg tak bardzo umiłował, uhonorował, nazywając swoim dzieckiem, obdarzył wielką wartością, zaplanował, wybrał i powołał.</p>
<p><strong>Uzdrowienie jest procesem</strong>, ale dzięki Bożej łasce jest procesem przede wszystkim skutecznym. Miejscem uzdrowienia wszystkich zranionych osób jest krzyż. Na krzyżu Chrystus całkowicie utożsamił się z nami, z naszym niezasłużonym cierpieniem, jak również z karą, na którą zasłużyliśmy. Gdy patrzymy na krzyż, zaczynamy dostrzegać, jak głęboko Jezus Chrystus jest prawdą i wielką łaską daną nam przez Boga. Krzyż jest również prawdą o nas wszystkich – o nienawiści, zazdrości, pożądliwości, egoizmie – prawdą o życiu na tym świecie. Możemy być pewni, że Bóg nas rozumie, jest współczującym Uzdrowicielem, Arcykapłanem, głęboko dotkniętym naszą bezsilnością i uczuciem niemocy. Aby miało miejsce uzdrowienie, musi nastąpić:</p>
<p>1. Uznanie problemu,<br />
2. Konfrontacja z problemem,<br />
3. Analiza zaistniałego problemu,<br />
4. Przebaczenie współmałżonkowi i każdemu człowiekowi związanemu z sytuacjami będącymi powodem zranienia,<br />
5. Rezygnacja z jakiegokolwiek pragnienia zemsty,<br />
6. Poproszenie o przebaczenie Boga,<br />
7. Pozwolenie przebaczającej łasce Bożej na obmycie dręczonego winą serca,<br />
8. Powrót do właściwej relacji z Bogiem.</p>
<p>Ostatnim etapem uzdrowienia jest proces powrotu do właściwej relacji z Bogiem, utwierdzenie w przekonaniu, że Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, i nie musimy nakładać masek, nie musimy obawiać się wyrażania swoich uczuć. Kiedy przestajemy marnować energię na to, by stać się osobą doskonałą, a zaczniemy współpracować z Duchem Świętym na rzecz prawdziwego rozwoju, znajdziemy wolność w Jezusie Chrystusie. Będziemy uwolnieni od fałszywych nakazów i powinności, od potrzeby akceptacji ze strony innych ludzi. Zostaniemy wyzwoleni od poczucia potępienia związanego z przepaścią między tym, kim jesteśmy, a tym, kim powinniśmy być.</p>
<h4>Jak pomóc sobie nawzajem?</h4>
<p>Nadrzędnym celem musi być wprowadzenie Bożego pokoju i Bożej miłości do relacji małżeństwa. Małżonkowie powinni się nauczyć, jak wspierać się i chronić wzajemnie w procesie uzdrawiania relacji. Jeśli obydwoje zdecydują się poddać Bogu, to mury, które zbudowali w przeszłości, aby bronić siebie przed zranieniem, runą, a prawda zacznie wykonywać Bożą pracę.</p>
<p><strong>Jak małżeństwo może wspierać się wzajemnie w procesie uzdrawiania relacji?</strong></p>
<ul>
<li>Należy uświadomić sobie, w jaki sposób dawne negatywne przeżycia (brak akceptacji, poczucia bezpieczeństwa, poczucia przynależności i poczucia wartości) mogą wpływać na relację małżeńską.</li>
<li>Powinno się odrzucić wszelkie kłamstwa o samym sobie i przyjąć Bożą prawdę na swój temat, pilnować i wzmacniać się wzajemnie w budowaniu właściwego obrazu samych siebie.</li>
<li>Zachęcać się nawzajem do systematycznego studiowania Słowa, zbliżenia się do Boga i przyjęcia wiarą Jego obietnic.</li>
<li>Modlić się o siebie nawzajem.</li>
<li>Powinniśmy brać odpowiedzialność za własne błędy (nie usprawiedliwiać się, ale zastanowić, co można zrobić dobrego w konfliktowej sytuacji).</li>
<li>Nie wracać do wyznanych i przebaczonych win, ale stosować obficie prawo łaski. Stylem życia każdego z nas powinno być przebaczenie i łaska.</li>
<li>Wyrażać akceptację, podkreślać, jak wielki dar stanowicie dla siebie nawzajem.</li>
<li>Przyjmować Bożą (i wzajemną) korektę oraz odbierać Bożą łaskę we wskazanych przez Ducha Świętego dziedzinach.</li>
<li>Warto obdarować się nawzajem prezentami (niespodziankami), wyrażając w ten sposób miłość.</li>
<li>Warto werbalizować uczucia i przejść na głębszy poziom intymności we wzajemnej relacji.</li>
</ul>
<p>Małżeństwo jest szczególnym rodzajem relacji, w której możemy odczuwać bezpieczeństwo w intymności. Tu właśnie możemy doświadczać pełnię Bożej łaski, znajdując we współmałżonku akceptację i zrozumienie. W tych bezpiecznych warunkach można urzeczywistniać kolejne atrybuty miłości, opisane w 1 Liście do Koryntian 13:4-7, pamiętając, że Boża miłość nie opiera się ani na naszych uczynkach, ani na naszej miłości do Niego, ale na Bożej wierności. Ta zaś nigdy nie ustaje, a Jego miłosierdzie nigdy się nie kończy.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/zakladnicy-przeszlosci/">Zakładnicy przeszłości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/zakladnicy-przeszlosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Siedem zasad inwestowania</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/siedem-zasad-inwestowania/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/siedem-zasad-inwestowania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 13:49:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Mrotek]]></category>
		<category><![CDATA[Finanse]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1295</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mądre zarządzanie pieniędzmi W dzisiejszych czasach sprawa inwestowania jest bardzo różnie kojarzona. Często utożsamia się ją z „grą” na giełdzie, hazardem, ryzykiem, stratą pieniędzy. Ale także z emocjami, chciwością, oszukiwaniem i innymi mało pozytywnymi zjawiskami. A jeśliby spojrzeć na inwestowanie jako na część naszej chrześcijańskiej odpowiedzialności? W przypowieści o talentach (Mt 25:14-30) Jezus opisuje trzy [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/siedem-zasad-inwestowania/">Siedem zasad inwestowania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Mądre zarządzanie pieniędzmi</h2>
<p>W dzisiejszych czasach sprawa inwestowania jest bardzo różnie kojarzona. Często utożsamia się ją z „grą” na giełdzie, hazardem, ryzykiem, stratą pieniędzy. Ale także z emocjami, chciwością, oszukiwaniem i innymi mało pozytywnymi zjawiskami. A jeśliby spojrzeć na inwestowanie jako na część naszej chrześcijańskiej <a href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/wierne-inwestowanie/">odpowiedzialności</a>?</p>
<p>W przypowieści o talentach (Mt 25:14-30) Jezus opisuje trzy osoby, które otrzymały srebrne talenty w różnej ilości. Wtedy talent był środkiem płatniczym, tak jak dzisiaj pieniądze, natomiast w obiegu funkcjonowały dwa rodzaje talentów. Jeden stanowił około 30 kg srebra lub złota, drugi natomiast – talent królewski – około 60 kg srebra lub złota (według dzisiejszych cen złota jeden złoty talent królewski byłby wart 6 mln złotych).</p>
<p>Zadaniem każdej z osób było tak zainwestować otrzymane pieniądze, aby przyniosły zysk.&nbsp;W Biblii wyznacznikiem bogactwa było posiadanie złota, srebra, zwierząt, niewolników i dzieci. W dzisiejszych czasach istnieje o wiele więcej możliwości inwestowania. Czym są zasady biblijne dotyczące inwestowania?</p>
<h2>Siedem biblijnych zasad inwestowania</h2>
<p>Osobiście zgadzam się z definicją, że zasady mówią nam, co Bóg myśli na dany temat, a nie czego Bóg od nas oczekuje. Zasady są dla nas, abyśmy wykorzystali je w pełni dla naszego powodzenia i korzyści w biznesie i życiu prywatnym. Zatem, jakie <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dobre-zasady-prowadzenia-biznesu/">zasady</a> powinniśmy stosować w trakcie inwestowania, aby czynić to tak, jak pragnie Bóg?</p>
<h4>&nbsp;<strong>1. Unikaj zadłużania się</strong></h4>
<p>W dzisiejszym świecie korzystanie z kredytu jest reklamowanym stylem życia. Kupowanie na kredyt czy na raty staje się zjawiskiem wspieranym przez reklamy w różnych mediach. Biblia tymczasem nie zachęca do zaciągania kredytu. W Prz 20:16 napisane jest: <em>weź szatę tego, kto poręczył za obcego.</em></p>
<p>Zabezpieczeniem spłaty <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/kredyt-szansa-czy-zagrozenie/">kredytu</a> jest zazwyczaj osobisty majątek dłużnika. Biblia ostrzega przed sytuacją, w której wierzyciel może zabrać nam wszystko, co posiadamy, bo nie jesteśmy stanie spłacić długu. Jeżeli już korzystamy z kredytu, powinniśmy pamiętać o trzech rzeczach:</p>
<ul>
<li>Kredyt powinien być krótkoterminowy, na okres nie dłuższy niż 7 lat. W Starym Testamencie, wg V Mojż 15, wierzyciel był zobowiązany darować dłużnikowi dług po 7 latach. Praktyka dotycząca pożyczania pieniędzy bliźniemu była wyłącznie na kilka lat. Ponieważ nie wiemy, jaka będzie przyszłość, lepiej starać się spłacić nasz dług o wiele szybciej.</li>
<li>Jeżeli to możliwe, niech zabezpieczeniem kredytu będzie kupowana rzecz, a nie majątek osobisty czy też weksel.</li>
<li>Zadłużanie się powinno być wyjątkiem, nie regułą.</li>
</ul>
<h4>&nbsp;<strong>2. Dywersyfikacja – lokowanie kapitału w różnych miejscach</strong></h4>
<p>W Kzn 11:2 czytamy: <em>rozdaj część między siedmiu czy nawet ośmiu, bo nie wiesz, co może się przydarzyć na ziemi</em>. Biblia nie rekomenduje jednego typu inwestycji, choć najlepszy rachunek inwestycyjny to rachunek sumienia. Pieniądze można stracić na każdej inwestycji.</p>
<p>Zasada dywersyfikacji potocznie brzmi: „rozłóż jajka (pieniądze) do różnych koszyków”. Ostatnie lata pokazały, jak wiele <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/3-zasady-madrego-inwestowania/">różnych</a> inwestycji podlega wahaniom: ceny akcji, jednostki funduszy inwestycyjnych, nieruchomości, surowce, metale szlachetne itp. Kieruj się zasadą dywersyfikacji w każdej swojej inwestycji.</p>
<h4>&nbsp;<strong>3. Oceń ryzyko oraz stopę zwrotu</strong></h4>
<p>Biblia mówi: <em>Zamysły pilnego prowadzą do zysków, lecz każdy, kto w pośpiechu działa, ma tylko niedostatek</em> (Prz 21:5). Przy wyborze inwestycji liczy się nie tylko zysk, lecz także ryzyko, które mu towarzyszy. Każda inwestycja obarczona jest jakimś ryzykiem.</p>
<p>Bardzo często spotykam się w mojej pracy z tym, że swoje decyzje o inwestowaniu na rynku <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/10-dzialan-ktore-nie-zrujnuja-twojej-firmy/">kapitałowym</a> klienci opierają wyłącznie na wynikach historycznych. O wiele ważniejsze jest natomiast określenie swojego profilu inwestora, czyli akceptowanego poziomu ryzyka, zysku, wiedzy i poziomu wahań wartości w trakcie trwania inwestycji.</p>
<p>Doświadczeni inwestorzy rozważają różne scenariusze wydarzeń, także te, które nie są po ich myśli. Ważne dla nich jest określenie, na jakich warunkach mogą się wycofać z inwestycji lub zawartej umowy. Zachęcam, aby nie spieszyć się z podejmowaniem decyzji. Odroczenie jej w czasie pozwala zastosować następną zasadę.</p>
<blockquote><p>Jeżeli otrzymałeś od Boga dar przedsiębiorczości i pomnażania pieniędzy, to masz powody do ogromnej wdzięczności.</p></blockquote>
<h4>&nbsp;<strong>4. Bądź inteligentnym i mądrym inwestorem</strong></h4>
<p>W Prz 24:3 napisane jest: <em>dom buduje się mądrością, a umacnia się go roztropnością</em>, a w Prz 18:15 czytamy jeszcze: <em>Serce rozumne nabywa mądrości, a ucho mędrców szuka wiedzy</em>. Badania pokazują, że prawie wszystkie nasze decyzje są podejmowane pod wpływem emocji. Potrzeba tymczasem poświęcić pewien czas, aby zgromadzić jak najwięcej informacji.</p>
<p>Zadawaj dużo <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/kto-pyta-nie-bladzi/">pytań</a>, aby upewnić się, że masz pełną wiedzę o danej inwestycji. Jeżeli brakuje ci wiedzy, podejmij aktywne kroki, aby ją zdobyć. Po pierwsze, możesz kupić książki i poczytać na ten temat. Możesz pójść na szkolenie, na którym spotkasz więcej osób chcących zdobyć dodatkową wiedzę. Jest to również okazja do rozmów z uczestnikami oraz wykładowcą.</p>
<p>Jeżeli nie chcesz wysilić się na powyższe kroki lub brak ci czasu, znajdź eksperta, doradcę w danej dziedzinie i niech on pomoże ci podjąć decyzję. Jeśli to możliwe, szukaj osoby, która będzie reprezentowała podobne wartości do twoich, a przede wszystkim będzie miała na uwadze twoje cele i oczekiwania. Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości w sprawie danej inwestycji – jest to sygnał, że nie warto w nią wchodzić.</p>
<p>Zachęcam do modlitwy o mądrość w podejmowaniu decyzji w trakcie korzystania z podanych zasad, aby mieć właściwe rozeznanie.</p>
<h4>&nbsp;<strong>5. Określ swoją motywację</strong></h4>
<blockquote><p><em>A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami</em> (1Tm 6:9-10).</p></blockquote>
<p>Chciwość i pragnienie bogactwa jako główna motywacja i cel traktowane są w Biblii nagannie. Jeżeli pragnienie szybkiego zarobienia dużej ilości pieniędzy jest naszym nadrzędnym pragnieniem, często podejmujemy ryzykowne inwestycje, które mogą przynieść ogromne straty lub całkowitą utratę kapitału. Powiedzenie „Lepiej jeść małą łyżką niż chochlą” opisuje nastawienie do każdej inwestycji, która „nie może się nie udać”.</p>
<p>Dobrą motywacją w inwestowaniu jest ochrona kapitału przed inflacją, fundusz emerytalny, <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/osobiste-finanse-metoda-3d/">zabezpieczenie</a> finansowe rodziny i następnego pokolenia, założenie firmy bez zaciągania długu, uzyskanie wolności finansowej, aby być w stanie poświęcić czas rodzinie, rozwojowi Królestwa Bożego i pomaganiu innym.</p>
<p>Jeżeli otrzymałeś od Boga dar przedsiębiorczości i pomnażania pieniędzy, to masz powody do ogromnej wdzięczności. Pomyśl o tym, że apostołowie i Jezus także zaczynali w pewnym sensie jako przedsiębiorcy. Z wszelkimi darami wiąże się także odpowiedzialność, aby je mądrze wykorzystywać.</p>
<p>Odnoszący sukcesy przedsiębiorcy, tak kobiety, jak i mężczyźni, z pewnością w pakiecie otrzymali także dar dawania z tego, co otrzymali: <em>w obfitości, aby mogli hojnie łożyć na wszelką słuszną sprawę</em> (2Kor 9:6-11).</p>
<h4>&nbsp;<strong>6. Poszukuj rady</strong></h4>
<p>Posiadanie w swoim gronie wielu <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/kto-pyta-nie-bladzi/">doradców</a> jest bardzo istotną kwestią przy podejmowaniu decyzji finansowych w dzisiejszym świecie. W Prz 15:22 czytamy: <em>Gdzie nie ma narady, nie udają się zamysły; lecz gdzie jest wielu doradców, tam jest powodzenie.</em> Trudno jest osobiście ocenić wszystkie aspekty konkretnej inwestycji, nawet gdy w danej dziedzinie czujemy się specjalistami.</p>
<p>Szukaj osób, które posłużą ci radą, które same dobrze zajmują się własnymi pieniędzmi. Jeżeli natomiast nie chcesz szukać porady innych, przynajmniej poszerz swoją wiedzę i podejmij kroki opisane powyżej w punkcie czwartym.</p>
<h4>&nbsp;<strong>7. Zanim zainwestujesz, poświęć czas, aby poznać daną inwestycję</strong></h4>
<p><em>Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie najpierw i nie obliczy kosztów, czy ma na wykończenie?</em> (Łk 14:28). Zanim zainwestujesz, usiądź i przelicz swoje zasoby finansowe. Przeanalizuj całą inwestycję, abyś wiedział, co robić, i mógł określić ryzyko danego przedsięwzięcia.</p>
<p>Zauważyłem, że bardzo dużo ludzi nie czyta dokumentów, które podpisuje. Dziwne, prawda? Składają oni swój podpis, czyli pisemną deklarację np. na umowie kredytowej, umowie kupna nieruchomości lub inwestycji kapitałowej i nie poświęcają czasu na dokładne przeczytanie jej, przeanalizowanie i wyjaśnienie wątpliwości.</p>
<p>Inwestują pieniądze, których zarobienie zabrało im miesiące lub lata ich życia, a nie poświęcają kilku godzin, aby dokładnie przeczytać dokumenty. Dziwi mnie zaskoczenie ludzi, którzy dopiero po czasie dowiadują się o kosztach zapisanych w podpisanych przez nich dokumentach.</p>
<h2>W kierunku mądrego inwestowania</h2>
<p>Powyższe zasady to siedem biblijnych reguł dotyczących inwestowania. Są jak znaki drogowe, stojące przy drodze w kierunku dobrego <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/zima-2013/zycie-w-przestrzeni-wolnosci-finansowej/">pomnożenia</a>. Każdy z nas jest na tej drodze kierowcą pojazdu – od nas zależy, czy zastosujemy się do praw, które zapewnią nam bezpieczeństwo oraz pomyślne dotarcie do celu.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/siedem-zasad-inwestowania/">Siedem zasad inwestowania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/siedem-zasad-inwestowania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powrót do pierwszej miłości</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 13:28:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Olechnowicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1270</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tym jest pierwsza miłość. Wyznanie miłości Bogu przez współczesnego człowieka, np. w środkach masowego przekazu, z pewnością wywołałoby rozmaite reakcje: od zdziwienia, konsternacji, zażenowania w najlepszym wypadku, po wrogość i oburzenie w najgorszym. Można się przyznać do miłości do ludzi, zwierząt, komputerów, sportu, samochodów, polityki. Można kochać swoje hobby, choćby nie wiadomo jak dziwaczne. Każda [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/">Powrót do pierwszej miłości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tym jest pierwsza miłość.</p>
<p>Wyznanie miłości Bogu przez współczesnego człowieka, np. w środkach masowego przekazu, z pewnością wywołałoby rozmaite reakcje: od zdziwienia, konsternacji, zażenowania w najlepszym wypadku, po wrogość i oburzenie w najgorszym.</p>
<p>Można się przyznać do miłości do ludzi, zwierząt, komputerów, sportu, samochodów, polityki. Można kochać swoje hobby, choćby nie wiadomo jak dziwaczne. Każda z takich fascynacji jest wytłumaczalna i zrozumiała. Ale jedna wydaje się anachroniczna, niedorzeczna i wstydliwa – fascynacja Bogiem.</p>
<h4>Pierwsza miłość</h4>
<p>Mówiąc o miłości do Boga, nie mam na myśli miłości do dogmatów wiary, religijnych praktyk, kościelnych wspólnot, bohaterów wiary czy świętych. Mam na myśli miłość do osoby, i to bardzo konkretnej.</p>
<p>Nie chodzi także o miłość do &#8222;jakiegoś boga&#8221;, bliżej niezdefiniowanej istoty duchowej, bytu o wielu twarzach i imionach. Jest jeden Bóg, którego znamy jako Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, ale też Boga i Ojca Jezusa Chrystusa. To Bóg niezliczonej rzeszy wiernych naśladowców, którzy poprzez swoją miłość do Niego wywarli ogromny wpływ na historię świata.</p>
<p>Czy można kochać kogoś, kogo nie widzimy, nie słyszymy, kogo fizycznie nie możemy dotknąć? Tym bardziej kogoś, kogo nie rozumiemy, a jedyne uczucie, jakie nam towarzyszy względem tej nieznanej istoty, to strach? To prawda, trudno kochać kogoś, kogo nie znamy, kto pozostaje dla nas obcy, kto jawi się jako istota surowa i niedostępna. Dlatego musimy odkryć na nowo, jaki jest Bóg. Nie ten, którego maluje religijna tradycja, płytka teologia czy zlaicyzowana kultura.</p>
<blockquote><p>Największą potrzebą naszych czasów jest, moim zdaniem, zrekonstruowanie obrazu Boga jako dobrego Ojca</p></blockquote>
<h4>Dobry ojciec</h4>
<p>Największą potrzebą naszych czasów jest, moim zdaniem, zrekonstruowanie obrazu Boga jako dobrego Ojca. I nie jest to, jak mógłby ktoś mniemać, zadanie tylko dla teologów. Tego zadania muszą się podjąć zwykli ludzie, którzy są gotowi stać się naocznymi świadkami Bożej miłości. Tylko świadectwo odbiorcy tej miłości będzie miało w sobie siłę perswazji i moc, by pociągnąć do niej innych ludzi. Religijna agitacja, bez względu na to, jaka ideologia jej przyświeca, z natury rzeczy jest odpychająca, jeśli nie towarzyszy jej głębokie i pełne pokory doświadczenie Boga, który powiedział o sobie, że jest miłością.</p>
<p>Chrześcijaństwo odeszło od swojego pierwotnego wzorca i to w sensie najbardziej zasadniczym. To odstępstwo dotyczy zaniechania w praktyce dnia codziennego miłości do Boga i drugiego człowieka. Te dwa przykazania miłości leżą u podstaw chrześcijańskiego przesłania. Pan Jezus zapytany o największe przykazanie odpowiada: <em>Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej myśli swojej</em> (Mt 22:37). W chrześcijaństwie nie ma niczego ważniejszego niż kochać Boga. Z tego wywodzi się wszystko inne. Zaniedbanie tego przykazania prowadzi do zaniedbań w każdej innej dziedzinie naszego życia. Ponadto dobrze jest w tych słowach Jezusa dostrzec nie tylko przykazanie, ale również proroczą zapowiedź. Zarówno oryginał grecki, jak i wszystkie tłumaczenia nie używają tutaj trybu rozkazującego, ale wyrażają to przykazanie miłości w formie czasu przyszłego.</p>
<h4>Źródło miłości</h4>
<p>Słowa <em>Będziesz miłował…</em> przyjmuję więc nie tylko jako nakaz, ale również jako proroczą zapowiedź. Dlaczego jest to ważne? Dlatego, iż każdy z nas ma świadomość, jak niedoskonała jest nasza miłość do Boga. Jak dużo w niej niedojrzałości i jak bardzo jest utkana z ludzkich słabości. Musimy sobie zdać sprawę, że potrzebujemy Boga, by kochać Boga. Inaczej ugniemy się pod ciężarem tego wyzwania. Któż z nas jest w stanie kochać Boga sam z siebie, w dodatku <em>z całego serca, całej duszy i wszystkich myśli</em>? Czy zatem istnieje jakiś sposób na to, by temu sprostać? Widzę tylko jeden. Może się to stać tylko i wyłącznie wtedy, gdy uzmysłowimy sobie, jak bardzo Bóg nas kocha i w jak niewielkim stopniu, jeśli w ogóle, na tę miłość zasługujemy.</p>
<h4>Prawdziwy obraz</h4>
<p>Niebagatelne w tym procesie poznawczym jest też doświadczenie tej miłości na płaszczyźnie emocji. O takie pełne poznanie miłości modlił się właśnie apostoł Paweł słowami:<em> I o to modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie</em> (Flp 1:9). Czysto intelektualne przekonanie o Bożej miłości względem każdego z nas jest niezbędne, ale zupełnie niewystarczające. Potrzebujemy osobistego doświadczenia i objawienia, które pochodzi od Ducha Świętego.</p>
<p>Świadomość bezwarunkowej miłości Boga do człowieka dociera do nas bardzo powoli. Może się to wydać paradoksalne, ale jest w człowieku dużo wewnętrznych oporów, które nie pozwalają mu uznać prostej prawdy, że Bóg kocha nas miłością wieczną i niezmienną. Te opory są poniekąd zrozumiałe, gdyż żyjemy w bardzo niedoskonałym świecie, który wielokrotnie oferuje nam nieprawdziwy obraz miłości. Jeśli obraz miłości międzyludzkiej jest wypaczony, trudno oczekiwać, że wytworzymy prawdziwy obraz miłości Boga do człowieka. Paul Tournier, który przez ponad 50 lat prowadził w Genewie praktykę kliniczną jako psychiatra, napisał tak: „Od najdawniejszych czasów ludzie wymyślali sobie Boga, który obdarza ich uczuciem tylko wtedy, gdy są mu posłuszni, a który odmawia im miłości, gdy stają się winni. Obawa przed utratą miłości Boga – oto cały problem człowieka, oto cała psychologia. Nawet jeśli nie wierzymy w Boga, drżymy ze strachu przed utratą jego miłości”. Jeśli to prawda, świadomość miłości Boga do człowieka lub też jej brak staje się kwestią fundamentalną nie tylko dla naszego duchowego życia, ale także dla naszej psychiki.</p>
<h4>Nie stawia warunków</h4>
<p>Najbardziej klasycznym biblijnym przykładem ilustrującym bezwarunkową miłość Boga do człowieka, który w danym momencie w ogóle na nią nie zasługuje, jest historia Piotra wypierającego się Jezusa. Wspomnę kilka istotnych momentów tego zdarzenia. Jezus w proroczy sposób zapowiada zaparcie się Piotra, mówiąc:<em> Zanim kur zapieje, ty zaprzesz się mnie po trzykroć</em> (J 13:38). Ta zapowiedź wynikała z doskonałej znajomości ludzkiej natury. Słów Jezusa nie można interpretować inaczej niż jako ostrzeżenie Piotra przed konfrontacją z samym sobą, ze swoją słabością i niemocą. Piotrowi brakowało takiego poznania samego siebie. Był przekonany o swojej sile, niezłomności i wierności. Podstawą tej pewności siebie była subtelna forma pychy, w której nie pogodził się ze swoimi ludzkimi ograniczeniami i słabościami. Piotr był przekonany, że autentyczna gorliwość wystarczy, by oprzeć się pokusie grzechu, w tym przypadku wyparcia się relacji z Jezusem. Jeśli spróbujemy odczytać emocje, które towarzyszyły Jezusowi, gdy kierował te słowa do Piotra, to myślę, że przepełniony był miłością i miłosierdziem. Myślę, że Jezus modlił się, by po tym zdarzeniu Piotr nie zwątpił w Bożą miłość do niego i by przypadkiem nie doszedł do wniosku, że jest pełnym fałszu hipokrytą, niegodnym zaufania. Jezus zdawał się mówić: „Piotrze, nie jesteś w stanie mnie rozczarować, bo ja nie mam złudzeń co do ciebie. Wiem, że jesteś słabą istotą, jak każdy człowiek. Twoja prawdziwa siła i wartość wynikają z faktu, że bardzo kocham właśnie słabe i zagubione istoty. Możesz być silny tylko siłą mojej miłości do ciebie”.</p>
<h4>Eksplozja miłości</h4>
<p>Spotkanie Piotra i Jezusa po zmartwychwstaniu było świadectwem tej ogromnej, zupełnie niewytłumaczalnej z ludzkiego punktu widzenia miłości. Kiedy Piotr odpowiada na pytanie Jezusa, czy go kocha, mówiąc:<em> Tak, Panie! Ty wiesz, że cię miłuję</em> (J 21:15), nie słyszy od Jezusa żadnych wyrzutów ani oskarżenia, że Piotr – po tym, co zrobił – nie ma moralnego prawa dalej twierdzić, iż kocha Jezusa. Reakcja Jezusa musiała być dla Piotra szokująca. Piotr zdawał sobie doskonale sprawę, że zasłużył na odrzucenie, pogardę i bardzo cierpkie słowa, o całkowitej utracie zaufania nie wspominając. A oto spotyka go miłość i współczucie. Pan Jezus, zamiast stracić do niego zaufanie, zleca mu opiekę na swoją trzodą, mówiąc: <em>Paś owieczki moje</em>. To zdarzenie było absolutnie przełomowe w życiu Piotra i jest proroczą zapowiedzią i proroczym przesłaniem dla każdego człowieka. Nie ma większej eksplozji miłości niż ta, gdy świadomi swojej ułomności i słabości, bo zawiedliśmy kogoś, na kim nam zależy, zamiast odrzucenia i pogardy otrzymujemy miłość. Nie słyszymy kąśliwych uwag o tym, jacy jesteśmy słabi i mało spolegliwi, a spotykamy się z bezwarunkową akceptacją. Jestem przekonany, że Piotr doświadczył w tamtym momencie ogromnej wewnętrznej przemiany, która dała mu siłę do kochania innych taką samą miłością, jakiej sam doświadczył.</p>
<h4>Nasza reakcja</h4>
<p>Trudno jest kochać Boga, jeśli nie jesteśmy wewnętrznie przekonani o Jego absolutnej miłości do nas. Nasza miłość do Niego pojawia się w reakcji na Jego miłość. Ta kolejność jest ważna, ponieważ przekonanie, że potrafimy kochać sami z siebie, to idea fałszywa i zgubna. Tak jak nieprawdziwa i złudna byłaby wiara, że Ziemia poradzi sobie bez Słońca jako źródła światła i ciepła. Miłość nie bierze się znikąd. Ktoś nas nią obdarza. Dlatego nie widzę ważniejszego fundamentu dla funkcjonowania każdej wspólnoty, w tym narodowej. Na próżno w swojej pysze i niezależności będziemy chcieli zbudować coś trwałego z pominięciem Tego, który sam jest Miłością.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/">Powrót do pierwszej miłości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Potop – mit czy fakt</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/potop-mit-czy-fakt/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/potop-mit-czy-fakt/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 13:09:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Prończuk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1290</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy potop rzeczywiście miał miejsce? Czy zadawanie pytania o biblijny potop ma jakikolwiek sens? Nie wystarczy, że jestem dobrym człowiekiem? Czy rzeczywiście muszę rozważać realność biblijnych historii? Owszem, to ma znaczenie. Dla naszej wiary niezmiernie istotne jest, by odpowiedzieć sobie na pytanie: czy historie z Księgi Rodzaju traktujemy jako mit czy jako opis rzeczywistych wydarzeń? [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/potop-mit-czy-fakt/">Potop – mit czy fakt</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Czy potop rzeczywiście miał miejsce?</h3>
<p>Czy zadawanie pytania o biblijny potop ma jakikolwiek sens? Nie wystarczy, że jestem dobrym człowiekiem? Czy rzeczywiście muszę rozważać realność biblijnych historii? Owszem, to ma znaczenie.</p>
<p>Dla naszej wiary niezmiernie istotne jest, by odpowiedzieć sobie na pytanie: czy historie z Księgi Rodzaju traktujemy jako mit czy jako opis rzeczywistych wydarzeń?</p>
<p>Żyjemy według określonego światopoglądu. Co to znaczy? Jeżeli w coś wierzymy i mamy świadomość pozytywnych skutków danego zachowania, przyjmujemy jednocześnie określony styl funkcjonowania.</p>
<p>Dobrym przykładem może być higieniczny tryb życia. Nikt nie podważa faktu, iż odpowiednia dieta, uprawianie sportu oraz wypoczynek są dobre i prowadzą do pozytywnych rezultatów.</p>
<p>Analogicznie wygląda sprawa podejścia do historii biblijnych. Czy możemy wyciągać z nich wiążące dla naszego życia wnioski, jeśli przyjmiemy, że opisywane wydarzenia nigdy nie miały miejsca? A może powinniśmy jedynie wyciągać z nich nauki „moralne”?</p>
<h3>Autorytet Biblii</h3>
<p>Pismo Święte to nie mitologia. Zatem rozstrzygnięcie, czy mamy do czynienia z prawdziwą historią czy fikcją, okazuje się ogromnie istotne.</p>
<p>Ci z nas, którzy pamiętają bajkę dla dzieci pt. „Pszczółka Maja”, z pewnością znają Gucia, najlepszego przyjaciela Mai. Gucio często cytował różne przysłowia pszczół, których większość widzów nie traktowała zbyt poważnie. Ktokolwiek próbował wcielić je w życie, pewnie napotkał niejeden problem.</p>
<p>Nie braliśmy na poważnie tego, co mówił Gucio, ponieważ doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, że ani Gucio, ani jego przyjaciółka Maja nigdy nie istnieli. Ich wypowiedzi nie mogą być zatem wiążące, pomimo że czasami teoretycznie są zgodne z prawdą.</p>
<p>Musimy zadać sobie pytanie, czym jest dla nas Słowo Boże i gdzie je umieszczamy w naszym systemie wartości. Czy Biblia ma dla nas podobną wartość jak bajka o pszczółkach? Oczywiście dla większości z nas to porównanie jest absurdalne.</p>
<p>Zatem przyjmując, że Biblia ma dla nas wartość, możemy przyjąć dwie postawy wobec tekstu biblijnego: ortodoksyjną i liberalną. Na czym one polegają?</p>
<h3>Uwierzyć w potop?</h3>
<p>Wersja ortodoksyjna umieszcza Biblię jako nadrzędny autorytet, przez pryzmat którego powinniśmy oceniać i zmieniać nasze życie. W tym także nasze poglądy gospodarcze, polityczne i naukowe.</p>
<p>Postawa liberalna natomiast umieszcza Słowo Boże jako podrzędne nauce, polityce i kulturze. To skutkuje reinterpretacją znaczenia historii biblijnych. W ten sposób zostają podważane fundamentalne dla chrześcijaństwa doktryny: o stworzeniu świata przez Boga, o grzechu i jego konsekwencji&#8230; Oraz m.in. o historii potopu.</p>
<p>Z pewnością historia ta jest jednym z najbardziej zajmujących tematów w kontekście prawdziwości opisów biblijnych. Choć przeciętnemu czytelnikowi biblijny potop wydaje się „przesadzony”, z wielu powodów historia ta zasługuje na nasze zainteresowanie, a co za tym idzie, wiarę.</p>
<p>Zacznijmy od faktu, że potop opisano w wielu opowieściach &#8211; nie tylko w Biblii! Co ciekawe, niektóre źródła podają, że pośród różnych narodów świata istnieje ok. 500 przekazów o potopie lub ekstremalnej powodzi. Choć w wielu kulturach występują mity o potopie, biblijny opis przewyższa pozostałe szczegółowością i realnością.</p>
<h3>Biblijny opis Arki Noego</h3>
<p>Opis tych wydarzeń znajdujemy w 6. rozdziale Księgi Rodzaju, czyli pierwszej Księgi Mojżeszowej. Tekst opisuje genealogię głównego bohatera – Noego – i przedstawia czytelnikowi jego rodzinę. Wyraźnie zostaje nakreślona współczesna im sytuacja społeczna oraz stosunek Boga do tej sytuacji.</p>
<p>Ze względu na niegodziwość ludzi i panującą na ziemi degenerację Bóg postanawia zniszczyć efekty dotychczasowego rozwoju ziemi w celu jej odnowienia. Stwierdza, że jedynie Noe zasługuje na ratunek. Bóg przekazuje Noemu szczegółowe instrukcje dotyczące przyszłości i sposobu na ocalenie.</p>
<p>Autor tekstu podaje dokładne wymiary arki, opisuje sposób jej budowy, przedstawia konkretnych ludzi, którzy do niej wsiedli, oraz przytacza wiele szczegółów dotyczących zabranych zwierząt.</p>
<p>Podobnie rysuje się opis samego potopu. Tekst dokładnie tłumaczy, skąd brała się woda, jak długo trwało zalewanie i jak długo wznosiły się wody. Następnie także kiedy wody zaczęły opadać, kiedy można było wysiąść, a nawet gdzie osiadła arka.</p>
<p>Biblia opisuje nawet takie detale, jak fakt, że woda przykryła najwyższe góry na 14 łokci ponad ich szczyty.</p>
<h3>A inne źródła?</h3>
<p>Żadne inne opowiadanie o potopie nie jest tak precyzyjne. Żaden inny opis nie jest tak ściśle wkomponowany w chronologiczny ciąg przedstawianych wydarzeń. Pod względem skrupulatności opisów, które najczęściej stanowią potwierdzenie ich wiarygodności, Biblia wyróżnia się pośród innych tekstów religijnych.</p>
<p>Niemniej jednak wiele mitów wywodzących się z różnych kultur zawiera elementy spójne z biblijnym opisem. Mówią o zniszczeniu przez wodę, potopie spowodowanym przez Boga, znakach ostrzegawczych, uratowanych ludziach i zwierzętach na statku.</p>
<p><span style="font-size: inherit;">Mitologizując biblijny potop, podcinamy korzenie chrześcijaństwa i podważamy sens jego istnienia. Jako chrześcijanie wiemy, że również rzeczy przyszłe polegają na prawdziwości wydarzeń z czasów starotestamentowych &#8211; w tym historii potopu.</span></p>
<h3>Potop w kontekście przyjścia Mesjasza</h3>
<p>W Ewangelii Mateusza czytamy o powtórnym przyjściu Mesjasza:</p>
<p><em>A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego.</em> (Mt 24:37-39)</p>
<p>Jeśliby nie przyjąć potopu jako faktu, jak rozumieć te wersety? Czy możemy w ogóle oczekiwać powtórnego przyjścia bez uwierzenia najpierw w to, co miało miejsce wcześniej? Potop jest dowodem Bożej sprawiedliwości, której możemy się spodziewać, świadczy o wybawieniu sprawiedliwych i ukaraniu niesprawiedliwych:</p>
<p><em>Jeżeli staremu światu nie odpuścił, ale jako ósmego Noego, który ogłaszał sprawiedliwość, ustrzegł, gdy zesłał potop na świat bezbożnych.</em> (2 Piotra 2:5)</p>
<p>Bóg obiecał, że nigdy już nie zniszczy świata w wodnym kataklizmie. Te słowa także nie miałyby sensu, gdyby potopu nie było. Zawieram z wami przymierze, tak iż nigdy już nie zostanie zgładzona wodami potopu żadna istota żywa i już nigdy nie będzie potopu niszczącego ziemię. Po czym Bóg dodał:</p>
<p><em>A to jest znak przymierza, które ja zawieram z wami i każdą istotą żywą, jaka jest z wami, na wieczne czasy: Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną a ziemią.</em> (Ks. Rodzaju 9:11-13)</p>
<h3>Tęcza &#8211; symbol przymierza</h3>
<p>W powyższych wersetach jest mowa o Bożym przymierzu z ludźmi. Podważając owo przymierze, podalibyśmy w wątpliwość i inne. Na przykład, przymierze z Abrahamem, a co za tym idzie, podważylibyśmy wiarygodność Ewangelii.</p>
<p>Ewangelista Łukasz, podając rodowód Jezusa, wymienia wszystkich Jego przodków, od Adama, nie pomijając przy tym Noego. Wiemy zatem, że Noe musiał istnieć. Genealogie potwierdzają, że Jezus jest Mesjaszem.</p>
<p>Jeżeli jakikolwiek chrześcijanin wątpi w życie Noego, równocześnie dyskredytuje genealogię Jezusa. Przy takim światopoglądzie upada całe nauczanie Kościoła o Jezusie Mesjaszu.</p>
<p>O wodach potopu Biblia mówi również w kontekście chrztu: <em>Teraz również zgodnie z tym wzorem ratuje was ona we chrzcie nie przez obmycie brudu cielesnego, ale przez zwróconą do Boga prośbę o dobre sumienie dzięki zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa</em> (1 Piotra 3:21).</p>
<p>Autor powołuje się na potop jako pierwowzór konkretnego atrybutu chrztu. Słowo Boże, jak pisał apostoł Paweł do Tymoteusza, jest prawdą i jest pożyteczne do nauczania. Jeśliby Słowo Boże nie było prawdą, chrześcijaństwo nie różniłoby się niczym od jakiejkolwiek innej koncepcji religijnej.</p>
<h3>Potwierdzenie wodnej katastrofy</h3>
<p>Czy możemy empirycznie dowieść realności biblijnego potopu? Istnieje wiele argumentów potwierdzających wielką wodną katastrofę w dziejach świata; tutaj pragnę się skupić na jednym w szczególności. Opiszę wnioski, które płyną z wybuchu pewnego wulkanu.</p>
<p>Otóż 18 maja 1980 roku nastąpiła eksplozja wulkanu na górze Św. Heleny w stanie Waszyngton w USA. Erupcja miała siłę 400 megaton (20 tysięcy razy większą niż bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę). Góra straciła w tym dniu ok. 250 (według innych źródeł – nawet 400) metrów wysokości.</p>
<p>Wybuch zniszczył prawie tysiąc kilometrów kwadratowych lasu, a słup popiołu osiągnął 18 kilometrów. Kolejna erupcja w 1982 roku roztopiła śnieg zalegający na górze i spowodowała przetoczenie się olbrzymiej lawiny błota po stoku.</p>
<p>W wyniku tego zdarzenia w stanie Waszyngton powstała mniejsza wersja Wielkiego Kanionu, o długości 200 i wysokości 30 metrów; przepływa tam potok Toutle River. Seria tych geologicznych zjawisk wskazała na kilka istotnych dla badaczy tego tematu faktów.</p>
<p>Dowiodła między innymi, że:<br />
– formowanie się kanionów może następować błyskawicznie;<br />
– podobnie gwałtownie mogą formować się osady i powstawać skamieniałości;<br />
– w jeziorze poniżej góry Św. Heleny ułożenie zniszczonych i wyrwanych przez lawinę drzew jest dokładnie takie, jakie odnajdujemy w innych warstwach osadowych, liczących miliony lat.</p>
<h3>Budowa naszej Ziemi</h3>
<p>Drzewa układają się na dwa sposoby: poziomo lub pionowo (korzeniami do góry). Właśnie tak ułożone są skamieniałe drzewa, jakie odnajdujemy w różnych miejscach na ziemi.</p>
<p>Skamieniałe drzewa ułożone pionowo często przecinają kilkanaście warstw osadów. Między dolną a górną warstwą czas mierzony w ewolucyjnych latach nieraz wynosi kilkadziesiąt milionów. Skamieniałe drzewa nie powinny w ogóle przetrwać w tych miejscach, jeśliby nie brać pod uwagę wielkich i błyskawicznie zachodzących zjawisk naturalnych.</p>
<p>Ponadto, warstwy skamielin w różnych miejscach są przemieszane – ułożone w innej kolejności niż zakłada to standardowy model geologiczny. Co to znaczy? W naturalny sposób to zjawisko nie powinno w ogóle zaistnieć. Jej istnienie stanowi więc kolejne potwierdzenie wodnej katastrofy, która tłumaczy ich pochodzenie.</p>
<p>Wybuch wulkanu Św. Heleny jest według mnie prezentem od Boga dla chrześcijan, którzy zaufali Jego Słowu. Ten potężny przyrodniczy eksperyment empirycznie potwierdził dużą część teoretycznych mechanizmów przedstawianych przez biblijnych kreacjonistów.</p>
<h3>Boży Projekt</h3>
<p>Jestem pewien, że opierając się na tekście Słowa Bożego (=projekt), aniżeli na założeniach naturalistycznych (=przypadek), można o wiele skuteczniej rozwijać naukę. Mitologizując biblijny potop, podcinamy korzenie chrześcijaństwa i podważamy sens jego istnienia.</p>
<p>Żadne miejsce w Biblii nie uprawnia nas do innego niż literalne odczytywania historii. Wręcz przeciwnie. Bóg wyposażył nas w mocne przyrodnicze argumenty, które w dobitny sposób wskazują na wiarygodne dowody mówiące o wieku Ziemi nie przekraczającym 10 000 lat.</p>
<p>Łącząc obydwa te świadectwa – Słowa Bożego i przyrody wokół nas – nie mamy podstaw, by podważać historyczność biblijnego potopu.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/potop-mit-czy-fakt/">Potop – mit czy fakt</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/potop-mit-czy-fakt/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Abraham Heschel i lekcje dla chrześcijan</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/abraham-heschel-lekcje-dla-chrzescijan/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/abraham-heschel-lekcje-dla-chrzescijan/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 12:51:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<category><![CDATA[Chrześcijanie]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[Jerozolima]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1287</guid>

					<description><![CDATA[<p>Abraham Heschel i Martin Luther King Jr.&#160; 14 stycznia 1963 roku na Konferencji Chrześcijan i Żydów w Chicago spotkali się wielcy przywódcy dwóch różnych światów: Martin Luther King Jr. i Abraham Heschel. Pastor Martin Luther King Jr. od wielu lat był wiernym naśladowcą Jezusa oraz rzecznikiem pokoju w Jego imieniu. Abraham Heschel z kolei, żydowski [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/abraham-heschel-lekcje-dla-chrzescijan/">Abraham Heschel i lekcje dla chrześcijan</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<h3>Abraham Heschel i Martin Luther King Jr.&nbsp;</h3>



<p>14 stycznia 1963 roku na Konferencji Chrześcijan i Żydów w Chicago spotkali się wielcy przywódcy dwóch różnych światów: Martin Luther King Jr. i Abraham Heschel.</p>



<p>Pastor Martin Luther King Jr. od wielu lat był wiernym naśladowcą Jezusa oraz rzecznikiem pokoju w Jego imieniu. Abraham Heschel z kolei, żydowski teolog, był nauczycielem i działaczem społecznym. Co połączyło tych dwóch przywódców, by walczyć o lepsze jutro?</p>



<p>Obaj byli marzycielami, którzy głęboko wierzyli, że Bóg Stwórca czuwa nad światem i chce dobra dla ludzi, których stworzył. Chce także równości, szacunku i&nbsp;wzajemnej miłości. </p>



<h3>Od słów do czynów i modlitwy</h3>



<p>Gdy dwa lata później tych dwóch bohaterów uczestniczyło w marszu o prawa obywatelskie dla grup mniejszościowych, obaj odebrali ten akt jako wielkie wydarzenie duchowe. Heschel wypowiedział później pamiętne słowa, że ich nogi nie maszerowały, lecz się modliły. Bez użycia słów ich kroki były uwielbieniem dla jedynego Boga. </p>



<p>Tego dnia ci dwaj słudzy Boga, Żyd i Chrześcijanin, zdali sobie sprawę, że są braćmi. Obaj tęsknili do Boga. Głosili, że modlitwa jest więzią, a nie prośbą. Jeden i drugi nawoływali, by być odbiciem Bożej chwały tu na ziemi.</p>



<p>Abraham Heschel, urodzony w Warszawie, po studiach w Berlinie w czasie wojny znalazł schronienie w Anglii, a później w Stanach Zjednoczonych. Wykładał na uczelniach wyższych, zajmował Katedrę Żydowskiej Etyki i Mistyki. Jednak przez całe życie bardziej od studiowania tekstów interesowała go duchowość i relacja z Bogiem. </p>



<h3>Abraham Heschel jako autor</h3>



<p>Praca doktorska Abrahama Heschela, pt. <em>Prorocy</em>, została następnie rozszerzona i wydana w formie książkowej.  Ta opisuje dużo więcej niż kontekst historyczny życia i misje powierzone biblijnym prorokom. Skupia się także na ich psychice i relacji z Bogiem. </p>



<p>Heschel opisał swój proroczy obraz Boga, który mówi, że nasz Stwórca nie tylko przybliża się do człowieka fizycznie – objawiając mu się i mówiąc do niego. Ale przede wszystkim przybliża się psychoemocjonalnie, rozumiejąc ludzkie uczucia.</p>



<p>W najnowszej książce (ostatnio wydanej w Polsce) pt.<em> Szabat</em>, Heschel tłumaczy, że wiara mojżeszowa to religia czasu. Priorytetowe potraktowanie czasu jest niepopularne w naszej cywilizacji technicznej, która skupiona jest przede wszystkim na przekształcaniu i ujarzmianiu przestrzeni. Heschel odwołuje się do czasu stworzenia, kiedy Pan Bóg określił, że to, co jest święte, to nie miejsce czy rzecz, ale czas – dzień szabatu.</p>



<h3>Priorytet relacji z Bogiem</h3>



<p>Jednak najbardziej imponującą książką autora jest nieoceniona <em>Bóg szukający człowieka</em>. To dzieło jego życia. Rozdział po rozdziale możemy nie tylko poznawać fundamenty wiary starotestamentowej. Książka pokazuje, w jaki sposób myśl staje się wiarą, a wiara staje się sednem całego naszego jestestwa. </p>



<p>Biblia jest naszym najważniejszym połączeniem z niebiańskim Ojcem. Nigdy się nie zmienia, ale też nigdy nie powszednieje. Heschel zrozumiał, że Boże Słowo jest żywe. Tłumaczy, czym naprawdę jest Boża chwała, jak rozumieć bojaźń, czym jest objawienie i dlaczego często nie umiemy go opisać. </p>



<p>Autor konfrontuje także problem, jakim jest postawa neutralności. Dlatego tego pamiętnego roku Heschel stanął u boku Martina Luthera Kinga Jr. i opowiedział się po stronie sprawiedliwości. Zarówno w świecie fizycznym jak i duchowym nie ma czegoś takiego, jak &#8222;neutralność&#8221;. </p>



<p>Heschel wyjaśnia także, że neutralność jest przeszkodą w przeżywaniu Bożego objawienia. Nauczanie Heschela skupia się wokół jasno określonego celu: w życiu duchowym nie chodzi o zrozumienie jak największej ilości faktów. Ale o przeżycie świętych momentów z Bogiem.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/abraham-heschel-lekcje-dla-chrzescijan/">Abraham Heschel i lekcje dla chrześcijan</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/abraham-heschel-lekcje-dla-chrzescijan/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tata, który kocha swoje dziecko</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/tata-ktory-kocha-swoje-dziecko/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/tata-ktory-kocha-swoje-dziecko/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 12:39:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1284</guid>

					<description><![CDATA[<p>Każde dziecko powinno mieć pewność, że tata je bardzo kocha. Jeżeli twoje dziecko nie przyjmuje twoich dobrych rad i nie respektuje twojej dyscypliny, rozpocznij od zbadania swojego serca. Czy twój syn albo córka wiedzą, jak bardzo ich kochasz? Zadaj sobie poniższe pytania i proś Boga o poznanie prawdy: Jakie motywy kierują mną w relacji z [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/tata-ktory-kocha-swoje-dziecko/">Tata, który kocha swoje dziecko</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Każde dziecko powinno mieć pewność, że tata je bardzo kocha. Jeżeli twoje dziecko nie przyjmuje twoich dobrych rad i nie respektuje twojej dyscypliny, rozpocznij od zbadania swojego <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/kim-jestes-w-glebi-swojego-serca/">serca</a>. Czy twój syn albo córka wiedzą, jak bardzo ich kochasz? Zadaj sobie poniższe pytania i proś Boga o poznanie prawdy:</p>
<ul>
<li>Jakie motywy kierują mną w relacji z moimi dziećmi?</li>
<li>Jaka była moja relacja z moim ziemskim ojcem?</li>
<li>Czy jestem świadom ran ojca, jakie w sobie noszę?</li>
</ul>
<h2>Rana po ojcu</h2>
<p>Czym jest rana ojca? Praktycznie każdy człowiek od momentu upadku i wyjścia z raju nosi w sobie ranę ojca. Jest to ból spowodowany oddzieleniem od Boga Ojca w wyniku grzechu. To zranienie jest przekazywane każdemu pokoleniu poprzez <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/wplyw-ojca-na-zycie-corki/">brak ojca</a>&nbsp;lub ból zadany przez działanie niedoskonałego ojca, najczęściej we wczesnym dzieciństwie.</p>
<p>Po pierwsze, rana ojca powstaje na skutek poniżających słów, pod wpływem kar, które tak naprawdę były przemocą. Po drugie, na skutek niesprawiedliwego traktowania lub nieobecności ojca, kiedy tak bardzo był potrzebny.&nbsp;W przeszłości każdego z nas są zapisy wspaniałych rzeczy. Ale mogą być także zapisy złych rzeczy i traumatycznych przeżyć.</p>
<p>To zadziwiające, jak bardzo trudne przeżycia, np. dziadków z okresu wojny, mogą mieć stale obciążający wpływ nie tylko na nich samych, ale także na ich dzieci, a nawet wnuki. Ujawniają się pod postacią depresji, kumulowanego gniewu i rozgoryczenia. Wówczas nierozwiązane konflikty w rodzinach przenoszone są na następne <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/">pokolenia</a>.</p>
<p>Przeszłości nie można zatrzymać, nie można też do niej wrócić, by coś naprawić. Jeżeli są w niej rany, muszą zostać uleczone. A to dlatego, że niezagojone zaciążą na naszym dniu dzisiejszym i na przyszłości – nie tylko naszej, ale i naszych dzieci.</p>
<h2>Wpływ relacji z tatą</h2>
<p>Rany ojca sprawiają, że szukamy innego ojca w przywódcy, w osobie duchownego, w przyjacielu. A jeżeli ten „inny” nas zawiedzie, jeszcze bardziej go znienawidzimy. Czasami w tej nienawiści poniżamy sami siebie jako mężczyźni. Innymi słowy, przywykliśmy do życia w bólu i doskonale wiemy, co zrobić, żeby bolało. W innych sytuacjach ranimy kobiety, szczególnie żony i córki, za ból zadany przez kontrolującą matkę.</p>
<p>Tak naprawdę jest w tym ciągłe szukanie rewanżu za to, że tato się nie odezwał i nas nie obronił, kiedy wyrządzano nam krzywdę. W takich rodzinach, w których ojciec był bierny lub nieobecny, rolę przywódczą przejmowały kobiety. Robiły to głównie z troski, by zachować rodzinę i zabezpieczyć wszystkie jej potrzeby.</p>
<p>Mimo dobrych intencji zapobiegliwej żony i matki, bardzo często agresja u dzieci z powodu bierności ojca jest przeniesiona właśnie na silną i kontrolującą matkę. Milczący i bierny ojciec zawsze wzbudza w następnym pokoleniu agresję do biernych mężczyzn i zbyt aktywnych kobiet. Niestety, bardzo często konflikty z naszymi ojcami przenosimy na relacje z własnymi dziećmi. W efekcie złamane serce ojca rani serca jego dzieci.</p>
<h2>Kto może pomóc zranionemu mężczyźnie?</h2>
<p>Tylko objawienie miłości Boga Ojca na poziomie bardzo osobistym przynosi prawdziwe uleczenie tych ran. <em>Pan uzdrawia tych, których serce jest złamane, i zawiązuje ich rany</em> (Ps 147:3). Ale ten proces przebiega stopniowo.</p>
<p>Pierwszy etap to nazwanie po imieniu konkretnego zła. Między nami i obciążeniami przeszłości musi stanąć JEZUS, aby oddzielić nas od tego zła. Następnie, musimy przyjąć ducha synostwa.</p>
<blockquote><p><em>Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!</em> (Rz 8:15).</p></blockquote>
<p>Wejście w nową pozycję duchowego synostwa w stosunku do Boga Ojca zabiera lęk przed kolejnymi zranieniami. Czyli chodzi o stanie się prawdziwie Bożym dzieckiem. A to zabiera też obronną agresję. Daje nowe poczucie <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/autorytet-taty-akcji/">bezpieczeństwa</a> oraz poczucie wartości jako syna kochanego przez Ojca w niebie. Syna Ojca, który czeka na swoje dziecko zawsze z otwartymi ramionami.</p>
<h2>Tata, który kocha</h2>
<p>Dopiero wówczas można przeżyć prawdziwy cud radykalnej przemiany. Rana ojca dzięki bezwarunkowej miłości Boga Ojca zostaje w nas uleczona i zabliźniona. Od tego momentu nie będzie już niszczyła ani osobistego życia, ani relacji z własnymi dziećmi czy z innymi, np. współpracownikami.</p>
<p>Nie trzeba wtedy tej rany leczyć alkoholem, przykrywać agresją ani zastępczymi relacjami. I dzieje się wtedy kolejny cud. Mianowicie, mężczyzna sam jest w stanie zwrócić się do swojego ziemskiego ojca z pełnią przebaczenia, szacunku i błogosławieństwa.</p>
<p>Jeżeli cały czas osądzamy rodziców za to, jak zostaliśmy przez nich zranieni, to nie ma innej drogi powrotu. Jedynie w mocy Boga możemy im przebaczyć i pokutować za grzech osądzenia. Krzyż Jezusa Chrystusa musi stanąć pomiędzy twoim sercem a grzechem osądzenia rodziców, ojca lub matki.</p>
<h2>Pojednanie z rodzicami</h2>
<p>Często bywa tak, że z jednym z rodziców mamy bardzo dobry kontakt, silną więź. Natomiast z drugim rodzicem nie potrafimy się porozumieć. Nie potrafimy zbudować dobrej relacji. Wyrazem tego jest brak kontaktu wzrokowego, brak przytulenia, brak zaufania.</p>
<p>Pojednanie przychodzi tylko jako objawienie miłości Boga Ojca. W nim jest jest przebaczenie, pokuta i owoc Ducha Świętego. Nagle to, co w dzieciństwie było niemożliwe, staje się możliwe: przytulenie, uścisk, ciepłe spojrzenie w oczy, dobre słowa, które błogosławią. Bo Tata w Niebie nas kocha.</p>
<p>Bez przyjęcia ducha synostwa, Ducha Chrystusowego, nie będzie w nas ducha ojcostwa. Dopiero wtedy Bóg wzbudzi w tobie <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/odkryc-w-bogu-serce-taty/">ojcowskie serce.</a>&nbsp;I to nie tylko dla twoich własnych dzieci, ale i dla wielu współczesnych duchowych sierot. Wzbudzi w tobie takie serce, jakie było u apostoła Pawła w stosunku do Tymoteusza. Apostoł Paweł mówił o duchowym ojcostwie w przekazie duchowego dziedzictwa:</p>
<blockquote><p><em>Bo choćbyście mieli dziesięć tysięcy nauczycieli w Chrystusie, to jednak ojców macie niewielu; wszak ja was zrodziłem przez ewangelię w Chrystusie Jezusie</em> (1Kor 4:15).</p></blockquote>
<p>Tylko duch synostwa w nas rozpoznaje i przyjmuje miłość ojcowskiego serca. Duch synostwa w stosunku do Boga Ojca zmienia i następne pokolenie. Nagle rodzinie objawia się tata, który kocha swoje dzieci w sposób zdrowy i właściwy.</p>
<h2>Tata, który kocha więcej niż własne dzieci</h2>
<p>Tata, który kocha, woła o życie nie tylko swoich dzieci, ale i sierot pozbawionych duchowych ojców. Tak, jak robił to prorok Eliasz, który był ojcem dla swoich prorockich uczniów i dla dzieci wdów.</p>
<p>Bóg pragnie wzbudzić dzisiaj w tym pokoleniu i w każdym mężczyźnie wierzącym w Boga serce na wzór proroka Eliasza. Kiedy wdowa z Sarepty przyniosła do proroka Eliasza swojego martwego syna, Eliasz zawołał do Pana:</p>
<blockquote><p><em>Panie, Boże mój, przywróć, proszę, życie temu dziecku. I wysłuchał Pan prośby Eliasza, i wróciła dusza tego dziecka do niego, i ożyło. Eliasz wziął dziecię, zaniósł je […] i oddał je jego matce, mówiąc: Patrz, syn twój żyje. Wtedy rzekła kobieta do Eliasza: Teraz poznałam, że jesteś mężem Bożym i słowo Pana naprawdę jest w ustach twoich</em> (1Krl 17:21-24).</p></blockquote>
<p>Otrzymujemy dzisiaj od Boga nowy autorytet w modlitwie. To znaczy, że możemy wołać o życie duchowe dla swoich własnych, jak i innych, duchowo osieroconych dzieci. Uleczone serca ojców będą do głębi poruszone śmiercią duchową tego pokolenia i będą zwrócone ku sierotom, synom i córkom tego pokolenia.</p>
<p>Dana przez Boga moc i autorytet oraz gorliwa modlitwa na wzór Eliasza zrodzą w nich <a href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/czym-dysponujemy-jako-duchowi-ojcowie/">pokolenie</a> zapowiedziane przez proroka Joela.&nbsp;<em>A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia</em> (Jl 3:1).</p>
<h2>Nowe pokolenie ojców</h2>
<p>Bez serc wypełnionych pasją i wiarą do Boga Ojca na wzór proroka Eliasza to nie nastąpi. Dlatego Bóg zapowiedział, że pośle nam proroka Eliasza,<em> zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana</em> (Ml 3:23). To pokolenie potrzebuje ojcowskiego serca Boga, które będzie wyrażone przez serca duchowych ojców.</p>
<p>Pan Jezus pokazał je w historii opisanej w Ewangelii św. Marka 10:13-16. Zbawiciel dał nam instrukcje, jak podchodzić do dzieci. Jezus chciał przede wszystkim pokazać nam, co czyni ojcowskie serce Boga:</p>
<ul>
<li>Ojcowskie serce bierze w ramiona poprzez modlitwę wstawienną za następne pokolenie. To modlitwa rodząca duchowe dzieci.</li>
<li>Takie serce błogosławi oraz wytycza przyszłość poprzez prorocze rozpoznanie i ogłoszenie. Zawsze wskazuje na drogę wyjścia, daje pomoc i dobrą radę.</li>
<li>Ojcowskie serce nakłada ręce, udziela ochrony i autorytetu.</li>
<li>Cieszy się z sukcesów duchowych dzieci. Oraz pragnie, by duchowe dary łaski były rozpalone w nich ogniem Ducha Świętego.</li>
</ul>
<p>To może się jednak dziać tylko w relacjach w ciele Chrystusa, w <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/pokolenie-glodnych-boga/">Kościele</a>. W czasach ostatecznych Kościół powstanie pełen blasku, mocy, mądrości i chwały. Poza tym ciałem nie będzie przepływu mocy, miłości i samokontroli.</p>
<h2>By serca ojców zwrócone zostały w kierunku synów</h2>
<p>Apostoł Paweł pisał do Tymoteusza: <em>Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia przez włożenie rąk starszych</em> (1Tm 4:14). Otrzymałeś ochronę starszych i autorytet – przypominał mu. Zachęcał Tymoteusza do pielęgnowania i rozniecania ognia daru łaski, jaki otrzymał:</p>
<blockquote><p><em>Z tego powodu przypominam ci, abyś rozniecił na nowo dar łaski Bożej, którego udzieliłem ci przez włożenie rąk moich</em> (2Tm 1:6).</p></blockquote>
<p>Wejdźmy w to powołanie z wiarą. Niech Duch Boży spocznie na nas i wzbudzi w nas, mężczyznach, ojcowskie serca. Tata, który kocha, odpoczywa w radości i pokoju Ducha synostwa. Ponieważ tylko w tym miejscu rozpoczyna się prawdziwe namaszczenie do usługiwania pokoleniu bez ojców. Tak, by serca ojców zwrócone zostały w kierunku synów, a serca synów ku ojcom.</p>
<p>Niech Ojciec w niebie rozpali w nas ten ogień. I ten sam ogień niech płonie w naszych synach i córkach, aby serca pokoleń mogły być ku sobie zwrócone.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/tata-ktory-kocha-swoje-dziecko/">Tata, który kocha swoje dziecko</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rodzina/tata-ktory-kocha-swoje-dziecko/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wizja, która staje się faktem</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/www-czyli-wizja-wytrwalosc-wykonanie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/www-czyli-wizja-wytrwalosc-wykonanie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 12:21:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Dobry wpływ]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1267</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wizja zrodzona przez Boga w naszym sercu jest jak dobra mapa, która wskazuje nie tylko miejsce, do którego mamy dotrzeć, ale również przybliżony obraz tego miejsca. Co zatem musimy wziąć pod uwagę, aby darowana nam wizja znalazła się w fazie praktycznego wykonania? By była błogosławieństwem dla nas i dla innych? Od początku roku minęło już [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/www-czyli-wizja-wytrwalosc-wykonanie/">Wizja, która staje się faktem</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wizja zrodzona przez Boga w naszym sercu jest jak dobra mapa, która wskazuje nie tylko miejsce, do którego mamy dotrzeć, ale również przybliżony obraz tego miejsca. Co zatem musimy wziąć pod uwagę, aby darowana nam wizja znalazła się w fazie praktycznego wykonania? By była błogosławieństwem dla nas i dla innych?</p>
<p>Od początku roku minęło już kilka miesięcy. I zazwyczaj o tej porze wiele dobrych marzeń oraz postanowień noworocznych zostało już porzuconych, a nawet zapomnianych. Często na początku stycznia snujemy marzenia o wielu wspaniałych nowych projektach, planach i podejmujemy nowe postanowienia. Po pewnym czasie, kiedy powinny one już być rzeczywistością, niewiele z tych wizji pamiętamy i nic się nie zmienia.</p>
<p>Co sprawia, że pewne cenne pomysły przyjmują kształt realny, a inne, równie piękne i ciekawe, a nawet fascynujące, umierają, zanim tak naprawdę ożyją?</p>
<h3>Wizja ubrana w słowa</h3>
<p>Jestem osobą, która bardzo lubi zmiany. Cenię dobre, nowatorskie pomysły, ale jeszcze bardziej cieszy mnie, kiedy oglądam je w fazie realizacji. Spotykam wiele osób zniechęconych i sfrustrowanych swoim życiem. Czasami mają jeszcze jakieś marzenia, ale nie potrafią ich realizować.</p>
<p>Co można podpowiedzieć tym, którzy marzą o zmianach, lecz nie udaje im się ich dokonywać? Co można zrobić, aby coś w życiu zmieniło się na lepsze? Może dotyczyć to naszego życia rodzinnego, zawodowego, życia naszych wspólnot, kościoła, a nawet całego narodu. Bez względu na wymiar naszego oddziaływania, trzeba zawsze podjąć konkretne kroki, by przyniosło ono nowe efekty.</p>
<p>Na samym początku musi pojawić się nowa wizja, którą dobrze jest opisać słowami. Następnie, by mogła się ona zrodzić w realnym kształcie, trzeba zaplanować konkretne cele, których osiągnięcie jest konieczne, by wejść w fazę wykonania. Bez nich nie dojdziemy do zamierzonego miejsca.</p>
<p>Bóg bardzo wiele mówi w swoim Słowie o wykonaniu tego, co zostało usłyszane, wypowiedziane i postanowione. Pan Bóg daje sam siebie jako przykład w księdze Ezechiela:<em> I poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam</em> (Ks. Ezechiela 37:14). Bóg nie rzuca słów na wiatr. <em>Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem</em> (Ks. Izajasza 55:11).</p>
<h3>Ziarno zasadzone przez Boga</h3>
<p>Prawdziwa wizja, której znaczenie sięga wieczności, zostaje zrodzona w naszym sercu Słowem Bożym. To Słowo, dane nam i przyjęte przez nas wiarą, wykona wolę Boga w nas i poprzez nas – czyli stanie się to, z czym zostało ono do nas wysłane. Jest jak rozkaz do wykonania. Nie daje spokoju, wraca nawet po latach, jeśli zostało przez nas zignorowane czy porzucone.</p>
<p>Sprawia też, że bez wykonania tego Bożego polecenia czujemy się niekomfortowo. Pozostaje uczucie niespełnienia, smutku i często bliżej nieokreślonego braku.</p>
<p>Z drugiej strony, Boża obietnica przyjęta z wiarą gwarantuje powodzenie każdemu przedsięwzięciu pomimo przeszkód, jakie napotka na drodze realizacji. Zatem pierwsza kwestia dotyka zawsze naszego osobistego powołania, umiejętności słuchania Bożego głosu, wiary w Boże Słowo i postanowienia w sercu, by z odwagą stawiać praktyczne kroki.</p>
<p>Duch Święty oferuje pomoc w tym procesie, pragnie nas prowadzić jako najlepszy Doradca. Jego biuro doradcze jest otwarte 24 godziny na dobę. Możemy pytać o drogę nawet w środku nocy, gdy budzą nas niepokój czy wątpliwości.</p>
<h3>Ludzie, strategie i cele</h3>
<p>Znam wielu ludzi, którzy w jakimś strategicznym momencie nie podjęli tego ryzyka, by zaufać Bogu. Na przykład nie odważyli się zmienić pracy, przeprowadzić się w nowe miejsce czy rozpocząć nową służbę.</p>
<p>Chociaż otrzymali konkretne Boże Słowo Obietnicy, ze strachu przed nieznanym pozostali w starym miejscu. W efekcie, nie doświadczyli czegoś cennego, co Bóg dla nich przygotował. Dzisiaj są zgorzkniali, sfrustrowani, zagniewani na Boga i na tych, którzy zrobili to, o czym marzyli.</p>
<p>To bardzo ważne, by nie zabrakło nam odwagi, aby podjąć krok wiary. Strach w takich momentach jest narzędziem szatana, mającym powstrzymać nas przed tym najlepszym, co Bóg dla nas zaplanował.</p>
<p>Precyzyjne cele i konkretne działania są niezbędne do tego, by zrealizować wizję daną od Boga. Trzeba je dobrze określić, a także zaplanować i postanowić, w jaki sposób praktycznie możemy je wykonać. Bóg jest doskonałym strategiem. Zawsze precyzyjnie określa, co i jak oraz w jakim czasie należy zrobić.</p>
<h3>Wizja jako strategia</h3>
<p>Z naszej strony oczekuje przede wszystkim posłuszeństwa i dobrych decyzji. A także mądrej oceny, na jakim etapie realizacji danego projektu się znajdujemy.</p>
<p>Bardzo ważne jest, aby na każdym etapie czerpać radość z tego, co robimy, i cieszyć się wszystkim, co udaje się nam osiągnąć. Ta radość dodaje siły. Nie ma nic gorszego niż robić coś wbrew sobie lub coś, do czego zupełnie nie lgnie serce.</p>
<p>Wizja dana nam przez Boga jest zawsze połączona z pasją i porusza nasze serce. Wiąże się też z darami i talentami otrzymanymi od Boga, aby realizować dzieło. W całym procesie bardzo ważni są ludzie wokół nas. Ci, z którymi tę wizję zrealizujemy, i ci, którzy potrafią i chcą nas wspierać, zachęcać, uczyć.</p>
<h3>Pokonywanie przeszkód i trudności</h3>
<p>Trzeba przy tym pamiętać, że każde dobre dzieło ma swego przeciwnika. Tym bardziej, jeżeli naprawdę realizujemy Boże zlecenie, które zmienia rzeczywistość dla Bożej chwały. Wówczas przeciwnik zrobi wszystko, by nas do tego dzieła zniechęcić i przed nim powstrzymać.</p>
<p>Kiedy pojawiają się przeszkody, wiara w Słowo Obietnicy danej przez Boga jest dla nas wielkim skarbem. Ta wiara wzmacnia motywację, wzbudza nowe pomysły, jak pokonać czy ominąć przeszkody. Musimy również pamiętać, że inni ludzie zawsze chcą dołączyć do tych, którzy wiedzą, co robią i dlaczego to robią.</p>
<p>Projekty, w których powodzenie sam inicjator nie wierzy, szybko umierają. Dzieła prowadzone przez ludzi pełnych wiary, zapału i niegasnącego entuzjazmu nie tylko doprowadzane są do końca, lecz także pociągają tych, którzy chcą w nich mieć udział lub są powołani do tego, by je kontynuować.</p>
<p>Oczywiście zawsze znajdą się i tacy, którzy będą nas zniechęcać. Ich sposób myślenia nie będzie w stanie ogarnąć wizji danej nam od Boga. Poniekąd jest to oczywiste, ponieważ to nam, a nie im, Bóg dał tę wizję. Trzeba mieć tę świadomość. Dlatego musimy być odporni na brak zrozumienia u pewnych ludzi.</p>
<p>Wielkich rzeczy nie zdobywa się przy akceptacji tłumów. Potrzebna jest nam odporność na sceptycyzm innych, ich wąskie myślenie, a czasami po prostu lenistwo i niechęć do zmian. Opór innych nie może być dla nas usprawiedliwieniem porzucenia wizji. To nie „innym”, ale nam osobiście Bóg zleca konkretne zadania.</p>
<blockquote>
<p>Opór innych nie może być dla nas usprawiedliwieniem porzuceni wizji. To nie „innym” ale nam osobiście Bóg zleca konkretne zadania.</p>
</blockquote>
<h3>Wizja ma ojców i współpracowników</h3>
<p>W długoterminowych projektach liderom musi towarzyszyć umiejętność podsycania wizji, rozniecania świeżego ognia w nowych współpracownikach i odświeżania zapału w sercach tych, którzy z upływem czasu ulegają znużeniu. A co, jeżeli wypala się sam lider czy inicjator? Właśnie ze względu na takie sytuacje konieczne jest, aby każdy, bez wyjątku i bez względu na stanowisko, miał swojego mentora i ojca duchowego.</p>
<p>Ojciec duchowy to ktoś, kto nas kocha Bożą miłością, pragnie, abyśmy dobrze dokonali biegu i wierzy, że damy radę. Jest dumny z nas i z każdego kolejnego zwycięstwa na drodze do celu. Wierzy w zadanie, którego się podjęliśmy. Będzie nas zachęcać i wspierać w najbardziej krytycznych czy trudnych momentach.</p>
<p>Taka osoba będzie żywym przykładem ojcowskiego, pełnego miłości serca Boga, który zachęca, pociesza, instruuje i wypowiada słowa błogosławieństwa z wytyczonymi instrukcjami wykonawczymi.</p>
<h3>Instrukcje, aby spełniać marzenia</h3>
<p>Bardzo lubię ten zwrot – instrukcje wykonawcze – ponieważ wiem, że Pan Jezus nie jest zainteresowany naszymi gołosłownymi deklaracjami i obietnicami bez pokrycia, ale raczej wykonywaniem Jego słów i poleceń. On sam dał nam najlepszy przykład, kiedy tuż przed śmiercią modlił się do Ojca w niebie:</p>
<blockquote>
<p><em>Ja cię uwielbiłem na ziemi; dokonałem dzieła, które mi zleciłeś, abym je wykonał</em> (Ew. św. Jana 17:4).</p>
</blockquote>
<p>To jest też jeden z moich ulubionych cytatów biblijnych. Wiem, że Bóg Ojciec jest uwielbiony poprzez każde dobrze wykonane przez nas dzieło – zlecenie, które od Niego otrzymaliśmy.</p>
<p>Szkoda, że tak wiele Bożych zleceń zostało zignorowanych albo porzuconych w połowie drogi do celu. Szkoda nie tylko ze względu na tych, którzy z tych zadań zrezygnowali. Zarówno Kościół, jak i cały świat wyglądałby inaczej, gdyby Boże marzenia zostały przez nas dobrze wykonane.</p>
<h3>Wizja przekazywana z pokolenia w pokolenie</h3>
<p>Wiele dzieł nie musiałoby umrzeć wraz z odejściem wizjonera czy inicjatora całego przedsięwzięcia. Odejścia mogą być różne: nagła śmierć, porzucenie wizji, upadek moralny, wyczerpanie lub powołanie przez Boga do innego zadania.</p>
<p>Dobry lider z biegiem czasu ma wokół siebie synów i córki duchowe, którym może to dzieło przekazać. To ci, którzy często w nowy, twórczy sposób poprowadzą je dalej. John Paul Jackson powiedział: „Inspirujący liderzy to ci, którzy dochodzą do miejsc, o których marzyli. Ale nie dochodzą tam sami”. Dołączają do nich ci, którzy odkryli w nich<em> ojcowskie serce</em>.</p>
<p>I nie dotyczy to jedynie mężczyzn. Tak samo inspirującymi liderkami mogą być kobiety, które również na wzór apostoła Pawła rodzą córki i synów duchowych, by ci mogli kontynuować rozpoczęte dzieło. Prawdziwi mentorzy cieszą się, jeżeli ich podopieczni dochodzą dalej niż oni sami.</p>
<p>Dożycie takiego momentu jest wielką nagrodą dla lidera, ale też najlepszym sprawdzianem jego wiarygodności jako przywódcy. Trudno być (i nazywać się) liderem, jeżeli nikt za taką osobą nie podąża w praktyczny sposób. Nie mam na myśli naśladowania z powodów służbowych, ale wynikających z bliskich relacji, z pragnienia pójścia za dobrym przykładem. Jeśli taka relacja ma praktyczny wymiar, owocem tego jest wspólnie spędzany czas, możliwość pytania o radę.</p>
<p>Będąc dla innych rodzicem duchowym, będziemy mogli pomóc im snuć marzenia, zachęcać do realizacji wizji, a nawet wspólnie rozpoczynać realizację nowego marzenia. Lider o ojcowskim sercu wie, że każdy chce być zauważony i kochany. Potrzebuje troski i wzmocnienia, ale również docenienia tego, co już udało mu się osiągnąć.</p>
<h3>Po owocach poznacie ich&#8230;</h3>
<p>Dzisiaj cały świat fascynuje się natychmiastowymi efektami i krótkoterminowymi osiągnięciami. Wszystko musi być „instant”, tak jak kawa rozpuszczalna, zupy w proszku i fast food. Nawet w misyjnych i kościelnych projektach fascynacje przenoszone są na tak zwane „gwiazdy jednego sezonu” i spektakularne wydarzenia.</p>
<p>Warto jednak pamiętać, że nikt nie odwołał słów Pana Jezusa, który zwraca uwagę na trwałe owoce dla Bożego Królestwa i trwały owoc Ducha Świętego w każdym z nas: <em>Tak więc po owocach poznacie ich</em> (Ew. św. Mateusza 7:20). Tylko po owocach będziemy mogli w obecnych czasach odróżnić fałszywe dzieła, które spłoną w ogniu próby, od tych, które mają wymiar wieczności.</p>
<p>Odróżnić prawdziwych, Bożych liderów z ojcowskim, miłującym sercem od tych, którzy są skoncentrowani jedynie na własnych korzyściach i własnej karierze. Dlatego realizacje wielkich dzieł dla Bożego Królestwa Bóg rozciąga w czasie , mimo że sam mógłby dokonać ich w ułamku sekundy.</p>
<p>Zależy Mu jednak o wiele bardziej na przemianie naszego charakteru i umysłu, by stawić nas doskonałymi w Jezusie Chrystusie, niż na samych szybkich i spektakularnych efektach. Szuka owocu sprawiedliwości w każdym z nas i w każdym dziele budowania Bożego Królestwa tutaj na ziemi. Ale nade wszystko szuka trwałego owocu Ducha Świętego w nas.</p>
<p>Obok miłości, pokoju i radości szuka też, niemodnych już dzisiaj nawet w wielu kościołach: cierpliwości, łagodności, okazywania sobie nawzajem szacunku i wierności, także w stosunku do otrzymanej od Niego wizji.</p>


<figure></figure>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/www-czyli-wizja-wytrwalosc-wykonanie/">Wizja, która staje się faktem</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/www-czyli-wizja-wytrwalosc-wykonanie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
