<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2014/2 (lato) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/lato-2014/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Mar 2020 12:29:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Kto pogasił wszystkie światła?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/kto-pogasil-wszystkie-swiatla/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/kto-pogasil-wszystkie-swiatla/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 11:06:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Grzeszkowiak]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1702</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak to się dzieje, że twoje postanowienia wkrótce obracają się jedynie we wspomnienia? A przecież mają one pozostawić po sobie trwały ślad w postaci twoich skutecznych działań. Pomyśl nad tym przez chwilę. Sporządź listę. Ujawni ona te obszary, które są dla ciebie obecnie polem bitwy. Wkrótce mają szansę stać się pomnikiem zwycięstwa i punktem pozytywnego [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/kto-pogasil-wszystkie-swiatla/">Kto pogasił wszystkie światła?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jak to się dzieje, że twoje postanowienia wkrótce obracają się jedynie we wspomnienia? A przecież mają one pozostawić po sobie trwały ślad w postaci twoich skutecznych działań. Pomyśl nad tym przez chwilę. Sporządź listę. Ujawni ona te obszary, które są dla ciebie obecnie polem bitwy. Wkrótce mają szansę stać się pomnikiem zwycięstwa i punktem pozytywnego zwrotu w twoim życiu. Jak to może się stać?</p>
<p>Przede wszystkim bądź osobą, której doskwiera fakt, że im bliżej jesteś realizacji jakiegoś pomysłu, tym mniej odnajdujesz w sobie chęci i sił na jego wykonanie. Jeśli brak ogniwa łączącego pomysł z wykonaniem nie stanowi dla ciebie problemu, ten artykuł prawdopodobnie nie jest dla ciebie. Jeśli sporządziłeś już wspomnianą listę, zapewne znajdują się na niej imiona osób, które działają na ciebie demotywująco, oraz sytuacje, w których tracisz wiarę w powodzenie swoich działań. A może wymieniłeś także swoje własne wady, których szczerze nie znosisz i które winisz za swoje niepowodzenia?</p>
<h4>I co z tymi przeszkodami?</h4>
<p>Każdy z nas jest inny, a w zależności od tego, czy mamy ogólną skłonność do szukania winy w otoczeniu czy w sobie samych, nasze listy będą się od siebie różnić. Nieważne jednak, w czym upatrujemy przyczyny naszej niechęci do działania – takie podejście ma pewną podstępną i destrukcyjną cechę – sprawia, że stajemy się jeszcze bardziej bierni. Z kolei im bardziej bierni jesteśmy, tym bardziej nabieramy przeświadczenia, że nie warto być wytrwałym. Myślimy, że za to, iż nam się stale nie udaje, odpowiedzialni są inni ludzie, okoliczności, w których przyszło nam żyć, albo nierozerwalnie spojone z nami wady naszego charakteru. Mówimy wtedy: „Taki już jest ten świat; tacy są ludzie; taki już jestem; nie da się tego zmienić”. A skoro się nie da, nie warto robić czegokolwiek. Zwłaszcza gdy życie dostarcza nam przykładów, że próbowaliśmy czegoś dokonać i już kilka razy nam się nie udało. Krok po kroku tracimy nadzieję na zmianę, wiarę w powodzenie oraz motywację do dalszych działań.</p>
<h4>Z motywacją – wstajesz jeszcze raz!</h4>
<p>Pamiętam, jak moje dzieci uczyły się chodzić. Z ogromnym trudem, na słabych jeszcze niemowlęcych nóżkach, starały się utrzymywać równowagę, aby za chwilkę znów z rozmachem zrobić „bęc”. Działo się tak wiele razy, ale żadnemu z nich nie wpadło nawet do głowy, by po upadku nie spróbować ponownie! Ciąg prób stawiania niepewnych kroczków, upadków i podnoszenia się z ziemi powtarzał się nieprzerwanie, aż upadki przestały się zdarzać, a każdy następny krok stawał się pewniejszy i bardziej stabilny.</p>
<blockquote><p>Jeśli zmagamy się ze srogim wiatrem okoliczności, każdy krok we właściwym kierunku przybliża nas do zwycięstwa</p></blockquote>
<h4>Nie trać nadziei</h4>
<p>Uczymy nasze dzieci wielu rzeczy. Jednak mnóstwo razy to dzieci mogą stać się naszymi nauczycielami, jeśli tylko wystarczająco uważnie i z pokorą im się przyjrzymy. W tej konkretnej sytuacji z pewnością możemy się od nich nauczyć, że nie należy rezygnować po kilku niepowodzeniach. Nie należy tracić serca, gdy raz za razem w tych samych sprawach nie udaje nam się osiągnąć sukcesu, ponieważ prędzej czy później nadejdzie chwila, w której nasze kroki staną się wreszcie pewne i stabilne.</p>
<p>Przekonanie o naszej niezdolności do przekuwania postanowień w skuteczne działanie (niezależnie od tego, iloma przykładami i powodami uzasadniane) jest najzwyczajniej w świecie błędne! Trwamy w nim czasem tak mocno, że nie pozwalamy nikomu przekonać nas, że jest inaczej. To główny ideolog w otoczeniu Adolfa Hitlera, Joseph Goebbels, powiedział: „Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”. Nie dlatego, że nią jest. Dlatego, że powtarzane kłamstwo utrwala nasze błędne wzorce myślenia i zasłania nam oczy na prawdę. Jeśli więc wystarczająco często i długo samych siebie przekonujemy o swojej rzekomej niezdolności do powodzenia w danej dziedzinie – w końcu to kłamstwo tak mocno się w nas zakorzenia, że przyjmujemy je za prawdę.</p>
<h4>Wytrwałość dziecka</h4>
<p>W całej tej historii o wytrwałości dzieci w nauce samodzielnego chodzenia musimy wspomnieć jeszcze o czymś bardzo ważnym – o obecności rodzica. To mama i tata z całego serca wspierają małe dziecko w tej nauce. Pomagają wstać z podłogi, trzymają za rączkę. Tulą, gdy dziecko płacze z bólu po upadku, i całują każdy guz, który sobie nabiło. Nie mogą jednak wyręczyć dziecka w nauce chodzenia. To ono samo musi odnieść ostateczny sukces, przy ich wsparciu. Podobnie na naszej życiowej drodze nigdy nie wolno nam zapomnieć o obecności Rodzica, kochającego Boga Ojca. On jeszcze bardziej niż ziemski rodzic wspiera nas, tuli, podnosi i świętuje każdy, nawet najmniejszy nasz sukces. Trudności kształtują i wzmacniają nasz charakter. Bóg nie może za nas nauczyć się wytrwałości i skuteczności, zupełnie tak samo, jak ziemski rodzic nie może nauczyć się chodzić za swoje dziecko. To nasze własne zadanie, przy Bożym niezawodnym i często nadprzyrodzonym wsparciu. W Bogu ukryte jest wszystko, czego nam potrzeba do właściwego spojrzenia na siebie samych, otaczających nas ludzi oraz okoliczności, do wzmocnienia naszego charakteru oraz motywacji do działania, a także do odniesienia sukcesu.</p>
<h4>Nastawieni na przyszłość</h4>
<p>Nasza wspomniana na początku lista nadal pozostaje aktualna. Jasno pokazuje obszary zmagań w naszym życiu. Rzuca też światło na pola bitew, które często musimy toczyć jednocześnie, a nie kolejno – co wyczerpuje. Cała nasza siła do walki i mądrość do jej prowadzenia płyną od Tego, który przebywa w rzeczywistości nieograniczonej czasem. On jest przy tobie teraz i wie, jak się czujesz, przez co przechodzisz. On zna także twoją przeszłość, widział wszystkie twoje sukcesy, ale też policzył wszystkie twoje łzy. On towarzyszył ci, gdy było ci ciężko. Ale Bóg przebywa także w przyszłości, dlatego wie, dokąd cię poprowadzić, abyś zwyciężył. Odrzuć więc kłamstwa, które powtarzane w twoich myślach i sercu tysiąc razy stały się twoją „prawdą”. Kłamstwa mówiące, że gdyby nie twoje wady, złe okoliczności czy inni ludzie, miałbyś szansę na powodzenie. Tak, bywa, że <em>wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego</em>, ale – nie zapominajmy – <em>Pan wyzwala go ze<strong> wszystkich</strong></em> (Psalm 34:20, pogrubienie dodano). Często zmagamy się z naszymi wadami, niegodziwością ludzi i srogim wiatrem okoliczności, chłostającym naszą twarz. Jednak każdy krok we właściwym kierunku przybliża nas do zwycięstwa!</p>
<h4>Światło, które ujawni drogę wyjścia</h4>
<p>Jeśli zaś zrezygnujemy, nie wyrwiemy się z tego, w czym tkwimy dzisiaj. Jeśli pójdziemy w złym kierunku, będziemy oddalać się od zwycięstwa. Potrzebujemy jasnej oceny swojej sytuacji i wyraźnych wskazówek, co robić dalej. Paradoksalnie (w przeciwieństwie do tego, czego życie uczy nas od wielu lat), z Bogiem widzimy dokładniej, kiedy patrzymy w górę, nie w dół. Im wyraźniej dostrzegamy Boga i Jego zamysły, tym pewniej stąpamy po ziemi. Jeśli zamiast patrzeć na Niego, opuszczamy wzrok oraz drobiazgowo rozpamiętujemy swoje problemy i piętrzące się przed nami przeciwności, tracimy równowagę. Przypomnij sobie, ile razy tak właśnie było w twoim życiu. Biblia mówi tymczasem, żebyśmy nie tylko szli przez życie, ale byli jeszcze bardziej dynamiczni – abyśmy biegli! A biegnąc, abyśmy nie patrzyli pod nogi, ale w górę (co za absurd dla nieodrodzonej przez Boga ziemskiej logiki!). Mamy patrzeć w górę, na „Sprawcę i Dokończyciela wiary” (zob. List do Hebr. 12:1–2). Kiedy tracisz Jezusa z pola widzenia, wypadasz z torów. Przypomnij sobie Piotra chodzącego po rozszalałej sztormem wodzie. Robił to dopóty, dopóki w jego świadomości Jezus przesłaniał mu wszystko inne. Gdy tylko burza zajęła w jego myślach miejsce Jezusa, zaczął tonąć. Ale nawet wtedy Jezus był z nim, aby go wyciągnąć z tarapatów (zob. Ew. Mat. 14:27–33).</p>
<blockquote><p>Złe doświadczenia z przeszłości będą ciągnąć nas czasem za kostkę, jak kula u nogi, starając się powstrzymać nasz rozwój. Ale jeśli się im nie poddamy, wszystko zacznie się zmieniać</p></blockquote>
<h4>Rzeczywistość Nieba</h4>
<p>Nabycie nowych wzorców myślenia nie pojawia się jak światło po wciśnięciu włącznika. Dzieje się, gdy <em>przemieniamy się przez odnowienie umysłu</em> (List do Rzym. 12:2). To proces, który uczy nas żyć w zgodzie z rzeczywistością Nieba. Jest ona nadrzędna wobec burz i sztormów tego świata. Im szybciej zaczniemy zmieniać nasz sposób myślenia, tym lepiej dla nas samych. Złe doświadczenia z przeszłości będą ciągnąć nas czasem za kostkę, jak kula u nogi, starając się powstrzymać nasz rozwój. Ale jeśli się im nie poddamy, wszystko zacznie się zmieniać.</p>
<p>Apostoł Paweł opisał niesamowitą głębię i moc miłości Jezusa do nas. Wymienił wiele przeciwności, które nie są w stanie, jakakolwiek byłaby ich siła, odłączyć nas od Jego miłości. Żadna potęga nieprzyjacielska, żadne prześladowanie, głód czy groźby, ani teraźniejszość, ani nawet przyszłość nie potrafią tego dokonać (zob. List do Rzym. 8:35–39). Czy zauważyłeś jednak, że apostoł Paweł nie wymienia tu przeszłości? Dlaczego? Ponieważ jeśli pozwolisz złym rzeczom ze swojej przeszłości zadomowić się na trwałe w twoim umyśle i wywierać wpływ na twój sposób myślenia (postrzegania siebie samego, ludzi i świata), utworzona w ten sposób ciemna chmura jest w stanie przesłonić ci miłość Jezusa. Dlatego Jezus powiedział: <em>Żaden, który przyłoży rękę do pługa</em> (do działania w Bożej sprawie)<em> i ogląda się wstecz</em> (na swoją przeszłość), <em>nie nadaje się do Królestwa Bożego</em> (Ew. Łuk. 9:62). Czy dlatego, że taka osoba jest nieudacznikiem? Oczywiście, że nie! Dlatego, że nie można biec razem z Bogiem, kiedy się ma głowę odwróconą w przeciwną stronę!</p>
<h4>Zapal światło</h4>
<p>Gdy więc wydaje ci się, że twoje wysiłki do niczego nie prowadzą, i masz poczucie, że nie warto już się starać, odwróć głowę we właściwym kierunku. I nie tylko idź, ale biegnij w tę właśnie stronę. Możesz się czuć, jakby wokół ciebie ktoś pogasił wszystkie światła. Lecz zamiast się zżymać na sytuację, w której się znalazłeś, i tracić czas na szukanie odpowiedzi na pytanie, kto pogasił wszystkie światła, gdzie jest winny – po prostu zapal światło! Nie żyj listą czynników i ludzi odpowiedzialnych, twoim zdaniem, za twoje niepowodzenia. Patrz w górę, na Sprawcę i Dokończyciela twojej wiary. Wróć na właściwy tor, bo twoje zwycięstwo jest bliższe, niż myślisz.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/kto-pogasil-wszystkie-swiatla/">Kto pogasił wszystkie światła?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/kto-pogasil-wszystkie-swiatla/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Od zamiaru do wykonania</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/od-zamiaru-do-wykonania/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/od-zamiaru-do-wykonania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 10:37:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Bogowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1699</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po pierwsze: nie bój się marzyć Marzenia są z założenia wielkimi planami. Nikt przecież w naszych typowych, zwykłych okolicznościach nie marzy o tym, by rano zjeść śniadanie, a potem dotrzeć punktualnie do pracy. Marzymy o rzeczach, które dzisiaj pozostają poza naszym zasięgiem. Planujemy, malujemy w głowie wizję nowych wynalazków, które rozwiążą dotychczasowe problemy. Mamy różne [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/od-zamiaru-do-wykonania/">Od zamiaru do wykonania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Po pierwsze: nie bój się marzyć</h4>
<p>Marzenia są z założenia wielkimi planami. Nikt przecież w naszych typowych, zwykłych okolicznościach nie marzy o tym, by rano zjeść śniadanie, a potem dotrzeć punktualnie do pracy. Marzymy o rzeczach, które dzisiaj pozostają poza naszym zasięgiem. Planujemy, malujemy w głowie wizję nowych wynalazków, które rozwiążą dotychczasowe problemy. Mamy różne marzenia: o większym wpływie na ludzi, o awansie na najwyższe stanowiska, o tytułach naukowych, podróżach, sławie i wielu innych rzeczach. Bóg zaplanował dla nas wielkie rzeczy. To nie znaczy, że każdy z nas będzie sławny i bogaty. To plan, w którym przezwyciężymy nasze ograniczenia, będziemy służyć ludziom, czerpiąc z tego pasję i przyjemność. To ostatecznie chwała naszego Boga zaniesiona tam, gdzie być może jeszcze jej nie ma. Nie zakopuj ani nie oddawaj nikomu swoich marzeń. Jeśli ich jeszcze nie znasz, pytaj o nie Boga, który umieścił je w tobie. Proś, aby pokazał ci, jak najlepiej można je urzeczywistnić.</p>
<h4>Po drugie: weź się do roboty</h4>
<p>Być może nie wiesz, co i jak masz zrobić. Marzysz, ale pierwszy krok wydaje ci się zbyt trudny, a plan zagmatwany. Zacznij od modlitwy. Zobaczysz, jak okoliczności zmieniają się na twoją korzyść. Bóg pewne drzwi otwiera, inne zamyka. Jeśli działa to w moim życiu, zadziała także w twoim. Jeśli marzysz np. o podróżach, kup mapę. Studiuj przewodniki, szukaj informacji o miejscach, do których chcesz dotrzeć. Ucz się języków, przygotuj na wyprawę. Spełnianie marzeń to proces, a im dłużej on trwa, tym większa radość z osiągniętego celu. Pamiętaj, że droga na szczyt jest tak samo ekscytująca jak jego osiągnięcie.</p>
<blockquote><p>Podporządkuj swój czas celowi, który chcesz osiągnąć</p></blockquote>
<h4>Po trzecie: wyznaczaj sobie cele</h4>
<p>Jeśli chodzi o realizację marzenia, zaplanuj konkretnie swoją drogę na szczyt. Zdobycie go to twój ostateczny cel, po drodze jednak będziesz musiał zrealizować kilka, może kilkanaście mniejszych celów. Jeśli chcesz przebiec maraton, a ze sportem nie masz nic wspólnego, nie porwiesz się przecież od razu na pokonanie całej trasy. Przebiegnij najpierw pierwszy kilometr. Potem drugi i trzeci. Następnie osiągnij pierwszą godzinę, pierwsze dziesięć kilometrów. Przesuwaj powoli granicę swoich celów, aż będziesz gotów zmierzyć się z tym najważniejszym.</p>
<p>Zadaj sobie dwa pytania: „Jaki jest mój cel?” oraz „Co muszę zrobić, aby go osiągnąć?”. Czasem wystarczy usiąść i pomyśleć o drodze zamiast myśleć ciągle o celu. Trenerzy często mówią, że wizualizacja sukcesu pomaga w jego osiągnięciu. Myślę jednak, że najbardziej pomocna jest wiara w to, że z Bogiem możemy osiągnąć wszystko. Biblia mówi, że kiedy budujemy dom, musimy usiąść i wszystko dobrze zaplanować, ustalić budżet, czyli inaczej zobrazować i uściślić nasz projekt. Jeśli zaczniemy bez planu, nie tylko doświadczymy porażki, ale także staniemy się obiektem drwin.</p>
<h4>Po czwarte: przezwyciężaj porażki</h4>
<p>Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Nie ponosi porażek, nie przystępuje do działania. Porażki są nieodłącznym elementem sukcesu. Nikt nie wymaga od nas odniesienia zwycięstwa za pierwszym razem. Doskonale wiedzą to ci, którzy np. jeżdżą na desce snowboardowej czy nartach. Pierwszy sezon to więcej upadków niż przyjemności z jazdy. Drugi to już może kontrolowane upadki. W trzecim następuje wymarzony zjazd bez żadnego potknięcia, a każdy kolejny to już czysta radość. Nie pozwól, by pierwsze niepowodzenia zatrzymały cię w realizacji założonego celu. Traktuj je jako lekcję przybliżającą twój sukces.</p>
<blockquote><p>Jedną z najtrudniejszych decyzji, zaraz po tej o podjęciu jakiegoś działania, jest decyzja o zakończeniu czegoś, co nie przynosi efektów</p></blockquote>
<h4>Po piąte: zacznij od razu</h4>
<p>Czasem tak bardzo boimy się coś rozpocząć, że sparaliżowani strachem przekładamy początek naszego działania w daleką przyszłość: „Zrobię to, gdy: znajdę partnera / wezmę ślub / otrzymam awans / odchowam dzieci / przejdę na emeryturę” – niepotrzebne skreślić. To twoje marzenia. Ale to także twoje wymówki. Jeśli naprawdę czegoś chcesz, będziesz gotów poświęcić swój czas i środki na osiągnięcie tego. Jeśli nie, może warto poszukać innej drogi i osiągnąć cel, który faktycznie wart jest wyrzeczeń?</p>
<h4>Po szóste: nie trać czasu</h4>
<p>Skup się na realizacji celu. Nie rób kilku rzeczy w tym samym czasie. Multitasking, czyli wielozadaniowość, zostaw swojemu smartfonowi. Skup się na zadaniu. Nie rozpraszaj się rzeczami niepotrzebnymi. Jedną z najtrudniejszych decyzji, zaraz po tej o podjęciu jakiegoś działania, jest decyzja o zakończeniu czegoś, co nie przynosi efektów. Myślałeś, że dyskusyjny klub filmowy poszerzy twoje horyzonty, a czujesz się tam jak na nudnym zebraniu? Chodzisz tylko dlatego, że komuś obiecałeś? Nie marnuj cennych godzin, zaangażuj się w to, co przyniesie efekt i da ci satysfakcję. Sporo cennego czasu tracimy także przez internet. Portale społecznościowe, strony ze zdjęciami kotów i śmieszne filmiki to plaga naszych czasów. Nie jestem przeciwnikiem sieci – jest w niej też wiele bardzo wartościowych treści, np. na blogach czy vlogach. Dziś, gdy nie musimy iść do biblioteki, by znaleźć potrzebne informacje, ponieważ wszystko jest dostępne na ekranie domowego komputera, warto korzystać z tego narzędzia. Podporządkuj jednak swój czas celowi, który chcesz osiągnąć. Nagle się okaże, że jest to prostsze, niż myślałeś. A twoje kolejne marzenie będzie jeszcze większe!</p>
<h4>Po siódme: nie słuchaj „mądrych” rad</h4>
<p>Pamiętasz historię Noego, który budował statek i ostrzegał ludzi przed potopem, gdy jeszcze na ziemi nie było deszczu? Wielu jego znajomych „popijało nieopodal piwko pod sklepem” i drwiło z niego. Noe jednak był wierny Bogu i wiedział, czego Bóg od niego oczekuje. Dzięki temu uratował siebie, swoją rodzinę i zwierzęta, które zgromadził w arce. Czy słuchasz głosów ludzi, którzy nie mają nic lepszego do roboty niż krytykować wszystko i wszystkich? Takie rady nikogo jeszcze nie doprowadziły do zwycięstwa, nie sądzę zatem, że będziesz pierwszy.</p>
<blockquote><p>Otaczaj się ludźmi mądrymi i doświadczonymi. Pamiętaj, że sukces jest tam, gdzie wielu mądrych doradców</p></blockquote>
<h4>Po ósme: słuchaj mądrych rad</h4>
<p>W każdej pasji czy hobby istnieją autorytety. Prawdopodobnie nie jesteś pierwszym człowiekiem w historii, który próbuje osiągnąć zamierzony cel. Poszukaj i posłuchaj ludzi, którzy już na długo przed tobą szli obraną przez ciebie drogą. Mogą oni dać ci bezcenne wskazówki, dzięki którym nie powielisz ich błędów. Otaczaj się ludźmi mądrymi i doświadczonymi. Pamiętaj, że sukces jest tam, gdzie wielu mądrych doradców (zob. Przyp. Sal. 15:22).</p>
<h4>Po dziewiąte: zbierz odpowiedni zespół</h4>
<p>Być może są wokół ciebie ludzie o podobnych zainteresowaniach, zakręceni na tym samym punkcie? Zbudowanie mocnego zespołu to już połowa sukcesu. Znajdź ludzi, którzy będą gotowi pójść razem z tobą, w tym samym kierunku. Zaprzyjaźnij się z nimi, podziel swoim doświadczeniem, zachęć do dalszej drogi. Będziesz mógł wtedy liczyć na to samo z ich strony. Sukces ma to do siebie, że mnoży się, gdy się go dzieli z innymi. Król Salomon napisał, że łatwiej jest dwom niż jednemu, a <em>sznur potrójny nie tak szybko się zerwie</em> (Kazn. Sal. 4:12b). Pamiętaj, że Bóg także postawi na twojej drodze ludzi, którzy będą ci pomocą i wsparciem.</p>
<h4>Po dziesiąte: sprawiaj Bogu radość</h4>
<p>Niech każdy krok, każdy mały cel, każdy dzień i plan będą radością nie tylko dla ciebie. Dziel swoją pasję z Bogiem, opowiadaj Mu o swoich planach, ekscytuj się przed Nim tym, co do tej pory pozwolił ci osiągnąć. To od Boga pochodzi pasja, to On jest źródłem radości. Jeśli zaprosisz Go do tej wspólnej podróży, będzie ona o wiele bardziej fascynująca. Będzie też dużo bezpieczniejsza, gdy będziesz mieć Go po swojej stronie. Bóg jest dobrym Ojcem. Chce dla nas tego, co najlepsze. Chce widzieć, jak osiągamy szczyty, i chce być z nas dumny. Ostatecznie to Jemu podziękujesz za osiągnięty cel, za siłę i wytrwałość. To On odbierze należną chwałę, a ty będziesz mógł marzyć i spełniać się w następnych przedsięwzięciach. Pamiętaj o biblijnej obietnicy: <em>Powierz Panu drogę swoją, [&#8230;] a On wszystko dobrze uczyni</em> (Psalm 37:5).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/od-zamiaru-do-wykonania/">Od zamiaru do wykonania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/od-zamiaru-do-wykonania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Życie na rozpędzonej bieżni</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/zycie-na-rozpedzonej-biezni/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/zycie-na-rozpedzonej-biezni/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 09:40:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Marta Balon]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1695</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lista z zadaniami do wykonania wydaje się nigdy nie kończyć. Brakuje nam czasu na najważniejsze sprawy, tkwimy w pułapce nieprzerwanej aktywności. Stajemy się sfrustrowani i zmęczeni. Nasze życie obfituje w napięcia, konfliktowe sytuacje oraz terminy, których trzeba dotrzymać. W obliczu tego wszystkiego marzenie o osiągnięciu stanu równowagi i pokoju zaczyna być utopią, tak samo nierealną [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/zycie-na-rozpedzonej-biezni/">Życie na rozpędzonej bieżni</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Lista z zadaniami do wykonania wydaje się nigdy nie kończyć. Brakuje nam czasu na najważniejsze sprawy, tkwimy w pułapce nieprzerwanej aktywności. Stajemy się sfrustrowani i zmęczeni. Nasze życie obfituje w napięcia, konfliktowe sytuacje oraz terminy, których trzeba dotrzymać. W obliczu tego wszystkiego marzenie o osiągnięciu stanu równowagi i pokoju zaczyna być utopią, tak samo nierealną jak wyprawa na Księżyc. Można o Księżycu pomarzyć, ale wszyscy wiedzą, że tylko jednostki postawią na nim swoją nogę. „Zwykli śmiertelnicy” muszą zadowolić się oglądaniem zdjęć dumnych astronautów, którym się to udało.</p>
<blockquote><p>Warto nadawać poszczególnym sprawom odpowiedni priorytet i zajmować się jedną rzeczą naraz</p></blockquote>
<h4>Stres wobec oczekiwań</h4>
<p>Około dwóch lat temu zmagałam się z ogromnym napięciem i brakiem pokoju. Czułam, że każda dziedzina mojego życia została zaatakowana niewytłumaczalnym stresem. Każde zadanie mnie przerastało. Ciągle miałam wrażenie, że z niczym nie mogę zdążyć na czas. Co gorsza, pojawiły się również objawy somatyczne: bezsenność i bóle żołądka. Każdego dnia doświadczałam wewnętrznego niepokoju, nie potrafiłam w żaden sposób odpocząć. Nawet kiedy byłam na urlopie, w umyśle toczyłam nieustanne batalie. Czułam się zmęczona i zniechęcona. Stresowałam się także oczekiwaniami ludzi, tymi realnymi i tymi całkowicie wyimaginowanymi.</p>
<h4>Własne dzieła, własne siły</h4>
<p>Pewnego dnia, po wielu tygodniach zmagań, poczułam, że już dłużej tego nie zniosę. Miałam ochotę wyjechać na bezludną wyspę, uciec od wszystkiego, co wiązało się z jakimkolwiek wysiłkiem. Bezradna, stanęłam przed moim Niebiańskim Ojcem. Oczywiście wcześniej również próbowałam z Nim na ten temat rozmawiać. Jednak za każdym razem znów wpadałam w pułapkę niepokoju. Poczułam, że dotarłam do kresu swojej wytrzymałości i desperacko potrzebuję pomocy. Od tamtej pory Bóg zaczął mnie uczyć wchodzenia w Jego pokój, poczucie bezpieczeństwa i miejsce odpocznienia. Przemówił do mnie poprzez wersety z Listu do Hebrajczyków, m.in.: <em>A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia jego, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu niewiary</em> (List do Hebr. 3:18–19).<em> A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich</em> (List do Hebr. 4:9–10). Poruszyło mnie stwierdzenie, że Boży lud nie doświadczył odpocznienia z powodu niewiary. Zrozumiałam, że często jest mi bardzo trudno znaleźć prawdziwy pokój i odpocząć, ponieważ nie ufam Bogu i nie wierzę, że On nad wszystkim czuwa, abym nie musiała sama danej sytuacji kontrolować. Moją rolą jest zrobić wszystko, co do mnie należy, a resztę powierzyć Jemu. Zdałam sobie również sprawę z tego, że osoba, która weszła w prawdziwe miejsce odpocznienia w Bogu, odpoczęła od swoich własnych dzieł – czyli pokonywania wyzwań życia własnymi siłami. Żałowałam swojej postawy i w pokorze prosiłam Boga, żeby pomógł mi chodzić w Jego pokoju.</p>
<blockquote><p>Jezus odpoczywał od własnych dzieł i koncentrował się jedynie na tym, co słyszał od Boga</p></blockquote>
<h4>W rozproszeniu albo&#8230; mądrze</h4>
<p>Bóg zaczął zwracać mi uwagę na różne mechanizmy i wzorce, które pojawiały się w moim umyśle i sprawiały, że czułam się obciążona oraz pozbawiona energii. Kiedy próbowałam skoncentrować się na jakimś zadaniu, zaczynały mnie rozpraszać rozmaite inne rzeczy. Wydawało mi się, że muszę natychmiast zareagować na nowy bodziec, np. na e-mail z prośbą o coś. Powodowało to zmęczenie i frustrację. Nie potrafiłam nadawać poszczególnym sprawom odpowiedniego priorytetu. Bóg zaczął udzielać mi praktycznych wskazówek, jak sobie z tym radzić. Zauważyłam, że kiedy wykonuję jakieś zadanie, a myślami zaczynam wybiegać ku kolejnemu, zniechęcam się dużą ilością rzeczy do załatwienia i wysysa to ze mnie wszelki zapał. Postanowiłam więc zajmować się jedną rzeczą naraz i proszę Boga o mądrość w jej wykonaniu.</p>
<h4>Gdzie umysł zmierza, tam trafia</h4>
<p>Bóg przypomniał mi następujące słowa: <em>Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie. Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały</em> (List do Filip. 4:6–8). Bardzo często koncentrujemy się jedynie na wersetach szóstym i siódmym, ale zupełnie zapominamy o ósmym! Modlimy się i powierzamy nasze prośby Bogu, oczekując, że Boży pokój będzie strzegł naszego serca oraz umysłu. Być może przez jakiś czas rzeczywiście tego doświadczamy. Jednak później odkrywamy, że nasze serce i myśli znów wypełniają obawy oraz zamieszanie. W wersecie ósmym znajduje się klucz: Naszą rolą jest myślenie tylko o tym, co prawdziwe, czyste, sprawiedliwe&#8230; Każdą inną myśl powinniśmy natychmiast poddawać Bogu i w Jego mocy odrzucać zamiast przeprowadzać jej wnikliwą analizę. Uświadomiłam sobie, jak często mój umysł był wypełniony negatywnymi myślami, a ja się na to godziłam! Nic dziwnego, że Boży pokój był we mnie niszczony i zastępowany zamieszaniem. Pan Bóg pokazał mi, że moim zadaniem jest dbać o swoje myśli i nie dopuszczać do rozwoju negatywnych scenariuszy.</p>
<h4>Święty (s)pokój?</h4>
<p>Na ten właśnie temat Pan Jezus wypowiedział bardzo interesujące słowa: <em>To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat</em> (Ew. Jana 16:33). <em>Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka</em> (Ew. Jana 14:27). Pan Jezus mówi nam, że na świecie będziemy doświadczać problemów oraz cierpienia i powinniśmy się z tym pogodzić. Celem tej wiadomości nie jest jednak doprowadzenie nas do miejsca zniechęcenia i rezygnacji, ponieważ Chrystus zwyciężył świat i my również możemy stać się zwycięzcami w Nim.</p>
<p>Istotną kwestią jest też zrozumienie, czym jest pokój, który Bóg pragnie nam dać. Jest on bowiem czymś zupełnie odmiennym od tego, co oferuje nam świat. Boże zrozumienie pokoju niestety często odbiega od naszego sposobu myślenia. Jest to pokój (z hebr.) szalom, który dosłownie oznacza „stan całkowitego zdrowia, trwanie w pokoju, odpoczywanie, zdrowie w każdym aspekcie życia”.</p>
<h4>Niczym bańka mydlana</h4>
<p>Według postrzegania tego świata bezpieczeństwo i pokój opierają się na okolicznościach zewnętrznych. Ludzie w naturalny sposób dążą do spokoju, czyli braku jakiegokolwiek niepokoju i napięcia. Jednak Boży pokój nie polega na doświadczaniu wolności od problemów (skoro Jezus mówi, że spotkamy się w naszym życiu z uciskiem). Boży pokój polega na wewnętrznym stanie ukojenia, pełni i zaufania Bogu, bez względu na to, co dzieje się wokół. Ludzki pokój jest zmienny i chwiejny. W obliczu zagrożenia, trudności, wojny lub jakiejkolwiek innej pełnej zamieszania sytuacji – pryska niczym bańka mydlana. Tymczasem Bóg powołał nas do doświadczania Jego pokoju. On pomoże nam przetrwać najgorsze burze.</p>
<h4>Stop złym scenariuszom</h4>
<p>W trudnych sytuacjach nasz umysł zaczynają wypełniać myśli pełne lęku i obaw o przyszłość. Potrafimy godzinami rozmyślać, wręcz medytować nad tym, co się może wydarzyć i jaki będzie to miało wpływ na nasze życie. Boży pokój ma tę cudowną właściwość, że przewyższa nasz rozum. Nasza logika podpowiada nam najbardziej pesymistyczne scenariusze. Jednak siła Bożego pokoju niszczy je w jednej chwili. A w naszym duchu zaczyna grać cudowna melodia słów: „Ufaj Bogu, bo On wszystko dobrze uczyni (Psalm 37:5)!”. Boży pokój jest ofensywny i ma moc rozprawiania się z naszymi przeciwnikami. Boże Słowo mówi: A Bóg pokoju rychło zetrze szatana pod stopami waszymi (List do Rzym. 16:20).</p>
<h4>Kondycja też ważna</h4>
<p>Jako chrześcijanie często zapominamy, że mamy ciało, które jest świątynią Ducha Świętego i które powinniśmy utrzymywać w dobrej formie. Bóg zachęcił mnie, żebym zaczęła ćwiczyć i dbać o odpoczynek. Okazywanie sobie miłości to również troska o przestrzeń i czas dla siebie, to wysiłek fizyczny oraz rozwijanie swoich talentów i pasji. Dlatego staram się regularnie wyjeżdżać poza miasto i robić rzeczy, które sprawiają mi radość. Wielu ludzi kochających Boga i pragnących Mu wiernie służyć doprowadziło się do wypalenia i wycieńczenia swojego organizmu. Niektórzy odeszli przedwcześnie z tego świata, a przyczyną było skrajne zmęczenie i niezdrowy tryb życia. Można powiedzieć, że poświęcili swoje życie służbie dla Boga. Ale czy Bóg oczekiwał od nich takiego traktowania ciała?</p>
<blockquote><p>Nie jesteśmy powołani do spełniania oczekiwań innych ludzi. Naszą rolą jest bycie wrażliwym na głos Ducha Świętego</p></blockquote>
<h4>Wyznaczyć właściwe granice</h4>
<p>Pan Bóg zaczął mi również pokazywać, że nie jesteśmy powołani do spełniania oczekiwań innych ludzi. Naszą rolą jest bycie wrażliwym na głos Ducha Świętego, a nie czynienie z siebie niewolnika ludzi: <em>Drogoście kupieni; nie stawajcie się niewolnikami ludzi</em> (1 List do Kor. 7:23). Czasem ludzkie oczekiwania umieszczają nas w klatce, z której trudno się wydostać. Wydaje się nam, że im służymy, podczas gdy stajemy się ich niewolnikami. Stawiając właściwe granice, możemy spotkać się z niezrozumieniem, a nawet odrzuceniem, ale prawda jest taka, że jesteśmy przede wszystkimi sługami Chrystusa i możemy Jemu pozwolić prowadzić nas w relacjach. Z drugiej strony także nasze wyobrażenia o oczekiwaniach innych ludzi bywają dalekie od rzeczywistości. Wymagania, jakie narzucamy sami sobie, nie mają nic wspólnego z tym, na co liczą inni. Bóg pragnie wyzwolić nas z obydwu tych pułapek, ponieważ przeznaczył nas do pokoju i wolności.</p>
<h4>Gdzie znaleźć odpowiedź?</h4>
<p>Bardzo porusza mnie historia, w której Jezus, idąc do chorej córki Jaira, zostaje po drodze zatrzymany przez kobietę cierpiącą na krwotok. W Panu Jezusie nie widać najmniejszego zniecierpliwienia czy niepokoju. On nie pozwolił, żeby presja tej sytuacji w jakikolwiek sposób wytrąciła Go z miejsca pokoju. Jezus znał plan Ojca i nie dał się sprowokować, słysząc informację o śmierci dziecka przełożonego synagogi. Bezwzględnie ufał Ojcu. Odpoczywał też od własnych dzieł i koncentrował się jedynie na tym, co słyszał od Boga. Zamiast więc próbować dociec, jaki jest Boży zamiar dla danej sytuacji, gorączkujemy się, spędzamy długie godziny na szukaniu rozwiązań i podejmujemy mnóstwo niepotrzebnych działań. Bóg jest Cudownym Doradcą i pragnie udzielać nam swojej mądrości. Kiedy poświęcimy czas na przebywanie w Jego Obecności i słuchanie Jego głosu, wejdziemy w Jego pokój. I to w Nim odnajdziemy odpowiedzi, których potrzebujemy.</p>
<blockquote><p>Kiedy poświęcimy czas na przebywanie w Obecności Boga, w Nim odnajdziemy odpowiedzi, których potrzebujemy</p></blockquote>
<h4>Gdy plany zawodzą</h4>
<p>Ogromną zachętę stanowią dla mnie słowa:<em> Pouczę ciebie i wskażę ci drogę, którą masz iść; będę ci służył radą, a oko moje spocznie na tobie</em> (Psalm 32:8). Dziś mam pewność, że Bóg może mnie wyposażyć do wykonania każdego zadania. Nie muszę żyć pod presją czasu, nawet jeśli niektóre sytuacje wymagają zrobienia czegoś szybko. Doświadczam cudownych Bożych interwencji, a gdy to konieczne, „zaburzeń” mojego planu, dzięki którym mogą się wypełniać Jego zamierzenia. Dałam Bogu prawo, żeby dokonywał zmian w moim rozkładzie dnia i wprowadzał nieoczekiwane wydarzenia, jeśli On tego chce. Dzięki temu odkrywam, że życie z Bogiem może być ekscytującą przygodą. On każdego dnia chce czynić nowe rzeczy. Zamiast trzymać się sztywno swoich planów, możemy pozwolić Duchowi Świętemu, by działał i wypełniał przez nas swoje zamierzenia. Nie jest to łatwe i uderza w nasze pomysły na życie, ale jednocześnie przynosi ogromną radość.</p>
<h4>Możliwe do wykonania</h4>
<p>Wierzę, że chodzenie w Bożym pokoju jest możliwe, ponieważ Bóg ustanowił je przeznaczeniem każdego swojego dziecka. On nie chce, żebyśmy żyli w lęku i stresie. Czy to oznacza, że przeciwnik Boga nie będzie próbował wywierać na nas presji i ponownie wrzucać nas w kierat pośpiechu i zamieszania? Nie. W moim życiu wciąż zdarzają się momenty, w których spiętrzone obowiązki, zadania do wykonania i intensywność życia starają się postawić mnie na rozpędzonej bieżni. Czasem nieprzyjaciel znów atakuje tę dziedzinę mojego życia, sprawdzając solidność moich „murów”. Nadal zdarzają mi się w tej sferze upadki, ale wiem, że prawda na temat Bożego pokoju przyniosła mi już wiele wolności. Dzięki Bożej łasce jestem w innym miejscu. Dużo łatwiej mi dziś wracać na właściwe tory myślenia i po prostu cieszyć się życiem z Bogiem. To życie, w którym Jego jarzmo jest lekkie, a brzemię miłe.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/zycie-na-rozpedzonej-biezni/">Życie na rozpędzonej bieżni</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/zycie-na-rozpedzonej-biezni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jedni rozkładają obóz przed szczytem, inni szczyt zdobywają!</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/jedni-rozkladaja-oboz-przed-szczytem-inni-szczyt-zdobywaja/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/jedni-rozkladaja-oboz-przed-szczytem-inni-szczyt-zdobywaja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 09:25:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Dawid Jankowski]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1692</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szukaj, aż znajdziesz Dokładnie tak było ze mną – Bóg dał mi pragnienie, ogromną chęć. Nie dostałem żadnych instrukcji we śnie, nikt do mnie nie przyszedł w tej sprawie. W swoim sercu miałem jednak przeczucie, że Bóg chce, abym zrobił coś szczególnego. Problem w tym, że nie wiedziałem, co by to miało być. Zacząłem więc [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/jedni-rozkladaja-oboz-przed-szczytem-inni-szczyt-zdobywaja/">Jedni rozkładają obóz przed szczytem, inni szczyt zdobywają!</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Szukaj, aż znajdziesz</h4>
<p>Dokładnie tak było ze mną – Bóg dał mi pragnienie, ogromną chęć. Nie dostałem żadnych instrukcji we śnie, nikt do mnie nie przyszedł w tej sprawie. W swoim sercu miałem jednak przeczucie, że Bóg chce, abym zrobił coś szczególnego. Problem w tym, że nie wiedziałem, co by to miało być. Zacząłem więc się modlić, aby Bóg objawił mi swoje marzenia dla mojego życia. Modliłem się o to przez kilka tygodni. Bardzo mnie motywowały słowa Jezusa: <em>Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą</em> (Ew. Mat. 7:7–8). Jezus nie powiedział: zapukaj raz, a jeśli ci nie otworzą, idź do domu. Powiedział, że masz pukać do momentu, aż drzwi zostaną otwarte; że masz szukać tak długo, aż znajdziesz. Dlatego pokaż Panu Bogu, że ci na tym zależy. A potem szukaj i nie poddawaj się. Bóg ci odpowie.</p>
<h4>Całkowicie polegaj na Bogu</h4>
<p>Kiedy wiesz już, co konkretnie Pan Bóg dla ciebie zaplanował, kolejnym krokiem do realizacji będzie uchwycenie się tego marzenia. Nie możesz wypuścić go z rąk. Połącz swoje serce z tym marzeniem. Kiedy otrzymujesz marzenie od Boga, przekracza ono twoje możliwości. Aby je zrealizować, musisz całkowicie polegać na Bogu. Kiedy Bóg daje ci marzenie, On chce być jego częścią. On chce ci pomagać zdobywać wszystkie góry i chce, abyś oddał Mu chwałę z realizacji tego marzenia.</p>
<blockquote><p>Jezus powiedział, że masz pukać do momentu, aż drzwi zostaną otwarte, i szukać tak długo, aż znajdziesz</p></blockquote>
<p>Może myślisz dzisiaj, że to marzenie cię przerasta, że jesteś niewłaściwą osobą, że nie jesteś gotowy albo nie masz wystarczających zasobów finansowych. W mojej głowie także pojawiła się cała masa wątpliwości, gdy dowiedziałem się, że Bóg chce, abym wyjechał na misję. Uważałem, że jestem na etapie wzrastania, że są inni, bardziej odpowiedni do tego ludzie. A koszty, które były z tym projektem związane, całkowicie mnie przerastały. Jednak te wszystkie wątpliwości sprawiły, że tym bardziej zacząłem się modlić i prosić Boga o potwierdzenie. Zastanawiałem się, dlaczego akurat taki pomysł, a nie inny. Bóg pokazał mi, że to marzenie pochodzi od Niego. W jego realizacji musiałem całkowicie polegać na Nim.</p>
<h4>Podziel się z innymi</h4>
<p>Kolejnym ważnym krokiem jest podzielenie się marzeniem z innymi. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ w realizacji tego celu będziesz również potrzebował innych ludzi. Samemu będzie ci bardzo ciężko cokolwiek zrealizować do końca. Kiedy odkrywałem swoje marzenie, podzieliłem się tym z innymi. Wiedziałem, że bez nich byłoby mi bardzo trudno. Mówiłem o tym, co Bóg włożył w moje serce. I wtedy On dokonał czegoś niesamowitego. Ludzie, z którymi o tym rozmawiałem, chcieli mnie wspierać w wyzwaniach, ale także dzielić ze mną radość z odniesionych sukcesów. Pomyśl, jak smutna byłaby to historia, gdyby Bóg dał ci marzenie, a ty nie miałbyś nikogo, z kim mógłbyś się tym podzielić. Podobnie, kiedy masz problem, potrzebujesz kogoś, z kim możesz się modlić o rozwiązanie. I tak jest też w sporcie: wątpię, czy gdyby trybuny stadionu zawsze były puste, sportowcy chcieliby brać udział w jakichkolwiek zawodach. Dlatego podziel się marzeniem. Ważne jest także, aby dobrze przemyśleć, z kim chcesz się tym podzielić. Jeśli podzielisz się swoim marzeniem z nieodpowiednią osobą, będzie cię zniechęcać, zamiast motywować i wspierać. Wokół nas zawsze znajdą się ludzie, którzy zniechęcają i tacy, którzy potrafią podsycać czyjąś pasję i cieszyć się sukcesami drugiej osoby.</p>
<p>Kiedy dzielimy się swoim celem z innymi, dzieje się coś niezwykłego. Zapalamy marzenia w ich sercach, a sami otrzymujemy zachętę, wzmocnienie, by iść dalej. Gdy mówiłem o swoim marzeniu, wiele osób zaczęło się zastanawiać nad swoim życiem: „Jeśli on odkrył swoje marzenie, to jakie jest moje?”.</p>
<blockquote><p>Kiedy otrzymujesz marzenie od Boga, przekracza ono twoje możliwości. Aby je zrealizować, musisz całkowicie polegać na Bogu</p></blockquote>
<h4>Nie poddaj się po drodze</h4>
<p>Panu Bogu bardzo zależy, abyś zrealizował w życiu to, do czego zostałeś stworzony. Z tego powodu przeciwnik Boga chce nam wykraść te marzenia i wizje, które pochodzą od Boga. Nie zgadza się, abyśmy żyli zgodnie z Bożym powołaniem, i robi wszystko, aby nas powstrzymać. Kiedy uchwyciłem się mojego marzenia, myślałem, że wszystko pójdzie gładko. Nagle zaczęły pojawiać się przeciwności. Niektóre mniejsze, inne większe, jednak były i takie, które przypominały Mount Everest. Zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób im podołam. Kiedy nie miałem sił zrobić kolejnych kroków, modliłem się. Prosiłem Boga o pomoc i mówiłem Mu szczerze, że nie mam sił. Ta góra wydawała mi się coraz wyższa. Podczas jednej z tych modlitw Bóg powiedział, że wie o tych wszystkich sprawach. Pomyślałem: „Wiesz o tym i nic nie zrobiłeś?”. Wtedy Bóg odpowiedział mi: „Wiem, tylko dlaczego ty tak długo czekałeś, żeby mi o tym powiedzieć? Cały czas byłem przy tobie, gotowy, aby ci pomóc. Próbowałeś sobie z tym wszystkim poradzić swoimi siłami, a przecież masz mnie obok”. Innym razem, gdy napotkałem przeciwności, wydawało mi się, że jestem w jakieś mgle i nawet nie widzę już szczytu. Bóg zachęcał mnie, abym się nie poddawał. Powiedział: „Gdyby ta mgła opadła, zobaczyłbyś, że szczyt jest bliżej ciebie, niż myślisz. Nie poddawaj się”. Kiedy Jezus daje ci marzenie, nie zapewnia, że będzie łatwo. Może teraz nadszedł moment, w którym nie masz już sił i wydaje się, że wszystko obróciło się przeciwko tobie – ale On jest z tobą, po twojej stronie. Bóg chce ci pomóc i dokonać tego, co ci obiecał. Dlatego idź do przodu.</p>
<p>Kiedy myślisz, że problemy nie mają końca, że nie wiesz, jak postępować w pewnych sprawach, popatrz na to z Bożej perspektywy. Zauważysz, że brakuje „dosłownie troszeczkę”, aby przyszło rozwiązanie. Wielu ludzi poddaje się nawet zanim zrobią pierwszy krok. Inni rezygnują dosłownie przed metą. Bądź tym, który zdobywa szczyt, a nie rozkłada obóz przed szczytem.</p>
<blockquote><p>Kiedy myślisz, że problemy nie mają końca, że nie wiesz, jak postępować w pewnych sprawach, popatrz na to z Bożej perspektywy</p></blockquote>
<h4>Zapisuj doświadczenia z Bogiem</h4>
<p>W czasie realizacji marzeń przeciwnik Boga próbuje cię zniechęcić i powstrzymać. Ważne jest, aby zapisać wszystkie te etapy, które przechodzisz, w zeszycie lub kalendarzu. Zawsze możesz usiąść, otworzyć notatki i przypomnieć sobie to wszystko, czego doświadczyłeś z Bogiem każdego dnia, jak On ci pomagał. To mnie bardzo motywowało, żeby dalej podążać za Bogiem.</p>
<p>Kiedy znalazłem się na statku misyjnym, moje marzenie zaczynało się realizować. To było niesamowite! Wiedziałem, że jestem w miejscu, w którym Bóg chce, abym był. Widziałem też niesamowite tego efekty. Bóg dał mi możliwość głoszenia ewangelii na ulicach Indii, w więzieniach na Filipinach, na ulicach Tajlandii i wśród bezdomnych w Kambodży. Dzieliłem się z ludźmi nadzieją, mówiłem im o kochającym Bogu. Doświadczałem także Bożych cudów, o których do tej pory czytałem tylko w Biblii. Gdy byliśmy na Filipinach, wyszliśmy z kolegami ze statku na ulice, żeby rozdawać jedzenie. Mnóstwo ludzi żyło tam na ulicy: dorośli, dzieci, niemowlęta. Gdy zaczęliśmy rozdawać im chleb, okazało się, że nie mamy jedzenia dla wszystkich. Zaczęliśmy się modlić, żeby ten chleb w cudowny sposób się rozmnożył. Kiedy wracaliśmy na statek, uświadomiliśmy sobie, że mając chleba dla 50 osób, nakarmiliśmy ponad 200! To Bóg rozmnożył ten chleb.</p>
<h4>Pamiętaj, że Bóg wie, co lubisz</h4>
<p>Gdy realizujesz marzenia z Bogiem, On daje ci wiele możliwości, żebyś był szczęśliwy i robił to, co kochasz i co lubisz robić. Wszyscy moi bliscy wiedzą, że kocham biegać. Podczas trzech lat spędzonych na statku misyjnym Bóg dał mi możliwość wiele razy startować w maratonach i nawet je wygrywać. Szukaj marzeń, które Bóg przeznaczył dla ciebie. Walcz o nie i nie poddawaj się. Może już odkryłeś swoje marzenia, ale się poddałeś. Zrób wszystko, aby je odkopać i zacząć realizować. Poprzez te marzenia Bóg dokona w twoim życiu wspaniałych rzeczy!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/jedni-rozkladaja-oboz-przed-szczytem-inni-szczyt-zdobywaja/">Jedni rozkładają obóz przed szczytem, inni szczyt zdobywają!</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/jedni-rozkladaja-oboz-przed-szczytem-inni-szczyt-zdobywaja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mówić o Bogu z miłości do Niego</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mowic-o-bogu-z-milosci-do-niego/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mowic-o-bogu-z-milosci-do-niego/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 09:18:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Dobry wpływ]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Jędrzejewski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1689</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejny powszechnie obowiązujący stereotyp jest mocno związany z tym pierwszym. Brzmi on tak: kwestia wiary to osobista, intymna sprawa. W związku z tym nie wypada o niej rozmawiać w pracy, na spotkaniach towarzyskich ani nawet na urlopie. Te dwa stereotypy bardzo mocno blokują społeczeństwo przed osobistym poznaniem Boga. Tymczasem Jezus mówi prosto: Idąc na cały [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mowic-o-bogu-z-milosci-do-niego/">Mówić o Bogu z miłości do Niego</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny powszechnie obowiązujący stereotyp jest mocno związany z tym pierwszym. Brzmi on tak: kwestia wiary to osobista, intymna sprawa. W związku z tym nie wypada o niej rozmawiać w pracy, na spotkaniach towarzyskich ani nawet na urlopie.</p>
<p>Te dwa stereotypy bardzo mocno blokują społeczeństwo przed osobistym poznaniem Boga. Tymczasem Jezus mówi prosto: <em>Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu</em> (Ew. Mar. 16:15). Kościół to wspólnota ludzi idących, nie siedzących. Kiedy idziemy, owszem, pojawia się pewne ryzyko, można się potknąć, przewrócić, pokaleczyć, poranić. Kiedy siedzimy, nie ma takiego ryzyka, ale wtedy przysypiamy i stajemy się ociężali.</p>
<h4>Etap 1 – gotowość</h4>
<p>Kiedy zaczynamy z pełną świadomością wierzyć w Jezusa Chrystusa, stajemy się powoli gotowi do mówienia o Bogu. Na tym etapie zaczynamy wyposażać się w wiedzę i doświadczenia. Przede wszystkim musimy wiedzieć, co mówić, a to wymaga poznawania Pisma Świętego i samego Boga. Potrzebujemy też nabrać przekonania, że Bóg oczekuje dzielenia się ewangelią, a nie zachowywania wiary na własny użytek. Kolejnym elementem jest zrozumienie, w jaki sposób można to robić, i wprowadzanie tego w czyn. W tym miejscu bardzo często blokują nas różne obawy przed wyjściem poza stereotypy. Najczęściej biernie czekamy, aż nadarzy się okazja i wystąpią sprzyjające okoliczności. To, co nas powstrzymuje, to lęk przed czyjąś oceną, zlekceważeniem lub wyśmianiem. Poniesienie tego ryzyka to jeden z pierwszych kroków na drodze wiary. Jezus powiedział: <em>Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie; ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, i Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie</em> (Ew. Mat. 10:32–33).</p>
<blockquote><p>Ewangelizacja wymaga poświęcenia czasu na uważne wysłuchanie drugiej osoby</p></blockquote>
<h4>Etap 2 – świadomość i aktywność</h4>
<p>Kiedy nie chcemy już być „biernymi naśladowcami” Jezusa, zaczynamy świadomie szukać sposobności do podzielenia się ewangelią. Ludzie robią to na różne sposoby. Często próbujemy naśladować w tym innych, w praktyce jednak każdy musi znaleźć własną drogę. Kiedy wchodzimy w bezpośrednie relacje z ludźmi, szybko okazuje się, że nie znamy odpowiedzi na wiele pytań. Brakuje nam doświadczenia, w różnych sytuacjach nie wiemy, jak zareagować. Jednak i to może nas motywować do pogłębiania wiedzy i poznawania Boga. <em>Szczęśliwy mąż, który [&#8230;] ma upodobanie w zakonie Pana i zakon jego rozważa dniem i nocą</em> (Psalm 1:1–2).</p>
<h4>Etap 3 – jak i co mówić?</h4>
<p>Kiedy mówimy o Bogu, ludzie zadają wiele pytań. Jeśli chcemy pomagać ludziom w ich problemach, musimy się rozwijać. Dobrze jest czytać nie tylko Biblię, ale także różne artykuły i książki, słuchać kazań, brać udział w spotkaniach, konferencjach. Przede wszystkim warto rozmawiać z ludźmi i analizować różne zagadnienia związane z wiarą. Ważne jest też budowanie relacji, z których możemy czerpać wiedzę i doświadczenie. Starajmy się również o dobre relacje z bliskimi osobami, w domu, w rodzinie, wśród przyjaciół. Rozmowy z ludźmi sprawiają, że nasze życie staje się pełniejsze.</p>
<p>To wszystko powoduje wzrost naszej wiary i samoświadomości. Zmusza do jasnego określenia swoich wartości i priorytetów. Jeśli chcesz pracować nad sobą, zacznij mówić o Bogu, a będziesz mieć silną motywację z zewnątrz. <em>Dlatego zachęcajcie się wzajemnie i budujcie jedni drugich</em> (1 List do Tes. 5:11, BT).</p>
<h4>Etap 4 – weryfikacja własnego postępowania</h4>
<p>Mówienie o Bogu to także nauczanie, czego Bóg od nas oczekuje, co jest dla Niego miłe, a co stanowi dla Niego obrzydliwość. Głoszenie ewangelii wymaga odwagi wobec ryzyka wyśmiania czy odrzucenia. Jeszcze bardziej bolesny może być zarzut hipokryzji, że sami nie postępujemy zgodnie z tym, co mówimy. Wystawiamy się więc na konfrontację naszej wiarygodności, uczciwości i spójności. Nasze poczucie własnej wartości może zostać dotkliwie zranione. Obawa przed taką oceną mocno blokuje nas przed dzieleniem się Dobrą Nowiną. Łatwo mówimy o tym, w czym jesteśmy dobrzy. Jeśli natomiast mamy problemy z nałogami, z pornografią, w zarządzaniu firmą, w relacjach ze współmałżonkiem czy w wychowaniu dzieci, nie mówimy o tym chętnie i o tym nie nauczamy. Dostosowanie najpierw własnego życia do tego, czego nauczamy, to najtrudniejsza, ale też najważniejsza część całego procesu wzrastania. Konsekwencją mówienia o Bogu są zmiany w nas samych, i to daleko idące.</p>
<blockquote><p>Poznawanie Boga prowadzi nas do odkrywania, co jest dobre, a co złe. To z kolei powoduje podejmowanie konkretnych decyzji dotyczących sposobu życia</p></blockquote>
<p>Obecny świat coraz bardziej się polaryzuje. Z jednej strony ludzie często zaprzeczają Bogu, wyznają światopogląd hedonizmu, materializmu i humanizmu. Z drugiej strony wielu bardziej świadomie wybiera wiarę w Boga i otwarcie propaguje wartości chrześcijańskie. W Piśmie Świętym znajdujemy liczne fragmenty, w których Bóg zapowiada, że w czasach ostatecznych antagonizm pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi będzie coraz większy. Już nawet w Polsce nie możemy pozostać bierni wobec wprowadzanych przepisów dotyczących homoseksualizmu czy przemocy w rodzinie. Coraz częściej stajemy przed wyborami, które dotyczą podstawowych wartości chrześcijańskich. W społeczeństwie potrzeba głosu wierzących ludzi, którzy w sposób świadomy i zdecydowany będą opowiadać się po stronie Jezusa. Najbardziej wiarygodnym świadectwem jest nasze własne postępowanie, którego nie boimy się pokazywać innym ludziom.</p>
<h4>Etap 5 – zbieranie owoców i korekta działań</h4>
<p>W tym, co robimy, ważna jest informacja zwrotna: Jaki wywieramy wpływ na innych? Na ile jest to budujące i inspirujące? Czy przybliżamy ludzi do Boga? Dzięki temu wiemy, na czym mamy się koncentrować, co zmienić. Możemy wtedy weryfikować i korygować nasze postępowanie. Informacja zwrotna daje nam też motywację do dalszego działania. Wymaga ono otwartości na ludzi oraz poświęcenia czasu na uważne wysłuchanie drugiej osoby. W pierwszej kolejności uważnie słuchajmy samego Boga – tego, co do nas mówi i gdzie nas posyła. <em>A niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu</em> (Jakuba 1:19). Nasz proces wzrastania w wierze można przedstawić za pomocą czterech pytań: Czy wierzę w Boga? Czy wierzę Bogu? Czy ufam Bogu? Czy kocham Boga?</p>
<h4>Czy wierzę w Boga?</h4>
<p>Większość Polaków uważa się za ludzi wierzących, jednak wielu traktuje wiarę powierzchownie i formalnie. Czasami mówią, że są „wierzący, ale niepraktykujący”. Jeden z prezydentów powiedział nawet kiedyś, że jest praktykujący, ale niewierzący. To pokazuje absurdalność takiej wiary. To bardziej wiedza, że Bóg istnieje, niż wiara. Kiedyś mój znajomy powiedział, że nie wyklucza istnienia Boga, ale nie jest w stanie tego faktu zweryfikować. Taka postawa to ucieczka przed szczerą odpowiedzią samemu sobie na kluczowe pytanie: Jaki jest sens życia?</p>
<p>Jeśli zaś wierzy się w Boga i uznaje Go za swojego Pana, należy wiedzieć, co On do nas mówi i czego oczekuje. Bóg jest Stwórcą wszystkiego i nie chce, abyśmy żyli w Jego świecie w oderwaniu od Niego. Wiara wymaga zaangażowania i poznawania Boga:<em> Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa</em> (List do Filip. 3:8).</p>
<blockquote><p>To, co robimy dla Królestwa Bożego, nie ma być nadrzędnym celem, ale skutkiem, owocem zaufania i miłości do Boga</p></blockquote>
<h4>Czy wierzę Bogu?</h4>
<p>Mówiąc, że wierzymy w Boga, musimy określić, w co wierzymy. Bez poznania Jezusa i określenia, w co wierzymy, nasza wiara jest ślepa. Czy wierzymy, że to, co Bóg mówi, jest prawdą? Czy można to różnie interpretować? Czy wierzymy, że to, co czytamy w Biblii, jest prawdą? Boga można poznawać na różne sposoby: czytając Jego Słowo, słuchając ludzi, którzy mówią o Nim w kazaniach i przy innych okazjach. Poznajemy Boga także przez modlitwę, osobistą relację oraz czerpanie z doświadczeń innych. Poznawanie Boga prowadzi nas do odkrywania, co jest dobre, a co złe. To z kolei powoduje podejmowanie konkretnych decyzji dotyczących sposobu życia. W tych momentach trzeba rozstrzygać, czy wierzy się temu, co Bóg do nas mówi.</p>
<h4>Czy ufam Bogu?</h4>
<p>Kiedy poznajemy Boga, zaczynamy dostrzegać różnice pomiędzy logiką Bożą a ludzką. Nawet w ewangelizacji kierujemy się często skutecznością, efektywnością naszych działań. Ale Bóg wykorzystuje to, co robimy, w dowolny sposób. Czasami większy owoc przynosi rozmowa z jednym człowiekiem niż płomienne wystąpienie przed setką osób. Zaufanie Bogu daje wolność: „Zrobiliśmy, co do nas należało, tak, jak potrafiliśmy najlepiej. Bóg tego użyje”.</p>
<p>Po ludzku dane sprawy często można załatwić szybko i prosto. Ale czy akurat o to Bogu chodzi? Czy istotne jest rozwiązanie problemu własnymi sposobami? Nasze rozwiązania często odbiegają od Bożych standardów. A może najistotniejsze jest to, żebyśmy czegoś się nauczyli i doświadczyli? Potrzebujemy zaufania, że Bóg jest w stanie lepiej poprowadzić nasze sprawy niż my sami. On wie, co dla nas najlepsze. Dla Boga ważniejsze są nasza postawa i serce niż nasze działania i dokonania. To, co robimy dla Królestwa Bożego, nie ma być nadrzędnym celem, ale skutkiem, owocem zaufania i miłości do Boga.</p>
<h4>Czy kocham Boga?</h4>
<p>Czy kocham Boga tak wielką miłością jak najbliższe osoby: współmałżonka czy dzieci? Taka relacja wymaga zaangażowania sfery emocjonalnej, co u mężczyzn jest nieco trudniejsze. Nie da się jej wytłumaczyć i zrozumieć, trzeba jej doświadczyć i ją poczuć. Wiele rzeczy można uzgodnić, zapisać w postaci zakazów i nakazów, ale to zawsze będzie niedoskonałe. Miłość góruje ponad formalnymi zapisami. Postawa miłości do Boga daje możliwość podejmowania najlepszych wyborów. W sytuacjach, w których dochodzi do kolizji formalnych zasad z postawą miłości, odsłaniają się nasze prawdziwe motywacje i intencje. Z miłości do Boga będziemy w stanie zrobić bardzo dużo.</p>
<p>Mówienie o Bogu to proces ciągłego uczenia się. W tym roku nauczyłem się, żeby mówić o Bogu nawet wtedy, gdy popełnia się błędy, ponosi porażki i doświadcza niepowodzeń. Łatwo jest mówić, kiedy odnosimy sukcesy, ale milkniemy w czasie trudności. A przecież oparcie i siłę mamy mieć nie w swoich sukcesach, ale w Bogu.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mowic-o-bogu-z-milosci-do-niego/">Mówić o Bogu z miłości do Niego</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mowic-o-bogu-z-milosci-do-niego/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Na mozambickiej ziemi</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/na-mozambickiej-ziemi/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/na-mozambickiej-ziemi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 09:07:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Aldona Filipek]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1686</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na mozambickiej ziemi Pierwszego czerwca moja noga po raz pierwszy stanęła na spalonej słońcem mozambickiej ziemi. Po prawie 48-godzinnej podróży wylądowałam w kraju, który jeszcze do niedawna należał do najbiedniejszych na świecie. Sytuacja ekonomiczna nadal jest tam bardzo trudna. Jednak Bogu w niczym to nie przeszkadza: właśnie to ubogie państwo uczynił kolebką jednego z największych [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/na-mozambickiej-ziemi/">Na mozambickiej ziemi</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Na mozambickiej ziemi</h4>
<p>Pierwszego czerwca moja noga po raz pierwszy stanęła na spalonej słońcem mozambickiej ziemi. Po prawie 48-godzinnej podróży wylądowałam w kraju, który jeszcze do niedawna należał do najbiedniejszych na świecie. Sytuacja ekonomiczna nadal jest tam bardzo trudna. Jednak Bogu w niczym to nie przeszkadza: właśnie to ubogie państwo uczynił kolebką jednego z największych przebudzeń chrześcijańskich ostatnich lat.</p>
<p>Do Mozambiku przybyłam z przekonaniem, że zostałam tam posłana, aby nieść pomoc ubogim dzieciom mieszkającym w domach dziecka Iris Ministries. Tak nazywa się chrześcijańska organizacja misyjna założona przez Heidi i Rollanda Bakerów. Bardzo szybko zreflektowałam się jednak, że Boży plan dotyczący mojego pobytu w Mozambiku przerasta wszelkie moje oczekiwania i scenariusze&#8230;</p>
<blockquote><p>W Mozambiku zobaczyłam cuda, jakich Bóg dokonuje każdego dnia</p></blockquote>
<h4>Za żywym Bogiem</h4>
<p>Pierwsze zetknięcie z Mozambikiem było dla mnie szokujące pod każdym względem. Z powodu słabej znajomości języka angielskiego przed wyjazdem nie doczytałam informacji, że oprócz pomagania dzieciom jadę do Afryki, aby sama się uczyć! W szkole misyjnej, do której niespodziewanie trafiłam, poznałam 320 osób z całego świata, które postanowiły radykalnie pójść w swoim życiu za Jezusem. On działa w ich codziennym życiu i na wyjazdach misyjnych. Jest dla nich Bogiem realnym, obecnym tu i teraz. Bóg jest wszędzie taki sam, tak samo dobry i kochający: w Ameryce, w Europie i w Mozambiku.</p>
<p>Miałam wówczas dość znikome pojęcie o Bożej Obecności. Moje życie z Bogiem rozpoczęło się niecały rok przed wyjazdem. Wiedziałam, że Bóg „czasami” mówi do ludzi (w końcu powiedział mi, że mam jechać do Mozambiku). Traktowałam Go jednak jako kogoś, kto ingeruje w nasze życie tylko w kluczowych jego momentach. To właśnie w Mozambiku, na „końcu świata”, zobaczyłam, w jak wielkim byłam błędzie.</p>
<p>W Iris Ministries poznałam ludzi, którzy zdecydowanie powiedzieli Bogu „tak”. To sprawiło, że życie jednego narodu w niespełna 18 lat zostało całkowicie przemienione. Heidi i Rolland Bakerowie, posłuszni Bożemu wezwaniu, w 1995 r. postanowili poświęcić całkowicie swoje życie osobom najuboższym mieszkającym w Mozambiku. Bakerowie byli już wcześniej misjonarzami w Azji oraz Anglii. Zrozumieli, że Boże serce jest otwarte dla każdego, lecz szczególne miejsce zajmują w nim ci „najmniejsi”: biedni, chorzy, słabi, odrzuceni przez świat i ludzi.</p>
<blockquote><p>Widziałam ludzi z odległych zakątków Mozambiku, którzy po obejrzeniu wyświetlanego przez nas filmu o Jezusie mówili: „Tak! Chcemy Boga, który tak kocha!”</p></blockquote>
<h4>Nauka z serca dziecka</h4>
<p><em>Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili</em> (Ew. Mat. 25:40b, BT). Te słowa, zapisane w Piśmie Świętym, są najlepszym obrazem tego, jak żyją i czego uczą Bakerowie. Głoszą Jezusa w słowach i w praktyce. W ciągu 18 lat założyli ponad 10 tys. kościołów w ponad 20 krajach. Prowadzą domy dziecka, realizują programy edukacyjne, opiekują się wdowami, budują szkoły. Jednak ich działalność nie ogranicza się do ram misji charytatywnej: w każde działanie włączona zostaje ewangelizacja – głoszenie Dobrej Nowiny o Jezusie. Dzieci z domów dziecka często nazywają Bakerów rodzicami. Nie pozostają anonimowe – każde z nich traktowane jest jak własne, rodzone. To właśnie te dzieci nauczyły mnie, że na świecie nie ma sierot, bo każdy z nas ma kochającego Ojca w Niebie.</p>
<h4>Hojny dla spragnionych</h4>
<p>Co dał mi Mozambik? Nie sposób wszystkiego wymienić. Pojechałam tam pełna dobrych chęci. Jednak moje ludzkie zamiary i ambicje szybko legły w gruzach. Z ludzkiego punktu widzenia po prostu zobaczyłam tysiące dzieci, które nie mają rodzin. Widziałam głodujących ludzi, pozbawionych wszystkiego tego, co w naszym europejskim świecie uchodzi za standard. Potrzebowałam doświadczyć swej bezsilności, aby w pokorze przyjąć, że ja sama nie jestem w stanie zrobić dla nich niczego. Jednocześnie Bóg pokazał mi z całą mocą, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. W Mozambiku zobaczyłam to, co wcześniej widziałam jedynie na filmach Darrena Wilsona – cuda, jakich Bóg dokonuje każdego dnia w życiu najuboższych tego świata. Widziałam niewidomych, którzy odzyskują wzrok, głuchych, którzy zaczynają słyszeć, kalekich, którzy odzyskują sprawność ruchową. Czułam, jakby Bóg mówił mi: „Nie obchodzi mnie to, że w oczach świata ci ludzie są skreśleni. Ja ich stworzyłem i kocham ich tak samo, jak kocham ciebie i wszystkich innych ludzi na tym świecie”.</p>
<h4>„Chcemy Boga, który tak kocha!”</h4>
<p>Widziałam ludzi z odległych zakątków Mozambiku, którzy po obejrzeniu wyświetlanego przez nas filmu o Jezusie mówili: „Tak! My chcemy takiego Boga! Chcemy Boga, który tak kocha”. I ten Bóg, którego my często traktujemy jako ideę lub element tradycji, przychodził do nich, objawiał im się i dawał im się cały. Łaska Boża w Mozambiku przybiera niewyobrażalne rozmiary. Zobaczyłam na własne oczy tę Bożą ekstrawagancję: znalazłam się wśród ludzi, przez których ręce Bóg czyni cuda wśród tych, którzy dopiero co o Nim usłyszeli! Bóg kocha nas wszystkich tak samo – z naszymi podziałami na kościoły, denominacje, z naszymi rozdziałami na biednych i bogatych – i tych w Mozambiku.</p>
<blockquote><p>Zobaczyłam tysiące dzieci, które nie mają rodzin. To właśnie te dzieci nauczyły mnie, że na świecie nie ma sierot, bo każdy z nas ma kochającego Ojca w Niebie</p></blockquote>
<h4>Przed Bożą wielkością</h4>
<p>W każdą niedzielę widziałam tysiące osób przychodzących do kościoła w Pembie – miejscowości, w której znajduje się główna siedziba Iris Ministries. Przybywali oni niekiedy z bardzo odległych miejsc, aby uwielbiać Boga, który okazuje im tak wielką miłość. Były tam tańce i śpiewy, uwielbienie i modlitwa. Wszystko to dla Jezusa, który tak bardzo ukochał ten najbiedniejszy kraj na świecie. Widziałam dzieci w różnym wieku, które potrafiły przez długi czas klęczeć z głową przy podłodze – one wiedziały, kim jest Bóg, do którego się modlą. Był to nie tylko ich dobry Tatuś, który zawsze z nimi jest, ale również Bóg wszechmogący, Stwórca tego świata i wszystkiego, co się w nim znajduje, przed którego majestatem nie sposób nie zgiąć kolan.</p>
<h4>Paradoks: nic, a może wszystko?</h4>
<p>Z czasem zauważyłam, że to, co z mojego ludzkiego punktu widzenia wydawało się szczytem beznadziei, było miejscem, w którym najpełniej objawiała się Boża łaska. Większość ludzi, do których dotarli misjonarze, nie była smutna, jak wydawało mi się na początku. Może i nie mieli oni tego wszystkiego, co my mamy, ale posiadali o wiele więcej: Boga, który objawiał wśród nich swoją łaskę i moc. Pismo Święte mówi: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie (Ew. Mat. 5:3, BT). Myślę, że tacy właśnie są ludzie w Mozambiku. Oni potrafią powiedzieć: „Oprócz Boga nie mamy nic, ale On wystarcza nam za wszystko”.</p>
<h4>W osobistym doświadczeniu</h4>
<p><em>Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców</em> (1 List do Kor. 1:26b–27a, BT). Bóg zawstydził mnie w Mozambiku. Zobaczyłam, że Jego miłość nie zna granic. Sama doświadczyłam miłości, która wywróciła moje życie do góry nogami. Przed taką miłością trudno nie uklęknąć. Przed taką miłością trudno zamknąć swoje serce. O takiej miłości trudno nie mówić. Ta miłość jest dla każdego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Aldona Filipek</strong> – w maju 2013 r. wyjechała na ponad dwa miesiące do Mozambiku, aby pomagać dzieciom ramach chrześcijańskiej misji Iris Ministries. Ta organizacja misyjna została założona przez Heidi i Rollanda Bakerów w celu wspierania najuboższych mieszkańców Mozambiku.<br />
Podczas rozmowy z Michałem Olszańskim w radiowej Trójce, w programie pt. „Godzina prawdy”, Aldona powiedziała: „Miałam poczucie, że zaspokajam tylko własne potrzeby materialne i kompletnie nic mi to w życiu nie daje. Wiedziałam, że to nie jest ten smak życia, który chciałabym poczuć. Ten wyjazd zdecydowanie zmienił mój światopogląd”</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/na-mozambickiej-ziemi/">Na mozambickiej ziemi</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/na-mozambickiej-ziemi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prawdziwy obraz Boga</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/prawdziwy-obraz-boga/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/prawdziwy-obraz-boga/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 07:04:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Wieja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1683</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wysławiajcie Pana, albowiem jest dobry, albowiem na wieki trwa łaska Jego! (Psalm 136:1). Te słowa są najczęściej przytaczanym nawoływaniem ludu Bożego do uwielbienia Boga, używanym w całej Biblii. Dwa krótkie, ale jakże fundamentalne stwierdzenia zarazem mówią prawdę o Bogu i są wyrazem posiadania prawdziwego obrazu Boga. Ilekroć ludzie wołali, śpiewali lub wykrzykiwali te słowa, brzmiały [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/prawdziwy-obraz-boga/">Prawdziwy obraz Boga</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Wysławiajcie Pana, albowiem jest dobry, albowiem na wieki trwa łaska Jego</em></strong>! (Psalm 136:1). Te słowa są najczęściej przytaczanym nawoływaniem ludu Bożego do uwielbienia Boga, używanym w całej Biblii. Dwa krótkie, ale jakże fundamentalne stwierdzenia zarazem mówią prawdę o Bogu i są wyrazem posiadania prawdziwego obrazu Boga. Ilekroć ludzie wołali, śpiewali lub wykrzykiwali te słowa, brzmiały one niczym zaproszenie, a Boża chwała zstępowała i wszystko ulegało zmianie.</p>
<p><strong>Pan Bóg jest zawsze dobry</strong>. Zawsze, w każdym momencie. Bóg zawsze jest w dobrym nastroju. Słowo Boże mówi: <em>u Niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia</em> (Jakuba 1:17b). Całość tego wersetu opisuje dobroć Boga. Nawet jeżeli się On gniewa, to jest to chwila, mgnienie oka. Zaś Boża życzliwość, miłosierdzie i łaska, czyli niezasłużona przychylność, są wieczne.</p>
<p><strong>To, jaki mamy obraz Boga</strong>, jest kluczowo ważnym, ogromnie istotnym czynnikiem, który decyduje w naszym życiu o wszystkim. Dotyczy naszego samopoczucia, poczucia bezpieczeństwa, ufności i pragnienia szukania Bożej Obecności. Prawdziwy obraz Boga pełnego miłości do człowieka kształtuje w nas tęsknotę do szukania Jego Obecności, pragnienie Jego bliskości. Ten prawdziwy obraz pomaga nam również poznawać, co porusza serce Boga. Natomiast fałszywy obraz Boga otwiera nasz umysł na kłamstwa i jest legalnym zaproszeniem dla Bożego przeciwnika, szatana, ojca kłamstwa. Gdy nie znamy prawdziwego obrazu Boga, szatanowi bardzo łatwo udaje się napełnić nas lękiem, poczuciem beznadziei, strachem, skoncentrowaniem na sobie w formie użalania się nad sobą. W konsekwencji, jako oskarżyciel, przeciwnik czyni nas swoimi zakładnikami w oskarżaniu Boga, siebie samych i innych ludzi.</p>
<p><strong>Przekonanie o dobroci Boga i ogromie Jego łaski</strong> oraz doświadczanie ciągłych przejawów Jego niezasłużonej przychylności i życzliwości sprawiają, że bez względu na to, co się wydarzyło, zawsze mamy pełną ufności odwagę. Chcemy do Boga przychodzić jak dzieci do dobrego Ojca, by znaleźć się w Jego Obecności. Bez względu na to, jak nabroiliśmy, nie chcemy ukrywać się przed Nim, ale szukamy w Nim pociechy, uleczenia, przebaczenia, korekty i pouczenia.</p>
<p>Dopóki pierwszy człowiek, Adam, miał prawdziwy obraz Boga, nie musiał się przed Nim ukrywać ani Go unikać. Dopiero, gdy szatanowi udało się zafałszować obraz Boga w umyśle Adama, odwrócić jego uwagę od Boga, podważyć Bożą niezachwianą miłość i dobroć – doprowadziło to Adama do izolacji i strachu przed spotkaniem z Bogiem. Nie inaczej jest dzisiaj.</p>
<p><strong>Prawdziwy obraz Boga sprawia, że nie ma w nas lęku przed Nim.</strong> Gdy zgrzeszymy, odczuwamy smutek, który jednak przybliża nas do Boga, abyśmy przyjęli przebaczenie i pociechę. Natomiast fałszywy obraz Boga napełnia nas lękiem i strachem, powoduje, że wierzymy w kłamstwa. Sprawia, że zadajemy ból sercu Boga, przypisując Mu działania i motywy, które są Mu obce.</p>
<p><strong>Pan Jezus jest prawdziwym obrazem Boga Ojca</strong>, wierną kopią Jego Istoty. <em>Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg [Jezus Chrystus] [&#8230;] objawił Go</em> (Ew. Jana 1:18). Sam Jezus Chrystus powiedział: <em>Kto mnie widział, widział Ojca</em> (Ew. Jana 14:9b). Jeśli mamy obraz Boga inny niż ten objawiony w Jego Synu, Jezusie Chrystusie, to szatanowi udało się nasz obraz Boga wypaczyć i zafałszować. Pamiętajmy, że tylko Duch Chrystusa – Duch Synostwa – kształtuje w nas prawdziwy obraz Boga Ojca. Warto w modlitwie prosić:<em> Duchu Święty, przyjdź i objaw mi miłość Boga Ojca. Zaprowadź mnie pod krzyż, bym spotkał się tam z Chrystusem. Przepędź lęk i strach. Przyjdź z ukojeniem, którego mogę doświadczyć w mocnych ramionach Ojca. Uczyń mnie głuchym na kłamstwa szatana. Ulecz moje skołatane serce, wypełnij je swoim pokojem. Panie Jezu, dziękuję, że przyszedłeś objawić nam Ojca.</em></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/prawdziwy-obraz-boga/">Prawdziwy obraz Boga</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/prawdziwy-obraz-boga/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Generacje</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/generacje/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/generacje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2015 06:49:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Jani Salokangas]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1680</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasze wyzwanie Obecnie młodzi dorośli mają dostęp do ogromu wiedzy, który dla poprzednich pokoleń był praktycznie nieosiągalny. Poważne wyzwanie dla młodych ludzi stanowi dzisiaj dokonywanie mądrych wyborów i zastosowanie danej im wiedzy w ich życiu i środowisku. Kolejne pokolenie zastaje świat z poważnie już „zanieczyszczonym powietrzem” społecznej, kulturowej i religijnej atmosfery. Jednym z głównych problemów [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/generacje/">Generacje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Nasze wyzwanie</h4>
<p>Obecnie młodzi dorośli mają dostęp do ogromu wiedzy, który dla poprzednich pokoleń był praktycznie nieosiągalny. Poważne wyzwanie dla młodych ludzi stanowi dzisiaj dokonywanie mądrych wyborów i zastosowanie danej im wiedzy w ich życiu i środowisku. Kolejne pokolenie zastaje świat z poważnie już „zanieczyszczonym powietrzem” społecznej, kulturowej i religijnej atmosfery. Jednym z głównych problemów jest fakt, że wysyłamy w ten świat ludzi nieprzygotowanych do walki z przeciwnikiem, który jest coraz bardziej przebiegły.</p>
<blockquote><p>Jeśli chcemy, żeby kolejne pokolenie rozkochało się w relacji z Jezusem i zrozumiało temat Izraela, już czas, aby poważnie zaangażować się w ten dialog</p></blockquote>
<p>Jako organizacja ICEJ ARISE, pracująca z młodymi ludźmi, chcemy wchodzić na to pole bitwy z konkretnym przekazem. To przesłanie bardzo odbiega od popularnych obecnie trendów i często jest źle rozumiane – a dotyczy odnowy Izraela. Media karmią nas ogromną ilością wiadomości, które często demonizują Izrael i pokazują przykry obraz Żydów. Ta agitacja znalazła także swoje miejsce w edukacji: od szkół podstawowych po uniwersytety. Tego rodzaju wpływ na postawy młodych ludzi względem Izraela jest tragiczny w skutkach. Większość młodych dorosłych nigdy nie przeczytała w całości Nowego Testamentu, nie mówiąc już o Starym Testamencie, co dodatkowo pogłębia problem, jaki napotykają proizraelscy chrześcijanie. Humanizm wkrada się dzisiaj do kościołów i podważa wiarygodność Bożego Słowa. Nadszedł najwyższy czas, by ludzie wierzący, rozkochani w Prawdzie, którą jest Jezus, powstali i odpowiedzieli na stawiane im wyzwanie.</p>
<p>Nie chodzi tutaj o moralizowanie ani tym bardziej o przedstawianie innym skomplikowanych teologicznych wywodów, ale o okazywanie miłości i służenie, tak, jak to robił Jezus. Jeśli chcemy, żeby kolejne pokolenie rozkochało się w bliskiej relacji z Jezusem i zrozumiało temat Izraela, nadszedł czas, aby poważnie zaangażować się w ten dialog i nie uciekać od problemu. Jeśli chcemy widzieć zmiany, sami musimy stać się tą zmianą. Pokolenie, które nieustannie gromadzi informacje, woła do nas o nadanie jasności i kierunku. Musimy stać się jego przewodnikami, zanim świat zajmie w tym nasze miejsce.</p>
<h4>Uczyć, żyć, dzielić się</h4>
<p>Praca ARISE od początku – od założenia organizacji w 2002 r. – skupia się na docieraniu do młodych dorosłych na całym świecie, zachęcaniu ich i wpływaniu na nich poprzez globalne poruszenie i inspirację młodych ludzi, którzy są oddani Jezusowi, a zarazem stoją z Izraelem. Za sprawą ARISE ponad 1500 młodych chrześcijan z ponad 30 krajów odwiedziło Izrael. Setki tysięcy zostaje zainspirowanych poprzez naszą działalność w internecie i na portalach społecznościowych, a także za sprawą magazynu online „AriseNow” i program radiowy „AriseBase”. Ta praca skupia się na trzech prostych, ale najistotniejszych celach związanych z ewangelią: uczyć, żyć i dzielić się.</p>
<blockquote><p>Pokolenie, które nieustannie gromadzi informacje, woła do nas o nadanie jasności i kierunku</p></blockquote>
<h4>Wszystko, co ma w sobie życie, musi wzrastać</h4>
<p>Studiowanie i nauczanie Biblii jest kluczowym zadaniem każdego, kto poznał Boga i Jego plany. Biblia to jedyne absolutne źródło Bożego autorytetu, objawienie Bożych myśli dla każdego człowieka i Bożej woli dla życia każdego z nas (zob. 2 List do Tym. 3:16–17). To z pewnością wystarczający powód, by studiować Pismo Święte. Chcemy nauczać tego, co Biblia mówi o życiu z Bogiem, pełnym pasji, oraz co mówi o Izraelu i jego proroczym odnowieniu. Jeśli następne pokolenie nie usłyszy tego przesłania w przystępny, zrozumiały i praktyczny sposób, może to stanowić poważny powód, dla którego Boże żniwa mogą zostać zatrzymane. Wszystko, co ma w sobie życie, musi wzrastać. Podobnie nasze życie w Chrystusie musi się rozwijać, tak samo i nasze poselstwo. Przekazywanie Prawdy nie jest przywilejem i obowiązkiem tylko jednego pokolenia. Ta najważniejsza wiadomość musi zostać najpierw zasiana w kolejnym pokoleniu, by przekaz mógł być kontynuowany.</p>
<p>Musimy żyć w oparciu o to, w co wierzymy. Biblia wyraźnie to podkreśla, szczególnie w Liście Jakuba: <em>Wiara bez uczynków jest martwa</em> (Jakuba 2:26). To znaczy, że cokolwiek zostaje nam objawione z Bożej prawdy, należy to wprowadzić w życie. Dzisiejsza młodzież jest zmęczona słuchaniem dobrze opracowanych wykładów teologicznych. To, czego tak naprawdę potrzebuje, to ludzie wpływu, liderzy chrześcijańscy, którzy zmieniają za pomocą ewangelii swoje środowisko na wielu poziomach; to miłość wobec ludzi w Kościele i poza nim.</p>
<p>Kiedy już rozumiemy pewne prawdy biblijne i umiemy je zastosować, możemy dzielić się Słowem, które ma potężną moc: Bóg może czynić i będzie czynił cuda w naszym życiu, pomimo wyzwań i łez, które także są częścią życia. Osoby, które to rozumieją, mogą opowiadać o swoim życiu z Bogiem, ponieważ stały się żywym świadectwem Bożego Królestwa na ziemi.</p>
<h4>Światło w tunelu</h4>
<p>Jeśli chcemy, żeby młodzi ludzie rozpoczęli życie z Bogiem i zostali przemienieni, musimy wprowadzać zmiany we własnym życiu. Zmieńmy swój stosunek do młodych ludzi. Zobaczmy w nich potencjał, Boże powołanie i dzielmy się z nimi Prawdą, że każdy z nas potrzebuje Jezusa, Króla żydowskiego.</p>
<p>Bez względu na swój wiek postanówmy poznać kulturę, w której żyjemy, by być bardziej skuteczni w otwieraniu innym oczu na Boże plany względem Izraela. Pytanie brzmi: czy rzeczywistość, w której żyjemy, będzie w nas budzić pogardę dla młodego pokolenia i prowadzić do izolacji – czy raczej będziemy chcieli wyciągnąć swoje ręce ponad bariery międzypokoleniowe? Jeśli prawdziwie wierzymy, że nasz Bóg jest wiecznym Bogiem, musimy uwierzyć również w to, że On ma plan dla każdego pokolenia. Kolejne pokolenie dorasta do stawiania czoła wyzwaniom, jakie napotyka Boże Królestwo. Bóg chce je przygotować do zwycięstwa nad wszelkim rozproszeniem – dla Jego chwały. Pomimo trudności, jakie być może są przed nami, musimy dać z siebie wszystko, z radością i odwagą, w pełni wiary. Ponieważ wiemy, że jest światło w tym tunelu.</p>
<h6>Tłumaczenie: Estera Wieja</h6>
<h6>Artykuł ukazał się w Word from Jerusalem, czasopiśmie wydawanym przez Międzynarodową Chrześcijańską Ambasadę w Jerozolimie, www.icej.org</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/generacje/">Generacje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/generacje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Idea rajskiego ogrodu</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/idea-rajskiego-ogrodu/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/idea-rajskiego-ogrodu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 28 Aug 2015 11:58:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1670</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tej wiosny święta Paschy spędziłam z rodziną przyjaciół, w kibucu. Nie były to moje pierwsze odwiedziny w kibucu, jednak po raz pierwszy mogłam zatrzymać się w jednym z nich, zamieszkać u osób, które żyją w nim na co dzień, i poznać od środka, jak wygląda życie w takiej społeczności. Kibuce to wspólnoty gospodarcze, które odegrały [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/idea-rajskiego-ogrodu/">Idea rajskiego ogrodu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tej wiosny święta Paschy spędziłam z rodziną przyjaciół, w kibucu. Nie były to moje pierwsze odwiedziny w kibucu, jednak po raz pierwszy mogłam zatrzymać się w jednym z nich, zamieszkać u osób, które żyją w nim na co dzień, i poznać od środka, jak wygląda życie w takiej społeczności.</p>
<p><strong>Kibuce to wspólnoty gospodarcze</strong>, które odegrały bardzo istotną rolę w tworzeniu się państwa Izrael. Już na początku XX w. Żydzi uczyli się w nich uprawy rolnej i formowania nowego społeczeństwa, kiedy nigdzie na świecie nie było dla nich miejsca. Mieszkańcy kibucu jeszcze do niedawna nie mieli własnego majątku, posiadali równe prawa i obowiązki, istniała wspólnota dzieci i całkowita równość kobiet i mężczyzn. Życie w kibucu przypominało zasady utopijnego komunizmu (choć nie odwoływano się do ideologii komunistycznej).</p>
<p><strong>Dzisiaj kibuce są w większości sprywatyzowane.</strong> Z jednej strony ich mieszkańcy wykonują obecnie różne zawody i otrzymują za swą pracę wynagrodzenie, powrócili do tradycyjnego modelu rodziny, posiadają własne gospodarstwa i prowadzą własne interesy. Z drugiej strony atmosfera wspólnoty pozostała.</p>
<p>W kibucu wszystkie rodziny (a może być ich kilkaset) znają się między sobą i wiedzą o sobie bardzo dużo. Osobom z zewnątrz trudno przyłączyć się do takiego środowiska, jeśli nie mają powiązań rodzinnych w danym miejscu. Podobnie jak małe wioski, każdy kibuc ma własne przedszkola i szkoły, kilka sklepików, czasem nawet z własną produkcją ubrań. Są też zagrody baranków czy krów, a wokoło liczne pola uprawne.</p>
<p>W kibucu moich przyjaciół powstały nawet winiarnia, dom opieki dla dzieci niepełnosprawnych oraz małe zoo. Wiele zwierząt nie ma osobnych klatek, więc po ścieżkach obok bociana i pawia spaceruje osiołek, kozice górskie i małe kaczątka. W samym środku kibucu mieści się budynek administracyjny, w którym znajdują się stołówka, świetlica, a nawet kino, mogące służyć jako teatr. W ostatnich latach w pobliżu wybudowano także basen, korty tenisowe i boisko.</p>
<p>Gdy chodziłyśmy z koleżanką ścieżkami otwartych ogrodów, pomiędzy małymi blokami mieszkalnymi, byłam pod wrażeniem bujnej roślinności dookoła oraz spokoju, jaki wiąże się z bliskością natury i oddaleniem od dużych miast. Mały rozmiar mieszkań wręcz zmusza, żeby spędzać większość dnia na świeżym powietrzu. Mimo to w tym pozornym raju czegoś bardzo brakowało.</p>
<p>W kibucu nie było synagogi. Zabrakło miejsca dla Boga. Większość kibuców już od samego założenia była ostentacyjnie ateistyczna. W niektórych chwalono się, że „są niczym zakon bez Boga”. Tylko niektóre celebrowały biblijne święta, a szabat stał się wyłącznie dniem odpoczynku od pracy, bez przeznaczania czasu na modlitwę.</p>
<p>Pomimo wszystkich zalet i piękna kibuców nowe pokolenia Izraelczyków nie chcą w nich mieszkać. <strong>Zdrowe odżywianie oraz bliskość natury są dzisiaj modne, a jednak kibuc nie wrócił do łask.</strong> Do historii odszedł również feministyczny model równouprawnienia, w którym kobiety i mężczyźni próbowali zatuszować różnice między sobą. Konformizm zastąpiono świadomością, że każdy człowiek został stworzony wyjątkowym.</p>
<p><strong>Idylliczne życie bez Boga nie zdało egzaminu, również w żydowskim kibucu</strong>. Wystarczył okres jednego pokolenia, by idea ludzkiej wersji „rajskiego ogrodu”, bez obecności Boga, rozpadła się. Nie ma życia bez Boga – to głęboka prawda, o której być może musimy sobie czasem przypomnieć, by potem móc przypominać innym. A także by błogosławić tą świadomością cały Izrael.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/idea-rajskiego-ogrodu/">Idea rajskiego ogrodu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/idea-rajskiego-ogrodu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Misja Eliasza</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/misja-eliasza/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/misja-eliasza/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 28 Aug 2015 11:51:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[Jürgen Bühler]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1667</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jeden z najbardziej ekscytujących fragmentów Słowa Bożego, które traktują o odbudowie, zapisany jest w historii przemienienia Pana Jezusa. Trzech z Jego uczniów miało przywilej być świadkami ukazania się Mojżesza i Eliasza, widzieć przemienionego Pana Jezusa, z obliczem jaśniejącym jak słońce. Kiedy Pan Jezus wracał z owymi trzema uczniami z Góry Przemienienia, uczniowie byli pod wrażeniem [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/misja-eliasza/">Misja Eliasza</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jeden z najbardziej ekscytujących fragmentów Słowa Bożego, które traktują o odbudowie, zapisany jest w historii przemienienia Pana Jezusa. Trzech z Jego uczniów miało przywilej być świadkami ukazania się Mojżesza i Eliasza, widzieć przemienionego Pana Jezusa, z obliczem jaśniejącym jak słońce. Kiedy Pan Jezus wracał z owymi trzema uczniami z Góry Przemienienia, uczniowie byli pod wrażeniem osobistego spotkania z tymi wielkimi postaciami historii Izraela. Zapytali więc Pana Jezusa:<em> Czemu więc uczeni w Piśmie powiadają, że wpierw ma przyjść Eliasz?</em> (Ew. Mat. 17:10).</p>
<h4>Dni Eliasza</h4>
<p>Pojawienie się Eliasza przypomniało uczniom starożytną tradycję Żydów, która utrzymywała, że przed Mesjaszem przyjdzie Eliasz, aby przygotować Boży lud na przybycie Króla. Jest to tradycja bazująca na wizji proroka Malachiasza, który zapisał: <em>Oto Ja poślę wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana. I zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym, gdy przyjdę, nie obłożył ziemi klątwą</em> (Ks. Mal. 3:23–24). Ta tradycja ma znaczenie także w dzisiejszych czasach. W pewnym momencie corocznie obchodzonej Paschy, podczas kolacji sederowej, każda rodzina żydowska otwiera drzwi, aby przywitać nadchodzącego Eliasza. Pozostawia się dla niego puste miejsce do siedzenia, na wypadek gdyby miał powrócić w tym roku.</p>
<p>Uczniowie zapytali więc Pana Jezusa, co On myśli na temat tej tradycji. Pan Jezus odpowiedział: <em>Rzeczywiście, Eliasz przyjdzie najpierw i odbuduje wszystkie rzeczy. Lecz Ja wam mówię, Eliasz już przyszedł i nie poznali go, ale zrobili z nim, co chcieli. Podobnie i Syn Człowieczy ucierpi z ich ręki</em> (Ew. Mat. 17:11–12, NKJV). Pan Jezus uczynił aluzję do podwójnego wypełnienia się przesłania dotyczącego służby Eliasza. Po pierwsze – gdy Jan Chrzciciel przygotował drogę dla Mesjasza przychodzącego po raz pierwszy. Po drugie – gdy Eliasz w przyszłości przyjdzie po raz drugi i „odbuduje wszystkie rzeczy”.</p>
<p>Jan Chrzciciel reprezentuje Eliasza w posłudze dla jego własnego pokolenia. Już wtedy, kiedy narodziny Jana zostały zakomunikowane jego ojcu, Zachariaszowi, Archanioł Gabriel powiedział o Janie jako o tym, który<em> pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, by zwrócić serca ojców ku dzieciom, [&#8230;] przygotowując Panu lud prawy</em> (Ew. Łuk. 1:17). Ktoś może zauważyć, że Jan Chrzciciel nie reprezentuje fizycznego powrotu Eliasza, ponieważ urodził się z ojca Zachariasza i matki Elżbiety. Jednak namaszczenie Duchem Eliasza było nad nim, co oznacza, że ten sam duch usługiwania, jaki działał w Eliaszu, spoczywał także na Janie Chrzcicielu.</p>
<p>Pan Jezus zaznaczył jednak, że usługa Jana Chrzciciela nie spowoduje „odbudowy wszystkich rzeczy”. Przeciwnie – „zrobili z nim, co chcieli”. Rzeczywiście, zaledwie miesiąc wcześniej Jan Chrzciciel został ścięty przez Heroda Tetrarchę na specjalne żądanie żony jego brata, Filipa (zob. Ew. Mat. 14). Pan Jezus wyjaśnił, że jeszcze nastąpi przyjście Eliasza w przyszłości, dla „odbudowy wszystkich rzeczy”. Tak więc pierwsze przyjście Mesjasza zostało poprzedzone przez Jana Chrzciciela, a usługiwanie obydwóch było związane z cierpieniem. Natomiast drugie przyjście Mesjasza będzie poprzedzone służbą Eliasza dla „odbudowy wszystkich rzeczy”.</p>
<p>Głównym powołaniem Jana Chrzciciela było przygotowanie ludu dla Pana. Podobnie będzie to Boże działanie w duchu Eliasza, aby przygotować Kościół i Izrael na to, co ma nadejść – Bóg ponownie pośle na świat Jezusa Chrystusa, <em>którego musi przyjąć niebo aż do czasu odnowienia wszechrzeczy</em> (Dz. Ap. 3:21).</p>
<h4>Ojcowie i synowie</h4>
<p>Istnieje bardzo wiele aspektów służby Eliasza, które można by było wymienić, np. jego działanie w pojedynkę na górze Karmel, kiedy był skonfrontowany z zatwardziałością Izraela. Eliasz usunął bałwochwalstwo w Izraelu i odbudował Boży ołtarz. Lecz jest jedno szczególne powołanie Eliasza, na które zwraca uwagę prorok Malachiasz. Jest ono tak istotne, że jeżeli nie zostanie wypełnione, ziemia będzie przeklęta. Przeczytajmy to więc jeszcze raz: <em>Oto Ja poślę wam proroka Eliasza, zanim przyjdzie wielki i straszny dzień Pana. I zwróci serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym, gdy przyjdę, nie obłożył ziemi klątwą</em> (Ks. Mal. 3:23–24).</p>
<p>Odbudowa relacji ojców z ich dziećmi oraz dzieci z ich ojcami ma tak wielkie znaczenie dla Boga, że jeżeli nie nastąpi, będzie On musiał obłożyć ziemię klątwą. Relacja ojca z synem jest dla Boga świętością. Pierwsze przykazanie z obietnicą jest następujące:<em> Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie</em> (Ks. Wyj. 20:12).</p>
<p>Tutaj dostrzegamy, że relacja dzieci w odniesieniu do rodziców może być punktem zwrotnym w sprawie błogosławieństwa lub przekleństwa. Ma to także zastosowanie w relacji między pokoleniami wśród ludu Bożego. I dotyczy to nie tylko młodych ludzi, którzy mają uszanować pokolenia idące przed nimi – na których ramionach stoją. Dotyczy to także starszej generacji, tych, którzy także muszą być otwarci i rozszerzyć swoje serca dla nowych, często różnych podejść u osób młodych.</p>
<blockquote><p>W pismach nowotestamentowych określenie „ojcowie” odnosi się do minionych pokoleń ludu izraelskiego</p></blockquote>
<h4>Przysłowia o ojcach</h4>
<p>Jest ich wiele. Godny uwagi jest sposób, w jaki Nowy Testament używa słowa „ojciec” (z gr. patere, w l.mn.). To słowo występuje w pismach nowotestamentowych 53 razy, z których tylko 4 odnoszą się do naturalnego ojca (zob. List do Efez. 6:4; List do Kol. 3:21; List do Hebr. 11:23; 12:9). W pozostałych miejscach określenie „ojciec” dotyczy minionych pokoleń ludu izraelskiego, np.: <em>Jak powiedział do ojców naszych, do Abrahama i potomstwa jego na wieki</em> (Ew. Łuk. 1:55); <em>Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Chleb z nieba dał im, aby jedli</em> (Ew. Jana 6:31); <em>Bóg Abrahama i Izaaka i Jakuba, Bóg ojców naszych, uwielbił Syna swego</em> (Dz. Ap. 3:13).</p>
<p>Jeden z wiodących rabinistycznych traktatów Talmudu nazywany jest Pirkei Avot, co oznacza „Przysłowia o ojcach”. W ten sam sposób autorzy Nowego Testamentu odnoszą się do wszystkich poprzednich pokoleń Izraela, od Abrahama do proroków – jako do „ojców”. My często mamy wrażenie, że dotyczy to szczególnie patriarchów. Apostoł Paweł stwierdza, że jednym z wielkich przywilejów nadanych Żydom – <em>do których należą ojcowie i z których pochodzi Chrystus według ciała</em> (List do Rzym. 9:5) – jest przynależność do ojców, na których opiera się egzystencja narodu żydowskiego. Apostoł Paweł zaznacza, że nawet jeśli naród żydowski jest w stanie buntu przeciw Bogu i uważa się go za wroga ewangelii, nie zostaje unieważniona Boża wierność do narodu wybranego – <em>są umiłowanymi ze względu na praojców</em> (List do Rzym. 11:28).</p>
<p>Jest coś zastanawiającego w życiu pierwszych apostołów. W Dziejach Apostolskich czytamy, jak Szczepan i Paweł (zob. Dz. Ap. 7 i 22) zostali skonfrontowani z wrogim tłumem Żydów, którzy chcieli ich ukamienować. Szczepan stał się pierwszym męczennikiem, a Paweł ocalał w czasie napadu. Obydwaj zwrócili się do zagniewanych Żydów w sposób wyjątkowy: Mężowie bracia i ojcowie, słuchajcie! (Dz. Ap. 7:2; 22:1). Obydwaj byli pełni bojaźni przed tymi, którzy ich nienawidzili, ale uszanowali ich jako Żydów, nazywając ich „ojcami”.</p>
<h4>Małe dzieci</h4>
<p>Jeżeli popatrzymy, jak Pan Jezus zwracał się do swoich uczniów, zauważymy, że często nazywał ich dziećmi (zob. Ew. Jana 21:5) albo nawet małymi dziećmi (zob. Ew. Jana 13:33). Podobnie we wczesnym Kościele apostołowie zwracali się do członków zboru, nazywając ich dziećmi (zob. 1 List do Kor. 4:14; List do Gal. 4:19; 1 Jana 2:1). Ten zwyczaj obserwujemy także już u Jana Chrzciciela, który mówił: <em>Powiadam wam bowiem, że Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi</em> (Ew. Mat. 3:9). Wielu nauczycieli Bożego Słowa uważa to za aluzję do Bożego planu, zgodnie z którym pewnego dnia doprowadzi On narody do błogosławieństwa Abrahamowego, obok Izraela. Apostoł Paweł pisze w Liście do Galacjan (3:7): <em>Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama</em> (zob. List do Rzym. 9:7). Innymi słowy, Nowy Testament wskazuje na jasną różnicę pomiędzy naturalnymi potomkami Abrahama jako tymi, którzy należą do „ojców”, a Kościołem, czyli tymi, którzy są duchowymi „dziećmi”.</p>
<blockquote><p>Obecnie widzimy wiele znaków dających nadzieję, że nastał nowy etap historii relacji pomiędzy narodem żydowskim a chrześcijanami, które zmierzają ku naprawie</p></blockquote>
<h4>Odbudowa jest konieczna</h4>
<p>Papież Jan Paweł II nazwał Żydów „starszymi braćmi” dla Kościoła. Wierzę jednak, że bardziej stosownie jest ich określić „ojcami” dla Kościoła. Nie można podważyć, że wszystko, co nas definiuje jako chrześcijan, zostało nam dane przez naród żydowski. Biblia jest Księgą Żydów. Pan Jezus urodził się jako Żyd i umarł jako Król Żydów. Pierwsi apostołowie byli Żydami i na samym początku Kościół był wyłącznie żydowski.</p>
<p>Wracając do proroka Malachiasza, wyjaśnia on, że w czasach ostatecznych główna część służby Eliasza będzie polegała na zwróceniu serc ojców ku dzieciom i serc dzieci ku ich ojcom. I właśnie w tym tak pilnie potrzebna jest odbudowa. Istnieje bowiem historyczny przełom pomiędzy Kościołem a Żydami, który sięga aż do najwcześniejszych dni Kościoła. Nowy Testament podaje, że Kościół doznawał prześladowań ze strony braci żydowskich. Działo się tak nie tylko w Jerozolimie, w Izraelu (zob. Dz. Ap. 5:17), lecz także w Małej Azji (zob. Dz. Ap. 14:1) i w Grecji (zob. Dz. Ap. 17:5).</p>
<p>Kiedy większą część Kościoła zaczęli stanowić poganie, Kościół szybko zapomniał o żydowskich korzeniach swojej wiary. Kiedy jego władza rosła za panowania cesarza Konstantyna, Kościół zaczął prześladować Żydów. I tak przez 2000 lat historia relacji żydowsko-chrześcijańskich naznaczona jest nienawiścią i przelewem krwi. Żydzi byli zabijani przez krzyżowców w Europie i w Ziemi Świętej, torturowani w czasie hiszpańskiej inkwizycji. Ponad 70 lat temu w całej Europie byli poddawani gwałtownym pogromom przez Holokaust, w którym zginęło 6 mln Żydów, zabitych przez nazistów z Niemiec – kraju protestanckiej reformacji. Kościół przez wieki znieważał ojców swojej wiary i podsycał ogień chrześcijańskiego antysemityzmu.</p>
<p>Odbudowa i pojednanie są pilnie potrzebne, gdyż w przeciwnym razie, jak mówi Bóg, ziemia zostanie obłożona przekleństwem. Obecnie widzimy wiele znaków dających nadzieję, że nastał nowy etap historii relacji pomiędzy narodem żydowskim a chrześcijanami, które zmierzają ku naprawie. Formacja chrześcijańskiego przymierza w izraelskim Knesecie czy biuro w Yad Vashem niosą nadzieję. Na całym świecie powstają nowe ugrupowania relacji przyjaźni, w których Żydzi i chrześcijanie działają razem w kierunku lepszego zrozumienia i współpracy. W kościołach na całym świecie również widać bezprecedensowy entuzjazm dla Izraela i narodu żydowskiego. Odbywają się zjazdy solidarności z Izraelem. Na wszystkich kontynentach powstają nowe inicjatywy modlitwy o błogosławieństwo dla Izraela. To ekscytujący historyczny czas rozwoju. W 2013 r., w czasie Świąt Sukkot (Świąt Namiotów), Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów, reprezentujący społeczność żydowską na całym świecie, nie tylko podziękował chrześcijanom za wsparcie, ale także wyraził zobowiązanie: „Kiedy wasze kościoły są palone na Bliskim Wschodzie, my, Żydzi, nie będziemy milczeć i stoimy razem z wami”. Takich słów nie można było usłyszeć przez wieki.</p>
<h4>W namaszczeniu Eliasza</h4>
<p>Dokładnie to powołanie mieści się w sercu służby Międzynarodowej Chrześcijańskiej Ambasady w Jerozolimie. Naprawianie wyłomów, leczenie ran, odbudowywanie drogi, aby móc nią przejść, a przez to przygotować drogę dla Mesjasza na Jego powtórne przyjście. Żydzi i chrześcijanie mogą się nadal nie zgadzać, kim jest Mesjasz, lecz nadchodzi czas, w którym obie strony odczują potrzebę zwrócenia swoich serc ku sobie nawzajem. Dla Żydów oznacza to rozpoznanie, że Kościół chrześcijański jest potomkiem ich własnej tradycji i wiary. Ludzie na całym świecie wysoko cenią osobistą relację z Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Wejść w tę relację można jedynie poprzez żydowskiego Mesjasza – Jezusa Chrystusa, którego Pan Bóg zesłał i o którym powiedział: <em>To za mało, że jesteś mi sługą, aby podźwignąć plemiona Jakuba i przywrócić oszczędzonych synów Izraela, więc ustanowiłem cię światłością pogan, aby moje zbawienie sięgało aż do krańców ziemi</em> (Ks. Izaj. 49:6). Dla Kościoła zaś najważniejsze jest, aby rozpoznać korzenie swojej wiary w narodzie żydowskim. Powinno to mieć miejsce z uwagi na szacunek dla ludu powołanego przez Boga. Poprzez ten lud Bóg dał światu swoje Słowo i Mesjasza, doprowadzając w ten sposób inne narody do przymierza i relacji z Bogiem Izraela. Brak rozpoznania pnia drzewa, które utrzymuje Kościół (zob. List do Rzym. 11:18), prowadzi do wiary bez właściwego fundamentu, a to może być zgubne.</p>
<p>Niezależnie od tego, czy Izrael odpowiada na naszą miłość i przyjaźń czy nie, nawet jeśli są oni wrogami Kościoła, musimy pamiętać, że Bóg miłuje ich ze względu na ich ojców i tak samo my powinniśmy. Jestem optymistyczny w wierze, że Pan Bóg nie obłoży ziemi przekleństwem, lecz Duch Pana obróci serca jednych ku drugim i będzie błogosławił Izrael oraz Kościół przez długie dni, w kraju i dziedzictwie, które nasz Pan, Bóg, nam daje.</p>
<h6>Tłumaczenie: Józef Pieszka</h6>
<h6>Artykuł ukazał się w „Word from Jerusalem”, czasopiśmie wydawanym przez ICEJ; więcej informacji na www.icej.org.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/misja-eliasza/">Misja Eliasza</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/misja-eliasza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
