<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2013/2 (lato) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/lato-2013/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Dec 2019 13:24:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Zaangażowani na wzór doskonałego Ojca</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zaangazowani-na-wzor-doskonalego-ojca/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zaangazowani-na-wzor-doskonalego-ojca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 15:28:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Hubert Sajda]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=319</guid>

					<description><![CDATA[<p>Żyjemy w czasach postmodernizmu, w społeczeństwie kształtowanym przez prędkość życia i wszechobecny konsumpcjonizm. Pogłębia się kryzys autorytetów i wartości. Nie mamy czasu, żeby spędzić go z naszymi rodzinami i rosnącymi dziećmi. Wychowaniem przyszłego pokolenia zajmują się wszyscy po trochu: telewizor, internet, komputer, ulica, szkoła, rodzice i kościół. Nie zapominajmy też o babciach i dziadkach. Ostatnie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zaangazowani-na-wzor-doskonalego-ojca/">Zaangażowani na wzór doskonałego Ojca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Żyjemy w czasach postmodernizmu, w społeczeństwie kształtowanym przez prędkość życia i wszechobecny konsumpcjonizm. Pogłębia się kryzys autorytetów i wartości. Nie mamy czasu, żeby spędzić go z naszymi rodzinami i rosnącymi dziećmi. Wychowaniem przyszłego pokolenia zajmują się wszyscy po trochu: telewizor, internet, komputer, ulica, szkoła, rodzice i kościół. Nie zapominajmy też o babciach i dziadkach. Ostatnie badania przeprowadzone w Polsce w rodzinach z dużych, średnich i małych miast wskazują, że ojciec spędza ze swoim dzieckiem 7 min dziennie, a matka ok. 15 min. Chyba wszyscy jesteśmy zgodni, że to zdecydowanie za mało, by wychować dzieci. Za mało, aby mieć wpływ na kształtowanie ich charakteru, postawy, osobowości oraz poczucia wartości. Tymczasem jednym z najważniejszych zadań, jakie spoczywają na rodzicach, jest właśnie wychowanie dzieci.</p>
<h4>Poprzez pokolenia</h4>
<p>Mamy w Polsce takie powiedzenie: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Używamy go często, mówiąc o wizualnym podobieństwie dzieci do rodziców. To określenie możemy także śmiało przełożyć na zachowanie, charakter i styl postępowania. Czy nam się to podoba czy nie, dzieci nas obserwują, zapamiętują i&#8230; naśladują. Wywieramy na nie wpływ poprzez nasze pozytywne oraz niestety negatywne zachowania. Pamiętam z doświadczenia, kiedy wielokrotnie powtarzałem sobie, że w tym lub w tamtym będę jak mój ojciec. Natomiast w innych sprawach, które mi się nie podobały, na pewno nie będę postępował jak mój tata. Po latach widzę, że „czym skorupka za młodu nasiąknie&#8230;”. Bardzo często powielam błędy ojca. Muszę mocno pracować nad tym, żeby nie obarczać nimi moich dzieci. Na czym jednak się wzorować?</p>
<h4>Ojciec doskonały</h4>
<p>Z pomocą mogą nam przyjść prawdy biblijne, które odkrywają prawdziwy charakter Boga. Skoro jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo – najlepsze, co możemy zrobić dla naszych pociech, to odwzorować charakter naszego Stwórcy, Ojca. Tak, byśmy z dumą mogli patrzeć na swoje dzieci jak na wizytówkę. Oczywiście nie jest to łatwe. Ale to najlepsza życiowa inwestycja, jakiej rodzice mogą dokonać dla swoich dzieci.</p>
<p>W 34 rozdziale Księgi Wyjścia czytamy o tym, jak Mojżesz spotkał się z Bogiem. Kiedy Go zobaczył, ujrzał Jego charakter i opisał to, co widzi: <em>Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia, przebaczający niegodziwość, niewierność, grzech, lecz nie pozostawiający go bez ukarania</em> (Ks. Wyj. 34:6–7, BT). Jest to nic innego jak opis Bożego charakteru. To dla nas wskazówka, czyj charakter my, rodzice, powinniśmy odzwierciedlać w wychowywaniu naszych dzieci. Patrząc na samo imię Boga, możemy dowiedzieć się o Jego kilku bardzo cennych cechach charakteru.</p>
<h4>Dostępność</h4>
<p>Po pierwsze, zapisane w Biblii po hebrajsku imię Boga „Jahwe” znaczy w języku biblijnym „Jestem”. Bóg po prostu jest. Ma czas. Nie spieszy się. Jest dostępny dla wszystkich. Jest dla tych, którzy go potrzebują, dla swoich dzieci, dla tych, którzy Go szukają. Jest obecny zawsze. Nie można o Nim powiedzieć, że był, ale teraz Go nie ma, czy że dopiero będzie, ale teraz jest nieobecny. On jest zawsze. Bóg jest zawsze gotowy do pomocy i wysłuchania tu i teraz. To dla nas, rodziców, bardzo ważna wskazówka – mamy być dla swoich dzieci obecni. Mamy być skupieni na dziecku, gotowi do pomocy, zaangażowani, mamy mieć dla niego czas, umieć się zatrzymać i wysłuchać. Mamy być wsparciem dla dzieci w ich codziennym życiu, tu i teraz.</p>
<h4>Autentyczność</h4>
<p>Po drugie, Jahwe to „Jestem, który jestem”. Bóg pokazuje nam, że jest autentyczny. On nikogo nie udaje. Jest świadomy tego, kim jest, i świadomie wybiera, by właśnie takim być. Ma swój niezmienny charakter. Można na Nim polegać. Jest prawdziwy. Czy my, rodzice, także jesteśmy autentyczni w naszych relacjach z dziećmi? Czy nikogo nie udajemy? Jest to bardzo ważna cecha charakteru, której Bóg chce nas nauczyć. Autentyczność, spójność, integralność. To autentyczność jako pierwsza buduje nasz autorytet w oczach dzieci. Wzbudza szacunek do nas, rodziców. W dzieciach natomiast buduje uznanie prawdy jako wartości. Autentyczność przemawia do naszych dzieci o wiele silniej niż jakiekolwiek pouczenia.</p>
<blockquote><p>Autentyczność przemawia no naszych dzieci o wiele silniej niż jakiekolwiek pouczenie</p></blockquote>
<h4>Autorytet</h4>
<p>Po trzecie, Jahwe to „Pan”. W tym określeniu Bożego charakteru Bóg uczy nas, że On ma władzę i autorytet. To On jest Panem. On rządzi, panuje nad wszystkim i stanowczo oraz zdecydowanie trzyma wszystko w swoim ręku. Możemy sobie zadać pytanie: Czy jako rodzice odzwierciedlamy Boży charakter? Czy widać jednoznacznie, kto ustala zasady w naszych domach? Czy w sposób zdecydowany stoimy w autorytecie przed swoimi dziećmi? Czy bierzemy czynną odpowiedzialność za ich wychowanie? Opis charakteru Boga zaczyna się od Jego imienia i przekazu tych trzech bardzo ważnych informacji. W procesie wychowania nasze dzieci powinny dostrzec w nas takie cechy charakteru. Jasna informacja ze strony rodzica zaangażowanego na wzór Boga Ojca brzmi: Jako twój rodzic jestem dla ciebie obecny, mam dla ciebie czas tu i teraz. Nikogo ani niczego nie będę udawał, jestem autentyczny i szczery, mówię prawdę, nie kłamię. Mam autorytet, aby panować, zarządzać i brać odpowiedzialność za ład, porządek i twoje wychowanie.</p>
<h4>Miłosierdzie</h4>
<p>W podanym wyżej wersecie Mojżesz opisał cechy Bożego charakteru następująco: <em>miłosierny i litościwy</em>. Zaraz po tym, jak dwukrotnie wzmocnione jest główne przesłanie tego, kim Bóg jest, czytamy, że w swym postępowaniu Bóg kieruje się miłosierdziem i litością. To znaczy, że widać w Jego charakterze dobroć i łagodność, że nie szuka On zaczepki, zwady czy odwetu. Nawet jeśli ktoś zawini przeciwko Niemu, On nie odpłaca tym samym. Kieruje się litością i miłością. Można także powiedzieć, że działa ze współczuciem i uprzejmością. Taki jest charakter Boga: przede wszystkim oddany, prawdziwy, stanowczy, ale również delikatny, uprzejmy, pełen miłości i miłosierdzia.</p>
<h4>Cierpliwość i opanowanie</h4>
<p>Dalej użyto słowa <em>cierpliwy</em>. Inaczej mówiąc: niegwałtowny, nieporywczy. Umiejący czekać, powstrzymywać się i panować nad sobą. Cierpliwy to znaczy również nieskory do gniewu, ale raczej znoszący przeciwności w opanowaniu. W dzisiejszych czasach, gdy lubimy mieć wszystko natychmiast, najlepiej instant, fast-food, szybko z mikrofalówki, wash and go, coraz łatwiej dajemy się wyprowadzić z równowagi, nie mamy cierpliwości. Żyjemy w nieustannym napięciu i podenerwowaniu. Szczególnie gdy przychodzi nam czekać i gdy coś nie idzie po naszej myśli.</p>
<p>Cierpliwość oraz umiejętność znoszenia przeciwności to cechy charakteru, których zdecydowanie uczymy się dzisiaj, patrząc na Boga. Nie chcemy przecież pobudzać naszych dzieci do gniewu. Chcemy nauczyć je opanowania. Mówi się, że cierpliwość jest cechą królów. My jako dzieci Króla tym bardziej musimy swój charakter uzbroić w tę cechę. Tak, aby nasze dzieci widziały, że nawet w tym zwariowanym świecie, jaki nas dzisiaj otacza, można żyć w pokoju i opanowaniu.</p>
<h4>Łaska i wierność</h4>
<p>Poruszany werset opisuje Boga także jako <em>bogatego w łaskę i wierność</em>. Charakter Boga cechuje łaskawość oraz to, że wiernie i niezmiennie utrzymuje On te same standardy. Wierny jest swemu Słowu, swym obietnicom. Trwa w swych postanowieniach i założeniach. Nie wycofuje się z danego przez siebie słowa. Bóg nie chwieje się przy przestrzeganiu powziętych reguł i zasad, ale konsekwentnie realizuje swój plan. Czy my w rodzicielskim postępowaniu i wychowaniu wykazujemy cechy charakteru, które odnoszą się do wierności? Czy można polegać na danym przez nas słowie, na naszych obietnicach? Czy wiernie trwamy w swych postanowieniach i zasadach? Nie ma nic gorszego dla dziecka niż chwiejność i niestabilność rodzica. Ważną cechą matki i ojca jest również łaskawość. Polega ona na nieustannym docenianiu i wyrażaniu uznania, nawet przy braku spektakularnej zasługi. Pozytywne wzmocnienie, dobre słowo, zachęta, nagradzanie mogą uczynić o wiele więcej dobrego niż setki zakazów i nakazów. Pragniemy widzieć zmiany w zachowaniu naszych dzieci. Musimy więc pamiętać, że zachodzą one z Bożej łaski i przy Jego pomocy.</p>
<blockquote><p>Dzieci, którym poświęca się czas, uwagę i serce, są prawdziwą wizytówką i dumą swoich rodziców</p></blockquote>
<h4>Przebaczenie i miłość</h4>
<p>Następnie Mojżesz wymienia takie cechy Boga, jak: <em>zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia i przebaczający</em>. Bóg jest bardzo wielkoduszny i ma dla wszystkich wielkie serce. Każdy człowiek jest dla Niego ważny. Bóg otwiera swoje serce dla każdego i daje swoją bezwarunkową miłość, pomimo że nie jesteśmy w stanie na nią zasłużyć. Poprzez taką postawę charakteru Bóg chce nam pokazać, że powinniśmy być ludźmi wielkiego serca. W szczególności w relacji z naszymi dziećmi. Wtedy uczą się od nas życia według serca i podejmowania decyzji według tego, co Bóg w ich sercach umieścił. Dlatego powinniśmy okazywać miłość, akceptację, zrozumienie i uśmiech tak często, jak to tylko możliwe. I to o wiele częściej niż srogą minę. Bez wątpienia gotowość przebaczenia i bezwarunkowa miłość to Boże cechy charakteru, które każdy z nas pragnie okazać swoim dzieciom. Bóg jest Bogiem przebaczającym. On pragnie, abyśmy znali drogę odkupienia, przeprowadzali przez nią nasze dzieci. Aby one umiały żyć łaską, rozumiały, co to znaczy przebaczać, i przebaczały. Nasze dzieci muszą się dowiedzieć, co robić, gdy pojawia się w ich sercu ciężar nieprzebaczenia albo poczucie winy. Muszą się nauczyć, jak doznać uwolnienia, które niesie ze sobą przebaczenie innym oraz przebaczenie samemu sobie.</p>
<p>Czy nasze dzieci mają możliwość widzieć nas, gdy przebaczamy? Czy słyszą, jak prosimy o przebaczenie? Czy uczymy je procesu oczyszczenia i uwolnienia do życia w łasce? Czy może raczej nasze dzieci obserwują nas, jak pielęgnujemy korzeń zgorzknienia, który rośnie i będzie sprawcą naszego upadku? Brak przebaczenia może spowodować zgorzknienie, które jest w stanie na lata zatruć życie i zablokować przepływ obfitości. Upewnijmy się, czy wiemy, o co chodzi w przebaczeniu, bo to właśnie łaska i przebaczenie przynoszą uwolnienie. Są one kluczem dla nas i dla naszych dzieci, aby żyć pełnią życia.</p>
<h4>Prawość i konsekwencja</h4>
<p>Dalej wspomniany werset opisuje Boga jako <em>niepozostawiającego bez ukarania</em>. Bóg jest sprawiedliwy. Potępia grzech. Nie odrzuca grzesznika, ale grzech jak najbardziej tak. Jest prawy i stoi na straży prawa. Jest Sędzią, który w sprawiedliwy sposób wydaje wyroki. To kwestia bardzo często podnoszona przez dorastające dzieci. Któż z rodziców chociaż raz nie usłyszał od swojego dziecka: „To niesprawiedliwe”? Musimy być sprawiedliwi w swoich sądach, ale musimy też stać na straży prawa i prawdy. To jedna z kolejnych rzeczy, które budują nasz autorytet. Niemniej musimy pamiętać, że potępiając złe zachowanie, nigdy nie możemy potępiać dziecka ani niszczyć jego godności jako człowieka. To my, rodzice, w miejsce Boga, przynosimy prawość i sprawiedliwość do życia naszego dziecka. Do takiej postawy jesteśmy przez Boga powołani i mamy taki autorytet. Nie należy uciekać od sytuacji, w których należy sprawiedliwie i bezstronnie rozsądzić jakąś sytuację i stanąć w uczciwości. Kiedy poznajemy Boga i doświadczamy Jego charakteru w swoim życiu, sprawiedliwość i uczciwość stają się częścią naszego charakteru. Dzieci to widzą i bardzo szybko się uczą. Jeśli nie ma prawości w życiu rodziców, nie znajdziemy jej też w życiu dziecka. A później bardzo trudno zbudować jakikolwiek autorytet, na którym dzieci mogłyby się wzorować.</p>
<p>W czasach kryzysu autorytetów i wartości, jaki zafundowaliśmy sobie na progu trzeciego tysiąclecia, lekcja kształtowania charakteru i postaw zapisanych w Biblii wydaje się niedoścignionym wzorcem. Jednak nikt z nas nie musi być doskonały, żeby wziąć udział w tej walce dobra ze złem oraz ponieść odpowiedzialność za wychowanie własnych dzieci. Naprawdę warto próbować. Wystarczy serce otwarte na dzieci i Boga. W poszukiwaniu dobrego przykładu ukierunkujmy się na Boga. To On jest projektantem naszych charakterów, osobowości, temperamentów, duszy. Polegajmy na Nim i na Jego łasce. Pracując w chrześcijańskich placówkach, na co dzień widzę wysiłki i zmagania wielu nauczycieli, którzy niosą ciężar wychowania jako przedłużone ramię rodziców. Obserwuję, że naprawdę warto. Dzieci, którym poświęca się czas, uwagę i serce, są prawdziwą wizytówką i dumą swoich rodziców.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zaangazowani-na-wzor-doskonalego-ojca/">Zaangażowani na wzór doskonałego Ojca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zaangazowani-na-wzor-doskonalego-ojca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wiek ekskluzywny</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/wiek-ekskluzywny/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/wiek-ekskluzywny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 15:17:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=315</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiek wiekowi nierówny Dla moich szkolnych dzieci fakt, że ktoś żyje ponad 30 lat, oznacza, iż powinien pamiętać bitwę pod Grunwaldem, a przynajmniej okres zaborów. Według ich rachuby 50 lat to okres niewiele mniejszy niż wiek dinozaurów. Gubią się, gdy mają powiedzieć, czy 40 to mało czy dużo. Ale czy tylko dzieci mają z tym [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/wiek-ekskluzywny/">Wiek ekskluzywny</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Wiek wiekowi nierówny</h4>
<p>Dla moich szkolnych dzieci fakt, że ktoś żyje ponad 30 lat, oznacza, iż powinien pamiętać bitwę pod Grunwaldem, a przynajmniej okres zaborów. Według ich rachuby 50 lat to okres niewiele mniejszy niż wiek dinozaurów. Gubią się, gdy mają powiedzieć, czy 40 to mało czy dużo. Ale czy tylko dzieci mają z tym problem?</p>
<p>Słysząc w radiu o potrąconej na przejściu dla pieszych „53-letniej staruszce”, mamy zamiar zadzwonić i przemówić dziennikarzowi do rozumu. Podobnie irytujemy się na reklamę witamin dla seniorów, czyli 50-latków. Jaka staruszka, jaki senior?! – oburzam się, bo, jak ktoś kiedyś powiedział, „W środku człowiek się nie starzeje. Najwyżej dojrzewa”.</p>
<h4>Punkt widzenia</h4>
<p>A wiek metrykalny? Czasem mam wrażenie, że on nic o człowieku nie mówi, niezależnie od „przebiegu na liczniku”. Moja kochana babcia, gdy skończyła lat 90, pytana przez swoją córkę, a moją mamusię, czy wie, które obchodzi urodziny, odpowiedziała, że nie pamięta. Mama podpowiedziała: „Dziewięćdziesiąte”. Wtedy babcia się obruszyła: „Coś ty! Taka stara to ja nie jestem!”. Możemy się więc nie zgadzać z metryką, powątpiewać w nią, nie ujawniać swojego wieku lub nawet wyjeżdżać w dniu urodzin, by nikt nas nie odwiedził i nie przypomniał o upływającym czasie. Ale możemy także&#8230; zaakceptować swój wiek i wykorzystać wszystkie jego atrybuty. Trudne? Zapewne tak, szczególnie dla kobiet.</p>
<p>Sama jestem w tym przełomowym momencie życia, w którym przekroczę pewną magiczną granicę wieku. W związku z tym ogarniają mnie wątpliwości, czy jeszcze jestem młodą kobietą (a taką się przecież czuję!) czy już dojrzałą panią (na co wskazują dwie pierwsze cyfry mojego numeru PESEL). Problemem dla mnie nie jest fakt, że statystycznie połowa życia już za mną. W naszej rodzinie kobiety dożywają prawie setki, więc to dopiero połowa. Chodzi o to, że wcale nie czuję się „na swój wiek”. Chociaż, owszem, widzę kilka symptomów upływającego czasu.</p>
<h4>Złote zakrętki</h4>
<p>Po pierwsze, za kosmetyki płacę coraz więcej, a kosmetyczka nazywa mój wiek jakże pięknie: „ekskluzywnym”. Zaleca mi też serię ze złotymi zakrętkami (te dla „starszych pań” są zawsze złote!). Kosmetyki pełne pyłu diamentowego i perłowego (nie dajmy się zwieść, to tylko minerały), kwasów takich i innych, morskich wodorostów, złocistych mikrosfer i innych wspaniałości. Sporo – jak widać – trzeba, by wyglądać tak, aby nie wyglądać „na swój wiek”.</p>
<p>Po drugie, pobolewa mnie to i owo. Ale czy młodszych nic nie boli? Ja jednak ciągle mam nadzieję, że „samo przejdzie”, choć zazwyczaj nie przechodzi.</p>
<p>Po trzecie, łykam coraz więcej różnych eliksirów, które mają za zadanie dodać energii mojemu nieco zmęczonemu ciału: to soja, kwasy omega 3, wyciągi z różnych fenomenalnych roślin, witaminy i magnez z potasem. Czy pomagają? No cóż&#8230; na pewno wielkość opakowania wzrasta.</p>
<p>Po czwarte, coraz częściej lekarz przepisuje mi różne zabiegi fizykoterapeutyczne, których skuteczność niestety nie wzrasta. Po piąte, czcionka, której używam, pisząc na komputerze, jest coraz większa i zaczynam rozumieć, po co istnieje opcja „powiększ”. Te punkty mogłabym mnożyć. Nic nie poradzę na to, że moje ciało nie nadąża za moją psychiką. Bo chciałabym więcej, lepiej, szybciej&#8230; ale nie zawsze się to udaje.</p>
<h4>Na zewnątrz&#8230;</h4>
<p>Nieraz smucimy się tym upływającym czasem, tym bardziej że zewsząd atakuje nas obsesyjny kult piękności. Według najnowszych trendów każda zmarszczka jest powodem do operacji plastycznej twarzy, a odrobina tłuszczu na udach do liposukcji, czyli jego chirurgicznego odessania. Żyjemy w czasach wręcz kompulsywnej tendencji poprawiania urody. Ludzie pragną zachować młody wygląd za wszelką cenę. Nie chcą przemijać, nie zamierzają się starzeć i zrobią wiele, by poprawić urodę. Walczą z czasem na wszelkie sposoby i z różnym skutkiem. Okazuje się, że to nie nowy problem, gdyż o podobnym dylemacie czytamy w Biblii. Słowa te zapisano już ponad 2000 lat temu: <em>Dlatego to nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień</em> (2 List do Kor. 4:16, BT).</p>
<h4>&#8230;czy od środka</h4>
<p>Niszczeje nasz człowiek zewnętrzny. Niełatwo się z tym pogodzić, jednak ten werset napawa optymizmem. Bo choć nasze ciało poddaje się upływowi lat, nasz duch nie starzeje się nigdy. On nie ma metryki, a w duchowym dojrzewaniu działa zupełnie inna zasada niż w fizycznym: im bardziej nasz duch jest połączony z Bożą obecnością, tym jest piękniejszy! Pod warunkiem, <em>że odnawia się z dnia na dzień</em>. Odnowienie duchowe jest zaś o wiele skuteczniejsze niż wszelkie kosmetyczne nowości „odnawiające” nasze ciało. Jest efektywniejsze niż różnorodne peelingi kawitacyjne i dermabrazje, gdyż nie działa „naskórkowo”. Działa od środka, w głębi duszy.</p>
<p>Moja dusza, podobnie jak moja twarz, codziennie potrzebuje stosowania pewnych „preparatów”. Poprzez te preparaty mogę być w coraz bliższej relacji z Bogiem. Są one przetestowane i w 100% skuteczne: to czytanie Pisma Świętego, modlitwa, relacje z ludźmi, słuchanie dobrych wykładów czy kazań. Naprawdę ekskluzywne, a jednak dla każdego! Niezależnie od wieku, płci, koloru skóry. Nieważne, czy jesteś młodą, piękną blondynką czy dojrzałą, siwowłosą panią – duchowe preparaty są dla każdej z nas! Ich regularne stosowanie daje gwarancję, że choć na naszej twarzy coraz więcej zmarszczek, włosy tracą kolor, a do czytania potrzebujemy okularów, to nasz człowiek wewnętrzny promienieje młodością, ponieważ odnawia się z dnia na dzień. Dlatego warto sobie przypominać, że nasza duchowa dojrzałość jest tą, która liczy się w Bożych oczach.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/wiek-ekskluzywny/">Wiek ekskluzywny</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/wiek-ekskluzywny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zainwestuj w rozwój osobisty!</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zainwestuj-w-rozwoj-osobisty-jestes-rzecznikiem-swoich-pasji/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zainwestuj-w-rozwoj-osobisty-jestes-rzecznikiem-swoich-pasji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 15:06:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwia Tomczyk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=312</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rzeczy, które w nas są najcenniejsze, nie zawsze są najbardziej widoczne. Bóg stworzył każdego z nas w sposób niepowtarzalny. Biblia mówi nam, jak wspaniale zostaliśmy stworzeni: Wysławiam cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś. Cudowne są dzieła twoje i duszę moją znasz dokładnie (Psalm 139:14). Bóg jest bardzo zainteresowany, aby pomóc nam się rozwijać i [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zainwestuj-w-rozwoj-osobisty-jestes-rzecznikiem-swoich-pasji/">Zainwestuj w rozwój osobisty!</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Rzeczy, które w nas są najcenniejsze, nie zawsze są najbardziej widoczne. Bóg stworzył każdego z nas w sposób niepowtarzalny. Biblia mówi nam, jak wspaniale zostaliśmy stworzeni: <em>Wysławiam cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś. Cudowne są dzieła twoje i duszę moją znasz dokładnie</em> (Psalm 139:14). Bóg jest bardzo zainteresowany, aby pomóc nam się rozwijać i poprowadzić nas do najlepszej wersji tego, kim jesteśmy.</p>
<p>Rozwoju naszego wnętrza nie mierzy się miarą zasobów materialnych. Nie dotyczy on majątku czy wyników w pracy, choć te rzeczy jak najbardziej mogą mu towarzyszyć. Rozwój osobisty to odkrywanie pasji i talentów. Tego wszystkiego, co w nas jest wyjątkowe i niepowtarzalne.</p>
<h4>Odkryj w sobie skarb i módl się</h4>
<p>Modlitwa – rozmowa z Bogiem – jest początkiem drogi do odkrywania tego, co Bóg w nas zdeponował. Bóg zna nas najlepiej. On wie, od czego zacząć i jak nas poprowadzić. Bóg wie, gdzie znajdują się źródła, których szukamy, i jak rozwiązać pojawiające się problemy. Czasem dopiero z perspektywy czasu możemy stwierdzić, że nasze wybory czy to, czego pragnęliśmy, nie było dla nas najlepsze. Nasze zaufanie i uwielbienie dla Boga są jak dwa wiosła w łodzi. Dzięki nim nie stoimy w miejscu.</p>
<h4>Dostrzeż swoje mocne strony</h4>
<p><strong>„Kiedy Bóg otwiera przed tobą pewne możliwości, jest to Jego dar dla ciebie. To, co zrobisz z tymi możliwościami, jest twoim darem dla Boga”</strong> – Jentezen Franklin.</p>
<p>Kiedy się rozwijamy, następują w naszym życiu zmiany. Kiedy decydujemy się na życie z Bogiem, On oczyszcza nas z grzechu. Bóg chce nas odkupić, ale nie zamienić w kogoś innego. On pragnie, abyśmy rozwijali się zgodnie z tym, kim jesteśmy.</p>
<p>Niewłaściwą skłonnością wielu ludzi jest postrzeganie samych siebie przez pryzmat braków. W konsekwencji taką samą miarę przykładamy do innych. Łatwiej jest nam powiedzieć, czego nie umiemy, niż wymienić trzy pozytywne cechy swojej osobowości. Aby więc mieć siłę do uporania się z własnymi brakami czy słabościami, musimy najpierw skupić się na tym, co potrafimy robić dobrze. W każdym człowieku zawsze będziemy w stanie dostrzec dziedziny życia, w których jest on twórczy, kreatywny, wytrwały, ma ciekawe pomysły. To są jego silne strony! Ważne, aby w sposób samodzielny je odkryć i właściwie wykorzystać.</p>
<h4>Znajdź mentora – przyjmij mądrość</h4>
<p>Szukaj mądrości u ludzi, którzy osiągnęli to, do czego dążyli, a może nawet to samo, do czego ty dążysz. Nigdy nie myśl, że już wszystko umiesz i wiesz. Czytaj, słuchaj, zdobywaj informacje. <em>Początek mądrości jest taki: Nabywaj mądrości, i za wszystko, co masz, nabywaj rozumu!</em> (Przyp. Sal. 4:7). Jeżeli nie mamy samodyscypliny w jakiejś dziedzinie, warto poprosić kogoś o pomoc.</p>
<h4>Myśl w kategoriach rytmu</h4>
<p>Rozwój to proces. Zrezygnuj z pragnienia posiadania wszystkiego od razu, z odkrycia i rozwinięcia wszystkiego natychmiast. Nawet niepowodzenia są częścią rozwoju. Okazuje się, że to, co zrobisz w obliczu porażki, często decyduje o twoim sukcesie. Wielu ludzi rezygnuje z osiągania celów po pierwszej lub kilku pierwszych porażkach. Musimy przestać myśleć takimi kategoriami. Chwilowe niepowodzenia potrafią okradać nas z osiągnięcia czegokolwiek. Nie traktujmy porażki jako sygnału do odwrotu. Istnieją w życiu różne etapy: kiedy zwyciężasz, kiedy musisz wytrwać w cierpliwości, a także kiedy musisz podnieść się po porażce.</p>
<h4>Jesteś rzecznikiem swoich pasji</h4>
<p><strong>„Nie mogę dać ci przepisu na sukces, ale mogę dać ci przepis na upadek, który polega na próbie zadowolenia wszystkich”</strong> – Herbert Bayard Swope.</p>
<p>Dojrzała postawa polega na zrozumieniu, że przeciwności istnieją i będą istniały zawsze, ale nigdy nie są powodem do rezygnacji z tego, co jest naszą pasją, do czego powołał nas Bóg. Może masz w sercu jakąś szczególną pasję: ratowania dzieci, ludzi bezdomnych czy coś innego, co szczególnie porusza twoje serce. Nie oczekuj, że wszyscy to zrozumieją. Znajdą się wokół ciebie osoby, które będą cię w tym wspierać, ale będą również takie, które nie zrozumieją. To wywołuje pewne napięcie. Niektórzy, aby go uniknąć, rezygnują z realizacji planów. Tymczasem trudności i wyzwania będą nam towarzyszyły. Nigdy nie zmienia to jednak prawdy, że Boży plan dla naszego życia jest dobry. Elizabeth Mittelstaedt, autorka książki <em>We własnych butach</em>, napisała: „Nie spodziewaj się, że wszyscy będą się cieszyć twoim sukcesem [&#8230;]. Musisz w sposób zdecydowany trzymać się zadania, jakie Bóg ci wyznaczył, niezależnie od tego, co inni mówią i robią”.</p>
<h4>Zapisz wizję i cele</h4>
<p>Zawsze zapisuj wszystkie wizje, pomysły, cele. Zaprzyjaźnij się z kalendarzem. W funkcjonowaniu każdego z nas przeważa jedna z półkul mózgu. Prawa półkula odpowiedzialna jest za kreatywność, zaś lewa za uporządkowane, logiczne i analityczne myślenie. Jeśli więc jesteś typowym prawopółkulowcem, zapewne nie znosisz planowania, a zdecydowanie wolisz działania spontaniczne. Możesz jednak zainwestować w ciekawy kalendarz i odnaleźć się w twórczym aspekcie planowania. Ludzie, którzy zapisują i planują swoje działania, mają zdecydowanie większy wpływ na bieg swojego życia.</p>
<h4>Bądź odważny</h4>
<p><strong>„Strach i obawy dotykają każdego. To, co robimy pomimo obaw, decyduje o zwycięstwie lub porażce w naszym życiu”</strong> – Joyce Meyer.</p>
<p>Powyższe słowa są kluczem do wprowadzania dobrych zmian. Ta nowa świadomość pomaga nam zrozumieć, na czym polega autentyczna odwaga. Wiemy wtedy, że mogą nam towarzyszyć różne emocje czy obawy, ale nie należy ich traktować jako sygnału do rezygnacji. Jeśli szanujemy i doceniamy to, jak Bóg nas stworzył, nie zamykamy sobie drogi do rozwoju i zrealizowania tego, co On umieścił w naszym sercu. Pamiętaj, że jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać wszystkie twoje możliwości, które zostały ci dane przez Boga.</p>
<h6>Źródło:<br />
Henry Cloud,<em> Reguły sukcesu</em>, W Drodze, 2006.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zainwestuj-w-rozwoj-osobisty-jestes-rzecznikiem-swoich-pasji/">Zainwestuj w rozwój osobisty!</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/zainwestuj-w-rozwoj-osobisty-jestes-rzecznikiem-swoich-pasji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Słomiany zapał czy płonący las?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/slomiany-zapal-czy-plonacy-las/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/slomiany-zapal-czy-plonacy-las/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 14:55:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Bogowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=309</guid>

					<description><![CDATA[<p>Należę do ludzi, którzy mają tysiąc pomysłów dziennie. Nieskromnie mówiąc, wiele z nich jest całkiem dobrych. Niestety, równocześnie charakteryzuje mnie słomiany zapał. Nieliczne spośród moich genialnych pomysłów udaje mi się zrealizować. Jak więc być wystarczająco zdeterminowanym, aby poradzić sobie z wyzwaniami i osiągnąć założony cel? Każdy, kto kiedykolwiek próbował spalić wiązkę słomy, wie dokładnie, że [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/slomiany-zapal-czy-plonacy-las/">Słomiany zapał czy płonący las?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Należę do ludzi, którzy mają tysiąc pomysłów dziennie. Nieskromnie mówiąc, wiele z nich jest całkiem dobrych. Niestety, równocześnie charakteryzuje mnie słomiany zapał. Nieliczne spośród moich genialnych pomysłów udaje mi się zrealizować. Jak więc być wystarczająco zdeterminowanym, aby poradzić sobie z wyzwaniami i osiągnąć założony cel?</p>
<p>Każdy, kto kiedykolwiek próbował spalić wiązkę słomy, wie dokładnie, że taki ogień rozpala się szybko, intensywnie, ale też bardzo szybko gaśnie. Błysk, trzask i zostaje nam tylko kupka zwęglonych patyczków. Przekładając ten obraz na nasze codzienne działania, wystarczy choćby przywołać popularne postanowienia noworoczne. Najpóźniej w połowie lutego nic już z nich nie zostaje. Czy można sprostać takim problemom? Oczywiście, że tak. Wśród ludzi, którzy dobrze sobie radzą w tej kwestii – mają wielką motywację i osiągają założone cele – udało mi się zaobserwować dwa podstawowe rozwiązania.</p>
<h4>Delegowanie zadań</h4>
<p>Jeśli ciągle podejmujesz nowe wyzwania, ale nie doprowadzasz ich nawet do połowy, nie wpadaj w poczucie winy. Postaraj się spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Być może jesteś osobą obdarowaną do „zapalania” innych? Przecież nie każdy z nas musi sam realizować wszystko, co wymyślił. Apostołowie, którzy chodzili od wioski do wioski, zwiastowali ewangelię i zakładali kościoły, to bardzo trafny biblijny przykład. Jak oni działali? Rozpoczynali jakiś projekt, wyposażali i szkolili osoby odpowiedzialne, które będą w stanie przejąć obowiązki i rozwijać zadania, a sami szli dalej. Popatrz na siebie w ten sposób. Może jesteś kopalnią świetnych pomysłów, którymi zarazisz ludzi w swoim otoczeniu. Przy twoim wsparciu oni mogą zacząć wprowadzać te idee w życie. To oczywiście wymaga od nas otaczania się właściwymi osobami. Przydaje się też umiejętność motywowania i zarażania pomysłami.</p>
<h4>Powoli, ale ciągle do przodu</h4>
<p>Nie zawsze da się jakiś pomysł czy zadanie przekazać komuś innemu. Dobrym przykładem są ćwiczenia fizyczne, które przecież musimy wykonywać sami, aby osiągnąć efekty. Podobnie w pracy zawodowej – raczej nie zatrudnimy sobie podwykonawcy, bo szef dosyć szybko nam podziękuje. Co zatem zrobić, by swoje obowiązki i plany wcielać w życie skuteczniej? Kluczem do sukcesu jest planowanie. Nawet ogromny projekt można rozpisać na mniejsze zadania. Trzeba go umiejscowić w określonym czasie, ale też dobrać osoby, które mogą nam pomóc w jego realizacji. Jeśli będziemy się trzymać ustaleń, osiągniemy cel. Zauważyłem, że problemem ludzi o słomianym zapale jest traktowanie zagadnienia w całości jako ogromnego wyzwania. Ponadto myślą oni, że takie wyzwanie trzeba pokonać całe naraz. Jawiący się wtedy ogrom pracy i odpowiedzialności jest w stanie przytłoczyć każdego.</p>
<h4>Czy ja naprawdę chcę to zrobić?</h4>
<p>Kolejnym kluczem do sukcesu jest właściwa motywacja. Zadaj sobie pytanie, czy to, co chcesz zrobić, naprawdę jest sprawą, której poświęcisz się bez reszty. Jeśli twoje motywacje nie są właściwe, prawdopodobnie nie osiągniesz celu. Jest taka zasada: Kto chce, szuka sposobu; kto nie chce, szuka powodu. Determinacja to klucz do sukcesu. Bez niej nie mamy co rozpoczynać kolejnego przedsięwzięcia. Wystarczy podać prosty przykład diety. Jeśli naprawdę chcesz zrzucić kilka kilogramów, ponieważ czujesz się źle i boli cię kręgosłup, zdrowe odżywianie będzie dla ciebie przyjemnością. Jeśli natomiast rozpoczynasz dietę w taki sposób, że wieczór wcześniej planujesz najeść się na cały miesiąc, a twoją główną motywacją są ciągłe uwagi współmałżonka, nawet nie zaczynaj.</p>
<h4>Czy Bóg chce, abym to zrobił?</h4>
<p>Jako chrześcijanie powinniśmy zacząć właśnie od tego pytania. Jest ono oczywiste. Jeśli należymy do ludzi, których największą inspiracją jest życie z Bogiem, powinniśmy z Nim konsultować każde działanie. Temat ten wydaje się bardzo prosty, ale to chyba właśnie z nim mamy najwięcej problemów. Nie musimy tymczasem czekać na specjalne potwierdzenie czy zachęcenie. Wystarczy zadać sobie następujące pytania i szczerze odpowiedzieć na nie przed Bogiem:</p>
<ul>
<li>Czy to, co chcę zrobić, przyniesie chlubę mojemu Bogu?</li>
<li>Czy jeśli ten projekt wypali, będę mógł opowiedzieć o tym mojej społeczności?</li>
<li>Jak to, co zamierzam rozpocząć, wpłynie na moją relację z Bogiem?</li>
<li>Czy będę mógł się modlić o powodzenie tego projektu?</li>
</ul>
<p>Często najprostsze pytania przynoszą właściwe odpowiedzi. Badajmy zatem swoje motywacje, a przede wszystkim czerpmy siłę i determinację do działania od naszego Stwórcy, bo jest to pierwsza i najskuteczniejsza zasada motywowania siebie i innych.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/slomiany-zapal-czy-plonacy-las/">Słomiany zapał czy płonący las?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/slomiany-zapal-czy-plonacy-las/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Być mądrą mamą</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/byc-madra-mama/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/byc-madra-mama/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 14:44:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=306</guid>

					<description><![CDATA[<p>W latach 2010–2012 dr Szymon Grzelak, Prezes Zarządu Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej (IPZIN), przeprowadził badania wśród gimnazjalistów. Jako najważniejszego przewodnika spośród dorosłych – który jest przykładem dobrego postępowania, sposobu życia, charakteru, posiadanych umiejętności lub wiedzy – 85% młodzieży wskazało mamę, a 64% tatę. Nie każda kobieta, kiedy staje się mamą, zdaje sobie sprawę, że należy do [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/byc-madra-mama/">Być mądrą mamą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W latach 2010–2012 dr Szymon Grzelak, Prezes Zarządu Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej (IPZIN), przeprowadził badania wśród gimnazjalistów. Jako najważniejszego przewodnika spośród dorosłych – który jest przykładem dobrego postępowania, sposobu życia, charakteru, posiadanych umiejętności lub wiedzy – 85% młodzieży wskazało mamę, a 64% tatę.</p>
<p>Nie każda kobieta, kiedy staje się mamą, zdaje sobie sprawę, że należy do grona ludzi, którzy wywierają największy wpływ na cały rozwój jej dziecka. W momencie poczęcia dziecka Stwórca powierza nam, rodzicom, kobiecie i mężczyźnie, to nowe życie – jako dar szczególny. Mamy nie tylko się nim opiekować, ale także stworzyć mu takie warunki, by rozwinęło wszystko to, co zostało w nim zdeponowane przez Boga Stwórcę.</p>
<p>Pamiętam ten wyjątkowy moment. Stałyśmy razem z Esterką, naszą córką, na parkingu przed jej nowym akademikiem w studenckim miasteczku południowej Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych. Ciepłe promienie wrześniowego słońca otulały nas obie z tą samą mocą. Jednak przeżywanie tej chwili było tak dalece odmienne dla każdej z nas. Myśli koncentrowały się na skrajnie różnych scenariuszach i wypełniały nas zupełnie inne emocje.</p>
<h4>Nowe rozdziały życia</h4>
<p>Esterka była bardzo podekscytowana nowymi możliwościami, które się przed nią otwierały. Mając niespełna dziewiętnaście lat, czuła się pełnoletnią osobą w każdym wymiarze. Oddalona o tysiące kilometrów od domu, w odległym kraju za oceanem, rozpoczynała swoje w pełni dorosłe i samodzielne życie, już bez nadzoru rodziców. Oczekiwała największej przygody swojego dotychczasowego życia, na studiach na wymarzonym kierunku i w pięknym miejscu na kuli ziemskiej.</p>
<p>Dla mnie zaś ten moment miał zupełnie inny wymiar. Zdawałam sobie sprawę, że mój czas bezpośredniego inwestowania w córkę po prostu się zakończył. Mój umysł jak komputer próbował podsumować wszystko, czego ją nauczyłam i czego nie nauczyłam. Do czego ją przygotowałam, przed czym ostrzegłam, a czego nie zdążyłyśmy omówić ani przedyskutować. Wiedziałam, że będą telefony, e-maile, listy, powroty na krótko i na dłużej. Miałam jednak pełną świadomość, że to wszystko będzie miało już zupełnie inny charakter. Dar, który otrzymałam od Ojca w Niebie w postaci córki, i który miałam pod opieką przez prawie dziewiętnaście lat, oddawałam w Jego ręce z powrotem.</p>
<h4>Korzenie i skrzydła</h4>
<p>Każdemu ojcu i matce chciałabym życzyć tego, czego wtedy sama tak bardzo pragnęłam. Aby w naszych wspomnieniach było jak najmniej zmarnowanych możliwości, zranień, poczucia porażki czy poczucia winy połączonej z żalem z powodu tego, co mogliśmy zrobić dla swoich dzieci, a nie zrobiliśmy. Dzieci są nam darowane na ściśle określony czas. W życiu każdego rodzica nadchodzi taki moment, w którym musi pozwolić swojemu dziecku usamodzielnić się, rozwinąć skrzydła i odfrunąć w dorosłość. Aby mogło żyć własnym życiem, w pełnej za nie odpowiedzialności. Zanim jednak taki moment nastąpi, każdy rodzic powinien mieć pewność, że wyposażył swoje dziecko w to, co najważniejsze i potrzebne do samodzielnego życia, w silne korzenie i skrzydła.</p>
<h4>Życiowe zadanie</h4>
<p>Czym są silne korzenie? Czym są skrzydła, na których dziecko może poszybować bardzo wysoko? Na te i na wiele innych pytań musimy same znaleźć odpowiedź. Pomocą w tym jest określenie tego najważniejszego: źródła mądrości, z którego każda z nas, matek, może korzystać bez ograniczeń. Wiem, że jest takie źródło i ono nigdy się nie wyczerpie. Najważniejsze pytania, jakie powinnyśmy sobie dzisiaj zadać jako matki, to: Jak być mądrą mamą? Gdzie szukać tej potrzebnej nam mądrości? Jak kochać swoje dziecko mądrze, by mogło stać się szczęśliwym i spełnionym w życiu człowiekiem? Gdzie jest źródło siły, aby się nie poddać i nie wypalić w tej najważniejszej życiowej misji?</p>
<h4>Rodzic według Bożego serca</h4>
<p>Chciałabym zachęcić szczególnie te matki i tych ojców, którzy mają jeszcze malutkie dzieci, by naprawdę wykorzystali ten bezcenny czas z nimi i stali się dla nich rodzicami według Bożego serca. Ojcowie, by byli dobrymi ojcami, którzy wiedzą, co znaczy błogosławić swoje dzieci, a matki, by były mądrymi matkami. To wcale nie znaczy, że nie popełnimy błędów, ale możemy uniknąć wielu z nich, gdy spojrzymy na nasze role w sposób, w jaki widzi je Bóg. Nie będziemy też doskonale dobrzy, ponieważ taki jest tylko Bóg. Chodzi przede wszystkim o to, aby było jak najmniej rodziców, którzy po latach z płaczem mówią: „Szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym wcześniej”.</p>
<p>Jako rodzice uczymy się wielu rzeczy w trakcie wychowywania naszych dzieci, na różnych etapach ich rozwoju. Sami odkrywamy, co jest najcenniejsze, i to pragniemy przekazywać naszym dzieciom. Jednak prosząc o pomoc naszego Stwórcę, możemy zawsze liczyć na Jego wsparcie, instrukcje i podpowiedzi. A gdy zawiedziemy w tych rolach, możemy prosić Boga o przebaczenie za popełnione błędy i o pomoc w odbudowaniu tych najcenniejszych i najważniejszych relacji naszego życia.</p>
<blockquote><p>Bóg podarował nam to cudowne życie pod opiekę, na pewien ściśle określony czas</p></blockquote>
<h4>Najsilniejsza motywacja</h4>
<p>Największą motywacją do dobrego wypełniania roli matki powinna być nie tylko miłość do dziecka, ale przede wszystkim poczucie odpowiedzialności przed Stwórcą. To świadomość, jak bardzo zaufał On nam, matkom. To Bóg darował nam to przepiękne, delikatne i cudowne życie pod opiekę na pewien ściśle określony czas. Zaprosił nas, matki, abyśmy były Jego wyciągniętymi rękami w okazywaniu dzieciom Jego miłości. Wraz z tym zaproszeniem oferuje nam swoją mądrość do wypełnienia tego najbardziej odpowiedzialnego zadania.</p>
<p>W Słowie Bożym czytamy, <em>że dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona</em> (Psalm 127:3). Nie każda kobieta, kiedy staje się mamą, zdaje sobie sprawę, że należy do grona ludzi, którzy wywierają największy wpływ na cały rozwój jej dziecka. W momencie poczęcia dziecka Stwórca powierza nam, rodzicom, kobiecie i mężczyźnie, to nowe życie – jako dar szczególny. Mamy nie tylko się nim opiekować, ale także stworzyć mu takie warunki, by rozwinęło wszystko to, co zostało w nim zdeponowane przez Boga Stwórcę. Mamy je też nauczyć wielu nowych umiejętności i dobrego zarządzania własnym życiem. Przyjęcie tego daru niesie ze sobą ogromną odpowiedzialność. Dla żadnego rodzica, który pragnie jak najlepiej wypełnić swoją rolę, nie jest to łatwe zadanie. Jest ono też bardzo ściśle określone w czasie. W rozwoju dziecka nie da się wrócić do zaniedbanego okresu. Nie da się powtórzyć żadnego z etapów, by poprawić to, co minęło bezpowrotnie.</p>
<h4>Wpływ mamy</h4>
<p>W ramach pewnego sondażu przedstawiono kilka bardzo ciekawych wypowiedzi znanych osobistości na temat ich matek. Większość ankietowanych osób wyrażała podziw, szacunek, wdzięczność lub po prostu miłość do tej szczególnej osoby. Jednak obok zwierzeń afirmujących matkę znalazły się również wypowiedzi wyrażające ogromny ból i rozgoryczenie wywołane wspomnieniami tej najbliższej osoby. Była mowa o wielu zranieniach i poczuciu odrzucenia.</p>
<p>Nie tak dawno wydawnictwo Koinonia rozesłało ankietę do bardzo szerokiego grona odbiorców z pytaniem: Kto i w jaki sposób wywarł największy wpływ na twoje życie? Oto jedna z wielu niezwykle cennych odpowiedzi: „Zaraz po przeczytaniu tego pytania w moich myślach pojawiła się odpowiedź: mama. Potem przypominały mi się jeszcze inne osoby. Myślałam&#8230; analizowałam&#8230; i doszłam do wniosku: a jednak tak, to mama! W jaki sposób wywarła na mnie taki duży wpływ? Poprzez swoją obecność, bycie i nie bycie, rozmowy i brak czasu do rozmów, słuchanie i zabieganie. Poprzez to, że była najukochańszą mamą i tą, która popełniła mnóstwo błędów. Poprzez swoje modlitwy. Miała wpływ na moje poczucie wartości, rozwijane zdolności, na to, jaką osobą jestem. Nadal łapię się na tym, że pomimo upływu lat (jestem mężatką i mam własne dzieci w wieku szkolnym), kiedy chcę się pochwalić czy wyżalić, ona jako pierwsza przychodzi mi na myśl. Jej słowa nadal bardzo dużo dla mnie znaczą”.</p>
<h4>Na następne pokolenia</h4>
<p>Ta wypowiedź doskonale ilustruje potężny wpływ mamy na całe dorosłe życie dziecka. Ten wpływ nie zawsze okazuje się doskonały. Zazwyczaj obarczony jest też wieloma błędami i porażkami, ale nadal jest wpływem bardzo znaczącym. Chciejmy zatem wspólnie zastanowić się, jak żyć, by z Bożą pomocą dokonywać takich wyborów, aby tych błędów i porażek było jak najmniej. Uczmy się wypełniać rolę rodzica w taki sposób, żeby błogosławieństwo naszego wpływu nie tylko pomagało naszym dzieciom stawać się szczęśliwymi ludźmi, ale też sięgało następnych pokoleń.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/byc-madra-mama/">Być mądrą mamą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/byc-madra-mama/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Inwestowanie w relacje</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/inwestowanie-w-relacje/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/inwestowanie-w-relacje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 14:29:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Wójcikiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=303</guid>

					<description><![CDATA[<p>Istnieje rodzaj inwestycji, które z pewnością warte są ryzyka i przynoszą korzyści daleko większe. Te inwestycje to relacje. Biblia natomiast to najlepszy podręcznik, z którego możemy się uczyć mądrego inwestowania w każdą z relacji. Niech przed ludźmi zaświeci wasze światło Pismo Święte w wielu miejscach podkreśla znaczenie szczerości, przejrzystości w budowaniu relacji. Tym, co może [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/inwestowanie-w-relacje/">Inwestowanie w relacje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Istnieje rodzaj inwestycji, które z pewnością warte są ryzyka i przynoszą korzyści daleko większe. Te inwestycje to relacje. Biblia natomiast to najlepszy podręcznik, z którego możemy się uczyć mądrego inwestowania w każdą z relacji.</p>
<h4>Niech przed ludźmi zaświeci wasze światło</h4>
<p>Pismo Święte w wielu miejscach podkreśla znaczenie szczerości, przejrzystości w budowaniu relacji. Tym, co może z jednej strony zaciekawić napotkane przez nas osoby, a z drugiej całkowicie je zrazić, jest szczerość tego, co mówimy i jak postępujemy. By lepiej to zrozumieć, potrzebujemy zastanowić się nad słowami Pana Jezusa:<em> Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie</em> (Ew. Mat. 5:16). To nadrzędna zasada w kwestii przejrzystego, jawnego życia. Spotkane przez nas osoby mogą zrozumieć, co Chrystus dla nich uczynił, jeśli najpierw zobaczą, co uczynił dla nas. Pan Jezus nie bez powodu podkreślił, że to my, ludzie wierzący, jesteśmy światłością świata. Nie możemy się ukryć, by zgasnąć. Tak ważne zadanie nam powierzono.</p>
<h4>Tylko dobre słowa, które mogą budować</h4>
<p>Pismo Święte jest pełne wskazówek na temat rozwijania relacji. Apostoł Paweł w Liście do Efezjan zwraca uwagę na znaczenie wypowiadanych słów: <em>Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają</em> (Lis do Efez. 4:29). Wspaniałe w tym wersecie jest to, że słowa, które wypowiadamy, mogą budować i wzmacniać innych oraz być dla nich błogosławieństwem. Musimy zatem opierać je zawsze na Bożych standardach. Tylko w taki sposób będziemy mogli wypełnić zadanie, którym jest głoszenie ewangelii. Aby nasze słowa mogły być błogosławieństwem dla ludzi wokół nas, nie mogą równocześnie deprecjonować prawd, na które się powołujemy, ani im zaprzeczać.</p>
<p>Apostoł Paweł pisze także, że jesteśmy listem znanym i czytanym przez wszystkich (zob. 2 List do Kor. 3:2). Taki list jasno pokazuje, czy jesteśmy wiarygodni i zachęcający czy też obniża się nasza wiarygodność w oczach innych.</p>
<h4>Upewniać tych, którzy uwierzyli</h4>
<p>Naszym powołaniem jest służyć, jednak nie tylko osobom, które jeszcze nie uwierzyły w Zbawiciela. I tu znów apostoł Paweł jest prawdziwym przykładem, który warto naśladować. W Liście do Tytusa napisał: <em>Pragnę, abyś upewniał tych, którzy uwierzyli Bogu, by rozmyślali oraz stawali na czele szlachetnych czynów</em> (List do Tyt. 3:8, Nowa Biblia Gdańska).</p>
<p>Dalej podkreśla on, aby nie prowadzić niedorzecznych kłótni, które są szkodliwe oraz puste (3:9). Powinniśmy unikać walki na argumenty. Nie oznacza to akceptowania grzechu ani przyzwolenia na grzech. Zabezpiecza jednak przed popełnieniem błędu, jakim jest prowadzenie sporów. Chrześcijanie lubią ze sobą dyskutować. To dobra i potrzebna aktywność, ale potrzebujemy w tym Bożej mądrości i pokory, a nie ludzkiej sprawności w przerzucaniu się argumentami. Konstruktywna rozmowa powinna toczyć się atmosferze łagodności i wzajemnego szacunku. Inaczej nasze słowa inwestowane są na próżno.</p>
<blockquote><p>Spotkane przez nas osoby mogą zrozumieć, co Chrystus dla nich uczynił, jeśli najpierw zobaczą, co uczynił dla nas</p></blockquote>
<h4>Nie zatrzymywać prawdy</h4>
<p>W 2 Liście do Tymoteusza napisano, że <em>wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą</em> (2 List do Tym. 3:12). To bezkompromisowe słowa, które mają nam pomóc żyć bezkompromisowym życiem. Uświadamiają nam, że światło ewangelii może razić osoby, które nas otaczają, np. w miejscu pracy, nauki. Spotykając się wtedy z różnymi formami prześladowań, będziemy żyć tą prawdą, że ludzie mogą z nas szydzić czy nas wyśmiewać, lecz nie są w stanie powstrzymać naszych modlitw. Pan Jezus zalecał, żeby miłować nieprzyjaciół i modlić się za tych, którzy nas prześladują (Ew. Mat. 5:44).</p>
<p>Ryzyko, jakie niosą ze sobą relacje międzyludzkie, jest znacznie mniejsze od błogosławieństwa, jakie może z nich płynąć. Jezus modlił się o nasze święte życie, czyli o życie oddzielone od grzechu, czyste: <em>Poświęć ich w prawdzie Twojej, Słowo Twoje jest prawdą</em> (Ew. Jana 17:17). Na to Słowo Boże zawsze możemy się powołać.</p>
<h4>Być latarnią dla innych</h4>
<p>Kiedyś przeczytałem słowa Dennisa Fishera: „Gdy chrześcijanin jasno świeci, pomaga ludziom zagubionym znaleźć drogę do domu”. Są one dla mnie potwierdzeniem, że najlepsza inwestycja na tym świecie to inwestowanie Bożych prawd w osoby, które napotykamy na swojej drodze. To inwestycja, która zawsze przynosi pomnożenie. I mimo że jesteśmy przyzwyczajeni do natychmiastowych efektów, Bóg w swojej mądrości ma długofalową perspektywę. My natomiast mamy być latarniami ustanowionymi przez Boga.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/inwestowanie-w-relacje/">Inwestowanie w relacje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/mateusz-wojcikiewicz/inwestowanie-w-relacje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Hipochondria – choroba czy urojenie?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/hipochondria-choroba-czy-urojenie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/hipochondria-choroba-czy-urojenie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 14:17:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Mariola Orlecka-Smolorz]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=374</guid>

					<description><![CDATA[<p>W hipochondrii występują objawy somatyczne, które wyrażają się bardzo częstym odczuwaniem bólu mimo braku realnej choroby. Obserwuje się także inne objawy – psychologiczne – stany depresyjne, poczucie krzywdy. W rozwoju hipochondrii często pojawia się poczucie odrzucenia, bowiem po pewnym czasie otoczenie osoby hipochondrycznej zaczyna ignorować jej objawy. Obraz rzeczywistości Hipochondrii może towarzyszyć depresja, ataki paniki, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/hipochondria-choroba-czy-urojenie/">Hipochondria – choroba czy urojenie?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W hipochondrii występują objawy somatyczne, które wyrażają się bardzo częstym odczuwaniem bólu mimo braku realnej choroby. Obserwuje się także inne objawy – psychologiczne – stany depresyjne, poczucie krzywdy. W rozwoju hipochondrii często pojawia się poczucie odrzucenia, bowiem po pewnym czasie otoczenie osoby hipochondrycznej zaczyna ignorować jej objawy.</p>
<h4>Obraz rzeczywistości</h4>
<p>Hipochondrii może towarzyszyć depresja, ataki paniki, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne i zaburzenia lękowe. Choć zapewnienia specjalistów powinny uspokoić hipochondryka, ten nabiera przekonania, że lekarze są niekompetentni i nie potrafią go zdiagnozować, a zastosowane narzędzia badawcze są wadliwe i niepewne.</p>
<p>Chorzy z urojenia są przede wszystkim ofiarami fałszywej koncepcji zdrowia. Ich wymagania w kwestii dobrego samopoczucia są zbyt wysokie. W przesadny sposób interpretują oni błahe symptomy, jakimi są chwilowe lęki i smutne nastroje. Wierzą, że normalne życie to życie bez lęków. Nie akceptują myśli, że zdrowie to stan niedoskonały, ponieważ są perfekcjonistami. Chronicznie niezadowoleni, usiłują ten stan naprawić. Osoby te często są uwięzione w pesymizmie.</p>
<h4>Doktor google</h4>
<p>Rozwój internetu doprowadził do pojawienia się zjawiska nazywanego <em>hipochondrią internetową</em>. Polega ona na tym, że chory, zamiast do lekarza, pierwsze swoje kroki kieruje do „doktora Google”, przeglądarki internetowej, w poszukiwaniu wyjaśnienia objawów. Coraz mocniej przekonuje się o własnej chorobie. Zamiast skonsultować się z lekarzem, przeżywa lęk o swoje zdrowie, co wynika z błędnej autodiagnozy. Hipochondria internetowa znana jest także jako <em>cyberchondria.</em></p>
<p>Hipochondryk zapada w ciągu roku na co najmniej kilka chorób. Za każdym razem stawia własną diagnozę. Czyta poradniki lekarskie i wykazy symptomów, rozpoznając w nich swoje objawy. Wyszukuje w sobie coraz to nowe objawy, które można by dopasować do jakiejś choroby. Hipochondrię wyraża ekstremalny lęk przed chorobami, które uważa się za niebezpieczne, nieuleczalne lub śmiertelne. Hipochondryk ma często mroczne przeczucia, czasem zasięga porad nie tylko u lekarzy, ale też u znachorów. Czyta książki medyczne i zawsze znajdzie w nich opis symptomów choroby, która, jak sądzi, go dotknęła. Identyfikuje się z każdym napotkanym przypadkiem chorobowym. Hipochondryk nie jest w stanie wyobrazić sobie życia bez leczenia i konsultacji. Czerpie paradoksalną przyjemność z faktu, że czuje się chory lub za chwilę będzie chory.</p>
<h4>Przyczyny</h4>
<p>Przyczyny hipochondrii nie są do końca znane. Za możliwe jej źródło uważa się tendencję do egocentryzmu i narcyzmu. U podłoża zachowań hipochondryka leży potrzeba skupienia na sobie uwagi. Chory pragnie, aby inni okazywali mu zainteresowanie, współczucie, troskę. Potrzeba ta może wynikać z doświadczeń z okresu dzieciństwa – urazów dziecięcych związanych z czyjąś przedwczesną śmiercią bądź chorobą w rodzinie, z brakiem miłości w dzieciństwie. Zachowania hipochondryczne mogły być wtedy metodą zdobycia zainteresowania bliskich. Hipochondria może się rozwinąć u dziecka, które z uwagi na poważną chorobę kogoś z rodzeństwa nieświadomie spychane było przez rodziców na dalszy plan. Nauczone doświadczeniem wie, że będąc chorym, przyciągnie uwagę innych. Powodem może być też sytuacja odwrotna. Dziecko otoczone nadmierną opieką, które ze zwykłym katarem prowadzone było do przychodni, utrwala w sobie nawyk „biegania po lekarzach” z każdą dolegliwością. Nadopiekuńczość rodziców w dzieciństwie powoduje, że w późniejszym życiu człowiek nieustanne poszukuje jakiejś osłony. Hipochondryk odczuwa potrzebę „chwytania się” jakiejś osoby, obiektu lub sytuacji, które dadzą mu iluzję bezpieczeństwa. Może to być np. osoba lekarza. Ciągła jego obecność staje się dla hipochondryka nieodzowna.</p>
<h4>Problemy a choroby</h4>
<p>Hipochondria pojawia się również u osób, które nie radzą sobie z problemami. Choroba stanowi wówczas ucieczkę, pretekst do usprawiedliwionej przerwy w wykonywaniu obowiązków, którym hipochondryk nie potrafi podołać. Jest to nerwica, której źródło znajduje się w teraźniejszości i wywodzi się z frustracji związanych z codziennym życiem. Ucieczka w chorobę staje się sposobem na szybkie pocieszenie. Ten, kto nie znajduje satysfakcji w życiu, wymyśla ją sobie, „grając” chorego. Inną teorią wyjaśniającą hipochondrię jest przeniesienie objawów nerwicowych na objawy somatyczne. Chory, którego wewnętrzne napięcia są tak silne, że rozwija się zaburzenie nerwicowe, podświadomie uważa, że lepiej jest być chorym fizycznie niż psychicznie. Stąd zamiast klasycznej nerwicy występuje u niego hipochondria.</p>
<p>Hipochondria może być także pewnym rodzajem masochizmu. Psychologowie widzą w niej wtedy odpowiedź na zadawnione i ukryte poczucie winy. Występuje potrzeba bycia ukaranym, która wynika z poczucia winy zrodzonego w okresie dzieciństwa. Człowiek szuka sposobu naprawienia grzechów przeszłości, chce być ukarany przez chorobę, a pocieszany przez terapeutę.</p>
<h4>Pseudodiagnoza</h4>
<p>Wiele zaniepokojonych, przepracowanych i zmęczonych osób, które są rozczarowane swym życiem zawodowym lub prywatnym, zachowuje się tak, jakby popadły w depresję, i oczekuje leczenia. W depresji znajdują one społecznie akceptowany sposób ogłoszenia światu, że są niezadowolone. Dzięki diagnozie depresji, którą same sobie wystawiają, ich spadek produktywności czy rozdrażnienie są już jedynie symptomami, za które nie muszą brać odpowiedzialności. To, że nie mają ochoty ani pracować, ani wracać do domu, staje się uzasadnione – cierpią przecież na depresję; jak miliony innych osób, są ofiarami tej choroby naszych czasów.</p>
<h4>Hipochondryk W Biblii</h4>
<p>Biblia nie opisuje bezpośrednio osoby cierpiącej na hipochondrię, nie zauważamy przypadku klasycznego. Pismo Święte pokazuje nam jednak ludzi, którzy mają hipochondryczne skłonności i zachowania. Osoba taka jest narcystyczna, ma potrzebę skupienia na sobie uwagi otoczenia. Pragnie zainteresowania i współczucia. Oczekuje, aby lekarz traktował jej chorobę poważnie i zastosował wyjątkowe leczenie. Przykład takiego zachowania w Biblii znajdujemy u Naamana, dowódcy wojsk króla Aramu. Kiedy nabawił się trądu, poszedł do proroka Elizeusza, oczekując właściwego potraktowania. Oburzył się, gdy Elizeusz nie tylko nie wyszedł naprzeciw jego oczekiwaniom, ale też wysłał posłańca z poleceniem, co ma uczynić, żeby został uzdrowiony. Jak sam twierdził, Naaman myślał, że prorok wypowie nad nim jakieś specjalne słowa, oczekiwał wyjątkowego traktowania, jak typowy hipochondryk: <em>Oto myślałem sobie, że wyjdzie, stanie przede mną, potem wezwie imienia Pana, Boga swojego, podniesie swoją rękę nad chorym miejscem i usunie trąd</em> (2 Król. 5:11). Tymczasem Elizeusz polecił mu jedynie wykąpać się w rzece. Naaman skorzystał z pomocy dopiero po namowach swoich sług. Zrobił to, co nakazał mu prorok.</p>
<blockquote><p>Hipochondryk to typowy lękowiec. Zazwyczaj boi się wszystkiego, co wiążę się z teraźniejszością i przyszłością</p></blockquote>
<h4>Cechy towarzyszące</h4>
<p>Hipochondryk to typowy lękowiec. Zazwyczaj boi się wszystkiego, co wiąże się z teraźniejszością i przyszłością. Przykładem takiej osoby w Piśmie Świętym jest Jakub. Żył on w ciągłym lęku przed brakiem błogosławieństwa. Posuwał się wręcz do manipulacji, aby je otrzymać. Lęk o przyszłość oraz narcystyczna natura, tak typowe dla hipochondryka, charakteryzowały także króla Saula. Miał on skłonności do perfekcjonizmu, nie tolerował tego, co nieprzewidywalne. W obliczu zagrożenia dla własnej przyszłości gotów był zabić czy pójść po pomoc do wróżki. Hipochondrycy podejmują ogromny wysiłek i stosują liczne metody – konwencjonalne i niekonwencjonalne – aby uspokoić swoje lęki.</p>
<p>Pan Bóg nie chce, abyśmy zmagali się z ciągłym lękiem o swoje zdrowie i przyszłość. Dlatego mówi nam:<em> Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie</em> (List do Filip. 4:6–7). Obiecuje też: <em>Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim! Wzmocnię cię, a dam ci pomoc, podeprę cię prawicą sprawiedliwości swojej</em> (Ks. Izaj. 41:10).</p>
<h4>Praktyczne kroki</h4>
<p>Pomoc osobie chorej z urojenia jest bardzo trudna. Terapia może trwać długo. Pierwszy krok to chęć do zmiany u samego chorego. Można też wzmocnić motywację u tych, którzy nie są jeszcze przekonani do leczenia. Dobrym sposobem jest spisanie 10 powodów, dla których pragnęliby zmodyfikować swoje zachowania i przekonania, oraz 10 powodów, które mogą odstręczać od zmian. Następnie układa się je według stopnia ważności. Potrzeba zmian objawia się najsilniej, gdy życie staje się nie do zniesienia.</p>
<p>Leczenie hipochondrii jest wyzwaniem, ponieważ nawet jeśli chory rozumie mechanizm choroby, nadal odczuwa dolegliwości somatyczne, czyli realny ból. Skuteczna okazuje się psychoterapia, głównie metodą poznawczo-behawioralną. Niekiedy skuteczne bywają też niektóre środki przeciwdepresyjne oraz placebo. Terapia może pomóc zmienić sposób myślenia i zachowania i w ten sposób przyczynić się do poprawy samopoczucia. Nasze myśli na temat danego problemu wpływają na to, jak się czujemy fizycznie i emocjonalnie. Mogą one również zmienić nasze działania w tym zakresie. Na większość sytuacji można zareagować pozytywnie lub negatywnie, w zależności od tego, co się o danej sytuacji myśli.</p>
<blockquote><p>Nasze myśli wpływają na to, jak się czujemy fizycznie i emocjonalnie</p></blockquote>
<h4>Pomóc w uwolnieniu</h4>
<p>Jeśli chcemy pomóc hipochondrykowi, przede wszystkim okazujmy mu zainteresowanie i szacunek oraz poświęćmy czas, aby go wysłuchać. Chory oczekuje zrozumienia, zaufania. Starajmy się przy tym poruszać inne tematy niż zdrowie i medycyna. Uznajmy sens jego żalów z powodu niezrozumienia przez otoczenie. Bądźmy cierpliwi. Szukajmy równowagi pomiędzy obojętnością a nadopiekuńczością. Zapewnijmy hipochondrykowi wystarczającą ilość czasu. Pozostawmy mu możliwość samodzielnego znalezienia sposobów na zmiany w swoim życiu.</p>
<p>Chorzy z urojenia nie potrzebują recept czy porad, ale większego zaufania i zrozumienia – te pozwalają im stawić czoła wyzwaniom życia. Możemy pomóc choremu w uwolnieniu się od lęków, przedstawiając sytuację od obiektywnej strony. Nadajmy sytuacji nowy sens, który nie wywołuje już tak dużego niepokoju. Uczmy pozytywnego patrzenia i myślenia. Możemy zasugerować biblijne przykłady ludzi odnoszących zwycięstwo nad lękiem. Pokazujmy, że walka rozgrywa się w umyśle. Zachęcajmy, by nie traktować smutnych nastrojów jako objawów choroby. Każdy może się przecież czuć zmęczony, nie należy traktować tego stanu jako choroby ani depresji, bo niektóre reakcje fizyczne lub psychiczne są normalne i zdrowe. Równowagi w swoich nastrojach hipochondryk może poszukiwać w czasie spędzanym z Bogiem oraz Jego Słowem. Życie w zgodzie z Bożymi prawami uzdrawia i usuwa lęk.</p>
<h4>Droga uzdrowienia</h4>
<p>Przede wszystkim nie wypytujmy hipochondryka o stan zdrowia. Odradzajmy samodzielne leczenie, wskazując na jego złe skutki. Skierujmy wzrok na osobę Jezusa, który pragnie, abyśmy wszelkie troski zrzucili na Niego. Nie próbujmy hipochondryka sami uspokajać, ponieważ w przypadku lękowców niczemu to nie służy i nie przynosi trwałych rezultatów. Pocieszanie stwarza relacje zależności, z której potem trudno wyjść.</p>
<p>Osobie hipochondrycznej możemy wskazać na uzdrawiającą moc modlitwy. Opowiedzmy jej, co Pan Bóg uczynił dla nas w przeszłości, mówmy o Bożych obietnicach i powołujmy się na nie w modlitwie. Wskażmy także na ukorzenie się przed Bogiem, szczere wyznane własnej bezsilności, zwrócenie duchowych oczu na Boga i oczekiwanie na Niego. Możemy również pomóc w nawiązaniu relacji z Bogiem, zachęcać do modlitwy i czytania Pisma Świętego. Wskazujmy na Tego, który umarł za każdy grzech – Jezusa Chrystusa. Pomóżmy przyjąć Jego łaskę zbawienia. Jezus poniósł każdą chorobę na krzyż i On ma moc, by uleczyć każdą chorobę. Zachęcajmy do wejścia na tę drogę uzdrowienia. Przedstawmy rolę Osoby Ducha Świętego w odnawianiu naszego umysłu. Budowanie relacji z Jezusem przynosi poczucie bezpieczeństwa i usuwa lęki.</p>
<h6>Wybrane źródła:<br />
1. Michel Lejoyeux, <em>Choroby urojone, pułapki hipochondrii</em>, KDC, 2005.<br />
2. Alina Wieja, Henryk Wieja,<a href="http://www.koinonia.org.pl/products/jak-skutecznie-pomagan-innym-cz--4" target="_blank"><em> Jak skutecznie pomagać innym?, część 4</em></a>, Koinonia, 2004.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/hipochondria-choroba-czy-urojenie/">Hipochondria – choroba czy urojenie?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/hipochondria-choroba-czy-urojenie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szacunek i błogosławieństwo</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/szacunek-blogoslawienstwo/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/szacunek-blogoslawienstwo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 14:00:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Asher Intrater]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=371</guid>

					<description><![CDATA[<p>W Dziesięciu Przykazaniach znajdujemy dwa odniesienia do duchowego wpływu rodziców na dzieci. Może to być dobry lub zły wpływ. Jeden fragment mówi o winie ojców i jej skutkach: (&#8230;) który karze winę ojców na synach (Ks. Wyj. 20:5), drugi zaś o błogosławieństwie, które może być udziałem synów i córek: Czcij ojca swego i matkę swoją, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/szacunek-blogoslawienstwo/">Szacunek i błogosławieństwo</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W Dziesięciu Przykazaniach znajdujemy dwa odniesienia do duchowego wpływu rodziców na dzieci. Może to być dobry lub zły wpływ. Jeden fragment mówi o winie ojców i jej skutkach: (&#8230;) który karze winę ojców na synach (Ks. Wyj. 20:5), drugi zaś o błogosławieństwie, które może być udziałem synów i córek: <em>Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi</em> (Ks. Wyj. 20:12).</p>
<p>Negatywne dziedzictwo duchowe przekazywane z rodziców na dzieci to w biblijnym rozumieniu „przekleństwo”, zaś pozytywne dziedzictwo to „błogosławieństwo”. Jeżeli odkryjemy, że znajdujemy się pod przekleństwem, musimy nawrócić się z naszych grzechów, przebaczyć i złamać negatywne dziedzictwo poprzednich pokoleń.</p>
<p>Klucz do szczęśliwego przejścia z dzieciństwa w dorosłość to uświadomienie sobie, które wpływy naszych rodziców są pozytywne, a które negatywne. Następnie należy odrzucić te negatywne, czyli złamać przekleństwa. Jest to możliwe tylko w imieniu Jezusa Chrystusa. A co z błogosławieństwami? Odpowiedź zawiera się w jednym słowie: szacunek.</p>
<p>Szanować to inaczej przyjmować błogosławieństwo. Kiedy szanujemy autorytet – przyjmujemy błogosławieństwo dla naszego życia. Kiedy szanujemy osoby ustanowione nad nami, wyżej postawione w hierarchii, spływa na nas ich błogosławieństwo. Przepływ ten odbywa się zarówno w górę, jak i w dół. Może być on dobry lub zły.</p>
<p>Apostoł Paweł odnosi się do tej zasady w Liście do Efezjan: <em>Czcij ojca swego i matkę, to jest pierwsze przykazanie z obietnicą</em> (List do Efez. 6:2). Kwestia szacunku dla autorytetów dotyczy nie tylko samego rodzicielstwa. Apostoł Paweł wyjaśnia, że przepływ autorytetu odnosi się do czterech głównych dziedzin życia:<strong> rodziny</strong> (List do Efez. 5:21–6:4),<strong> pracy</strong> (List do Efez. 6:5–6:9),<strong> władz państwa</strong> (List do Rzym. 13:1–7) i <strong>kościoła</strong> (1 List do Tym. 3:1–13; 5:17; List do Hebr. 13:17). Zaś błogosławieństwa wynikające z szacunku dotyczą nie tylko długości naszego życia, ale również jego jakości w każdej dziedzinie.</p>
<p>Oby Bóg udzielił nam łaski i mądrości, byśmy wiedzieli, kiedy usunąć się spod niezdrowego autorytetu, aby nie zostać zranionym; kiedy odrzucić negatywne wpływy, aby złamać przekleństwo; kiedy okazać szacunek osobom z autorytetem, by otrzymać błogosławieństwo.</p>
<p>Wszystkie błogosławieństwa otrzymane poprzez szacunek dla ziemskich władz są niedoskonałe i cząstkowe. Możemy też jednak otrzymać błogosławieństwa bezpośrednio z Nieba, oddając cześć Bogu przez uwielbienie i chwałę: <em>Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i siła Bogu naszemu na wieki wieków. Amen</em> (Obj. Jana 7:12). Kiedy nasze uwielbienie i chwała wznoszą się do Boga, wylewa On na nas swoje błogosławieństwa w chwalebny, potężny sposób.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/szacunek-blogoslawienstwo/">Szacunek i błogosławieństwo</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/szacunek-blogoslawienstwo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Słodki owoc małżeńskiej jedności</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 13:53:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Małgorzata i Mirosław Wielchorscy]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=368</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę – na swój obraz i podobieństwo: I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich (Ks. Rodz. 1:27). Bóg od samego początku zaplanował, aby mężczyzna i kobieta żyli we wspaniałej harmonii, aby łączyła ich szczególna więź. Ich relacja miała [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/">Słodki owoc małżeńskiej jedności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę – na swój obraz i podobieństwo: <em>I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich</em> (Ks. Rodz. 1:27). Bóg od samego początku zaplanował, aby mężczyzna i kobieta żyli we wspaniałej harmonii, aby łączyła ich szczególna więź. Ich relacja miała być wyjątkowa, wyłączna i odseparowana od innych, nawet najbliższych osób. Małżonkowie mieli stworzyć coś nowego, niepowtarzalnego. Mieli tak „przylgnąć” do siebie, aby stać się jednością. Kiedy o tym myślimy, wydaje się to niemożliwe do zrealizowania. Jak dwie tak różne osoby mogą tworzyć jedność?</p>
<h4>Staną się jednością</h4>
<p>Warunkiem pierwszym i koniecznym, bez którego nie powiedzie się to zjednoczenie, jest emocjonalne opuszczenie ojca i matki – stworzenie odrębnej rodziny. W Piśmie Świętym czytamy: <em>Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem (</em>Ks. Rodz. 2:24). Zauważmy, że Bóg powiedział, odnosząc się do małżeństwa, że mężczyzna i kobieta staną się jednym ciałem. Jedność nie jest zarezerwowana dla szczególnych, tzw. dobrze dobranych par. Jest możliwa w każdym małżeństwie!</p>
<p><strong>Małgosia:</strong> Kiedy cofam się pamięcią o 25 lat, do początków naszego małżeństwa, widzę wyraźnie, że musieliśmy fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie opuścić naszych rodziców. Mnie było dużo łatwiej w tej dziedzinie, ponieważ przez 5 lat studiowałam poza domem i przyzwyczaiłam się do samodzielnego życia. Większe trudności miał mój mąż. Był bardzo związany emocjonalnie ze swoją mamą.</p>
<p><strong>Mirek:</strong> Kiedy się pobraliśmy, zobaczyliśmy, że moja mama chce mieć duży wpływ na nasze wspólne życie. Pan Bóg utwierdził mnie w tym, że pragnie mi pomóc przerwać niewłaściwe więzy. Był to bolesny proces dla mnie i mamy. Popłynęło wiele łez, ale byłem zdeterminowany odciąć pępowinę i odpowiednio ułożyć relacje ze swoją mamą. W tym procesie Bóg dawał mi potrzebną mądrość i miłość do mamy. Z czułością, ale stanowczo zmieniałem granice wpływu mamy na nasze małżeńskie życie. W moim sercu nastąpiła zmiana. Moja kochana mama nadal była ważna. Ale od tamtego momentu żona stała się dla mnie najważniejsza i dzięki temu nasza relacja mogła się rozwijać i dojrzewać.</p>
<p>W tym miejscu zatrzymajmy się chwilę. Jeśli jesteśmy w małżeństwie, odpowiedzmy sobie na pytanie: Kto dla mnie – spośród wszystkich ludzi – jest najważniejszy? Jeżeli jest to twój współmałżonek, oznacza to, że idziecie w dobrym kierunku.</p>
<blockquote><p>Jedność jest możliwa w każdym małżeństwie</p></blockquote>
<h4>Jedność duszy i ducha</h4>
<p>Bycie jednością, jednym ciałem, dotyczy nie tylko wymiaru fizycznego, ale również duszy i ducha! Bóg, stwarzając kobietę, nie uczynił jej „niezależnie” od mężczyzny, ale wyjął jedno żebro Adamowi i to z niego uczynił kobietę. Ten sposób stworzenia kobiety mówi nam o zamiarze, jaki miał Bóg wobec małżeństwa – Stwórca chciał, abyśmy byli blisko siebie. Pragnął, abyśmy dobrze się znali i rozumieli. Kiedy Bóg przyprowadził kobietę do mężczyzny, Adam zareagował entuzjastycznie! Powiedział: <em>Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego</em> (Ks. Rodz. 2:23). Adam i Ewa – pierwsze małżeństwo – doświadczali wspaniałej relacji, ich jedność była doskonała. Miłość, pokój i harmonia wypełniały ich życie. Jednak ten stan nie trwał zbyt długo. Ich więź została zburzona. Nieposłuszeństwo (grzech) wobec Boga zniszczyło to, co było piękne między nimi. Kiedy Adam zgrzeszył, Bóg zapytał go, dlaczego tak postąpił. Zauważmy, że wtedy Adam już nie był tak zachwycony obecnością swojej żony. Odpowiedział Bogu: <em>Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem</em> (Ks. Rodz. 3:12). W sercu Adama nastąpiła zmiana. Zamiast wdzięczności i radości wynikającej z relacji małżeńskiej, widzimy niezadowolenie i zrzucanie winy na drugą osobę. Kobieta zachowała się podobnie. Ewa nie przyznała się do winy, ale zrzuciła ją na węża. Powiedziała:<em> Wąż mnie zwiódł i jadłam</em> (Ks. Rodz. 3:13).</p>
<p>Ta sama sytuacja powtarza się w naszych małżeństwach. Bóg ma dla naszych małżeństw prawdziwą jedność. Natomiast grzech, któremu ulegamy, próbuje niszczyć tę relację. Moglibyśmy zadać pytanie, w jaki sposób poprawić i wzmocnić naszą więź. Uważamy, że nie teoria, ale praktyka przekonuje nas najbardziej. Dlatego podzielimy się krótko naszym własnym doświadczeniem.</p>
<p>W sierpniu tego roku będziemy świętować 25-lecie naszego małżeństwa. Możemy z całą pewnością stwierdzić, że to Bóg nas spotkał i nauczył, jak razem z Nim i ze sobą nawzajem iść przez życie. Pomimo trudności przeżyliśmy dotąd wiele cudownych i ekscytujących chwil. Te momenty w większości dotyczyły Boga, Jego dróg i wydarzeń, których On był autorem. On uczył nas, jak przebaczać ludziom, którzy nas zranili, oraz jak przebaczać sobie nawzajem. Uczył nas, jak kochać ludzi takimi, jakimi są, i mówić do nich słowa życia, które będą przynosić zmianę i uzdrowienie.</p>
<blockquote><p>Razem podejmujemy decyzje i razem ustalamy, jak będziemy funkcjonować jako rodzina</p></blockquote>
<p><strong>Małgosia:</strong> Jako młoda mężatka miałam ogromne pragnienie, aby poznać Mirka takim, jaki jest, i jednocześnie pokazać mu siebie – wszystko, co jest we mnie, dobre czy złe. Dzieliłam się z mężem moimi problemami, rozterkami, pragnieniami i tym, z czym musiałam walczyć, również moimi grzechami. Mój mąż wiedział o mnie wszystko i jednocześnie doświadczałam jego miłości i akceptacji. W ten sposób nasze dusze sklejały się coraz ściślej i doświadczaliśmy niezwykłej radości i zrozumienia. Ostatnio „zawaliłam na całej linii” w pewnej sprawie i kiedy przyszłam do Mirka powiedzieć mu, co się stało, znalazłam u niego całkowite zrozumienie i pocieszenie zamiast słów nagany czy złości. To doświadczenie przyniosło mi niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Uświadomiłam sobie, że nawet nad porażkami mogę przejść z podniesioną głową i godnością, kiedy wokół są bliscy, kochający ludzie. Wspaniałe jest życie z człowiekiem, przed którym nie muszę się ukrywać, mogę być w pełni sobą, zaakceptowana i przyjęta taka, jaka jestem. Kiedy o tym myślę, w moim sercu pojawia się wdzięczność dla Boga, że to dzięki Niemu możemy doświadczać tej harmonii i pokoju w naszej relacji. Jedność małżeńska dotyczy wielu dziedzin naszego życia. Mogłabym to ująć najprościej – JEDNOŚĆ to pójście razem w tym samym kierunku. To oznacza, że razem podejmujemy decyzje, razem ustalamy, jak będziemy funkcjonować jako rodzina i razem obmyślamy strategię działania. Cokolwiek robię w swoim życiu, biorę pod uwagę zdanie mojego męża – jak on będzie się czuł, kiedy tak postąpię. To odniesienie do współmałżonka jest bardzo ważne, ponieważ zapobiega konfliktom. A więc nie jestem już sama i nie jest najważniejsze to, czego ja chcę. Nie myślę już w kategoriach „ja”. Myślę: „my” – ja i mój mąż.</p>
<p><strong>Mirek:</strong> Pamiętam, jak jeszcze w narzeczeństwie, a było to niedługo po moim duchowym nowym narodzeniu (zob. Ew. Jana 3:1–8), prosiłem Boga, abyśmy mogli z Gosią w przyszłości jako małżeństwo być bardzo blisko siebie: w wymiarze ducha, duszy i ciała. Wtedy nie używałem słowa „jedność”, ale dokładnie tego pragnęło moje serce. Od początku naszej relacji budowaliśmy między sobą przyjaźń. Przyjaźń jest bardzo ważna, a nawet kluczowa, aby budować jedność w małżeństwie. Przez lata dużo rozmawialiśmy z Małgosią właśnie o przyjaźni. Oboje mieliśmy pragnienie, aby budować nie tylko dobre małżeństwo, ale coś więcej – małżeństwo pełne bliskości i intymności. Bliskość i intymność – tak właśnie określiłbym drogę do jedności. Takiego rodzaju jedność w małżeństwie naprawdę „narzuca” nam priorytet: moja żona jest zaraz po Bogu osobą dla mnie najważniejszą. Zawsze ceniłem przyjaźń, jaką mamy z żoną, i dziękowałem za nią Bogu. Ta przyjaźń sprawia, że mamy w sercach podobne pragnienia, cele i marzenia, które realizują się przez wiarę, dzięki naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi! Jedną z ważniejszych rzeczy, jaką odkrywałem w moim małżeństwie, jest ścisła zależność, którą można ująć tak: „Im bardziej ja poddaję moje życie Jezusowi Chrystusowi, tym bardziej On mnie zmienia. A wtedy jestem otwarty na jeszcze większą bliskość i intymność (jedność) z moją żoną.</p>
<h4>Piękno różnorodności</h4>
<p>Najdziwniejszą, a zarazem najwspanialszą rzeczą w małżeństwie jest ta duża odmienność dwóch osób, które zaczynają wspólne życie. Kiedy zaczynamy doceniać i szanować naszą wzajemną „inność”, a nie dążymy do „jednakowości” – nie mamy potrzeby walczyć ze współmałżonkiem, aby uczynić go choć trochę podobnym do nas samych. Pamiętajmy, szczególnie w okresie przeżywania różnych trudności, że jedność w małżeństwie jest z jednej strony darem Bożej miłości dla nas, a z drugiej owocem naszej wierności i posłuszeństwa wobec Bożego Słowa w codziennym życiu.</p>
<p>Małżeństwo przypomina podbój i zasiedlanie nowego terenu, jest czymś niezwykle pionierskim. Ponieważ nie ma znaczenia, ilu ludzi już przedtem zawarło związek małżeński – dla każdego małżeństwa jest to nowy, nieznany, niezasiedlony kraj, w który razem wkraczają.</p>
<p>Drodzy małżonkowie, z całego serca życzymy wam, abyście „podbili i zasiedlili” wasz teren, który jest waszą ziemią obiecaną. Bądźcie odważni i cierpliwi, a słodki owoc jedności będzie przynosił wam osobiste spełnienie i błogosławieństwo. Także dla innych małżeństw, na które macie i będziecie mieli w przyszłości wielki wpływ.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/">Słodki owoc małżeńskiej jedności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/slodki-owoc-malzenskiej-jednosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Siła w wyzwaniach</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/sila-w-wyzwaniach/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/sila-w-wyzwaniach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2015 13:36:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Weigl]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=365</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czym właściwie jest wizja? Bill Hybels definiuje ją następująco: „Wizja to obraz przyszłości, który rodzi pasję”. Definicja Johna C. Maxwella brzmi: „To wyraźny obraz lepszego jutra, pochodzący od Boga, który pozwala człowiekowi wierzyć, że nie tylko może, ale powinien coś zrobić”. Rzeczywiście, kiedy otrzymujemy od Boga taki konkretny obraz, zawsze wiąże się to z pasją [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/sila-w-wyzwaniach/">Siła w wyzwaniach</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czym właściwie jest wizja? Bill Hybels definiuje ją następująco: „Wizja to obraz przyszłości, który rodzi pasję”. Definicja Johna C. Maxwella brzmi: „To wyraźny obraz lepszego jutra, pochodzący od Boga, który pozwala człowiekowi wierzyć, że nie tylko może, ale powinien coś zrobić”. Rzeczywiście, kiedy otrzymujemy od Boga taki konkretny obraz, zawsze wiąże się to z pasją i entuzjazmem.</p>
<p>Ta druga definicja potwierdza, że w przypadku wizji od Boga ciężar odpowiedzialności i poczucie konieczności są na tyle silne, że motywacja zewnętrzna staje się zupełnie niepotrzebna. Wtedy cali płoniemy i wiemy dobrze, że nikt inny za nas tej wizji nie zrealizuje.</p>
<h4>Wizja nie da ci zasnąć</h4>
<p>Kiedy mój syn, Mateusz, poszedł do zerówki, zauważyliśmy z żoną, jak ogromny wpływ mają na niego zachowania innych dzieci. Zrozumieliśmy, że niekoniecznie zgadzamy się ze światopoglądem, który obowiązywał w tej placówce. Tak dostrzegliśmy potrzebę zaproponowania naszemu synowi oferty edukacyjno-wychowawczej, pod którą będziemy się mogli podpisać obiema rękami. W końcu przez 40 godz. w tygodniu nasze dziecko miało być kształcone przez nieznaną nam bliżej osobę. Woleliśmy się zatem upewnić, że to, co usłyszy, zobaczy i przeżyje, będzie zgodne z naszymi wartościami. Bezskutecznie wertowaliśmy oferty kolejnych szkół i wtedy (dziś wiem, że prosto z Nieba) pojawiła się myśl: stwórzmy własną szkołę chrześcijańską!</p>
<p>Ten pomysł w pierwszej chwili wydał się wręcz szalony i po ludzku niemożliwy do realizacji&#8230; Moje wykształcenie (marketing i zarządzanie) niewiele miało wspólnego z edukacją. A jednak ta wizja zaczęła we mnie płonąć i rozwijać się w tempie błyskawicy. Zamykałem oczy i marzyłem. Widziałem kolejne elementy układanki: dzieci, które z pasją uwielbiają Boga, nauczycieli, którzy cierpliwie przekazują nowemu pokoleniu największe skarby mądrości. Zobaczyłem młodzież, która ze względu na posłuszeństwo Bogu ma realny wpływ na społeczeństwo naszego kraju. Wizja stawała się coraz wyraźniejsza. Czasami budziłem się w nocy i z podekscytowania nie mogłem spać. Zapisywałem wtedy kolejne pomysły, projekty i modliłem się gorąco. Przede wszystkim o ludzi. Wiedziałem, że oprócz oddanych wierzących pedagogów kluczowe będą osoby, które wesprą ten projekt.</p>
<h4>Podziel się wizją</h4>
<p>Zacząłem się tą wizją dzielić. Pomogły mi w tym biblijne wskazówki. W Księdze Habakuka padają słowa: <em>Zapisz to, co widziałeś, i wyryj to na tablicach, aby to można szybko przeczytać. Gdyż widzenie dotyczy oznaczonego czasu i wypełni się niezawodnie</em> (Ks. Hab. 2:2–3). Przygotowałem prezentację multimedialną, dokładnie opisującą wizję i pomysł stworzenia szkoły. Następnie intensywnie szukałem możliwości podzielenia się tą wizją z jak największym gronem osób wierzących. Odwiedzałem różne wspólnoty i kościoły. Przez kilkanaście miesięcy dokładałem starań, aby grupa docelowa – czyli młodzi, wierzący rodzice – usłyszała jak najwięcej na ten temat. Byłem zaskoczony, jak znikoma jest wiedza na temat edukacji chrześcijańskiej oraz jak wielkie istnieją uprzedzenia i nieufność. To tylko potwierdzało, że jestem we właściwym czasie i miejscu.</p>
<p>Wizja ma to do siebie, że jest ulotna, cały czas ucieka. Nie wystarczy ją raz zasiać. Ona jest jak ogień, który stale trzeba podtrzymywać. Powinna być jasno i klarownie sformułowana, nie może być zbyt długa ani skomplikowana.</p>
<h4>Sformułuj wizję precyzyjnie</h4>
<p>Kiedy tworzyłem Chrześcijańską Szkołę Podstawową Samuel, nosiłem wizję w sercu, ale dopiero po kilku latach, w gronie zespołu zarządzającego naszą szkołą, udało nam się sformułować wizję w jednym zdaniu. Nie było to łatwe, bo wizja jest bardzo szeroka. Po kilku dniach długich rozmów, modlitw i analiz – udało się! Wizja Chrześcijańskiego Przedszkola, Szkoły Podstawowej i Gimnazjum Samuel brzmi następująco:</p>
<p>„Nasz wspólny cel to wszechstronny rozwój twojego dziecka, aby żyjąc w zgodzie ze Słowem Bożym, brało odpowiedzialność za siebie i pozytywnie wpływało na życie innych”.</p>
<p>Moim zdaniem to bardzo udana wizja. Składa się z kluczowych dla nas elementów. Dziś każdy, kto odwiedza szkołę Samuel, widzi to zdanie tuż przy wejściu. Dzięki temu my również stale mamy je przed oczami i&#8230; pamiętamy, dokąd zmierzamy. Najgorsze to nie wiedzieć, czego się chce i dokąd się zdąża. Ktoś powiedział: „Jeśli nigdzie nie celujesz, to tam trafisz”. Cel to podstawa planowania i działania.</p>
<p>Prowadzenie szkoły chrześcijańskiej wiąże się z wielką odpowiedzialnością. To miejsce, w którym splata się mnóstwo wątków. Pojawia się także wiele oczekiwań: poczynając od uczniów i nauczycieli, poprzez rodziców, a na kuratorium kończąc. Dlatego, jeśli chcesz zarządzać placówką chrześcijańską, upewnij się, że jesteś elastycznym, wysoce wykwalifikowanym akrobatą.</p>
<p>Na własnym przykładzie nauczyliśmy się, że prowadzenie szkoły to nie tylko spełnianie oczekiwań różnych grup społecznych. To nade wszystko realizacja wizji: danego od Boga słowa, które – podobnie jak ziarno – ma w sobie życiodajny potencjał zdolny przemienić otaczającą rzeczywistość. Dlatego nie wolno nam zboczyć z kursu, który przekazał nam Bóg. Przecież to On inspiruje powstanie placówki i na Jego słowo wszystko się tworzy. Zbyt wiele szkół ulega presji otoczenia i idzie na kompromis. Nierzadko poświęca wizję od Boga na ołtarzu oczekiwań ludzi. Wtedy następuje początek końca chrześcijańskiego charakteru takiej placówki. Ostatecznie szkoła stopniowo przeobraża się w świecką i pozostaje chrześcijańska jedynie nominalnie. Dlatego tak kluczowe jest przylgnięcie całym sercem do wizji oraz jej systematyczna, rzetelna realizacja.</p>
<h4>Wizja jest życiodajna</h4>
<p>Wizja od Boga jest jak ziarno, z którego wyrasta drzewo, a potem cały las. Podobnie było ze szkołą Samuel i kolejnymi placówkami chrześcijańskimi. Powstanie naszej placówki i głoszenie wizji edukacji chrześcijańskiej ośmieliło wiele środowisk w całej Polsce do zakładania kolejnych chrześcijańskich przedszkoli i szkół.</p>
<p>Obecnie widzimy, że Samuel to w pewnym sensie pierwszy etap. Bóg rzuca nam o wiele większe i potężniejsze wyzwanie: Chrześcijańskie Centrum Edukacji (ChCE). I podobnie jak kilka lat temu, czuję ekscytację, a zarazem niemal dziecięcą ufność i zależność wobec Boga. Bo to Jego pomysł i Jego wizja, którą zechciał się z nami podzielić.</p>
<p>Wizja jest żywa i cały czas ewoluuje. Jest stale uzupełniana przez Boga o kolejne elementy całego obrazu. Wizja kształtuje się wraz z biegiem lat i nabywaniem doświadczeń. Im mądrzejsi się stajemy, tym lepiej ją rozumiemy i wyraźniej dostrzegamy w niej wolę Stwórcy.</p>
<p>Mam dopiero 36 lat, a już zauważam, ile satysfakcji daje realizowanie danej od Boga wizji. Wytrwałe i świadome jej wypełnianie w życiu mojej rodziny, wspólnoty oraz szkoły pozwala mi mieć konkretny wpływ na otoczenie. A jeśli przy okazji mogę czuć się spełnionym i szczęśliwym człowiekiem, to chwała Bogu!</p>
<p><em>Nie jesteś jednak tak bezwolny,</em><br />
<em>A choćbyś był jak kamień polny,</em><br />
<em>Lawina bieg od tego zmienia,</em><br />
<em>Po jakich toczy się kamieniach.</em></p>
<p><strong>C. Miłosz, <em>Traktat moralny</em></strong></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/sila-w-wyzwaniach/">Siła w wyzwaniach</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2013/sila-w-wyzwaniach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
