<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2010/2 (lato) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/lato-2010/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Wed, 19 Aug 2015 13:51:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Priorytety czy spontaniczność?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/priorytety-czy-spontanicznosc/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/priorytety-czy-spontanicznosc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 17:13:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Grzeszkowiak]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1225</guid>

					<description><![CDATA[<p>Każdy z nas stworzony został do wolności, a ta z kolei domaga się spontaniczności. Czy priorytety nie stanowią w takim razie bariery tłumiącej naszą wolność i spontaniczność w codziennym wyrażaniu tego, kim naprawdę jesteśmy? Priorytety mają przecież sens tylko wtedy, gdy się ich trzymamy. Jeśli mamy zatem postępować według wcześniej przyjętych zasad, co stanie się [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/priorytety-czy-spontanicznosc/">Priorytety czy spontaniczność?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy z nas stworzony został do wolności, a ta z kolei domaga się spontaniczności. Czy priorytety nie stanowią w takim razie bariery tłumiącej naszą wolność i spontaniczność w codziennym wyrażaniu tego, kim naprawdę jesteśmy? Priorytety mają przecież sens tylko wtedy, gdy się ich trzymamy. Jeśli mamy zatem postępować według wcześniej przyjętych zasad, co stanie się z naszą wolnością? Czy ustanawiając w naszym życiu priorytety, nie ograniczamy samych siebie, narzucając sobie już zawczasu, co, w jakiej kolejności i kiedy powinniśmy robić? Wielu odnajdzie w tym niepotrzebną komplikację życiową. Życie według jakichś wcześniej ustalonych szablonów jest przecież nudne i przewidywalne. Ktoś mógłby paradoksalnie uznać, że jego priorytetem życiowym jest trzymać się z dala od wszelkich priorytetów!</p>
<h4>Odpowiedzialność</h4>
<p>To dziwne, że w przyjęciu pewnych życiowych priorytetów upatrujemy czasem zamach na naszą osobistą wolność i swobodę w spontanicznym wyrażaniu samych siebie, podczas gdy od innych oczekujemy, by takimi priorytetami się kierowali. Wyobraźmy sobie przez chwilę, że znajdujemy się na pokładzie samolotu. Tuż po starcie, gdy zostanie wyłączony komunikat „zapiąć pasy”, przez głośniki rozlega się głos pilota: „Witam państwa. Mówi kapitan. My tu za sterami czujemy wolność przestworzy i spontaniczność. Czeka nas wspaniała podniebna przygoda. Wiem, że wykupili Państwo bilet na określony rejs, lecz bądźmy spontaniczni. Nie dajmy się ograniczyć i zaszufladkować. Proszę się odprężyć, bo nie wiemy dokładnie, jak, kiedy i dokąd dolecimy. Za chwilę podamy przekąski i napoje, chyba że kuchnia pokładowa wpadnie na inny pomysł”. Bądźmy szczerzy. Ilu z nas w takiej sytuacji czułoby zadowolenie?<br />
Od pilota, profesjonalisty, oczekujemy, by jego priorytetem było dostarczyć nas bezpiecznie do miejsca przeznaczenia. Od operującego nas lekarza nie oczekujemy spontaniczności i rozwinięcia skrzydeł wolności w manipulacjach skalpelem. Zdecydowanie wolimy, aby trzymał się skrupulatnie swoich priorytetów, dbając o bezpieczeństwo pacjenta, skuteczność i maksymalne ograniczenie rozległości zabiegu. Skoro nie mamy problemu z uznaniem konieczności występowania priorytetów w życiu innych ludzi, dlaczego mamy z tym kłopot w naszym własnym życiu? Moje dotychczasowe doświadczenie wskazuje na to, że istnieją (prócz zapewne wielu innych) dwa najczęstsze powody takiego stanu rzeczy.</p>
<blockquote><p>Przyjęcie właściwych priorytetów może stać się radosnym i ekscytującym zwrotem, który umożliwi prawdziwy rozkwit wolności  i spontaniczności.</p></blockquote>
<h4>Ucieczka</h4>
<p>Pierwszy związany jest z tym, że choć nie obawiamy się formułować i stosować własnych priorytetów, to przyjmowanie na siebie priorytetów właściwszych niż nasze stanowi już dla nas problem. Obawiamy się, że nie podołamy. Znamy przecież dobrze samych siebie. Wiemy, że nasza determinacja kończyła się w przeszłości po kilku tygodniach lub najwyżej miesiącach. Znamy te noworoczne postanowienia – wreszcie zacznę zdrowo żyć, więcej się ruszać, poświęcać więcej czasu dla rodziny, więcej czytać i rozmyślać nad Biblią. Często mają one krótki żywot. Kiedy doznamy porażki w ich realizacji, zaczynamy ciskać kamieniami w samych siebie, oskarżając się o to, że jesteśmy życiowymi nieudacznikami i słabeuszami, którzy nie mają co liczyć na osiągnięcie tego potencjału, jaki Stwórca w nas ulokował. Nie chcemy ponownie tych rozczarowań, tych bolesnych przeżyć i dlatego wolimy raczej „w miarę naszych ograniczonych sił i możliwości starać się żyć jak najlepiej” niż przyjąć na siebie życiowe priorytety w rodzaju: „Najpierw Bóg, potem rodzina, potem służba, praca zawodowa itd.” i po raz kolejny zawieść w ich wypełnianiu.</p>
<p>Drugi powód, dla którego nie chcemy ustalić życiowych priorytetów i trzymać się ich, wynika z błędnego przekonania, że priorytety i spontaniczność się wykluczają. To tak, jakbyśmy wraz z ustanowieniem priorytetów zainstalowali w naszym życiu ssak, którego chwalebnym zadaniem jest od tej pory wysysać z naszego życia wolność, spontaniczność i swobodę wyrażania swojej osobowości. Nic bardziej błędnego. Przyjęcie właściwych priorytetów może stać się radosnym i ekscytującym zwrotem, który umożliwi prawdziwy rozkwit wolności i spontaniczności.</p>
<h4>Po naszej stronie</h4>
<p>W wielu dziedzinach naszego życia zwycięstwo lub porażka mają swoje korzenie w naszym sposobie myślenia (2Kor 10:3-4). Złe wyobrażenia potrafią trzymać nas w sidłach i blokować dostęp do poznania tego, kim naprawdę jesteśmy i co naprawdę możemy w życiu osiągnąć. Dla nas, jako chrześcijan, kluczowe jest nie tylko zrozumienie ogólnej prawdy o tym, że Bóg jest dobry, ale osobiste objawienie w sercu każdego z nas, że Bóg jest dla mnie zawsze dobry i pragnie dla mnie tylko i wyłącznie dobra (Jr 29:11; Rz 8:28). Przeżycie tej prawdy i przyjęcie jej w sercu sprawia, że nawet gdy nadciągają ciemne chmury, gdy nadchodzi życiowy kryzys czy porażka, nie mamy wątpliwości, że On jest zawsze po naszej stronie. Nawet wtedy, gdy upadamy, gdy nie udaje się nam dotrzymać życiowych postanowień, Bóg pozostaje kochającym Ojcem, który jest zawsze dobry.</p>
<p>Jego ramiona są szeroko otwarte po to, byśmy w chwili porażki biegli do Niego, a nie jak najdalej od Niego. Tylko w ramionach Boga Ojca znajdziemy pewność, że mimo naszych upadków On nas kocha i akceptuje. Tam odkryjemy, że nie ma w Nim ani krzty potępienia w stosunku do nas. Bóg pragnie, by nasze najsłabsze strony stały się, po Jego dotknięciu, naszymi najmocniejszymi stronami. Lecz tylko w Jego ramionach, tylko w kontekście intymnej i głębokiej relacji z Nim możemy zostać wyposażeni i napełnieni Jego mocą do prowadzenia czystego i zwycięskiego życia. Zrozumienie tej prawdy jest niesłychanie istotne, ponieważ – gdy nią żyjemy – każda nasza życiowa walka przestaje być zabieganiem o Bożą akceptację, mozolnym udowadnianiem Mu, że mimo wszystko warto nas kochać. Przeciwnie, staje się spokojnym egzekwowaniem Bożego zwycięstwa. Bóg krok po kroku kształtuje nasz charakter, ucząc nas, jak nie popełniać ponownie tych samych błędów.</p>
<h4>Z wolnego<del></del> wyboru</h4>
<p>Czy widzieliście kiedykolwiek, żeby dziecko, które właśnie uczy się chodzić, po zrobieniu kilku widowiskowych „bęc” usiadło i oświadczyło: „Nie będę już więcej próbować! Chodzenie jest nie dla mnie!”? Oczywiście, że nie! Będzie tak długo próbować, aż w końcu nauczy się chodzić bez upadków. Takiej postawy pragnie nasz niebiański Ojciec. Życie według właściwie ustawionych priorytetów nieraz będzie przypominać takie widowiskowe „bęc”. Naszym zadaniem jednak nie jest usiąść z rezygnacją i rozpamiętywać przez resztę życia, jak to się znów mogło stać. Trzeba otrzepać kolana i to, co jeszcze otrzepania wymaga, powstać i ku radości naszego Ojca próbować dalej, do skutku. Powtarzając: „Pewnego dnia będę chodzić! Pewnego dnia będę chodzić!”. Dla Boga jesteśmy ważni! On jest niesamowity! W swojej wszechmocy potrafi każdemu z nas poświęcać całą swoją uwagę i miłość.<br />
Pamiętam, gdy niedawno przemawiałem w jednym z kościołów, Duch Święty pobudził mnie, by zapytać, czy ktoś z zebranych nosił kiedyś kolczyki ze znakiem pacyfistów. Na całej sali tylko jedna kobieta podniosła rękę. Wówczas powiedziałem jej to, co czułem, że Bóg chciał jej przekazać. Zwróciłem się do niej, mówiąc, że jej Ojciec w niebie zna ją dobrze i rozmawia o niej z aniołami. Jest dla Niego cenna i przygotował dla niej wspaniałe życie, niezwykłą służbę dla Niego, jeśli tylko będzie chodzić Jego drogami. Widziałem, jak bardzo wstrząsnęły nią te słowa. W pełni zrozumiałem głębię tego wydarzenia, gdy podeszła do mnie i powiedziała: „Mam tylko wykształcenie zawodowe, nie znam języków obcych. Zawsze byłam przekonana, że Bóg nie może użyć kogoś takiego jak ja. Od tygodnia jednak wołałam ze łzami do Boga, żeby przemówił do mnie, że jestem ważna dla Niego i że może użyć nawet kogoś takiego jak ja”. Wyobraźcie to sobie. Bóg słyszał jej płacz, pamiętał nawet, że przed laty nosiła „pacyfki”! Z Nim każdy z nas może mieć ekscytujące i wspaniałe życie.</p>
<h4>Ożywić miłość</h4>
<p>Klucz do przemiany naszego charakteru i do coraz skuteczniejszego postępowania według właściwych priorytetów nie leży w zintensyfikowaniu naszych ludzkich wysiłków i zmagań. Wszyscy wiemy, że są pewne dziedziny, w których zawodzimy mimo naszych dobrych chęci i wysiłków. Klucz leży w jakości naszej relacji z Bogiem. Może to brzmieć dla nas dziwnie, lecz apostoł Paweł w 2 Liście do Koryntian (3:18) uczy nas, że nasz charakter nabiera cech Chrystusa nie poprzez reżim i przymus, lecz poprzez oglądanie. Pisze, że oglądając chwałę Pana, zostajemy przemienieni na Jego obraz. Czyż to nie wspaniałe?! Dobrze znamy polskie porzekadło: „Kto z kim przestaje, takim się staje”. Gdy w naszym codziennym życiu zadbamy o to, by znaleźć czas na przebywanie w Bożej obecności, rozmyślanie nad tym, jakim On jest wspaniałym, kochanym i dobrym Bogiem, zaczniemy widzieć piękno Jego chwały. Zaczniemy dostrzegać, jak bardzo jesteśmy przez Niego kochani. To ożywi w nas jeszcze głębszą miłość do Jezusa, a wówczas rzeczy, które trudno przychodziło nam robić z „chrześcijańskiego obowiązku”, staną się stopniowo naszą naturalną, spontaniczną reakcją na zanurzenie w miłości Boga. Będziemy biec, by sprawić przyjemność i radość Temu, którego kochamy i który tak bardzo kocha nas.</p>
<h4>Szczęśliwość?</h4>
<p>Dlatego więc, rozumiejąc i szanując tych, którzy głoszą następującą kolejność życiowych priorytetów: „Bóg, rodzina, służba, praca zawodowa itd.”, wierzę, że to wszystko można sprowadzić do jednego priorytetu: tylko Bóg. Jeśli Bóg jest dla mnie wszystkim i jestem rozkochany w Nim bez reszty, naturalnym przejawem mojej głębokiej relacji z Nim będzie to, że będę stawał się coraz lepszym mężem i ojcem, poświęcającym efektywny czas swojej rodzinie i dbającym o jej rozwój pod każdym względem. Głębia mojej opartej na miłości relacji z Bogiem pośle mnie do tych, którym będę mógł służyć i pomagać wydobywać na powierzchnię skarby, jakie Bóg w nich ukrył. Uczyni mnie również dobrym i rzetelnym pracownikiem, studentem, uczniem, dbającym o wspaniałość wszystkiego, czego się podejmuję.</p>
<p>W Liście do Galacjan Paweł (4:15), opisując głębię ojcowskiej miłości Boga do nas, pisze:<em> Cóż się tedy stało z tą waszą szczęśliwością?</em> Ta <em>szczęśliwość</em> nie oznacza, że zawsze i wszędzie trafiamy w życiu w dziesiątkę. Oznacza natomiast, że chrześcijanin świadomy tego, jak bardzo kocha go Ojciec, i codziennie wkraczający z Nim coraz głębiej w relację, będzie kimś szczęśliwym, nawet w obliczu przeciwności i trudnych okoliczności. Dlaczego? Ponieważ ma poczucie całkowitego bezpieczeństwa, akceptacji i wsparcia ze strony Boga. A cóż lepiej może wypełnić żagle naszej spontaniczności i kreatywności w życiu, jeśli nie poczucie bezpieczeństwa i tego, że jesteśmy ukochanymi naszego Pana?</p>
<p>Radośnie odrzućmy zatem fałszywą alternatywę: „priorytety albo spontaniczność” i przyjmijmy ten jeden, najwspanialszy priorytet: „Więcej Ciebie, Panie, w moim życiu!”. Tętniąca życiem codzienna relacja z Nim otworzy przed nami pokłady spontaniczności i wolności, o jakich nawet nie marzyliśmy!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/priorytety-czy-spontanicznosc/">Priorytety czy spontaniczność?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/priorytety-czy-spontanicznosc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rozpoznanie czasów, w których żyjemy</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/rozpoznanie-czasow-w-ktorych-zyjemy/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/rozpoznanie-czasow-w-ktorych-zyjemy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 16:12:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[John Paul Jackson]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1215</guid>

					<description><![CDATA[<p>Burza doskonała Burza, która się rozpoczęła, polega na uwolnieniu kilku elementów – gdy połączą się one w danym regionie, wzrastają w siłę i stają się poważnym zagrożeniem. Ale w odróżnieniu od burzy, którą możemy zobaczyć np. w filmie Gniew oceanu, ta burza nie wstrząśnie jedynie klimatem i pogodą, lecz dotknie wielu innych dziedzin i systemów [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/rozpoznanie-czasow-w-ktorych-zyjemy/">Rozpoznanie czasów, w których żyjemy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Burza doskonała</h4>
<p>Burza, która się rozpoczęła, polega na uwolnieniu kilku elementów – gdy połączą się one w danym regionie, wzrastają w siłę i stają się poważnym zagrożeniem. Ale w odróżnieniu od burzy, którą możemy zobaczyć np. w filmie <em>Gniew oceanu</em>, ta burza nie wstrząśnie jedynie klimatem i pogodą, lecz dotknie wielu innych dziedzin i systemów tego świata: systemu religijnego, politycznego i ekonomicznego, a także konfliktów zbrojnych i wydarzeń geofizycznych.</p>
<p>Przychodzi czas, kiedy tych pięć dziedzin będzie się tak przeplatało, że rozróżnienie, która z nich napędza kolejne przejawy burzy, stanie się niezmiernie trudne albo nawet niemożliwe. Poważne problemy będą występowały w obrębie każdej z dziedzin, przenikać następne, a nawet się powtarzać. Każdy element może spowodować kilka następnych zdarzeń, które wywołają „efekt falowy” na skalę międzynarodową czy światową.</p>
<p>Niektóre fale będą większe od innych, w zależności od tego, gdzie jesteśmy i co robimy. Różne części świata zostaną dotknięte różnymi doświadczeniami. Niektóre odczują tę burzę ekonomicznie, od strony gospodarki, w innych miejscach będą to wydarzenia geofizyczne (trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów). Będą i takie, które zostaną doświadczone na wszystkich poziomach. Problem będzie polegał głównie na pokrywaniu się różnych dziedzin i szybkości następowania takich wydarzeń jednego po drugim. Nie znaczy to, że we wszystkich dziedzinach zostaniemy doświadczeni w najgorszym stopniu. W skali od 1 do 10, gdzie 10 to największe zniszczenia, w jednej dziedzinie mogą wystąpić trudności stopnia 6, w innej 8. Wyzwaniem będzie połączenie się tych problemów i ich częstotliwość. Owa burza nie będzie przelotna, ale powracająca falowo.</p>
<blockquote><p>Żyjemy w czasach, o których pisali Ezechiel i Jeremiasz. Prorokowali, że Bóg może zesłać nieszczęście na naród, jeśli ten uparcie będzie chodził własnymi drogami. Bóg mówił do narodów wielokrotnie i różnymi sposobami.</p></blockquote>
<h4>Dlaczego burza się nasila?</h4>
<p>Burza potęguje się, ponieważ Kościół (Ciało Chrystusa) przestał być kręgosłupem naszych narodów. Większość krajów Europy i Ameryki Północnej powstawała w oparciu o chrześcijańskie wartości tak miała funkcjonować. Chrześcijańskie fundamenty odróżniały nas od innych kontynentów. Inne narody, nawet jeśli też przyjęły chrześcijaństwo, nie miały go w swoim narodowym DNA.</p>
<p>Kościół powinien wskazywać światu na nieskończoną mądrość Bożą i obnażyć moce przeciwnika Boga, szatana, które rządzą w powietrzu (Ef 2:2). A nie następuje to poprzez negocjowanie z tymi mocami, ale poprzez sprawiedliwe życie. To, jak żyjemy, otwiera bądź zamyka drzwi szatanowi, by pełnoprawnie nas nękał, a nawet władał nami za pośrednictwem przywódców, którzy nie znają Bożych dróg. Od Adama i Ewy aż po dzień dzisiejszy postępowanie ludzi dawało przyzwolenie przeciwnikowi, by nas atakować i w nas uderzać. Wróg ma do nas dostęp jedynie w sytuacji, w której Boża ręka nie spoczywa na nas, a w efekcie pozostaje między nami a Bogiem pusta przestrzeń. Ten dystans powiększa się, w miarę jak odstępujemy od Jego dróg i od Niego samego.<br />
Ilekroć człowiek oddala się od Boga, ataki następują jeden po drugim, a władze w powietrzu (władcy ciemności) wkraczają na to terytorium. Im dłużej ciemne moce panoszą się w danej przestrzeni, tym więcej ludzi przestaje rozróżniać, co jest dobre, a co złe.</p>
<p>W naszych krajach przywódcy powstają z wyboru społeczeństwa. Innymi słowy, lider będzie reprezentował zawsze charakter większości, bo ona takiego lidera wybierze.W końcu granice między tym, co dobre, a tym, co złe, a także między świętym a skalanym zostają zatarte. Droga do Boga przez Jezusa i Jego krzyż przestaje być absolutem. A w zasadzie już samo pojęcie absolutu rozumiane jest jako brak tolerancji, najpierw przez świat, następnie przez Kościół. Owszem, są w Kościele wyjątki, ale przeważnie za sprawą ziemskich kompromisów niebiańskie absoluty i pojęcie wieczności znikają z tego świata.</p>
<p>Żyjemy w czasach, o których pisali Ezechiel i Jeremiasz. Prorokowali, że Bóg może zesłać nieszczęście na naród, jeśli ten uparcie będzie chodził własnymi drogami. Bóg mówił do narodów wielokrotnie i różnymi sposobami. Za każdym razem wzywał: <em>Zawróćcie więc każdy ze swojej złej drogi i poprawcie swoje postępowanie i swoje czyny!</em> (Jr 18:7-12).</p>
<h4>Co się zbliża?</h4>
<p>Jakie konsekwencje spadają tam, gdzie ludzie z<em> uporem trzymają się własnych dróg, w uporze złego serca?</em> Nadejdzie czas, w którym woda będzie droższa niż olej, a miasta będą ewakuowały ludzi, bo wystarczy zasobów wody dla wszystkich mieszkańców: <em>[&#8230;] spuściłem deszcz na jedno miasto, a na drugie miasto go nie spuściłem [&#8230;]</em> (Am 4:7). Trzęsienia ziemi sięgną nie tylko miejsc nakładania się płyt tektonicznych, ale i głębi lądów. Antysemityzm wzrośnie wprost proporcjonalnie do wzrostu cen paliwa. Brudna bomba (bomba radioaktywna – przyp. tłum.) wybuchnie na wybrzeżu. Wystąpią burze z ogromnym gradem, np. w ciągu 24 godzin napada ok. 60 cm deszczu; w 6 godzin pojawi się prawie metr śniegu. Rekordowe tornada o prędkości ponad 560 km/h dotkną miejsc, w których nigdy wcześniej nie wystąpiły. Zbiory spadną ze względu na nieoczekiwane zarażenia śniecią, a susza i zniszczenia spowodowane przez burze dramatycznie ograniczą zasoby naturalne i okroją zapasy żywności.</p>
<h4>CO MOŻE ZROBIĆ KOŚCIÓŁ?</h4>
<p>Przed Ciałem Chrystusa stoją teraz cztery główne cele. <strong>Przede wszystkim, Kościół musi powrócić do poznania Boga i Jego dróg, zamiast wciąż uczyć się o Bogu</strong>. Zastąpiliśmy Bożą moc schematami, objawienie – samorządem i racjonalizowaniem, a Boże serce – zdolnościami organizacyjnymi.</p>
<p><strong>Po drugie, Kościół musi nauczyć się raz jeszcze, jak wzmacniać wiarę.</strong> Jesteśmy słabi i bardzo łatwo się poddajemy, kiedy nadchodzi kryzys. Nie zostaliśmy wystarczająco wypróbowani i utraciliśmy stanowczość. Bardzo mało rozumiemy z planów wroga. Nie potrafimy obronić naszej wiary bez wpadania w złość, dlatego na scenie politycznej tak mało silnych, czystych i duchowych głosów reprezentuje ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa. Utraciliśmy umiejętność świadczenia o tym, kim Bóg jest – świadczenia, które przekonuje innych, odważnie mówi, że Bóg nadal jest Bogiem i jest prawdziwy. Utraciliśmy moc świadectwa, które objawia Boga w osobisty sposób w tym bezosobowym świecie, które mówi: „To, co robię i jak żyję, dowodzi, że Bóg istnieje”.</p>
<p><strong>Po trzecie, Kościół musi powrócić do zakochania się w Bożym Słowie i do wiary, że Jego Słowo jest niezawodne i nieomylne</strong>. To oznacza także, że Kościół powróciłby do przekonania, zrozumienia i świadomości, że Bóg jest doskonały i prowadzi do Niego tylko jedna droga: Mesjasz Jezus. Potrzebujemy nowego objawienia Bożej mocy w jej nieskończoności, objawienia, że Boża wiedza jest nieograniczona, Jego obecność jest zawsze przy nas, a On sam nigdy się nie zmienia. Na własne potrzeby uczyniliśmy sobie Boga małym.</p>
<p><strong>Po czwarte, musimy zwołać i ogłosić święte zgromadzenia, by pokutować i zjednoczyć się w poście w różnych miejscach kraju</strong> – w czasie przeznaczonym na to, by przybliżyć nasze serca do Boga. Potrzebny jest czas powrotu do Boga i pokutowania za to, że ludy, które nie znają prawdziwego Boga, mówią:<em> Gdzie jest ich Bóg?</em> (Jl 2:12-17).</p>
<h4>Zażegnać kryzys</h4>
<p>Kryzysy są zawsze efektem odejścia od Bożych duchowych praw i naśladowania innych, fałszywych bogów. Bóg pozwala na nieszczęścia, byśmy przybliżyli się do Niego. Co to praktycznie znaczy? Znaczy to, że Bóg pozwala nam ponieść konsekwencje – zebrać owoc tego, co siejemy. Chodzenie Bożymi drogami przynosi błogosławieństwo i pełnię życia, natomiast chodzenie drogami „boga tego świata” przyniesie owoc tych dróg: rozpad relacji, zniszczenie, zepsucie i w końcu śmierć. Dokonujemy wyborów, które potem nas kształtują. Niestety zbudowaliśmy sobie już całą historię złych wyborów. W całym Piśmie Świętym czytamy, że podczas kryzysów ludzie wracali sercem do Boga, a On ich zawsze wysłuchiwał i działał, by im pomóc. <em>Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem [&#8230;]</em> (Jr 29:12-13). Zacznijmy szukać Pana&#8230; a znajdziemy Go. Pamiętajmy, że nadal mamy Jego obietnicę, iż – gdy odwrócimy się od swoich złych dróg – Bóg uleczy naszą ziemię.</p>
<h6><em>tłum. Estera Wieja</em></h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/rozpoznanie-czasow-w-ktorych-zyjemy/">Rozpoznanie czasów, w których żyjemy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/rozpoznanie-czasow-w-ktorych-zyjemy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowe Boże poruszenie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/nowe-boze-poruszenie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/nowe-boze-poruszenie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 15:45:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Wieja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1211</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie jest moim zamiarem ustosunkowywanie się do tego bolesnego wydarzenia. Szum medialny dostarcza nam wielu informacji i komentarzy. Odpowiedzialnością każdego z nas jest pytać się Ducha Świętego, co jest Bożą prawdą, a co nią nie jest. Jestem przekonany, że Bóg chce nam coś powiedzieć: każdemu z nas osobiście, jak i całemu narodowi. Oczy świata zostały [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/nowe-boze-poruszenie/">Nowe Boże poruszenie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jest moim zamiarem ustosunkowywanie się do tego bolesnego wydarzenia. Szum medialny dostarcza nam wielu informacji i komentarzy. Odpowiedzialnością każdego z nas jest pytać się Ducha Świętego, co jest Bożą prawdą, a co nią nie jest. Jestem przekonany, że Bóg chce nam coś powiedzieć: każdemu z nas osobiście, jak i całemu narodowi. Oczy świata zostały zwrócone po raz kolejny w kierunku Polski. Tym razem w sposób szczególny, z wyrazami nowego zrozumienia dla tragicznej historii narodu polskiego. Wiele krajów ogłosiło żałobę, zmieniono programy telewizyjne – nawet w samej Rosji. Napłynęły kondolencje, pełne bólu i współczucia, wszyscy byli zaskakująco powściągliwi w słowach.</p>
<p>Zastanawiając się nad tymi wydarzeniami, chcę odwołać się do dwóch fragmentów biblijnych. Pierwszy to słowo, które Bóg przekazał przez proroka Izajasza. Izajasz pisze o śmierci króla Uzjasza, który był jego wujem: <em>W roku śmierci króla Uzjasza widziałem Pana siedzącego na tronie wysokim i wyniosłym, a kraj Jego szaty wypełniał świątynię. (&#8230;) I rzekłem: Biada mi! Zginąłem, (&#8230;) gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów. (&#8230;) Potem usłyszałem głos Pana, który rzekł: Kogo poślę? I kto tam pójdzie? Tedy odpowiedziałem: Oto jestem, poślij mnie!</em> (Iz 6:1-8).</p>
<h4>Kto tam pójdzie?</h4>
<p>Bóg zadał pytanie: <em>Kto TAM pójdzie?</em> Kto uda się do tych, którzy są poza świątynią? Dzisiaj dotyczy to wszystkich tych, którzy są poza Ciałem Chrystusa, miejscem szczególnej Bożej obecności. W Ewangeliach czytamy o tym, jak Pan Jezus wysyłał uczniów do różnych miejsc i zadań. Posyłał ich jednak zawsze tylko tam, gdzie sam zamierzał się udać. Pan Bóg pyta dzisiaj ludzi wierzących, którzy poznali Go osobiście, kto będzie poruszał się razem z Nim. Izajasz długo się nie wahał. Zawołał: <em>Oto jestem, poślij mnie.</em> Tę odpowiedź poprzedzała refleksja pokory wobec świętości Boga:<em> Zginąłem, bo jestem człowiekiem nieczystych warg (&#8230;), gdyż moje oczy widziały Króla, Pana Zastępów</em> (Iz 6:5). Przekonanie, że po spotkaniu ze świętością Boga czeka człowieka niechybna śmierć, przewija się przez cały Stary Testament. A jednak nikt z takich mężów Bożych jak Jakub, Mojżesz, Eliasz i Izajasz nie zginął. Pan Jezus to przypieczętował: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5:8).</p>
<p>Wiele razy ogłaszano duchowe przebudzenie dla naszego narodu. Entuzjazmu nie starczało na długo. Bóg daje nam kolejną szansę. Znowu oczy całego świata patrzą na nas, na Polaków. Tym razem jednak w inny sposób. Nawet nie tak, jak wtedy, gdy Solidarność inspirowała wszystkich do walki o wolność bez rozlewu krwi. Inaczej niż wtedy, gdy zmarł papież i wydawało się, że ten osierocony naród potrafi zjednoczyć się w smutku i żałobie.</p>
<p>To prawda, że naszemu narodowi trudno oderwać się od swojej bolesnej, a nawet okrutnej przeszłości. Wypadek w Smoleńsku też wpisuje się w ten bolesny scenariusz. Data tragedii w Katyniu i to miejsce będą miały podwójną symbolikę na zawsze. Oto 70 lat po tragedii, która rozegrała się w lasach katyńskich, prawda o tych wydarzeniach, przez lata ukrywana i negowana, została ujawniona całemu światu. Ziemia odsłoni krew na niej przelaną i już nie będzie ukrywała swoich zabitych (Iz 26:21b). Przez ten tragiczny wypadek w Smoleńsku Bóg zamyka kolejny, 70-letni rozdział historii naszego narodu.</p>
<p>Pięknie ujął to Roger Cohen, autor artykułu<em> Glory of Poland</em> (<em>Chwała Polski</em>), który ukazał się w gazecie The New York Times 13 kwietnia 2010 r. Cytując znaczące słowa Donalda Tuska, autor napisał: „Słowa prawdy mogą zmobilizować i wprowadzić dwa narody na drogę pojednania. Czy jesteśmy zdolni do przekształcenia kłamstw w pojednanie? (&#8230;) Dlatego nie mówcie mi, że okrutnej historii nie można pokonać&#8230; Nie mówcie mi, że kłamstwa przetrwają na zawsze. Zapytajcie Polaków. Oni wiedzą”.</p>
<blockquote><p>Po erze ruchu oporu – Solidarności – nasz Naród stoi u progu solidarności duchowej, także po to, by znowu zainspirować inne narody. By odzyskać dla Boga cały kontynent Europejski, na pozór utracony</p></blockquote>
<h4>Co Bóg do nas mówi?</h4>
<p>Tak jak po 70 latach niewoli babilońskiej naród izraelski został wezwany do powrotu do swojej ziemi i do obudowania świątyni, Bóg chce powiedzieć nam, Polakom, coś bardzo ważnego, a w szczególności swojemu Kościołowi w Polsce. To od nas teraz zależy, czy wytrwamy niewzruszeni w Prawdzie, by nie tylko zamknąć trudną przeszłość, ale nade wszystko otworzyć się na dobrą przyszłość, którą Bóg zaplanował dla naszego narodu.</p>
<p>Bóg mówi do nas dzisiaj: <em>Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam</em> PRZYSZŁOŚĆ (oderwać od złej przeszłości)<em> i natchnąć nadzieją. (&#8230;) A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem</em>(czystym sercem), <em>objawię się wam – mówi Pan – odmienię wasz los</em> (Jr 29,11-14a).</p>
<p>Bóg zapowiedział koniec niewoli duchowej i odbudowanie jasności Kościoła jako zbiorowości ludzi świadomie wierzących w Jezusa Chrystusa, bez względu na przynależność denominacyjną. Bóg już wyruszył. To objawienie musi w pierwszej kolejności przyjść do samego Kościoła. Ludzie wierzący muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, co znaczy szukać Boga całym sercem. Czystym sercem, jak jest to powiedziane w wersecie: <em>Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą</em>. To nowy czas, by w prawdzie i przebaczeniu, już bez obciążeń, bez żalu i rozgoryczenia, bez zafałszowania historii, jako naród uwolniony poprzez prawdę, wejść w nowy etap historii.</p>
<p>Ludzie, którzy wierzą w dzieło Jezusa Chrystusa, pierwsi muszą usłyszeć to, co Bóg mówi do całego narodu. Bóg wodzi oczyma po całej ziemi i wypatruje tych, których serca skłaniają się ku Niemu. Już nie czas, by się ociągać. To my musimy uchwycić się kraju Jego szaty i pobiec za Nim, wołając: <em>Oto jestem, poślij mnie!</em> Bóg swoje plany będzie realizował poprzez Ciało Jezusa Chrystusa, które musi wyzbyć się kompleksów, strachu, wstydu i nie bać się współpracować z Pocieszycielem – Duchem Świętym – oraz z naszym Orędownikiem i Obrońcą – Jezusem Chrystusem, by Boże marzenia dla Polski się ziściły. Nie może też współpracować z oskarżycielem, który dzień i noc oskarża braci.</p>
<p>Prorok Jeremiasz otrzymał posłannictwo bardzo podobne do tego, które opisał Izajasz. Ludzie chcieli usłyszeć za jego pośrednictwem głos Boga, ale nie byli Mu posłuszni. Co Bóg odpowiedział na to Jeremiaszowi? – Nie pozostawiaj ich, idź z nimi. Prorok miał chwile zwątpienia, czytamy o tym w Trenach (3:18-26). Jeremiasz był skupiony na udręce, na cierpieniu, patrzył do swojego wnętrza i kiedy już był gotów poddać się utrapieniom – czytamy, co odkrył w swoim sercu: <em>To biorę sobie do serca i w tym moja nadzieja, niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie Jego nie ustaje. Każdego poranka objawia się na nowo</em> (Tr 3:21-23a). Jeremiasz zobaczył Boży płomień, który dodał mu otuchy i nadziei. Duch Boży w trzecim rozdziale Przypowieści Salomona (w. 5-6) woła: <em>Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!</em></p>
<p>Nie próbujmy wszystkiego racjonalizować. Bóg przychodzi z upamiętaniem do Polski. Dotyka wszystkich obywateli w różny sposób. Pyta każdego z nas: Kiedy powstaniesz i pójdziesz ze Mną, by zmienić oblicze tej ziemi? Polska ziemia jest już oczyszczona z przelanej na niej niewinnej krwi, jest uleczona i gotowa na zstąpienie Bożej chwały i świętości. A ty jesteś gotowy?</p>
<h4>Czas, by spotkać się z Bogiem osobiście</h4>
<p>Musimy odwrócić się od swoich grzechów, bo tylko ludzie czystego serca będą oglądać Boga. Bóg chce spotkać się twarzą w twarz z każdym z nas. To już nie czasy Mojżesza, kiedy lud chciał rozmawiać z Bogiem tylko za pośrednictwem tego jednego człowieka. Po każdym spotkaniu Mojżesza z Bogiem jego oblicze emanowało Bożą chwałą. Dzisiaj, dzięki Jezusowi, wszyscy możemy i potrzebujemy spotykać się na nowo z Bogiem każdego dnia, żeby nasze twarze zajaśniały Jego blaskiem.</p>
<p>Często skupiamy się tylko na trzech latach publicznej służby Pana Jezusa. Zapominamy o tym, co Jezus czyni aż do teraz, przez ostatnie dwa tysiące lat. On nie zaprzestał swojej służby ze względu nas, ludzi, i swój Kościół. Po dziś dzień oręduje za nami i wstawia się przed tronem Ojca w Niebie. Pięknie ujął to John Ortberg w swojej najnowszej książce, <em>Życie, jakiego pragniesz</em>:</p>
<p>Historia nie należy do wpływowych, bogatych władców, armii, korporacji czy globalnych imperiów medialnych. To, co oni robią niezależnie od Boga, przez jakiś czas może wyglądać imponująco. Lecz nadejdzie dzień, w którym wszystkie ludzkie działania zostaną rzucone na stos popiołów martwej przeszłości i będą zapomniane. Historia należy do wstawienników – tych, którzy wierzą i swoimi modlitwami sprawiają, że przyszłość się urzeczywistnia. Wstawiennictwo jest tym, czym teraz zajmuje się Jezus. <em>Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami</em> (Rz 8:34). Jego posługa nauczania trwała trzy lata. Jego posługa wstawiennictwa trwa już dwa tysiące lat.</p>
<p>Gdy jesteśmy w swoim domowym zaciszu, z rodziną, wtedy jest czas i miejsce, żeby wylewać serca przed Bogiem. Kiedy schodzimy się jako Kościół, mamy ogłaszać wielkie dzieła Boga.</p>
<h4>Co Bóg dzisiaj czyni?</h4>
<p>To już czas, żeby odwrócić się od swojego wnętrza i dostrzec to, co Bóg czyni dla całego narodu. Mogą się pojawić rzeczy, z którymi się nie zgadzamy. Będą rozczarowania, nawet co do siebie nawzajem. Jednak Bóg przychodzi i przypomina:<em> bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami</em> (Ef 6:12). Nie obrażaj się. Nie uprzedzaj się. Przeciwstaw się temu, co złe, i nie chowaj urazy. Duch Święty przychodzi do Kościoła z nowym poziomem świadomości – by się przeciwstawić złu i by uwalniać ludzi od wpływu zła. Niech Boża chwała i świętość dotkną ziemi w nowy sposób. Święty, suwerenny Bóg jest w kontroli wszystkich wydarzeń życia. I mówi: <em>Doświadczajmy i badajmy nasze drogi i nawróćmy się do Pana! Wznieśmy nasze serca i nasze dłonie do Boga</em> (Tr 3:40-41). Po erze ruchu oporu – Solidarności – nasz naród stoi u progu solidarności duchowej, także po to, by znowu zainspirować także inne narody. By odzyskać dla Boga cały kontynent europejski, na pozór utracony. Znowu jesteśmy w miejscu historii, w którym cały świat uważnie patrzy, co się dzieje w Polsce.</p>
<p>Może nie zapewniliśmy wystarczającej ochrony modlitewnej naszym przywódcom. Zabrakło boju modlitewnego o wszystkich rządzących. Ale możemy wyruszyć teraz. Stoimy przed nowymi wyborami – prezydenta, senatorów, parlamentarzystów. Bóg chce, byśmy modlili się o właściwych ludzi dobrego wpływu. Upewnijmy się, czy sami idziemy właściwą drogą.</p>
<p>Bóg chce do nas mówić i dzisiaj przez znaki, cuda, proroctwa i poprzez bardzo subiektywne prowadzenie na poziomie serca. Ale nawet to wszystko przeminie. To, co pozostanie na całą wieczność, to Boże Słowo. Jego Słowo nigdy nie przeminie.</p>
<h4>Rola Kościoła</h4>
<p>Bóg nie ukrywa swoich planów przed swoim Kościołem. On zawsze objawiał Kościołowi to, co ma się wydarzyć. Bóg zapowiadał wiele rzeczy wcześniej, ale tego nie rozumieliśmy. Jako Kościół Jezusa Chrystusa jesteśmy w nowym miejscu. Czasu mamy coraz mniej, ale mamy Boga i możemy iść tam, gdzie On prowadzi. Od naszego zaangażowania zależy, jak szybko nastąpią dobre zmiany. Bóg przychodzi do naszego narodu, by polski naród powstał. By spotkał się z Chrystusem w nowy sposób. By spotkał się już nie z dzieciątkiem w betlejemskim żłobie, ale z Jezusem Chrystusem – Bogiem wcielonym, Panem Panów i Królem Królów. Ten naród dojrzewa do tego, by spotkać się bezpośrednio ze Zbawicielem. By klęknąć u stóp krzyża, który jest pusty. By zobaczyć, że grób też jest pusty. By przekonać się, że Jezus aż dotąd oręduje u Boga Ojca za nami. Dlatego i my musimy z większym zaangażowaniem dołączyć do naszego Orędownika i najbardziej oddanego Wstawiennika. Przez nasze usilne modlitwy sprowadźmy na ziemię to, co Pan Bóg zaplanował już w niebie.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/nowe-boze-poruszenie/">Nowe Boże poruszenie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/nowe-boze-poruszenie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ludzie jak zachody słońca</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 11:19:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Świerczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1261</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Cenię cię i podziwiam dlatego, że jesteś inny niż ja” Carl Rogers &#160; Ludzie są jak zachody słońca – zauważa twórca terapii nastawionej na osobę, Carl Rogers. „Jednym z uczuć niosących najwięcej zadowolenia [&#8230;] jest uczucie wynikające z cieszenia się drugim człowiekiem tak, jak cieszymy się zachodem słońca” – pisze w książce Sposób bycia. „Ludzie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/">Ludzie jak zachody słońca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Cenię cię i podziwiam dlatego, że jesteś inny niż ja”<br />
<strong>Carl Rogers</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ludzie są jak zachody słońca – zauważa twórca terapii nastawionej na osobę, Carl Rogers. „Jednym z uczuć niosących najwięcej zadowolenia [&#8230;] jest uczucie wynikające z cieszenia się drugim człowiekiem tak, jak cieszymy się zachodem słońca” – pisze w książce Sposób bycia. „Ludzie są równie wspaniali jak zachody słońca, kiedy tylko po prostu pozwolimy im być sobą. Możliwe, że zachody słońca tak nas cieszą właśnie dlatego, że nie możemy ich kontrolować. Kiedy obserwuję zachód słońca, nie myślę: Trochę złagodzić pomarańcz w prawym rogu i dodać trochę więcej fioletu u podstawy, a chmurom przydać nieco różu. Nawet nie próbuję panować nad zachodami słońca. Po prostu podziwiam je z zapartym tchem”.</p>
<h4>Jak zachody słońca</h4>
<p>Inspirująca i niezwykła to metafora. Słowa Rogersa kryją w sobie coś bardzo osobistego – terapeuta zdradza nam, co sprawia mu największą radość. To bardzo intymna informacja. Dowiadujemy się, że najbardziej cieszy go odkrywanie odmienności i wyjątkowości drugiego człowieka, bo tak, jak każdy zachód słońca jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny, tak każda osoba jest jedyna i wyjątkowa. Jest dziełem Wielkiego Artysty i nie nam to dzieło poprawiać. Okazując szacunek, bezwarunkową miłość i akceptację, uwalniamy ludzi. Dzięki temu mogą stać się takimi, jakimi w Bożych oczach zawsze mieli być. Rogers wyjawia nam również, co sprawia mu największą przykrość. Z charakterystyczną dla siebie szczerością i skromnością wyznaje: „Jestem potwornie sfrustrowany i zamykam się w sobie, gdy próbuję wyrazić coś, co tkwi głęboko we mnie, co jest częścią mego osobistego, wewnętrznego świata, a osoba, której o tym mówię, nie rozumie mnie. Kiedy podejmuję ryzyko podzielenia się czymś bardzo osobistym z kimś innym i nie zostaję zrozumiany, odbiera mi to pewność siebie i sprawia, że czuję się samotny. Doszedłem do wniosku, że przez tego rodzaju doświadczenia niektórzy ludzie stają się psychotykami”. Poruszające to słowa. Aby je dobrze zrozumieć, prześledźmy los ich autora.</p>
<blockquote><p>Inspirująca i niezwykła to metafora. Słowa Rogersa kryją w sobie coś bardzo osobistego – terapeuta zdradza nam, co sprawia mu największą radość. To bardzo intymna informacja. Dowiadujemy się, że najbardziej cieszy go odkrywanie odmienności i wyjątkowości drugiego człowieka, bo tak, jak każdy zachód słońca jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny, tak każda osoba jest jedyna i wyjątkowa</p></blockquote>
<h4>Bóg Rogersa</h4>
<p>Carl Rogers to postać ujmująca. Podejście w psychologii i psychoterapii, jakie stworzył, jest wzruszającym ucieleśnieniem jego własnych marzeń o spotkaniu z drugim człowiekiem i byciu zrozumianym. Powstało w wyniku bolesnych osobistych przeżyć, jak również wieloletnich doświadczeń w pracy psychoterapeuty. Autor biografii Rogersa, Brian Thorne, sugeruje, że prawdopodobnie stworzył on terapię nastawioną na osobę, ponieważ sam rozpaczliwie potrzebował tego typu pomocy.</p>
<p>Urodził się 8 stycznia 1902 roku w podmiejskiej dzielnicy Chicago, Oak Park, jako czwarte z sześciorga dzieci, w wyznającej kult ciężkiej pracy, konserwatywnej rodzinie chrześcijańskiej. Jej członkowie jako „Boży wybrańcy” nie pili alkoholu, nie chodzili do teatru i nie grali w karty, kultywując bliskie rodzinne i wspólnotowe więzi. W czasie studiów na University of Wisconsin na wydziale nauk rolniczych Rogers odkrył swoje powołanie do stanu duchownego. W tym czasie wyniesioną z domu rodzinnego wizję Boga jako budzącego strach Sędziego ze Starego Testamentu zastąpił oferujący nową bliskość i wolność, ludzki i pełen życia Jezus Chrystus, z którym Rogers nawiązał głęboką osobistą relację. Nieoczekiwanym punktem zwrotnym w jego życiu okazał się jednak jego wyjazd do Pekinu na konferencję Światowej Federacji Studentów Chrześcijańskich. Zapiski w dzienniku z tego okresu, jak i jego listy do narzeczonej, Helen – jak pisze Thorne – „wskazują na skrajny idealizm i fascynację osobą Chrystusa”. Rozentuzjazmowany Rogers relacjonował swoje nowe doświadczenia rodzicom.</p>
<h4>Ukryta rana</h4>
<p>Niestety jego listy wpędziły ich w czarną rozpacz. Rodzice byli zbulwersowani „perwersyjną teologią” zwiedzionego w ich oczach syna. Prawdopodobnie nieufność, jaką mu wówczas okazali, a być może i przeżycia z podróży na Wschód, z której Rogers wrócił z wrzodem dwunastnicy, sprawiły, że – po pewnych próbach podążania w kierunku swojego powołania, jakimi był rok studiów spędzony w Union Theological Seminary w Nowym Jorku i pełniona podczas wakacji funkcja pastora w niewielkim kościele w Vermont – w końcu zrezygnował z kształcenia się na duchownego. Po porzuceniu myśli o byciu duchownym zaczął studiować psychologię w Teachers’ College przy Columbia University. W latach 40 XX wieku, pracując jako terapeuta w Centrum Pomocy Psychologicznej w Chicago, przeszedł załamanie nerwowe, do którego przyczyniła się psychopatyczna pacjentka. Ujawniło ono głębokie rany w psychice – dziedzictwo czasów dzieciństwa i wczesnej młodości. Na szczęście do tego czasu Rogers zdążył wyszkolić grono terapeutów, którzy wiedzieli, jak udzielić mu pomocy. Dwuletni kryzys Rogersa mógłby zatem dowodzić tego, że – jak już wcześniej wspomniałam – stworzył on terapię nastawioną na osobę, ponieważ sam potrzebował pomocy.</p>
<h4>Bezwarunkowa miłość</h4>
<p>– Zawsze miałam wrażenie, że wtedy w Chinach coś się wydarzyło, coś, o czym nigdy nie mówił publicznie ani nie pisał – mówi Elizabeth Sheerer, współzałożycielka Centrum Pomocy Psychologicznej przy University of Chicago, w wywiadzie udzielonym w 1990 roku. – W latach tworzenia teorii nie chciał żadnych elementów formalnej religii. O ile mi wiadomo, żadnej religii. Lecz jego chrześcijańskie wychowanie miało z pewnością ogromny wpływ na jego dzieło. Nie sądzę, by bez niego mógł się tak rozwinąć – stwierdza.</p>
<p>Jak sugeruje Thorne, Rogers mógł zostać pastorem i wielkim reformatorem Kościoła. Jednak gdyby tak się stało, nie wywarłby tak wielkiego wpływu na współczesną psychologię i psychoterapię na całym świecie. Łaska i bezwarunkowa miłość, jakich doświadczył Rogers w okresie swojej fascynacji Chrystusem, są bezsprzecznie widoczne w stworzonej przez niego terapii. Dzięki niej tysiące ludzi mogły zostać dotknięte Bożą dobrocią.</p>
<h4>Przejrzystość i autentyczność</h4>
<p>W podejściu nastawionym na osobę terapeuta nie kryje się za zawodową czy też osobistą maską. Im bardziej jest on autentyczny w relacji z pacjentem (w rozumieniu Rogersa – klientem), tym większe prawdopodobieństwo, że dojdzie do procesu terapeutycznej przemiany. Jest ona możliwa, jeśli spełnione zostaną warunki spójności, akceptacji i empatii. Spójność terapeuty oznacza jego autentyczność, wręcz przejrzystość dla klienta. Akceptacja to bezwarunkowe przyjęcie klienta, z szacunkiem jego osoby oraz dla wszystkiego, co ten w sobie odkrywa – również negatywnych uczuć. Empatia natomiast polega na tym, że terapeuta słucha, niczego nie narzuca, a jedynie towarzyszy w odczytywaniu znaczeń, jakie pacjent nadaje swoim wewnętrznym odczuciom. Rogers wierzył, że pełna zrozumienia i akceptacji relacja czyni cuda. Utrzymywał, że schizofrenicy przestają być schizofrenikami, gdy spotykają osoby, które ich rozumieją. Nie ma wątpliwości, że jako terapeuta stawał w miejscu kochającego bezwarunkową miłością Chrystusa, którego poznał w swojej młodości.</p>
<h4>Docenić ludzi</h4>
<p>Porównanie ludzi do zachodów słońca ma jeszcze jedno znaczenie. Kiedy patrzę na topiącą się w morzu kulę słońca, odczuwam zawsze tę samą, zaprawioną lekkim niepokojem, wdzięczność. Towarzyszy jej pragnienie, by zdążyć na czas, by się nie rozminąć. Czasem przyłapuję się na tym, że szepczę wtedy słowa: „Nie odchodź”. Na tej ziemi każdy człowiek, tak jak zachód słońca, przemija. Piszę to dwa tygodnie po tragicznej katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Dwa dni po tym wstrząsającym wypadku robiłam zakupy w sklepie spożywczym. Kiedy zbliżałam się do kasy, starszy mężczyzna zaproponował, że za mnie zapłaci. – Nic podobnego! Proszę wybrać kogoś bardziej potrzebującego. Mam pieniądze! – protestowałam. Pochylił się nade mną tak, że mogłam spojrzeć prosto w jego oczy. Było w nich zagubienie. – Przepraszam panią. Pani nic nie rozumie. Po tej strasznej narodowej tragedii, jaka nas spotkała, ja potrzebuję to zrobić – powiedział.</p>
<p>Polacy czują, że rozminęli się ze swoim Prezydentem. Nie zdążyli go poznać. Nie doceniali. I teraz wyrzuca im to sumienie. Widziałam nieprzebrane tłumy przed Pałacem Prezydenckim. Ludzie stali nieruchomo. Niektórzy z nich siedzieli, podobnie unieruchomieni. Kiedy słońce zachodzi nad morzem, na plaży wszyscy również nieruchomieją i cichną. Doceńmy innych, tych, których mamy dziś wokół siebie, zanim odejdą – to mądrość płynąca dla Polski z tej trudnej lekcji pokory.</p>
<p><strong>Carl Rogers (</strong>1902-1987) – profesor Ohio State University, założyciel Counseling Center przy University of Chicago oraz istniejącego do dziś Center for Studies of the Person. W 1956 roku nagrodzony przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne za wybitne osiągnięcia naukowe. Sławę przyniosła mu książka O stawaniu się osobą, opublikowana w 1961 roku. Opracowane przez niego podejście nastawione na osobę wywarło wpływ na całą dziedzinę doradztwa psychologicznego i psychoterapii.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/">Ludzie jak zachody słońca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Instrukcja obsługi z gwarancją satysfakcji</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/instrukcja-obslugi-z-gwarancja-satysfakcji/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/instrukcja-obslugi-z-gwarancja-satysfakcji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 11:06:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1257</guid>

					<description><![CDATA[<p>Instrukcja obsługi&#8230; Kto lubi ją czytać? Z obserwacji poczynionych „w terenie” wnioskuję, że prócz umysłów ścisłych, lubujących się w tego typu niezrozumiałych rozrywkach intelektualnych, większość ludzkości nie lubi, a precyzyjniej mówiąc, nie cierpi tego robić. Szczególnie zaś nie przepadają za tym kobiety. Dlaczego? Bo instrukcje są długie, nudne, napisane niezrozumiałym, technicznym językiem. Jedne zalecenia są [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/instrukcja-obslugi-z-gwarancja-satysfakcji/">Instrukcja obsługi z gwarancją satysfakcji</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Instrukcja obsługi&#8230; Kto lubi ją czytać? Z obserwacji poczynionych „w terenie” wnioskuję, że prócz umysłów ścisłych, lubujących się w tego typu niezrozumiałych rozrywkach intelektualnych, większość ludzkości nie lubi, a precyzyjniej mówiąc, nie cierpi tego robić. Szczególnie zaś nie przepadają za tym kobiety. Dlaczego? Bo instrukcje są długie, nudne, napisane niezrozumiałym, technicznym językiem. Jedne zalecenia są banalnie proste, a innych, pomimo największych wysiłków, nie można zrozumieć. To prawda, ale&#8230;</p>
<p>Właśnie. Gdy coś się zepsuje, gdy musimy wezwać pana Zenka, zwanego Złotą Rączką, lub zawieźć sprzęt do serwisu, z pewnością fachowiec zada nam pytanie, czy postępowaliśmy zgodnie z instrukcją obsługi. Hm&#8230; Cóż powiedzieć&#8230; Że do instrukcji obsługi zerknęłam tylko na pierwszą stronę? Albo odpuściłam przy sformułowaniu: „Wąż doprowadzający wodę wcisnąć pionowo do góry tak, aby gumowa uszczelka wewnątrz węża przylegała całkowicie do kranu, a następnie dokręcić, obracając w prawo”? Że nic z tego nie rozumiałam, więc uruchomiłam „na rozum”? Że prosiłam o przestudiowanie instrukcji męża (syna, wujka – zależnie od stanu posiadania) lub od razu położyłam ją w przepastnej szufladzie, obok nieprzeczytanych podobnych broszurek?</p>
<h4>Mała książeczka</h4>
<p>Zdarzyło się wam zepsuć jakiś sprzęt, bo na widok kilkudziesięciostronicowej książeczki w kilku językach dołączonej do urządzenia dostaliście gęsiej skórki i nie przeczytaliście z niej ani słowa? Mnie się zdarzyło skrócić tak żywot elektrycznej szczoteczki do zębów. Nie, nie zrobiłam nic wielkiego, wystarczyło, że odgięłam niewłaściwie jedną blaszkę. Na szczęście nie był to jakiś bardzo drogi zakup, ale mogłam poprzez podobne niemądre działania wykończyć o wiele droższe rzeczy. Dlaczego? Bo nie zapoznałam się z niewielką książeczką dołączoną do urządzenia lub nie chciałam uczestniczyć w – jak mi się wydawało – nużącym szkoleniu dotyczącym jego obsługi.</p>
<p>Jednak okazuje się, że to właśnie dzięki przestudiowaniu instrukcji obsługi – niezależnie, jakie mamy do niej podejście – możemy zapobiec zniszczeniu mechanizmu, a także poznać wszystkie jego funkcje. Kto bowiem przygotowuje instrukcję? Konstruktor urządzenia, jego twórca, bo on najlepiej wie, jak dana maszyna działa, jakie ma możliwości i ograniczenia, co należy robić, by działała niezawodnie i bezawaryjnie.</p>
<h4>Wielki konstruktor</h4>
<p>Nie tylko z urządzeń elektrycznych czy mechanicznych korzystamy bez zapoznania się z instrukcją. Czy z życiem nie postępujemy podobnie? Czy nie korzystamy z niego bez przestudiowania „instrukcji obsługi”? Bez krótkiego nawet zastanowienia się nad zaleceniami i wskazówkami, żeby funkcjonowało ono we właściwy sposób lub by poznać wszystkie jego nieodkryte jeszcze możliwości?</p>
<p>Kto najlepiej zna zasady „działania” człowieka? Wielki Konstruktor, Ten, który stworzył mężczyznę i kobietę według swego indywidualnego zamysłu i wizji. On wie najlepiej, jakich należy przestrzegać zasad, by nasz organizm działał właściwie pod każdym względem: fizycznym, psychicznym, duchowym. Czy te zasady to jakieś tajemne zarządzenie? Nie. Stwórca dołączył do człowieka swoistą „instrukcję obsługi”. Początkowo zasady te formułował ustnie, osobiście przemawiając do człowieka. Pierwsze instrukcje wydał już w raju. Niestety, wystarczyło, żeby jednej z nich człowiek nie przestrzegał&#8230; Wiemy, jak to się skończyło. Totalna awaria (ja przy mojej szczoteczce też „tylko” odgięłam jedną maleńką blaszkę). Potem człowiek otrzymał kolejne mądre Boże zalecenia. Gdy według nich postępował, wszystko działało bez zastrzeżeń. Jeśli postępował wbrew instrukcjom – dochodziło do zakłóceń, uszkodzeń, katastrof. Z biegiem czasu instrukcje te zostały spisane i zebrane w dość obszerny „przepis”, zwany Biblią.</p>
<blockquote><p>Nie tylko z urządzeń elektrycznych czy mechanicznych korzystamy bez zapoznania się z instrukcją. Czy z życiem nie postępujemy podobnie?</p></blockquote>
<h4>Najlepsze zalecenia</h4>
<p>Może biorąc Biblię do ręki, westchniemy – podobnie jak przy instrukcji obsługi urządzeń AGD – że jest gruba, skomplikowana, trudna. Być może podczas jej studiowania, szczególnie na początku, będziemy mieli problemy, by wszystko zrozumieć. Ale tylko dzięki jej studiowaniu wiemy, jak postępować, żeby nasze życie funkcjonowało prawidłowo, czyli zgodnie z zamierzeniem Stwórcy. Poprośmy innych o pomoc w studiowaniu Biblii, zapytajmy, od czego powinniśmy zacząć. Czytajmy niewielkimi fragmentami, słuchajmy, jak inni rozumieją zawarte w tekście zasady. Bierzmy udział w wykładach o tematyce biblijnej, tak jak robimy to, dokształcając się w pracy. Ileż osób na początku lat 90 XX wieku wręcz panicznie bało się pracować z komputerem? Szkolenia typu „ABC obsługi komputera” organizowane były przez wszystkie ośrodki dokształcające. Minęły niespełna dwie dekady i niewiele jest osób pracujących zawodowo, które nie potrafiłyby korzystać przynajmniej z jednego programu czy komunikatora. A gdyby w takim tempie rozpowszechniła się umiejętność korzystania z zaleceń biblijnych? Gdyby coraz więcej osób praktycznie stosowało się do Bożych zasad? Nie tylko je czytało, ale wprowadzało w życie? Bo cóż z najlepszych nawet instrukcji, gdy się do nich nie zastosujemy?</p>
<h4>Gwarancja satysfakcji</h4>
<p>Instrukcja obsługi zawiera zazwyczaj kilka stałych elementów. Są to: charakterystyka wyrobu, ostrzeżenia, wskazówki dotyczące bezpieczeństwa, dane techniczne, programy, użytkowanie, konserwacja, rozwiązywanie problemów. Zaś w końcowej części instrukcji producenci zamieszczają zazwyczaj zapewnienie: „Przestrzeganie wszystkich zaleceń jest gwarancją satysfakcji użytkownika”.</p>
<p>Podobne wskazówki dotyczące „bezawaryjnego działania” człowieka zamieścił nasz Stwórca w Biblii. Używa oczywiście innej terminologii, jednak zasady są podobne – dotyczą charakterystyki osobowości człowieka, naszego bezpieczeństwa emocjonalnego i duchowego, sposobów rozwiązywania problemów, a jeszcze lepiej, zapobiegania im. Stwórca dodał również zapewnienie, które moglibyśmy nazwać „gwarancją satysfakcji użytkownika”: <em>Niechaj nie oddala się księga tego zakonu od twoich ust, ale rozmyślaj o niej we dnie i w nocy, aby ściśle czynić wszystko, co w niej jest napisane, bo wtedy poszczęści się twojej drodze i wtedy będzie ci się powodziło</em> (Joz 1:8; wyróżnienie dodane).</p>
<p>Zasady zamieszczone w Biblii nie straciły aktualności, choć minęło wiele wieków od ich „opracowania”. Naprawdę warto je stosować, aby nie musieć patrzeć bezradnie, jak nasze życie ulega kolejnej awarii.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/instrukcja-obslugi-z-gwarancja-satysfakcji/">Instrukcja obsługi z gwarancją satysfakcji</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/instrukcja-obslugi-z-gwarancja-satysfakcji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przechodzenie przez stratę</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/przechodzenie-przez-strate/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/przechodzenie-przez-strate/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 10:53:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Jolanta Aleksandra Rodewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1254</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zrozumieć stratę Współczesność nastawiona jest na zapewnianie ludziom wiecznego szczęścia. W świecie kreuje się dziś rzeczywistość, w której ma nas ominąć przeżywanie straty. Wychowujemy dzieci, „chroniąc” je przed przeżywaniem negatywnych emocji i pozbawiając tym samym możliwości pełnego ukształtowania kompetencji emocjonalnych. Rodzice powinni pomagać dziecku w rozpoznawaniu emocji, nazywaniu ich, a przede wszystkim w radzeniu sobie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/przechodzenie-przez-strate/">Przechodzenie przez stratę</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Zrozumieć stratę</h4>
<p>Współczesność nastawiona jest na zapewnianie ludziom wiecznego szczęścia. W świecie kreuje się dziś rzeczywistość, w której ma nas ominąć przeżywanie straty. Wychowujemy dzieci, „chroniąc” je przed przeżywaniem negatywnych emocji i pozbawiając tym samym możliwości pełnego ukształtowania kompetencji emocjonalnych.</p>
<p>Rodzice powinni pomagać dziecku w rozpoznawaniu emocji, nazywaniu ich, a przede wszystkim w radzeniu sobie z nimi. Trudne sytuacje są częścią naszego życia, w którym czasem doświadczamy także straty. Może być to utrata pracy, dłuższa rozłąka z kimś bliskim, rozwód rodziców oraz – strata największa – śmierć kogoś bliskiego. Cały świat oglądał stratę, jaką ponieśliśmy my, Polacy, w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem. Czas się zatrzymał. To, co możemy zrobić dla siebie i swoich bliskich, to zrozumieć nieuchronność trudnych sytuacji i nauczyć się przez nie przechodzić.</p>
<h4>Siła kryzysu</h4>
<p>Każda strata – czy to związana ze śmiercią bliskiej osoby, czy też z jej odejściem (rozwód, wyjazd przyjaciela) – jest sytuacją kryzysową. Szczególnie dla dzieci nawet zwykła przeprowadzka może być traumatyczna właśnie ze względu na to, że wiąże się ze stratą kolegów i koleżanek. Siła kryzysu to kwestia indywidualna. Kryzys po stracie, zwłaszcza po śmierci kogoś bliskiego, nazywamy żałobą. Żałoba stanowi proces psychologicznej, społecznej i somatycznej odpowiedzi na utratę i jej konsekwencje. Spełnia ona wszystkie kryteria choroby, choć nią nie jest.</p>
<h4>Stadia żałoby</h4>
<p><strong>I. Wstrząs i szok</strong> – uczuciowa anestezja, otępienie bezpośrednio po śmierci bardzo często są powiązane z zaprzeczaniem temu, co się stało.</p>
<p><strong>II. Tęsknota, żal, protest</strong> – to etap silnie nacechowany cierpieniem i tęsknotą za zmarłym, przeplatających się ze stanami złości na Boga, na osobę zmarłą (że nas opuściła) oraz – czasami – z poczuciem winy.</p>
<p><strong>III. Dezorganizacja</strong> – etap, w którym człowiek po stracie nie wie, jak ma powrócić do normalnego życia, do codzienności. Towarzyszy mu osamotnienie, smutek, cierpienie i lęk przed przyszłością w nowej sytuacji. Zostało zaburzone poczucie bezpieczeństwa, tożsamości i celowości.</p>
<p><strong>IV. Reorganizacja</strong> – to akceptacja straty, moment pożegnania ze zmarłym i powrót do równowagi. Trwa przeciętnie około roku i w tym czasie osoba po stracie na nowo układa sobie życie.</p>
<blockquote><p>Nieprzezywanie żałoby, czyli odrzucanie przeżywania smutku, złości, żalu, tęsknoty, jako sposób na przetrwanie kryzysu może prowadzić do bardzo negatywnych stanów emocjonalnych, w tym do depresji</p></blockquote>
<h4>Powrót do równowagi</h4>
<p>Fazy przechodzenia przez stratę przenikają się wzajemnie, czas ich trwania i nasilenie są sprawą zupełnie indywidualną. Natomiast dla osób po stracie oraz osób towarzyszących człowiekowi po stracie ważne jest, aby mieć świadomość występowania tych faz i je akceptować. Rob Long i Jenny Bates tak opisują to zjawisko: <em>Nie należy unikać poszczególnych etapów powrotu do równowagi ani też przyspieszać tego procesu. Kiedy się skaleczysz, pozwalasz, aby rana się zagoiła. Zanim to nastąpi, odczuwasz ból. Później rana się zabliźnia. Strata bliskiej osoby jest właśnie taką raną dla naszej psychiki. Potrzebujemy czasu, żeby przeżyć ból i doświadczyć uzdrowienia.</em></p>
<p>Nancy O’Connor w publikacji<em> Pożegnanie miłości. Jak przetrwać stratę ukochanej osoby</em> wskazuje, iż zaprzeczanie uczuciom doświadczanym po stracie z psychologicznego punktu widzenia odbiera szansę na przeżycie żałoby. Okrada z potrzebnego procesu leczenia. Należy pamiętać, że żałoba stanowi swoisty rodzaj pracy człowieka nad samym sobą. Nie da się przez nią przebrnąć biernie. Polega bowiem na doświadczaniu, wyrażaniu i porządkowaniu emocji związanych z odejściem bliskiej osoby. Dopiero kiedy człowiek świadomie i aktywnie przez nią przejdzie, będzie mógł wyrwać się przeszłości, żyć teraźniejszością i dostrzec przed sobą przyszłość!</p>
<h4>Zaakceptowanie prawdy</h4>
<p>Zdarza się jednak, że ktoś nie chce przeżyć żałoby. Negacja śmierci może wydawać się dobrym sposobem na złagodzenie własnego cierpienia, ale w rzeczywistości odnosi skutek wręcz odwrotny. Negując śmierć, negujemy siebie i tym samym wyrządzamy sobie krzywdę, gdyż zaprzeczamy naturalnemu cyklowi, w którym śmierć to nieuchronne następstwo życia. Nieprzeżywanie żałoby, czyli odrzucanie przeżywania smutku, złości, żalu, tęsknoty, jako sposób na przetrwanie kryzysu może prowadzić do bardzo negatywnych stanów emocjonalnych, w tym do depresji.</p>
<p>Ważne jest towarzyszenie osobom w żałobie, przeprowadzanie ludzi przez stratę. <em>Weselcie się z tymi, którzy się weselą. Płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach</em> (Rz 12:15-16, wyróżnienie dodane). Człowiek w takiej sytuacji potrzebuje szczerości i autentyczności w rozmowie. Potrzebuje bezinteresowności, bez natrętnego uszczęśliwiania czy dawania tzw. dobrych rad. Niezbędna jest empatia, a nie mówienie „Wiem, co czujesz”. To nieprawda. Nie wiemy, jak druga osoba przechodzi przez cierpienie, zatem nie wiemy, co naprawdę czuje. Ludzie po stracie potrzebują osadzania ich w nowej rzeczywistości.</p>
<h4>Odpowiadaj na pytania</h4>
<p>Szczególnie dotyczy to dzieci. Dzieci potrzebują odpowiedzi na zadawane pytania – szczerych i konkretnych, ale przede wszystkim prawdziwych. Niech nikomu nie przychodzi do głowy, aby dziecku po śmierci rodzica mówić, że np. mamusia śpi i już się nie obudzi. Możemy sobie wyobrazić panikę dziecka, które widzi tatę właśnie ucinającego sobie drzemkę. Kłamstwo rodzi ból i cierpienie, jak każdy grzech. Dzieci ponad wszystko potrzebują zapewnienia poczucia bezpieczeństwa, m.in. w tym, że dorośli znajdują czas, by szczerze rozmawiać z nimi o tym, co się dzieje. Dzieci muszą też usłyszeć, że rodzic jest smutny, przeżywa ból, cierpi, ale to nie zagraża bezpieczeństwu dziecka. Konieczna jest prawdziwa rozmowa, nieukrywanie płaczu, uczuć, wspólne wspomnienia. Oglądanie zdjęć może stworzyć dobry klimat do rozmowy o uczuciach. Dziecko potrzebuje zapewnienia o tym, że nie ma tematów, o których się nie mówi, nie ma sytuacji bez rozwiązań.</p>
<h4>Jezus daje pokój</h4>
<p>Bardzo mnie dotyka troska Pana Jezusa o uczniów: <em>Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka. Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, tobyście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż ja</em> (J 14:27-28).</p>
<p>Pan Jezus uspokajał ich i zapewniał o powrocie, bo wiedział, że po Jego odejściu uczniowie i tak przeżyją moment otępienia po stracie, etap tęsknoty. Wiedział, że doświadczą dezorganizacji w służbie bez Mistrza, aż wreszcie kryzys minie i dojdą do przeorganizowania życia na nowo. Ale strata ma swoją cenę i potrzebuje czasu. Jezus to wiedział. My nie zawsze o tym pamiętamy. Stratę trzeba przeżyć „po swojemu”, aby rana mogła się zagoić. Przeżywanie straty nie jest zaprzeczeniem wiary w zbawienie. Jeśli ktoś obok ciebie przeżywa stratę i potrzebuje twojego współczującego serca, nie dawaj rad i nie oceniaj. Cierpiący potrzebuje przejść przez ten czas. Proces ma to do siebie, że trwa pewien czas. Ważne, aby niczego nie przyspieszać, ale też niczego nie przedłużać. Upływający czas jest dobry, goi rany. I pamiętaj:<em> Powierz Panu drogę swoją, zaufaj mu, a On wszystko dobrze uczyni</em> (Psalm 37:5).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/przechodzenie-przez-strate/">Przechodzenie przez stratę</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/przechodzenie-przez-strate/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gdzie zaczyna się zdrada małżeńska</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/gdzie-zaczyna-sie-zdrada-malzenska/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/gdzie-zaczyna-sie-zdrada-malzenska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 10:32:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Marta Osieczko]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1247</guid>

					<description><![CDATA[<p>To trudna walka. Jak pokazują ostatnie statystyki, aż 50% mężczyzn oraz 35% kobiet dopuściło się zdrady fizycznej. Problem ten dotyczy niestety również małżeństw chrześcijańskich. Złamanie przysięgi wierności powoduje osłabienie lub całkowite zniszczenie więzi psychoemocjonalnej między małżonkami, prowadzi do rozbicia rodziny i często kończy się rozwodem. Niewierność wyrządza krzywdę także dzieciom, ale przede wszystkim jest złamaniem [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/gdzie-zaczyna-sie-zdrada-malzenska/">Gdzie zaczyna się zdrada małżeńska</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>To trudna walka. Jak pokazują ostatnie statystyki, aż 50% mężczyzn oraz 35% kobiet dopuściło się zdrady fizycznej. Problem ten dotyczy niestety również małżeństw chrześcijańskich. Złamanie przysięgi wierności powoduje osłabienie lub całkowite zniszczenie więzi psychoemocjonalnej między małżonkami, prowadzi do rozbicia rodziny i często kończy się rozwodem. Niewierność wyrządza krzywdę także dzieciom, ale przede wszystkim jest złamaniem Bożego przykazania, które zostało dane ludziom dla naszego dobra, by uchronić nas od bólu. Jest to jeden z najbardziej niszczących grzechów, który pozostawia po sobie blizny – poczucie wstydu oraz ogromnej straty, towarzyszące do końca życia.</p>
<h4>Droga do zdrady</h4>
<p>Każda bitwa zaczyna się w umyśle człowieka. Jeśli pozwolimy, by naszą głową zawładnęły grzeszne myśli, gdy zaczniemy je pielęgnować i nie zdusimy ich w zarodku, powoli zaczną się one rozrastać i opanują nasz umysł, co z kolei pociągnie za sobą określone działanie. Kolejnym krokiem do zdrady jest emocjonalne zaangażowanie, od którego bardzo blisko już do zaangażowania fizycznego. Gdy dochodzi do takiej sytuacji, ciężko jest się później z niej wyplątać, nie ponosząc konsekwencji swojego postępowania. Poza tym w zdradzie tkwi ukryta moc – wewnętrzna siła, która narasta i od której bardzo trudno się uwolnić – z jednej strony kusi, z drugiej wywołuje paniczny strach, co będzie, gdy kłamstwo i grzech ujrzą światło dzienne. Ostatnim krokiem ku upadkowi staje się racjonalizowanie, próba wytłumaczenia siebie, obwinianie współmałżonka i usiłowanie zrzucenia z siebie winy za całą sytuację.</p>
<h4>Droga wyjścia</h4>
<p>Wielu ludzi, będąc w tym punkcie, nie widzi szans powrotu do małżonka, jednak dla każdego jest nadzieja. Bóg daje taką możliwość. W swoim Słowie mówi do nas:<em> Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje i porzuca, dostępuje miłosierdzia</em> (Prz 28:13). Dzięki łasce Bożej mamy kolejną szansę. Uznając swój grzech, powinniśmy się natychmiast od niego odciąć, zrywając wypielęgnowaną relację z osobą, z którą zdradzaliśmy współmałżonka. Ścieżka powrotu jest trudna oraz bolesna; często oznacza wyrzeczenie się wbrew sobie uczuć, jakie zdążyły rozkwitnąć i dojrzeć. Oznacza także podjęcie wysiłku, by ratować relację małżeńską. To przede wszystkim do nas należy praca w celu odnowienia więzi emocjonalnych z osobą, która doznała ogromnych zranień, została przez nas odtrącona i porzucona.</p>
<p>Wielu małżonków często w takiej sytuacji zostaje zmuszonych do zgody na rozwód, ale ta droga nie pokrywa się z Bożą wolą ani Jego planem. Bóg ustanowił małżeństwo jedno na całe życie, a przysięga wierności nie przestaje obowiązywać tylko dlatego, że druga strona dopuściła się zdrady. Rozwód nie jest dobrym sposobem na zakończenie nieudanego związku.</p>
<blockquote><p>Nieczystość seksualna nie ogranicza się tylko i wyłącznie do sfery fizycznej. Boże standardy w tej kwestii są wysokie. Bożą wolą jest, byśmy zachowywali w każdym aspekcie naszego życia – w myślach, słowach oraz czynach.</p></blockquote>
<h4>Kolejna szansa?</h4>
<p>Zaledwie niewielki odsetek ludzi rozwiedzionych twierdzi, że w kolejnym małżeństwie bardziej im się poszczęściło. Szanse na stworzenie trwałego związku maleją z każdym kolejnym małżeństwem. Jak pokazują amerykańskie statystyki, spośród małżeństw zawartych po raz pierwszy rozwodzi się ok. 40%, drugie małżeństwa rozpadają się w 60% i liczba ta wzrasta aż do 75% w przypadku trzeciego małżeństwa. Ale przede wszystkim rozwód pozostawia trwałe blizny w psychice człowieka. Nawet po kilkunastu latach wiele osób odczuwa w stosunku do byłego współmałżonka gniew, wściekłość oraz zazdrość. Nierzadko towarzyszy temu depresja oraz poczucie samotności. Ból wywołany przez zerwane relacje jest noszony przez całe życie także przez dzieci. Dla nich rozwód nie oznacza drugiej szansy, raczej jest źródłem cierpień i poczucia, że na zawsze utraciły już swoje dzieciństwo oraz niewinność. Aby uniknąć takiej sytuacji, w rodzinie, w której trwa kryzys małżeński, należy podjąć odpowiednie kroki, by na nowo przyciągnąć oddalającego się małżonka i ocalić rozpadający się związek. Doprowadzenie do konfrontacji z prawdą to jedyna słuszna droga do uratowania związku.</p>
<h4>Boże normy</h4>
<p>Nieczystość seksualna nie ogranicza się tylko i wyłącznie do sfery fizycznej. Boże standardy w tej kwestii są wysokie. W Ewangelii św. Mateusza czytamy: <em>każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim</em> (Mt 5:28). Bożą wolą jest, byśmy zachowywali czystość seksualną w każdym aspekcie naszego życia – w myślach, słowach oraz uczynkach. W Liście do Hebrajczyków (13:4) możemy przeczytać:<em> Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane; rozpustników bowiem i cudzołożników sądzić będzie Bóg</em>.</p>
<p>Jakże często zapominamy o Bożych normach. Z największą surowością potrafimy osądzić kogoś, kto dopuścił się zdrady fizycznej, jednak nasze żarty z podtekstem seksualnym stały się czymś normalnym, a fantazjowanie na temat naszego kolegi czy koleżanki z pracy jest zupełnie nieszkodliwe, póki nie dojdzie do faktycznego zaangażowania. Nawet oglądanie stron pornograficznych w Internecie potrafimy sobie racjonalnie wytłumaczyć. Jeśli nie znajdujemy satysfakcji i zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych w małżeństwie, czujemy się usprawiedliwieni ze względu na okoliczności. Możemy sobie także tłumaczyć, że nie jest to takie złe, bo przecież wszyscy inni również to robią, ale nie ma usprawiedliwienia dla żadnego grzechu. Bożą wolą jest, byśmy unikali wszelkich, nawet najdrobniejszych przejawów nieczystości seksualnej w naszym życiu. Św. Jakub w swoim Liście (1:14) trafnie opisał drogę człowieka do upadku: <em>każdy bywa kuszony przez własne pożądliwości, które go pociągają i nęcą; potem, gdy pożądliwość pocznie, rodzi grzech, a gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć</em>. Tak się dzieje, gdy nie zarządzamy własnymi myślami i nie pilnujemy ich.</p>
<p>W wielu przypadkach warto skorzystać z fachowej pomocy chrześcijańskiego doradcy, który jest w stanie wysłuchać, zachęcić, dodawać otuchy, łagodzić emocje oraz odpowiednio pokierować działaniami, by doprowadzić do rozwiązania konfliktu. Bóg w swoim Słowie podkreśla, że seks jest czymś pięknym i został dany ludziom nie tylko po to, by się rozmnażali, lecz także po to, by doświadczali niesamowitej rozkoszy. Jednak tak to zaplanował, byśmy mogli cieszyć się nim i budować nasze relacje małżeńskie. Poza małżeństwem seks staje się niszczący i szkodliwy – zarówno dla naszego ciała, jak i dla ducha i emocji. Dlatego, chcąc uniknąć takich problemów, powinniśmy za wszelką cenę starać się pielęgnować nasze relacje ze współmałżonkiem i zaspokajać jego potrzeby. Powinniśmy minimalizować zagrożenia w naszym małżeństwie i praktykować w życiu takie wartości, jak oddanie, poświęcenie, czystość, miłość, odpowiedzialność oraz uczciwość. Warto postępować zgodnie z Bożą wolą nawet wtedy, gdy nasze uczucia i emocje pociągają nas w inną stronę.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/gdzie-zaczyna-sie-zdrada-malzenska/">Gdzie zaczyna się zdrada małżeńska</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/gdzie-zaczyna-sie-zdrada-malzenska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Równowaga między domem a pracą</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/rownowaga-miedzy-domem-praca/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/rownowaga-miedzy-domem-praca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 09:05:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Wantuch]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1243</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czasami myślę, że moje życie, gdyby oceniać je na podstawie mojego CV, można uznać za sukces. Nawet z trudnej sytuacji potrafiłem wyciągnąć dobre rzeczy&#8230; Jednak większa część życia zawodowego to ciągła walka o udowodnienie sobie samemu i wszystkim wokół, że jestem wartościowym człowiekiem, że nie jestem nieudacznikiem. Mimo częstego przemęczenia, ciągłych podróży, pracy trwającej czasami [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/rownowaga-miedzy-domem-praca/">Równowaga między domem a pracą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czasami myślę, że moje życie, gdyby oceniać je na podstawie mojego CV, można uznać za sukces. Nawet z trudnej sytuacji potrafiłem wyciągnąć dobre rzeczy&#8230; Jednak większa część życia zawodowego to ciągła walka o udowodnienie sobie samemu i wszystkim wokół, że jestem wartościowym człowiekiem, że nie jestem nieudacznikiem. Mimo częstego przemęczenia, ciągłych podróży, pracy trwającej czasami kilkanaście godzin dziennie, myślałem o sobie w kontekście etykiety przypiętej w dzieciństwie: „zdolny, ale leń”. I tak kilkanaście lat: wciąż zdolny, ale nadal leniwy. Mojemu życiu towarzyszyło przekonanie, że muszę dążyć do doskonałości. Wszystko, co mnie od niej oddziela, jest moją porażką i w efekcie osobistą winą. Mogę być zatem „gorszy”, jedynie mniej lub bardziej, ale wciąż gorszy – przede wszystkim od moich własnych oczekiwań. Oczywiście ten punkt widzenia przenosiłem na ocenę tych, za których byłem odpowiedzialny. Doprowadzało mnie to do coraz większej depresji. Miesiącami utrzymujący się ciągły stres, ciągłe przemęczenie, weekendy przeleżane na łóżku, coraz mniejszy kontakt z innymi osobami. Ulubiona lektura: Księga Hioba.</p>
<p>Największym cudem w tym czasie była moja żona, która ze wszystkich swoich sił próbowała zmieniać mój obraz świata. Jej bliskość wciąż jest dla mnie największym błogosławieństwem, jakim obdarzył mnie Pan. Będę za nią wdzięczny Bogu do ostatnich moich dni! Przeprowadzałem analizę przyczyn, które doprowadziły mnie do tego stanu: rodzice, koledzy, przełożeni, ja sam, może przypadek? Najbardziej obwiniałem mojego ojca: bierny, nie okazywał uczuć, nie rozumiał mnie, pozostawił mnie bez żadnego dziedzictwa duchowego. I nagle umarł&#8230; Dopiero wtedy dostrzegłem to, co Bóg dał mi przez mojego ojca: wzór męża czułego dla swojej żony, altruisty, który jest w stanie rzucić wszystko, aby komuś pomóc, człowieka, który całe życie uważał, aby nikogo nie zranić, mężczyzny, którego największą radością było obdarowywanie innych. Jak bardzo chciałbym mu to wszystko powiedzieć&#8230;</p>
<blockquote><p>Każdej osobie czynnej zawodowo znane są napięcia między pracą zawodową a życiem prywatnym. Wiele z nich odczuwa, że nie żyją tak, jakby chciały, ale nie potrafią wyjść z kręgu wciąż rosnących wymagań.</p></blockquote>
<h4>Uciec, ale jak?</h4>
<p>Życie oraz praca zawodowa w dzisiejszych czasach często pozostają w stosunku do siebie w opozycji. Coś, co w zamiarze naszego Stwórcy miało być integralną całością, pozwalającą na współtworzenie z Nim rzeczywistości, stało się dla wielu ścierającymi się siłami. Ludzie zaczynają zauważać, że praca zawodowa pochłania ich kosztem życia prywatnego. Często ich czas przeznaczony na życie rodzinne zdominowany zostaje przez problemy zawodowe. Dochodzą do przekonania, że praca niszczy ich zdrowie, pochłania energię, pozbawia radości życia. W efekcie cierpią na tym ich małżonkowie, dzieci, cała rodzina i przyjaciele. Nie ma znaczenia, czy wykonują swoją pracę dla innego przedsiębiorcy, prowadzą własną firmę czy może zawodowo posługują w kościołach. Każdej osobie czynnej zawodowo znane są napięcia między pracą zawodową a życiem prywatnym. Wiele z nich odczuwa, że nie żyją tak, jak by chciały, ale nie potrafią wyjść z zaklętego kręgu wciąż rosnących wymagań. Szczególnie mężczyźnie potrzebny jest obszar, w którym będzie po prostu mógł żyć i czuć, że żyje. A to życie może i powinno promieniować na pracę zawodową. Bolesne jest dla mężczyzny rozdarcie, które daje odczucie, że żyje dopiero po pracy, a nie w godzinach jej wykonywania. Wielu mężczyzn, zwłaszcza na stanowiskach menedżerskich, poszukuje rozwiązań pozwalających połączyć pracę zawodową z życiem osobistym. Zadaje sobie pytania, jak być sobą w pracy i jak wykorzystać zaangażowanie zawodowe w rozwoju osobistym, by w ten sposób ubogacić życie prywatne. Wielu z nich szuka odpowiedzi na swoje problemy w duchowości. Płaszczyzna duchowa w życiu kobiet i mężczyzn, czyli ich relacja z Bogiem, nie powinna być ucieczką przed wyzwaniami stawianymi przez pracę zawodową, lecz powinna stanowić źródło energii do codziennych czynności. W momentach zmęczenia, frustracji i stresu ta droga może być orzeźwiającym źródłem umocnienia, ożywienia i oczyszczenia.</p>
<p>Zaburzone proporcje między pracą a pozostałymi dziedzinami życia mogą mieć wpływ przede wszystkim na postrzeganie samego siebie. Prowadzą do problemów z samoakceptacją i nawiązywaniem relacji z innymi ludźmi. Nasze priorytety wpływają również na jakość naszego życia duchowego, relacji w rodzinie, relacji z przyjaciółmi, a nawet na jakość naszej służby w kościele. Zachwianie równowagi w naszym życiu odciska w końcu piętno na naszym zdrowiu i rozwoju osobistym. W efekcie nawet odpoczynek i rekreacja przestają nas cieszyć, a stają się tylko – w naszym mniemaniu – zbędnym odwlekaniem wykonania kolejnych obowiązków.</p>
<h4>Zagubienie</h4>
<p>Każda osoba czynna zawodowo zmaga się w swoim życiu z presją. Jednak źródła tej presji mogą być różne. Presja wewnętrzna, czyli wywierana przez nas samych, jest wyrazem wewnętrznego braku pewności siebie i samoodrzucenia. Kieruje nią zasada: „Nie jestem dość dobry taki, jaki jestem, lecz jestem dobry tylko wtedy, gdy osiągnę to, co sobie zamierzyłem”. W takich sytuacjach nasze oczekiwania są zawsze przed nami, a to nasila tę presję. Presja zewnętrzna natomiast jest na nas wywierana, świadomie lub nieświadomie, przez pracodawców, współpracowników lub pracowników, konkurentów, ale także przez rodziców, współmałżonka, a nawet dzieci.</p>
<p>Nierzadko zmagamy się również z różnymi lękami i niepokojami. Mogą to być lęki egzystencjalne, lęki przed przyszłością, przed utratą kontroli nad czasem, emocjami itp. To także zmartwienia wywołane trudną sytuacją lub, co gorsza, przewidywaniem takiej sytuacji. Do tego dochodzą frustracje (łac. frustra – na próżno, nadaremnie) z powodu braku czasu, dekoncentracji czy upływu czasu. Próby spełnienia oczekiwań przełożonych i rodziny często spełzają na niczym, a to z kolei wzmaga tylko poczucie bezsilności i braku wszelkiej kontroli nad własnym życiem. W końcu niewłaściwe proporcje między pracą a pozostałymi dziedzinami życia mogą prowadzić do zaburzeń tożsamości. Poczucie zagubienia wywołuje poczucie winy (często związane z sytuacją materialną firmy czy rodziny, długami, błędami oraz zawiedzionymi oczekiwaniami) i wewnętrznej pustki.</p>
<h4>Boże zasady</h4>
<p>Biblia nie milczy na ten temat, dlatego warto się przyjrzeć temu, czego sam Pan Bóg uczy nas o pracy. Przede wszystkim czytamy, że każdy człowiek powinien pracować (2Ts 3:6-15). Nasza pracowitość jest dobrym świadectwem chrześcijanina przed światem i sprowadza błogosławieństwo Boże (Prz 10:4, 12:24, 13:4, 21:5). Obowiązuje nas szacunek i uległość względem pracodawcy (Tt 2:9-10; Ef 6:5-8; 1P 2:18), ale pracować powinniśmy jak dla Pana i wykonywać obowiązki ze względu na Niego (Kol 3:22-25). Cel naszej pracy powinien być wolny od egoizmu (Ef 4:28). Jednak Biblia wskazuje także, że wypoczynek jest naszym obowiązkiem w równym stopniu jak wykonywanie pracy (Pwt 5:13-14, Mk 6:31). Nasze przepracowanie może być powodem braku wrażliwości na Boże Słowo, a nawet nieumiejętności usłyszenia Bożego głosu (Wj 6:9).</p>
<p>Musimy zdystansować się do presji zewnętrznej, najlepiej poprzez kontemplację Bożego Słowa i modlitwę. Nasze frustracje możemy przekształcić w motywację do poprawy i szukania rozwiązań; mogą się one także przerodzić w postawę głębokiej pokory. Czas jest naszym zasobem, a nie wrogiem. Umiejętne zarządzanie nim wprowadzi zdrową równowagę do naszego życia. Upływ czasu nie będzie dla nas zwykłym przeżywaniem dni, ale efektywnym gospodarowaniem tym, co posiadamy. To może stać się punktem wyjścia do odbudowania hierarchii wartości w naszym życiu. A hierarchia ta odrodzi się dopiero wtedy, gdy jasno określimy swoją rolę w rodzinie, w kościele i w miejscu pracy, zgodnie ze słowami Biblii.</p>
<h4>Nowa nadzieja</h4>
<p>Coraz częściej zacząłem zauważać, jak wiele miłości Bóg przekazuje mi przez moich bliskich. Dzięki tej nauce zacząłem z wdzięcznością modlić się do Boga o radość z mojego życia – zarówno zawodowego, jak i osobistego. I wierny, dobry Bóg przychodzi z odpowiedzią. Pokazuje, jak wiele można osiągać, mając coraz lepszy i prawdziwszy obraz samego siebie. Pokazuje również, jak wiele miłości i akceptacji Bóg może przekazać przez motywowanych przeze mnie bliskich, współpracowników. Mimo sporego już doświadczenia zawodowego widzę, że stanąłem na początku jakieś nowej drogi. I nie muszę walczyć o oddzielenie w mojej głowie życia zawodowego od osobistego. Bóg dał mi nadzieję, że wszystko, cokolwiek będę robił – zarówno wobec moich bliskich, jak i współpracowników, podwładnych, przełożonych – będę mógł robić dla Jego chwały.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/rownowaga-miedzy-domem-praca/">Równowaga między domem a pracą</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/rownowaga-miedzy-domem-praca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sztuka skutecznej motywacji</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sztuka-skutecznej-motywacji/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sztuka-skutecznej-motywacji/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 08:37:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Nikodem Hoffmann]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1238</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czym jest motywacja? Motywacja jest motorem napędowym w naszych codziennych zmaganiach. Bóg wyposażył nas w nią, byśmy mogli każdego ranka wstawać, stawiać sobie cele, czerpać radość z działania, osiągać sukcesy, a także rozwijać się fizycznie i duchowo dla Bożej chwały. Powstaje jednak pytanie, jak mądrze i w pełni wykorzystywać Boży dar, który został nam dany? [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sztuka-skutecznej-motywacji/">Sztuka skutecznej motywacji</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Czym jest motywacja?</h4>
<p>Motywacja jest motorem napędowym w naszych codziennych zmaganiach. Bóg wyposażył nas w nią, byśmy mogli każdego ranka wstawać, stawiać sobie cele, czerpać radość z działania, osiągać sukcesy, a także rozwijać się fizycznie i duchowo dla Bożej chwały. Powstaje jednak pytanie, jak mądrze i w pełni wykorzystywać Boży dar, który został nam dany?</p>
<p>Według współczesnej nauki motywacja to system procesów psychicznych i fizjologicznych odpowiedzialnych za uruchomienie, nadanie kierunku i podtrzymanie zachowania tak długo, aż zostanie osiągnięty zamierzony cel. Na przykład maratończyk, którego celem jest przebiegnięcie 42 kilometrów w jak najkrótszym czasie, musi dostosować swoje życie do planu treningu, zastosować odpowiednią dietę i skutecznie regenerować swoje siły, aby w końcu stanąć na linii startu, ruszyć, odpowiednio rozłożyć siły, wygrać ze zmęczeniem, wreszcie przekroczyć linię mety i cieszyć się z sukcesu. Motywacja jest zatem niewidzialną siłą, która każe nam tak modyfikować nasze zachowanie, abyśmy mogli osiągnąć sukces lub uniknąć porażki.</p>
<h4>Co nas motywuje?</h4>
<p>Przede wszystkim nagrody i kary – tak dobrze znane nam pojęcia. Chęć uniknięcia kary czy zdobycia nagrody jest bardzo silnym motorem naszego działania. Motywuje nas także zaufanie innych i wspólna wizja. Dla większości z nas działanie ramię w ramię z innymi jest nagrodą samą w sobie – akceptacja i współpraca z innymi daje poczucie przynależenia, a co za tym idzie – poczucie ważności. Motywacją może być też po prostu zwykła, acz bardzo skuteczna, perswazja. Wreszcie atrakcyjność nagrody lub atrakcyjność samego działania motywują niemal wszystkich z nas.</p>
<blockquote><p>Motywacja jest zatem niewidzialną siłą, która każe nam tak modyfikować nasze zachowanie, abyśmy mogli osiągnąć sukces lub uniknąć porażki.</p></blockquote>
<p>&nbsp;</p>
<p>Istotne jest również poznanie przyczyn braku motywacji. To te rzeczy, którym musimy się przeciwstawić lub do których nie możemy dopuścić. Skuteczną deprymację i zniechęcenie stanowią nadmierny stres i niedostosowane wymagania innych (w pracy i w domu). Podobnie sytuacja wygląda w przypadku braku wsparcia ze strony najbliższych, szczególnie w przypadku osób o niskiej samoocenie. Brak celów życiowych, poczucie beznadziei, apatia, depresja czy chociażby zwykłe zmęczenie to ciemne strony życia, które okradają nas z radości i siły do działania. Ale motywacji pozbawia nas jeszcze coś więcej. Często jest to po prostu nasze lenistwo, ale również bezpodstawny pesymizm czy strach przed porażką. Brakuje nam wzorów do naśladowania, nie ufamy własnym możliwościom, tracimy wizję.</p>
<h4>Biblijna motywacja</h4>
<p>Pan Bóg przez swoje Słowo motywuje nas, abyśmy żyli w zgodzie z Jego wolą. Stawia przed nami swoje obietnice dotyczące życia na ziemi i Jego Królestwa Niebieskiego. Jedna z licznych obietnic, która jest szczególnie motywująca, a zarazem jest pierwszym przykazaniem połączonym z obietnicą, to piąte przykazanie, mówiące o tym, że Bóg chce błogosławić tych, którzy będą szanowali swoich rodziców: <em>Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie</em> (Wj 20:12). Bóg posługuje się również więziami międzyludzkimi i zachęca nas do tego, byśmy motywowali się wzajemnie: <em>A poza tym, bracia, prosimy was i napominamy [zachęcamy] w Panu Jezusie, abyście stosownie do otrzymanego od nas pouczenia, jak macie postępować i podobać się Bogu, jak zresztą postępujecie, abyście tym bardziej obfitowali</em> (1Ts 4:1).</p>
<h4>Pomagajmy jedni drugim</h4>
<p>Możemy sobie nawzajem pomóc odnajdywać źródło motywacji. Przede wszystkim uświadamiając sobie Bożą obecność i Bożą moc w naszym życiu, nakierowujemy nasze myśli na największe zwycięstwo – dobrego Boga nad złem. Jeśli to konieczne, możemy sobie wzajemnie pomóc sprecyzować cele i zachęcać do działania na wytyczonym torze.</p>
<h4>Jak jeszcze skutecznie motywować innych?</h4>
<p><strong> Oto parę rad:</strong></p>
<p>1.<strong>Cel musi być zgodny z Bożą wolą.</strong> Inaczej nic nie ma sensu. Gdyż jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go budują (Ps 127:1). Jak szukamy Jego woli? Przede wszystkim w Słowie Bożym i modlitwie.</p>
<p>2. <strong>Nasze cele nie mogą być ani zbyt łatwe, ani zbyt trudne.</strong> Zbyt łatwy w osiągnięciu cel nie jest wyzwaniem i wiąże się z niskim pobudzeniem motywacyjnym (nuda). Zbyt trudny cel może okazać się tak nierealny, że zniechęci nas już na wstępie. Należy stawiać sobie cele atrakcyjne i raczej trudne, ale na nasze możliwości. Pamiętajmy, że Bóg wyposaża nas we wszystko, co potrzebne, do zadań, które są zgodne z Jego Słowem.</p>
<p>3.<strong> Należy oszacować czas potrzebny na wykonanie zadania</strong>. Za krótki czas będzie przeszkodą do wykonania zadania, może być bezpośrednią przyczyną poddania się. Z kolei zbyt długa rozpiętość w czasie może spowodować znużenie lub wypalenie, a w efekcie porzucenie zadania.</p>
<p>4. <strong>Wielkie zadania można podzielić na krótkie odcinki czasowe.</strong> Gdy nasze zadanie jest bardzo czasochłonne, krótsze odcinki wykonania, z gratyfikacją po każdym, będą dodatkowym zachęceniem. To lekarstwo dla niecierpliwych i znudzonych. Każdorazowe podsumowanie kolejnych kroków będzie dobrym punktem odniesienia na drodze do celu. Daje ono poczucie satysfakcji i zastrzyk pozytywnej energii potrzebnej do dalszego działania. Najmniejszy sukces daje nam poczucie bezpieczeństwa i wzrost zaufania do własnych sił i możliwości. Nie należy jednak przesadzać z gratyfikacją, by nie stała się atrakcyjniejsza od samego celu.</p>
<p>5. <strong>Przypominanie sobie o celu jest istotną motywacją.</strong> Podczas całego procesu zdarzają się momenty, kiedy człowiek zastanawia się: „Czy naprawdę warto?”. Dylemat ten pojawia się szczególnie w obliczu trudności. Wtedy szczególnie należy zwrócić swoją uwagę na zamierzony cel. Wizja lub świadomość przyjemności płynącej z osiągnięcia oczekiwanego celu musi być nieustannie kultywowana, podtrzymywana i pielęgnowana.</p>
<p>6. <strong>Warunkiem sukcesu jest pozostawanie w łączności z Bogiem.</strong> Aby doświadczyć błogosławieństwa w działaniu i odczuć prawdziwą radość z nagrody, musimy całkowicie zaufać Bogu. Postawa wdzięczności i pokory przed Bogiem uchroni nas przed znużeniem, zagubieniem i poczuciem bezsensu istnienia czy działań.</p>
<p>7. <strong>Niezastąpionym elementem jest wsparcie bliskich</strong>. W całym procesie motywacyjnym wsparcie psychiczne ze strony rodziny i bliskich osób są wręcz kluczowe. Nagroda motywuje nas do działania, ale to właśnie miłość i akceptacja są podporą dla każdego z nas w momentach zwątpienia lub porażki.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sztuka-skutecznej-motywacji/">Sztuka skutecznej motywacji</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sztuka-skutecznej-motywacji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Misjonarz na swoim podwórku</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/misjonarz-na-swoim-podworku/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/misjonarz-na-swoim-podworku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 08:07:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Leiton Chinn]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1235</guid>

					<description><![CDATA[<p>Większość z nas nie otrzymała polecenia, żeby opuścić swój dom i rozpocząć nowe życie, w tym nową pracę i służbę, w innym kraju. Czy to znaczy, że nie ma dla nas miejsca w pracy misyjnej? Mieszkając w swoim domu, nie musisz pozostać zamknięty w jednej kulturze. Z każdym rokiem przybywa okazji, by być „światowym misjonarzem” [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/misjonarz-na-swoim-podworku/">Misjonarz na swoim podwórku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Większość z nas nie otrzymała polecenia, żeby opuścić swój dom i rozpocząć nowe życie, w tym nową pracę i służbę, w innym kraju. Czy to znaczy, że nie ma dla nas miejsca w pracy misyjnej? Mieszkając w swoim domu, nie musisz pozostać zamknięty w jednej kulturze. Z każdym rokiem przybywa okazji, by być „światowym misjonarzem” na swoim podwórku. Pan Bóg przyprowadza do nas obcokrajowców, którzy chcą żyć w naszych krajach. Rozproszenie ludności ma swoje miejsce w Bożym planie (o obcych przybyszach czytamy już na początku Starego Testamentu) i rośnie z każdym rokiem, wraz ze sposobnościami podróżowania. Coraz większe stają się potrzeby, ale także możliwości pracy misyjnej ludzi wierzących.</p>
<h4>Migracje ludności</h4>
<p>Istnieją różne powody, dla których coraz więcej osób przyjeżdża do Stanów Zjednoczonych i krajów Europy. Swoje ojczyzny zazwyczaj opuszczają ludzie młodzi, którzy chcą wzbić się ponad ograniczenia ekonomiczne, polityczne, społeczne, a nawet religijne własnego kraju. Taki wyjazd może się wiązać z poszukiwaniem większych możliwości kształcenia, zdobywania doświadczenia i zatrudnienia. Osoby z krajów mniej rozwiniętych często przyjeżdżają do krajów zachodnich, by podnieść swój standard życia, doznać wolności i równości obywatelskiej. Przyjezdnych do naszych krajów można podzielić na dwie grupy: stałych mieszkańców (imigranci, uchodźcy i inni) oraz mieszkańców tymczasowych (studenci międzynarodowi, pracownicy okresowi, dyplomaci, korpusy wojskowe itp.).</p>
<h4>Witaj, obcy przybyszu!</h4>
<p>Misja przyjechała do nas. Przedstawiciele innych narodów i kultur stoją dzisiaj w naszych progach. Wielkie posłannictwo zmieniło swój charakter. Chrześcijanie na całym świecie mają niesamowitą szansę wyciągnąć ręce do przychodniów, którzy często:</p>
<ul>
<li>są ciekawi, kim jest Jezus Chrystus – zazwyczaj dużo bardziej niż we własnym kraju;</li>
<li>są otwarci na doświadczenie chrześcijaństwa, bo nie ogranicza ich kultura ani społeczeństwo, z którego się wywodzą;</li>
<li>reprezentują grupy ludności, w których nie ma chrześcijan ani kościoła (lub kościół znajduje się we wstępnej fazie rozwoju), co znaczy, że nie ma tam również poznania Bożego Słowa;</li>
<li>są bardzo mądrzy i inteligentni, ale uważani za niepojętnych, gdyż dopiero uczą się naszego języka;</li>
<li>czują ogromną wdzięczność za każdy przejaw szacunku czy gościnności i są bardzo chętni, by nawiązywać kontakty, poznawać naszą kulturę;</li>
<li>są potencjalnymi misjonarzami we własnych domach i we własnym społeczeństwie – szczególnie mieszkańcy tymczasowi, którzy mają ogromne pragnienie, by wrócić do swojego kraju;</li>
<li>otwierają drzwi naszym kościołom do budowania relacji z nowymi narodowościami i kulturami;</li>
<li>mogą być łącznikami dla przyszłych misjonarzy, którzy wybierają się do ich ojczystego kraju, by tam służyć i mówić o zbawieniu;</li>
<li>będą przyszłymi liderami tego świata, ponieważ budując relacje międzynarodowe i poznając inne kultury, stają się cennymi mediatorami, nawet w sensie politycznym.</li>
</ul>
<p>Szczególnie w Stanach Zjednoczonych liczni studenci międzynarodowi szczerze i z radością przyjmują głoszoną im ewangelię, a następnie wracają do swoich krajów już jako ambasadorzy Królestwa Niebios. Reprezentują Chrystusa jako profesjonaliści, wykształceni i doświadczeni pracownicy. Kościół na świecie rozrasta się w sposób, o jakim nie marzyliśmy.</p>
<blockquote><p>Większość z nas nie otrzymała polecenia, żeby opuścić swój dom i rozpocząć nowe życie, w tym nową pracę i służbę, w innym kraju. Czy to znaczy, że nie ma dla nas miejsca w pracy misyjnej?</p></blockquote>
<h4>Misja dla każdego</h4>
<p>Jako naśladowcy Jezusa Chrystusa powinniśmy zauważyć, jakim błogosławieństwem dla naszego powołania są biblijni <em>obcy przybysze</em>. Bez większych kosztów i wyzwań możemy zwiastować ewangelię <em>aż po krańce świata</em> – za pośrednictwem tych, którzy do nas przybyli. W tej służbie misyjnej mogą brać udział wszyscy członkowie naszych wspólnot – dzieci, młodzież, pracujący, renciści, emeryci, nawet chorzy, a nie tylko ci, którzy mieliby siły i odwagę wyruszyć do innego kraju. Studenci międzynarodowi i inni obcokrajowcy w naszym otoczeniu stanowią poważny test dla misji i wizji kościoła. Jeśli byłeś misjonarzem za granicą, teraz masz okazję kontynuować pracę w swoim kraju. Ci, którzy marzyli o misjach w dalekich zakątkach świata, dzisiaj we własnym domu mogą prowadzić służbę wśród tych, którzy z tych zakątków przybyli.</p>
<h4>Boże polecenie</h4>
<p>Bóg wielokrotnie instruuje swój lud, by z miłością troszczył się o trzy grupy ludzi, które często są marginalizowane: wdowy, sieroty i obcych przybyszów. W 3 Księdze Mojżeszowej (19:33-34) Bóg zachęca Izraelitów, by traktowali obcych jak tubylców, kochali ich jak siebie i nie zapominali, że kiedyś sami byli przybyszami w Egipcie. W Nowym Testamencie Bóg przypomina przez swojego Syna, a później przez apostołów, by nie zapominać gościnności (np. Mt 25:35, Rz 12:13, Hbr 13:2).</p>
<h4>Współczesne Dzieje Apostolskie</h4>
<p>Dzieje Apostolskie opowiadają wiele historii o obcych przybyszach, którzy doświadczyli Bożej łaski, będąc z dala od domu. Jerozolima, centrum świata śródziemnomorskiego, była pełna przejezdnych, odwiedzających i podróżników. Boży Kościół narodził się w samym centrum mieszania się kultur i języków (Dz 2:5). Nasze miasta dzisiaj również stają się coraz bardziej różnorodne, granice i odległości przestały być problemem. W 8 rozdziale tej księgi czytamy o etiopskim dworzaninie, który, wracając z Jerozolimy, próbował zrozumieć pisma Izajasza. Potrzebował Filipa, który, posłany przez Boga, wytłumaczył mu Słowo, ochrzcił go i pozwolił mu kontynuować podróż. Wielu uważa, że dzięki temu przybyszowi ewangelia dotarła do Etiopii już w I wieku naszej ery. Podobnie i dzisiaj niezliczona rzesza studentów międzynarodowych, dyplomatów i innych odwiedzających nasze kraje po raz pierwszy usłyszała, jak dobry jest Bóg. Ilu z nich spotka na swojej drodze takich Filipów, którzy wytłumaczą im Słowo, by ci mogli z radością udać się w dalszą drogę (Dz 8:39)?</p>
<blockquote><p>Misja przyjechała do nas. Przedstawiciele innych narodów i kultur stoją dzisiaj w naszych progach.</p></blockquote>
<h4>Buntownicy i biznesmeni</h4>
<p>Saul z Tarsu, uczeń Gamaliela z Jerozolimy, chciał się udać do Damaszku, by tam prześladować chrześcijan, gdy na jego drodze stanął sam Jezus (Dz 9). W rezultacie z prześladowcy stał się jednym z największych głosicieli prawdy o Zbawicielu. Znany jest nam jako apostoł Paweł. Podobnych jemu jest dzisiaj mnóstwo – to ci przybysze, którzy nie chcą słuchać o chrześcijaństwie, burzą się na nie i zwalczają je, nawet we własnym umyśle. Pomyśl, jak cennymi ludźmi mogą się stać, jeśli tylko przyjmą ewangelię. Ten sam Paweł znalazł się pewnego dnia w Filippi, głównym mieście w Macedonii, zaraz po tym, jak Pan Bóg zabronił mu wyruszyć „na misję” do Azji. W Filippi poznał Lidię z Tiatyry, miasta w Azji Mniejszej, która przyjęła Boże Słowo i sama stała się narzędziem w Bożych rękach. Można podejrzewać, że Lidia, bizneswoman tamtych czasów, kobieta prowadząca działalność międzynarodową, wzięła dobrą nowinę ze sobą do domu – miejsca, do którego wcześniej Paweł nie mógł się udać. Dyplomaci, biznesmeni i potentaci handlowi są dzisiejszą „Lidią”. Docierając do nich, docieramy do najdalszych zakątków świata, do których być może Bóg nie chce, żebyśmy się sami udawali.</p>
<h4>Wojskowi i dyplomaci</h4>
<p>Piotr otrzymał od Boga wizję, która uświadomiła mu, że poganie nie są nieczyści w Bożych oczach (Dz 10). Stało się to, gdy Piotr miał się udać do rzymskiego zwierzchnika, Korneliusza, który przebywał w Cezarei. Bóg już wcześniej przygotował tego obcokrajowca, razem z jego rodziną i podwładnymi, na ewangelię, którą mieli usłyszeć od Piotra. Większość z nas nawet nie ma świadomości, jak wielu wojskowych z innych krajów przebywa w naszej ojczyźnie. Reprezentują swoje narody lub zdobywają doświadczenie. Wiedzą, czym jest walka, wiedzą też, co znaczy bronić tego, w co się wierzy. Wielu z nich ma serca już przygotowane na ewangelię. Musimy nauczyć się zachęcać ludzi, by następnie móc ich uwolnić do kontynuowania tej misji i wysyłać tam, gdzie są potrzebni. Pryscylla i Akwila pochodzili z Rzymu, ale kiedy mieszkali w Efezie, poznali Apolla z Aleksandrii w Egipcie. Byli gościnni i oddani nauczaniu, tłumaczeniu, zachęcaniu i motywowaniu. Ich służba stała się błogosławieństwem dla dalszej pracy Apolla.</p>
<p>Módlmy się o mądrość i prowadzenie, a także o potwierdzenie od Boga, jak pomagać obcokrajowcom w naszym kraju z odpowiednią wrażliwością i siłą. Niektórzy przybysze mogą czuć się utrudzeni i opuszczeni, jak ci, o których pisał Mateusz (Mt 9:36). Są jak owce bez pasterza. Potrzebują przyjaciela, który pomoże im się zaaklimatyzować w obcym środowisku. Pozwólmy, żeby Pan Bóg splatał nasze drogi z ludźmi i organizacjami, które potrzebują naszego wkładu. Jeśli wokół ciebie nie ma organizacji zajmującej się obcokrajowcami, módl się, żeby Bóg bezpośrednio na twojej drodze stawiał obcego przybysza. Obecność przedstawicieli innych państw i kultur w naszym kraju jest zamierzeniem wiernego Boga i częścią Jego planu, by czynić uczniami wszystkie narody. Mamy ten przywilej, że na wzór Chrystusa w praktyczny sposób możemy okazywać innym gościnność i miłość oraz dzielić się z nimi tym, co najlepsze – relacją ze Zbawicielem.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/misjonarz-na-swoim-podworku/">Misjonarz na swoim podwórku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/misjonarz-na-swoim-podworku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
