<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2015/3 (jesień) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/jesien-2015/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Wed, 03 Feb 2021 11:19:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Wybierz życie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/kazimierz-barczuk/wybierz-zycie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/kazimierz-barczuk/wybierz-zycie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 14:09:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimierz Barczuk]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2196</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bóg jest zainteresowany naszym życiem. On powiedział, że w naszych rękach leży pewien wybór. Co więcej – ten wybór nie jest dla nas ani za trudny, ani zbyt daleki czy abstrakcyjny. Kiedy Bóg zalecał ludowi Izraela, aby ten wybrał życie, powiedział: To przykazanie bowiem, które ja ci dziś nadaję, nie jest dla ciebie ani za [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/kazimierz-barczuk/wybierz-zycie/">Wybierz życie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Bóg jest zainteresowany naszym życiem. On powiedział, że w naszych rękach leży pewien wybór. Co więcej – ten wybór nie jest dla nas ani za trudny, ani zbyt daleki czy abstrakcyjny. Kiedy Bóg zalecał ludowi Izraela, aby ten wybrał życie, powiedział:<em> To przykazanie bowiem, które ja ci dziś nadaję, nie jest dla ciebie ani za trudne, ani za dalekie. [&#8230;] Lecz bardzo blisko ciebie jest słowo, w twoich ustach i w twoim sercu, abyś je czynił. Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i dobro oraz śmierć i zło; gdyż ja nakazuję ci dzisiaj, abyś miłował Pana, Boga twego, chodził jego drogami i przestrzegał jego przykazań, ustaw i praw, abyś żył i rozmnażał się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił [&#8230;]. Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo</em> (Ks. Powt. Pr. 30:11.14–16.19). Bóg nie tylko przedstawia nam pewien wybór, ale także go tłumaczy, a nawet zachęca do podjęcia mądrej decyzji.</p>
<h4>Powrót do Stwórcy</h4>
<p>Zachęta wypływająca z serca Boga brzmi: <em>Wybierz przeto życie</em> (w. 19). Te słowa skierowane są w pierwszej kolejności do narodu żydowskiego, ale także do każdego człowieka żyjącego na ziemi. Wybór, o którym mowa, moglibyśmy opisać następująco: Wybierz powrót do Boga. Wybierz powrót do Bożego Słowa. Wybierz powrót do swoich korzeni. Z tego wypływa dla ciebie dobro.</p>
<p>Powrót do Bożego Słowa to decyzja, którą możemy podjąć dzisiaj. Wypełnianie tego Słowa związane jest z życiem, dobrem oraz pomyślnością. Natomiast niezważanie na to Słowo także przynosi rezultaty w życiu człowieka: zło oraz przekleństwo. Stwórca daje nam możliwość wyboru. Dobro i błogosławieństwo albo porzucenie Bożych instrukcji, zło, przekleństwo i śmierć. I Bóg zachęca nas, abyśmy zawsze wybierali życie.</p>
<h4>Owoce zawsze się pojawią</h4>
<p>Dlaczego człowiekowi nie spieszy się, aby wybrać życie? Dlaczego w praktyce tak trudno to ludziom zastosować? Być może powodem jest fakt, że współzależność pomiędzy wypełnianiem Bożego Słowa a efektami tego działania – nie zawsze jest od razu widoczna. Nie od razu widać też konsekwencje złych czynów, choć one nieuchronnie nadejdą. W sercach ludzi świadomość nieuniknionych rezultatów niekoniecznie stanowi o ich decyzjach. Mimo że Bóg jasno i konsekwentnie oznajmia nam, że cokolwiek siejemy, to też będziemy zbierać. Każde zasiane dobro przynosi owoc, każde zasiane zło także rodzi konsekwencje. Wielu zadaje pytanie: Dlaczego wypełnianie Bożego Słowa niesie ze sobą dobro i życie, a kiedy nie żyjemy z zgodzie z tym Słowem, wpadamy w krąg zła i przekleństwa?</p>
<h4>Naprzeciw naszym potrzebom</h4>
<p>Ludzie – przy wszystkich swoich możliwościach – starają się swoje życie wypełniać przyjemnościami. Człowiek zarabia pieniądze, żeby je wydawać. Praca ważna jest na tyle, na ile pozwala zaspokajać potrzeby. Wielu nie zadowala minimum, aby odczuwać, że żyją, ponieważ potrzebują różnych emocji, doświadczeń, aby polepszyć swoje samopoczucie. Zdawałoby się, że człowiek jest świadomy, iż przyjemności budowane na materialnych dobrach są przemijające. Rzeczy materialne, kiedy porównamy je z wiecznością, nie mają żadnego znaczenia. Natomiast życie jest tak krótkie, że póki żyjemy, ciągle szukamy nowych doświadczeń i tego, co ma nam dostarczać kolejnych ekscytacji i przyjemności. Taka jest ludzka natura. Te wszystkie dążenia mówią nam o jednym: człowiek tak naprawdę chce uniknąć nieszczęścia, głodu, pustki, samotności, śmierci. I właśnie tutaj Bóg wychodzi naprzeciw naszym potrzebom, oferując nam życie.</p>
<h4>Wybór związany ze stylem życia</h4>
<p>Zauważmy, że jeżeli główną motywacją, jaką chcemy się kierować w życiu, jest unikanie czegoś, ucieczka od nieszczęść, to tak naprawdę żyjemy w oczekiwaniu na śmierć. Natomiast Bóg oferuje nam coś lepszego. On mówi do każdego z nas: „Ja kładę przed tobą taki rodzaj życia, który pozwoli zachować cię na wieki. Twoje życie może trwać wiecznie”. Można powiedzieć, że trwanie bez Bożego Słowa, a więc bez Jezusa Chrystusa, to styl życia dla tych, którzy chcą umrzeć. Życie bez Bożego Prawa jest nijakim życiem. Apostoł Paweł, używając sformułowania „Boże Prawo”, tak naprawdę mówił: „Jezus Chrystus”. To rekomenduje Bóg. Wybór Jezusa Chrystusa.</p>
<blockquote><p>Stwórca stawia przed wyborem każde pokolenie żyjące na ziemi. Zachęca, aby wybrać życie</p></blockquote>
<p>Głęboko we wnętrzu każdego człowieka jest pragnienie życia wiecznego – nawet jeśli człowiek się do tego nie przyznaje czy w to nie wierzy. Dlatego Stwórca stawia przed wyborem każde pokolenie żyjące na ziemi. Decyzję należy podjąć. Nie możemy z tym zwlekać. Wielu ludzi myśli, że zdąży to uczynić kiedyś&#8230; później, przed śmiercią. Ale w ten sposób nasze życie tutaj na ziemi nie będzie miało szansy zmienić się na lepsze! W obliczu tego warto zadać sobie pytanie: Czy wnoszę światło w ten świat, czy wnoszę coś, co pomoże innym? Czy moje życie ma głębokie znaczenie i przynosi jakieś owoce? Bóg zachęca, aby tego wyboru dokonać już teraz, dlatego że po śmierci nie będziemy mieli takiej możliwości. A zwlekając, ignorujemy przykazania Stwórcy.</p>
<h4>Zaufanie złożone w Chrystusie</h4>
<p>Wybór należy do nas samych, nasz los jest w naszych rękach. Możemy wybrać życie, a tym samym złożyć naszą ufność w Bogu. Czym jest ta ufność? Cel, do którego zmierza Boże Prawo, to uznanie Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i zaufanie Mu. Jezus obdarza swoją sprawiedliwością każdego człowieka, który Mu zaufa.</p>
<p>W biblijnym kontekście ufność do Boga składa się z dwóch elementów: zaufania Chrystusowi w swoim sercu oraz publicznego wyznania. Jedynie na takim gruncie nasze wysiłki zmierzają do wypełnienia Bożego planu dla naszego życia. Bożym darem dla nas jest życie wieczne, ofiarowane nam w Zbawicielu, Jezusie Chrystusie. Jeśli okażemy Mu zaufanie w naszym sercu i wyznamy to swoimi ustami, zmierzamy ku życiu. Wyznawać to inaczej zgadzać się z tym, co Bóg objawił w swoim Słowie.</p>
<h4>Myśli, słowa i czyny</h4>
<p>Powrót do Boga powinien odbywać się na trzech poziomach: na poziomie myśli, słów oraz czynów. Dlaczego powinniśmy powrócić do Boga? Dlatego, że Bóg nas stworzył, bardzo nas kocha i pragnie dla nas dobra. On okazuje nam łaskę i miłosierdzie. A przede wszystkim stworzenie powinno być posłuszne Stwórcy. Bóg zachęca: wybierzcie życie! Nasze pokolenie, jak każde inne, pełne jest ludzi zagubionych. Człowiek potrzebuje pomocy, ponieważ wielu dokonuje złych wyborów, oddalają się od Boga Ojca, a tym samym od życia. Wybór życia to inaczej powrót do domu Boga Ojca.</p>
<p>Krew Jezusa przelana na krzyżu i Jego zmartwychwstanie wciąż mają tę samą moc. Bóg zachęca: wybierz życie – ponieważ to nie jest zbyt odległe, zbyt trudne czy niemożliwe. Przez Jezusa Chrystusa powrót jest możliwy! Każdy człowiek może powrócić do domu Ojca. Jezus przyszedł i ofiarował samego siebie, aby wybór życia był możliwy.</p>
<h4>Tęsknota serca Ojca</h4>
<p>Jeśli nam, ludziom, którzy kochają Boga, zależy na tym, aby inni wybrali życie, powrócili do domu Boga Ojca, módlmy się o nich. Naszym zadaniem jest przyprowadzić ich do Jezusa. Kościół, każda lokalna wspólnota to ten dom Ojca tutaj na ziemi. Jak zatem przyjmiemy tych, którzy powrócą do Boga? Jeśli modlimy się, aby wielu ludzi powróciło do Boga, zadajmy sobie pytanie: Kto będzie ich witał? Czy odnajdą w nas Ducha Chrystusowego, miłość Boga Ojca? Czy będziemy gotowi ich przyjąć i ugościć? Czy naprawdę docenimy ich powrót do życia? Czy bardziej przypominamy dom Boga Ojca, który czeka na powrót człowieka, czy może raczej schronienie dla wieloletnich wierzących? Każdy z nas musi sam sobie zadać to pytanie: Czy przedstawiam innym serce Boga Ojca?</p>
<h4>Serce Boga Ojca w Tobie</h4>
<p>Jezus chce, aby była w nas taka tęsknota, jaka jest w sercu Ojca. On czeka na powrót swoich dzieci. Jeżeli nie ma we mnie takiej tęsknoty, to też nie będzie takiej radości! Każdy kościół to miejsce, które ma za zadanie przyjmować ludzi w taki sposób. Jeśli podążamy za Bogiem, naszym powołaniem jest odpowiednio przyjąć tych, którzy wracają do domu Ojca. Tak, aby ludzie odnaleźli w nas serce Boga Ojca, a nie serce starszego brata. Aby doświadczyli ciepłego objęcia ramieniem Boga Ojca, a nie chłodnego spojrzenia brata (zob. Ew. Łuk. 15:11–32). Wierzę, że starsi bracia też będą powracać. Bóg ich zmieni. I będą się cieszyć tak, jak cieszy się Bóg Ojciec. To także jest możliwe!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/kazimierz-barczuk/wybierz-zycie/">Wybierz życie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/kazimierz-barczuk/wybierz-zycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zajmij stanowisko</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/zajmij-stanowisko/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/zajmij-stanowisko/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 14:00:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2193</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ucząc maleńkie dziecko odróżniania dobra od zła czy oddziałując na grupę ludzi, a nawet na cały naród, nie tylko kształtujemy rzeczywistość drugiego człowieka. Nasze postawy i wybory, jakich w życiu dokonujemy, mogą być żywym pulpitem Boga, który poprzez nas pragnie przekazać innym konkretne przesłanie miłości, czegoś ich nauczyć lub im pomóc. To sam Bóg zachęca [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/zajmij-stanowisko/">Zajmij stanowisko</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ucząc maleńkie dziecko odróżniania dobra od zła czy oddziałując na grupę ludzi, a nawet na cały naród, nie tylko kształtujemy rzeczywistość drugiego człowieka. Nasze postawy i wybory, jakich w życiu dokonujemy, mogą być żywym pulpitem Boga, który poprzez nas pragnie przekazać innym konkretne przesłanie miłości, czegoś ich nauczyć lub im pomóc. To sam Bóg zachęca nas słowami: „Zajmij w tej sprawie stanowisko. Nie mam tam nikogo innego, tylko ciebie – aby odnowić duchową atmosferę, zmienić bieg historii narodu, a nawet świata”. Bóg pewnych rzeczy nie zrobi za nas; w każdej sytuacji pragnie jednak z nami współpracować na rzecz dobrych planów, aby Królestwo Boże i potęga Bożej miłości dotykały ziemi.</p>
<h4>Zerwać z biernością</h4>
<p>Kiedy spoglądając na siebie, przyjmiemy, że każdy z nas może być narzędziem w ręku Boga, wówczas zobaczymy z innej strony sens swojego życia. Będziemy też mieli inną motywację do tego, by w konkretnych sytuacjach zajmować stanowisko zgodne z Bożym Słowem i Bożymi wartościami. I nie chodzi o to, aby osądzać innych, ale by samemu zerwać z pierwotną biernością Adama, który nie zajął właściwego stanowiska, kiedy Ewa uległa namowom diabła. Ten przykład pokazuje, jak moment bierności jednego człowieka może wpłynąć na ludzką historię. Bierność wobec złych ludzi pozwoliła zdarzyć się tragediom, które dotykały milionów. Takich przykładów znajdziemy w historii różnych narodów bardzo dużo.</p>
<p>Wiele osób wierzy, że nie ma żadnego wpływu na losy świata czy swojego narodu. Wielu ignoruje np. wybory na ważne urzędy państwowe z jednej prostej przyczyny: zakładają, że ich głos i tak niczego nie zmieni. Tego typu postawa nie powstrzymuje jednak tych samych ludzi przed zagniewaniem na późniejsze decyzje tych, których inni wybrali. Zajęcie stanowiska w danej sprawie czyni nas osobami wpływu. Wybierając konkretną postawę, otrzymujemy (lub nie) autorytet, aby przeciwstawić się złu i promować dobre, biblijne wartości.</p>
<h4>Odwaga na bazie zaufania</h4>
<p>Aby zająć stanowisko w konkretnej sprawie, potrzebujemy właściwego rozpoznania sytuacji i mądrości, odróżnienia tego, co jest fałszem, kłamstwem, nierealną obietnicą, od prawdy, która ma siłę sprawczą. Prawda zawsze przynosi wolność do rozwoju i oferuje nowe możliwości. Prawda też mocno łączy się z odwagą do wystąpienia w obronie właściwych wartości i postaw bez ulegania strachowi przed ludźmi. Wiele osób zmarnowało swoje życiowe szanse jeszcze przed startem – ze strachu, że coś się nie uda. Zabrakło im wiary w to, że mogą mieć własne przekonania i opinie.</p>
<p>Warto pamiętać, że tak, jak Bóg posługuje się ludźmi, którzy Mu ufają, tak przeciwnik Boga również posługuje się ludźmi, którzy decydują się wprowadzać kłamliwy chaos i manipulują innymi, głównie za pomocą strachu. Świadomość, że jest z nami Bóg i że wypełniamy Bożą wolę, dodaje nam odwagi. Pięknie ujął to psalmista: <em>Wtedy cofną się wrogowie moi, gdy zawołam: To wiem, że Bóg jest ze mną [&#8230;]. Bogu ufam, nie lękam się; cóż mi może uczynić człowiek?</em> (Psalm 56:10–12).</p>
<h4>Odpowiedzialność za własne słowa</h4>
<p>Zajmujemy stanowisko głównie za pomocą wypowiadanych przez nas słów, które prezentują nasze wewnętrzne przekonania i nastawienie serca. Słowami zmieniamy rzeczywistość, a za nimi idą działania. Podobnie jak rozdzielanie zadań w firmie rozpoczyna się od werbalnego przekazu, czytelnej komunikacji. Ogłaszając dobro nad życiem swoim czy innych ludzi, błogosławmy przychylnością, powodzeniem, zdrowiem. Wypowiadając niszczące słowa, dajemy przeciwnikowi Boga legalny dostęp do konkretnych sytuacji: do niszczenia rodziny, firmy, miasta. Kiedy mówimy źle o ludziach, sprzęcie, samochodach, a szczególnie o ziemi, na której mieszkamy, możemy się szybko przekonać, jakie niszczące efekty przynoszą takie złe słowa: podupada zdrowie, coś się zaczyna psuć, przestaje dobrze funkcjonować, a biznes, firma, ziemia nie przynoszą plonów, których byśmy oczekiwali. Wiele firm upadło pod wpływem ogłaszanych nad nimi słów niepowodzenia czy pod wpływem braku wdzięczności. Warto pamiętać też o tym, że bierne przysłuchiwanie się złym słowom wypowiadanym przez kogoś w naszej obecności także jest zajęciem stanowiska – w tym przypadku duchowym podpisaniem zgody pod tym, co usłyszeliśmy, a czemu się nie przeciwstawiliśmy.</p>
<h4>Wsparcie dla słabszych</h4>
<p>Nasza postawa ma wpływ na ludzi wokół nas, na ludzi w trudnych sytuacjach, ludzi ubogich, odrzucanych przez resztę społeczeństwa. Bóg zachęca nas: <em>Otwórz swoje usta w obronie niemego i w sprawie wszystkich opuszczonych!</em> (Przyp. Sal. 31:8). I nie chodzi tutaj tylko o tych dosłownie niemych, ale także o tych, którzy w danej kwestii nie mają głosu czy nie są lub nie będą wysłuchani. Takim przykładem mogą być dzieci, które nie mogą decydować o tym, w jaki sposób będą wychowywane, czego i jak będą nauczane, jak będą traktowane. Są one podległe decyzjom osób dorosłych, polityków, którzy podejmują decyzje o wartościach, jakie będą dzieciom przekazywane. I to również dorośli, a rodzice w szczególności, mają prawo, a nawet obowiązek zająć stanowisko w sprawie własnego dziecka. To na rodzicach spoczywa odpowiedzialność, aby zakomunikować, na co się zgadzają, a na co nie, przede wszystkim w kwestii przekazu wartości swoim dzieciom, a idąc dalej, całemu następnemu pokoleniu.</p>
<h4>Zerwać z obojętnością</h4>
<p>Bóg zachęca: <em>Ratuj wydanych na śmierć, a tych, których się wiedzie na stracenie, zatrzymaj</em> (Przyp. Sal. 24:11). Te niezwykłe słowa, wypowiedziane przez Boga do Jego ludu, motywują i dzisiaj – abyśmy nie przyglądali się w zobojętnieniu ludziom umierającym, niezbawionym czy też prześladowanym chrześcijanom w różnych miejscach świata. Zwiedzając takie miejsca tragedii jak obozy zagłady z okresu II wojny światowej, wielu kiwa głowami nad ogromem dokonanych wtedy zbrodni, pytając, jak to się mogło stać na oczach całego świata. Ale niewielu myśli o tym, że i dzisiaj należy tak samo zająć stanowisko, kiedy na naszych oczach, każdego dnia, ginie tak wielu ludzi prześladowanych z powodu wiary w Jezusa i wyznawanych wartości opartych na Piśmie Świętym. I dlatego dzisiaj potrzeba dobrych liderów, którzy będą ludźmi godnymi zaufania, odważnie stojącymi na fundamencie niezmiennych Bożych wartości.</p>
<h4>Modlitwa – siła napędowa największego wpływu</h4>
<p>Jest jeden szczególny element wpływu i zajmowania stanowiska – modlitwa wstawiennicza. Często zapominamy, że modlitwa to także zajmowanie stanowiska w danej sprawie. Większość niezwykłych przemian rozpoczyna się od małej grupy modlących się osób, które stają przed obliczem Boga w uzgodnionej kwestii. Niebo czeka na takie zaangażowane modlitwy. Uruchamiają one potężne zastępy niebieskie do działania. Motywują wybrane przez Boga osoby do wykonywania konkretnych zadań.</p>
<blockquote><p>Nasze postawy i wybory mogą być żywym pulpitem Boga, który poprzez nas pragnie przekazać innym konkretne przesłanie miłości</p></blockquote>
<p>Bóg działa i wydaje rozkazy na prośbę tych, którzy Boga miłują i ufają Mu, zarówno w dogodnym, jak i w niedogodnym czasie. Tych, którzy nie przyglądają się biernie czy obojętnie panoszącemu się złu. Są ludźmi czystego serca przed Bogiem, mają odwagę zająć stanowisko w określonej sprawie. Taki przykład znajdujemy w Dziejach Apostolskich, kiedy uczniowie byli poddani trudnej próbie i prześladowaniu. I w tej sytuacji zagrożenia życia modlili się bardzo szczególną modlitwą, którą warto powtarzać i dzisiaj w podobnych sytuacjach: <em>A teraz, Panie, spójrz na pogróżki ich i dozwól sługom twoim, aby głosili z całą odwagą Słowo twoje</em> (Dz. Ap. 4:29). Jaki był efekt takiej modlitwy?<em> A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani, i napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i głosili z odwagą Słowo Boże</em> (Dz. Ap. 4:31).</p>
<h4>Zdecydowani i bezkompromisowi</h4>
<p>W ogólnoświatowym chaosie wartości i światopoglądów ogromnie potrzebne jest zajęcie zdecydowanego stanowiska zgodnego z osobistymi przekonaniami opartymi na prawdzie biblijnych wartości. Bóg i dzisiaj szuka ludzi, którzy wiedzą, jakie z mądrością zająć stanowisko. Warto przypomnieć sobie, że postawa konformizmu, tzw. świętego spokoju, zgubiła wielu. Jezus dał nam doskonały przykład, jak kochać człowieka, jednocześnie nie zgadzając się na zło, które ten człowiek czyni. Każdy z nas jest zaproszony, by zbliżyć się mocno do Bożego serca i poczuć Jego miłość. By stać się w Jego ręku narzędziem przełomów, cudów uzdrowienia, przemiany całego narodu, zaopatrzenia w finansach, odnowienia małżeństwa i rodziny.</p>
<p>Atmosfera niezwykłego Bożego poruszenia i Jego potężnych przełomów ogarnia już wiele miejsc na globie ziemskim. Bóg z radością wkracza tam, gdzie jest oczekiwany przez ludzi, którzy Jemu powierzyli swoje życie i Mu zaufali. Bóg chce objawić się wśród tych, którzy zajęli odważne stanowisko, by czynić dobro i nie zgadzać się na zło.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/zajmij-stanowisko/">Zajmij stanowisko</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/zajmij-stanowisko/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy wszystko muszę robić sam?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/czy-wszystko-musze-robic-sam/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/czy-wszystko-musze-robic-sam/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 13:51:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Bogowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2190</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bezrobotni wizjonerzy Niejednokrotnie uczestniczę w spotkaniach, na których powstają świetne pomysły. Niestety sporo z nich kończy się niewypowiedzianym głośno stwierdzeniem „Weźmy się i zróbmy”. Ludzie wokół nas, a nawet my sami mamy często bardzo ciekawe koncepcje, które niestety nie wychodzą poza etap planowania. O wiele łatwiej jest być „ojcem założycielem”, który nakreśli wszystko na papierze, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/czy-wszystko-musze-robic-sam/">Czy wszystko muszę robić sam?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Bezrobotni wizjonerzy</h4>
<p>Niejednokrotnie uczestniczę w spotkaniach, na których powstają świetne pomysły. Niestety sporo z nich kończy się niewypowiedzianym głośno stwierdzeniem „Weźmy się i zróbmy”. Ludzie wokół nas, a nawet my sami mamy często bardzo ciekawe koncepcje, które niestety nie wychodzą poza etap planowania. O wiele łatwiej jest być „ojcem założycielem”, który nakreśli wszystko na papierze, niż robotnikiem kładącym pierwszą cegłę budowli. Droga od słów i planów do czasami ciężkiej i niewdzięcznej pracy jest długa. Zwyciężają ci, którzy potrafią aktywnie połączyć oba etapy tworzenia.</p>
<p>Jeśli, podobnie jak ja, jesteś wizjonerem i masz tysiąc pomysłów dziennie, pewnie także zderzasz się z murem frustracji. Brak pomocników, wsparcia finansowego czy po prostu czasu potrafi skutecznie zniechęcić i zostawić wiele dobrych pomysłów w fazie pomysłów. A co by było, gdybyśmy potrafili skuteczniej zachęcać innych do pomocy? A gdyby tak chociaż jeden procent naszych pomysłów zakończył się skuteczną realizacją?</p>
<h4>Dziel się wizją</h4>
<p>Wizjonerzy to ludzie specyficzni. Nie muszą przypominać sobie wizji, bo nią żyją. Ta wizja należy do nich i przepełnia ich życie. Zakładają także, bardzo często błędnie, że inni mają podobne podejście do sprawy. Niestety twoja wizja – to twoja wizja. Aby stała się wizją wspólną, musi być często przypominana, podsycana i weryfikowana. Już na etapie planowania pozwól innym modyfikować swój projekt, dodawać własne pomysły, poprawki. Poza faktycznym ulepszeniem projektu zyskasz także sojuszników, którzy twoją wizję podzielą i się z nią utożsamią. Ciężko bowiem odejść od projektu, któremu nadało się w jakimś stopniu ostateczny kształt.</p>
<blockquote><p>Uświadamiaj ludziom, jaki mają potencjał i kanalizuj go w odpowiednią stronę</p></blockquote>
<p>Dopuść ludzi do wspólnej pracy, pozwól im popełniać błędy, wymagaj od nich wytrwałości i konsekwencji. Biblia od pierwszych stron promuje coś, co trafnie nazywamy uczniostwem. Najpierw Bóg pozwala nam naśladować siebie, a następnie, kiedy coś już umiemy, posyła nas, by uczyć tego także innych. Gdyby wszyscy już wszystko umieli, byłoby nudno i smutno.</p>
<p>Jeśli jesteś szefem, duszpasterzem, rodzicem – dopuszczaj ludzi do uczestnictwa w swojej pracy. Pozwól się obserwować, odpowiadaj na pytania i objaśniaj. Problem braku zaangażowania zniknie sam.</p>
<h4>Doceniaj i promuj</h4>
<p>Podziel się swoją odpowiedzialnością. Nie zrzucaj jej na innych, ale podziel projekt na części i obdarz pełną odpowiedzialnością za każdą z nich innego członka zespołu. Suma potencjału nawet słabego zespołu jest większa niż najwyższy potencjał wybitnej jednostki, dlatego zawsze lepiej pracować w grupie niż samemu. Pamiętaj o pochwałach i docenianiu każdego włożonego w projekt wysiłku. Dawaj przykład swoją postawą i wymagaj od siebie więcej niż od innych. Przeciętny przywódca mówi: „Naprzód!”, wybitny lider krzyczy: „Za mną!”.</p>
<p>Obserwuj członków swojego zespołu. Dostrzegaj ich naturalne obdarowanie i kompetencje. Stawiaj ich w różnych rolach. Nie pozwól im osiąść na wypracowanej pozycji. Najwygodniejsze jest siedzenie w ławce w roli publiczności, która podnosi kciuki w górę bądź w dół. Zwycięzcami są jednak ci, którzy wychodzą na scenę i poddają się publicznej weryfikacji. Pucharu nigdy nie otrzymuje widz – zawsze zawodnik. Uświadamiaj ludziom, jaki mają potencjał, i kanalizuj go w odpowiednią stronę. Wtedy zawsze, gdy twój współpracownik odnosi sukces, wygrywasz także ty.</p>
<h4>Podziel się sukcesem</h4>
<p>Niech twoja wdzięczność będzie szczera. Podkreślaj zawsze, że sukces osiągacie razem, nawet jeśli to ty jesteś osobą odbierającą uznanie. Pamiętaj, że sukces ma wielu ojców i nie jest to tylko prześmiewcze stwierdzenie. Praca zespołowa nie jest grą o sumie zero-jedynkowej; każdy może być zwycięzcą, jeśli mu na to pozwolisz.</p>
<p>Ludzie pragną się angażować (serio!). Chcą mieć poczucie misji, być częścią czegoś większego. Chcą poświęcać się dla rzeczy ważnych. Rzadko mają taką możliwość, gdyż dzisiejszy model pracy czyni z pracowników bardziej niewolników niż partnerów. Lęk przed porażką nie może tłumaczyć braku zaangażowania. Znajdź lub zbuduj team, który podzieli każdy twój sukces i każdą porażkę. Wtedy żaden projekt nie będzie zbyt trudny, żadne marzenie zbyt odległe. Wtedy każdy problem stanie się możliwością.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/czy-wszystko-musze-robic-sam/">Czy wszystko muszę robić sam?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-bogowski/czy-wszystko-musze-robic-sam/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowy Rok Żydowski &#8211; Rosz HaSzana</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/nowy-zydowski-rosz-haszana/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/nowy-zydowski-rosz-haszana/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 13:44:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[Wiola Niedziela]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2187</guid>

					<description><![CDATA[<p>W tym roku święto o nazwie Rosz HaSzana, czyli Nowy Rok według kalendarza żydowskiego, obchodzone jest 14–15 września. To początek roku 5776. Odliczanie tych lat upamiętnia nie tyle okres od zakończenia przez Boga stwarzania świata, co czas od stworzenia człowieka. Którego Bóg uczynił na swój obraz, aby mieć z nami żywą i prawdziwie bliską relację. [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/nowy-zydowski-rosz-haszana/">Nowy Rok Żydowski &#8211; Rosz HaSzana</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W tym roku święto o nazwie Rosz HaSzana, czyli Nowy Rok według kalendarza żydowskiego, obchodzone jest 14–15 września. To początek roku 5776. Odliczanie tych lat upamiętnia nie tyle okres od zakończenia przez Boga stwarzania świata, co czas od stworzenia człowieka. Którego Bóg uczynił na swój obraz, aby mieć z nami żywą i prawdziwie bliską relację.</p>
<p>Nazwa „Rosz HaSzana” niesie w sobie niezwykłe przesłanie. <em>Rosz</em> to po hebrajsku „głowa”, natomiast <em>szana</em> ma dwa znaczenia: „powtarzać” oraz „zmienić”. Co zatem dosłownie oznacza Rosz HaSzana? W tradycji żydowskiej jest to święto szczególne.</p>
<h4>Wyjątkowość Rosz HaSzany</h4>
<p>Tak jak głowa w Piśmie Świętym jest uprzywilejowana wobec ciała, tak samo święto <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/izrael/slodki-nowy-rok-z-polaczenia-nieba-i-ziemi/">Rosz HaSzana</a> uznawane jest za fundament. To początek, dzień rozpoczynający wszystko, co wydarzy się w nadchodzących miesiącach.</p>
<p>Dwa pozornie wykluczające się pojęcia: „powtarzać” oraz „zmienić” głęboko tłumaczą sens tego święta. Z jednej strony chodzi o to, aby wszystko, co dobre, a więc każde Boże błogosławieństwo powtórzyło się w naszym życiu także następnego roku. Natomiast zmiana odnosi się bezpośrednio do działań, które może uczynić człowiek.</p>
<p>Zmiana mówi o roli człowieka w kształtowaniu kolejnego roku i rzeczywistości wokół siebie. Człowiek ma za zadanie działać i dokonać zmiany, aby uczynić nowy rok lepszym. Żydowski Nowy Rok swoim znaczeniem wykracza poza sprawy żydowskie oraz judaistyczne pojmowanie świata. Sens tego święta dotyczy całej ludzkości i naszej osobistej relacji z Bogiem.</p>
<h4>Na czym polega wejście w nowy rok?</h4>
<p>W dniu Rosz HaSzana uroczyście dmie się w <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/zima-2012/w-oczekiwaniu-na-krola-krolow/">szofar</a> – instrument sporządzony z baraniego rogu. Krzywa linia tego instrumentu oznacza, że człowiek w pokorze ugina swoją wolę przed Bogiem. Dźwięk szofaru rozlegający się w zgromadzeniu ma za zadanie obudzić ludzkie sumienie. Wszystko to zachęca do głębokiej refleksji nad własnym życiem oraz do zwrócenia się w kierunku Stwórcy.</p>
<p>Ostatniego dnia grudnia cały świat wchodzi w nowy rok bardzo hucznie, przy odgłosach fajerwerków i głośnej zabawy. Tymczasem święto Rosz HaSzana obchodzone jest w narodzie żydowskim całkowicie odmiennie. Żydzi nazywają ten dzień Dniem Sądu i traktują jego przesłanie bardzo <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/zima-2012/dobrze-rozpoczac-nowy-rok/">poważnie</a>.</p>
<p>Rosz HaSzanę poprzedza wiele dni analizowania własnych uczynków i postaw. Szczególnie tych, które nie podobają się Bogu i skierowane były przeciwko drugiemu człowiekowi. Żydzi rozważają własne postępowanie, dostrzegają swoje winy i wchodzą w głęboką pokutę przed Bogiem.</p>
<h4>Rosz HaSzana &#8211; świętowanie czy pokuta?</h4>
<p>Początek nowego roku staje się więc dla nich okazją do rozliczenia ze swojego dotychczasowego życia i refleksji nad własnym postępowaniem. To bardzo praktyczne podejście i zastosowanie przesłania Rosz HaSzany. To sprawia, że w swojej istocie Dzień Sądu to dla Żyda dzień nowego początku. To dzień zmiany i wdzięczności wobec Boga, że pokuta jest możliwa. A Boże <a href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/kazimierz-barczuk/dar-prawdziwej-pokuty/">przebaczenie</a> jest dla każdego dostępne.</p>
<p>Ponadto, Rosz HaSzana proroczo zapowiada również początek ery mesjańskiej.</p>
<p>W kulturze żydowskiej celebruje się czas spędzony w gronie rodzinnym oraz przy wspólnych posiłkach i wysoko ceni relacje w rodzinie. Nieodłącznym elementem noworocznej uroczystej kolacji są owoce. Są to głównie jabłka maczane w miodzie, które obrazują życzenie, aby następny rok był równie słodki i pomyślny.</p>
<p>Podczas kolacji w dniu Rosz Haszany spożywa się także <a href="https://www.dwutygodnik.com/artykul/3926-613-ziaren-granatu.html">owoc granatu</a>, którego symbolika jest mocno związana z przesłaniem Nowego Roku żydowskiego. Żydzi wypowiadają wtedy nad sobą słowa błogosławieństwa. Życzą sobie w obliczu Boga, aby ich dobre czyny były tak liczne, jak wielka jest liczba pestek granatu.</p>
<h4>Szana Towa!</h4>
<p>Od święta Rosz Haszany odliczamy 10 dni do zbliżającego się Jom Kippur (Dnia Pojednania), który w tym roku przypada na 23 września. W tych dniach możemy usłyszeć z ust Żyda serdeczne życzenie: Szana Towa u&#8217;Metuka! – Dobrego i słodkiego roku!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/nowy-zydowski-rosz-haszana/">Nowy Rok Żydowski &#8211; Rosz HaSzana</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wiola-niedziela/nowy-zydowski-rosz-haszana/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Duchowe Mont Blanc cz. I</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 13:36:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Siewniak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2184</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na górę zbyt wysoką&#8230; Wejście na Mont Blanc, czyli Białą Górę, było symboliczne. Biel to symbol czystości, odnowy oraz Autora obietnicy: Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją (Ks. Izaj. 1:18b, BT). Góra – droga, cel, miejsce ostatecznego spotkania twarzą w twarz z Zasiadającym na Górze. Ale Mont Blanc to również coś więcej&#8230; [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/">Duchowe Mont Blanc cz. I</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Na górę zbyt wysoką&#8230;</h4>
<p>Wejście na Mont Blanc, czyli Białą Górę, było symboliczne. Biel to symbol czystości, odnowy oraz Autora obietnicy:<em> Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją</em> (Ks. Izaj. 1:18b, BT). Góra – droga, cel, miejsce ostatecznego spotkania twarzą w twarz z Zasiadającym na Górze. Ale Mont Blanc to również coś więcej&#8230; Dawid, szczególnie miły Bogu człowiek, modlił się w jednym z psalmów: „Na górę zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie, Boże” (Psalm 61:3b, BT, parafraza). O to chodzi w chrześcijaństwie. Wyruszyć na górę zbyt wysoką dla nas. Wykonać pierwszy krok w Bogu to zapomnieć o słowie „niemożliwe”. Wejście na Białą Górę jest pewną analogią do wejścia w Bożą wizję naszego życia. Tym może być najpierw zmierzenie się ze swoim lękiem, strachem, zostawienie swojej przeszłości, by wejść w podróż przez miejsce ufności, pasji i służby – aż wejdziesz w miejsce swojego przeznaczenia. Przesuniesz wtedy własne granice, poszerzysz horyzonty swojego postrzegania rzeczywistości. Zaczniesz wtedy żyć mocą Ducha Świętego na swoim codziennym Mont Blanc.</p>
<h4>Krupówki albo góry</h4>
<p>Każde wyjście w góry jest kapitalną analogią życia, symbolem, obrazem naszej codzienności. Jadąc w Tatry, możesz pojechać do Zakopanego, aby jako jedna z wielu tysięcy osób wydeptać chodnik na Krupówkach. Możesz jednak wybrać się w góry. W chrześcijaństwie, w życiu w ogóle, jest podobnie. Możemy deptać chodnik na Krupówkach, a możemy podjąć wyzwanie, aby wyjść w góry. Bóg wzywa! Nie przeżyj swojego życia na Krupówkach. Wyjdź w góry. Wyjdź w miejsce swojego przeznaczenia. Paweł apostoł napisał: <em>Jesteśmy Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili</em> (List do Efez. 2:10, BT). Bóg ma dla ciebie plan, wspaniałą wizję, ale to ty musisz wejść w tę wizję! Ten krok należy do ciebie.</p>
<h4>Wyjdź!</h4>
<p>Z Bożym planem, z wizją dla naszego życia jest dokładnie tak jak z wyprawą w góry. Podczas wspinaczki wysokogórskiej zmienia się nieustannie punkt widzenia. Na początku wyrasta przed tobą granitowa ściana mająca kilkaset metrów wysokości. Wtedy myślisz sobie: „Czy uda mi się tam wyjść? To nie jest możliwe”. Kiedy jednak podchodzisz bliżej, widzisz wąską ścieżkę biegnącą wzdłuż szczelin. Podążając nią, bez problemów wchodzisz na urwisko, które wcześniej wydawało się niemożliwe do pokonania, a potem widzisz kolejną szczelinę wiodącą w górę. W innych miejscach może będziesz potrzebował raków i czekana, może związania się liną z partnerem, ale okaże się, że się da. Można się wspiąć. Z dołu wszystko to może paraliżować. Kiedy jesteś na dole, możesz myśleć: „Nie dam rady”. W takim właśnie miejscu znalazło się mnóstwo bohaterów wiary. Kiedy Bóg przychodzi do Mojżesza z wizją jego życia, on odpowiada: „Panie, jestem jąkałą. Źle wybrałeś. Znajdź kogoś innego. Może Aaron?”. Kiedy Bóg przychodzi do Gedeona, ten ma problem z wiarą w Boga. W trakcie rozmowy odpowiada: „Wybacz, Panie mój, ale pomyliłeś namioty. Nie jestem osobą, której szukasz. A z dzielnym wojownikiem to chybiłeś. To na pewno nie ja. Znajdź kogoś innego”. Ewenementem jest Jonasz, który nawet nie wchodzi z Bogiem w dialog, tylko zamiast udać się 800 km na wschód, ucieka 2500 km na zachód. W przeciwną stronę. Jednak każda z tych osób stała się narzędziem w Bożych rękach.</p>
<blockquote><p>Wyruszyć na górę zbyt wysoką dla nas. O to chodzi w chrześcijaństwie. Wykonać pierwszy krok w Bogu to zapomnieć o słowie „niemożliwe”</p></blockquote>
<p>Co dzień stajemy przed decyzją: Komu zaufam? Kogo posłucham? Czemu podporządkuję wybór? Czy temu, jak sam siebie postrzegam, czy temu, jak widzi mnie Bóg? Mojżesz widzi w sobie jąkałę, Bóg widzi w nim wybawcę Izraela. Gedeon widzi w sobie tchórza, Bóg widzi dzielnego wojownika. Jonasz nawet z Bogiem nie rozmawia, a Bóg wie, że pomimo jego skomplikowanej i buntowniczej natury 120 tys. pogan uwierzy Bogu. Każdy z nich stanął w miejscu „to się nie uda”, „to nie dla mnie”. Każdy z nich wchodził w Boży plan stopniowo, aż wyszli na „górę zbyt wysoką dla siebie”. Może ty widzisz siebie w podobny sposób jak wyżej wymienieni bohaterowie. Może brak ci predyspozycji. Widzisz swoje braki, słabości. Ale Bóg właśnie takiego cię wybiera i zaprasza do wejścia w Jego zamysł dla twojego życia. Początkowo może to przekraczać twoje wyobrażenia i być „górą zbyt wysoką”. Do czasu, aż powiesz „tak” i wyruszysz na swoje Mont Blanc.</p>
<h4>Wierność marzeniom</h4>
<p>W 2011 r. podchodziliśmy po raz pierwszy na Mont Blanc. Niestety, nieudanie. Zbyt mocno wiało. Zawróciliśmy. W tym roku wyszliśmy na szczyt. To pewna ważna lekcja: być wiernym swoim marzeniom. Być wiernym temu, co Bóg wkłada nam w serce. Spotkasz w życiu przeciwny wiatr, niesprzyjające okoliczności, zawieruchy, tak że być może nieraz będziesz musiał zawrócić. Nigdy jednak nie rezygnuj! Nie poddawaj się! Kiedy Bóg wkłada w twoje serce plan, wizję, swoje marzenie, będzie temu wierny. I ty bądź wierny! Niecałe cztery lata temu założyłem Stowarzyszenie „Do Źródła”. Pod wpływem ewangelicznego przesłania Jezusa Chrystusa, bez wyznaczonych ram denominacyjnych, naszym pragnieniem jest składanie świadectwa o niezgłębionej miłości i dobroci Boga, wskazywanie drogi zbawienia w Jezusie Chrystusie oraz zachęty i pocieszenia w Duchu Świętym. To, co u początków działalności było tylko sferą moich marzeń, dzisiaj jest rzeczywistością. Moja znajoma z USA, Kathy, w 1986 r. założyła grupę „Ballet Magnificat!”, pragnąc poprzez balet wielbić Boga tańcem. Pomimo że wielu zniechęcało ją do tego, ona była wierna pragnieniu, które Bóg włożył w jej serce. Dzisiaj „Ballet Magnificat!” jest największą chrześcijańską, profesjonalną grupą baletową na świecie, wysyłającą dwie grupy misyjne, które podróżują po całym świecie i głoszą ewangelię. Jeżeli żyjesz na serio z Bogiem, On w sposób szczególny jest Dawcą, Twórcą twoich chęci, poruszeń, marzeń. I będą one coraz większe i śmielsze.</p>
<p>Wracając do obrazu gór: moje początki to Tatry. Nie myślałem wówczas o tym, że po latach będę chodził po górach Norwegii, Bułgarii, Rumunii – czy wreszcie pójdę w Alpy i Kaukaz. Nie wiedziałem, że wyjdę na Mont Blanc. Marzenia, które realizujesz, czynią cię bardziej pojemnym, abyś mógł przyjąć więcej. Tak jest w górach, ale i tak jest w życiu z Bogiem. Marzenia nierealizowane nie mają sensu. Marzenia są po to, abyś je urealnił. Kiedy przestaną mieszkać tylko w twojej głowie, dokonasz nadzwyczajnych rzeczy. Kiedy powiesz Bogu „tak”, On odpowie swoim większym „TAK”.</p>
<h4>Planowanie, pakowanie</h4>
<p>Tak zaczyna się każde wyjście w góry. Musisz zabrać to, co niezbędne, by przetrwać; łachmany, które mogą ciążyć, trzeba zostawić na dole. Nie lubię się pakować, ale lubię tę procedurę: co wziąć, czego nie brać. Przemyślane sortowanie rzeczy na konieczne i zbędne. Z życiem jest podobnie. Z początku wszystko wydaje się ważne i konieczne. Z biegiem czasu najważniejsze staje się to, co stanowi „skarb w niebie”. Uczniostwo, naśladownictwo, chrześcijaństwo jest też rezygnacją z rzeczy. Świat narzuca nam: „miej więcej!”. Tysiące rzeczy, które musisz mieć, mają sprawiać, że będziesz żył prościej i szczęśliwiej, a ostatecznie zajmują i biorą w niewolę. Chrześcijaństwo zaś ma w założeniu pewien rodzaj rezygnacji. <em>Nie ma szans wyjść w góry, w Bożą wizję z całym dobytkiem. Potrzebna jest segregacja i zabranie rzeczy najważniejszych. Paweł apostoł napisał do Filipian o Tymoteuszu: Nie mam bowiem nikogo równego mu duchem, kto by się szczerze zatroszczył o wasze sprawy: bo wszyscy szukają własnego pożytku, a nie – Chrystusa Jezusa</em> (List do Filip. 2:20–21, BT). <em>W tym samym liście Paweł napisał: Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk</em> (List do Filip. 1:21, BT). Umrzeć dla siebie. Umieć z „czegoś” zrezygnować. Umrzeć dla „szukania własnego pożytku”, by odnaleźć źródło, szczęście i pełnię w Chrystusie.</p>
<h4>Etapy drogi</h4>
<p>Na Mont Blanc startowaliśmy z wysokości 1200 m n.p.m., z miasteczka Les Houches. Mieliśmy do podejścia 3600 m, z 26-kilogramowym plecakiem. Podobnie jest w życiu – trzeba wziąć na siebie plecak swoich przywar, problemów, obowiązków, zobowiązań, trudności i iść z tym przez życie. Tym razem podzieliliśmy wyjście na szczyt na trzy etapy. Etap I: z Les Houches (1200 m n.p.m.) do schroniska Tête Rousse (3167 m). Etap II: z Tête Rousse do Goûter (3835 m) + aklimatyzacja na 4200 m. Etap III: wyjście na Mont Blanc. Etap IV: zejście. Startowaliśmy w chmurach z chwilowymi przejaśnieniami. Było dosyć chłodno. Padał deszcz. Mieliśmy zatrzymać się w baraku Forestiere, na wysokości 2768 m. W pewnym momencie stanęliśmy w miejscu, w którym nie było nic widać. Chmury zasłaniały wszystko, a my byliśmy na wysokości baraku, w którym planowaliśmy odpocząć i zjeść posiłek. Rozglądałem się dookoła i oprócz chmur nic nie widziałem. Chwilowe rozjaśnienie pozwoliło dostrzec barak kilkanaście metrów za nami. Kiedyś w Alpach niemieckich gęsta mgła uniemożliwiła mi i moim przyjaciołom przejście zaplanowanej trasy. Nie znaliśmy swojego położenia, było dużo śniegu, kontynuowanie drogi było niebezpieczne. Musieliśmy zawrócić. W każdej podróży, również w życiu, w chrześcijaństwie, ważne jest określenie własnej pozycji. To konieczne w górach. To niezbędne, kiedy chcemy gdzieś dojechać. Nie wyobrażamy sobie dzisiaj podróży bez znaków informacyjnych, map, GPS-ów i innych udogodnień. Niezbędne i konieczne jest również określenie swojej pozycji w życiu duchowym: Gdzie jestem? Kiedy wiesz, co mówi o tobie Bóg, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jestem w centrum tego Słowa czy nie? „Wszystko, co moje, jest twoje” – mówi do nas Ojciec. Czy jesteś w środku tego daru?</p>
<h4>Fałszywe wierzchołki</h4>
<p>Większość gór takowe posiada – to największe wyzwanie dla wspinaczy. Przez parę godzin co parę sekund możesz spoglądać na szczyt. Przyciąga on oczy siłą potężną niczym grawitacja; nie możesz się powstrzymać, by nie patrzeć na wierzchołek, swoim widokiem kuszący do dalszej wspinaczki. A kiedy się nań wdrapiesz, okazuje się, że to wcale nie szczyt. Patrząc z dołu, dałeś się zmylić. Teraz dostrzegasz prawdziwy wierzchołek o jakąś niemałą przestrzeń dalej. A może to następny fałszywy wierzchołek? Czasami zadowalamy się półdrogą, półcelem – a chrześcijaństwo to nieustanne sięganie po nieustanne więcej.</p>
<p>(Ciąg dalszy w kolejnym numerze).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/">Duchowe Mont Blanc cz. I</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rzecznicy Bożego pocieszenia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/katarzyna-filipiak/rzecznicy-bozego-pocieszenia/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/katarzyna-filipiak/rzecznicy-bozego-pocieszenia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 13:23:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Katarzyna Filipiak]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2181</guid>

					<description><![CDATA[<p>Stojąc przed wyzwaniem Na całym świecie toczy się obecnie ok. 50 konfliktów zbrojnych o różnym natężeniu, w które zaangażowanych jest ponad 60 państw. Jak podaje Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych, w ciągu ostatnich dwóch lat aż o 60% wzrosła liczba ofiar wojennych. W 2014 r. śmierć w wyniku konfliktów zbrojnych poniosło 180 tys. ludzi. Najbardziej doświadczanymi [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/katarzyna-filipiak/rzecznicy-bozego-pocieszenia/">Rzecznicy Bożego pocieszenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Stojąc przed wyzwaniem</h4>
<p>Na całym świecie toczy się obecnie ok. 50 konfliktów zbrojnych o różnym natężeniu, w które zaangażowanych jest ponad 60 państw. Jak podaje Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych, w ciągu ostatnich dwóch lat aż o 60% wzrosła liczba ofiar wojennych. W 2014 r. śmierć w wyniku konfliktów zbrojnych poniosło 180 tys. ludzi. Najbardziej doświadczanymi wojną częściami świata są Azja, Środkowy i Bliski Wschód oraz Afryka. Wydarzenia toczące się na Ukrainie pokazują jednak, że zagrożenie konfliktem zbrojnym nie jest jedynie odległą perspektywą.</p>
<p>Z wojną wiążą się liczne doświadczenia przemocy i traumy – przede wszystkim bezpośrednia groźba poniesienia obrażeń lub śmierci. Część ofiar konfliktów zbrojnych przeżywa dodatkowe traumy, takie jak przetrzymywanie w niewoli, poddawanie torturom lub konieczność opuszczenia własnego domu czy ojczyzny. Wojna jest więc w obecnych czasach silnym źródłem trwałego urazu psychicznego dla setek tysięcy osób.</p>
<h4>Odbiorcy doniesień medialnych</h4>
<p>W kręgach ludzi dotkniętych traumą wojenną wymienia się w literaturze nie tylko bezpośrednie i pośrednie ofiary konfliktów, ale także odbiorców medialnych doniesień. Zatem my wszyscy, którzy słyszymy lub oglądamy wiadomości z Ukrainy, Syrii i innych krajów, jesteśmy w pewien sposób straumatyzowani. Światowe media codziennie przedstawiają nam obraz rozprzestrzeniającego się zła. Jak w obliczu tych wydarzeń nie utracić nadziei? Jako chrześcijanie nie możemy zapomnieć, że w Bożych planach główną rolę odgrywa poszerzanie się Królestwa Bożego i ostateczne zwycięstwo nad złem, zapowiedziane przez Boga. Wyzwanie, które przed nami stoi, to troska zarówno o uchodźców wojennych, jak i o wszystkich żyjących w tych niespokojnych czasach, aby nie stracili z oczu ewangelicznej nadziei.</p>
<h4>Zrozumieć cierpienie</h4>
<p>Aby właściwie towarzyszyć osobie, która przeżyła traumę wojenną, należy poznać specyfikę reakcji potraumatycznych. Ich rodzaj i zakres są uwarunkowane przez przynajmniej trzy obszary: rodzaj i okoliczności doznanego cierpienia (właściwości zdarzeń traumatycznych), cechy i wcześniejsze doświadczenia danej osoby (czynniki indywidualne) oraz reakcje otoczenia wobec ofiary. Wielu specjalistów jest zdania, że to właśnie reakcja otoczenia stanowi czynnik, który może mieć największy wpływ na rozwój lub zahamowanie zaburzeń traumatycznych. Na wsparcie w tym zakresie składają się przede wszystkim: przejawy akceptacji (reakcje pozbawione stygmatyzacji i obwiniania), troska i opieka (w każdym wymiarze: psychicznym, materialnym, jak i duchowym) oraz dostępność pomocy (w tym pomocy specjalistów z różnych dziedzin).</p>
<p>Reakcje potraumatyczne ofiar konfliktów zbrojnych mogą więc być bardzo zróżnicowane. Uchodźcy wojenni ze względu na towarzyszący im długotrwały stres i poczucie braku bezpieczeństwa, spowodowane koniecznością opuszczenia domu i asymilacji w nowej kulturze, mogą być szczególnie narażeni na wystąpienie gwałtownych reakcji zwanych zaburzeniami potraumatycznymi. Zaburzeniem najczęściej rozpoznawanym wśród ofiar traum jest zespół stresu pourazowego (ang. <em>post-traumatic stress disorder</em>, PTSD). Obejmuje on trzy typy współwystępujących symptomów: powtórne przeżywanie wydarzenia traumatycznego, unikanie związanych z traumą bodźców oraz ciągły stan nadmiernego pobudzenia. U poszkodowanych mogą się również pojawić reakcje o charakterze bardziej ogólnym, takie jak depresja (która jest jednym ze schorzeń najczęściej współwystępujących z PTSD), żałoba złożona lub traumatyczna, której dodatkowo może towarzyszyć „syndrom ocalałego” (fałszywe poczucie winy), zaburzenia lękowe (lęk uogólniony, lęk fobiczny, panika), a także nadużywanie narkotyków i alkoholu – jako próba radzenia sobie z przeżytą traumą.</p>
<h4>Skuteczna pomoc</h4>
<p>Do najbardziej skutecznych przejawów pomocy ofiarom wszelkiego rodzaju traum zalicza się zapewnienie bezpieczeństwa oraz zwiększanie poczucia skuteczności i nadziei. Dla ofiar konfliktów zbrojnych kluczowe jest również odbudowanie przekonania o sprawiedliwości. Poszkodowani mają bardzo dużą potrzebę uzyskania wsparcia społecznego, zarówno materialnego, jak i emocjonalnego. Bardzo ważne jest okazanie im zainteresowania, życzliwości, zrozumienia i współczucia. W zakresie profesjonalnej pomocy wyróżnia się trzy zasadnicze etapy:</p>
<p><strong>1. Pierwsza pomoc psychologiczna, PPP</strong> (ang.<em> psychological first aid</em>, PFA). Działania w ramach PPP nakierowane są głównie na zmniejszanie napięcia i szoku potraumatycznego poprzez towarzyszenie poszkodowanemu oraz zaspokojenie jego najpilniejszych potrzeb. Taka pomoc jest z powodzeniem stosowana nie tylko przez ekspertów zdrowia psychicznego, ale także przez przeszkolonych wolontariuszy.</p>
<p><strong>2. Interwencja w pierwszych tygodniach po traumie</strong>. Jest niezwykle istotne, aby ofiary konfliktów zbrojnych nie tylko otrzymały doraźną pomoc, ale również zostały objęte długotrwałym, zaplanowanym programem interwencyjnym. Interwencje te ze względu na ograniczenia organizacyjne (czasowe, personalne, finansowe) mogą się odbywać w grupie; niesie to ze sobą dodatkowe wartości terapeutyczne: doświadczenie wspólnoty i zmniejszenie poczucia osamotnienia. Tą formą pomocy warto objąć również pośrednich świadków traumy, np. grupy ratownicze czy rodziny osób poszkodowanych.</p>
<p><strong>3. Terapia traumy</strong>. Istnieje ryzyko, że u ofiar konfliktów zbrojnych, które doświadczyły szczególnie traumatycznych wydarzeń, rozwiną się bardziej złożone zaburzenia psychiczne. Mogą one wymagać indywidualnej, specjalistycznej interwencji psychoterapeutycznej. Istnieje kilka popularnych modeli programów terapeutycznych dla ofiar traum. Jednak w małym stopniu uwzględniają one niesienie pomocy skierowanej na problemy duchowe.</p>
<p>Należy pamiętać, że nie wszystkie konsekwencje traumy można wyczerpująco opisać za pomocą listy objawów i zaburzeń psychicznych. Trauma wojenna zmienia postrzeganie sensu życia, może spowodować poczucie głębokiej pustki, utratę łączności z własną duchowością, zachwianie nadziei i zaufania w stosunku do siebie, innych, a także Boga. Rodzące się w konsekwencji lęk, podejrzliwość i samotność egzystencjalna mogą, a nawet powinny być przedmiotem oddziaływania nie tylko specjalistów klinicznych, ale także doradców duchowych. Wsparcie doradcy chrześcijańskiego (czy też jakiejkolwiek osoby wierzącej) może się okazać nie do przecenienia w kompleksowej pomocy ofiarom traum wojennych.</p>
<h4>Wojny w świetle Słowa Bożego</h4>
<p>Bóg wielokrotnie przestrzega ludzi przed konsekwencjami wzniecania wojen i konfliktów (zob. 2 Kron. 18; 2 Kron 35:20–24; Przyp. Sal. 20:22; Ew. Mat. 26:52; List do Rzym. 12,17–19; List do Hebr. 10:30–31). Słowo Boże wyraźnie mówi o tym, że prawdziwą przyczyną wojen jest bunt człowieka przeciwko Bogu. Ludzie nie chcą uznać Księcia Pokoju, Jezusa Chrystusa, co sprawia, że ciągle przechodzą od kryzysu do kryzysu, od wojny do wojny.</p>
<p>Jednocześnie Boże obietnice wskazują na koniec tych cierpień, jakie ludzie sami sobie zadają. Nasza sytuacja w świecie pogrążonym w wojnach jest tymczasowa. Możemy z nadzieją wyczekiwać nowej rzeczywistości, całkowicie wolnej od wojen, cierpienia oraz śmierci (zob. Ks. Izaj. 2:4, 25:8; 1 List do Kor. 15:26–55). Jezus Chrystus zapewnia nas: <em>To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat</em> (Ew. Jana 16:33, BT).</p>
<h4>W służbie pocieszenia</h4>
<p>Jako osoby znające Boże obietnice powinniśmy z całą wrażliwością i zrozumieniem przyjąć emocje ludzi, którzy doświadczyli tragedii związanych z wojną. Osoby te mogą przeżywać trudności w połączeniu myśli o Bożych obietnicach – pełnych miłości i sprawiedliwości – z okropieństwami wojny, które ciągle mogą do nich powracać w nękających wspomnieniach. Mogą również doświadczać trudności w przebaczeniu innym ludziom (rządzącym, żołnierzom, narodom), samym sobie oraz Bogu. Szczególnie męczące duchowo może być dla nich pytanie: „Gdzie był Bóg?”. To pytanie może zresztą towarzyszyć również osobom, które nie doświadczyły bezpośrednio okrucieństwa wojny, ale pod wpływem informacji o kolejnych konfliktach tracą ufność w Bożą dobroć i wierność.</p>
<p>Naszym zadaniem nie jest dostarczenie odpowiedzi na to pytanie poprzez błyskotliwą argumentację popartą stosowną listą cytatów biblijnych. Jesteśmy powołani do okazania miłości odzwierciedlającej miłość Boga Ojca – w naszej postawie, słowach i czynach. Możemy być tymi, którzy przyniosą pocieszenie ludziom doświadczonym przez najbardziej niewyobrażalne cierpienie. Cierpienie to widzi i szanuje sam Bóg, który pamięta każdą wylaną przez nas łzę, aby ją osuszyć i wynagrodzić: <em>Zebrałeś łzy moje w bukłak swój. Czyż nie są zapisane w księdze twojej?</em> (Psalm 56:9b). Bóg mówi, że nie jest Mu obojętny los osób cierpiących; jest zaangażowany w ich pocieszenie: <em>[Bóg] wymierza sprawiedliwość skrzywdzonym, daje chleb głodnym, Pan oswobadza więźniów. Pan otwiera oczy ślepych, Pan podnosi zgnębionych, Pan kocha sprawiedliwych. Pan strzeże przychodniów, sierotę i wdowę wspomaga</em> (Psalm 146:7–9).</p>
<h4>Powołani, by pomóc</h4>
<p>Ostatecznym celem tej duchowej wędrówki może być nie tylko doświadczenie pocieszenia po przeżytej traumie i powrót do dawnej relacji z Bogiem. Najbardziej pomyślne wyjście z kryzysu jest nazywane w psychologii „rozwojem potraumatycznym”. Dla chrześcijanina i naśladowcy Jezusa ta perspektywa oznacza poszukiwanie Bożego zrozumienia sytuacji, odnalezienie na nowo sensu życia i wejście w nowy plan Boży. To zaś może się odbyć tylko na drodze dziękczynienia za Bożą łaskę ocalenia i uzdrowienia oraz ufności w to, że Jezus już zwyciężył ten świat i ma moc nas wybawić.</p>
<p>Ostatecznie nikt z nas nie jest zdolny do zaprowadzenia pełnego pokoju na świecie. Zostaliśmy jednak posłani, by zwiastować dobrą nowinę o Bożym Królestwie i być świadkami Jezusa Chrystusa – Tego, który jest Pokojem. Jako chrześcijanie nie możemy więc sobie pozwolić na bierność wobec doniesień o wojnach i prześladowaniach. Nie stać nas na to, aby po wysłuchaniu wstrząsających wieczornych wiadomości następnego dnia udawać, że nic się nie wydarzyło. Wobec każdej takiej informacji jesteśmy powołani do wstawiennictwa za prześladowanych i prześladujących, do stałej modlitwy w intencji tych narodów, które szczególnie jej potrzebują. Nasze powołanie to także udzielenie każdej praktycznej pomocy, do jakiej jesteśmy zdolni.</p>
<p>Bóg szuka w nas wrażliwych serc, szuka ludzi, którzy tak jak On zapłaczą nad prześladowanymi. Bóg wyczekuje głosu tych, którzy wśród ucisku zwrócą się do Niego i będą wołać o pomoc. A także tych, którzy staną się głosem w obronie słabych i bezbronnych. Jeśli chcemy prawdziwie być uczniami Chrystusa, z wiarą wstawiajmy się za tymi, którzy potrzebują modlitwy o pokój, i bądźmy gotowi nieść im pomoc. Tak abyśmy kiedyś mogli usłyszeć: <em>Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie</em> (Ew. Mat. 25:35, BT).</p>
<h6>Wybrane źródła:<br />
1. Briere J., Scott C. <em>Podstawy terapii traumy. Diagnoza i metody terapeutyczne</em>. Instytut Psychologii Zdrowia PTP, Warszawa 2010.<br />
2. Lis-Turlejska M. <em>Traumatyczny stres. Koncepcje i badania</em>. Wydawnictwo Instytutu Psychologii PAN, Warszawa 1998.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/katarzyna-filipiak/rzecznicy-bozego-pocieszenia/">Rzecznicy Bożego pocieszenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/katarzyna-filipiak/rzecznicy-bozego-pocieszenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pytania zmieniające życie: Komu ufasz?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wojciech-kowalewski/pytania-zmieniajace-zycie-ufasz/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wojciech-kowalewski/pytania-zmieniajace-zycie-ufasz/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 13:11:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Kowalewski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2179</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zaufanie podstawą budowania więzi Zaufanie jest kluczem do budowania bliskich więzi. By zdrowo funkcjonować i żyć pełnią życia, potrzebujemy budować relacje z innymi. Psycholog dr John Townsend zauważa: „Jeśli nie potrafisz ufać innym ludziom i dopuszczać ich do siebie, prawdopodobnie będziesz miał problemy w relacjach, ze zdrowiem, w życiu zawodowym, a może nawet będziesz cierpiał [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/wojciech-kowalewski/pytania-zmieniajace-zycie-ufasz/">Pytania zmieniające życie: Komu ufasz?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Zaufanie podstawą budowania więzi</h4>
<p>Zaufanie jest kluczem do budowania bliskich więzi. By zdrowo funkcjonować i żyć pełnią życia, potrzebujemy budować relacje z innymi. Psycholog dr John Townsend zauważa: „Jeśli nie potrafisz ufać innym ludziom i dopuszczać ich do siebie, prawdopodobnie będziesz miał problemy w relacjach, ze zdrowiem, w życiu zawodowym, a może nawet będziesz cierpiał na zaburzenia emocjonalne”. Zaufanie stanowi więc nieodzowny element relacji – co wcale nie oznacza, że można zaufać każdemu.</p>
<p>Często trudne doświadczenia z przeszłości sprawiają, że ciężko jest ufać innym. Niektórzy budują wokół siebie mur, aby zabezpieczyć się przed kolejnymi zranieniami, i w podobnym kontekście postrzegają też wszystkich wokół. Bywa również, że nie ufamy innym, bo nie ufamy samym sobie. Nasza samoocena ma więc też wpływ na to, w jaki sposób budujemy więzi z innymi.</p>
<p>Zaufanie wymaga otwarcia się, wyjścia poza swoją sferę komfortu. Rozważając relacje z innymi, trzeba stanąć w prawdzie o sobie samym. Na tym fundamencie wyraża się autentyczna miłość, zachęta, empatia, wartości, radzenie sobie z codziennymi wyzwaniami, konstruktywna krytyka, emocje – a wszystko to ma wpływ na rozwój więzi. Budowanie takiej postawy wymaga czasu i jest związane z ciągłym przełamywaniem wewnętrznych barier i obaw. Z czasem jednak – kiedy nasza więź z drugą osobą staje się silniejsza, a osoba ta okazuje się wiarygodna w różnych sytuacjach życiowych – przychodzi nam to z coraz większą łatwością.</p>
<p>Zastanów się przez chwilę: Komu ufasz w swoim życiu? Na jakiej podstawie oceniasz, czy ktoś jest godny zaufania? Jakie cechy powinna mieć taka osoba? Zwykle ufamy komuś na podstawie jego postawy wobec nas – ufamy temu, kto okazuje się wiarygodny, kto przejawia wobec nas pozytywną inicjatywę, kto jest sprawdzony. Dlatego właśnie zaufanie stanowi najcenniejszy kapitał, który spaja ludzi. Kiedy z jakiejś przyczyny zaufanie zostaje nadszarpnięte, bardzo trudno jest zachować dobrą jakość relacji.</p>
<h4>Duchowy wymiar zaufania</h4>
<p>Jezus odnosi się do tego tematu nie tylko z perspektywy relacji społecznych, ale także wymiaru duchowego: <em>Czy jest pośród was taki człowiek, który – gdy syn go prosi o chleb – podaje mu kamień? Lub, gdy poprosi o rybę, podaje węża? Jeśli więc wy, upadli ludzie, wiecie jak dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej wasz Ojciec, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą</em> (Ew. Mat. 7:9–11, NP). Co ten tekst ma wspólnego z tematem zaufania? Bardzo wiele. Otóż wiara i zaufanie idą ze sobą w parze. Wierzysz w to, do czego masz zaufanie i ufasz ze względu na wiarę w kogoś. Ilustracja, którą posługuje się w tym tekście Jezus, dotyczy więzi pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Jest to wyjątkowa więź, która ma wielki wpływ na kształtowanie się naszej tożsamości. Każdy kochający rodzic pragnie tego, co najlepsze, dla swojego dziecka. Aby ta więź rozwijała się w zdrowy sposób, przynoszący długotrwałe efekty, potrzeba jednak wzajemnego zaufania.</p>
<p>Czy podobna zasada odnosi się do naszej duchowości? Oczywiście. Twoja percepcja Boga determinuje to, jak Mu ufasz.<br />
– Jeśli postrzegasz Boga tylko jako sędziego – twoje zaufanie do Boga będzie zbudowane w oparciu o przestrzeganie Prawa;<br />
– Jeśli postrzegasz Boga jako surowego Ojca – będziesz ufać w oparciu o ciągle niezaspokojoną chęć przypodobania Mu się i zdobycia Jego uznania;<br />
– Jeśli postrzegasz Boga jako tego, który powinien zaspokajać wszystkie twoje pragnienia – będziesz ufać w oparciu o zasadę „jak trwoga, to do Boga”.</p>
<p>Twój sposób postrzegania Boga ma ogromny wpływ na to, jak widzisz swoje życie i jak reagujesz na wyzwania z nim związane. W tym właśnie kontekście warto zadać sobie pytanie: Na ile głębokie jest moje zaufanie do Boga? Od tego zależy poziom twojej satysfakcji i spełnienia w życiu duchowym.</p>
<h4>Wiarygodność Ojca</h4>
<p>W kontekście zaufania Jezus zadaje więc ważne pytanie: <em>Czy jest pośród was taki człowiek, który – gdy syn go prosi o chleb – podaje mu kamień? Lub, gdy poprosi o rybę, podaje węża?</em> (Ew. Mat. 7:9–10, NP). Bóg jest dobry. On jest Dawcą i Źródłem każdego dobrego daru. Czy wierzysz w to? Czy raczej myślisz, że możesz otrzymać kamień, kiedy modlisz się o chleb? Czy ufasz Bogu na tyle, by szczerze powierzać Mu swoje najgłębsze pragnienia, marzenia, a także rozterki codzienności?</p>
<p>Ufamy temu, kogo uznamy w naszym życiu za wiarygodnego. Jeśli nie uznajemy Boga za wiarygodnego, ciężko będzie nam szczerze modlić się o cokolwiek. Musimy pamiętać, że w naszej relacji „jeden na jednego” ze Stwórcą poziom naszego zaufania wyraża się w tym, jak żyjemy na co dzień, a nie tylko od święta. Kiedy żyjesz w oparciu o własne siły, nie szukając Jego prowadzenia w swoich codziennych wyborach i decyzjach – jest to oznaką tego, że tak naprawdę nie uznajesz Boga za kogoś wiarygodnego w swoim życiu.</p>
<p>Jaki obraz Boga nosisz w swoim sercu? Co ma na to wpływ? Wielu ludzi ciągle zderza się z wątpliwościami dotyczącymi tego, czy Bóg rzeczywiście dotrzymuje swoich obietnic. Może to wynikać z trudnych doświadczeń z przeszłości i mierzenia się naszych oczekiwań wobec Boga z rzeczywistością duchową. Tak czy inaczej, Jezus zaprasza cię do skonfrontowania się z pytaniem, komu naprawdę ufasz w swoim życiu.</p>
<h4>Zaufać Ojcu Niebieskiemu</h4>
<p>Posługując się metaforą więzi między ojcem a synem, Jezus nawiązuje do obrazu relacji Ojca Niebieskiego ze stworzeniem: <em>Jeśli więc wy, upadli ludzie, wiecie jak dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej wasz Ojciec, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą</em> (Ew. Mat. 7:11, NP). Tragedia polega na tym, że jako chrześcijanie często mówimy o zaufaniu do Ojca, ale niestety w praktyce o tym zapominamy i zaczynamy żyć tak, jakbyśmy byli sierotami duchowymi. Dodatkowo, kiedy sprawy nie układają się po naszej myśli, oskarżamy Boga: Gdzie teraz jesteś, Boże? Czemu na to pozwalasz? Dlaczego dopuściłeś do tej tragedii?</p>
<p>Bóg powołuje nas do tego, abyśmy Mu zaufali. Tak naprawdę. Nie tylko słowami czy religijnym żargonem. Ale naszym życiem. Na co dzień. Ciekawe, że choć nie znamy inżyniera mostu, ufamy, że jest skonstruowany tak, aby się nie zawalił. Kiedy wsiadamy do samolotu, ufamy, że pilot, którego w ogóle nie znamy osobiście, wie, jak nas bezpiecznie dowieźć do celu. Kiedy idziemy do lekarza, ufamy jego diagnozie. O ileż bardziej powinniśmy zaufać Dawcy życia, Stworzycielowi wszechrzeczy i Ojcu, który kocha błogosławić swoje dzieci?</p>
<p>Słowa Jezusa stanowią zaproszenie, aby zastanowić się, komu ufamy. Czy jest coś w moim życiu, co przeszkadza mi zaufać, że Bóg jest naprawdę dobrym Ojcem i ma dla mnie to, co najlepsze? Czy jestem gotowy szczerze zaufać Mu i powierzyć całego siebie, wiedząc, że On daje to, co dobre, tym, którzy Go proszą? Odwagi! Naprawdę warto!</p>
<h6>Źródła:<br />
A. Nelson, <em>Coached by Jesus</em>. Howard Publishers 2010.<br />
J. Townsend, <em>Gdy pojawi się problem</em>. Koinonia 2011.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/wojciech-kowalewski/pytania-zmieniajace-zycie-ufasz/">Pytania zmieniające życie: Komu ufasz?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/wojciech-kowalewski/pytania-zmieniajace-zycie-ufasz/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nie tylko w Nazarecie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/nie-tylko-w-nazarecie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/nie-tylko-w-nazarecie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 12:33:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2177</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy Pan Jezus chodził po ziemi, Nazaret był żydowską wioską. Przez wieki demografia tego miejsca mocno się zmieniła i dzisiaj Nazaret jest dużym miastem arabskim, zamieszkałym głównie przez ludność muzułmańską. Obecna w Nazarecie mniejszość chrześcijańska, przede wszystkim w sensie kulturowym, nie ma łatwego życia. Bywa pogardzana za swoje „innowierstwo”, unika więc wszelkich konfrontacji. Ale w [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/nie-tylko-w-nazarecie/">Nie tylko w Nazarecie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy Pan Jezus chodził po ziemi, Nazaret był żydowską wioską. Przez wieki demografia tego miejsca mocno się zmieniła i dzisiaj Nazaret jest dużym miastem arabskim, zamieszkałym głównie przez ludność muzułmańską. Obecna w Nazarecie mniejszość chrześcijańska, przede wszystkim w sensie kulturowym, nie ma łatwego życia. Bywa pogardzana za swoje „innowierstwo”, unika więc wszelkich konfrontacji.</p>
<p>Ale w tej kulturowej mniejszości jest jeszcze kolejna mniejszość – nowo narodzeni chrześcijanie. Ci, którzy są chrześcijanami nie tylko z nazwy, ale przede wszystkim dlatego, że naśladują nazaretańczyka Jezusa Chrystusa.</p>
<p>Wielokrotnie już zdarzyło mi się odwiedzić Nazaret i pewnie będę tam jeszcze nie raz, ale to miasto nie należy do moich ulubionych. Podczas pewnej wizyty wraz z koleżanką nieświadomie trafiłyśmy na dzień muzułmańskiego święta i nasz samochód utknął w tłumie krzyczących mężczyzn. Atmosfera stawała się coraz bardziej nieprzyjemna, ponieważ zaczynało się robić ciemno, a na ulicach zaskoczyła nas kompletna nieobecność kobiet.</p>
<p>Nasz niepokój wzrastał, gdy wokół nas zaczęli się pojawiać młodzi chłopcy z zasłoniętymi twarzami. Po półgodzinie toczenia się samochodem w tym tłumie w żółwim tempie dojechałyśmy do głównej trasy wyjazdowej z miasta i z dziękczynieniem na ustach dotarłyśmy do naszego miejsca noclegowego w Galilei. „Raczej nieprędko tu wrócę” – pomyślałam wtedy.</p>
<blockquote><p>Izrael zacznie się zmieniać, kiedy naśladowcy Jezusa będą głosić Królestwo Boże w mocy miłości, bez poczucia odrzucenia i poniżenia</p></blockquote>
<p>Kiedy tego lata na forum liderów chrześcijańskich w Jerozolimie przedstawiono liderkę domu modlitwy z Nazaretu, w efekcie własnych doświadczeń, połączonych z powszechnie krążącymi opiniami o Nazarecie, pojawiły się w mojej głowie słowa z pierwszego rozdziału Ewangelii św. Jana: <em>Czy z Nazaretu może być coś dobrego?</em> (Ew. Jana 1:46).</p>
<p>To ciekawe, że dzisiaj to miejsce ma podobnie złą reputację jak za czasów Pana Jezusa, a jednak Bóg ponownie zapalił na tych wzgórzach płomień jasności. Owa liderka jest energiczną, młodą kobietą, która potrafi zarazić innych swoją motywacją, aby głosić dobrą nowinę mieszkańcom Nazaretu. Nie poddaje się, nie zważa na przeciwności, jest pełna wiary i nadziei względem młodych ludzi ze swojego miasta.</p>
<p>Dom modlitwy, który założyła, istnieje, ponieważ prowadzą go ludzie pełni pasji. To młodzież arabska, która idzie za Jezusem. Są nowym pokoleniem, które chce słuchać głosu Boga i znać Jego zamiary. Przewodząc tej grupie młodych naśladowców Jezusa, ich liderka chce ich nauczyć drogi pokoju. Nie walczą z Izraelem. Ale często pojawia się w ich życiu inny wróg: duch odrzucenia.</p>
<p>Ból związany z poczuciem bycia ofiarą, obywatelem drugiej kategorii jest główną przeszkodą na drodze do przyjaźni pomiędzy dwoma grupami ludzi w Izraelu. Arabscy chrześcijanie w domu modlitwy w Nazarecie nie są napędzani złością ani agresją wobec swoich żydowskich sąsiadów. Nauczyli się ich szanować, a niektórzy nawet kochać czy podziwiać. Ale czują się od nich gorsi.</p>
<p>Liderka modlitwy zrozumiała, że chrześcijanie w Izraelu potrzebują uwolnienia: nie od tych, którzy ich odrzucają, ale od zła, jakim jest poczucie bycia ludźmi gorszej kategorii. To zjawisko paraliżuje nie tylko chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Ból związany z odrzuceniem sprawia, że wielu ludziom w Ciele Chrystusa wydaje się, że zasługują tylko na litość.</p>
<p>„Nie jestem wystarczająco dobry ani istotny” – rzesze osób z takim nastawieniem tworzą kościoły i społeczności, które zamiast zmieniać świat, są onieśmielone, nie czują się potrzebne, ponieważ uwierzyli w kłamstwo.</p>
<p>Izrael zacznie się zmieniać, kiedy naśladowcy Jezusa będą głosić Królestwo Boże w mocy miłości, bez poczucia odrzucenia i poniżenia. Potrzebna jest nowa świadomość, że wszyscy jesteśmy dziećmi Króla. Żydzi i Arabowie. I Polacy. Należymy do Jezusa i Boże wybranie – czy w stosunku do Izraela, czy jakiejkolwiek osoby – nie zagraża naszemu poczuciu własnej wartości. Dotyczy to ważnej kwestii związanej z tożsamością dziecka Bożego, jak również z tożsamością narodową.</p>
<p>Szczególne miejsce Izraela w Bożych oczach nie oddziela żadnego innego narodu od Bożej miłości.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/nie-tylko-w-nazarecie/">Nie tylko w Nazarecie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estera-wieja/nie-tylko-w-nazarecie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bóg, któremu można zaufać</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/bog-ktoremu-mozna-zaufac/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/bog-ktoremu-mozna-zaufac/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 12:27:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Wieja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2174</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ojciec wiary, Abraham, był znany z tego, że całkowicie ufał Bogu i Bóg nazwał go swoim przyjacielem. Słowo Boże mówi, że „Bóg przypatruje się całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy potrafią Mu zaufać” (2 Kron. 16:9, parafraza). Czytamy również, że Bóg współpracuje z tymi, którzy potrafią Mu zaufać. W innych miejscach Biblii czytamy, że Bóg [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/bog-ktoremu-mozna-zaufac/">Bóg, któremu można zaufać</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ojciec wiary, Abraham, był znany z tego, że całkowicie ufał Bogu i Bóg nazwał go swoim przyjacielem. Słowo Boże mówi, że „Bóg przypatruje się całej ziemi, aby wzmacniać tych, którzy potrafią Mu zaufać” (2 Kron. 16:9, parafraza). Czytamy również, że Bóg współpracuje z tymi, którzy potrafią Mu zaufać. W innych miejscach Biblii czytamy, że Bóg nawet nagradza tych, którzy potrafią Mu zaufać (List do Hebr. 10:35; 11:6).</p>
<h4>Dlaczego Bogu tak bardzo zależy, abyśmy Mu ufali?</h4>
<p>Święty, suwerenny Bóg, panujący nad wszystkim, nieogarnięty umysłem, objawia się również jako Ojciec miłujący. Mówi wprost, że szuka relacji przyjaźni ze swoim stworzeniem. Jest autorem prawa i porządku, konsekwentnym i sprawiedliwym, a jednak w swej miłości do człowieka, który potrafi Mu zaufać, jest zaskakująco ekstrawagancki i wręcz rozrzutny. Proponuje człowiekowi przymierze ze sobą, którego On sam jest gwarantem, bo dobrze wie, że „my jako ludzie nie dochowujemy wiary, jednak On pozostaje wierny” (2 List do Tym. 2:13, parafraza). Jedynym warunkiem wejścia w przymierze z Bogiem jest zaufanie Mu&#8230;</p>
<p>Podjęcie takiej decyzji zaufania Bogu jednak wcale nie jest takie łatwe dla człowieka, obdarowanego wolną wolą i własną ambicją. W tej decyzji bowiem trzeba się ukorzyć i z pokorą przyjąć ofertę, na którą nie zasługujemy i w żadnym wymiarze nie jesteśmy w stanie zapracować. Możemy tylko otworzyć się na Jego miłość, bez której nie potrafimy bezinteresownie kochać. Bóg jednak wie, że człowiek obdarowany wolnością wyboru potrzebuje odpowiedzi na drugie bardzo ważne pytanie: dlaczego warto zaufać Bogu?</p>
<blockquote><p>Bóg w swej miłości do człowieka, który potrafi Mu zaufać, jest zaskakująco ekstrawagancki i wręcz rozrzutny</p></blockquote>
<h4>Dlaczego warto zaufać Bogu?</h4>
<p>Bóg, który jest godzien zaufania, dobrze wie, że bez Jego pomocy nie jesteśmy w stanie ani wypełnić Jego Prawa, ani spełnić Jego oczekiwań świętości. Dlatego On sam, w osobie swojego Syna, Jezusa Chrystusa, przyszedł wypełnić Prawo, a następnie ponieść za nas konsekwencje naszego nieposłuszeństwa. Jeśli przyjęliśmy ofiarę Chrystusa – na podstawie tego, co Chrystus uczynił, uznał nas za sprawiedliwych (usprawiedliwionych) i adoptował nas jako swoich dziedziców. Obdarował nas autorytetem Imienia Jezusa i mocą Ducha Świętego: „Tych, którzy Mu zaufali, obdarzył prawem stania się Jego dziećmi. A poprzez to również i dziedzicami wraz z Chrystusem, dziedzicem wszechrzeczy” (Ew. Jana 1:12, parafraza). Uczynił nas nosicielami tej wielkiej tajemnicy: „Chrystus w nas” (List do Kol. 1:17, parafraza).</p>
<p>Okazuje się, że aby otrzymać tak niezwykłą pozycję i tak potężne dziedzictwo, wystarczy po prostu zaufać Bogu całym sercem. Wówczas w naszym wnętrzu mamy osobistego Orędownika, Ducha Świętego, który jest Duchem adopcji i usynowienia. Przed Bożym obliczem mamy naszego Zbawiciela, Obrońcę i nieustającego Wstawiennika, Jezusa Chrystusa. Sam Bóg Ojciec jest też po naszej stronie (zob. List do Rzym. 8:31). Całe stworzenie nam kibicuje, „czekając na objawienie synów Bożych” (List do Rzym. 8:19, parafraza). A to wszystko dlatego, że to Chrystus jest naszym życiem oraz Sprawcą i Dokończycielem naszej wiary (zob. List do Hebr. 12:2a). Bez Niego jesteśmy absolutnie niczym. W Nim mamy wszystko&#8230; Dlatego warto zaufać takiemu Bogu. „Zaufaj Bogu z całego swojego serca, nie polegaj na sobie, nie racjonalizuj, po prostu zaufaj, a On cię poprowadzi, więcej, On doprowadzi cię do celu” (Przyp. Sal. 3:5–6, parafraza).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/bog-ktoremu-mozna-zaufac/">Bóg, któremu można zaufać</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/bog-ktoremu-mozna-zaufac/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Spotkanie z Bogiem w środku cierpienia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2015/spotkanie-bogiem-srodku-cierpienia/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2015/spotkanie-bogiem-srodku-cierpienia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 12:21:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2171</guid>

					<description><![CDATA[<p>Alina Wieja: Piotrze, niedawno ukazała się Twoja pierwsza książka, pod trochę zaskakującym tytułem: „Wybaczyć Bogu”. Dotyczy ona bardzo osobistych przeżyć&#8230; Piotr Gąsiorowski: Tak naprawdę nie chciałem pisać osobistej książki. Główną motywacją do jej wydania było to, że chciałem wyjaśnić stereotyp wybaczenia. Dlatego że wybaczenie jest fundamentem naszej relacji z Bogiem i z innymi ludźmi. Wielu [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2015/spotkanie-bogiem-srodku-cierpienia/">Spotkanie z Bogiem w środku cierpienia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Alina Wieja: Piotrze, niedawno ukazała się Twoja pierwsza książka, pod trochę zaskakującym tytułem: „Wybaczyć Bogu”. Dotyczy ona bardzo osobistych przeżyć&#8230;</strong></p>
<p><strong>Piotr Gąsiorowski:</strong> Tak naprawdę nie chciałem pisać osobistej książki. Główną motywacją do jej wydania było to, że chciałem wyjaśnić stereotyp wybaczenia. Dlatego że wybaczenie jest fundamentem naszej relacji z Bogiem i z innymi ludźmi. Wielu z nas funkcjonuje w jakimś stereotypie: mając pewną wiedzę o tym, czym jest wybaczenie, nie zawsze je praktykujemy. Ja sam znalazłem się w miejscu, w którym istotną kwestią stało się wybaczenie, i to nie wybaczenie międzyludzkie, ale wybaczenie w mojej relacji z Bogiem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy możesz przybliżyć kontekst wydarzenia, które się do tego przyczyniło i spowodowało, że podjąłeś ten temat w książce?</strong></p>
<p>Moja żona zginęła w wypadku samochodowym, w którym ja sam również uczestniczyłem. Było to w grudniu 2003 r. Tamtego dnia mój świat został mocno wzburzony i zachwiany. Jest taki czas w małżeństwie, kiedy dzieci wchodzą w wiek nastoletni i zaczyna się nowy okres „narzeczeństwa” dla rodziców. My sobie to z Anią wielokrotnie powtarzaliśmy, że ten czas właśnie nadchodzi. Córka miała wtedy 15 lat, a syn 11. Piąty grudnia miał być początkiem naszego małżeńskiego weekendu spędzonego u przyjaciół w Ostródzie. I oto kilka kilometrów od Krakowa nagle wjechał w nas samochód ciężarowy. Moja żona zginęła na miejscu. To wywróciło nasz świat, mój i dzieci.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Napisałeś: „Najgorsze nie jest to, co nas spotyka, ale to, co robimy z tym, co nas spotkało”. Co zrobić z takim cierpieniem, którego nie da się ani opisać, ani zrozumieć?</strong></p>
<p>Pisząc to zdanie, chciałem powiedzieć, że każdego dnia wokół nas jest mnóstwo ludzi, których dotykają różne cierpienia – i każdy z nich ma swoje napięcie, niesie swoją traumę. Nie chodzi więc tylko o to, co nas spotyka, ale co my dalej z tym zrobimy. To, co nas dotknęło na drodze życia, też nas kształtuje. Takie refleksje zrodziły się we mnie wtedy, kiedy wszedłem w fazę odkrywania, że moje życie jeszcze się nie skończyło. Odkryłem też, że porównywanie cierpień jest bez sensu, choć nam, cierpiącym, wydaje się, że nasze cierpienie jest największe ze wszystkich.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Piszesz, że jednym z etapów radzenia sobie z tą sytuacją była ucieczka. Powołujesz się na przykład filmowego bohatera, Forresta Gumpa. Czy to podpowiedź czy przestroga?</strong></p>
<p>Absolutnie przestroga. Kiedy spotykają nas trudne rzeczy, z którymi sobie nie radzimy, szukamy wyjścia awaryjnego i zaczynamy uciekać. To może być ucieczka w pracę, w używki, w dziwne towarzystwo. Czymkolwiek ta ucieczka jest, tak naprawdę jest ona „nierobieniem niczego” z tym, co nas spotkało.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czyli ucieczka pozostanie ucieczką. Nie jest rozwiązaniem. Wspomniałeś, że uciekałeś także od Boga&#8230; czy zdarzyło Ci się kwestionować istnienie Boga?</strong></p>
<p>Nigdy nie podważyłem faktu istnienia Boga. Nigdy nie przestałem wierzyć czy uznawać, że On istnieje. Natomiast w konsekwencji tego, co mnie i nasze dzieci spotkało, w tej traumie uznałem, że nie chcę Go znać – uciekałem przed Nim i przed wszystkim, co miało z Nim styczność. Wolałem się odsunąć. Byłem wtedy przekonany, że to Bóg mnie tak bardzo skrzywdził.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Uciekając przed Bogiem, powoływałeś się na biblijnych bohaterów, którzy również od Niego uciekali. Z kim się najbardziej utożsamiałeś?</strong></p>
<p>Postać Jonasza wybrałem dlatego, że on biegł. Bóg mu coś powiedział, a on uciekał. Ja też wtedy nie słuchałem. Bóg z pewnością do mnie wtedy mówił, ale ja Go nie chciałem słyszeć. Stąd podobieństwo do Jonasza. Przywołałem też postać Piotra. On z kolei jest dla mnie przykładem pewnej postawy w sytuacji, w której pojawia się na naszej drodze coś, z czym nie potrafimy sobie poradzić. Albo nie chcemy sobie z tym poradzić, bo borykamy się z różnymi emocjami, takimi jak gniew, strach, złość. Tego typu emocje sprawiają, że każdy pretekst uznajemy za dobry, by kontynuować swoją drogę ucieczki na wszystkie możliwe sposoby.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Pojawił się też pomysł Piotrusia Pana na życie w Nibylandii. Czy chodziło o to, by stworzyć wyimaginowaną rzeczywistość dla siebie samego?</strong></p>
<p>Tak, dokładnie o to chodziło. Wielu wybiera ucieczkę jako kolejny etap zmagania się z cierpieniem, ale przez to zawsze cierpią nasi najbliżsi. W moim przypadku były to dzieci. Dochodzimy wtedy do miejsca, w którym musimy się jednak zatrzymać. Wiemy, że ta ucieczka już nie może trwać dłużej. Co wcale nie oznacza, że jesteśmy gotowi rozprawić się z problemem. I zaczynamy udawać, że nic się nie stało, chociaż w środku, w nas samych wszystko krzyczy. I to jest etap budowania Nibylandii, czyli świata na niby, aby na zewnątrz wydawało się, że wszystko jest już OK. Myślę, że wielu moich znajomych w tamtym okresie uwierzyło, że „sobie radzę”. Widzieli, że zajmuję się dziećmi, znalazłem pracę i jakoś funkcjonuję. Udawałem dzielnego człowieka, chociaż wewnątrz mnie wszystko nadal bardzo krwawiło. To nie było jeszcze wejście w strefę uzdrowienia. To była kolejna próba przetrwania bez zmierzenia się z rzeczywistym problemem, czyli z samym sobą.</p>
<blockquote><p>Odkryłem w Bożym Słowie, że mimo moich prób uciekania od Boga – On nie przestał mnie kochać</p></blockquote>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>O co chodzi w zmierzeniu się z samym sobą w takim kontekście?</strong></p>
<p>Jeszcze przed wypadkiem zgodziłem się na wygłoszenie wykładu podczas konferencji w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Oczywiście później już tego nie pamiętałem. Któregoś dnia zadzwoniła do mnie pani z sekretariatu, mówiąc, że konferencja jest przygotowana, zaproszenia zostały wysłane i oczekują na mój wykład. Ja na tę kobietę naskoczyłem i wykrzyczałem, że na żaden wykład się nie wybieram, mimo że minęło już sporo czasu od śmierci żony. Pani mnie przeprosiła, a cała sytuacja była dla mnie bardzo niezręczna&#8230; I nie dawało mi to spokoju. Wierzę, że Bóg użył tej rozmowy, żeby przypomnieć mi swoje miejsce w moim życiu. W czasie kolejnej bezsennej nocy po raz pierwszy zmierzyłem się z samym sobą i porozmawiałem z Bogiem. Przestałem mówić, żeby dał mi i dzieciom święty spokój. Na drugi dzień zadzwoniłem i potwierdziłem, że chcę wygłosić ten wykład. Dwa dni później, siedząc przy biurku, otworzyłem Biblię i odkryłem, że ja to Słowo uwielbiam, że wciąż je kocham. Odkryłem w Bożym Słowie, że mimo moich prób uciekania od Boga – On nie przestał mnie kochać. Przygotowałem wykład. W tym momencie rozpoczął się bardzo powolny proces powrotu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy nie sądzisz, że ta długa droga powrotu wiązała się z obrazem Boga, który nosiłeś w sercu?</strong></p>
<p>Absolutnie tak. Droga, którą przeszedłem, była konsekwencją skupienia się na sobie i na tym, co przeżywałem. Usunąłem wtedy z mojego życia i z mojego świata Boga, którego wcześniej obarczałem winą za to, co się stało. I tu nawiążę do tytułu książki – chciałem, żeby właśnie tak brzmiał ten tytuł: „Wybaczyć Bogu”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Mam teraz odwagę zadać to pytanie: Ale jak można wybaczyć komuś, kto jest absolutnie dobry? Czy nie napotykamy tutaj logicznej i duchowej sprzeczności?</strong></p>
<p>Ten tytuł jest odzwierciedleniem tych emocji, które ani nie trzymają się logiki, ani też, niestety, nie podporządkowują się wierze i zaufaniu do Boga. Wokół mnie wciąż jest wiele takich ludzi, którzy wykrzykują Bogu: „Dlaczego?”. Mają do Niego pretensje i niestety nic z tym nie robią. Duchowo jest to bardzo niebezpieczne. A więc ten tytuł to pochodna emocji, nie tylko moich. Z perspektywy kilku miesięcy od wydania tej książki zobaczyłem, jak zastraszająca jest liczba ludzi, którzy w ten sposób myślą o Bogu. Poprzez książkę chciałem pokazać, że obecność takich emocji jak żal czy rozgoryczenie nie czyni z nich dziwaków, ale nie można w takim miejscu pozostać. Muszą coś z tym zrobić, bo Bóg jest absolutnie dobry i nie ma nic wspólnego ze złem. Niestety w środku cierpienia często się tego nie pamięta.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Często oskarżamy Boga o coś, czego Bóg nigdy nie zrobił. Czy w efekcie własnych doświadczeń nastąpiła transformacja Twojego osobistego postrzegania Boga?</strong></p>
<p>Tak, widzę moją transformację. To ja musiałem się zmienić. Jednak są takie chwile, w których osobiste przeżycia fałszują nasz obraz Boga. Przeszedłem również inną transformację. Polega ona na tym, że dzisiaj to ja chcę podtrzymywać ramiona i dawać nadzieję ludziom, którzy przechodzą przez tak trudny emocjonalnie czas. Chcę im mówić, że za tymi emocjami jest ciągle ten sam, dobry Bóg, którego oni w tym czasie nie dostrzegają. Jeśli nasza tragedia i złe doświadczenia stają się dla nas najważniejsze, to wokół nich budujemy nasze życie i relacje z innymi. I wtedy zapala się czerwone światło! To jest moment, w którym, jak sam stwierdziłem, budujemy sobie „ołtarzyk” na naszym rozgoryczeniu. Ogarnia nas wtedy głęboka frustracja. Zamiast zobaczyć to, co w danej sytuacji może uczynić Bóg, skupiamy się tylko na sobie i na tym, co sami odczuwamy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>W naszym narodzie większość ludzi postrzega Boga jako groźnego sędziego, a brakuje obrazu Boga jako miłującego Ojca. Co według Ciebie możemy zrobić, żeby ludzie zobaczyli prawdziwy obraz Boga?</strong></p>
<p>Ten fałszywy obraz jest najbardziej rozpowszechniony. Mam nadzieję, że czytając moją książkę, czytelnik zobaczy, że Bóg jest inny: że jest dobry i że nie musimy przed Nim uciekać. Że jest Bogiem, do którego można się przytulić i który chce nas błogosławić. Chcę to głosić z całą mocą, że Bóg nie ma nic wspólnego ze złem. Bo Bóg jest absolutnie, całkowicie dobry. Jednak nikt z nas nie jest w stanie znaleźć się w ramionach Boga bez przyjęcia wiarą tego, co zrobił dla nas Jezus.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś dzisiaj przekazać innym?</strong></p>
<p>Chciałbym też przekazać ludziom, aby we wszystkim byli autentyczni. W tym, co jest trudne, ale także w poznawaniu Boga. By odkrywali, jaki Bóg jest prawdziwie, i aby budowali z Nim rzeczywistą relację. Nie traktujmy Boga tylko jako bohatera religijnych doświadczeń – przyjmujmy Go jako osobistego Zbawiciela, bo droga do Boga wiedzie przez ofiarę Jezusa. Wszyscy dzisiaj chcemy, aby autentycznie traktowano nasze przeżycia, ale często sami nieautentycznie traktujemy Boga. Któregoś dnia po modlitwie dotarło do mnie, że wybaczenie musi być osobiste i autentyczne. Bo to nie kwestia rozprawki o wybaczeniu, ale osobistego doświadczenia. A jedyna droga do odzyskania pełni harmonii i spokoju z Bogiem wiedzie poprzez to, co zrobił dla nas Jezus. Nie ma innej drogi, a każda inna opcja jest budowaniem Nibylandii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Twoja książka kończy się pięknym wyznaniem, że kochasz Boga. Myślę, że Bóg się cieszy, gdy my Go kochamy, ale jednocześnie pragnie, abyśmy wiedzieli, jak bardzo On nas kocha&#8230;</strong></p>
<p>Nigdy nie zanegowałem istnienia Boga. Ale musiałem dojść do takiego miejsca, w którym tak bardzo się wzruszyłem, płakałem i nie byłem w stanie wydobyć z siebie ani słowa. Wtedy w nowy sposób doświadczyłem potęgi Bożej miłości i znaczenia tego, że Bóg mnie kocha. Od tamtego momentu bardzo często to powtarzam, że jeśli człowiek doświadczy, czym naprawdę jest Boża miłość, odpowiada na tę miłość – miłością. Po prostu nie ma innej możliwości.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Bardzo dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2015/spotkanie-bogiem-srodku-cierpienia/">Spotkanie z Bogiem w środku cierpienia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2015/spotkanie-bogiem-srodku-cierpienia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
