<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2012/3 (jesień) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/jesien-2012/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Wed, 18 Mar 2020 11:32:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Mężczyzna bezpieczny</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/mezczyzna-bezpieczny/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/mezczyzna-bezpieczny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 16:51:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Pszczoła]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=596</guid>

					<description><![CDATA[<p>To był jeden z tych dni, który wydaje się, że minie bez większych wstrząsów i zawirowań. Moja piękna żona, jadąc windą, spojrzała na mnie ciepłym wzrokiem i zadała mi pytanie związane z naszą dyskusją przed jej kolejną publikacją: „Jak się czujesz z tym, że wydaję nową książkę?”. Jak ja się czuję? Przez myśl przemknęła mi [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/mezczyzna-bezpieczny/">Mężczyzna bezpieczny</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>To był jeden z tych dni, który wydaje się, że minie bez większych wstrząsów i zawirowań. Moja piękna żona, jadąc windą, spojrzała na mnie ciepłym wzrokiem i zadała mi pytanie związane z naszą dyskusją przed jej kolejną publikacją: „Jak się czujesz z tym, że wydaję nową książkę?”. Jak ja się czuję? Przez myśl przemknęła mi prawidłowa odpowiedź i błyskawicznie wyrzuciłem ją z siebie: „Super! Bardzo się cieszę, że się tak rozwijasz”. Przez kolejne dni zastanawiałem się mocno nad tym, jakie są moje prawdziwe, głębsze odczucia. Czy rzeczywiście czuję się w pełni szczęśliwy? Czy też w ukrytych czeluściach mojego serca znajdują się pokłady zawiści, czarne dziury zazdrości, a może&#8230; pytania o swoją wartość?</p>
<h4>MĘSKA POSTAWA</h4>
<p>Są takie fragmenty Biblii, które wywołują pewien dyskomfort. Są też takie, które nagle nas zaskakują. Wyzwalaczem tych reakcji może być silne przeżycie lub inna osoba. Jednym z takich fragmentów Pisma Świętego jest dla mnie 31 rozdział Przypowieści Salomona. Chociaż mówi on o ideale kobiety, mogłem w tej przypowieści zobaczyć inną kwestię. Zdecydowanie męską. Warto spojrzeć na to, jak zachowuje się mąż tej wyjątkowej kobiety. Co robi, a czego nie robi w związku z jej działaniem? Myślałem, że postępowanie męża w tej przypowieści to jedynie reakcja na działanie żony. Przyglądając się jednak uważnie tym słowom, zauważyłem, że to mężczyzna jest tu sprawcą! To jego decyzje otwierają żonie drzwi do kolejnych odpowiedzialności, pozwalają jej rozwijać się, pomnażać talenty, finanse i postawę hojności. Zatem mężczyzna jest kluczem. Może on umożliwiać rozwój, radość, satysfakcję, ale może również burzyć, niszczyć i zniechęcać. Może otwierać drzwi, ale i je zamykać. Zastanawiałem się, jak to wygląda na co dzień w naszych domach. Jak jest w moim domu&#8230;?</p>
<h4>(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA</h4>
<p>Jeszcze kilka wieków temu mężczyźni byli uważani za niebezpiecznych. Wszczynali nieraz awanturnicze wyprawy na różne kontynenty, ryzykowali życiem. Obecnie to słowo ma nowe znaczenie. Dziś bardziej widoczni stają się mężczyźni pozbawieni poczucia bezpieczeństwa. Nazwałem ich (nie)bezpiecznymi. Powody są różne: brak zdrowego ojcostwa, niepewność w świecie, gdzie najbardziej liczy się nie siła fizyczna, umiejętność polowania czy wola walki, a inteligencja emocjonalna, empatia i umiejętność budowania relacji. W dzisiejszym świecie mężczyźni nie zawsze potrafią się odnaleźć. Coraz częściej myślą o sobie jako o osobach drugiej kategorii.</p>
<p>(Nie)bezpieczny mężczyzna czuje, że musi udowodnić swoją wartość. Pokazać otoczeniu, że jest kimś. Przychodzi mi na myśl film sprzed kilku lat – Shrek. Dla naszej rodziny był to przebój. Nasza córka była wtedy małym szkrabem, więc wiele razy oglądaliśmy z nią ten film. Do dzisiaj w naszych rozmowach pozostały okruchy tamtych zabawnych dialogów: „O, a ty się księcia z bajki spodziewałaś?”. Wyraźnie zapamiętałem scenę, w której ciasteczkowy ludzik, stojąc na torcie weselnym, wbija figurkę Lorda Farquaada głęboko w ciasto, uderzając go po głowie. Kiedy oglądam tę scenę, od razu narzuca mi się skojarzenie: możesz być wielki, jeśli uczynisz ludzi będących obok ciebie mniejszymi. Bajecznie proste! Ten sposób myślenia jest nam nieraz bliski, taki swojski. Nie znam na tyle mentalności innych narodowości, aby się o tym wypowiadać, ale wydaje mi się, że wbijanie innych w ziemię to jedna z tych dyscyplin, w których spokojnie moglibyśmy awansować, jako naród, do finałów mistrzostw Europy. A może i świata?</p>
<h4>(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA A POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI</h4>
<p>Wbijanie kogoś w ziemię wymaga odpowiedniego (najlepiej słabszego lub nieobecnego) przeciwnika. Co zatem robimy, aby poczuć się lepiej? Niestety, okazuje się, że nikt (no, może poza podwładnymi w firmie) nie nadaje się do tego lepiej niż członkowie rodziny. Często próbujemy podnieść swoją wartość ich kosztem. Wystarczy się rozejrzeć po pokojach. Przecież zawsze znajdzie się coś, co można komuś wytknąć. Żona przygotowała obiad nie tak, jak trzeba. Zupa może być za gorąca albo za zimna. Kotlet źle wysmażony. Zakupy zbyt duże. Po żonie kolej na dzieci. Po dzieciach kolej na uwagi o nieobecnych: przełożonych w pracy, kolegach, duchownych. Wydaje nam się, że kiedy krytykujemy i poniżamy osoby nieobecne lub słabsze od nas, jawimy się innym jako ci jedyni sprawiedliwi, mądrzejsi, lepsi. Jeśli oni (osoby, które krytykujemy) będą mniej wartościowi niż my, wtedy na ich tle będziemy wyglądać korzystniej.</p>
<p>Mężczyzna bezpieczny nie potrzebuje nikogo poniżać. Wie, kim jest. Nie potrzebuje poczucia wyższości. Nie musi być pierwszy. Nie stara się być ważniejszy od innych. Rozpoznamy go po pełnych zachęty słowach, które wypowiada pod adresem innych osób. Cieszy się ich powodzeniem i osiągnięciami. Taki mężczyzna mówi do swojej żony: <em>Jest wiele dzielnych kobiet, lecz ty przewyższasz wszystkie!</em> (Przyp. Sal. 31:29). Mężczyzna prawdziwie bezpieczny zna Boga i jest znany przez Niego. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie będzie rozliczany na podstawie porównywania z innymi. Kiedy patrzy na swoją małżonkę dostrzega w niej piękno, zanim ono ujawni się światu niczym diament. Na początku może to być tylko nieoszlifowany kamień szlachetny, ale już wtedy ma ogromną wartość. Może przekształcić się w klejnot, który budzi zachwyt.</p>
<blockquote><p>Mężczyzna bezpieczny nie potrzebuje nikogo poniżać. Wie, kim jest. Nie potrzebuje poczucia wyższości. Nie stara się być ważniejszy od innych. Rozpoznamy go po pełnych zachęty słowach, które wypowiada pod adresem innych osób</p></blockquote>
<h4>(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA A KONTROLA</h4>
<p>Z wielu powodów nasze poczucie bezpieczeństwa jako mężczyzn zostało zachwiane. Podobnie jak słynny siedmiokilometrowy most na Wołdze, falujemy pod każdym podmuchem przeciwności. Boimy się stracić kontrolę nad otoczeniem, bo mogłoby zmienić się w kierunku, jakiego nie oczekiwaliśmy. Obawiamy się wypuścić z rąk to, co kontrolujemy. Boimy się, że musielibyśmy potem ponosić konsekwencje błędnych decyzji, że się ośmieszymy. (Nie)bezpieczny mężczyzna próbuje kontrolować wszystko i wszystkich. W jego otoczeniu nie można samodzielnie podjąć żadnej decyzji. Zwykłe zakupy są tematem sporów i dyskusji. Zakup kosztowniejszej rzeczy ciągnie się miesiącami.</p>
<p>Mężczyzna bezpieczny uczy swoje otoczenie odpowiedzialności i pozwala na błędy. Jest świadomy, że nie zawsze wszystko udaje się nam za pierwszym razem. Pamięta swoje pierwsze próby jazdy na rowerze. Obite kolana, porysowany lakier jednośladu kolegi oraz skaleczenia i ból. Nie wiadomo, która z konsekwencji upadku bardziej wywoływała łzy. Ale po kilku zaliczonych rowach i krzakach – udało się! Bez trzymanki! Jednak puścić kierownicę kontroli życia jest dużo trudniej. Dlatego warto się przygotować. Nie zakładać, że wiemy wszystko. Jeśli możemy, nauczmy ludzi, którzy znajdują się wokół nas, tego, czego nauczył nas Bóg. Uczmy się również z ich doświadczeń. Podejmijmy decyzję, by zaufać, że inni także będą podejmować dobre, właściwe decyzje. <em>Serce małżonka ufa jej</em> (Przyp. Sal. 31:11). Bezpieczny mąż z Księgi Przypowieści wie, że jego żona żyje w bojaźni Boga i będzie chciała dokonywać właściwych wyborów. Pozwala jej na zarządzanie domem i podejmowanie różnych decyzji, np. co do wspierania ubogich. Pozwala jej na zakup ziemi. Nie musi wszystkiego kontrolować, bo zna swoją żonę. Diament staje się coraz piękniejszy. Efektem zaufania ze strony męża jest nie tylko samo piękno żony i jej rozwój. Dzięki temu, że mąż nie zajmuje się jej kontrolowaniem, sam może podjąć nowe wyzwania. <em>Zasiada w radzie starszych kraju</em> (Przyp. Sal. 31:23b). Ma nowe odpowiedzialności i pomaga innym.</p>
<h4>(NIE)BEZPIECZNY MĘŻCZYZNA A PRAWDA</h4>
<p>Jednym z największych lęków każdego mężczyzny jest strach przed porażką. A zwłaszcza strach przed porażką w oczach ukochanej kobiety. Boleśnie zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo niedoskonali jesteśmy – pełni dobrych chęci, ale i ograniczeń, chociażby czasowych. Otoczenie, w tym nasze żony, potrafi mniej lub bardziej precyzyjnie wskazać nam nasze błędy: niezapłacony podatek, mandat za zbyt szybką jazdę, popsute drzwi szafki, „dawno obiecane” naprawy. (Nie)bezpieczny mężczyzna zawsze ma setki wymówek. Okoliczności wręcz sprzymierzyły się przeciwko niemu. Miał dobre chęci, ale wyszło&#8230; jak zawsze. Dąży do ukrycia prawdy. (Nie)bezpieczny mężczyzna nie chce, aby ujrzała ona światło dzienne. Boi się, że okaże się gorszy, niekompetentny. Tymczasem świat mówi mu, że musi być lepszy od innych. Przystojniejszy, zdolniejszy, bogatszy. Trudno mu zaakceptować prawdę, że w niektórych dziedzinach jego żona jest bardziej utalentowana i nierzadko lepiej wykształcona, że w wielu sytuacjach to ona ma rację, a nie on. Dobra wiadomość jest taka, że prawda nie musi być bolesna. To zależy od naszej postawy. Możemy próbować zagłuszyć prawdę, podnosząc głos o kilka decybeli. Możemy też uciekać przed nią: w pracę, w nałóg. Ale prędzej czy później dogoni nas, stanie przed nami w całej okazałości i&#8230; zaniemówimy.</p>
<p>Dla mężczyzny z opisanego fragmentu Przypowieści Salomona prawda stanowi okazję do świętowania. Ogłasza on całemu światu, że jego żona jest wyjątkowa i godna uznania. <em>Oddajcie jej, co się jej należy! Niech ją w bramach wysławiają jej czyny!</em> (Przyp. Sal. 31:31). Bezpieczny mężczyzna cieszy się, że jego żona może być bardziej utalentowana od niego. A nawet, że może częściej mieć rację. Nie musi sobie ani jej niczego udowadniać. Nie musi zawsze mieć racji. Mężczyzna bezpieczny nie zamierza nikogo umniejszać, wręcz przeciwnie. Zdaje sobie sprawę, że podobnie jak odnaleziony i dobrze szlifowany diament staje się brylantem, tak też dzieje się z nim oraz ludźmi dookoła niego. Efekty widać zwłaszcza w naszej piękniejszej połówce. Czy nie lepiej, by promieniowała blaskiem? Uśmiechem? Pasją?</p>
<h4>CZY JESTEM MĘŻCZYZNĄ BEZPIECZNYM?</h4>
<p>Po kilku dniach rozmyślań nad celnym pytaniem mojej żony zobaczyłem, jak łatwo jest wyrzucać z siebie słowa „poprawne politycznie”. Modlę się, aby Bóg zbadał mnie i pokazał, czy jestem mężczyzną bezpiecznym. Zobaczyłem, że naprawdę jestem szczęśliwy z powodu dokonań mojej żony. Moim pragnieniem jest, by ona rozkwitała. Dostrzegłem jednak, że Bóg ma ze mną jeszcze dużo pracy, abym był człowiekiem bezpiecznym – niczym mąż dzielnej kobiety z 31 rozdziału Przypowieści. Muszę pamiętać, że poczucie bezpieczeństwa łączy się z moim wyobrażeniem o Bogu, sobie samym i otoczeniu. A ja często się mylę. Jak każdy z mężczyzn, muszę przyjąć Boże rozwiązania. Dowiedzieć się, co Bóg myśli o mnie. To On jest Prawdą. Dlatego czasami wbrew osobistym doświadczeniom i emocjom, muszę zdecydować, że uwierzę Stwórcy, a nie stworzeniu, czyli sobie.</p>
<p>Jakie myśli wywołują w nas słowa: prawda, kontrola, poczucie własnej wartości? Czy powiedziałbyś o sobie, że jesteś mężczyzną bezpiecznym? Jeśli nie, możesz rozpocząć proces zmiany myślenia. Spójrz Bożym wzrokiem na siebie i na swoją żonę. Możesz przyczynić się do tego, że twoja żona rozkwitnie dla Boga. Karm się razem z nią Bożym Słowem, pomóż odkryć jej obdarowania i talenty, pozwól rozwijać się jej w tych dziedzinach, w jakich uzdolnił ją Bóg. Zachęcaj do podejmowania inicjatywy, rozwijania talentów i pasji. Dzięki temu ty także będziesz miał pomoc, a Bóg będzie mógł używać cię do nowych wyzwań.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/mezczyzna-bezpieczny/">Mężczyzna bezpieczny</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/mezczyzna-bezpieczny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nie bój się</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/nie-boj-sie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/nie-boj-sie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 16:43:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Czyż]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=593</guid>

					<description><![CDATA[<p>ZA KURTYNĄ&#8230; Nieśmiałe dziewczynki nie mają lekkiego życia. Ona też nie miała. Każda nowa sytuacja stanowiła dla niej wyzwanie. Spotkania z ludźmi wzbudzały mnóstwo obaw, a odpowiadanie na pytania – lęk, czy przypadkiem nie powie czegoś niemądrego. Rozmowa z kimś ważnym wzbudzała strach, że okaże się infantylna. Poproszenie kogoś o pomoc, a nawet robienie zakupów [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/nie-boj-sie/">Nie bój się</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>ZA KURTYNĄ&#8230;</h4>
<p>Nieśmiałe dziewczynki nie mają lekkiego życia. Ona też nie miała. Każda nowa sytuacja stanowiła dla niej wyzwanie. Spotkania z ludźmi wzbudzały mnóstwo obaw, a odpowiadanie na pytania – lęk, czy przypadkiem nie powie czegoś niemądrego. Rozmowa z kimś ważnym wzbudzała strach, że okaże się infantylna. Poproszenie kogoś o pomoc, a nawet robienie zakupów w sklepie i konieczność zwrócenia się do ekspedientki, wywoływały u niej mocniejsze bicie serca. Fakt, że z powodu zawodu ojca ich dom był odwiedzany przez wielu ludzi, nie ułatwiał jej życia. Skurcz żołądka, zarumienione policzki i spocone dłonie – tak objawiało się napięcie związane ze spotkaniem nowo poznanych ludzi. Największy problem sprawiało jej załatwianie czegokolwiek przez telefon. Podniesienie słuchawki – to już był problem. Największym wyzwaniem była konieczność zatelefonowania do kogoś. Wymagała kilkugodzinnego „zbierania się w sobie”. Nieraz gotowa była odkurzyć całe mieszkanie za młodszego brata, byle on za nią do kogoś zadzwonił.</p>
<p>Melancholiczka lubiąca przebywać z ludźmi, ale bardzo nieśmiała. Czy taką osobę Bóg może wykorzystać w służbie? Oczywiście – powiemy – np. do prowadzenia jakichś prac administracyjnych, pisania relacji z wydarzeń, pracy w kuchni czy tym podobnych zajęć. A jednak… Boże wizje dla ludzkiego życia nie mają limitu. O tym miała się przekonać, gdy otrzymywała kolejne zadanie do wykonania. Każde następne było jeszcze większym wyzwaniem, które wymagało pokonania kolejnego olbrzyma – przeszkody w niej samej.</p>
<p>Przeprowadzanie spotkania dla kilkunastu osób nie było łatwe, ale zorganizowanie spotkania na dużą skalę wydawało się stresem nie do pokonania. – Ja? Ja mam to zrobić? – pytała przerażona, że będzie musiała do kogoś zadzwonić (i to wielokrotnie), z kimś rozmawiać (jeszcze więcej razy), spotykać się z wieloma ważnymi osobistościami, a w dodatku wyjść na scenę i wystąpić przed publicznością. Do dziś nie może uwierzyć, że Bóg do tych zadań wybrał ją, a nie choćby jej odważną młodszą siostrę, która nie miała problemów z wyrażaniem swojej opinii, występowaniem publicznie, prezentowaniem swoich umiejętności. – Dlaczego ja? – dziwiła się i wciąż dziwi. Nadal woli działać „zza kurtyny”. Wyjście na scenę, rozmowy z nowymi ludźmi – wciąż stanowią wyzwanie. A jednak nie ma wątpliwości, że to sam Bóg zlecił jej właśnie te nowe zadania. Mimo stresu i obaw. Tylko drżenia dłoni nie potrafi opanować. Może pozostało, by przypominać jej, jak bardzo daleko odeszła od tego, kim kiedyś była.</p>
<h4>&#8230;I NIECO NA UBOCZU</h4>
<p>Nigdy nie należał do wybitnych uczniów. Wolał po zakończeniu edukacji zatrudnić się na budowie niż robić karierę i pchać się do przodu. Wyjechał z kraju i ciężko pracował fizycznie. Wydawało się, że to szczyt jego możliwości. Zawsze nieco na uboczu, skupiony, zamknięty, skryty. Odezwać się w towarzystwie – to nie było w jego stylu. Raczej słuchał niż mówił.</p>
<p>Zmiany następowały powoli. Na początku tych zmian uczestniczył w spotkaniu domowej grupy biblijnej, gdzie stopniowo zyskał posłuch dzięki mądrym przemyśleniom. Kilka wypowiedzi w większym gronie, błyskotliwych, odważnych. Okazało się, że ma tak dużo talentów, iż wkrótce stał się niezastąpiony. – A co ty byś poradził? – pytało go coraz więcej osób, w skupieniu słuchając odpowiedzi. Po pewnym czasie stał się autorytetem, do którego wielu zwracało się o pomoc. Był odpowiedzialny za nagłośnienie budynku kościoła podczas nabożeństw. Kilka razy przemawiał na dużym zgromadzeniu, a jego wypowiedzi wzbudziły szacunek. Jego postawa w pracy również wywołała podobne uznanie. Gdy ktoś miał problemy – zwracał się do niego. Dziś ani on, ani jego żona nie mogą uwierzyć w to, jak wspaniale Bóg go używa, głównie w relacjach z ludźmi. Przyjaciele nie potrafią uwierzyć, że kiedyś był mrukliwym, niepewnym siebie chłopakiem. Bóg pomógł mu pokonać dawne słabości, a wykorzystać i rozwinąć swoje mocne strony.</p>
<h4>POTENCJAŁ MIMO SŁABOŚCI</h4>
<p>Urodził się w ubogiej rodzinie. Na skutek splotu dramatycznych zdarzeń nie był wychowywany przez swoich rodziców. Wydawało się jednak, że miał ogromne szczęście – został adoptowany przez niezwykle zamożnych ludzi, którzy zapewnili mu dobre wykształcenie. Inteligentny, bystry, a do tego odważny. Te cechy charakteru zwiastowały mu wielką karierę. Może tylko w wystąpieniach publicznych nie wykazywał szczególnego talentu, ale miał mnóstwo innych zdolności. Przez wiele lat działał w rodzimej firmie, ale w pewnym momencie popełnił przestępstwo. Rodzina odwróciła się od niego i wydziedziczyła. Wyjechał za granicę, podjął prostą, fizyczną pracę. To spowodowało, że przestał wierzyć w siebie. Wiele lat spędzonych z dala od ludzi sprawiło, że stał się odludkiem, a jego poczucie wartości spadło prawie do zera. Małomówny – bo też okazji do spotkań z ludźmi i rozmów nie miał wiele, ponieważ pracował ze zwierzętami.</p>
<p>O jego dawnych talentach już prawie nikt nie pamiętał. Prawie. Bo pamiętał o nich Bóg. Bóg, który zaplanował drogę jego życia. Bóg, któremu nic nie wymknęło się spod kontroli – z Jego perspektywy każdy element układanki pasował do siebie. Czas spędzony na mało prestiżowej pracy, a w jego sytuacji będącej wręcz upokorzeniem, posłużył kształtowaniu takich cech charakteru, by stał się człowiekiem wielkiego formatu. Aż nadeszło Boże wyzwanie. Ogromna szansa. Chciał ją odrzucić, bo okazało się, że jednym z głównych jego zadań ma być&#8230; przemawianie do ludzi. To, co było jego największą słabością, wręcz piętą achillesową, miało stać się jednym z podstawowych zadań. Więc się wzbraniał: – Przemawiać? O nie! Przecież ja nie umiem mówić!</p>
<h4>CZY TO NIE DZIWNE?</h4>
<p>Ktoś cichy ma mówić do tłumów, nieśmiały przewodzić, lękliwy dodawać odwagi. Dlaczego Bóg nie wykorzystuje tylko naszych silnych stron, a często posługuje się słabościami? Dlaczego nie nasze najmocniejsze cechy charakteru, a wręcz przeciwnie – często nasze niedomagania wykorzystuje w służbie dla Niego?</p>
<p>Wiele razy przekonujemy się, że gdy Bóg wybiera, to Jego namaszczenie do jakiegoś zadania jest ważniejsze niż nasze naturalne predyspozycje. Bóg wielokrotnie powoływał ludzi wbrew temu, co mówiły ludzkie kalkulacje czy prognozy. W taki sposób używał wielu biblijnych herosów wiary. Mojżesza, bohatera ostatniego przykładu, wyznaczył, by prowadził kilka milionów ludzi i codziennie przemawiał do ogromnego tłumu, choć, jak się wzbraniał: nigdy nie był mężem wymownym. – Nie nadaję się! – Mojżesz długo przekonywał Boga. – Jeśli ja cię posyłam, to odpowiednio cię wyposażę! – zdecydował Bóg. A czterdzieści lat spędzonych na pustyni z opornymi owcami stanowiło świetną szkołę charakteru. W podobny sposób Bóg kształtował osobowość proroka Jeremiasza, któremu wydawało się, że nie poradzi sobie ze zleconym zadaniem, bo jest za młody.</p>
<blockquote><p>Nieraz dziwimy się Bożym wyborom. Ze zdumieniem pytamy Boga: – Ja, Panie?</p></blockquote>
<h4>BRYLANT W UCIEKINIERZE</h4>
<p>A nowotestamentowy młody bohater Jan Marek? Gdy apostołowie Paweł i Barnaba wzięli go w podróż misyjną, nie zniósł trudów wyprawy i po prostu uciekł do domu. Apostoł Paweł nie dawał mu żadnych szans. Ale nie Bóg! Stwórca wiedział, że naturalne predyspozycje Jana Marka muszą być dopiero oszlifowane, by w przyszłości lśniły jak brylant. W następną wyprawę Jan Marek wyruszył kilka lat później już tylko z Barnabą, a potem spisał relację apostoła Piotra, znaną dziś jako Ewangelia św. Marka. Z tego, który wydawał się lękliwym uciekinierem, Bóg uformował wspaniałego ewangelistę. Posłużył się do tego Barnabą, człowiekiem pełnym empatii i zachęcenia.</p>
<h4>NASZA LUDZKA POLEMIKA</h4>
<p>Moglibyśmy mnożyć przykłady zarówno biblijne, jak i te z życia osób nam bliskich lub nas samych. Nieraz dziwimy się Bożym wyborom. Ze zdumieniem pytamy Boga: – Ja, Panie? I wymawiamy się: – Przecież się do tego nie nadaję! Argumentów mamy naprawdę mnóstwo. I nie są one wcale pozbawione realnych podstaw.</p>
<p>Bóg ma często zupełnie inne plany. Potwierdza, że nie wybiera tylko uzdolnionych, ale uzdalnia wybranych. Kształtuje charakter, doskonali osobowość, modeluje tak, byśmy zostali doszlifowani do Jego niezwykłej wizji. A na nasze wymówki oferuje swoją moc, która przezwycięża nasze słabości. Zapewnia nas, tak jak Jozuego:<em> Nie bój się i nie lękaj się, bo Pan, Bóg twój, będzie z tobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz</em>! (Ks. Joz 1:9).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/nie-boj-sie/">Nie bój się</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/nie-boj-sie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dotknąć ludzkich serc tym, co wieczne</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/dotknac-ludzkich-serc-tym-co-wieczne/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/dotknac-ludzkich-serc-tym-co-wieczne/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 16:29:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=587</guid>

					<description><![CDATA[<p>Estella Korzeń: Pragnieniem waszej grupy baletowej jest wywyższać Boga poprzez Wasze spektakle. Skąd czerpiesz inspiracje, kiedy piszesz choreografię? Jiri Sebastian Voborsky: Moją pierwszą choreografią był taniec „Burlap To Kashimire” (Od łachmanów do jedwabiu). W 2001 r. Bóg położył mi na sercu, żeby napisać choreografię, która będzie opowiadać konkretną historię. Do tej pory Ballet Magnificat! przede [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/dotknac-ludzkich-serc-tym-co-wieczne/">Dotknąć ludzkich serc tym, co wieczne</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Estella Korzeń: Pragnieniem waszej grupy baletowej jest wywyższać Boga poprzez Wasze spektakle. Skąd czerpiesz inspiracje, kiedy piszesz choreografię?</strong></p>
<p><strong>Jiri Sebastian Voborsky:</strong> Moją pierwszą choreografią był taniec „Burlap To Kashimire” (Od łachmanów do jedwabiu). W 2001 r. Bóg położył mi na sercu, żeby napisać choreografię, która będzie opowiadać konkretną historię. Do tej pory <em>Ballet Magnificat</em>! przede wszystkim przedstawiał układy taneczne. Zaryzykowaliśmy i postanowiliśmy przedstawić spektakl. Napisałem wtedy sztukę pt. „Deliverence” (Wyzwolenie) – spektakl oparty na historii Mojżesza. Gdy nad tym pracowałem, dotarłem do momentu, gdzie Morze Czerwone się rozstępuje i Mojżesz przechodzi przez nie suchą stopą. Zacząłem zadawać pytanie: Boże w jaki sposób przeniesiemy to na scenę? Gdy się o to modliłem i słuchałem muzyki, czułem, że Pan Jezus mówi do mnie: „Nie martw się o morze. Pokaż moją miłość. Jestem tym, który toruje drogę. Jestem Drogą do Ojca”. Więc w miejscu, gdzie miała być scena z przejściem przez morze, nagle pojawiała się scena ukrzyżowania. Jezus wchodzi z krzyżem. Połączyliśmy to w ten sposób, że Mojżesz jest wyzwolicielem Izraelitów, a Jezus jest wyzwolicielem całej ludzkości. To była moja pierwsza choreografia do konkretnej historii. Od tego czasu zacząłem w niezwykły sposób doświadczać Boga i Jego działania.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Jak wygląda twoja codzienna praca nad każdym nowym przedsięwzięciem?</strong></p>
<p>W pracy nad kolejnym baletem przychodzę do studia wcześnie rano, gdy nie ma nikogo. Jesteśmy tylko ja i Jezus. To mój najcenniejszy czas intymności z Nim. Pan Bóg mówi do mnie i daje mi różne pomysły. Radością pracowania z Ballet Magnificat! jest to, że ludzie zarażają się wizją i ta wizja się rozrasta. Zespół dołącza do niej, wnosząc pomysły odnośnie do kostiumów, ustawienia sceny itd. Potem mamy wiele prób. Kiedy jesteśmy już gotowi przedstawić daną historię i kiedy robimy to po raz pierwszy – zawsze modlimy się, by Bóg tchnął swego Ducha w ten spektakl. Wtedy widzimy, jak życie innych ludzi zostaje przemieniane. To niesamowite! To daje też ogromną satysfakcję: móc zobaczyć, że Bóg postanowił nas użyć. On wybiera, by używać nas, by tchnąć swoje życie i miłość w widzów. Jak w każdym projekcie, pojawiają się i „doliny”. Doliny, w których występuje zniechęcenie lub niemożność jasnego dostrzegania dalszej drogi. Wtedy pytam: „Którą drogą mam iść, Boże?”. Ale Bóg jest wierny i zawsze jest blisko. On nas widzi. On ma plan. Wszystko, czego w takich momentach potrzebuję, to Mu zaufać. Widzowie nie muszą zauważać postępów, które robimy. Widzą ostateczny „produkt”. Jednak to właśnie proces przygotowania przedstawienia jest tym „biciem serca” baletu. Sposób, w jaki radziliśmy sobie z wyzwaniami, jest efektem tego, jak pielęgnowaliśmy relację z Bogiem. Dla mnie osobiście tym „biciem serca” jest przebywanie z Bogiem, słuchanie Jego głosu, gdy pracuję, ciągłe poszukiwanie Jego woli.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy wszyscy rozumieją duchowy przekaz danego spektaklu?</strong></p>
<p>Gdy myślę o historii biblijnej, którą moglibyśmy zatańczyć, chcę, by jej przekaz był zawsze jasny i zrozumiały. Byłem nieraz oskarżany przez innych choreografów, że moje sztuki są bardzo proste, że nie są zbyt artystyczne. A ja myślę, że to jest właśnie komplement. Jestem przekonany, że jako chrześcijańska firma musimy mieć jasne przesłanie o tym, co chcemy zakomunikować i o Kim mówimy. Nie chcemy pozostawiać ludziom miejsca na wiele różnych interpretacji. Nie mówimy o nikim innym, jak tylko o Jezusie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Pracujesz z Ballet Magnificat! prawie 20 lat. Jak widzisz przyszłość tej grupy, za której rozwój jesteś odpowiedzialny? </strong></p>
<p>Sposób, w jaki kieruję zespołem różni się od sposobów kierowania zespołami przez innych dyrektorów artystycznych. Wkładam wiele energii, by między nami panowała jedność – również na scenie. Byśmy byli ze sobą dokładnie zsynchronizowani. Ale zauważyłem, że nie można być pod względem technicznym zgranym, jeżeli nie ma między nami duchowej jedności. Podróżujemy średnio 2 tygodnie w miesiącu. W kontekście rozwoju, jest to absolutnie najważniejsze, żebyśmy kochali siebie nawzajem Bożą miłością. Byśmy byli szybcy w przebaczaniu. Szybcy we wprowadzaniu korekty. By to wypływało z miłości. Muszę powiedzieć, że to szczególny i cudowny dar, że ta grupa prawdziwie kocha siebie nawzajem. Można to zauważyć na scenie, że troszczymy się jeden o drugiego. Nie jest to sztuczne, odgrywane na pokaz, ale szczere.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Widzę w waszych tancerzach ogromny zapał. Czy szybko się uczą?</strong></p>
<p>Wielu z naszych tancerzy jest bardzo młodych, tańczy ponad swoje możliwości, jak na swój wiek. Przykładowo: spektakl „Bezpieczna kryjówka”, to wyjątkowo trudna historia. Gdy podejmujesz się tematu II wojny światowej, rezultaty są albo świetne, albo tragiczne. W tym temacie nie ma czegoś neutralnego. Dlatego, żeby się lepiej przygotować, razem oglądaliśmy film <em>Lista Szindlera</em>. Chcieliśmy zobaczyć jak to wyglądało podczas wojny, jaka była atmosfera. Jak to jest być osobą żydowskiego pochodzenia w tym czasie? Na 25-lecie <em>Ballet Magnificat</em>! połączyliśmy obie nasze firmy<em> Alpha</em>, Omega oraz firmę trenerską, w której szkolimy tancerzy, żeby przedstawić sztukę „Snow Queen” (Królowa śniegu). To największe przedstawienie baletowe, jakie do tej pory napisałem. Bierze w nim udział 100 tancerzy. Częściowo oparte jest na bajce H. Ch. Andersena, ale w pewnym sensie celowo zmieniłem ją, by była to chrześcijańska opowieść. Nad tą sztuką pracowaliśmy przez 12 miesięcy. Absolutnie zapiera nam dech w piersi, gdy oglądamy ją na próbach. Moim pragnieniem jest, byśmy mogli przedstawić tę historię tutaj, w Europie. Nie mówię tego, by się chwalić, ale jestem wdzięczny Bogu za sztukę, którą nam podarował.</p>
<blockquote><p>Radością pracowania z <em>Ballet Magnificat</em>! jest to, że ludzie zarażają się wizją i ta wizja się rozrasta</p></blockquote>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>W jaki sposób wplotłeś ewangelię w sztukę „Królowa śniegu”? </strong></p>
<p>Gerda przechodzi przez miejsce, w którym są trzy elementy: woda, ogień i wiatr. Gdy woda wkracza na scenę, słyszymy słowa Pisma Świętego: <em>Ja jestem wodą żywą, kto napije się wody, którą ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki</em> (Ew. św. Jana 4:14). Potem ogień i słowa:<em> Ja jestem światłością świata</em> (Ew. św. Jana 8:12). A gdy pojawia się wiatr, wraz z nim również słowa: Ja jestem Duchem Świętym, mimo, że mnie nie widzisz, jestem zawsze z tobą (zob. Ew. św. Jana 16:7; 4:24). Wtedy następuje taniec tych trzech elementów. Te trzy elementy idą Gerdzie z pomocą. Razem symbolizują Jezusa. Jezus walczy za nią. To On pokonuje Królową. W tej sztuce muzyka w całości jest instrumentalna. Nagraliśmy także całą ewangelię, która jest narracją do ostatniego utworu. Każda osoba, która ogląda sztukę, usłyszy ją. Odczuliśmy, jak potężnym Bożym narzędziem jest ta historia, gdy przedstawiliśmy ją w Jackson, mieście, w którym jest nasza siedziba. To moje marzenie, by móc przedstawić „Królową śniegu” na całym świecie. Jednym z moich marzeń jest móc tak dotknąć ludzi, by poruszyć ich serca tym, co jest wieczne.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Większość waszych widzów to osoby, które nie poznały jeszcze Chrystusa osobiście? </strong></p>
<p>Kocham te momenty, kiedy wiem, że ludzie przyszli zobaczyć spektakl baletowy, a otrzymują coś o wiele większego! Często przedstawiamy nasze spektakle w kościele, i to jest dobre, ale bycie w miejscach stricte pozakościelnych jest jeszcze lepsze. Przedstawianie sztuk w Europie również ma szczególny wymiar. Ludzie tutaj bardziej rozumieją sztukę, są otwarci słowa, muzykę i taniec. W Ameryce ważniejszy jest sport. Być może nie wszyscy widzowie od razu otwierają się na Boga, ale jestem przekonany, że odczuwają Bożą obecność na spektaklach. Gdy pójdą do domów, Duch Święty będzie mógł wykonać pracę w ich sercach, której nikt inny nie może zrobić, poza Nim. Jestem ogromnie Bogu wdzięczny, że możemy mieć w tym udział. Możliwość, by powrócić do Europy z tak niezwykłą grupą ludzi i możliwość przedstawienia historii, która zmienia ludzkie życie, jest bezcenna.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Taniec nie jest ograniczony językiem danego narodu. Można przekazać przez niego myśli, emocje, opowiedzieć historię bez słów. Co jeszcze doceniasz w tańcu?</strong></p>
<p>Taniec wymaga wiele dyscypliny. W moim życiu jest to połączone: dyscyplina w tańcu z dyscypliną w mojej osobistej relacji z Bogiem. Staram się mieć tyle samo dyscypliny w relacji z Bogiem, ile mam jej w tańcu. W studiowaniu Pisma Świętego, modlitwie, spędzaniu czasu na słuchaniu Boga. Zauważyłem, że gdy wyjeżdżam na wakacje i nie muszę wtedy trenować, mój rozwój duchowy zwalnia tempo. Gdy to zauważyłem, zacząłem pytać Pana Boga, dlaczego tak jest? Bóg odpowiedział mi, że jeżeli nie pilnuję dyscypliny w swoim ciele, trudno mi będzie zdyscyplinować się w duchu. Cały czas się w tym rozwijam i uczę. Balet pomaga mi przybliżać się do Boga w sensie duchowym.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy w trasę, w której przedstawiacie spektakle, często zabierasz swoją rodzinę? </strong></p>
<p>Moja żona, Cassandra również tańczyła z Ballet Magnificat! Jeździliśmy razem przez 12 lat. Gdy urodził się nasz pierwszy syn, podróżowaliśmy przez 3 lata wraz z nim. Jednak było to niezwykle trudne. Podczas przedstawienia niania opiekowała się nim na zapleczu, a my występowaliśmy. Potem narodził się nasz drugi syn. W modlitwie Bóg pokazał nam, że przenosi nas w do nowego obszaru funkcjonowania: do nauczania i tworzenia choreografii. Cassandra jest dyrektorem przygotowującym program szkoleniowy dla nowych tancerzy. Ma niezwykłą możliwość dobrego oddziaływania na wszystkich młodych ludzi, którzy z nami są. Jej celem jest nakierowanie ich wzroku na Chrystusa, by w pierwszej kolejności byli Mu oddani całym sercem. Ona rozumie także moje wyzwania na wyjeździe. Wie, jak się modlić o nas. Dziękuję za to Bogu, że odczuwam jej wsparcie, pomimo że nie ma jej z nami fizycznie. Dziękuję też Bogu za Skype [śmiech]. Możemy być na bieżąco z tym, co się u nas dzieje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czy jest może coś, co Bóg pokazał Ci odnośnie Polski, lub sam zobaczyłeś coś szczególnego tutaj? </strong></p>
<p>Dwa lata temu przyjechaliśmy do Polski tuż po rozbiciu się prezydenckiego samolotu. Byłem przekonany, że Bóg wysyła nas do waszego kraju. Mocno odczuwałem, że Bóg daje nam przesłanie, w którym mówił: Ten kraj doświadczył wiele ucisków. II wojna światowa tutaj się toczyła. Bóg mówił też: „Mimo że straciliście swojego lidera, ojca narodu, prezydenta, wasz Ojciec Niebieski – Bóg jest zawsze z wami i nigdy was nie opuści, On nie umrze”. Smutek i żałoba mogą zostać zastąpione nadzieją, którą daje nam Bóg. Zawsze, gdy naród doświadcza jakiejś tragedii, coś się zmienia. Gdy tańczyliśmy przedstawienia na placach starego miasta w Gdańsku, setki przypadkowych przechodniów zatrzymywało się. Gdy przyjeżdżaliśmy do Wschodniej Europy, do Polski czy do byłej Czechosłowacji, widziałem, jak Bóg kontynuował swoje dzieło odnawiania was, jako narodów. Widziałem, jakby Bóg zdejmował twarde skorupy, którymi były otoczone ludzkie serca, by te stawały się coraz bardziej otwarte na ewangelię. Obecnie po występach w Polsce ludzie podchodzą i pytają: „Jak dokładnie Jezus zmienił twoje życie? Co miałeś na myśli, mówiąc, że cię wypełnił?”. Szukają. To jest niewiarygodne, ten głód Boga.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Możesz mieć inspirujący wpływ na wielu ludzi&#8230;</strong></p>
<p>Współpracując z Bogiem zwyczajnie nie da się myśleć, że nie masz wpływu na innych. Jeżeli wykonujemy Bożą wolę, działanie każdego z nas składa się razem na większy obraz. Każdy dzień się liczy. Bóg używa nas do swoich celów. Wszystko, co musimy robić, to być Mu posłusznymi. To Jemu musimy ufać pod względem rezultatów. On jest tak twórczy i tak niesamowity, że doprowadzi do końca to, co rozpoczął. Bycie tutaj, w Europie, jest dla mnie niesamowitym zaszczytem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Spektakl „Bezpieczna kryjówka” mówi o narodzie żydowskim. Czy mieliście okazję przedstawić go również w Izraelu? </strong></p>
<p>Tak, mieliśmy przywilej być z Izraelu. Był to jeden z bardziej niezwykłych wyjazdów. Przedstawiliśmy ten spektakl głównie dla osób, które przeżyły Holokaust. W Nazarecie tańczyliśmy dla około 600 z nich. Zjechali się z całego kraju. To było niezwykłe przeżycie. Ale równie potężne było, gdy w Hajfie tańczyliśmy dla trzydziestu osób. Obserwowałem widownię i była tam jedna kobieta, która na początku przedstawienia wstała i stała przez cały spektakl. Kiedy skończyliśmy sztukę, jedna z naszych tancerek, Hannah, która jest Niemką weszła na scenę i wypowiedziała słowa: „W imieniu mojego narodu pragnę Was poprosić o przebaczenie za to, co Wam zrobiliśmy”. Widownia zamarła, a wówczas Hannah uklękła i zaczęła się modlić. Pewien starszy pan powoli wstał, wszedł na scenę, podszedł do niej, schylił się i podniósł ją. Ze swoim silnym hebrajskim akcentem powiedział „Przebaczamy wam”. I nastąpił przełom, którego nie jestem w stanie opisać. To była fascynująca podróż.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/dotknac-ludzkich-serc-tym-co-wieczne/">Dotknąć ludzkich serc tym, co wieczne</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/dotknac-ludzkich-serc-tym-co-wieczne/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Po co zmieniać, jak jest dobrze?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 16:19:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Gruszczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=583</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zasada „dobrze jest, nie trza psuć” często spotyka się z aprobatą w życiu małżeńskim. Jesteśmy dobrym małżeństwem, nie kłócimy się, nie obrzucamy wyzwiskami, nie mamy nałogów, każde z nas ma swoje miejsce, swój azyl, w którym się chowa i odpoczywa, robiąc to, co lubi. Nie wchodzimy sobie w drogę. Jest dobrze. Nauczyliśmy się nawet unikać [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/">Po co zmieniać, jak jest dobrze?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zasada „dobrze jest, nie trza psuć” często spotyka się z aprobatą w życiu małżeńskim. Jesteśmy dobrym małżeństwem, nie kłócimy się, nie obrzucamy wyzwiskami, nie mamy nałogów, każde z nas ma swoje miejsce, swój azyl, w którym się chowa i odpoczywa, robiąc to, co lubi. Nie wchodzimy sobie w drogę. Jest dobrze. Nauczyliśmy się nawet unikać konfliktów i nie poruszać zapalnych tematów.</p>
<h4>Życie pełne przyzwyczajeń</h4>
<p>Żyjemy razem, mamy dzieci, wozimy je do szkoły, na pływanie, pracujemy, by było nas stać na samochód, wakacje za granicą. Jesteśmy zabiegani i zapracowani. Jest dobrze, więc nie trzeba nic zmieniać. Już się przyzwyczailiśmy. Gdy spotykamy małżeństwa z wieloletnim stażem, które obejmują się na spacerze, trzymają się za ręce, patrzymy na nie trochę jak na zjawisko nie z tego świata. W tym wieku? Wydaje się to dziwne czy nie na miejscu. Gdy ktoś nas zapyta, czy się kochamy, odpowiemy, że oczywiście. Jednak zastanawiając się nad naszym uczuciem, z żalem stwierdzimy, że więcej w nim przyzwyczajenia, rutyny niż dawnego żaru&#8230;</p>
<h4>Plaster aktywności na pustki ranę</h4>
<p>Pojawiającą się w małżeństwie pustkę zapełniamy pracą, działalnością społeczną, hobby, służbą w kościele. Siedząc razem przy stole, wymieniamy informacje, planujemy dzień, ustalamy, kto zawiezie i odbierze dzieci ze szkoły, z lekcji angielskiego itp. Coraz rzadziej dzielimy się swoimi przeżyciami i uczuciami. Tak naprawdę nie rozmawiamy ze sobą. Z czasem może się nawet zdarzyć, że czujemy się w małżeństwie jak dwoje obcych sobie ludzi, żyjących pod jednym dachem. Jak nie dopuścić do takiej sytuacji? Co zrobić, jeśli ma już ona miejsce w naszej relacji? Jak odnaleźć sposób, by nasz związek nie stał się monotonny? Czy mamy tylko mijać się w codziennej krzątaninie?</p>
<blockquote><p>Jak odnaleźć sposób, by nasz związek nie stał się monotonny?</p></blockquote>
<h4>Kwestia pielęgnacji</h4>
<p>Małżeństwo jest we współczesnym świecie jak egzotyczna roślina, która wymaga odpowiednich warunków i pielęgnacji. Potrafimy świetnie zatroszczyć się o trawnik, ogród czy samochód, często jednak nie potrafimy pielęgnować naszej relacji. Małżeństwo poddane jest działaniu zasad termodynamiki. Cóż to takiego? Zasady te mówią, że nie może istnieć układ zamknięty, któremu nie dostarcza się energii z innego źródła. Nasuwa się prosty wniosek: by małżeństwo funkcjonowało, rozwijało się i kwitło, trzeba o nie dbać, pielęgnować je i dostarczać mu energii. Pielęgnacji małżeństwa musimy się nauczyć. Nie wystarczy zdać się na intuicję. Podobnie jak w ogrodzie, trzeba wiedzieć, co jest chwastem, a co kiełkującym kwiatem. Musimy znać też pewne reguły: kiedy siać, sadzić, nawozić itd. Wiedzę na temat dbania o tę szczególną relację możemy czerpać z Biblii, dobrych książek, konferencji dla małżeństw, spotkań. Jednak najważniejsze jest, by w naszym małżeńskim życiu zastosować zdobytą już wiedzę. Bez zastosowania, czyli wykonania konkretnych działań, nie będzie oczekiwanego efektu.</p>
<h4>Niezależnie od stażu</h4>
<p>Osobiście możemy poświadczyć, że odpowiednio pielęgnowane małżeństwo, nawet po wielu latach zaniedbań, może na nowo zakwitnąć. Nasza małżeńska historia jest przykładem tego, że zwyczajnie dobre małżeństwo może stać się jeszcze lepsze. Przez 27 lat wspólnego życia uczyliśmy się, jak dbać o nasz ogród: podlewając, sadząc oraz wyrywając chwasty. Uczyliśmy się siebie, swoich reakcji, sposobów myślenia i odczuwania. Zdarzały się chwile radosne, ale też i wiele trudnych. Spędzaliśmy ze sobą czas, rozmawiając, dzieląc się przemyśleniami, robiąc coś razem. Możliwe, że było nam łatwiej, ponieważ widzieliśmy dobry przykład naszych rodziców. Wierzyliśmy, że się uda i że warto. Zajęło nam to trochę czasu. Myśleliśmy, że miejsce, do jakiego doszliśmy, skłania nas do następującego wniosku: naprawdę jest dobrze.</p>
<blockquote><p>Najważniejsze jest, by w naszym małżeńskim życiu zastosować zdobytą już wiedzę. Bez zastosowania, czyli wykonania konkretnych działań, nie będzie oczekiwanego efektu</p></blockquote>
<h4>Wyzwanie z bonusem</h4>
<p>Nagle pojawiło się przed nami wyzwanie w postaci spotkań małżeńskich. Nazywały się: „Małżeństwo – związek na całe życie”. Propozycja o tyle ciekawa, że prowadzona w obcym języku i przez internet. Wyzwanie podjęliśmy z entuzjazmem, chociaż każde z nas miało inne nastawienie: „Spotkania? Właściwie po co? Co nam to da? No, może przynajmniej język obcy się troszeczkę podszlifuje” – myślała jedna strona. „Dobrze, zawsze coś można zmienić, ulepszyć. Ale po angielsku? Czy damy radę?” – takie były refleksje drugiej. Przez następne 13 tygodni spotykaliśmy się w cyberprzestrzeni z czterema innymi małżeństwami. Okazało się, że zajęcia zaczęły wnosić wielką zmianę jakościową w nasze wspólne życie. Nawet z językiem angielskim poszło gładko.</p>
<h4>Ku lepszemu zrozumieniu</h4>
<p>Bardzo istotną częścią spotkań i dodatkową korzyścią było wspólne odrabianie zadań domowych. To w tym czasie, otwierając się przed sobą i dzieląc swoimi refleksjami, tak naprawdę pozwalaliśmy Bogu, aby zmieniał nasze złe nawyki. By leczył rany z przeszłości. Odkrywaliśmy Jego prawdy i wizję dla naszego małżeństwa. Czasem było to trudne. Trzeba było zmierzyć się ze swoimi uczuciami, obawami, przeszłością, otworzyć się zarówno przed współmałżonkiem, jak i przed Bogiem. Odkryliśmy, jak uzupełniać się w naszych słabościach i lepiej współdziałać. Patrząc z perspektywy lat spędzonych na odkrywaniu, jak uczynić małżeństwo szczęśliwym i trwałym, te 13 tygodni wspólnej pracy nad Bożymi prawdami bardzo dużo nas nauczyło.</p>
<h4>Wskazówki przekazywane dalej</h4>
<p>Bóg zachęcił nas, abyśmy zaczęli dzielić się z innymi małżeństwami tym, czego nas samych nauczył. Naszym następnym krokiem było przetłumaczenie materiałów i rozpoczęcie takich spotkań w Polsce. Dziś, oprócz wspomnianego cyklu spotkań dla małżeństw, dysponujemy również programem dla rodziców pragnących nie tylko być dobrymi i świadomymi rodzicami, ale także mającymi pozytywny wpływ na następne pokolenia. Zachęcamy serdecznie do skorzystania z tych spotkań. Czas, jakim dysponujemy, jest zbyt cenny, by go marnować. Najlepiej i najmniej boleśnie jest uczyć się na cudzych błędach. Zapraszamy do skorzystania z tej możliwości</p>
<h6>Więcej informacji o Misji 2=1 i o naszych cyklach spotkań na stronie: www.2equal1.com/polska.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/">Po co zmieniać, jak jest dobrze?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/po-co-zmieniac-jak-jest-dobrze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Skąd bierze się bliskość?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skad-bierze-sie-bliskosc/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skad-bierze-sie-bliskosc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 14:38:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Josh McDowell]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=579</guid>

					<description><![CDATA[<p>Być może twoja obecna relacja z dzieckiem jest trudna. Jednak nigdy nie jest za późno, żeby rozpocząć zmiany, i to w tym miejscu, w którym obecnie jesteście. By opór dziecka wobec twojego przewodzenia mógł zostać pokonany, wasz kontakt musi się opierać na silnej więzi. Budowanie bliskiej relacji, która zaspokoi prawdziwe potrzeby w życiu dziecka, wymaga [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skad-bierze-sie-bliskosc/">Skąd bierze się bliskość?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Być może twoja obecna relacja z dzieckiem jest trudna. Jednak nigdy nie jest za późno, żeby rozpocząć zmiany, i to w tym miejscu, w którym obecnie jesteście. By opór dziecka wobec twojego przewodzenia mógł zostać pokonany, wasz kontakt musi się opierać na silnej więzi. Budowanie bliskiej relacji, która zaspokoi prawdziwe potrzeby w życiu dziecka, wymaga pewnych punktów wyjściowych. Mogą stać się nimi odpowiednio zastosowane zasady biblijne. Możemy przygotować młodych ludzi umysłowo, emocjonalnie oraz duchowo do przyjęcia naszych rad na temat właściwego myślenia i postępowania. Mają wtedy szansę uniknąć wielu pułapek dzisiejszej kultury. Jakie to zasady?</p>
<h4>APROBATA</h4>
<p>Jeden z najbardziej efektywnych sposobów identyfikowania się z dziećmi: nawet jeśli w pełni ich nie rozumiesz, uznajesz ich uczucia. Wyrazić poparcie to inaczej potwierdzić, uznać ważność. Jeśli uznajemy uczucia młodych ludzi, dajemy im poczucie autentyczności. <em>Weselcie się z weselącymi się, płaczcie z płaczącymi</em> (List do Rzym. 12:15). Jeśli uznajemy ich uczucia, jest to dla nich sygnał, że są naprawdę traktowani jak indywidualne jednostki. Ich emocje mają znaczenie. Kiedy utożsamiamy się z ich podekscytowaniem czy rozczarowaniem, utwierdzamy w nich przekonanie, że nam na nich zależy.</p>
<h4>AKCEPTACJA</h4>
<p>Twoja akceptacja pomaga dziecku uwierzyć, że bez względu na to, co się stanie, ciągle będziesz je kochać. To bardzo ważne. Akceptować kogoś to jakby objąć go ramionami bardziej za to, kim jest, niż za to, co robi. Kiedy akceptujemy młodych ludzi za to, kim są, dajemy im poczucie bezpieczeństwa. <em>Przyjmujcie jedni drugich, jak i Chrystus przyjął nas, ku chwale Boga</em> (List do Rzym. 15:7). Kiedy młodzi ludzie czują, że są przez rodziców akceptowani, są bardziej skłonni się otworzyć. To stworzy między wami klimat większego zaufania.</p>
<h4>DOCENIANIE</h4>
<p>Podczas gdy akceptacja jest fundamentem dla bezpiecznej relacji, docenianie może być uważane za kamień węgielny. Pokazuje ono młodym ludziom, że są wartościowi, a ich osiągnięcia mają znaczenie. Jeśli wyrażamy naszym dzieciom uznanie, dajemy im poczucie znaczenia. Wtedy czują i myślą, że zrobili coś wartościowego.<em> I oto rozległ się głos z Nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem</em> (Ew. Mat. 3:17). Jeśli akceptujemy młodych ludzi, dajemy im do zrozumienia, że to, kim są, jest dla nas ważne. Natomiast wyrażanie uznania mówi im, że to, co robią, również ma znaczenie. „Przyłap” dziecko na czymś, co robi dobrze i okaż swoje uznanie. Jestem przekonany, że im częściej łapię moje trzy córki i syna na tym, że robią coś tak, jak trzeba (i doceniam to na głos), tym rzadziej przyłapuję ich na czymś, co robią źle.</p>
<h4>UCZUCIE</h4>
<p>Okazywanie uczuć naszym dzieciom poprzez miłe słowa i właściwy dotyk jest dla nich komunikatem, że są warte miłości. Kiedy okazujemy młodym ludziom uczucie, dajemy im do zrozumienia, że zasługują na miłość. <em>Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga</em> (1 Jana 4:7). Każdy przejaw troski i bliskości to emocjonalne wzmocnienie. Pomaga dziecku uświadomić sobie, że jest kochane. Uczucie można wyrażać poprzez słowa lub właściwy kontakt fizyczny. Możemy powiedzieć dziecku „Kocham cię” na wiele różnych sposobów. To postawiłem sobie za cel w odniesieniu do każdego z moich dzieci. Komunikuję im to osobiście albo przez telefon dziesięć razy dziennie. Okazywanie uczucia poprzez kontakt fizyczny to np. przytulenie, trzymanie dziecka za rękę czy objęcie ramieniem.</p>
<h4>DOSTĘPNOŚĆ</h4>
<p>Poparcie, akceptacja, docenianie są niezbędne, jednak jest to możliwe tylko wtedy, jeśli dzieci mają do nas dostęp. Jeśli jesteśmy dla naszych dzieci przystępni, dajemy im poczucie, że są ważne. Bliski jest Pan wszystkim, którzy go wzywają, wszystkim, którzy go wzywają szczerze (Psalm 145:18). Jeżeli nie jesteśmy dostępni, tak naprawdę przekazujemy im następujący komunikat: „Owszem, kocham cię, ale inne rzeczy mają przed tobą pierwszeństwo”. Słowo miłość dzieci literują jako c-z-a-s.</p>
<p>Moja żona, Dottie, to najmądrzejsza kobieta, jaką znam. Kiedy nasze dzieci były jeszcze małe, z miłością zwróciła mi uwagę: „Kochanie, nie jesteś dla naszych dzieci przystępny. Nie spędzasz z nimi czasu i kiedyś będziesz tego bardzo żałował”. Potem powiedziała coś, co uważam za jedną z najmądrzejszych wypowiedzi, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się usłyszeć: „Jeśli spędzasz czas ze swoimi dziećmi teraz, one kiedyś będą spędzać czas z tobą. Jeśli kochasz je teraz, będą kochały cię w przyszłości. Jeśli mówisz do nich teraz, będą kiedyś cię słuchać. Jeśli słuchasz swoich dzieci teraz, w przyszłości będą do ciebie mówić. Jeśli przytulasz je teraz, kiedyś one przytulą ciebie”. Jeśli jesteś dostępny, kiedy dzieci cię potrzebują, podtrzymuje to waszą więź.</p>
<h4>BLISKOŚĆ</h4>
<p>Musimy odkryć, co dla naszych dzieci jest ważne. Zmienia się to w zależności od wieku. Powinniśmy wejść w ich świat. Bóg, poprzez Jezusa, wszedł w nasz świat. Tę samą zasadę powinniśmy stosować w odniesieniu do naszych dzieci. Jeśli interesujemy się tym, czym żyją, komunikujemy: „Obchodzisz mnie ty sam i to, co cię interesuje”. <em>Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa&#8230; Nie szuka swego</em> (1 List do Kor. 13:4–5). Nasze wkraczanie w świat naszego dziecka to dowód, że zależy nam na rzeczach, na których jemu zależy. To jest właśnie podstawą relacji w rodzinie.</p>
<h4>WYMAGANIE ODPOWIEDZIALNOŚCI</h4>
<p>By stworzyć z naszymi dziećmi bliską więź, musimy okazywać im poparcie i akceptację, powinniśmy je doceniać i wyrażać uczucia, mamy być dla nich przystępni i ze szczerym entuzjazmem interesować się ich światem. Jeśli jednak nie zrównoważymy tego wszystkiego ustanowieniem rozsądnych granic, młodzi ludzie nie nauczą się odpowiedzialności. Jeśli z miłością będziemy naszym młodym ludziom uświadamiać, że każde działanie ma swoje konsekwencje, wypracujemy w nich poczucie odpowiedzialności. <em>Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu</em> (List do Rzym. 14:12). Odpowiedzialność określa pewne ramy, w zakresie których młoda osoba może bezpiecznie się poruszać. By młodzi ludzie mogli nauczyć się dokonywać odpowiedzialnych, właściwych wyborów, potrzebują pełnego miłości autorytetu rodziców. Bez określonych granic panuje tylko zamieszanie i chaos.</p>
<h4>WYZWANIE DLA CIEBIE</h4>
<p>Jaka jest twoja relacja z dzieckiem? Który z siedmiu punktów wyjściowych przedstawionych w tym rozdziale wydaje ci się najbardziej pomocny? Wybierz jeden z punktów: aprobata, afirmacja, docenianie, uczucie, dostępność, bliskość lub wymaganie odpowiedzialności. Zastanów się, w jaki sposób mógłbyś popracować nad tym konkretnym aspektem waszej relacji – przez pół godziny podczas najbliższej doby. Oto kilka pomysłów na początek:</p>
<ul>
<li>Okaż swojemu dziecku poparcie, pytając, co było dla niego najtrudniejszą rzeczą do zrobienia w ostatnim tygodniu. Słuchaj odpowiedzi uważnie, rozpoznaj i potraktuj poważnie uczucia, jakie przy tym wyraża.</li>
<li>Okaż swemu dziecku akceptację przez zignorowanie tego, co z reguły cię prowokuje: ton głosu, bałagan w pokoju czy jakiś irytujący zwyczaj.</li>
<li>Doceń swoje dziecko, zwracając uwagę na coś, co udało mu się zrobić dobrze w zeszłym tygodniu. Niech zostanie to przez ciebie potwierdzone np. poprzez własnoręcznie wykonany dyplom albo jakąś nagrodę.</li>
<li>Okaż swemu dziecku uczucie, wyrażając to w słowach kilka razy w ciągu dnia.</li>
<li>Bądź dla swego dziecka przystępny, rezygnując z czegoś, co robisz regularnie, a co sprawia ci przyjemność (oglądanie wiadomości, trening, picie kawy). W tym czasie zajmijcie się razem czymś, co ono lubi robić (oglądanie kreskówki, rzuty do kosza, zabawa w kawiarenkę dla maskotek).</li>
<li>Zbliż się do świata swojego dziecka, słuchając jego ulubionych kawałków muzycznych.</li>
<li>Wymagaj od dziecka odpowiedzialności poprzez ustalenie nieprzekraczalnej godziny odrabiania lekcji. Pomóż mu się w tym zmieścić.</li>
</ul>
<h4>TWÓJ PLAN</h4>
<p>Zanotuj sobie, co zamierzasz zrobić i kiedy. Może potrzebujesz trochę czasu na przygotowanie? Jeśli zamierzasz np. powiedzieć dziecku coś miłego w ciągu dnia, może potrzebujesz pewne pomysły sobie zapisać. Zastanów się nad planem długoterminowym. Jeśli jutro zajmiesz się kolejnym wyzwaniem, być może sześć innych zasad ujętych w tym rozdziale będziesz chciał ćwiczyć dalej, powtarzać każdego dnia którąś z podanych zasad.</p>
<h6>Artykuł został opracowany na podstawie książki Careya Caseya,<a href="http://www.koinonia.org.pl/products/tato-jakiego-potrzebuja-twoje-dzieci" target="_blank"><em> Tato, jakiego potrzebują twoje dzieci</em></a>, Koinonia 2012.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skad-bierze-sie-bliskosc/">Skąd bierze się bliskość?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skad-bierze-sie-bliskosc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Siedem wymiarów ojcostwa</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/siedem-wymiarow-ojcostwa/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/siedem-wymiarow-ojcostwa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 14:16:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=576</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak Bóg widzi pozycję głowy rodziny? Co znaczy być dobrym tatą? Jeśli uchwycimy się z wiarą Bożej koncepcji ojcostwa i zaczniemy żyć w taki sposób, zobaczymy, jak Bóg będzie w nas coś uwalniał i to w podwójnym wymiarze. To wcale nie musi być odległą, nieosiągalną perspektywą. KONCEPCJA OJCOSTWA Modlitwa apostoła Pawła zapisana w Liście do [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/siedem-wymiarow-ojcostwa/">Siedem wymiarów ojcostwa</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jak Bóg widzi pozycję głowy rodziny? Co znaczy być dobrym tatą? Jeśli uchwycimy się z wiarą Bożej koncepcji ojcostwa i zaczniemy żyć w taki sposób, zobaczymy, jak Bóg będzie w nas coś uwalniał i to w podwójnym wymiarze. To wcale nie musi być odległą, nieosiągalną perspektywą.</p>
<h4>KONCEPCJA OJCOSTWA</h4>
<p>Modlitwa apostoła Pawła zapisana w Liście do Efezjan rozpoczyna się słowami: <em>Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię</em> (List do Efez. 3:14–15). Wszelka koncepcja ojcostwa ma swój początek w Bogu. By zrozumieć Bożą koncepcję ojcostwa, musimy najpierw zrozumieć, czym jest „głowa” z biblijnego punktu widzenia. Głowa nie ma być ciężarem niesionym przez szyję. Biblijne pojęcie głowy oznacza: źródło, zaopatrzenie, ochronę, mądrość, kapłaństwo, błogosławieństwo. Ojcostwo możemy rozpatrywać przynajmniej w siedmiu głównych wymiarach.</p>
<h4>1. OJCOSTWO JAKO OCHRONA</h4>
<p>Ojciec ma być przede wszystkim ochroną dla pozostałych członków rodziny. Pan Jezus często powtarzał, że Bóg Ojciec jest z Nim. Ojciec nie pozostawił Go samego. Chrystus zawsze czynił to, co się podoba Ojcu. A to znaczy, że musiał znać Jego upodobania i wolę. Jeżeli Pan Jezus czuł się bezpieczny, poruszając się w granicach określonych przez Ojca, to znaczy, że wiedział, w jakich granicach ustanowionych przez Ojca może się poruszać. Chrystus cały czas wypowiadał się w autorytecie. Mówił: Ja powtarzam tylko to, co od Ojca usłyszałem, i wam przekazuję. W jakim celu? Aby dać nam tylko to, co pochodzi od Ojca.</p>
<p>Głowa to ochrona i bezpieczeństwo. Głowa rodziny ma za zadanie określić granice, których na początku małe dziecko nie rozumie, np. dlaczego nie należy wkładać palców do kontaktu czy zbliżać się do rozgrzanego grzejnika. Z czasem dziecko pojmuje, że ojciec (może nie do końca umiejętnie, ale w miłości) ustanawia pewne granice, które są dla niego dobre. Granice muszą być oczywiście określone adekwatnie do wieku. To przez nas, ojców, Bóg chce wprowadzić w rodzinie atmosferę bezpieczeństwa, ale także jasną komunikację granic, które są respektowane w naszym domu: takie a takie mamy zasady, o tej porze wracamy do domu, tego się trzymamy, takie są wartości istotne w naszej rodzinie. To my, ojcowie, w pierwszej kolejności jesteśmy powołani do dbania o to, by w naszych domach panowała atmosfera bezpieczeństwa. Wyraża się ona w słowach: „Tato jest w domu, więc nie musimy się niczego bać”.</p>
<h4>2. OJCOSTWO JAKO ZAOPATRZENIE</h4>
<p>W biblijnym pojęciu „głowa” to inaczej „źródło”. Może to być rozumiane jako źródło wody, ale także jako zaspokojenie potrzeb. Ten, który daje zaopatrzenie, wychodzi naprzeciw potrzebom. To działa w kategoriach mądrości, doradztwa, przyjaźni, ujęcia perspektywy danej sytuacji, motywowania, wszelkiego dobra. Jasno zdefiniowana potrzeba sprawia, że możemy w bardzo konkretny sposób dążyć do jej zaspokojenia. Ojcowie, którzy naprawdę są źródłem, myślą o zaopatrzeniu bliskich. Nie myślą egoistycznie tylko o sobie, tylko o własnej samorealizacji. Czasem nawet nieświadomie dążą do tego, by na wzór Jezusa Chrystusa odwracać się od siebie i dbać o zaspokojenie potrzeb swojej rodziny: w pierwszej kolejności żony, potem dzieci. Rola ojca polega na promowaniu innych, a nie siebie samego.</p>
<h4>3. OJCOSTWO JAKO ZACHĘCANIE</h4>
<p>Dobry ojciec wie, w jaki sposób zauważyć, zachęcić i wzmocnić każdy przejaw dobra w drugiej osobie. Chce celebrować każdy sukces, docenić każdy wysiłek, wyrażać aprobatę w stosunku do najbliższych. Pan Bóg mówi o swoim Synu: <em>Ty jesteś moim synem umiłowanym. Ciebie sobie upodobałem!</em> To zostało przez Boga Ojca wyrażone publicznie! Nie mam wątpliwości, że Pan Jezus stale słyszał to od swojego Ojca, ilekroć codziennie przebywał w bliskości z Nim. Ojcostwo to zachęcanie, utwierdzanie w tym, co dobre, i wzmacnianie dobra. Ojcostwo ma za zadanie wypowiadać słowa: „Synu, córko&#8230; jestem z ciebie naprawdę dumny”.</p>
<p>W Przypowieściach Salomona znajdujemy dwa wersety, w których występuje coś, co nazywam sprzężeniem zwrotnym. Brzmią one: <em>Dzielna żona jest koroną swojego męża</em> (Przyp. Sal. 12:4a) oraz:<em> Koroną starców są synowie synów, a chlubą dzieci są ich ojcowie</em> (Przyp. Sal. 17:6). Wynika z tego fascynująca mądrość. Jeżeli mąż i ojciec jest ochroną, zaopatrzeniem i zachęceniem dla swojej żony, to – zgodnie ze Słowem Bożym – taka żona jest dzielna i staje się ona ukoronowaniem tego, kim mąż jest. Korona na głowie męża świadczy o nim samym. W efekcie następne pokolenie, czyli dzieci, wie, jak przygotować pokolenia za nim idące, czyli wnuki. Czy my ojcowie możemy powiedzieć, że z perspektywy naszych dzieci – jesteśmy ich chlubą? Czy zrobiliśmy wszystko tak, jak należy? Jeżeli pojawiają się wątpliwości, być może dwie następne jakości ojcostwa okażą się kluczem, by to odbudować i uwolnić jeszcze większy potencjał błogosławieństwa.</p>
<blockquote><p>Dobry ojciec chce celebrować każdy sukces, docenić każdy wysiłek, wyrażać aprobatę w stosunku do najbliższych</p></blockquote>
<h4>4. OJCOSTWO JAKO AUTORYTET</h4>
<p>Biblijna koncepcja głowy obejmuje także autorytet. To niejako autorska koncepcja Pana Boga, najwyższego autorytetu Ojca. Jego Syn, Jezus Chrystus, szanował, poważał i uznawał Go, przez co udowodnił, że zasługuje na przekazanie Mu autorytetu. Chrystus zawsze to podkreślał, mówiąc: „Autorytet został mi dany przez Ojca”. Autorytet realizowany w miłości poprzez ochronę, zaopatrzenie i zachęcenie daje prawo do dyscyplinowania i korygowania oraz czytelnego określania granic. Jest kształtowaniem następnego pokolenia autorytetu, czyli ludzi, którzy poprzez szanowanie autorytetów postawionych przez Boga na ich drodze udowadniają, że zasługują na przekazanie im autorytetu. W Bożym prawie nauka poszanowania autorytetu zaczyna się w domu i jest kształtowana przez postawę ojca. Bóg nadaje tej roli wielkie znaczenie.</p>
<p>Zakres autorytetu ojca rodziny określany jest przez jego osobiste życie w bliskości z Bogiem. To intymna relacja z Bogiem daje ojcu moc wypowiadanych słów, które zmieniają rzeczywistość. To życie blisko Boga daje mu także autorytet, by przeciwstawić się diabłu. Tylko wtedy, kiedy zbliżamy się do Boga, możemy powiedzieć Bożemu przeciwnikowi, który zbliża się do naszego domostwa: „Idź precz! To nie jest twoje terytorium. Nie masz prawa do tego domostwa”. Takiego autorytetu my, ojcowie, nabywamy tylko w intymnej więzi z Bogiem. Na swoim przykładzie wiem, że bez pomocy naszych żon nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. One mogą nas w tym wspierać i Bóg ustanowił je najodpowiedniejszą pomocą. Ale to nas, ojców, Bóg powołał, byśmy zajmowali stanowisko w każdej sprawie. Bliskość z Bogiem to nie obowiązek. Pan Jezus, odwołując się do intymności z Nim, mówi: <em>Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi</em> (Ew. Jana 15:15). Pan Jezus mówi, że kiedy On puka, a ty Mu otworzysz, On będzie z tobą „wieczerzał”. Słowo to oznacza ten rodzaj najbliższej relacji, którą oferuje się przyjacielowi. Jezus nie tylko spotka się z tobą, ale będziecie razem cieszyć się, biesiadować, przebywać, będziecie się rozkoszować swoją obecnością. Bliskość nie wypływa z poczucia obowiązku, ale z poczucia tęsknoty, szczerości i wzajemnego oddania się sobie.</p>
<h4>5. OJCOSTWO JAKO KAPŁAŃSTWO</h4>
<p>Bóg tak to ustanowił, że zanim całe zgromadzenie przychodziło do Namiotu Przymierza, szabat rozpoczynał się w domu, w piątek, po zachodzie słońca. Ojciec rodziny był kapłanem, który otwierał Boże Słowo i się na nie powoływał. Ojciec miał prowokować dzieci do zadawania pytań, by móc się ze swej wiary wytłumaczyć. To jakość życia ojca miała utwierdzić w wierze następne pokolenie. Bóg przypominał, że cokolwiek jako ojcowie będziemy robić – czy spożywać posiłek, czy wyruszać w podróż – nasze życie ma emanować przesłaniem: kto jest moim Bogiem i kogo miłuję z całej siły, z całej myśli, z całego serca. Autorytet ojca jako kapłana w rodzinie pochodzi z bliskiego przebywania z Bogiem. I nie chodzi tylko o autorytet w domostwie. Chodzi też o autorytet nad przeciwnikiem Boga. Tego autorytetu nie nabędziemy inaczej niż poprzez szczere oddanie siebie Bogu.</p>
<p>Na czym polega funkcja ojca jako kapłana? Kiedy ojciec stoi przed Bogiem, reprezentuje swój dom. Kiedy natomiast stoi przed domownikami, reprezentuje Boga, który go do tego namaszcza. Bóg daje mu przez to przywilej modlitwy. A wraz z żoną jeszcze większy przywilej: moc modlitwy uzgodnionej. Bóg mówi, że jeżeli we dwoje uzgodnią jakąś sprawę i przyniosą to w modlitwie przed Boży tron, otrzymają.</p>
<p>Duch Święty wspiera nas, kiedy wołamy do Boga: „Abba, Tato, Tatusiu”. Kiedy taka relacja z Ojcem w Niebie będzie w nas ukształtowana, wymiar kapłaństwa, do którego Bóg powołał każdego męża i ojca, z pomocą naszych żon będzie się realizował. Dlatego zachęcam, byśmy budowali intymną relację z Bogiem, by nie tylko wzmocnić autorytet naszego kapłaństwa, ale także wejść w sferę proroczą. Byśmy w sobie nawzajem, najpierw w domostwach, a później w całych wspólnotach uwalniali przeznaczenie, powołanie i namaszczenie, które Bóg ma dla każdego swojego dziecka.</p>
<h4>6. OJCOSTWO JAKO PROROCZE UWALNIANIE POTENCJAŁU</h4>
<p>Wielu młodych ludzi wychodzi z domu, nie mając określonego celu życia. Celem ojców ma być prorocze uwalnianie pełnego potencjału następnego pokolenia. Bóg powołał nas, ojców, nie tylko do tego, byśmy wytyczali ramy bezpieczeństwa, ale także, byśmy prorokowali nad swoimi dziećmi. Prorokowanie nie polega na wypowiadaniu myślenia życzeniowego. Prorokować to znaczy najpierw dostrzec potencjał, który Bóg w człowieku umieścił. Prorokować to znaczy wstawiać się na wzór Jezusa Chrystusa, który, gdy coś rozpoczyna, doprowadza to do końca. Chrystus chce ten potencjał doprowadzić do rozkwitu. Dobry ojciec dostrzega ten potencjał w swoim dziecku i mówi: „Widzę, do czego jesteś zdolny, dostrzegam twój potencjał i uwalniam nad tobą Bożą moc, by ten potencjał rozwinął się w pełni. W modlitwie proszę, by Bóg to w tobie zrealizował”. To prorokowanie i uwalnianie Bożych planów, które Bóg ma, a które są zdeponowane w Niebie dla wszystkich członków rodziny. Bóg powołał ojców, by w proroczy sposób uwolnili Boże zamierzenia, dostrzegając potencjał, który jest w życiu najbliższych. Bez tych proroczych słów, bez tego proroczego ogłaszania nie nastąpi uwolnienie.</p>
<p>Kiedy ojciec kładzie ręce na głowach swoich dzieci i błogosławi je, prorokuje do ich życia, do ich potencjału – ogłasza nam nimi Boże powołanie i Boże przeznaczenie. W ten sposób współpracuje z Duchem Chrystusowym – Duchem Synostwa. Przekazuje to, co zostało zainspirowane przez Ojca w Niebie i dane przez Ducha Świętego. Kiedy mąż i ojciec to dostrzega, zaczyna poruszać się w wierze, a nie tylko w samym oglądaniu. Nie skupia się na tym, co w tej chwili widzi, ale dostrzega, kim dana osoba może się stać w Bogu. I nie oczekuje tego życzeniowo, ale z odwagą wypowiada, że taki a taki kierunek Bóg wytyczył i Bóg to zrealizuje do końca. Te słowa wiary inicjują duchowy proces.</p>
<h4>7. OJCOSTWO JAKO DZIEDZICTWO I OBSZAR BŁOGOSŁAWIEŃSTWA</h4>
<p>Ojcowie zostali zobowiązani także do określania przestrzeni błogosławieństwa w swoim domostwie. Bóg zobowiązał nas, byśmy wypowiadali i ogłaszali Jego imię nad naszymi żonami i dziećmi, powoływali się na nie i go wzywali. Bóg powiedział: Wy będziecie wzywać mojego imienia nad waszymi rodzinami, a Ja będę im błogosławił (zob. Ks. Liczb 6:27). Bóg mówi: Ja im chcę błogosławić, ale was, ojców, potrzebuję do tego, byście w autorytecie mojego imienia wezwali Mnie i ogłaszali to nad swoimi bliskimi. Wtedy Ja im będę mógł błogosławić – mówi Bóg. Tego właśnie dotyczy „błogosławieństwo Aarona”. Brzmi ono tak: <em>Niech ci błogosławi Pan i niechaj cię strzeże; niech rozjaśni Pan oblicze swoje nad tobą i niech ci miłościw będzie; niech obróci Pan twarz swoją ku tobie i niech ci da pokój</em> (Ks. Liczb 6:24–26). Niech Bóg da ci swój pokój, pełny dobrostan, niech ci prawdziwie błogosławi.</p>
<p>Bóg mówi dziś do nas: „Ojcowie, powstańcie! Powstańcie jako ochrona, jako zaopatrzenie, jako zachęcenie, które promuje innych. Pielęgnujcie intymność ze Mną i wejdźcie w pozycję autorytetu i kapłaństwa w waszych domach!”. Wtedy my, ojcowie, w proroczym namaszczeniu nie tylko rozpoznamy, ale także wzmocnimy, uwolnimy, wytyczymy Boży kierunek, Bożą drogę dla swoich dzieci, tak że nawet w starości z niej nie zejdą. Pozostawimy po sobie chlubne dziedzictwo: pokolenie według Bożego serca.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/siedem-wymiarow-ojcostwa/">Siedem wymiarów ojcostwa</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/siedem-wymiarow-ojcostwa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ewangelia pośród wielu kultur</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 13:57:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=570</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kazachstan Kazachstan to kraj położony częściowo w Azji, a częściowo w Europie. Obszar jest 9 razy większy od Polski, jednak zamieszkuje go jedynie 15 mln ludzi. Jako państwo powstał bardzo niedawno. Pod koniec 1991 r. Kazachstan proklamował swoją niepodległość jako ostatnia z republik ZSRR. W minionych dwóch dekadach gospodarka, bogata w zasoby naturalne, nabrała rozpędu, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/">Ewangelia pośród wielu kultur</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Kazachstan</h4>
<blockquote><p>Kazachstan to kraj położony częściowo w Azji, a częściowo w Europie. Obszar jest 9 razy większy od Polski, jednak zamieszkuje go jedynie 15 mln ludzi. Jako państwo powstał bardzo niedawno. Pod koniec 1991 r. Kazachstan proklamował swoją niepodległość jako ostatnia z republik ZSRR. W minionych dwóch dekadach gospodarka, bogata w zasoby naturalne, nabrała rozpędu, podnosząc stopę życiową Kazachów i Rosjan zamieszkujących te tereny. Głównymi wyznawanymi religiami w tym kraju są islam oraz prawosławie. Basia i Andrzej Cieślarowie mieszkali w Kazachstanie przez ponad 7 lat. Ich praca misyjna z ramienia projektu „Misja na Wschód” nie zakończyła się jednak po powrocie do Polski 4 lata temu. Dzięki współpracy z Biblijnym Stowarzyszeniem Misyjnym Basia i Andrzej mogli dzielić się Bożym Słowem z Kazachami w ich własnym języku. Doświadczyli błogosławieństwa, jakim jest oglądanie Bożego działania w innych kulturach. Obserwowali, jak Bóg posługuje się swoim Słowem.</p></blockquote>
<p>Basia i Andrzej mówią: „Nie sposób przestać być częścią tego, co sam Bóg rozpoczął. Nawet 4 tys. km odległości dzielącej Kazachstan od Polski nie jest wówczas przeszkodą”. Nie przestali się modlić o tamtejszych przyjaciół. Teraz, będąc w Polsce, błogosławią ich i dziękują Bogu za to, czego mogli w tym kraju doświadczyć. Zostawili tam wiele osób, z którymi dzielili się ewangelią, a które w momencie ich wyjazdu jeszcze nie podjęły decyzji pójścia za Jezusem. Kiedy wyjeżdżali, chcieli jak najwięcej tym ludziom przekazać. Nie wiedzieli, na jak długo żegnają się z Kazachstanem, który szczerze pokochali. Okazało się, że relacje, które tam nawiązali, wcale się z ich wyjazdem nie skończyły, ale ku ich zaskoczeniu zaczęły się nawet pogłębiać. Dzisiaj mówią, że jest to niesamowita rzecz. Relacje między ludźmi wierzącymi są zupełnie inne. Dystans geograficzny nie musi oznaczać, że relacje wygasną, wręcz przeciwnie.</p>
<p>Od powrotu do Polski zdążyli odwiedzić Kazachstan wielokrotnie. Stało się to jednym z ich celów. Chcą wspierać mieszkańców Kazachstanu. W praktyce jest to np. współorganizowanie konferencji dla kobiet. Gdy przylatują tam na tydzień, ludzie pamiętają to, o czym rozmawiali podczas poprzedniej wizyty. Mieszkanki tego kraju nieraz po konferencji podchodzą do Basi i kontynuują rozmowę, która miała miejsce 5 czy 8 lat temu. Proszą o konkretne rady czy pytają o opinię w danej kwestii. Ludzie w Kazachstanie bardzo dobrze pamiętają słowa, które zostały choć raz wypowiedziane. Basia i Andrzej wiedzą, jak wielkie mają one znaczenie i jak wykorzystywany jest czas spędzany z nimi. Właściwe słowa niosą życie, przynoszą owoce.</p>
<p>Basia i Andrzej chcą wspierać Kazachów, by ci mogli wzrastać duchowo. Chcą pomagać im również w poradnictwie chrześcijańskim, ponieważ ludzie w tym kraju zmagają się z wieloma problemami. Kraj szybko się rozwija, ale często z tego powodu ludzie postawieni są przed wieloma dylematami. Nie zawsze przemiany mentalności nadążają za przemianami gospodarczymi.</p>
<p>Basia i Andrzej podtrzymują relacje głównie poprzez Skype, SMS-y, e-maile. Odkryli jednak, że nic z tych środków nie zastąpi osobistego kontaktu. Dlatego zapraszają Kazachów do Polski, by mogli być częścią ich życia, poznać wierzących ludzi w Polsce. Przebywając z nimi tutaj czy jeżdżąc do Kazachstanu, starają się organizować spotkania i utrzymywać przyjaźnie. Przez te lata nauczyli się, że relacja z drugim człowiekiem jest priorytetem. Herbata, zastawiony stół i długie rozmowy to nieodłączne elementy rozwijania tych relacji. Kazachowie uważnie słuchają i chcą być wysłuchani.</p>
<p>Jednym ze zwyczajów Kazachów są rozmowy prowadzone wokół niskiego stołu. Basia z Andrzejem żartują, nazywając ten zwyczaj „modelem Pana Jezusa”. Są przekonani, że w ten sposób spędzał wiele czasu ze swoimi uczniami. Bez względu na to, czy do domu Basi i Andrzeja przyszło 16 czy 30 osób, miejsca na podłodze zawsze wystarczyło dla każdego, gdy mieszkali w Kazachstanie. Każdy gość był zadowolony.</p>
<p>Basia i Andrzej w pracy misyjnej doświadczają Bożego zaopatrzenia i troski o finanse, które są potrzebne w organizacji wyjazdu do Kazachstanu. Bóg działa tam wśród Kazachów w potężny sposób. Wielu ludzi spośród muzułmanów uwierzyło w Pana Jezusa i naśladuje Go. Basia i Andrzej słyszą coraz więcej takich świadectw. Cieszą się i oglądają na własne oczy, jak Bóg wpływa na rzeczywistość. Doświadczają Bożego działania, którego nie są w stanie powstrzymać różnice kulturowe. On sam działa w sercach ludzi i przemienia je. Rozszerza swoje Królestwo. Basia i Andrzej są tego świadkami. Nawet będąc już w Polsce, widzą, jak Kazachstan jest przemieniany przez Boga.</p>
<h4>Tajlandia</h4>
<blockquote><p>Tajlandia to malowniczy kraj położony w Azji, zamieszkiwany przez 70 mln ludzi. Państwa sąsiadujące to Laos, Kambodża, Birma i Malezja. W Tajlandii panuje monarchia konstytucyjna, głową państwa jest król. Trzy czwarte społeczeństwa stanowią Tajowie, pozostała część ludności jest pochodzenia chińskiego. Prawie połowa ludności zawodowo zajmuje się rolnictwem. Tajlandia to również kraj o dużej nierówności społecznej.Obserwując azjatycką rzeczywistość, Europejczyk może doznać szoku kulturowego. Weronika Tesluk miała możliwość spędzić na tym kontynencie 9 miesięcy, w Tajlandii i Myanmarze (inaczej Birmie). Uczyła języka angielskiego w ramach projektu międzynarodowej organizacji misyjnej Operacja Mobilizacja.</p></blockquote>
<p>W ramach projektu „Asia Challenge Team” (z ang. Zespół do Wyzwań w Azji) prowadzone są zajęcia językowe w szkołach i klubach. Organizowane są też warsztaty sportowe, kluby dyskusyjne oraz praca w domach dziecka. Ich adresaci to osoby niezwiązane z chrześcijaństwem czy danym kościołem. Celem tych akcji jest mówienie ludziom o Jezusie Chrystusie. Wszystko odbywa się w bliskiej współpracy z lokalnymi kościołami i wspólnotami. Weronika miała okazję współpracować również z tymi kościołami w organizowaniu spotkań młodzieżowych, nabożeństw i obozów. Zaletą tego projektu misyjnego była możliwość działania opartego na budowaniu relacji międzyludzkich. Oprócz organizacji i przygotowań, większość czasu przeznaczona była na pielęgnowanie bliskich przyjaźni. Było to główną przyczyną wszelkich duchowych przemian, które Weronika miała przywilej obserwować. W ramach projektu organizowana była również pomoc biednym ludziom mieszkającym w wioskach. Weronika spędziła 5 miesięcy w Udon Thani, na północy Tajlandii.</p>
<p>Powszechnym skojarzeniem, jakie się nasuwa na myśl o Tajlandii, zaraz po egzotycznych plażach, jest niestety prostytucja. Stanowi ona poważny problem tego kraju. Wiele osób decyduje się na taki styl życia z powodu ubóstwa, silnego poczucia odpowiedzialności za rodzinę oraz braku innego zarobku, ale przede wszystkim przez brak poznania Boga i Jego przykazań. Jest to ogromny problem, który z kolei prowadzi do ciągłego wzrostu liczby zakażeń chorobami wenerycznymi, w tym również wirusem HIV. Innymi problemami zauważalnymi na ulicach tego pięknego azjatyckiego kraju są transseksualizm, transwestytyzm i transgenderyzm. To bardzo zwraca uwagę już w pierwszych dniach pobytu. Średnio co dziesiąty chłopak spotkany na ulicy jest przebrany za dziewczynę. Zarówno w rodzinie, jak i w szkołach panuje społeczna akceptacja tych zachowań. W szkole, w której Weronika uczyła języka angielskiego, normą było, że w grupie pojawiał się chłopak podający się za dziewczynę. Kolejne panujące tam zjawisko to „westernizacja”, czyli naśladownictwo wszelkich trendów kultury zachodniej Europy i Stanów Zjednoczonych. Tajlandia jest bardzo rozwiniętym krajem. „Właściwie wszystko przypomina tam o Europie czy Stanach Zjednoczonych. To, co szczególnie może nas uderzyć, to konsumpcjonizm. Mieszkając tam, trzeba być czujnym, by nie dać się samemu w to wciągnąć. W Azji wszystko jest dużo tańsze: ubrania, kosmetyki, sprzęt, żywność. Centra handlowe i sklepy są bardzo liczne, a ceny dużo niższe” – wspomina Weronika.</p>
<p>Główną religią w Tajlandii jest buddyzm. Na każdym kroku można dostrzec pomniki Buddy czy świątynki poświęcone Buddzie. Znajdują się przy każdym domu, w którym mieszkają buddyści. W Tajlandii panuje pozorna tolerancja religijna. Jeżeli natomiast ktoś zostaje chrześcijaninem i zaczyna podążać za Panem Jezusem, spotyka się ze społecznym prześladowaniem. Bardzo trudno wytłumaczyć buddyjskiej rodzinie, dlaczego ktoś zaczął wierzyć w Boga. Weronika miała okazję poznać wiele osób, które znalazły się w takim położeniu i miały z tego powodu ogromne problemy w domu czy w grupie rówieśniczej. Tajlandczycy myślą, opierając się na buddyjskim światopoglądzie, wychowani są na tych wartościach. Weronika, przyjaźniąc się z Sai – 19-letnią Tajką, mogła uczyć się nie tylko rozpoznania tych wielkich różnic kulturowych. Ta przyjaźń pozwoliła jej także zrozumieć, jak bardzo Tajowie potrzebują poznania Boga i Jego uwalniającej prawdy.</p>
<h4>Birma (in. Myanmar)</h4>
<blockquote><p>Birma nazywana również Myanmarem, graniczy z Indiami, Chinami i Tajlandią. Jest pogrążona w konfliktach zbrojnych. Począwszy od czasów skolonizowania przez Wielką Brytanię w XIX wieku, do dziś na północy państwa trwają walki, w których nieustannie giną ludzie. Niewiele się o tym mówi w samej Birmie, a tym bardziej w raportach międzynarodowych. Kiedyś był to jeden z najzamożniejszych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Obecnie zaliczany jest do najbiedniejszych krajów na świecie.</p></blockquote>
<p>Po 5 miesiącach pobytu w Tajlandii Weronika przeniosła się do byłej stolicy Birmy – Rangun. Spędziła tam 4 miesiące. Niezupełnie wiedziała, na co się przygotować – ale, jak mówi: „Mieszkałam w mieście, więc nie było aż tak ciężko”. Weronika miała jednak okazję odwiedzać również pobliskie wioski oraz sierocińce. Jest ich w tym kraju olbrzymia liczba, na skutek wielu lat konfliktów zbrojnych, w których zginęły miliony rodziców. Weronika wraz z zespołem dużo podróżowała, organizując obozy i wyjazdy dla dzieci. Standardy życia poza miastem są tam niewyobrażalnie niskie. Weronika nauczyła się, że prąd i woda to wielkie błogosławieństwo. W Birmie prąd nieustannie jest odcinany. Nigdy nie wiadomo, kiedy to się stanie i na jak długo. Czym to jest spowodowane? Nie ma wątpliwości, że wiąże się to z sytuacją polityczną kraju. Weronika wspomina: „Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że brak prądu może wywołać tyle frustracji, dopóki tego nie przeżyłam, będąc właśnie w Birmie”.</p>
<p>Ciekawy jest fakt, że pomimo panującej biedy przyswajane są tam przeróżne trendy z Zachodu, podobnie jak w Tajlandii. Wpływa to również na postrzeganie chrześcijan i chrześcijaństwa. „Kiedy ktoś dowiaduje się, że jesteś z Zachodu, automatycznie uważa, że jesteś turystą i chrześcijaninem” – mówi Weronika. Ze względu jednak na to, że turystów jest coraz więcej, a nie wszyscy z nich są autentycznie wierzącymi osobami, chrześcijaństwo postrzegane jest bardzo różnie. „Zamiast używać słowa chrześcijaństwo, staram się mówić o swojej wierze bardziej opisowo, by być dobrze zrozumianą. Wolałam powiedzieć, że podążam za Jezusem, by nie zostać odebraną stereotypowo, często w kategoriach mylnie rozumianego chrześcijaństwa” – dodaje.</p>
<p>Także brak umiejętnego dopasowania się do kultury mieszkańców Birmy przez samych chrześcijan może powodować w Birmańczykach blokadę, by zechcieć lepiej poznać Boga. Naród ten ma zaszczepione głębokie okazywanie szacunku. Przykładowo, wchodzenie w obuwiu do kościoła, przed ołtarz, jest dla Birmańczyków nie do przyjęcia. Patrzą oni na Boga jako naprawdę świętego i godnego okazania Mu wszelkiej czci.</p>
<p>W mieście Rangun z 6 mln. ludzi 1 mln. to muzułmanie. W całym kraju natomiast 80 proc. ludności wyznaje buddyzm. Podobnie jak w Tajlandii, przenika on każdą dziedzinę ich życia. Wielu z nich nie słyszało zupełnie nic o Bogu, nie zna Biblii. W jednej ze szkół, w których uczyła Weronika, na 10 uczniów 5 było buddystami, 3 muzułmanami oraz 2 chrześcijanami. „To ogromne wyzwanie – przedstawić ewangelię osobom z tak różnych kultur. Jednak Pan Bóg znajduje swoje drogi do serc osób z każdego narodu i każdej kultury. Jego przesłanie o miłości jest ponadczasowe, a Birmańczycy również są tego spragnieni. Gdy już poznają Jezusa Chrystusa, ich życie staje się pełne nadziei i radości nawet w biedzie i prześladowaniach. Jezus nadaje im sens życia. Mogą być pewni, że po śmierci czeka na nich życie wieczne z Nim” – podkreśla Weronika.</p>
<h6>Materiał zebrano podczas Dnia Misyjnego BSM (Biblijnego Stowarzyszenia Misyjnego) 16 czerwca 2012 r. w Wiśle Jaworniku. Więcej informacji na www.bsm.org.pl.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/">Ewangelia pośród wielu kultur</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Składniki duchowej diety</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skladniki-duchowej-diety/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skladniki-duchowej-diety/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 13:43:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Oliwer i Liliana Cieślar]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=567</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Już czas, by rozbić ograniczenia, które powstrzymują cię przed dalszym rozwojem w Bogu. Już czas, by podnieść swój poziom oczekiwań wobec tego, co Bóg może zrobić dla ciebie i poprzez ciebie” – stwierdził John Andrews, angielski duchowny irlandzkiego pochodzenia. Podsuwa nam on praktyczny pomysł: 10 składników duchowej diety, których celem jest wspomaganie duchowego rozwoju. To [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skladniki-duchowej-diety/">Składniki duchowej diety</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Już czas, by rozbić ograniczenia, które powstrzymują cię przed dalszym rozwojem w Bogu. Już czas, by podnieść swój poziom oczekiwań wobec tego, co Bóg może zrobić dla ciebie i poprzez ciebie” – stwierdził John Andrews, angielski duchowny irlandzkiego pochodzenia. Podsuwa nam on praktyczny pomysł: 10 składników duchowej diety, których celem jest wspomaganie duchowego rozwoju. To kluczowy aspekt chrześcijańskiego życia. Przekłada się na wypełnianie Bożego planu. Warto nie tylko zapoznać się z tym, co może nam pomóc, ale przede wszystkim spróbować to zastosować.</p>
<h4>Prawdziwy chleb: zgłębianie Biblii</h4>
<p>To fundament rozwoju każdego chrześcijanina. Pewne powiedzenie brzmi: „Noszenie ze sobą Biblii nigdy nie zastąpi jej czytania”. Jeśli nie udaje nam się przeczytać choćby małego fragmentu Biblii w ciągu dnia, możemy zmotywować się poprzez słuchanie Bożego Słowa np. z komórki lub przenośnego odtwarzacza podczas rutynowych czynności (takich jak dojazd do pracy czy gotowanie). W internecie znajdziemy mnóstwo nagrań audio, które można wszędzie ze sobą zabrać. Okazuje się, że wystarczy 40 min dziennie, aby w 40 dni przesłuchać cały Nowy Testament!</p>
<h4>Smakowite dodatki: inspirujące książki</h4>
<p>Pismo Święte jest codziennym chlebem, najważniejszym pokarmem, natomiast wartościowe chrześcijańskie książki można by przyrównać do pysznych dodatków. Znani autorzy w praktyczny sposób zwracają uwagę na różne kwestie, pomagają je zrozumieć i inspirują. Jak mówi jedno z angielskich przysłów: „Słaby apetyt na dobre książki prowadzi do niedożywienia intelektualnego”. Warto o tym pamiętać i wyznaczyć sobie plan czytania (miesięczny, kwartalny, na okres świąt Bożego Narodzenia czy na wakacje). Warto przeczytać choćby jedną pozycję z dziedziny, która nas interesuje. Czytanie uzupełnia wiedzę o Biblii, dodaje duchowych skrzydeł, by ufać Bogu i wierzyć w Boże prawdy. Sprawi również, że poszerzymy swoje horyzonty myślowe i zdobędziemy więcej informacji z interesującej dziedziny. Jeżeli dużo czytamy, spróbujmy wyjść poza krąg swoich ulubionych autorów i zajrzeć do książki poleconej przez przyjaciela, osobę, która jest dla nas autorytetem w rozwoju duchowym, lub przez dobre czasopismo czy portal wydawniczy.</p>
<h4>Suplementy: słuchanie dobrych mówców</h4>
<p>Wiele kościołów oraz znanych mówców publikuje swoje kazania lub wykłady w internecie, inspirując do rozwoju i lepszego życia. Decydując się na wybór konkretnego kazania lub mówcy, zazwyczaj kierujemy się rekomendacją, ale próbujmy też szukać tego, co najbardziej do nas przemawia, badając przy tym zawartość merytoryczną głoszonych treści. Rzadko natrafimy na ten sam temat prezentowany w identyczny sposób przez różnych mówców. Zacznijmy szukać w sieci. „Wykorzystajmy ją, by przefiltrować to, co bezwartościowe, a w zamian złowić coś dobrego” [Linda Haręża].</p>
<h4>Smakołyk: uczestnictwo w konferencji</h4>
<p>Nasz polski rynek jest wypełniony różnego rodzaju konferencjami organizowanymi przez kościoły, fundacje, organizacje i stowarzyszenia. Choć życie samymi tylko konferencjami nie jest dobrym rozwiązaniem, warto korzystać z tej formy wsparcia rozwoju duchowego. Wśród bogatej oferty zawsze znajdziemy dla siebie tę, która spełni nasze potrzeby. Warto wziąć pod uwagę również mniejsze konferencje. Mniejsze wydarzenia są zazwyczaj bardziej skoncentrowane na danym zagadnieniu, tworzą okazję do nawiązania bliższych relacji z uczestnikami. Jeżeli jesteśmy zainteresowani rozwojem w danej tematyce, szukajmy odpowiedniej konferencji pod tym kątem. Jeżeli planujemy wyjazd na misję, rozejrzyjmy się wśród ofert konferencji misyjnych, a jeżeli interesuje nas praca wśród młodzieży, szukajmy specjalistycznych ofert kierowanych do liderów.</p>
<h4>Aktywność: zaangażowanie w lokalną wspólnotę</h4>
<p>Pismo Święte bardzo mocno podkreśla rolę wspólnoty w rozwoju każdego chrześcijanina. Bill Hybels stwierdza, że zaangażowanie w służbę to miejsce, od którego rozpoczyna się nasz duchowy rozwój. Angażując czas i energię w pracę dla innych, uczymy się służyć, co jest sednem nauczania Jezusa. Wybór miejsca służby nie powinien być przypadkowy. Jeśli nie wiemy, w co powinniśmy się zaangażować, dajmy sobie czas i zaoferujmy swoją pomoc np. na trzy miesiące. Może się okazać, że właśnie w tym jesteśmy najbardziej efektywni. Zgłośmy swoją chęć i dostępność czasową liderom w swojej wspólnocie, być może mają dla nas odpowiednie miejsce i będziemy odpowiedzią na ich modlitwy. Paul Scanlon twierdzi: „Zwykli ludzie, robiący zwykłe rzeczy, zaczęli wierzyć, że są w stanie podjąć się niezwykłych i wielkich służb”. Zaangażowanie sprawia, że rozwijamy się poprzez wykonywanie nowych zadań i stały kontakt z ludźmi. Odkrywamy też, jaka jest nasza osobista rola w Królestwie Bożym.</p>
<blockquote><p>Zaangażowanie sprawia, że odkrywamy jaka jest nasza osobista rola w Bożym Królestwie</p></blockquote>
<h4>Zdrowa ciekawość: udział w warsztatach lub kursach biblijnych</h4>
<p>Obecnie coraz częściej można znaleźć oferty warsztatów, które pomagają rozwijać się duchowo, lub szkoleń na temat służb. Warto brać w nich udział. Szukajmy takich, które dotyczą konkretnej służby, zawierają formy pracy grupowej i indywidualnej, są prowadzone przez praktyków i pasjonatów danej dziedziny. Dzięki warsztatom przyswajamy wiedzę książkową w skondensowany sposób i uczymy się poprzez przykład oraz praktykę innych. Podstawą wiedzy o Bogu jest Pismo Święte. Kurs biblijny pomoże w zgłębianiu Biblii i zbliżeniu się do Niego. Odsłania kontekst wydarzeń biblijnych, ponieważ tło historyczne, społeczne i polityczne nie jest bez znaczenia. Dodatkowo można poznać znaczenie imion, symboli i liczb, które często pojawiają się na kartach zarówno Nowego, jak i Starego Testamentu. Wiele kursów biblijnych odkrywa zawiłości Bliskiego Wschodu, dając lepsze wyobrażenie np. o tym, jak trudne mogło być zdobycie Jerozolimy lub jak wyczerpujące musiało być przebywanie na pustyni przez 40 lat. Wiedząc, że w czasach, gdy nie istniała nawigacja satelitarna, a mapy były rysowane na pergaminie lub cienkiej skórze zwierzęcej, docenimy dokonania Apostoła Pawła i jego podróże misyjne. W kursie można uczestniczyć osobiście, a czasem nawet da się zrealizować go drogą internetową czy pocztową.</p>
<h4>Trener: mentor</h4>
<p>Mentor pełni w życiu duchowym ważną rolę – indywidualnie i osobiście stymuluje do rozwoju i pyta o postępy. Mentorem powinna być osoba bardziej doświadczona, z autorytetem, dojrzalsza duchowo. Najprościej mówiąc, mentor to ktoś obdarzony Bożą mądrością, gotowy, by się nią podzielić. Najczęściej mentoring odbywa się poprzez indywidualne rozmowy lub wspólne robienie czegoś. Jeżeli chcemy się rozwijać, znajdźmy osobę, która świadomie będzie nas do tego zachęcać i prowadzić w procesie rozwoju. Postawi nam wyzwania czy opowie o własnych doświadczeniach w służbie. Ceniony przywódca Andy Stanley stwierdza, że każdy z nas robi postępy wtedy, gdy ktoś obserwuje nasze poczynania.</p>
<h4>Dzielenie się: wyjazd na misję</h4>
<p>Ofert wyjazdów misyjnych jest naprawdę wiele. Począwszy od lokalnych, krótkoterminowych misji, po te zagraniczne, trwające czasami wiele miesięcy. Możemy wybrać to, co odpowiada nam najbardziej: terminy wakacyjne czy w ciągu roku, misje dwutygodniowe czy dłuższe. Podczas misji tworzą się nowe więzi. Nauczymy się służyć innym, zaspokajając ich podstawowe potrzeby, dzielić się radością wynikającą z wiary w Boga. Rozwój nastąpi w naturalny sposób, gdy wzmocnimy swoją więź z Bogiem i przekonamy się, że misja zmienia również nasze patrzenie na rzeczywistość.</p>
<h4>Wielka uczta: wizyta w prężnie rozwijającym się kościele</h4>
<p>Możliwość zaobserwowania z bliska dynamiki mocno rozwijającego się kościoła ma pozytywny wpływ na tych, dla których rozwój duchowy jest istotny. Taka wizyta otwiera oczy na nowe sposoby funkcjonowania kościoła oraz jego służb. Każdy kościół ma swój indywidualny charakter, którego nie sposób zaobserwować inaczej, niż poznając go osobiście, z bliska. Warto zaplanować taki wyjazd z odpowiednim wyprzedzeniem, skontaktować się z przełożonymi i powiadomić o chęci głębszego poznania danej społeczności, zapytać o ewentualną możliwość rozmowy z liderami służb. Poświęćmy chwilę, by wypytać o szczegóły funkcjonowania służb, o momenty sprawiające satysfakcję oraz obszary, w których pojawiają się problemy. Spróbujmy zastanowić się, co i w jaki sposób można zastosować we własnej społeczności. Pamiętajmy jednak, że nie wszystko, co działa doskonale u innych, przyjmie się w naszej wspólnocie.</p>
<h4>Esencja rozwoju: modlitwa o poszerzenie horyzontów</h4>
<p>Jeżeli czujemy, że chcielibyśmy zaangażować się w coś więcej niż to, co do tej pory robimy, módlmy się o poszerzenie horyzontów. Jeśli modlimy się o nowe i wielkie rzeczy z pokorą, jest to biblijna postawa, ponieważ Pan Bóg chce poszerzać granice naszego oddziaływania (zob. 1 Kron. 4:10).</p>
<p>Przy okazji przedstawienia tych praktycznych kroków warto wspomnieć ważną sentencję: „Nieprzygotowanie planu to planowanie nieprzygotowania”. Nasze życie może się rozwijać na wielu płaszczyznach równocześnie. Najważniejsze jednak, byśmy już dzisiaj zastanowili się nad systematycznym podejściem do własnego rozwoju duchowego oraz podjęli konkretne kroki. Najlepszą metodą na planowanie jest wyznaczenie sobie konkretnych dat realizacji zamierzeń oraz znalezienie mentora. Bez tego nawet najlepsze intencje mogą pozostać mrzonką, niespełnionym marzeniem. Aby plan był możliwy do zrealizowania, na początek nie narzucajmy sobie zbyt wiele. Nawet jeśli nie jesteśmy na tyle zdyscyplinowani, by idealnie zrealizować każdy projekt, warto się starać, ponieważ taka postawa podoba się Bogu. Bóg sprawi, że we współpracy z Nim, zamiast się cofać, będziemy systematycznie stawiać kolejne kroki naprzód.</p>
<h6>Opracowane na podstawie:<br />
John Andrews<em>, Moving Beyond Mediocrity</em>, 2007.<br />
Bill Hybels<em>, The Volunteer Revolution</em>, 2004.<br />
Paul Scanlon<em>, Crossing Over,</em> 2006.<br />
Andy Stanley,<em> Next Generation Leader</em>, 2006.</h6>
<p>&nbsp;</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skladniki-duchowej-diety/">Składniki duchowej diety</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/skladniki-duchowej-diety/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Izrael pod przykryciem</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/izrael-pod-przykryciem/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/izrael-pod-przykryciem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 13:19:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=565</guid>

					<description><![CDATA[<p>Początek jesieni to początek kolejnego roku żydowskiego, czyli także kolejne święta. Po spokojnym (pod względem celebrowania) lecie przyszedł czas świętowania, zgodnie z nakazem Bożym (Ks. Kapł. 23:34–44). Cały Izrael z entuzjazmem po raz kolejny przystąpi do ucztowania. Towarzyszył będzie temu pewien symbol, który towarzyszy Żydom od bardzo dawna. Nie jest ograniczony tylko do ich państwa, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/izrael-pod-przykryciem/">Izrael pod przykryciem</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Początek jesieni to początek kolejnego roku żydowskiego, czyli także kolejne święta. Po spokojnym (pod względem celebrowania) lecie przyszedł czas świętowania, zgodnie z nakazem Bożym (Ks. Kapł. 23:34–44). Cały Izrael z entuzjazmem po raz kolejny przystąpi do ucztowania. Towarzyszył będzie temu pewien symbol, który towarzyszy Żydom od bardzo dawna. Nie jest ograniczony tylko do ich państwa, mimo że jest z nim kojarzony. Chętnie korzystają z niego również chrześcijańscy sympatycy państwa Izrael oraz ludzie modlący się o naród żydowski. Wrogowie natomiast pałają gniewem na sam jego widok, uważając go za obraźliwy. Jaki element wzbudza tak wielkie emocje na całym świecie? Ten potężny i znaczący symbol to flaga Izraela. Charakterystyczne białe tło z dwoma niebieskimi pasami i gwiazdą Dawida pośrodku. Choć dzisiaj utożsamiana głównie z symbolem politycznym, flaga ta wykracza daleko poza symbolikę samego tylko państwa.</p>
<p>Prekursor syjonizmu – Teodor Herzl – w swojej książce pt. „Państwo żydowskie” wyraził pragnienie, by stworzyć flagę, która jednoczyłaby wszystkich Żydów rozproszonych na świecie, tęskniących za Syjonem. Sam zaproponował białą flagę z siedmioma złotymi gwiazdami, jednak nie znalazł poparcia dla tego pomysłu. W 1897 r. na kongresie w Bazylei (Szwajcaria) na pytanie Herzla o symbol David Wolffsohn, Żyd z Austrii, wstał z miejsca i, podnosząc nad głowę swój szal modlitewny, powiedział: – Przecież mamy już flagę! – Żydowski szal modlitewny zazwyczaj jest biały, z rozpoznawalnymi niebieskimi pasami po bokach. Ten szal nazywamy talitem. W języku aramejskim oznacza „przykrycie”. Ma on swoje korzenie w czasach biblijnych. Stary Testament nie mówi konkretnie o szalu, ale o okryciu z biało-niebieskimi frędzlami na czterech krańcach (Ks. Liczb 15:37–41). Na podstawie tego Słowa powstał charakterystyczny szal. Tysiące lat później to przykrycie stało się inspiracją dla obecnej flagi państwa Izrael.</p>
<blockquote><p>Symbol nadziei i zwycięstwa. Łączy modlitwę z tarczą wiary</p></blockquote>
<p>Wolffsohn nie był pierwszym i jedynym, który wpadł na pomysł użycia szala modlitewnego jako wzoru flagi w połączeniu z gwiazdą Dawida (często nazywaną również tarczą Dawida). Ten Żyd z Austrii nie miał pojęcia, że z takiej flagi korzystali już mieszkańcy miasteczka Riszon LeCion (hebr. Pierwsi na Syjonie) w ziemi izraelskiej, założonego ponad dekadę wcześniej przez rosyjskich Żydów. Jednocześnie, czyli pod koniec XIX w., w Bostonie, w Stanach Zjednoczonych, Jakub i Karol Askowith, ojciec i syn, założyli centrum edukacyjne, którego symbolem stała się gwiazda Dawida w otoczeniu niebieskich pasów. Jakby tego było mało, w Nowym Jorku Morris Harris, członek stowarzyszenia żydowskiego, wraz z żoną uszyli niemalże identyczną flagę na przywitanie pozostałych członków stowarzyszenia, którzy właśnie wracali z kongresu syjonistycznego w Europie.</p>
<p>Jak to możliwe, że Żydzi w czterech różnych miejscach świata zostali zainspirowani do stworzenia takiego samego wzoru? Ten wyraz ich tęsknoty i miłości powstał zaledwie parę dekad przed tym, kiedy naród żydowski został zgromadzony z powrotem w swojej ziemi z czterech krańców świata (zob. Ks. Izaj. 11:11–12). Gdy 14 maja 1948 r. David Ben Gurion odczytał deklarację niepodległości Izraela w Tel Awiwie, szale modlitewne – tality z tarczą Dawida – wisiały już nad jego głową, mimo że oficjalnie flagę państwa przyjęto dopiero niemal pół roku później, po wielu dyskusjach i głosowaniach.</p>
<p>Od tamtego czasu nad całym Izraelem powiewają setki takich „przykryć”. Większość Izraelczyków nie zastanawia się, co symbolizuje ich flaga, ale z dumą wiesza ją nad swoimi domami i w swoich oknach. Ten manifest, nawet jeśli często wyrażany nieświadomie, w sferze fizycznej i duchowej jest bardzo konkretny. Niesie przesłanie: „Jesteśmy pod przykryciem!”.</p>
<p>Ze świadomością, kim jest Bóg Izraela i jaki ma plan dla swojego ludu, możemy błogosławić naród żydowski objawieniem również tego, czym jest ich flaga. Ten piękny symbol, który łączy w sobie nakrycie służące do modlitwy i tarczę Dawida, znienawidzony przez wroga, dla nas – Żydów i chrześcijan – jest symbolem nadziei oraz zwycięstwa.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/izrael-pod-przykryciem/">Izrael pod przykryciem</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/izrael-pod-przykryciem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powtórne przyjście Jezusa</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/powtorne-przyjscie-jezusa/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/powtorne-przyjscie-jezusa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 12:59:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Asher Intrater]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=562</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dzień Pana, o którym czytamy w Księdze Zachariasza (14:1), znany jest w kręgach chrześcijańskich pod nazwą „powtórne przyjście”. Prorocy Izraela pisali o nim jako o „wielkim i strasznym dniu Pana” (Ks. Joela 1:15; 2:1; 2:11; 3:4; 4:14). Ten „wielki i straszny dzień Pana” według myśli żydowskiej jest tym samym wydarzeniem co „powtórne przyjście Chrystusa” według [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/powtorne-przyjscie-jezusa/">Powtórne przyjście Jezusa</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień Pana, o którym czytamy w Księdze Zachariasza (14:1), znany jest w kręgach chrześcijańskich pod nazwą „powtórne przyjście”. Prorocy Izraela pisali o nim jako o „wielkim i strasznym dniu Pana” (Ks. Joela 1:15; 2:1; 2:11; 3:4; 4:14). Ten „wielki i straszny dzień Pana” według myśli żydowskiej jest tym samym wydarzeniem co „powtórne przyjście Chrystusa” według nomenklatury chrześcijańskiej. To będzie miało miejsce w jednym dniu, o jednej porze: A Pan będzie królem nad wszystką ziemią; w on dzień będzie Pan jeden, i imię jego jedno (Ks. Zach. 14:9; Biblia Gdańska). Tego dnia wszystkie elementy układanki złożą się w jeden obraz. Jezus – Mesjasz Jeszua – będzie Królem całej ziemi. Jego Królestwo będzie się rozciągało od Jerozolimy na wszystkie narody świata. Nie będzie już więcej podziału na wierzącą resztkę Izraela i Kościół. Mesjańskie Królestwo przyniesie ziemi pokój i dobrobyt na tysiąc lat.</p>
<h4>OBRAZ POWTÓRNEGO PRZYJŚCIA</h4>
<p>Fragment Księgi Zachariasza (14:4) mówi o tym, że nogi Jezusa Chrystusa staną na Górze Oliwnej. To te same nogi, które stały na Górze Oliwnej w Dziejach Apostolskich (1:11–12), kiedy Jezus został wzięty w górę do Nieba. Tak jak nogi te oderwały się wtedy od ziemi, tak też powrócą na ziemię. Opisuje to 14 rozdział Księgi Zachariasza. Nogi te ponownie staną na Górze Oliwnej. Ten sam Bóg-Człowiek przyjdzie stoczyć bitwy czasów ostatecznych i rządzić ziemią z Jerozolimy.</p>
<p>Rozdział 19 Księgi Objawienia i 14 Księgi Zachariasza to dwa najbardziej klarowne obrazy powtórnego przyjścia Jezusa, Mesjasza Jeszuy, jakie znajdujemy w całej Biblii. W Objawieniu św. Jana widzimy ten moment z perspektywy Nieba, a w Księdze Zachariasza – z perspektywy ziemi. Jeśli połączymy te dwa obrazy w jedno, rozwieje się wiele wątpliwości dotyczących czasów ostatecznych. Gdy zaczniemy dostrzegać Jeszuę w postaci Dowódcy niebiańskich armii (zarówno we fragmencie z Księgi Objawienia, jak i z Księgi Jozuego), dowiemy się wiele na temat Jego boskości i sprawowanej przez Niego władzy. Jeśli będziemy postrzegać bitwy z Ksiąg Objawienia i Zachariasza jako tę samą bitwę, dowiemy się wiele na temat powtórnego przyjścia i Tysiącletniego Królestwa. Wtedy możemy także zrozumieć rolę Jezusa, Mesjasza Jeszuy, jako Dowódcy armii.</p>
<h4>ANIELSKA I ZIEMSKA ARMIA</h4>
<p>W starożytnym królestwie Izraela miała miejsce duchowa współpraca, koordynacja między anielską i ziemską armią. Król Dawid, zanim wyruszył na jakąkolwiek bitwę, modlił się, aby się dowiedzieć, czy Bóg chce, by walczył. Odpowiedź mogła brzmieć „tak” lub „nie”. Następnie modlił się ponownie, aby wiedzieć, kiedy i w jaki sposób walczyć. Sam Dawid nie inicjował bitew, ale podporządkowywał się woli Boga, Jemu zostawiając podjęcie decyzji i kierownictwo.</p>
<p>Pewnego razu Pan kazał mu czekać, nasłuchując odgłosu maszerującego wojska, które miało przejść na wysokości wierzchołków rosnących tam drzew (2 Sam. 5:23–25). Armie anielskie nie podążały za Dawidem, ale to on ich szukał i szedł za nimi. Armia duchowa była bardziej zaangażowana w walkę niż armia ziemska. To, co je łączyło, to związek przymierza.</p>
<p>Dla Dawida wielką radością było uwielbiać Pana Boga muzyką i oddawać Mu cześć. Znał jednak Pana również jako Dowódcę armii. Wielu ludzi prosi Boga dzisiaj, aby dał im „serce Dawida”. I słusznie. Aby mieć serce Dawida, musimy uczynić uwielbienie i oddawanie Bogu czci najwyższym priorytetem naszego życia. Musimy też uwrażliwić się na Bożą wolę i być jej posłuszni. Oprócz tego musimy poznać Pana jako Naczelnego Dowódcę. Nie znając wojowniczego oblicza Jezusa, Mesjasza Jeszuy, nie znamy Jego samego.</p>
<blockquote><p>Ponieważ Jezus dwa tysiące lat temu przyszedł na świat jako baranek ofiarny, wielu ludziom trudno jest wyobrazić Go sobie jako Dowódcę armii</p></blockquote>
<h4>BARANEK OFIARNY I DOWÓDCA</h4>
<p>W Izraelu każdy młody człowiek, ukończywszy szkołę średnią, odbywa służbę wojskową. Odbyły ją również wszystkie moje dzieci. Ziemskie wojska Izraela są wspominane w Piśmie Świętym dość często. Okazuje się, że istnieje związek pomiędzy nimi a anielską armią Boga Izraela w Niebie.</p>
<p>Mój najstarszy syn, Heskel, służy jako kapitan w izraelskim wojsku. Jest oddanym, pełnym Ducha Świętego wierzącym człowiekiem. Ma żonę i malutką córeczkę. Z charakteru jest człowiekiem niezwykle łagodnym. Jednocześnie, dzięki swemu doświadczeniu przywódcy, dobrze rozumie, co znaczy autorytet, stawianie czoła przeciwnościom i niewycofywanie się przed nadciągającym wrogiem. Pewnego razu powiedział mi: „Jeśli ktoś zmierza, by cię zabić, nie masz innego wyjścia, jak tylko pozbawić go niezbędnych do tego środków”. W postawie Heskela jest coś z Jeszuy – jest jednocześnie łagodnym barankiem, ale też dowódcą armii. Posługuję się tym przykładem, aby ukazać, jak Jeszua może mieć w sobie cechy zarówno łagodne, jak i te niezbędne podczas działań wojennych.</p>
<p>Ponieważ Jeszua dwa tysiące lat temu przyszedł na świat jako baranek ofiarny, wielu ludziom trudno jest wyobrazić Go sobie jako Dowódcę armii. Tymczasem jedynie dzięki tej świadomości będziemy w stanie wytrwać w chwilach duchowych bitew i ucisków czasów ostatecznych. Z powodu toru, jaki obierają bieżące wydarzenia, a także ze względu na proroctwa o czasach ostatecznych, jest niezmiernie istotne i niecierpiące zwłoki, by chrześcijanie na całym świecie poznali Jeszuę jako Dowódcę armii Boga Izraela. Mam nadzieję, że objawienie Jezusa jako Naczelnego Dowódcy pomoże przygotować Kościół na czasy ostateczne. Duch Święty od jakiegoś czasu nieustannie kładzie mi na sercu to pilne zlecenie: „Przygotuj Kościół, tak by stał u boku Izraela podczas wydarzeń czasów ostatecznych, które doprowadzą do powtórnego przyjścia Jezusa – Mesjasza Jeszuy”.</p>
<h4>PRZEBŁYSK PRZEBUDZENIA</h4>
<p>W Księdze Jozuego (5:14) Anioł Pana mówi, że nie chodzi o to, czy On jest po naszej stronie, ale czy my jesteśmy po Jego stronie. Księga Zachariasza (14:3) wskazuje, że przyjdzie On walczyć przeciwko wszystkim, którzy zaatakują Jerozolimę. Obecnie jeszcze wielu Żydów odrzuca Jezusa, skupiając się tylko na odzyskaniu Jerozolimy. Z kolei wielu chrześcijan pragnie powrotu Jezusa, nie dbając o Jerozolimę. Świecki humanizm oraz wojownicy islamscy stoją w opozycji zarówno do Żydów, jak i do chrześcijan. Nie chodzi tu jednak o to, czego my chcemy, ale o to, czego pragnie On, Jezus, Dowódca wojsk.</p>
<p>Dwa tysiące lat temu nastąpiło początkowe wylanie Ducha Świętego. Dzięki temu ewangelia zaczęła być głoszona na całym świecie, co trwa po dzień dzisiejszy. W miarę jak dobra nowina dociera do krańców świata, Bóg powoli odradza naród izraelski oraz sprowadza Żydów z powrotem do Jerozolimy. Bóg nawołuje do wiary w Jeszuę Mesjasza wielu Żydów z pokolenia, które przeżyło II wojnę światową. Na razie jedynie mała cząstka mesjanistycznych Żydów mieszka w Izraelu, ale wydarzenia czasów ostatecznych nastąpią już wkrótce. Pewnego dnia wybuchnie ogólnoświatowe wylanie Ducha Świętego. Mesjanistyczna resztka Izraela jest znakiem czasów ostatecznych oraz przebłyskiem tego przebudzenia. Módlmy się na podobieństwo apostołów z Dziejów Apostolskich oraz miejmy wiarę, że nasza modlitwa przyniesie ten sam, a nawet potężniejszy rezultat!</p>
<h6>Artykuł został opracowany na podstawie książki Ashera Intratera <a href="http://www.koinonia.org.pl/products/kto-jad-obiad-z-abrahamem" target="_blank"><em>Kto jadł obiad z Abrahamem?</em></a>, Koinonia 2012.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/powtorne-przyjscie-jezusa/">Powtórne przyjście Jezusa</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/powtorne-przyjscie-jezusa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
