<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>2011/3 (jesień) &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/numery/jesien-2011/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Wed, 18 Mar 2020 11:33:55 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Rycerz do wynajęcia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/rycerz-wynajecia/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/rycerz-wynajecia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 16:28:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Bogowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=880</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tymczasem po trzech miesiącach wysyłania dziesiątek, a nawet setek ofert oraz braku odzewu na którąkolwiek z nich jesteś zniechęcony i zaczynasz odpowiadać nawet na ogłoszenia, które nie są atrakcyjne. Tam też cisza. Przychodzi ci do głowy, że może przesyłasz dokumenty w nieczytelnych formatach albo masz problem z e-mailem. Sprawdzasz wszystko kilkakrotnie, ale okazuje się, że [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/rycerz-wynajecia/">Rycerz do wynajęcia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tymczasem po trzech miesiącach wysyłania dziesiątek, a nawet setek ofert oraz braku odzewu na którąkolwiek z nich jesteś zniechęcony i zaczynasz odpowiadać nawet na ogłoszenia, które nie są atrakcyjne. Tam też cisza. Przychodzi ci do głowy, że może przesyłasz dokumenty w nieczytelnych formatach albo masz problem z e-mailem. Sprawdzasz wszystko kilkakrotnie, ale okazuje się, że wszystko działa, jak należy.</p>
<p>Niestety nie jest to scenariusz kabaretu, ale opis realnych sytuacji, które przeżył niejeden z nas. Jeśli ciągle walczysz o pracę, modlisz się i czekasz, przeczytaj ten artykuł do końca. Może to jest odpowiedź na twoje wołanie?</p>
<p>Dawniej, w czasach względnego spokoju, gdy królom nie opłacało się utrzymywanie stałej armii, pojawili się rycerze do wynajęcia. Tacy wojowie byli protoplastami dzisiejszych wolnych strzelców, nazywanych profesjonalnie freelancerami. Obecnie coraz więcej osób decyduje się na taki tryb pracy. Czy warto być podobnym najemnikiem? Zastanówmy się.</p>
<h4>Plusy</h4>
<p>Niewątpliwie każdy freelancer, opowiadając o swojej pracy, rozpocznie od atutów. Możliwość wykonywania pracy zdalnie, w domu, biurze lub nawet ulubionej kawiarni, do tego nielimitowany czas pracy – freelancer rozliczany jest z efektów, a nie z liczby godzin spędzonych na wykonaniu danego zadania. Jeśli lepiej funkcjonujesz w godzinach wieczornych, jest to rozwiązanie idealne. Kolejny plus to faktyczny wpływ na wysokość zarobków, ponieważ wolny strzelec sam negocjuje wysokość wynagrodzenia, a także rodzaj zlecenia, które przyjmie. Taki układ gwarantuje bardzo duży komfort pracy, niewątpliwie przekładający się na wyniki.</p>
<p>Niektórzy twierdzą, że freelancer nie ma szefa. To nie do końca prawda, bo wolny strzelec ma wielu przełożonych. Każdy zleceniodawca jest dla niego w pewnym sensie szefem, tyle tylko, że w każdej chwili wolny strzelec możne go wymienić na innego. To niewątpliwie kolejny atut freelancingu.</p>
<p>Obecnie taka forma pracy staje się coraz bardziej popularna. Firmy chętnie zatrudniają freelancerów i jest to dla nich wygodne, bo korzystanie z usług takiej osoby zwalnia z masy dodatkowych kosztów.</p>
<h4>Minusy</h4>
<p>Freelancing kojarzy się głównie z zawodami kreatywnymi, takimi jak dziennikarz, muzyk czy fotograf. Ale są i księgowi, prawnicy, informatycy, którzy pracują właśnie w taki sposób. Nie jest to jednak tryb pracy dla wszystkich. Jeśli lubisz bezpieczeństwo i stabilność, ośmiogodzinny dzień i pięciodniowy tydzień pracy – zapomnij o freelancingu. Tutaj wymagana jest elastyczność, samodyscyplina i faktyczne zaangażowanie w projekt. Pracując samodzielnie, nie możesz liczyć na pomoc innych, więc jeśli zawalisz, sam poniesiesz konsekwencje niedotrzymania umowy – a te bywają bardzo dotkliwe, od braku kolejnych zleceń aż po kary finansowe.</p>
<p>Można powiedzieć, że freelancer jest taką miniaturową, jednoosobową firmą, mimo iż nie musi zakładać działalności gospodarczej (choć oczywiście może). Sam zatem odpowiada za dokumentację, ustalenie warunków i podpisanie umowy z klientem oraz wykonanie zadania. Sam też musi zapewnić sobie potrzebny sprzęt, co w przypadku chociażby grafików czy fotografów wiąże się ze sporym wydatkiem.</p>
<p>Jedną z trudności jest także konieczność samodzielnego poszukiwania zleceń. Przykładowo: jeżeli dziesięć zleceń w miesiącu jest w stanie zapewnić nam wypłatę porównywalną z wynagrodzeniem przy pracy etatowej, to gdy zdarzy się, że nie uzbieramy tej liczby zadań do wykonania, nie zarobimy koniecznego dla nas minimum. W sieci funkcjonuje coraz więcej portali, które mają na celu kontaktowanie zleceniodawców z wykonawcami. Im więcej zleceń uda nam się zrealizować, tym więcej otrzymamy pozytywnych opinii, a to z kolei na pewno zaowocuje pojawieniem się kolejnych klientów. Co więcej, środowisko freelancerskie jest ciągle dość wąskie, więc dobry wykonawca z pewnością będzie polecany.</p>
<h4>Od strony technicznej</h4>
<p>Jednym z zagadnień praktycznych, które trzeba poruszyć, jest ubezpieczenie zdrowotne. W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej i samodzielnego odprowadzania składek problem jest rozwiązany. Jednak nie każdy chce, szczególnie na początku swojej drogi zawodowej, zakładać firmę. Dobre rozwiązanie stanowi podpisanie, choćby w najmniejszym wymiarze godzin, umowy o pracę z konkretną firmą, dla której realizujemy zlecenia. Wówczas odprowadza ona za nas należne składki, a my spokojnie skupiamy się na realizacji zadań. Należy jednak pamiętać, że pracownika obowiązuje zakaz konkurencji, który mówi o tym, iż nie może on świadczyć usług konkurencyjnych w stosunku do działalności firmy, w której jest zatrudniony. Trzeba zatem tę kwestie precyzyjnie omówić z pracodawcą, który pisemnie może taką zgodę wyrazić.</p>
<p>Chciałbym przypomnieć kultową wypowiedź Laski, bohatera filmu <em>Chłopaki nie płaczą</em>: „Musisz sobie zadać jedno ważne pytanie: Co chcesz w życiu robić? A później po prostu zacząć to robić”. W tym prostym zdaniu jest wiele mądrości. Freelancerzy robią to, co lubią, a nie to, co ktoś każe im robić. Może akurat jesteś bez pracy, szukasz nowego zajęcia, chcesz coś zmienić w swoim życiu. Zadaj sobie dziś to pytanie, odpowiedz na nie szczerze i spróbuj. Może freelancing jest właśnie dla ciebie?</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/rycerz-wynajecia/">Rycerz do wynajęcia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/rycerz-wynajecia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Muzyczni misjonarze</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/muzyczni-misjonarze/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/muzyczni-misjonarze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 12:14:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Natalia Pinkas]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=939</guid>

					<description><![CDATA[<p>W repertuarze koncertu jest wiele różnych utworów. Aranżacje znanych, tradycyjnych pieśni chrześcijańskich oraz autorskie piosenki Missio Musica, które łączą elementy różnych stylów: muzyki klasycznej, popularnej, ludowej, jazzu. Stowarzyszenie jednoczy muzyków chrześcijańskich z całej Polski, obecnie liczy około 55 członków. Wielu z nich zajmuje się muzyką zawodowo: „Na co dzień gramy w orkiestrach, filharmoniach, pracujemy w [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/muzyczni-misjonarze/">Muzyczni misjonarze</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W repertuarze koncertu jest wiele różnych utworów. Aranżacje znanych, tradycyjnych pieśni chrześcijańskich oraz autorskie piosenki Missio Musica, które łączą elementy różnych stylów: muzyki klasycznej, popularnej, ludowej, jazzu. Stowarzyszenie jednoczy muzyków chrześcijańskich z całej Polski, obecnie liczy około 55 członków. Wielu z nich zajmuje się muzyką zawodowo: „Na co dzień gramy w orkiestrach, filharmoniach, pracujemy w szkołach, ucząc muzyki lub gry na instrumentach” – tłumaczy Tomek, jeden z kompozytorów i twórców aranżacji.</p>
<h4>Zawsze jest inaczej</h4>
<p>Członkowie Missio Musica to osoby pełnoletnie, które uwierzyły w Jezusa Chrystusa. Ich wspólnym celem i pasją jest mówienie o Bogu poprzez muzykę – zostali muzycznymi misjonarzami. Docierają do ludzi z różnych środowisk: szkół, domów dziecka, zakładów karnych, kościołów. Można ich usłyszeć zarówno w dużych centrach kulturalnych, jak i na ulicach miast. Jednak Missio Musica nie tworzy jednolitego zespołu. Liczba wykonawców biorących udział w występie jest uzależniona od potrzeb koncertu. Z listy 55 członków powstają zespoły od kilku do kilkudziesięciu muzyków. „Jeszcze nie mieliśmy okazji zagrać w pełnym składzie” – wyznaje Janek Muranty, lider i założyciel Missio Musica.</p>
<p>Po próbie wszyscy przechodzą do sali, w której czeka kolacja. Pomieszczenie przepełnione jest zapachem ciepłego jedzenia i gwarem rozmów. Wiele osób opowiada, w jaki sposób Bóg działa w ich życiu. Niektórzy wspominają również początki Missio Musica – jak zaczęli tworzyć i grać dla Boga&#8230;</p>
<h4>Bydgoszcz – stan wojenny– historia Janka</h4>
<p>Był rok 1982. W Polsce trwał stan wojenny. Rzeczywistość PRL-u wydawała się ponura, szara, bez żadnych perspektyw. Janek, po powrocie z zagranicy, rozpoczął studia na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Z czasem czuł się coraz bardziej wyczerpany – własną bezsilnością, atmosferą na uczelni, ciągłym przeklinaniem, piciem wódki, bezsensownymi rozmowami o wszystkim i o niczym. Trudno było z kimkolwiek dzielić pasję do Boga, a to wszystko jeszcze bardziej potęgowało uczucie samotności. Narastało uczucie zmęczenia i frustracji: „Kto może zmienić tych ludzi?”. Janek przypominał sobie Gedeona, który pytał:<em> Gdzież są wszystkie jego cuda, o których opowiadali nam nasi ojcowie?</em> (Ks. Sędz. 6:13).</p>
<p>Pewnego dnia, gdy modlił się w parku, przyszedł mu do głowy werset z Biblii, który przeszył jego umysł jak błysk światła: <em>Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara</em> (1 Sam. 15:22). Te słowa były jak olśnienie. Po długim czasie zmęczenia i modlitwy przyszedł przełom. Nie rozumiejąc, jak i dlaczego, Janek odczuł ogromną ulgę. Odpoczął, a w jego serce wstąpiła wiara. Słowa, które przyszły mu na myśl, odebrał bardzo osobiście, tak jak gdyby sam Bóg powiedział do niego: „Nie chcę, żebyś podejmował nie wiadomo jakie wysiłki, by zwiastować ewangelię. Po prostu zrób to, co ci każę”.</p>
<h4>Rok 1986 – Bóg zaczyna działać na uczelni</h4>
<p>Od tamtej pory atmosfera na uczelni zmieniła się. Janek odczuł, że to w duchowej rzeczywistości nastąpiła przemiana. Przedtem nikt nie interesował się Bogiem. Krótko po tym przełomowym dla Janka wydarzeniu pewien kolega, wcześniej w ogóle niezainteresowany Bogiem, zaczął zadawać mu różne pytania. Również inne osoby podchodziły do Janka i mówiły: „Słyszałem, że wierzysz w Boga”. Rozmowy toczyły się w różnych okolicznościach i były zupełnie spontaniczne.</p>
<p>Któregoś dnia Janek czekał na zajęcia z fortepianu. Naprzeciw niego siedziała dziewczyna z wydziału wokalnego i czytała jakąś gazetę. Janek zapytał: „Co tam masz?”. Okazało się, że przeglądała czasopismo o tematyce religijnej. Innym razem widział, że pani na portierni czyta Biblię. Janek był zaskoczony. Nic nie musiał robić. Nie organizował żadnych spotkań, ewangelizacji, nie rozdawał traktatów mówiących, jak stać się człowiekiem wierzącym.</p>
<p>Pojawił się głód Boga, a wiara stała się rzeczą publiczną. Dyskutowało się o tym w klubie, w dymie papierosów. Bóg zaczął działać intensywnie. Na egzaminach profesorowie pytali: „Co się dzieje?”. W czasach PRL-u ten temat nie był zbyt mile widziany, mimo to studenci podejmowali ryzyko. To była pasja dla Boga, płomień w sercach, który mógł przyjść tylko od Ducha Świętego. Ludzie w różnych okolicznościach oddawali swoje życie Bogu i doświadczali przemiany.</p>
<h4>Rok 1990 – Łódź</h4>
<p>Wszystko zaczęło się w 1990 roku, kiedy Jola przyjechała do Łodzi, by kontynuować naukę w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej. Krótko po rozpoczęciu roku szkolnego poznała Janusza, Tomka i Tatianę. Jeszcze tego samego dnia opowiedziała Tomkowi, w jaki sposób znalazła się w Łodzi i co Bóg uczynił w jej życiu. Świadectwo Bożego działania poruszyło serce Tomka. Okazało się, że ich nowy kolega, Janusz, w ciągu minionych wakacji także doświadczył Bożego działania. W krótkim czasie zarówno Tomek, jak i Janusz zdecydowali się, że chcą służyć Jezusowi Chrystusowi i żyć dla Niego.</p>
<p>Niesamowite było to, że ludzie przychodzili do Boga i mieli w sercu szczerą chęć pokuty i wyznawania grzechów, zostawiali swoje złe nawyki, grzechy, tak jakby zaczynali życie od nowa. Chodzili do szkoły z Bibliami, po obiedzie na stołówce rozmawiali o Bogu. Przebywając z innymi, powoływali się wprost na słowa zawarte w Biblii. „Wszystko było czarno-białe – wspomina Jola – niektórzy nas nie lubili, wręcz nienawidzili, wyśmiewali się z nas, ale również w pewien sposób nas szanowali. Za swoją bezkompromisowość płaciliśmy cenę”.</p>
<h4>Wspólna pasja na początek</h4>
<p>Akademia Muzyczna w Bydgoszczy i Liceum Muzyczne w Łodzi to nie jedyne miejsca, w których młodzi muzycy doświadczali Bożego działania. Duch Święty poruszał serca wielu muzyków w naszym kraju i czyni to również dzisiaj.</p>
<p>W Bydgoszczy podczas wspólnych spotkań i modlitw pojawiła się chęć przekazywania chrześcijańskich treści poprzez muzykę. Tak powstał zespół Jerycho. Jego członkowie tworzyli pieśni, dawali koncerty, mieli wiele marzeń i pomysłów. Wkrótce zaczęli szukać muzyków chrześcijańskich poza uczelnią, zrodziła się również idea, by powstało stowarzyszenie.</p>
<p>W 1990 roku zorganizowano wyjazd, na którym podjęto decyzję o założeniu Stowarzyszenia Muzyków Chrześcijańskich Missio Musica. W tym spotkaniu uczestniczyli muzycy chrześcijańscy nie tylko z Bydgoszczy, ale również z innych miast i Akademii Muzycznych w naszym kraju. „Pewnego dnia ktoś puścił nam nagranie wideo z koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zarejestrowanego przez telewizję w Łodzi” – wspomina Janek. W ten sposób odkryli zespół wierzących muzyków z Liceum Muzycznego w Łodzi, który później dołączył do stowarzyszenia i rozpoczęły się wspólne koncerty.</p>
<p>Cała ta historia, którą aranżował przez te wszystkie lata Bóg, ogarniała wszystkich podczas krótkiej ciszy, gdy muzycy w skupieniu oczekiwali na gest dyrygenta. Zabrzmiały pierwsze dźwięki utworu. Stopniowo wyłaniały się poszczególne grupy instrumentów. Na pierwszym planie pojawił się klarnet, po to, by za chwilę wtopić się w tło i ustąpić miejsca partii chóru. Muzyka wypływała z serc, unosząc jednocześnie chwałę skierowaną do Boga. Przeplatała ją świadomość, że to od Niego pochodzą te wszystkie utalentowane dłonie i głosy. Przyszłość Missio Musicia naznaczona jest niezmiennie wciąż tym samym marzeniem – by każdy koncert, jak ten, był powrotem do odwiecznej prawdy, w której stworzenie będzie kierować się w stronę Stwórcy, głośno wyznając: „Tylko Bogu należy się chwała”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>KALENDARIUM </strong></p>
<p><strong>1990</strong> Powstaje Chrześcijańskie Stowarzyszenie Muzyków Missio Musica.</p>
<p><strong>1992</strong> Otwarcie Prywatnej Szkoły Muzycznej I i II st. w Warszawie działającej pod patronatem Stowarzyszenia.</p>
<p><strong>1995</strong> Trasa koncertowa w Anglii, zespół daje koncerty m.in. w Nuneaton, North Shields, Newcastle, Carlisle, Birtley.</p>
<p><strong>1995</strong> Missio Musica organizuje pierwsze warsztaty muzyczne w Ostródzie, na których uczestnicy mogą w praktyczny sposób rozwijać swoje talenty, a także wysłuchać wykładów na temat historii muzyki kościelnej czy różnych nurtów w muzyce chrześcijańskiej. Grupa liderów Missio Musica odwiedza również zbory i kościoły, które zapraszają ich do poprowadzenia warsztatów.</p>
<p><strong>1996</strong> Nagranie płyty <em>Pójdę za Tobą</em> we współpracy z Januszem Bigdą.</p>
<p><strong>2005</strong> Trasa koncertowa na terenach Śląska trwająca 10 dni, zespół koncertuje m.in. w Chorzowie, Raciborzu, Chrzanowie, Oleśnicy.</p>
<p><strong>2007</strong> Nagranie płyty <em>Podróż</em>, która poprzez ciekawe aranżacje, łączące elementy muzyki rozrywkowej i klasycznej, opowiada o życiu chrześcijańskim jako wędrówce do domu Ojca.</p>
<p><strong>2007</strong> Trasa koncertowa w Stanach Zjednoczonych obejmująca takie miasta jak Troy, Chicago, Rockford, Corydon, Cincinnati, Ashland.</p>
<p><strong>2008</strong> Powstaje Chrześcijańska Szkoła Muzyczna, której celem jest wyposażenie muzyków działających w kościele poprzez regularne zajęcia. Obejmują one wykłady dotyczące uwielbienia Boga oraz praktyczny rozwój umiejętności muzycznych.</p>
<p><strong>2009–2010</strong> Nagranie płyty <em>Przy mnie stój</em>, zawierającej klasyczne opracowania tradycyjnych pieśni chrześcijańskich.</p>
<p><strong>2010</strong> W Kościele Ewangelickim w Katowicach odbywa się koncert symfoniczny z okazji XX-lecia działalności Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Muzyków Missio Musica.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/muzyczni-misjonarze/">Muzyczni misjonarze</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/muzyczni-misjonarze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gdy brakuje pieniędzy</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/gdy-brakuje-pieniedzy/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/gdy-brakuje-pieniedzy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 11:58:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Finanse]]></category>
		<category><![CDATA[Joyce Meyer]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=935</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie podejmuj decyzji pod presją strachu Boży system finansowy nie jest systemem tego świata. Nieważne, co się dzieje wokół nas – nie musimy się bać, ponieważ możemy mieć pewność, że Bóg nas kocha. W 1 Liście św. Jana (4:18a) Bóg mówi do nas: W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/gdy-brakuje-pieniedzy/">Gdy brakuje pieniędzy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Nie podejmuj decyzji pod presją strachu</h4>
<p>Boży system finansowy nie jest systemem tego świata. Nieważne, co się dzieje wokół nas – nie musimy się bać, ponieważ możemy mieć pewność, że Bóg nas kocha. W 1 Liście św. Jana (4:18a) Bóg mówi do nas: <em>W miłości nie ma bojaźni, wszak doskonała miłość usuwa bojaźń, gdyż bojaźń drży przed karą.</em></p>
<p>Nawet jeżeli sytuacja wydaje się być poza naszą kontrolą, Bóg w swojej miłości nie zamierza nigdy nikogo pognębić. Wykorzystuje jedynie trudne momenty, by nam przypomnieć, że tylko On może stanowić solidną podstawę naszego życia. Możemy zaufać Bogu bez względu na to, co przeżywamy. On jest gotowy nam pomóc. Zrobi wszystko, by dzień po dniu wychodzić naprzeciw naszym potrzebom – małym i dużym.</p>
<h4>Rozpoznaj źródło swojego bogactwa</h4>
<p>W 2 Liście do Koryntian (9:10) jest napisane:<em> A ten, który daje ziarno siewcy i chleb na pokarm, da i pomnoży zasiew wasz [wasze środki], i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej.</em></p>
<p>Bóg jest jedyną osobą, która ma pełną kontrolę nad naszymi finansami. Nie miejsce zatrudnienia jest naszym źródłem utrzymania – ale nasz Bóg. Więc kiedy stracimy pracę, nie będziemy upadać na duchu, ponieważ wierzymy, że nasz Bóg jest nieograniczony. On może nas poprowadzić drogami, jakich dzisiaj nie potrafimy sobie wyobrazić, i zrealizować w naszym życiu zamiary, których w tym momencie nie jesteśmy w stanie zrozumieć.</p>
<p>W Ewangelii św. Mateusza (6:26) Bóg zamieścił pełne pocieszenia porównanie: jeżeli opiekuje się ptakami, możemy być pewni, że będzie i nas prowadzić.</p>
<blockquote><p>Jeśli uczymy się żyć z naszych dochodów, według granic jakie one nam wyznaczają. Bóg będzie nam błogosławił, sam poszerzy te granice i w ten sposób będziemy mieć więcej</p></blockquote>
<h4>Pielęgnuj postawę dawania</h4>
<p>Odkryłam, że najlepszym sposobem radzenia sobie z pieniędzmi jest dawanie&#8230; To klucz, który pomaga nam zachować biblijne standardy w sferze finansów. Musimy nauczyć się dawać, zwłaszcza w tak trudnych pod względem finansowym czasach.</p>
<p>Jeśli będziemy szukać Bożych wskazówek w kwestii naszych finansów i udzielać pomocy innym ludziom, tym bardziej Bóg użyje innych, by nas pobłogosławić. To takie proste. W księdze Przypowieści Salomona (28:27a) czytamy: <em>Kto daje ubogiemu, nie zazna braku.</em></p>
<h4>Pracuj nad tym, co masz</h4>
<p>Nawet w tak trudnych czasach możliwe jest życie wolne od długów, według biblijnych wartości. List do Rzymian (13:8a) zachęca: <em>Nikomu nic winni nie bądźcie prócz miłości wzajemnej</em>. Mój mąż, Dave, twierdzi, że jeśli uczymy się żyć z naszych dochodów, według granic, jakie one nam wyznaczają, Bóg będzie nam błogosławić, sam poszerzy te granice i w ten sposób będziemy mieć więcej.</p>
<p>W Ewangelii św. Łukasza (19:17) czytamy, że Bóg cieszy się, gdy jesteśmy godni zaufania w rzeczach małych. Kiedy okazujemy wierność w małym, On obiecuje, że da nam autorytet nad większymi rzeczami.</p>
<h4>Zacznij płacić gotówką</h4>
<p>Łatwiej jest płacić kartą bez świadomości, jak dużo się wydaje. Jeśli chcemy zmniejszyć swoje długi, zdecydujmy się na płacenie za wszystko gotówką. Jesteśmy bardziej skłonni do rozważnego wydawania (nawet zapisywania) pieniędzy, kiedy dosłownie mamy je w swoich rękach. Można oczywiście używać kart kredytowych dla wygody, o ile mamy możliwość spłacić je w wyznaczonym terminie, bez dodatkowych odsetek.</p>
<p>Chodzi o to, by nie doprowadzać do sytuacji, w której, zniewoleni przez długi, nie będziemy mogli skupić się na Bogu. Wróg chce, abyśmy obawiali się jutra. Tak więc naszym głównym celem jest radość z życia, jakie poprzez śmierć Jezusa Chrystusa Bóg chce dać nam dzisiaj. Zróbmy, co w naszej mocy, by żyć w sprawiedliwości, pokoju i radości. Ufajmy Bogu, aby On mógł zająć się resztą.</p>
<h6>Tłumaczenie: Anna Chmiel<br />
Opublikowano za pozwoleniem Joyce Meyer Ministries (www.joycemeyer.org).</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/gdy-brakuje-pieniedzy/">Gdy brakuje pieniędzy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/gdy-brakuje-pieniedzy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dziecko w wirtualnym świecie gier</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/dziecko-w-wirtualnym-swiecie-gier/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/dziecko-w-wirtualnym-swiecie-gier/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 11:42:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Gehrke]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=932</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rolą nas, rodziców, jest wychowanie dziecka i zapewnienie mu właściwych warunków rozwoju. Realizując ten proces, musimy mieć świadomość otaczających nas zagrożeń, w tym również związanych z grami komputerowymi. Kiedy miałem około dziesięciu lat, pojawiły się w Polsce pierwsze mikrokomputery (Atari, Commodore, ZX Spectrum, Amstrad). Były to urządzenia drogie, pozostające poza możliwościami finansowymi wielu rodzin. Jako [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/dziecko-w-wirtualnym-swiecie-gier/">Dziecko w wirtualnym świecie gier</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Rolą nas, rodziców, jest wychowanie dziecka i zapewnienie mu właściwych warunków rozwoju. Realizując ten proces, musimy mieć świadomość otaczających nas zagrożeń, w tym również związanych z grami komputerowymi.</p>
<p>Kiedy miałem około dziesięciu lat, pojawiły się w Polsce pierwsze mikrokomputery (Atari, Commodore, ZX Spectrum, Amstrad). Były to urządzenia drogie, pozostające poza możliwościami finansowymi wielu rodzin. Jako dziecko interesowałem się nimi. Szukałem okazji, żeby u kogoś (lub na popularnych wtedy automatach) zagrać w gry, które wówczas – w porównaniu z dzisiejszymi – były mało rozbudowane, ubogie pod względem grafiki czy dźwięku. Wymagały one od gracza uruchomienia wyobraźni, która pozwalała widzieć w tych kilku kreskach samolot, samochód lub dzielnego rycerza szukającego przygód i sławy. Było to dla mnie niezwykle ciekawe i atrakcyjne.</p>
<h4>Dostępna forma rozrywki</h4>
<p>O ile łatwiejszy jest dzisiaj dostęp do tej formy rozrywki. Według badań przeprowadzonych w całej Europie przez firmę Walt Disney Co. na dzieciach w wieku od 8 do 14 lat, dla 70% z nich komputery służyły przede wszystkim do gry, a 59% korzystało z nich także do odrabiania zadań domowych (źródło: Reuters).</p>
<p>Dzieci dowiadują się o grach najczęściej od swoich kolegów i koleżanek. W danej klasie grający wyodrębniają się czasami jako osobna grupa ze względu na wspólne zainteresowania. Gry komputerowe same w sobie stanowią dla dzieci bardzo atrakcyjną formę zabawy, są realistyczne, odwzorowują rzeczywisty lub fikcyjny świat niemal w stu procentach. Wrażenia wizualne, w połączeniu z dźwiękowymi, ułatwiają dziecku „wejście” w wirtualny świat gry. Jednocześnie jest on dla niego bardzo atrakcyjny. Dziecko łatwo utożsamia się z bohaterem, wchodzi w interakcję z nierealnym otoczeniem, ma w nim przyjaciół i wrogów, decyduje o sobie i o innych. Może być, kim chce – żołnierzem, najemnikiem zabijającym dla pieniędzy, rycerzem walczącym ze złem, szefem korporacji, generałem armii, kierowcą rajdowym – umożliwia to wyobraźnia twórców i ogromny wybór gier na rynku.</p>
<h4>Negatywny wpływ potwierdzony</h4>
<p>A co dzieje się z dzieckiem, które spędza dużo czasu przed komputerem? Na jakie niebezpieczeństwa jest narażone? Jak gry komputerowe wpływają na jego rozwój fizyczny i psychiczny?</p>
<p>Badania psychologiczne nad oddziaływaniem na dziecko gier zawierających przemoc pokazują, iż zaangażowanie w tego rodzaju zabawę podwyższa poziom agresji graczy. Dzieci korzystające z gier akcentujących destrukcję i przemoc (a takich jest na rynku wiele) stają się bardziej agresywne wobec innych osób. Przykładowo, chłopcy w wieku od 12 do 14 lat korzystający z gier, które angażują gracza w akty przemocy, są bardziej impulsywni w działaniu, nastawieni na podporządkowanie sobie innych, wykazują większą koncentrację na sobie i swoich potrzebach (egocentryzm) oraz niższy poziom empatii niż chłopcy, którzy wcale nie interesują się grami komputerowymi. Inne badania pokazały, iż chłopcy interesujący się tego typu rozrywką mają poważnie trudności w kontaktach społecznych – są narcystyczni i obojętni wobec drugiego człowieka, nastawieni bardziej na rywalizację niż współdziałanie z innymi. Chłopcy ci ponadto częściej mają trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu bliskich relacji emocjonalnych w swojej rodzinie, prezentują wyraźne cechy wyizolowania się z życia rodzinnego.</p>
<h4>„To na mnie nie działa”</h4>
<p>Osoby zaangażowane w gry komputerowe bardzo często zaprzeczają, że podlegają takim wpływom, mówiąc: „To na mnie nie działa”, „Jestem taki sam, jak byłem wcześniej”. Jednak podczas tej zabawy osoba nieświadomie podlega oddziaływaniu wielu mechanizmów psychologicznych, dlatego najczęściej nie zauważa tego wpływu i zmian, które się w niej dokonują, nie mają one bowiem charakteru skokowego, są subtelne i rozłożone w czasie.</p>
<p>Zbyt duża ilość czasu spędzanego przed komputerem może powodować u dziecka (oprócz wad postawy i wzroku) zatarcie granicy pomiędzy światem wirtualnym i realnym. Jeden z moich kolegów opowiedział mi o swoim dziewięcioletnim synu, który bił się z kolegą z klasy. Uderzył go bardzo mocno, po czym był zdziwiony, że jego przeciwnik płacze. Swojemu ojcu tłumaczył, że Bartek ma jeszcze przecież trzy życia&#8230;</p>
<p>Inni znajomi zauważyli, że ich syn zaczął wykazywać objawy uzależnienia: tak bardzo zaangażował się w gry komputerowe, że nie tylko zaniedbał naukę, ale również nie chciał wychodzić z domu, by w realnym świecie bawić się z kolegami. Każda chwila spędzona poza komputerem była dla niego stracona.</p>
<h4>Funkcja elektronicznej niani</h4>
<p>Jako rodzice nie możemy dopuścić do sytuacji, w której komputer stanie się „elektroniczną niańką” dla dziecka. Gry przekazują różne treści, nie zawsze zgodne z wyznawanymi przez nas wartościami. W niektórych pojawiają się obrazy i animacje erotyczne lub nawet pornograficzne. Podobnie jest z treściami satanistycznymi, w niektórych grach prezentowanymi zupełnie otwarcie, w innych subtelnie, w sposób zamaskowany. Grające dziecko oswaja się z nimi i z czasem odbiera je jako coś naturalnego, niebudzącego złych skojarzeń.</p>
<p>Oczywiście gry komputerowe to nie tylko zagrożenia – uczą, rozwijają refleks i spostrzegawczość, zmuszają do myślenia, stymulują rozwój. Wszystko zależy od tego, co kupujemy i instalujemy na komputerze lub konsoli.</p>
<p>Nie zatrzymamy rozwoju rzeczywistości wirtualnej i jej obecności w życiu dziecka, ale możemy wraz ze swoją pociechą w tym uczestniczyć i zarazem stale kontrolować sytuację. Sam jestem ojcem dwóch chłopców w wieku szkolnym, którzy bardzo lubią gry komputerowe. Mogą z nich jednak korzystać wyłącznie w weekendy, przez godzinę dziennie. Z niecierpliwością czekają na ten spędzany razem ze mną czas, cieszą się nim, a ja mam kontrolę nad tym, w co grają. Przede wszystkim jednak pamiętajmy, że to nie gry komputerowe sprawią, że nasze dzieci będą szczęśliwe, ale nasza miłość, zrozumienie i zainteresowanie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Co współczesny rodzic może zrobić, aby jego dziecko uniknęło tych zagrożeń i bezpiecznie korzystało z komputera?</strong></p>
<ul>
<li>Powinniśmy wiedzieć, w jakie gry grają nasze dzieci – na bieżąco sprawdzać, jakie gry znajdują się w domowym komputerze i w co dzieci grają u kolegi czy koleżanki.</li>
<li>Przed podjęciem decyzji o kupnie gry komputerowej trzeba uzyskać rzetelną informację na jej temat. Należy przestrzegać zamieszczonych na pudełku z grą ostrzeżeń i informacji dotyczących wieku gracza oraz opisujących samą grę.</li>
<li>Czas na grę powinno się oddzielić od innych aktywności dziecka. Można to zrobić, pozwalając mu na tę formę rozrywki na przykład tylko w weekendy przez godzinę dziennie.</li>
<li>Musimy konsekwentnie stosować zasadę: najpierw obowiązki, potem komputer.</li>
<li>Nie wstawiać komputera do pokoju dziecka.</li>
<li>Dbajmy o wspólne, atrakcyjne dla całej rodziny spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu lub w domu (gry planszowe, zabawy).</li>
</ul>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/dziecko-w-wirtualnym-swiecie-gier/">Dziecko w wirtualnym świecie gier</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/dziecko-w-wirtualnym-swiecie-gier/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jaką żoną jestem?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/jaka-zona-jestem/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/jaka-zona-jestem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 10:20:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Linda Dillow]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=929</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Siedzę zalana łzami. Było to trudniejsze, niż myślałam. Zajmuję się poradnictwem, pomagam kobietom odnajdować cele w życiu i wiesz dobrze, że sama w każdej dziedzinie mam ściśle określony cel – nigdy jednak nie zastanawiałam się nad celem w moim małżeństwie” – napisała Kathy, moja podopieczna, gdy wysłałam jej to ryzykowne pytanie. Jaką żoną jesteś? – [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/jaka-zona-jestem/">Jaką żoną jestem?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Siedzę zalana łzami. Było to trudniejsze, niż myślałam. Zajmuję się poradnictwem, pomagam kobietom odnajdować cele w życiu i wiesz dobrze, że sama w każdej dziedzinie mam ściśle określony cel – nigdy jednak nie zastanawiałam się nad celem w moim małżeństwie” – napisała Kathy, moja podopieczna, gdy wysłałam jej to ryzykowne pytanie.</p>
<p>Jaką żoną jesteś? – zadawałam to pytanie wielu kobietom podczas pisania książki, prosząc o ich opinię. Czy kiedykolwiek myślałaś o swoich celach jako żony? Pamiętaj, że istnieje różnica pomiędzy celem a pragnieniem. To rozróżnienie będzie miało ogromny wpływ na poziom twojego zadowolenia w małżeństwie.</p>
<h4>Czy realizujesz swój plan?</h4>
<p>W bolesny sposób przekonała się o tym Sara. Miała ona wytyczony cel dla swojego małżeństwa: mieć bliską, wspaniałą relację ze swoim mężem. Jako młoda kobieta, świadoma swego celu i oddana Chrystusowi, przeczytała każdą książkę na temat seksu i komunikacji w małżeństwie, brała udział w szkoleniach na temat tego, jak być dobrą żoną i bardzo starała się stworzyć więź ze swoim mężem.</p>
<p>Jednak po pięciu latach małżeństwa Sara była pełna gniewu, sfrustrowana i pozbawiona złudzeń. Czuła, że jej małżeństwo to farsa. Tak bardzo zależało jej na dobrej komunikacji, a jej maż – mężczyzna o silnej, ale skrytej osobowości – coraz bardziej zamykał się w sobie. Im więcej ona mówiła o bliskości, tym bardziej on się wycofywał. Nie zdając sobie z tego sprawy, dzień po dniu Sara realizowała swój plan przemiany „męża milczącego” w „męża otwartego”. Im bardziej domagała się bliskości, tym większa dzieliła ich przepaść. Sara miała dobre intencje, ale niewłaściwy cel. I to było przyczyną jej zagniewania i rozczarowania.</p>
<p>Możesz powiedzieć: „Lindo, przecież cel Sary pokrywał się z Bożym zamiarem dla małżeństwa. Jak mógł być zły?”. Rozumiem, jeśli tak pomyślałaś. Łatwo jest bowiem pomylić nasze cele z pragnieniami. Też miałam taki problem.</p>
<p>„Cel” to sprawa, do której kobieta jest w sposób niezmienny zobowiązana. Ponosi ona bezwarunkową odpowiedzialność za swój cel i może go osiągnąć, jeśli chce nad nim pracować. „Pragnienie” to coś, czego chcemy, a co nie może być osiągnięte bez współpracy z drugą osobą. Jest to coś obiektywnego, za co dana osoba nie ponosi odpowiedzialności, bo leży to poza jej kontrolą. Zaspokojenie pragnienia nigdy nie powinno stać się motywacją czyjegoś zachowania, ponieważ wtedy dana osoba bierze na siebie odpowiedzialność za coś, czego sama nie jest w stanie wypełnić.</p>
<h4>Na co mam wpływ?</h4>
<p>Jeśli moim pragnieniem jest zrzucenie wagi, mogę uczynić je moim celem, ponieważ sama jestem odpowiedzialna za to, co jem i czy ćwiczę. Jeśli jednak pragnę, żeby mój mąż zrzucił parę kilo, to nie pomoże podstawianie mu talerza z odrobinką kurczaka i trzema różyczkami brokułów. Jego waga nie może stać się moim celem, ponieważ nie mogę kontrolować czyjegoś jedzenia lub ćwiczeń. Kobiety, które próbują sprawić, by ich mężowie zaczęli się odchudzać przez ograniczanie im jedzenia, wywołują jedynie rozdrażnienie swoich panów, a same czują się sfrustrowane i nieszczęśliwe, kiedy ich „cel” nie zostaje osiągnięty.</p>
<p>Wielu kobietom zadawałam pytanie: „Jaki masz cel odnośnie do swojego małżeństwa?”. Ich odpowiedzi przypominały odpowiedź Sary: „Mieć ekscytującą, romantyczną relację”, „Mieć wspaniałe małżeństwo”, „Żeby moje małżeństwo było obrazem miłości Chrystusa”, „By odczuwać bliskość we wszystkich dziedzinach naszego małżeństwa”.</p>
<p>Wszystkie te cele brzmią pozytywnie, wręcz podniośle. Dobrze jest mieć takie cele, prawda? Wybacz, wcale nie. Wróćmy do naszej definicji, czym jest cel. Moim celem dla naszego małżeństwa ma być coś, na co mam wpływ, coś, nad czym sama mogę pracować. Jedna z najważniejszych zasad w życiu i w miłości jest taka, że mogę ponosić odpowiedzialność jedynie za coś, na co mam wpływ. Nie powinnam kontrolować mojego męża (ani nikogo innego), ale mogę kontrolować samą siebie.</p>
<h4>Kontrola zakazana</h4>
<p>Gniew i frustracja Sary wzięły się z tego, że nie była w stanie kontrolować swojego męża, Sama. On nie wnosił swojej cząstki, by mieć wspaniałą otwartość i bliskość w małżeństwie. Cel Sary – mieć bliską relację ze swoim mężem – mógł być jedynie jej pragnieniem, a nie celem. Nasze cele dla małżeństwa, żeby miały szansę na realizację, muszą być sprawami, za które jesteśmy odpowiedzialne i na które możemy mieć wpływ. Tak więc w przypadku Sary uzasadnionym celem byłoby robienie tego, co do niej należy w tworzeniu małżeńskiej bliskości.</p>
<p>Zgodzę się z tobą, że każdy mąż, który chce, żeby żona była jego najlepszą przyjaciółką i kochanką, powinien odegrać swoją rolę. Powinien być takim mężem, jak Bóg nakazał. To jednak jest wybór twojego męża przed Bogiem. Nie można go zmuszać, zrzędzić ani stosować manipulacji. Nie możemy kontrolować naszych mężów, to Bóg musi ich motywować. Żona może podejmować starania, by zaprosić męża do większej bliskości, ale ostatecznie musi powierzyć swojego mężczyznę w Boże ręce.</p>
<p>Ostatnio znalazłam swoje notatki sprzed wielu lat. Starałam się zrozumieć swoją frustrację, która pojawiała się pomimo tego, że robiłam wszystko, by być kochającą żoną. Oto, co zapisałam pewnego ranka:</p>
<p>„Jedyny cel, jaki mogę mieć, to być żoną według Bożego standardu. Moim pragnieniem jest wspaniałe małżeństwo i o to się gorliwie modlę. Odpowiadam sama za siebie. Nie odpowiadam za Jody’ego. Nie mogę być odpowiedzialna za coś, nad czym nie mam kontroli, a z całą pewnością nie mogę kontrolować mojego męża. ALE mam kontrolę nad samą sobą, a właściwie mogę się tego uczyć. Z Bożą pomocą i motywacją mogę uczyć się każdego dnia dokonywać wyborów, które będą prowadziły mnie do celu – by być żoną według Bożego standardu”.</p>
<p>Zatem, moja przyjaciółko, twoim i moim wyznacznikem może być żona według Bożego standardu. Możemy też postawić sobie za cel, że będziemy otwarte i ciepłe względem naszych mężów, na ile to tylko możliwe. Starajmy się osiągać nasze cele i módlmy się o sprawy, których pragniemy dla naszego małżeństwa.</p>
<h6>Artykuł został opracowany na podstawie książki <em>Jaką żoną jestem?</em> Lindy Dillow</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/jaka-zona-jestem/">Jaką żoną jestem?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/jaka-zona-jestem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Siła pytań</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sila-pytan/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sila-pytan/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 10:06:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Mrotek]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=926</guid>

					<description><![CDATA[<p>W ostatnich latach siła pytań przejawia się szczególnie w coachingu. Ta nazwa, nadal dla wielu niejasna, oznacza towarzyszenie drugiemu człowiekowi w podróży życia. Rezultatem ma być osiągnięcie konkretnych celów, osobisty rozwój, a co za tym idzie – zmiana jakości życia. Wszyscy szukamy odpowiedzi. Każdego dnia wiele z nich kierowanych jest w naszą stronę, a poszukiwanie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sila-pytan/">Siła pytań</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnich latach siła pytań przejawia się szczególnie w coachingu. Ta nazwa, nadal dla wielu niejasna, oznacza towarzyszenie drugiemu człowiekowi w podróży życia. Rezultatem ma być osiągnięcie konkretnych celów, osobisty rozwój, a co za tym idzie – zmiana jakości życia.</p>
<p>Wszyscy szukamy odpowiedzi. Każdego dnia wiele z nich kierowanych jest w naszą stronę, a poszukiwanie odpowiedzi zazwyczaj wymaga sporego wysiłku. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że pytania zadajemy też sami sobie i nieraz nieświadomie na nie odpowiadamy.</p>
<h4>Pytania, które nas oskarżają</h4>
<p>Twój stan emocjonalny odzwierciedla odpowiedź, jakiej sobie udzieliłeś. Oto kilka przykładów: „Dlaczego ja?”, „Dlaczego właśnie mnie musiało się to przytrafić?”, „Dlaczego nie umiem nad sobą panować?”. Takie pytania sprawiają, że automatycznie szukasz powodów, dla których to właśnie ciebie spotkała taka czy inna sytuacja, i najczęściej je znajdujesz: „Bo nic nie znaczę”, „Bo zawsze spotyka mnie coś złego”, „Bo mam pecha”, „Bo miałem trudną przeszłość”, „Bo Bóg się o mnie nie troszczy”. To utwierdza cię tylko w przekonaniu, że jesteś słaby i skazany na trudny los. Otrzymujesz takie odpowiedzi, jakie zadajesz pytania.</p>
<p>I choć może być w nich sporo prawdy, to w żaden sposób nie dostarczają one rozwiązań, nie pozwalają dostrzec obietnicy naszego Pana zawartej w Księdze Jeremiasza (29:11–13): <em>Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją.</em></p>
<p>Zatrzymaj się na chwilę i posłuchaj swoich myśli – gdy wstajesz rano, idziesz do pracy czy szkoły, podczas codziennych zajęć i przed pójściem spać. Być może brzmią następująco: „Jak ja przetrwam ten dzień?”, „Dlaczego muszę pracować z tak okropnym szefem?”, „Jak ci nauczyciele mogą być tak nieludzcy?”.</p>
<p>W Piśmie Świętym jest napisane, że mamy się przemienić przez odnowienie naszego umysłu (List do Efez. 4:23). To my decydujemy o naszych myślach, a więc także o pytaniach, nawet jeśli wydaje nam się, że mimowolnie przychodzą do głowy. Automatyczne oskarżenia, które prowokują tak zadane pytania często są efektem wieloletnich nawyków. Po prostu przyzwyczajamy się do nich i nie zauważamy już ich zwodniczej mocy. Pytania, które nas zniewalają i potępiają, z pozoru mogą brzmieć bardzo niewinnie, ale w subtelny sposób wpuszczają do naszego serca jad. Oto kilka przykładów: „Jak on mógł tak się zachować?”, „Jak ja mogłam być taka głupia?”, „Dlaczego ciągle popełniam te same błędy?”. Zauważ, jaki kierunek nadaje myślom tak postawione pytanie. Efekt tego typu refleksji to: zwątpienie, obawa, brak pewności siebie, poczucie winy, depresja.</p>
<blockquote><p>„Coaching nie polega na udzielaniu rad ani mówieniu innym, co mają zrobić. Coaching polega na zadawaniu prowokujących, pełnych mocy pytań, które stymulują świeże myślenie, prowadzą do nowego rozumienia, wyjaśniają problemy oraz są wyzwaniem dla klientów, by zbadali nowe, innowacyjne możliwości” (Gary R. Collins, Christian Coaching).</p></blockquote>
<h4>Pytania nakierowane na rozwiązanie</h4>
<p>Lepiej jest pytać: „W jakim celu mi się to przytrafiło?”, „Jak mogę nauczyć się nad sobą panować?”. Takie pytania kierują nasz wzrok na szerszą perspektywę. Jeżeli <em>Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują</em> (List do Rzym. 8:28), to trudne doświadczenia, jakie przeżywasz, będą pod Jego kontrolą i pojawi się rozwiązanie. Choć nie jest to łatwe do przyjęcia, szczególnie w obliczu trudnych sytuacji, pozostaje niezmienną duchową prawdą.</p>
<p>W moim życiu nastąpił pewien przełom, kiedy zadałam sobie następujące pytania: „Co dobrego, twórczego może narodzić się z cierpienia, w obliczu którego się znalazłam?”, „Jak mogę je wykorzystać?”. Nie zmieniło to wszystkiego od razu, ale skierowało moją uwagę w kierunku małych, lecz ważnych spraw, które w tej sytuacji okazały się dobre, budujące, napawające nadzieją, wręcz odkrywcze. Zadawanie właściwych pytań niesie ze sobą siłę – może ona wprowadzić nas na drogę życia w obfitości i otworzyć nasze oczy na nowe obszary, z których istnienia nie zdawaliśmy sobie sprawy.</p>
<h4>Najpotężniejsze źródło wpływu</h4>
<p>Jezus zadawał mnóstwo pytań. Doskonale wiedział, że jedno z najpotężniejszych narzędzi wpływu to właściwe i umiejętnie zadane pytania. W ten sposób skupiał uwagę człowieka, nadawał kierunek myśleniu. Odpowiedź nie zawsze przychodzi od razu, ale właściwe pytanie może zmienić życie i zapoczątkować prawdziwą wewnętrzną przemianę.</p>
<p>Bóg przekazał nam wyjątkowy dar, jakim jest wolna wola i prawo wyboru. Często jednak nie dostrzegamy jego wartości. Raz za razem spotykam się z opinią, że wszystko zależy od Boga, że my nie mamy na nic wpływu. Taki wniosek jest niezwykle uproszczony i nie zawiera pełnej prawdy. To fakt, że bez Pana nic nie uczynimy, ale przemieniony umysł ma moc kontrolować myśli, a więc również pytania, które stawiamy. Im dłużej będziemy przerzucać odpowiedzialność na Boga, tym dłużej będzie trwał nasz stan zawieszenia, frustracji oraz niemocy.</p>
<h4>Rano i wieczorem</h4>
<p>Jak zmienić swoje myśli, aby były one rozwojowe, efektywne, aby przejawiała się w nich moc? Po pierwsze, unikaj pytań typu: „Dlaczego ciągle brakuje mi pieniędzy?”, „Dlaczego nie mogę zrzucić zbędnych kilogramów?”, „Dlaczego zawsze ja?”. Po drugie, w konkretnej sytuacji zadaj sobie pytanie: „Czego chcę?”, „Jaki rezultat chcę uzyskać?”, „W jakim kierunku chcę pójść?”. Może się zdarzyć, że znalezienie odpowiedzi będzie niezwykle trudne. Częściej jesteśmy skoncentrowani na tym, czego nie chcemy, niż na tym, czego pragniemy. Może zająć ci to trochę czasu, ale nie zniechęcaj się. Ćwiczenie czyni mistrza.</p>
<p>Światowej sławy coach, Anthony Robbins, proponuje wykorzystanie konkretnych pytań porannych i wieczornych. Idea jest bardzo ciekawa, ponieważ od początku dnia możemy kontrolować nasze nastawienie, a przed jego zakończeniem znaleźć czas na chwilę refleksji.</p>
<p>Zachęcam do stworzenia własnych pytań, które będą ci towarzyszyć każdego dnia. Niech będą one związane z najważniejszymi dla ciebie sprawami i koniecznie sformułowane pozytywnie. Jak wspomniałam na początku, o życiu można myśleć jak o podróży. Nie zawsze mamy wpływ na jej przebieg, może zawieść nas pogoda, samopoczucie i ludzie, których spotykamy. Dlatego ogromnie ważne jest odpowiednie przygotowanie oraz regenerowanie się podczas postojów. Zadawaj sobie mądre pytania, a usłyszysz odpowiedzi pełne mocy.</p>
<h4>KILKA PYTAŃ na początek dnia&#8230;</h4>
<p>1. Co sprawia, że jestem szczęśliwy?<br />
2. Z czego jestem dumny?<br />
3. Za co/za kogo jestem wdzięczny?<br />
4. W co wierzę i czemu chcę się poświęcić?<br />
5. Kogo kocham? Kto kocha mnie?</p>
<h4>KILKA PYTAŃ na koniec dnia&#8230;</h4>
<p>1. Co dzisiaj z siebie dałem innym? W jaki sposób?<br />
2. Czego się dzisiaj nauczyłem?<br />
3. Jak dzień dzisiejszy przyczynił się do oddania chwały Bogu?</p>
<h4>Jakie pytania zadawał JEZUS?</h4>
<ul>
<li><em> A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?</em> (Ew. Mat. 5:47).</li>
<li><em>A któż z was, troszcząc się, może dodać do swego wzrostu jeden łokieć?</em> (Ew. Mat. 6:27).</li>
<li><em>A co do odzienia, czemu się troszczycie?</em> (Ew. Mat. 6:28a).</li>
<li><em>A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w swoim oku nie dostrzegasz?</em> (Ew. Mat. 7:3).</li>
<li><em>Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi?</em> (Ew. Mat. 7:16b).</li>
<li><em>Czy wierzycie, że mogę to uczynić?</em> (Ew. Mat. 9:28).</li>
<li><em>Któż jest moją matką? I kto to bracia moi?</em> (Ew. Mat. 12:48b).</li>
<li><em>Bo cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, jeśli siebie samego zatraci lub szkodę poniesie?</em> (Ew. Łuk. 9:25).</li>
</ul>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sila-pytan/">Siła pytań</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/sila-pytan/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>IQ – czy można je zwiększyć?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/iq-czy-mozna-je-zwiekszyc/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/iq-czy-mozna-je-zwiekszyc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 09:47:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Sobczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=923</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kultura superhumanity Od kilkunastu lat Europa Zachodnia na masową skalę promuje kulturę, którą można by nazwać kulturą nadczłowieczeństwa, samorealizacji, omnipotencji. Już na etapie dzieciństwa jesteśmy wciągani w wir ideologii sukcesu, którego celem jest pokonanie pozostałych, „wybicie się”, bycie mistrzem. I nie chodzi tu o fizyczną stronę ludzkich możliwości. W XXI wieku toczy się bitwa o [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/iq-czy-mozna-je-zwiekszyc/">IQ – czy można je zwiększyć?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Kultura superhumanity</h4>
<p>Od kilkunastu lat Europa Zachodnia na masową skalę promuje kulturę, którą można by nazwać kulturą nadczłowieczeństwa, samorealizacji, omnipotencji. Już na etapie dzieciństwa jesteśmy wciągani w wir ideologii sukcesu, którego celem jest pokonanie pozostałych, „wybicie się”, bycie mistrzem. I nie chodzi tu o fizyczną stronę ludzkich możliwości. W XXI wieku toczy się bitwa o umysł.</p>
<p>Słowa Pana Jezusa: <em>Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców</em> (Ew. Mat. 7:18, BT) – ukazują pewną zasadę dokonywania wyborów. Jeśli podłożem danej praktyki jest niewłaściwy grunt – grzech, zwodnicza filozofia, inna religia, światopogląd ezoteryczny czy magiczny – może ona nieść ze sobą konsekwencje duchowe otwierające nas na niebezpieczne oddziaływanie.</p>
<p>Obecnie liczne szkoły proponują nam możliwości zadziwiająco szybkiej i skutecznej nauki języków obcych, nabycie umiejętności błyskawicznego czytania, wydobywanie ukrytego potencjału naszego umysłu poprzez różnorodne praktyki o charakterze magicznym lub ezoterycznym. Są to techniki w pełni wpisujące się we współczesną kulturę superhumanity, osiągającą w ostatnich dwóch dekadach apogeum popularności. W naszych głowach może zrodzić się pytanie: czy może być coś niewłaściwego w tego typu szkoleniach? Przyjrzyjmy się więc korzeniom tych drzew.</p>
<h4>Kurs szybkiego czytania</h4>
<p>Metody szybkiego czytania zakładają, że osoba, która ukończy kurs, zdobędzie umiejętność czytania z prędkością nawet 2000 słów na minutę. Elementy konieczne do osiągnięcia takich zdolności to poprzedzająca czytanie relaksacja oraz odpowiednie ćwiczenia. Z pozoru wszystko wydaje się bezpieczne. Kiedy jednak zaczynamy sięgać do rzeczywistych korzeni, natrafiamy na pewne niejasności. Badania psychologiczne wykazują, że czytanie integralne (w przypadku którego obejmujemy całość czytanego tekstu i świadomie się z nim zapoznajemy) może odbywać się z maksymalną prędkością do 400 słów na minutę, po wcześniejszym zastosowaniu ćwiczeń koncentrujących. Przy czytaniu wybiórczym, w którym zakłada się pewną selektywność (zrozumienie tekstu sięga w tym przypadku około 70–75% treści), można osiągnąć szybkość około 900 słów na minutę. Tu pojawia się pierwsze pytanie: dlaczego zatem trenerzy kursów szybkiego czytania oferują tak duże możliwości – 2000 słów na minutę?</p>
<p>Odpowiedź wiąże się ze zjawiskiem fonetyzacji. Jest to proces myślowego wymawiania słów, które czytamy. Kursy szybkiego czytania mają w konsekwencji umożliwiać pozbycie się bariery fonetyzacji, która spowalnia nasze czytanie. Jednak liczne badania naukowe wykazują jednoznacznie, że człowiek posiada naturalną skłonność do fonetyzacji i wyzbycie się jej jest niemożliwe. Pytanie nadal pozostaje aktualne: dlaczego możemy czytać tak szybko? Tego typu kursy proponują rozpoczęcie ćwiczeń wprowadzeniem naszego ciała w stan relaksacji. Chodzi o to, aby uaktywnić pracę mózgu na falach<em> alfa, theta</em> bądź <em>delta</em>. Standardowo nasz mózg pracuje na falach beta. Pozostałe fale charakteryzuje niższa częstotliwość: są one aktywne przy zasypianiu i podczas marzeń sennych, ale także są wykorzystywane w stanach transu, hipnozy, głębokiej medytacji, medytacji transcendentalnej; przy tych falach tok myśli staje się niespójny i zanikają związki logiczne.</p>
<p>Podczas kursu szybkiego czytania relaksacja ma na celu spowolnienie pracy naszego mózgu, wprowadzenie nas w stan prehipnotyczny, aby można było indukować treści w sposób częściowo niezależny od nas samych. Niekiedy stan ten ulega pogłębieniu, co sprawia, że czytanie odbywa się w stanie zupełnego transu. Jest to zjawisko bardzo niebezpieczne dla duchowości człowieka. Wchodzimy w świat, którego nie znamy, który jest nam obcy. Dla zwiększenia własnych możliwości otwieramy się na rzeczywistość duchową, aby w świecie cielesnym uzyskać lepsze rezultaty i wyższe możliwości. Kursy szybkiego czytania są często opatrzone zachętą: „Odkryj możliwości swojego umysłu”, „Wykorzystaj pozostałe 95% własnego mózgu”, „Zobacz, co jeszcze możesz osiągnąć”. Czytanie z prędkością 2000 słów na minutę jest niemożliwe bez udziału sił ponadnaturalnych.</p>
<p>Nie odnajdujemy tutaj racjonalnych związków przyczynowo-skutkowych (logicznych), a jednak widzimy działanie tych metod – możemy mieć więc pewność, że mamy do czynienia z praktyką należącą do rzeczywistości duchowej. Trzeba zadać sobie pytanie: czy ta rzeczywistość duchowa jest tą samą, w której porusza się Bóg? Odpowiedź brzmi: nie, bowiem szybkie czytanie staje się celem, do którego dążymy. Staje się czynnością, której poświęcamy nawet racjonalne i dane nam przez Boga środki, aby osiągnąć więcej niż otrzymaliśmy, aby stać się kimś więcej. Wybieramy owoc budzący pragnienie zdobycia wiedzy w sposób, którego nie podarował nam Bóg. Owoc, który jest owocem zakazanym, bowiem narodził się ze złego drzewa.</p>
<h4>Kury języków obcych</h4>
<p>Jak wygląda sytuacja z kursem nauki języków obcych podobnymi metodami opartymi na ingerencji w pracę mózgu? Mają one podobne założenia: najpierw trzeba się wprowadzić w stan relaksu, aby potem móc przystąpić do nauki, która daje niesamowite, ponadnaturalne efekty. Pojawia się pytanie: czy relaks jest niewłaściwy? Nie. Jednak Bóg stworzył relaks dla relaksu, dla odpoczynku, a nie dla nauki. To tak, jakby samochód pędzący autostradą z zawrotną prędkością na piątym biegu nagle miał zredukować bieg do „dwójki”, nieprzerwanie jadąc z dotychczasową prędkością.</p>
<p>Walka o nasz umysł toczy się nie tylko przez pryzmat tego, jak wielkie są jego (rzekome) możliwości. Wraz z napływem ideologii New Age wiele osób zaczyna korzystać z praktyk niosących tragiczne skutki. Jest to cała gama różnorodnych technik, których podłoże stanowi kult własnych możliwości, sprawczości, mocy lub też kultywowanie przyrody, natury, niezbadanej i nieznanej energii albo mieszanie religii – gdzie Pan Jezus jest stawiany na równi z innymi bogami i bóstwami. Apostoł Paweł przestrzegał Kolosan:<em> Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie</em> (List do Kol. 2:8, BT).</p>
<p>Ostatnie lata, szczególnie za sprawą takich filmów jak emitowana niedawno „Incepcja”, promują wchodzenie w świat duchowej rzeczywistości poprzez tzw. świadome śnienie lub podróże astralne. Za pomocą różnych technik, których podłożem najczęściej jest wprowadzenie w trans, ludzie usiłują znaleźć się w innym świecie. Niestety jest to doświadczanie rzeczywistości duchowej poprzez pryzmat poszukiwania nowych doznań (ponadzmysłowych), przygody podejmowanej bez względu na cenę i przygotowanie, a przede wszystkim działania skupionego na własnej osobie i kultywowaniu własnych możliwości.</p>
<p>Chęć doświadczania tego, co wykracza poza rzeczywistość świata fizykalnego, oraz egocentryczne skupianie się na sobie skutkuje (najczęściej u młodych ludzi) poszukiwaniem alternatywnych dróg wejścia w duchową rzeczywistość.</p>
<h4>Bezpieczna rzeczywistość duchowa</h4>
<p>Nasz umysł jest (obok woli i uczuć) funkcją naszej duszy. Nie tylko odpowiada za proces myślenia, ale także umożliwia podejmowanie działania. Dlatego Bóg w sposób szczególny zwraca naszą uwagę właśnie na płaszczyznę umysłu:<em> A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe</em> (List do Rzym. 12:2). Dopiero ta przemiana umożliwia odnowienie naszego sposobu myślenia poprzez działanie Ducha Bożego w nas (zob. List do Efez. 4:23). Otwiera nasze horyzonty poznania także o takie poznanie duchowe, jakie Bóg odkrywa przed tymi, którzy<em> przyoblekli człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości</em> (List do Efez. 4:24, BT). Ta duchowa rzeczywistość nie tylko zachwyca i fascynuje, ale także jest wypełniona Bożym pokojem – możemy poruszać się w niej bezpiecznie. A wszelkie ponadnaturalne doświadczenie to przejaw wielkości, potęgi i chwały Ojca w niebie, który On sprawia przez wzgląd na swoje imię. I Jemu jest też oddana cała chwała!</p>
<p>Poszukiwanie błędnych koncepcji rzeczywistości, kiedy wynosimy na szczyt samych siebie i własne możliwości, jest ułudą, która kończy się fiaskiem. W Bogu możemy dostępować pełni, a radując się w Nim, realizować każde marzenie, pragnienie naszego serca (Psalm 37:4). Możemy z Nim sadzić dobre drzewa i obserwować pomnażanie ich owoców. Możemy doświadczać bezpiecznego poruszania się w duchowej rzeczywistości – inaczej niż ci, którzy za pomocą świadomego śnienia czy podróży astralnych próbują zgłębić karykaturalnie zaburzoną rzeczywistość duchową. A przede wszystkim możemy zachwycać się Bogiem w niesamowity, pełen ufności i bezgranicznego oddania sposób, bo On – nasz Tato – pragnie nas uszczęśliwiać i zaspokajać nasze potrzeby. Jedynym „ograniczeniem Jego możliwości” są nasze pragnienia i marzenia w wymiarze darowanej nam przez Niego wolnej woli. Jesteśmy jednak zaproszeni, aby radować się udziałem w Jego Królestwie jako dzieci Króla.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>CZYM JEST IQ A CZYM INTELIGENCJA? </strong></p>
<p><strong>INTELIGENCJA</strong> opisuje właściwości umysłu, które obejmują wiele umiejętności: zdolność rozumowania, rozwiązywania problemów, planowania, myślenia abstrakcyjnego, rozumienia idei, nauki oraz używania języka. Niektórzy naukowcy twierdzą również, że jest to zdolność do podejmowania działań celowych i racjonalnego myślenia.<br />
Inteligencja nie dotyczy zakresu posiadanej wiedzy fachowej, ale łatwości w zdobywaniu wiedzy i doświadczenia. Określa również to, jak dobrze dana osoba, nieposiadająca specjalistycznej wiedzy, jest w stanie wykonać zadania.<br />
IQ (ang. intelligence quotient – współczynnik inteligencji) jest miarą inteligencji, a dokładniej wartości liczbowej testu psychologicznego, którego celem jest pomiar inteligencji. Wartość ta nie jest miarą absolutną i ma relatywny charakter.<br />
Pomiar IQ zakłada, że między różnymi jednostkami w populacji istnieją różnice w inteligencji. Określa, za pomocą wartości liczbowej, jak inteligentna jest dana osoba w stosunku do reszty populacji. Przeciętny człowiek ma około 100 punktów IQ według skali Cattella.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>TESTY OKREŚLAJĄCE POZIOM IQ </strong></p>
<p>Pierwszy test inteligencji – Test Bineta-Simona – wydano w 1905 r. Został nazwany od jego twórców. Oryginalne przeznaczenie tego testu miało na celu badania inteligencji u dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Badania prowadzone przez tych dwóch francuskich uczonych miały pomóc w stworzeniu nowych metod pracy z tymi dziećmi, które wykazywały zdolności mniejsze niż rówieśnicy.<br />
Dzisiaj wielu psychologów uważa, że testy do pomiaru inteligencji nie zawsze przedstawiają prawdziwy obraz umiejętności umysłowych osoby i mogą prowadzić do podziału na „lepszych” i „gorszych”. Są też diagności, którzy uważają, że testy inteligencji sprawdzają w rzeczywistości&#8230; umiejętność rozwiązywania testów.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/iq-czy-mozna-je-zwiekszyc/">IQ – czy można je zwiększyć?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/iq-czy-mozna-je-zwiekszyc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kolejna próba</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/kolejna-proba/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/kolejna-proba/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 09:37:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=921</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jest jednak spora część chrześcijan, którzy nie potrafią stanąć w modlitwie o Izrael z powodu braku teologicznych argumentów i właściwego zrozumieniem współczesnych konfliktów bliskowschodnich. Są to dwa główne powody, dla których w wielu środowiskach chrześcijańskich współczesna sytuacja Izraela nie jest przedmiotem modlitw wstawiennych. Brakuje zarówno wiedzy na ten temat, jak i umiejętności interpretacji współczesnych wydarzeń [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/kolejna-proba/">Kolejna próba</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jest jednak spora część chrześcijan, którzy nie potrafią stanąć w modlitwie o Izrael z powodu braku teologicznych argumentów i właściwego zrozumieniem współczesnych konfliktów bliskowschodnich. Są to dwa główne powody, dla których w wielu środowiskach chrześcijańskich współczesna sytuacja Izraela nie jest przedmiotem modlitw wstawiennych. Brakuje zarówno wiedzy na ten temat, jak i umiejętności interpretacji współczesnych wydarzeń w oparciu o biblijne proroctwa dotyczące czasów, w których żyjemy.</p>
<p>Uznając Boże Słowo za najwyższy autorytet, powinniśmy równocześnie posiadać przynajmniej podstawową wiedzę na temat współczesnego państwa Izrael. Chodzi nie tylko o to, by móc obronić własną wiarygodność, gdy podejmowany będzie ten temat, ale nade wszystko, by przyjąć właściwe w tej kwestii stanowisko. Sam Pan Jezus zachęcał nas, abyśmy, obserwując drzewo figowe, umieli rozpoznawać czasy i pory. Potrzebujemy tych informacji, by wiedzieć, jak się modlić o konkretne wydarzenia na świecie – właśnie takie jak posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego ONZ.</p>
<p>Na wspomnianym spotkaniu Autonomia Palestyńska chce zwrócić się do Zgromadzenia o uznanie istnienia Palestyny jako niezależnego państwa w ramach granic z 1967 roku. Głosowanie ONZ nie zmieni rzeczywistości na Bliskim Wschodzie. Decyzja ta może natomiast rozbudzić nierealne oczekiwania Palestyńczyków i pogłębić poważne konflikty między nimi a Izraelem.</p>
<p>Poprzez przeprowadzenie tego procesu w ONZ Palestyńczycy próbują osiągnąć swoje cele, które nie są zgodne z wcześniejszymi ustaleniami z Izraelem. Zgodnie z Porozumieniem z Oslo wszystkie decyzje mające wpływ na status Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy miały być podejmowane w oparciu o dwustronne negocjacje. Jeśli ONZ uzna niepodległość państwa palestyńskiego na podstawie jednostronnych żądań, zaprzeczy własnym zasadom, które głoszą poszanowanie międzynarodowych ustaleń, takich jak wspomniane Porozumienie z Oslo, oraz stosowanie się do wcześniejszych uchwał ONZ. Dotyczy to głównie Rezolucji nr 242, która mówi o konieczności uznania przez Palestyńczyków państwa Izrael, istniejącego zgodnie z prawem międzynarodowym nieprzerwanie od roku 1948.</p>
<p>W środowiskach chrześcijańskich często można spotkać dużą ignorancję wobec spraw politycznych oraz postawę sugerującą, że z perspektywy Bożego Królestwa działalność organizacji międzynarodowych typu ONZ nie ma znaczenia. W ten sposób, nawet nieświadomie, pozwalamy, by poważne decyzje na najwyższych szczeblach tego świata były podejmowane bez udziału ludzi Bożego Królestwa. Taka pasywność i niewiedza wśród chrześcijan w różnych okresach historii prowadziły nie tylko do ogromnych zniszczeń, ale i do bezprawia oraz niesprawiedliwości.</p>
<p>Czy będziemy się bezczynnie przypatrywać temu, jak Jerozolima po raz kolejny w swojej historii, tym razem na naszych oczach, jest rozbierana na części? Nasze modlitwy mogą przenosić góry. Są potrzebne, aby Boży plan się wypełnił. Bóg oczekuje, aby Jego ludzie w modlitwach przenieśli tę górę, jaką jest kolejna próba podziału Jerozolimy.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/kolejna-proba/">Kolejna próba</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/kolejna-proba/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Delikatna konstrukcja przyjaźni</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/delikatna-konstrukcja-przyjazni/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/delikatna-konstrukcja-przyjazni/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 09:31:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwia Tomczyk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=918</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przyjaźni nie łączy umowa (jak w przypadku pracy) czy przysięga (jak w małżeństwie). Przyjaciół nie spajają wspólne zadania ani służba w kościele. Przyjaźń jest budowana dobrowolnie. Myśląc o takiej relacji, kojarzymy ją ze wzajemną życzliwością, czymś, co ubogaca nasze życie, pozwala się rozwijać, podejmować nowe wyzwania oraz wyznaczać i osiągać cele, które bez wsparcia najbliższych [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/delikatna-konstrukcja-przyjazni/">Delikatna konstrukcja przyjaźni</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przyjaźni nie łączy umowa (jak w przypadku pracy) czy przysięga (jak w małżeństwie). Przyjaciół nie spajają wspólne zadania ani służba w kościele. Przyjaźń jest budowana dobrowolnie. Myśląc o takiej relacji, kojarzymy ją ze wzajemną życzliwością, czymś, co ubogaca nasze życie, pozwala się rozwijać, podejmować nowe wyzwania oraz wyznaczać i osiągać cele, które bez wsparcia najbliższych osób byłyby niemożliwe do zrealizowania. Dzięki przyjaźniom nie jesteśmy sami w pokonywaniu trudności i nie czujemy się samotni. Kryzysy lub bardzo trudne doświadczenia na każdym etapie życia trwałyby krócej i przynosiły mniej zranień, gdybyśmy zawsze mogli liczyć na pomoc i wsparcie ze strony przyjaciół.</p>
<h4>Dlaczego nie mam przyjaciół?</h4>
<p>Osoba, która nie ma motywacji, aby odkrywać, kim jest, prawdopodobnie nie będzie zainteresowana poznawaniem innych. Problem w budowaniu prawdziwych, trwałych relacji przyjaźni pojawia się, kiedy ktoś nie potrafi nawiązać kontaktów i czuje się z tego powodu gorszy, nieszczęśliwy i samotny. Przebywając w grupie najczęściej ma poczucie odrzucenia, braku znaczenia czy nawet lęku przed ludźmi. Nieustannie porównuje siebie z innymi, oczywiście zawsze dokonując bilansu na swoją niekorzyść. W sytuacjach konfrontacji lub nieudanej próby nawiązania kontaktu ratuje się ucieczką, a w konsekwencji izoluje.</p>
<p>Zupełnie inną grupę stanowią osoby, które ignorują znaczenie więzi lub na skutek różnych problemów budują tylko powierzchowne relacje. Pojawia się niechęć lub ignorancja wobec prawdy na swój temat, niechęć do pracy nad sobą. Ktoś, kto ignoruje Bożą prawdę, jest niechętny do tego, by samemu się rozwijać, i wykazuje brak refleksji nad sobą, prawdopodobnie nie będzie miał pragnienia poznawania drugiej osoby i budowania z nią relacji.</p>
<h4>Współczesny styl życia</h4>
<p>Wiele relacji zawiera elementy przyjaźni. W szkole, miejscach pracy i kościele otaczają nas osoby, które wnoszą w nasze życie wiele cennych wartości. Lubimy spędzać z nimi czas i dzielić się zarówno wielkimi, jak i drobnymi, codziennymi sprawami. W przyjaźni jednak ma znaczenie więź. Ona jest darem, błogosławieństwem, które Bóg ofiarował ludziom. Nie można jej kupić ani zdobyć w krótkim czasie. Jest ważna dla naszego zdrowia fizycznego i emocjonalnego.</p>
<p>Współczesny styl życia akcentuje niezależność i samowystarczalność, a społeczeństwo często uważa przyznanie się do potrzeby przyjaźni za oznakę słabości. Odparcie takiej presji jest możliwe, jeśli posiadamy więź z Bogiem – dawcą siły, a przede wszystkim źródłem prawdy na ten temat.</p>
<blockquote><p>Często uważa się potrzebę przyjaźni za oznakę słabości. Jednak Bóg, tworząc ludzkie serce, wpisał w nie pragnienie bliskości z drugim człowiekiem, dlatego nie można tej potrzebie zaprzeczyć</p></blockquote>
<h4>Boża definicja przyjaźni</h4>
<p>Sam Bóg, stwarzając z miłością ludzkie serce, wpisał w nie pragnienie bliskości i przyjaźni, dlatego nie można tej potrzebie zaprzeczać. Psalm 139:13–14 mówi:<em> Ty stworzyłeś nerki moje, ukształtowałeś mnie w łonie matki mojej. Wysławiam cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś. Cudowne są dzieła twoje i duszę moją znasz dokładnie.</em> Każdy, kto wierzy w to, że został stworzony przez Boga, może mieć pewność, że to, kim jest, jak wygląda, jaki ma temperament, wrażliwość, całą duszę, zostało stworzone przez Jedynego Stwórcę, który się nie myli. Każda „konstrukcja duszy” jest ukształtowana przez Boga. Pismo Święte zawiera fragmenty, które mówią, że człowiek został stworzony na Jego obraz. Podobieństwo człowieka do Boga odzwierciedlają między innymi zdolności, pasje czy pragnienia, w tym podstawowe pragnienie budowania relacji.</p>
<p>Bóg stworzył serce człowieka, aby pielęgnować z nim więź. Zaszczepił w nas pragnienie głębokiej relacji z Bogiem i innymi ludźmi. Pełen miłości Ojciec dla każdej osoby zaplanował dobrą przyszłość, nie pozostawił nikogo sierotą, nikomu nie przeznaczył „samotnego losu”. Relacja z Bogiem jest jedynym fundamentem budowania trwałych przyjaźni. Same nasze zdolności, predyspozycje, talenty – choć są darem, który Bóg w nas zdeponował – nie wystarczą.</p>
<h4>Elementy przyjaźni</h4>
<p>Istotny element w budowaniu relacji i całym naszym życiu stanowi prawda. Czy jest to prawda o Bogu czy o nas samych – przynosi ona wolność, poczucie bezpieczeństwa, radość. Ważne są także aspekty, nad którymi możemy pracować przez poznawanie własnego typu osobowości, temperamentu, pogłębianie umiejętności słuchania i wyrażania uczuć, bycie otwartym na dobre rady, rozumienie zasięgu własnej odpowiedzialności i granic w przyjaźni. Są pewne umiejętności, bez których trudno budować dobre, zdrowe relacje. Należą do nich zdolność słuchania i empatia.</p>
<p>Przyjaźń w swej istocie zakłada również dawanie i otrzymywanie dobrych rad: S<em>łuchaj rady i przyjmij karcenie, abyś w przyszłości był mądry</em> (Przyp. Sal. 19:20). Bóg nie chce, aby ktokolwiek pozostał sam, bez pomocy – także w sytuacji, w której musimy podjąć decyzje ważne dla naszego życia. Wtedy pomoc przyjaciół jest nieoceniona. Boże wsparcie nigdy też nie funkcjonuje bez udziału prawdy Jego słowa, modlitwy i prowadzenia Ducha Świętego.</p>
<h4>Przygoda, którą mam z kim przeżyć</h4>
<p>Odkrywanie własnej osobowości i Bożych prawd w tym zakresie jest bardzo pomocnym elementem w relacjach międzyludzkich. Właściwy obraz siebie samego oraz własnej, nadanej przez Boga tożsamości, tak jak obraz w świecie sztuki – nie powstaje szybko, nawet gdybyśmy tego bardzo chcieli i zainwestowali cały swój czas oraz wysiłek. To proces, który wymaga czasu i zależy między innymi od naszej rodziny, przeszłości, środowiska. Ważnym aspektem budowania zdrowych relacji i przyjmowania drugiego człowieka jest akceptacja siebie samego jako osoby wartej miłości i przyjaźni. Niektórzy z nas ze względu na temperament posiadają większą łatwość tworzenia relacji. Nie ma jednak typu osobowości, który byłby niezdolny do tego, aby budować relacje przyjaźni i wiernie w nich trwać. Każdy z nas został obdarowany sercem gotowym do tworzenia więzi.</p>
<p>Pismo Święte zachęca nas, abyśmy mocno strzegli swego serca, ponieważ w nim jest <em>źródło życia</em> (Przyp. Sal. 4:23). Znajduje się w nim również źródło prawdy na temat przyjaźni i moc, by ją budować. Boży plan dla naszego życia jest fascynującą przygodą, ale warto zadać sobie pytanie, które postawiła kiedyś Pam Brown: „Czym jest radość z przygody, jeśli nie można podzielić jej z przyjacielem?”.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/delikatna-konstrukcja-przyjazni/">Delikatna konstrukcja przyjaźni</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/delikatna-konstrukcja-przyjazni/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tajemnica, która chwali Boga</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/tajemnica-ktora-chwali-boga/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/tajemnica-ktora-chwali-boga/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 09:19:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Estera Wieja]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=913</guid>

					<description><![CDATA[<p>Biblia mówi, że trzymanie rzeczy w tajemnicy jest Bożą chwałą (Przyp. Sal. 25:2). Tajemnice te Bóg powierzył człowiekowi, by ten je zbadał. Język hebrajski zawiera ich wiele. Zgłębiając historię narodu żydowskiego i badając jego język, dotykamy źródła tych tajemnic. Aż trudno uwierzyć, że język Biblii, przez wieki podtrzymywany jedynie przez uczonych i biblistów, dzisiaj jest [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/tajemnica-ktora-chwali-boga/">Tajemnica, która chwali Boga</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Biblia mówi, że trzymanie rzeczy w tajemnicy jest Bożą chwałą (Przyp. Sal. 25:2). Tajemnice te Bóg powierzył człowiekowi, by ten je zbadał. Język hebrajski zawiera ich wiele. Zgłębiając historię narodu żydowskiego i badając jego język, dotykamy źródła tych tajemnic. Aż trudno uwierzyć, że język Biblii, przez wieki podtrzymywany jedynie przez uczonych i biblistów, dzisiaj jest powszechnie używanym, naturalnym i oficjalnym systemem komunikacji dla sześciu milionów ludzi.</p>
<h4>Hebrajski w czasach biblijnych</h4>
<p>Czy rzeczywiście na samym początku Pan Bóg, a potem również pierwsi ludzie, posługiwali się językiem hebrajskim? Nie wiemy tego na pewno (wiemy tylko, że księgi zostały spisane po hebrajsku), ale istnieje bardzo silny argument, który może o tym świadczyć. Imiona pierwszych ludzi, które pojawiają się w Biblii, mają konkretne znaczenie tylko w języku hebrajskim. Pierwszy człowiek otrzymał imię Adam – w języku hebrajskim znaczy ono po prostu „człowiek”, a słowo adama znaczy „ziemia, grunt, gleba”. Imię Chava, czyli po polsku „Ewa”, pochodzi od słowa chai – „życie”. Ale, co najważniejsze, imię drugiego Adama, jak mówi o Panu Jezusie Pismo, w języku hebrajskim brzmi Jeszua – co dosłownie znaczy „Zbawienie”.</p>
<p>Język starohebrajski przeżywał swój największy rozkwit za czasów królestw Judy i Izraela, mniej więcej na tysiąc lat przed przyjściem Pana Jezusa. W czasie niewoli babilońskiej Hebrajczycy zaczęli posługiwać się mową swojego środowiska – aramejskim, podstawowym językiem używanym w Asyrii. Kiedy król Cyrus pozwolił Żydom powrócić do Jerozolimy, w sposób naturalny ludność „przyniosła” ze sobą tę mowę. Za życia Pana Jezusa w ziemi izraelskiej posługiwano się kilkoma językami – tym codziennego użytku był aramejski, inteligencja mówiła coraz częściej po grecku, a zasięg hebrajskiego powoli ograniczał się do kręgów religijnych.</p>
<h4>W jakim języku mówił pan Jezus?</h4>
<p>Wiele historii biblijnych wskazuje na to, że Pan Jezus posługiwał się wszystkimi trzema językami, pomimo wychowania w małej wiosce i w skromnej rodzinie. Choć do niedawna sądzono, że za Jego życia potocznie rozmawiano po aramejsku, pojawia się coraz więcej dowodów, że ówczesne rodziny żydowskie (a tym bardziej samarytańskie) nadal używały hebrajskiego. O tym, że Pan Jezus prawdopodobnie posługiwał się obydwoma, świadczy to, że niektóre Jego wypowiedzi w Ewangeliach zanotowano w języku aramejskim, natomiast rozmowa Pana Jezusa z uczonymi w świątyni (miał wtedy zaledwie dwanaście lat!) mogła mieć miejsce tylko po hebrajsku. Tak też Pan Jezus zwraca się do apostoła Pawła, ukazując mu się na drodze do Damaszku. Ze względu na to, że Zbawiciel żył w miastach pełnych obcokrajowców, możemy przypuszczać, że nauczył się również greckiego lub łacińskiego. Ponadto mało prawdopodobne, by Jego rozmowy z rzymskim dowódcą lub Poncjuszem Piłatem, o których czytamy w Biblii, odbywały się w języku aramejskim.</p>
<h4>Języki w diasporze</h4>
<p>Proces zanikania hebrajskiego jako języka mówionego rozpoczął się już w czasach antycznych, wraz ze zburzeniem świątyni w Jerozolimie (rok 70 n.e.) i rozproszeniem narodu żydowskiego. W naszej erze Żydzi zaczęli nazywać swój język świętym, bo kojarzony był głównie z pismami biblijnymi. W nowożytnej historii parokrotnie próbowano wskrzesić hebrajski jako język mówiony. Starania takie podejmowano szczególnie w epoce oświecenia, jednak społeczeństwo nigdy nie było na tyle zmotywowane, by wprowadzić język do codziennego użytku. Na tym etapie znacznie popularniejsze były języki stworzone na bazie hebrajskiego i języków lokalnych, na przykład jidysz we wschodniej Europie (z połączenia z niemieckim) lub ladino na półwyspie iberyjskim i w obecnej Turcji (z połączenia z hiszpańskim).</p>
<h4>Hebrajski na świecie</h4>
<p>Hebrajski przetrwał jako język literacki i liturgiczny, zatem był znany i w pewnym sensie używany w środowiskach religijnych oraz naukowych. Używano go również w nauce medycyny czy filozofii, zatem bez względu na szerokość geograficzną środowiska żydowskie miały ze sobą coś wspólnego. Wykształceni Żydzi pisali listy w języku hebrajskim, a więc w razie potrzeby podróżujący przedstawiciele tego narodu mieli szansę na porozumienie się ze sobą w odległych krajach. Choć brzmi to niewiarygodnie, komunikacja przeciętnego wykształconego Żyda z Polski z dalekim krewnym (na przykład zamieszkałbym w Chinach czy Indiach) przebiegłaby bez problemu. Stąd też w średniowieczu często korzystano z pomocy Żydów w podróżach do odległych ziem.</p>
<h4>Odrodzenie języka mówionego</h4>
<p>Pomimo nieustannego pielęgnowania języka słownictwo hebrajskie było bardzo ubogie. W czasach oświecenia próbowano stworzyć nowe słowa, po części skutecznie, ale nigdy nie na tyle, by udało się zastąpić mowę codzienną. Istnieje wiele języków, które – podobnie jak hebrajski – przetrwały na przestrzeni wieków w piśmie, ale nigdy nie udało się ich ożywić: to łacina, starożytna greka, klasyczny chiński. Jak zmusić społeczeństwo do używania języka, którym nikt biegle nie mówi, który nie jest przekazywany w przedszkolach i w którym trudno opisać codzienne zajęcia? Nadzieja na wskrzeszenie hebrajskiego pojawiła się po raz kolejny pod koniec XIX wieku. W Europie rósł w siłę syjonizm. Nie był to ruch polityczny, ale zryw ducha, tęsknota do Syjonu, prąd literacko-filozoficzny. Zmęczeni prześladowaniem i izolacją europejscy Żydzi, z Theodorem Herzlem na czele, zaczęli marzyć o własnym kraju, zjednoczeniu całego narodu. Te marzenia, często abstrakcyjne i niezwykle idealistyczne, okazały się bardzo zaraźliwe. Perspektywa odrodzenia niezależnego żydowskiego społeczeństwa stawała się coraz bardziej realna. Właśnie wtedy pewien człowiek mieszkający na Litwie, zainspirowany syjonistyczną ideologią i rozmarzony myślą o świętym Jeruzalem, postanowił sięgnąć po język przodków.</p>
<h4>Zaczęło się od jednego</h4>
<p>Eliezer Ben Jehuda sam zaczął uczyć się hebrajskiego w bardzo młodym wieku, ponieważ rodzice chcieli, by uczęszczał do szkoły rabinackiej. W roku 1881, mając 23 lata, Eliezer wyemigrował do Jerozolimy, gdzie postanowił porzucić rodzinny język jidysz i rozmawiać z napotykanymi ludźmi tylko w języku hebrajskim. Choć nikomu nie przychodziło to łatwo, większość mieszkańców, dzięki religijnemu wychowaniu lub pokrewieństwu hebrajskiego z językiem aramejskim, była w stanie się z nim porozumieć. Pełen nadziei Ben Jehuda postanowił wywrzeć nacisk na kształtujące się społeczeństwo, by hebrajski stał się głównym językiem Erec Izrael – ziemi izraelskiej. Udało mu się przekonać rabinów i nauczycieli, by język ten zakrólował w szkołach żydowskich w nauczaniu nie tylko tematów religijnych, ale także wszystkich przedmiotów. Rzeczywiście wydawało się to dobrym rozwiązaniem. Do Palestyny (nazwa geograficzna – przyp. autora) napływało bowiem coraz więcej Żydów z całego świata, a każda z tych grup posługiwała się inną mową. Wybranie jakiegokolwiek języka zachodniego na wspólny mogłoby wywołać niepotrzebne konflikty.</p>
<blockquote><p>Powstanie państwa Izrael było wypełnieniem proroctw, natomiast odrodzenie się języka hebrajskie jest ważne z innego powodu: odżył język Bożych tajemnic</p></blockquote>
<h4>Siła narodu</h4>
<p>Przebywając jeszcze w Europie, w wieku zaledwie dwudziestu kilku lat, Ben Jehuda zaczął tworzyć słownik języka hebrajskiego. W Erec Izrael spotkał podobnych sobie marzycieli, idealistów, gotowych do ciężkiej pracy młodych Żydów. W szkołach Ben Jehuda wprowadził nowatorski system nauczania języka: za pomocą hebrajskiego. To znaczy, że wszystko tłumaczono opisowo, bez przekładania na język obcy. Sposób się sprawdził i jest praktykowany w szkołach języka hebrajskiego do dziś. Pokonano wtedy wiele trudności – brak odpowiednich podręczników i wyszkolonych nauczycieli, a zwłaszcza niedostatek słownictwa. Założenie Ben Jehudy zaczęło się sprawdzać, uczniowie coraz więcej i chętniej mówili między sobą po hebrajsku – z prostego względu: nie mieli innego wspólnego języka, by pomóc sobie nawzajem w nauce.</p>
<p>Dzięki zaangażowaniu tych idealistów po upływie około czterdziestu lat (czyli okresu biblijnego pokolenia), w drugiej dekadzie XX wieku, większość żydowskich mieszkańców ziemi izraelskiej mówiła już biegle po hebrajsku. Co ważne, ci pionierzy, którzy na początku samotnie podjęli się trudnej nauki nieużywanego języka, kilka lat później zaczęli tworzyć komórki rządzące w nowym społeczeństwie. Pierwsi przywódcy izraelscy nie byli przypadkowymi politykami – wszyscy reprezentowali zdeterminowane, pracowite i w pełni oddane swoim celom młode społeczeństwo.</p>
<h4>Język w domu rodzinnym</h4>
<p>Szczególnym zjawiskiem była także sama rodzina Eliezera Ben Jehudy, który wraz z żoną, Deborą, postanowił rozmawiać z synem, Ben-Cionem, tylko w języku hebrajskim. Ben-Cion, dosł. „syn Syjonu”, zmienił później swoje imię na Itamar – „wyspa palm”, symbol syjonizmu i imię bohatera biblijnego. Itamar był pierwszym dzieckiem posługującym się wyłącznie nowohebrajskim, dzięki czemu stał się symbolem nowego społeczeństwa. Życie rodzinne inspirowało Eliezera do tworzenia na bieżąco nowych słówek, których nie można było znaleźć w Biblii i pismach religijnych: od najprostszych, takich jak „ręcznik” czy „lody”, po bardziej skomplikowane, jak „rower” czy „statek parowy”. W efekcie tego stopniowego rozwoju i przemyślanego słowotwórstwa Eliezera współczesny hebrajski jest bardzo logiczny, nowe słowa pochodzą od rdzeni pokrewnych wyrazów lub są złożeniem innych słów. Wiele zasad zaczerpnął Eliezer z innych języków semickich, takich jak arabski, syryjski czy etiopski. Ponieważ nowohebrajski został stworzony w stosunkowo krótkim czasie i głównie w środowiskach religijnych, prawdą jest, że nie ma w nim przekleństw. Jedyne „niecenzuralne” słowa, które można usłyszeć na ulicy, to zapożyczenia z innych języków.</p>
<h4>Hebrajski językiem oficjalnym</h4>
<p>Owocem wielkiego poświęcenia i wytrwałej pracy Eliezera jest siedemnastotomowy słownik nowohebrajskiego, który po sobie zostawił. Itamar został dziennikarzem i kontynuował pracę ojca nad rozwojem języka poprzez dbanie o regularny przepływ informacji po hebrajsku. Dnia 29 listopada 1922 roku przywódcy Mandatu Brytyjskiego uznali język hebrajski za oficjalny język Żydów w Palestynie. Niestety ani Ben Jehuda, ani jego syn nie dożyli powstania państwa Izrael w roku 1948, kiedy to hebrajski ogłoszono językiem oficjalnym i urzędowym nowego państwa.</p>
<p>Dzisiaj wiele rodzin w Izraelu posługuje się tą mową już od trzech pokoleń. To niezwykłe, że język, który jeszcze sto lat temu był ideą marzycieli, obecnie jest na co dzień używany przez miliony mieszkańców – słychać go w sklepach, w urzędach, na ulicach, a co najważniejsze – w domach. Każda rocznica powstania państwa jest przypomnieniem dwóch cudów: nie tylko odrodzenia się Izraela, ale także wskrzeszenia i obecnej powszechności na tej ziemi języka Biblii.</p>
<h4>Język hebrajski a nasza wiara</h4>
<p>Czy to nie zadziwiające, że język hebrajski został przywrócony do życia właśnie w tym czasie, jak obecny – wyjątkowym? Powstanie państwa Izrael było wypełnieniem proroctw, natomiast odrodzenie się języka hebrajskiego jest ważne z innego powodu: odżył język Bożych tajemnic. Po raz kolejny ten trudny lud, jakim jest naród żydowski, w znacznym stopniu walczący z Bogiem, jak za czasów starotestamentowych proroków, otrzymał szansę na zbliżenie się do Niego. Cały Izrael mówi na co dzień językiem Bożych tajemnic, choć często jest tego nieświadomy. Im bliżej jesteśmy powtórnego przyjścia Mesjasza, tym więcej Bóg nam objawia, udostępnia i tłumaczy. A jednym ze sposobów przybliżenia nas wszystkich do prawdy było przywrócenie prawie już martwego, ale jakże cennego języka.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/tajemnica-ktora-chwali-boga/">Tajemnica, która chwali Boga</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2011/tajemnica-ktora-chwali-boga/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
